Dodaj do ulubionych

Coś mi tu śmierdzi...

03.09.04, 22:26
Qrcze blade, coś mi tu strasznie smierdzi. Nie na forum oczywiście, ale w
moim pokoju. Od paru dni coś lekko pociskało, ale dziś to daje tak, że słabo
sie robi przy otwartym oknie.
Dzieci pomyłam, siebie też smile)), mąż wyjechał, od rana wszystko czyściłam,
porządkowałam, zaglądałam pod szafy i do szafy, zamówiłam też pana od
carchera do sofki (realne podejrzenie zanieczyszczenia przez malucha), który
zrobił swoje i... dalej śmierdzi.
Macie jakieś pomysły???
Dodam, że smród jest z gatunku organicznych :-o
Póki co, uciekam do sypialni...
Obserwuj wątek
    • joannaku Re: Coś mi tu śmierdzi... 03.09.04, 22:29
      Ulala72 bardzo lubię Twoje poczucie humoru... serio. Pozdrawiam
      • ulala72 Re: Coś mi tu śmierdzi... 03.09.04, 22:31
        Hej,
        ale ja (tym razem) na poważnie - śmierdzi niemożebnie;
        mam coraz gorsze podejrzenia - ach, ta moja bujna wyobraźnia...
        • umasumak ulala.... 03.09.04, 23:25

          ...a sprawdzałaś w tej kanapie???? może tam się coś rozkłada??? Tfu, tfu!



          ulala72 napisała:

          > Hej,
          > ale ja (tym razem) na poważnie - śmierdzi niemożebnie;
          > mam coraz gorsze podejrzenia - ach, ta moja bujna wyobraźnia...
    • ropusia Re: Coś mi tu śmierdzi... 03.09.04, 22:47
      Witam!
      Może jakieś zwierzę padło w kominie wentylacyjnym?
      Pozdrawiam.
      • ulala72 Re: Coś mi tu śmierdzi... 03.09.04, 22:54
        ???:-ooo!!!

        sąsiedzi z góry maja wilczura, ale jeszcze dziś rano widziałam go w dobrym
        zdrowiu...
    • olliwkaa Re: Coś mi tu śmierdzi... 03.09.04, 22:57
      Ulala72, a moze jakies zwierzatko zakradlo sie jakos do mieszkania, spowodowalo
      smrodek i zniknelo... Moja wyobraznia tez jest wybujala... i oby to nie
      sasiedztwo (o ile mieszkasz w bloku?). Moj Boze... roznie to bywasad
      Przepraszam, jesli wprowadzilam niepotrzebne zmartwienie.

      pozdrawiam
      Aga
    • morepig Re: Coś mi tu śmierdzi... 03.09.04, 23:12
      ja kiedys mialam 1 slownie jednego chyba karalucha w pojemniku na sol, w ktorym
      byla tez sol. i on smierdzial.
      dodam ze wiecej ich nie bylo, a moze to nawet nie byl karaluch tylko duuuzy
      robal. wazne ze jak go wywalilam to przestalo smierdziec wink
      moze jakis ptaszek wam w wentylacji zdechl...
      nie wiem wink))
      napisz co to bylo wink
      • ulala72 Re: Coś mi tu śmierdzi... 03.09.04, 23:33
        Dziewczyny, sprawdziłam w sofie - tam spokojnie ubranka po starszaku sobie
        leżą, zresztą pan od carchera czyścił też wnętrze, ale dla porządku zajrzałam;
        w pojemniku na sól - sama sól;
        intensywnie myślę, o sąsiedztwie z dołu, bo tam mieści się takie małe
        wydawnictwo i od tygodnia (???) jest zamknięte i wszyscy są na urlopie; chcę
        wierzyć, że zapomnieli czegoś wyjąć z lodówki...
        Jutro zadzwonię do administracji.
        Dobranoc!
        • umasumak Re: Coś mi tu śmierdzi... 03.09.04, 23:39
          ulala72 napisała:

          chcę
          > wierzyć, że zapomnieli czegoś wyjąć z lodówki...

          Albo raczej włożyć do lodówki wink)

          > Dobranoc!
          Dobranoc smile)
    • mamadwojga makabreski 04.09.04, 08:14
      To ja Ci Ulaszku pomakabruję. Obie historie są prawdziwe smile

      1)koleżanka z rodziną wyjeżdżała na wakacje na dość długi czas. Wielce
      Przewidujący ojciec rodziny zadbał by nic się w mieszkaniu złego nie stało i
      pozamykał okna, wyłączył gaz, zakręcił główne kurki od wody i WYKRĘCIŁ KORKI.
      Nie pomyślał biedaczyna że żona sumiennie zaopatrzyła zamrażarkę i że ta
      zamrażarka jednak trochę prądu potrzebuje. Kiedy po dwóch tygodniach wrócili do
      domu zastali wyrwane zamki a drzwi były zaklejone na policyjne taśmy. Sąsiedzi
      byli pewni że rodzina leży pomordowana i wezwali policję. Potem odkryto
      makabryczną zawartość zamrażarki. Jedna z sąsiadek się pioświęciła i wyrzuciła
      to wszystko na śmietnik. A śmierdziało jeszcze kilka tygodni. Nie muszę mówić
      że przesiąknięte aromatem sofy, ubrania i dywany nadawały się do wymiany. To
      były baaaardzo kosztowne wakacje.
      2) Historia druga jest gorsza bo u mojej drugiej koleżanki rzeczywiście był
      piętro wyżej TRUP. Bleeeeee. Nad jej mieszkaniem żył sobie pewien pijak. Co
      wieczór wystawiał na parapet sprzęt grający i przy dźwiękach ulubionej
      muzyki "umcy umcy umpa umpa" (ewentualnie jak mu było rzewniej to "... jesienne
      różeeeee...." leciały) spożywał aromatyczne wina. Kiedyś muzyka ucichła i
      wszyscy się ucieszyli. Sąsiedzi byli pewni że gość wyjechał do córki (bo co
      roku wyjeżdżał na tydzień) więc radość na ulicy była duża. Po jakimś czasie
      jednak zaczęło okrutnie śmierdzieć. Na początku jakby nieśmiało a potem to już
      na całego. Sąsiedzi wezwali policję, ta wyłamała zamki i odnależli .....
      rozkładające się zwłoki. Koleżanka już tam nie mieszka. Szybko się wyprowadziła.

      Fajne historie, nie?

      A nie zagubił się gdzieś u Was w domku jakiś pełny Pampers? U nas śmierdziało i
      śmierdziało i w końcu odnalazłam starego Pampersa wciśniętego pomiędzy łóżeczko
      a ścianę. Nie wiem jak Maksiu się dostał do brudnego Pampka (chyba z kosza
      wyjął) a tym bardziej nie wiem skąd miał tyle siły żeby go wepchać za łóżeczko
      ale w końcu Polak potrafi....

      Pozdrawiam. Napisz co to było jak już odkryjesz smile
      • wegatka Re: makabreski 04.09.04, 10:14
        Moj maz tez byl kiedys dokladnie tak samo przezorny, na szczescie w lodowce
        zapasow bylo niewiele i smrod rozniosl sie dopiero po otworzeniu drzwiczek smile))
      • umasumak Re: makabreski 05.09.04, 23:40
        A mój kolega z pracy zakupił był 2 kilo schabu, wsadził do bagażnika i ......
        zapomniał na całe 3 tygodnie (pojechał na wakacje z rodzinną drugim autem).
        Dodam, że było to w miesiącu sierpniu (trzydsiestostopniowe upały). Więcej już
        chyba nie muszę pisać - same sie domyślacie smile).
    • alkra Re: Coś mi tu śmierdzi... 04.09.04, 10:03
      niektóre roślinki jak zakwitną, to tak śmierdzą że hej.
    • ulala72 Już wiadomo 04.09.04, 10:21
      Słuchajcie,
      rzecz się wyjaśniła, nie jest może szczególnie makabryczna, ale śmieszna też
      nie.
      Zadzwoniłam o 8.00 rano do administracji i nadałam sprawę w kierunku
      nieboszczyka, bo wiedziałam, że inaczej się panowie nie ruszą. Zadzwonili do
      właściciela wydawnictwa i ten (zagramanicą się wakacjując) zezwolil na
      dyskretny włam. W tzw. międzyczasie wyszło na jaw, że jakiś tydzień temu
      sąsiadom z 3 p. zginął chomik (Pulpik). I dalej się juz domyślacie - jakoś się
      przedostał na parter i tam zginął w strasznych męach - pewnie głodowych czy
      jak.
      Maciek - właściciel chomika strasznie rozpacza, rodzice naprędce pochowali
      zwierzątko w rogu naszego podwórka.
      Wietrzę i smutno mi, zwłaszcza jak widzę Maćka. Mój syn też przejęty, choć
      oszczędziłam mu szczegółów (tj. nie wiązałam smrodu ze zgonem Pulpika).
      Pozdrawiam,
      śmierdzi jakby trochę mniej.
      • melmire Re: Już wiadomo 06.09.04, 02:10
        Ha, u nas kiedys byly myszy, przyszedl pan-truciciel, wylozyl
        trutki............i po jakims czasie w lazience zaczelo smierdziec. Tak jak
        ktos napisal, najpierw niesmialo, potem coraz mocniej. W koncu tak, ze sila i
        godnoscia osobista rozmontowalam obudowe wanny (organoleptycznie doszlam do
        tego ze to z tego kata zalatuje). Fetor,jak diabli. A pod wanna, mysie
        truchelko. Luby sie poswiecil ( a wlasciwie zostal "poswiecony") i wylowil
        zezwlok, cierpiac straszliwie, bo musial siegac gleboko, a wiec nos mial pod
        wanna smile Nigdy bym nie przepuszczala ze jedna, malutka myszka moze tak
        straszliwie smierdziec.Porzestrzen pod wanna, i reszta lazienki zostala
        okadzona kadzidelkami, wielokrotnie ze skutkiem miernym, na szczescie juz sie
        stamtad wyprowadzilismy i niech sie nastepni lokatorzy uzeraja z wonna
        pozostaloscia po gryzoniu. Nie wykluczam ze tam pod wanna jest w ogole caly
        mysie cmentarz, ale bez maski gazowej nie dalo sie przeprowadzic wizji
        lokalnej smile
        • ulala72 Re: Już wiadomo 06.09.04, 09:34
          melmire napisała:

          > Nigdy bym nie przepuszczala ze jedna, malutka myszka moze tak
          > straszliwie smierdziec.

          No właśnie ja tez byłam w szoku, że niewielki przeciez chomik tak dawal czadu.
          A smrodu pozbyłam się (?) praząć zierna kawy na patelni i okadzając dymem
          wnętrza.
      • xerius Re: Już wiadomo 06.09.04, 03:49
        U mnie tez smierdzi. W szafie konkretnie. Rowniez z gatunku organicznych, ze
        wskazaniem na zywnosc ( w stanie rozkladu prawdopodobnie ). Sprawdzilam
        wszystkie ubrania ( zdazalo sie mi znalezc kanapke z ferii zimowych podczas
        letnich upalow), pusta szafa smierdzi nadal.
        Mieszkamy tu od niedawna, szafa zostala wbudowana, jedyne co mi do glowy
        przychodzi to ze ktos upuscil cos do jedzenia a potem to zabudowal. Jak tak
        dalej pojdzie bede musiala meza zmusic do wyjecia szafy...
        Tak czy siak wolalabym zeby umnie rowniez sie wyjasnilo...
        Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka