Dodaj do ulubionych

Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-)

28.07.14, 12:58
Czy ktoś obiecywał ze dziecię im starsze tym tańsze ? No nie, wiec płacz rodzicu i płac wink
Właśnie przymierzylam sie do zakupu książek dla gimnazjalisty i same tylko książki wyszły mi tak cus około 600 pln a gdzie zeszyty, buty na wf i inne pierdółki + jeszcze tradycyjne wrześniowe składki na 1000 i 1 rzeczy.
I po co, po co ja głupia zaczęłam sie tym zajmować już teraz - trzeba było w 2 połowie sierpnia -smile)
No a gdzie jeszcze drugie dziecko - jak nic tak ze -2 tys sie zamknie ( z jakimiś uzupelnieniami garderoby, mundurkami itp)
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:08
      Ja miesięcznie wydaje 600 zł za żłobek. Widzę gigantyczną różnicę NA PLUS STARSZEGO DZIECKA, między wydatkami szkolnymi a wydatkami na rzecz małego dziecka.
      Polacy mają wyjątkowo krótką pamięć.

      "> No a gdzie jeszcze drugie dziecko - jak nic tak ze -2 tys sie zamknie ( z jakim
      > iś uzupelnieniami garderoby, mundurkami itp)

      Rozumiem, że gdyby nie szkoła to twoje dzieci chodziły by na go, bo po co im ciuchy czy buty wszak gdyby Bóg chciał inaczej stworzyłby nas ubranych.
      • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:26
        Przymus zakupu podrecznikow to sztuczne utrzymywanie biznesu wydawniczego i tyle. Podreczniki wystarczylyby gdyby byly w szkole i tam mozna z nich korzystac, ewentualnie wypozyczac jesli zachodzi koniecznosc. Mam dwoje dzieci, corka (11) skonczyla edukacje w szkole podstawowej, w nastelnej szkole tak jak w podstawowej podrecznikow nie trzeba kupowac. Oczywiscie ze sa koszty ale do przelkniecia, tak wiec zaplacilam juz za wycieczke ktora bedzie a listopadzie, za szafke (ale to oplata za cale 5lat), musze kupic iniform czyli 3xjumper, 3xpolo shirt, 2xczarne spodnie, plus stroj na wf i kurtke szkolna ale jest ocieplana i przeciwdeszczowa. Torbe. Buty zwykle czarne mloda ma. Z przyborow to dwa dlugopisy, dwa olowki, linijka, gumka, temperowka do olowkow, kalkulator i tyle. Reszte zapewnia szkola. Syn (7) idzie do trzeciej klasy i muszs kupic 1xjumper bo jede sie zniszczyl, buty do chodzenia w szkole i torbe ale to sa grosze.
      • skarolina Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:13
        makurokurosek napisała:

        > Ja miesięcznie wydaje 600 zł za żłobek. Widzę gigantyczną różnicę NA PLUS STARS
        > ZEGO DZIECKA, między wydatkami szkolnymi a wydatkami na rzecz małego dziecka.
        > Polacy mają wyjątkowo krótką pamięć.

        Dokładnie, zadziwia mnie to przed początkiem każdego roku szkolnego. Moment, w którym uwolniłam się od opłat za przedszkole był zdecydowanie bardzo miły. Zwłaszcza pakiet przedszkole + opiekunka wspominam dramatycznie. W porównaniu z tym jednorazowy wydatek na podręczniki wydaje się nie wart uwagi. Zwłaszcza, jeśli rozłoży się go w czasie przewidując taki kataklizm jak rozpoczęcie roku szkolnego tongue_out
        • gretchen184 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:17
          skarolina napisała:

          >
          >
          > Dokładnie, zadziwia mnie to przed początkiem każdego roku szkolnego. Moment, w
          > którym uwolniłam się od opłat za przedszkole był zdecydowanie bardzo miły. Zwła
          > szcza pakiet przedszkole + opiekunka wspominam dramatycznie. W porównaniu z tym
          > jednorazowy wydatek na podręczniki wydaje się nie wart uwagi.

          kurcze ale warto czasem spojrzeć poza czubek własnego nosa tongue_out
          ja za przedszkole płaciłam 320 zł, z czego połowę zwracał mi socjalny w pracy.
          w świetle tego wydatek 600- 700 zł na podręczniki to sporo nieprawdaż?
          • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:19
            No to policz polowe przedszkola razy 10 miesiecy to i tak szkola wychodzi taniej wink
            • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:15
              Serio? ja tam w poprzednim roku miałam szkolniaka i przedszkolaka i dziecko szkolne kosztowało mnie zdecydowanie więcej niż przedszkolak.....
            • iwles Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:04

              przeciwcialo napisała:

              > No to policz polowe przedszkola razy 10 miesiecy to i tak szkola wychodzi tanie
              > j wink


              a dodalas wyzywienie w szkole x 10 miesięcy? + drugie sniadnie i picie, ktore w przedszkolu dzieci miały w pakiecie?
          • agni71 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:28
            za przedszkole płaciłaś co miesiąc, za podręczniki jednorazowo. Większośc osób nie ma takich dopłat z pracy, jak ty. Tez płaciłam ok. 300 zł za dziecko miesięcznie, to w skali roku daje 3 tys. a nie 600 zł.
            • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:30
              Cóż, wieki temu, gdy dzieci były jeszcze w przedszkolu,też się łudzilam, że będzie taniej. Ale nie jest. Doszły zajęcia językowe i inne korki przedegzaminacyjne. Ponadto dzieci trzeba wyżywic - a 3 posiłki miałam w cenie przedszkola. Całkowity koszy utrzymania dziecka nie spadł, zmieniła się struktura.
            • gretchen184 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:40
              agni71 napisała:

              > za przedszkole płaciłaś co miesiąc, za podręczniki jednorazowo. Większośc osób
              > nie ma takich dopłat z pracy, jak ty. Tez płaciłam ok. 300 zł za dziecko miesię
              > cznie, to w skali roku daje 3 tys. a nie 600 zł.

              ale dużo łatwiej jednak było zapłacić 160 zł/m-c niż jednorazowo 600- 700 zł za podręczniki.
              • dziennik-niecodziennik Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:17
                to odkładaj te 160 miesiecznie i bedziesz miala na zakupy wrześniowe smile
          • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:43
            > kurcze ale warto czasem spojrzeć poza czubek własnego nosa tongue_out
            > ja za przedszkole płaciłam 320 zł, z czego połowę zwracał mi socjalny w pracy.

            Czyli za przedszkole zapłaciłaś
            160x10=1600 zł
            za podręczniki 600zł. Masz rację 600 zł jest większe od 1600.
            Nic dziwnego, że obecni maturzyści nie mogą zdobyć 30 % z matematyki skoro ich rodzice nie opanowali matematyki na poziomie 3 klasy podstawówki.
          • skarolina Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:47
            > kurcze ale warto czasem spojrzeć poza czubek własnego nosa tongue_out
            > ja za przedszkole płaciłam 320 zł, z czego połowę zwracał mi socjalny w pracy.
            > w świetle tego wydatek 600- 700 zł na podręczniki to sporo nieprawdaż?

            Nie rozumiem, 10 m-cy w roku po 160 zł daje 1600, w porównaniu z tym 600-700 zł to nadal DUŻO mniej. Albo i 11 m-cy, czyli 1760. Nadal nie rozumiem, dlaczego uważa się, że to okres szkoły jest taki kosztowny jeśli chodzi o utrzymanie dziecka. a żłobkowo-przedszkolny, że o tych pechowcach, którzy szans na żłobek nie mają i musza zatrudnić opiekunkę nie wspomnę.
            • jakw Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:42
              skarolina napisała:
              > Nadal nie rozumiem, dlaczego
              > uważa się, że to okres szkoły jest taki kosztowny jeśli chodzi o utrzymanie dzi
              > ecka. a żłobkowo-przedszkolny, że o tych pechowcach, którzy szans na żłobek nie
              > mają i musza zatrudnić opiekunkę nie wspomnę.
              Cytat ze znajomego o jego własnym pacholęciu (mniej więcej gimnazjalnym): "Ile by nie było w lodówce, to on zje na jeden raz"...
        • jakw Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:35
          Ech, żeby w przypadku gimnazjalistów był to jednorazowy wydatek na podręczniki to pewnie mało kto by jęczał...
      • gendrenam Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:47
        Oj tam, po co znowu ten jadowity ton. Też jako matka dziecka, któremu musiałam zapewniać opiekunkę/ opłaty za przedszkole, odetchnę z ulgą, gdy nadejdzie czas szkoły.
        Jestem jednak w stanie zrozumieć mamę zakładającą wątek - statystycznej rodzince ciężko od tak wyskoczyć z dwóch kółek (przynajmniej mojej rodzinie byłoby bardzo trudno). Pozdrawiam
        • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:57
          Jaki jadowity ewentualnie sceptyczny smile.

          "> Jestem jednak w stanie zrozumieć mamę zakładającą wątek - statystycznej rodzinc
          > e ciężko od tak wyskoczyć z dwóch kółek (przynajmniej mojej rodzinie byłoby bar
          > dzo trudno). Pozdrawiam

          Proszę cię gdzie ty masz te 2000, no chyba ze ktoś kupuje plecak za 1500.

          Mam dziecko szkolne i wydatki poniesione na jej wyprawkę szkolną nie przekraczają miesięcznej opłaty za żłobek.
          • agni71 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:14
            >
            > Proszę cię gdzie ty masz te 2000, no chyba ze ktoś kupuje plecak za 1500.

            Pewnie ma na mysli wyprawkę dla dwójki dzieci, no wiesz - każde za 1000 zł wink No to ja wyskoczę pewnie z 3000 zł, jak mam trójke dzieci wink
            • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:25
              Pewnie jeszcze więcej bo im starsze dziecko tym droższe gadżety. Pierwszak zadowoli sie plecakiem za 500, ale 15 latka to już musi mieć pewnie za 2000.
              Ludzie to już naprawdę mają nasrane.
              • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:28
                Wiekszość jednak normalna i nie wymienia plecaków co rok.
                • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:22
                  Dziecko gimnazjalne wymienia co rok te swoje torby - ale to głównie dlatego, że nie wytrzymują trudów eksploatacji...
      • dantonka Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 15:32
        Fajna awanturka między mamusiami przedszkolaków a uczniów. Dlatego że te pierwsze płacą więcej, te drugie mają bez szemrania zgadzać się na wysokie koszty, które ponoszą w związku z bezpłatną oświatą...
    • e_r_i_n Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:18
      To już? Zaczynamy coroczny temat?
      BTW ja stwierdzam, że albo mam szczęście, albo żyję w innym świecie. W podstawówce koszt książek nie przekraczał 300 zł (a tu wyczytywałam kwoty w okolicach 500), teraz do I gimnazjum z językami zamknę się w 500, a chodzą kwoty 700+.
      I to kurcze inne szkoły, zupełnie od siebie niezależne.
      Cuda na kiju.
    • tol8 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:19
      Mam dwójkę, jedno ma podręczniki po drugim, ale ćwiczenia i tak kupić trzeba. Starszemu książki używane w idealnym stanie kupiłam, ćwiczenia oczywiście nowe. Na same książki i ćwiczenia dla dwójki(IV i V kl.) wydałam 505 zł razem z językami obcymi. Drugie tyle pochłonie nowy plecak, zeszyty i pierdoły...
    • mynia_pynia Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:28
      Oj tam ja chodziłam do technikum, o ile koszt książek był niski bo większość można było wypożyczyć ze szkolnej biblioteki o tyle zestaw niezbędnych gadżetów kreślarskich i pomocy typu krzywiki, szablony, skalówki zabijał. A ile bloków technicznych zużyłam ... echhhh.
      • minkapinka Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:15
        chodziłaś do architektonicznego??
    • nowi-jka Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:34
      to koszt miesięczny przedszkola wiec co tu tak płakac i tak byłabym 9x600do przodu czyli 5400
    • kub-ma Nie narzekajmy 28.07.14, 13:34
      Książki dla starszego wyniosą trochę ponad 300zł. Muszą być nowe, bo to pierwszy rok nowej podstawy. Dokupiłam tylko kilka zeszytów i piórnik, bo reszta jest (kupowana cały rok przy okazji).
      Nie rozumiem dlaczego tak narzekamy. Przecież książki to inwestycja w rozwój dziecka. Gdyby nie chodził do szkoły też kupowałabym mu różne książki, ubrania, buty, przybory do pisania itd. Tyle tylko, że teraz jednorazowo. A w język obcy nikt by nie inwestował? Wątpię.
      A i jeszcze jedno. Wystawiłam podręczniki używane przez dziecko po 5zł za sztukę, do odbioru osobistego. Zainteresowanie znikome.
      • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 13:48
        kub-ma napisała:

        > Nie rozumiem dlaczego tak narzekamy. Przecież książki to inwestycja w rozwój dz
        > iecka. Gdyby nie chodził do szkoły też kupowałabym mu różne książki, ubrania, b
        > uty, przybory do pisania itd. Tyle tylko, że teraz jednorazowo.

        A dlaczego ksiazki nie moga byc zakupione przez szkole? Poza tym czy uczniowie podczas edukacji podstawowej (gimnazjum sie w nia wlicza) korzystaja duzo z ksiazek?
        Sztuczne podtrzymywanie biznesu wydawniczego i tyle.

        A w język obcy nikt by nie inwestował?

        A w jaki sposob sie inwestuje w ten nezyk obcy?
        • daga_j Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 13:55
          Moja córka w IV klasie do książki z plastyki zajrzała 3 razy - książkę pani pozwoliła trzymać w szkole, przynajmniej nie nosili, ale żeby chociaż tam korzystali.. Książka jest aż do VI klasy więc ok, zostanie, ale kolejnym osobom idącym do IV kl. w naszej szkole wręcz odradzam zakup tego podręcznika. Podobnie z muzyką, według mnie wystarczyłyby kserówki piosenek, nie wiem co tam więcej trzeba się uczyć. Najbardziej oburza mnie książka z techniki, która miała jakieś 10 stron w sobie do uzupełniania, niby podręcznik ale te głupie 10 stron zapisanych i zaklejonych próbkami materiałów przez dziecko, zmieniło to wydanie w ćwiczeniówkę nie do odsprzedania! Podręcznik do ang. i ćwiczeniówka nie różniły się niczym poza tym, że podr. był kolorowy a ćwicz. szara, ale tu i tu trzeba było coś uzupełniać, łączyć w pary, bez sensu.
          Po IV klasie mogłam odsprzedać tylko 5 książek. Do V klasy potrzebuję zakupić 17 pozycji (a przecież plastykę, informatykę i coś tam już mam do VI klasy w jednym), no i to bez religii. Jeszcze nie liczyłam ile zabulę, ale przynajmniej mój syn jako pierwszak dostanie darmowe, juhu smile - chyba dobrze, że przetrzymałam go w przedszkolu rok.
          • przeciwcialo Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 14:37
            U moich dzieci nie ma książek do plastyki, muzyki. Jest do techniki na 3 lata wiec koszt się amortyzuje.
          • kub-ma Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 14:42
            daga_j napisała:

            > Moja córka w IV klasie do książki z plastyki zajrzała 3 razy - książkę pani poz
            > woliła trzymać w szkole, przynajmniej nie nosili, ale żeby chociaż tam korzysta
            > li.. Książka jest aż do VI klasy więc ok, zostanie, ale kolejnym osobom idącym
            > do IV kl. w naszej szkole wręcz odradzam zakup tego podręcznika.

            To zależy od nauczyciela, bo moje dziecko do plastyki zagląda często.

            > Podobnie z muz
            > yką, według mnie wystarczyłyby kserówki piosenek, nie wiem co tam więcej trzeba
            > się uczyć.

            Kserowanie też kosztuje, choć niewątpliwie mniej. Szkoła za to nie zapłaci bo jej nie stać.

            > Najbardziej oburza mnie książka z techniki, która miała jakieś 10 s
            > tron w sobie do uzupełniania, niby podręcznik ale te głupie 10 stron zapisanych
            > i zaklejonych próbkami materiałów przez dziecko, zmieniło to wydanie w ćwiczen
            > iówkę nie do odsprzedania!

            A ja patrzę na takie podręczniki zupełnie inaczej. Ja widzę to co moje dziecko miało okazję się nauczyć, z czym zetknąć, o czym usłyszeć. Bo niewątpliwie ja bym mu tych rzeczy nie pokazała. przynajmniej nie wszystkie.

            > Podręcznik do ang. i ćwiczeniówka nie różniły się ni
            > czym poza tym, że podr. był kolorowy a ćwicz. szara, ale tu i tu trzeba było co
            > ś uzupełniać, łączyć w pary, bez sensu.

            Nie bez sensu, bo to są ćwiczenia utrwalające nowo poznane słownictwo i struktury gramatyczne. Takie ćwiczenia są lepsze niż zapisywanie w zeszycie i powtarzanie.

            > Po IV klasie mogłam odsprzedać tylko 5 książek.

            Ja też. I mimo, że chciałam 5 zł za książkę nikt się nie zdecydował smile

            Do V klasy potrzebuję zakupić 1
            > 7 pozycji (a przecież plastykę, informatykę i coś tam już mam do VI klasy w jed
            > nym), no i to bez religii. Jeszcze nie liczyłam ile zabulę, ale przynajmniej mó
            > j syn jako pierwszak dostanie darmowe, juhu smile - chyba dobrze, że przetrzymała
            > m go w przedszkolu rok.

            Ja do kl. VI (razem z plastyką i informatyką) zapłaciłam 280zł, ale brakuje mi jeszcze ćwiczeń do matmy i j. angielskiego.
            Moje dziecko uwielbia przeglądać książki do następnej klasy. Czasami siadamy razem, czytamy, dyskutujemy. I tak na to patrzymy: co nowego będzie w przyszłym roku, czego się dowie, czego się nauczy.
            • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 15:04
              kub-ma napisała:

              > To zależy od nauczyciela, bo moje dziecko do plastyki zagląda często.

              A jak dzieci ucza sie tej plastyki, techniki, muzyki itp z ksiazek? Ciekawi mnie to?

              > Kserowanie też kosztuje, choć niewątpliwie mniej. Szkoła za to nie zapłaci bo j
              > ej nie stać.

              To moga rodzice, zwlaszcza ze bedzie ich to kosztowac mniej niz zbedne podreczniki.

              > A ja patrzę na takie podręczniki zupełnie inaczej. Ja widzę to co moje dziecko
              > miało okazję się nauczyć, z czym zetknąć, o czym usłyszeć.

              Sorry ale co takiego jest w ksiazkach do techniki co daje lepsze rezulataty niz praktyka?

              > Nie bez sensu, bo to są ćwiczenia utrwalające nowo poznane słownictwo i struktu
              > ry gramatyczne. Takie ćwiczenia są lepsze niż zapisywanie w zeszycie i powtarza
              > nie.

              w czym sa lepsze? Poza tym slownictwo i gramatyke poznaje i utrwala sie nanlepiej podczas cwiczen praktycznych.

              • edelstein Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 16:13
                A jak dzieci ucza sie tej plastyki, techniki, muzyki itp z ksiazek? Ciekawi mnie to? 

                Normalnie ucza sie o stylach w sztuce.O epokach.Poznaja slownictwo Typu "pylon","kolumnada".Poznaja malarzy, rzezbiarzy, slynne dziela.Dowiaduja sie o znanych muzeach, cudach swiata.
                Plastyka to nie malowanie.Plastyka to wiedza o sztuce.

                "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
                • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 16:34
                  edelstein napisała:

                  > Normalnie ucza sie o stylach w sztuce.O epokach.Poznaja slownictwo Typu "pylon"
                  > ,"kolumnada".Poznaja malarzy, rzezbiarzy, slynne dziela.Dowiaduja sie o znanych
                  > muzeach, cudach swiata.

                  wow, i one tak od pierwszej klasy z o tych stylach sie ucza, te nazwiska artystow poznaja i obrazki w tych kskazkach ogladaja? A potem maja klasowki ze znajomosci tych stylow, a jak dobrze pojdzie to nazwiska zapamietaja (nieliczni) i do krzyzowek im sie to przyda. Rozumiem ze prace praktyczne tez robia oczywiscie z uzyciem tych stylow wink
                  Taka teoria to nudna musi byc.
                  Mozna robic konkretne prace z uyciem konkretnych materialow, obejrzec zdjecia z internetu czy video do czego swietnie nadaja sie tabmice multimedialne, to daje fun i przez praktyke zapamietuje sie artystow i techniki jakie stosowali. Do tego podreczniki sa zbedne.

                  > Plastyka to nie malowanie.Plastyka to wiedza o sztuce.

                  tiaaa i przecietna ematka i jej dzkecko ma ta wiedze big_grin

                  • przeciwcialo Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 16:38
                    Od czwartej klasy jest wiedza o sztuce plus normalne malowanie, wyklejanie czy co tam nauczycielowi w duszy gra. Caly sprzęt plastyczny jest w szkole.
                    • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 16:52
                      przeciwcialo napisała:

                      > Od czwartej klasy jest wiedza o sztuce plus normalne malowanie, wyklejanie czy
                      > co tam nauczycielowi w duszy gra. Caly sprzęt plastyczny jest w szkole.

                      Ile jest godzin tzn 45-minutowych zajec tygodniowo plastyki, muzyki, techniki? To nie sa studia historii sztuki tylko zajecia podstawowe ze sztuki dla dzieci. Podrecznik jest zbedny, bo nauczyciel moze skorzystac z materialow na stronach dla nauczycieli, zrobionych w ciekawy sposob w formie krotkich filmow najczesciej z narratorem, muzyka, plus quiz itp. Cala klasa bierze udzial. Potem praktyka (tej jest najwiecej) potem wlasna ocena plus krotka dyskusja klasowa.
                      Muzyka, technika to nastepne zajecia tworcze gdzie nudej teorii nie ma, bo jest podana w interesujacy sposob i jest tego mniej niz praktyki. To za zajecia lubiane przez dzieci i maja one zadanie pobudzac wyobraznie, kreatywnosc manualna, uczyc tworzenia rzeczy pieknych dla zmyslow, relaksowac itp. Tego sie nie robi czytajac teorie i odpowiadajac na pytania.
                      • przeciwcialo Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 17:04
                        na muzyce uczą sie nut, gry na flecie, spiewaja w chorze itp.
                        • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 17:08
                          przeciwcialo napisała:

                          > na muzyce uczą sie nut, gry na flecie, spiewaja w chorze itp.

                          No wiec wlasnie, a w zwyklej szkole lekcji muzyki nie ma duzo (1-2x45min) to podrecznik z teoria jest zbedny.
                          • przeciwcialo Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 17:09
                            Moi nie maja, nauczycielka nie wymaga ale sa szkoły gdzie trzeba go kupić.
                            • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 17:23
                              przeciwcialo napisała:

                              > Moi nie maja, nauczycielka nie wymaga ale sa szkoły gdzie trzeba go kupić.

                              dlatego uwazam ze to sztuczne napedzanie biznesu wydawniczego. Niektorzy zreszta napisali ze czesto sa zmiany podrecznikow i nie mozna skorzystac z uzywanych czy po starszym rodzenstwie. Nie chodzi tez o to ze szkol nie stac na zakup podrecznikow raz na kilka lat ale o to zeby nie korzystac z uzywanych i zmusic rodzicow do zakupu podrecznikow i cwiczen nowych i to najlepiej co rok stad ciagle zmiany programowe. Bardzo nie fair.
                              • iwles Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:11

                                sugerujesz, że to wydwnictwa zmieniają podstawy programowe, zeby biznes im sie kręcił ?
                                • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:16
                                  iwles napisała:

                                  >
                                  > sugerujesz, że to wydwnictwa zmieniają podstawy programowe, zeby biznes im sie
                                  > kręcił ?

                                  A sugeruje? Ehhh
                                • morekac Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:39
                                  Nie wiem, czy nie ms tu spisku... Kilka lat temu za ministra oświaty z lpr padło twierdzenie, że szkoły nie mogą zmieniać książek częściej niż co 3 lata, po czym w następnym roku owo ministerstwo zmieniło podstawę programową i wszystkie książki musiały być nowe. Gdzieś w listopadzie stwierdzono, że przy stosunkowo niewielkiej korekcie te książki nie musiały być wcale nowe... wszystko, co zostawiłam młodszej po starszej poszło na makulaturę.
                                  -------------------------------------------------------------
                                  "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                  • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:53
                                    morekac napisała:

                                    > Nie wiem, czy nie ms tu spisku... Kilka lat temu za ministra oświaty z lpr padł
                                    > o twierdzenie, że szkoły nie mogą zmieniać książek częściej niż co 3 lata, po c
                                    > zym w następnym roku owo ministerstwo zmieniło podstawę programową i wszystkie
                                    > książki musiały być nowe. Gdzieś w listopadzie stwierdzono, że przy stosunkow
                                    > o niewielkiej korekcie te książki nie musiały być wcale nowe... wszystko, co zo
                                    > stawiłam młodszej po starszej poszło na makulaturę.

                                    Alez oczywiscie ze jest to powiazane z tym ze to nie wydawnictwa zmieniaja podstawe programowa jak skads iwles wziela pomysl
                                    > -------------------------------------------------------------
                                    > "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Gr
                                    > ave_digger
                  • edelstein Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 17:23
                    Nie, od czwartej.Nie bylo nudno, bylo b.interesujaco.Ba mozna potem mature zdawac, a dla idacych do liceum plastycznego ta wiedza potrzebna jest na testach.
                    Posiadanie podrecznika wyklucza korzystam i z innych pomocy naukowych?jestem za by dzieci jezdzily do Luwru tylko jakos wiekszosci nie stac na to.
                    Ja ta wiedze mam, na tej obsmiewanej plastyce nauczylam, z podrecznika, bo YouTube wtedy nie bylobig_grin
                    • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 17:28
                      edelstein napisała:

                      > Nie, od czwartej.Nie bylo nudno, bylo b.interesujaco.Ba mozna potem mature zdaw
                      > ac, a dla idacych do liceum plastycznego ta wiedza potrzebna jest na testach.

                      Do liceum plastycznego nie idzie sie po szkole podstawowej.

                      > Posiadanie podrecznika wyklucza korzystam i z innych pomocy naukowych?jestem za
                      > by dzieci jezdzily do Luwru tylko jakos wiekszosci nie stac na to.

                      Luwr moze nie byc zbyt interesujacy dla wiekszosci dzieci, bo wiekszosc sztuka sie nie interesuje i ogladanie kolejnego dziela chocby i w slynnym muzeum niczego nie zmieni. Podstawowa edukacja polega na przekazaniu podstawowych informacji w sposob przystepny i ingerssjjacy nie sleczeniu nad teoria z podrecznikow i zaliczaniu klasowek.

                      > Ja ta wiedze mam, na tej obsmiewanej plastyce nauczylam, z podrecznika, bo YouT
                      > ube wtedy nie bylobig_grin

                      Good for you smile
                      • edelstein Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 19:17
                        Do liceum tez sie nie idzie po podstawowce, a jednak ma te matka jest od 1 klasytongue_out
                        3 lata gimnazjum to za malo by przygotowac sie do testow.

                        Dla mnie wiedza o Leonardo da Vinci jest podstawowa.
                        • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 20:12
                          edelstein napisała:

                          > Do liceum tez sie nie idzie po podstawowce, a jednak ma te matka jest od 1 klas
                          > ytongue_out

                          matematyka jest podstawowa wiedza i obowiazuje przez caly okres edukacji obowkazkowej a plastyka nie. Bez znajomosci podstaw matematyki nie dostanie sie pracy nawet w fabryce a bez plastyki owszem.

                          > 3 lata gimnazjum to za malo by przygotowac sie do testow.

                          Nie kazdy bedzie zdawal testy z plastyki.

                          > Dla mnie wiedza o Leonardo da Vinci jest podstawowa.

                          big_grin a dla mnie matematyka, fizyka, chemia, biologia i jezyk kraju w ktorym mieszkam na poziomie pozwalajacym dostanie lepszej pracy niz prosta fizyczna lub mozliwosc przyjecia na wiekszosc kursow zawodowych kgore daja kwalifiacje do wykonywania pracy za wiecej niz minimalna.
                          • przeciwcialo Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 20:52
                            Plastyka i wiedza o sztuce i kulturze jest składową wykształcenia ogólnego.
                            • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 21:00
                              przeciwcialo napisała:

                              > Plastyka i wiedza o sztuce i kulturze jest składową wykształcenia ogólnego.

                              a wyksztalcenie ogolne zdobywa sie do konca ogolniaka i jak ze wszystkim tak i z tym bywa roznie. Po ogolniaku ma sie ogolna wiedze a nie szczegolowa z kazdej dziedziny. Przscietne dziecko a w wieku 8-9 lat wie kto to Leonardo da Vincii, zna sporo informacji o II wojnie swiatowej, wie co to Auschwitz, wie kto to Mozart oraz co to grawitacja oraz sporo o ulamkach i da sie bez kilkunastu podrecznikow i cwiczen.
                              • przeciwcialo Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 21:04
                                Nie da sie pojśc do liceum bez skonczenia podstawówki wink
                                • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 21:17
                                  przeciwcialo napisała:

                                  > Nie da sie pojśc do liceum bez skonczenia podstawówki wink

                                  a da sie nie skonczyc podstawowki?
                                  • przeciwcialo Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 21:29
                                    Jak kto sie uprze to może i mozna, nie wiem.
                          • edelstein Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:26
                            Nie znam podstawie ma te matki i jakos nie mam Problemu z pracabig_grin
                            Nie kazdy bedzie zawal Tests z mamy ja nie zdawalam.Zdawalam ze sztuki.No i?
                            • morekac Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:44
                              W Polsce teraz już każdy będzie zdawał- 3razy.
                              • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:48
                                Może to dobrze. Dzisiaj przeczytałam zdanie, że matematyka jest zbyt ważna, żeby ją zostawiać matematykom i ich ograniczeniom.big_grin
                                • jakw Re: Nie narzekajmy 29.07.14, 14:32
                                  joa66 napisała:

                                  > Może to dobrze. Dzisiaj przeczytałam zdanie, że matematyka jest zbyt ważna, żeb
                                  > y ją zostawiać matematykom i ich ograniczeniom.big_grin
                                  Matematycy lubią zajmować się też zbiorami nieograniczonymi wink
                            • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:49
                              edelstein napisała:

                              > Nie znam podstawie ma te matki i jakos nie mam Problemu z pracabig_grin
                              > Nie kazdy bedzie zawal Tests z mamy ja nie zdawalam.Zdawalam ze sztuki.No i?

                              wink no i ty wiesz najlepiej


                  • daga_j Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 17:55
                    Nie no, plastyka i podręcznik do niej jest od IV klasy SP. Jeśli dziecko ma duszę artysty to jest to dla niego wartościowy i ciekawy przedmiot, nie będę się kłócić. W podr. są pewne informacje o artystach, o stylach oczywiście, albo tabelki jak mieszać kolory, coś tam takiego nie pamiętam, ale skoro już nauczycielka wybrała tę pozycję to niechby chociaż dwa razy w mies. do książek zajrzeli a córka mi mówi, że trzy razy w całym roku szkolnym! A oceniane są tylko prace plastyczne, nigdy nie słyszałam by była klasówka z plastyki o znajomości malarzy czy czegoś tam, z wiedzy teoretycznej.
                    • kub-ma Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 18:02
                      nauczycielka mojego dziecka spełniłaby Twoje oczekiwania.
                      • daga_j Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 18:05
                        To dobrze wierzyć, że tacy nauczyciele są smile Sama miałam zamiar być jednym z nich (nie od plastyki).
              • kub-ma Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 18:01
                najma78 napisała:


                > A jak dzieci ucza sie tej plastyki, techniki, muzyki itp z ksiazek? Ciekawi mni
                > e to?

                Np. gdy dziecko ma dokończyć pracę rozpoczętą na lekcji dotyczącą frotażu. Dziecko opowiada mi co pamięta z lekcji, opowiada co zaplanował, czytamy podręcznik, analizujemy umieszczone w podręczniku prace artystów. Fajnie się przy tym bawimy.


                > Sorry ale co takiego jest w ksiazkach do techniki co daje lepsze rezulataty niz
                > praktyka?

                Nie daje lepszych rezultatów. Uzupełnia.


                > w czym sa lepsze? Poza tym slownictwo i gramatyke poznaje i utrwala sie nanlepi
                > ej podczas cwiczen praktycznych.

                Oczywiście, że ćwiczenia praktyczne są najlepsze. W klasie 24-osobowej te ćwiczenia praktyczne nie są w ilości wystarczającej. Praca domowa jest wskazana.
            • daga_j Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 17:51
              Oczywiście, że podręczniki służą do nauki i ja też lubię nowe oglądać. Ale jeśli nauczyciel wybrał taką pozycję, w której jest 10 stron do uzupełnienia a poza tym to tekst, normalny podręcznik, to mógłby prosić uczniów, normalnie im to zadać aby te ćwiczenia zrobili w zeszycie, wtedy książka zostanie czysta i możliwa do odsprzedania. (było np. naklejenie 6 rodzajów papieru - mogli to spokojnie wkleić do zeszytu, albo narysowanie skrzyżowania, znaku) Po prostu nauczyciel musi wykazać empatię, wybrał takie podręczniki, ok, według niego są najmądrzejsze, ale jeśli nie trzeba ich popisać to byłoby super.
              Angielski - ćwiczeniówka jest do utrwalania i łączenia w pary, robienia krzyżówek, a do zeszytu powinni przepisać jakieś słówka, w podręczniku powinno być więcej "ramek" z zasadami budowy zdań, słownictwo oraz przede wszystkim czytanki, scenki sytuacyjne do opowiadania, ale nie puste linijki kropeczki do wpisania bzdetnego słówka. Jak jest np. 5 zdań z pustym miejscem do wpisania powiedzmy "on in at" to nauczyciel powinien powiedzieć - przepiszcie te zdania i uzupełnijcie do zeszytu - tym lepiej im się utrwali pisownia, a podręcznik pozostanie czysty!
          • dantonka Nie narzekajmy? 29.07.14, 15:30
            Książki do plastyki, muzyki i techniki to absurd.
            W księgarniach można kupić używane ćwiczenia, które w ogóle nie są uzupełniane, bo nauczyciel każe kupić, a później - zapomina? Odzywać się w szkole nie ma po co, bo po jakie licho nauczyciel ma sobie przypomnieć i zadawać dzieciom prace domowe do wykonania w ćwiczeniach?
            Głupota i tyle.
            Ceny podręczników do języków obcych mnie powalają. Dla dobra ucznia oczywiście i ku chwale ojczyzny nie można ich sprzedać.
        • kub-ma Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 14:30
          najma78 napisała:

          > A dlaczego ksiazki nie moga byc zakupione przez szkole?

          Bo szkoły na to nie stać. Tak jak na wiele innych rzeczy w naszym kraju. Chociaż może się to zmieni patrząc na klasę pierwsza.

          Poza tym czy uczniowie
          > podczas edukacji podstawowej (gimnazjum sie w nia wlicza) korzystaja duzo z ksi
          > azek?

          Korzystają dużo. Mówię to z punktu widzenia nauczycielki i matki ucznia SP.

          > A w jaki sposob sie inwestuje w ten nezyk obcy?

          Gdyby w szkole podstawowej nie było obowiązkowego języka obcego, większość rodziców i tak posłałaby dziecko na prywatne lekcje. Teraz inwestujemy tylko w książkę.
          • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 14:56
            kub-ma napisała:

            > Bo szkoły na to nie stać. Tak jak na wiele innych rzeczy w naszym kraju. Chocia
            > ż może się to zmieni patrząc na klasę pierwsza.

            Szkoly nie stac a rodzicow musi byc stac i to co rok? Ksiazki przez szkole nie musza byc kupowane co rok nowe, uzywane w szkole posluza i kilka lat a rodzice zamiast placic na komitety i inne takis co miesiac mogliby wplacac xrobna sume na fundusz wymiany zniszczonych podrecznikow, przez kilka lat by sie uzbierala niezla suma. Rady rodzicow movlyby taki pomysl przedstawic.
            >
            > Korzystają dużo. Mówię to z punktu widzenia nauczycielki i matki ucznia SP.

            Czyli nudna typowa nauka z ksiazek w dalszym ciagu? Mowie to z punktu widzenia matki i pracujacej a klasach a takze prowadzacej lekcje. Poza tym to jakos inaczej korzysta sie z podrecznikow szkolnych niz wlasnych?


            > Gdyby w szkole podstawowej nie było obowiązkowego języka obcego, większość rodz
            > iców i tak posłałaby dziecko na prywatne lekcje. Teraz inwestujemy tylko w ksią
            > żkę.

            No widzisz, u mnie w szkolach podstawowych nie ma obowiazkowej nauki jezyka obcego i jakos wiekszosc nie zapisuje dzieci na prywatne lekcje. Nauka jezyka obcego moze zaczac sie (i zaczyna) po szkole podstawowej kiedy dzieci sa w wieku 11-12 lat i efekty sa takie same czyli kto chce ten sie nauczy bardzo dobrze a kto chce mniej te slabiej. Podrecznika tez nie ma.

            • gazeta_mi_placi Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 15:59
              Najma, ale mieszkasz w kraju którego język ojczysty tak naprawdę obecnie jest międzynarodowym językiem w którym dogadasz się bezproblemowo w większości świata, faktycznie w takiej sytuacji dodatkowy obcy język nie jest aż tak potrzebny.
              A jak wyobrażasz sobie brak języka obcego (najczęściej właśnie angielskiego) w polskiej szkole?
              Znajomość angielskiego to obecnie niestety podstawa.
              Tam gdzie mieszkasz jest to po prostu język miejscowy, w Polsce nie.
              • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 16:13
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Najma, ale mieszkasz w kraju którego język ojczysty tak naprawdę obecnie jest m
                > iędzynarodowym językiem w którym dogadasz się bezproblemowo w większości świata
                > , faktycznie w takiej sytuacji dodatkowy obcy język nie jest aż tak potrzebny.
                > A jak wyobrażasz sobie brak języka obcego (najczęściej właśnie angielskiego) w
                > polskiej szkole?

                Gazeta wiem co masz na mysli, jednak fakty sa takie (udowodnione) ze systemie edukacyjnym rozpoczscie nauki jezyka obcego w wieku dojrzewania przynosi takie same efekty jak w przypadku nauki od przedzzkola. I nie zrozum mnie zle, mam na mysli typowa edukacje szkolna a nie sytuacje gdy jeden z rodzicow pochodzi z innego kraju itp. Dlatego tez owszem mozna wczesniej ale nie ma potrzeby. Moje dzieci mialy w podstawowej szkole hiszpanski ale na luzie i znaja kolory, piosenki itp ale prawdziwa nauka jezyka zacznie sie u corki dopiero od wrzesnia. Mam kontakt z polskimi dziecmi znajomych (a takze zawodowo mialam) ktorzy przyjechali po kilku latach nauki w szkole podstawowej, niektore dzieci juz po klasie 6 i ich poziom angielskiego nie byl nawet komunikatywny. I znowu nie chce byc zle zrozumiana, wiec nie dotyczy to wszystkich dzieci ale zdecydowana wiekszosc. Nie mowie tez ze nie wyobrazam sobie szkoly podstawowej bez uczenia jezyka obcego ale nie dajmy sie wariowac zaczynajac wczesnie, zmuszajac dzieci do uczenia sie slowek i gramatyki, bo male dzieci czesto nie znaja gramatyki jezyka ojczystego i nie maja duzego zasobu slow.
                • minkapinka Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 21:25
                  zgadzam się, u mojej córki duze postępy w nauce języka obcego zaobserwowałam dopiero od 4 klasy
            • kub-ma Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 18:15
              najma78 napisała:


              > Szkoly nie stac a rodzicow musi byc stac i to co rok? Ksiazki przez szkole nie
              > musza byc kupowane co rok nowe, uzywane w szkole posluza i kilka lat a rodzice
              > zamiast placic na komitety i inne takis co miesiac mogliby wplacac xrobna sume
              > na fundusz wymiany zniszczonych podrecznikow, przez kilka lat by sie uzbieral
              > a niezla suma. Rady rodzicow movlyby taki pomysl przedstawic.

              Wróć do kraju, zgłoś postulat smile

              > Czyli nudna typowa nauka z ksiazek w dalszym ciagu? Mowie to z punktu widzenia
              > matki i pracujacej a klasach a takze prowadzacej lekcje. Poza tym to jakos ina
              > czej korzysta sie z podrecznikow szkolnych niz wlasnycch

              No widzisz jak Wy tam w wielkim świecie wspaniale uczycie, a my tu w Polsce dalej nudnie i typowo smile Ucząc matematyki i pracując w jednej z najlepszych szkół warszawskich wymagam podręcznika. Nawet gorzej, wczytuję się ostatnio w książki do matematyki wydane w Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu inspiracji.
              • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 18:23
                kub-ma napisała:

                > Wróć do kraju, zgłoś postulat smile

                Ja nie mam zamiaru wracac do pl i byc rodzicem placacym podatki podwojnie tylko po to zeby biznes wydawniczy sie krecil.

                > No widzisz jak Wy tam w wielkim świecie wspaniale uczycie, a my tu w Polsce dal
                > ej nudnie i typowo smile Ucząc matematyki i pracując w jednej z najlepszych szkó
                > ł warszawskich wymagam podręcznika. Nawet gorzej, wczytuję się ostatnio w książ
                > ki do matematyki wydane w Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu inspiracji.

                a uczniowie ktorych uczysz rozwiazuja zadania w podrecznikach czy moze jednak uzywasz tablicy multimedialnej aby strone wyswietlic i wytlumaczyc?
                • kub-ma Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 18:38
                  najma78 napisała:


                  > a uczniowie ktorych uczysz rozwiazuja zadania w podrecznikach czy moze jednak u
                  > zywasz tablicy multimedialnej aby strone wyswietlic i wytlumaczyc?

                  A wiesz, że różnie? Zależy od zadania, klasy, tematu, modelu lekcji itd. Poza tym trzeba pamiętać, że nie we wszystkich szkołach i we wszystkich klasach tablice multimedialne są. I jeszcze jedna kwestia: dzieci skarżą się na złe samopoczucie, gdy zbyt długo pracują z taką tablicą. Tablica multimedialna jest atrakcyjna, ale jak każdy środek dydaktyczny powinna być wykorzystywana jako jeden z wielu.
                  • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 18:52
                    kub-ma napisała:


                    >z, że różnie? Zależy od zadania, klasy, tematu, modelu lekcji itd. Poza t
                    > ym trzeba pamiętać, że nie we wszystkich szkołach i we wszystkich klasach tabli
                    > ce multimedialne są.

                    Podreczniki to nie cwiczenia, nie sluza do tego aby s nich pisac. To niszczenie srodowiska, bo ksiazki moglyby posluzyc kilka lat. Produkacja ksiazek jest drozsza niz zeszytow. Dziwne praktyki.

                    I jeszcze jedna kwestia: dzieci skarżą się na złe samopocz
                    > ucie, gdy zbyt długo pracują z taką tablicą. Tablica multimedialna jest atrakcy
                    > jna, ale jak każdy środek dydaktyczny powinna być wykorzystywana jako jeden z w
                    > ielu.

                    ???? Zle samopoczucie? Przeciez nie siedza 50 cm przed nia po kilka godzin dziennie. Tablice multimadialne to nie zagrozenie ale gry komp, tablety, telefony itd owszem.
                    • kub-ma Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 19:05
                      najma78 napisała:


                      > Podreczniki to nie cwiczenia, nie sluza do tego aby s nich pisac. To niszczenie
                      > srodowiska, bo ksiazki moglyby posluzyc kilka lat. Produkacja ksiazek jest dro
                      > zsza niz zeszytow. Dziwne praktyki.

                      Dziwnie się z Tobą dyskutuje. Gdzie ja napisałam, że dzieci piszą w podręcznikach? Podręcznik służy mi do przeprowadzania wielu ciekawych lekcji, bądź ich fragmentów. Nie chce mi się tutaj wszystkiego wyłuszczać, ale np. mając tabelkę bądź wykres, można świetnie to wykorzystać do lekcji jako bazę.

                      A to, że nie we wszystkich szkołach czy salach są tablice multimedialne, to fakt.


                      > ???? Zle samopoczucie? Przeciez nie siedza 50 cm przed nia po kilka godzin dzi
                      > ennie. Tablice multimadialne to nie zagrozenie ale gry komp, tablety, telefony
                      > itd owszem.

                      Tablica multimedialna nie jest zagrożeniem, jest świetną pomocą dydaktyczną, ale nie jest lekiem na wszystko. Na matematyce najbardziej cenię działanie, szczególnie w grupach.
                      • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 19:39
                        kub-ma napisała:

                        > Dziwnie się z Tobą dyskutuje. Gdzie ja napisałam, że dzieci piszą w podręcznika
                        > ch?

                        Na moje pytanie czy twoi uczniowie rozwiazuja zadania w ksiazkach odpowiedzialas ze roznie co oznacza ze czasem owszem.

                        Podręcznik służy mi do przeprowadzania wielu ciekawych lekcji, bądź ich fra
                        > gmentów.

                        Rozumiem ze uczcacy moze wspomagac sie podrecznikami co nie oznacza ze praca z podrecznikiem jest glownym zajeciem uczniow, to raczej za kare wink

                        > Tablica multimedialna nie jest zagrożeniem, jest świetną pomocą dydaktyczną, al
                        > e nie jest lekiem na wszystko. Na matematyce najbardziej cenię działanie, szcze
                        > gólnie w grupach.

                        ja nie twierdze ze jest lekiem na wszystko, tak samo jak nie jedyna pomoca dydaktyczna ale praca z podrecznikiem tez nie jest, i w matematyce (tak jak i we wszystkim) wykorzystuje sie rozne zrodla, materialy a nie jeden podrecznik a to ma uczen. W czasach kiedy byly tylko podreczniko do dyspozycji bylo inaczej, teraz edukacja wyglada inaczej i to dotyczy nauczycieli jak i uczniow. Dlatego to przywiazanie do podrecznikow w kilku czesciach plis cwiczen w pl to nic innego jak to co napisalam w postach powyzej.

                        • kub-ma Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 21:18
                          Odniosłam się do tablicy multimedialnej. Mało precyzyjnie, mój błąd.
            • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 20:44
              No widzisz, u mnie w szkolach podstawowych nie ma obowiazkowej nauki jezyka obcego i jakos wiekszosc nie zapisuje dzieci na prywatne lekcje.

              No i efekty ( a raczej ich brak) widać.


              Poza tym - co kraj to obyczaj. Jak w UK wygląda wkład państwa w opiekę na dziećmi w wieku 0-4 lata? Jakie możliwości mają rodzice pracujący na cały etat? Tam faktycznie można poczuć różnicę między wiekiem 0-4 a późniejszym, zwłaszcza jeżeli mówimy o podstawie w szkole "rejonowej"
              • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 20:52
                joa66 napisała:


                > No i efekty ( a raczej ich brak) widać.

                Naprawde? Toz Polacy takze mlodzi syna ze znajomosci jezykow obcych w tym angielskiego big_grin

                > Poza tym - co kraj to obyczaj. Jak w UK wygląda wkład państwa w opiekę na dzieć
                > mi w wieku 0-4 lata? Jakie możliwości mają rodzice pracujący na cały etat? Tam
                > faktycznie można poczuć różnicę między wiekiem 0-4 a późniejszym, zwłaszcza jeż
                > eli mówimy o podstawie w szkole "rejonowej"

                ? Co oznacza poczuc roznice? Jak ktos zadabia dobrze i nie lapie sie na dofinansowanie kosztow przsdszkola to nawet tego nie odczuje, a ci ktorzy zarabiaja mniej maja dofinasowanie. Tak to wyglada, a to ze rozne osoby maja rozne view to normalne, jeden to dusigrosz i woli babcie z pl sprowadzic zeby koszty byly zadne a inny niemota bedzie narzekal zawsze i na wszystko.
                • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 21:07
                  Napisz konkretnie na co (m.in. na ile godzin) jest dofinansowanie i dla kogo (do jakiego dochodu) wink

                  Toz Polacy takze mlodzi syna ze znajomosci jezykow obcych w tym angie
                  > lskiego big_grin


                  natemat.pl/81147,swiatowy-ranking-znajomosci-angielskiego-polska-w-czubie-tabeli-wyprzedza-belgie-niemcy-i-szwajcarie-ogromny-postep
                  Nie wiem czy to dotyczy Polaków w UK.
                  • joa66 Mały off top 28.07.14, 21:22
                    [i]W Wielkiej Brytanii tak jak w Polsce dzieci uczy się przede wszystkim rozwiązywania testów?

                    - Tak. W moim miasteczku, Faversham, przez ostatnią dekadę pojawiło się wielu Polaków. Wszyscy myśleli, że dla szkoły będzie to duży problem - ich dzieci nie mówią dobrze po angielsku i zaniżą poziom. Okazało się, że radziły sobie lepiej niż mali Anglicy. Moim zdaniem dlatego, że u was rodzice i nauczyciele wciąż trochę więcej oczekują od dzieci.[/i]

                    wyborcza.pl/magazyn/1,139525,16311066,Tolerancja_to_nie_plytka_obojetnosc.html
                    • najma78 Re: Mały off top 28.07.14, 21:37
                      joa66 napisała:

                      > [i]W Wielkiej Brytanii tak jak w Polsce dzieci uczy się przede wszystkim rozwią
                      > zywania testów?
                      >
                      > - Tak. W moim miasteczku, Faversham, przez ostatnią dekadę pojawiło się wielu P
                      > olaków. Wszyscy myśleli, że dla szkoły będzie to duży problem - ich dzieci nie
                      > mówią dobrze po angielsku i zaniżą poziom. Okazało się, że radziły sobie lep
                      > iej niż mali Anglicy. Moim zdaniem dlatego, że u was rodzice i nauczyciele w
                      > ciąż trochę więcej oczekują od dzieci.
                      [
                      /i]
                      >
                      > wyborcza.pl/magazyn/1,139525,16311066,Tolerancja_to_nie_plytka_obojetnosc.html

                      Edukacja uk ma drugie miejsce w Europie i szoste na swiecie o czym poinformowala bbc w tym roku. Rzad Camerona poprzeczke wymagan podnosi coraz bardziej i zmiany juz sa wprowadzone (co obserwuje w pracy) tak wiec zle nie jest ani nie zanosi sie zeby bylo. smile
                      • joa66 Re: Mały off top 28.07.14, 21:40
                        Ale w badaniach PISA Polska wyprzedza UK smile

                        Ale dobrze , że się za to wzieliście wink
                        • najma78 Re: Mały off top 28.07.14, 21:55
                          joa66 napisała:

                          > Ale w badaniach PISA Polska wyprzedza UK smile
                          >
                          > Ale dobrze , że się za to wzieliście wink

                          wink
                  • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 21:28
                    joa66 napisała:

                    > Napisz konkretnie na co (m.in. na ile godzin)

                    Sprawdz sobie sama. Dofinasowanie zalezy od dochodow rodziny i max pokrywa 70% kosztow.

                    > Nie wiem czy to dotyczy Polaków w UK.

                    ja tez nie wiem, natomiast wiem jak zna angielski wiekszosc rodakow w tym dzieci ktore w szkole juz pare lat sie uczyly jezyka wink
                    • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 21:38
                      Sprawdz sobie sama.

                      tak podejrzewałamwink



                      max pokrywa 70% kosztow.


                      Czego? Opieki 5 dni razy 9-10 godzin? smile

                      ja tez nie wiem, natomiast wiem jak zna angielski wiekszosc rodakow w tym dziec
                      > i ktore w szkole juz pare lat sie uczyly jezyka wink


                      To fajnie, że TY wiesz jak angielski zna WIĘKSZOŚĆ rodaków w PL (do której specjalnie nie jeździsz) i Twoje badania są sprzeczne z tymi przedstawionymiwink
                      • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:04
                        joa66 napisała:

                        > Czego? Opieki 5 dni razy 9-10 godzin? smile

                        Kosztow, a te zaleza od ilosci godzin tej opieki oraz innych czynnikow wiec to jest indywodualne bo kazda rodzina ma inna sytuacje.

                        > To fajnie, że TY wiesz jak angielski zna WIĘKSZOŚĆ rodaków w PL (do której spec
                        > jalnie nie jeździsz) i Twoje badania są sprzeczne z tymi przedstawionymiwink

                        Wiekszosc 99% Polakow w uk (a do tej grupy sie odnioslam) przyjechalo z pl. Czytalam zreszta gdzies tut raport na temat znajomlsci jezyka przez imigrantow i biorac pod uwage ze wiekszosc to ludzke mlodzi nie wyglada to dobrze.
                        • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:13
                          iekszosc 99% Polakow w uk (a do tej grupy sie odnioslam) przyjechalo z pl. Cz
                          > ytalam zreszta gdzies tut raport na temat znajomlsci jezyka przez imigrantow i
                          > biorac pod uwage ze wiekszosc to ludzke mlodzi nie wyglada to dobrze.


                          No to da się to wytłumaczyć na 2 sposoby:

                          albo imigracja do UK jest specyficzna
                          albo niski poziom znajomości angielskiego Polaków i tak jest wyższy niż większości nacji

                          A co do żłobka przedszkola - napisz ile kosztuje opieka nad dziećmi 0-4 lat w wymiarze 9 h x 5 dni i kto może otrzymać do takiej opieki dofinansowanie i w jakiej wysokościwink

                          Tak wiem, mam sama sobie znaleźć wink
                          • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:25
                            joa66

                            > No to da się to wytłumaczyć na 2 sposoby:
                            >
                            > albo imigracja do UK jest specyficzna
                            > albo niski poziom znajomości angielskiego Polaków i tak jest wyższy niż większo
                            > ści nacji

                            smile jakos nie interesuje mnie jak joa sobie to bedzie tlumaczyc

                            >
                            > A co do żłobka przedszkola - napisz ile kosztuje opieka nad dziećmi 0-4 lat
                            > w wymiarze 9 h x 5 dni
                            i kto może otrzymać do takiej opieki dofinans
                            > owanie i w jakiej wysokościwink
                            >
                            > Tak wiem, mam sama sobie znaleźć wink

                            Napisalam ci od czego zalezy dofinansowanie. Kazda rodzina ma inna sytuacje a dofinansowanie zalezy od dochodow i kosztow ponoszonych na opieke. Maksymalnie to moze byc 70% kosztow. Skad mam ci podac kwote skoro napisalam ze zalezy od sytuacji konkretnej rodziny a kazdy ma inna.
                            • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:33
                              www.theguardian.com/money/2013/jan/29/how-cut-childcare-costs
                              Full-time childcare costs working parents across Britain £722 a month, with prices lowest in the north-west (where childminders typically charge £630 a month for 45 hours a week), and highest in London (where £1,010 a month is the norm).

                              oraz

                              np
                              www.mirror.co.uk/news/uk-news/uk-average-salary-26500-figures-3002995
                              The High Pay Centre calculated that FTSE 100 chiefs on an average £4.3million took just two and a half days after the New Year break to top Britain’s £26,500 average salary.

                              New figures from the Office for National Statistics reveal the depths of low pay and the grotesque chasm between a rich one per cent and the other 99% of the country.

                              Four in five new jobs are in sectors averaging under £16,640 for a 40-hour week.




                              opieka netto, wynagrodzenie brutto-roczne

                              p.s. wiem, że nie interesuje Ciebie jak "joa" to tłumaczy, dlatego fajnie, że komentujesz wink
                              • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:46
                                Joa ja sie nie zajmuje kalkulowaniem dofinansowania opieki nad dziecm a nawet gdybym taki kalkulator miala przed soba to musialabym miec sporo danych. Trudno ci to pojac to daj sobie spokoj i tyle. Jak widzisz koszty opieki sie roznia i zaleza od roznych czynnikow tak jak rozne rodziny maja rozne dochody wiec usrednianie nic nie da bo nikt ci kwoty nie poda.
                                A tak wogole to za 9h dziennie moze policzyc childminder przy czym stawki godzinowe moga sie roznic np w zaleznosci od godzin w jakich zajmuje sie dzieckiem, iloscia dzieci itp, w przedszkoalch zazwyczaj sa dwie sesje po 5h i nawet jesli oddajesz dziecko na 6h placisz za 10h...po ukonczeniu przez dziecko 3 lat 15h jest finansowane przez panstwo (dziecko nie musi chodzic codziennie po 3h) w przedszkolach, niektore councils refunduja te 15h u childminders ale nie wszystkie itd.
                                • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 22:51
                                  Czyli każde państwo inaczej wspiera rodziny z dziecmi. W sumie chyba wolałabym tanią opiekę dla dzieci w wieku 0-4 lata niż darmowe podręczniki. (wolałabym, bo sama zajmowałam się dzieckiem kiedy było w tym wieku).

                                  I cieszę się, że nauka języków obcych jest od 1 klasy.
                                  • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 23:11
                                    joa66 napisała:

                                    > Czyli każde państwo inaczej wspiera rodziny z dziecmi. W sumie chyba wolałabym
                                    > tanią opiekę dla dzieci w wieku 0-4 lata niż darmowe podręczniki. (wolałabym, b
                                    > o sama zajmowałam się dzieckiem kiedy było w tym wieku).

                                    4 lata w porownaniu z 14 to faktycznie wieki smile


                                    > I cieszę się, że nauka języków obcych jest od 1 klasy.

                                    Ja tez sie ciesze i mam nadzieje ze w szkole podstawowej naucza wiecej niz liczyc do 10, podstawowych kolorow i dwoch piosenek przedszkolnych.
                                    • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 23:14
                                      mam nadzieje ze w szkole podstawowej naucza wiecej niz liczyc do 10, podstawowych kolorow i dwoch piosenek przedszkolnych.

                                      Jak się nie uda, zawsze mogą wyjechac do UK , gdzie jak sama twierdzisz poziom angielskiego przyjeżdzających Polaków jest starszny. Nie będą się rzucać w oczywink
                                      • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 23:23
                                        joa66 napisała:


                                        > Jak się nie uda, zawsze mogą wyjechac do UK , gdzie jak sama twierdzisz poziom
                                        > angielskiego przyjeżdzających Polaków jest starszny. Nie będą się rzucać w oczy
                                        > wink

                                        W fabryce m.in rodakami zapewne nie beda sie rzucac w oczy wink za to beda budzic zdziwienie gdy beda sie chwalic dyplomem ukonczenia studiow w pl i taka znajomoscia jezyka angielskiego wink a dzieci po podstawowce martwic sie nie musza 2-3 lata i beda sobie z jezykiem radzic.
                                        • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 23:27
                                          No cóż, to Twoje zdanie o imigrantach w UK.smile
                                    • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 23:16
                                      lata w porownaniu z 14 to faktycznie wieki

                                      ale od mniej więcej od 10 roku życia dochodzi problem poziomu nauczania smile (do mniej więcej tego wieku jest ok i wielu przypadkach lepiej niż w PL)
                                      • najma78 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 23:25
                                        joa66 napisała:

                                        > lata w porownaniu z 14 to faktycznie wieki
                                        >
                                        > ale od mniej więcej od 10 roku życia dochodzi problem poziomu nauczania smile (do
                                        > mniej więcej tego wieku jest ok i wielu przypadkach lepiej niż w PL)

                                        Joa odpocznij bo juz ci sie wszystko placzebig_grin
                                        • joa66 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 23:30
                                          Joa odpocznij bo juz ci sie wszystko placze

                                          Witamy w krainie merytorycznych argumentów najmy smile Nie, nie musisz pisac CO mi się plącze - wiadomo - wszystko wink


                                          to chyba eot, no nie? big_grin
        • makurokurosek Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 15:49
          Młoda dopiero skończyła etap 3 klasy z wszystkich zakupionych do tej pory książek korzystała w 100%.
        • morekac Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 20:25
          Książki w Polsce nie mogą być zakupione przez szkołę, bo szkoła nie kupuje podręczników. Nie ma kasy i przepisów pozwalających na to.
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • agni71 Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 15:30
        Wystawiłam podręczniki używane przez dziecko po 5zł za sztuk
        > ę, do odbioru osobistego. Zainteresowanie znikome.
        >

        Pewnie przez ten odbiór osobisty. Ja wystawiłam z głupia frant podręczniki z pakietu do II klasy, 25 zł za 5 szt (na cały rok) - akurat jest to podręcznik w którym sie nie pisze. Poszło błyskawicznie, ale z wysyłką, często kupuja u mnie osoby z innej części kraju.
      • jakw Re: Nie narzekajmy 28.07.14, 20:45
        kub-ma napisała:

        > > Nie rozumiem dlaczego tak narzekamy. Przecież książki to inwestycja w rozwój dz
        > iecka.
        Książki typu "zeszyt ćwiczeń do plastyki", na dokładkę użyty raz w roku , to jest inwestycja co najwyżej w rozwój wydawnictwa...
    • stacie_o Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:37
      Dlatego też dziwi mnie hejt na darmowy podręcznik....
    • chipsi Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:37
      Co Ty opowiadasz że dziecko kosztuje, no weź ;>
      Tzn ja wiem, ale nijak nie potrafię tego moim teściom namalować.
    • tryggia Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:40
      Wsteone obliczenia wydatkow przed 1 wrzesnia dla zerowkowicza i drugoklasisty sp, to 500 zl podreczniki i ok. 200 wyprawki. Bez tornistrow, bo zeszłoroczne jeszcze do konca roku pociagna.
      Trzeba kupic, to sie kupi, wkurza mnie jednak to populistyczne pieprzenie o tanich podrecznikach. Powuedziekiby, ze jest wolny rynek i przynajmniej byloby uczciwie.
      • marzeka1 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 13:58
        Ponieważ moi synowie nie należeli do roczników zaczynających jakąś reformę, co mogłam jeśli chodzi o podręczniki, kupowałam używane- znacznie taniej, nowe były tylko ćwiczenia.
        • azja001 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 14:10
          Ja zakupiłam do 3 gimnazjum używane za 200 zł, brakuje jeszcze angielskiego więc 250 max.
          Nie macie kiermaszy i sklepów z używanymi?
          • dantonka Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 15:39
            Zapomniałaś o zeszycie ćwiczeń do języka obcego? 50 zł może kosztować podręcznik.
            W gimnazjum są dwa języki obce.
      • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:18
        Wyprawka dla zerowkowicza?
        • tryggia Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:47
          Ktorego slowa nie rozumiesz?
          • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:17

    • irima2 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 14:15
      Na książki dla 2-klasisty wydałam 400 zł. Musze dokupić trochę zeszytów, bloki, paczkę kredek i plastelinę i kilka podobnych - wyjdzie ze 100 zł. No może jeszcze ok 60-70 zł za 2 pary dodatkowych butów, których bym nie kupowała gdyby nie szkoła (na w-f i zmienne do szkoły). 600 zł na rok to 50 zł miesięcznie. Za przedszkole młodszego płacę 450 zł miesięcznie + książki (ok 120 zł na rok) + wyprawka (2x50 zł w ciągu roku) + środki czystości. Tak więc nawet kwota 1000 zł na gimnazjalistę to jednak mniej niż przedszkole. Nie mówiąc o tym, że niecałe 100 zł miesięcznie na edukację to chyba nie jest powalająca kwota. Sporo ludzi więcej na fajki wydaje a jakoś nie słychać ich płaczu i lamentu.
      • agni71 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:34
        irima2 napisała:

        > Na książki dla 2-klasisty wydałam 400 zł.

        a to ciekawe - czyżby były aż takie różnice w cenach pakietów? Czy kupujesz gdzie popadnie, nie porównując cen i nie szukając najtańszej oferty? Mnie pakiet do III klasy wyniósł 207 zł (kupiony w promocji w empiku w czerwcu i częściowo opłacony punktami Payback). Do tego dojdzie jeszcze angielski za ok. 60-65 zł.
        • irima2 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:58
          Myślisz że zmyślam? Otóż sprawdzałam ceny i np. w arosie koszt podręczników (pakiet + angielski + zajęcia komputerowe + religia) 382,49, w gandalfie 394,25 w empiku 383,94. Sam pakiet kosztował ok. 260 zł
          • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:59
            Ja kupilam po prostu w szkole bo oszczędności żadne.
          • agni71 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:11
            Nie będe negować, pewnie masz inny pakiet. U mnie zawsze dzieci miały zajęcia komputerowe w pakiecie, a religii nie liczę, bo to zajęcia dodatkowe. Mój pakiet ma cenę regularną podobną, powyżej 250 zł, ale wyszukałam okazję, polecam tez zbieranie punktów Payback, to potrafi nieźle obniżyć kwote do zapłaty.
    • guderianka Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 14:16
      Kupuj używane podręczniki- zejdziesz z 600zł na 250zł
      zeszyty i pierdółki, buty na wf - 100zł
      (chyba że kupujesz mu nike air )

      Drugie dziecko-u mnie-wszystkie książki nowe 370zł-zeszyty itp.- max 120zl

      I jak co roku będę się dziwila że w tv mówią, że wyprawka do szkoły na jedno dziecko to 1000zł tongue_out
      • marzeka1 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 14:19
        Zawsze żal mi było rodziców, których dzieci zaczynały którąś z reform, wtedy musiały być nowe podręczniki, ale nie rozumiem (gdy potem się narzeka) sensu kupowania nowych podręczników.
        • bergamotka77 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 14:24
          Ksiazki to jedno, ale ja ostatnio za same zeszyty plus pierdoły papiernicze - kredki, farby, cyrkle, bloki techniczne kolorowe i białe itp. zapłaciłam 150 zł. Plus plecak i piórnik - koszt wyprawki dla mojego szóstoklasisty ok. 800 - 1000 zł
          • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 14:29
            ja pierdółki papiernicze kupuje pod koniec wakacji w Tesco jak jest promocja zwrot połowy kasy.
            Wychodzi groszowo.
          • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:54
            Boże jakie to szczęście, że istnieje obowiązek szkolny inaczej połowa dzieci nigdy do ręki by nie wzięła kredki czy farb , wszak to dla rodziców taki gigantyczny zbędny wydatek.
            • volta2 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:09
              Boskiesmile

              Masz racje w tym wątku od a do zet.
            • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:15
              widzisz znaczna część dzieci używa także tych przyborów w domu, mimo że chodzi do szkoły-nie stają się nagle bezużyteczne i ciągle ich potrzebują(te do użytku szkolnego leżą w klasie), jasne część gapi się w telewizor albo gra na kompie zamiast....
              • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:24
                Moje dzieci lubią prace plastyczne, nigdy im nie wyliczałam plasteliny, farb, kredek. To dla mnie logiczne iż takie rzeczy należy kupować i nie wiąże tego wydatku z obowiązkiem szkolnym, jest to po prostu wydatek wynikający tylko i wyłącznie z posiadania dziecka i dbałości o jego rozwój. Oczywiście zamiast kredek można dać dziecku patyk i nim będzie rysował po piasku.
                Nie dziwię się, ze rodzice 6 latków tak narzekają na słaby rozwój małej motoryki swoich pociech, jak niby ma się ona rozwijać skoro pierwsze przybory plastyczne dziecko dostaje wraz z książkami do szkoły.
                • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:31
                  ie dziwię się, ze rodzice 6 latków tak narzekają na słaby rozwój małej motoryk
                  > i swoich pociech, jak niby ma się ona rozwijać skoro pierwsze przybory plastycz
                  > ne dziecko dostaje wraz z książkami do szkoły.
                  ale własnie piszesz bzdury. moim dzieciom muszę kupić dodatkowe przybory plastyczne do skzoły bo tych co mają w domu używają na co dzień w domu, nie przestają z powodu używania ich w szkole czy przedszkolu..niektórzy mogą oddać to co mają w domu, nam ciągle są w domu potrzebne i żeby zanieść do skzoły czy przedszkola muszę zwyczajnie kupić kolejne a nie zabrać dzieciom te co mają...
                  • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:03
                    Tak więc nie powinnaś tego kosztu odbierać jako karę tylko jako coś całkowicie normalnego, tym bardziej że składka na artykuły plastyczne czy też wyprawka zawierająca te artykuły również jest w przedszkolu. Nie wiem więc skąd to oburzenie, że nagle dziecku trzeba plastelinę kupić.
                    • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:09
                      Ależ to dodatkowy koszt-moje dziecko plastelinę ma w domu,muszę zakupić dodatkową na użytek szkolny/przedskzolny bo tej z domu mu nie zabiorę-jest mu potrzebna. Takich problemów nie mają rodzice których dzieci tego w domu nie używają i mogą po prostu im zabrać i zanieść a dzieciak nawet nie zauważy, że zniknęła.......
                    • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:25
                       tym bardziej że składka na artykuły plastyczne czy też wyprawka zaw
                      > ierająca te artykuły również jest w przedszkolu.

                      Nie ma u mnie i nie bylo.
                      • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:34
                        > Nie ma u mnie i nie bylo.
                        a jak to co jest/nie ma u Ciebie ma się do tego jak jest/nie ma teraz w publicznym polskim przedszkolu?
                        • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:31
                          Ze nie wszedzie takie wyprawka sa, wiec Widocznie sa zbedne.
                          • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:37
                            nożyczki, kartki, wycinanki, kredki, farbki - tak to absolutnie zbędne rzeczy dla przedszkolaka....
                            • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 11:42
                              Takie rzeczy to ma przedszkole, za moch czasow tez przedszkole mialo.Moje dziecko wycinanek na oczy nie widzialo, Farbkami tez nie maluja.Malowanie czy robienie z Pl astronomische jest dla chetnych, jak ktos nie chce to nie robi i jakos swiat sie od tego nie zawala.
                              • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 11:48
                                /Takie rzeczy to ma przedszkole....
                                No wiec dalej/jak sie to twoje przedszkole ma do publicznego przedszkola w Polsce? bo zdaje się, że o polskiej wyprawce jest mowa w tym wątku i nie nie tych rzeczy nie ma polskie przedskzole trzeba je zakupić albo dac pieniądze aby przedszkole miało.....
    • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 14:38
      Nawet nie chcę o tym myśleć. Uzgodniłyśmy z córkami, że oszczędności idą na wakacje, a książki najwyżej skserujemy. Trudno się mówi.
    • naomi19 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 14:44
      im was dłużej czytam, tym bardziej sie ciesze, ze corka (Ikl) bedzie miala darmowe podreczniki przez cala edukacje do studiow.Kupa kasy w kieszeni.
    • myfaith Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 14:58
      Tak sie składa ze dziecko właśnie jest w trybie reformy wiec książek po starszych rocznikach nie moze kupić. Szkoda. Tak na wyczucie myśle ze i tak kasa leci na ćwiczenia a nie podręczniki ale nie przeanalizowalam tego dokładnie a ćwiczeń nie da rady kupić od kogoś bo są wypełnianie.

      Giełda książek używanych była organizowana ale co z tego jak po moim synu następna klasa to tez zmiana - był ( nie wiem czy jeszcze jest) taki czas ze zmieniono program co 2 lata . Moze niewiele ale wystarczyło zeby ksiazki kupić nowe i nie moc sprzedać starych.

      • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:10
        Im dalej, tym gorzej.

        W technikum wyszło ponad 1200 zł - książki, narzędzia, odzież ochronna.

        Ubezpieczenia, składki, wycieczki - to juz inna pula, to były tylko obowiązkowe przedmioty wymagane do edukacji. Aha, kilku książek do przedmiotów zawodowych nie udało się zdobyć, bo nie było wznowień, a na allegro 200 zł, odmówiłam zakupu, zwłaszcza że na 36 uczniów książkę miał jeden... Gdyby sie udało, to koszty by wzrosły o kolejną stówę.

        Najtańsza jest edukacja początkowa, jedna ten pakiet za około 200-250 zł plus angielski plus religia (najmłodsze informatykę ma w pakiecie podstawowym) i tak wychodzi najtaniej.


        Pocieszające jest to, że książki kupuje się raz w roku smile
        • enatealie Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:19
          Dokładnie, zakup książek to koszt ponoszony raz do roku. Jeśli posyła się dzieci na zajęcia dodatkowe (sport, języki itp.), to każdego miesiąca mamy wydatek rzędu kompletu podręczników.
          Nie pojmę nigdy utyskiwania na cenę wyprawki szkolnej, bo można to zaplanować w budżecie.
          • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:26
            Zaplanować w budżecie 2 lub 3 tys? Nie każdy jest w stanie taką sumę odłożyć. Ja odkładam tyle, ale wtedy wybór jest taki: wakacje lub książki. Wybrałyśmy w tym roku wakacje.
            • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:29
              zebra12 napisała:

              > Zaplanować w budżecie 2 lub 3 tys? Nie każdy jest w stanie taką sumę odłożyć.

              No, niestety, ja odkładam przez cały rok, mam specjalną kopertę "na książki".

              Zebra, a na socjalne się nie łapiesz? Jak oczywiście masz zdrowie do mops-u, ja nie mam.
              • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:41
                Oni zwracają dopiero późną jesienią. W zeszłym roku udało mi się otrzymać za książki dla najmłodszej - 200 zł.
                • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:51
                  Ale ja nie mam na myśli wyprawki, tylko stypendium socjalne. Zwracają nie późną jesienią, tylko pod koniec roku kalendarzowego i potem szkolnego, trzeba wyłożyć, ale potem wracają. Mnóstwo ludzi z tego korzysta.

                  Tyle że są dość niskie kryteria dochodowe, ale nie wiem jakie, chyba coś koło 450 na łebka. Na rękę.
                  • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:05
                    Na socjalne tak jak na rodzinne jestem za bogata.
                    • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:06
                      W tamtym roku z "powodu" wielodzietności niezależnie od dochdow mozna było dostac zwroty za dzieci z klas 1-3 i roczniki nowej podstawy.
                    • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:22
                      Zamiast siedzec na forum i po raz kolejny utyskiwac, ze nie masz kasy idz dorobic.Korona ci z glowy nie spadnie jak wyczyscisz komus lazienke.
                      • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:03
                        Nie utyskuję, tylko włączam się do dyskusji. Nie ja zaczęłam ten wątek.
                        Rozumiem, że wolno pisać, tylko tym, którzy nie mają problemu z wrześniowym rozruchem szkolnym?
                        Jakoś co roku sobie radzę, to i tym razem damy radę.
                        Co do dorabiania, to kilka dni temu wróciłam z kolonii, gdzie właśnie pracowałam, żeby dorobić. Teraz mam w planach wyjazd z własnymi dziećmi, na który czekałyśmy cały rok.
                        • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:05
                          Wybacz ale ja własnym dzieciom piżamy kupuję kiedy wyrastają ze starych albo kiedy się z niszczą, a nie z powodu szkoły.
                          Z pościelą to samo, trzeba być naprawdę ograniczonym żeby zakup tak podstawowych rzeczy uzależniać od szkoły.
                          Majtki też dzieciom kupujesz tylko wtedy gdy mieszkają w internacie?
                          • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:06
                            Domowe pizamy to domowe, gdy dziecko mieszka poza domem trzeba wiecej komlpetow. Naprawde tego nie rozumiesz czy chcesz Zebrze dowalic?
                            • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:10
                              Chcesz powiedzieć, że twoje dziecko czy dziecko zebry w domu w ogóle nie ma piżamy, albo ma tylko jedną? A co w sytuacji gdy ta jedna jest w praniu, śpi nago ?
                              Piżama i pościel tak samo jak ręczniki czy bielizna to rzeczy które po prostu kupuje się gdy się zużyją, a nie na pokaz bo dziewczę idzie do internatu to żeby ludzie nie gadali to już jej kupię.
                              • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:12
                                A nie, moje towarzystwo ma duzo piżam, dodatkowe komplety u dziadkow jednych i drugich żeby nie wozic ale rozumiem o co Zebrze chodzi i nie czepiam sie dziewczyny.
                                • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:15
                                  A ja owszem , nie jej konkretnie ale zawyżaniu przez nią do absurdu ceny wyprawki i wrzucaniu w nią rzeczy które wyprawką nie są, za to są podstawowym i niezbędnym wyposażeniem człowieka.
                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:40
                                    makurokurosek napisała:

                                    > A ja owszem , nie jej konkretnie ale zawyżaniu przez nią do absurdu ceny wypraw
                                    > ki i wrzucaniu w nią rzeczy które wyprawką nie są, za to są podstawowym i niezb
                                    > ędnym wyposażeniem człowieka.

                                    A ile ty masz w domu kompletow poscieli,pidzam, ile lampek nocnych itp?
                                    Ja mam w zapasie komplet dla gosci (posciel, koldra, poduszki) ale gdyby moja corka miala byc a szkole z internatem to owszem musialabym jej kupic koldre, poduszke, komplet poscieli ze dwie pidzamy i lapmke bo nie wozilaby przeciez poscieli gdyby przyjezdzala do domu, nie uzywalaby tez tej dla gosci gosci bo np na swieta mogliby przyjechac goscie, nie zdemontowalabym jej oswietlenia nad biurkiem bo korzystalaby z niego w odwiedzinach itd. Poscieli mamy po dwa komplety kazdy.
                                    Takze jest to wyprawka.
                                    • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:54
                                      > A ile ty masz w domu kompletow poscieli,pidzam, ile lampek nocnych itp?

                                      Mam wystarczającą ilość by nie wpadać w panikę gdy dziecko idzie do przedszkola /internatu czy gdzie tam jeszcze.


                                      " Ja mam w zapasie komplet dla gosci (posciel, koldra, poduszki) ale gdyby moja c
                                      > orka miala byc a szkole z internatem to owszem musialabym jej kupic koldre, pod
                                      > uszke, komplet poscieli ze dwie pidzamy i lapmke bo nie wozilaby przeciez posc
                                      > ieli gdyby przyjezdzala do domu, nie uzywalaby tez tej dla gosci gosci bo np na
                                      > swieta mogliby przyjechac goscie, nie zdemontowalabym jej oswietlenia nad biu
                                      > rkiem bo korzystalaby z niego w odwiedzinach itd. Poscieli mamy po dwa komplety
                                      > kazdy.

                                      Rozumiem, więc że twoje dziecko ma tylko 1 piżamę i jeden komplet pościeli. Cóż można tylko współczuć bo gdy pranie wypadnie w deszczową pogodę to twoje dziecko musi spać nago , czy moze suszysz szybko suszarką.

                                      "> Takze jest to wyprawka.

                                      Nie, nie jest to wyprawka są to rzeczy codziennego użytku tak jak bielizna czy szczoteczka do zębów.
                                      O Boże zebra wyprawka twojego dziecka będzie jeszcze droższa, wszak nie dodałaś szczoteczki i pasy do zębów oraz ręczników, no i talerzy i sztućców.
                                      • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:06
                                        makurokurosek napisała:

                                        > > A ile ty masz w domu kompletow poscieli,pidzam, ile lampek nocnych itp?
                                        >
                                        > Mam wystarczającą ilość by nie wpadać w panikę gdy dziecko idzie do przedszkola
                                        > /internatu czy gdzie tam jeszcze.

                                        Hmmm w przedszkolu dzieci nie mieszkaja wiec posciel ani pidzamy ani lampki im potrzebne nie sa. Internat to co innego. A przecietna rodzina ma tyle aby wystarczylo do codziennego zycia, wyprowadzka do internatu to zmiana dlatego wymaga przygotowania.


                                        > Rozumiem, więc że twoje dziecko ma tylko 1 piżamę i jeden komplet pościeli. Cóż
                                        > można tylko współczuć bo gdy pranie wypadnie w deszczową pogodę to twoje dziec
                                        > ko musi spać nago , czy moze suszysz szybko suszarką.

                                        Nie wiem skad wyciagasz wnisoki ze tylko jeden albo wcale? Kazdy z nas ma po dwa komplety poscieli i po 2-3 pidzamy ale do internatu zabrac musi tyle samo, wiec to normalne ze trzeba kupic a nie wozic gdy przyjezdza sie np na weekend.
                                        A w deszczowa pogode owszem susze pranie suszarka elektryczna, latem wisi w ogrodzie (np teraz gdy swieci slonce i jest bardzo cieplo) a dziecko nie musialoby spac nago nawet gdyby akurat wszystkie pidzamy byly w praniu bo moglaby zalozyc t-shirt i majtki wink


                                        > Nie, nie jest to wyprawka są to rzeczy codziennego użytku tak jak bielizna czy
                                        > szczoteczka do zębów.

                                        A szczoteczke do zebow do internatu tez trzeba kupic a nie wozic ze soba wink

                                        > O Boże zebra wyprawka twojego dziecka będzie jeszcze droższa, wszak nie dodałaś
                                        > szczoteczki i pasy do zębów oraz ręczników, no i talerzy i sztućców.

                                        Owszem to tez sa rzeczy ktore trzeba kupic do interantu, nie mam 20 recznikow.
                                        • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:19
                                          w przedszkolu dzieci śpią więc pościel jest potrzeba. I gdy starsza chodziła do przedszkola musiałam zanieść tylko komplet poszew, gdy mały poszedł do żłobka potrzebna była już cała pościel.,

                                          "> Nie wiem skad wyciagasz wnisoki ze tylko jeden albo wcale? Kazdy z nas ma po dw
                                          > a komplety poscieli i po 2-3 pidzamy ale do internatu zabrac musi tyle samo, wi
                                          > ec to normalne ze trzeba kupic a nie wozic gdy przyjezdza sie np na weekend.

                                          Czyli na 5 dni spędzonych w internacie potrzebuje 3 piżam, a na 2 dni spędzone w domu też 3 piżam.
                                          Ciekawe


                                          "> A szczoteczke do zebow do internatu tez trzeba kupic a nie wozic ze soba wink

                                          Zapewne, tak samo jak do żłobka i przedszkola, hotelu czy dziadków.

                                          ">
                                          > Owszem to tez sa rzeczy ktore trzeba kupic do interantu, nie mam 20 recznikow.

                                          Nawet nie zdawałam sobie sprawy jakie koszty musi ponosić moja mama gdy wszyscy na wakacje podrzucamy jej dzieciaki, wszak biedaczka na pewno musi zakupić dodatkowe wyposażenie.
                                          • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:32
                                            makurokurosek napisała:

                                            > w przedszkolu dzieci śpią więc pościel jest potrzeba. I gdy starsza chodziła do
                                            > przedszkola musiałam zanieść tylko komplet poszew, gdy mały poszedł do żłobka
                                            > potrzebna była już cała pościel.,

                                            Dzieci w wieku kilku lat maja drzemki (lub nie) i ani w domu ani w przedszkolu nie ma potrzeby przebierac sie do drzemki w pidzamy i klasc do poscieli.
                                            Moje dzieci chodzily do przedszkola od 10 m-ca zycia i jedyne co dawalam to pieluchy (do kiedy byly potrzebne) i rzeczy na zmiane.


                                            > Czyli na 5 dni spędzonych w internacie potrzebuje 3 piżam, a na 2 dni spędzone
                                            > w domu też 3 piżam.
                                            > Ciekawe

                                            W internacie bedzie spedzac wiecej czasu, w domu mniej, ale wciaz moze miec po rowno albo w domu jedna mniej.

                                            > Zapewne, tak samo jak do żłobka i przedszkola, hotelu czy dziadków.

                                            W hotelu i u dziadkow sie nie mieszka (cbyba ze jest inaczej) a w przedszkolu szczotka do zebow potrzebna nie jest bo zeby myje sie wieczorem przed snem a wtedy jest sie w domu.


                                            > Nawet nie zdawałam sobie sprawy jakie koszty musi ponosić moja mama gdy wszyscy
                                            > na wakacje podrzucamy jej dzieciaki, wszak biedaczka na pewno musi zakupić dod
                                            > atkowe wyposażenie.

                                            To obowiazek rodzicow wyposazyc dzieci a nie babci.
                                            • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:36
                                              > Dzieci w wieku kilku lat maja drzemki (lub nie) i ani w domu ani w przedszkolu
                                              > nie ma potrzeby przebierac sie do drzemki w pidzamy i klasc do poscieli.
                                              ale czekaj czekaj, ustalasz zasady w każdym przedszkolu? Twoim zdaniem nie ma potrzeby a żłobek/szkoła czy przedszkole mają w rożnych względach różne wymagania...ja nigdy pościeli nosić nie musiałam ale piżamkę i owszem dzieci zakładały na leżakowanie mimo, że nie widzisz takiej potrzeby...
                                              • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:38
                                                a i o zgrozo musiałam ją kupić, bo nie miałam potrzeby wcześniej w domu trzymać takiej jednej niepotrzebnej do niczego....
                                              • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:55
                                                slonko1335 napisała:


                                                > ale czekaj czekaj, ustalasz zasady w każdym przedszkolu?

                                                A to sa jeszcze takie przedszkola w ktorych kilkuletnie dzieci przebieraja sie w pidzamy a srodku dnia i klada do lozek? A czemu to sluzy? Bo myslalam ze ta tradycja juz odeszla do lamusa.
                                                • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:58
                                                  obawia sie, że zdecydowana większość żłobków i spora część przedszkoli-u nas dzieci w piżamach leżakują w 3 latkach. Ale co czemu służy leżakowanie czy przebranie w piżamki? Nie widziałam w przedszkolu łózek-dzieci miały leżaczki czy tam materacyki, w zależności od przedszkola kocyki, śpiworki, pościel.
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:43
                                                    slonko1335 napisała:

                                                    Ale co czemu służy leżakowanie czy przebranie w piżamki?

                                                    Czemu sluzy przebieranie sie w srodku dnia w pidzamy, do odpoczynku lub drzemki przez dzieci w wieku 2lata +? Gdy dorlsly albo np 10-latek chce odpoczac w dzien np pol godziny to przebiera sie w pidzame?
                                                  • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:14
                                                    temu żeby położyć się w czystym nieuwalanym ubraniu. I temu, że są takie zasady, jeden nie widzi potrzeby ubierania sie na galowo na apel, drugi nie widzi potrzeby noszenia mundurka a tzreci białej koszulki na wf a takie a nie inne są zasady większości żłobków i przedskozli choćbyś sobie uważała inaczej i tyle.

                                                    Gdy dorlsly albo np 10-latek chce odpoczac w dzi
                                                    > en np pol godziny to przebiera sie w pidzame?
                                                    a kałdzie się w ubraniu w którym był w pracy lub na działce cały dzień ja nie osobiście...ale oczywiście może ktoś lubi...z tym, że we własnym domu to jego zasady...
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:44
                                                    slonko1335 napisała:

                                                    > temu żeby położyć się w czystym nieuwalanym ubraniu.

                                                    Ale bez prysznica albo kapieli, naklada sie pidzame na spocone i/lub brudne cialo


                                                    I temu, że są takie zasady , jeden nie widzi potrzeby ubierania sie na galowo na apel, drugi nie widzi potrzeby noszenia mundurka a tzreci białej koszulki na wf a takie a nie inne są za
                                                    > sady większości żłobków i przedskozli choćbyś sobie uważała inaczej i tyle.

                                                    takie zasady to relikt poprzedniej epoki albo i dwoch. A nakladanie pidzamy w ciagu dnia do odpoczynku albo drzemki na nieumyte cialo nie ma nic wspolnego z zasadmi odpowiedniego ubrania do odpowiedniej okazji.


                                                    > a kałdzie się w ubraniu w którym był w pracy lub na działce cały dzień ja nie
                                                    > osobiście...ale oczywiście może ktoś lubi...z tym, że we własnym domu to jego z
                                                    > asady...

                                                    Nie kladzie sie tez do lozka w sypialni a raczej na sofie lub fotelu i nakrwa kocem gdy potrzeba. Poza tym odpocza/zdrzemnac sie mozna w roznych miejscach np na patio w ogrodzie czy w aucie (nie prowadzac oczywoscie) czy a pociagu (nie mam na mysli przedzialu sypialnego) i nikt nie przebiera zie a pidzame.
                                                  • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:52
                                                    Ale bez prysznica albo kapieli, naklada sie pidzame na spocone i/lub brudne cia
                                                    > lo
                                                    prysnzic jest i jak ktoś jest brudny jakoś szczególnie to można użyć...przynajmniej w przedskzolu do którego chodziły moje dzieci

                                                    takie zasady to relikt poprzedniej epoki albo i dwoch.
                                                    nie to normalna praktyka w tej epoce w 90 procentach żlobków i przedszkoli w POlsce a zdaje sie, że o takim w Polsce piszemy, nie przedszkolu w Ameryce, nie w Chinach tylko w Poslce

                                                    Nie kladzie sie tez do lozka w sypialni a raczej na sofie lub fotelu i nakrwa k
                                                    > ocem gdy potrzeba.
                                                    a znowu bo najma tak twierdzi, ja sie kładę do łózka w sypialni jak najbardziej...wolno mi w moim domu czy nie bo u Ciebie jest inaczej?
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:09
                                                    slonko1335 napisała:


                                                    > prysnzic jest i jak ktoś jest brudny jakoś szczególnie to można użyć...przynajm
                                                    > niej w przedskzolu do którego chodziły moje dzieci

                                                    jasne i wszystkie dzieci, polowa, 5% bierze prysznic przed przebraniem sie a pidzame w przedszkolu? Raczej nie. Tak wiec uczymy dzieci aby pidzame nakladac bez prysznica na brudne/spocone cialo w srodku dnia przed drzemka lub odpoczynkiem a potem zdziwienie skad tylu brudasow.

                                                    > a znowu bo najma tak twierdzi, ja sie kładę do łózka w sypialni jak najbardziej
                                                    > ...wolno mi w moim domu czy nie bo u Ciebie jest inaczej?

                                                    Alez wolno ci ale to ze ty przebierasz sie w pidzame w srodku dnia i kladziesz do lozka w sypialni zeby odpoczac nie jest norma powszechna tylko twoja.
                                                  • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:15
                                                    Alez wolno ci ale to ze ty przebierasz sie w pidzame w srodku dnia i kladziesz
                                                    > do lozka w sypialni zeby odpoczac nie jest norma powszechna tylko twoja.
                                                    dokładnie moja norma a powszechną normą polskich żłobków/przedszkoli jest leżakowanie w piżamie i to czy ty uważasz, że to potrzebne czy nie nie ma tu nic do rzeczy , jak przedskzole / złobek/szkoła wymaga piżamy/fartuszka/ręcznika/ obuwia zmiennego/ galowego stroju/stroju na wf czy mundurka to trzeba w to zaopatrzyć dziecko bez względu na to co sądzi o tym najma a żeby dostarczyć trzeba wziąć z domu jak ma się nadmiar i jest jakiś niepotrzebny a jak nie to zakupić a chyba o tym mowa w tym wątku a nie o tym co Ci się zdaje czy o tym jak jest w Honolulu..
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:23
                                                    slonko1335 napisała:

                                                    > dokładnie moja norma a powszechną normą polskich żłobków/przedszkoli jest leżak
                                                    > owanie w piżamie i to czy ty uważasz, że to potrzebne czy nie nie ma tu nic do
                                                    > rzeczy , jak przedskzole / złobek/szkoła wymaga piżamy/fartuszka/ręcznika/ obuw
                                                    > ia zmiennego/ galowego stroju/stroju na wf czy mundurka to trzeba w to zaopat

                                                    sa rzeczy ktore maja sens i takie ktore nie maja (a tym jest przebieranie sie w pidzame w srodku dnia bez umycia ciala) i nie ma tu znaczenia co sadzi najma. Za to sa osoby w tym piszaca pod nickiem slonko 1335 ktore powielaja cos bez zastanowienia stad zasady z pizamkami w wiekszosci przeedszkoli. Coz, bywa smile
                                                  • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:26
                                                    > sa rzeczy ktore maja sens i takie ktore nie maja
                                                    zapomniałaś dopisać, ze według ciebie oczywiście...niestety nie jesteś wyrocznią ...Cóż bywasmile
                                                • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:10
                                                  Owszem są takie przedszkola, a służy to odpoczynkowi.
                                                  Młoda została kiedyś na dyżur wakacyjny, trafiła do grupy nie leżakującej, zasypiała nam w drodze z przedszkola do domu.
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:50
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Owszem są takie przedszkola, a służy to odpoczynkowi.

                                                    Ale ja zapytalam czemu sluzy przebieranie sie a pidzame a srodku dnia aby odpoczac np pol godziny albo godzine? Bo naturalna potrzeba odpoczynku jest zrozumiala.
                                                    Gdyby mnie w przedszkolu moich dzieck poproszono o przyniesienie pidzamy to bym zapytala czy moje dziecko bedzie tam spedzac noc.
                                                  • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:51
                                                    Takie przebieranie to okazja do nauki ubierania. Coś jak przebieranie się na gimnastykę choć w zasadzie można byłoby ćwiczyć w ubraniu w którym dziecko przyszło rano wink
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:12
                                                    przeciwcialo napisała:

                                                    > Takie przebieranie to okazja do nauki ubierania. Coś jak przebieranie się na gi
                                                    > mnastykę choć w zasadzie można byłoby ćwiczyć w ubraniu w którym dziecko przysz
                                                    > ło rano wink

                                                    Uprawiasz sport w ubraniu w ktorym chodzisz na codzien albo do pracy?
                                                  • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:30
                                                    Mowa o dzieciach w żłobku i przedszkolu.
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:42
                                                    przeciwcialo napisała:

                                                    > Mowa o dzieciach w żłobku i przedszkolu.

                                                    No i? Uwazasz ze sport w jakimkolwiek wieku uprawia sie w tym samym ubraniu?
                                                    Nie rozumiem logiki? Dziecko ma ciwczyc w tym w czym przyszlo rano, potem ma sie przebrac w srodku dnia a pidzame zeby odpoczac albo sie zdrzemnac...
                                                  • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:44
                                                    Szukasz dziury w calym. Wedlug ciebie drzemka w ubraniu jest ok.
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:07
                                                    przeciwcialo napisała:

                                                    > Szukasz dziury w calym. Wedlug ciebie drzemka w ubraniu jest ok.

                                                    Oczywiscie, bo to krotki odpoczynek po ktorym wykonuje sie rozne czynnosci, poza tym odpoczac mozna w roznych miejscach.
                                            • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:07
                                              > Dzieci w wieku kilku lat maja drzemki (lub nie) i ani w domu ani w przedszkolu
                                              > nie ma potrzeby przebierac sie do drzemki w pidzamy i klasc do poscieli.

                                              No popatrz, a moje jednak potrzebowały pościeli tak jak i piżam

                                              "a w przedszkolu s
                                              > zczotka do zebow potrzebna nie jest bo zeby myje sie wieczorem przed snem a wte
                                              > dy jest sie w domu.

                                              A ja myślałam, że zęby należy myć po każdym posiłku. Dobrze, że żłobek mojego dziecka uznaje inne zasady higieny niż ty.

                                              • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:54
                                                makurokurosek napisała:

                                                > No popatrz, a moje jednak potrzebowały pościeli tak jak i piżam

                                                Nie sadze ze potrzebowaly na odpoczynek lub drzemke, zwlaszcza ze a przedszkolu prysznica ani kapieli przed zalozeniem pidzamy nie braly.

                                                >
                                                > A ja myślałam, że zęby należy myć po każdym posiłku. Dobrze, że żłobek mojego d
                                                > ziecka uznaje inne zasady higieny niż ty.

                                                To zle myslalas i zle mysla w twoim zlobku.
                                        • wuika Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 09:26
                                          Do wyprawki przedszkolnej zalicza się piżama - która w przedszkolu zostaje, przecież nie biorę jej codziennie do domu, żeby dziecko w niej w nocy spało. Zalicza się też pościel, to samo - nie ta sama sztuka przecież, pod którą dziecko śpi w nocy.
                                          Przez rok w żłobku nie były wymagane, bo akurat ten oddział miał pościele własne (potem dawane rodzicom do prania), poprzedni oddział też był taki, że pościel dziecko przynosiło ze sobą.
                                          I jakbym miała problemy finansowe, to nagłe dokupienie 2 kompletów pościeli też bym zaliczyła do nieprzyjemnych obowiązków kupowania wyprawki.
                              • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:04
                                makurokurosek napisała:

                                > Chcesz powiedzieć, że twoje dziecko czy dziecko zebry w domu w ogóle nie ma piż
                                > amy, albo ma tylko jedną?


                                Nie wiem, jak dzieci Zebry, ale z moich piżamy mają tylko córki, chłopcy, wykluczając wczesne dzieciństwo nigdy nie spali w piżamach i nawet wyjazdy tego nie zmieniają.
                            • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:31
                              To dziwne, ze trzeba miec wiecej kompletow? Myslalam, ze to absolutnie normalne i kazde dziecko ma wiecej niz jedna pizamy poza dziecmi patologii.
                          • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:28
                            Domowe piżamy są jak wiadomo trochę sfatygowane i mało wyjściowe. córki wolą spać w podkoszulkach i spodenkach. Nastolatka chce się prezentować w obcym miejscu. Ludzie kupują nowe piżamy na wakacje czy do szpitala, a ja mam dziecku do internatu nie kupić?
                            Pościele mamy w wystarczającej dla nas ilości i nie mam zapasów.
                            Do tego farby, dłuta, i inne przybory plastyczne - dowiem się we wrześniu.
                            I co tak na mnie niektóre naskoczyły? To normalne, że muszę kupić dziecku więcej niż normalnie, gdy opuszcza dom na dłużej.
                            • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:31
                              Zebra poszukaj w sieci Sklep Martel- polska firam, kupuje tam od lat piżamy. Dobra jakośc.
                              • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:31
                                www.sklep-martel.pl/
                            • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:45
                              Zebra, twoje drugie dziecię juz do liceum rusza? do plastycznego?
                              Daleko?
                              • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 07:35
                                Nie, moja najstarsza zmienia szkołę. Ponieważ jednak nie można tam iść od razu do 2 klasy, zaczyna znów od 1. Trochę mi szkoda tego roku, ale jak ma robić, to co lubi to niech robi. No i to w końcu jej życie i jej wybory.
                                • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 11:19
                                  No szkoda, faktycznie.
                                  A miałam nadzieję, że będziemy się na wywiadówkach spotykać.

                                  Powodzenia córce życzę.
                                  Niby dorosła, ale jak ona ma takie problemy zdrowotne to trochę strach ten internat. Choć z drugiej strony może będzie mniej męczące niż dojazdy.
                            • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:39
                              Dlaczego "jak wiadomo"? Jak cos jest sfatygowane to wyrzucam.Nie kupuje nowych pizam z powodu wakacji czy szpitala, bo mam wystarczajaca ilosc.
                            • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:55
                              To normalne, że muszę kupić dziecku więce
                              > j niż normalnie, gdy opuszcza dom na dłuże

                              Jest to normalne tylko wtedy gdy normalnie nie dbasz o wymianę garderoby gdy zostaje sfatygowana.
                              Normalne jest kupowanie piżam kiedy się zniszczą, a nie czekanie z tą wymianą na pobyt w szpitalu czy wakacyjny wyjazd.
                              Normalne to jest wymiana bielizny kiedy się podniszczy, a nie gdy dziecko idzie mieszkać do internatu.

                              Tak więc z całej twojej listy tylko książki , farby i dłuta należą do wyprawki. Reszta to koszty codziennego życia i zużycia materiału, a to że wcześniej nie zwracałaś uwagi na wymianę zużytych rzeczy na nowe to już twój problem.
                              • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:02
                                Ale jesteś beton.

                                Mieszkałaś kiedykolwiek w internacie czy akademiku?
                                • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:12
                                  Mieszkałam 5 lat w akademiku, ale wiesz ja nigdy nie czekałam z wymianą majtek na koniec września.
                                  • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:17
                                    jak często jeździłaś do domu?
                        • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:33
                          Nie stac cie na podstawy typu pizamy, a na wakacje jedziesz.
                          Patologia.
                        • stacie_o Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:34
                          Zebra, przy dofinansowaniu do podręczników nie ma kryterium dochodowego, ważne że masz 3 dzieci. Można podpytać gdzie wysyłasz latorośl do szkoły?
                          • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:15
                            Do plastyka w Nowym Wiśniczu
                            • stacie_o Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:39
                              To gratulacje, ponoć ciężko się dostać.
                      • dantonka Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 15:41
                        edelstein napisała:

                        > Zamiast siedzec na forum i po raz kolejny utyskiwac, ze nie masz kasy idz dorob
                        > ic.Korona ci z glowy nie spadnie jak wyczyscisz komus lazienke.

                        Obrzydliwie bezczelne.
                    • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:41
                      Ja jestem ciekawa na co ty wydajesz te 3000 zł? Co w tej wyprawce twoich dzieci jest tak drogie , że aż tyle kasy idzie bo raczej nie podręczniki.
                      • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:56
                        Piszę 2-3 tys, bo jednak 3 dzieci, w tym dwoje w szkołach ponadpodstawowych, a córka idzie do liceum z internatem i dochodzi kupno wyprawki: pościele, piżamy, lampka, czajnik i in.
                        • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:03
                          do liceum z internatem i dochodzi kupno wyprawki: pościele, piżamy,
                          > lampka, czajnik i in.
                          >

                          Biedne to twoje dziecko, gdyby nie ten internat musiałaby spać nago, pościeli też nie ma no bo po co jej prawda. Co do lampki to wstyd , że przez 9 lat nie zdążyłaś jej kupić.

                          Sobie też nie kupujesz pościeli czy piżam, czy tylko na dzieciach oszczędzasz ?
                          To o czym piszesz to nie jest problem wyprawki, tylko twojego skąpstwa. Piżamy, pościel czy lampa to nie jest wyprawka to są rzeczy które każde dziecko powinno mieć niezależnie czy chodzi do szkoły , przedszkola czy siedzi w domu z matką.
                          • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:05
                            To sa dodatkowe komplety. Nie zabierze przeciez dziewczyna poł domu.
                            • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:24
                              > To sa dodatkowe komplety. Nie zabierze przeciez dziewczyna poł domu.

                              Dlaczego niby nie, wszak w domu już nie będą potrzebne. No chyba, ze zebra wychodzi z założenia, że jej dzieciom w ogóle pościel czy piżama były nie potrzebne i tej pościeli nie ma to faktycznie teraz musi ją kupić.
                              • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:40
                                > Dlaczego niby nie, wszak w domu już nie będą potrzebne.
                                a czemu niby nie będą potrzebne? ona tam będzie siedzieć 365 dni w roku? czy co piątek ma na weekend pakować wszystko łącznie z lampką i pościelą i wieźć do domu a w niedzielę z powrotem?
                                • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:49
                                  No cóż jeżeli ktoś ma w domu tylko jedna lampkę i 1 kołdrę to faktycznie ma problem.
                                  • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:52
                                    moje dziecko ma jedną kołdrę letnią i jedną zimową, drugie podobnie, my także, dwa komplety są jeszcze dla gości serio to coś dziwnego, po cholerę mam trzymać więcej kołder na co dzień skoro ich kompletnie nie mam potrzeby używać? Lampkę przy biurku ma jedną, ma jedną nocną - nie bardzo rozumiem po co jej kilka do biurka i nocnych?
                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:56
                                    makurokurosek napisała:

                                    > No cóż jeżeli ktoś ma w domu tylko jedna lampkę i 1 kołdrę to faktycznie ma pro
                                    > blem.

                                    A ty ile masz kolder i lampek, inna na kazdy dzien roku? Koldra+poduszki - 1 komplet kazdy z nas, poscieli po dwa komllety plus jeden dla gosci a wiec nie uzywany na codzien i nie do internatu. Lamy sufitowe, plus oswietlenie zamontowane do polki w komplecie z biurkiem plus dekoracyjne oswietlenie (lampki na dlugim przewodzie kolorowe). Sufitowego ani nad biurkiem nikt nie bedzie zabieral do internatu bo bedzie korzystac a odwiedzinach.
                                    • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:06
                                      Jak pisałam wystarczająco by nie robić szumu gdy muszę zanieść pościel do żłobka czy przedszkola.
                                      Boże to ja do kosztów wyprawki mojego żłobkowicza musze dodać nie tylko pościel ale i nocnik , jak bym tak pomyślała to jeszcze wiele innych rzecz mi tam wskoczy.
                                      • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:11
                                        makurokurosek napisała:

                                        > Jak pisałam wystarczająco by nie robić szumu gdy muszę zanieść pościel do żłobk
                                        > a czy przedszkola.

                                        Po co posciel w przedszkolu, twoje dziecko tam mieszka?

                                        > Boże to ja do kosztów wyprawki mojego żłobkowicza musze dodać nie tylko pościel
                                        > ale i nocnik , jak bym tak pomyślała to jeszcze wiele innych rzecz mi tam wsko
                                        > czy.

                                        Oczywiscie. A to normalnie masz dwa nocniki w domu, w przypadku gdy dziecko do zlobka nie chodzi?
                                        • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:27
                                          > Po co posciel w przedszkolu, twoje dziecko tam mieszka?

                                          Nie nie mieszka ale śpi. Jak byś zapomniała dzieci żłobkowe oraz 3i 4 latki mają leżakowanie.

                                          > Oczywiscie. A to normalnie masz dwa nocniki w domu, w przypadku gdy dziecko do
                                          > zlobka nie chodzi?

                                          W obecnej chwili to chyba nawet 3 i jedną nakładkę na kibelek.
                                          • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:42
                                            makurokurosek napisała:


                                            > Nie nie mieszka ale śpi. Jak byś zapomniała dzieci żłobkowe oraz 3i 4 latki maj
                                            > ą leżakowanie.

                                            3-4latki nie musza miec lezakowania a jesli wciaz potrzebuja drzemki to kto w ciagu dnia przebiera sie w pidzame i idzke do poscieli. W przedszkolu moich dzieci kladly sie gdy mialy ochote, bylo specjalne miejsce, byly maty, poduszki typu 'jasiek' albo miekkie s ksztacie zwierzat plus cienkie koce jesli byla potrzeba.


                                            > W obecnej chwili to chyba nawet 3 i jedną nakładkę na kibelek.

                                            To ze lubisz mnozyc rzeczy bez potrzeby i sie mimi otaczac to twoja sprawa. Przecietni ludzie maja tyle ile potrzebuja do codziennego zycia. Moje dzieci mialy jeden nocnik bo wystarczyl w zupelnosci, a zlobek zapewnial wlasne. Gdyby wymagano to kupilabym dodatkowy do zlobka ale tylko w przypadku gdyby dziecko tam przebywalo. W domu nocnik w kazdym pomieszczeniu potrzebny nie byl.
                                            • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 18:54
                                              > 3-4latki nie musza miec lezakowania a jesli wciaz potrzebuja drzemki to kto w c
                                              > iagu dnia przebiera sie w pidzame i idzke do poscieli.

                                              Leżakowanie jest wpisane w plan dnia i żłobkowiczów i 3,4 latków. I wbrew temu co się większości rodzicom wydaje te dzieci spędzając cały dzień w hałasie potrzebują wyciszenia i odpoczynku. Nie wiem jak u was ale u nas pościel jest wpisana w wyprawkę żłobkowicza i przedszkolaka.

                                              "> To ze lubisz mnozyc rzeczy bez potrzeby i sie mimi otaczac to twoja sprawa

                                              Mam trzypiętrowy dom, tak więc na 1 i 2 piętrze mam po nocniku, trzeci młody sobie po prostu wybrał.

                                              "Moje dzieci mial
                                              > y jeden nocnik bo wystarczyl w zupelnosci, a zlobek zapewnial wlasne

                                              A ja musiałam zakupić

                                              Gd
                                              > yby wymagano to kupilabym dodatkowy do zlobka ale tylko w przypadku gdyby dziec
                                              > ko tam przebywalo.

                                              Jeżeli zapisujesz dziecko do żłobka to raczej nie po to by siedziało w domu.

                                              • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:04
                                                makurokurosek napisała:

                                                > Leżakowanie jest wpisane w plan dnia i żłobkowiczów i 3,4 latków. I wbrew temu
                                                > co się większości rodzicom wydaje te dzieci spędzając cały dzień w hałasie potr
                                                > zebują wyciszenia i odpoczynku. Nie wiem jak u was ale u nas pościel jest wpisa
                                                > na w wyprawkę żłobkowicza i przedszkolaka.

                                                Potrzeba odpoczynku w ciagu dnia jest kwestia indywidualna dziecka, jedne pogrzebuja a inne nie, jedne sie wyciszana przez 20 min i im wystarczy a inne potrzebuja drzemki ale to jest regulowane naturalnie. I do drzemki pidzama nie jest potrzebna a do wyciszenia sie tym bardziej.
                                                a co do nocnikow w twoim domu to majac po jednym na kazdym pietrze oznacza ze byly ci potrzebne wiec nie mialas zapasowego do zlobka, musialas kupic tak jak zebra musi kupic koldre, poduszke i lampke.
                                                • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:13
                                                  > Potrzeba odpoczynku w ciagu dnia jest kwestia indywidualna dziecka, jedne pogrz
                                                  > ebuja a inne nie, jedne sie wyciszana przez 20 min i im wystarczy a inne potrz
                                                  > ebuja drzemki ale to jest regulowane naturalnie. I do drzemki pidzama nie jest
                                                  > potrzebna a do wyciszenia sie tym bardziej.
                                                  > a co do nocnikow w twoim domu to majac p

                                                  Nie wiem czy zauważyłaś ale przedszkola mają plan dnia i nie jest to plan dnia stworzony dla indywidualnych potrzeb dziecka, tylko dla wszystkich dzieci

                                                  "> a co do nocnikow w twoim domu to majac po jednym na kazdym pietrze oznacza ze b
                                                  > yly ci potrzebne wiec nie mialas zapasowego do zlobka,

                                                  Owszem miałam napisałam, ze w domu mam 3 a nocników potrzebowałam 2
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:00
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Nie wiem czy zauważyłaś ale przedszkola mają plan dnia i nie jest to plan dnia
                                                    > stworzony dla indywidualnych potrzeb dziecka, tylko dla wszystkich dzieci

                                                    To kiepskie przedszkole, bo dobre dba o potrzeby indywidualne dzieci. Przedszkole moich dzieci dbalo a plan dnia do ktorego stosuje sie wszystkie dzieci z wyjatkiem tych ze specjalnymi potrzebami to maja szkoly.
                                                  • volta2 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 02:09
                                                    Jak znam zycie, to twoje przedszkole zaczynalo o 9 prace a o 14 dzieci byly forowe do odbioru?

                                                    Moja tak w amerkanskim funkcjonowaly i rzeczywiscie drzemki nie bylo za to przewra na wyciszenie i lezenie na materacu. O 13.30 dziecko siedzialo w sAtni gotowe do odbioru.

                                                    Proszę porównaj do polskiego przedszkola, w którym dzieci maja byc o 8.30 bo inaczej sniadania nie dostana i siedza tam do 16-17 . Raczej ma to sie nijak do tego co piszesz i nie rzucaj opiniami ze to sa słabe przedszkola.
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 09:24
                                                    volta2 napisała:

                                                    > Jak znam zycie, to twoje przedszkole zaczynalo o 9 prace a o 14 dzieci byly for
                                                    > owe do odbioru?

                                                    Nie znasz wiec zycia wink przedszkole bylo dla dzieci od 0-5 lat i pracowalo ox 8-18 a wiec max mozna bylo zostawic dzieci na 10h. Nie slyszalam o przedszkolach ani innych formach opieki czynnych od 6 rano ale tez dzadko kto decydowalby sie targac dzieci tak wczesnie.
                                                    Pedszkole mialo wiec pod opieka niemowleta jak i dzieci kilkuletnie, i wszystkim dzieciom zapewniano opieke i indywidualne podejscie uazgledniajac potrzeby dzieci jak i sugestie rodzicow. Dla przykladu jesli dziecko akurat zasnelo i przespalo obiad to dostalo go pozniej, jesli dzkecko akurat mialo ochote na wycinanie a nie spiewanie to to robilo, drzwi do ogrodu byly otwarte w zasadzie caly czas wiec dzieck wychodzily kiedy chcialy i jesli np byly zmeczone o chcialy polezec i zdrzemnac sie w ogrodzie to tez mogly. Ja opisuje przedszkole dla dzieci w wieku zanim pojda do szkoly w tym niemowlat a nie szkole z jakims konkretnym planem zajec ktory grupa musi realizowac.
                                                    A co do sniadan to byly podawane do konkretnej godziny ale z sensem a nie do np 8.30 bo potem juz nie. Sniadanie mozna zjesc i o 9 i o 10 prawda? To nie kompania karna dla dzieci a miejsce gdzie zostawia sie dzieci pod opieka zazwyczaj gdy rodzice pracuja/ucza sie itp. Dzieci w roznym wieku mialy rozne zajecia np kilkuletnie dzieci chodzily na dluzsze spacery a niemowleta lub dzieci ponizej 2 lat wozone wozkami itp. Poza tym pytano mnie jak chce aby wygladal ich czas np czy cbce aby dziecko sie zdrzemnelo i o jakich godzinach itp aby dopasowac to do reszty czasu spedzanego w domu itd.
                                                    Widzisz roznice miedzy przedszkami?

                                                    > Proszę porównaj do polskiego przedszkola, w którym dzieci maja byc o 8.30 bo in
                                                    > aczej sniadania nie dostana i siedza tam do 16-17 . Raczej ma to sie nijak do t
                                                    > ego co piszesz i nie rzucaj opiniami ze to sa słabe przedszkola.
                                                  • volta2 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 14:34
                                                    mówisz o jakimś punkcie żłobkowym np. nursery i chcesz mi wmówić że te przedszkolaki w wieku 0 lat nie śpią w przedszkolu?

                                                    oj, ściemniasz aż miło. a przede wszystkim nadużywasz słowa przedszkole.

                                                    ale błagam, nie produkuj się już, bo nuda.
                                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 15:27
                                                    volta2 napisała:

                                                    > mówisz o jakimś punkcie żłobkowym np. nursery i chcesz mi wmówić że te przedsz
                                                    > kolaki w wieku 0 lat nie śpią w przedszkolu?

                                                    A w ktorym miejscu ja wmawiam komukolwiek ze nie spia? Spia/odpoczywaja kiedy chca ale nie oznacza to ze przebieraja sie do tego w pidzamy. Nie robia tego w przedszkolu nie robia w domu. Pidzame to sie naklada przez nocnym wypoczynmiem (sen to sie nazywa) i naklada sie po prysznicu/toalecie. W takiej pidzamie w lozku dzieci zazwyczaj spia 10-12h. W przedszkolu drzemka trwa o wiele krocej.

                                                    > oj, ściemniasz aż miło. a przede wszystkim nadużywasz słowa przedszkole.

                                                    Sciemniam bo? Bo ty nie znasz takich przedszkoli? To juz nie moj problem. A nazywac mozna to roznie, u mnie ma jedna nazwe i w takim miejscu sa grupy dzieci w wieku od 0-5 lat.

                                                    > ale błagam, nie produkuj się już, bo nuda

                                                    nie musisz czytac, naprawde
                                                  • volta2 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 17:44
                                                    generalnie omijam twoje wynurzenia - bo o ile parę lat temu jeszcze było to nowe i interesujące, to teraz już jest nudne.

                                                    ale musisz, bo się udusisz, choć ciebie akurat problem wyprawki dotyczy najmniej i ma nieporównywalne przełożenie co do wartości waluty.
                                                    no chyba że się udzielasz bo wyprawkę robisz w pl, bo taniej?

                                                    naprawdę są przedszkola dla wieku 0? myślałam że tylko nursery. możesz podać linka do jakiegoś przedszkola dla wieku 0 chętnie się zapoznam.
                                              • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:06
                                                > A ja musiałam zakupić
                                                jak to zakupić?nie wzięłaś z domu?
                                  • guderianka Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 19:47
                                    fck
                                    my mamy w ogóle 1 kołdrę-i na zimę i lato-latem się po prostu nie przykrywamy i śpimy na niej, dzieci takoż samo
                                    i jedna lampka biurkowa na 2 dzieci i 1 nocna na 2 dzieci
                                    ale ze mnie patolka tongue_out
                              • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:50
                                makurokurosek napisała:

                                > Dlaczego niby nie, wszak w domu już nie będą potrzebne. No chyba, ze zebra wych
                                > odzi z założenia, że jej dzieciom w ogóle pościel czy piżama były nie potrzebne
                                > i tej pościeli nie ma to faktycznie teraz musi ją kupić.

                                Powtarzasz wciaz to samo - to jakies zaburzenie u ciebie? Moze zglos sie po pomoc.

                                Zebry corka potrzebuje dodatkowe rzeczy bo bedzie mieszkala w internacie, bedzie tez przyjezdzala co jakis czas do domu wiec nie bedzie wozic poduszek i koldry oraz lampki.
                              • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:31
                                I będzie wozić busem te kołdry, lampki, piżamy itp co piątek i potem w niedzielę znowu? To dopiero świetny pomysł!
                                • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:20
                                  Kołdry i lampki raczej zostają w internacie, ale już poszwy i piżamę to liczę, że moja pociecha nie będzie takim fleją i będzie przywoziła do domy by je wyprać .

                                  "> I będzie wozić busem te kołdry, lampki, piżamy itp co piątek i potem w niedziel
                                  > ę znowu? To dopiero świetny pomysł!

                                  Lepszy niż miauczeć, że przez 15 lat nie zdążyło sie dziecku lampki czy piżamy kupić , a teraz idzie do internatu i co ludzie powiedzą gdy zobaczą, że dziecię nie posiada podstawowych rzeczy w stanie zdatnym do użytku.

                                  Za swoje niechlujstwo nie ma co obwiniać szkoły i wyprawki, bo to że twoje dziecko nie ma piżamy to nie wina szkoły czy wymogów internatu.

                                  • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:29
                                    makurokurosek napisała:

                                    > Kołdry i lampki raczej zostają w internacie, ale już poszwy i piżamę to liczę,
                                    > że moja pociecha nie będzie takim fleją i będzie przywoziła do domy by je wypra
                                    > ć .
                                    A moze wypierze na miejscu? Bierzesz tak mozliaosc pod uwage?

                                    > Lepszy niż miauczeć, że przez 15 lat nie zdążyło sie dziecku lampki czy piżamy
                                    > kupić , a teraz idzie do internatu i co ludzie powiedzą gdy zobaczą, że dziecię
                                    > nie posiada podstawowych rzeczy w stanie zdatnym do użytku.

                                    Ty naprawde sie powtarzasz - to mozna leczyc wiesz?
                                    Kup wiecej nocnikow jakbys jakis zgubila go jak znalazl.
                                    • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:39
                                      Mieszkając x lat w akademiku, mając brata który od roku w akademiku nie mieszka szansa na to że w internacie jest łatwy dostęp do pralki jest znikomy.
                                      Tu nie ameryka.
                                      • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:43
                                        Można prać w rękach, słyszałaś o takim wynalazku?
                                        Da się, nawet pościel.

                                        Przez 5 lat tak prałam, bo nie miałam zdrowia i ochoty tachać tego kilka kilometrów do autobusu i potem z powrotem.
                                        Pościel mam do dziś, wcale jej to na urodzie nie zaszkodziło.
                                        • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 11:50
                                          Obrzydliwe.
                                  • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:34
                                    makurokurosek napisała:

                                    > Kołdry i lampki raczej zostają w internacie, ale już poszwy i piżamę to liczę,
                                    > że moja pociecha nie będzie takim fleją i będzie przywoziła do domy by je wypra
                                    > ć .
                                    >


                                    Podejrzewam, że pociecha będzie wolała wyprać sobie w internacie, zwłaszcza piżamę, a nie wozić w te i nazad.


                                    > Lepszy niż miauczeć, że przez 15 lat nie zdążyło sie dziecku lampki czy piżamy
                                    > kupić , a teraz idzie do internatu i co ludzie powiedzą gdy zobaczą, że dziecię
                                    > nie posiada podstawowych rzeczy w stanie zdatnym do użytku.

                                    Gdzie ty to wyczytałaś?
                                    Że nie ma lampki? Ma, ale w domu jej tez będzie potrzebna, no nie?
                                    A obowiązku spania w piżamie nie ma, Zebra ma same córki spokojnie mogą sobie spać w majtkach, albo i bez, z niechlujnością to nie ma nic wspólnego. Nie wszyscy śpią w piżamach, ale w miejscach takich jak internat wypada.

                                    Nie mogę zrozumieć do czegoś się tak przyczepiła, ty jak byłaś w internacie to woziłaś ze sobą te same koszule co tydzień? i ręczniki, i pościel, i suszarkę do włosów i wszystko inne?
                                    Przecież to normalne, że jak się wyprowadza ktoś na 4-5 lat, to musi mieć w drugim miejscu zamieszkania wszystko to, co miało w domu. Bez konieczności wożenia wszystkiego zatłoczonym autobusem.
                                    • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:44
                                      > Podejrzewam, że pociecha będzie wolała wyprać sobie w internacie, zwłaszcza piż
                                      > amę, a nie wozić w te i nazad.

                                      Jeżeli będzie miała dostęp do pralki. Polskie internaty i akademiki to nie hotele 5 gwiazdkowe.

                                      "> Że nie ma lampki? Ma, ale w domu jej tez będzie potrzebna, no nie?

                                      Jeżeli dla kogoś tak jak dla zebry wydatek na lampkę jest wydatkiem kosmicznym to chyba lepiej dać dziecku starą. Do domu to córka zebry będzie przyjeżdżała na weekend odpocząć , a nie się uczyć.
                                      Miauczenie jak to wyprawka jest droga bo musze kupić piżamę i lampkę jest zwyczajnie śmieszne .

                                      "> Nie mogę zrozumieć do czegoś się tak przyczepiła,

                                      Przyczepiłaś się do wrzucania tych wydatków do kosztów wyprawki. Ani lampka, ani gacie ani kołdra czy regał wyprawką nie jest.
                                      • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:50
                                        >
                                        > Jeżeli będzie miała dostęp do pralki. Polskie internaty i akademiki to nie hote
                                        > le 5 gwiazdkowe.

                                        Podejrzewam, że żebry córka ma rączki, które potrafią prać. Nie każdy jest upośledzony.

                                        Ani lampka, an
                                        > i gacie ani kołdra czy regał wyprawką nie jest.

                                        W przypadku ucznia, który podejmuje naukę poza miejscem zamieszkania lampka, pościel i piżama są wyprawką. Bo trzeba je kupić w związku z rozpoczęciem roku szkolnego.
                                      • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:52
                                        A ty przypadkiem nie wliczylas pościeli przedszkolaka do wyprawki ? A Zebra- poza wyprawka - będzie też musiała opłacić internat. Taniej niż przedszkolak licealistka w internacie to jednak nie wyjdzie.
                                        -------------------------------------------------------------
                                        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                        • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:58
                                          Oj, na pewno, nie dość, że internat kosztuje, to jeszcze dojazdy.

                                          I pieniądze też jakieś mieć musi.
                                        • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:09
                                          > A ty przypadkiem nie wliczylas pościeli przedszkolaka do wyprawki ?

                                          Nie, jedynie napisałam że tą pościel to już w żłobku i przedszkolu się przekazuje.

                                          "A Zebra- po
                                          > za wyprawka - będzie też musiała opłacić internat. Taniej niż przedszkolak lic
                                          > ealistka w internacie to jednak nie wyjdzie.

                                          Zobaczmy ile wydaję na żłobek

                                          + wydatki miesięczne
                                          600 zł - opłata za żłobek
                                          100 zł - pieluchy do żłobka
                                          10 zł - chusteczki

                                          Razem miesięcznie 710 zł

                                          I to jest kwota po za wyprawką, nie wliczam w to pościeli, kilku kompletów ciuchów na przebranie, szczotki i pasty i wielu innych rzeczy których do żłobka muszę dostarczyć.

                                          Za chwilę usłyszę, że zebra musi dać córce na jedzenie, bo zapewne do tego czasu ją głodziła i jej utrzymanie w domu nic nie kosztowało
                                          • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:15
                                            Nie wiem ile ten internat kosztuje, ale śmiem podejrzewać, że koszt jest porównywalny z opłatą za żłobek. Plus dojazdy. Plus dziewczyna musi mieć pieniądze, dzieciak w żłobku raczej nie musi.

                                            Pomijając juz to, że możesz zrezygnować ze żłobka, dziecku od tego nie ubędzie, natomiast nieposłanie dziecka do wymarzonej szkoły może zaważyć na jego przyszłości.
                                            • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:39
                                              Wg cen warszawskich (sprawdzałam na stronach ) - żłobek dla licealisty z posiłkami to będzie 500-600. Z kartą miejską, kosztami książek, komitetów rodzicielskich i innych składek - pewnie koszt utrzymania licealisty poza domowego jest porównywalny z kosztem żłobka. Liceum plastyczne pewnie jest droższe że względu na duperele niezbędne plastykom (są trochę droższe od plasteliny jednak) .
                                              I wbrew temu, co twierdzą niektóre panie- w takich przybytkach bywają pralnie. W akademikach zresztą też (były i 20lat temu ) - widocznie nie wszyscy je odkryli.
                                              -------------------------------------------------------------
                                              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                              • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:53
                                                Ja nie twierdzę, że pralni nie było . W Poznaniu na Kórnickiej jak najbardziej była jedna na cały akademik . Szczęście, że mój chłop był w radzie akademika więc dostęp do pralni miałam bardzo ułatwiony.
                                            • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:50
                                              > Nie wiem ile ten internat kosztuje, ale śmiem podejrzewać, że koszt jest porówn
                                              > ywalny z opłatą za żłobek. Plus dojazdy. Plus dziewczyna musi mieć pieniądze, d
                                              > zieciak w żłobku raczej nie musi.
                                              >

                                              Z ciekawości wrzuciłam w google internat Poznań
                                              Cóż, w Poznaniu miesięczny koszt internatu to 160 zł, wyżywienie to 12,5 dziennie - czyli internat + wyżywienie to miesięczny koszt rzędu 410-450 zł
                                              www.zsk.poznan.pl/index.php/panel-ogolny/informacje-dodatkowe/internat-szkolny
                                              Co do dojazdu, no jak większość rodziców musze dziecko tam dowieść.

                                              "> Pomijając juz to, że możesz zrezygnować ze żłobka, dziecku od tego nie ubędzie,
                                              > natomiast nieposłanie dziecka do wymarzonej szkoły może zaważyć na jego przysz
                                              > łości.

                                              Dziecku pewnie nie, ale taka decyzja wiąże się z rezygnacją z pracy jednego z rodziców, a to już jest dość policzalna strata, dla całej rodziny.




                                              • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 00:35
                                                makurokurosek napisała:

                                                > Co do dojazdu, no jak większość rodziców musze dziecko tam dowieść.



                                                Możesz je nawet dowieźć, ale...
                                                Nie widzisz różnicy podrzucenia dziecka do żłobka po drodze do pracy kilka, czy kilkanaście ulic dalej, a jechania autobusem mniej więcej 8 razy w miesiącu kilkudziesięciu kilometrów?
                                                W dodatku niezależnie od twojego jeżdżenia do pracy.
                                                • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 00:55
                                                  Widzisz dlatego mam taki duży dom, że prowadzimy firmę w domu, tak więc zdecydowanie żłobek małego nie jest mi po drodze do pracy.

                                                  Wątek dotyczy książek i wyprawki szkolnej wy sprowadziłyście go do absurdu.
                                              • jakw Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 14:47
                                                Nie wiem jak w Poznaniu , ale w Wwie dzieci w wieku żłobkowym komunikacją miejską jeżdżą za darmo. Bilet dla ucznia starszego niż 7 lat , jadącego choćby kilka przystanków do szkoły, wyniesie przeszło 40 złotych / mc.
                                          • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:23
                                            A ty w tych 600 zł to jakiegoś wyżywienia nie masz ? Bez wątpienia nie będzie musiała płacić za pieluchy, tu na pewno jesteś bardziej godna pożałowania. Ale trzeba było się nie lenic i odpieluchowywac dziecko wcześniej, a nie teraz wymachiwac paragonem za pieluchy. 😝

                                            -------------------------------------------------------------
                                            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                            • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:59
                                              > A ty w tych 600 zł to jakiegoś wyżywienia nie masz

                                              Owszem mam, rok temu gdy żłobek nie dostał dofinansowania jednak nie miałam i buliłam dodatkowe 200 zł.

                                              " Bez wątpienia nie będzie
                                              > musiała płacić za pieluchy, tu na pewno jesteś bardziej godna pożałowania.

                                              No fakt bo zamiast pieluch zebra musi kupić dziewczęciu majtki których do tej pory jej córcia nie nosiła.

                                              "Ale
                                              > trzeba było się nie lenic i odpieluchowywac dziecko wcześniej, a nie teraz wyma
                                              > chiwac paragonem za pieluchy. 😝

                                              Wcześniej to znaczy kiedy,kiedy miało pół roku ?
                                              Zarówno żłobek do którego chodziła córka jak i ten do którego chodzi młody godzi się na rezygnacje z pieluch gdy dziecko ma ponad dwa lata, woła i nie ma wpadek.

                                              " a nie teraz wyma
                                              > chiwac paragonem za pieluchy. 😝

                                              Przynajmniej stać mnie na te pieluchy, tak samo jak na kupno piżam czy pościeli i nie muszę z tymi wydatkami czekać na nowy rok szkolny, aby później pomstować jaka to wyprawka droga.

                                              • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 07:18
                                                Są takie osoby, które twierdzą, że można nauczyć półroczne dziecko robienia w nocnik, a skoro wszyscy muszą robić to samo,to możesz się dostosować. 😝 Poza tym powinnaś nauczyć swojego niemowlaka spania w wyznaczonym terminie,to i żłobek byłby ci niepotrzebny. I był to sarkazm.
                                                Już nie wnikając w skład wyprawek, wątek dotyczy nie tylko kosztów szkoły, ale i tego,że jednak utrzymanie nastolatka nie jest tańsze niż utrzymanie niemowlaka czy przedszkolaka.Oczywiście, można na dzieciaka nic nie wydawać- żadnych zajęć dodatkowych, ubrania wyłącznie z lumpeksu i wydzielić jedzenie... a szkoła najbliższa domu, a nie jakieś fanaberie z internatem.
                                                -------------------------------------------------------------
                                                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                                • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 09:14
                                                  > Już nie wnikając w skład wyprawek, wątek dotyczy nie tylko kosztów szkoły, ale
                                                  > i tego,że jednak utrzymanie nastolatka nie jest tańsze niż utrzymanie niemowlak
                                                  > a czy przedszkolaka.

                                                  Każdy wiek ma swoje prawa, biorąc pod uwagę wszystkie koszty najdroższe są dwa etapy, gdy dziecko jest niemowlakiem i studentem.
                                                  To, że utrzymanie dziecka kosztuje jest tak samo normalne jak to, że nasze utrzymanie kosztuje.
                                                  Śmieszne jest jednak wrzucanie kosztów normalnego codziennego utrzymanie do kosztów wyprawki i pomstowanie jaka szkoła jest droga. To nie szkoła i wyprawka szkolna jest droga tylko życie.
                                              • iwles Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 08:01

                                                makurokurosek
                                                600 -800 zł za żłobek państwowy ?
                                                • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 09:18
                                                  Tyle płace za prywatny, decyzja o żłobku prywatnym zapadła przy porównaniu cen z państwowym. Państwowy żłobek w Poznaniu kosztuje 500 zł

                                                  zlobek.poznan.pl/odplatnosc
                                                  • iwles Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 09:53

                                                    kosmos,
                                                    u nas opłata stała za miejski żłobek to max. 100-150 zł.
                                                  • wuika Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 10:14
                                                    U mnie państwowy to koszt (z jedzeniem) ok. 350zł, czekaliśmy dwa lata i się nie doczekaliśmy suspicious Prywatny to 450 (ma dopłatę z UM, cena bez dopłaty, dla dziecka spoza miasta = 950zł).
                                                  • jakw Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 14:49
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Tyle płace za prywatny, decyzja o żłobku prywatnym zapadła przy porównaniu cen
                                                    > z państwowym. Państwowy żłobek w Poznaniu kosztuje 500 zł
                                                    Prywatna szkoła nie kosztuje wcale mniej niż żłobek...
                                                  • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 16:02
                                                    "Prywatna szkoła nie kosztuje wcale mniej niż żłobek...

                                                    Ja nie twierdzę, że nie. Wręcz powiedziałabym, że kosztuje więcej, co nie zmienia faktu że wyprawka do szkoły państwowej nie jest żadnym kosmosem a już tym bardziej nie wilcza sie w nią ani biurko, ani regał, ani piżama tudzież majtki
                                                  • jakw Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 19:31
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > ani regał, ani piżama tudzież majtki
                                                    Chyba że są to "majtki" na wf w obowiązkowym kolorze czarnym...
                                                  • iwles Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 30.07.14, 08:46

                                                    skoro uważasz, że mowa jest tylko o wyprawkach, to jaki jest sens podawania ceny za żłobek (w którą to cenę wchodzi jedzenie) ?
                                                    Chcąc "uczciwego" porównania, napisz, jaka jest cena obowiązkowej wyprawki do żłobka (i nie będzie to piżamka),
                                  • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 07:38
                                    Przy internacie jest przecież pralnia smile Nie musi wszystkiego mamusia w domu prać. A widzisz, żelazko też jej muszę dać.
                                  • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 15:42
                                    Wystopuj troche.
                        • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:29
                          Twoje dziecko nie ma pizamy, poscieli, lampki?.Moje ma wszystko od urodzenia, bo to sa podstawy.
                          • naomi19 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:59
                            ta sama pizame ma od urodzenia?
                            • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:52
                              W ogóle nie rozumiem tej dyskusji, no przecież wiadomo, że do internatu trzeba kupić dodatkowe rzeczy, no chyba, że ma się tyle zapasów. Ja też, jak poszłam do internatu, to mi mama kupiła dwa komplety pościeli (jeden mam do dziś). Kołdry i poduszki wtedy jeszcze dawali, teraz już pewnie trzeba mieć swoje.

                              Wyjazd do internatu to nie wyjazd na rok bez powrotu, tylko wraca sie na weekendy, święta, ferie. Razem z pościelą, lampką, ręcznikami? Nie wyobrażam sobie. No chyba ze nie ma jak wyprać, ale to tez się kołdry nie wozi, a obłóczki nie co tydzień.
                            • edelstein Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 11:52
                              Skoro mysliwych cie przerasta?A moze tez jestes z tych co dzieciaki pizamy zaluja.
                          • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:47
                            Ja nie wiem, że takie rzeczy muszę tłumaczyć. Nie będzie dziecko zabierać domowych pościeli, piżam i innego wyposażenia i wozić tam i z powrotem co tydzień. To idiotyczne, nie sądzisz? Kupuję jej rzeczy, które zostaną w internacie. Domowe będą na nią czekać w domu.
                            • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:49
                              wink
                            • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:57
                              Przedszkolaki też mogłyby swoje kocyki do domu zabierać.😃
                              Gratulacje dla córki i weź się nie przejmuj takimi docinkami - normalnie ludzie nie miewają jednak kilku lampek biurkowych (bo po co ? Trzeba mieć też ekologiczne podejście do życia) , a i nie wszyscy używają reprezentacyjnych piżam.
                              -------------------------------------------------------------
                              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                              • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:26
                                Co nie zmienia faktu, że lampka, piżamy, szczoteczki do zębów, ręcznika i majtek nie wchodzi w skład wyprawki szkolnej.
                                I wrzucanie tych rzeczy do kosztów wyprawki ma się dokładnie tak samo i jak wrzucanie kosztów wymiana łóżka, regałów i szafek w pokoju dziecka.


                                • zebra12 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 07:42
                                  To jest wyprawka i tak się nawet nazywa: wyprawka do internatu. Tak samo jak farbki, nożyczki dla pierwszaka, choć pewnie domowe masz, a do szkoły kupujesz nowe, bo nie dasz otwartych farbek czy używanych kredek. No, chyba, że dajesz takie rzeczy z domu. dla mnie to obciach. Wyprawiasz dziecko do szkoły - robisz wyprawkę; wyprawiasz dziecko do szkoły z internatem - robisz wyprawkę.
                                  • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 09:21
                                    No, chyba, że dajesz tak
                                    > ie rzeczy z domu. dla mnie to obciach.

                                    Jeżeli daję nowe bo używane to "obciach", to nie biadolę jaka to wyprawka droga.
                                    Jeżeli kupujesz nową pościel do internatu to albo ta którą masz jest w stanie niezdatnym do użytku albo ponosisz koszty swojego ego i nie ma to nic wspólnego z kosztami wyprawki
                                    • slonko1335 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 09:36
                                      Jeżeli kupujesz nową pościel do internatu to albo ta którą masz jest w stanie n
                                      > iezdatnym do użytku albo ponosisz koszty swojego ego i nie ma to nic wspólnego
                                      > z kosztami wyprawki
                                      albo zwyczajnie jak większość normalnych ludzi nie upycha w domu niepotrzebnego na co dzień kompletu...
                                      Kosztem wyprawki jest wszystko co muszę zakupić żeby dziecko rozpoczęło złobek/przedszkole/szkołę, wszystko co jestem zobowiązana dostarczyć lub zapewnić dziecku i muszę to kupić gdyż na co dzień tego nie używam/nie posiadam. Kosztem wyprawki nie jst dla mnie ubranie dla przedszkolaka ale już mundurek dla szkolniaka jak najbardziej, kosztem nie jest strój na gimnastykę przedskzolaka bo może to być dowolna koszulka i jakiekolwiek spodenki ale juz strój dla skzolniaka jak najbardziej bo musi to być konkretnie biała koszulka, granatowe spodenki i granatowe tenisówki a takowych na stanie nie trzymam sa potrzebne i uzywane wyłacznie na wfie, kosztem nie jest elegancki strój na akademie czy występy czy wyjscia do teatru dla przedszkolaka bo taki normalnie mam w domu ale granatowa spódniczka i biała koszulowa bluzka wymagana jako strój galowy w szkole jak najbardziej, moje dzieci nie używają takiego ubrania poza tym apelem i muszę je specjalnie kupić.
                                    • najma78 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 09:39
                                      makurokurosek napisała:

                                      > Jeżeli daję nowe bo używane to "obciach", to nie biadolę jaka to wyprawka droga

                                      Oddajac do szkoly uzywane czy nowe i tak musisz kupic nastepne bo beda potrzbne a wiec jest to wyprawka a biadola na ceny ci ktorzy maja kasy malo. Maja prawo a ty sie ciesz ze stac cie.

                                      > Jeżeli kupujesz nową pościel do internatu to albo ta którą masz jest w stanie n
                                      > iezdatnym do użytku albo ponosisz koszty swojego ego i nie ma to nic wspólnego
                                      > z kosztami wyprawki

                                      Wiesz ty jestes g....ia, tak zwyczajnie poprostu. Nawet jesli ma tylko jedna posciel bo ta jedna wystarcza to moze byc w swietnym stanie ale do ingernatu musi kupic druga bo gdy corka przyjedzie na weekend nie bedzke ze soba wiozla poscieli a po wizycie w druga strone. Jest wie c to wyprawka, bo sa to rzeczy dodatkowe ktorych nie trzeba by miec gdyby nie mieszkanie w internacie.
                                    • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 15:54
                                      Skoro taka bezobciachowa jestes to w tym roku daj zestrugane do połowy kredki. A co !
                                    • jakw Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 19:39
                                      To weź ty może nie płacz tak nad kosztem pieluch dla żłobkowicza. Mogłaś kupić tetrowe i prać, a nie zużywać ciągle nowe.
                                      • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 20:47
                                        Czy ja gdzieś płaczę nad pieluchami do żłobka. Nie , jedynie pokazuje że skoro wyprawką licealistki jest pościel i majtki to do wyprawki żłobkowicza należą, nocnik, pieluchy i 4 pary ciuchów na zmianę . Natomiast do wyprawki ucznia klasy 1 SP należy zaliczyć :
                                        - biurko
                                        - krzesło
                                        - regał na książki
                                        - przybory plastyczne
                                        - lampkę
                                        - organizer na biurko
                                        - ubranie
                                        - strój na wf
                                        - strój galowy
                                        - buty do stroju galowego
                                        - majtki ( te które ma mogą być obciachowe na wf)
                                        - odtwarzacz CD
                                        - laptop ( część pakietów ma wersję dodatkowymi programami i ćwiczeniami na PC)
                                        - plecak
                                        - śniadaniówkę
                                        - książki
                                        - zeszyty

                                        Teraz już rozumiem skąd co poniektórym na wyprawkę do szkoły wychodzi 3000
                                        • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 21:21
                                          Wyprawka dla licealistki do internatu będzie ciut inna niz ta dla licealistki stacjonarnej.
                                          • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 22:11
                                            Tak samo jak wyprawka dla studenta mieszkającego z rodzicami jest inna niż ta dla studenta mieszkającego poza domem. Tak samo jak koszt poniesiony na hobby typu botanika i zielarstwo jest inny niż koszt hobby spadochroniarstwo czy lotnictwo.
                                            To są po prostu koszty posiadania dzieci, a to że spełniamy ich marzenia czy zainteresowania to już nasza sprawa. Jeżeli zebry nie stać na szkołę plastyczną i koszty poniesione z mieszkaniem w internacie to zamiast miauczeć albo powinna zrezygnować z tej drogi kształcenia córki albo zastanowić się w jaki sposób zwiększyć budżet domowy aby na te dodatkowe pasje dziecka kasa była.
                                            • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 22:29
                                              Jak się nie mylę, to Zebra nie poszła do ciebie po zapomogę, tylko napisała na forum, że jej ciężko zebrać kasę na wyprawkę dla dzieci, bo sporo kosztuje i szkoła poza miejscem zamieszkania podnosi koszty.


                                              Jeżeli cię to drażni to po prostu nie czytaj, a nie pół wątku smędzisz, żeby nie narzekała. I w sumie więcej tu twojego narzekania niż jej.

                                              I zarzekaj się, że ty nigdy nie będziesz miała takich problemów, bo nie tacy biznesmeni z torbami poszli. A zanim swoje wykształcisz, to jeszcze sporo czasu minie.
                                              • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 23:02
                                                Widzisz gdy młoda była w wieku żłobkowym mieliśmy mało kasy, ale nie miauczałam jak to połowa wypłaty idzie na żłobek i o boże jaki to szczyt chamstwa że muszę do żłobka dostarczyć pościel czy pieluchy. Jak się ma dzieci to i się ponosi koszty ich utrzymania, a jak się nie ma na to, to się zaciska pasa i robi wszystko by tą kasę zdobyć, a nie pierniczyć jak to szkoła droga bo majtki trzeba dziecku kupić.
                                                • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 30.07.14, 14:01
                                                  Cos ty sie na Zebre zawzięła?
                                            • pade Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 22:44
                                              ale dlaczego nie może sobie tu pomiauczeć?? dlaczego Ty ją tak wrednie punktujesz?
                                              Twoje odpowiedzi przypominają wściekłe wyładowanie się na kimś a nie dyskusję
                                              • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 23:10
                                                Dlatego, że wątek dotyczy kosztów wyprawki szkolnej a nie kosztów wyposażenia pokoju dziecięcego/młodzieżowego. łączenie wszystkiego i wciskanie w koszty wyprawki to nic innego jak kłamstwo. I szczerze mam dość tego miauczenia bo dziecku trzeba lampkę kupić. Może co poniektórzy powinni się poważnie zastanowić zanim zdecydują się na dziecko, bo tak ,dziecku trzeba kupić ciuchy, majtki i urządzić mu pokój. i na litość boską jest to zasrany obowiązek rodzica aby na te rzeczy kasa była. Biadolenie, że nauka jest darmowa to przecież nie powinnam ponosić kosztów majtek, lampek, regałów i piżam niezbędnych dziecku do mieszkania w internacie jest po prostu żałosne.
                                                • pade Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 23:12
                                                  żałosna jest Twoja interpretacja tego, co napisała Zebra
                                                  • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 30.07.14, 00:05
                                                    żałosne to jest kupowanie piżamy, czy dbanie o swoją garderobę tylko wtedy gdy się idzie do szpitala, czy internatu.
                                                  • naomi19 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 30.07.14, 09:45
                                                    cos sie tak zawiesila na tych cholernych gaciskach? matka ci nie kupowala i chodzilas w dziurawych,ze tak cie to podnieca?!
                                                    SKOŃCZ!
                                                  • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 30.07.14, 00:07
                                                    O garderobę tak jak i o swój wygląd dba się dla siebie, a nie dla sąsiadów.
                                                  • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 30.07.14, 14:02
                                                    Dopisze jeszcze że z wysokich stołków też sie spada z hukiem czasami bez ostrzeżenia.
                                                • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 30.07.14, 05:58
                                                  Wątek zaczyna się od pytania "Czy ktoś obiecywał, że dziecię im starsze tym tańsze ?"- trudno jest zatem jednoznacznie stwierdzić, ze dyskusja jest dopuszczalna wyłącznie na temat wyprawek. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę wyłącznie tytuł , to nie wiem, co robisz tutaj z rachunkami za żłobek i paragonami za pieluchy...

                                                  -------------------------------------------------------------
                                                  "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • enatealie Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 15:51
              Głupio mi, że się tak od razu wyrwałam z tym, że można to zaplanować w budżecie, bo faktycznie, są różne sytuacje życiowe.
              Jednak zwyczajnie w świecie irytuje mnie coroczne narzekanie na koszt podręczników, bo każdy wie, jak ma się sprawa z cenami i chyba każdy rodzic zdaje sobie sprawę, że trzeba dziecku podręczniki zapewnić. Marudzenie w niczym nie pomoże, warto negocjować z nauczycielami mniej istotnych przedmiotów, czy warto kupować podręczniki. Książki do wosu, plastyki, muzyki, techniki, podstaw przedsiębiorczości, czy innej wiedzy o kulturze są czasem w użyciu max. parę razy do roku. W liceum właściwie połowa klasy odpuszcza zakup podręcznika, którego i tak nie otworzy.
              • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 16:46
                W tym wątku dochodzimy do jakiś absurdów finansowych, gdybym sama nie miała dzieci to uznałabym to za prawdę. Nie mam pojęcia co wypowiadające się tu forumki wliczają w wyprawkę szkolną że padają kwoty 2000- 3000 zł. Za chwilę do wyprawki zostanie wpisane wyposażenie pokoju dziecka, wszak na książki trzeba kupić regał, fotel również jest niezbędny, no i zapomniałam o stoliku wszak pilny uczeń musi mieć gdzie książkę odłożyć.
                • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:08
                  na same książki dla trójki wydalam w zeszłym roku 1400 zł. W tym roku juz wydalam na ksiązki prawie 800 zl a jeszcze książki do liceum.
                  • makurokurosek Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 17:11
                    1400 to nie 3000 , a książki to nie piżama
                    • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:22
                      Komplet książek do szkoły średniej kosztuje około 800-1000 zł.
                      Jeżeli do tego dojdzie jeszcze plecak (100zł - mozna tańszy, tyle, że trzeba liczyć trzy na rok, bo zważywszy na ilość książek jakie noszą to się targają, gdy nie są solidne), zeszyty (często wymagają zeszytów grubych A4 - nie są tanie), jakies pióro, kredki (tak, tak, wymagają), to może wyjść spora suma.

                      Nie da się porównać dziecka z drugiej czy piątej klasy do ucznia szkoły średniej, koszty są nawet trzykrotnie wyższe.
                      Wyższe są tez wszystkie opłaty, typu komitet itp.


                      Szacuję, że w tym roku na "wyprawki" wydam około 4 tysięcy, tyle mam odłożone. Nie wykluczam, że będzie więcej.
                      • minkapinka Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:35
                        dlaczego komitet w liceum ma być droższy?
                        • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:36
                          Bo jest. Możesz nie placic , nie jest obowiązkowy.
                          • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:42
                            Niby nie jest tylko jak nie chcesz płacić, to musisz podanie pisać.
                            Serio.

                            A róznica jest kolosalna w podstawówce: 50 zł, w gimnazjum: 100 w jednym, co łaska w drugim, w szkole średniej 240.
                            Czyli wychodzi mi 600 zł jakbym chciała grzecznie za wszystko zapłacić.
                            • stacie_o Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:52
                              Ja nie płacę tongue_out zmusić mnie nie zmuszą.
                              • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:00
                                Zmusić może nie zmuszą, ale szczerze mówiąc nie popieram takiego migania się, zwłaszcza że migają się z reguły osoby nie mające zarówno problemów finansowych, jak i honoru. A potem marudzą, że wszystko źle.
                                Wydatki sa rozliczane dośc dokładnie, większość idzie na dzieci - nagrody, konkursy, imprezy, zwłaszcza w szkołach podstawowych.

                                Przecież na komitet i dawniej się płaciło...
                                • stacie_o Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:34
                                  Mnie szkoła kasuje za klasowe (papiery, ręczniki, ozdobniki) kredkowe (oprócz tego jest wyprawka, a jakże) jakąś daninę na książki do biblioteki oraz uwaga uwaga boiskowe, za utrzymanie boiska i hali w dobrym stanie. I jeszcze komitet by chcieli, przy powyższym nie widzę, na co jeszcze on mógłby być spożytkowany, więc nie płacę.
                                  • stacie_o Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:35
                                    Książki na nagrody kupiliśmy z klasowej zbiórki, tak żeby dopełnić obrazu.
                            • przeciwcialo Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:07
                              Mnie w liceum na 4 stówy skasowali. na szczęście w dwoch ratach wink
                              • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:12
                                No tak, mnie pewnie tez skasują, chyba ze będę się ubiegać o łaskę w postaci rabatu, bo to juz przesada...

                                Jeszcze o jakichś cegiełkach była mowa, nie? Niech ich...
                • joa66 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:01
                  Nigdy nie wydałam na "wyprawkę" szkolną więcej niż 500-700 pln (od podstawówki po liceum), w tym podręczniki ( a w tym do języków obcych). Z tego zwykle część przed wakacjami część po wakacjach. Nieodczuwalne w budżecie.

                  Teoretycznie mogłabym pocieszyć autorkę, że w liceum koszty "wyprawki" (he, he - jak to brzmi) zeszły prawie do zera, ale nie mogę uogólniać bo miałam mało typowe dziecko w mało typowej szkole.

                  A koszty (ogólne - nie tylko szkolne) wiadomo, z czasem rosną. Na początku dziecko za darmo mieszka w hotelach (czy innych zakwaterowaniach) na wakacjach, za darmo lata, potem jest połówka, potem 100%. Kieszonkowe coraz wyższe, czasami dodatkowa nauka czy hobby. Itd.
              • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 22:06
                Oj tam,zaczyna się po prostu doroczny sezon na temat "wydatki na przedszkole /szkołęi dlaczego tak drogo ". Trwa do końca września (we tym miesiącu jest też wysyp pomstowan na ubezpieczenia,składki na przeróżne komitety i opłaty dodatkowe). Potem jest spokój- do końca lipca następnego roku. Ogólnie wątki charakteryzują się sezonowoscia. 😉
      • jakw Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 20:51
        Reforma w gimnazjum jest od 3 lat. Może jednak znajdziesz jakieś używki?
        PS
        Wypełnione ćwiczenia pewnie mają podwójną wartość wink
        • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 21:15
          Ale jeszcze powinny być nieocenione... a najczęściej są.
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
          • jakw Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 19:40
            morekac napisała:

            > Ale jeszcze powinny być nieocenione... a najczęściej są.
            Może zwykły korektor dałby radę...
    • niktmadry Wkurza mnie to, że 28.07.14, 18:09
      z moich podatków będzie się finansowało "darmowe" podręczniki obcym mi dzieciom a ja swoim własnym będę musiała kupować bo na darmowe się nie załapią. MOżecie po mnie jechac, żem bezduszna i reformy nie rozumiem - trudno - wkurza mnie to i już.
      Co do wyprawki to ja przy dwójce dzieci zmieszczę się raczej w kwocie 1500 zl. Ale ja nie czekam ze wszystkim do września tylko na bieżąco wymieniam co trzeba. stąd wiele przyborów moje dzieci mają w całkiem przyzwoitym stanie.
      • zlotonaiwnych Re: Wkurza mnie to, że 28.07.14, 18:49
        Moja przyjaciółka ma troje dzieci - za żłobek płaci 1000zł, za przedszkole - 1200zł, za szkołę najstarszego - 1200zł. Plus opiekunka. Średnio miesięcznie wychodzi jej jakieś cztery, cztery i pół tysiąca złotych. Zarabia sześć. Dobrze, że mąż zamożny.
      • naomi19 Re: Wkurza mnie to, że 28.07.14, 21:02
        a jakbys miala darmowy,to tez by cie wkurzalo?
        ja bede miala darmowy i mnie cieszy
        punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia
    • terazkasia Małe pocieszenie ;) 28.07.14, 21:19
      Kobitki, u mnie najgorzej (= największe wydatki na książki) kojarzy mi się czas liceum.
      Odetchnęłam dopiero, gdy syn poszedł na studia. Zero (!) konieczności zakupienia książki - wszystko dostępne w bibliotece (prócz biblioteki własnej uczelni jest też dostęp do ogromnych zasobów bibl. uniwersyteckiej), w ostateczności na miejscu, np. można skserować potrzebny rozdział lub rozdziały. Kupił parę rzeczy, ale po to, żeby mieć na stałe dla siebie, natomiast tzw. musu nie było.
      Ale to kierunek ścisły, może na humanistycznych jest inaczej.
      Natomiast córka znajomych na 1 roku architektury "generuje" mnóstwo wydatków związanych ze studiami.
      • joa66 Re: Małe pocieszenie ;) 28.07.14, 21:25
        No widzisz , a u mnie liceum najtańsze pod tym względem - wtedy uznał , że podręczników nie potrzebuje - korzystał z domowej i uniwersyteckiej biblioteki i z tego co usłyszał na lekcjach.
        • terazkasia Re: Małe pocieszenie ;) 28.07.14, 21:42
          Liceum wychodziło drogo, mimo że - czego się dało - szukaliśmy w wersji używanej na Allegro. Tyle że, wiadomo, nie zawsze się znajdzie albo też akurat szkoła wprowadzi coś, co jest nowe na rynku.
          Najbardziej pod tym względem dobijały mnie podręczniki do angielskiego, tu już od podstawówki patrząc było koszmarnie drogo (np. zestawy z dwoma zeszytami ćwiczeń, z płytami CD - zestaw tylko w całości,a dzieci tak czy inaczej nie zdążyły wykorzystać wszystkiego).
          Naprawdę studia to był głęboki oddech i ulga smile
        • morekac Re: Małe pocieszenie ;) 28.07.14, 21:43
          Muszę przyznać, że od 1klasy lo wydatki na podręcznik spadają (bo nauczyciele raczej rezygnują z ćwiczeń) , aczkolwiek nie musi dotyczyć to techników (ze względu na przedmioty zawodowe) . Kl 2 jest już całkiem lajtowa- kilka podstawowych przedmiotów, a podręczniki kupowane i w ciągu roku,jak skończą poprzedni. Chyba najgorsze jest gimnazjum- fefnascie przedmiotów, często po 1godzinie, a zatem trzeba zakupić stosowną ilość podręczników ,podobną ilość niewykorzystywanych potem ćwiczeń (i tego nie rozumiem ), jakieś zbiory zadań. I książki do 2 języków (i to jest najczęściej najdroższa pozycja na liście) .
          • joa66 Re: Małe pocieszenie ;) 28.07.14, 21:55
            Muszę przyznać, że od 1klasy lo wydatki na podręcznik spadają (bo nauczyciele raczej rezygnują z ćwiczeń)

            To nie tylko kwestia rezygnacji z ćwiczeń, ale także tego, że w przeciwieństwie do poprzednich etapów edukacji, młodzież zadowala się po prostu zaliczeniem przedmiotów mniej "interesujących", a do tego często wystarczają notatki z lekcji, albo sama obecnośc na lekcjach. A w przypadku przedmiotów "ważnych" młodzież często korzysta z literatury bardziej zaawansowanej niż podręczniki. W 3 klasie mój syn kupił jeden podręcznik (kontynuacja francuskiego). Jeden.
            • andaba Re: Małe pocieszenie ;) 28.07.14, 22:04
              Od drugiej klasy średniej jest dużo mniej przedmiotów, bo odpadają wszystkie ogólne nierozszerzone. W szkołąch zawodowych za to w miejsce "odpadniętych" ogólnych, jest fefnaście zawodowych, ale nie do wszystkich wymagają podręczników.

              Mój średni za to będzie miał 4 języki, ciekawa jestem ile te podręczniki wyniosą, zwłaszcza że językowych z odzysku nie kupi, bo przeważnie są wypełniane.
      • jakw Re: Małe pocieszenie ;) 29.07.14, 14:38
        U mnie w tym roku II LO zapowiada się dosyć lajtowo - chyba trzeba będzie kupić HiS, polski i języki. Co do ewentualnych studiów wyższych - sporo klasyki z matematyki wyższej mamy w domu.
    • bablara Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:03
      Mój starszy syn idzie teraz do 2 gimnazjum. Jeszcze w czerwcu szkoła urządziła kiermasz książek. Tym sposobem sprzedał swoje i w to miejsce kupił większość podręczników.
      Właśnie dzisiaj pozostałe braki. Wyniesie mnie to jakieś 250 zł. Ćwiczenia do wszystkiego i angielski. Nie kupuję też nowego plecaka , bo dzieciak szanuje i nie ma takiej potrzeby.
      Dresów , koszulek na wf tez nie kupuję bo trenuje piłkę i takie rzeczy uzupełniam na bieżąco.
      Jedyny duży wydatek to buty , bo dziecko ma bardzo dużą stopę . Czyli jakieś 200 zł.
      Do tego zapłacę we wrześniu za cały rok, bo później nie ma do tego głowy, czyli znowu jakieś 250 zł. I tak się zastanawiam, dlaczego rodzice co roku kupują nowe plecaki , piórniki , kredki, flamastry. Po co . Naprawdę Wasze dzieciaki tak wszystko zużywają ?
      • bablara Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:04
        Oczywiście zapłacę składki za cały rok. to miałam na myśli.
      • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 28.07.14, 23:09
        Naprawdę twoje dzieci mają flamastry dłużej niż rok?

        Gratuluję. Zarówno dziecka, które zapewne ich ie używa, jak i świetnej jakości pisaków, że nie wyschły.

        Flamastry nie zawsze są obowiązkowe, ale jak sa to trzeba nawet 3 komplety na rok, bo to sie wypisuje.
        Podobnie kredki, w młodszych klasach to sa dwa -trzy komplety rocznie. I trochę głupio dać ogryzki, gdy większość dzieci rok szkolny zacznie z nowiutkimi kompletami.

        Plecak wytrzymuje góra 3 lata, i to w wypadku jak się kupi drogi i gdy dziecko nie nosi w nim 10 kg. Z reguły wytrzymuje 1,5-2 lata. Więc co dwa lata trzeba kupić.

    • agata_abbott Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 13:26
      Chciałabym, żeby moje wydatki na cele "edukacyjno-przechowalnicze" zamykały się w 2000 tys. rocznie na dwójkę dziecismile
      • azja001 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 14:06
        Flamastry, kredki i inne cuda cudeńka to u mnie skończyły sie gdzies na etapie 4 klasy. Teraz w gimnazjum ma w piórniku 2 długopisy, ołówek, gumke, linijke i cyrkiel gdy jest akurat potrzebny. Oczywiście przybory częściowo przechodnie z roku na rok.
    • mamablizniakow81 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 19:01
      mam czworo dzieci które ida do szkoły z tego 2 córki do klasy 1 syn do klasy 3 i jeden do klasy 6 ----oprocz podręczników butów do szkoły(zmienne) i dodatkowe na białej podeszwie na w-f tj 8 par na 3 wrzesnia zakup plecaków, dwa rozki wypełnione słodyczami (tyta obfitosci) --4 piórniki, wszystkie artykuły szkolne, bloki duze małe kredki bambino(tak sobie szkoła zyczy) liczydło ubezpieczenia to generalnie ok ----jest super przeciez polak to taka istota gdzie min socjalne to 351 zł na osobę w tym opłąty zywnosc ....---pewnie sie zmieszcze jeszcze z tego odłoze na przyszłe wakacje.zajebiscie nic tylko klęknoc , płakać ale co to da......podobno w pl edukacja jest za darmo...tak twierdzi rząd ----szkoda ze za darmo nie chowają ludzi jak z głodu pozdychają.
      • agni71 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 19:13
        do I klasy ma byc ten darmowy podręcznik, więc o dwa wydatki na podręczniki mniej.

        Piórniki starsze dzieci musza mieć nowe?

        Moje piórników uzywają nawet 4 lata, w tym roku nowy kupię najstarszej, nie dlatego, że się zniszczył, tylko już się jej znudził (używała go właśnie 4 lata).

        Ubezpieczenie - w mojej szkole można zapłacić tylko za jedno dziecko, reszta jest ubezpieczona "w gratisie", zapytaj w sekretariacie twojej szkoły.

        W poprzednich latach były zwroty za podręczniki "na okoliczność" wielodzietności, bez kryterium dochodowego, tez musisz zapytać w szkole. Aczkolwiek słyszałam, że zapis o wielodzietności ma być w tym roku usunięty. Zwrot kosztów dotyczyłby w twoim przypadku chyba dziecka w VI i III klasie, bo idą nową podstawą programową.

        W Tesco pod koniec sierpnia jest zawsze duża promocja na art. szkolne, wtedy możesz taniej kupić te wszystkie bloki, zeszyty itp.
      • agni71 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 19:14
        >podobno w pl edukacja jest za darmo...tak twierdzi rząd -

        Pierwszoklasiści dostaną podręcznik za darmo, i tak ma ponoć być przez kolejne szczeble edukacji, przynajmniej wczesnoszkolnej ja mam dzieci w VI, V i III klasie i nie załapałam się na to, więc przy trójce dzieci wydam na podręczniki więcej niż ty przy czwórce.
      • stacie_o Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 19:15
        Koleżanka ze Śląska? Ciężko się czyta ze względu na ta dziwna interpunkcje. Tyty obowiązkowe nie są.
        --
        Ogłoszenia o pracę z piekła rodem
        • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 20:58
          Jeszcze tak a propos darmowych książek - czy ja coś przeoczyłam, czy darmowy podręcznik będzie dotyczył tylko elementarza?

          A rodzic i tak będzie musiał kupić książkę do angielskiego, religii (o ile dziecko chodzi) informatyki. I pewnie zapłacić składkę na ksero, bo ilość materiałów kserowanych będzie potężna - zarówno dzieci, jak i nauczyciele nauczyli się pracować na kserówkach.


          I jeszcze jedno- ciekawa jestem, czy jak kiedyś, za x lat dojdzie ten bezpłatny podręcznik do gimnazjum, to czy nadal podstawy programowe będą wymagać tylu książek, czy może trochę spuszczą z tonu, a dzieciakom każą bazować na notatkach z lekcji.

          Ja nie mam nic przeciwko podręcznikom do biologii, historii czy matematyki, ale takie edb to mogłoby sobie podręcznik darować.
          • maanki Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 21:12
            Podręcznik darmowy na wypożyczeniu od szkoły czyli do oddania następnemu rocznikowi. Ćwiczenia darmowe. Podręcznik i ćwiczenia do języka obcego - płaci gmina. Dla rodzica zostaje jedynie zakup książki do religii. I klasa SP.
            • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 21:41
              No to fajnie macie...

              Nie miałabym nic przeciwko temu, zeby starszym rocznikom tez dali darmowe książki, chociaż do jednego przedmiotu, np do polskiego.
          • agni71 Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 23:18
            > A rodzic i tak będzie musiał kupić książkę do angielskiego, religii (o ile dzie
            > cko chodzi) informatyki. I pewnie zapłacić składkę na ksero, bo ilość materiałó
            > w kserowanych będzie potężna -

            co nie zmienia faktu, że co najmniej 200 zł za pakiet zostanie w kieszeni, prawda?
            • andaba Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 23:28
              agni71 napisała

              > co nie zmienia faktu, że co najmniej 200 zł za pakiet zostanie w kieszeni, praw
              > da?

              Wygląda na to, ze nawet więcej.
              Ja się odniosłam do odpowiedzi na post tej matki bliźniąt, że one podręczniki dostaną za darmo, bo myślałam, że tylko podręcznik do tzw kształcenia zintegrowanego. Ale wygląda na to, ze językowe też.
              Tak czy siak - fajnie im, gdybym nie posłała córki jako sześciolatki to by się załapała. Choć w sumie nie żałuję, mimo kosztów.
              Przy sumie, która i tak wydaję, to jeden komplet w tę czy w tę nie robi dużej różnicy smile
    • maanki Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 20:57
      Właśnie internetowa księgarnia podliczyła mi koszt książek do I klasy LO (bez języków za to z jakimiś idiotycznymi Edukacjami dla bezpieczeństwa itp.). Kwota to 262,67zł i darmowa dostawa. Czyli źle nie jest.
      • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 21:07
        Nie wpadka za wcześnie w zachwyt - właśnie dzisiaj zapłaciłam 140zl za książkę i ćwiczenia do języka. Jednego...
        • morekac Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 21:08
          Nie wpadaj miało być.
          • maanki Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 29.07.14, 21:18
            Z ciekawości zajrzałam na wykaz II i III klasy i:
            - podręcznik z ćwiczeniami 35,16zł - język niemiecki
            - podręcznik 48,72 i ćwiczenia 39,60zł - język angielski
            • myfaith Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 30.07.14, 00:10
              No a u mnie ksiazki do j angielskiego 157 pln...a koszt książek do matematyki 57 pln itd i sie zrobi ok 6 stówek a wkurza mnie to bo połowa z tych książek mogłaby spokojnie nie istnieć -dzieci I tak musza mieć zeszyty . Z drugiej strony uczy sie dzieci wypełniania rubryczek w ćwiczeniach. Jak potem dziecko ma umieć samodzielnie pisać ( poprawnie) i nie chodzić po linii najmniejszego oporu jak uczy sie dzieci wygodnictwa .

              Z drugiej strony co chwila zmienia sie program ( jestem laikiem w kwestiach zmian programowych) i nie wiem czy są to istotne zmiany czy tez kosmetyczne zmiany tak wiec nie wiem czy jak kupie podręcznik używany to bedzie ok czy tez nie bedzie tam x poleceń.
              W szkole podstawowej kupiłam używany podręcznik i efekt był taki ze syn za każdym razem jak zadawane prace domowa musiał sprawdzać gdzie w jego książce ( jesli w ogóle jest) jest zadanie kt pani zadała - pani korzystała z nowego podręcznika.
    • sueellen Re: Koszt książek do szkoły - płacz rodzica ;-) 10.08.14, 11:28

      Każdy rodzic dziecka w wieku szkolnym wie, że raz w roku czeka go większy wydatek pt "szkoła". Co roku temat powraca i co roku słyszę zewsząd psioczenie "skąd na to brać, że za drogo, że trzeba wziąć kredyt" itp itd. Słyszę to od znajomych, kuzynek, czytam na ematce, na facebooku i za każdym razem się temu dziwię bo nie piszą tego osoby które ledwo wiążą koniec z końcem. Żyją normalnie, może nie są bogaci, muszą się liczyć z pieniędzmi, ale mają gdzie mieszkać, mają co jeść i w co się ubrać, mają samochód, pracują na etatach.

      Rozumiem, że pieniądze czasem przeciekają przez palce, sama mam z tym problem, nie umiem oszczędzać i właśnie dlatego mam 4 konta oszczędnościowe ze zleceniami stałymi na różne cele. Kasa wypływa mi co miesiąc natychmiast po wypłacie i ląduje na kontach oszczędnościowych. Nie widzę jej. Co z oczu to z serca. Wszystkim narzekającym zawsze radzę założyć konto oszczędnościowe pt wyprawka i zrobić stałe zlecenie przelewu dzień po wypłacie. 70-80zł miesięcznie i bez stresu zrobicie w sierpniu 2015 wyprawkę dla dzieciaka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka