01.07.14, 14:05
Moja mama dzisiaj ma urodziny i kończy 69 lat. Ostatnio bardzo zafiksowała się na punkcie kościoła, wiary..
Każda rozmowa z nią sprowadza się do jednego, może podam przykład...
Mój syn miał ostatnio wypadek w pracy, na szczęście skończyło się dobrze - na co moja mama skomentowała to - skończyło sie dobrze, bo ja sie cały czas modle o was..
Dwa dni temu rozmawialiśmy o piłce i mistrzostwach świata i był taki mecz w którym grała kostaryka i wygrała i moja mama mówi do mnie " Kostaryka musiała wygrać, bo z kostaryki pochodzi podobno osoba, która przyczyniła sie do wyniesienia naszego papieża na ołtarze.
Zdaniem mojej mamy mistrzostwa świata wygra argentyna -bo to kraj rodzinny papieża
I tak jest z kazdym tematem.żeby nie wiadomo o czym zacząć i tak się skończy na religii...
Może i by mi to nie przeszkadzało, ale mama w każdej dziedzinie życia (mojego) chce uchodzić za autorytet...A wszystko sprowadza do jednego i z każdym dniem jest coraz gorzej
Obserwuj wątek
    • mx3_sp Re: Moja mama 01.07.14, 14:07
      to wal do bukmachera- wygraną masz zapewnioną. A jak mamusia z totkiem stoi?
      • ven-ge Re: Moja mama 01.07.14, 14:10
        No właśnie tego sie boję jak wygra argentyna to mamę tylko utwierdzi w jej p
        rzekonaniach
        • kozica111 Re: Moja mama 01.07.14, 14:11
          Co więcej może się okazać ze ma rację.
        • jakw Re: Moja mama 01.07.14, 18:11
          ven-ge napisał(a):

          > No właśnie tego sie boję jak wygra argentyna to mamę tylko utwierdzi w jej p
          > rzekonaniach
          To pomódl się za Niemców. W końcu poprzedni papież jest Niemcem. I też się przyczynił.
      • kozica111 Re: Moja mama 01.07.14, 14:10
        Hehehe.
        • ven-ge Re: Moja mama 01.07.14, 14:15
          No właśnie.. mój mąż też ma takie obawy
    • inguszetia_2006 Re: Moja mama 01.07.14, 14:14
      Witam
      Eeee... póki nie rzuca w was czosnkiem jest ok;-D Czym ty się zamartwiasz? Już wiem!
      Kibicujesz Holandii;-P
      Pzdr.
      Ing
      • ven-ge Re: Moja mama 01.07.14, 14:18
        Ingu zamartwiam sie bo to się przenosi na wszystkie dziedziny życia.. wszystkie
        Zaraz wyjeżdżamy na zakupy a ona musi sie w samochodzie pomodlić, przeżegnać, no normalnie nie mogę
        • mx3_sp Re: Moja mama 01.07.14, 14:28
          wstydzisz się matki?jej zachowań?
        • arwena_11 Re: Moja mama 01.07.14, 14:33
          a co w tym śmiesznego? U mnie w samochodzie na lusterku wisi mały różaniec, a przy skrzyni biegów mam przyklejoną modlitwę do świętego Krzysztofa. Często jak stoję w korku to odmawiam różaniec. Rozładowuje mi to stres.
          • kozica111 Re: Moja mama 01.07.14, 14:37
            Jak dla mnie nic, wg mnie mama ma prawo mieć swoja własna filozofię i światopogląd.
          • indian.coffee Re: Moja mama 01.07.14, 15:10
            zawsze zastanawialo mnie czy ludziom te dyndolki nie przeszkadzaja...a na naerwy polecam muzyke a nie klepanie rozanca
            • to_ja_tola Re: Moja mama 01.07.14, 16:10
              indian.coffee napisała:

              > zawsze zastanawialo mnie czy ludziom te dyndolki nie przeszkadzaja...a na naerw
              > y polecam muzyke a nie klepanie rozanca

              ale jeden lubi posłuchać muzyki,inny pomodlić się...Każdy ma inny spsób na różne rzeczy.Jeden stres rozładowuje waleniem w worek,inny bieganiem a jeszcze innym pływaniem.To,że tobie przeszkadza "dyndanie i rózaniec" nie oznacza,ż wszyscy tak mają.
            • arwena_11 Re: Moja mama 01.07.14, 17:04
              no nie przeszkadza, jest mały, widoczności nie zmniejsza, to o co chodzi?
              A muzykę też słucham, wszystko zależy od potrzeby chwili i nastroju
              • antychreza Re: Moja mama 02.07.14, 10:54
                Jak mały to ok, gorzej jak widzę w samochodzie przede mną taki pęk medalików, różańców i innych jakichś łańcuszków, że u nas to po całej rodzinie by tyle nie pozbierał. Bałabym się, że jak mnie to przy hamowaniu walnie w twarz, to będzie nokaut.
                A z ciekawości (absolutnie nie złośliwie), jak się skupiasz na modlitwie, to jesteś w stanie pilnować czy ten przed tobą już ruszył i jak coś to przerywasz odmawianie i jedziesz?
        • dziennik-niecodziennik Re: Moja mama 01.07.14, 14:46
          a to Ci przeszkadza? denerwuje? deprymuje? czy co?
          • dziennik-niecodziennik Re: Moja mama 01.07.14, 14:47
            i właściwie czym sie ZAMARTWIASZ?? że mama sie modli??
            • aneta-skarpeta Re: Moja mama 01.07.14, 16:11
              ja chyba rozumiem o co chodzi i nie chodzi o modlitwę
              mówisz
              - mamo dostałam awans, mój projekt wygrał konkurs
              - tak kochanie, wygrałaś, bo się o to modliłam- wiedza i umiejetnosci sa umniejszane

              - mamo, syn miał wypadek
              - no jakbys sie czasem pomodliła to by pewnie nie miał

              i nie jest to męczące raznajakiś czas, ale może byc strasznie męczące jak KAŻDA rozmowa w ten sposób się kończy i nie da się normalnie porozmawiać
              • ven-ge Re: Moja mama 01.07.14, 16:24
                aneta - dokładnie w punkt !
                jak się coś źle zadzieje to jest moja wina, bo się nie modlę.
                Jak się coś dobrego wydarzy- To moja(czyli babci) zasługa bo sie modliłam
                • aneta-skarpeta Re: Moja mama 01.07.14, 20:15
                  znam ten typsmile
                  na szczęście mnie nie nęka, ale znam zasadę działania
                  święty by tego nie wytrzymał
              • pitahaya1 Re: Moja mama 01.07.14, 18:40
                Dokładniesmile
                Moja robi tak samo. Też w ten sposób kwituje wszelkie zdarzenia życiowe.

                Kiedyś, gdy nie wyrabiałam na zakręcie z dziećmi, pracą i całą resztą, mama skwitowała, że dam radę, bo ona za mnie na mszę dała. Powiedziałam jej wtedy, że większą pomocą byłaby pomoc realna, czyli zostanie na chwilę z jednym dzieckiem, gdy ja z drugim muszę do lekarza podjechać. Mama powiedziała, że jej zdaniem bardziej mi pomogła modląc się. Cóż...

                • aneta-skarpeta Re: Moja mama 01.07.14, 20:16
                  w sumie ... bardzo wygodne ...
        • jakw Re: Moja mama 01.07.14, 18:19
          ven-ge napisał(a):

          > Ingu zamartwiam sie bo to się przenosi na wszystkie dziedziny życia.. wszystkie
          > Zaraz wyjeżdżamy na zakupy a ona musi sie w samochodzie pomodlić, przeżegnać, n
          > o normalnie nie mogę
          A może ona boi się z wami jeździć?
    • klamkas Re: Moja mama 01.07.14, 14:38
      Dopóki nie robi wam tym krzywdy (np. wyzywając od bezbożników wink, albo opuszczając ważne dla was momenty, żeby skoczyć na nieszpory) to daj jej spokój. To akurat w miarę nieszkodliwe dziwactwo. Ja mam gorzej - moja mama im starsza, tym bardziej jątrzy, manipuluje, próbuje skłócać wszystkich ze wszystkimi, jest coraz bardziej toksyczna i wychodzi z niej podła baba. I to jest prawdziwy problem...
      • pitahaya1 Re: Moja mama 01.07.14, 18:42
        I co z tym zrobić? Pytam, bo taki mam egzemplarz i póki co widzę, że wszyscy pokornie się poddają i na wszelki wypadek unikają się wzajemnie. Mama w pełni szczęścia...
        • klamkas Re: Moja mama 01.07.14, 19:22
          Nie wiem. Nie widzę dobrego rozwiązania - ja mam w miarę łatwo, bo mieszkam daleko. Gorzej ma mój brat, a najgorzej ojciec. Tata ma swoje sposoby na ujarzmienie potwora, chociaż ostatnio przestają działać i widzę, że mu bardzo ciężko. Ogólnie mamy taktykę obchodzenia się jak ze śmierdzącym jajem - nie prowokować sytuacji, które ją zachęcają, nie wdawać się w dyskusje, nie przekazywać za dużo informacji o własnym życiu, które ona wykorzystałaby przeciwko nam. Trzymać na dystans. Nie pozwalać się nakręcać jak już złapała bakcyla - nie wdawać się w dyskusje, nie zaprzeczać, nie przekonywać. Wpuścić jednym uchem i wypuścić drugim. Działa średnio ;p.

          Może też zupełnie olać, ale to drastyczne sad.
    • dziennik-niecodziennik Re: Moja mama 01.07.14, 14:45
      nie rozumiem problemu. szczerze mówiąc.
      możesz powiedziec dokładniej co Ci przeszkadza i dlaczego?
      • kalia-kalia Re: Moja mama 01.07.14, 14:57
        Pewnie to, że mamie obija - też bym się martwiła.
      • ven-ge Re: Moja mama 01.07.14, 15:42
        To nie jest problem . Ludzie mają gorsze problemy, ale dzisiaj byliśmy na zakupach. Mój syn musiał nas ( tzn. mnie i moją mamę) zawieźć swoim samochodem na zakupy, bo ja swoim nie mogłam dziś jechać.
        I dostał w prezencie św. Krzysztofa na magnesik i trzy obrazki z matką boską .
        • miedzymorze Re: Moja mama 01.07.14, 15:55
          > I dostał w prezencie św. Krzysztofa na magnesik i trzy obrazki z matką boską
          wyrzucić, jak mam będzie nagabywać to powiedzieć że mu to przeszkadza i rozprasza i tyle.

          pozdr,
          mi
          • ven-ge Re: Moja mama 01.07.14, 16:05
            Ten krzysztof był nawet ładny,ale jak syn wstawiał zakupy to szurnął niechcący po krzysztofie i sie mu aureolka złamala i teraz wygląda jak nieboskie nieszczęście.
            I będzie z tą nadłamaną aureolką jeżdzić bo babcia powiedziała że krzysztof poświęcony jest..
        • dziennik-niecodziennik Re: Moja mama 01.07.14, 16:01
          nadal nie rozumiem o co chodzi. Święty Krzysztof - patron kierowców, pasuje.
          chyba ze specjalnie po to musieliscie na te zakupy pojechac, to wtedy tak, lekko bez sensu smile
          • ven-ge Re: Moja mama 01.07.14, 16:10
            dziennik- czego nie rozumiesz? Przecież to byl przykład.
            Chodzi o to że każda rozmowa o kocie, o psie, o czymkolwiek, o d.. maryni sprowadza się do jednego, do religii
            • dziennik-niecodziennik Re: Moja mama 01.07.14, 19:58
              u Twojej mamy do religii, u mojej koleżanki do diety, u mojego brata do sportu i ruchu.
              kazdy ma jakiegos bzika, kazdy jakies hobby ma...
              moze to byc wkurzające, ale cóż poradzisz.
              • pochodnia_nerona Re: Moja mama 01.07.14, 21:14
                Kurde, naprawdę niektórzy nie rozumieją istoty wątku: mamie dziewczyny odbija mania religijna na stare lata i to martwi założycielkę, bo dowodzi osłabiania kondycji psychicznej. Co innego, jak ktoś od zawsze jest dewotką, a co innego, jak mu na starość nagle rozmodlenie przychodzi i to w formie inwazyjnej. Bo co innego też, jak się religijny zrobi, ale innych nie molestuje - być może jest to rodzaj psychicznej obrony przed nadciągającą nieuchronnością śmierci, myślami o uciekającym życiu, itp.
    • kamunyak Re: Moja mama 01.07.14, 15:06
      starsze, mniej lub bardziej, osoby bardzo często zwracają się w strone kościoła. Albo innych"religii". Nie wiem, może chcą okiełznac strach przed śmiercia? a może, jako, że to wiek filozofii to właśnie tak sie ona, w naszym współczesnym świecie, wyraża, poprzez religię? nie ma przecież rad starszych czy innej plemiennej starszyzny, u nas starzy ludzie sa niepotrzebni. W kosciele za to i owszem, gdyby nie starsi to kościół chyba przestałby istnieć.
      Znam wiele starszych osób, które nagle, po dzięsiatkach lat, z kościoła nie wychodzą, chociaż wcześniej tam w ogóle nie wchodzily.
      W każdym razie nie ma niczego niepokojącego w zachowaniu mamy, raczej jest ono typowe, a że akurat u niej wyraża się ta nowa miłość w pełnej harmonii z jej charkterem to już trudno, taki urok mamy.
      Może spróbuj mame zachęcic do aktywnosci w Uniwersytecie Trzeciego Wieku? bedzie wśród równolatków i moze bardziej zajmie się sobą i swoimi przyjemnościami, zamiast "być autorytetem" dla ciebie.
    • megi74 Re: Moja mama 01.07.14, 15:15
      Każdy ma swoje dziwactwa. Nie przejmuj się, odpuść, obie będziecie szczęśliwsze.
    • iwoniaw Re: Moja mama 01.07.14, 15:19
      Dziewczyny słusznie piszą - przykłady, które podajesz, to nie jest powód do _zamartwiania się_ ani nawet jakieś szczególne dziwactwa. Gdyby mamie się charakter parszywy na wierzch wyłaniał coraz bardziej, jak u autorki jednego z postów powyżej, albo by zapominała, do czego łyżka służy i jak się z toalety korzysta, czy też była chora obłożnie i podpięta do stu maszyn robiących "ping", TO byłby powód do zmartwienia. Ale że ona się modli, posiada różaniec i uważa, że Kostaryka wygra MŚ? No daj spokój. Ciesz się, że mama dobrze wam życzy i myśli o was (modlitwa w waszej intencji), nie ma poważnych problemów zdrowotnych, ogarnia rzeczywistość (wiesz, ile jest otępiałych 69-latek, które nawet nie wiedzą, co to MŚ, o śledzeniu tabeli nie mówiąc)?
      • mx3_sp ven-ge wstydzi się matki. 01.07.14, 15:25
        Kto tu powinien się załamać?
        • ven-ge Re: ven-ge wstydzi się matki. 01.07.14, 15:49
          Ja się matki nie wstydzę, to raczej matka wstydzi sie mnie.
          Niedawno było przyjęcie rodzinne, ale takie duże, ze wszystkimi ciotkami.
          I moja teściowa pochwaliła moje małżeństwo, że jesteśmy tacy zgodni, że tak sie kochamy od tylu lat, i wiecie co moja mama wygłosiła przy stole??
          że takie małżeństwo o kant d.. potłuc, a dlaczego??
          Bo nie chodzimy do kościoła co niedzielę
          • alienka20 Re: ven-ge wstydzi się matki. 01.07.14, 18:59
            ven-ge napisał(a)
            > że takie małżeństwo o kant d.. potłuc, a dlaczego??
            > Bo nie chodzimy do kościoła co niedzielę

            Nie mogę zebrać szczęki z podłogi...
            • ven-ge Re: ven-ge wstydzi się matki. 01.07.14, 22:07
              Niektóre osoby na tym przyjęciu też tak jak Ty nie mogły pozbierać szczęki z podłogi - to było widoczne. Nikt nic nie powiedział, nie skomentował, tylko sie wszyscy patrzyli po sobie.
              Ja się czułam okropnie, a mamusia się dziwi dlaczego nie chcialam z nią ostatnio jechać na imieniny do wujka Stasia..Nie chciałam, bo nie wiem czy zacznie mnie nawracać na jedynie słuszną wiarę przy zupie czy przy deserze..
    • to_ja_tola Re: Moja mama 01.07.14, 16:07
      tak ci to przeszkadza???
      Może zauważa mijające życie i stara się z tym jakoś pogodzić,Może ucieczka w wiarę daje jej chwilę oddechu ?
      Może czuje się samotna?

      Takie gadanie to jeszcze nie katastrofa.
      • ven-ge Re: Moja mama 01.07.14, 16:20
        Tak, przeszkadza mi. Bo nie bardzo mogę pogodzić się z tym, że mama podczas rodzinnych uroczystości wypomina nam niechodzenie do kościoła, przy stole histeryzuje, że córka i zięć , no niby dobrzy ludzie, ale nie będą oglądać boga po śmierci..Że takiego zaszczytu nie dostąpimy
        • dziennik-niecodziennik Re: Moja mama 01.07.14, 19:58
          jak chcesz byc wredna to powiedz zeby mama sie za to modliła, to sie na pewno uda.
          jak nie chcesz - wzrusz ramionami i olej. przeciez to nieistotne.
    • blueluna Re: Moja mama 01.07.14, 18:07
      Będę miała nieco odmienne zdanie od większości osób wypowiadających się w wątku, może dlatego iż wiem co martwi jego założycielkę i jak trudno jest te obawy opisać tak by były czytelne dla innych a nie brzmiały jak wydumane problemy.

      Nie ma nic złego w zainteresowaniu starszej pani sprawami wiary.
      Jednak będąc osobą bliską - łatwo zauważyć czy jest to zwyczajne skłanianie się w tą stronę, naturalne u wielu osób, szczególnie starszych - czy jest to coś patologicznego, co zmienia osobowość człowieka, wpływa (wcale nie pozytywnie) na życie jego i jego najbliższych.

      Taka nagła zmiana zachowania człowieka, zafiksowanie na sprawach wiary (bywa że i na innych - obsesje że ktoś go śledzi, mąż chce zatruć, wszędzie czają się zarazki etc) bywa pierwszym objawem choroby.
      Nie zawsze stricte psychicznej.
      Ale jeśli jest to naprawdę niepokojące zachowanie, widać że narasta szybko, że dzieje się coś złego - warto pomyśleć o wizycie u lekarza.
      Dobrze byłoby pójść z mamą do takiego zaufanego, z kim by się wcześniej porozmawiało, żeby wiedział o co chodzi.
      Idealny byłby dobry geriatra lub neurolog.
      • klamkas Re: Moja mama 01.07.14, 18:23
        Ale autorka nie napisała - "moja mama ostatnio się zmieniła, martwię się, że to początki demencji, jak jej pomóc?", tylko "moja mama się zmieniła, strasznie mnie wkurza jej dewocja". Z drugiego troska o mamę raczej nie wyziera...
        • aneta-skarpeta Re: Moja mama 01.07.14, 20:21
          jakby autorka przypuszczała, że to demencja lub coś innego to by już dawno była z nią u lekarza

          widzi problem
          "Ostatnio bardzo zafiksowała się na punkcie kościoła, wiary.. "

          a takie szybkie zafiksowanie może, ale nie musi, znaczyc coś więcej niż skierowanie się ku bogu

          a czasem możemy sobie tego nie uświadamiać jako bliscy
    • jakw Re: Moja mama 01.07.14, 18:14
      Ech, żeby ta narodowość papieża przekładała się na sukcesy w piłce nożnej to pewnie nie wspominalibyśmy do tej pory zwycięskiego remisu na Wembley wink
    • mama-123 Re: Moja mama 01.07.14, 18:40
      Nie martw sie. Co z tego, ze .mama tak mysli?
    • morekac Re: Moja mama 01.07.14, 20:37
      Zdaniem mojej mamy mistrzostwa świata wygra argentyna -bo to kraj rodzinny papieża

      No, akurat im się znajomości na tak wysokim szczeblu mogły dzisiaj przydać... wink
      • pamel-a1000 Re: Moja mama 01.07.14, 21:35
        zupelnie na powaznie, to niestety objawy starosci, czesto wystepuja natrestwa, fiksacje, konfabulacje, choroby psychiczne, urojoniah, guzy na mozgu, alzheimery i inne, mozesz sie wybrac do neurologa i psychiatry
        • ven-ge Re: Moja mama 01.07.14, 21:57
          mama nawet w dużym sklepie traci poczucie orientacji w terenie, momentami mam wrażenie, że nie wie gdzie jest.
          Ale do żadnego lekarza nie pójdzie, kiedyś nawet założyłam wątek o telefonie komórkowym i szpitalu, mama nie odzywa sie do mnie przez tydzien jak wymówię słowo "lekarz' "szpital itd..
          • aqua48 To nie dewocja i nie złośliwość.. 01.07.14, 22:18
            ven-ge napisał(a):

            > mama nawet w dużym sklepie traci poczucie orientacji w terenie, momentami mam w
            > rażenie, że nie wie gdzie jest.

            To plus zmiany charakterologiczne jakie bierzesz za dewocję, mogą być pierwszymi sygnałami, że z mózgiem mamy dzieje się coś niedobrego. Jeśli ona boi się lekarzy to idź sama do geriatry lub psychiatry, lub chociaż rodzinnego lekarza mamy i opisz jej zachowania. Lekarz powinien Ci poradzić co zrobić i jak mamie pomóc, oraz na co zwracać uwagę.
            • ven-ge Re: To nie dewocja i nie złośliwość.. 01.07.14, 22:23
              ale taka wizyta na opowiadanego dla mnie jest bez sensu..
              Jak sie poważnie chce kogoś leczyć to trzeba moim zdaniem konkretnie z nim rozmawiać, porobić badania itd..
              Jak można leczyć pacjenta jak się go na oczy nie widziało..
              • aqua48 Re: To nie dewocja i nie złośliwość.. 01.07.14, 22:33
                ven-ge napisał(a):

                > ale taka wizyta na opowiadanego dla mnie jest bez sensu..
                > Jak sie poważnie chce kogoś leczyć to trzeba moim zdaniem konkretnie z nim rozm
                > awiać, porobić badania itd..

                Ale dobry lekarz powie Ci jak nakłonić mamę do wizyty, może jakiś podstęp? Badania okresowe? Mierzenie ciśnienia w gabinecie? Wspólna wizyta z ciocią? Powie też na co zwracać uwagę w jej zachowaniu i przede wszystkim JAK na nie reagować aby nie brać go do siebie, nie denerwować się niepotrzebnie, nie prowadzić do eskalacji zbrojeń, tylko trzymać rękę na pulsie gdyby się przeradzało w coś niebezpiecznego.
                • aqua48 Poza tym.. 01.07.14, 22:39
                  Powinnaś zmienić sposób patrzenia na mamę. Nie jak na wariatkę i nawiedzoną, tylko jak na osobę, która jest coraz bardziej zagubiona w rzeczywistości i dla której religia jest jedynym punktem stałym w rosnącym wokół niej chaosie, takim obsuwaniu się..A także może daje jakąś nadzieję. Na przyszłość po śmierci, na sens samej śmierci, której być może panicznie się boi, a po której wg religii nie zeżrą ją robaki, tylko dostanie nagrodę w niebie. Warto mieć dla niej więcej zrozumienia niż zniecierpliwienia. Po to porozmawiaj z lekarzem najpierw sama.
                • ven-ge Re: To nie dewocja i nie złośliwość.. 01.07.14, 22:46
                  Dzięki za rady, ale w przypadku mojej mamy to się nie uda..
                  badania okresowe?? - mama nie zrobi, bo jeszcze coś znajdą..
                  Mierzenie ciśnienia??- mama na sam widok aparatu do mierzenia ciśnienia robi w tył zwrot i nie da sobie zmierzyć..
                  • mx3_sp to ja Ci odpowiem 02.07.14, 08:14
                    moja teściowa od kilku lat tak właśnie leczy swoją matkę. Matkę z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Od kilku lat babka nie wie, że chodzi do psychiatry, nie wie, że jest hospitalizowana co jakiś czas na specjalnym oddziale, nie wie, że bierze poważne lekarstwa. Teściowa miała wybór, albo załatwi jej jakoś leczenie albo babka komuś zrobi krzywdę. Jak się chce to się da. Specjalista zna sposoby jak się za to zabrać.
                    • klamkas Re: to ja Ci odpowiem 02.07.14, 09:20
                      Tylko, że taka demencja np. powinna być diagnozowana - na podstawie samego opisu trudno ocenić, czy to "tylko" demencja czy aż Alzheimer. Od stopnia degeneracji mózgu zależy sposób leczenia (dobór leków, dawki), a to można ocenić tylko na podstawie TK. Zaoczna diagnoza psychiatryczna to dla mnie w ogóle kosmos - jaki lekarz się tego podjął?
                      • mx3_sp Re: to ja Ci odpowiem 02.07.14, 09:34
                        niekoniecznie zaraz jest zaoczną. Teściowa tak zakręciła matkę, że nie wiedziała, że bada ja psychiatra.
                        • damodia Re: to ja Ci odpowiem 03.07.14, 10:08
                          A niby jak to zrobić z osobą mającą jeszcze sporo świadomości? Odkręcić tabliczki u lekarza z nazwą jego profesji? tongue_out Opłacić lekarza prywatnie by w kawiarni "badał" starszą osobę?
    • lady-z-gaga Re: Moja mama 02.07.14, 07:43
      A czy mama zawsze była taka pobożna?
      bo na cudowne starcze "nawrócenia" jest jedna odpowiedź: "zacznę chodzic do kościoła, jak będę w twoim wieku, bo jak Ty byłas w moim, to nie chodziłaś"
      dokładnie to powiedziałam kiedyś mojej mamie, i uwagi na temat naszego niechodzenia do kościoła urwały się jak ręką odjął smile
    • woman_in_love zwiększenie religijności to jedna z chorób 02.07.14, 11:13
      wieku starczego. Nic nie da się zrobić. Można co najwyżej izolować.
    • foringee Re: Moja mama 02.07.14, 11:26
      No, moja ciocia mieszkająca po sąsiedzku zaczyna miec podobnie. Zawsze do kościoła chodziła, a w domu z mężem niechęć, kłótnie z mężem, nieprzestrzeganie podstawowych przykazań miłości bliźniego...
      Każde z jej dzieci od dawna zyje po swojemu nie przejmując się pilnowaniem matki by obowiązkowo w kościele był i przepytywaniem czy do spowiedzi poszedł..
      Ale teraz zaczyna być coraz bardziej agresywna w tematach religijnych.
      Politycznie-słucha i wierzy tylko w radio maryja i gdyby ktos chciał jej słuchac to w kółko by nadawała na zlego Tuska szkodzącego ludziom i wspaniały Pis który jedynie uratuje Polskę przed zagładą i demoralizacją. Generalnie jest domatorką, więc nie jest to uciążliwe gdy "działa" sobie w domu i wąskim gronie znajomych ludzi.
      Kilkakrotnie jednak byłam z nią ostatnio "w świecie" i zaczyna być dziwnie,
      bo na przyjęciu u dalszej rodziny zaczęła głośno "nawracać" parę 20latków znajacych się od kilku miesięcy by ślub kościelny brali itd i pouczała ich pół godziny w tym temacie (w swoim małżenstwie była nieszczęśliwa więc żadnym wzorem być nie może),
      gdy przyjechał świeży chłopak bardzo dorosłej córki tez od razu na wstępie go przepytała czy jest wierzący, czy ofiarę na tacę daje, kiedy ślub zamierza brać i żeby bez tego jej córki nie tykał,
      Gdy w szpitalu leżała obok ciężko chorej kobiety- niewierzącej, to jej wciskała religijne wydawnictwa, a nam potem opowiadała że co to za kobieta że do kościoła nie chodzi i nie chce tych książeczek czytac, że jej ciężka choroba to na pewno przez to że bóg ja skarał..
      W pociągu jadąc, również z współpasażerami zaczęła tematy religijne i dobrze że już wysiadaliśmy bo zaczynała pouczac młodych ludzi na temat wiary i tego co "powinni" i co dla nich dobre i złe....
      Po prostu śmieszno i straszno zaczyna być w jej towarzystwie.
      • ven-ge Re: Moja mama 02.07.14, 12:41
        No właśnie.. i śmieszno i straszno.
        Mama do kościoła chodzi codziennie, czyta tylko "Nasz Dziennik", na radio Maryja wpłaca co miesiąc spore kwoty.
        Ostatnio mąż przyniósł do domu małego kotka, jak go tylko zobaczyłam, to stwierdziłam, że to będzie Franuś. Jak mama to usłyszała to zabroniła mi szargać święte imię - nasz papież jest Franciszek, a ty kota chcesz tak nazwać?? Dla świętego spokoju przestałam tak wołać na kota i teraz kot nie ma imienia i wszyscy do niego mówią per Kocie.
        • foringee Re: Moja mama 02.07.14, 12:51
          Nooo...ja tu widzę częśc wspólną chyba zmanipulowanie przez treści sączone w Radiomaryja.
          Moja ciocia nie przyjmuje do wiadomości żadnej krytyki na księży, kościół, sprawy religii- cokolwiek niepozytywnego powiesz uważa że atakujesz Święty Kościół. Masz siedzieć i się zachwycać, nie wolno mówić ze cos jest źle.
          Ciągle twierdzi, że nigdy w świecie nie było tak zmasowanej walki z wiara jak właśnie teraz,
          i tym podobne kwiatki...
          Kiedyś przyszła jak w tv leciał serial "Ojciec Mateusz" - a ona od razu agresywny komentarz "CO! ZNOWU księży atakują!?"
          No ręce opadają...
          Tylko, że my sobie nie dajemy na głowę wchodzić i od razu ją opieprzamy. Więc siedzi cicho, ale widzę, że i tak "swoje wie!".
          Gorzej właśnie podczas wyjśc publicznych bo tu się jednak człowiek wstydzi staruszkę opieprzac..
          • foringee Re: Moja mama 02.07.14, 12:55
            a kota bym nazywała Franek, jak najbardziej. a matce powiedziała żeby skończyła z tą paranoją. Pewnie Twoja mama nawet nie wie, że imię Jezus jest normalnie funkcjonującym w świecie...
            Co do nazw to pamiętam że kiedyś opowiadam że cos kiepskiego kupiłam w Lewiatanie, - to ciocia od razu się włącza, że Lewiatan to imię szatana więc nic dziwnego że to złe...
            • ven-ge Re: Moja mama 02.07.14, 13:04
              A wiesz, że z tym Jezusem to trafiłaś, podczas jakiejś rozmowy na temat imion mama była zdziwiona, że Jezusy chodzą dzisiaj po świecie.. jak to? przecież to imię przynależne Bogu.
              • foringee Re: Moja mama 02.07.14, 13:24
                To dopytaj ją jeszcze czy przez to że Franek jest teraz papieżem to wszystkie Franki od razu
                sa święte, także [pijaki spod sklepu wink
                Mówię Ci- nasiąkła RM i TVTrwam co w połączeniu z niską świadomością, brakiem szerszej wiedzy o świecie i demencją starczą daje dziwne twory. Zachowuje się jak obsesyjnie uzależniona, dlatego wszędzie widzi wrogów religii i takie bzdety jak imię dla kota uważa za atak na Kościół..
                Nie wiem jak to leczyć. Póki sama jest sobie w stanie wybrać kanał radiowy/tv to będzie skrzywiona w tym kierunku, bo innego świata do siebie nie dopuści.
                Zapewne też nie da się jej wysłac na miesiąc wczasów rehabilitacyjnych bo się nie zgodzi...
                Ale na pewno musicie zacząć traktowac ją jak chorą i próbować konsultować do lekarzy. Przejąc rządzenie. Zabezpieczyć siebie przed jej jazdami, a także ... brutalne.... zabezpieczyć jej finanse -bo może się okazac że cały majątek zapisze Rydzykowi i uzna że wy bezbożnicy jesteście to wam się nic nie należy..
                Ja widzę jak osoby starsze bardzo się zmieniają na starość, co się dzieje w ich głowach, przekręcają fakty, zapominają kto o nich się troszczył, są niesprawiedliwe, podatne na manipulacje, odwracają się od najbliższych którzy z nimi sa na co dzień., itd. Jesli nie macie spraw majątkowych unormowanych to zadbajcie odpowiednio wcześnie o zapisy np "za opiekę".
                Generalnie stań z boku i przypatrz się realnie temu co się dzieje. Nie daj się terroryzowac chorobie matki, nie ulegaj matki obsesjom, ale też nie odwracaj się od niej tylko próbuj na nią wpływac i pomagać ogarnąc rzeczywistośc, pozytywnie stymuluj. Może dawać jej więcej zajęć ze sobą, z wnukami, w ogrodzie..? dobrą literaturą? wypelnić jej czas czyms innym niż religijną obsesją. Choć podejrzewam że nerwy cię trzepią po dluższym przebywaniu z nią wink I najlepiej by geriatra pomógł..
    • ga-ti Re: Moja mama 02.07.14, 13:50
      Moja bliska znajoma ma podobnie, choć ona szuka ratunku przed czyśćcem i piekłem. Wynajduje najróżniejsze modlitwy, obrzędy, patronów, nabożeństwa... które chronią przed wiecznym potępieniem, skracają pobyt w czyśćcu, zapewniają rychłe miejsce w niebie...
      Jest to męczące.
      Wywnioskowałam, że znajoma bardzo się boi tego co po śmierci i dodatkowo ciągle się nakręca. Ja jestem wierząca, ale gadanie znajomej jest frustrujące i niezgodne z moim rozumieniem miłosierdzia Boga.

      Jedyne co przychodzi mi do głowy to rozmowa z jakimś mądrym księdzem, zakonnikiem, który będzie umiał odpowiednio porozmawiać z Twoją mamą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka