Dodaj do ulubionych

Konsumpcjonizm a realne potrzeby

19.11.14, 12:04
Temat konsumpcjonizmu mnie zajmuje od dawna, ale zgłębiam go etapami.
I teraz zastanawiam się, ile spośród osób głoszących podejście antykonsumpcjonistyczne tak naprawdę racjonalizuje brak kasy oraz jak duża konsumpcja mieści się w normie, kiedy są na nią środki?

Tzn. ja mam odczucie, że ciągle coś kupuję, nie bo lubię, nie bo uważam to za szczególnie sensowne, ale bo taka jest potrzeba - albo dziecko z ubrań wyrasta, albo jest okazja typu urodziny/imieniny, albo święta, albo jakieś nowe hobby kogoś z rodziny, albo zwykłe codzienne jedzenie czy chemia... No jakby kupowanie było nieodłącznym elementem codzienności. Na ile tak rzeczywiście jest, a na ile ma sens próbować coś z tym zrobić?

Jakie Wy macie podejście?
Czy ktoś jeszcze ma poczucie, że kupuje w nieskończoność, mimo że nie goni za reklamami i gadżetami?

Może tego po prostu nie da się uniknąć, jeśli nie jest się ekstremistą. Nawet jeśli ekstremizm w tej dziedzinie jest godzien pochwały, to wiadomo że nie każdy ma do niego predyspozycje smile
Obserwuj wątek
    • afro.ninja Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:11
      Tez mam takie uczucie i jest ono bardzo meczace. A moim zdaniem porownujac siebie sprzed siedmiu lat, kupuje o wiele mniej...
      Teraz juz nie mam sily i ochoty na centra handlowe, kupuje zwlaszcza przez net, ale to wcale nie jest takie proste. Zauwazylam, ze nie moge podjac decyzji, ze wciaz szukam czegos taniego i idealnego, latwo nie jest, wiec aktualnie nie mam wygodnych butow do chodzenia na zime...
    • mozambique Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:15
      chyab jest tak ze nie da rady nie kupowac , np zywności , a na pewno nie w mieście

      jakos nie wyobrazam sobei zycia jako freeganka czyli mówiąc po polski = gzrebania w smietnikach , nie da rady nie kupować leków a nawet w lumpach ubrań nie rozdają za darmo wiec kupowac musze,
    • dziennik-niecodziennik Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:18
      > Czy ktoś jeszcze ma poczucie, że kupuje w nieskończoność, mimo że nie goni za r
      > eklamami i gadżetami?

      no ja mam czasem. praktycznie codziennie trzeba pojsc do sklepu, czasem po pierdołę ale trzeba.
      ale konsumpcjonizm to - jak dla mnie - kupowanie rzeczy dla samego kupowania, bez realnej potrzeby. czyli np mam działający, dobry, w miarę nowy (np roczny) telefon, a kupuję nowy bo jest NOWY. mimo iz z tych wszystkich gadzetów i bajerów w telefonie nie skorzystam, ale mam MIEC.
      kupowanie rzeczy codziennej potrzeby typu jedzenie, chemia, ciuchy da dziecka bo wyrosło - to nie jest dla mnie konsumpcjonizm. ciezko kazac komus chodzic w za małych lub zniszczonych butach tylko w imię niewydawania pieniędzy...
      • chocolate_cake Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:24
        Ja mam takie poczucie. Nie ulegam reklamom, nie muszę mieć super wypasionych rzeczy, telefonu co rok czy 5 par butów naraz ale czuję że ciągle na coś wydajemy pieniądze.
    • sfornarina Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:29
      Ja jestem totalna antykonsumpcjonistka.

      Ciuchy kupuje rzadko, za to klasyczne i z porzadnych materialow, a potem nosze latami (jak trafie na naprawde dobre buty, to dokupuje druga pare, gdy pierwsza sie zuzyje smile ). Torebki to samo.
      Telefon sluzyl mi chyba 6 lat, poki nie polamalam ladowarki i okazalo sie, ze juz tego typu ladowarek nie produkuja, wiec z zalem musialam kupic smartfona.

      Gadzeciara na szczescie nie jestem; ksiazki wypozyczam z biblioteki (kupuje tylko perelki), a prezenty z chlopem zawsze wykonujemy wlasnorecznie. Na wlasny slub tez wszystkie zaproszenia, wizytowki i gazdzety zrobilismy sami.

      Dla dziecia, ktore lada chwila przyjdzie na swiat, kupilismy tylko kilka niezbednych rzeczy; reszte mamy uzywana od rodziny i znajomych. Przeciez kazda z rzeczy bedzie sluzyla wylacznie na kilka tygodni czy miesiecy. Po co wyrzucac pieniadze w bloto wiec?

      Srodki mamy. Moge sobie pozwolic na wypad po sklepach i wymiane calej szafy za jednym zamachem, pokoj dziecinny tez moglabym urzadzic od zera zeby wygladal jak z katalogu. Tylko po co? Bo w kolorowym magazynie pokazali? smile
      • ophelia78 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:42
        >a prezenty z chlopem zawsze wykonujemy wlasnorecznie

        Dlaczego???
        Bo mnie się tu kojarzą tylko 3 możliwe odpowiedzi:
        - bo lubicie robić coś razem (ale wtedy pytanie, czy obdarowywani lubią takie rękodzieło... )
        - ze skąpstwa
        - bo rodzina i przyjaciele lubią takie prezenty...
        Oczywiście najbardziej poprawna politycznie wydaje się odpowiedź trzecia. ale niestety jakoś mało prawdopodobna... Nie przychodzi mi do głowy NIC własnoręcznie zrobionego przez kogokolwiek (poza moim dzieckiem, ale właśnie - to DZIECKO) co mogłaby, chcieć dostać. No nic po prostu...

        Jakie prezenty zrobione przez Was dostaje wasze dziecko?????
        • eve-lynn Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:55
          O! A mi przychodzi dużo takich prezentów do głowy: pięknie wydziergany szal wełniany - pierwszy z brzegu dodington.files.wordpress.com/2012/08/eiffel-tower-shawl1.jpg wg. gustu, albo wielki płaszczo-sweter - nie pogardziłabym www.vam.ac.uk/users/sites/default/files/album_images/CT126360.jpg, lampa "tiffany" - no niech będzie sam abażur do lampy img.flercdn.net/i2/products/1/2/9/112921/1/7/1739087/1306608671.5703-e05a70719204260.jpg albo lepiej dwa, chciałabym takie wiszące nisko nad stołem w kuchni.
          • asia_i_p Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:58
            Tylko to są całkiem drogie prezenty, wbrew pozorom. Dobra włóczka nie jest tania.
            • eve-lynn Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:59
              Owszem, szczególnie jakieś merynosy czy angory. Ale nie chodzi o to czy tanie, tylko czy "własnej roboty" big_grin Tak samo jak biżuteria - jak ktoś lubi i UMIE, to nic nie stoi na przedszkodzie obdarowywanie tym tych, którzy lubią a nie umieją.
              • sfornarina Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:11
                Byl czas, ze chodzilam na warsztaty jubilerskie z bizuterii srebrnej, w innej miejscowosci niz mieszkamy. Chlop nawet nie wiedzial gdzie dokladnie, znal tylko imie faceta, ktory mnie sztuki uczyl.

                Wyguglal, podzwonil, faceta znalazl. Wzial wolny dzien, kiedy ja bylam w pracy...
                I na urodziny dostalam: zolwia maskotke, do ktorej chlop wszyl recznie zamek. W srodku maskotki byla schowana welurowa torebeczka, uszyta przez chlopa. A w torebeczce cudna szeroka bransoleta wytluczona mlotkiem ze srebra, pasujaca idealnie na moj nadgarstek (a mam tak maly, ze kupienie mi bransolety graniczy z cudem). Oczywiscie do tego upieczone przez chlopa ciacho, swieczki, stokrotki plywajace w malych szklankach z woda smile
              • triismegistos Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:41
                Moja kumpela robi biżuterię i daj jej panie boże zdrowie, żeby mnie zawsze obdarowywala swoimi rękodzielami smile
            • sfornarina Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:22
              Ale nikt nie mowi, ze ma byc tanio, tylko, ze ma byc wlasnorecznie. Ja dopiero kilka dni temu wreczylam chlopu szal z merynosow, bez okazji. Taniej prawdopodobnie byloby szal kupic, ale wtedy by nie nosil tongue_out
              • asia_i_p Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 14:46
                No tak, tylko nie mówmy wtedy, że to w ramach antykonsumpcjonizmu, bo kupując materiały do wykonania tego niekonsumpcjonistycznego prezentu jak najbardziej realizujemy się konsumencko - ja przynajmniej w sklepie craftowym, papierniczym czy pasmanterii dostaję automatycznego ślinotoku.
          • sfornarina Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:27
            Na naszym slubie siostra chlopa latala z polaroidem. Na koniec przyjecia wreczyla nam maly album, gdzie na kazdej stronie bylo zwariowane zdjecie naszych gosci (najczesciej parami) i wlasnoreczna notka slubna wymalowana i wypisana kolorowymi kredkami przez gosci ze zdjecia smile
        • sfornarina Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:05
          Jest jeszcze czwarta odpowiedz. Jak to moj chlop kiedys powiedzial: "jezeli cos by ci sie kiedys stalo, zginelabys w wypadku, to te wszystkie kupne prezenty, laptop, ksiazki, ciuchy moglbym bez zalu wyrzucic na smietnik. Za to obrazu namalowanego przez ciebie wlasnorecznie, wydzierganego szalika etc. nie pozbylbym sie nigdy, bo wlozylas w to czas, serce i mnostwo pracy, a to jest dla mnie cenniejsze niz wszystko inne, co mozna kupic za pieniadze."
        • helufpi Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:05
          O, zapewniam cię, że po niektóre prezenty wykonane własnoręcznie ustawiłaby się kolejka chętnych, gdyby na to pozwolić. Mam już na to jednak dobrą odpowiedź - "najpierw muszę jeszcze zrobić x,y,z, ale chętnie cię nauczę, chcesz?" I wtedy mina rzednie, bo się okazuje, jakie to trudne i pracochłonne, i jakie drogie materiały.
        • triismegistos Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:49
          Mam trochę znajomych, od których ręcznie robione prezenty przyjmuję z dzikim entuzjazmem. Odjechane ciuchy, niesamowita bizuteria, czy akwarele. Od jednego znajomego odkupiłam niedawno jego akwarelę za wcale niemałe pieniądze.
      • agni71 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:37
        >Dla dziecia, ktore lada chwila przyjdzie na swiat, kupilismy tylko kilka niezbednych rzeczy; reszte mamy uzywana od rodziny i znajomych.

        zawsze mnie rozbawia taki "antykonsumpcjonizm"
        • sfornarina Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:38
          A coz konkretnie Cie w tym bawi?
        • echtom Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 14:15
          > zawsze mnie rozbawia taki "antykonsumpcjonizm"

          A co w tym śmiesznego? Przekazywanie rzeczy po niemowlętach to zupełnie normalna rzecz, bo błyskawicznie wyrastają i nie zdążą zniszczyć. W czasach, gdy rodziłam dzieci (1. połowa lat 90-tych) wszyscy moi znajomi tak robili. I bardzo głupio się poczułam, kiedy osobie z dalszej rodziny, która miała termin parę miesięcy po mnie, zaproponowałam ciuszki po swojej małej, a ona się nadęła, że sama kupi nowe.
          • asia_i_p Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 14:52
            Może chodzi o to, że ktoś ten łańcuszek musiał zacząć i że sporo ludzi takiej opcji nie ma, więc nie do końca jest to wybrany styl życia.
            • agni71 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 16:21
              własnie o to chodzi - i pewnie ten pierwszy, to rozbuchany konsumpcjonista, jakby tak popatrzeć na jego zakupy dla dziecka

              razi mnie też pewne przebijające w takich wypowiedziach poczucie wyższości nad tymi, co kupują. No, sorry, ktos musi kupic nowe, żeby sfornarina mogła dostac uzywane.
              • echtom Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 19:00
                Akurat podałam przykład osoby, która mogła dostać używane, ale wolała kupić nowe, żeby podkreślić swój "statut" materialny wink Wiadomo, że parę nowych się kupuje. Na prezenty dla innych niemowlaków też kupuje się nowe rzeczy. Moim najbardziej udanym zakupem był zimowy śpiworek z rękawami, który obsłużył troje moich dzieci, dwoje dzieci kolegi i przypuszczam, że poszedł dalej w świat.
              • sfornarina Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 20:45
                > No, sorry, ktos musi kupic nowe, żeby sfornarina mogła dostac uzywane.

                Jesusmarja, pytanie bylo, kto nie kupuje, choc moze i ma na to srodki.

                Wiec chlop ciagnal wozek szescioletni z niemiec, by nowego nie kupowac, choc moglibysmy sobie nowiutkie bugaboo z palcem w tyle kupic. Zamiast kupowac meble dla dziecka, pocial deski, oboje je szlifowalismy i zainstalowalismy w sciennej szafie. Z ciuszkow dla noworodka kupilismy JEDNA pizame, bo reszte udalo sie zebrac uzywana. Zabawki mamy nawet stare i uzywane, co do jednej.

                Wlasnie dlatego, zeby uniknac nadmiernego konsumpcjonizmu, choc tak jak mowilam, moglibysmy caly pokoj od a do zet jak z obrazka urzadzic i bysmy tego nawet nie poczuli.
          • rozaly Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 14:53
            No tak tylko wcześniej ktoś to musiał kupić.
    • solejrolia Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:42
      jak mam dużo pracy, to nawet nie mam kiedy chodzić do sklepów, żeby coś kupować.
      no w sezonie, to naprawdę jestem w stanie poczynić niezłe oszczędności. i nawet lodówkę zwykle wyczyścimy do tylnej ścianki wink
      bo to jest tak, ze jak nie mam czasu, to nie chodze do sklepów, to nie kupuję= nie wydaję pieniędzy. a jak jestem w sklepie, to siłą rzeczy zaczynam kupować, i niby jadę po jedną konkretną rzecz a przypomni mi się, ze potrzebne mi jeszcze to, to, to i jeszcze tamto by się przydało.
      i nagle zaczynamy obrastać w rzeczy.

      a najlepiej mieszkać na wsi, i nie mieć zbyt dużo sklepów wokół, i nie mieć pokus. tongue_out
      • solejrolia Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:48
        no, na potwierdzenie mojej tezy, mam znajomą, która bardzo duzo pracuje, i za całkiem niezłe pieniądze, i zawsze marudzi, ze nie ma w co się ubrać, ze dom niedoposażony, itp, i na co jej ta pensja, jak ona nie ma kiedy tego wydaćsurprised można by pomysleć, że każdy chciałby miec takie problemytongue_out ale w jest coś na rzeczy. brak czasu= brak możliwości rozpirzania kasy na rzeczy zbędne, i w efekcie nie obrasta się w przedmioty.
    • joa66 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:45
      Moja zasada jest taka, że nie kupuję niczego, bo reklamują, bo sąsiedzi mają, bo to obciach nie mieć, bo dzisiaj jest nowsza wersja niż wczoraj.

      Wydaję na to czego JA potrzebuję i chcę , a to nie ma związku z tym co powyżej. Dlatego nie mam wielu rzeczy, ktore "wszyscy" mają, a miewam takie, których nie ma nikt (bo nie może, nie chce, ma w nosie to co ja uwazam za atrakcyjne)
    • asia_i_p Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:46
      No dużo kupuję, ale to jednak da się odróżnić.
      Pamiętam, że przy córce dochodziłam do etapu, kiedy miała po 50 par spodni z jednego rozmiaru, bo najpierw kupowałam jakiekolwiek, żeby miała, potem te, które mi się podobały, potem spodobały mi się jeszcze inne, a potem jeszcze trochę dostała w prezencie.

      Przy synu mam ścisłą listę, ile czego ma mieć, kiedy tyle ma, więcej nie kupuję, choćby najśliczniejszych i przechodzę z zakupami o rozmiar wyżej. Co nie oznacza, że kupując to, co jest potrzebne, nie odczuwam konsumpcjonistycznej przyjemności. wink

      Co ciekawe, lepszą sytuację materialną mam przy synu.
      • solejrolia Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:51
        >Co ciekawe, lepszą sytuację materialną mam przy synu.

        Bo wszystko przepuszczałaś na córkę?suspicious żartuję oczywiście.
        • asia_i_p Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:56
          big_grin
          Podejrzewam, że prędzej działał mechanizm, że się pocieszałam tanimi zakupami, zakrywałam zmartwienia materialne pozorną obfitością, kupując trzy bluzki po 2 zł w second-handzie.

          Co oczywiście nie znaczy, że przy synu nie kupuję w second-handzie. Tylko kupuję wyłącznie to, co jest potrzebne i mi się podoba, nie kupuję na wszelki wypadek, chociaż nieładne, nie kupuję dziesiątego takiego samego tylko dlatego, że tanie i ładne. Fakt, że aktualnie posiadam na jego rzeczy trzy szuflady narzuca bardzo skuteczną dyscyplinę.
    • ophelia78 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:49
      A ja często kupuję, bo po prostu lubię. I ani się tego nie wstydzę, ani nie ukrywam pod płaszczykiem ideologii anty.... I jeśli mam ochotę na nowy sweterek, i ma na niego środki, to czemu miałabym go nie kupić? Nie zadłużam się, wydaję tyle ile mogę. Ale czasem kupuję rzeczy bez których mogłabym się obejść. Ale jeśli kupię sobie dwudziesty sweterek, to co z tego?

      Mam koleżankę w pracy, ktora wyznaje taki właśnie minimalizm - ma kila dobrych jakościowo rzeczy. które nosi latami. Zawsze wszystko dobrane, dopasowane itp. Tylko że co z tego - ma niewiele rezczy. wszystko w tym samym stylu i ma się nieodparte wrażenie. że chodzi non stop w tym samym. Nudy....

      Dziecku kupuję ubrania oczywiście wtedy, gdy są potrzebe, ale nie widzę niczego złego w kupieniu tiszerta nr 16 tylko dlatego, ze jest ładny.

      Naromiast w ogóle nie jestem gadżeciarą, telefon mam do dzwonienia, nie znam 90% jego funkcji. I jak idę co 2 lata pzredłużyć umowę i pada pytanie jaki chcę telefon, to zawsze odpowiadam "ten za złotówkę".
    • kkalipso Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:54
      Nauczyłam się już mądrze kupować. Za każdym razem czuję satysfakcję kiedy potrafię odłożyć coś na półkę i wyjść ze sklepu z pustymi rękoma.
      Są jednak wydatki niespodziewane np. popsuta lodówka która miała służyć przynajmniej 20 lat. A tu zong. Trzeba nowej.
      Muszę się przyznać że wyrzucamy dużo jedzenia sztuki kupowania żywności nie opanowałam wiecznie coś się psuje marnuje itd.
    • ichi51e Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:55
      kupuje jak mi sie cos spodoba teorii nie dorabiam ale przyznam zalamalam sie. odpalilam mini-mini i to co zobaczylam powalilo mnie. na 3 bajki wszystkie nie byly bajkami sensu stricte tylko reklamami jakis produktow: Lego Chima (przynajmniej zabawne) littlest pet shop (wtf?) i cos o chlopcu ktoremu trzeba bylo energie wysylac przez tv. w przerwach lecialy reklamy. i potem juz dzieci wiedza co chca na swieta...
    • kozica111 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 12:58
      Sobie kupuje niewiele, nie lubię robic zakupów.Ubrań nie niszczę, butów także.Kosmetyków sporo dostaję, ale stosuję tez niewiele.
      Nadmierne wydawanie pieniędzy przez ludzi mnie śmieszy a czasem smuci- w kontekście braku kasy na zaspokojenie podstawowych potrzeb osób np z trzeciego świata.Ostatnio znalazłam ogłoszenie sióstr ze proszą o przesyłanie podkładów porodowych ...U nas ktoś bezrefleksyjnie kupuje 14 torebkę albo przeznacza 30 m na garderobę a tam kobieta w połogu nie ma najzwyczajniejszych podkładów.Moja mama wyciągnęła list od ubogiego dziecka /w kościele jest taka akcja - będzie dla niego Mikołajem/ a tam prośba; "dziecko marzy o piórniku", ech dobiło mnie to.
      • ophelia78 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:08
        >U nas ktoś bezrefleksyjnie kupuje 14 torebkę albo przeznacza 30 m na garderobę a tam kobieta w połogu nie ma najzwyczajniejszych podkładów

        Ale czy fakt że ktoś powstrzyma się od kupna 15tej torebki sprawi, że ta kobieta będzie miała podkłady porodowe? no nie wydaje mi się....
        Jeśli kogoś stać na xxx torebek, to stać go finansowo na pomaganie innym. A czy kogoś stać mentalnie na pomaganie innym nie ma związku z liczbą posiadanych torebek.
      • ophelia78 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:09
        >Ubrań nie niszczę, BUTÓW także

        ciekawam, jak to możliwe..... Unosisz się w powietrzu...?
        • kozica111 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:27
          Masz 14 torebek?

          • ophelia78 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 20:39
            >Masz 14 torebek?

            Nie wiem, czy to do mnie pytanie, ale z drzewka wynika, że tak....
            Podniosłam się więc z kanapy i poszłam policzyć
            15 sztuk + 2 plażowe + 3 wieczorowe (używane zawodowo, bo czasem mam wieczorne wyjścia) + torba na laptopa.
            Czy 15 to dużo. Dużo. Ale... najstarszą z tych torebek kupiłam jakieś 15 lat temu. Z torebek codziennych mam 2 czarne, zieloną, czerwoną, granatową, beżową, itd. Ze dwie listonoszki. Jakieś bajernckie szmaciane lekkie na lato. Cały numer polega na tym, ze jak mam 15 torebek, to statystycznie każdą z nich noszę rzadziej niż gdybym miała 2 sztuki. Więc się de facto nie niszczą.
        • ichi51e Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:32
          Moj ojciec tak ma uncertain ma buty z przed 30 lat ktore ygladaja jak nowe - skorzane nabraly tylko szlachetnosci. Nie ma wady postawy wiec podeszw nie wyciera regularnie oddaje do szewca itp.
          Ja koslawie noge wiec u mnie zuzycie szybko wychodzi i jest bardzo charakterystyczne uncertain
          • kkalipso Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 14:39
            Mam już z ósmy rok oficerki skórzane Nine West- jak nówki.Pewnie jeszcze ten sezon przechodzę i następny. Niech się w końcu rozlecą będę miała pretekst do kupienia nowych kozaków.
      • vidy Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 17:30
        A ja kupiłam piórnik biednemu dziecku. I ten wypasiony piórnik, drogi jak nie wiem co, po 3 min skończył na podłodze podeptany.
    • olka2468 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:06
      Ostatnio ukazała się książka "Mniej", autorki tego bloga nie-kupuje-tego.blogspot.com/. I tam pojęcie konsumpcjonizmu zostalo wyobracane na wszystkie strony (to zapis rocznego eksperymentu, podczas którego 12 rodzin kupowało tylko to, co niezbedne). I wlasnie bardzo ciekawe jest to, jak roznie rozumieli pojecie niezbednosci i jak bardzo zmieniała sie ich codziennosci, kiedy przy pojawieniu sie jakiejs materialnej potrzeby pierwszym odruchem nie bylo "kupić".
    • agni71 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:36
      Ja jestem taką realną konsumpcjonistką. Lubię kupować, sprawia mi to przyjemnośc, ta natychmiastowa gratyfikacja, kiedy cos kupiłam, jest przyjemna smile A jednoczesnie, jednak nie kupuję dla samego kupowania, kupuję, kiedy jest potrzeba (bo trzeba jeść, bo trzeba sie lub dzieci ubrać, bo cos do domu potrzebne). Podsumowując - lubię kupowac, lubię ten "high" jaki mi to daje, a z drugiej strony - ograniczam się do osiągania tej "nirvany" wtedy, kiedy faktycznie czegos potrzebuję. Zakup rzeczy niepotrzebnej nie dałby mi tej radości.

      Oczywiście, kupuje tez rzeczy, bez których da sie zyć (np. kolejną czapkę, choć jedna, dwie czy trzy sa już w szafie), ale które jednak będa wykorzystywane, a nie odłożone z metkami do szafy i zapomniane.
    • kropkacom Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 13:39
      Zakupy robię, bo muszę. Oczywiście zdarzyło mi się kupić coś co nie muszę tak bardzo, a co sprawiło mi przyjemność. Fanaberie uskuteczniam generalnie gdzieś poza centrum handlowym. Chociaż centrami nie gardzę i ludźmi tam chodzącymi tez nie. Pewnie przed świętami pójdę obejrzeć dekoracje bożenarodzeniowe. A co smile Codzienne zakupy to konieczność.
    • echtom Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 14:21
      Lubię proste zakupy typu jedzenie-chemia, nienawidzę większych typu ciuchy-gadżety- wyposażenie mieszkania. I nie jest to racjonalizacja braku kasy, bo wiem, że gdybym miała jej więcej, wydawałabym ją głównie na podróże.
      • kanga_roo Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 14:38
        "realne potrzeby" też maja wiele poziomów, że się tak wyrażę. ja się ostatnimi czasy przestawiam na życie proste i wolne od konsumpcjonizmu, ale przychodzi taki moment, że widzisz wyższość kupienia nad niekupieniem. prosty przykład: dziecięce ubrania. mam sporo używanych, uwielbiam ten obieg dziecięcej garderoby. ale w grę zaczynają wchodzić kwestie gustu, kwestie wygody i gabarytów dziecka, i okazuje się, że lepiej nabyć np dwie pary nowych rajstop, niż napakować do szuflady 8 par pięknych, nie zniszczonych używanych, których dziecko nie znosi bo nie te kolory, bo spadają itp. to samo z resztą garderoby.
        realnymi potrzebami są też dobrej jakości artykuły plastyczne i piśmiennicze, kupuję kredki za 30 a w markecie mam za 5-6 zł. ale róźnica w użytkowaniu ogromna. realnymi potrzebami są odpowiednie ciuchy do pracy, odpowiednie buty, sprawnie działający sprzęt - komputery, telefony. ba, dla mnie realnymi potrzebami są artykuły wyposażenia wnętrz - gdyż mam realną potrzebę urządzania wnętrz tak, jak lubię. jeszcze gorzej rzecz się ma z ogrodem smile dla wielu osób moje potrzeby to byłby rozbuchany konsumpcjonizm, dla innych wyjątkowy minimalizm. więc każdy sam musi określić sobie pułap "normalności" w tej kwestii. wiem jedno - przeginanie w żadną stronę nie jest wskazane, bo albo zawalają nas przedmioty, albo przytłacza lista nie zrealizowanych potrzeb.
        • echtom Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 14:47
          > kupuję kredki za 30 a w markecie mam za 5-6 zł. ale różnica w użytkowaniu ogromna.

          Tu się zgadzam. Miałam krótki epizod nauczania plastyki w podstawówce i prowadziłam kampanię przeciw chińskim kredkom świecowym, które rysowały jak mydło.
          • kanga_roo Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 15:04
            młodsza ma swoje kredki w przedszkolu, bo mieli w tym roku przynieść piórniki. podobno wszystkie dzieci od niej pożyczają kredki smile kolory standardowe, więc pewnie dzieciaki się poznały na jakości.
    • julita165 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 14:50
      Ale co to są realne potrzeby ? Pewnie że mogę mieć 2 pary butów i kupować nowe dopiero jak stare całkiem się rozpadną. Czy to znaczy że jak kupuję trzecią parę to jestem konsumpcjonistką ? Potrzeby są nie tylko fizyczne ale też duchowe, intelektualne itd. Ja uwielbiam kupować ciuchy. Kupuję ich znacznie więcej niż przecietny obywatel uznałby za rozsądne ale to moje zakupy i ja w ten sposób realizuję jakieś swoje potrzeby, niekoniecznie potrzebę nie chodzenia nago
    • gazeta_mi_placi Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 16:32
      Mam bardzo małe potrzeby życiowe (te materialne), na dobrą sprawę wystarczy szybki internet, podstawowe jedzenie, czasem alkohol i w zasadzie wszystko, w szafie mam buty 5 letnie.
      • echtom Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 19:10
        Ja podobnie, może alkoholu mniej wink
    • nanuk24 Re: Konsumpcjonizm a realne potrzeby 19.11.14, 19:53
      Lubie kupowac, wydawac, zmieniac. Niestety, nie mam bata nad saba, bo maz jeszcze gorszy - ja to przynajmnie korzystam z przecen.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka