cześć dziewczyny,
jestem w 6 miesiącu ciąży (23 tydz), która przebiega doskonale (oby tak
dalej!) a od czasu jak przestałam wymiotowac 3 razy dziennie czuję się
całkiem znośnie. Ale mam problem natury estetycznej...

Wielokrotnie czytałam opinie 18Lipiec i zgadzam się z nią że większość kobiet
w ciąży wygląda okropnie. Ja z pewnością do nich należę... Widze czasem na
ulicy super-mamuśki które światnie wyglądają i mogę im tylko pozazdrościć.
Mnie zrobiły się na idealnej do tej pory cerze stada pryszczy, włosy wypadają
garściami, nie chcą się układać i ogólnie jestem strasznie rozlazła.
Zawsze byłam z tych "przy kości", ale byłam zadbana i raczej atrakcyjna -
teraz dodatkowo przytyłam 7 kg, z czego sporo poszło w pupę i uda. Lekarz
mnie opieprzył że mam się nie objadać, bo to dopiero 1/3 przyrostu wagi i w
takim tempie do porodu dorobię się ponad 20 kg na plus. A ja się wcale nie
obżeram, żadnych słodyczy itp. Ale jak tylko jestem głodna to musze zjeść
chociaż jabłko bo robi mi się od razu słabo i mam mdłości. Więc chcąc nie
chcąc jem i stale mam wyrzuty sumienia - normalnie patrzę w lustro i widze
jak mi w oczach przybywa tych kilogramów...
Dziewczyny, napiszcie jak tyłyście w ciąży - czy to prawda że w 7 i 8
miesiącu zdobywa się te 2/3 wagi???? i ile czasu Wam zajął powrót "do
normalności"?
Ja się strasznie źle z tym czuję... i zamiast się cieszyć że ciąża przebiega
tak dobrze, mały Jacuś rośnie w brzuchu jak trzeba to ja się martwię każdym
zjedzonym kęsem. Ostatnio mąż nieopatrznie zażartował na temat
moich "dorodnych" piersi - wiem że to nie było złośliwe- ale dostałam ataku
histerycznego płaczu i ne mogłam się uspokoić.
Zdaję sobie sprawę, że pewnie przesadzam, kobiety mają takie straszne
problemy w ciąży a ja robię wielkie halo z tłustego tyłka... ale tak mam i
nic na to nie poradzę... Pocieszycie mnie trochę?
Kasia