22.07.14, 23:12
Postaram się nie rozpisywać, więc krótkie pytanie.
Czujecie się zobowiązane wyjeżdżać po swoich gości na lotnisko? Nie jest to pierwsza wizyta ale druga. Za pierwszym razem - wiadomo powitanie z "fanfarami". Teraz w planach ważniejsze sprawy i trudno wszystko pogodzić. Uległybyście na focha znajomych? Dojechać jest bardzo łatwo.
I czy wypada wymagać odebrania i obrażać się jeśli ktoś wyraźnie twierdzi, że nie może?
Obserwuj wątek
    • jematkajakichmalo Re: Ulec? 22.07.14, 23:24
      Jak ich zaprosiliscie to na pewno.

      Ja jestem taka, ze jak kogos goszcze to oczywisice dbam o gosci od momentu jak wyjda z lotniska. Chyba byloby mi dziwnie powiedziec, ze sobie maja dojechac komunikacja miejska itp. Jakbym naprawde nie mogla to poprosilabym zeby wzieli taksowke i ja bym za nia zaplacila. Ale to JA.
      • kkalipso Re: Ulec? 22.07.14, 23:35
        jematkajakichmalo napisała:

        > Jak ich zaprosiliscie to na pewno.

        Bo ja wiem coś na zasadzie- Wpadnijcie znów jeśli będziecie mieli ochotę i jak widać z chęcią wpadają. Nie w tym problem z radością przyjmę tylko czy muszę się poświęcać? Młodzi ludzie dobrze im zrobi nowe doświadczenie. Co w tym trudnego poradzić sobie na lotnisku?
        • jak_matrioszka Re: Ulec? 22.07.14, 23:37
          Chyba powinnam z niecierpliwoscia czekac na ciag dalszy, bo moze byc jak u run-away, gdzie w goscie recznik po jednym uzyciu mokry na podloge rzucali, jak w hotelu, a ona im poleciala nowe kupic, bo domowych nie starczylo wink
          Skad wy foszacych znajomych w takich ilosciach bierzecie???
          • kkalipso Re: Ulec? 22.07.14, 23:40
            Nie nie dobrze będzie tylko się zmartwiłam tym fochem.
            A nawet jeśli to już się nauczyłam, że lepiej siostrze opowiedzieć niż na forum pisać o takich sprawach tongue_out
            Więc będzie bardzo ogólnie.
        • minerallna Re: Ulec? 23.07.14, 00:09
          W tym przypadku- niech sobie sami radzą. Wyślij im na meila szczegółowy opis trasy smile
          I tyle.
          Przylecieć na lotnisko każdy umie, z lotniska dostać się pod konkretny adres to już dla niektórych wyprawa nie do pokonania sad
          • kkalipso Re: Ulec? 23.07.14, 00:17
            To mam w planach i jej obiecałam.
      • burina Re: Ulec? 23.07.14, 04:48
        A ja z doświadczenia wiem, że jak ktoś nie jest w stanie wykrzesać z siebie nawet samodzielnego dojazdu z lotniska, to znaczy, że jest bardzo roszczeniowym gościem i cała zabawa jest po jego stronie.
        Jeśli nie chcą brać taksówki z powodów finansowych, to jest jeszcze opcja transportu publicznego. Jeśli na codzień wożą się tylko prywatnym autem to... no cóż, podróże kształcą.

        A tak w ogóle, to pozwoliłabyś na to, żeby znajomi, którzy dają Ci dach nad głową (pewnie i wikt i opierunek, atrakcje, towarzystwo) w fajnej miejscówce płacili Tobie za taksówkę, bo im akurat w dniu Twojego przylotu coś wypadło i nie mogli osobiście na lotnisko się stawić?
    • majenkir Re: Ulec? 22.07.14, 23:27
      kkalipso napisała:
      > Czujecie się zobowiązane wyjeżdżać po swoich gości na lotnisko?


      Swoich? Oczywiscie. Bez kwiatow I orkiestry, ale odebrac wypada.
    • jak_matrioszka Re: Ulec? 22.07.14, 23:31
      Moi znajomi by nie nalegali, a gdyby znajomym meza sie przytrafilo (w co tez watpie), to uslyszeliby: "ktorego wyrazu w zdaniu <nie moge po was przyjechac> nie rozumiecie?

      Na ogol nie wypada wymagac, z wyjatkiem sytuacji kiedy sie przyjechalo na czyjes usilne zaproszenie i wrecz swiadczy sie tym do kogo sie przyjechalo przysluge, albo jest sie mocno niepelnosprawnym i podroz z lotniska sprawi nam trudnosc.
    • jola-kotka Re: Ulec? 22.07.14, 23:32
      Ja często o tym zapominam,mówię że przyjadę a potem muszą dojechać taksówką nikt się nie obraził a jak nie możesz to nie możesz i tyle o jakim fochu mowa? A jak już są tak pokrzywdzeni to powiedz im że zwrocisz kasę za ich dojazd i tyle. Gdyby to chodziło o odebranie dziecka z lotniska to co innego ale dorośli to chyba sobie poradza sami.
      • kkalipso Re: Ulec? 22.07.14, 23:38
        Ale tak szczerze dlaczego miałabym oddawać za taxi? Nie rozumiem!
        • jematkajakichmalo Re: Ulec? 22.07.14, 23:48
          No wlasciwie to sobie juz odpowiedzialas wink
          Wyjechac po nich nie mozesz, zaplacic za transport bron boze...

          Jesli to Twoi goscie, niewazne jak zaproszeni, ale zaproszeni (mysle, ze bez tego hasla "wpadnijcie" nie przylecieliby ot tak, staneli na lotnisku i aku ku jestesmy...) to tak, wypada, zebys im zapewnila transport.

          Ja na ich miejscu pewnie bym sie nie foszyla, ale poczula naprawde dziwnie. W tym momencie nie wiem czy bym chciala zostac bo poczulabym sie z kazdej strony klopotem i niechcianym gosciem .
          Raz sie zdarzylo, powiedzialas (zaprosilas) to ponies tego konsekwencje, a na przyszlosc pomyslisz 3 x zanim cos powiesz wink
          • kkalipso Re: Ulec? 23.07.14, 00:00
            jematkajakichmalo napisała:

            > No wlasciwie to sobie juz odpowiedzialas wink
            > Wyjechac po nich nie mozesz, zaplacic za transport bron boze...

            Czy ty oby nie przesadzasz?
            Rok temu zachowałam jak najlepiej potrafiłam. Teraz nie będę brała wolnego bo w południe przyjeżdżają ani męża posyłała ani tym bardziej płaciła za transport bo to nie moja schorowana ciocia czy ktoś tam z rodziny.
            Odpowiedz dlaczego uważasz, że mam płacić za znajomych?
            Ja jestem z tych co bym sama sobie poradziła i nawet nie przyszłoby by mi do głowy wprawiać w zakłopotanie.
            • cherry.coke Re: Ulec? 23.07.14, 00:08
              Wiesz co teoretycznie masz racje, ale mowisz o nich tak, ze widac, ze ich nie lubisz, i wizyta chyba nie bedzie fajna smile
              • kkalipso Re: Ulec? 23.07.14, 00:15
                Wydaje ci się. Wizyta będzie fajna tylko każdy musi dać z siebie ile może. Nie może być tak, że dziewczyna wymaga od mnie żebym z pięciolatką komunikacją po nią wyjechała jeśli mąż nie może. A ja stracę pół dnia zamiast się przygotować żeby ich po ludzku ugościć bo oni z lotniska boją się dojechać.
                • iwles Re: Ulec? 23.07.14, 08:56

                  a gdzie oni mają z tego lotniska pojechać, skoro nie będzie was w domu ?
                  Będą czekać pod drzwiami? czy klucz pod wycieraczką zostawicie ?
                  • naomi19 Re: Ulec? 23.07.14, 12:50
                    w koncu kazdy moze z siebie cos dac, tylko wychodzi, ze tylko goscie, oni nie zmieniaja nic w swoim rytmie zycia, nawet podjechanie na lotnisko (minimum) jest za duzo
                  • kkalipso Re: Ulec? 23.07.14, 15:27
                    Ale gdzie ja napisałam, że nas nie będzie w domu?

                    Poprosiłam koleżankę żeby z lotniska podjechała komunikacją na pewną stację stamtąd zabrałby ją mój mąż. Blisko pracuje i może wyskoczyć na 20 min. Odwiózł ją do nas pod drzwi gdzie ja bym czekał. I jest foch bo ona nie umie. Sama tak wracałam ostatnio z lotniska moje zdziwienie było wielkie jak szybko i sprawnie tak się dojeżdża do celu. Już nigdy więcej nie będę męża prosić żeby po mnie wyjeżdżał.

                    Jeśli będzie marudzić to pewnie ulegnę ale mój cały plan dnia runie. Będę musiał z dzieciakiem ciągać się komunikacją czekać na lotnisku nie wiadomo ile ( ostatnio samolot spóźnił się godz.).Mała tam tylko wymyśla jak nie łazienki to kup jej balona. Sama słodycz. Jeśli wyszłoby z opcją 1 miałabym czas ogarnąć w domu ugotować sama się przygotować itp. A tak wymęczę się tylko i dziecko przy okazji.
        • jola-kotka Re: Ulec? 22.07.14, 23:59
          Żeby złagodzić focha haha. A tak serio. Jeśli ich zaprosilas i obiecalas że ich odbierzesz z lotniska i nagle ci coś wypadło to można zwrot zaproponować,ale jeśli jest jak tu gdzieś napisalas-wpadnijcie to nie ma raczej potrzeby. Ja naprawdę zapominam lub często nie chce mi się wstać rano to jak już dzwoni,gdzie jesteś mówię że nie mogę przyjedź taxi oddam ci kasę,tylko jeszcze nikt nigdy tego zwrotu odemnie nie przyjął.
          • semihora Re: Ulec? 23.07.14, 07:41
            Też jesteś dobra. Widać, że olewka to twoje drugie imię.
    • cherry.coke Re: Ulec? 22.07.14, 23:32
      Wypadac wypada, ale nie zawsze sie da. Foszyc sie nie wypada. A zapraszacie wy specjalnie czy goscie sie zatrzymuja u was w jakichs wlasnych sprawach?
      • kkalipso Re: Ulec? 22.07.14, 23:36
        Napisałam wyżej.
        • cherry.coke Re: Ulec? 22.07.14, 23:49
          No to przesadzaja, w takich luznych wizytach mlodych sprawnych to jak gospodarze moga odebrac to fajnie, a jak nie to nozek nie urwalo i dostarcza sie samemu. Ja bym sie w zyciu nie domagala, ale my z tych luznych gosci raczej.
    • kajak75 Re: Ulec? 22.07.14, 23:44
      Zależy wink
      Ja akurat mieszkam w miescie, do którego większość samolotów przylatuje o 3-4 nad ranem. Po samotne znajome wyjeżdżam na lotnisko. Innym zamawiam taxi, aby nie musieli użerać sie z mafia lotniskowa i czekam w domu.
    • kamunyak Re: Ulec? 22.07.14, 23:47
      To zależy od wielu rzeczy.
      Czy ty zaprosilaś gości? czy tak jakos wspólnie ustaliliście wizytę? jeśli zaprosiłabym to czułabym się zobowiązana.
      Czy to Polak/Polka, czy nie? jesli gosc zagraniczny to wyjeżdżam.
      Czy to facet, para czy młoda nieogarnięta dziewczyna. W tym ostatnim wypadku to raczej na pewno wyjadę.
      Czy gość z bagażem czy tylko podręcznym?
      Gośc stary czy młody?
      o której przylatuje, jak długo leciał (może być zmęczony)?
      No, wiele jest czynników decydujących. Natomiast dziwaczne dla mnie jest

      >Teraz w planach ważniejsze sprawy i trudno wszystko pogodzić.

      Zapraszasz gości i nie masz dla nich czasu?
      teściowa przylatuje? powiedz żeby taksówkę wzięła.
      Choc u mnie na lotnisku to są naciągacze taksówkowi i gość niezaznajomiony może się nieźle przejechać.
      Zawsze grzeczniej jest wyjechać po gości.
      • kkalipso Re: Ulec? 23.07.14, 00:07
        Wizyta z naciskiem, że oni z chęcią znów wpadną. Zagraniczni ona Polka on mieszany nie mówi po polsku. Młodzi-ogarnięci. Przylot po południu co właśnie jest problemem. Bagaż pewnie spory. Lot 3 godz.
        • minerallna Re: Ulec? 23.07.14, 00:16
          Już wyżej odpisałam. Nic nie robić. To nie kaleki żeby im pomagać tylko zdrowi ludzie.
          A piszesz że dojazd łatwy. Nie rozumiem co tu rozkminiać?
    • madzioreck Re: Ulec? 23.07.14, 00:25
      Namowom może bym uległa, ale fochom nie. Nie cierpię szantażu fochami i raczej odechciałoby mi się wizyty.
      • bi_scotti Re: Ulec? 23.07.14, 00:36
        Na podstawie wszystkich powyzszych niedomowien wyobrazam sobie, ze np. mieszkasz w Burgas albo Monte Carlo czy innej atrakcyjnej miejscowosci, ja juz raz u Ciebie bylam i teraz dalam znac, ze mam ochote znow wpasc, na co Ty sie zgodzilas bez szemrania a wrecz moze nawet przyslals mi encouraging email, wiec kupilam bilet na samolot i lece. Na razie w miare OK? Jesli jestem niesprawna (fizycznie i/lub umyslowo) istota, o ktora sie mozesz martwic, ze jednak z tego lotniska pod Twoj dach nie dam rady nawet i taxi, to pewnie powinnas jednak sie poswiecic i po mnie wyjechac albo namowic sasiada/kolege/kuzyna zeby po mnie wyjechali. Ale jesli jestem sprawna pod kazdym wzgledem osoba, ktora juz u Ciebie byla, na dodatek zamierzam korzystac z Twojej uprzejmosc (dach nad glowa, czysta lazienka, zawartosc lodowki, Twoje przyjemne towarzystwo etc.), to spokojnie mozesz mi przypomniec adres, ewentualnie podpowiedziec jakie i za ile public transpo uzyc, albo ile mniej-wiecej moze mnie kosztowac taxi. I jedyne czego ja bym mogla oczekiwac to tego, ze mi ktos drzwi otworzy jak juz z kwiatkiem i butelka sie pod tymi drzwiami znajde.
        Ale moze ja to sobie wszystko wymyslilam albo zle powyzsze zinterpretowalam. I tak byc moze wink
        • jamesonwhiskey Re: Ulec? 23.07.14, 13:08
          i stal sie cud, to jednak potrafisz po polsku pisac
        • kkalipso Re: Ulec? 23.07.14, 16:04
          Lubię to!
          Boska jesteśkiss
    • makahopsa Re: Ulec? 23.07.14, 00:29
      jeżeli łatwo dojechać - to nigdy bym nie uległa. na focha znajomych co najwyżej bym powiedziała - to nie przylatujcie.
      ja mieszkam w takim mieście, że najbliższe lotniska to Kraków i Katowice. z Kr jest nawet ok, jakiś transport do dworca, później pociąg ze 2 godziny. z Katowic trudniej się dostać do dworca PKP, też pociąg jedzie 2 godziny do mojego miasta.
      gości odbieram z lotniska tylko dlatego, że to są 2 niepełnoletnie dziewczyny.
      zdrowy dorosły, jak by chciał u mnie pomieszkać, to musi sobie poradzić sam.
      • alkocholistka Re: Ulec? 23.07.14, 16:17
        makahopsa napisała:


        zdrowy dorosły, jak by chciał u mnie pomieszkać, to musi sobie poradzić sam.

        Zgaduję, że nie masz zbyt wielu gości z takim podejściem? wink
        Jeszcze autorkę wątku rozumiem, bo dojazd z lotniska faktycznie zdaje się być niekłopotliwy, ale nie wyobrażam sobie, żeby moi goście musieli się tłuc z przesiadkami, bo mi się nie chce na lotnisko po nich wyjechać.
    • mruwa9 Re: Ulec? 23.07.14, 00:31
      a tu duzo zalezy od okolicznosci.
      Na przyklad od odleglosci od lotniska, znajomosci jezyka, istnienia aternatywnych sposobow dojazdu, porownania kosztow i logistyki, itd, itp.
      My, na przyklad, zawsze odbieramy naszych gosci z lotniska, bo innej mozliwosci nie ma, komunikacja alternatywna jest zaporowo droga i zupelnie bez sensu, jesli chodzi o polaczenia i czas. Ale za to ustalamy z goscmi, jeszzcze przed rezerwacja biletow lotniczych, jakie dni i jakie pory doby wchodza w rachube, a w jakich bedzie nam bardzo ciezko dotrzec na czas, a goscie moga byc zmuszeni do czekania kilka godzin na lotnisku na odbior. Ostateczna decyzja jest kompromisem mozliwosci naszych i gosci, i nikt sie nie obraza.
      Natomaist czesto gdy ja lece, nikt mnie nie odbiera z lotniska, odleglego o ok. 200km od mojego celu podrozy, bo to bez sensu,, przy swietnie funkcjonujacej komunikacji publicznej. Wsiadam w autobus, bo tak jest najprosciej i najtaniej.
    • mayaalex Re: Ulec? 23.07.14, 00:34
      z drugiej strony: odebrania oczekiwalabym od absztyfikanta (niech sie stara i wykaze) ale juz nie od znajomych. jesli moga, maja czas i chca to super, jak nie to dojade komunikacja miejska (lotniska zazwyczaj maja calkiem niezle polaczenia z centrum) albo taksowka.
      odebralabym osobe starsza, majaca trudnosci w poruszaniu sie, podrozujaca samotnie z dzieckiem i bagazem, malo podrozujaca i majaca problemy w nowym miejscu. znajomych takich jak Twoi - jesli bym mogla. jesli bym naprawde nie mogla to oczekiwalabym, ze zrozumieja i sami przyjada.
      od czasu jak mam dziecko (a teraz dwojke) mecza mnie ludzie, ktorzy wymyslaja problemy tam gdzie ich nie ma. kiedys pewnie bym sie przejela takim fochem, teraz juz nie.
    • rosapulchra-0 Re: Ulec? 23.07.14, 00:43
      Oczywiście, że ja bym pojechała po gości na lotnisko. No chyba, że nie szanujesz swoich gości.
    • kol.3 Re: Ulec? 23.07.14, 07:02
      Zdarza się, że po pierwszej wizycie, która przebiegała z fanfarami ze strony gospodarzy, goście nabierają rozpędu i ochoty na następne na ogól szybkie wizyty i zapraszają się niejako sami, oczekując że gospodarze wszystko rzucą i będą ich niańczyć 24/24 wydając przy tym bez szemrania każdą kwotę pieniędzy. Wtedy trzeba wcisnąc delikatnie hamulec.
    • lady-z-gaga Re: Ulec? 23.07.14, 08:52
      W mojej rodzinie podróżuje się bardzo dużo i często, bo część jest za granicą na stale, część w pracy. I jest taki miły zwyczaj, że zawsze odbiera się przyjeżdżających z lotniska, chociaż wiadomo, że ani pieniędzy na taksowkę, ani orientacji w mieście nikomu nie brakuje.
      Jesli jakas siła wyższa to uniemożliwia, mówi się: trudno. Jednak zwykłe "nie mam czasu" albo "nie chce mi się" u nas nie wchodzi w grę.
    • bumbunierka1 Re: Ulec? 23.07.14, 09:02
      Eh, to taki bezsensowny sposob zapraszania ludzi do siebie.
      U mnie sa tylko dwie mozliwosci:
      1. Zapraszam ludzi, z ktorymi chce sie zobaczyc. I wtedy mowie: "Odwiedzcie mnie prosze, stesknilam sie za Wami, chcialabym, zebysmy sie znow spotkali". I ciesze sie na wizyte i odbieram z usmiechem z lotniska chocbym miala wziac urlop z tej okazji.
      2. Znajomi zglaszaja sie z pytaniem: "Moglibysmy sie u Was zatrzymac na kilka dni, bo.... costamcostam...?" Jesli ich w miare lubie i nie bedzie mi to przeszkadzalo to sie zgadzam a z lotniska odbieram tylko wtedy jesli zupelnie nie stanowi to dla mnie problemu.

      Natomiast jeszcze nigdy nie wystosowalam zaproszenia brzmiacego: "Wpadnijcie moze kiedys..."
      • quilte Re: Ulec? 23.07.14, 09:09
        Ja: jak zapraszam, to odbieram z lotniska, karmię i poję (tzn. lodówka pełna, żeby mi głodni nie chodzili, jak wychodzimy jeść, to zapraszam raz, potem każdy płaci za siebie), daję ręczniki i pościel, a na koniec odwożę na lotnisko. Proste: zapraszam bo lubię więc chcę jak najwięcej czasu spędzić razem - w tym ta odbiórka. Odbierania i odwożenia nie postrzegam jako czegoś upierdliwego. Z drugiej strony: jak nie mogę bo coś wypadło, to nie mogę - i nie wyobrażam sobie fochów.
      • kkalipso Re: Ulec? 23.07.14, 15:39
        bumbunierka1 napisał(a):

        > Eh, to taki bezsensowny sposob zapraszania ludzi do siebie.

        Ale jaki bezsensowny? Zazwyczaj przy pożegnaniu padają daty następnego spotkania to normalne. Też miałam do nich lecieć ale jakoś czasu brak. To w sumie do niczego nie zobowiązuje a jeśli ktoś jest zainteresowany to sam postanawia czy zaprosi czy się "wprosi" jak było w tym przypadku. I ja właśnie tu nie widzę żadnego obowiązku gospodarza żeby niańczyć gości każdy ma swoje życie obowiązki których nie może zostawić ot tak bo coś tam. Owszem postaram się jak mogę i zrobię wszystko żeby dobrze się bawili ale nie zapominajmy, że to znajomi od których też mogę wymagać wyrozumiałości. Ja jestem gościnna lubię towarzystwo ale i czyste zagrania. Jeśli o coś proszę to dlaczego nie jest brane pod uwagę tylko czuję się szantażowana.
    • obrus_w_paski Re: Ulec? 23.07.14, 09:27
      Ja wyjeżdżam na lotnisko po moich gości ale to pewnie dlatego ze sa to nieliczni i mocno z mojej strony zapraszani. Nie przyjeżdżam tylko kiedy sami deklarują ze wezmą Taxi albo jesli przylatuje bardzo pozno.
      Uważam ze jest bardzo miło powitać kogoś na lotnisku. Ale powtarzam- to moja najbliższa rodzina ewentualnie najbliższa przyjaciółka wiec nie mam z tym problemu.
      Dalsi znajomi. których kiedys z jakiegos powodu goscilam sami sobie radzili.
    • foringee Re: Ulec? 23.07.14, 12:55
      Jeśli mogę to odbieram, jeśli nie mogę odebrać to mówię wprost, że nie mogę i daję wytyczne jak najprościej sami mogą dotrzeć.
      Jechać ich odebrać z poczuciem wielkiej krzywdy jak to się "uległo!"(sic) to jakieś nieporozumienie.
    • lafiorka2 Re: Ulec? 23.07.14, 15:34
      jeśli przylatują do mnie znajomi,to muszą to być dobrzy znajomi,więc wyjeżdżam po nich,bo przeciez miło jest jak ktoś cię przywita i odbierze po podróży.

      Dziwne jakiej relacje.
      Ty po nich nie chcesz podjechać,choć masz spokojny dojazd jak piszesz,a oni mają focha,że nie chcesz po nich wyjechać.uncertain
      • kkalipso Re: Ulec? 23.07.14, 15:53
        afiorka2 napisała:

        > jeśli przylatują do mnie znajomi,to muszą to być dobrzy znajomi,więc wyjeżdża
        > m po nich,bo przeciez miło jest jak ktoś cię przywita i odbierze po podróży.

        Szczerze to nie rozumiem tego podziału na dobrych i nie dobrych znajomych bardziej lubianych i mniej. Pojechałabym po każdego gdyby tylko godz. odpowiadała. Tu jest sęk w tym, że mam prawo poprosić o przysługą dobrą koleżankę. I nie wstydzę się tego. Tym bardziej, że to naprawdę nic wielkiego a dla mnie wielka sprawa. Latanie samolotem uważam za rozrywkę zmęczeni zapewne nie będą prześpią się zjedzą króciutki przejazd komunikacją również więcej zobaczą niż gdyby autem jechali. To nie podróż kilkugodzinna syfiastym pociągiem po nocy.
    • kocianna Re: Ulec? 23.07.14, 15:41
      Nie ulegaj. Ja miałam sporo gości, którzy wizytę u mnie traktowali jako przede wszystkim okazję do zwiedzania. Cieszyłam się na ich przyjazd, ale nie widziałam powodu brać wolnego w pracy z tej okazji, ani wyjeżdżać na lotnisko ostatnią kolejką o północy i czekać do piątej rano na samolot z gośćmi. Wystarczyło, że zapewniałam nocleg, wikt i opierunek, a także cały swój wolny czas i całą swoją wiedzę przewodnicką.
      Kiedyś służbowo zajmowałam się takim "nieudolnym" dziewczęciem. Kroku nie chciała bez "ochrony" zrobić, wkopałam się straszliwie, bo zajmowała również mój czas prywatny. Nigdy więcej.
    • clk Re: Ulec? 23.07.14, 16:36
      Nie, nie ulegac.

      Sama nigdy nie robilabym komus problemow
    • koronka2012 Re: Ulec? 23.07.14, 18:56
      W przeciwieństwie do większości nie widzę absolutnie powodu do wyjeżdżania po wszystkich gości. Na pewno odebrałabym wiekową babcię, rodzinę z dziećmi, albo gdyby samolot przylatywał w jakichś godzinach które uniemożliwiają dojazd komunikacją miejską. Ale nie widziałabym powodu do tego, żeby rzucać wszystko i wyjeżdżać po młodych, sprawnych ludzi, którzy o ile rozumiem nie przyjeżdżają tylko dlatego, że się stęsknili, ale robią sobie u was wakacje.

      A już z pewnością bezczelne jest strzelanie focha, kiedy gospodarz mówi, że nie może odebrać z lotniska.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka