Nerki mamy wszystkie
Dzieci nikt nie chciał porwać. A chodziły codziennie same po byrek.
Nikt nie chodził z bronią za pasem.
Polaków mnóstwo- w naszym domu było 5 polskich rodzin i jedna z Tirany. Chyba się trochę czuli przytłoczeni polską inwazją

Za to ich córka miała okazję ćwiczyć j. angielski przez parę dni. Wszystkie dzieci połączyła gra... Uno
Ale rasowa ematka by tak dnia nie przeżyła. Mercedesy prowadzone przez mężczyzn z dzieckiem na kolanach- nagminne. Dzieci biegające dosłownie po tylnych siedzeniach też. Szczytem wszystkiego była mała dziewczynka jadąca na stojąca mercedesem rodziców i wyglądająca przez szyberdach. Ematka prawdopodobnie ciągle musiałaby dzwonić na tamtejszą policję

I uznaliby ją za wariatkę, szczególnie że komisariat policji znajdował się 100m od naszego domu i panowie nie byli zainteresowani takimi sprawami.
Podczas przejeżdżania przez jakąś wieś nadmorską na samochód za nami spadła piłka z tarasu powyżej. Nikt nie zatrąbił, nie zatrzymał się.
Pod sklepem spotkałam dwóch malutkich chłopców. Schludnie ubranych w identyczne ubranka- 6 i góra 4-latka (wyglądali na turystów albańskich lub włoskich). Przyszli grzecznie po zakupy. Co kupili? 3 piwa i paczkę papierosów.
Kiedy przyjechaliśmy sąsiednie wzgórze paliło się. W Cro jak coś takiego się działo samoloty nabierały wodę z morza i lały przez wiele godzin. Tu w Borsh nikt nawet nie zwrócił uwagi. Wypaliło się i już
Kibelek spłukiwany do rzeczki? Też widziałam
Podczas całego pobytu nie widzieliśmy ani jednej burdy, ani jednego zataczającego się pijaka. Ludzie sympatyczni, młodzi mówią po angielsku. Na pewno znów tam pojedziemy

Polecam.