Ostatnio nosi mnie na zrobienie sobie oczyszczającej głodówki. Nigdy wcześniej nie posciłam, ale na stare lata dziwaczeję najwyraźniej
Znalazłam informacje o diecie warzwno-owocowej. Wszystko proste - wystarczy jeść wskazane owoce i warzywa, a z reszty zrezygnować. Czy ktoś z was stosowała takie głodówki? Trzeba się jakoś do nich przygotowywać - odstawiać powoli produkty, aż do pozostawienia w menu samej zieleniny czy tak od razu na hurra "dziś karkówka - jutro marchewka'?