Dodaj do ulubionych

3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie...

    • ms.piggy Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 21:03
      Trochę przeraża mnie próba usprawiedliwienia, zrozumienia, TEN facet i tylko ON jest sprawcą tej tragedii, nie ma żadnego wytłumaczenia: że przerpacowany, że alarm sie nie wlączył, że panie z przedszkola nie zadzwoniły...
      Każdemu zdarza sie zrobic cos głupiego/śmiesznego/dziwacznego np. ja odjechałam samochodem zostawiając dośc ważne dokumenty na dachu, czasem będąc pasażerem odruchowo wsiadam od strony kierowcy - ALE OD TEGO NIKT NIE GINIE!

      Ten pan spowodował śmierć swojego dziecka (obstawiam, że nieumyślnie)

      Przez takich bezmyślnych idiotów (nie zaprzeczam, że ON też) cierpią inni, patrz przykład pijanego małolata który wiózł autem znajomych i 7 z nich zabił, czy też - znacznie mniejszego kalibru, bo miała szczęście - pijana idiotka która wjechała do przejścia podziemnego.



      • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:28
        ms.piggy napisał(a):
        > Każdemu zdarza sie zrobic cos głupiego/śmiesznego/dziwacznego np. ja odjechałam
        > samochodem zostawiając dośc ważne dokumenty na dachu, czasem będąc pasażerem o
        > druchowo wsiadam od strony kierowcy - ALE OD TEGO NIKT NIE GINIE!

        I nazywasz siebie 'bezmyślną idiotką'? Bo prawda jest taka, że mechanizm Twojego działania i tego mężczyzny były takie same - tylko skutki inne. To wszyscy powinni sobie uświadomić - KAŻDEMU takie rzeczy się zdarzają (nie - to nie usprawiedliwienie) więc w sytuacjach niecodziennych trzeba zachować podwójną czujność.
      • asia_i_p Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 05:01
        O próbie usprawiedliwienia można jeszcze dyskutować, ale co jest przerażającego w próbie zrozumienia? Więcej się uzyska, myśląc "dlaczego" niż oddając się świętemu oburzeniu. Więcej dla własnego dziecka.
    • run_away83 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 21:22
      Ahha i ja domyślam się z grubsza co zaszło. Facet zadxiałał odruchowo. Mnie dziadek zostawił w parku jako pięciolatkę, bo o mnie kompletnie zapomniał. Jakim cudem?

      Otóż, dziadek codziennie spacerował sam. Pewnego razu postanowił zabrać mnie na spacer bo miał taką fantazję, no i poszliśmy. W parku ja zajęłam się zabawą na placu zabaw, a dziadek przysiadł na swojej ulubionej ławeczce. Porozmawiał, jak zawsze, ze spotykanymi codziennie znajomymi, poczytał gazetę, tak jak miał to w wzyczaju. A gdy minęła druga po południu, kiedy to zwykle wracał do domu, wstał z ławki, złożył gazetę, wziął laskę - i poszedł. Po drodze zaszedł jeszcze do sklepu, tak jak zazwyczaj, zatrzymał się by porozmawiać ze sprzedawczynią. W domu zdjął buty, powiesił plaszcz i kapelusz, poszedł prosto do swojego pokoju i włączył telwizor - bo codziennie po powrocie ze spaceru oglądał dziennik. I wtedy do pokoju weszła moja mama zapytać gdzie jej dziecko. Dziadek omal nie zszedł na zawał, zlapał laskę i kurcgalopkiem pognał z powrotem do parku. Na szczęście nadal bawiłam się na tym samym placu zabaw i nawet nie zauważyłam że poszedł. Ale mama już nigdy wiecej nie pozwoliła by dziadek zabrał mnie na spacer.
    • atena12345 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 21:38
      straszne, że aż boli..sad
      współczuję rodzicom ogromnie...
    • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 21:41
      Poza moim pojmowaniem.
      I poza oceną.
      • 1maja1 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 22:16
        no dobra, facet pewnie rzadko lub wcale nie odwozil dziecka, zapomnial (!!!), ze jest ono w aucie, ale co z matka? nie wiem, ja jak moj maz odwozi nasze dzieci i tez sie to rzadko zdarza ZAWSZE dzwonie sie spytac jak mu poszlo! serce sie kraje, sama mam niespelna 4 latke i nie wyobrazam sobie bolu po stracie dziecka! spij aniolkusad((
        • spicy_orange Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 22:45
          > no dobra, facet pewnie rzadko lub wcale nie odwozil dziecka, zapomnial (!!!), z
          > e jest ono w aucie, ale co z matka? nie wiem, ja jak moj maz odwozi nasze dziec
          > i i tez sie to rzadko zdarza ZAWSZE dzwonie sie spytac jak mu poszlo!

          A nie pomyślałaś, że matka była w tym czasie w pracy? Pracy takiej, gdzie nie można sobie pleplać cały dzień przez telefon? BA, nie wolno miec podczas pracy telefonu przy sobie? Daleko nie szukając: widziałaś kiedyś np. kasjerkę w markecie z komórką w ręce?
          • triss_merigold6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 22:49
            Moje zdumienie budzi sugerowanie matce, żeby obowiązkowo sprawdzała rano czy ojciec to dziecko odwiózł, czy odprowadził, czy może porzucił w krzakach roztargniony albo zostawił na przystanku. Gdybym miała podejrzenia, że mój stary mógłby zapomnieć o córce rano, to nie zostawiałabym go sam na sam z dzieckiem.
            • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:33
              Mnie chłop sprawdza ale to ja jestem z tych roztargnionych smile

              I nie - nie sugeruje żadnej winy matki.
        • semihora Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:08
          No tak, oczywiście wina matki... Tak samo jak obcych ludzi. Pierwsze komentarze były takie, że facet zapomniał, no pech i każdemu się zdarza, ale tak naprawdę wszystko przez znieczulicę Polaków, bo nikt nie zareagował. Żenada.
    • kropkacom Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 22:15
      Trudno uwierzyć. Jak zwykle.
    • lily-evans01 Tatuś - śmieć 10.06.14, 22:23
      No jak można być takim poyebem, żeby zapomnieć zawieźć dziecko do przedszkola i zostawić je na 8 godzin w samochodzie?
      Ale potem, jakby co, jeden z drugim domaga się stałego kontaktu z dzieckiem i uczestnictwa w jego życiu... przecież tatusiowie to po prostu jakieś niepełnosprawne istoty są!!!
      • zuwka Re: Tatuś - śmieć 10.06.14, 22:39
        Komentarz poniżej krytyki. Ja nie pojmuję tej tragedii. Nie pojmuje. I ojca nie usprawiedliwiam. Ale wypowiadać się w ten sposób?
        Żal mi zarówno rodziców dziecka jak i Ciebie lily. Tylko każdemu z innego powodu
        • lily-evans01 Re: Tatuś - śmieć 10.06.14, 22:44
          Popłacz się nad biednym tatusiem, przyda mu się dobre, współczujące serduszko.
          • x.i.007 Re: Tatuś - śmieć 10.06.14, 23:00
            lily-evans01 napisała:

            > Popłacz się nad biednym tatusiem, przyda mu się dobre, współczujące serduszko.

            obawiam się że nic mu się teraz nie przyda. ale poużywaj sobie, może ci ulży.
          • zuwka Re: Tatuś - śmieć 10.06.14, 23:18
            Poplakalam się. Nad dzieckiem, nad matką, nad tatusiem. Straszna tragedia.
            Nie czuję się lepsza. Bo nie zostawiłam dziecka w samochodzie. Ty najwyraźniej się czujesz.
      • araceli Re: Tatuś - śmieć 10.06.14, 23:30
        lily-evans01 napisała:
        > No jak można być takim poyebem, żeby zapomnieć zawieźć dziecko do przedszkola i
        > zostawić je na 8 godzin w samochodzie?

        Typowe wywyższanie się i budowanie fałszywego poczucia wyższości na cudzej tragedii.
        • latarnia_umarlych Re: Tatuś - śmieć 11.06.14, 14:19
          Dokładnie to sobie pomyślałam - już się pasą na czyjejś tragedii. Wiedziałam, że tak będzie jeszcze zanim otworzyłam wątek. Zawsze działa tu ten sam mechanizm, "mnie by się to nigdy nie zdarzyło, jestem taka zajebista"...
    • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 22:40
      Nie potrafie wyobrazic sobie AZ takiego roztrzepania.Ale widac to sie ludziom niektórym zdarza- wiele takich tragedii juz było.Czyli mozna byc na tyle roztargnietym.
      Sama dzien w dzien zapominam,gdzie polozylam klucze, okulary, torebke.Ale zapomniec o dziecku? I nie pamietac przez kilka godzin? Serio moja wyobraznia tyego nie ogarnia.No chyba ze ktos inny to dziecko do samochodu wsadzil, kto inny zapinal w foteliku,a pan tylko wsiadł za kierownice i pojechal.Dziecko zas nie odezwalo sie ani słowem.I jego mózg nie zarejestrowal obecnosci dziecka w samochodzie.
      Dzien w dzien informacja o tragicznej smierci dziecka.Koszmar.
      • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 22:40
        Roztargnionym oczywiscie mialo byc.
        • triss_merigold6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 22:46
          No żesz, to albo debilizm nie wiadomo dlaczego podnoszony do rangi roztrzepania z czarujących rodzinnych anegdotek, albo totalne olewanie otoczenia połączone z koncentracją tylko na sobie.
          • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:02
            Zaprawdę, dziwnie Cię trzepie.
      • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:32
        lola211 napisała:
        > Nie potrafie wyobrazic sobie AZ takiego roztrzepania.Ale widac to sie ludziom n
        > iektórym zdarza- wiele takich tragedii juz było.Czyli mozna byc na tyle roztarg
        > nietym.

        Tu nie ma 'większego' czy 'mniejszego' roztargnienia - tu po prostu skutki są tragiczne. Czasem błąd da się naprawić a czasem prowadzi do tragedii.
        • triss_merigold6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:47
          Qźwa, kaliber błędu też relatywizujesz? Czym innym jest zapomnienie telefonu czy zostawienie portfela w innej torebce, a czym innym zapomnienie o dziecku w aucie/sklepie/placu zabaw/inne.
          • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:52
            triss_merigold6 napisała:

            > Qźwa, kaliber błędu też relatywizujesz? Czym innym jest zapomnienie telefonu cz
            > y zostawienie portfela w innej torebce, a czym innym zapomnienie o dziecku w au
            > cie/sklepie/placu zabaw/inne.

            Bez agresjii proszę - przekleństwa skieruj pod inny adres.

            Nadal nie rozumiesz, że błąd jest TEN SAM - tylko konsekwencje inne. To tak jak wjechanie samochodem do rowu jak się przyśnie - może nic się nikomu nie stanie a może zabijesz kilka osób. Liczba ofiar nie zmienia faktu, że mechanizm jest ten sam.

            ---
            Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
        • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 00:02
          Hmm..
          Ja wiem, ze czlowiek to istota omylna, ale jest cos takiego jak odpowiedzialnosc i zdolnosc przewidywania.
          Dajac sobie prawo do popełniania błedów dzien w dzien narazalabym dziecko na smierc.
          Jestem tylko czlowiekiem, wiec moge zapomniac zamknac okno, wyłaczyc zelazko, zostawic dziecko samopas.
          Jednakze majac dziecko pod opieka odpowiedzialny rodzic wyostrza podswiadomie zmysly,ma oczy naokoło głowy i nieustannie przewiduje wszelkie niebezpieczne sytuacje.
          Tak to działa.
          Cos nie tak styka u osób, które zapominaja, ze maja pod opieka dziecko.To nie jest zwykły błąd.
          • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 00:11
            lola211 napisała:
            > Dajac sobie prawo do popełniania błedów dzien w dzien narazalabym dziecko na
            > smierc.

            A kto tu 'daje' komukolwiek 'prawo'?

            > Jednakze majac dziecko pod opieka odpowiedzialny rodzic wyostrza podswiadomie z
            > mysly,ma oczy naokoło głowy i nieustannie przewiduje wszelkie niebezpieczne
            > sytuacje.

            'PODŚWIADOMIE' wyostrza zmysły? To coś jak mityczny instynkt macierzyński?

            > Cos nie tak styka u osób, które zapominaja, ze maja pod opieka dziecko.

            No nie styka - nie da się ukryć. Dlatego trzeba być podwójnie czujnym ale LITOŚCI! - nie 'podświadomie'!! Roztargnienie można zwalczać tylko i wyłącznie ŚWIADOMYM działaniem!! (piszę z perspektywy praktyka).
          • jowita771 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 06:56
            > Dajac sobie prawo do popełniania błedów dzien w dzien narazalabym dziecko na sm
            > ierc.

            Podejście "mnie się to nie zdarzy" jest bardziej niebezpieczne, bo nawet nie pomyślisz, żeby zapobiec. I nie chodzi o dawanie prawa do popełniania takich błędów, chodzi o to, żeby zrozumieć, jak to zadziałało, że zapomniał, żeby samemu się zabezpieczyć przed taką sytuacją. Twierdzenie, że "ja bym nigdy" to pobożne życzenia.
            • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:36
              Twierdzenie, że "ja bym nigdy" to pobożne
              > życzenia.

              Wg mnie to kwestia osobnicza.Sa ludzie, ktorym sie to nigdy nie zdarzy.Bo sa dokladni, skrupulatni i tak mają, ze tylko ew. choroba neurologiczna moze byc przyczyna zaniedbania podstawowych obowiazkow.Oraz sa tacy, którzy maja wielka szanse stac sie sprawca tragedii ,bo sa roztrzepani,nie myslą, zapominaja, sa nieodpowiedzialni.Albo po prostu głupi.
              To nieprawda, ze zdarzyc sie moze kazdemu.
              • sumire Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:19
                Może. Sorry.
                Nawet do bólu skrupulatni mają gorsze dni, bywają chorzy, zestresowani, coś odwraca ich uwagę, znajdują się w nietypowych okolicznościach etc. etc. Fajnie o sobie myśleć, że jest się nadczłowiekiem bez skazy, ale tak naprawdę nasze umysły funkcjonują mniej więcej podobnie. Owszem, są ludzie mniej i bardziej roztrzepani, ale to przekonanie, że 'mnie to nigdy się nie zdarzy, mnie takie rzeczy nie dotykają' jest równie, jeśli nie bardziej niebezpieczne - bo to właśnie usypia czujność.
                • franczii Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:20
                  No wlasnie. Ja jestem roztrzepana ale wiem ze taka jestem, wiem ze z tego powodu moga mi sie zdarzyc rozne wpadki wiec sie bardziej pilnuje. I bardzo sie boje pewnosci siebie mojego meza, ktory faktycznie jest bardzo dokladny i systematyczny ale wlasnie z tego rodzaju, ze "on to nigdy w zyciu". I jemu wpadki sie trafiaja rzadko ale i tak czesciej jiz mnie. Zbyt duza wiara we wlasna niezawodnosc, pamiec, organizowanie moz przyniesc szkody.
    • ms.piggy Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:04
      wiecej informacji
    • nanuk24 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:09
      Dwa razy zapomnialam o dziecku. Pierwszy raz odebrac go ze szkoly, z wycieczki w poznych godzinach wieczornych, drugi wyjechalam z domu nie zabierajac dziecka. Wlasciwie wyszlam z domu tylko po to, by przeparkowac samochod, bym swobodnie mogla wlozyc dziecko do fotelika, a ja zamiast przeparkowac odjechalam. Jednak faktycznie, zreflektowalam sie szybko, w drugim przypadku kilka metrow odjechalam i zawrocilam ze strasznym wstydem.
      Ogolnie, nie mam podzielnosci uwagi, jak opisala Nanga, kiedy kroje chleb, nie mowie, a jak zaczynam mowic - nie krojewink
      • wioskowy_glupek [...] 10.06.14, 23:22
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • triss_merigold6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:27
          Mam przypomnieć kto bronił Wasiewską i pi... o trudnym dziecinstwie, wymaganiach stawianych dziewczynkom, braku wsparcia środowiskowego itd?
          • wioskowy_glupek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:32
            Dajesz, dajesz podejrzewam że wiele oburzonych...

            --
            "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
            • triss_merigold6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:36
              Nie dziś, jutro znajdę spokojnie. Ja wiem kto, ale tak bez linka nie rzucę.
          • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:33
            Co, znowu ja ci przychodzę na myśl? Tak tylko pytam, gdybyś miała urojenia...
            • triss_merigold6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:37
              Nie, nie Ty.
              • nangaparbat3 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 06:51
                Ja, nie musisz wrzucać linka.
              • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:46
                Oj, nie ja? Nie pojedziesz po mnie? Co za ulga.... big_grin Ach, po Nandze pojedziesz. Ciekawe, co zmanipulujesz z jej wypowiedzi. Tak jak zmanipulowałaś przypisujac mi USPRAWIEDLIWIANIE pedofila.
                Triss, jak zwykle, w akcji na swoim poziomie - nawet taki wątek jest dla niej okazją do dokopowywania forumkom. Tfu.
          • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:36
            triss_merigold6 napisała:
            > Mam przypomnieć kto bronił Wasiewską i pi... o trudnym dziecinstwie, wymaganiac
            > h stawianych dziewczynkom, braku wsparcia środowiskowego itd?

            Mylisz 'bronienie' czy 'usprawiedliwianie' z dociekaniem przyczyn. Można uznać tego ojca za 'poyeba' i tyle ale będzie taki kolejny. Bo to jest konkretny mechanizm. Tak samo jak powielanie patologicznych rodzinnych schematów. Spalenie na stosie 'winowajcy' nic tutaj nie zmieni.
          • panirogalik Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:33
            Hmmm... zgaduję, Nanga?
            • lillaj Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:39
              Współczuję bardzo. Jaka to musi być rozpaczsad
        • claudel6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:37
          pierdu pierdu. zapewniam cię, że te, które broniły Waśniewskiej tak samo bronią tego faceta. te, które Waśniewską mieszały z błotem, nie mają wyrozumiałości dla tego przypadku.
          • triss_merigold6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:38
            O tototo...
          • x.i.007 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:40
            claudel6 napisała:

            > pierdu pierdu. zapewniam cię, że te, które broniły Waśniewskiej tak samo bronią
            > tego faceta. te, które Waśniewską mieszały z błotem, nie mają wyrozumiałości d
            > la tego przypadku.

            dlaczego zakładasz że facet zrobił to z premedytacją?
            i nie wiem czy znajdzie się na świecie choć jedna osoba która z wyrozumiałością spojrzy na ugotowanie dziecka.. ale powstrzymywanie się od "kastracji tego poyeba" to nie jest wyrozumiałość, tylko raczej współczucie dla wielkiej tragedii, zawinionej wprawdzie ale wielkiej.

            zresztą facet już jest w wariatkowie, przy odrobinie szczęścia zadowoli was wszystkich rychłym samobójstwem.
            • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:48
              Och, Triss już założyła u początku, że może chciał się dziecka pozbyć. Założenia wiele mówią o zakładajacym, nieprawdaż.
            • claudel6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 23:17
              a z czego to wyczytałaś? nigdzie nie pisałam o żadnej premedytacji.
          • nangaparbat3 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 06:52
            Oczywiście.
        • nanuk24 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:39
          Oczywsicie, ze pomylki pomylkami. Tragiczne bledy.
          Ale zapomniec na osiem godzin? Przez te kilka godzin ani razu nie pomyslal o dziecku?
    • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:22
      Biedna mała i biedna matka.
      Facet do kastracji, żeby nigdy się już przypadkiem nie rozmnożył.
      • ida_listopadowa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:34
        Tutaj wiecej informacji oraz zdjecie tego ojca
        szybki.fakt.pl/wydarzenia/3-latka-w-rybniku-ugotowala-sie-w-samochodzie,artykuly,467227.html
        Współczuje calej rodzinie. Niewyobrażalna tragedia, ktorej tak łatwo mozna bylo zapobiec. Rodzice maja jeszcze 11-letniego syna i jemu współczuje najbardziej. Za jednym zamachem stracił - w pewmym sensie - cala rodzine: siostrę, ojca (ktory zapewne pojdzie siedzieć), matkę (nie wyobrażam sobie, by byla w stanie zajac sie starszym dzieckiem, a nawet soba). Mam nadzieje, ze dziadkowie udźwignąć ten ciężar i będą w stanie pomóc temu bratu.
        • x.i.007 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:42
          fakt stanął na wysokości zadania..
    • kota_marcowa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:42
      Przeczytałam cały watek i dziwi mnie wasze zdziwienie.

      Ilu tu, na forum, jest tatusiów, którzy nie potrafią ubrać dziecka, tudzież nigdy nie kładli go spać ani nie zostawali z dzieckiem sami? Wystarczy poczytać posty emam.

      • kota_marcowa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:50
        Generalnie na pęczki jest panów, którzy nie potrafią się zająć własnym dzieckiem.
        Część dla tego, że jest sprowadzana do roli bankomatu, a część, to odrzuty nuklearne uncertain
        • znowu.to.samo Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 00:02
          Wyszukiwarka pokazuje, że zdecydowanie częściej zdarza się to ojcom.
          Potworność taka nagła śmierć maleństwa, nawet wolę sobie nie wyobrażać co przezywają rodzice....
        • wioskowy_glupek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 00:03
          Oczywiście bo matkom się to nigdy nie zdarza.
          • kota_marcowa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 00:10
            Zdarza, ale ojcom zdecydowanie częściej. Poczytaj wątki o nieporadności ojców. I część na pewno jest spowodowana izolacją przez matki, ale większa część zwykłym wygodnictwem.

            Mój osobisty ojciec kilka razy o mnie zapomniał i wrócił do domu, zapominając,że miał mnie odebrać ze szkoły, basenu.

            Natomiast notorycznie spotykałam w pracy ojców, którzy nie znali daty urodzenia dziecka, nie wiedzieli ile ma lat, albo do której klasy chodzi.
            Chyba upośledzonym trzeba być, a jednak to zadziwiająco częste zjawisko.
            • kota_marcowa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 00:12
              Zresztą poczytaj wątki, ile matek ma problem, żeby zostawić dziecko z jego własnym ojcem uncertain
              • mamameg Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 00:25
                Nawet w tym wątku był wpis sugerujący, że to wina matki, bo jak mogła nie zadzwonić i nie przypomnieć ojcu, że ma do przedszkola odwieźć uncertain
                • nangaparbat3 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 06:58
                  Nie przypomnieć, upewnic się, ze zostało dowiezione. Dziwny pomysł.
                  Wczoraj jakaś matka zostawila syna (osmioletniego) w aucie i poszła po zakupy. Wybito szybę, żeby go wyciągnąć.
                  • znowu.to.samo Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:11
                    Ja nie wiem co z tymi ojcami jest???
                    Zresztą od zawsze jakoś tak kulturowo wynikło, że ojcowie sami albo za sprawą matek izolowali się od dzieci....bo utarło się że ojciec od zarabiania jest, a matka od wychowywania...a dziecko to mało obchodzący ich byt.....jest bo jest, chodzi i je, koegzystuje ale żeby więż jakąś z dzieckiem wytworzyć??? ja znam może jednego ojca który naprawdę jest szczerze zaangażowany w wychowanie...reszta to jak wspomniałam wyżej
                    Mój ojciec tez taki był, a teraz zupełnie nie mam z nim kontaktu...


                    Nie wiem jak było w wypadku tego ojca...jeśli to była ukochana wyczekana córeczka, a on przez głupie roztargnienie doprowadził do jej śmierci, to nie wybaczy sobie tego nigdy...-


                    Czy to nasze dziecię tak kwili, czy bachor sąsiada drze mordę???
                    • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:27
                      Mnie było i jest dane znać innych ojców i ojczymów. Normalnie zajmujących się dziećmi. Lepiej lub gorzej, tak samo jak matkl to robią lepiej lub gorzej. Ale zajmujących się.
                      Natomiast tu na forum poznałam interesujące zjawisko: matka-jest-najnajnajlepsiejsza. Co mnie nieustannie wprawia w osłupienie. Ostatnio nawet zrobiono mi tu scenę, że śmiem mieć wizję normalnych ojców i rodzin z normalnymi ojcami.
                      Czy kobiety, które wyznają matka-jest-najnajnajlepsiejszyzm, doświadczyły patologicznych ojców i mężów? Jeśli tak, to może warto, by wzięły pod uwagę, że patologia to jednak nie norma.
                      • claudel6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 23:21
                        ej, vilez, skąd to wzięlaś? większośc kobiet tu pisze, że nie wyobraża sobie, by ich partner/mąz tak postąpił. ja też- w takim samym stopniu jak siebie sobie nie wyobrażam. mam to zresztą przegadane ze starym, bo nim równiez to wydarzenie wstrząsnęło.
                        a już na pewno nie uważam, że jestem lepszym rodzicem niz ojciec mojej córki - przeciwnie, w wielu wypadkach on jest bardziej przezorny i ostrozny niż ja.
      • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:34
        > Ilu tu, na forum, jest tatusiów, którzy nie potrafią ubrać dziecka, tudzież ni
        > gdy nie kładli go spać ani nie zostawali z dzieckiem sami? Wystarczy poczytać p
        > osty emam.

        Bo tylko matka jest najlepsiejsza rodzicielką i ojca się redukuje do banokomatu. Nie tak mówi forumowa wykładnia?
        • claudel6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 23:23
          logicznie powinno byc dokładnie odwrotnie. te kobiety, którym się nie mieści w głowie zachowanie tego pana, chyba własnie porównują go do swoich mężow/partnerów.
    • kleo881 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 10.06.14, 23:55
      straszne.
      wspolczuje dziecku, rodzicom.
      czy na prawde nikt tamtedy nie przechodzil? ;=(
    • asia_i_p Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 04:57
      Niby niewyobrażalne. A zdarza się kilka razy do roku i to nie są dzieciobójcy z premedytacją. Przy jednym z takich wypadków wypowiadał się psycholog i twierdził, że jeżeli ktoś działa rutynowo, prawdopodobieństwo, że zapomni o bardzo ważnej rzeczy spoza tej rutyny, jest całkiem duże. Dodatkowo twierdził, że im rzecz ważniejsza, tym większe, że się zapomni, bo nie zrobi się sobie mentalnej "notki" - w końcu nikt nie zakłada, że zapomni o własnym dziecku.

      Nie brzmi to wszystko bardzo wiarygodnie, ale z drugiej strony, jak sobie przypomnę, jak przerażona i prawie płacząc szukałam nad ranem w łóżku swojego dziecka, które w tym czasie spało w łóżeczku, to coś w tym jest. Wbrew wszelkiej logice, ja do tego łóżeczka nawet nie zajrzałam, bo nigdy nie odkładałam po karmieniu nad ranem.

      Więc zamiast psy wieszać na tym ojcu, warto jest uświadamiać ludziom, że takie mechanizmy działają, że nie trzeba być patologią, żeby działając rutynowo nawalić w nawet skrajnie ważnej sprawie. I zamiast opierać się na tym, jak to ja o swoim dziecku myślę, więc mi się nie zdarzy, lepiej sobie wyrobić rutyny zabezpieczające - że zawsze testuję napój na nadgarstku zanim podam, zawsze sprawdzam wodę w wannie, zawsze wysiadając z samochodu sprawdzam, czy wszystkich zabrałam.

      Bo ja wierzę, że ten facet mógł w ciągu dnia jak najbardziej o tym dziecku myśleć - że matka zabrała je do przedszkola, jak się w tym przedszkolu bawi. Też mnie dziwi, że go nie oświeciło po pięciu minutach, ale widzę w tym raczej powód do tego, żeby zmniejszyć jeszcze bardziej zaufanie w stosunku do siebie, nie żeby z przekonaniem twierdzić, że "ja nigdy".
      • kozica111 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 05:35
        Wczoraj z mężem rozmawialiśmy czy nasz syn byłby w stanie sam wyjść z samochodu.Tez ma 3,5 roku , ta sprawa sieknęła mnie centralnie.
        • jowita771 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:20
          Ja mam z tyłu szyby otwierane ręcznie i moja trzylatka to potrafi, ostatnio myłam auto na działce, a dziecko było w środku, za każdym razem wyjmowałam kluczyki jak otwierałam samochód, a raz nie wyjęłam i oczywiście córka zablokowała zamki. Powiedziałam jej, żeby odkręciła szybę i odblokowałam.
        • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 08:16
          > Wczoraj z mężem rozmawialiśmy czy nasz syn byłby w stanie sam wyjść z samochodu

          Też o tym rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że nasze dzieci w tym wieku umiały się wypiąć z fotelika i najpewniej (przy braku mozliwości otwarcia drzwi) uwiesiłyby się na klaksonie. Ale tu sytuacja mogła być inna - prawdopodobnie dziewczynka spała, a kiedy się obudziła była juz w takim stanie, że nie miała siły ani na jakiekolwiek działanie, ani tym bardziej na myslenie co zrobić. W takich okolicznosciach nawet dorosły by miał spore problemy z planowaniem.
      • nangaparbat3 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:01
        Asiu, bardzo Ci dziekuję za ten wpis.
        • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:35
          Nanga, do Triss to nie trafi.
        • aknaszilak Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 08:12
          Ja tez dziękuję. Mnie poniosły emocje, a mi właśnie o to chodzi.
          • nangaparbat3 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 21:41
            Czasem powinny ponieść.
      • lauren6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:20
        Asia, zgadzam się z Tobą. Też myślę, że facet zupełnie nie pamiętał o zawożeniu dziecka do przedszkola, dlatego nawet jeśli myślał o nim w ciągu dnia to w kontekście, czy jego mama zdążyła na czas odstawić je do przedszkola.

        Tutaj nie ma co rzucać kamieniami, bo takie tragedie dzieją się codziennie na całym świecie. Dla rodziców to niewyobrażalna tragedia i nie wiadomo czy uda im się z nią uporać.

        Jako rozwiązanie widzę jakieś czujniki ruchu w samochodzie: samochód zamknięty, a coś się w nim porusza to zaczyna wyć alarm. Ktoś w końcu go usłyszy i uwolni dziecko. Innego rozwiązania, by uniknąć podobnych historii, nie widzę.
        • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:43
          dlatego nawet jeśli myślał o nim w ciągu dnia to w kon
          > tekście, czy jego mama zdążyła na czas odstawić je do przedszkola.

          I właśnie tego nie mogę zrozumieć. Chwilowe zaćmienie jest właśnie chwilowe - czyli po chwili dochodzi do mózgu nagły błysk, a tu wygląda, że gość w ogóle nie ogarnął rzeczywistości i w jego wyobraźni wytworzył się jakiś alternatywny świat.
          • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:53
            Tak to wygląda- ze on w ogóle nie zarejestrowal obecnosci dziecka w samochodzie.
            I mogl nawet o dziecku w ciagu dnia myslec, ale byl swiecie przekonany, ze dziecko jest w przedszkolu.
      • anusia_magda Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:06
        asia_i_p
        zgadzam się z Twoim postem w 100%
    • stacie_o Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:07
      Mnie dzi dziwi ze on przez cały dzień o tym dziecku nie pomyślał. .. mój zaprowadzal młodego i zawsze z zdawał relacje jak syn, czy chętnie poszedł. , co na obiad. Sam lub ja dzwonilam
      • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 07:52
        No bez przesady, obowiazku dzwonienia i zdawania relacji nie ma.
        Mnie akurat dziwi taki zwyczaj-jak minąl dzien omawiam wieczorem.
        • stacie_o Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 08:41
          Mnie dziwi, że ciebie dziwi. Nie masz monopolu na jedyne słuszne zachowania.
          • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:48
            Sobie wlasnie powinnas uswiadomic, ze nie ma jednego wlasciwego modelu i wówczas przestaniesz sie dziwic, ze ci rodzice sie nie zdzwonili przez caly dzien.
        • panirogalik Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:21
          a mnie dziwi, ze ty omawiasz wszystko dopiero wieczorem. Ja z mężem mam kontakt w tej chwili stały przez internet, jak pracowałam jeden tel. w ciągu dnia tak dla relaksu był normą.
          • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:49
            Ale nie jest to norma powszechna.
            Dlatego nie rozumiem jak kogos moze dziwic, ze dorosli ludzie bedac w pracy pracuja, a nie wydzwaniaja do siebie.
            • panirogalik Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:59
              oj, no to współczuję, musisz pracować w strasznym kołchozie skoro nie masz nawet pięciu minut przerwy żeby odsapnąć.
              • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:13
                Serio nie ma czego wspolczuc.
                Szybciej zrobie, szybciej do domu wróce.
                • stacie_o Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:32
                  Przypominam pani, że większość pracowników w Polsce to etatowcy gdzie trzeba te 8h w fabryce wysiedzieć, z 15 minutową przerwą. Jak ty to sobie wyobrażasz, nauczycielka nauczyła dziś dzieci literki a, może iść do domu big_grin
                  zejdź z chmur na ziemię
                  bo aż niemiło się cię czyta
                  • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:44
                    Ale ja pisze o sobie,a nie o innych.
    • demonii.larua Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 08:04
      Ten tatuś z Rybnika nie był wczoraj jedynym "geniuszem", który zostawił dziecko w samochodzie. W Krakowie też zostawiono 3-latka w aucie, rodzice tłumaczyli się, że nie wiedzieli że dziecku może coś grozić nosz karwa ręce opadają... Na szczęście temu dziecku zdążyli pomóc inni.
      Sama jako osoba roztargniona jestem w stanie wiele pojąć, ale są jakieś granice. Nikt normalny nie zostawia dzieciaka samego w samochodzie bez względu na pogodę. I koniec.
      • lena.green Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 08:16
        mi przez ten upał mózg nie funkcjonuje jak zawsze, na serio.
        • demonii.larua Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 08:28
          Nie Tobie jednej, ja snuję się niczym zombiak (z anemią to zupełnie trudne nie jest). Raz w życiu zdarzyło mi się zapomnieć odebrać dziecko ze szkoły, po 15 minutach ją odebrałam ze świetlicy bo tam po lekcjach miała czekać. Nie jestem kryształową matką, mąż kryształowy też nie jest, ale zostawianie małego dziecka w samochodzie samego to skrajna głupota, bo pomijając pogodę może się zdarzyć naprawdę wiele innych rzeczy, zresztą pozostawienie małego dziecka obojętnie gdzie bez opieki może skończyć się tragicznie.
      • tabakierka2 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 08:23
        sad

        Z okazji dnia mamy przedszkole mojego starszego syna zorganizowało wyjazd do Muzeum Rolnictwa. Jechały dwie grupy + nauczycielki + rodziny dzieciaków. Po zwiedzaniu miał być grill, kiełbaski itp. Teren Muzeum ogrodzony, poza kilkoma niewielkimi dziurami w płocie. Całość monitorowana. Syn bawił się z kolegą, zbierali szyszki. Mąż poszedł po kiełbaski, ja patrząc jednocześnie na starszaka, zajmowałam się młodszym. W pewnym momencie - trwało to może 2-3minuty - zauważyłam, że nie ma starszaka. Serce mi stanęło. Zaczęliśmy go szukać, razem z nauczycielką. Teren ogromny, dodam. Wołaliśmy, krzyczeliśmy. Znaleźliśmy kolegę syna, ale ten był z rodzicami i nie wiedział, gdzie jest nasz syn. Na monitoringu też syna nie było widać. Nauczycielka płakała, ja myślałam, że zasłabnę z nerwów, mąż był blady jak ściana. Prawie wszyscy pracownicy Muzeum go szukali. Dodam, że w otoczeniu mnóstwo maszyn rolniczych - starych i wyłączonych z użytku + tory kolejowe tuż obok Muzeum. Przeszukaliśmy parking (gdyby jakimś cudem tam poszedł) i cały obszar a jego nigdzie nie było. W końcu zobaczyłam go na skraju namiotu (takiego wojskowego, ogromnego) - tylko dlatego, że miał żarówiasto czerwoną koszulkę. Pobiegłam za nim, a on uciekł i schował się za plastikowymi krzesłami. Siedział za nimi ponad 15minut i słowem się nie odezwał bo on się tam schował przed kolegą, który miał go szukać. Kolegę zawołali rodzice, więc pobiegł i zapomniał o zabawie. I wtedy pomyślałam sobie, że kiedyś w życiu nie byłabym w stanie uwierzyć JAK MOŻNA ZGUBIĆ WŁASNE DZIECKO.

        Nie usprawiedliwiam ojca. Cholernie współczuję. To koniec ich rodziny - przez głupi błąd, rozpadło się życie wszystkich członków tej rodziny.
        • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 08:32
          Od wczoraj nie mogę żyć z powodu tej tragedii. Świadomość cierpień tej dziewczynki… z winy kochającego , zakładam na dzień dzisiejszy, przecież ojca. Głową i serce po prostu mi pęka. Chociaż wiem, ze to bez sensu - wciąż przed oczami śmigają mi scenariusze jak uratować tę dziewczynkę, jestem tam przypadkiem i wybijam tę szybę, telepatycznie wpływam na ojca, moja psycha szaleje. No nie mogę się z tym pogodzić, że też ten nieszczęśliwy dzień wypadł w te okropne upały.

          Jestem osobą roztargnioną, która ma to przepracowane i ogarnia. Nie wyobrażam sobie zapomnieć o dziecku, ale nie umiem rzucić teraz w ojca dziewczynki kamieniem. Ten nieszczęśnik będąc w pracy może i pomyślał o córce, która niestety w jego świadomości była w przedszkolu.

          Mój mąż z chwilą wejścia do pracy przestawia się z trybu „rodzinnego” na „pracowniczy”, tak klik-klak. Rozmawiam z nim czasami przez telefon, ale on jest wtedy w innej galaktyce. Wiem, że są dni kiedy nie pomyśli o mnie i dzieciach ani jednego razu, zbrodnia jakaś? Zarabia wtedy na rodzinę, angażując się, jak to on na 100%.To dla tych co się tak dziwią że ojciec dziewczynki nie pomyślał ani chwili w pracy o dziecku. Że sobie nie przypomniał o tym ,że nie był dzisiaj w przedszkolu, że mała siedzi w aucie to już inna sprawa, niech się wypowiedzą specjaliści jakie mechanizmy tu zagrały. Aa i podawanie w jednej linii przypadków kiedy rodzic zostawia dziecko w aucie na "kilka chwil" świadomie, ma się do tej sprawy jak pięść do nosa.

          Wracając do mojego męża - po pracy ogarnia wszystko: odbiera małego z przedszkola, ubiera, kąpie, kupuje mu ortopedyczne buty, chodzi do ortodonty. Jednak wczoraj; wiedząc że mały jest wyjątkowo u mojej mamy, po pracy wsiadł w samochód i pojechał do przedszkola, dopiero widząc przerażoną minę przedszkolanki, przypomniał sobie.. śmieliśmy się z tego do czasu, gdy podali tę straszną wiadomość. Może trudno szukać bezpośredniej analogii do wczorajszej tragedii, ale nie daje mi to spokoju.

          Nie jestem dobrą duszyczką, wina jest ojca to oczywiste, ale kamieniować go nie będę.
        • luxfera1 (*) 11.06.14, 08:35
          Zrobiłyście targowisko na tragedią.300 wpisów nad tym co powinno być milczeniem albo (*)i to kilkoma bo nie tylko dla małej życie sie w tym momencie skończyło.
          • kozica111 Re: (*) 11.06.14, 08:57
            Nie masz racji Luxfera, bo dzięki dyskusji wiemy że trzeba być bardziej uczulonym na pewne sprawy, sprawdzę też dziś czy moje dziecko umie samo wydostać sie z samochodu, chociaż podejrzewam ze umie.Poćwiczymy tez naciskanie klaksonu.
    • mejerewa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:08
      zlotonaiwnych napisała:

      > Nigdy nie zrozumiem,jak w takich sytuacjach można opowiadać się po stronie kata
      > , a nie ofiary.

      To już przegięcie. Nie wiemy czy ojciec miał w zwyczaju zostawiać dziecko w samochodzie na czas zakupów, czy beztrosko ryzykował życiem córki.
      Czy może właśnie ten raz wyłączył się nieświadomie i poleciał rutyną dnia codziennego, czyli zamiast do przedszkola automatycznie pojechał do pracy i po zaparkowaniu jak zwykle poszedł pracować.

      I to go nie usprawiedliwia! Bo spowodował tragiczny wypadek. Ale
      nazywać go katem? Jakby celowo ugotował własne dziecko?


    • panirogalik Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:16
      Makabryczne. Ale do ch. jak to możliwe, jak on to zrobił? Jechał, przez całą drogę ani razu nie spojrzał w lusterko sprawdzić co robi dziecko, czy słońce mu nie świeci, czy klima za mocno nie działa, czy muzyka nie jest za głośna, nie wyzwał pod nosem ani jednego barana który za blisko jedzie za nim a on tam przecież wiezie własne dziecko? No w głowie mi się nie mieści.
    • lelija05 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:17
      Koszmar, po prostu koszmar.
      Bardzo współczuję rodzinie dziewczynki.
      Ale ojcu...nie bardzo, nie potrafię, czuję złość.
      I tu rozumiem te osoby, które czują podobnie, bo to chyba jakiś mechanizm obronny, mamy dzieci i może w jakiś sposób podświadomie myślimy, że to nasze dziecko mogło by być na miejscu tej dziewczynki. I nie wiem, czy potrafiłabym mojego męża wytłumaczyć i zrozumieć, że o wybaczeniu nie wspomnę, gdyby coś takiego zrobił.

      Nie wiemy dlaczego ten ojciec to zrobił, będzie dochodzenie, które być może wyjaśni.
      Roztargniony, z kłopotami w pracy, naćpany, chory, pijany? A może taki świr jak ten, który podpalił rodzinę?
      W jakim on musiał być stanie, że wychodząc z auta, nie zobaczył i nie usłyszał dziecka, które przecież słychać nawet jak śpi?
      • chipsi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:33
        To samo chciałam napisać. Mogę sobie jeszcze jakoś wyobrazić poranne roztargnienie ale że przez cały dzień pracy ani razu nie pomyślał o dziecku? Gdyby chociaż wspomniał co tam u małej w przedszkolu to przecież by natychmiast przypomniał sobie że nadal jest w samochodzie.
        Kolejna sprawa to ludzie przechodzący obok samochodu - fakt, większość poszła do pracy i wracała razem z ojcem dziewczynki ale ktoś tam jednak chodzi, tyle tam firm. I tu rzucę odważną tezą - większość tamtejszych pracowników to mężczyźni i nawet jak któryś zauważył dziecko to to olał.
        • lelija05 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:48
          Po prostu jest nam ciężko sobie to wyobrazić, że nawet będąc na codzień roztargnionym, można aż tak się zablokować.
          A że nie kontaktował się z żoną, może akurat się pokłócili? Albo nie mają zwyczaju do siebie dzwonić? Nie wiadomo.
          A co do facetów, to ileż już tu było wątków o gościach, którym trzeba pod nos wszystko podstawiać, bo nie ogarniają rzeczywistości, która ich otacza?
        • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 09:51
          . I tu rzucę odważną tezą - większość tamtejszych pracowników to mężczyźn
          > i i nawet jak któryś zauważył dziecko to to olał.
          a
          Bez sensu, której z forumek mąż, brat, ojciec by olał? Moi na pewno nie. Mąż wybilby szybę,brat rozwalilby caly ten samochód. Gdzie są ci oleaajacy takie sytuacje faceci? podejrzewam. że przy takich samych olewajacych kobietach. Jaka kobieta baba wychodzi za takiego goscia, który oleje taką sytuację? Tu nie chodzi o płeć, to się wynosi z domu .
          • lillaj Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:00
            sarabis napisała:

            Gdzie są ci oleaajacy takie syt
            > uacje faceci? podejrzewam. że przy takich samych olewajacych kobietach. Jaka ko
            > bieta baba wychodzi za takiego goscia, który oleje taką sytuację? Tu nie chodzi
            > o płeć, to się wynosi z domu .

            Zastanów się co piszesz. Kobieta oszalała z rozpaczy, co ty o niej wiesz, żeby wypisywać takie teksty. Sama mam małą córkę, nie potrafię o tym myśleć, w głowie mi się to nie mieści. Bardzo współczuję całej rodzinie.
            • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:15
              to ty sie zastanow co czytasz i do którego zdania sie odnosze: do tezy ze dziecko pozostawione sano w samochodzie nie wzrusza mężczyzn i na piwno kliku tamtedy przechodzilo ale nie zareagowalo, a gdyby tamtedy szka kobieta to by dziecko uratowałat o te bzdurna teze chodzi, przeczyraj co napisalam wyżej, rzeczywiście nie ma co kupczyc w tym wątku
              • crises Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:35
                "A gdyby tam wasza matka przechodziła..."

                Laska, nie bredź - to parking pracowniczy dużego zakładu pracy. To nie jest miejsce, gdzie ludzie się przechadzają zaglądając do samochodów - tam się wjeżdża rano, wyjeżdża po południu, zazwyczaj spiesząc się i w jednym i w drugim przypadku.

                Jak pracowałam w korpo i parkowałam pod biurem, to w życiu by mi do głowy nie przyszło zaglądać współpracownikom do samochodów, bo i niby po co? A do mojego mogą zaglądać do woli, ma przyciemniane szyby i musiało by się coś mocno ruszać w środku, żeby ktoś zauważył, a i to z bliska.
          • dankaimirek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:04
            sarabis napisała:

            > . I tu rzucę odważną tezą - większość tamtejszych pracowników to mężczyźn
            > > i i nawet jak któryś zauważył dziecko to to olał.
            > a
            > Bez sensu, której z forumek mąż, brat, ojciec by olał? Moi na pewno nie. Mąż wy
            > bilby szybę,brat rozwalilby caly ten samochód. Gdzie są ci oleaajacy takie syt
            > uacje faceci? podejrzewam. że przy takich samych olewajacych kobietach. Jaka ko
            > bieta baba wychodzi za takiego goscia, który oleje taką sytuację? Tu nie chodzi
            > o płeć, to się wynosi z domu .


            a ty jak wychodziłas za mąż to robiłas test męzowi jak się zachowasz w takiej i takiej sytuacji? czy będziesz miał zawsze pamięc? itd...
            • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:19
              Tak ,jak wychodziłam za maz wiedzialam ze moj maz nie przejdzie obok samochodu w którym będzie siedziało samo dziecko i nie pójdzie dalej nie zdajac sobie sprawy z tego co temu dziecku.grozi.
              Nie wiem czy moj maz nie zapomnialby o dziecku w samochodzie.
              Zrozumialas?
              • dankaimirek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:57
                sarabis napisała:

                > Tak ,jak wychodziłam za maz wiedzialam ze moj maz nie przejdzie obok samochodu
                > w którym będzie siedziało samo dziecko i nie pójdzie dalej nie zdajac sobie spr
                > awy z tego co temu dziecku.grozi.
                > Nie wiem czy moj maz nie zapomnialby o dziecku w samochodzie.
                > Zrozumialas?
                zapewne zrobiłas t

                zapewne zrobiłas test ze wszystkiego, puknij się w łepek.
                a jak bedzie miał problemy z erekcją to dopuszczasz to? bo wkońcu się zestarzeje kiedys
                • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:20
                  To jest merytoryczna odpowiedź? Co ma udzielanie pomocy potrzebujacemu do erekcji. Twoj pokrecony swiat jest mi obcy.
                  Współczuję życia z facetem, ktory nie widzi potrzeby pomocy dziecku zamknietemu w aucie, jezeli zauważy taką sytuację . Twój pożal sie boże chlop, moze uwolni dziecko, a moze nie. Biedna nie wiesz tego? Naprawdę współczuję .
                  Dorzucę jeszcze że mój szesnastoletni syn wybije szybę i wezwie policje,a wiec jest o szebel wyżej w rozwoju niż twoj nieokreślony w decyzjach neandertalczyk.
                  Nie pisz do mnie swoich głupich wypocin.
                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:55
                    > Dorzucę jeszcze że mój szesnastoletni syn wybije szybę i wezwie policje,a wiec
                    > jest o szebel wyżej w rozwoju niż twoj nieokreślony w decyzjach neandertalczyk

                    Czy kiedykolwiek mialas okazje sprawdzic w realu jak zachowal sie Twoj maz/syn w takiej sytuacji? Wybili szybe, wezwali policje? Czy WYDAJE Ci sie, ze wlasnie to by zrobili? Bo o ile rzeczywiscie nie mialas okazji ich przetestowac w realnej sytuacji, to sorry, ale zyjesz w swiecie fantazji.
                    • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:04
                      nie no w ogóle całe moje życie to matrix.
                      wstaje rano i pytam sie czy jestem sarabis czy nie?
                      przeciez zaraz twoja psychoanaliza do tego doprowadzi.
                      • dankaimirek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:20
                        sarabis napisała:

                        > nie no w ogóle całe moje życie to matrix.
                        > wstaje rano i pytam sie czy jestem sarabis czy nie?
                        > przeciez zaraz twoja psychoanaliza do tego doprowadzi.


                        widzę ze z toba coś nie halo. wyszłas za męza wczesniej pytając czy ci pomoze wrazie niebezpieczeństwa? to jakieś chore jest. Do głowy by i to nie przysżlo.
                        • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:37
                          Nie, wyszłam za męża wiedząc o tym że mi pomoże. Właściwie to nie. Czy mi zawsze pomoże to nie wiem. Ale że wybije szybę lub wezwie pomoc przypadkiem przechodząc obok auta z zamkniętym w środku dzieckiem, to wiem.
                          Będę Ci to tłumaczyć tyle razy ile potrzebujesz.
                          • dankaimirek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:39
                            sarabis napisała:

                            > Nie, wyszłam za męża wiedząc o tym że mi pomoże. Właściwie to nie. Czy m
                            > i zawsze pomoże to nie wiem. Ale że wybije szybę lub wezwie pomoc przypadkiem p
                            > rzechodząc obok auta z zamkniętym w środku dzieckiem, to wiem.
                            > Będę Ci to tłumaczyć tyle razy ile potrzebujesz.


                            mam nadzieję ze masz to w akcie małżeństwa wpisane "Ale że wybije szybę lub wezwie pomoc przypadkiem przechodząc obok auta z zamkniętym w środku dzieckiem, to wiem"
                            • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:49
                              Proszę napisz tylko na koniec, że nie wiesz o sobie czy wybijesz tę szybę czy nie, tak kończy się Twoje pokręcone myślenie.
                              Już wiem skąd biorą się Ci obojętni ludzie na zamknięte dzieci w autach, właśnie Dankaimirek zadeklarowała za siebie i męża, że nie może w 100% zapewnić, że uwolni dziecko. Żyj z tym uczuciem dalej.
                              • dankaimirek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:13
                                sarabis napisała:

                                > Proszę napisz tylko na koniec, że nie wiesz o sobie czy wybijesz tę szybę czy n
                                > ie, tak kończy się Twoje pokręcone myślenie.
                                > Już wiem skąd biorą się Ci obojętni ludzie na zamknięte dzieci w autach, właśni
                                > e Dankaimirek zadeklarowała za siebie i męża, że nie może w 100% zapewnić, że u
                                > wolni dziecko. Żyj z tym uczuciem dalej.


                                pokaż gdzie to napisalam?
                          • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:21
                            Sarabis. Popelniasz blad logiczny. NIGDY nie mozesz byc pewna jak zachowa sie druga osoba, z prostej przyczyny - nie jestes ta osoba! Zrozum to wreszcie. Tu nie chodzi o to ktora ma fajniejszego meza, ale o techniczny aspekt - inna osoba to nie Ty. Nigdy nie mozesz byc pewna co zrobi inna osoba. Nie jestes tez Bogiem, zeby to wiedziec.
                            • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:36
                              Czyli podążając twoim takiem logicznego myślenia :nie jestes w stanie zapewnic ze twoj mąż rozbije szybę dla ratowania waszego dziecka, jesteś taka logiczna ze az strach, bo ja jestem w stanie złożyć taką deklarację i nie wciagne sie.do waszego bidnego swiata w ktorym nawet nie wiadomo czy wlasnemu chlopu starczy jaj w ściśle przecież okreslonej w tym przypadku sytuacji. Jaja jakieś... Nie jestes nim, zen, zen, hama, hama, wejdź na wyższy poziom egzystencji, kuzwa zawsze trzymam się od takich pseudopsychologow i chorych tez. Ja żyję w takim swiecie, wy w innym, nie dogadamy się, tworzcie dalej alternarywny swiat dla facetow bez jaj.
                              • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:54
                                > Czyli podążając twoim takiem logicznego myślenia :nie jestes w stanie zapewnic
                                > ze twoj mąż rozbije szybę dla ratowania waszego dziecka, jesteś taka logiczna z
                                > e az strach, bo ja jestem w stanie złożyć taką deklarację i nie wciagne sie.do
                                > waszego bidnego swiata

                                No deklaracje mozesz skladac dowolne, tylko ze NIC, ABSOLUTNIE NIC z nich nie wynika. Co wiecej, on moze na kolanach Cie zapewniac, ze ta szybe rozbilby, a w rzeczywistosci moglby tego nie zrobic. I nie masz na to zadnego wplywu.
                                Ciesze sie, ze sie nie dajesz wciagnac do naszego biednego swiata, ale obawiam sie, ze to sa tylko Twoje pobozne zyczenia, nic wiecej.
                                • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:05
                                  Nie odpowiadasz już któryś raz: czy twoj mąż uwolni wasze dziecko jeżeli bedzie stal obok samochodu? Bedac mudra kobietą nie mozesz tego powiedzieć. Ja wiem ze moj tak, ty nie wiesz, taka mala różnica miedzy nami, naszymi rodzinami.Daj już mi spokój: mnie już nie przekonasz, ty mądrze watp, ja realnie będę wiedzieć, nie wierzyć, wyobraz sobie wiedzieć. Pozdrawiam.
                                  • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:11
                                    no nie moge - poboznymi zyczeniami nazwac swiadomosc i pewnosc ze chlop wybije szybę w samochodzie, kiedy zorientuje sie ze jest w nim omdlale dziecko....co na ciebie tak wplynelo? gdybym zapierala się ze mój chlop bedzie wierny do smierci to rozumiem wątpliwości tej wiary, ale tej sytuacji pojąć nie mogę.
                                    • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:22
                                      Boze, dziewczyno, usilnie nie chcesz zrozumiec, ze nie masz wplywu na to co robi Twoj maz!
                                      Ile razy mozna tlumaczyc? Ja tez jestem przekonana, ze moj by ta szybe wybil, ale nie WIEM tego. Bo on moze sie odwrocic na piecie i sobie pojsc, mimo, ze teoretycznie ja WIEDZIALAM, ze on ta szybe wybije.
                                      Naprawde nie wiem jak to jasniej powiedziec.
                                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:18
                                    > Nie odpowiadasz już któryś raz: czy twoj mąż uwolni wasze dziecko jeżeli bedzi
                                    > e stal obok samochodu?

                                    Wierze, ze tak zrobi. Ale czy to zrobi to niestety nie jestem wrozka, zeby to WIEDZIEC. Oczywiscie jestem przekonana, wiem i jestem absolutnie pewna - ale zdaje sobie sprawe, ze to tylko deklaracje i silne przekonanie, ze tak wlasnie bedzie, bo go znam. A on moze postanowi nie uwolnic i co mi da moja wiara?

                                    > już mi spokój: mnie już nie przekonasz, ty mądrze watp, ja realnie będę wiedzie
                                    > ć, nie wierzyć, wyobraz sobie wiedzieć.

                                    Nie ma czegos takiego jak "realnie bede wiedziec". Po prostu. Twoj maz moze postanowic (odpukac) pewnego dnia zabic Twoje dziecko i nic nie zrobisz i Twoja wiara/niewiara w niego nie bedzie miala tu nic do rzeczy.
                  • dankaimirek sarabis 11.06.14, 12:18

                    Dorzucę jeszcze że mój szesnastoletni syn wybije szybę i wezwie policje,a wiec
                    > jest o szebel wyżej w rozwoju niż twoj nieokreślony w decyzjach neandertalczyk


                    Ale ja nie rozumiem dlaczego mi ubliżasz, ja o swoim męzu nie pisłam nic a Ty wymysliłas sobie całą historię. Ja pytam cie czy wszystkie testy przeprowadziłas z męzem zanim za niego wyszłas. O moim męzu tego nie wiesz to nie pisz bzdur.
                    Piszesz o swoim mezu jaki on jest cudowny że innego byś nie poślubiła bo wiesz co on w zyciu będzie robił....moje koleżanki tez tak mówily, jaki cudowny mąz przeciez on by ne zdradził, a leżał na innej.... życia nie zna nikt. Ja mogę powiedziec że nie wyszłabym za palacza i widziałam co brałam, ne palił. A co ma wypadek do tego, nikt nie wie jakby się zachował, ale chęci to ma każdy facet, a sytuacje są różne, nie przewidzisz.
                    Mój mi opowiadał że marzy o drużynie piłkarskiej x-lat temu, a teraz o drugim dziecku nie chce mysleć. A ja w tym czasie myslałam że nie bede miała dziecka w ogóle a mam.
                    Tylko że tutaj inne kwestie sa brane pod uwagę. Mój mąż ustapi miejsca, nosi torby, nie pozwoli żebym w jego towarzystwie jakąkolwiek torbe niosła. Takie rzeczy to nie biore pod uwagę podczas brania ślubu, czy uratuje mnie w porzarze czy kogoś inego.Albo cos innego. To odruch który każdy człowiek wykona, pomoże. No chyba ze miałaś jakiegoś wiesniaka i mąz nieco się rózni i stąd piszesz że mąż należy do takich co pomagają. Ale to jest oczywiste. Ja bym nawet nie zapytała męza przed ślubem czy ty pomożesz wrazie pożaru czy powodzi, bo to jest oczywiste.
                    Szkoda i ciebie
                    • sarabis Re: sarabis 11.06.14, 12:34
                      Ty pisałaś o pukaniu się w łepek. Moja odpowiedź jest na miarę Twojej wypowiedzi.
                      Nie pisze o moim cudownym chłopie. Pierwszy post był o tym że rozgarnięty jest jeżeli chodzi o opiekę, ale zapomniał że małego nie ma w przedszkolu, że dlatego nie będę kamieniować tego ojca nieszczęśnika, bo w takiej sytuacji nie umiem. czy ktoś to czytał?
                      Potem dopiero opieprzyłam za facetów którzy świadomie nie pomagają dziecku zamkniętemu w aucie, jeżeli takie dziecko zobaczą.ale to inna sprawa i nijak ma się do tego faceta który nieświadomie zapomniał małej i to są dwie różne sprawy i dwie moje opinie nt. A wy rzuciłyście się jakobym napisała że mojemu mężowi to by się na pewno nie zdarzyło, a nie to napisałam!
                      Teraz piszesz inaczej, o pomocy o którą mnie właśnie się rozchodziło i tyle.
              • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:36
                > Tak ,jak wychodziłam za maz wiedzialam ze moj maz nie przejdzie obok samochodu
                > w którym będzie siedziało samo dziecko i nie pójdzie dalej nie zdajac sobie spr
                > awy z tego co temu dziecku.grozi.
                > Nie wiem czy moj maz nie zapomnialby o dziecku w samochodzie.

                O naiwna istoto. Zdajesz sobie sprawe z tego, ze tamta kobieta to samo pewnie mowila o swoim mezu jeszcze przedwczoraj?
                • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:48
                  czy wy nie rozumiecie slowa pisanego? ja nie mówię ze moj mąż nie zostawilby/zapomnial dziecka z samochodu. Ja wiem ze moj maz nie przejdzie obok lezacej na ziemi staruszki nie pomagajac jej, tego jestem pewna, nie jestem pewna np. tego ze mnie nie zdradzi i innych rzeczy.
                  Czyli dosiu tu nie wiesz czy twoj mąż widzac dziecko w samochodzie uwolni je? nie pisze o ojcu nieszczesnikue ale o potencjalnych przechodzacych obok facetach i zarzutach pewnej forumki,ze to faceci i dlatego widzieli na pewno to dziecko.ale poszli sobie dalej.
                  Co to za sformulowanie "naiwna istoto" ? 3 lata tu nie byłam ale w jedną godzinę cała atmosferka forum się przypomniala...Wywracanie kota ogonem i twierdzenie nie bądź pewna że niebo jest niebieskie.Ja pierdziu
                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:02
                    > Czyli dosiu tu nie wiesz czy twoj mąż widzac dziecko w samochodzie uwolni je?

                    A skad ja mam wiedziec co NAPRAWDE zrobi moj maz? Ja moge miec tylko wyobrazenie o czlowieku, ze zrobi to co ja oczekuje, ze zrobi. Moge miec nadzieje, ze to zrobi, kupe przeslanek swiadczacych o tym, ze NAJPRAWDOPODOBNIEJ to zrobi, ale kuli magicznej nie mam, zeby sobie dac reke obciac i oko wydlubac, ze zrobi dokladnie to co zrobi. A jak nie zrobi to co?

                    Mozesz byc pewna, ze maz nie przejdzie obok staruszki, ale NIE MOZESZ BYC PEWNA, ze nie zapomni o dziecku w samochodzie.
                    • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:42
                      > Mozesz byc pewna, ze maz nie przejdzie obok staruszki, ale NIE MOZESZ BYC PEWNA
                      > , ze nie zapomni o dziecku w samochodzie.
                      Przecież o tym na okrągło piszę, że tego pierwszego jestem pewna, a tego drugiego nie (bo jak pisałam wcześniej mój mąż zapomniał wczoraj że naszego małego nie ma w przedszkolu, a jest u babci i pojechał po niego doprowadzając do zawału przedszkolankę). Jestem też pewna że wybiję szybę od razu w samochodzie jeżeli zobaczę tam zamknięte dziecko, ale nie jestem pewna jak daleko sięga moje roztargnienie. Rozumiem, że Ty nie wiesz czy wybijesz szybę bo Cię nie sprawdzono przez te 40 lat, które jesteś na tym świecie.Czy nie czujesz w tym ematkowego bezsensu?
                      Jak się nie ma czasu czytać wszystkich postów, to się nie komentuje.
              • to_ja_tola Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:42
                sarabis nie pierd..l/

                Niby każdemu może się zdarzyć...Przestań pitolić o jakiś testach...
                • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:00
                  to nie poier..... przeczytaj o czym piszę? nie o zapomnieniu dziecka z auta. napisałam 1 post w obronie tego ojca.
                  piszę o innej sprawie: o udzialaniu pomocy osób postronnych dziecku zamknietemu w aucie. wiem ze moj chlop nie poszedł by dalej i wybilby szybe, gdyby akurat przechodzil obok takiego samochodu z zamknietym dzieckiem.
                  pojola tola?
                  czy żyjesz z tajemniczym chlopem, który pomoże dziecku a moze nie. tu ja jestem pewna. jak rozumiem ty nie.
                  moj chlop.moze w przyszłości mnie zdradzi, moze zabije, ale uwolni dziecko z auta, jezeli takie zobaczy, nie mówię o zaoomnieniu dziecka z auta. wylapujesz różnicę?
                  • dankaimirek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:30
                    sarabis napisała:

                    > to nie poier..... przeczytaj o czym piszę? nie o zapomnieniu dziecka z auta. na
                    > pisałam 1 post w obronie tego ojca.
                    > piszę o innej sprawie: o udzialaniu pomocy osób postronnych dziecku zamknietemu
                    > w aucie. wiem ze moj chlop nie poszedł by dalej i wybilby szybe, gdyby akurat
                    > przechodzil obok takiego samochodu z zamknietym dzieckiem.
                    > pojola tola?
                    > czy żyjesz z tajemniczym chlopem, który pomoże dziecku a moze nie. tu ja jestem
                    > pewna. jak rozumiem ty nie.
                    > moj chlop.moze w przyszłości mnie zdradzi, moze zabije, ale uwolni dziecko z au
                    > ta, jezeli takie zobaczy, nie mówię o zaoomnieniu dziecka z auta. wylapujesz ró
                    > żnicę?

                    nienormalna jestes.Chłop super, może mnei zabije, zdradzi, ok, ale uwolni dziecko. Nie jestes chora czasem?
                    • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:44
                      Dobrze Dankaimirek masz rację smile
                      Pomyliłam Cię z kimś innym i przypisałam zdolność logicznego myślenia.
                      Pozdrawiam.
                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:02
                    > moj chlop.moze w przyszłości mnie zdradzi, moze zabije, ale uwolni dziecko z au
                    > ta, jezeli takie zobaczy, nie mówię o zaoomnieniu dziecka z auta. wylapujesz ró
                    > żnicę?

                    Nie nie wylapuje. Rozumiem, ze posiadasz magiczna kule i jestes 100% przekonana, ze Twoj chlop wybije ta szybe. A jak nie wybije to co? Odszczekasz?
                    • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:16
                      nie bylo do ciebie,to co sie odzywa?
                      biedne bidule co nie wiedzą czy ratowac dziecko czy nie, a nóż piorun trafi, zawału dostanie, co tu sie bez sensu delarowac z wybijaniem szyby, dobrze że ten wczorajszy 8 latek, trafil na normalne osoby, nie majace klopotu z podjęciem decyzji,a nie na was- egzystencjonalne wariatki rozważające temperaturę wiatru i zmienne dla decyzji o wybiciu szyby bądź wezwaniu policji do dziecka potrzebujacego pomocy ratujacej życie.
                      idz sobie zapisz i spisz "za" i "przeciw" czy jestes pewma czy twoj osobisty maz wybije te choletns szybe, kiedy twoje dziecko będzie potrzebował, nie badz pewna o nie, odszczekasz?
            • joaaa83 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:00
              Straszna tragedia. Współczuje całej rodzinie.

              Facet działał rano na "autopilocie". Pewnie odwozi dziecko dosyć często, ale nie codziennie. Mnie nie dziwi, że zostawił w samochodzie, tylko że nie zorientował się aż przez 8 godzin. Moje rano tez się nie odzywa, przysypia itp.

              Ja odwożę codziennie do przedszkola, ale znam "autopilota". Jak dziecko jest chore i zostaje w domu, to ja i tak jadę dłuższą trasą do pracy (300m od domu mam wybór prawo-lewo). Wybieram dłuższą, bo koło przedszkola. Ale jeszcze nie zdarzyło mi się zaparkować pod przedszkolem i szukać dziecka.

              Myślę, że nikt nie zauważył dziecka, bo wątpię aby ktoś olał sprawę, widząc takie małe dziecko i tak duży upał.
        • dankaimirek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:09
          mój mąż pojechał do pracy raz samochodem a nigdy nie jezdził, a w droge powrotną wrócił autobusem firmowym. Dopiero w domu kapnął sie że samochód został na parkingu w pracy. Można zapomnieć.
        • jakw Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 22:30
          chipsi napisała:
          > Kolejna sprawa to ludzie przechodzący obok samochodu - fakt, większość poszła d
          > o pracy i wracała razem z ojcem dziewczynki ale ktoś tam jednak chodzi, tyle ta
          > m firm. I tu rzucę odważną tezą - większość tamtejszych pracowników to mężczyźn
          > i i nawet jak któryś zauważył dziecko to to olał.
          Myślę, że jednak dziecko w samochodzie zwróciłoby uwagę.
          To pewnie parking na całą masę samochodów. I pewnie większość z nich jak została postawiona o 7 rano tak stała do 15. Niestety, przy niesprzyjających okolicznościach, obok samochodu i w promieniu ilus tam metrów mógł po prostu nikt nie przechodzić.
    • mamalgosia parking 11.06.14, 09:50
      Znam ten parking. Jest całkiem na uboczu miasta, tylko dla elektrowni. Myślę, że przez całą zmianę mógł tam nikt nie przechodzić
      • antyideal Re: parking 11.06.14, 09:56
        Wystarczy, ze po obydwu stronach samochodu staly auta, do ktorych nikt nie
        wsiadal przez caly dzien. A dziecko pewnie bylo w foteliku...
        • wioskowy_glupek Re: parking 11.06.14, 10:16
          Czy twierdzącym, że matka by tak nie zrobiła, mam przypomnieć genialną mamusię która w zeszłym roku poszła z 5 dzieci nad wodę a wróciła z 1 ?
          Jakoś nie przypominam sobie, żeby wówczas proponował, ktoś jej kastrację i nazywał śmieciem,. Wręcz przeciwnie, winę próbowano zrzucić na pracownicę MOPSU. Prawda, jest taka, że gdyby to matka zostawiła to dziecko, to w tej chwili pytałybyście gdzie był ojciec, czy nie mógł pomóc przepracowanej matce, na pewno miała za dużo na głowie z 11 letnim dzieckiem i 3 latką... itd...
          • maadzik3 Re: parking 11.06.14, 10:34
            linkowałam wcześniej identyczną niemal sytuację z matką w roli głównej. Niestety tragedie się zdarzają. Nigdy żadna z was nie przeżyła sytuacji gdy wydawałyście wielkie "ufff" wsciekłe na swoją głupotę I wdzięczne że nie skończyło się tragicznie? w różnych konfiguracjach? Bo nagle stwierdziłyście że wrzątek stał za nisko, dziecko za blisko pieca/ ognia, otwarte lekarstwo na stoliku, kret nie w szafce na chemikalia, urządzenie które powinno być wyłączone z prądu było włączone itd. itp. tylko po prostu nic się nie stało. Co jakiś czas nie kończy się na wielkim I pełnym wdzięczności "uff". Po prostu
            • panirogalik Re: parking 11.06.14, 10:43
              Wrzątek tfu, to są sekundy nieuwagi a tu pan wiózł całą drogę dziecko a potem siedział 8, słownie, osiem godzin i nie pomyślał o dziecku.
              • wioskowy_glupek Re: parking 11.06.14, 11:01
                Bo zazwyczaj dziecko o tej porze siedziało bezpiecznie w przedszkolu a on skupiał się na pracy ! Przecież jakby się na dziecku skupił to by go nie zostawił.
              • d.o.s.i.a Re: parking 11.06.14, 11:42
                > Wrzątek tfu, to są sekundy nieuwagi a tu pan wiózł całą drogę dziecko a potem s
                > iedział 8, słownie, osiem godzin i nie pomyślał o dziecku.

                A skad wiesz, ze nie pomyslal? Moze myslal, ale kompletnie nie zatrybil, ze przeciez to on dzis odwozil dziecko? Skoro o nim zapomnial to pewnie w ogole nie zarejestrowal, ze ono z nim jechalo, wiec wyobrazam sobie, ze przez caly dzien mogl sie zastanawiac jak tam mala bawi sie w przedszkolu bo w glowie mial obraz mentalny, ze to zona odwiozla jak zwykle.
            • elle.hivernale Re: parking 11.06.14, 10:59
              Oczywiście, że matka może tak samo dać dupy jak ojciec. Np. w tym przypadku:
              wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dzieci-plonely-zywcem-w-aucie-zostawionym-przez-matke,wid,12803589,wiadomosc.html?ticaid=112e32
              Poza jedną panią z trudnościami w operowaniu mową ojczystą nie widziałam jakoś w komentarzach zmasowanego współczucia dla matki.
              • mejerewa Re: parking 11.06.14, 12:19
                W zalinkowanej historii matka celowo i świadomie zostawiła dzieci same.
                To jest różnica. Celowo podjęła ryzyko, że zostawia na kilka minut same.

      • chipsi Re: parking 11.06.14, 10:37
        Dokładnie, jest to bardzo prawdopodobne, nie ma potrzeby wychodzić poza teren elektrowni w godzinach pracy. O ile to ten parking o którym myślimy.
    • owianka Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:19
      Reportaż:
      www.cbn.com/cbnnews/healthscience/2012/july/wheres-the-baby-forgotten-in-the-hot-car/
      Do momentu powstania reportażu, czyli maja 201,3 w USA zginęło w ten sposób 300 dzieci.
      • owianka Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:30
        I tu:
        pediatrics.about.com/od/accidents/a/hot-car.htm
        I znamienne zdanie z powyższego: te tragedie przydarzają się ludziom, którzy nigdy nie pomyśleliby, ze mogą zapomnieć o dziecku w samochodzie. Którzy popukaliby się w czoło na samą sugestię. Zupełnie jak my tutaj.
        • sumire Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:36
          a nie niedorozwiniętym umysłowo mężczyznom? nie do wiary... obawiam się, że tutejszy sąd kapturowy odrzuci argumentację pana psychologa z linkowanego artykułu.
        • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:54
          > I znamienne zdanie z powyższego: te tragedie przydarzają się ludziom, którzy ni
          > gdy nie pomyśleliby, ze mogą zapomnieć o dziecku w samochodzie. Którzy popukali
          > by się w czoło na samą sugestię. Zupełnie jak my tutaj.

          Clou.
          Ktoś już tu mądrze napisał, że część reakcji wylewania pomyj na tego nieszczęśnika jest odreagowywaniem dyskomfortu zwiazanego z dotarciem do umysłu komunikatu, że to się mogło zdarzyć także mnie, że to się w ogóle może zdarzyć. I wtedy łatwiej jest zlokalizować jednostkowego winnego, który "odciąża" taką ewentualność- oczywiście fałszywie odciąża, bo faktycznego odciążenia nie ma. To, lub coś podobnego, się może przydarzyć.

          Róbmy wszystko, by się nie przydarzyło. Będziemy winni, gdy się nam przydarzy. Stanie się niewyobrażalna tragedia, gdy się nam przydarzy. My i nasi bliscy będziemy mieli przegrane życie, gdy się nam przydarzy.
          Ale może się przydarzyć.

          Najgorsze jest zakładać, że nam się Z PEWNOŚCIĄ nie przydarzy. To jejst pycha. Wtedy dopiero będziemy groźni dla otoczenia i siebie samych. Bo zwolnimy się z czujności.
          • gazeta_mi_placi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:29
            Ja myślę, że większości matek zdarzyło się chociaż jedno zaniedbanie które niczym złym się nie skończyło bo miały szczęście np. zbyt szybka jazda samochodem z dzieckiem, pozostawienie na chwilę jakiegoś drobnego przedmiotu w zasięgu rąk niemowlaka, zgubienie dziecka (same się tu niektóre nawet przyznają) itp.
            • wioskowy_glupek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:48
              10/10
          • mondovi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:35
            Dla mnie to nie są próby usprawiedliwiania, tylko racjonalizowania zachowania - to normalne zachowanie, że ludzie starają się wytłumaczyć sobie DLACZEGO coś się stało. Świadczy tylko o empatii i szerszych horyzontach. Potępianie w czambuł "bo ja nigdy" czy oko za oko, ząb za ząb nie prowadzi do niczego dobrego.
          • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:47
            > Clou.
            > Ktoś już tu mądrze napisał, że część reakcji wylewania pomyj na tego nieszczęśn
            > ika jest odreagowywaniem dyskomfortu zwiazanego z dotarciem do umysłu komunikat
            > u, że to się mogło zdarzyć także mnie, że to się w ogóle może zdarzyć. I wtedy
            > łatwiej jest zlokalizować jednostkowego winnego, który "odciąża" taką ewentualn
            > ość- oczywiście fałszywie odciąża, bo faktycznego odciążenia nie ma. To, lub co
            > ś podobnego, się może przydarzyć.


            Zgadzam sie z kazdym slowem. Forumki, ktore tak jednoznacznie tu wyklinaja tego goscia, bo ich mezowie to "nigdy to, nigdy smo", sa po prostu glupio naiwne i chca byc naiwne, bo jakakolwiek mysl, ze jednak czlowiek jest tylko czlowiekiem wywoluje u nich poploch, ktory szybciutko chca przykryc wlasnie takimi poboznymi deklaracjami o tym co to nie one i jakich wspanialych mezow nie maja. Tamta kobieta tez z pewnoscia tak jeszcze myslala do przedwczoraj. Ba! Z pewnoscia ten facet na sama sugestie, ze cos takiego moglby odwinac, popukalby sie w czolo. A jednak, zdarzylo sie. KAZDEMU moze sie zdarzyc i pozostaje nam tylko miec nadzieje, ze nie przytrafi sie to nam.
            • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:51
              Nie pieprz dosia, nie każdemu. Byłoby kiepsko gdyby rachunek prawdopodobieństwa nie sprzyjał nieuważnym, bo faktycznie chwila roztargnienia czy jeden głupi ruch może spowodować wypadek. Ale nie każdemu może zdarzyć się wytworzyć sobie projekcję odwożenia dziecka/zabrania przez żonę i uważania przez 8 godzin, że jest ok.
              • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:11
                Ale nie każdemu może zdarzyć się wytworzyć sobie pr
                > ojekcję odwożenia dziecka/zabrania przez żonę i uważania przez 8 godzin,
                > że jest ok.

                Dokładnie. Tu nie tyle chodzi o to, ze gość zapomniał o dziecku (co jest wystarczającą nieodpowiedzialnością), ale właśnie o te 8 godzin, w czasie których sobie o tym nie przypomniał.
                • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:19
                  Dla mnie to nie jest aż takie dziwne. Bywałam zarobiona po pachy i bazowałam na tym, co sobie zakodowałam w umśsle- o tym już pisała Asia w zakresie tzw. fałszywych wspomnień. Nie weryfikuję ich co rusz. Ten ojciec mógł mieć podobnie
                • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:09
                  > czającą nieodpowiedzialnością), ale właśnie o te 8 godzin, w czasie któr
                  > ych sobie o tym nie przypomniał.


                  No widzisz, nie przypomnial sobie. Bo gdyby sobie przypomnial to by sobie przypomnial. A on sobie nie przypomnial. Na tym polega zapominanie, ze sie zapomina, bo jakby sie nie zapomnialo to by sie nie zapomnialo...
                  • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:14
                    d.o.s.i.a napisała:
                    > No widzisz, nie przypomnial sobie. Bo gdyby sobie przypomnial to by sobie przyp
                    > omnial. A on sobie nie przypomnial. Na tym polega zapominanie, ze sie zapomina,
                    > bo jakby sie nie zapomnialo to by sie nie zapomnialo...

                    Dokładnie tak - wiele osób pyta jak można zapomnieć na 8 godzin - ano normalnie. Zwykle człowiek sobie przypomina jak zewnętrzny czynnik mu przypomni - typu, chcę zadzwonić to uświadamiam sobie, że zostawiłam telefon w domu itd. Przypomnienie rzadko (o ile w ogóle) przychodzi samo z siebie.
                  • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:40
                    > Na tym polega zapominanie, ze sie zapomina,
                    > bo jakby sie nie zapomnialo to by sie nie zapomnialo...

                    Zapominanie polega na tym, że się zapomina, a potem przypomina. Zapominanie o czymś, nomen omen na śmierć, świadczy o bardzo poważnej dysfunkcji.
                    A gość sobie nie przypomniał, do niego dotarło, że miał ze soba dziecko dopiero jak zobaczył w samochodzie ciało.
                    • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:45
                      cosmetic.wipes napisała:
                      > Zapominanie polega na tym, że się zapomina, a potem przypomina.

                      Się samo? Tak 'ping!' przypomniało się? Bzdura!

                      Nie - przypomina się wtedy, kiedy stykamy się z czymś, co nam przypomina - zdjęcie, rozmowa, potrzebą itd.
                      • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:57
                        Jak się da 'ping!' zapomnieć, to się da 'ping!' przypomnieć.
                        • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:00
                          cosmetic.wipes napisała:
                          > Jak się da 'ping!' zapomnieć, to się da 'ping!' przypomnieć.

                          Poczytaj sobie lepiej o funkcjonowaniu mózgu i pamięci.
                    • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:57
                      > Zapominanie polega na tym, że się zapomina, a potem przypomina.

                      Przypomnienie nigdy NIE JEST swiadome. Przypominasz sobie dlatego, ze Twoj mozg Ci o tym przypomnial, a nie dlatego, ze sama kazalas sobie przypomniec.
                      • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:06
                        Sugerujesz, że zapominanie jest świadome?
                        • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:26
                          Gdzie tak sugeruje?? Od poczatu tego watku tlumacze Ci (i nie tylko ja), ze zarowno pamietanie jak i zapominanie jest czynnoscia nieswiadoma. Nikt swiadomie nie postanawia zapomniec i nieprzypomniec sobie o dziecku pozostawionym w samochodzie.
                          Mozna sobie w tym pomagac stosujac techniki/supelki/starajac sie wyostrzyc uwage/zapisac sobie na kartce/wywiesic na lodowce/zapisac w kalendarzu itp. co nie zmienia faktu, ze jak zapominamy to robimy to nieswiadomie, a jak sobie przypominamy to tez zupelnie nieswiadomie, albo pod wplywem jakiegos impulsu z zewnatrz. To, ze ktos sobie cos przypomnial po 10 minutach zamiast po 8 godzinach, to absolutnie nie jego zasluga tylko zwykly zbieg okolicznosci.
                          Niestety, czlowiek (bez wzgledu na to, ze tak mu sie wydaje) nie jest w stanie do konca kontrolowac wlasnego mozgu. I dlatego wlasnie zdarzaja sie takie tragedie i trzeba miec o tym swiadomosc zamiast gledzic o tym, ze "ja to nigdy", albo "moj maz to nigdy".
                          • aneta-skarpeta Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:35
                            natomiast jesli ktos jest zapominalski, bładzi w obłokach z natury- sa takie forumki- to są metody aby to zminimalizować- ale trzeba chcec i czuc potrzebę
                            • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:44
                              aneta-skarpeta napisała:
                              > natomiast jesli ktos jest zapominalski, bładzi w obłokach z natury- sa takie fo
                              > rumki- to są metody aby to zminimalizować- ale trzeba chcec i czuc potrzebę

                              Pisałam już o tym w tym wątku - z roztargnieniem można walczyć jedynie wdrażając ŚWIADOME metody - np. zapisywanie, sprawdzanie, przypominanie. Jestem roztrzepańcem i tylko to działa. Dlatego też śmieszą mnie zapewnienia 'mnie nigdy'... nigdy do pierwszego razu.
                              • aneta-skarpeta Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:47
                                ale prawda jest taka, że częśc osób zapomina nawet o własnej głowie, a część osób nie- wynika to z charakteru, trybu zycia etc etc

                                wiec to, że ktos się zawiesza przy jezdzie autem i nie wiem, którą droga wrócił do domu nie oznacza, że inni tak mają
                                • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:50
                                  > ale prawda jest taka, że częśc osób zapomina nawet o własnej głowie, a część os
                                  > ób nie- wynika to z charakteru, trybu zycia etc etc

                                  Ale nie istnieje na swiecie ani jedna osoba, ktora nic nigdy nie zapomniala.
                                  • aneta-skarpeta Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:58
                                    nie chodzi o to, zeby nigdy niczego nie zapominac

                                    bo kazdy czasem o czyms zapomina

                                    ale są rzeczy o których ludzie nie zapominają, po prostu włacza im sie tryb skupienia ( automatycznie) i np jak jada autem to sobie o czyms tam myslą, rozmawiają, ale potrafią to tak zbilansować, ze wiedzą jak i któredy jechali
                                    • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:00
                                      aneta-skarpeta napisała:
                                      > ale są rzeczy o których ludzie nie zapominają, po prostu włacza im sie tryb sku
                                      > pienia ( automatycznie)

                                      Gdyby było tak jak piszesz to nigdy nie dochodziłoby do żadnych wypadków. A jednak... bo 'SIĘ nie włącza'.
                                      • aneta-skarpeta Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:05
                                        alez oczywiscie, ze czasem komus się skupienie nie załączy, ale własnie o tym mówię, zeby zamiast rozpływać się jedna przez drugą jak rozkosznie zapomnialam dziecka w przeszkolu zastanwoic się -kurde co zrobic aby mi się to nie zdarzało?

                                        bo niektórym wbrew pozorom to się nie zdarza

                                        dlatego też nie będę wieszała tamtego ojca za jajca, ale chcialabym aby kazdy sie jednak wyczulił na takie sytuacje
                                      • claudel6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 23:53
                                        też nieprawda. niektóre wypadki sa z winy innej osoby i nawet przy megaskupieniu nie da sie ich uniknąć.
                                • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:54
                                  aneta-skarpeta napisała:
                                  > ale prawda jest taka, że częśc osób zapomina nawet o własnej głowie, a część os
                                  > ób nie- wynika to z charakteru, trybu zycia etc etc

                                  Tyle, że świat się nie dzieli na tych, co 'zawsze zapominają' i tych co 'zawsze pamiętają'. Niektórym zdarza się zapomnieć czasami. Mój chłop na przykład, wcielenie skrupulatności i dokładności. Zapomnieć zdarza mu się raz na ruski rok - ale zdarza. I zwykle wychodzi to dość spektakularnie jak np. zapomnienie zabrania dowodu osobistego do sądu (jedyny przypadek zapomnienia dokumentu w chyba całym jego życiu).
                                  • aneta-skarpeta Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:02
                                    ja sobie zdaję z tego sprawę, że czasem się zapomni
                                    ale nie o dziecku na 8h

                                    oczywiscie, ludziom jak widać się zdarza, ale to nie jest normalne i powinno sie o tym glosno mowic- zeby ludzie nie byli jak cielaki we mgle tylko bardziej skupiali się na tym co robią i o to chodzi, zeby nie rozpisywac sie- no w sumie każdemu moglo sie zdarzyc

                                    tylko zastanowic się- o kurde jak tak czesto zapominam o róznych rzeczach, muszę przykładac do tego większą uwagę
                                    • iwoniaw No dokładnie 11.06.14, 17:06
                                      Cytatto nie jest normalne i powinno si
                                      > e o tym glosno mowic- zeby ludzie nie byli jak cielaki we mgle tylko bardziej s
                                      > kupiali się na tym co robią i o to chodzi, zeby nie rozpisywac sie- no w sumie
                                      > każdemu moglo sie zdarzyc
                                      >
                                      > tylko zastanowic się- o kurde jak tak czesto zapominam o róznych rzeczach, musz
                                      > ę przykładac do tego większą uwagę


                                      Otóż to. No ale nie oczekuj dla tego pomysłu poklasku na forum, na którym jedną z największych obelg jest "kij w d..." a brak napinki i wyluzowanie przejawia się kompletnym nieogarnięciem siebie, dzieci i otoczenia domowego.
                                    • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:54
                                      aneta-skarpeta napisała:
                                      > tylko zastanowic się- o kurde jak tak czesto zapominam o róznych rzeczach, musz
                                      > ę przykładac do tego większą uwagę

                                      Racja - tylko osoby, które często zapominają zwykle już dawno się ogarnęły. I nie w sposób 'muszę przykładać większą uwagę' - bo nie da się uruchomiś na życzenie świadomości - tylko sposobami takimi jak np. listy, sprawdzanie, grafiki itd.

                                      W tym przypadku było to prawdopodobnie człowiek, który notorycznie nie zapominał i któremu wydawało się, że 'mu się takie rzeczy przytrafić nie mogą'.
                                    • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:55
                                      > kupiali się na tym co robią i o to chodzi, zeby nie rozpisywac sie- no w sumie
                                      > każdemu moglo sie zdarzyc

                                      Ale tu nie chodzi o poblazanie, ze "e tam kazdemu sie zdarza", tylko raczej o uprzytomnienie, ze "cholera, kazdemu cos takiego moze sie zdarzyc".
                              • claudel6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 23:52
                                nieprawda. ja potrafie być totalnie roztargniona w życiu codziennym i musze np. wszystko zapisywac lub świadomie pamietać, ale to roztargnienie nigdy nie dotyczyło dziecka. nie musiałam zapisywać, ze je mam, że mam je odwieźć, że mam je skądś odebrać itd.
                            • claudel6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 23:50
                              w chilwach dużego stresu w życiu mi się to zdarzało. nie wysiadać na swoim przystanku autobusowym, wyjąc pieniądze z bankomatu i ich nie wziąć itp. ale nigdy to nie dotyczyło spraw dziecka. magia.
                          • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:37
                            > Niestety, czlowiek (bez wzgledu na to, ze tak mu sie wydaje) nie jest w stanie
                            > do konca kontrolowac wlasnego mozgu.

                            Będę się upierać, że taki brak kontroli własnego mózgu, jakim wykazał się ojciec dziewczynki jest dysfunkcją. A to, że się zdarza, to wiem. Seryjni mordercy też się zdarzają i nikt nie twierdzi, ze to norma.
                            • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:41
                              > Będę się upierać, że taki brak kontroli własnego mózgu, jakim wykazał się ojcie
                              > c dziewczynki jest dysfunkcją.

                              A upieraj sie przy czym chcesz. Prawdopodobne, ze zona tego faceta tez by sie tak upierala. Albo, ze ktoras z upierajacych sie tu forumek jutro straci dziecko w podobnych okolicznosciach.
                              • aneta-skarpeta Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:46
                                dosia, przyjmij do wiadomości, że nie każdy ma takie zawieszki jak choćby Ty
                                • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:57
                                  aneta-skarpeta napisała:
                                  > dosia, przyjmij do wiadomości, że nie każdy ma takie zawieszki jak choćby Ty

                                  Nie ma ludzi, którym zawiechy nigdy się nie przydarzyły. Nie ma.
                              • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:27
                                Prawdopodobne, ze zona tego faceta tez by sie t
                                > ak upierala. Albo, ze ktoras z upierajacych sie tu forumek jutro straci dziecko
                                > w podobnych okolicznosciach.

                                Nie projektuj swoich ułomności na całość populacji. To, że ty masz notoryczne zwiechy, nie oznacza, że jest to normą.

                                Mam nadzieję, że nie masz dzieci, bo przy takich problemach z ogarnięciem się mogłabyś któreś wsadzić do pralki na ten przykład.
                                • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:55
                                  cosmetic.wipes napisała:
                                  > Nie projektuj swoich ułomności na całość populacji. To, że ty masz notoryczne z
                                  > wiechy, nie oznacza, że jest to normą.

                                  Nie ma to jak mieć mniemanie bycia ideałem smile
                                  • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 18:21
                                    > Nie ma to jak mieć mniemanie bycia ideałem smile

                                    Zacytuj może gdzie pisałam, że jestem ideałem.

                                    To, że nie mam ponadnormatywnych problemów z pamięcią i ogarniam rzeczywistość nie czyni ze mnie wzoru.
                                • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:59
                                  > Nie projektuj swoich ułomności na całość populacji. To, że ty masz notoryczne z
                                  > wiechy, nie oznacza, że jest to normą.

                                  Ja niczego nie projektuje. Stwierdzam tylko fakt, ze codziennie zdarzaja sie KOMUS takie wypadki. Jutro mozesz byc to Ty. Czego nie rozumiesz, pytam?
                                  • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 08:15
                                    Nie rozumiem dlaczego wmawiasz, że coś, co jest kompletnie nienormalne i bardzo wyjatkowe może zdarzyć się każdemu. Otóż właśnie nie kazdemu, tylko temu, kto jest poza normą.

                                    Mówiąc, że każdemu może się zdarzyć umniejszasz winę ojca - biedny miś, przydarzyło mu się to, co wszystkim się przydarza. Otóż nie. Przydarzyło mu się coś, co znakomitej wiekszości rodziców nie przydarzyło się i nie przydarzy się nigdy.
                                    Gdyby było inaczej to przynajmniej połowa populacji małych dzieci byłaby gotowana w samochodach.
                                    • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 10:03
                                      cosmetic.wipes napisała:
                                      > Nie rozumiem dlaczego wmawiasz, że coś, co jest kompletnie nienormalne i bardzo
                                      > wyjatkowe może zdarzyć się każdemu. Otóż właśnie nie kazdemu, tylko temu, kto
                                      > jest poza normą.

                                      No tak - bo Ty jesteś ta 'normalna' big_grin I najlepiej zbudować sobie fałszywe poczucie bezpieczeństwa 'mi się to by nigdy nie przydarzyło bo to się przydarza tylko tym nienormalnym!'.
                                      • iwles Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 10:06

                                        tak
                                        jesli i mi by się coś takiego przydarzyło, sama uznałabym się za nienormalną.
                                        • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 11:34
                                          > tak
                                          > jesli i mi by się coś takiego przydarzyło, sama uznałabym się za nienormalną.

                                          Zwal jak zwal. Natomiast zupelnie nie zmienia faktu, ze moze Ci sie cos takiego przydarzyc.

                                          Nie zapominaj, ze tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono.
                                          • iwles Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 11:48

                                            > tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono.

                                            bez sensu sad

                                            w życiu nie przyszłoby mi do glowy usprawiedliwiać się w takie sytuacji, ani liczyć na to, że inni mnie usprawiedliwią. Nigdy bym sobie czegoś takiego nie wybaczyła i na wybaczenie nie czekała.
                                            • kawka74 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 11:54
                                              > > tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono.
                                              >
                                              > bez sensu sad
                                              >

                                              Oczywiście, że tak - bo ten fragment wiersza Szymborskiej dotyczy kompletnie innej sytuacji, wykrzesania z siebie niesamowitej odwagi po to, by ratować dziecko. Tutaj mamy sytuację dokładnie przeciwną uncertain
                                              • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 12:21
                                                > Oczywiście, że tak - bo ten fragment wiersza Szymborskiej dotyczy kompletnie in
                                                > nej sytuacji,

                                                Ale ma zastosowanie do kazdej innej sytuacji. Pieprzenie pt. "mnie to nigdy by sie nic takiego nie zdarzylo" jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, bo nie wiesz i nigdy nie bedziesz miec gwarancji, az do ostatniej chwili przed smiercia, ze nic takiego Ci sie nie wydarzy. Bo moze sie wydarzyc i wtedy bedziesz zaskoczona swoja glupota.

                                                Przeciez ten ojciec tez pewnie dalby sobie reke uciac, ze jemu cos takiego sie nigdy nie przydarzy!
                                            • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 12:13
                                              > bez sensu sad
                                              >
                                              > w życiu nie przyszłoby mi do glowy usprawiedliwiać się w takie sytuacji, ani li
                                              > czyć na to, że inni mnie usprawiedliwią. Nigdy bym sobie czegoś takiego nie wyb
                                              > aczyła i na wybaczenie nie czekała.


                                              To kolejnej krowie na rowie. Nikt nie oczekuje usprawiedliwienia!
                                      • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 11:53
                                        > No tak - bo Ty jesteś ta 'normalna' big_grin I najlepiej zbudować sobie fałszywe pocz
                                        > ucie bezpieczeństwa 'mi się to by nigdy nie przydarzyło bo to się przydarza tyl
                                        > ko tym nienormalnym!'.

                                        Nie wiem czy fałszywe. Moje dzieci żyją i mają się dobrze. Jedno z nich jest niemal pełnoletnie. Uważasz, że brak obrażeń zagrażających życiu, czy nawet przeżycie przez prawie 18 lat to tylko fart?
                                        • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 12:17
                                          > Nie wiem czy fałszywe. Moje dzieci żyją i mają się dobrze. Jedno z nich jest ni
                                          > emal pełnoletnie. Uważasz, że brak obrażeń zagrażających życiu, czy nawet przeż
                                          > ycie przez prawie 18 lat to tylko fart?

                                          Nie, to odpowiedzialnosc polaczona z brakiem niefartu. Ale ten niefart mogl przydarzyc sie takze Tobie pomimo Twojej odpowiedzialnosci.
              • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:12
                Oczywiście, że nie każdemu SIĘ ZDARZY. I że rachunek prawdopodobienstwa da nam wiele rozkładów w zależności od różnych włożonych danych (osobowość, okoliczności). Ale zdarzyć się MOŻE KAŻDEMU/
                • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:20
                  Każdemu może zdarzyć się wypadek. Każdemu może zdarzyć się udar.
                  To, że facet ugotuje żywcem dziecko też się może zdarzyć, bo właśnie się zdarzyło. Ale to nie znaczy, że to są równoważne sytuacje i należą mu się usprawiedliwienia.
                  • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:36
                    Ależ nikt go nie usprawiedliwia! Staramy się (spekulując) wyjaśnić możliwy przebieg zdarzenia z jego uwarunkowaniami. Skąd pomysł, że to jest usprawiedliwaianie czegokolwiek?
                    • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:54
                      A to, że każdemu się może zdarzyć, to wniosek czy założenie tej spekulacji? Nieważne, nie zgadzam się z żadnym.
                      • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:00
                        Wniosek z rachunku prawdopodobiestwa. czemu się nei zgadzasz?
                • lola211 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:26
                  >Ale zdarzyć się MOŻE KAŻDEMU
                  Milionom sie NIE ZDARZA.Na szczescie.Czyli trzeba naprawde sie postarac.
                  • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:29
                    Gdyby facet jakimś cudem dostał pod opiekę kolejną 3 latkę - mogłoby mu się to zdarzyć jeszcze raz czy nie?
                    • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:38
                      Podejrzewam, że prawdopodobieństwo byłoby bardzo niskie. Facet będzie pierdylion razy poglądał tył samochodu, jeśli w ogóle wsiądzie do auta. Tak myślę.
                      W ogóle sądze, ze u wszystkich nas, tu dyskutujących lub czytających na jakiś czas zmniejszy się prawdopodobienstwa takiego czegoś, własnie dlatego,z e się uczuliliśmy na takie coś.
                      Ale moze nam sie zdarzyć cos innego, niestety.
                      • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:55
                        No tak, tylko nie wszyscy muszą doprowadzić do czyjejś śmierci, żeby zacząć uważać.
                        Ergo, nie może zdarzyć się każdemu.
                        • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:02
                          Oczywiście. Ale jak już się zdarzy, to czyjeś gadanie post factum "mnie się nie mogło zdarzyć" nic tu nie da.
                          Z rachunku parwdo[podobiestwa wynika, że może się zdarzyc każdemu, tyle że z różnym stopniem prawdopodobieństwa. A ziszczają się także te możliwości, które mają bardzo niski stopień.
                          • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:11
                            No to się zdecyduj, bo może się zdarzyć wynikające z rachunku prawdopodobieństwa to co innego niż może się zdarzyć w kategoriach społecznych. A już próba objaśniania tego drugiego rachunkiem prawdopodobieństwa to jakiś bezsensowny miszmasz.
                            Tak, teoretycznie każdemu może zdarzyć się wszystko. Ale ten facet to i tak kretyn i ostatnie na co zasługuje to współczucie.
                            • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:18
                              elle.hivernale napisała:
                              > No to się zdecyduj, bo może się zdarzyć wynikające z rachunku prawdopod
                              > obieństwa to co innego niż może się zdarzyć w kategoriach społecznych.

                              Na czym polega konkretnie różnica?
                            • lillaj Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:23
                              elle.hivernale napisała:

                              Ale ten facet to i tak kre
                              > tyn i ostatnie na co zasługuje to współczucie.

                              A według mnie to pierwsze na co zasługuje. Współczuję piekła, które zrobił z życia sobie i swojej rodzinie.
                            • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:04
                              To, co jest możliwe według rachunku prawdopodobieńdstwa jest możliwe w odnisienieu do każdej sytuacji - społecznej czy innej.

                              To, czy w kims wzbudza uczucie współczucia, to już jest kwestia zasobów wewnętrznych tego kogoś. U jednych wzbudza, u drugichh nie. We mnie wzbudza. Zresztą, nie próbuję sobie nawet wyobrazić piekła, które oni wszyscy przechodzą- to mnie przerasta. Wszystkich mi żal, choć to za małe słowo.
                        • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:21
                          elle.hivernale napisała:
                          > No tak, tylko nie wszyscy muszą doprowadzić do czyjejś śmierci, żeby zacząć
                          > uważać.
                          > Ergo, nie może zdarzyć się każdemu.

                          'Może się zdarzyć' to nie znaczy, że się zdarzy. I nie trzeba doprowadzić do czyjejś śmierci - wystarczy uświadomić sobie, że MY TEŻ działamy tak jak ten człowiek - MECHANIZM działania jest taki sam. Jedni buńczucznie stwierdzą 'facet idiota mnie się to nie zdarzy' a inni pomyślą co zrobić, żeby się przed tragicznymi skutkami zabezpieczyć. Zapewniam Cię, że Ci co dziecko w samochodzie zostawili należą do pierwszej grupy.
                          • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:29
                            Jedni buńczucznie stwierdzą 'facet id
                            > iota mnie się to nie zdarzy' a inni pomyślą co zrobić, żeby się przed tragiczny
                            > mi skutkami zabezpieczyć. Zapewniam Cię, że Ci co dziecko w samochodzie zostawi
                            > li należą do pierwszej grupy.

                            A to już zupełne kocopały.
                            • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:31
                              elle.hivernale napisała:
                              > A to już zupełne kocopały.

                              Widać wolisz fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
              • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:27
                > ch może spowodować wypadek. Ale nie każdemu może zdarzyć się wytworzyć sobie pr
                > ojekcję odwożenia dziecka/zabrania przez żonę i uważania przez 8 godzin,
                > że jest ok.


                A jaka masz gwarancje, ze Tobie sie cos takiego nie przydarzy?
                • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:29
                  Bo mam dziecko, dosia.
                  • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:06
                    Ja mam dwoje, i co? Też sądzę, że to akurat mnie raczej by się nie przedarzyło, ale nie mam pewności, że inne dramatyczne rzeczy by mi sie nie przydarzyły. Zgubiłam już dziecko na parkingu, tak że ten tego....
                    • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:09
                      I ile ci zajęło zorientowanie się, że go zgubiłaś? Osiem godzin?
                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:34
                    No i co z tego wynika?
                    • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:37
                      Doświadczenie. Wiem jak się myśli kiedy ma się pod opieką dziecko. Ty sobie możesz hobbystycznie pogawędzić, owszem, ale specjalnej wartości to to nie ma.
                • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:42
                  > A jaka masz gwarancje, ze Tobie sie cos takiego nie przydarzy?

                  Ja mam gwarancję, że COŚ TAKIEGO mi się nie przydarzy.
                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:59
                    > Ja mam gwarancję, że COŚ TAKIEGO mi się nie przydarzy.

                    I gdzie masz ta gwarancje zapisana?
                    • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:02
                      Mam gwarancję, bo moje dzieci są nastolatkami. Wiec TAKA SYTUACJA - czyli zostawienie w samochodzie własnego małego dziecka mi się nie przydarzy.
                      • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:13
                        > Mam gwarancję, bo moje dzieci są nastolatkami. Wiec TAKA SYTUACJA - czyli zosta
                        > wienie w samochodzie własnego małego dziecka mi się nie przydarzy.

                        No, ale to chyba nie ma zwiazku z przedmiotem dyskusji...?
                        • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:38
                          Ma ścisły związek z przedmiotem twojego pytania.

                          Poza tym w ciągu dobrych kilkunastu lat wożenia dwojga dzieci w samochodzie przeze mnie i przez męża, ani mnie, ani jemu nie udała się sztuka zapomnienia o dziecku. W żadnej sytuacji nie udało nam się tego zrobić.
                          Mało tego, nigdy nie zapomnieliśmy także o psie, kocie i chomiku.
                          • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:57
                            No widzisz, a wielu forumkom ta sztuka sie udala, o czym pisza w sasiednim watku o rutynie.
                            Tylko Ty jestes taka zajebista. Wow!
                            • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:22
                              > No widzisz, a wielu forumkom ta sztuka sie udala

                              Dokładnie sześć forumek (mw144, tol8, gaskama, melmire, mamma12, daga_j) pisze o zapomnieniu dziecka, w tym jedna o dziecku znajomych. I zwróć uwagę, że jednak zapomniały NA CHWILĘ.

                              > Tylko Ty jestes taka zajebista. Wow!

                              Nie o moją zajebistość tu chodzi, bardziej o normę, bo sądzę, że jednak większość NIE zapomina o własnych dzieciach. Poza tym, skoro nigdy o dziecku ani o zwierzęciu nie zapomniałam, to dla twojego lepszego samopoczucia mam kłamać, że jednak tak było? Przecież to niepoważne.
                              • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:29
                                > I zwróć uwagę, że jedna
                                > k zapomniały NA CHWILĘ.

                                I nie ma zadnej absolutnie w tym ich zaslugi, ze bylo to na chwile, bo rownie dobrze mogly sobie przypomniec po 8 godzinach. Na tym polega nieswiadomosc mechanizmu zapominania i przypominania, ze NIE MAMY NA NIEGO WPLYWU.

                                > Nie o moją zajebistość tu chodzi, bardziej o normę, bo sądzę, że jednak większo
                                > ść NIE zapomina o własnych dzieciach.

                                Norma, ma to do siebie, ze istnieja odstepstwa od normy. Wypadki beda sie zdarzaly bez wzgledu na to jak bardzo sobie ludzie wmowia, ze nie. I beda sie zdarzaly takze Tobie.
                                • aneta-skarpeta Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:40
                                  srutututu

                                  jak masz robotę i nie możesz zapominac to robisz wszystko żeby nie zapominać- prawda?

                                  w pracy tak samo sie zawieszasz jak przy jeżdzie autem? pewnie nie- czemu?

                                  skoro o czym zapominamy i mamy taką roztrzepaną naturę to możemy nad tym pracowac- chocby zmieniając harmonogram działań, skupiając sie na tym co robimy, zapisując, mówiąc na głos

                                  da sie to wypracować
                                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:47
                                    > jak masz robotę i nie możesz zapominac to robisz wszystko żeby nie zapominać- p
                                    > rawda?

                                    No robie i co z tego? I tak zdarza mi sie zapomniec. Tobie nie?

                                    > w pracy tak samo sie zawieszasz jak przy jeżdzie autem? pewnie nie- czemu?

                                    Owszem zawieszam sie. Mam prace dosc kreatywna i jak sie zarobie, zamysle to o swiecie nie pamietam, o tym, ze np. nie jadlam dzis jeszcze nic, albo, ze nie poszlam na spotkanie, na ktorym mialam byc (w zeszlym tygodniu np.). Wlasnie dlatego, ze czesto mysle o nowych rozwiazaniach, pomyslach, to w ogole zamyslam sie np. idac w drodze do pracy - po prostu, klebowisko mysli. Jesli ktos ma do ogarniecia tylko ugotowanie obiadu i obejrzenie Klanu to bedzie generalnie bardziej skupiony, niz ktos kto opedza milion rzeczy na raz.

                                    > da sie to wypracować
                                    Ja sie staram. Nauczylam sie wyliczanki "klucz, karta, bilet, telefon, portfel" zanim wyjde z domu. Co nie oznacza, ze czasem nie zapominam pamietac o wyliczance...
                                    • aneta-skarpeta Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:53
                                      > No robie i co z tego? I tak zdarza mi sie zapomniec. Tobie nie?

                                      zdarza mi sie zapomniec o drobiazgach, na waznych rzeczach jestem bardzo skupiona i sie pilnuję i nie doprowadzam do wpadek

                                      i tak zapomnę kupić jajka, ale nie zapomnę odebrać dziecka- bo o tym myślę

                                      Jesli ktos ma do og
                                      > arniecia tylko ugotowanie obiadu i obejrzenie Klanu to bedzie generalnie bardzi
                                      > ej skupiony, niz ktos kto opedza milion rzeczy na raz.

                                      noooo tak, ja ogarniam jazde autem tylko dlatego że nic ciekawego w zyciu nie robiębig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                                      a Ty jestes taka kreatywna i mądra, że jak jedziesz autem to nie umiesz się na chwilę nad tym skupić

                                      zaraz padnębig_grin
                                • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:42
                                  Na tym polega nieswiadomosc mecha
                                  > nizmu zapominania i przypominania, ze NIE MAMY NA NIEGO WPLYWU.

                                  Zapominanie o sprawach najwazniejszych to patola. Takie przypadki podpadają pod leczenie.

                                  > I beda sie zdarza
                                  > ly takze Tobie.

                                  Akurat tego nie możesz być pewna, znaczącej większosci ludzi na tym swiecie tego rodzaju wypadki sie nie zdarzają.
                                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:48
                                    > Zapominanie o sprawach najwazniejszych to patola. Takie przypadki podpadają pod
                                    > leczenie.

                                    Argumentow Ci brakuje?
                                    • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:23
                                      Nie brakuje. To jest mocny argument - jeśli ktoś notorycznie zapomina lub zapomina o priorytetach to musi się przebadać pod kątem neurologicznym i psychiatrycznym.
                                      • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:58
                                        > Nie brakuje. To jest mocny argument - jeśli ktoś notorycznie zapomina lub zapom
                                        > ina o priorytetach to musi się przebadać pod kątem neurologicznym i psychiatryc
                                        > znym.

                                        A jezeli zapomnial tylko JEDEN RAZ W ZYCIU? Ze skutkiem tragicznym?
                                        • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 18:01
                                          d.o.s.i.a napisała:
                                          > A jezeli zapomnial tylko JEDEN RAZ W ZYCIU? Ze skutkiem tragicznym?

                                          No właśnie o to chodzi. Niektóre forumki bardzo pragną wierzyć, że przecież im się nie zdarza a jak zdarza to przecież nie w ważnych kwestiach! Ci co zapominają to jacyś dysfunkcyjni patole i tyle! A prawda jest taka, że zdarza się każdemu, w 99,99% skutki są nikłe ale kiedyś zdarza się ta jedna tragedia.
                                          • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 18:11
                                            Ja w ogole sie dziwie, ze takie oczywistosci trzeba tlumaczyc teoretycznie inteligentnym ludziom, bo zakladam, ze tacy tu pisza. Zawsze wydawalo mi sie, ze normalny czlowiek ma swiadomosc swoich slabosci oraz tego, ze nie jest nieomylny, ze powinien miec w sobie jakas, nie wiem, pokore.
                                            • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 08:24
                                              Zawsze wydawalo mi sie, ze no
                                              > rmalny czlowiek ma swiadomosc swoich slabosci oraz tego, ze nie jest nieomylny,
                                              > ze powinien miec w sobie jakas, nie wiem, pokore.

                                              Mam w sobie tyle pokory, że każe mi ona skupiać się priorytetach. A świadomość własnych słabości jest nie po to, żeby dawać sobie przyzwolenie na popełnianie błędów, ale żeby je rugować, a przynajmniej ograniczać.

                                              Nie kumam rozumowania - jestem tylko człowiekiem, więc wszystko może się zdarzyć. I mam to w dupie, bo sam fakt bycia istotą niedoskonałą świetnie mnie usprawiedliwia? Zaje..e fajno-luźny światopoglad. Szkoda, że przez takie podejście cierpią inni.
                                              • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 10:45
                                                Jak rany Ty dalej nie kumasz o czym mowa?
                                                To jeszcze raz jak krowie na rowie. Mozesz sie skupiac na priirytetach ile chcesz, mozesz by poukladana i uwazna do obledu, mozesz byc przekonana o tym ze Tobie nigdy cos takiego sie nie zdarzy, bo zdarza sie tylko nieuwaznym lub nienormalnym. Mozesz myslec co chcesz a i tak nie zmienisz faktu, ze takze Tobie MOZE SIE TO PRZYDARZYC. Kumasz? Prawdopodobnie sie nie przydarzy ale MOZE sie przydarzyc. Bo bedziesz miala gorszy dzien, bo nastapi splot niefortunnych okolicznosci i wtedy Twoja normalnosc i poukladanie i rozwaga pojda sie pieprzyc i zrobisz ten jeden, niewybaczalny blad.
                                                Ja nie rozgrzeszam zachowania tego ojca kumasz? Tu chodzi o cos zupelnie innego.
                                                • iwles Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 11:14

                                                  z takim podejściem, że "każdemu wszystko może się zdarzyć" to nawet UFO na głowę może ci spaść, też możliwe, prawda ?
                                                  • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 11:58
                                                    > z takim podejściem, że "każdemu wszystko może się zdarzyć" to nawet UFO na głow
                                                    > ę może ci spaść, też możliwe, prawda ?

                                                    No więc właśnie. Z takim podejściem najlepiej od razu się powiesić, bo zdarzyć może wszystko.
                                                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 12.06.14, 12:24
                                                    > No więc właśnie. Z takim podejściem najlepiej od razu się powiesić, bo zdarzyć
                                                    > może wszystko.

                                                    No, ale kiedy tak wlasnie jest. Wszystko moze sie zdarzyc, mozemy jedynie minimalizowac ryzyko przez rozsadne zachowanie. Ale nie mamy nigdy gwarancji, ze to wlasnie nam nie przydarzy sie moment glupawki. Przeciez zadna osoba na swiecie, ktora przyczynila sie do jakiegos wypadku nie mowila po fakcie "no tak, zawsze wiedzialem, ze cos takiego mi sie przydarzy". Raczej jest niedowierzanie, ze "nie wierze, ze to mnie sie przydarzylo", prawda?

                                                    I Wy dokladnie tak mowicie "mnie to nigdy, absolutnie, bo ja jestem uwazna, odpowiedzialna, zorganizowana, nie to co te glupie tluki", a potem zdziwka "jak to, MNIE sie to przydarzylo?" I wlasnie taka zglebe zaliczaja wszyscy tacy rodzice. To ich oczywiscie nie usprawiedliwia, ale mechanizm jest dokladnie taki sam.
          • claudel6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 23:47
            vilez, ja osobiście czegoś takiego nie zakładam, ja tylko oceniam osobe, której się to zdarzyło. siebie w takiej sytaucji uważałabym również za taką uwstecznioną kretynkę, ze z cała pewnością nie zniosłabym siebie dłużej zywej.
      • wioskowy_glupek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 10:30
        Ten artykuł jest kłamliwy i zmanipulowany, przecież piszą tam o nierozważnych rodzicach i parach, którym się to przydarzyło. Nie piszą, że to ojcowie robią i do tego specjalnie, by pozbyć się dzieci sad Jak możesz na tym forum zapodawać artykuł sugerujący, że matce też się to może przydarzyć i to z bezmyślności sad
        • chipsi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:25
          Naprawdę uważasz że gdyby to się przytrafiło matce wykazałybyśmy większe zrozumienie? Nie sądzę.
          A tak z innej beczki - ile razy w ciągu dnia myślicie o swoich dzieciach? Co teraz robi itd. Ja bardzo często, mam fotkę młodej na biurku, może dlatego tak ciężko mi zrozumieć że ktoś nie myśli o dziecku wcale. I tak, uważam że ojcowie rzadziej zajmują się pierdołami typu "co tam moje dziecię robi teraz w przedszkolu".
          • asia_i_p Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:31
            Ale przeczytałaś ten artykuł, który zalinkowała Owianka? Da się myśleć o dziecku i źle pamiętać, co się z nim robiło, czasem ze skutkiem tragicznym.
            Dlatego ja nie mam zamiaru się opierać na swoich uczuciach i swoim myśleniu o dziecku, tudzież patrzeniu na jego fotografie. Na listę zadań rutynowych trafia od dzisiaj sprawdzanie przy wychodzeniu z samochodu, czy dziecko jest w foteliku.

            Wczoraj byłam przekonana, że sparzyłam i przygotowałam butelkę do następnego karmienia. PAMIĘTAŁAM, jak to robiłam. Ale jej nie było, poszukałam, leżała pod fotelem i wtedy owszem, przypomniałam sobie, jak mi spadła. Ale wcześniej pamiętałam moment wyparzania, nalewania wody i tak dalej. Wiem, to drobiazg, ale jeżeli taki mechanizm działa przy drobiazgu, może też zadziałać przy rzeczy ważnej. Zwłaszcza, jeśli robiłaś tę rzecz ważną parę razy wcześniej i twój mózg ma obraz, do którego może się odwołać.
          • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:31
            Ja mam skłonności nadopiekuńcze w pewnych zakresach. A jednak mimo tego to mnie mój mąż czasem przypomina, żebym zadzwoniła do syna - gdy jestem np. zaaferowana pracą czy spotkaniem. Tak właśnie- potrafię się wyłączyć: mam zakodowane, że "wszystko jest ok": dziecię oprane, nakarmione, z trzema telefonami i netem na podorędziu. i jestem myslami poza domem. Ja się wyłączam, a on prosi "zadzwoń" lub sam dzwoni.
          • wioskowy_glupek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:52
            Tak myślę, że tak podobnie jak było w przypadku tej kobiety, która poprowadziła na śmierć do rzeki 4 swoich dzieci. Winą próbowano obarczyć pracownicę MOPSU między innymi. Pozatym nie tyle chodzi o usprawiedliwienie co o teksty typu, dlaczego się na niej wyżywacie, bezmyślna tłuszcza się podnieca, ona już za to zapłaciła itd... Co jest akurat prawdą ale działa również przy ojcu.
          • gazeta_mi_placi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:56
            Ale skąd założenie, że nie myślał? Może myślał, że jest już w przedszkolu, teraz się bawi a jak za chwilę się przeprowadzą do nowego domu będzie miała własny pokój na który właśnie zarabia w fabryce.
            • iwles Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:59
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Ale skąd założenie, że nie myślał? Może myślał, że jest już w przedszkolu, tera
              > z się bawi a jak za chwilę się przeprowadzą do nowego domu będzie miała własny
              > pokój na który właśnie zarabia w fabryce.


              skoro mial czas myśleć w pracy o takich pierdołach, a nie zdołał pomyśleć o dzisiejszym poranku i dziecku zostawionym w samochodzie to tym bardziej debil uncertain

              Dobrze, że przy okazji nie podwoził dziecka sąsiadów sad
              • gazeta_mi_placi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:27
                Nie myśli w pracy o dziecku - źle.
                Myśli - też źle.
                • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:05
                  Bo to nie chodzi o realny ogląd sytuacji, ale bardziej chodzi o wyładowanie emocji związanych z koszmarnym niepokojem, który z kolei jest spowodowany tym, o czym już wyżej pisałam. Ti własnie pwooduje, że wszelkie możliwe objaśnienia są traktowane jak "usprawiedliwienia".
          • owianka Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:05
            > A tak z innej beczki - ile razy w ciągu dnia myślicie o swoich dzieciach? Co te
            > raz robi itd.

            W jednym z artykułów, które linkowałam, jest opisany przypadek ojca, który pojechał do żłobka odebrać swoje dziecko. Tam dowiedział się od opiekunki, że dziecka tego dnia w żłobku nie było. Wybiegł z budynku i znalazł martwe dziecko w swoim własnym samochodzie. Było tam od rana.
      • asia_i_p Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:15
        Myślę, że kluczowe jest tu zdanie o fałszywych wspomnieniach - ono tłumaczy, czemu facet był albo przekonany, że dziecko odwiózł, albo że zrobiła to żona. Czytałam o tym i myk polega na tym, że fałszywe wspomnienie jest nie do odróżnienia od rzeczywistego, kiedy już powstanie, bo "siedzi" wtedy w tym samym rejonie mózgu. Zdarzało mi się wielokrotnie, w drobiazgach.
        • sarabis Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:38
          Dokladnie,cały czas uważam że on moze i pomyślał o córce,ale widzial ją wtedy w przedszkolu niestety... Wszystko się zmieniło i przypomniało kiedy wrócił do samochodu.
          A propo codziennego myślenia w pracy o dziecku, to zależy jaki mam dzien, jak z prezesem który dosłownie co 10 min woła i zadanie na cito, siku robię ukladajac projekt, mały jest w przedszkolu wtedy i specjalnie nie mam sekundy żeby skupic sie co skurat teraz robi.
        • daisy Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:58
          Dziewczyny, jesteście bardzo humanitarne, ale bez przesady - te fałszywe wspomnienia i "każdemu" może się zdarzyć...
          Nieprawda.
          Ten człowiek musiał kompletnie nie myśleć o swoim dziecku od samego początku. Zapewne sam wsadził je do samochodu i do fotelika - i potem musiał momentalnie i całkowicie je wyłączyć ze swojego świata. Brutalnie: olać. Myśleć o pracy, o dupie Maryny - zresztą wszystko jest dupą Maryny wobec małego dziecka, które się ma pod opieką. Nie zapominajmy o tym. Ten człowiek miał małe dziecko pod opieką i tej opieki nawet nie podjął. Gdzie tu jakieś fałszywe wspomnienia...
          Teraz najbardziej żal drugiego dziecka. Straciło siostrę, ojca, pewnie też w dużej mierze matkę.
          • wioskowy_glupek Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:08
            Nie wiesz o czym mówisz i jakie psikusy może robić ludzki mózg...
            • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:18
              To nie są psikusy mentalne. Tu były trzy niezależne zdarzenia:
              - zapomniał zawieźć do przedszkola,
              - zostawił w samochodzie wysiadając,
              - NIE PRZYPOMNIAŁ sobie przez 8 godzin!, a własciwie wcale, bo zorientował się dopiero jak zobaczył zwłoki.

              Albo mózg tego pana jest chory, albo (aż strach o tym myśleć) było to działanie z premedytacją.
              • gazeta_mi_placi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:25
                A co z tym Panem naukowcem z Włoch co zapiekł chyba dwuletnią córeczkę w podobny sposób? Jego żona była w ciąży z kolejnym dzieckiem.
              • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:30
                Albo była jedna sekwencja- z chwilą gdu wsiadł do samochodu, włączył mu się tzw. zwykły tryb (gdy wyjeżdzż z domu do pracy- jesli to jest oczywiście zwykły tryb, bo tu nie mamy danych) i zwyczajnie pojechał do pracy. Wtedy dziecko znika: nie odwozi się go, nie wyjmuje z samochodu i nie myśli o nim w pracy. Nie ma wtedy trzech rzeczy, jest jedno przestawienie się.
                • chipsi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:50
                  Człowiek to nie komputer... I nawet komputer nie zawiesza się na 8 godzin.
                  • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:09
                    On się (w tym objasnieniu) nie zawiesił, tylko przestawił. To może trwac dopóty, dopóki nie dostanie się informacji o tym, że coś nie gra. To jest tak, jak np/. z niewysłanym listem, o kßórym sądziliśmy, ze go wysłąlismy. Nie wracamy myslami do tego listu, dopóki coś nie wzbudzi naszego niepokoju.
                    • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:14
                      W jaki sposób niewysłanie listu jest zbieżne z pozostawieniem żywej istoty w aucie na 8 godzin. To są zupełnie różne poziomy, jako rodzic możesz nie pamiętać czy umyłaś zęby i co jadłaś na śniadanie, ale nie do cholery, że ci się dziecko gotuje. Taka jest różnica między anegdotą a newsem dnia.
                      • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:52
                        Podaje Ci analogiczny mechanizm, a nie - podobne przypadki. To może działac i w wielkich sprawach i w drobiazgach. Zresztą, niewysłanie waznego listu tez może miec fatalne skutki.
                        • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:55
                          Pomyślmy - np. mam w ręku list odwołujący czyjąś egzekucję, wychodzę na pocztę, zamiast tego idę do warzywniaka, potem na spacer z psem, plotkuję z sąsiadką i po 8 godzinach orientuję się, że ups, ktoś umrze. Wtedy jestem skrajną kretynką i nie spodziewam się orgii współczucia.
                          • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:09
                            Nadal jednak to jest mozliwe. I to, że się okażesz "kretynką", tego nie zmieni.
                • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:51
                  Facet (czy kobitka, płeć tu nie ma znaczenia), który jest w stanie wytworzyć sobie taką projekcję i tak długo trwającą nie jest zdrowy na umyśle.

                  Poza tym, jak to wsiadł i się przestawił na tryb "do pracy"?
                  Czyli, że wpiął córke do fotelika, usiadł za kierownicą i nagle, klik - coś się we łbie przestawiło i znienacka gość został uwięziony się w matrixie? I nie uwolnił sie z niego przez tyle godzin?
                  • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:56
                    To możliwe. W myśl brzytwy Ockhama to najprostsze wyjaśnienie. Wyjaśnia bowiem wszystkie sekwencje.
                • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:55
                  > Wtedy dziecko
                  > znika:
                  nie odwozi się go, nie wyjmuje z samochodu i nie myśli o nim w pracy.

                  No nie mogę, muszę się jeszcze do tego odnieść.

                  TO JEST NIENORMALNE ! ! !
                  • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:57
                    Jest. Ale się zdarza.
          • asia_i_p Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:12
            Tu nie chodzi o humanitaryzm i "każdemu" może się zdarzyć.

            Chodzi o realne uświadomienie sobie, że może zdarzyć się mnie i stosowanie wobec siebie zasady ograniczonego zaufania.

            A fałszywe wspomnienia istnieją. Kiedy parę lat temu teściowa chorowała na raka, wzięliśmy wyniki jej badań do konsultacji z innym lekarzem, po czym je zgubiliśmy. Po dwóch godzinach przetrząsania domu znaleźliśmy je w książce - i tu następuje zjawisko, w którego istnienie nie wierzysz - każde z nas dwojga na widok tych badań przypomniało sobie, z całkowitym przekonaniem, że to właśnie ono wpakowało te wyniki do tej książki. Każde z nas pamiętało, JAK to robi, miało obraz, jak otwiera książkę i je wkłada i jest przy tym samo. Do dzisiaj nie wiemy, jak było.
            • daisy Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:27
              Wiem, że fałszywe wspomnienia istnieją, ale moim zdaniem to zjawisko nie ma nic wspólnego z sytuacją, o której mowa.
              Kluczowe jest to, że ojciec w ogóle nie podjął opieki nad własnym dzieckiem. Bardzo szybko wyrzucił ze świadomości fakt, że ma ze sobą małe dziecko, za które jest odpowiedzialny. To przecież nie są żadne "psikusy umysłu", na litość boską... I co tu mają do rzeczy fałszywe wspomnienia?
              I nie, nie może zdarzyć się każdemu.
              • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:32
                Ależ mają wiele do rzeczy. Fałszywym wspomnieniem (czy ustawieniem) może być to, że on w pewnym momencie tak sobie ustawił w mózgu, że jedzie do pracy - jak zwykle-sam.
              • asia_i_p Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:34
                Nie twierdzę, że może się zdarzyć każdemu, ale też nie jestem na 100% przekonana, że na pewno nie zdarzy się mnie.
                Znam się na tyle, na przykład, żeby nie wnosić do pokoju, gdzie mam niemowlę, gorącej herbaty, a kiedy dziecko dorośnie do poruszania się samodzielnego po domu, na pewien czas z tej gorącej herbaty zrezygnuję w ogóle. Nie twierdzę, że nie ma ludzi, którzy automatycznie zawsze odstawiają gorący napój we właściwe miejsce. Twierdzę, że ja do nich na pewno nie należę, a ich grono jest prawdopodobnie mniejsze, niż wynikałoby z ich deklaracji.

                Lepiej jest nie hodować w sobie fałszywego poczucia bezpieczeństwa.
                • daisy Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:41
                  Asia, ty piszesz o herbacie... Jakie tu są proporcje! Kaliber zaniedbanego obowiązku liczy się jak najbardziej. Każdy czasem zapomni o małych rzeczach - to prawda.
                  Ale kompletne odrzucenie faktu, że ma się pod opieką małe dziecko, to przecież zupełnie co innego.
                  Przestańcie już tak relatywizować.
                  • asia_i_p Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:47
                    Jeżeli dziecko mi się zaleje wrzątkiem, to może się okazać, że to "małe" zaniedbanie ma bardzo tragiczne skutki.
                    Ja nie próbuję sądzić tego ojca, w żaden sposób, w sposób usprawiedliwiający też nie. Tylko nie pozwalam sobie na poczucie bezpieczeństwa, że "ja nigdy". I nawet nie twierdzę, że ty nie możesz sobie na nie pozwolić - może możesz. Ale statystyki wskazują, że niewielu ludzi może.
                  • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:15
                    daisy napisała:
                    > Asia, ty piszesz o herbacie... Jakie tu są proporcje! Kaliber zaniedbanego obo
                    > wiązku liczy się jak najbardziej. Każdy czasem zapomni o małych rzeczach - to p
                    > rawda.

                    Czym mierzysz 'kaliber zaniedbania'? Jeżeli jedzie samochodem zmęczony człowiek, przyśnie za kierownicą i:
                    1. nic się nie stanie bo droga pusta
                    2. zjedzie do rowu, skasuje samochód ale nic mu się nie stanie
                    3. wjedzie w drzewo i się zabije
                    4. zjedzie na przeciwny pas, zabije 4-osobową rodzinę
                    to które 'zaniedbanie' będzie wg. Ciebie największe? To z najgorszymi skutkami? Przecież to to samo działanie...
                    • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:21
                      O ile nie ma się narkolepsji to nie zasypia się za kierownicą w sekundę, jakieś objawy zmęczenia są i można zapobiec zaśnięciu.
                      • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:23
                        elle.hivernale napisała:
                        > O ile nie ma się narkolepsji to nie zasypia się za kierownicą w sekundę, jakieś
                        > objawy zmęczenia są i można zapobiec zaśnięciu.

                        I znów ta buńczuczna pewność siebie smile
                        • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:27
                          Wynikająca z doświadczenia.
                          • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:30
                            elle.hivernale napisała:
                            > Wynikająca z doświadczenia.

                            Widocznie mało jeszcze przeżyłaś.
                            • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:54
                              Ale ona ma rację. Człowiek zdrowy, który zasypia za kierownicą, ma wcześniej objawy zmęczenia i senności. Co z tymi objawami zrobi - zatrzyma się i odpocznie, czy uzna "dam radę", to już kwestia wyboru. Jeśli dokona złego wyboru to może spowodować wypadek.
                              • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:58
                                cosmetic.wipes napisała:
                                > Ale ona ma rację.

                                A ja nie o to pytałam?
                                • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:46
                                  Pytałaś o kaliber zaniedbania. Zaśnięcie za kierownicą zdrowego człowieka to nie zaniedbanie. To zły wybór.
                                  • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:48
                                    cosmetic.wipes napisała:
                                    > Pytałaś o kaliber zaniedbania. Zaśnięcie za kierownicą zdrowego człowieka to ni
                                    > e zaniedbanie. To zły wybór.

                                    Najlepiej odwrócić kota ogonem smile Urocze smile
                                    • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:59
                                      Nie odwracam kota ogonem. Źle wymyśliłaś pytanie po prostu.
                                  • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:19
                                    > Zaśnięcie za kierownicą zdrowego człowieka to ni
                                    > e zaniedbanie. To zły wybór.

                                    Wybór jest aktem świadomym. Zasnięcie w takiej sytuacji nie jest aktem świadomym.
                                    • iwles Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:21

                                      ale świadomym (w dodatku błędnym) wyborem jest podjęcie decyzji o prowadzeniu samochodu, kiedy się jest bardzo zmęczonym, a nawet lekko śpiącym.
                                      • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:27
                                        iwles napisała:
                                        > ale świadomym (w dodatku błędnym) wyborem jest podjęcie decyzji o prowadzeniu s
                                        > amochodu, kiedy się jest bardzo zmęczonym, a nawet lekko śpiącym.

                                        Świadomy wybór można podjąć w przypadku dobrej oceny sytuacji. A w ocenie zwykle ludzie popełniają błąd. Wydaje mi się, że jeszcze nie są 'aż tak' zmęczeni. Wydaje im się, że dadzą radę - przecież już kiedyś jechali i dali radę. I często dają radę, a raz na tysiące przypadków nie. Czasem przy tym samym poziomie zmęczenia, kiedy ruch na drodze jest mały dojadą bezpiecznie. A czasem na trasie wydarzy się coś niespodziewanego, niby drobnego typu błyśnięcie świateł z naprzeciwka i dopiero okazuje się, że zmęczenie tak spowalnia reakcję, że dochodzi do wypadku.

                                        Ręka w górę kto nigdy nie przecenił swoich sił w żadnej sytuacji.
                                        • iwles Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:30

                                          w przypadku kierowcy busa, który wiezie ludzi - tylko jeden wybór jest właściwy.
                                      • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:41
                                        Nie zawsze ma sie taki komunikat ze strony ciała. Albo człowiek sie dopiero uczy rozpoznawac takei komunikaty. Zapewniam Cię, ze mojemu mezowi to juz się nigdy potem nie zdarzyło. Ale-czy sie nei zdarzy? Tego nei wie nikt.
                          • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:57
                            Otóż właśnie- z doświadczenia. dla niego (być może) to pierwsze doświadczenie tego typu.
                            Ja zas przeżzyłam osobiscie sytuację zasnięcia w samochodzie. Jako pasażerka- długa podróż w listopadzie, ponuro, siapi. Zasnęłam, zamiast bawić męża rozmową. No i pewnym momencie szarppnięcie samochodem. Na pytanie, co się stało, słyszę odpowiedź: "nie tylko Ty przed chwilą spałaś". Zasnął i go zniosło na drugi pas. Szczesliwie zniosło szarpnięciem, czy czymś, w każdym razie w porę się wybudził i skontrował koła.
                            Od tej pory naprawdę się staram w długiej podróży nie spać, ale uważać na kierowcę. Wiem, ze odpowiedzialnośc ciązy także na mnie. A wtedy sobie słodko zasnęłam sad
                            • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:04
                              To trzeba doświadczyć ugotowania dziecka tak jak zmęczenia za kierownicą, żeby wiedzieć, jak na człowieka wpływa wysoka temperatura? Myślałam, że tę wiedzę nabywa się we wczesnym dzieciństwie, a tu proszę, zabyło się chłopu, nie miał takiego doświadczenia.
                              • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:08
                                elle.hivernale napisała:
                                > To trzeba doświadczyć ugotowania dziecka tak jak zmęczenia za kierownicą, żeby
                                > wiedzieć, jak na człowieka wpływa wysoka temperatura? Myślałam, że tę wiedzę na
                                > bywa się we wczesnym dzieciństwie, a tu proszę, zabyło się chłopu, nie miał tak
                                > iego doświadczenia.

                                Cały czas operujesz na poziomie ŚWIADOMEJ WIEDZY tego człowieka. Bez sensu. Wiedza o wysokich temperaturach była mu całkowicie zbędna, jeżeli NIE MIAŁ ŚWIADOMOŚCI, że dziecko jest w samochodzie. Nie rozumiesz?
                              • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:13
                                U niego widac tego było trzeba. Nie wiesz, czy miał wcześniej jakies "przebitki" swoich skłonności/tendencji/jak to zwac.
                                Mój mąż tez wtedy pierwszt raz zasn ął, nigdy wczesniej nie zasypiał. Ja też w zasadzie nie. A jednak się nam zdarzyło- ciśnienie spadło, szarość i się stało. To był pierwszy i jak na razie ostatni raz. Ale to mógł byc nasz koniec, i nie tylko nasz. Myślisz, że o tym nie myślę?
                                • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:15
                                  Oczywiście. Pomroczność jasną miał.
                                  • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:34
                                    Eee??? Nie, moment zaśnięcia miał. To się zdarza. Nawet jest to przewidywane - buduje się np. na drogach specjalne zabezpieczenia, które mają ograniczyć skutki tego zjawiska i wporost" wybudzać takich kierowców.
                              • mejerewa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:16
                                > To trzeba doświadczyć ugotowania dziecka tak jak zmęczenia za kierownicą, żeby
                                > wiedzieć, jak na człowieka wpływa wysoka temperatura?

                                Tak można mówić o tych, którzy beztrosko zostawiają dziecko w aucie "na pięć minut" bo wyskoczą do sklepu. Wtedy jest to głupota, bo ryzykuje, że nie wróci do samochodu za pięć minut i nieszczęście gotowe.

                                Tu nie mamy do czynienia ze świadomym działaniem, tylko z wypadkiem.
                                • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:19
                                  Nie, wypadek to jest jak stłukę kubek albo zostawię klucze w zamku. I to się może zdarzyć każdemu. Jak ugotuję dziecko w aucie to trafię pod sąd, bo to nie może się zdarzyć każdemu.
                                  • triss_merigold6 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:23
                                    Pozwolisz, że się podpiszę?
                                    Nie, nie każdemu może się zdarzyć z takim samym prawdopodobieństwem.
                                    Przypominają mi się forumowe rozkminy o interwencjach opieki społecznej, kuratorach, sądach rodzinnych i słynne każdemu może się zdarzyć. Nie, qrde, nie każdemu, opieka społeczna nie wjeżdża znienacka do losowo wybranych domów, a większość dorosłych nieupośledzonych ludzi odróżnia zostawienie parasola w autobusie od zostawienia dziecka w zamkniętym aucie.
                                    • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:35
                                      A czy ktokolwiek twierdzi taka bzdurę, ze wszystkich dotyczy to samo prawdopodobieństwo?
                                  • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:24
                                    elle.hivernale napisała:
                                    > Nie, wypadek to jest jak stłukę kubek albo zostawię klucze w zamku. I to się mo
                                    > że zdarzyć każdemu. Jak ugotuję dziecko w aucie to trafię pod sąd, bo to nie mo
                                    > że się zdarzyć każdemu.

                                    Za spowodowanie wypadku samochodowego też trafisz pod sąd. I tak - to wypadek. I tak - może zdarzyć się każdemu.
                                  • mejerewa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:25
                                    Oczywiście, że pod sąd. Tak jak przy innych wypadkach, gdzie dochodzi do nieumyślnego spowodowania śmierci.
                                    Zazwyczaj jednak sąd jest w stanie ocenić, czy wypadek jest skutkiem:
                                    a) świadomego działania z premedytacją - np. morderstwo
                                    b) beztroski i głupoty - jazda po pijanemu, zostawienie dziecka w samochodzie na czas zakupów
                                    c) błędu nieumyślnego - niezauważenie tramwaju w oślepiającym słońcu, zapomnienie o dziecku

                                    • mejerewa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:28
                                      Zresztą podobnie jest z błędami medycznymi, które też skutkują śmiercią pacjenta. Mogą być z powodu zaniechania, lenistwa, złych procedur, nietrzeźwości, zmęczenia, ludzkiego błędu, bo człowiek nie komputer. I też wina jest bezsporna, pacjent nie żyje, ale jednak sąd ocenia sprawę pod kątem przyczyn.
                                      • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:33
                                        No to jak nazwiesz sytuację kiedy lekarz zapomina o operacji i idzie se pić kawę do kantorka na kilka godzin? Ludzkim błędem?
                                        • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:37
                                          Tutaj "nie poszedł se pić kawę". Analogiczne byłoby np. gdyby nie podjął się operacji czy doglądania jakiegos pacjenta, bo był np. -z jakichś, nawet najdziwniejszych- powodów, że np. tego pacjenta już nie ma w szpitalu.
                                          • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:42
                                            ... skutkiem czego poszedł se pić kawę.
                                          • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:51
                                            Vilez, proszę cię.

                                            Jeżeli lekarz se ubzdurzy, że pacjenta, którego ma operować, nie ma w szpitalu, mimo, że pacjent jest i czeka na zabieg, to takiego lekarza pozbawi sie prawa wykonywania zawodu, bo będzie spełniał wszelkie przesłanki splątania.

                                            A lekarz splątany nie nadaje się do wykonywania zabiegów, ani jakiegokolwiek innego zawodu związanego z odpowiedzialnością.
                                            • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:08
                                              Zdajesz sobie sprawe, ze niektorzy lekarze maja kilka/kilkanascie opercji dziennie? W jaki sposob mieliby pamietac wszystkich pacjentow jesli nie z grafika???
                                              • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:53
                                                Wedle twojej teorii mozna zapomnieć o grafiku. I wtedy... dupa blada.
                                                • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 16:58
                                                  cosmetic.wipes napisała:
                                                  > Wedle twojej teorii mozna zapomnieć o grafiku. I wtedy... dupa blada.

                                                  Można - mnie się zdarza zapisać coś w kalendarzu po czym nie spojrzeć do niego i jak na koniec dnia zaglądnę to zorientować się, że np. zapomniałam do kogoś zadzwonić albo coś zrobić.
                                        • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:47
                                          elle.hivernale napisała:
                                          > No to jak nazwiesz sytuację kiedy lekarz zapomina o operacji i idzie se pić kaw
                                          > ę do kantorka na kilka godzin? Ludzkim błędem?

                                          A jakim błędem? Robota?

                                          Zdziwiłabyś się ilu zapomina. A w związku z tym, że zapomina to np. pielęgniarki przypominają, pilnują GRAFIKA. Tak! Grafiki wynaleziono między innymi dlatego, że ludzie ZAPOMINALI.
                                    • cherry.coke Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:38
                                      mejerewa napisała:

                                      > Oczywiście, że pod sąd. Tak jak przy innych wypadkach, gdzie dochodzi do nieumy
                                      > ślnego spowodowania śmierci.
                                      > Zazwyczaj jednak sąd jest w stanie ocenić, czy wypadek jest skutkiem:
                                      > a) świadomego działania z premedytacją - np. morderstwo
                                      > b) beztroski i głupoty - jazda po pijanemu, zostawienie dziecka w samochodzie n
                                      > a czas zakupów
                                      > c) błędu nieumyślnego - niezauważenie tramwaju w oślepiającym słońcu, zapomnien
                                      > ie o dziecku

                                      Nie wiem, czy zapomnienie zwalnia od konsekwencji. Ktos moze zapomniec przykryc studnie, przestawic zwrotnice...
                                      • mejerewa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:02
                                        Nie zwalnia od konsekwencji.
                                        Jednak wyrok sądu zależy od przyczyn. I dlatego inne konsekwencje spowodowania wypadku drogowego i śmierci poniesie pijany kierowca, a inne taki, który zasłabł w trakcie jazdy.
                                        • cherry.coke Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:09
                                          mejerewa napisała:

                                          > Nie zwalnia od konsekwencji.
                                          > Jednak wyrok sądu zależy od przyczyn. I dlatego inne konsekwencje spowodowania
                                          > wypadku drogowego i śmierci poniesie pijany kierowca, a inne taki, który zasłab
                                          > ł w trakcie jazdy.

                                          Ale zapomnienie przez opiekuna to nie zaslabniecie czy inna "sila wyzsza". Nie znam sie na prawie, ale czy jest w polskim prawie kategoria "kryminalne zaniedbanie"? To by pewnie akurat podpadalo - zaniedbanie obowiazkow, ktore doprowadzilo do okaleczenia, smierci, uszkodzenia itp., choc bez intencji tegoz uszkodzenia.
                                          • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:22
                                            Tu sąd będzie musiał ustalic, czy to było zaniedbanie czy inna przypadłość skutkująca nieumyslnym spowodowaniem śmierci.
                              • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:40
                                Elle.hivernale. Zdajesz sobie sprawe, ze jutro Ty mozesz byc bohaterka podobnego artykulu? Tak samo jak ta kobieta, ktorej jeszcze przedwczoraj w glowie pewnie sie nie miescilo, ze straci dziecko w taki sposob. Ona tez tego wczesniej nie doswiadczyla. A jednak wczoraj sie to zmienilo. Ty mozes zbyc nastepna, bierzesz to w ogole pod uwage?
                        • nisar Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:33
                          Naprawdę czym innym jest usprawiedliwianie, a czym innym tłumaczenie kogoś.
                      • asia_i_p Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:00
                        Mój ojciec nie ma narkolepsji, a jednak kiedyś, kiedy znienacka na nasz pas wjechała ciężarówka z naprzeciwka i musiał skręcić i dać po hamulcach, stwierdził - w sumie dobrze, bo mnie obudził.

                        Popatrzyliśmy po sobie i zjechał na następnym parkingu na półgodzinną drzemkę.
                      • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:31
                        > O ile nie ma się narkolepsji to nie zasypia się za kierownicą w sekundę, jakieś
                        > objawy zmęczenia są i można zapobiec zaśnięciu.

                        Tja, powiedz to kierowcy busa, w ktorym zginela moja szwagierka. Pewnie mial narkolepsje...
                        • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:34
                          Nie wiedział, że jest zmęczony?
                          • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:40
                            A co powiesz o wykłądowcy, który np. zasnął na własnym wykładzie? Znam taki przypadek- mówił, mówił, siedząc, podparł się ręką, zrobił chwilę przerwy i ...przysnął. Sądzisz, że tak po prostu "sobie pozwolił"?
                            • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:46
                              Po raz kolejny: to nie jest w ogóle ten kaliber. Ani list, ani wykładowca to nie jest ten kaliber zapomnienia się na chwilę co pozostawienie dziecka na śmierć przez zapomnienie. Mechanizm zapominania telefonu to nie jest ten sam mechanizm co zapominanie dziecka. Swojego. Żywego. Zwłaszcza, że nie można chyba mówić o braku odruchu i doświadczenia, bo ma jeszcze jedno, 11-letnie.
                              • araceli Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:50
                                elle.hivernale napisała:
                                > Mechanizm zapominania telefonu to nie jest ten sam mechanizm
                                > co zapominanie dziecka. Swojego.

                                Dowód na to? Czy tylko 'instynkt macierzyński'?

                                I znów - mierzenie kalibru zaniechania kalibrem skutku. A mechanizm/działanie to samo...
                              • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:51
                                Mówimy o sytuacji WYŁĄCZENIA czegoś. ze świadomości. Dotyczy to i małych rzeczy i wielkich. Pilotom, kierowcom, ojcom- to się zdarza.
                              • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:05
                                > przez zapomnienie. Mechanizm zapominania telefonu to nie jest ten sam mechaniz
                                > m co zapominanie dziecka. Swojego. Żywego.

                                Alez jest to dokladnie ten sam mechanizm! Owszem tzw. alertness dostosowujemy do sytuacji dlatego dzisiaj 200tys. ludzi zapomnialo kluczy do domu, a tylko jeden o dziecku w samochodzie, bo ogolnie przywiazujemy wieksza wage do dziecka niz do kluczy. Ale wystarczy cokolwiek co odwroci uwage, zajmie umysl i alertness spada. I NIGDY nie wiesz, kiedy spadnie u Ciebie do tego stopnia, ze zapomnisz wlasnej glowy wziac z domu.

                                Zgadzam sie z jednym. Jesli ktos ma sklonnosci do zamyslania sie, zapominania, czy jest w stresie, to powinien sie zastanowic, czy wlasnie on powinien byc odpowiedzialny za dziecko, ewentualnie druga osoba powinna mu przypomniec, kontrolowac sie wzajemnie. Miedzy innymi dlatego np. ja nie prowadze samochodu. Bo wiem, ze sie zamyslam tak, ze nie pamietam jak przejechalam ostatnie pare kilometrow. I wiedzac to z pelna swiadomoscia zrezygnowalam z jazdy samochodem, bo nie wybaczylabym sobie gdybym spowodowala wypadek.
                                • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:23
                                  JA z tego powodu np. nei jeżdzę jako kierowca, mimo że mam prawo jazdy.
                          • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:52
                            > Nie wiedział, że jest zmęczony?

                            Nie pytalam. Ups, sorry, nie zapytalam, bo, jakby to powiedziec, z trupem rozmowa jest utrudniona.

                            Coz za kretynskie pytanie.
                            • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:55
                              Pytanie było w zasadzie retoryczne. Jeżeli ktoś zasypia za kierownicą to są dwie możliwości - albo ignoruje sygnały zmęczenia i jest nieodpowiedzialny albo nie ma sygnałów zmęczenia, nagle wali głową w kierownicę i śpi. I wtedy to narkolepsja. Więc skoro jesteś przekonana, że narkolepsji nie miał - świadomie dokonał złego wyboru i wykazał się brakiem myślenia.
                              • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:11
                                > e możliwości - albo ignoruje sygnały zmęczenia i jest nieodpowiedzialny albo ni
                                > e ma sygnałów zmęczenia, nagle wali głową w kierownicę i śpi. I wtedy to narkol
                                > epsja.

                                I tu widac jak na dloni, ze ani nie wiesz co to narkolepsja, ani jaki jest mechanizm zasypiania. Zapewniam Cie, ze mozna zasnac w przeciagu dluzszego mrugniecia okiem, nie majac przy tym zadnej choroby, ani nawet byc nadmiernie zmeczonym.
                                • cosmetic.wipes Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:20
                                  Zapewniam Cie, ze mozna zasnac w przeciagu dluzszego mrugniec
                                  > ia okiem, nie majac przy tym zadnej choroby, ani nawet byc nadmiernie zmeczonym

                                  Jeżeli ci się coś takiego zdarzyło chociaż raz, to dla własnego bezpieczeństwa nie siadaj nigdy więcej za kierownicę.
                                  • d.o.s.i.a Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 17:57
                                    > Jeżeli ci się coś takiego zdarzyło chociaż raz, to dla własnego bezpieczeństwa
                                    > nie siadaj nigdy więcej za kierownicę.

                                    Problem w tym, ze zazwyczaj zdarza sie to jeden raz. Ten OSTATNI raz.
                        • iwles Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:36

                          może wiedział, że jest śpiący i zmęczony, ale myślał, że da radę dojechać. To częsty błąd, objawy senności są, ale lekceważone przez samego kierowcę.
                          • elle.hivernale Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:41
                            Też można byłoby wymagać od kierowcy, który ma w rękach czyjejś tyłek i życie, żeby umiał dokonywać rozsądnych wyborów i potrafił właściwie ocenić sytuację.
                            • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 14:51
                              A nawet trzeba tego wymagać. Ale czasem coś się wymyka spod kontroli.
                  • cherry.coke Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 13:25
                    daisy napisała:

                    > Asia, ty piszesz o herbacie... Jakie tu są proporcje! Kaliber zaniedbanego obo
                    > wiązku liczy się jak najbardziej. Każdy czasem zapomni o małych rzeczach - to p
                    > rawda.
                    > Ale kompletne odrzucenie faktu, że ma się pod opieką małe dziecko, to przecież
                    > zupełnie co innego.
                    > Przestańcie już tak relatywizować.

                    Owszem duzo tu wypowiedzi w stylu "wyjsc na spacer z dzieckiem to jak wyjsc na spacer z parasolka, a kazdy przeciez zapomnial kiedys parasolki"...
                  • nangaparbat3 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 21:51
                    daisy napisała:

                    > Asia, ty piszesz o herbacie... Jakie tu są proporcje!
                    To bardzo dobre proporcje. Poparzone male dzieci, najcześciej podczas rodzinnej imprezy, spotkania - naprawde często sie zdarzają.
                    Z takim poparzonym chlopczykiem jako nastolatka leżalam w szpitalu - i kiedy po 20 latach mialam w domu male dziecko, przez szereg lat nie używalismy obrusa, bo dowiedzialam sie w tym szpitalu, że do oparzeń, czasem śmiertelnych, dochodzi, kiedy dziecko ściąga obrus na siebie.
                • vilez Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:49
                  Wiesz, Asia, co mi sie zdarzyło? Do dziś w to nie mogę uwierzyć. A jednak się zdarzyło.
                  Przy moim umierającym ojcu, którym się zajmowałam. Otóż, ojciec już nie przyjmował doustnie pokarmów i płynów (rak nasady języka). Miał tylko zwilżane usta, no i kroplówki, ale też coraz mniej, bo organoizm powoli przestawał przyjmować i płyny. Siedziałam wtedy przy nim niemal non stop, na fotelu przy łóżku. Nigdy jednak przy nim nie piłam, nawet szklanki wody, bo sobie wyopbrażałom, co mógłby czuć na ten widok smiertelnie spragniony, odwodniony człowiek. samo to wyobrażenie budziło we mnie grozę.
                  I pewnego razu weszłam do niego z wodą, którą aktualnie piłam w kuchni, i dopiłam ją przy nim, kompletnie o tym zapominając, mimo że miałam to solidnie wdrukowane. Gdy mi mąż na to zwrócił uwagę, to twierdziłam, że absolutnie nie, nie ja, bo ja przecież właśnie o tym pamiętam, i nigdy bym mu tego nie zrobiła. To mi pokazał szklankę, którą postawiłam na półce. Tylko ja ją mogłam tam postawić, i wtedy sobie przypomniałam, że owszem, piłam i weszłam z tą szklanką, przypomniałam sobie także sekwencję odstawiania na półkę.
      • gazeta_mi_placi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:30
        Rodziców w Stanach akurat rozumiem, na dzieciach nie ma przecież napisu "nie zostawiać w nagrzanym samochodzie".
    • gazeta_mi_placi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:25
      Współczuję całej rodzinie.
    • to_ja_tola Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 11:41
      własnie chciałam o tym pisać.
      Jak można zostawić k..wa? dziecko w aucie nie pamiętając,że się je wiezie do przedszkola???
    • kosheen4 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:05
      trudno mi zrozumieć, jak można zapomnieć o czymś tak oczywistym jak zabranie wszystkich żywych organizmów z samochodu.
      myślę że ten (były) ojciec już poniósł karę - czeka go życie ze świadomością egzekucji własnego dziecka. prawdopodobne również, że to by było na tyle z rodziny.
      • karme-lowa Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:14
        Ja też nie rozumiem jak można zapomnieć na tak długo o dziecku w aucie.
        Dla mnie to niezrozumiałe.
        Ojciec został już ukarany. Uważam, że żaden sąd nie jest już potrzebny.
        • to_ja_tola Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:35
          karme-lowa napisała:


          > Ojciec został już ukarany. Uważam, że żaden sąd nie jest już potrzebny.


          tez mi się tak wydaje.Chyba nic gorszego normalnego człowieka/rodzica spotkac nie może jak śmierć dziecka z jego winy.
      • gazeta_mi_placi Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 12:27
        Zdaje się żona od Pana który zapiekł na firmowym parkingu ich dziecko (przypadek z Włoch) nie odeszła od niego, jeśli donosiła tamtejszą ciążę to wspólnie wychowują kolejne dziecko.
    • malila Zachęcam do uzupełniania 11.06.14, 12:48
      wiedzy na temat ludzkiego mózgu. Szczególnie te foremki, które nie widzą związku między fałszywymi wspomnieniami a komentowaną tragedią i które przekonane są o pełnej kontroli nad własną świadomością.
      Podzielność uwagi a mózg
      • iwles Re: Zachęcam do uzupełniania 11.06.14, 12:54

        ale gdzie w tym tragicznym wydarzeniu, widzisz wielozadaniowość ?

        Ten artykuł chyba nie o takich przypadkach mówi.
        • malila Re: Zachęcam do uzupełniania 11.06.14, 13:10
          "Jeśli (mózg)ma wykonać kilka zadań jednocześnie, pracuje co prawda niezwykle intensywnie, ale to wcale nie przekłada się na efekty. Często popełnia błędy i nie zapisuje w pamięci ważnych informacji. Każde zadanie zajmuje mu więcej czasu, niż gdyby wykonywał je jedno po drugim."
          "Według doktora Radosława Sterczyńskiego pomocny w opanowaniu wykonywania wielu czynności jednocześnie może okazać się automatyzm, czyli duże doświadczenie w jakiejś czynności, dzięki któremu mózg wydatkuje na nią znacznie mniej energii."
          "Zdaniem doktora Etienne'a Koechlina ludzki mózg może wykonywać w jednej chwili dwa zadania, ale jeśli dołożymy mu kolejne, nie będzie w stanie sobie z nim poradzić i nad jedną z czynności zwyczajnie stracimy kontrolę."
          "Mózg może przydzielić dwa zadania dwóm rejonom i każdy z nich dobrze wykona swoją robotę. Kiedy jednak trzeba wykonać trzecie polecenie, nie ma trzeciego ośrodka, który by się tym zajął. Obie części kory pracują więc niezwykle intensywnie, by sprostać zadaniu, ale nie bardzo im to wychodzi. Stąd błędy i opieszałość. – Można więc ścierać kurze i w tym samym czasie rozmawiać przez telefon, ale bardzo trudno byłoby się zająć czymś trzecim, np. czytaniem gazety. Jeśli więc musisz wykonywać trzy zadania lub więcej, nad jednym stracisz kontrolę".
          "Doświadczony kierowca, który automatycznie zmienia biegi i włącza kierunkowskazy, może prowadzić samochód i swobodnie rozmawiać. Jego mózg zużywa niewiele energii na prowadzenie auta – wyjaśnia dr Sterczyński. Kierowca może więc skupić się na rozmowie. Przerwie ją jednak, kiedy musi wykonać manewr wyprzedzania. Czynność ta wymaga bowiem uwagi i skupienia. Kierowca zaczyna więc wtedy intensywnie myśleć, a zatem jego mózg potrzebuje więcej energii niż wcześniej."

          Mózg dobrze wykonuje co najwyżej dwa zadania równocześnie, ponieważ znajdują się w nim dwa rejony, którym można te robotę przydzielić. Im wiekszego skupienia wymaga jakieś zadanie, tym więcej energii pożera i tym mniej jej pozostaje na pozostałe zadania (patrz: przypadek wyprzedzania). Jeśli musisz wykonywać więcej niż dwa zadania, nad jednym z nich stracisz kontrolę. Co oznacza, że jeśli skupiasz się równocześnie na pracy i na opieprzu od szefa, czyli wchodzisz w te dwa tryby równocześnie, to tracisz kontrolę nad resztą, bo te dwa pochłonęły całą energię.
          Naprawdę nie wiem, co tu wymaga wyjaśniania.
      • iwoniaw No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, że 11.06.14, 13:00
        zapomina i nie przypomina sobie przez kilka godzin, iż ma pod opieką dziecko (psa, kota, chomika), to może zacznijmy od tego, że nie powinien prowadzić samochodu? Toż ktoś taki stanowi zagrożenie nie tylko dla istot od niego zależnych, ale i dla postronnych osób mających pecha znaleźć się w pobliżu. Ciekawe, czy telefon z samochodu zabrał i po jakim czasie by po niego wrócił, gdyby go jednak nie wziął?
        • malila Tak, szczególnie 11.06.14, 13:20
          właściciele kotów myślą o nich bezustanniewink
          Oczywiście, że sobie nie przypomina, jeśli nie zajmuje się tym myśleniem w pracy o dziecku codziennie. Musiałby albo wyjść z trybu praca, albo trafić na jakiś "wyzwalacz" myśli o dziecku, o którym już od kilku, jeśli nie kilkunastu postów piszą asia, vilez i kilka innych osób.
          • iwoniaw Re: Tak, szczególnie 11.06.14, 13:28
            Nie chodzi mi o "myślenie o kocie bezustannie", tylko o np. spontanicznym wypadzie bezpośrednio z pracy na weekend bez cienia refleksji, że w domu została wszak żywa istota, której przydałoby się jakieś jedzenie przynajmniej podać raz dziennie.
            Oczywiście, że człowiek różne rzeczy robi automatycznie/zapomina/jest rozkojarzony, no ale na litość boską - jeśli nie ma jakichś poważnych problemów neurologicznych, to chyba jednak powinien ogarniać pryncypia? Pozostawienie dziecka w aucie to dla mnie zdecydowanie inny kaliber niż zapomnienie pudełka ze śniadaniem z tegoż samochodu.
            • vilez Re: Tak, szczególnie 11.06.14, 13:33
              On o nim zapomniał wcześniej, a nie zapomniał na zasadzie- wyszedłem na chwilę do sklepu wiedząc, że zostawiam dziecko.
              • lelija05 Re: Tak, szczególnie 11.06.14, 13:37
                Ciekawe czy przedszkole jest przy trasie do pracy? Bo przecież taki był zamiar, wsiadł do samochodu, wcześniej on lub żona wsadził dziecko do fotelika i ruszył w drogę. Więc chyba nie zapomniał od razu? I nawet jeśli usnęło, to też chyba nie od razu?
                • vilez Re: Tak, szczególnie 11.06.14, 13:47
                  Tego nie wiemy. Wiemy, że dojechał do pracy.
                  • gazeta_mi_placi Re: Tak, szczególnie 12.06.14, 08:38
                    Przedszkole jest dla dzieci pracowników elektrowni jest zapewne jest w bezpośredniej okolicy.
            • malila Re: Tak, szczególnie 11.06.14, 13:39
              To złudzenie, ktore pojawia się w sytuacji, gdy się obserwuje sytuację z daleka. To tak jakby patrzeć na las z pewnej odległości - i wtedy widzi się wszystkie drzewa. Kiedy podejdzie się odpowiednio blisko, widać już tylko pojedyncze. Kiedy jest się tuż przy drzewie, widzi się tylko to jedno. Podobny mechanizm działa w wyniku stresu: uwaga się wyostrza, a zmysły koncentruja się na zagrożeniu. Czyli jeśli np. człowiek prowadzi samochód i jest swobodny i naturalny, ma szerokie pole widzenia i zauważa wiele rzeczy. Kiedy coś się dzieje, pole widzenia się zawęża (nie w sensie takim, ze się traci część wzroku, tylko to, co jest naokoło umyka), a uwaga skupiona jest na zagrożeniu. Efekt jest taki, ze się nie widzi praktycznie niczego, co nie dotyczy zagrożenia. Były badania na tern temat, ale czytałam o tym, w którymś numerze Charakterów - teraz nie jestem w stanie przytoczyć.
              Dlatego, kiedy się czyta o takiej sytuacji, trudno w nią uwierzyc, przecież czytajacy jest w stanie swobodnie ogarnąć w jednej chwili te kilka czy kilkanaście zagadnień. ale to złudzenie; to ogarnięcie jest pobieżne. Kiedy się jest w takiej sytuacji, w te zagadnienia się "wchodzi", nie ogląda je z boku. I wtedy, jak w cytowanym przez mnie artykule.
              • iwles Re: Tak, szczególnie 11.06.14, 14:50

                tylko że tutaj sytuacja naprawdę była trochę inna.
                Ojciec wsiada do samochodu w celu odwiezienia dziecka do przedszkola. Rybnik to nie Warszawa, żeby musiał jechać godzinę. W ciągu kilku minut zapomnieć, jaki był cel ?

                I jeszcze jedno, a'propo pracy mózgu ludzkiego. W sytuacji, kiedy miało się coś zrobić, a nie zostało zrobione człowiek ma uczucie takiego uporczywego niepokoju, "prześladowania" myśli: kurcze o czymś zapomniałem. Ja przynajmniej tak mam, i wtedy przelatuję w myśli wszystkie czynności poranno-domowe.
                • vilez Re: Tak, szczególnie 11.06.14, 14:56
                  Liczba taklich przypadków na świecie pokazuje, że takie całkowite wyłączenie może się zdarzyć.
                  • iwles Re: Tak, szczególnie 11.06.14, 15:05

                    jak widać, niestety....
                    Tyle że kurcze ja zrozumiałabym, kiedy kogoś wciągnie praca tak bardzo, że o bożym świecie zapomni.
                    Ale zapomnieć, co miało się zrobić zaraz po odpaleniu samochodu ?

                    To też może być wina czasów, kiedy nie ćwiczymy pamięci, bo wszystkie inf. wpisane są w komórki czy inne gadżety, a i dostęp do inf. jest od ręki (internet, telefon itp.) i mózg się "rozleniwia" nie próbując nawet zapamiętać, bo to, co najważniejsze zawsze gdzieś jest zapisane.
                • d.o.s.i.a Re: Tak, szczególnie 11.06.14, 15:07
                  > zrobić, a nie zostało zrobione człowiek ma uczucie takiego uporczywego niepoko
                  > ju, "prześladowania" myśli: kurcze o czymś zapomniałem. Ja przynajmniej tak ma
                  > m,

                  Z zdarzy sie, ze akurat pewnego dnia nie bedziesz miala tego uporczywego niepokoju...
          • triss_merigold6 Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 13:38
            Czyli jest tak jak napisałam: to cud, że mężczyznom udaje się jednocześnie iść, oddychać i mrugać, jak dołożysz do tego np. wybieranie proszku do prania czy umycie dziecku zębów, to facet się zawiesi. Mózg nie zdzierży takiego przeciążenia.
            • vilez Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 13:49
              To stereotyp. Wygodny bardzo, jak widać. Rzeczywistosc jest bardziej złozona. Podzielność uwagi jest zależna także od sytuacji.
              • triss_merigold6 Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:04
                Relatywizujesz.
                Facet nie walczył z kosmitami tylko odwoził dziecko do przedszkola. Własne. Zapomniał je odwieźć, zapomniał odprowadzić i zapomniał że zapomniał. Przedziwna kumulacja.
                • araceli Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:05
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Relatywizujesz.
                  > Facet nie walczył z kosmitami tylko odwoził dziecko do przedszkola. Własne. Zap
                  > omniał je odwieźć, zapomniał odprowadzić i zapomniał że zapomniał. Przedziwna k
                  > umulacja.

                  Dokładnie tak - kumulacja. Szanse jak w Dużym Lotku - 1:13milionów. I wiesz - jednak się zdarza.
                  • triss_merigold6 Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:14
                    Znacznie bardziej prawdopodobne niż taka kumulacja (jak w Dużym Lotku) jest morderstwo z premedytacją. Częściej się zdarza, jeśli rozmawiamy o prawdopodobieństwie.
                    • vilez Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:22
                      To jest bardzo interesujacy trop- że się Tobie akurat takie wyjaśnienie włącza. Ja bym to podejrzewała na szarym końcu.
                      • triss_merigold6 Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:25
                        Spekuluj dalej. Tobie się w ogóle włącza odwrotnie, nie ma czym się chwalić. Po matce Madzi widowiskowo łkającej w tv i ojcu pobożnym podpalaczu, zabójcy całej rodziny, jestem generalnie podejrzliwa.
                        • vilez Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:29
                          Ekhm... w widowisku zwanym matka Madzi nie brałam udziału. Jakie więc- odwrotnie.
                          Spelilacje zacżełąs ty- i na temat pana i na mój temat. O tym ostatnim pamietaj zwłaszcza.
                          • vilez Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 15:28
                            Ps. Może podasz jakies statystyki dotyczace tego, ilel z takich przyadków okazało się morderstwami z premedytacją, a ile wypadkami. Bpo na moje, to znakomita więskzośc z nich to wypadki. I tak moje pytanie o to, dlaczego Ciebie akurat wiedzie w tym kierunku, okaże się znaczące.
                        • vre-sna Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 17:52
                          Ale reakcja na śmierć dziecka nie świadczy o celowym działaniu.
                          I tak tego nie rozumiem. Pomimo tego, że śni mi się czasami, że o dzíecku zapominam. To są strasznie realistyczne sny.
                          Nie rozumiem. Ta tragedia pokazuje jak bardzo skupiamy się na mało istotnych rzeczach. Porada, żeby na tylnym siedzeniu zostawiać coś, co nam ułatwi pamiętanie i są to np. dokumenty. Chory świat z ludźmi skupionymi na sobie, pracy i wszystkim innym a nie na tym co najważniejsze.
                • vilez Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:15
                  Jsk można w opisie relatywizować? To Ty odmawiasz przyjęcia do wiadomości, że taka sytuacja była możliwa, a nie- intencjonalna. wyniak to moim zdaniem u Ciebie z chęcia "ukarania" go. Spokojnie, on za swoje dostanie.
            • araceli Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 13:50
              triss_merigold6 napisała:
              > Czyli jest tak jak napisałam: to cud, że mężczyznom udaje się jednocześnie iść,
              > oddychać i mrugać, jak dołożysz do tego np. wybieranie proszku do prania czy u
              > mycie dziecku zębów, to facet się zawiesi. Mózg nie zdzierży takiego przeciążen
              > ia.

              Dlaczego tylko mężczyznom? Kobity też nie miewają podzielnej uwagi.
              • triss_merigold6 Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:02
                Gdyby kobiety powszechnie nie miały podzielnej uwagi, to ten gatunek by nie przetrwał. Ale zgodzę się, aberracje się zdarzają.
                • araceli Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:06
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Gdyby kobiety powszechnie nie miały podzielnej uwagi, to ten gatunek by nie prz
                  > etrwał. Ale zgodzę się, aberracje się zdarzają.

                  Gdyby wszyscy mieli podzielną uwagę, czyli robili wiele rzeczy byle jak, to gatunek nadal siedziałby w jaskiniach.
                  • elle.hivernale Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:11
                    Aaaa, to teraz ten facet to homo superior big_grin Osiągnął nieziemski poziom koncentracji na pracy, więcej takich nam trzeba.
                    • triss_merigold6 Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:15
                      Poziom ekspert męskiej koncentracji na jednym zadaniu.
                      • araceli Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:18
                        triss_merigold6 napisała:
                        > Poziom ekspert męskiej koncentracji na jednym zadaniu.

                        No cóż - jak się nie rozumie to trzeba wyśmiać smile
                    • vilez Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:58
                      Nie tylko facet. Kobietom taka koncentracja tez się przytrafia. I Araceli jak najbardziej ma rację, że takim "zakoncentowanym" wiele zawdzięczamy- wiele odkryć np.
                      • vre-sna Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 17:54
                        Ojciec pracował w elektrowni, nie na uczelni.
                        • vilez Re: Czyli jest tak jak napisałam 12.06.14, 17:36
                          A to akademicy mają patent na odkrycia? Od kiedy?
                  • iwoniaw Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 15:02
                    Cytat Gdyby wszyscy mieli podzielną uwagę, czyli robili wiele rzeczy byle jak

                    Przy podzielnej uwadze nie robi się wielu rzeczy byle jak, tylko nie stanowi się zagrożenia dla siebie czy innych gdy ma się do czynienia z czymś więcej niż oddychanie i mówienie na raz.
                    No chyba że ty też z tych, co to jak chleb kroją, to nie daj Boże poprosić ich o zrobienie herbaty, bo sobie z wrażenia rękę odetną jednocześnie zalewając wrzątkiem kanapkę.
                • vilez Re: Czyli jest tak jak napisałam 11.06.14, 14:18
                  Z rozkładu zjawiska podzielności uwagi łamane pzrez okoliczności naparwdę nie wynika, że coś się nie przydarzy jakiejś kobiecie i że przydarzy się wyłącznie jakiemuś męzczyźnie. Logika, Triss.
        • kosheen4 Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 13:22
          iwoniaw napisała:

          > zapomina i nie przypomina sobie przez kilka godzin, iż ma pod opieką dziecko (p
          > sa, kota, chomika), to może zacznijmy od tego, że nie powinien prowadzić samoch
          > odu?

          zacznijmy od tego, że nie powinien mieć pod opieką dziecka, psa, kota ani chomika.
          • iwoniaw Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 13:39
            To też, chodziło mi raczej o to, że wbrew temu, co tu niektórzy sugerują, pewne zjawiska/zachowania skłoniłyby mnie raczej do konsultacji neurologicznej i wdrożeniu właśnie rutyny w sprawdzaniu efektów swych poczynań po skorzystaniu z urządzeń na prąd/niebezpiecznych substancji/auta niż do lekkiego stwierdzenia "ach, przecież to normalne, zdarza się, któż z nas nie umył kiedyś zębów kremem do golenia".
            • triss_merigold6 Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 13:43
              Dokładnie. To nie jest roztrzepanie na poziomie ach, gdzież są klucze/pilot/niebieski ludzik tylko jakaś poważna dysfunkcja.
              • vilez Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 13:49
                O której sie własnie dowiedział.
                • triss_merigold6 Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 14:02
                  Szkoda, że w ten sposób i cudzym kosztem.
                  • vilez Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 14:21
                    Pewnie, że szkoda.
                    • olewka100procent Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 14:32
                      rutyna, zmęczenie, upał, może stres w pracy . Stało się , gość jest teraz na zamkniętym oddziale psychiatrycznym, nie zdziwiłabym się gdyby targnął się na swoje życie po wyjściu , ja bym zwariowała
                      • kozica111 Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 14:37
                        U was w przedszkolu macie obowiązek zgłaszania nieobecności dziecka? Zainteresowałby sie ktoś gdyby dziecko "bez usprawiedliwienia" nie dotarło?
                        • iwles Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 14:54

                          w przedszkolach pewnie nie ma, natomiast w szkolach istnieją takie alarmowe systemy.
                          Ja osobiście jestem bardzo zadowolona z dziennika elektronicznego, bo mogę sprawdzić, czy dziecko dotarło do szkoły (rodzic dostaje inf. o nieobecności dziecka na pierwszej lekcji a i sama mogę sprawdzić obecności). To jest bardzo dobre, kiedy dzieciak sam idzie do szkoły.
                          • kozica111 Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 15:03
                            U nas w przedszkolu tez jest dziennik elektroniczny, aktywowany kartą, zastanawiam sie tylko czy byłby alarm jakbym nie odbiła a brak dziecka ktoś by zauważył, czy raczej potraktowaliby nieobecność jako decyzje rodzica.
                            • iwles Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 15:44

                              u nas nieobecność dziecka na pierwszej lekcji = albo mail, albo sms (wysyłany automatycznie z systemu)
                      • vre-sna Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 11.06.14, 18:09
                        Nie, nie zgadzam się na tłumaczenie rutyną.
                        Pomijam fakt, że mój wielce pragmatyczny i odpowiedzialny mąż zawsze był odpytywany gdy przejmował opiekę.
                        Nie rozumiem człowieka na tyle odlecianego, że zapomniał o dziecku w aucie.
                        Współczuję rodzicom, to jest straszne.
                        Ale czym innym jest roztargnienie w kwestii wiedzy nt. do której klasy chodzi i nawet nt. wieku, daty urodzin nawet.
                        Nawet rutyna tutaj nie jest usprawiedliwieniem. Nie, po prostu nie.

                        • vilez Re: No, jeśli ktoś ma tak mało podzielną uwagę, ż 12.06.14, 17:37
                          Cierpliwie zwracam uwagę, że nie chodzi oani o usprawiedliwienia ani o tłunaczenia. Chodzi o OPIS.
                  • misterni Przestańcie już pierdzielić panie idealne 12.06.14, 18:26
                    I nie, nie cudzym kosztem, a swoim własnym również. I chyba nawet przede wszystkim.

                    triss_merigold6 napisała:

                    > Szkoda, że w ten sposób i cudzym kosztem.
    • asia06 Re: 3-latka zmarła w rozgrzanym samochodzie... 11.06.14, 15:03
      I tu myślę, że powinniśmy się zastanowić nad rozwiązaniami amerykańskiej szkoły. Każdy rodzic ma obowiązek do 9 rano (lekcje zaczynają się o 8:40 w tej szkole akurat) poinformować, że dziecko do szkoły nie poszło (podając powód, ale to akurat mniej istotne). Jeśli się nie poinformuje, szkoła dzwoni sama. Wtedy nie byłoby takich przypadków, a na pewno mniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka