beataj1
01.12.14, 12:12
Przyszedł do mnie ojciec z łzami w oczach opowiedzieć o tym że mama go zdradza (o podejrzeniach ojca wiedziałam od mamy od jakiegoś czasu). Tak uważa i wszystkie fakty to potwierdzają - w jego głowie. Widze że strasznie to przezywa.
I mam problem bo po pierwsze tata jest alkoholikiem. Pije (może nie dużo za jednym zamachem ale codziennie) i nie wykluczam że własnie zalicza paranoje poalkoholową. Ma bardzo trudny charakter ostatnio idący w stronę marudząco - mającą pretensję do całego świata.
Po drugie tata całkowicie zdziadział i generalnie nie bardzo bym się dziwiła mamie jakby poszukała jakiegoś miłego schludnego pana. Mama się trzyma świetnie i jest naprawdę aktywna i młoda duchem.
A z drugiej strony mama zajmuje się 2 wnuków na co dzień + moją córką w razie potrzeb. Odwieźć zawieść, zrobić obiad itd. Nie wiem kiedy miałaby mieć czas na płomienny romans.
I nie wiem. Z jednej strony współczuje ojcu bo przezywa koszmar (nawet jeśli urojony). Matka też ma wyraźnie dosyć bo ojciec lata sprawdza, szuka, przepytuje i dopasowuje wszelkie wydarzenia do swojej teorii). Tata pyta co ma zrobić i mi się zwierza. Ja jego teorii o romansie jakoś nie podzielam ale rozumiem że przezywa i żal mi go. Na razie zyskałam na czasie mówiąc że nie chce się angażować w problemy rodziców ale wiem że wróci do mnie i zapyta co robić.
Nie chce go ranić ale nie chce też karmić paranoi. Z drugiej strony pozostaje cień szansy że ma racje.
Jakiekolwiek terapie ojca odpadają - jak są problemy znaczy że to świat się myli a nie on. Nawet nie chce gadać o poszukaniu problemu w sobie.
Co robić drogie brawo. Jak rozwiązać dramacik i nie stać się powiernicą rodziców - a dokładniej ojca...