raohszana
24.07.14, 19:08
Czytam książkę, która ponoć rozprawia się ze straszliwymi mitami o Norwegii [ i nie chodzi tu o trolle i jesiony ]. Książka napisana koszmarnie - ani to powieśc, ani opracowanie, ani reportaż; redachtóra tegoż dzieua należałoby za co wrażliwszą część ciała powiesić, ale do rzeczy, bo idzie o treść!
Otóż wg. autorki w Norwegii rządzi SPISEG! Cały kraj - rząd, obywatele, media i w ogóle wszyscy mydlą oczy reszcie świata twierdząc i wmawiając, że u nich żyje się dobrze i można tam spokojne mieszkać. A prawda jest taka, że... Norwegia to zły kraj, Norwegowie nikogo nie lubią, nie respektują prawa, chlają w pracy wszyscy i na okrągło, jeżdżą po pijaku, każdego Polaka mają za złodzieja i bruasa, nacjonalistyczne bojówki lutują imigrantów co chwilę i w ogóle imigrant to ma tam status szczura [ autorka na okrągło to podkreśla ] i jest poniżany, wyśmiewamy, w pracy mu nie płacą prawie nic albo jedzeniem przeterminowanym, oddzielne stołówki dla Polaków, etc. System edukacji ponoć produkuje analfabetów, wszyscy tam ledwo po podstawówkach i mają wysokie stanowiska, błędy nie są korygowane, a przedszkola to betonowe bunkry z ogrodzeniami z drutu kolczastego w których wychowawcy gubią dzieci albo nie pilnują na tyle, że co chwile któreś znajduje śmierć na placu zabaw.
Ja wiem, że aż takich cudów to tam ni ma, no bo bez przesadyzmu - ludzie tam bywają, czemu nikt by nic nie powiedział i skoro to tacy idioci to skąd bogactwo [ autorka nie wyjaśnia albo wyjaśnia dalej, a ja w połowie tego badziewia jestem ]?
I pytanie - to jak to w tej Norwegii jest?