lapsad
20.12.14, 14:57
Był tu już opisywany wątek jak to po x latach wyszła prawda na jaw starannie zatajona przez rodzinę pewnego pana
forum.gazeta.pl/forum/w,567,155508464,155508464,Powiedzialybyscie_prawde_w_takiej_sytuacji_.html
Sprawa ma swoje konsekwencje, ponieważ w toku "prania brudów" i wyjaśniania wszystkiego wyszło na jaw, że owa rodzina (czyli przede wszystkim teściowa) miała pełną świadomość jak to pan wolał panią nr 1 ale w sumie postanowił, że z panią nr 2 czeka go lepsze życie, no i dziecko, które chciał.
A ponieważ dla teściowej wnuk to cel nadrzędny (o czym sama otwarcie mówi, nawet pan potwierdza że ma świadomość iż matka odwiedza właściwie tylko wnuka a nie jego czy resztę rodziny), to nie widziała problemów żadnych. Urządziła u siebie pokój dla wnuczka i przy każdej możliwej okazji domagała się żeby jej dziecko zostawiać na noc, najlepiej na cały weekend a na wszelkie święta to już obowiązkowo - potem plany te się rozmyły bo syn z rodziną wyniósł się do pracy do innego miasta.
No i podczas pewnej awantury mleko się rozlało - synowa dotarła do wszystkich wypowiedzi, poznała prawdę do bólu (pomijam już szczegóły) i stwierdziła że nie chce mieć z zakłamaną teściową nic wspólnego. Gdy emocje nieco opadły nabrała stosunku neutralnego. No ale teściowa wbiła kolejny "gwóźdź do trumny" kompletnie nie widząc problemu: "Kiedy wreszcie uwierzysz że on cię tak bardzo kocha i chwali w każdej rozmowie?" (btw: synowa jest pod opieką psychologa z interwencji kryzysowej na skutek różnych manipulacji i przemocy psychicznej ze strony owego pana). Teściowa kompletnie zaślepiona chyba i nie dociera to do niej. Cały czas wybiela syna i twierdzi jak to ona się ucieszyła że on o synowej dobrze mówi...
No i podczas pewnej rozmowy, prowadzonej głośno na skypie teściowa rzuciła: to co? powiedz X że przyjeżdżam do was rano w Sylwestra a wy sobie idźcie o północy fajerwerki pooglądać (syn, synowa i wnuk mieszkają w innym mieście oddalonym od teściowej ponad 300km)
No i afera bo synowa zareagowała: jakie fajerwerki, ja nawet nie wiem czy z tym gościem chcę jeszcze związek budować - jesteśmy w trakcie terapii a jakie będą efekty nie wiadomo - a tak w ogóle to szkoda że nikt mnie nie uprzedził o tych radosnych planach.
Na co teściowa: no i po co te awantury... w rodzinie się rozmawia (taaa, w tej najwięcej) i tu najlepsze: jak będę chciała to i tak przyjadę do wnuka - nie musisz mnie gościć (dodam że teściowa nie przyjedzie bynajmniej do hotelu tylko zamieszka w salonie).
Tym samym synowej zbiera się na diametralne zerwanie kontaktów choć oczywiście nie chce żeby dziecko zostało bez babci bo ono nie jest tu niczemu winne.