Czy tylko ja jestem wstrętną, wyrodną matką, która dostaje gęsiej skórki na te słowa (sześcioletniego) syna?? Jestem już stara, nie mam ochoty walczyć na miecze czy zasuwać na czworakach z samochodzikiem po podłodze. Mogę poczytać, pójść na rower czy spacer, polepić czy porysować, takie różne. Ale dziecięcych zabaw nie znoszę i nie chcę się w nie bawić. Sprawę rozwiązałoby rodzeństwo, ale to już niewykonalne. Mam poczucie winy