barbibarbi
17.10.14, 09:00
Co to za osobowość jakaś pochrzaniona, czy wszystkim się tak na starość robi? Moja szanowna rodzicielka wybrała mnie sobie na słuchacza, żale płyną nieustające z jej ust. Każdy temat przekształca się "a ten mnie oszukał" "a tamta mnie okradła" itd, itp. I to nie jakimś głosem neutralnym, tylko podniesionym, oburzonym, nie można jej przerwać. Tłumaczenia, że nie ma sensu rozpamiętywać tego co się nie da zmienić nic nie daje. Całe życie tak miała, a na starość jeszcze gorzej. Wszyscy winni, tylko nie ona, pożyczyła pieniądze kuzynce o której wiadomo że naciąga i nie oddaje (mówiłam, błagałam prawie żeby jej pieniędzy nie dawała bo nie zobaczy ich już więcej) i teraz ma temat, jaka to ona poszkodowana a tamta świnia.
Jak się odciąć? Jak zrobić żeby zrozumiała, że nie ma sensu rozdrapywanie starych ran, niektóre sprawy sprzed 30-40 lat!