Dodaj do ulubionych

Gender to bulszit - przykłady

13.06.14, 14:21
Wraz z matkami posiadającymi tzw. parkę czyli dzieci różnej płci prowadzimy badania terenowe porównawcze na temat wrodzonych nieanatomicznych różnic międzygatunkowych.

Garść przykładów:
- czterech 6-letnich chłopczyków postawionych za karę pod tablicą w ciągu +/- 30 sekund zacznie się kopać i szturchać (dziewczynki raczej zaczną gadać między sobą)
- mimo posiadania plastikowych żołnierzyków w dużym wyborze w domu, dziewczynki bawią się nimi rzadko i nie toczą skomplikowanych logistycznie bitew
- trzylatka z własnej inicjatywy odnosi uprane i poskładane ubranka do szafy - robi coś, co u mężczyzn wymaga długiej i żmudnej tresury
- dziewczynki wykazują większe zdecydowanie i precyzję w wyborze ubranek, do stanu histerii włącznie, u chłopców najczęstszą odpowiedzą jest może być.
- idę po klasie więc z nudów walnę w łeb albo szturchnę kolegę to typowo męska rozrywka
Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:25
      Założę się, że za chwilę będzie mnóstwo wpisów typu, jak to mój syn uwielbia się stroić, a córka bawić samochodami.
      • mx3_sp Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:28
        mój syn uważa zabawę z młodszymi dziewczynami za największy obciach. Babcia kupiła mu fioletowy dres i nie założy go nigdy bo jest RÓŻOWY.
        • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:30
          Mój nie dał bana fioletowej koszulce tylko dlatego, że b. podobną nosi mój stary (którego jednorazowo ubłagałam, żeby wyszedł poza gamę kolorystyczną szary-czarny-zielony ciemny - moro-granatowy).
          • paszczakowna1 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:32
            > Mój nie dał bana fioletowej koszulce tylko dlatego, że b. podobną nosi mój star
            > y

            I tyle w temacie "wrodzonych" różnic płciowych.
            • bri Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:23
              Dokładnie.

              Jakieś różnice wrodzone zapewne są, ale uśredniając płcie różnią się między sobą mniej niż poszczególni ludzie w obrębie jednej płci.
              • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:46
                Dokładnie. Jak sobie to człowiek to uświadomi, to zmienia mu się zasadniczo perspektywa oglądu tych zjawisk.
            • totorotot Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 21:39
              > > Mój nie dał bana fioletowej
              koszulce tylko dlatego, że b.
              podobną nosi mó
              > j star
              > > y
              >
              > I tyle w temacie "wrodzonych"
              różnic płciowych.

              Dokładnie. Triss ma męża budowlańca, który przekazuje dziecku spektrum zachowan charakterystyczne dla tej grupy społecznej. Tata socjolog przekaże raczej fioletową koszulke, a tata ksiądz zamiłowanie do eleganckich, rozkloszowanych czerni.
              • landora Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 22:55
                > a tata ksiądz zamiłowanie do eleganckich, rozkloszowanych czerni

                big_grin big_grin big_grin
              • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:16
                Yyy no przecież przekazał fioletową koszulkę. big_grin
              • jowita771 Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 07:41
                > a tata ksiądz zamiłowanie do eleganckich, rozkloszowanych czern
                > i.

                Toto, uwielbiam Cię!
              • cosmetic.wipes Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 08:14
                > Triss ma męża budowlańca, który przekazuje dziecku spektrum zachowan
                > charakterystyczne dla tej grupy społecznej.

                Mój syn ma ojca budowlańca i matke budowlańca, mając lat 4 i pół zażyczył sobie różowych butów.
                Co ja mam o tym mysleć?
                To dżęder czy niedżęder?

                Pogubiłam się...
          • nowel1 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:36
            triss_merigold6 napisała:

            > Mój nie dał bana fioletowej koszulce tylko dlatego, że b. podobną nosi mój star
            > y (którego jednorazowo ubłagałam, żeby wyszedł poza gamę kolorystyczną szary-cz
            > arny-zielony ciemny - moro-granatowy).

            Bingo

            Teraz to przeczytaj i pomyśl jeszcze raz: co wynika z tej obserwacji? To, że u chłopców niechęć do różu jest wrodzona, czy też to, że niechęć do różu jest wdrukowana? ( "chłopcy nie noszą różu")

            I jak wnioski?
            • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:02
              10/10 smile
              Triss chciała kopnać w gender, kojarząc to z feminizmem. A feministki lubi kopać.
          • madzioreck Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:17
            triss_merigold6 napisała:

            > Mój nie dał bana fioletowej koszulce tylko dlatego, że b. podobną nosi mój star
            > y

            Nie sądzisz, że właśnie sama sobie przeczysz?
            • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:52
              Ona nei rozumie, co to juest gender. Nie rozumie też, że sama sobie przeczy nawet w tym dziwnym rozumieniu gender.
              Mimo, że sie nie zgadzam z większością poglądów Triss, to do tej pory tak się nie wkopała ze swą bezradnością intelektualną, jak teraz.
          • cherry.coke Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:47
            triss_merigold6 napisała:

            > Mój nie dał bana fioletowej koszulce tylko dlatego, że b. podobną nosi mój star
            > y (którego jednorazowo ubłagałam, żeby wyszedł poza gamę kolorystyczną szary-cz
            > arny-zielony ciemny - moro-granatowy).

            Jasne, bo niechec do fioletowego/rozowego jest chlopcom genetycznie przynalezna. Jak wy rozumujecie, ratunku... nawet wlasnoreczne podanie kontrprzykladu nie przeszkadza w snuciu radosnych teorii.
      • paszczakowna1 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:33
        > Założę się, że za chwilę będzie mnóstwo wpisów typu, jak to mój syn uwielbia si
        > ę stroić, a córka bawić samochodami.

        Wszystkie, rozumiem, kłamliwe, bo takie rzeczy się nie zdarzają?
        • lelija05 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:34
          A co mnie to obchodzi, czy kłamliwe, żartem rzuciłam, bo bywało tu tak nie raz i nie dwa.
    • stacie_o Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:27
      Młody niemowlęciem będąc po narobieniu w pieluchę spał dalej. Córka domaga się wrzaskiem natychmiastowego przewinięcia. Taka delikatnisia wink liczy się?
      • 3-mamuska Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:33
        No wiadomo ze sa różnice miedzy dziewczynkami i chłopakami.
        I zgadzam sie ze spostrzezaniami.

        Chodz moga 10-latka jest inna, bałaganiarz, leniwiec, natomiast 16 -latek wie ze zrobi musi , wiec woli szybciej zrobic i mieć czas.( chodzi o sprzątanie)
      • bi_scotti Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:33
        stacie_o napisała:

        > Młody niemowlęciem będąc po narobieniu w pieluchę spał dalej. Córka domaga się
        > wrzaskiem natychmiastowego przewinięcia. Taka delikatnisia wink

        To przeciez o niej wlasnie pisal Andersen big_grin
        https://bajkidladzieci.net/images/ksiezniczka.jpg

    • kocianna Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:31
      No co ja poradzę... moja Młoda nie ma ani jednej lalki i ani jednej spódniczki, a jej ulubione zajęcie to gra w gałę. Jeden z jej kumpli chętnie przebiera się za królewnę, a jego ulubione zajęcie to zabawa w dom.
      I w tym stereotypowym świecie muszą się oboje jakoś odnaleźć...
      • nowi-jka Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:52
        a moja za to ma same rózowe sukieneczki i czesze ja w warkoczyki wiec gdy gania z karabinem za bratem to wyglada przekomicznie słodko i brutalnei jednoczesnie
      • majenkir Re: 13.06.14, 15:31
        kocianna napisała:
        > I w tym stereotypowym świecie muszą się oboje jakoś odnaleźć...


        I odnajda sie, jesli tylko srodowisko nie stlamsi ich za bardzo.
        Ale przeciez wiesz, ze nie sa to zachowania typowe I powszechne?
      • e-kasia27 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:40
        No to powinni się w przyszłości pobrać - ona będzie facetem, zarabiającym na rodzinę, a on będzie w domu dzieci niańczył i będzie git.
        Mam takich sąsiadów, bardzo szczęśliwi ludzie - ona znana lekarka, on siedział w domu z dzieciakami, gotował obiadki, uprawiał ogródek.
    • a.nancy Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:31
      triss_merigold6 napisała:

      > Wraz z matkami posiadającymi tzw. parkę czyli dzieci różnej płci prowadzimy bad
      > ania terenowe porównawcze na temat wrodzonych nieanatomicznych różnic międzygat
      > unkowych.

      masz dowód, że są wrodzone?
      socjalizacja zaczyna się już od urodzenia.
      • majenkir Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:33
        a.nancy napisała:
        > masz dowód, że są wrodzone?
        > socjalizacja zaczyna się już od urodzenia.


        A moje kury nie byly socjalizowane, a wiedza czy sa kura czy kogutem.wink
        • kruszczyca Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:07
          Fun fact: co robią kury w stadku, w którym długo nie było koguta?
          Podpowiem: zachowują się jak koguty. Jedna skacze na drugą, jakby chciała kopulować.
          • iwles Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:18

            no wiesz, z braku laku...
            u ludzi to tez się zdarza, ale nie znaczy, że przejmują czyjąś rolę, nadal są sobą.
          • 3-mamuska Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:32
            kruszczyca napisała:

            > Fun fact: co robią kury w stadku, w którym długo nie było koguta?
            > Podpowiem: zachowują się jak koguty. Jedna skacze na drugą, jakby chciała kopul
            > ować.

            Jedna przejmuje władze, przestaje nieść jajka, przejmuje funkcje kocura.
            • jowita771 Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 07:44
              > Jedna przejmuje władze, przestaje nieść jajka, przejmuje funkcje kocura.

              big_grin
      • 3-mamuska Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:30
        a.nancy napisała:

        > triss_merigold6 napisała:
        >
        > > Wraz z matkami posiadającymi tzw. parkę czyli dzieci różnej płci prowadzi
        > my bad
        > > ania terenowe porównawcze na temat wrodzonych nieanatomicznych różnic mię
        > dzygat
        > > unkowych.
        >
        > masz dowód, że są wrodzone?
        > socjalizacja zaczyna się już od urodzenia.
        >

        Moja corka była wychowana w męskim świecie, 2 chłopców samochody klocki dinozaury,
        Nie miała lalek, ale gdy miała 2 latka sama chcetnie wybierała ciuchy różowe.
        • zebra12 Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 07:03
          Z tym różem to ściema. Jeszcze do niedawna róż był chłopięcym kolorem, a niebieski dziewczęcym.
    • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:31
      triss_merigold6 napisała:
      > Wraz z matkami posiadającymi tzw. parkę czyli dzieci różnej płci prowadzimy bad
      > ania terenowe porównawcze na temat wrodzonych nieanatomicznych różnic międzygat
      > unkowych.

      Myślę, że nikt nie ma najmniejszych wątpliwości, że jako fanka stereotypów płciowych wychowujesz dzieci zgodnie z tymi stereotypami. Czemu więc się dziwić?
    • atteilow Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:33
      I to wszystko właśnie dlatego, że wcześniej widzieli tej treści wzorce.
      • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:42
        Sugerujesz, ze ja czy mój partner bawimy się plastikowymi żołnierzykami i stąd przykład dla syna? Ok, w takim razie dlaczego tymi żołnierzykami nie bawi się "chłopięco" młodsza siostra, mająca je na wyciągnięcie ręki?
        • fin-dus Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:45
          Twoje dzieci są żłobkowe, prawda? Kiedy córkę do żłobka wysłałaś? Miała rok czy jeszcze mniej?

          • gazeta_mi_placi Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:54
            5 miesięcy sad
          • ichi51e Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:56
            Zlobkowe dzieci nie nadaja sie do badan bo juz im mozgi wyprali. Ciezko by bylo w ogoke zdobyc material do badan. Chyba ze ktos zyje w gluszy (bez sklepow z zabawkami) - wtedy moznaby jakies wnioski wysuwac aczkolwiek tez ciezko by bylo znalezc opuekunow ktorzy podswiadomie czy swiadomi nie sprzadawaliby wzorca sad
            • fin-dus Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:17
              No właśnie - trudno zdobyć materiał do badań.
              Pierwsze moje dziecko to chłopiec. Jak byłam w ciąży i długo się wahałam, czy poznać płeć dziecka i w związku z tym mam gdzieś płciowo określone ubranka, to od jednej koleżanki usłyszałam, że przecież jak będzie chłopiec, to go "spedalę". Jak się syn urodził, to NIKT mu nie kupił różowego body, różowego pajaca, lalki, spinki czy innej dziwne szmaty na głowę z wielkim kwiatem. Nikt mu nie kupił różowej zabawki. W oczy niektórych gryzł czerwony wózek dla niemowlaka! Wczoraj byłam z synem (3 lata) w Biedronce, kupowałam mu wiaderko do piachu. Zapytałam, jaki wybiera kolor. Wybrał ohydny różowo-fioletowy zestaw, który mnie aż bolał w oczy swoją słodyczą. Moja towarzysząca nam mama powiedziała do syna "Różowy? To dla dziewczyny...". Syn zmienił zdanie i wybrał zestaw czerwono-granatowy. Moja córka wyszłaby z tym różowo-fioletowym.
              Teraz jestem w ciąży i będzie dziewczynka. I zewsząd słyszę (od niby światłych ludzi), że ojej.. To przecież cała wyprawka od początku. Do syna ludzie puszczają teksty, ze teraz to będzie córeczka mamusi, mała księżniczka. Że mamusia teraz będzie ją stroić i stroić (strojenie się na dalekiej liście moich własnych zainteresowań, według forumowych standardów wyglądam często jak kocmołuch). Jestem więcej niż pewna, że na dzień dobry po porodzie w prezencie dla córki dostanę ubrania w rzygoróżowym kolorze (które wylądują na dnie szafy, bo go nie cierpię - chodzi o taki róż majtkowy, bardzo popularny we wszystkich sklepach dla niemowląt) oraz lalki. Dużo lalek. Mój syn nigdy od nikogo nie dostał lalki.

              Na chęć kupna ohydnoróżowej zabawki dziewczynka ewentualnie usłyszy, że może inny kolor, bo naprawdę, ile można tego różowego. Chłopiec zostanie szybko zgaszony, że przecież różowy to dla dziewczyn.

              Wiele osób przeżyć nie mogło, że synowi zamiast dziecięcego warsztatu z narzędziami kupiłam kuchenkę. Niektórzy za to ze zrozumieniem kiwali głowami i mówili "no tak, bo teraz to się przecież kupuje i chłopcom DZIEWCZĘCE zabawki".

              Na dzień dziecka w żłobku dzieci dostały karty Czu-Czu, takie do uzupełniania mazakiem. Chłopcy z pojazdami, dziewczynki bodajże ze zwierzątkami. Mojego syna nie było na imprezie, zabawkę odebrał później. Jego koleżanka ze żłobka powiedziała z ogromnym żalem w oczach, że ona też chciała dostać pojazdy, ale dostała te inne..

              Jak ktoś nie zauważa, że jest to kształtowanie dziecka już od pierwszego dnia życia, to chyba jest hm.. opóźniony trochę? Bo aż dziwne mi się wydaje, że może to być wykształcona i oczytana kobieta.

              • mamameg Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:37
                Wiele osób przeżyć nie mogło, że synowi zamiast dziecięcego warsztatu z narzędz
                > iami kupiłam kuchenkę. Niektórzy za to ze zrozumieniem kiwali głowami i mówili
                > "no tak, bo teraz to się przecież kupuje i chłopcom DZIEWCZĘCE zabawki".

                Starszy syn w wieku przedprzedszkolnym marzył o wózku do lalek, nic go w sklepach zabawkowych nie interesowało tylko te wózki- i w końcu mu go kupiłam, jeszcze na dodatek w różowym kolorze. Drugim marzeniem była kuchenka, ale nie bardzo mieliśmy na takie duże zabawki miejsce(wózek się składał), więc w końcu się pobawił kuchenką w przedszkolu.
                Ale z drugiej strony jego pluszaki od początku nie służyły do przytulania, tylko toczyły skomplikowane strategicznie wojny, nikt go tego nie uczył i nigdzie tego nie widział.
                • triss_merigold6 Wózek dla lalek 13.06.14, 20:14
                  Mój syn marzył o wózku dla lalek. W końcu jakiś pożyczyłam. Okazało się, że pełnił funkcję kosiarki, czołgu i innych pojazdów opancerzonych i słuzył do taranowania innych przedmiotów. Córka wózkiem bawi się zgodnie z jego (wozka) przeznaczeniem tzn. wozi lalki i pluszaki.
                  • mama303 Re: Wózek dla lalek 13.06.14, 20:36
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Mój syn marzył o wózku dla lalek. W końcu jakiś pożyczyłam. Okazało się, że peł
                    > nił funkcję kosiarki, czołgu i innych pojazdów opancerzonych i słuzył do tarano
                    > wania innych przedmiotów. Córka wózkiem bawi się zgodnie z jego (wozka) przezna
                    > czeniem tzn. wozi lalki i pluszaki.

                    No to Twój syn i Twoja córka....całe szczęscie że nie odbiegają od rozpowszechnianego przez Ciebie stereotypu.
                    Ludzie odbiegający mają w naszym zgenderyzowanym społeczeństwie przesrane. Pomyśl jak sa postrzegane w społeczeństwie kobiety robiace karierę i np. nie chcące miec dzieci, niegrzeczne dziewczynki i zbyt grzeczni i ułożeni chłopcy, mężczyźni bedacy na utrzymaniu żony, mężczyźni zarabiajacy mniej niż żona, mężczyźni nie posiadajacy prawa jazdy i źle prowadzacy samochód, pomyśl jak sa traktowani w społeczeństwie samotni ojcowie a jak samotne matki, jak oceniane matki, które opuszczaja dziecko a jak ojcowie itd. itp.
                  • mondovi Re: Wózek dla lalek 13.06.14, 21:07
                    Mój syn w koszyku rowerowym woził lalkę bobasa - bo czekał na urodzenie się kuzyna.
                    Miał zabawkowy odkurzacz, bo bawił się w tatę.
                    Miał zestaw garnków, bo bawił się w gotowanie, tak jak to robi mama.
                    Miał zestaw akcesoriów lekarsko/pięlęgniarskich w okresie, kiedy dużo chorował.
                    Dzieci odwzorowują rzeczywistość i tyle.
                    Jakie znaczenie ma to, że nie bawiłam się lalkami, tylko w wyścigi? Takie miałam towarzystwo w sąsiedztwie.
                    I choć nigdy w życiu moje dziecko nie widziało mnie (ani swojego ojca) w różowym, syn ten kolor bardzo lubi - i nie - u niego w szkole nie jest obciachem założenie różowej koszulki czy fioletowych spodni przez chłopaka - mama przecież to bardzo ładny kolor...
                    • mama303 Re: Wózek dla lalek 13.06.14, 21:43
                      mondovi napisała:

                      >i nie - u niego w szkole nie jest obciachem zało
                      > żenie różowej koszulki czy fioletowych spodni przez chłopaka - mama przecież to
                      > bardzo ładny kolor...
                      i dlatego może sobie lubić ten kolor smile
              • nanuk24 Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 01:38
                Ja kupilam synowi kuchenke, o ktora prosil. Dokupilam ptelnie, garczki, koszyk z plastikowymi warzywami i innymi i zgadnij co? Zronil sobie z tego najpierw stacje kosmiczna, a pozniej pole sportowe: patelnie slyzly do odbijania plastikowych pomidorow i pomaranczy, etc.
            • sko.wrona Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 22:52
              Oj tak, mój do czasu pójścia do przedszkola, najbardziej lubił kolor różowy (bo to lekka egotyka była, w domu wszystko szaro-niebieskie) i bawić się kuchnią (bo często razem gotowaliśmy).
              Wystarczył tylko tydzień wink
        • atteilow Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:49
          to nie tylko rodzice wychowują, wszyscy inni z rodziny, dziecko widzi jak się zachowuje i co robi babcia, oraz to, że dziadek w tym czasie nic nie robi, albo jest na rybach. Telewizja, reklamy, przypadkowe rozmowy, przedszkole, reklamy, gry komputerowe... taki 6 latek ma już konkretny obraz świata i go zaczyna powielać. Dalas wrecz rzyklad na to jak działa brak gender
          • jehanette Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:45
            > elać. Dalas wrecz rzyklad na to jak działa brak gender

            Nie ma czegoś takiego jak brak gender big_grin
            Gender to płeć kulturowa, czyli cała ta otoczka zwyczajów, stereotypów, norm, nakazów, zakazów i racjonalizacji związana z jednymi lub drugimi biologicznymi cechami płciowymi.
        • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:57
          A dlaczego mój brak bawił sie lalkami i misiami? Wzoru ze mnie nie brał.
          Ja bawiłam się klockami i innymi konstrukcyjnymi.
          • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:57
            brat
        • cherry.coke Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:50
          triss_merigold6 napisała:

          > Sugerujesz, ze ja czy mój partner bawimy się plastikowymi żołnierzykami i stąd
          > przykład dla syna? Ok, w takim razie dlaczego tymi żołnierzykami nie bawi się "
          > chłopięco" młodsza siostra, mająca je na wyciągnięcie ręki?

          Przeciez sama piszesz, ze w ubraniach synek bierze przyklad z meza itp itd. Dzieci oboje zlobkowe/przedszkolne, stad maja wzory.

          Chyba chcialas cos udowodnic, ale troche nie wyszlo.
          • iwles Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:28

            no wlaśnie
            dlaczego więc chłopcy czerpią wzorce z mężczyzn a dziewczynki z kobiet ?
            gdyby plec byla kulturowo tak bardzo obojętna, to tak by nie było, chlopcy braliby przykład z matek, babc, ciotek, a dziewczynki z męskiej części rodziny (zachowanie, ubiór itp.)

            Tylko nie piszcie, że slyszy z każdej strony, że ma brać przyklad z ojca, bo nie uwierzę big_grin
            • pade Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:58
              Ja i mój syn jesteśmy żywym przykładem na to, że chłopcy biorą przykład z matek. Mój syn najbardziej lubi chemię i to jest jedyny przedmiot, do którego się przykłada; wspominał kiedyś o pójściu na polibudę - ja skończyłam chemię na politechnice. Obecnie zainteresował się psychologią, pyta co trzeba zdawać na maturze, żeby się dostać (kończy gimnazjum), czyta Eckmana. Ja studiuję coaching na SWPS, mam w domu masę literatury w temaciesmile
              Uwielbiam Cobena i Pattersona, i co czyta mój syn-dyslektyk, który jeszcze niedawno miał wysypkę na widok książek? Jak wyżej, biega do biblioteki raz w tygodniu.
              Aha, i zaczął jeździć na rowerze. Nie robił tego od komuniismile Ja oczywiście uwielbiam jazdę na rowerzebig_grin

              No i rozumiemy się jak mało ktosmile
              Z córą, może dlatego, że młodsza jest inaczej, to młoda, bardzo niezależna osóbka. Nie wiem z kogo będzie brała przykład.
              • feleedia Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 19:13
                Perpsektywiczne studia.

                W ogóle rodzna geniusyz big_grin
                • pade Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 19:17
                  > Perpsektywiczne studia.
                  Które?
                  > W ogóle rodzna geniusyz big_grin
                  A dziękujęsmile Ty pewnie po polonistyce?big_grin
    • iziula1 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:37
      Dziewczynki powielaja zachowanie swoich matek, babć i ciotek.
      Mam dwóch synów i teraz malutka córeczkę, ma 6 mscy ale wszystkie kobiety w rodzinie już wiedzą że będzie grzeczna, dbała o porządek, będzie spokojna itp itd. Tlocza ja w ramy pewnych narzuconych norm dla dziewcząt. Irytuje mnie okropnie. Wsciekam się na samo słowo- będzie grzeczna.
      Czemu od chłopców moich tego nie wymagają? Bo mają być zdobywcami, odkrywcami, im wolno a dziewczynkom nie ?
      Także ten eksperyment nie jest wolny od wad.wink
      • bri Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:33
        Zdarza się przekaz kulturowy przeważa nawet przykład z domu. Nigdy mi przez myśl nie przeszło uzależnić się finansowo od żadnego mężczyzny, kiedy brałam ślub to ja miałam swoje mieszkanie, nie mój maż, natomiast moja córunia potrafi powiedzieć "muszę sobie znaleźć bogatego męża, bo chcę mieć piękny dom". I dopiero jak zapytam, "a dlaczego sama miałabyś nie być bogata?" to stwierdza, że owszem, faktycznie jest taka opcja.
      • echtom Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:23
        > Dziewczynki powielaja zachowanie swoich matek, babć i ciotek.

        Nie maluję się i nie farbuję włosów. Nigdy nie wychowywałam córek "na dziewczynki". Jako nastolatki same zaczęły się malować i farbować. Ich koledzy nie tongue_out
        • iziula1 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:40
          Rozumiem, że ty i dzieci żyjecie w całkowitej izolacji od innych, od przekazu płynącego z tv, prasy i książek?
          Nie wszystko wynosi się z domu. Nasiakamy stereotypami od dzieciństwa. Jak nie ty to inni " uświadomią" twoje dzieci.
        • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:43
          echtom napisała:
          > Nie maluję się i nie farbuję włosów. Nigdy nie wychowywałam córek "na
          > dziewczynki". Jako nastolatki same zaczęły się malować i farbować. Ich koledzy nie tongue_out

          Nie same - jako nastolatki, kiedy wpływ społeczeństwa na nie był znacznie większy niż Twój.
        • claudel6 Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 02:00
          co to znaczy malować włosy?
          • hotya Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 08:34
            Proszę bardzo smile poradnia.pwn.pl/lista.php?id=12719
      • 3-mamuska Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:39
        iziula1 napisała:

        > Dziewczynki powielaja zachowanie swoich matek, babć i ciotek.
        > Mam dwóch synów i teraz malutka córeczkę, ma 6 mscy ale wszystkie kobiety w rod
        > zinie już wiedzą że będzie grzeczna, dbała o porządek, będzie spokojna itp itd.
        > Tlocza ja w ramy pewnych narzuconych norm dla dziewcząt. Irytuje mnie okropnie
        > . Wsciekam się na samo słowo- będzie grzeczna.
        > Czemu od chłopców moich tego nie wymagają? Bo mają być zdobywcami, odkrywcami,
        > im wolno a dziewczynkom nie ?
        > Także ten eksperyment nie jest wolny od wad.wink

        Dalszego jestem szczęśliwa ze mam rodzine daleko, a moje 2 dziwne siostry nigdy nie pakowwaly dzieciom stereotypów do głowy.
    • mdro Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:39
      No popatrz, a ja mam parkę jednej płci i zwłaszcza w dzieciństwie dawało się u nich zaobserwować "genderowe" różnice.
      • czarna_kita Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:51
        Mam bliźniaki obu płci, wychowywanych tak samo, mieszkają w jednym pokoju i mają wspólne zabawki.
        Budząc ich rano do zerówki widzę taką sytuacje:
        -Syn otwierając oczy wstaje od razu, myje się bez upominania, ubiera w pierwsze co mu do rąk wpadnie i w ciągu 10 minut jest gotowy do wyjścia.
        -Córka otwierając oczy mruczy ze jeszcze chwile,potem muszę jej przypominać ze ma zęby umyć. Następnie jęczy że nie wie co ma ubrać, pyta się za każdym razem jaka jest pogoda,jaką ma ubrać bluzkę i czy spodnie czy spódniczkę... Po 20 minutach muszę ją poganiać co byśmy do szkoły zdążyli...

        I nie,nie bierze wzorca ode mnie bo po pierwsze od zawsze mają pokój swój i nie mieszkali nigdy z nami w jednym. Nie widzi jak wstaję rano i się ubieram ponieważ zawsze wcześniej wstaję niz oni. I na koniec-jestem typem który ubrania przygotowuje sobie przed spaniem i rano jak się budze ubieram i jestem gotowa w ciągu 5 minut.
        I o czym to świadczy?
        • wuika Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:03
          No kurde, a jakby porównać mnie i męża, to ja wstaję od razu itp., a mój mąż się grzebie i grzebie i przekłada wstawanie ile można. I co z tego?
        • best_bej Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:18
          ale tu podajesz róznice charakteru a nie płciowe.
          zreszta nawet jesli by takie wystąpiły- pomimo tego ze blizniaki tak samo wychowywane przez ciebie to jednak nie chowałas ich w jaskini, z dala od TV, reklam, ksiązeczek (gdzie dziadek opowiada o wojnie albo jest inzynierem, a babcia co najwyzej moze skarpetę zacerować).
          • jehanette Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:48
            > ale tu podajesz róznice charakteru a nie płciowe.

            można je interpretować przez pryzmat charakteru albo płci, zależy co kto ma w głowie.

            Dziewczynka się "guzdra"? = "księżniczka, kobiety tak mają"
            Dziewczynka sprawnie i szybko wstaje = "grzeczna, porządna jak to dziewczynka"

            Chłopak się guzdrze = "Leniuch, jak to chłopak"
            Chłopak sprawnie i szybko wstaje = "Zdyscyplinowany, niczym żołnierz".

            • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:28
              10/10
            • 3-mamuska Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:42
              jehanette napisała:

              > > ale tu podajesz róznice charakteru a nie płciowe.
              >
              > można je interpretować przez pryzmat charakteru albo płci, zależy co kto ma w g
              > łowie.
              >
              > Dziewczynka się "guzdra"? = "księżniczka, kobiety tak mają"
              > Dziewczynka sprawnie i szybko wstaje = "grzeczna, porządna jak to dziewczynka"
              >
              > Chłopak się guzdrze = "Leniuch, jak to chłopak"
              > Chłopak sprawnie i szybko wstaje = "Zdyscyplinowany, niczym żołnierz".
              >

              Idealnie haha cudne podsumowanie big_grinbig_grinbig_grin
            • falka_85 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:52
              jehanette super podsumowanie smile
      • wuika Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:02
        Ja mam dwie panny i one się zachowują przeróżnie. Jedna jest bardziej histeryczna, również w kwestii ubioru, druga za to bardziej sprzątająco-porządkowa. I co z tego? Nic.
    • wielkanocnaniespodzianka jest to doświadczenie aronsosa 13.06.14, 14:44
      przeprowadzone i opisane już kilkadziesiąt lat temu.
      • vilez Re: jest to doświadczenie aronsosa 13.06.14, 18:43
        Kto by sie Aronsonem kłopotał wink
    • zolla78 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:45
      To jak powtarzająca się płyta powtórzę, że gender to jednak głównie obszar badań, który ma na celu ustalić jakie różnice są kulturowe a jakie biologiczne, czyli np. to, że choćby dziecku płci męskiej nie wiadomo jak wdrukowywać, że woli lalki to i tak wybierze samochodzik, a nie teoria, że różnic biologicznych nie ma. A uwzględnianie gender w polityce. medycynie, oświacie itp. oznacza ni mniej ni więcej, uwzględnianie, że są różnice biologiczne i kulturowe między płciami, zatem nie ma wolno stosować sztampy.
      Zatem te twoje przykłady nijak nie świadczą, że gender to bulshit.

      I tak moja córka jest fanką samolotów, bawi się samochodzikami, chce nosić tylko sukienki i lubi my little pony.
    • turzyca Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:49
      > - czterech 6-letnich chłopczyków postawionych za karę pod tablicą w ciągu +/- 3
      > 0 sekund zacznie się kopać i szturchać (dziewczynki raczej zaczną gadać między
      > sobą)

      Socjalizowana na podworku, na ktorym byli tylko chlopcy, do mniej wiecej drugiej klasy szkoly podstawowej zalatwialam sprawy za pomoca piesci. I to dosc skutecznie, z racji wieloletniej zaprawy. Za to na karnych lawkach ladowalam znacznie czesciej niz moi przeciwnicy, bo bijaca dziewczynke trzeba znacznie surowiej ukarac. Po trzech latach reedukacji zaczelam uzywac dziewczynskich metod, zmniejszajac tym samym ryzyko kary.
      • fogito Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:58
        W gender nie chodzi o to, ze nie ma roznic plciowych, tylko o to, żeby w życiu spolecznym nie dyskryminować ze względu na plec.

        Ja mam syna, który lubi kolor różowy w ubraniach, kopie pilke i sprząta po sobie.
    • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 14:57
      Chyba jednak nie rozumiesz terminu: gender. Gender nie neguje biologicznych uwarunkowań płci.
      • andaba Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:22
        Dziewczynki szczypią.
        Z pewnością to nie jest wyuczone, ani spowokowane oczekiwaniami.
        • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:54
          Niektóre kopią.
        • antychreza Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:07
          Chłopcy też.
        • spalona_gora Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:13
          > Dziewczynki szczypią.
          > Z pewnością to nie jest wyuczone, ani spowokowane oczekiwaniami.

          Ależ oczywiście, że jest. Dziewczynkom nie pozwala się okazywać agresji w sposób jawny. Więc okazują ją bardziej dyskretnie dla otoczenia - szczypanie doskonale się w to wpisuje.
          • andaba Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:19
            spalona_gora napisała:

            > Ależ oczywiście, że jest. Dziewczynkom nie pozwala się okazywać agresji w sposó
            > b jawny. Więc okazują ją bardziej dyskretnie dla otoczenia - szczypanie doskona
            > le się w to wpisuje.

            W przypadku dziecka 9-12 miesięcznego???

            Moje córki mniej więcej w tym wieku zaczęły i z cała pewnością nikt im tego nie pokazał, bo gdy urodzila się starsza to w otoczeniu byli sami nieszczypiący chłopcy, a gdy młodsza była mała to starsza ze szczypania dawno wyrosła.
            • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:42
              Znany mi dwulatek szczypał ludzi. Jego siostra nie.
              Co z tego wynika?
              • andaba Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:54
                Że był dziwny smile

                Od kazdej reguły są wyjątki.

                Są faceci, którzy robią sobie operacje usuwania penisa. Co z tego wynika? Że potencjalnie każdy facet moze to miec ochotę zrobić?
                • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:27
                  Tego nie wiemy.
                  Nie neguje uwarunkowa biologicznych, zeby było jasne.
            • iziula1 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:47
              Zachowanie twoich córek to nie wyznacznik całej populacji.
              Moi chłopcy w tym wieku szczypali i to mocno. Córka też zaczyna. To etap rozwojowy a nie płciowy w tym wieku.
              Później jak najbardziej szczypanie to forma utajonej agresji, złości tlumionej przez normy " bo dziewczynce nie wypada" .
            • misterni A moje nie szczypały w ogóle. 14.06.14, 17:45
              W ogóle pierwsze słyszę, żeby to jakaś babska cecha była. Raczej typowa dla złośników do pewnego wieku, a nie konkretnej płci.
    • lusitania2 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:26
      litościwie pozostaje mieć nadzieję, że jeżeli te twoje dzieci odziedziczyły coś po tobie, triss, to jest to uroda, a nie poziom inteligencji.
      • majenkir Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:32
        A Triss ladna jest?
        • olewka100procent Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:39
          mój na plac zabaw , zresztą nie tylko mój, z tego co zauważyłam z okna , na plac zabaw zawsze wchodzi przez płot, dziewczynki wchodzą furtką zaraz obok smile
          • spalona_gora Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:15
            Ale nie mają po 1-1,5 roku, prawda? Dziewczynki na pewno zdążyły się już dowiedzieć czego im nie wypada robić.
        • lusitania2 Re: Ba! 13.06.14, 16:43
          majenkir napisała:

          > A Triss ladna jest?

          sądząc jej po postach - wręcz zjawiskowo piękna.

          No i przy założeniu równowagi w przyrodziewink.
        • iziula1 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:49
          Jakakolwiek Triss jest ładna czy brzydka w porównaniu z tym błyskotliwym wywodem też uważam że lepiej dzieciom jeśli wezmą po niej urodę big_grin
    • aandzia43 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:44
      Nie widzę żadnego problemu ani powodu, by czepiac się gendera. Statystycznie większość dziewczynek przejawia więcej cech powszechnie uznanych za kobiecej, a większość chłopców więcej tych uznanych za męskie. Ale to nie znaczy, że WSZYSTKIE DZIEWCZYNKI SĄ IDENTYCZNE I ZE WSZYSCY CHŁOPCY SĄ IDENTYCZNI. I że te ogólnienia mają być wykładnią obyczaju lub co gorsza prawa. Politycznie to j się wolę trzymać gendera (byle nie fanatyznego i betonowego), niż piać z zachwytu i podkreślać n każdym kroku różnice między płciami. Te różnice są i tak wystarczająco podkreślane przez prawackich mizoginiznych oszolomow. Różnice pielęgnuję w życiu prywatnym kiedy zostawiam chłopom dzwiganie ciężarów i naprawy urządzeń mechanicznych, bo akurat kobietą jestem wątłą i atechniczną. Ale już steru z ręki sobie wydrzeć nie dam wink
      • echtom Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:34
        > Statystycznie większość dziewczynek przejawia więcej cech powszechnie uznanych za kobiecej, a większość chłopców więcej tych uznanych za męskie. Ale to nie znaczy, że WSZYSTKIE DZIEWCZYNKI SĄ IDENTYCZNE I ZE WSZYSCY CHŁOPCY SĄ IDENTYCZNI. I że te ogólnienia mają być wykładnią obyczaju lub co gorsza prawa.

        I właśnie o to chodzi. Zamiast bzdurzyć o braku różnic między płciami uznać, że:
        1. Istnieją cechy typowo kobiece i typowo męskie
        2. W ramach każdej z płci istnieje mniejszość, która takich cech nie przejawia i też ma prawo do życia.
        • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:41
          echtom napisała:
          > 1. Istnieją cechy typowo kobiece i typowo męskie

          Które?
          • echtom Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:46
            Jakie są proporcje płci na informatyce, a jakie na filologii polskiej? Czekam na odpowiedź, że biednym dzieciom od podstawówki natłuczono do główek, co wypada, a czego nie wypada studiować tongue_out
            • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:50
              echtom napisała:
              > Jakie są proporcje płci na informatyce, a jakie na filologii polskiej?

              A wiesz jak to się zmienia? I jak będzie za 50lat? Sugerujesz, że 'wrodzone cechy' płci mogą się zmieniać?
              • echtom Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:57
                Myślę, że więcej dziewczyn z rozsądku wybierze kierunki ścisłe, by zwiększyć szanse na pracę. Poza tym na kobiety jest duży ideologiczny nacisk, by robiły "męską" karierę zamiast babrać się w pieluchach. A potem te strongwomen robią w mediach depresyjne coming outy.
                • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 19:11
                  echtom napisała:
                  > Myślę, że więcej dziewczyn z rozsądku wybierze kierunki ścisłe,
                  > by zwiększyć szanse na pracę.

                  Napisz jeszcze, że robią to dla zwiększenia szansy na znalezienie męża big_grin
                  • echtom Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 19:17
                    Nie przyszło mi to do głowy. Moje koleżanki miały braci na politechnice, a bracia mieli kolegów wink
              • iwles Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 19:29
                araceli napisała:

                > echtom napisała:
                > > Jakie są proporcje płci na informatyce, a jakie na filologii polskiej?
                >
                > A wiesz jak to się zmienia? I jak będzie za 50lat? Sugerujesz, że 'wrodzone cec
                > hy' płci mogą się zmieniać?
                >


                nie sądzę, żeby nawet za 100 lat 50% męskiej populacji zaczytywala się w legendach celtyckich, czy przebrnęla przez starofrancuskie romanse big_grin
                • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 19:34
                  iwles napisała:
                  > nie sądzę, żeby nawet za 100 lat 50% męskiej populacji zaczytywala się w legend
                  > ach celtyckich, czy przebrnęla przez starofrancuskie romanse big_grin

                  Nie sądzę, że za 100lat żeńska część populacji będzie to robiła big_grin

                  A jak już podnosicie ten argument - jaki jest stosunek liczby profesorów polonistyki kobiet i mężczyzn?
                  • iwles Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 19:39
                    > Nie sądzę, że za 100lat żeńska część populacji będzie to robiła big_grin

                    no skoro na polonistyce przeważaja kobiety, to jednak czytają.
                  • echtom Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 19:57
                    > A jak już podnosicie ten argument - jaki jest stosunek liczby profesorów polonistyki kobiet i mężczyzn?

                    Nie liczyłam, ale obstawiam w ciemno, że mężczyzn jest proporcjonalnie więcej niż na etapie studentów.
                    • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:15
                      Co Ty piszesz, przecież na polonistyce mężczyźni to były jakieś rodzynki, nieliczni.
                      • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 08:25
                        U nas na polonistyce jest duzo facetów. Z roku na rok więcej. A wiesz czemu? Bo zmieniają się role społeczne.
            • sko.wrona Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:21
              Ha, a mi się w takich sytuacja przypomina rozmowa moich wujków na temat tego, że kobieta nigdy nie zostanie kierowcą tramwaju.
              Jak tramwajarek pojawiło się w Gdańsku dużo, to wtedy okazało się, że to przecież wcale nie jest takie trudnesmile ale kobieta kierowcą autobusu? Nigdy smile itd. itp.
      • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 20:19
        A gdzie napisałam, że wszystkie dziewczynki są identyczne i wszyscy chłopcy są identyczni?
        Opisuję sytuacje z jakimi się zetknęłyśmy w gronie kobiet mających dzieci różnej płci, w różnej kolejności i z rozmaitą różnicą wieku. Aha, wszystkie kobiety pracujące na full etat i niezależne finansowo.
        • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 22:31
          triss_merigold6 napisała:
          > A gdzie napisałam, że wszystkie dziewczynki są identyczne i wszyscy chłopcy są
          > identyczni?
          > Opisuję sytuacje z jakimi się zetknęłyśmy w gronie kobiet mających dzieci różne
          > j płci, w różnej kolejności i z rozmaitą różnicą wieku

          Opisałyście sobie stan zastany. Skąd wniosek o różnicach 'naturalnych'?
        • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:08
          Ojp, jak już próbujesz wybrnąć, to zrób to chocby minimalnie sensownie.

          1. Dowody anegdotyczne
          2. Etat, niezależność, identyczność/nieidentyczność- wszystko nie a'propos.
          • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:11
            Oczywiście, że są to dowody anegdotyczny, niemniej pokazują że różnice w zachowaniach chłopców i dziewczynek istnieją i to niezależnie od tego co dzieci mogły obserwować u rodziców.
            • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:13
              triss_merigold6 napisała:
              > Oczywiście, że są to dowody anegdotyczny, niemniej pokazują że różnice w zachow
              > aniach chłopców i dziewczynek istnieją i to niezależnie od tego co dzieci mogły
              > obserwować u rodziców.

              Dzieci obserwują nie tylko rodziców.
              • jakw Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 00:34
                araceli napisała:

                > triss_merigold6 napisała:
                > > Oczywiście, że są to dowody anegdotyczny, niemniej pokazują że różnice w
                > zachow
                > > aniach chłopców i dziewczynek istnieją i to niezależnie od tego co dzieci
                > mogły
                > > obserwować u rodziców.
                >
                > Dzieci obserwują nie tylko rodziców.
                Pewnie, obserwują panie w przedszkolach i szkołach, a panów na placach budowy. Pewnie w ramach walki z naleciałościami kulturowymi należałoby zapędzić facetów na nauczanie przedszkolne i studia pielęgniarskie, a panie na polibudy czy do szkół budowalnych.
            • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:14
              Boże, nie brnij. Wiadomo, ze biologiczne różnice istnieją. Tylko, że akurat niekoneicznie te. I nijak ma się to do GENDER.
              Dzisiaj dałaœ po garach koncertowo.
              • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:14
                dałaś
              • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:38
                Vilez, mnie to bawi tj. bawi mnie jak zachowanie małych dzieci potwierdza determinanty biologiczne za nic mając dyskusję o wpływach kultury.
                • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:42
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Vilez, mnie to bawi tj. bawi mnie jak zachowanie małych dzieci potwierdza deter
                  > minanty biologiczne za nic mając dyskusję o wpływach kultury.

                  Miałaś przykłady kulturowego podziału wg. płci już w żłobku. Ale nie - to wcaaaaale nie kultura smile
                  • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:43
                    Miałam i nie tylko ja przykłady dzieci kilkutygodniowych.
                    • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 23:45
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Miałam i nie tylko ja przykłady dzieci kilkutygodniowych.

                      Tak - kilkutygodniowa dziewczynka potrafi wymienić 10 odcieni fioletu big_grin
                    • mondovi Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 11:16
                      Kilkutygodniowych? Przecież wtedy dzieci to przewody pokarmowe głównie, które jedzą, śpią, wydalają i rozwijają zmysły.
                • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 08:28
                  Ale baw się onteligentniej. Bo sie bawisz jak mało zdolny szympans. Obsrwujesz, że liście rosną na drzewach i mówisz "O, liście rosną na drzewach, a to dołożyłem trawie")
                  Poobserwuj może, jak do tych zabaw odnoszą się rodzice (jesli). Jak próbujaą w nie ingerować (jesli) Jak jest zbudowany plac zabaw. Itd. wtedy masz sznase dojśc do jakis rozsądnych wniosków w zakresie gender.
                • mama303 Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 08:54
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Vilez, mnie to bawi tj. bawi mnie jak zachowanie małych dzieci potwierdza deter
                  > minanty biologiczne za nic mając dyskusję o wpływach kultury.

                  naprawde bawi Cię jak mały chłopiec nie dostanie wózka i lalki o której marzy? bawi Cie jak chłopiec lubiący np. taniec towarzyski zostanie zbanowany przez kolegów grajacych w nogę?
                  Mnie to wcale nie bawi, za tym mogą sie kryc poważne dramaty ludzkie.
    • myelegans Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 15:55
      Mam w domu typowego samca: zalozenie rozowego/fioletoweg to "po moim trupie". W sytuacji mocno awaryjnej zrezygnowal z wycieczki rowerowej i nie zalozyl rozowego kasku.
      Ubrania sa dobierane na podstawie co jest "cool", dotyczy tylko butow.
      Gadzety typowo chlopskie
      Reklamy z ksiezniczkami, Pony itd. wywoluja odruch niemalze wymiotny
      Dziewczyny na dzien dziesiejszy sa glupie, oprocz Kateriny, ktora wlazla z nimi na drzewo i poszarpala sie z kolega rekoczynnie.

      Bylam niedawno jako opiekun na wycieczce klasowej 3 klasistow i spostrzezenia mam podobne. Chlopaki w kupie to fizycznosc, roznoszaca energia, uwaga skupiona na 15 sekund, decybele porazajace, rozmawiajac krzycza do siebie z odleglosci 20cm. W autobusie podczas jazdy zaczynaja spychac sie z siedzen, rechoczac przy tym, albo polewaja woda z butelek, albo przymierzaja basebolowki. Uciszaja sie jedynie jak maja przed soba telefon z gra. Przy malym telefonie nagle skupia sie 7 glow i milkna.
      In the meantime, dziewczyny chodza trzymajac sie za reke, robia pozowane zdjecia, komentuja wlasny outfit, fryzure, KONWERSUJA!!!! bez wrzasku.
      Sa wyjatki, w mojej grupie miala jedna uciekinierke, ktora miala zdolnosci dematerializacji w ciagu sekundy mojej nieuwagi, zywe srebro. 2 pary oczu bylo malo, zeby upilnowac.
      Ale uwaga, balagan po sobie zostawiaja na rowni obie plcie.
      • ichi51e Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:00
        Jest to dla mnie argument za homeschoolingiem
      • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:44
        myelegans napisała:
        > Chlopaki w kupie to

        ... to czysta socjalizacja.
        • myelegans Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:00
          Dokladnie, mieszkaja w spoleczenstwie, ktore podaza na jakimis od wiekow wypracowanymi wzorcami spolecznymi i podzialem na role spoleczno-biologiczne.
          • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 22:14
            Niech zgadnę, ta socjalizacja trwa odkąd pranaczelni wyszli na sawanny?
            • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 08:31
              Wczesniej. odkąd człowiek istnieje. nie wiedziałaś? Tak, tak, Triss, ludzie tworzą kulturę OD ZAWSZE. wpływy kulturowe istnieją od zawsze. Także w odniesieniu do płci. Jakie konkrtenie wpływy i jakie tego były skutki- to jest pole badawcze gender. Nie wiedziałaś?
    • antychreza Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:01
      > - czterech 6-letnich chłopczyków postawionych za karę pod tablicą w ciągu +/- 3
      > 0 sekund zacznie się kopać i szturchać (dziewczynki raczej zaczną gadać między
      > sobą)

      nie wiem, nigdy nie stałam pod tablicą za karę, zawsze wrobiłam kogoś, że to on zaczął ;p

      > - mimo posiadania plastikowych żołnierzyków w dużym wyborze w domu, dziewczynki
      > bawią się nimi rzadko i nie toczą skomplikowanych logistycznie bitew

      kochałam moje żołnierzyki... dalej są gdzieś u rodziców, odziedziczyłam je po tacie, liczę że opchnę też moim dzieciom, a moja córka dostanie po mnie woodlanda do asg

      > - trzylatka z własnej inicjatywy odnosi uprane i poskładane ubranka do szafy -
      > robi coś, co u mężczyzn wymaga długiej i żmudnej tresury

      hihihihuhuhuhhahahooooooooo, do tej pory mam z tym ciężko, najchętniej zdejmowałabym z suszarki i zakładała na siebie, zazwyczaj nie prasuję nic poza koszulami i spodniami w kant

      > - dziewczynki wykazują większe zdecydowanie i precyzję w wyborze ubranek, do st
      > anu histerii włącznie, u chłopców najczęstszą odpowiedzą jest może być.

      no bo może być (ładnemu we wszystkim ładnie)

      > - idę po klasie więc z nudów walnę w łeb albo szturchnę kolegę to typowo męska
      > rozrywka

      wszyscy równo się szturchaliśmy przez większość podstawówki
      • sumire Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:55
        O, witam w klubie miłośniczek żołnierzyków ze stertami odłożonego 'na później' prania w domu wink Droga redakcjo, i co ja mam o sobie myśleć teraz?...
        • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 08:31
          Mutant z Ciebie i tyla wink
    • guderianka Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 16:59
      Nie znaaaam się
      Mlodsza bawiła się żołnierzykami ( po tacie), na 4 ur dostała kolejkę
      Najmlodszemu był czas że chciałam kupić wózek, często na dworze można go zobaczyć z moja pomadką ochronną którą się namiętnie smaruje pokazując jednocześnie koła (jest fanem wszelkich kółek), nakłada opaski, spinki i ..drapie się po jajkach i zaczyna dłubać w nosie tongue_out
    • pe.tronela Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:03
      > prowadzimy bad
      > ania terenowe porównawcze na temat wrodzonych nieanatomicznych różnic międzygat
      > unkowych.

      Chcialam zauwazyc, ze chlopcy i dziewczynki homo sapiens to co by nie mowic ten sam gatunek...
      • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 22:15
        Nie, to nie jest ten sam gatunek. Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze Snickersa. big_grin
    • obrus_w_paski Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:35
      Triss, ale przecież to co opisujesz nie ma nic wspólnego z genderem!

      Uważam ze dzieci absorbują wszystko co widza- przykład syna który ubiera fietowa koszulkę tylko dlatego ze jego ojczym taka nosi świadczy tylko i wyłącznie o tym jak społeczeństwo wpływa na dzieci.
      Sama pisałas ze two partner sprząta tylko to o co go poprosisz wiec nie spodziewaj sie czegoś innego po twoim synu. Córka widzi ze ty nie masz problemu z odnieszeniem prania wiec ciebie kopiuje.
      Ma problem z ciuchami ponieważ we wszystkich gazetkach, bajkach i tv stereotyp jest taki ze dziewczynki zwracają uwagę na strój.

      Inna sprawa to dojrzałość (szturchanie vs konwersacje itp).

      • araceli Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:45
        obrus_w_paski napisała:
        > Uważam ze dzieci absorbują wszystko co widza- przykład syna który ubiera fietow
        > a koszulkę tylko dlatego ze jego ojczym taka nosi świadczy tylko i wyłącznie o
        > tym jak społeczeństwo wpływa na dzieci.

        Ciekawe, że starając się podawać 'dowody' na wrodzone różnice wychodzi coś dokładnie innego.
    • daisy Ale co to jest gender... 13.06.14, 17:38
      "Gender" to nie jest żadna teoria, teza czy ideologia,
      to zwykła kategoria badawcza, podobnie jak na przykład "napięcie" albo "względność".
      Służy do opisu konstrukcji płci w kulturze i społeczeństwie.
      "Względność" i teoria względności to nie to samo, prawda?
      Kiedy ludzie to wreszcie zrozumieją?
      Kategoria gender doskonale nadaje się do analizy postu autorki założycielki - że ona zauważa takie właśnie a nie inne cechy i zachowania i interpretuje je jako związane z płcią.
    • malila Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:41
      A ja bym chciała zobaczyć, co by się działo, gdyby żołnierzyki w sklepach były w kolorze różowym i znalazły się w dziale dla dziewczynek tongue_out
      • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 17:48
        Różowe żołnierzyki to cos jak Marusia w krótkiej spódnicy w "Czterech pancernych i psie". Pamiętam, jak rozmawiali o tym moi rodzice, wtedy tego nie rozumiałam wink
      • mamameg Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:52
        Ja bym chciała zobaczyć szczotkę i szufelkę w kolorze moro w dziale dla chłopców tongue_out
        • guderianka Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 08:01
          tak mi się skojarzylo, miałam jako nastolatka przygodę bliską z militariami
          podczas przysięgi strzeleckiej ubrana tak samo jak koledzy pomalowałam rzęsy zielonym tuszem
          ten sam , miesiąc później sprawił, że mapka topograficzna terenu naszkicowana przez moją grupę była najlepszą-bo las zaznaczony był zielonym kolorem (tusz do rzęs) a piasek brązowym(pasta do butów).
          wink
      • guderianka Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 20:28
        https://ecx.images-amazon.com/images/I/51fuaACh3tL._SX300_.jpg
        • moofka Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 06:28
          niezle te rozowe, ale pewnie produkt malo popularny
          teraz widzialam tez rozowe nerfy smile
          w sumie - temat plci mozgu zglebialismy na seminarium magisterskim w 2000 roku smile
          caly rozdzial pracy poswiecilam rozkminianiu meskich i damskich postaci i roznic

          i ja sie zgadzam i z tym nie walcze
          sama bylam dziewczynska rozowa dziewczynka - pomimo dwoch rodzicow inzynierow i stalego widoku mamy z lutownica przy komputerach wybralam filologie
          brat jest wybitnym programista i matematykiem, ja zakonczylam na rownaniach z dwoma niewiadomymi i tangensie tongue_out
          i wychowuje dwoch chlopackich chlopakow, i w moim dom nie ma NIC rozowego nie byloby moje, bo nie bylo checi
          nie zebym sie o ich orientacje bala
          graja w sporty druzynowe, spadaja z plotow i rżna w fife
          jezeli siadaja z kredkami do rysowania to sa to komiksy albo superbohaterowie (no jeszcze czasem mamusia - przedszkole wink)
          jak wczoraj z mlodym (niespelna 6 lat) siedlismy do meczu to ja 2 minuty rozkminialam w jakim kolorze gra hiszpania, mlody znal kazdego z geby imienia i nazwiska
          to sa ich zainteresowania i przysiegam - nie ja ich tego uczylam
          w ramach socjalizacji to ja ich gonie do sprzatania i ucze gotowac tongue_out
          • guderianka Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 07:57
            ja byłam i jestem typem chłopczycy ale z mocno rozwniętą strefą macierzyństwa , jakoś tak dziwnie wink
            miałam corki i bałam się syna big_grin
            zupełnie niepotrzebnie-ale fakt, to inna bajka już od pierwszych dni w brzuchu tongue_out
            przysięgam, że bez mojego udziału jako 8 m-c precyzyjnie zaczął toczyć pilki i bawić się nimi a potem sięgał po auta. Sama się dziwiłam-i śmiałam-że to jednak genetyka i siła płci-bo w domu były 2 auta (po Mlodszej) i on się nimi intuicyjnie bardziej interesował niż czym innym. Teraz też woli się bawić autkami, rowerkami, kolkami ale czasem bawi się pet-shopami, lalkami, bransoletkami wink
      • jakw Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 21:45
        malila napisała:

        > A ja bym chciała zobaczyć, co by się działo, gdyby żołnierzyki w sklepach były
        > w kolorze różowym i znalazły się w dziale dla dziewczynek tongue_out
        W przypadku mojej młodszej zapewne zostałaby utworzona klasa różowych żołnierzyków z panią nauczycielką wink
    • rosapulchra-0 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:07
      Strasznie boli cię ten gender, zawadza jak duża drzazga w twojej wielkiej dpie.
      • vilez Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:13
        Triss jest bardzo ziedeologizowana, mimo że wszędzie tropi idelogizację. Co jest oczywiście, powiązane.
        • rosapulchra-0 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 19:27
          O nie, Obstawiam jej kompleksy i bardzo jasne zainteresowanie tą samą płcią.
          • iwles Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 21:55
            rosapulchra-0 napisała:

            > O nie, Obstawiam jej kompleksy i bardzo jasne zainteresowanie tą samą płcią.


            czyżbym wyczuwala lekką nutę homofobii?
            • rosapulchra-0 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 21:59
              Mocno się mylisz.
              • triss_merigold6 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 22:16
                O Rosa, lesby to jeszcze ze mnie nikt nie robił, ale spróbuj rozwinąć tę mysl o zainteresowaniu tą samą płcią.
              • iwles Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 22:24

                czyli to, co wyżej napisałas było wyrazem szacunku do Triss?
                a, no to sorry.
                • nanuk24 Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 01:59
                  big_grin
                • rosapulchra-0 Re: Gender to bulszit - przykłady 14.06.14, 08:34
                  tris nie zasługuje na szacunek.
    • lily-evans01 Re: Gender to bulszit - przykłady 13.06.14, 18:53
      Niestety, moja córka do dzisiaj uznaje składanie ubrań za jakieś egzotyczne widzimisię niedobrej matki wink. A już odnieść do szafy... Nie ma w niej typowo kobiecego - Twoim zdaniem - dążenia do ładu i czystości.
      Reszta się zgadza.
    • damajah Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 18:54
      różnic pomiędzy płciami?
      Naprawdę?
      Facetów w domu nie macie?
      I nie chodzi mi o kolory ciuchów czy zabawki - różnice są totalne. Głębokie. Zasadnicze i wielkie. W sposobie myślenia, w sposobie działania, w potrzebach, w postrzeganiu rzeczywistości...
      Ja nie wiem jak można tego nie widzieć.
      • sumire Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 18:58
        Widzimy - natomiast widzimy też, że pewne rzeczy nie są tak czarno-białe i ściśle zaszufladkowane, jak niektórzy lubią myśleć. Phleeeese, mityczny zły gender nie polega na zaprzeczaniu różnicom pomiędzy płciami, nic bardziej mylnego!
        • echtom Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 19:05
          > Phleeeese, mityczny zły gender nie polega na zaprzeczaniu różnicom pomiędzy płciami, nic bardziej mylnego!

          "Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) definiuje gender jako stworzone przez społeczeństwo role, zachowania, aktywności i atrybuty, jakie dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet[2]"

          Jest tu coś o biologii?
          • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 19:13
            echtom napisała:
            > Jest tu coś o biologii?

            Gender zajmuje się tą częścią, która nie pochodzi z biologii. Co nie znaczy, że jej przeczy.
      • fin-dus Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 19:21
        różnice są totalne. Głębokie. Za
        > sadnicze i wielkie. W sposobie myślenia, w sposobie działania, w potrzebach, w
        > postrzeganiu rzeczywistości...

        Jakieś przykłady?
        • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 22:20
          Przeciętny facet odróżnia ze 16 kolorów i nie widzi okruchów na blacie.
          A propos męskich rozrywek, jak żyję nie słyszałam o narabanych kobietach podpalających własne bąki w gronie równie narąbanych koleżanek (jeśli ktoś słyszał niech sprostuje), natomiast o mężczyznach - owszem.
          • echtom Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 22:30
            Wśród seryjnych morderców i gwałcicieli też przeważają mężczyźni - tyle niewdzięcznej, mokrej roboty, żeby sprostać roli narzuconej przez społeczeństwo wink
            • vilez Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:33
              Ale co z tego wynika, Echtom?
              • echtom Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 10:24
                Że większa skłonność do fizycznej przemocy jest uwarunkowana działaniem testosteronu.
          • totorotot Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 22:55
            > A propos męskich rozrywek, jak
            żyję nie słyszałam o narabanych
            kobietach podpal
            > ających własne bąki w gronie
            równie narąbanych koleżanek (jeśli
            ktoś słyszał ni
            > ech sprostuje), natomiast o
            mężczyznach - owszem.

            Ech. Moi koledzy sobie robili oczy ważki. Koleżanki nie robiły. Czy masz jakieś pomysły, dlaczego, Watsonie?
            • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 22:58
              Moi koledzy z podstawówki nadmuchiwali żaby z pobliskich łączek, dziewczyny tego nie robiły.
              Nie wiem co to są oczy ważki więc nie mogę się odnieść.
              • guderianka Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:03
                Ja tez nadmuchiwałam żaby. Fakt, że kuzyni mnie namówili ale jednak tongue_out
                Nie znam facetów podpalających bąki a słyszałam o dziewczynach grających w słoneczko-dlaczego nie ma męskiego odpowiednika tej gry ? tongue_out
                • cosmetic.wipes Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:26
                  > Ja tez nadmuchiwałam żaby.

                  Wstyd przyznać, ale ja też to robiłam.
                  • guderianka Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:27
                    uffff
                    i łowiłam ryby i je patroszyłam ? suspicious
                    • cosmetic.wipes Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:59
                      Też, akurat tego się wstydzę, to umiejętność, która przydaje się do dziś. Tak jak ubijanie kur i królików, skórowanie i strzyżenie owiec. Konia umiem podkuć, chociaż dużej praktyki nie mam, więc musiałabym się bardzo skupić tongue_out
                      • guderianka Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 09:03
                        Biegałam po poligonie w mundurze wojskowym, strzelałam, uczyłam się o broni, taktyce i sztuce wojennej. Strzelanie uwielbiam do dzisiaj suspicious

                        p.s. ja się nie wstydzę ale już nie zabijam- wiem jednak że w razie konieczności dam sobie radę
          • vilez Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 22:57
            > Przeciętny facet odróżnia ze 16 kolorów i nie widzi okruchów na blacie.

            Powiedz, że żartujesz.
            • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 22:59
              Jaja sobie robię z tymi kolorami, może trochę więcej niż 16 odróżnia (ze 30?) ale mniej niż przeciętna kobieta. Tak, są wyjątki.
              • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:01
                triss_merigold6 napisała:

                > Jaja sobie robię z tymi kolorami, może trochę więcej niż 16 odróżnia (ze 30?) a
                > le mniej niż przeciętna kobieta. Tak, są wyjątki.

                Opisujesz jak JEST. I? Nadal czekamy na dowody, że jest to wrodzone...
                • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:04
                  A jakie ma być, nabyte?
                  • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:05
                    triss_merigold6 napisała:
                    > A jakie ma być, nabyte?

                    Owszem - nabyte społecznie. Ten straszny ÐŻENDER big_grin
                    • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:07
                      Aaaa, znaczy ślepną pod wpływem wzorców z otoczenia?
                      • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:09
                        triss_merigold6 napisała:
                        > Aaaa, znaczy ślepną pod wpływem wzorców z otoczenia?

                        Nie - to znaczy, że chłopcom nie zwraca się uwagi na różnice między kolorami. Skąd mają się ich nauczyć?
                        • iwles Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:14

                          na zajęciach plastycznych, na ktore w szkole chodzą wszyscy bez względu na pleć ?
                          • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:16
                            iwles napisała:
                            > na zajęciach plastycznych, na ktore w szkole chodzą wszyscy bez względu na pleć?

                            Uważasz, to głównie miejsce poznawania barw?
                            • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:17
                              W przedszkolu w którym wszyscy mają identyczne zajęcia plastyczno-techniczne i korzystają z identycznych materiałów?
                              • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:19
                                triss_merigold6 napisała:
                                > W przedszkolu w którym wszyscy mają identyczne zajęcia plastyczno-techniczne i
                                > korzystają z identycznych materiałów?

                                Wychowywałam się w dość siermiężnych w akcesoria przedszkolne czasach ale nie podejrzewam, że nawet teraz w dziecięcych wycinankach jest więcej niż 16 kolorów a zestawy kredek szersze niż 12-24.
                                • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:23
                                  W podstawowym zestawie typu papier kolorowy do wycinania/klejenia jest kilkanaście barw. Zestawy kredek różnie, od 8 do np. 64 (Crayola).
                            • iwles Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:25
                              araceli napisała:


                              > Uważasz, to głównie miejsce poznawania barw?
                              >

                              sa jeszcze sklepy budowlane z farbami.
                              • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:27
                                Do których namiętnie chodzą kilkulatki i nastolatki... LOL.
                              • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:27
                                iwles napisała:
                                > sa jeszcze sklepy budowlane z farbami.

                                Ale chyba nie dla przedszkolaków big_grin
                                • iwles Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:30

                                  to byla ironia tongue_out
                • jakw Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 00:46
                  araceli napisała:

                  > triss_merigold6 napisała:
                  >
                  > > Jaja sobie robię z tymi kolorami, może trochę więcej niż 16 odróżnia (ze
                  > 30?) a
                  > > le mniej niż przeciętna kobieta. Tak, są wyjątki.
                  >
                  > Opisujesz jak JEST. I? Nadal czekamy na dowody, że jest to wrodzone...
                  Jeśli nie jest wrodzone, to można dowolnego faceta, nie będącego daltonistą nauczyć odróżniania błękitnego od granatowego czy turkusowego.
                  Mojego się nie dało. To wszystko to dla niego niebieski.
                  • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 00:51
                    jakw napisała:
                    > Mojego się nie dało.

                    I? Masz wzorcowego samca czy jakąś wyrocznię?

                    PS. Da się czy nie da - wielu panom jest bardzo WYGODNIE pewnych rzeczy się nie uczyć wink
                    • jakw Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 01:07
                      A słyszałaś o dowodzie nie wprost?
                      • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 01:09
                        jakw napisała:
                        > A słyszałaś o dowodzie nie wprost?

                        Wszystkich kobiet też się da nauczyć. Więc masz dowód, że nie jest to u kobiet wrodzone.
                  • fin-dus Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 01:04
                    A jesteś pewna, że można tych kolorów nauczyć dowolną kobietę? Bo ja WIEM, że nie.
                    Mój ojciec pracuje w branży, która z kolorami ma sporo wspólnego. Ojciec ma sklep. W sklepie wiele lat dorabiałam ja. Branża jest typowo kobieca. Nawet sobie nie wyobrażasz, ile kobiet nie rozróżnia kolorów. Albo je totalnie myli. Myślisz, że każda kobieta ma wrodzoną wiedzę, co to jest amarantowy? Bo nawet turkusem potrafią określać zupełnie nie to, co nim jest. Znają jednak ten kolor (niby), bo wielokrotnie ktoś przy nich tego słowa używał.

                    Mój ojciec zna mnóstwo kolorów, o wiele więcej niż ja. Jak chodzi na spacery z moim synem, to mój syn pyta go o kolor każdego mijanego samochodu. Mnie ta zabawa wykańcza, bo czasem nie potrafię określić, czy samochód jest bardziej żółty czy zielony. Mój trochę ponad trzyletni syn niedługo będzie wiedział to lepiej ode mnie, bo ojciec go uczy i widać, że syn smykałkę do tego ma.
                    • jakw Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 01:09
                      Nie chodzi o nazywanie kolorów a o ich rozróżnianie: kolor w tym miejscu jest inny niż w tamtym.
                      • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 01:10
                        jakw napisała:
                        > Nie chodzi o nazywanie kolorów a o ich rozróżnianie: kolor w tym miejscu jest i
                        > nny niż w tamtym.

                        Jeżeli twój mąż nie rozróżnia błękitu od granatu (że są inne) to musi iść do okulisty. Sory ale to nie jest normalne u żadnej z płci.
                  • claudel6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 02:16
                    mój na ewidentny niebieski potrafi powiedzieć zielony. na ciemnożółty - pomarańczowy. itd. za to słyszy takie niuanse dźwięków w sprzęcie muzycznym, których ja nigdy nie usłyszę.
                    • vilez Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:34
                      I wyciągasz z ego wniosek, że to mężczyźni są uzdolnieni muzycznmie, a nie kobiety? No chyba nie.
              • vilez Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:17
                Bzdura. Wyczucie koloru nie jest przypisane do płci.
                • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:19
                  Nie? W takim razie jak wyjaśnisz to, że większośc kobiet bez pudła wskaże kolor morelowy i odrózni go od beżu, ecru, łososiowego, taupe, a dla większości facetów to jeden beżowy?
                  • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:23
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Nie? W takim razie jak wyjaśnisz to, że większośc kobiet bez pudła wskaże kolor
                    > morelowy i odrózni go od beżu, ecru, łososiowego, taupe, a dla większości face
                    > tów to jeden beżowy?

                    Bo kobiety na przykład się malują? Bo mają kolorowe kiecki? Bo farbują włosy?

                    Chcesz dowodu anegdotycznego? Mój chłop w czasie urządzania naszego pierwszego mieszkania NAUCZYŁ SIĘ odróżniać barwy ciepłe od zimnych. Po pokazaniu paluszkiem i krótkim wyjaśnieniu okazało się, że jednak ROZRÓŻNIA! CUD! A... i jeszcze rozróżnia odcienie szarości smile
                    • iwles Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:28

                      no widzisz, jak jest potrzeba, to można się nauczyć, ale faceci takiej potrzeby nie mają.
                      Zwykly przyklad wypracowan w szkole, np. opis obrazu. Więszkośc chłopcow napisze, ze sukienka na modelce byla czerwona, a u dziewczynek pojawią sie kolory: amarantowa, malinowa, bordowa itd.
                      • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:34
                        iwles napisała:
                        > no widzisz, jak jest potrzeba, to można się nauczyć, ale faceci takiej potrzeby
                        > nie mają.

                        Po pierwsze: skoro można się nauczyć to nie jest to wrodzone.

                        Po drugie: Nie mają czy nikt od nich nie wymaga? Dziewczynki stroi się od małego - chłopców nie. Dziewczynki mają kolorowe sukienki - chłopcy stonowane koszulki itp. itd.
                        • iwles Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:37

                          nieprawda, jeżeli chodzi o stroje chopięce.

                          A w wolnej chwili zrob maly eksperyment - niech twój facet wymieni wszystkie jakie zna kolory będące odcieniem fioletu (z pamięci, bez zaglądania do google'a).
                          • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:43
                            iwles napisała:
                            > A w wolnej chwili zrob maly eksperyment - niech twój facet wymieni wszystkie j
                            > akie zna kolory będące odcieniem fioletu (z pamięci, bez zaglądania do google'a

                            <FACEPALM>!
                            • iwles Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:46

                              nie musisz wynikiem dzielić się z forum, serio.
                              • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:50
                                iwles napisała:
                                > nie musisz wynikiem dzielić się z forum, serio.

                                Zdajesz sobie sprawę, że odnosisz się do w pełni zsocjalizowanego człowieka? Chyba nic nie rozumiesz z tego co tutaj jest pisane...
                            • totorotot Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 00:34
                              Mąż: Fiolkowy, fuksja, amarant, chabrowy-jeszcze by coś wymyślił, ale dałam mu spokój bo leci mecz.

                              Ja znam: lawendowy, ametystowy, liliowy, fiolkowy.
                              • iwles Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 00:41

                                dobry jest big_grin
                          • jakw Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 01:11
                            iwles napisała:

                            >
                            > nieprawda, jeżeli chodzi o stroje chopięce.
                            >
                            > A w wolnej chwili zrob maly eksperyment - niech twój facet wymieni wszystkie j
                            > akie zna kolory będące odcieniem fioletu (z pamięci, bez zaglądania do google'a
                            > ).
                            Ja proponuję zielony. Chłopaki często chodzą w zielonym i nikt nie będzie w stanie zarzucić, że nie zna koloru bo nie używał.
                            • nanuk24 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 02:17
                              jasny i ciemnybig_grin
                          • mama303 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:50
                            iwles napisała:

                            > A w wolnej chwili zrob maly eksperyment - niech twój facet wymieni wszystkie j
                            > akie zna kolory będące odcieniem fioletu (z pamięci, bez zaglądania do google'a
                            łomatko, ja kobieta jestem i nie wiem smile
                          • mag1_k Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 09:35
                            Ja zrobiłam teraz eksperyment.
                            Spojrzał na mnie dziwnie i mówi, no jasny, ciemny fiolet... big_grin
                            To ja się pytam, czy zna amarant, fuksję, liliowy? A on, że słyszał o tych barwiach, ale nie wie, jak te kwiaty wyglądają, więc nie sprecyzuje jakie to kolory big_grin
                            • mag1_k Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 09:39
                              A i na końcu odpowiedział, zajmij się czymś konkretnym, a nie czytaj pierd..ł big_grin
                  • sko.wrona Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:33
                    Tris, a jak wyjaśnisz to, że tak wielu mężczyzn pracuje projektując, fotografując i malując? To są właśnie różnice osobnicze. Są jakieś badania, że męskie oko, część mózgu odpowiedzialna za rozpoznawanie koloru, jest inaczej zbudowana?

                    Wyobraź sobie, że są za to badania, że mężczyzna STATYSTYCZNIE, ma więcej kubków smakowych niż kobieta. Wynikałoby z tego, że to mężczyzna jest lepiej przystosowany do przygotowywania posiłków dla rodziny smileAle kulturowo podział obowiązków wygląda tak, a nie inaczej. Rozumiesz?
                    • iwles Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:38

                      ale w knajpach i restauracjach bardzo często kucharzami są faceci.
                      • sko.wrona Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:57
                        No właśnie a dlaczego w restauracjach częściej kucharzami są mężczyźni?smile

                        Pochodzę z rodziny, w której gotowali mężczyźni. Niedzielny obiad, święta przygotowywał dziadek. Tradycję podtrzymują synowie.
                        Wielu mężczyzn nawet nie wie czy umieją gotować, bo nogi nie postawili w kuchni. Gotowanie uwłacza ich godności big_grin czyli KULTURA

                        • iwles Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 00:02

                          a w pracy nie uwłacza? czyli socjologia wink
                          • sko.wrona Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 10:00
                            "Socjologia – nauka BADAJĄCA w systematyczny sposób funkcjonowanie i zmiany społeczeństwa."

                            "(Kultura) Najczęściej rozumiana jest jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa. Bywa utożsamiana z cywilizacją. Również charakterystyczne dla danego społeczeństwa wzory postępowania, także to, co w zachowaniu ludzkim jest wyuczone, w odróżnieniu od tego, co jest biologicznie odziedziczone."
                            To z Wikipedii.

                            Nie wiem jak socjologia może mieć wpływ na czyjeś zachowanie, ona je tylko bada big_grin

                            Gdzieś był wywiad z gościem, który rzekomo "zmiażdżył" gender. Opowiadał m.in. Jak to się stało, że w parlamencie norweskim pojawiło się więcej kobiet - obrady przestały się odbywać w nocy smile
                            • sko.wrona Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 10:55
                              Czyli kobiety nie są z natury lepszymi/gorszymi kucharzami. Umiejętność/nieumiejętność gotowania nie jest przypisana żadnej płci. To że w domach kobiety częściej gotują, to kwestia kultury.
                              • obrus_w_paski Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 10:59
                                Kwestia kultury... Wychodzi na to ze partner triss (ja i wiele innych) jest "bezwartościowy" jesli o zmiany w kulturzewink
                                Mój były chłopak wychowany przez sam
                                • obrus_w_paski Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 11:03
                                  ..wychowany przez samotna matkę nie miał żadnego problemu z odnoszeniem upranego ubrania, odróżniał kolory oraz potrafił sam sie lanie ubrać (nie tylko w zielene i szarości), swietnie sprzątal, jeszcze lepiej gotował.
                                  OT, matka go wychowała na niezależnego mężczyznę który jest w stanie sam o siebie zadbać. Czy z tego przykładu wynika ze czasem lepiej byc samotna matka jesli chce sie mieć sensownego syna?wink
                                • sko.wrona Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 11:59
                                  Czy ja coś napisałam o byciu bezwartościowym?? Napisałam tylko, że to, że mężczyźni nie gotują, nie sprzątają, to nie dlatego, że się urodzili niezdolni do wykonywania tych czynności big_grin
                    • triss_merigold6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:42
                      To właśnie owe wyjątki bardziej wrażliwe estetycznie i kolorystycznie i wpływ rodziny ma się nijak, od urodzernia tak mają.
                      Jasne. Ma więcej kubków smakowych, a w praktyce zje co mu dadzą. Jeśli chodzi o przygotowywanie posiłków to kulturowo należałoby sięgnąć chyba do człowieka z Cro Magnon, o gender chyba wtedy nie słyszeli, a podział ról i zadań występował.
                      • araceli Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 13.06.14, 23:44
                        triss_merigold6 napisała:
                        > Jasne. Ma więcej kubków smakowych, a w praktyce zje co mu dadzą.

                        Jasne - determinanty biologiczne nie przekładają się na rzeczywistość. Co Było Do Udowodnienia. Dziękujemy Triss smile
                      • sumire Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 06:35
                        Szczęśliwie od czasów człowieka z Cro Magnon trochę latek minęło, acz jeśli komu wygodnie, może sobie nadal żyć podług reguł jaskiniowych.

                        Triss, przeciętny grafik komputerowy w wyciągniętej koszulce i niemodnych okularach zawstydziłby cię znajomością palety barw, zapewniam. A to, że na co dzień wszystko mu jedno, czy beżowy t-shirt jest ecru czy kremowy, to tylko objaw pospolitego nieprzejmowania się pierdołami. Faceci tak mają. Może należy im zazdrościć?...
                    • jakw Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 01:04
                      sko.wrona napisała:

                      > Są jakieś badania, że męskie oko
                      > , część mózgu odpowiedzialna za rozpoznawanie koloru, jest inaczej zbudowana?
                      A owszem, są. pl.wikipedia.org/wiki/Widzenie_barwne#Czopki_w_ludzkim_oku


                      > Wyobraź sobie, że są za to badania, że mężczyzna STATYSTYCZNIE, ma więcej kubkó
                      > w smakowych niż kobieta. Wynikałoby z tego, że to mężczyzna jest lepiej przysto
                      > sowany do przygotowywania posiłków dla rodziny smile
                      Masz kłopoty z wnioskowaniem. Z faktu posiadania większej ilości kubków smakowych wynika co najwyżej, że są lepiej przystosowani do zjadania posiłków o wysokich walorach smakowych. Wszak prawdziwy kuchmistrz doprawia nie próbując więc po co mu wogóle zmysł smaku ? wink
                      • sko.wrona Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 09:49
                        Do bycia kucharzem nie potrzebny zmysł smaku?? Naprawdę??
                        To ja już dziękuję za bardzo interesującą dyskusję big_grin
                        • jakw Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 14:05
                          sko.wrona napisała:

                          > Do bycia kucharzem nie potrzebny zmysł smaku?? Naprawdę??
                          > To ja już dziękuję za bardzo interesującą dyskusję big_grin
                          A co, na podstawie smaku surowego ciasta czy surowego mięsa obsypanego przyprawami określasz jak to będzie smakowało po upieczeniu, jak to wogóle trzeba piec i czy będzie komukolwiek smakowało? Myślisz, że kucharz w restauracji to gmyra łychą w każdym garnku w kuchni i sprawdza ile soli dodać do zadowolenia swoich kubków smakowych? Weź nie żartuj.
                          • sko.wrona Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 19:40
                            Nie żartuję, ale Ty chyba tak, skoro twierdzisz, że można dobrze gotować z drewnianym podniebieniem.

                            I nigdzie nie napisałam o smakowaniu surowego ciasta.
              • claudel6 Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 02:13
                nie znam żadnego faceta, ktory odróznia 16 kolorów. myślę, że czempioni dochodzą do 10. kolega w pracy w zajebiście turkusowej koszuli obruszony utrzymywał, że przecież to niebieski.
                • vilez Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:15
                  Tak, tak, a malarze (nie pokojowi) to wyłącznie kobiety. I hobbysci i np studenci ASP- mężczyźni nie istnieją.
                  Tak jak dobrze ubrani kolorystycznie mężczyźni nie istnieją- wszystkim ubrania w/g kiolorów dobierają kobity.
                  • fin-dus Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 09:42
                    A lakiernik samochodowy to zawód zdominowany przez kobiety, jak powszechnie wiadomo.
            • jakw Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 00:56
              vilez napisała:

              > > Przeciętny facet odróżnia ze 16 kolorów i nie widzi okruchów na blacie.
              >
              > Powiedz, że żartujesz.
              A jak myślisz, dlaczego daltonizm występuje głównie wśród panów? Kultura? Nie, geny.
              Poszukaj sobie o genie OPN1LW i opsynie typu L
              • vilez Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:17
                Tak jak wiele chorób występuje w powiązaniu z płcią. I co z tego?
                Pierszy podręczik historii sztuki powiedzie Cię w świat artystów malarzy mężczyzn. Mówisz, że to same mutanty były?
                • guderianka Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:21
                  Korzystali z fali-to był ich czas, patriarchat pełną gębą wink
                  • vilez Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:37
                    A to jest akurat oczywiste (wpływ kulturowy- patriarchat).

                    Sam fakt, iż istnieli, i to w liczbie mnogiej, jest dowodem na to, że mężczyźni moga byc uzdolnieni malarsko.
                    • guderianka Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 08:39
                      ...i muzycznie
                      ...i pisarsko
                • jakw Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 13:58
                  Wiesz, może najpierw przeczytaj a potem komentuj. Badania po prostu wykazują, że kobiety z natury rozróżniają więcej kolorów. Różnica ma podłoże jak najbardziej związane z genami i płcią (bo w grę wchodzi chromosom X). I nie ma to nic wspólnego z malarstwem czy kolorami ubranek w dzieciństwie.
                  Można się sprzeczać na ile to komu potrzebne - i daltoniści przeciez jakoś funkcjonują.
                  Mózgi kobiet i mężczyzn też się różnią - a testosteron działa na mózgi jeszcze przed urodzeniem więc różnice być muszą. Można usiłować dociekać ile jest mózgu a ile wychowania w tym, że dziewczyny wolą zostać pielęgniarkami niż panami z żółtymi koparkami, ale ja bym nie zwalała wszystkiego na to wredne niegenderowe społeczeństwo wink. Przy czym mam wątpliwości czy kiedykolwiek da się ustalić w którym miejscu przebiega ta granica. Dla mnie takie badania badania to po prostu wywalanie pieniędzy w błoto.
          • berdebul Re: Czy niektóre z was naprawdę nie widzą 14.06.14, 11:42
            Przyznaję się. wink Młoda i głupia. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka