Dodaj do ulubionych

Psychoterapia

07.01.15, 00:04
W związku z bardzo poważnym problemem wylądowałam u psychoterapeuty. Ba, na NFZ, i nawet nie czekałam bardzo długo. Nurt psychodynamiczny, więc sobie siedzę i ględzę, i coś tam się w moim życiu zmienia.
Po pół roku stwierdzam, że każdy wymaga terapii, bo prawie każdy jest DDD, a jeśli nie on sam, to jego rodzice, a z całą pewnością dziadkowie, a ich bycie DDD przekazało się kolejnym pokoleniom. Siadam sobie z przyjaciółkami (każda trafiła na terapię z innego, poważnego powodu, i żadna z nas nie płaci, nie, nie poznałyśmy się w kolejce u psychiatry) i czujemy się jak jakieś laski z amerykańskiego sitcomu - opowiadamy sobie postępy po kolejnych sesjach.

Śmiejemy się z "amerykańskiej mody", i że to przez to, że upadają relacje międzyludzkie, ale... ale może faktycznie nikt z nas nie jest zdrowy, jesteśmy tylko niezdiagnozowani?
Obserwuj wątek
    • pade Re: Psychoterapia 07.01.15, 00:12
      nie tyle niezdiagnozowani, co socjalizowani kiepskimi metodamismile
    • zona_mi Re: Psychoterapia 07.01.15, 00:16
      Relacje upadają?
      Mnie się zdaje, że dzięki właściwie prowadzonej terapii człowiek może dopiero nauczyć się je nawiązywać.
    • menodo Re: Psychoterapia 07.01.15, 00:24
      No, ale co? Lepiej?
      Czujesz pozytywne efekty terapii?
    • angry.bird Re: Psychoterapia 07.01.15, 00:31
      Ja tez chodzę na psychoterapię i też na nfz. Nie wiem czy kazdy potrzebuje terapii ale ja potrzebowalam kogos kto spojrzy z boku na moje problemy. A najlepszym terapeuta okazal sie facet po prostu. Mam szczescie bo trafilam naprawde na fantastycznego czlowieka po burzliwych przejsciach z interwencja lekarza psychiatry wlacznie. Teraz jest tak spokojnie, tak radosnie, uwielbiam ten stan kiedy emocje sa wyciszone, kiedy nie musze z nikim o nic walczyc, te stabilnosc i spokoj kocham. Nie wiem czy terapia to dala czy po prostu znalezienie odpowiedniego czlowieka i stabilizacja
      • angry.bird Re: Psychoterapia 07.01.15, 00:34
        A może właśnie dzięki terapii w końcu weszłam w odpowiedni związek? z odpowiednim czlowiekiem
        • anderikka Re: Psychoterapia 07.01.15, 16:37
          angry.bird napisała:

          > A może właśnie dzięki terapii w końcu weszłam w odpowiedni związek? z odpowiedn
          > im człowiekiem

          To zależy, jaka była relacja czasowa między terapią i jej zakończeniem a poznaniem tego faceta smile
          W każdym razie jak najbardziej wierzę w moc terapeutyczną kontaktu z odpowiednim człowiekiem.
          PS. Ja mam "terapeutę" obarczonego ZA smile Życie ma wiele niuansów, jak widać wink
    • pade Re: Psychoterapia 07.01.15, 00:40
      wyborcza.pl/duzyformat/1,137937,15915909,Jestem_w_terapii.html
    • lolinka2 Re: Psychoterapia 07.01.15, 01:12
      Po pół roku to jesteś albo w fazie zachwytu neofity smile albo w fazie, gdzie się jeszcze nic nie zdążyło porządnie zmienić. Daj sobie czas...

      Ja przez 3 lata byłam w terapii psychodynamicznej, przez 2.5 zanudzałam otoczenie (głównie męża i koleżanki) opowieściami z sesji. W domu pisałam wiersze, opowiadania, piosenki, nagrywałam piosenki, na karaoke chodziłam 3 x w tygodniu --> przemożna potrzeba wyrzygu emocjonalnego.

      A potem, na ostatnie pół roku, zamilkłam, bo... nagle opowiadanie nie było już takie istotne. Istotne było życie, to które było tam i wtedy. Sesje zaczęły mi przeszkadzać logistycznie, nie - to nie opór, tę kwestię przegadaliśmy z terapeutą na wylot w tamtym momencie i uznaliśmy, że po prostu... cele zostały osiągnięte, ja zdrowieję, zajmują mnie wydarzenia realne, a nie rozterki wewnętrzne. I to był moment, gdy się pożegnaliśmy.

      Od tamtej pory minęło ponad 2 lata. W trakcie terapii zmieniłam się wewnętrznie i zewnętrznie (włosy mi odrosły - przez lata miałam krótkie, teraz długie mam; przytyłam, z suchej igły nabrałam kobiecych kształtów). Zmiany dokonywały się same również już po zakończeniu terapii - nie bałam się wyjechać z kraju (nie do pomyślenia wcześniej!), zmieniłam pracę (2 x od tamtej pory), relacje z ludźmi mam inne niż wcześniej - podobno jestem bardziej "ludzka" big_grin No i nie czuję na garbie tego wielkiego ciężaru życia, który mi towarzyszył przez blisko 30 lat.

      Warto było.
      • peonka Re: Psychoterapia 07.01.15, 01:40
        A możesz napisać, co Cie skłoniło do terapii? Jeśli to nie zbyt osobiste?
        • lolinka2 Re: Psychoterapia 07.01.15, 03:21
          Długa historia, którą streścić można w zdaniu "chciałam mieć kontakt z własnymi emocjami", tj. wkurzał mnie fakt, że myślę, wiem, rozumiem... a nie czuję - na wielu polach: relacji międzyludzkich, własnych upodobań, poczucia wartości, akceptacji siebie, wiary... Chciałam wyprostować relację z matką, "pochować" ojca (z którego śmiercią nie mogłam się pogodzić wg stanu na wtedy, a nie żyje od 1987) i poczuć osobistą więź z Bogiem (taką ojciec-dziecko).
          Potem były długie i beznadziejne poszukiwania sensownego terapeuty, aż wreszcie trafiłam na właściwego, który zrozumiał, o co mi idzie zamiast sprowadzić temat do "w tyłku się pani poprzewracało z dobrobytu - funkcjonuje pani dobrze, to czego chcieć?" (cytat ze znanej pani terapeutki) a zawirowania światopoglądowe do zwykłych wątpliwości.

          A potem były 3 lata - najpierw 9 m-cy moich omdleń tuż po wyjściu z gabinetu (jeśli nie miałam batonika ze sobą, to się po prostu osuwałam po ścianie), potem wielki przełom i jakieś takie konkretne otwarcie się (nie tylko w słowach - bo to robiłam od początku, ale emocjonalne otwarcie) na terapię, terapeutę... zaufanie. Następnie ciężka praca, a po niej koniec terapii smile
          • peonka Re: Psychoterapia 07.01.15, 11:53
            Dziękuję Ci za odpowiedz.
      • kocianna Re: Psychoterapia 07.01.15, 08:41
        Faza zachwytu neofity. Najchętniej na terapię wysłałabym wszystkich z mojego otoczenia...
    • rosapulchra-0 Re: Psychoterapia 07.01.15, 01:54
      Poza tematem, mam pytanie.. jest terapia psychologiczna dla osób, które chcą jeść, ale nie mogą?
    • araceli Re: Psychoterapia 07.01.15, 02:00
      DD.. co? wink
      • lolinka2 Re: Psychoterapia 07.01.15, 03:22
        DDD - dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych
    • madame_edith Re: Psychoterapia 07.01.15, 09:24
      A mogę zadać głupie pytanie? Jak się idzie na psychoterapię na NFZ?
      Nie korzystam z NFZ zbyt często i nie wiem jak to organizacyjnie ugryźć.
      • kocianna Re: Psychoterapia 07.01.15, 09:33
        Idziesz do poradni zdrowia psychicznego. A dalej już zależnie od poradni. Ja zaczęłam od psychiatry (1-2 miesiące czekania, Warszawa), dostałam skierowanie na psychoterapię (3 miesiące czekania), dogadałam się w pracy, że raz w tygodniu się spóźniam, i chodzę smile Na NFZ mogę chodzić przez rok.

        Koleżanka jest współuzależniona, jest mnóstwo bezpłatnych miejsc pomocy dla osób z problemami okołoalkoholowymi, ma terapeutę z jakiejś fundacji, jej mąż chodzi na mityngi AA przy parafii.
        Sąsiadka ma bezpłatną terapię w Klubie Seniora.
        • madame_edith Re: Psychoterapia 08.01.15, 08:57
          Dziękuję Ci bardzo, muszę się jakoś zebrać na odwagę i pójść
          • kocianna Re: Psychoterapia 08.01.15, 11:42
            Zaprawdę, powiadam Ci, odwaga do rozmowy z rejestratorką nie jest potrzebna smile Z lekarzem właściwie też nie, lekarz zbiera wywiad, zadaje konkretne pytania, "co panią do mnie sprowadza" jest na końcu, jak już do niego przywykniesz. U psychologa jest właściwie tak samo. Chusteczki mają na wyposażeniu big_grin
            • madame_edith Re: Psychoterapia 08.01.15, 18:57
              taaaaaa, ja jestem taki typ co do wszystkiego się latami zabiera. Nienawidzę w sobie tej cechy...
    • ewcia1980 Re: Psychoterapia 07.01.15, 09:52
      Ja również chodziłam do psychoterapeuty i bardzo sobie chwalę te spotkania.
      Chodziłam na NFZ.
      Tyle, że moim zdaniem najważniejszą sprawą jest trafienie na odpowiednią osobę, która będzie z tobą pracowała.
      Ja zaczęłam równolegle chodzić do 3 różnych - po 2 tygodniach zdecydowałam się na jednego z nich. Wybór był bardzo dobry.
      Czasem jest tak, że ludzie trafiają do pierwszego i od razu zniechęcają się bo okazało się, że ten im nie pasuje. I zakładają, że jak ten nie pomógł to nikt inny nie pomoże.

      Na spotkania chodziłam tylko ok pół roku bo tyle mi trzeba było żeby uporządkować pewne rzeczy. Ale .... od tamtej pory cały czas pracuję nad sobą wykorzystując wiedzę którą zdobyłam na tych spotkaniach.

      Również jestem zdania, że wielu osobom przydałaby się psychoterapia - nawet tym którzy twierdzą, ze oni to absolutnie nie potrzebują.
      No i zauważyłam, że coraz więcej osób z mojego otoczenia korzysta z takiej pomocy. Są to osoby indywidualne jak i pary mające problemy w związku.
    • butch_cassidy Re: Psychoterapia 07.01.15, 12:07
      Wiele osób na pewno. Ale zdrowi też chodzą po świecie smile To widać, jak się taką osobę spotka. Tylko pozazdrościć smile
      • korag100 Re: Psychoterapia 07.01.15, 16:20
        A może ktoś polecić dobrego terapeutę na NFZ w Katowicach?
        Będę wdzięczna
    • koronka2012 Re: Psychoterapia 07.01.15, 19:33
      Cóż, każdy ma jakiegoś trupa w szafietongue_out wg mnie warto - i nie wyklucza to relacji międzyludzkie, bo czym innym jest pogadanie z przyjaciółmi, a czym innym fachowe ukierunkowanie na pewne kwestie. Znam osoby, którym terapia bardzo, ale to bardzo pomogła. Znam takie, którym by się ona bardzo przydała, ale jest trudno osiągalna.

      Problem głównie w tym ze o ile mi wiadomo - takich punktów gdzie jest prowadzona terapia indywidualna w Warszawie jest na lekarstwo, bo porównanie oferty NFZ oraz stawek za godzinę prywatnej praktyki jest dość żałosne. Więc w efekcie wizyty na NFZ są w godzinach dostępnych jedynie dla emerytów. Mało kto może sobie pozwolić na urywanie się z pracy w ciągu dnia przez co najmniej parę miesięcy.
    • babsee Re: Psychoterapia 08.01.15, 11:52
      No dobra, to ja mam pytanie- a nie denerwuje was wlasnie to wyżygiwanie sie emocjonalne?to otwieranie puszki Pandory?przerabianie czegos, co wydarzylo sie sto lat temu?
      najcześciej czlowiek stosuje wyparcie i to jets dosc wygodne.Jak juz wiesz, co Ci jest, to po co to drążyc?jesli w jakis tam poprawny sposób funkcjonujesz w spoleczenstwie?
      czy te wszystkie psychoterapie nie sa jakims zbędnym grzebaniem w swojej przeszlosci?nie mowie tu o ludziach z poważnymi zaburzeniami, tylko wlasnie o DD itp.?
      • pade Re: Psychoterapia 08.01.15, 12:57
        Problem w tym, że im silniej coś wypierasz, tym mocniej wraca. Zależy też co się wypiera, i jak dużo tego jest.
        Każdy doświadczył jakiejś tam krzywdy w dzieciństwie, ale traumy są różne, nie wszystko można sobie racjonalnie wytłumaczyć i machnąć ręką.
        • babsee Re: Psychoterapia 08.01.15, 13:05
          Oczywiscie ze nie mozna machnąc ręką. Spelniam wszystkie przesłanki pojscia na psychoterpię ale ile razy sobie pomysle,ze kosztowałoby mnie to jakies 2-3 lata wlasnie uzewnętrzniania sie i roztkwilania, grzebania w mozgu, sercu i innych takich, to odechciewa mi się psychoterapii.A poza tym ,jestem przekonana, ze głębokie schowanie trupa, powoduje,ze jednak spora czesc idzie w niepamięć, po prostu zapomina sie,problem tkwi ale niektóre szczegóły bledną, az wreszcie giną...
          Dlatego zadalam to pytanie..czy gra warta swieczki.
          • zona_mi Re: Psychoterapia 08.01.15, 13:41
            Jeśli coś nie jest problemem, to nie jest i można zamieść. Jeśli jest - schowanie nie wystarczy, zdrowiej przepracować.
            I nie musi to trwać trzy lata - może wystarczyć kilka spotkań z terapeutą, zależy od tego, z czym jest kłopot.
            Psychoterapia nie jawi mi się jako wyrzygiwanie, raczej jako zapoznanie się z problemem, nauczenie się sobie z nim radzić, pod opieką fachowca. A że często powód tkwi w przeszłości - to już trudno, trzeba wyartykułować, by było wiadomo nad czym pracować.
            • babsee Re: Psychoterapia 08.01.15, 14:25
              A wiec jesli poczytalam odpowiednie lektury, zdiagnozowalam sie, wiem co jest grane i dlaczego tak jest, funkcjonuje jakos biorąc pod uwage,ze mam pewne skrzywienia i musze uwazac na pewne swoje zachowania, to wlasciwie terapia jest mi niepotrzebna?
              złe duchy przeszłości ktore wyłażą czasem i wpędzają mnie w dół(zwany obecnie depresją a dla mnie zwykłym dołem lub zimową melancholią)nalezy zaakceptowac i po prostu życ .
              • zona_mi Re: Psychoterapia 08.01.15, 14:38
                Nie wiem, czy jest Ci potrzebna, ale skoro miewasz doły, to - o ile chcesz się nauczyć sprawniej z nimi radzić - możesz spróbować terapii.

                Osobiście nie zgadzam się z bezrefleksyjnym akceptowaniem "duchów z przeszłości" - jestem z frakcji: jeśli jest możliwość, leczyć. O ile coś mnie uwiera, wolę się tego pozbyć.

                No ale każdy ma inaczej, nierzadko ludzie z problemami potrzebują ich paradoksalnie, jak żona alkoholika, która tylko czeka, kiedy on się wreszcie napije.
              • default Re: Psychoterapia 08.01.15, 14:48
                O widzisz babsee, ja mam podobne podejście - miałam problemy ze sobą, głównie wynikające z dramatycznych różnych okoliczności mojego życia, namówiono mnie na psychiatrę, co w tamtym ekstremalnym czasie było dobrym pomysłem, bo dał mi leki, które mnie wyciszyły i skutecznie podniosły mi poziom wdupiemania.
                Dzięki temu mogłam sobie już dalej sama radzić z problemem, częściowo wyparłam, częściowo sama sobie wszystko zdiagnozowałam, zanalizowałam, wypracowałam dystans i właściwe podejście, ustawiłam prawidłowe priorytety oraz nauczyłam się radzić sobie z chwilowymi dołami, kiedy jednak czasem ten trup z szafy wychynie.
                I ani nie mam takiej potrzeby, ani nie uważam, by szczegółowe wywlekanie tego całego gówna przed jakimś obcym osobnikiem (co z tego, że niby fachowcem) coś mi jeszcze polepszyło w życiu.
                • aandzia43 Re: Psychoterapia 08.01.15, 22:03
                  Trafia traumie nierówna i nie każdy,.kto przeżył coś paskudnego ma z tego powodu problemy w dalszym życiu. Bo ludzie sa różni i te same okoliczności jednego zgnoją na dobre, a drugi zregeneruje się sam albo z minimalną pomocą fachowca. Jeśli naprawdę jest ci w życiu dobrze (ale tak naprawdę, bez zamiatnia pod dywan), to świetnie. Nie ma co zamieniać dobrego na lepsze, jak tu któraś napisała.
                  Poza tym pomocy terapeutów niektórzy z nas wymagają w momentach życia, kiedy stare struktury, w których czuliśmy się dobrze i dzięki którym fumkcjonowalismy prawidłowo przez długi czas, przestały wystarczać w...nowej sytuacji. Nie każdy bowiem plastycznie i w dojrzały sposób przechodzi w Nowe. Zazwyczaj ci, którzy funkcjonują bezkolizyjnie na sztywnych i nie do końca prawidłowych, ale wygodnych w konkretnej sytuacji, schematach, sypią się, gdy nastąpi zmiana układu. Wtedy dopiero okazuje się, że byli zamkiem na piasku. I zamiast zdrowego żalu, porcji stresu, żałoby i powolnego budowania swojego świata od nowa mamy ruiny wymagające pracy ramię w ramię fachowca i ruin.
              • naomi19 Re: Psychoterapia 08.01.15, 19:48
                ten stan, o ktorym piszesz, uswiadomienie sobie problemu i wplywu na swoje zycie to wlasnie najlepsz czas, by terapie zaczac. ja w takie samej sytuacji rozpoczeam terapie. i to byl dopiero poczatek pracy!
                na razie probujesz chowac problem pod dywan, wypierac go. ale to wroci ze zdwojona sila.
                • triss_merigold6 Re: Psychoterapia 08.01.15, 19:53
                  O, ja mam tak jak Babsee ale nie widzę potrzeby chodzenia na terapię. Osobiście wystarczy mi, że coś działa, a lepsze wrogiem dobrego.
                  • kocianna Re: Psychoterapia 08.01.15, 21:14
                    Ja sobie w ogóle nie zdawałam sprawy, że coś może być problemem. Wyparłam, zakopałam głęboko, ładnie przydeptałam. Po paru latach wylazł zombiak.
                    Przy okazji okazało się, że moje życie może być o wiele lepsze niezależnie od pokonania zombiaka. Mogę mieć bardziej satysfakcjonujący związek, być lepszą matką, być bardziej pewna siebie...
                    • naomi19 Re: Psychoterapia 08.01.15, 21:18
                      o, u mnie tak samo. wylazło ze zdwojoną siłą.
      • asia_i_p Re: Psychoterapia 09.01.15, 09:10
        Jeżeli jesteś szczęśliwa - ale tak szczęśliwa-szczęśliwa, że gdybyś mogła, to wcisnęłabyś na kalendarzu przycisk stop - to nie ruszaj.

        Ale jeśli nie jesteś szczęśliwa, to nawet, jeśli ci się wydaje, że brak szczęścia nie ma nic wspólnego z tym, co było - to spróbuj.
        • babsee Re: Psychoterapia 09.01.15, 11:40
          Ładnie napisane ale poczucie szczescia to wypadkowa wielu zdarzeń.Jesli czulabym bezgraniczne szczescie na codzień to wtedy na bank poszlabym do psychiatry bo uznalabym,ze jestem chora na mozg.
          Czy wyłazi...no pewnie ze wyłazi ale ja mam tak,ze jak mnie dopada, zaczyna ciągnąć w dół, oblepia, to leze ze dwa dni, rozkminiam na drobne,wyryczę się a potem po prostu wstaje do roboty,...bo dzieci,,bo okna trzeba umyc, dziecko na basen zawiezc.Za duzo roboty mam,zeby pogrązać sie w depresji.A jak nie pomaga to parze sobie 3 tygodnie dziurawiec i tez mi pomaga.
          Wyznaje chyba teorie mojej Babci, ktora pracowala przymusowo w niemczech, matka jej zmarla jak miala 16 lat i sama wychowywala mlodsze rodzenstwo, uciekala z calą rodziną przezd UPA...miala zycie tak ciężkie,ze dziesiejsze społeczenstwo chyba by tego nie przetrwalo.I Babcia moja mowi,ze na smutek najlepsza jest robota smilei ze dzis za bardzo ludzie sie nad sobą "trzęsą" a to nie ma co myslec, tylko isc do przodu.

          2 lata temu, poszlam do osoby z rodziny,zbieralam sie na rozmowe rok czasu,poszlam pogadac o tym co bylo, co ja pamietam itp-i po tej rozmowie kolejny rok dochodzilam do siebie.Dlatego uwazam,ze wywlekanie przeszłości jest chyba jeszcze gorsze
    • kocianna Re: Psychoterapia 09.01.15, 12:14
      A jeśli nic nie było? Obiektywnie nie wydarzyło się nic traumatycznego, rodzina obiektywnie bez patologii, "normalna", czyli ludzie z wadami i zaletami, kochający rodzice, popełniający błędy jak wszyscy. A człowiek chciałby się nauczyć czegoś innego, niż miał w domu czy widzi dookoła - wyjąć kij z tyłka, zatrzymać się, wysiąść z pędzącego małego samochodzika, mieć lepszy kontakt z dzieckiem, przestać zajadać zmartwienia.
      Na samym "biorę się w garść i do roboty" daleko się nie dojedzie - w sensie dążenia do szczęścia.
      Rozumiem, że to jest rodzaj fanaberii, niespełnienie której nie zagraża zdrowiu i życiu i godzę się, że wtedy się płaci - ale czy taka "amerykańska moda" na psychoterapię nie jest w efekcie.. pozytywna?
      A może każdy ma jednak tego trupa w szafie?
      • pade Re: Psychoterapia 09.01.15, 14:57
        Masz mailasmile
      • justemphaty Re: Psychoterapia 02.02.15, 11:31
        Witam,
        poszukuję sprawdzonego psychiatry i psychoterapeuty w ramach NFZ. Czy mogę prosić o namiary, jeśli nie publicznie to na priv justemphaty@gazeta.pl?
        Będę bardzo wdzięczna za pomoc!
        • justemphaty Re: Psychoterapia 02.02.15, 11:32
          Chodzi oczywiście o Warszawę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka