Moja znajoma skarżyła mi się ostatnio, że nie może pójść do pracy, bo nie ma kto odebrać jej dziecka z przedszkola i zaopiekować się nim popołudniu i wczesnym wieczorem (jakieś 3-5 godzin). Mąż często w rozjazdach, a nawet jak jest na miejscu to kończy pracę koło 17 -18 i jest w domu o 18-20. Ona praca bardziej popołudniu i byłaby w domu koło 20 - 21.
Problem pojawił się bo nie znalazła nikogo. Moim zadaniem stawka w porządku 50 zł za dzień. Bez gotowania, sprzątania (tylko bezpośrednio po dziecku) i innych. Jedyne co to przejście się z dzieckiem na spacer po przedszkolu i po powrocie podanie czegoś do jedzenia, pobawienia się. Zostanie czasami z dzieckiem w piątek lub sobotę, żeby mogli gdzieś wyjść. Wtedy płatne osobno. Może zostać wtedy na noc jak dłuższa impreza nie musiałaby siedzieć pół nocy jak dziecko pójdzie spać.
I tak się zastanawiam. Jakbym mieszkała w tym samym mieście co ona zgłosiłabym się. Może wtedy mój rozkład pracy (pracuję z domu) byłby lepszy, bo teraz to ja mam cały dzień rozwalony, a tak musiałabym się sprężyć i zamiast skończyć wszystko w 6-7 godzin zajmuje mi 12. Zawsze znajdzie się coś pilniejszego