Dodaj do ulubionych

Pierwsza pomoc

22.12.14, 23:10
Jakie zachowanie uważacie za słuszne wobec osoby mdlejącej w środkach komunikacji. Bardziej o zatłoczonym autobusie tu mowa, bo w metrze wiadomo ochrona zaraz się zajmie. Więc-słucham ' bo dziś zgłupiałam od nieodrzeczeń.Wyprowadźcie(ciekawe kto z tą osobą zostanie) - dzwońcie po karetkę (wątpię, żeby mdlejący sobie życzył takich atrakcji); Z drugiej strony czeka pełny autobus ludzi zmęczonych, zniecierpliwionych po pracy może jadą dziecko odebrać czy coś ....a tu stój, zanim ludzie zdecydują. Jak wypada reagować w takich sytuacjach ?
Obserwuj wątek
    • kernel.panic Re: Pierwsza pomoc 22.12.14, 23:17
      kkalipso napisała:

      > Jakie zachowanie uważacie za słuszne wobec osoby mdlejącej w środkach komunikac
      > ji. Bardziej o zatłoczonym autobusie tu mowa, bo w metrze wiadomo ochrona zaraz
      > się zajmie. Więc-słucham ' bo dziś zgłupiałam od nieodrzeczeń.Wyprowadźcie(cie
      > kawe kto z tą osobą zostanie) - dzwońcie po karetkę (wątpię, żeby mdlejący sobi
      > e życzył takich atrakcji); Z drugiej strony czeka pełny autobus ludzi zmęczonyc
      > h, zniecierpliwionych po pracy może jadą dziecko odebrać czy coś ....a tu stój,
      > zanim ludzie zdecydują. Jak wypada reagować w takich sytuacjach ?

      To pytanie jest na serio? Dzwonimy po karetkę, niezależnie, czy mdlejący życzy (????????) sobie takich atrakcji i czekamy. Owszem, jeśli się da, to wychodzimy z poszkodowanym z autobusu i stamtąd dzwonimy. Wypada reagować OD RAZU. Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeezu.
      • kkalipso Re: Pierwsza pomoc 22.12.14, 23:30
        Uspokój się! Akurat byłam bardzo bardzo z tyłu nawet nie mogłam zobaczyć kto/co/i jak ale właśnie te gadki współpasażerów wzbudziły we mnie emocje! Więc chcę wiedzieć co się robi w takich sytuacjach jak rozpoznać zemdlenie od zawału np. kiedy dzwonić po pogotowie kiedy tylko się zaopiekować. Wiem że nogi do góry trzeba dać i nie pozwolić zasnąć ...ehhh. Spanikuję jak ktoś tak przy mnie zemdlej wolę być przygotowana.
        • kropkacom Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 07:10
          Trochę późno się nad tym zastanawiasz. Dzieci mogą mieć takie dylematy, ale nie dorośli. Potem nie dziwota, że ludzie umierają na oczach innych.

          Najpierw oceniasz stan. Czy jest świadomy, wymioty, czy oddycha, czy jest tętno i tak dalej. Jeśli reaguje zostawić w pozycji, której się go zastało. Jeśli jest w stanie mówić zrobić krótki wywiad. Zwrócić uwagę czy bełkocze na przykład. Zadzwonić oczywiście po karetkę, poinformować kierowcę. Jeśli ustała czynność serca, jest utrata świadomości i bezdech to trzeba wprowadzić w życie zabiegi resuscytacyjne, które kontynuuje się do przyjazdu karetki lub do momentu kiedy poszkodowany zacznie oddychać lub zacznie się poruszać. Oczywiście jak jest dużo osób to jednocześnie prosisz o wezwanie pomocy i poinformowanie kierowcy.
        • kernel.panic Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 23:59
          kkalipso napisała:

          > te gadki współpasażerów wzbudziły we mnie emocje!

          Te gadki to objaw tak zwanego rozproszenia odpowiedzialności, teraz już wiesz, następnym razem reaguj i nie zastanawiaj się!
    • jan.kran Re: Pierwsza pomoc 22.12.14, 23:22
      Mogę mówić za siebie bo ja umiem udzielić pierwszej pomocy wszędziesmile Nie wiem jak w PL czy jest różnica między środkami komunikacji ale w Oslo jak ktoś pada na podłogę lub ulicę
      ( przerabiałam ) to zazwyczaj jedna osoba dzwoni po karetkę a reszta osob reanimuje.
      Polecam kurs pierwszej pomocy , nigdy nie wiadomo kiedy się coś może przydać. Nie tak dawno jechałam do pracy w weekend i pasażerka miała atak padaczki , okazało sie że pół autobusu to były pielęgniarki bo autobus przejeżdżał koło pobliskiego szpitala gdzie dziewczyny szły do roboty.
      Kierowca zadzwonił, koleżanki zajęły sie chorą , spokojnie byłosmile
    • run_away83 Re: Pierwsza pomoc 22.12.14, 23:47
      - Sprawdzasz tetno i oddech.

      - Jesli tetno i oddech jest, ukladasz nieprzytomnego na boku , luzujesz kolnierzyk, zapewniasz dostep swieżego powietrza, jesli jest zimno to dobrze czlowieka czymś okryć i dzwonisz po karetkę. Do momentu przyjazdu karteki kontrolujesz co chwilę tetno i oddech.

      - Jeśli brak tetna i oddechu to naleźy ułożyć poszkodowanego na plecach i niezwłocznie rozpocząć resustytację krążeniowo oddechową, oraz poprosić kogos o narychmiastowe wezwanie karetki. Resustytację prowadzimy do momentu przybycia karetki lub powrócenia spontanicznego oddechu i akcji serca.

      Nieprzytomnego nie sadzamy na krzesle/ławce, nie klepiemy po policzkach, nie oblewamy wodą, etc. Jeżeli chory odzyska przytomność, twierdzi że już mu lepiej i chce do domu, to należy go przekonać by poczekał na karetkę.
      • sonniva Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 07:18
        Run
        Tętna się nie sprawdza nie ma potrzeby, tylko oddech. smile
        • kropkacom Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 07:23
          No jak już wie, że trzeba sprawdzać to na pewno nie pominie oddechu.
        • go-jab Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 07:57
          Że hę?
    • catroux Re: Pierwsza pomoc 22.12.14, 23:52
      Jako osoba, której zdarza się mdleć w miejscach publicznych, podpowiadam patent na omdlenie: posadzić delikwenta/delikwentkę i przygiąć do przodu tak, żeby krew mogła spływać do głowy. Ale to jeśli masz pewność, że omdlenie.... Ja bym zawsze dzwoniła po karetkę
      • ida_listopadowa Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 01:33
        Jako osoba, ktora kiedys zemdlała w tramwaju powiem - USTĄPIĆ MIEJSCA. Nawet jezeli "wyglada na młoda i zdrowa".
        Poza tym glowa w dół. I zazwyczaj po chwili jest dobrze.

        Jezeli mimo to straci świadomość - zatrzymanie pojazdu (koniecznie), wezwać karetkę. Sprawdzic czy swiadomy - zawołać ze dwa razy, czy pani mnie słyszy? Co pani jest? Jezeli jest podejrzenie, ze nie oddycha, ułożyć na wznak na twardej powierzchni (podłoga), nie na zadnych miękkich kocach! rozpiąć kurtke, sprawdzic, czy pierś sie porusza. Jezeli nie, rozpiąć ciuchy na piersi do gołego ciała (chyba ze mega mróz, ale wtedy tez rozpinany kurtke) i uciskać mostek napierając wyprostowanymi rekami, wykorzystując ciężar swojego ciała. Samo konkretne (głębokie) bardzo szybkie uciskanie bez przerw juz moze pomoc, rozprowadzając tlen, ktory jest we krwi. Brzydzący sie moga odpuscic wdech do ust nieprzytomnego. Po 7 min karetka powinna dotrzeć. Co 2 minuty trzeba sie z kimś zmieniać bo ręce odpadaja. Sprawdzac, czy nie zaczal sam oddychać (cuda sie zdazaja).
        Wazne - jezeli ktos nie oddycha nie mozna juz mu zaszkodzić. Wiec sie nie bać. Jak ktos nie ma doświadczenia na fantomie to lepiej za szybko i za mocno niz za slabo. Kości sie zrastają, a nienaruszony mostek martwemu potrzebny jak rybie rower.
        Uwaga: dotyczy hipotetycznej sytuacji - "ematka słabnie w tramwaju" nie dotyczy bezdomnego w altanie i wypadku komunikacyjnego. Wtedy działamy troche inaczej.
        • jan.kran Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 11:14
          www.youtube.com/watch?v=ei5E_1Fje1o
          Naprawdę to nie jest skomplikowane a można komuś uratować życie.

          Padaczka.

          www.youtube.com/watch?v=pGJXQUWtT90
          Najważniejsze to nie histeryzować i reagować od razu dzwoniąc po fachową pomoc a w międzyczasie pomóc. Lepiej zadzwonić raz za dużo niż raz za mało...

          Wiem że łatwo teoretyzować bo to nie jest miły widok jak ktoś ci sie wali na glebę lub traci przytomność ale ja sie nauczyłam że najważniejsze to nie tracić głowy .
    • kozica111 Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 11:23
      Ponieważ zdarza mi sie fiknąć w środkach komunikacji lekko kłopotliwe byłoby dla mnie gdyby ktoś wzywał karetkę za każdym razem...
      Sama tez miałam "przyjemność" holować omdlałych i zazwyczaj kończy sie na posadzeniu na siedzeniu , ewentualnie na wyprowadzeniu na peron metra i docucenie na ławce, ochrona metra nigdy nie podeszła...
    • slonko1335 Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 11:38
      Zemdleć w miejscu publicznym zdarzyło mi się dwa razy. Dwukrotnie też wezwano karetkę, nie było takiej potrzeby co prawda ale czy warto ryzykować? nie wiem...z drugiej strony znam osoby którym fiknąć zdarza się dość często i wzywać za każdym razem tą karetkę?
      W moich przypadkach za pierwszym razem sfochowana lekarka pouczyła mnie, że jak mam okres to nie powinnam się pałętać w taki upał(szłam na zajęcia na uczelnię) ale jak spytałam czy rodzinny wystawi mi zwolnienie z powodu okresu i upału to już taka pewna nie była...za drugim razem byłam w ciąży wiec tutaj nikt wątpliwości nie miał, że wypadałoby sprawdzić czy wsio ok, bardzo mili ratownicy zrobili mi badanie cukru, ekg, zmierzyli ciśnienie i przekazali mężowi bo wszystkie parametry były w normie i uznali, że po szpitalach ciągać mnie nie trzeba.
    • po-trafie Z punktu widzenia osoby mdlejacej w samolocie 23.12.14, 12:08
      Pomoc opisana wczesniej (tetno, oddech, glowa miedzy kolana, poluzowania kolnierzyka, kobietom proponuje sie takze rozpiecie ciasnych czesci garderoby, jak np gorset czy stanik, ale to juz raczej samodzielnie, zimny oklad, glowa miedzy kolana) jak najbardziej wlasciwa.

      Ale jest jeszcze jedna rzecz nieoceniona: rozmowa.
      Mam problemy z cisnieniem i w czasem startow i ladowan zdarza mi sie nieco zaslabnac. Jesli lece z kims, to towarzysz wie co i jak. Jesli lece sama, to niestety zawracam czasem glowe wspolpasazerom proszac o krotka rozmowe.
      Rozmowa pomaga, pozwala sie uspokoic, wyrownac oddech, siedziec z ta glowa miedzy kolanami i rekami w gorze bez uczucia ze sie umrze.

      W tym miejscu chcialabym podziekowac pasazerowi, ktory ostatnio pomogl mi niezmiernie. Opowiesci o Barbadosie wspominam do dzis smile
    • memphis90 Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 13:57
      A to zależy.
      Omdlenie pt. zaduch w autobusie i nogi się ugięły, ale przytomny, kontaktuje, nie jest sam- puszczam wolno po dojściu do siebie.
      Autobus zatłoczony- zatrzymujemy, wyrzucamy ludzi, poszkodowany leży z nogami do góry, wołamy karetkę.
      Autobus mało zatłoczony- ogarniam sytuację bez zatrzymywania autobusu i wołam karetkę w zależności od potrzeby. Jakiekowiek wątpliwości, czy było to omdlenie ortostatyczne czy coś poważniejszego- karetka.
    • tol8 Re: Pierwsza pomoc 23.12.14, 14:27
      Wiesz, jak ja zemdlałam, to po przejechaniu na leżąco dwóch przystanków ocknęłam sie napętli. Autobus w połowie pełny...Reakcja zerowa.
      Najbardziej zabrakło kogoś, kto podniesie i wezwie karetkę. Ja głupia otrzepałam się, przeprosiłam że upadłam i poszłamsmileDoszłam do komisariatu policji i poprosiłam o wezwanie mamy, bo nie miałam siły iścuncertain
    • mynia_pynia Re: Pierwsza pomoc 24.12.14, 00:11
      Nie dzwoniłabym po karetkę tylko omdlałego posadziła przy otwartych drzwiach czy tez oknie i zatrzymała autobus, następnie próbowałbym ocucić słownie wink i dopiero jakby to nie skutkowało to bym po karetkę dzwoniła w dalszej kolejności sprawdziłabym oddech, tętno i w razie braku przystąpiła do reanimacji.
      Słabo w środkach komunikacji robi mi się dość często, tylko ja tam bez skrupułów nagabuje pierwszą osobę która siedzi żeby wstała, bo mdleję i niech otwierają okna - zazwyczaj jestem wtedy trupio blada i ktoś mi zawsze pomoże wink.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka