Dodaj do ulubionych

Sklepik szkolny i słodycze.

15.09.14, 21:34
W naszym sklepiku szkolnym pani sprzedaje wszystko co chce i jak leci: napoje gazowane (np w plastikowych kuflach), chipsy, zupki chińskie (również w plastikowych kuflach).
Czy jest jakiś przepis zabraniający tego? Dyrekcja tłumaczy, że nie może jej zakazać ani nakazać sprzedaży zdrowszej żywności, tak samo jak podobno nie może zrezygnować z wynajmu bo jakieś długoterminowe umowy. Z rodzicami chcielibyśmy jednak to zmienić, jakieś pismo do dyrekcji, żeby zmieniła tą sytuację. Macie jakieś patenty i pomysły?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Sklepik szkolny i słodycze. 15.09.14, 21:36
      Owszem, nie dawać smarkaczom kasy.
      Albo pogodzić się z tym, że od czasu do czasu zjedzą coś niezdrowego.
      • niktmadry Re: Sklepik szkolny i słodycze. 15.09.14, 21:46
        A może takie pismo - lub kopię tego pisma wręczyć także pani prowadzącej sklepik? Niech zna wolę rodziców. W końcu jeśli będzie miała asortyment, który rodzice zaakceptują to dzieciaki będą dostawały więcej kasy od rodziców.
        Mnie osobiście sklepik z "gównami" nie przeszkadza. Daję szkodnikom po 5 zł na tydzień na zakupy w tym przybytku za to nie kupuję już słodyczy w domu (owszem piekę ciasta, muffinki ale nie kupuję batonów, lizaków itp.). Fundusze zatem jak widać na sklepikowy syf mają tak ograniczone, że wielkiej krzywdy sobie nie zrobią, tym bardziej że swoimi "zdobyczami" dzielą się z innymi. Sama sobie pozwalam od czasu do czasu na zjedzenie czegoś niezdrowego dlatego nie rozpaczam nad tym, że moje dzieci zjadają coś innego niż szpinak czy marchewką. I jeszcze jedno - dla dziecka w klasach młodszych operowanie własnymi pieniędzmi jest świetnym treningiem z matematyki. Moje szybciej nauczyły się liczyć na pieniądzach niz odrabiając Domowniczki.
        • renjan Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 11:03
          to jeszcze trzy kopie tego pisma do sklepów spożywczych umiejscowionych w najbliższej okolicy szkoły i panią z sanepidu do kontroli tornistrów jak rano przychodzą do szkoły
    • novanicka Re: Sklepik szkolny i słodycze. 15.09.14, 21:51
      świata nie zmienisz. Dziecko podrośnie i będziesz pisać do prezydenta, żeby syfne Mc'Donalds pozamykać.
      Nie tędy droga. Edukujesz przede wszystkim dziecko: w sprawie odżywiania się, w sprawie używek, alkoholu, narkotyków, seksu, itd.

      Swoją drogą, jeśli rodzice odrobiliby w temacie pracę domową, pani siłą rzeczy musiałaby zmienić asortyment lub zamknąć biznes.
      • mid.week Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 06:57
        novanicka napisała:

        > świata nie zmienisz.

        Zwłaszcza jak nic nie robisz.
        • novanicka Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 09:20
          mid.week napisała:

          > novanicka napisała:
          >
          > > świata nie zmienisz.
          >
          > Zwłaszcza jak nic nie robisz.


          Ciekawe, że tylko tyle zrozumiałaś z mojej wypowiedzi.
          Napisałam, że gdyby każdy rodzic wyedukował dziecko, pani musiałaby albo się dostosować, albo zamknąć sklepik. To jest najlepsza droga do zmian.
          Prędzej wnosiłabym u dyrekcji o dodatkowe pogadanki z zakresu zdrowego żywienia. U nas w szkole takie są. Mamy dodatkowo akcję i jeden dzień w tygodniu pod znakiem "zdrowej żywności", wtedy dzieci przynoszą zdrowe śniadania, opowiadają o tym co kto przyniósł i dlaczego to jest zdrowe. Dzieci robiły też mini książkę kucharską z przepisami na zdrowe dania.

          Najważniejsze jest, aby dzieci miały świadomość DLACZEGO kolorowe syfki im szkodzą a nie, żeby wsadzać je pod rodzicielski klosz i załatwiać sprawę poza ich plecami. Jeśli to nazywasz działaniem jest to bardzo krótkowzroczne.
          Dziecko musi nauczyć się kiedy może sobie pozwolić na słodycz i w jakich ilościach. Spuszczone z "krótkiej smyczy" będą pożerać te zakazane owoce jak nie teraz to za parę lat.
          • mid.week Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 18:44
            Skąd wiesz ile zrozumiałam? Odniosłam się do fragmentu bo tylko on mnie zainteresował. Bierna postawa i jakaś dziwna odporność na zgrzyt etyczny między funkcją wychowawczą placówki stworzonej dla dzieci a robieniem niezłego biznesu kosztem ich zdrowia.

            Z resztą Twojego wywodu też się nie zgadzam, ale nie podejmuję się przekonywania.
      • iwoniaw Dokładnie 17.09.14, 10:12
        Nie uchronisz dziecka przed wszelkim syfem świata za pomocą ustawy. Rozsądniej i efektywniej jest wychowywać je tak, by nie chciało wydawać pieniędzy na chemię ze sklepiku. Uczenie zdrowego odżywiania to jedno, ale np. moim szkoda byłoby wydawać swoją kasę na słodycze czy inne chipsy w sklepiku z kilkusetprocentową marżą, skoro generalnie do słodyczy dostęp mają i przy okazji zakupów do domu mogą sobie wybrać "deserowe" dodatki do szkolnych śniadaniówek - i o dziwo wybierają te względnie przyzwoitej jakości, a nie chińską farbkę z aromatem i cukrem.
        A uczenie dziecka, by nie jadło byle czego i z niewiadomego źródła jest istotnie konieczne znacznie wcześniej, niż gdy idzie ono do szkoły. Nie ma opcji, że w grupie dzieci nie zetknie się z poczęstunkiem rozmaitego asortymentu - niekoniecznie ze szkolnego sklepiku, równie dobrze świństwo kolega czy koleżanka zakupi w kiosku na rogu - i co wtedy?
        • isa1001 Re: Dokładnie 17.09.14, 10:21
          iwoniaw napisała:

          moim szkoda byłoby> wydawać swoją kasę na słodycze czy inne chipsy w sklepiku z kilkusetprocentową > marżą, skoro generalnie do słodyczy dostęp mają i przy okazji zakupów do domu > mogą sobie wybrać "deserowe" dodatki do szkolnych śniadaniówek - i o dziwo wybi
          > erają te względnie przyzwoitej jakości, a nie chińską farbkę z aromatem i cukre
          > m.

          10/10 Iwonia. Moje dziecko ma w domu dostęp do dobrych jakościowo słodyczy i nie rzuca się na syf ze sklepiku i to w kosmicznych cenach.
      • renjan Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 11:04
        popieram, edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja, a nie ZAKAZY !!!!!!!!!!!!!
        • joxanna1 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 11:19
          Ależ w tym zakazie chodzi własnie o edukację: jasny sygnał, że szkoła promuje zdrowe żywienie i dlatego w swoim sklepiku nie sprzedaję świństwa. Rodzice muszą zrobić odrobinę wysiłku, żeby zapakować dziecku słodycze do plecaka, muszą własnoręcznie kupić.
    • krejzimama Re: Sklepik szkolny i słodycze. 15.09.14, 21:56
      Dlaczego chcesz ograniczać wolność?
      Czy ktoś zmusza te dzieci do kupowania w tym sklepiku?
    • klamkas Re: Sklepik szkolny i słodycze. 15.09.14, 22:17
      Najskuteczniejszy patent - ograniczyć dziecku dopływ gotówki. Dajesz mu śniadanie i picie. Po co jeszcze pieniądze? Dorzuć do śniadania drobną spożywczą przyjemność zamiast piątaka do wydania w sklepiku.
      • burina Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 06:34
        Ależ wręcz przeciwnie! Dziecko niech się uczy gospodarowania groszem, z którym jest sam na sam, bez zdrowo argumentujących rodziców, wobec ogromnych pokus konsumpcyjnych.

        Ja bym starała się tłumaczyć, dlaczego trzeba zawsze mieć przy sobie kwotę na jakieś picie albo coś do zjedzenia, gdy te przyniesione z domu się skończą zbyt szybko albonp. kolega nie będzie mieć śniadania. Wyjaśniałabym też, czego i dlaczego ma unikać. A jednocześnie starałabym się wychowywać ekonomicznie: jak nie wydasz na batony, to pod koniec tygodnia dorzucam drugie tyle, co Ci zostanie i wrzucamy do skarbonki na wymarzone lego.
    • najma78 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 15.09.14, 22:24
      Petycja o zliwkidowanie sklepiku, bo te sklepiki nie sa w szkolach do niczego potrzebne.
      • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 08:53
        Albo zakaz pewnych rzeczy jak chipsy, kolorowe czy gazowane napoje oraz słodycze. Przecież to sam syf sprzedają na terenie szkoły. Takie coś powinno być zabronione, Jak już sklepik to z sokami, wodą, jabłkami, kanapkami, obwarzankiem, ewentualnie dobrą drożdżówką i tyle.
    • niktmadry Re: Sklepik szkolny i słodycze. 15.09.14, 22:25
      A Wy nie pamiętacie ile radości sprawiało nam kiedyś kupienie sobie oranżady w woreczku czy gumy turbo (z której się później lepiło kształt kredy i zostawiało się nauczycielowi przy tablicy jako jedyny niby kawałek kredy?) .... Rozumiem, ze dzieciak z domu zabiera zdrowe drugie śniadanie (gdyby Wam się udało i te sklepiki by zniknęły też by musiał zabierać) więc jak sobie kupi lizaka za 1 zł to serio mu sie nic złego nie stanie. Na szczęście ceny w tych "przybytkach rozkoszy" są tak wyśrubowane, że dużo sobie dzieciak nie kupi.
      • andziulec Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 14:09
        Zapomniał wół jak cielęciem był. Ale to przecież ematkowe dzieci i nie mogą jeść nic poza ekosreko z własnej uprawy wink
    • rupiowa Re: Sklepik szkolny i słodycze. 15.09.14, 22:59
      a Twoje dziecko dopiero zaczęło szkołę? W pierwszym roku była nastawiona bardzo negatywnie do sklepiku szkolnego. Tym bardziej, że trafiłam do rady rodziców. Oj, jak głośno krzyczałam. Ale szybko mi wytłumaczyli, że to nie ma sensu - sklepik takie nie jest tak wyposażony przypadkowo, krewni i znajomi królika. Nie zwalczysz więc rozmawiaj z dzieckiem, ograniczaj kasę.
    • czar_bajry Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 00:33
      Wystarczy własnemu dziecku zakazać kupowania niezdrowego jedzenia/picia, czemu chcesz narzucać innym co mają kupować?
      • niutaki Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 06:49
        zacznij od dzieckasmile pania sklepikarke zostaw w spokoju.
      • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 08:53
        Bo dzieje się to na terenie szkoły? Może jeszcze papierosy w sklepiku, czemu nie?
      • renjan Re: Sklepik szkolny i słodycze. 28.06.15, 22:49
        czar_bajry napisała:

        > Wystarczy własnemu dziecku zakazać kupowania niezdrowego jedzenia/picia, czemu
        > chcesz narzucać innym co mają kupować?

        popieram, a ja chcę żeby było wszystko w sklepiku, ja chce żeby moje dzieci jadły to na co maja ochotę, a skoro ktoś nie potrafi wychować swoje dziecko żeby nie jadło tego na co ma ochotę to nie mój problem
    • mid.week Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 07:01
      u nas był zmasowany atak: pismo do dyrekcji, prośba do wychowawczyni o cykliczne przypominanie o zdrowym i niezdrowym, wizyta w sklepiku z prośbą o zmianę asortymentu. Było długo i z wybojami, ale zniknęły chipsy itp. Są kanapki, owoce. Oczywiście oprócz nich ciagle można atam kupić gumę do zucia w kształcie gałki ocznej i kubusia z toną cukru, ale wiele śmiecia zniknęło.
    • anika772 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 07:02
      Czekam z utęsknieniem na rozporządzenie w tej sprawie. Parę lat temu było trochę szumu na temat szkolnych sklepików, ucichło, nie ma zakazu, jest jak było.
    • attiya Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 07:09
      uczyć własne dziecko, że nawet jak coś takiego jest w sklepiku, to nie musi tego kupować
      myślisz, że jak nie kupi w szkole, to po szkole albo przed lekcjami tez tego nie zrobi?
      Najlepiej zwalić winę na panią ze sklepiku, no przeca rodzic jest bez winy, w końcu to pewnie teściowa nauczyła dziecko jeść słodycze suspicious
      • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 09:32
        Zawsze lepiej utrudnić niż ułatwić, prawda?
    • lola211 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 07:28
      Jak widzisz jest przyzwolenie społeczne na karmienie dzieci syfem i króluje postawa- ty rodzicu nie masz nic do gadania.
      I sie dziwic,ze w szkolnych i przedszkolnych stołowkach dzieciom podaja ziemniaki z proszku, zupy z proszku i mrozonki.Wiekszosci dorosłych to dynda.
      Ja na twoim miejscu jak najbardziej skonstruowalabym pismo do dyrekcji podpisane przez rodziców.Poprosila o spotkanie z wlascicielem sklepiku i dyskusje.Zawsze mozna wypracowac wspolny front.
      Tu chodzi takze o fakt,ze szkoła jako miejsce o charakterze wychowawczym powinna promowac wlasciwy styl zycia i wspierac rodziców.
      Te sklepiki to relikt przeszlosci,niestety ciągle obecny.
      • niutaki Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 07:45
        Lola ja jednak jestem za metoda malych krokow i pracy od podstawwink z wlasnym dzieckiem. Nikt na sile nie wciska dzieciakom sztucznego zarcia ze sklepiku nieprawdaz?
        • mid.week Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 08:48
          i tu sie mylisz.
          • niutaki mid.week 16.09.14, 14:44
            przybliz, w czym sie myle?
            • mid.week Re: mid.week 16.09.14, 19:12
              Mylisz się w kwestii, że nikt siłą dzieciom pewnych produktów nie wciska. Może i pani ze szkolnego sklepiku nie biega za dziećmi i nie upycha im batonów w usta, ale prężna gałąź nauki zajmująca się preferencjami małych konsumentów już odpowiednio zadbała o opakowanka, wesolutkie plakaciki do powieszenia na wysokości dziecięcych oczu. Pan w sklepiku szkolnym mojego dziecka miał wsypane do koszyków cukierki pięknie opisane: malinki, jeżynki, pomarańczki.... Myślisz, że dziecko, nawet edukowane w domu nie poczuje, że "malinki" są dość bezpiecznym zakupem? Uważasz, że to fair?
              Nie znam ani jednego dziecka do 9 lat (starszych mam w towarzystwie sztuk 3 więc to niemiarodajne) które nie pyta ciągle mamy/taty w sklepie "możemy to kupić" pokazując palcem na coś kolorowego, upstrzonego np ulubionym bohaterem z aktualnie modnej bajki, lub zwyczajnie reklamowanego w tv, radio, gazetach, billboardach. Kiedy rodzic jest w pobliżu ma sznase przeczytać etykietę i podjąc decyzję. Ale co kiedy dziecko jest samo, a kolega, koleżanka kupują...? A kiedy pani ze sklepiku zapewnia, że ten soczek "jest bardzo zdrowy - owocowy" (choć w składzie jest cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, a potem długo, długo nic,) to czy uważasz, że to w porządku, i czy wierzysz że kilkulatek powie "droga pani, ten sok zawiera substancje szkodliwe, oglądam z mamą wiemcojem i proszę mi nie wciskać takiego paskudztwa"? Doprawdy uważam, że naiwnością jest sądzić że kilkulatek oprze się pokusie kupienia słodyczy kiedy bombardowany jest wszędobylskimi reklamami, nie ma przy nim rodzica, sprzedawcy nie bardzo zalezy aby towar mu zalegał, a róweśnicy kupują (i wszystkie te sprzyjające okoliczności występują razem).
              Piszę oczywiście na przykładzie własnego, jakże ułomnego dziecka i jej podobnych koleżanek i kolegów oraz równie niedorobionych dzieci moich znajomych. Zdaję sobie sprawę, że pociechy forumowiczów są z innej gliny. Niemniej należy i te mniej otrzaskane konsumencko brać pod uwagę.
              A poza tym uważam, że skoro placówka dla dzieci ma je edukować to nie powinna pozwalać na sprzedaż niezdrowych rzeczy. Jeśli nie jest to dysonans to czemu nie sprzedaje się w pobliżu szkół alkoholu i papierosów...?
              • niutaki Re: mid.week 16.09.14, 19:20
                A ja uwazam, ze wychowaniem zajmuja sie rodzice, w glowniej mierze. Dziwne znasz dziecibig_grin wiadomo, ze dzieciaki chca cos, ale tu wlasnie rola rodzica, nie uwazasz? Pozdrawiam - matka rowniez niedoskonalej 13 latkismile
                • mid.week Re: mid.week 16.09.14, 19:45
                  wiadomo, ze dzieciaki chca cos, ale tu wlasnie rola rodzica, nie uwa
                  > zasz? P


                  Uważam. Dlatego rolą rodzica jest zadbać o to aby dziecko, kiedy nie jest pod jego opieką nie miało dostępu do rzeczy dla niego szkodliwych. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie wpływu na wybory zakupowe kilkulatki na odległość.
                  • niutaki Re: mid.week 16.09.14, 19:48
                    w takim razie nie dawaj dziecku pieniedzy.....
                    • mid.week Re: mid.week 16.09.14, 19:54
                      I zabieraj jej koleżankom i kolegom, którzy je dostają i kupują?
                      I żyj biernie patrząc jak pani od mikrobiznesu zarabia pieniązdze na zdrowiu dzieciaków?
                      I gódź się na to, że placówka edukacyjno-opiekuńczaa jednocześnie zatrudnia dentystę do fluoryzacji zębów i dzierżawi metraż na ofertę która te zęby psuje?

                      Poza tym, jak niżej pisałam w "mojej" szkole już ten problem, przynajmniej częściowo, rozwiązaliśmy. Więc dziękuję za porady.
                      • niutaki Re: mid.week 16.09.14, 20:06
                        Robisz sobie jaja? naprawde zaczynasz od d.py strony, zacznij swiat zmieniac od siebiesmile W sklepach, w ktorych robisz zakupy zaslaniasz dziecku oczy?
                        • lola211 Re: mid.week 16.09.14, 21:59
                          A czy naprawde nie mozna podjąc kroków jednoczesnie? Edukowac dziecko oraz podjąc dzialania majace na celu zmiane asortymentu sklepików?
                          Dzieci jak dzieci, jak tylko beda miec okazje to sie beda faszerowac słodkim.Bo to dla nich atrakcja.Owszem sa wyjątki,ale wiekszosc wlasnie tak ma.I to sie wlasnie wykorzystuje-perfidnie i z pełna premedytacja.W imie zysku.
                          • niutaki Re: mid.week 16.09.14, 22:10
                            mozna jednoczesniesmile ale najpierw zrobmy porzadki na swoim podworkusmile
                            • mid.week Re: mid.week 17.09.14, 06:23
                              Mam fizia na punkcie zdrowej żywności. Nie kupuję, tłumaczę dlaczego, proszę o niekupowanie w szkole. Nie działa. Ja wiem, ze na twoje dziecko by zadziałało. Pewnie lepiej tłumaczysz, pewnie masz bystrzejsze dziecko, ale ja nie. Okazja czyni złodzieja, a sklep ze słodyczami czyni z mojego dziecka zjadacza pustych kalorii.
                              • niutaki Re: mid.week 17.09.14, 09:54
                                mid ale ja nigdzie nie powiedzialam, ze na moje by zadzialalosmile nie czytalas dokladnie, ja Ciebie nie atakuje, chodzi mi tylko o inne spojrzenie. Ja sie nie znam na zdrowym odzywianiusmile Pozdrawiam.
                            • lola211 Re: mid.week 17.09.14, 23:15
                              No ja owszem, zrobilam.Nawet przyznalam sie tu na forum.Zawsze zwracalam uwage na to co jem, a od jakiegos czasu zwracam podwójnie.I juz mnie wkurza jak pomysle, ze moje mlode ktore w domu jest karmione zdrowo, idac do przedszkola przejdzie zywieniowa rewolucje.Alez oczywiscie, moge dziecka do przedszkola nie posyłac, jak mi sie menu nie podoba.Tylko czy tak to wlasnie ma wyglądac?Państwu powinno zalezac na zdrowym społeczenstwie, a nie hodowaniu go na sztucznej paszy.
                              Dzieci w podstawówce sa za mlode by racjonalnie podejmowac decyzje zywieniowe.Dzieci lubia slodkie i kolorowe i to jest naturalne.Rolą dorosłych jest zas czuwanie nad nimi.
              • anika772 Re: mid.week 16.09.14, 19:37
                Podpisuję się.
              • renjan Re: mid.week 19.06.15, 11:34
                Tekst linka
                POLECAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                mid.week napisała:

                > Mylisz się w kwestii, że nikt siłą dzieciom pewnych produktów nie wciska. Może
                > i pani ze szkolnego sklepiku nie biega za dziećmi i nie upycha im batonów w ust
                > a, ale prężna gałąź nauki zajmująca się preferencjami małych konsumentów już od
                > powiednio zadbała o opakowanka, wesolutkie plakaciki do powieszenia na wysokośc
                > i dziecięcych oczu. Pan w sklepiku szkolnym mojego dziecka miał wsypane do kosz
                > yków cukierki pięknie opisane: malinki, jeżynki, pomarańczki.... Myślisz, że dz
                > iecko, nawet edukowane w domu nie poczuje, że "malinki" są dość bezpiecznym zak
                > upem? Uważasz, że to fair?
                > Nie znam ani jednego dziecka do 9 lat (starszych mam w towarzystwie sztuk 3 wię
                > c to niemiarodajne) które nie pyta ciągle mamy/taty w sklepie "możemy to kupić"
                > pokazując palcem na coś kolorowego, upstrzonego np ulubionym bohaterem z aktua
                ..................................................
        • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 08:57
          Dorosły czasem nie może się opanować gdy widzi w sklepie coś słodkiego, a dziecko ma?
        • anika772 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 15:23
          Macie bardzo wyidealizowany obraz społeczeństwa, naprawdę. Naturalnie, wszyscy dorośli- sami praktykujący zdrowe odżywianie- edukują i wdrażają potomstwo do podobnych postaw...
          Jestem zdania, że lepiej pewne rzeczy utrudniać, bo ludzkość en masse jest gnuśna, leniwa i nienawykła do podjęcia korzystnych zmian.
          A szkoła, jako że zobowiązana podstawami programowymi do promowania postaw prozdrowotnych, nie jest miejscem, gdzie powinno się sprzedawać chipsy i colę.
      • oqoq74 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 07:50
        Przede wszystkim pismo do dyrekcji, jest o tyle bez sensu, że dyrektor nie może wymóc zmiany asortymentu sklepu. Istnieje coś takiego jak swoboda prowadzenia działalności gospodarczej. Dyrektor zakazujący sprzedaży czegoś, przekroczyłby swoje uprawnienia.
        Dlatego o wiele lepszym sposobem jest porozmawianie z właścicielem sklepiku i wspólne obgadanie sprawy.

        Jakość żywienia zbiorowego w szkołach i przedszkolach jest osobnym tematem. Faktem jest, że rodzice nie mają pojęcia co faktycznie dostają dzieci do jedzenia.Ja o tym, że w przedszkolu gdzie chodzi dziecko, stosowane były sosy w proszku, zupy w proszku i inne takie syfy dowiedziałam się, gdy dziecko już do przedszkola nie uczęszczało. Odkąd nie korzysta ze zbiorowego żywienia, skończyły się wiecznie podrażniona skóra i alergie.
        • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 08:55
          Za granicą zabroniono sprzedaży na terenie szkoły syfnych rzeczy i o dziwo, okazało się że po kilku latach waga małych tłuścioszków zaczęła spadać.
          • oqoq74 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 09:47
            Świetnie. Pisz więc petycję o zmianie zapisów ustawy dotyczącej swobody działalności gospodarczej i wtedy będzie można zakazywać.
            • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 10:10
              A to jest jakiś obowiązek wynajmowania przez szkołę miejsca sklepikom szkolnym?
              • oqoq74 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 10:14
                Mówimy o sklepie, który funkcjonuje. A nie mającym powstać. Pytanie czy umowę zawarto z dyrektorem, czy organem prowadzącym i na jakich warunkach.
      • malowanka06 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 14:38
        Też zauważyłam, że większość przyzwala na sprzedaż w sklepiku wszystkiego co się da.To nie chodzi o moje dziecko tylko ale o wszystkie dzieci. Pani mówi, że w szkolnych koszach na śmieci mnóstwo bułek, owoców a za to dzieci na lekcje wchodzą z kubkami śmierdzącymi zupą chińską bo właśnie mają pieniądze i kupują. Edukacja domowa swoją drogą, odpowiednia sprzedaż swoją drogą. Dlatego chcę to zmienić.
        Edukacja zdrowotna jest w szkolnym planie wychowawczym, zatem teorię można połączyć z praktyką.
        Jednak fajnie czytać, że prawie wszystkie jesteście takie tolerancyjne, dzieci wyedukowane. A koszt wspominanej zupki chińskiej to 1 zł, zatem nie majątek.
    • novanicka idąc tym tropem 16.09.14, 09:58
      wnioskujmy o całkowity zakaz reklam wszystkich słodyczy, bo przecież tu jest źródło problemu.
      Nie rozumiem wypowiedzi niektórych z was, żeby w ten sposób walczyć z systemem: zamykać sklepiki, nie dawać pieniędzy, zabraniać, negocjować ze sprzedawcą jego asortyment...

      Ludzie, przecież nie tędy droga! Trzeba edukować młode pokolenie, pokazywać im różne kierunki, zachęcać do zdrowych wyborów.
      Jeśli macie o coś wnioskować to o lekcje z dietetykiem.

      Wpływ złego macie zewsząd. W mediach reklamuje się tabletki na wszystko (na zgagę, prostatę, menopauzę, nadwagę, pobudzenie apetytu, na wzrok, bóle wszelkiej maści i można wymieniać bez końca) a do matek kieruje się osobny przekaz: jesteś troskliwą matką tylko wtedy jeśli co dzień podajesz dziecku X.
      Badania wykazały, że nasze społeczeństwo to lekomani. Ludzie biorą wszystko i na wszystko.
      Gdzie promocja zdrowego trybu życia, zdrowego żywienia?
      Otóż taka promocja się NIE OPŁACA. Koncerny farmaceutyczne i służba zdrowia nie mieliby co robić, gdyby nagle każdy zechciał zadbać o siebie. Gdyby odrobinę zmienił nawyki i plan żywienia.
      Skoro Państwo nam tego nie zapewnia, to może warto, abyśmy sami potrafili dotrzeć do tej wiedzy i przekazać ją naszym dzieciom?

      Ale to jest trudne, bo trzeba się odrobinę wysilić. Poświęcić temu czas, przełamać schematy i nauczyć się od nowa. Najłatwiej jest zamknąć sklepik, wtedy rodzice będą mogli spać spokojnie. Gratuluję.
      • oqoq74 Re: idąc tym tropem 16.09.14, 10:05
        Zgadzam się, że edukacja to podstawa. Trzeba jednak zacząć też od dorosłych.

        W szkole syna, w ramach zwrócenia uwagi na zdrowe odżywienie, zaproponowano by zakazać przynoszenia picia przez dzieci, tak, aby wszystkie korzystały ze szkolnego picia, jakim jest herbata z cukrem.
        • gazeta_mi_placi Re: idąc tym tropem 16.09.14, 10:12
          Lepsza herbata z cukrem (całe dzieciństwo na niej się wychowałam) niż gazowane mocno słodzone napoje z barwnikami i konserwantami.
          • oqoq74 Re: idąc tym tropem 16.09.14, 10:15
            Niż sama woda też? Bredzisz gazeta, bredzisz.
          • aka10 Re: idąc tym tropem 16.09.14, 21:06
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Lepsza herbata z cukrem (całe dzieciństwo na niej się wychowałam) niż gazowane
            > mocno słodzone napoje z barwnikami i konserwantami.
            >
            Pije nieslodzona, mimo, ze cale dziecinstwo pilam slodzona i to bardzo. Dzieci nigdy nie pily herbaty.
        • novanicka Re: idąc tym tropem 16.09.14, 10:28
          w naszej szkole (w każdej klasie) jest dystrybutor wody (czy jak to się nazywa).
          Herbata z cukrem to oczywiście mniejsze zło niż soki z barwnikami, ale... niestety po słodzonej herbacie wciąż chce się pić.

          Nadal nie jestem za zakazami. Zakaz znaczy ni mniej ni więcej, że jak tylko nadarzy się okazja i mama nie widzi - warto po to sięgnąć. Potem będzie faza okłamywania rodzica, a na końcu faza okłamywania siebie i problemy z wagą.
          Chodzi o to, żeby dziecko mając do wyboru produkt zdrowszy i niezdrowy potrafiło samo dokonać decyzji i było zadowolone z tego wyboru, wiedząc, że postąpiło rozsądnie.

          Oczywiście trzeba się edukować samemu. Jestem wychowana na kotletach schabowych, mielonych, kluchach, naleśnikach i bitkach. Od lat staram się budować nasze menu (żeby było zdrowo i smacznie) i idzie jak po grudzie.
          • gazeta_mi_placi Re: idąc tym tropem 16.09.14, 10:33
            Dziwne, mi po słodzonej herbacie nie chce się już pić. Może z wyjątkiem lata, ale latem dzieci nie chodzą do szkoły.
          • oqoq74 Re: idąc tym tropem 16.09.14, 10:41
            U nas chyba nie ma dystrybutorów. Stał jakiś automat swego czasu, ale czy jeszcze stoi to nie wiem. Dużo zależy od dyrekcji, czy jest chętna do takich działań, czy też nauczycieli, w szkole.

            A z trudnościami w domu sama mam problem. Staram się kombinować, przemycać, ale nie jest to łatwe. I tu poniekąd winą obarczam przedszkole. Przed okresem przedszkola, syn jadł i warzywa i owoce. W przedszkolu słodkie było każdego dnia, budynie, kaszki, kisielki, danonki, monte i inne. Ile się nawalczyłam, na prosiłam. Szkoda gadać.
          • aka10 Re: idąc tym tropem 16.09.14, 21:09
            novanicka napisała:

            >
            > Oczywiście trzeba się edukować samemu. Jestem wychowana na kotletach schabowych
            > , mielonych, kluchach, naleśnikach i bitkach. Od lat staram się budować nasze m
            > enu (żeby było zdrowo i smacznie) i idzie jak po grudzie.

            Da sie. Schabowe jem ze dwa razy w roku, nalesniki robie maks. dwa razy w miesiacu. Dzis np. jadlam salatke z tunczykiem (polecam Rio Mare).
            • burina Re: idąc tym tropem 17.09.14, 01:04
              Czyli kluczem do sukcesu jest traktowania tuńczyka z puszki jako czegoś zdrowego ? smile
              • aka10 Re: idąc tym tropem 17.09.14, 18:47
                burina napisała:

                > Czyli kluczem do sukcesu jest traktowania tuńczyka z puszki jako czegoś zdroweg
                > o ? smile

                Nie ja to powiedzialam.
                • burina Re: idąc tym tropem 18.09.14, 01:15
                  No to wyjaśnij proszę mnie, ciemnej masie, co powiedziałaś.
            • kwiat_w_kratke Re: idąc tym tropem 17.09.14, 20:11
              aka10 napisała:


              Schabowe jem ze dwa razy w roku, nalesniki robie maks. dwa razy w miesi
              > acu. Dzis np. jadlam salatke z tunczykiem (polecam Rio Mare).


              Rozumiem, że konserwę rybną uważasz za zdrowszą od kawałka świeżego mięsa, nie mówiąc już o takim wymyśle szatana jak placek z mąki, mleka i jajek. Cóż, mogę jedynie powiedzieć: wyrazy współczucia.
              • falka_85 Re: idąc tym tropem 19.06.15, 18:07
                Oj to proste. Bo np. taki rosół czy kotlet to taki swojski, przaśny, a sałatka z tuńczyka (bo jakby ze śledziem to już nie) to taka światowa jest.
                • 1matka-polka Re: idąc tym tropem 19.06.15, 18:24
                  Hehehe
        • niktmadry Re: idąc tym tropem 16.09.14, 12:22
          U nas poszło jeszcze dalej.... ale to w kontekście rozmowy o cięzkich tornistrach - dyrekcja zarzuciła rodzicom, że dzieci przynoszą nawet po dwie butelki wody a przecież sanepid podał, ze woda w naszym mieście nadaje się do picia prosto z kranu.
          • megi74 Re: idąc tym tropem 16.09.14, 14:59
            Żart..
        • majenkir Re: 19.06.15, 13:48
          oqoq74 napisał(a):
          > W szkole syna, w ramach zwrócenia uwagi na zdrowe odżywienie, zaproponowano by
          > zakazać przynoszenia picia przez dzieci, tak, aby wszystkie korzystały ze szkol
          > nego picia, jakim jest herbata z cukrem.


          Hehe, mam nadzieje, ze dietetyka przy tym nie bylo wink.
          Zrobilabym awanture, jakiej swiat nie widzial.
      • lady-z-gaga Re: idąc tym tropem 17.09.14, 10:11
        idąc tym tropem, otwierajmy w szkołach kioski z pornografią
        dzieci można wyedukowac, żeby tego nie dotykały i odwracały oczy, przechodząctongue_out
      • szarsz Re: idąc tym tropem 17.09.14, 11:07
        > Ludzie, przecież nie tędy droga! Trzeba edukować młode pokolenie, pokazywać im różne kierunki,
        > zachęcać do zdrowych wyborów.

        W sklepiku mojego syna był zdrowy wybór między batonem i chipsami oraz miedzy fanta i cola a rowniez barwionymi, niegazowanymi napojami. "Najzdrowszy" byl przecierowy kubus.
        Wiec oczywiscie pieknie brzmia Twoje slowa o wychowaniu i nauce, ale dziecko przebywajace w szkole nie mialo realnej szansy na jakikolwiek wybór. A to wszystko w akompaniamencie wielu programow "promocji zdrowego zywienia" realizowanych przez szkole.

        Po drugie uczyc to ja moge jak jestem z dzieckiem, na zakupach. Oraz w domu, gotujac obiad. Wtedy ma rownowage, bo ma i zupe przygotowana od podstaw i czasem zelki.
        A w szkole z jednej strony wisi piramida zywieniowa, a z drugiej kupic mozna wylacznie produkty z samego jej czubka. Rozdwojenie jazni.


        Po trzecie, jesli rodzice nie beda interweniowac, NIC sie nie zmieni. Po kilku miesiach intensywnej batalii nie kto inny, jak rodzice doprowadzili do systemowych zmian w zywieniu dzieci w przedszkolu mojego mlodszego dziecka. Doprowadzili do tego, ze dzieci nie beda karmione parowkami, kulkami czekoladowymi, "szynka" za 11.90 za kilogram, kompotami z mrozonek i innymi gotowcami, ze ich talerze nie beda wygladac tak, ze mi sie przedwczorajsze sniadanie cofalo, tylko ze swiezych produktow podstawowych. Ze zupa bedzie gotowana na miesie i warzywach, ze chleb bedzie smarowany maslem, ze bulki beda pieczone na miejscu. I to nie kto inny, tylko rodzice beda kontolowac faktury, czy ponownie nie pojawiaja sie w nich dziwne pozycje, jak jeszcze rok wczesniej.
    • megi74 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 15:05
      W naszej szkole było zebranie z rodzicami, ankiety, co ma być w sklepiku. Co z tego, z efektów nie jestem zadowolona. Widać, większość ma gdzieś zdrowie dzieci. A edukowanie 6 latka z pierwszej klasy widzącego kolorowe soczki, lizaczki w sklepiku to jak walka z wiatrakami. Ja mogę nie dawać pieniędzy i uwierzcie nie daję złamanego grosza, ale koleżanki dostają i się dzielą ciastkami, lizakami, soczkami. Jestem zrozpaczona, bo u nas tego się w ogóle nie jadło.
      Dziecko to nie dorosły, który potrafi się powstrzymać.
      • isa1001 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 15:30
        Nie róbcie ze słodyczy owocu zakazanego i wynalazku szatana, to problemu nie będzie. Moje dziecko ma w domu dostęp do słodyczy. Jest zdrowe i chude. Oferta sklepiku nie robi na nim wrażenie. Kupił coś kilka razy w ciągu kilku lat.
        • malowanka06 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 19:43
          Pewnie jesteś, że tylko kilka razy w razy? Tyle ci powiedział, a ile było rzeczywiście nie wiesz...
          • isa1001 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 19:58
            malowanka06 napisała:

            > Pewnie jesteś, że tylko kilka razy w razy? Tyle ci powiedział, a ile było rzecz
            > ywiście nie wiesz...

            Oj wiem, wiem. big_grin Nie nosi do szkoły pieniędzy. A nie nosi, bo nie chce. Kilka razy pytałam, czy dać mu kasę - odpowiadał, że nie. A jak już raz wziął 5 zł to kupił za to w sklepiku... wodę mineralną niegazowaną.
            • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 10:25
              Ty masz dziecko które nie jest specjalnie łase na słodycze i nie ma problemów z nadwagą więc inne dzieci Cię nie obchodzą.
              A podobno matki są bardziej empatyczne dla innych, ale chyba tylko dotyczy tylko ich własnych dzieci co najwyżej uncertain
              • isa1001 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 10:39
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Ty masz dziecko które nie jest specjalnie łase na słodycze i nie ma problemów z
                > nadwagą więc inne dzieci Cię nie obchodzą.
                > A podobno matki są bardziej empatyczne dla innych, ale chyba tylko dotyczy tylk
                > o ich własnych dzieci co najwyżej uncertain

                Mylisz się. Moje dziecko lubi słodycze i często gęsto muszę interweniować, gdy uznaję, że przesadza. Ale nigdy nie posunęłabym się do tego, żeby całkowicie zabronić jedzenia słodyczy. Dzięki takiemu podejściu mam łasucha, ale wybrednego. Byle czego nie ruszy. A mamusie, które schizują nad każdym kawałkiem czekolady mają później egzemplarz, który zje wszystko byle było słodkie i nie uciekało przed nim. Ostatnio na srędy trędy blogu jednej mamuśki wyczytałam, jak to jej córeczka lat bodaj 7 chciała jeść obiady w szkole. A dlaczego? Bo na deser dawali ciastka. No gratuluję tej mamuśce, bo jest na prostej drodze, żeby córka miała problemy z odżywianiem. A wystarczyłoby trochę zdrowego rozsądku... Słodycze to nie jest wynalazek diabła a cukier nie zabija.
                • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 10:46
                  Ale popierasz sklepiki szkolne bo wiesz, że akurat Twoje dziecko raczej nic tam nie kupi lub co najwyżej okazjonalnie.
                  A inne dzieci mogą mieć inaczej i wtedy jest problem i to nie byle jaki bo zdrowotny. Już teraz co czwarte dziecko w Polsce ma nadwagę, naprawdę potrzebny jest jeszcze sklepik ze słodyczami na terenie szkoły dodatkowo?
                  • isa1001 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 10:53
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Ale popierasz sklepiki szkolne bo wiesz, że akurat Twoje dziecko raczej nic tam
                    > nie kupi lub co najwyżej okazjonalnie.
                    > A inne dzieci mogą mieć inaczej i wtedy jest problem i to nie byle jaki bo zdro
                    > wotny. Już teraz co czwarte dziecko w Polsce ma nadwagę, naprawdę potrzebny jes
                    > t jeszcze sklepik ze słodyczami na terenie szkoły dodatkowo?
                    >

                    Wcale nie popieram sklepików. Dla mnie może ich nie być choćby od jutra. Natomiast uważam, że ich likwidacja nic nie da. Te same dzieci kupią sobie syf w sklepie za rogiem. Obwinianie sklepików szkolnych za to, że dzieci są grube to paranoja. Jeszcze raz powtórzę - kluczem jest zdrowy rozsądek a nie zabranianie wszystkiego. Nikogo nie zabije ani jeden lizak, ani jedna Coca-Cola, ani jeden Big Mac. Natomiast problemy będą, jak się dziecko zerwie ze smyczy i wprost od maminych brokułów i jaglanki wpadnie w objęcia Fast Foodu i słodyczy. I będzie żarło bez opamiętania, bo nareszcie może.
                    • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 11:13
                      Tu ciocia poczęstuje cukierkiem, tam Mcdonalds z tatą, w szkole baton i słodzony sok i tak ziarnko do ziarnka.
                      Co do kiosku - jak chodziłam na zaoczne zajęcia akurat organizowane na terenie szkoły podstawowej był sklepik, ale nie w każdy weekend otwarty i powiem tyle, że jak się okazywało że jednak zamknięty dość duża część osób rezygnowała w ogóle z zakupu (np. w sklepie poza terenem szkoły), żal było przerwy albo zimą się nie chciało przebierać itp.
                      Część wychodziła kupić, część rezygnowała.
                      Zatem nadal uważam, że brak sklepiku na terenie szkoły to zawsze jakieś utrudnienie, zwłaszcza że teraz chyba dzieciom nie wolno wychodzić na przerwie poza teren szkoły?
        • z_pokladu_idy Re: Sklepik szkolny i słodycze. 16.09.14, 21:17
          To, że dziecko jest chude wcale nie musi oznaczać pełni zdrowia niestety.
          • segregatorwpaski Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 08:45
            W moim mieście parę lat temu radni uchwalili uchwałę o zakazie sprzedaży pewnych produktów w sklepikach szkolnych. Uchwała weszła w życie i zaczęły się kontrole z UM i upomnienia/ kary. W sklepiku szkolnym u mojego dziecka szybko zmieniono asortyment, są wprawdzie np gumy do życia i tymbarki i paluszki ale nie na czipsów/zupek ch./innych mega chemicznych spraw. Kanapki się ne sprawdziły - nie było wielu chetnych ale zniknęły pączki, można kupić bułkę grachamkę - Pani Sklepikowa wink zawsze kilka ma dla tych, co zapomnieli kanapek i są głodne na coś konkretnego. Nie ma coli i tym podobnych, nic gazowanego, sa małe wody min, soczki. Są jabłka. I o dziwo - Pani Sklepikowa nie zbankrutowała,ma się świetnie. Próbuj się jako rada rodziców dobijać do władz miasta, wiemze nie tylko moje miasto wprowadziło takie ogólne obostrzenia.
            • renjan Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 10:52
              jeżeli produkty w sklepiku szkolnym są "be" to co z towarem na półkach w sklepie spożywczym położonym w prostej linii 60 m za ogrodzeniem szkoły, czy tam będzie stała pani z sanepidu i sprawdzała co kupują dzieci??? a jeżeli dzieci przynoszą z domu słodycze w tornistrach, t pani z sanepidu będzie im wypisywać mandaty??? to co bury i jemu podobni "osłowie" z psl wymyślili to kpina, paranoja, totalna głupota, już nie jedno państwo przerabiało "zakazy" i do czego to doprowadziło???????, zacznijcie od profilaktyki, od przyzwyczajeń, ale to w domu od małego należy robić, a nie przyzwyczaić dziecko przez 5-7 lat do czegoś , a potem" takiego wała dostaniesz".
              • nika222 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 11:33
                Nie wiem jak w twojej szkole, ale u mnie na przerwie dzieciak nie wyjdzie sam ze szkoły. Natomiast co dzieci robią po zajęciach to już jest sprawa rodziców.
        • megi74 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 21.09.14, 18:09
          To czy będzie dziecko miało dostęp do słodyczy czy nie o niczym nie świadczy. Mam 2 dzieci i mam porównanie. Mają taki sam dostęp do słodyczy, czyli niewielki od czasu do czasu gdy dziadki przyjadą. Jedno dziecko zje przywiezioną od dziadków porcję na raz, drugie skubnie coś od czasu do czasu. Dzieci są różne a to czy mają dostęp do słodyczy czy nie, nie będzie świadczyło o tym ile kupi w sklepiku i co kupi.
    • lady-z-gaga Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 10:09
      Jestem zdegustowana podejściem ematek. Wychowanie dziecka i tłumaczenie to oczywistość, ale czy podtykanie im szkodliwego syfu pod nos powinno mieć miejsce w szkole?
      • gazeta_mi_placi Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 10:23
        Ano, ja też.
      • aka10 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 18:54
        lady-z-gaga napisała:

        > Jestem zdegustowana podejściem ematek. Wychowanie dziecka i tłumaczenie to oczy
        > wistość, ale czy podtykanie im szkodliwego syfu pod nos powinno mieć miejsce w
        > szkole?

        Definitywnie nie.
        • renjan Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 10:59
          ale tak łatwiej , zwalić odpowiedzialność na szkołę, a szkoła ma TYLKO pomóc w wychowaniu
          • renjan Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 11:16
            Tekst linka

            CZYTAĆ, CZYTAĆ , ale ze zrozumieniem
    • szarsz Re: Sklepik szkolny i słodycze. 17.09.14, 10:51
      U szkole mojego syna było tak, że pani nie chciała zmienic asortymentu, wiec rodzice nie zechcieli dawac na pieniedzy na to, co sprzedawala. Sklepik upadl.
      Teraz stoja automaty, ale jest w nich tak drogo, ze dzieci kupuja w nich wylacznie awaryjnie.
      • renjan Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 10:57
        Przynajmniej jedna zdrowo rozumująca mama i o to chodzi, żadne zakazy nie spowodują że dzieci przestana tyć
    • renjan Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 10:55
      Naucz swoje dziecko ze to jest niedobre, szkodliwe itp, a nie wieszaj psów na sprzedającej, jeżeli tego żadne dziecko nie kupi to sama zwinie ten towar z półki.
    • renjan Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 11:00
      naucz swoje dziecko zdrowego trybu życia i odżywiania się !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • czar_bajry Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 11:20
      Załóż sklepik szkolny i sprzedawaj zdrowe przekąski...
    • nika222 Re: Sklepik szkolny i słodycze. 19.06.15, 11:38
      W naszej podstawówce dział dość dobrze rada rodziców, która musiała zaopiniować powstanie sklepiku. No i ta rada zwyczajnie się nie zgodziła, a że w szkołach teraz jest cała masa zajęć dodatkowych i każdy wolny metr powierzchni jest na wagę złota to jakoś nikt tego sklepiku nie żałował. A jak dziecko jest głodne czy spragnione to na stołówce jest dostęp do picia (kompot, herbata, woda) i zawsze zostaje zupa z obiadu dla chętnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka