bulk
09.09.04, 12:09
...na bulimię. Nieawidzę siebie za to, ale to jest silniejsze ode mnie.
Wszystko rozpoczęło się dokładnie 8 lat temu we wrześniu. Zdałam wtedy na
studia i wyjechałam na obóz za granicę. Tam poznałam dziewczynę która
zdradziła mi swój sposób na utratę nadmiaru kalorii. Szybko załapałam,
najadłam się batoników i bułeczek potem wszystko zwymiotowałam i było ok.
Moja choroba miała gorsze i lepsze etapy.Bywały miesiące ze wymiotowałam po
kilka razy dziennie, potem codziennie, a czasami co kilka dni.
Trzy lata temu wyszłam za mąż (oczywiście mówiłam mojemu wtedy jeszcze
chłopakowi o bulimii, ale on nie bardzo chyba zrozumiał o co mi chodzi, mówił
tylko-Ty przecież nie musisz się odchudzać.
W ciąży bylo lepiej udało mi się poprzestać na kilu incydentach. Tłumaczyłma
sobie-ty głupia kobieto nosisz w sobie dziecko, jeżeli nie dla siebie zrób to
dla niego, ale to było silniejsze.
W tym roku urodziłam cudowne zdrowe dziecko,które kocham ponad wszystko. Parę
tygodni po porodzie byłam "czysta" ale sprężynka się nakręciła i znów się
najadam i wymiotuję.
Już nie chcę żyć z bulimią, wstydzę się tego, nie powiem o tym nikomu bo się
wstydzę. Nie mówcie mi że mam iśc do psychologa, czy innego specjalisty, bo
nie pójdę! Wiem, że wyrządzam tym wielką szkodę sobie a także swojemu
dziecku, które jak by nie patrzeć tkwi w tym razem ze mną.
Boże już obiecuję sobie że będę silna, że wygram, kocham życie, moją
rodzinę...ale nie potrafię.
Błagam poradźcie mi coś, sprowadźcie mnie na ziemię. Może wśród emam jest
inna mama bulimiczka, która z tego wyszła.
Dziękuję za przeczytanie-pierwszy raz zdobyłam się żeby opisać swoją historię.
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę ZDROWIA.
Bulk