hukop
10.08.14, 01:38
Ja wiem że wasze dzieci są dla was najcudowniejsze, najukochańsze ale... dziecko to jest mały człowiek, dziś bezbronny, malutki, kochany a za parę lat... chodzi mi o to że każdy z ludzi dorosłych był kiedyś, malutkim dzieckiem, takim fajnym, bezbronnym. Ale z czasem człowiek dorasta i staje się pełny świadom, dorosłym człowiekiem. I właśnie o to mi chodzi. Większość ludzi rozczula się nad małym dzieckiem, jakie fajne, jakie super ok ale ta mała istotka kiedyś dorasta... i właśnie z takich małych berbeciów wyrastają dorośli ludzie, jacy ludzie? różni, tak ale dużo wyrasta na złych, bezdusznych ludzi i o tym mowa. Gdy widzę małe dziecko, nie mam odruchów że to taka mała, niewinna istotka. Mam przed oczami co z takiego dziecka wyrośnie. Tak jak ( bez obrazy ) mały szczeniaczek, słodki, oj taki kochany a za kilka lat zagryzie pana lub kogoś z najbliższego otoczenia. Niestety, takie jest życie. Małe dziecko może jest bezbronne ale np. za 20 lat może zabić, okaleczyć, zgwałcić po prostu zrobić krzywdę drugiemu człowiekowi i nikt nie jest w stanie zagwarantować że tak nie będzie. I może matka, patrzeć na swoje dziecko i powiedzieć mój syn/córka będzie wychowana dobrze, ale nie masz gwarancji że kiedyś nie zrobi krzywdy bliźniemu. Dlatego mnie nie rozczulają dzieci. Patrzę na te niby niewinne istotki i się zastanawiam czy kiedyś któreś z nich nie wyrwie mi na ulicy torebki czy nie skrzywdzi mnie lub moich bliskich.