problem natury seksualnej

07.09.04, 11:14
Na wstępie chciałam przeprosić, że post umieszczam tutaj a nie np. na
seksuologii, ale tam są szczeniackie odpowiedzi, a tutaj powazni ludzie,
kobiety, może mi coś mądrego doradzicie.
Ręce mi się trzęsą i płaczę ciągle.
Chodzi o seks z moim mężem. Mam problem ze sobą.
Jesteśmy razem już 4 lata. Mamy jedno dziecko. On pracuje a ja w domu.
Ten facet każdego dnia chce się ze mną kochać. Wraca z pracy i pyta czy coś
dzisiaj będzie. Ja kiedy go słyszę i widzę zaczynają mi sie trzęść ręce,
serce mi wali jak młotem, boję sie strasznie zeby mnie chociaż nie dotykał.
Kiedy przychodzi wieczór, dziecko zasypia, on bierze sie do rzeczy. Lerzę,
nie potrafię ruszyc ani ręka ani nogą, paralizuje mnie. Zamykam oczy, staram
się czerpac z tego przyjemnośc a tu jak na złośc starsznie zachciewa mi się
ryczeć. trzęsie mnie zimno, przykrywam się. On dotyka moich piersi, krocza,
robi to najbardziej delikatnie jak potrafi a ja czuję jakby mnie nożem kroił,
bardzo mnie boli. Mięśnie mi się zaciskają. Chyba nie muszę mówić, że o
podnieceniu nie ma mowy. Zaciskam zęby, tłumię łzy, staram sie myśleć o czymś
przyjemnym... potem mam otarcia. On kończy, pyta mnie czy było ok, ja
szczęśliwa, że już jest po wszystkim odpowiadam, że tak a potem idę do
łazienki się umyć i wtedy płaczę.
Nigdy nie miałam orgazmu. Mówię mu o tym, że zbrzydł mi seks, z tego właśnie
powodu. Nie wierzy mi, mówi, ze muszę miec jakiś inny powód. Mówie mu, że to
hormony są temu winne bo przeciez mam od czasu do czasu przebłyski ochoty na
seks. Też mi nie wierzy. Obraża się. Obraża się kiedy mu odmawiam bo czuję,
że po prostu w danym dniu nie dam rady się zmusić. Chodzi naburmuszony, o
wzystko mnie obwinia. Obwinia mnie o siedzenie przy komputerze, mówi, że na
to mam ochotę a na seks już nie. Dręczy mnie codziennie, z pogardą mówi "a co
dzis znowu cos wymyslisz?".
Za kazdym razem twierdzi, ze wymyslam miljon powodów, zeby nie. Wcześniej
szedł ze mna do łóżka nie biorąc kąpieli, brzydziłam się go. Kazałam sie myć.
Zaczął sie myć, ale ja nadal nie mogę sie z nim kochać. W ogóle wszystkich
facetów się brzydzę.
Kocham tego mojego męża tak bardzo, tak ogromne mam wyrzuty sumienia,
strach...
Bylismy u seksuologa, a w zasadzie u dwóch, nic nie poradzili. Kazali tylko w
ramach terapi powstrzymac się jakis czas od seksu, że potem ochota przyjdzie.
Pewnie, mojemu mężowi przychodziła, całymi dniami latał za mna i mnie
obmacywał bo nie mógł juz wytzrymac a ja nadal czułam to samo. strach i ból.
Byłam u psychologa, sama. W gabinecie byłam mądra, wiedziałam jak mam na
drugi raz z mężem rozmawiać, ale w domu... wszystko wróciło. Nie mogę mówić,
zaczynam ryczeć, jak zaczynam ryczec to mąż się wścieka
    • tymonka25 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 11:15
      za wcześnie kliknęłam.
      proszę poradźcie mi coś, na dniach wybieram się do endokrynologa, może jakies
      leczenie hormonalne... juz sama nie wiem.
      • neospasmina Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 11:19
        Tymonka,
        Ty po prostu MUSISZ iść do seksuologa!!!
        On nie takie problemy rozwiazywał!
        Życie mija, a Ty bez orgazmów i w nerwach co wieczór??? Zrób coś z tym!
        Na forum niewiele Ci poradzą, bo jeśli byłaś u psychologa i nie zastosowałaś
        sie do jego wskazówek (z drugeij strony taka sytaucja wymaga chyba dłuższej
        terapii i to obu stron, naturalnie);
        nie szukaj wymowek, porad itp. po prostu idź i walcz o swoje małżeństwo. I tak
        jest dużo za późno.
        Trzymam kciuki, żebyś jak najszybciej przekonała się, że seks jest piekny.
        PS a jak było przed urodzeniem dziecka? z innymi facetami?
        • tymonka25 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 11:29
          U seksuologa juz byliśmy. Nie za bardzo czuje sie na siłach, żeby tam chodzić,
          brak kasy no i ja zawsze zaczynam wyc jak wariatka, trzęsę się. Efekt jest
          taki, że zaczynamy sie kłocic u lekarza, zaczynamy kłócic sie w domu. Mąż mówi,
          że go ośmieszam przed obcym człowiekiem, przed lekarzem. Nie chce więcej
          chodzic bo widzi, że to nic nie daje, ja też to widzę, a nawet sytuacja sie
          pogarsza.
          Mój mąż ma lepszą gadkę, zawsze mnie zagada, zapędzi w rozmowie w kozi róg. on
          się zaczyna uśmiechac, że wygrywa w rozmowie, ja zaczynam wyc bo sobie nie
          radzę.
          Ciągle mnie pyta dlaczego, ja mówie ze nie wiem, po prostu nie mam ochoty. on
          na to, że co bedzie wtedy jak on rzuci wszystko, robotę i w ogóle i tez powie,
          ze nie ma ochoty. Cały czas mówi mi, że ja wymyślam.

          Przed małżenstwem z innymi facetami nie doszło do takiego stanu jak teraz mam z
          mężem ale było tak, że po dłuższej znajomosci z jakims facetem zaczynałam
          traktowac go jak brata i tez traciłam ochote na seks. Na początku było ok, była
          ochota a potem wszystko mijało, przychodziło znudzenie.

          Przed urodzeniem dziecka z moim mężem była identyczna sytuacja jak jest teraz.
          Jeszcze przed slubem zaczęły się te kłopoty z seksem. Juz wtedy próbowalismy to
          zmienic, wymyslac sposoby...
          • beata32 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 11:39
            Tymonka - chodź sama, do psychologa czy seksuologa. Nawet nie wiem czy nie
            bardziej do psychologa.
            A ... czy nie masz jakiś przeżyć z dawnych czasów, o których wolałabyś
            zapomnieć, ale - nie da się? Wydaje mi się, że nic nie jest bez przyczyny.
            Zwłaszcza takie reakcje jak opisujesz.
            Jeśli tak - to koniecznie idź, napewno jedno czy dwa spotkania nie wystarczą,
            może miesiące będą potrzebne, może dłużej. Jeśli Ci na małżeństwie zależy, bo
            inaczej - długo tak nie pociągniecie, zwłaszcza przy temperamencie męża.

            Pozdrawiam
      • marcysia51 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 11:23
        Witam,prawdę mówiąc to ja nie mam takich problemów,chociaż mój mąż jest w
        popędzie seksualnym podobny do twojego,ale jakoś daję sobie z tym radę.
        Wydaje mi się,że wizyta u psychologa tudzież innego lekarza niewiele
        pomorze,najlepszą terpią jest rozmowa z mężem.Musi nauczyć się z tobą rozmawiać
        a nie jak mu coś nie pasuje to obraża się.
        Twoje potrzeby są bardzo ważne musicie nauczyć się dochodzić do kompromisu.
        Wiem,że może moja rda jest bez sensu ale może....
        Pozdrawiam
        Martyna
        • allga Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 11:36
          Marcysiu, z całym szacunkiem - jak może pomóc dziewczynie rozmowa z mężem,
          skoro sama przyznaje, że brzydzi się nie tylko jego ale w ogóle facetów?
          Problem dotyczy jej samej a nie tylko tego, że mąż ma codziennie ochotę na
          seks. Pewnie, że lepiej byłoby, gdyby facet starał się zrozumieć sytuację, ale
          to czasem trudne...

          Tymonka, wybierz się do terapeuty, bez dwóch zdań! Poszukaj jeno takiego, który
          pomoże Ci ZROZUMIEĆ skąd u Ciebie wziął się ten problem a nie powie, co masz
          robić. Niestety większość psychologów w czasopismach lubi radzić w ten własnie
          sposób, konkretnie: "pani pójdzide, pani powie". Dlatego potem jest tak, jak
          pisze Tymonka: "mądra byłam w gabinecie a w domu - bez zmian". Nawet jesli się
          okaże, że przed Tobą długotrwała terapia, chyba jednak warto...

          Trzymam kciuki!
          • marcysia51 allga 07.09.04, 11:42
            Zgadzam się z tobą ale terapeuta sobie a jej mąż sobie.Ona będzie robiła
            coporadzi terapeuta a mąż będzie jej robił awantury i znęcał się
            psychicznie.Moim zdaniem on też musi zrozumieć co się dzieje z jego żoną.
            Pozdrawiam
            • asiaasia1 Re: allga 07.09.04, 11:48
              czy z innymi partnerami było Ci lepiej , fajniej ?
              czy nie masz przykrych doświadczeń ? przemoc seksualna itp ?
              czy Twój mąż nie jest źródłem przykrych doświadczeń z przeszłości ?
              może posunął się kiedyś za daleko , zdradził Cię , powiedział / zrobił w
              trakcie sexu coś niemiłego z czym nie możesz sobie poradzić ?
              pozdr.
              • tymonka25 Re: allga 07.09.04, 11:52
                asiu
                juz o innych partnerach napisałam, wszystko zmierzało w ty,m samym kierunku ale
                nie zdążyło osiągnąc takiego dna jak jest treraz
                przykre doswiadczenia mam, juz o nich pisalam
                moj mąz mnie nie zdradzil nigdy ale skutkiem tego, że ja nie chciałam a on
                bardzo chciał było to, że był bardzo nachalny, próbował robic to siłą, nie
                zwracał uwagi na moje słowa, a jak sie rozpłakałam to sie obrażał

                Ja sobie z niczym nie radzę, nie wiem czy terazniejsza sytuacja ma cos
                wspólnego z przeszlością. Jak zwykle mój maz stwierdzi, że wymyslam, wymyslam
                kolejny... miljon którys tam powód.
                • asiaasia1 Re: allga 07.09.04, 11:55
                  bardzo mi przykro ,
                  nie byłam w takiej sytuacji i nie wiem co poradzić .
                  mam tylko nadzieję , że będzie lepiej .
                  pozdrawiam Ciebie i trzymam kciuki !
    • tymonka25 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 11:46
      Może i racja, że powinnam chodzić do psychologa sama ale same wiecie jak to
      jest, dzieciaka nie mam z kim w ogóle zostawić. Iść z dzieckiem... jakos tak
      głupio, no i dzicko sie nudzi, rozrabia...

      Problem może i mam, w dzieciństwie byłam bardzo ośmieszona i molestowana przez
      mojego szwagra. bardzo kocham moja siostre, czesto u niej przebywalam kiedys,
      nocowalam. Kladłam sie spac i za kazdym razem z agrafką, jak szwagier skradal
      sie w nocy, wkladal mi reke w majtki to ja go ta agrafka traktowalam.
      Siostrze nigdy nic nie powiedziałam, ona i bez tego miala mnostwo problemów...

      Rozpisalam się za bardzo chyba.
      Moj maz nie wiem o tym co bylo kiedys i nie powiem mu, tez mi pewnie nie
      uwierzy i powie ze histeryzuje.

      Boze jak ja potrzebuje zrozumienia.
      • cysia.b Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 11:51
        Koniecznie idź do psychologa!!!
        Pozdrawiam
      • alpepe Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 11:53
        nie czytalam innych wypowiedzi, tylko Twoją pierwsza i ostatnią. Już po
        pierwszej wiedziałam, zę pewnie bylaś molestowana, a może nawet i zgwałcona, to
        cały powód Twojego zachowania. Daj mężowi do przeczytania ten wątek, może
        zrozumie. Wiem, że boli. nie wiem, jak Cię pocieszyćsad
      • danwik Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 12:07
        Tymonka, moim zdaniem Twoje przykre przejścia z "kochającym" szwagrem to
        napewno głowna przyczyna Twojej niechęci do seksu.
        Zgadzam się z dziewczynami, że bez pomocy terapeuty nie poradzisz sobie z tym
        problemem. I wydaje mi się, że szczera rozmowa z mężem a przede wszystkim
        wyjawienie mu Twojej "mrocznej i jakże przykrej tajemnicy napewno by Wam obu
        pomogło. Jemu - zrozumieć Twoją niechęć a Tobie też napewno będzie lżej gdy się
        z tego zwierzysz. Przecież On (mam na myśli Twojego męża) też Cię kocha i chce
        dla Ciebie jak najlepiej, prawda ? Pomóż Mu zrozumieć siebie i nie obwiniaj
        siebie - to Ty (niestety sad jesteś poszkodowana i potrzebujesz pomocy zarówno
        tej fachowej jak i (i chyba przede wszystkim!) od osoby Ci najbliższej -
        kochającego męża
        pzdr cieplutko i życzę wszystkiego naj naj. agneiszka
        • tymonka25 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 12:15
          dzieki za odpowiedz

          Danwik, ja myslę, że to nie chodzi jednak o tego szwagra... ja juz mu to dawno
          wybaczylam, teraz potrafie pomyslec o tamtym z humorem, lubie go, nie mam zalu.
          Poszło wszystko w zapomnienie, nie dokucza mi teraz mysl o nim i o tamtych
          przezyciach.
          Problem w tym, ze ja nie moge z mezem porozmawiac, on od razu z tekstem: "znów
          cos wymysliłas, dobra, jak nie chce to nie, a za chwile znów próbuje, obmacuje".
          Jak moge mu pozwolic zrozumiec jak on sam nie chce tego zrozumiec?
          On mnie kocha ale po swojemu, dopuszcza tylko swoje zasady, jak ja chce cos
          zmienic, jak staram sie rozmawiac to mi wyrzuca, ze sie pewnie nudze za mocno
          bo mam coraz to nowe beznadziejne pomysły.
          no i problem w tym, ze nie potrafie powstrzymac sie od placzu, on nie chce
          rozmawiac z placząca histeryczką.

          • neospasmina Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 12:24
            Tymonka,
            te Twoje napady płaczu, niemoznośc porozumienia się, itd. itp. to wszystko
            skladowe JEDNEGO WIELKIEGO PROBLEMU. Trudno wymagac od męża, żeby to zrozumiał,
            jesli Ty sama nie mozesz tego zrozumieć.
            A to, że szwagrowi wybaczyłaś i smiejesz się z tej agrafki, wcale nie oznacza,
            że nie jesteś zablokowana przez to doświadczenie.
            Szukaj takiego specjalisty, który przyjmie Cię z dzieckiem. Trudno, trochę się
            ponudzi, poprzeszkadza, ale przecież też w jego interesie jest, żeby rodzice
            dobrze żyli.
            Musisz się jakoś wewnętrznie zmotywować. Jesteś już na dobrej drodze, skoro tu
            prosisz o pomoc. I zwróć uwagę, wszystkie dziewczyny mówią o poradzie
            specjalisty - cos w tym musi być; przemyśl to!
            PZDR!
            • danwik Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 12:47
              taaak
              Zgadzam się z neospasminą w 100%.
              Sama zauważasz, że coś jest nie tak, Twoje napady płaczu przecież nie są bez
              powodu ??? Blokada wewnętrzna przed jaką kolwiek formą zbliżenia ... to
              naprawdę nie jest tak jak powinno być w małżeństwie. Samo przytulanie się męza,
              jego czuły dotyk, pocałunek itd itp ... powinno być tym co przyśpiesza bicie
              serca (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) a nie doprowadzać Cię do płaczu w
              ukryciu !
              Owszem przeginanie "w drugą stronę" i łażenie krok w krok męża za żoną
              (+obmacywanie i nachalne domaganie się spełnienia "obowiązków małżeńskich"
              brrr) to też może wywołać odwrotny skutek. Każdej z nas chyba zdarzyło się nie
              mieć ochoty i mieć "okres przez 3 tygodnie w m-cu" lub notoryczne "bóle
              migrenowe". Ale tak na dobrą sprawę to powinno zdarzać się naprawdę
              sporadycznie.
              Nie wiem jaka może być jeszcze przyczyna (choć ja bym szwagra nie wykluczała).
              Zastanów się : Jaki jest Twój mąż na co dzień ? W stosunku zarówno do Ciebie
              jak i do dziecka ? Czy Ci pomaga w domu? Czy jest dla Ciebie oparciem ? Czy
              czasem nie jest w ciągu dnia szorski i nieprzyjemny a robi się "miły" tylko
              wtedy gdy czegoś chce ? Czy potrafi okazywać swoje uczucia, przytulić "bez
              powodu", pobawić się z dzieckiem ?
              Spróbuj popatrzeć na swoje małżeństwo tak jakby z boku, z dystansu. Pomyśl co
              Ci się podoba a co wg Ciebie należałoby zmienić ...
              pzdr. agnieszka
              Całkiem nowe fotki. ZAPRASZAMY !!!
              Daniel i Wiktoria
              • tymonka25 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 12:54
                Na codzien? Poza tą nachalnoscia i obrazaniem się jest całkowicie ok. Potrafi
                mnie przytulic, dzwoni kilak razy dziennie, mówi do mnie kochanie. Potrafimy
                rozmawiac na inne tematy, tylko temat seksu jest tak kłótliwy. Często pocałuje
                mnie np. w czoło. wiem, że mnie kocha, pokazuje mi to na każdym kroku, nigdzie
                nie chce beze mnie chodzić.
                Chodzi o to, że ja nie mam prawa miec problemu. powinnam byc na codzien
                usmiechnieta i chetna na seks. On oczekuje, że ja swoje problemy rozwiążę sama.
                On kiedy ma problem kryje sie z nim i rozwiązuje go sam, nie potrzebuje ani
                mnie aninikogo innego. tego samego oczekuje ode mnie, kiedy proszę go o pomoc
                on mówi do mnie "ja nigdy nie prosze o pomoc, zawsze swoje problemy
                rozwiązywałem sam".
                I tego samego oczekuje ode mnie.
          • makami1 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 12:30
            tymonka25, właściwie wszystko co trzeba napisała allga. Wizyta u DOBREGO
            psychologa jest niezbędna, jeśli naprawdę masz już dosyć i chcesz zmiany.
            Świadczy o tym zwłaszcza:

            > ja myslę, że to nie chodzi jednak o tego szwagra... ja juz mu to dawno
            > wybaczylam, teraz potrafie pomyslec o tamtym z humorem, lubie go, nie mam
            zalu.
            > Poszło wszystko w zapomnienie, nie dokucza mi teraz mysl o nim i o tamtych
            > przezyciach.

            Nie zarejestrowałam z jakiego miasta jesteś? Może któraś z nas ci kogoś
            poleci....

            Trzymam kciuki, żebyś dojrzała do decyzji

            Pozdrawiam Cię serdecznie
            M
    • misinka81 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 13:20
      Wydaje mi się, że oboje z mężem musicie zmienić swoje nastawienie do tego
      problemu. Twój mąż jakby nie przyjmuje do wiadomości, że możesz nie mieć ochoty
      na seks. Nawet gdybyście nie mieli takich problemów, to przecież masz prawo być
      chociażby zmęczona i wcale nie musisz chcieć się kochać codziennie, bo każdy ma
      inne potrzeby i trzeba je do siebie dopasować. Widać,że seks jest bardzo ważny
      dla Twojego męża i to trzeba wziąć pod uwagę,ale on musi uwzględnić też Twoje
      potrzeby, chęci, zmęczenie. Skoro Cię kocha i pyta, czy Ci było dobrze, to
      znaczy,że zależy mu też na Twojej przyjemności. Jak piszesz "bierze się do
      rzeczy",to mi od razu kojarzy się,że jest szybko i bez żadnej gry wstępnej.
      Zastanów się,czego Ty oczekujesz od swojego męża, czy byś chciała, żeby np Cię
      częściej przytulał,żebyście spędzali wieczory nie tylko na seksie,ale na czymś
      innym. Czasami przecież nie można uprawiać seksu codziennie
      (ciąża,choroba,wyjazd). Jak wtedy sobie radzicie? Czy dbacie o siebie?
      Radziłabym Ci na początku przemyśleć Twoje oczekiwania, a później porozmawiać o
      nich z mężem. Może on w ten sposób chce pokazać swoją miłość i boli go,jak
      odmawiasz,bo wtedy czuje się odrzucony. Nie krytykuj jednak męża w Waszej
      rozmowie,bo to delikatna sprawa i mógłby się poczuć jako np.kiepski kochanek.
      Powiedz,że nie odpowiada Ci taka sytuacja, jaka teraz jest, że chciałabyś
      żebyście na przykład nie kochali się,ale robili coś innego.Coś,co zaakceptujesz
      i będziesz się z tym dobrze czuła. Może zrobicie sobie wspólną kąpiel w wannie,
      bez seksu. Jeśli on Ci obieca, że wtedy nie będziecie się kochać, będzie Ci
      lepiej i może inaczej poczujesz się ze swoim mężem.
      Może są też inne powody, np nie czujesz się atrakcyjna, albo mąż nie jest dla
      Ciebie atrakcyjny jako kochanek.
      Myślę, że psycholog albo seksuolog to dobry pomysł.
      Pozdrawiam
      Renata
    • krecik101 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 13:25
      Tymonka,
      moim zdaniem nie powinnas mu ulegać, jeśli nie masz na to ochoty. jeśli on nie
      może wytrzymać, to spróbuj go zaspokoić, tak, żeby on Ciebie nie dotykał. A
      może Ty chciałabyś, zeby on Cię inaczej dotykał. Czy mieliście juz jakąś
      dłuższą przerwę? czy wtedy wróciła Ci ochota na seks?
      Ile ma Twoje dziecko, może Ty nie doszłaś do siebie po porodzie?
      Jeśli jednak jest aż tak strasznie, ze nie zmusisz sie nawet do dotykania jego,
      idź do seksuologa.
      Wydaje mi się, że on Cię strasznie zdominował i powinnaś przede wszystkim
      odzyskac wiarę w siebie.
      • verdana Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 13:45
        Nie chciałabym Cię krytykować, bo problem jest naprawde bardzo powazny. Nie
        chodzi przecież o to, ze nie masz ochotyna codzienny seks, tylko ze masz wstręt
        do męża. A to nie jest coś, o czym mozna spokojnie z mężem porozmawiać,
        niestety. Tylko w poradnikach psychologicznych mąż wysluchuje takich uwag ze
        zrozumieniem. W normalnym życiu jest oburzony, przerażony i głęboku zraniony.
        Wyobraźcie sobie sytuację odwrotną - mąż przychodzi do was i oswiadcza, zeby
        przez dłuższy czas zrobić sobie przerwę, bo on nie może was dotykać bez
        wstrętu. Nie sądzę, aby ktokolwiek podszedł rzeczowo do takiego stanowiska.
        Kilku rzeczy w ogóle nie rozumiem. Po pierwsze - po co wychodziłas za człowieka
        do którego żywisz fizyczny wstręt. Jesli tak było już w momencie slubu i mąż o
        tym nie wiedział, to słusznie moze czuć się oszukany i upokorzony.
        Po drugie - wydaje mi się, ze nie chcesz się leczyć. Do seksuologa z mężem nie
        (bo nie wyszło), do psychologa nie (bo z kim dziecko zostanie)? Jakiej więc
        rady oczekujesz.
        Twoja postawa przypomina mi trochę anoreksję. Niby chorzy chcą się leczyć, ale
        boją się utyć. Ty chyba chciałabyś nie tyle wyleczenia, co "wyzwolenia" od
        seksu. A to, niestety, nie da się zrobić.
        Psycholog na pewno mógłby pomóc. Jesli jednak nie chcesz się leczyć, to czarno
        widzę przyszłość Twego małżeństwa.
        • allga Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 14:47
          Oj Verdana, wykazałaś full zrozumienia... Po co Tymonka wychodziła za mąż,
          skoro ma problemy z seksem i "męskim dotykiem"? Dobre pytanie...

          Twój post mógłby dotyczyć żony alkoholika, która wypierając problem
          unieszczęśliwia rodzinę. A na moje oko to nie taka kalka!

          Czasem trudne problemy są tak trudne, że łatwiej je wyprzeć i uśmiechać się do
          kata (w tym wypadku szwagier-pedofil) niż zmienić rzeczywistość. I jestem w
          stanie to zrozumieć i nie wieszać na dziewczynie pełnej odpowiedzialności za...
          wszystko! Nie chcesz się leczyć - źle wróżę Twojemu małżeństwu! No super po
          prostu, zabulgotałam! Kochający mąż też moze mieć nosa i zainicjować rozmowę a
          nie obrażać się, choc w moim pierwszym poście w tym wątku napisałam, że to
          trudne!

          Tymonka! Jesli otworzysz pierwszy lepszy podręcznik psychologii i poczytasz o
          podświadomości i róznych takich może przekonasz się, że dobre układy ze
          szwagrem (szczególnie motywowane miłością do siostry) jeszcze nie znaczą,
          że "masz sprawę z głowy". Może nawet świadcza o czymś przeciwnym, bo mnie
          raczej ta sytuacja nie wydaje się normalna. Usmiechasz sie do gościa, który tak
          Cię skrzywdził? Humor, jaki humor, kochanienińka. Chyba logiczniejsza w tej
          sytacji wydaje sie wizja zadźgania go nożem w ciemnym korytarzu!

          Tymonka! MUSISZ docenić wagę sytuacji. Verdana w tym sensie ma rację, choć
          zaordynowała baaardzo zimny prysznic. Trzymamy tu za Ciebie mocno kciukasy!
          Może któraś z nas może Ci pomóc konkretniej. Ty jednak musisz sie na to
          zdecydować!!!!!!!!

          Pozdrawiam
    • inkaa1 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 14:42
      Napisalas,ze nigdy nie mialas orgazmu. Nie mialas go z mezczyna cz w ogole?
      chodzi mi o to czy potrafisz sama zrobic sobie dobrze? Jesli tak to juz powinno
      byc latwiej. Zastanow sie czy jest cos co Cie podnieca kiedy jestes sama, np,
      film erotyczny albo cokolwiek innego.My rozwiazalismy problem seksu wlasnie w
      podobny sposob. Pokazalam mezowi gdzie dokladnie ma mnie dotykac,zeby bylo mi
      dobrze.Najpierw sama musialam sie troche wybadac. Teraz kiedy czasami nie mam
      ochoty maz przynosi winko, wlaczamy sobie jakiegos pornolka i lezymy, ogladamy
      az mi sie zachce. Najczesciej trwa to chwileczke. Przede wszystkim Ty musisz
      sie zastanowic nad swoimi potrzebami i musisz opowiedziec o tym mezowi na
      spokojnie, moze po winku bedzie latwiej? Mam nadzieje,ze uda Wam sie to
      przezwyciezyc, bo naprawde warto.
      • tymonka25 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 15:11
        kurcze, ja sama nie wiem jak to ze mna jest. ja mam czasem takie momenty, że
        seksu mi sie chce, sama zaczynam, mąż wtedy zadowolony, ale.... takie sytuacje
        są rzadko, bardzo rzadko, raz na dwa tygodnie, raz na miesiąc. A mój maz mi
        wyrzuca ze ja nigdy nie wychodze z inicjatywa pierwsza bo tych kilku razy po
        prostu nie pamieta. ja pamietam dokladnie, że to bylo dwa tygodnie temu a on,
        że pól roku temu!!!
        no wiec seks jest codziennie lub co drugi dzien ale z jego inicjatywy.
        Umówic sie nie mozemy, ze w wanie seksu nie bedziemy uprawiac bo on sie na cos
        takiegfo nie zgadza, juz nie raz próbowałam. Wytrzyma 5 minut a potem wraz sie
        na mnie rzuca.
        Ktos tu napisał, żeby zrobic mezowi dobrze i zeby on mnie nie dotykał, no
        kurcze, chciałabym ale on nie chce orala, to mu nie wystarczy. on musi miec
        zwykly kalsyczny seks.
        No nic, wypije litr kawy, moze mi chociaz energii przybedzie zeby to wszystko
        przetrwac.
        Verdano, ja chce sie leczyc, lecze się ale nie wiem czy jest z czego, bo ja
        jestem tak na prawde zupełnie normalna, tylko temperamet mam słaby i niechęc to
        seksu spowodowaną właśnie zachowaniem męza.
        Idę teraz do endokrynologa zbadac hormony, zobaczymy, moze to tu jest problem.
        Dzieki za odpowiedzi.
        • allga Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 15:22
          Nie sądzę, żeby endokrynolog znalazł problem w tym, że masz ochotę na seks
          nieczęściej niż raz na dwa tygodnie...

          Cóż, trzymaj się ciepło!
        • beata32 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 16:01
          Tymonka,
          może zamiast kawy - winka hmmm? ale nie za dużo - kieliszeczek.

          Pozdrawiam
        • szyszunia75 Re: problem natury seksualnej 07.09.04, 19:26
          Droga Tymonko, dlaczego szukasz w sobie choroby hormonalnej? Dlaczego stawiasz
          się na pozycji żony, która nie zaspokaja potrzeb męża? Zostałaś w przeszłości
          bardzo skrzywdzona, w Twojej psychice nastąpiła blokada, której nie
          przezwyciężysz ani winkiem, ani kawą, ani dobrymi chęciami. To, że czasem masz
          ochotę na seks, jest normalne i zdrowe, bo nikt cię nie pozbawił popędu,
          natomiast pozbawił cię (molestujący szwagier) zaufania, radości z seksu, chęci
          na to, by ktoś cię dotykał, pieścił. MUSISZ iść do mądrego psychologa (tylko
          naprawdę mądrego) i zdecydować na dłuższą terapię. Inaczej nigdy to samo nie
          minie.
          A ja mam jeszcze pytanie. Czy Twój mąż cię kocha? Bo była mowa o seksie,
          rozumiem, że cię pożąda, ale czy cię kocha i chce dla ciebie jak najlepiej? Czy
          wie o wydarzeniach z twojej przeszłości (może gdzieś to padło, ale nie
          wszystkie posty czytałam uważnie)? Czy rozumie, co one oznaczają? Czy możesz mu
          opowiedzieć o każdym swoim kłopocie, masz do niego zaufanie, czujesz się przy
          nim bezpieczna? Przecież nie można kogoś kochać i dla własnej wygody i
          satysfakcji zmuszać do koszmaru (bo z twojego opisu seks jest koszmarem).
          On musi to zrozumieć, pomóc ci w terapii, inaczej przez całe życie będziesz
          zaciskać zęby i modlić w duchu, żeby przestał. Będziesz codziennie poddawać się
          gwałtowi na który się zgadzasz. Tak nie może być.
          Pozdrawiam cię bardzo serdecznie.
        • slma Re: problem natury seksualnej 08.09.04, 07:24
          Tymonko, jestem facetem i jako facet Ci powiem, ze...jesteś całkiem
          normalna...Masz po prostu mały temperament, to wszystko...Moja zona ma ochotę
          raz na miesiac albo nawet raz na dwa miesiace i żadne "zabiegi" z mojej strony
          nie sprawiły, by ta ochota była czestsza...A wierz mi,próbowałem wielu rzeczy,
          a jesteśmy ze sobą już 11 lat, i niestety jej temperament zawsze był taki, choć
          ja niby mogłem kilka razy dziennie (powiedziałem niby,bo nie miałem mozliwosci
          tego sprawdzic). I chyba sie już z tym pogodziłem -owszem, to jest trudne, ale
          nigdy nie robię żonie wyrzutów...Za to potem, jak naprawde ma ochotę, jest
          cudownie nam obojgu. Wiec teraz widze, ze po prostu Tak jak w naszym przypadku
          u Was też jest skrajna różnica temperamentów, tylko po prostu Twój facet
          powinien to zrozumieć..Pozdrawiam..Sławek
          • bimbek1 Re: problem natury seksualnej 08.09.04, 08:16
            Pisze pod innym nickiem, bo jeszcze maz by zobaczyl i mial pretensje, ze
            wywlekam tajemnice naszej alkowy na forum publicznym smile).
            Ja sie zgadzam ze Slawkiem w 100%. Moze po prostu macie bardzo odmienny
            temperament i nic dziwnego, ze jak Ty masz ochote na seks raz na dwa
            tygodnie, to jak to masz codziennie to na sama mysl dostajesz dreszczy,
            o zadowoleniu juz w ogole nie mowiac.
            Ja akurat mam podobnie, to znaczy mi wystarczy raz na jakis czas. Czasami
            mija nawet pare tygodni i jakos nie narzekam. Jakby moj malzonek codziennie
            byl napalony, to tez raczej nie bylabym szczesliwa.
            Ale moj maz akurat ma takie same potrzeby jak ja i u nas nigdy nie dochodzi
            do takiej sytuacji jak u Ciebie. Czasami jednemu sie chce szybciej, innym
            razem drugiemu, ale seks to srednio mamy dwa, trzy razy w miesiacu. I tak
            nam dobrze.
            Niestety (pesymistycznie) nie mam pojecia jakie moze byc rozwiazanie w Waszym
            przypadku, bo trudno jemu zmniejszyc chec, jak i Tobie zwiekszyc. Moze
            faktycznie jakis seksuolog cos poradzi.
            • tymonka25 Re: problem natury seksualnej 08.09.04, 09:10
              Kiedy moj mąz chce seksu to ja go często odtrącam, on pcha sie z łapami a ja
              sie denerwuję. Każdy jego dotyk jest nacechowany seksem. Nawet jak mnie
              przytula to cholera jasna sie nie obejdzie bez wsadzenia łap w stanik albo w
              majtki.
              Ma pretensje, ze nie mam ochoty a jak mam ochote i to ja wychodze z inicjatywa
              to tez ma pretensje a wiecie dlaczego? Mówi, że jak ja mam ochote to on sie
              zgadza, a jak on ma ochote to ja się nie zgadzam i zawsze to ja dyktuje
              warunki. Dobre, nie?
              Dzieki za odpowiedzi.
              • slma Re: problem natury seksualnej 08.09.04, 09:46
                Tymonko, przyznam że ja też czesto obłapiam zonę i wkładam jej ręce tu i
                ówdzie, często ją to denerwuje ale dobrze wie, że na siłę nie posunę sie dalej
                i nie bede jej robił wyrzutów z tego powodu,że ona nie chce...Choć przyznaje,
                że to wcale nie jest łatwe...A co do ochoty, to myślę ze trochę egoistycznie
                stawia sprawę...Pozdrawiam i życze sukcesów w "wychowaniu" męża...Sławek
    • tom5014 Re: problem natury seksualnej 09.09.04, 10:56
      kiedy czytam takie posty, zaczynam się bać... co będzie jak moja urodzi..
      sex jest dla mnie naprawdę ważny...
      a una już teraz w 7 mies nie chce...
      • dzidecka Re: problem natury seksualnej 09.09.04, 11:15
        Tymonka u mnie jest podobnie ale nie ąz tak. Mój mąż mogłby codziennie non-
        stop. A ja... nie. Mialam taki okres że też pałałm obrzydzeniem. Jak zbliżał
        się wieczór to już tylko czekałam aż mąż powie że chce się kochać. Nic tylko
        myślałam co by tu wymyśleć żeby z tego wybrnąć. Jak już się kochaliśmy to byłam
        nieruchoma. Czasem też mi się ryczec chciało. A jak był po to byłam cała happy.
        Kochaliśmy się raz na 3 tygodnie i to była dla mnie męczarnia. Teraz jest
        inaczej. Nie wiem co spowodowało że wszystko się zmieniło. Może to że mieliśmy
        dwa cięzkie miesiące. Męża nie było przez ten czas bo.. (nie chce tego pisać).
        Jak wrócił wszystko się odwróciło. Teraz kochamy się często, zawsze mam orgazmy
        i naprawde jest przyjemnie.
        Ja mysle że to wszytsko u Ciebie naprawde jest spowodowane przeszłością. ja
        miałam wielu partenrów przed moim mężem którym zawsze chodziło o seks. Pamiętam
        jak z jednym kochałam sie po pijaku widząc go pierwszy raz na oczy. Po fakcie
        sie poryczała. Do dziś to bardzo źle wspominam. Jak o tym myśle to ryczec mi
        się chce. Myśle że moja blokada spowodowana była tym że mąż tak jak tamci
        chciał wciąż seksu. tyle że on mnie kocha i ja jego. i teraz jest już ok.
        Pewnie w ogóle ci nie pomogłam ale naprawde tak jak dziewczyny piszą najwyższy
        czas wybrac sie do seksuologa.

        Pozdrawiam
        Ania
        • 1979pi Re: problem natury seksualnej 11.09.04, 12:33
          Pamiętaj musisz zkożystać z fachowej poradni.
          Moi znajomi mieli podobny problem.Tylko że ona była chora na raka i nie mogli
          wsółżyć.Zastosowali troche drastyczną metode:on przez prawie rok czasu brał
          środki uspokajające,brom i inne leki na obniżenie popędu.Udało się ale było
          ciężko.
    • asia41 Re: problem natury seksualnej 11.09.04, 15:58
      Tymonka

      Sama byłam zaskoczona tym jak trudno znależc bliskość w seksie z ukochanym
      meżęm. On też tym był zaskoczony. Ale powoli znajdujemy waskie ścieżki do
      siebie. Pomogło nam w tym zdanie sobie sprawy z takiego oto oczywistego fakty:
      bardzo się od siebie różnimy. On pragnie mnie w inny sposób niż ja jego. On
      pragnie mnie zawsze i natyhcmiast a ja..? No właśnie, a ja pragnę go zgodnie z
      cyklem miesiecznym. Na początku cyklu - zaraz po okresie, najbardziej podczas
      owulacji a po niej już coraz mniej . Kiedy zbliża się kolejny okres - nie mam
      ochoty nawet żeby mnie dodtykał. To jest moja pierwsza warstw, a kolejna to to
      co dzieje sie danego dnia - czy dzień był OK, czy mnie nic nie boli, czy nie
      jestem akurat na niego zła. Wychodzi na to że nie kochamy się tak często jakbo
      on tego pragnął. I tto jest trudne i dla niego i dla mnie - bo on musie coś z
      tym pragnieniem zrobić. Ale wiemy już o sobie to co Ci napisałam i jakoś udaje
      nam się zachować bliskosć a kiedy się kocham czerpać z tego jak najwięcej.

      Bardzo dużo o tym rozmawiamy. I bardzo o siebie dbamy , kiedy nie mozemy się
      kochać.

      Moze tych kilka myśli coś rozjaśni w twoim życiu
      joanna
      • l.e.a Re: problem natury seksualnej 11.09.04, 16:48
        Jedno pytanie - Tymonko to Ty ??? daj znać ...
        • l.e.a Re: problem natury seksualnej 12.09.04, 13:44
          znam juz odpowiedź - Tymonka to nie "moja" Tymonka.

          Strasznie mi Ciebie szkoda Tymonko, piszesz o bólu, o otarciach - może Twój mąż
          poprostu "nie pasuje " fizycznie do Ciebie. Może wydawać to się dziwne ale moja
          mama we wczesnej mlodosci miała koleżankę, która z tego powodu nie wyszła za
          mąż za mężczyznę, którego bardzo kochala - poprostu kochanie się z nim
          powodowało u niej okropny ból fizyczny sad

          Tymonko - może spróbój zastosować wszelakiego typu lubrykanty, nawilżacze, mogą
          spowodować,że sex będzie Ci milższy. może znajdź dla siebie jak najbardziej
          odpowiednia pozycje - jedne są bardziej wygodne inne mniej. No i ważną rolę
          odgrywa gra wstępna, której Ty najprawdopodobniej potrzebujesz aby się
          rozluźnić, abyś poczuła się miło.

          Jeżeli chodzi o orgazm - to chyba najlepiej by było gdybyś na poczatku Ty sama
          poznała swoje ciało - wtedy będziesz móc powiedzieć partnerowi jak może sprawić
          aby sex był dla Ciebie przyjemnosćią.

          Powodzenia Tymonko - lea
    • pimpek06 Re: problem natury seksualnej 12.09.04, 18:59
      ...radzić jest najłatwiej...
      Może powinniście od siebie trochę odpocząć. Jeżeli masz do kogo i gdzie, to
      wyjedż na trochę. To Ci pomoże odpocząć , przemyśleć wszystko.
      A może wypróbuj jakieś preparaty na rozochocenie- jakaś mucha hisz. ,
      cokolwiek, co Tobie pomoże nabrać ochoty, ...ale najpierw wyjedż i odpocznij,
      odpręż się.
      Trzymaj się.
    • edytkus Re: przepraszam ze sie wtracam 12.09.04, 19:19
      ale niedawno byl na forum watek zalozony przez meza, ktorego zona byla jak kloda (niestety nie
      pamietam n aktorym forum dokladnie). Ciekawe czy chodzi o to samo malzenstwo? Jesli tak to moze
      powinnysmy rozpatrywac sprawe pod katem obojga malzonkow?
Pełna wersja