Dodaj do ulubionych

Pani Iwono.

18.10.03, 00:18
Witam i proszę o odpowiedź, jak się leczy fobię społeczną, czy możliwe jest
całkowite wyleczenie i czy konieczna jest terapia lekami. Jak wygląda
psychoterapia w tym przypadku, na czym to polega. I skąd się taka choroba
bierze? Czy niektórzy są na to bardziej narażeni, np. wrażliwcy lub
nieśmiali?
Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedż.
Obserwuj wątek
    • iwona.grobel Re: Pani Iwono. 18.10.03, 00:59
      Mam nadzieję, że się Pani nie pogniewa i że mnie zrozumie. Zasypiałam już przed
      monitorem ale jeszcze w ostatniej chwili zajrzałam do rozpoczętego przez Panią
      wątku. Zadała pani kilka pytań ale odpowiedzieć na wszystkie będzie mi teraz
      trudno, tym bardziej, że np. pytanie o przyczyny fobii społecznej to jak
      pytanie o przyczyny powstawania nerwic w ogóle, a to jak pytanie egzaminacyjne,
      a już po północy. Tymczasem zasygnalizuję, że zwykle stosowana jest
      jednocześnie psycho- i farmakoterapia, leczenie jest długotrwałe ale przynosi
      efekty. Wrócimy do tego, ok?
      Na stronie www.psychomedica.pl jest tekst o fobii społecznej.
      Pozdrawiam
      • lamarta Re: Pani Iwono. 18.10.03, 09:04
        iwona.grobel napisała:

        > Mam nadzieję, że się Pani nie pogniewa i że mnie zrozumie. Zasypiałam już
        przed
        >
        > monitorem ale jeszcze w ostatniej chwili zajrzałam do rozpoczętego przez
        Panią
        > wątku. Zadała pani kilka pytań ale odpowiedzieć na wszystkie będzie mi teraz
        > trudno, tym bardziej, że np. pytanie o przyczyny fobii społecznej to jak
        > pytanie o przyczyny powstawania nerwic w ogóle, a to jak pytanie
        egzaminacyjne,
        >
        > a już po północy. Tymczasem zasygnalizuję, że zwykle stosowana jest
        > jednocześnie psycho- i farmakoterapia, leczenie jest długotrwałe ale przynosi
        > efekty. Wrócimy do tego, ok?
        > Na stronie www.psychomedica.pl jest tekst o fobii społecznej.
        > Pozdrawiam


        Witam!
        Bardzo dziękuję za odpowiedź i oczywiście na nic się nie obraziłam :-))))
        Weszłam na podaną przez Panią stronę i niestety wszystko się zgadza, mam
        najgorsze wydanie tej choroby. Moje pytania do Pani były spowodowane chęcią
        dowiedzenia się, jak to wygląda od strony fachowca. Myślałam, że być może miała
        Pani już doświadczenia w leczeniu tej choroby. Tak naprawdę to chciałabym
        usłyszeć, że jest to do całkowitego wyleczenia i wiem, że tylko wówczas będę
        miała siłę na podjęcie leczenia. Przeraża mnie wizja życia z zaleczoną tylko
        chorobą, uważam to za kalectwo i nie wyobrażam sobie takiego funkcjonowania.
        Tzn. że co? Że zawsze ten lęk i te okropne objawy będą występować, tylko w
        różnym nasileniu? Przecież to horror... A co się dzieje po wyleczeniu? Czy
        wszystko może nagle powrócić?
        Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam :)
    • kochanica_francuza ha ha niektórzy to mają dobrze zasypiają przed 18.10.03, 10:40
      monitorem.
      A ja dwie godziny natręctw muszę odwalić.
      He he.
    • iwona.grobel Re: Pani Iwono. 20.10.03, 22:02
      Witam ponownie.
      Obecnie akceptowany jest powszechnie pogląd, że do powstania zaburzen o
      charakterze fobii dochodzi w wyniku interakcji czynników genetycznych i
      środowiskowych. Czyniki genetyczne generalnie dotyczą predyspozycji
      biologicznej i osobowościowej do wystąpienia danego zaburzenia. Czynniki
      środowiskowe zaś mogą być bardziej lub mniej specyficzne i związane są często z
      uwarunkowaniem i uczeniem się wynikającym ze znajdowania się w określonych
      sytuacjach we wcześniejszym okresie zycia. Jeśli chodzi o leczenie, to z metod
      psychoterapeutycznych najbardziej skuteczne w leczeniu fobii okazały sie metody
      behawioralno-poznawcze, które nie skupiaja się na przyczynach zaburzeń, lecz na
      jak najlepszym radzeniu sobie w sytuacjach lękotwórczych i na mozliwości ich
      opanowania. Ogromnie przydatne okazało się też stosowanie leków.

      Wracając do fobii społecznej (FS) - w literaturze psychiatrycznej pojęcie FS
      jako szczególnej formy zaburzeń nerwicowych pojawiło sie po raz pierwszy
      dopiero w połowie lat 60-tych, do amerykańskiego systemu diagnostycznego
      trafiło w latach 80-tych, a do klasyfikacji międzynarodowej ICD-10
      (obowiązującej w Polsce) - w roku 1992. Wcześniej przez wiele lat, somatyczne i
      psychiczne przejawy lęku wyzwalane przez obecność innych osób (objaw "osiowy"
      FS) psychiatrzy traktowali jako nieprawidłowość osobowości charakteryzującą się
      skrajną nieśmiałością.
      Tak więc badania i obserwacje trwają zaledwie od 20 lat. Mimo, że to stosunkowo
      krótki czas, udowodniono skuteczność leków (p.w. inhibitory MAO, inhibitory
      wychwytu zwrotnego serotoniny) i metod psychoterapeutycznych indywidualnych
      i/lub grupowych, z tym że terapia grupowa jest szczególnie przydatna w leczeniu
      FS, bo daje pacjentowi sposobność do treningu stopniowej ekspozycji na sytuację
      społeczną w przyjaznym środowisku i uzyskiwania na bieżąco informacji
      zwrotnych. Wyniki różnych badań wskazują, że działanie leku w leczeniu FS jest
      szybsze i silniejsze, działanie psychoterapii - bardziej trwałe.
      Pytała Pani o moje doświadczenia w leczeniu FS. Owszem, mam takie. We
      wszystkich przypadkach stosowałam łączenie farmako- i psychoterapii. Leki
      pozwalały na dość szybką poprawę stanu psychicznego, zmniejszenie lęku, co
      umożliwiało rozpoczęcie psychoterapii (najpierw spotkania indywidualne i jak
      najszybciej próby wprowadzenia terapii grupowej). Pracuję w zespole z
      psychoterapeutą. Pacjenci ci początkowo dość często mnie odwiedzali, w miarę
      trwania w psychoterapii skupiali się właśnie na niej przychodząc do mnie coraz
      rzadziej, na wizyty kontrolne. Aktualnie funkcjonują dobrze. Ale byli i tacy,
      którzy przestali pokazywać się w poradni po jednej - kilku wizytach - nie wiem,
      co się z nimi dzieje.
      Pyta Pani, czy można spodziewać się całkowitego wyleczenia. Opisywane są
      wieloletnie remisje, ale proszę zauważyć, że okres od rozpoczęcia badań na
      temat FS jest stosunkowo krótki, dopiero od lat 80-tych, w Polsce jeszcze
      później. Warto chyba starać się o poprawę komfortu życia nie patrząc, jak to
      wypada statystycznie. Nikt nie da gwarancji, ze po ukonczeniu terapii objawy
      nigdy nie powróca, ale to tak samo dotyczy każdej innej choroby.
      Zachęcam Panią do skorzystania z możliwości leczenia tego zaburzenia.
      Pozdrawiam.
      • lamarta Re: Pani Iwono. 21.10.03, 18:58
        iwona.grobel napisała:

        > Witam ponownie.
        > Obecnie akceptowany jest powszechnie pogląd, że do powstania zaburzen o
        > charakterze fobii dochodzi w wyniku interakcji czynników genetycznych i
        > środowiskowych. Czyniki genetyczne generalnie dotyczą predyspozycji
        > biologicznej i osobowościowej do wystąpienia danego zaburzenia. Czynniki
        > środowiskowe zaś mogą być bardziej lub mniej specyficzne i związane są często
        z
        >
        > uwarunkowaniem i uczeniem się wynikającym ze znajdowania się w określonych
        > sytuacjach we wcześniejszym okresie zycia. Jeśli chodzi o leczenie, to z
        metod
        > psychoterapeutycznych najbardziej skuteczne w leczeniu fobii okazały sie
        metody
        >
        > behawioralno-poznawcze, które nie skupiaja się na przyczynach zaburzeń, lecz
        na
        >
        > jak najlepszym radzeniu sobie w sytuacjach lękotwórczych i na mozliwości ich
        > opanowania. Ogromnie przydatne okazało się też stosowanie leków.
        >
        > Wracając do fobii społecznej (FS) - w literaturze psychiatrycznej pojęcie FS
        > jako szczególnej formy zaburzeń nerwicowych pojawiło sie po raz pierwszy
        > dopiero w połowie lat 60-tych, do amerykańskiego systemu diagnostycznego
        > trafiło w latach 80-tych, a do klasyfikacji międzynarodowej ICD-10
        > (obowiązującej w Polsce) - w roku 1992. Wcześniej przez wiele lat, somatyczne
        i
        >
        > psychiczne przejawy lęku wyzwalane przez obecność innych osób (objaw "osiowy"
        > FS) psychiatrzy traktowali jako nieprawidłowość osobowości charakteryzującą
        się
        >
        > skrajną nieśmiałością.
        > Tak więc badania i obserwacje trwają zaledwie od 20 lat. Mimo, że to
        stosunkowo
        >
        > krótki czas, udowodniono skuteczność leków (p.w. inhibitory MAO, inhibitory
        > wychwytu zwrotnego serotoniny) i metod psychoterapeutycznych indywidualnych
        > i/lub grupowych, z tym że terapia grupowa jest szczególnie przydatna w
        leczeniu
        >
        > FS, bo daje pacjentowi sposobność do treningu stopniowej ekspozycji na
        sytuację
        >
        > społeczną w przyjaznym środowisku i uzyskiwania na bieżąco informacji
        > zwrotnych. Wyniki różnych badań wskazują, że działanie leku w leczeniu FS
        jest
        > szybsze i silniejsze, działanie psychoterapii - bardziej trwałe.
        > Pytała Pani o moje doświadczenia w leczeniu FS. Owszem, mam takie. We
        > wszystkich przypadkach stosowałam łączenie farmako- i psychoterapii. Leki
        > pozwalały na dość szybką poprawę stanu psychicznego, zmniejszenie lęku, co
        > umożliwiało rozpoczęcie psychoterapii (najpierw spotkania indywidualne i jak
        > najszybciej próby wprowadzenia terapii grupowej). Pracuję w zespole z
        > psychoterapeutą. Pacjenci ci początkowo dość często mnie odwiedzali, w miarę
        > trwania w psychoterapii skupiali się właśnie na niej przychodząc do mnie
        coraz
        > rzadziej, na wizyty kontrolne. Aktualnie funkcjonują dobrze. Ale byli i tacy,
        > którzy przestali pokazywać się w poradni po jednej - kilku wizytach - nie
        wiem,
        >
        > co się z nimi dzieje.
        > Pyta Pani, czy można spodziewać się całkowitego wyleczenia. Opisywane są
        > wieloletnie remisje, ale proszę zauważyć, że okres od rozpoczęcia badań na
        > temat FS jest stosunkowo krótki, dopiero od lat 80-tych, w Polsce jeszcze
        > później. Warto chyba starać się o poprawę komfortu życia nie patrząc, jak to
        > wypada statystycznie. Nikt nie da gwarancji, ze po ukonczeniu terapii objawy
        > nigdy nie powróca, ale to tak samo dotyczy każdej innej choroby.
        > Zachęcam Panią do skorzystania z możliwości leczenia tego zaburzenia.
        > Pozdrawiam.


        Witam!
        Bardzo dziękuję za odpowiedź na moje pytania :)
        Myślę o leczeniu coraz poważniej, ale mam również duże wątpliwości. Trzeba się
        zmierzyć ze swoimi demonami... Brrr, samo myślenie o tym przeraża. Ale z
        drugiej strony ile można żyć chowając się przed światem?
        Żałuję, że nie mogła Pani napisać o stuprocentowej gwarancji wyleczenia, ale
        dziękuję za szczerość. Lepiej znać prawdę niż za dużo oczekiwać, a potem się
        boleśnie rozczarować.
        Pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka