Dodaj do ulubionych

Jestem chora...

09.09.04, 12:09
...na bulimię. Nieawidzę siebie za to, ale to jest silniejsze ode mnie.
Wszystko rozpoczęło się dokładnie 8 lat temu we wrześniu. Zdałam wtedy na
studia i wyjechałam na obóz za granicę. Tam poznałam dziewczynę która
zdradziła mi swój sposób na utratę nadmiaru kalorii. Szybko załapałam,
najadłam się batoników i bułeczek potem wszystko zwymiotowałam i było ok.
Moja choroba miała gorsze i lepsze etapy.Bywały miesiące ze wymiotowałam po
kilka razy dziennie, potem codziennie, a czasami co kilka dni.
Trzy lata temu wyszłam za mąż (oczywiście mówiłam mojemu wtedy jeszcze
chłopakowi o bulimii, ale on nie bardzo chyba zrozumiał o co mi chodzi, mówił
tylko-Ty przecież nie musisz się odchudzać.
W ciąży bylo lepiej udało mi się poprzestać na kilu incydentach. Tłumaczyłma
sobie-ty głupia kobieto nosisz w sobie dziecko, jeżeli nie dla siebie zrób to
dla niego, ale to było silniejsze.
W tym roku urodziłam cudowne zdrowe dziecko,które kocham ponad wszystko. Parę
tygodni po porodzie byłam "czysta" ale sprężynka się nakręciła i znów się
najadam i wymiotuję.
Już nie chcę żyć z bulimią, wstydzę się tego, nie powiem o tym nikomu bo się
wstydzę. Nie mówcie mi że mam iśc do psychologa, czy innego specjalisty, bo
nie pójdę! Wiem, że wyrządzam tym wielką szkodę sobie a także swojemu
dziecku, które jak by nie patrzeć tkwi w tym razem ze mną.
Boże już obiecuję sobie że będę silna, że wygram, kocham życie, moją
rodzinę...ale nie potrafię.
Błagam poradźcie mi coś, sprowadźcie mnie na ziemię. Może wśród emam jest
inna mama bulimiczka, która z tego wyszła.
Dziękuję za przeczytanie-pierwszy raz zdobyłam się żeby opisać swoją historię.
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę ZDROWIA.
Bulk
Obserwuj wątek
    • umasumak Re: Jestem chora... 09.09.04, 12:16
      Wlaściwie nie bardzo wiem, jakiej pomocy od nas oczekujesz. Piszesz, że do
      psychologa i tak nie pójdziesz. Otóż prawda jest taka, że jeżeli nie potrafisz
      sama walczyć z chorobą, to pomoc terapeuty jest niezbędna. Nie rozumiem
      dlaczego tak się przed tym wzbraniasz. Przecież chcesz być zdrowa dla siebie,
      dla rodziny...
    • koleandra Re: Jestem chora... 09.09.04, 12:22
      Sama sobie z tym raczej nie poradzisz. Musisz iśc do psychologa, musisz i już.
      W liceum miałam kolezankę która była chora na bulimię. Mieszkałam z nią nawet
      dośc długo na stancji, byłyśmy przyjaciółkami. Wiedziałam o jej chorobie,
      mówiła mi o tym, jej rodzina wiedziała. Ja jej tłumaczyłam, zabraniałam
      wymiotować, rozmawiałam z nią, groziłam, straszyłam, że nie wolno jej tego
      robić. A ona i tak szła do łazienki, odkręcała kran żeby nikt nie słyszał co
      robi i wymiotowała. Potem się do tego przyznawała lub nie, zalezy jak ją kto
      naciskał. Miała pokaleczone dłonie.
      Nie potrafiłam jej pomóc, robiłam co mogłam, ćwiczyłam z nią, biegałam aby
      schudła w inny sposób. Jadłam razem z nia mało kaloryczne rzeczy, zeby nie
      chciała wymiotować, choć ja odchudzac się nie musiałam.

      Bulk! Musisz iśc do psychologa, zrób to dla swojego dziecka.
    • tynia3 Re: Jestem chora... 09.09.04, 12:25
      Hmm... mam koleżankę z podobnym problemem, tyle że u niej to raz bulimia, raz
      anoreksja się pojawiała. Jej udało się położyć kres problemowi, kiedy zaszła w
      ciążę i później - jak do tej pory - nie wróciła do stanu sprzed dziecka wink.
      No ale do rzeczy... . Może spróbuj odwrócić swoją uwagę od jedzenia. Chodzi mi
      o to, zebyś miała ustalone to co i ile zjadasz (zdrowo, mądrze) i o jakich
      porach. Jedz w towarzystwie (np. meża). Postaraj się, żeby w domu nie było
      jedzenia na zapas. Zajęcia i różne drobiazgi, które sobie znajdziesz, a które
      przyniosą Ci satysfakcję, z pewnością pomogą uwolnić się od wilczego apetytu.
      A! Wszystko to kwestia tego, co siedzi w Twojej głowie. Nie wiem czy tak jest,
      ale może masz niskie poczucie własnej wartości - nagradzasz się i karasz
      jedzeniem. Nie wiem. Tu na pewno przydałby się psycholog albo terapeuta,
      zastanów się jeszcze.
      Jedno wiem na pewno: skoro chcesz naprawdę coś w życiu zmienić- UDA CI SIĘ.

      pzdr
      • madelaine6 Re: Jestem chora... 09.09.04, 12:46
        Juz zrobilas pierwszy krok-napisalas o tym.
        To bardzo wazne!Moze dojrzejesz w koncu do
        skorzystania z pomocy specjalisty?Mysle,ze
        bez tego sie nie obejdzie,to za dlugo juz
        trwa.Bardzo trudno jest pomoc samej sobie
        (cos o tym wiem!).Warto,naprawde warto zaczac
        nowe zycie.
        Pomysl jak cudownie byloby zaczac cieszyc sie kazdym
        dniem!W koncu zycie jest tak krotkie...
        Trzymam za Ciebie mocno kciuki!I wierze,ze Ci sie uda.
        Pozdrawiam,Kasia.
    • sowa_hu_hu Re: Jestem chora... 09.09.04, 12:50
      skoro na wstepie sie zarzekasz że do specjalisty nie pójdziesz mimo iz ten
      problem trwa tak długo , mimo iz masz rodzine , dziecko... to wiesz co? za
      madra to ty chyba nie jesteś! nie chce cie obrażać - nie o to mi chodzi ale nie
      będe ci mówić jak bardzo ci współczuje , jak jesteś biedna itp.
      no pomysl dziewczyno chociaż raz! kto ci niby pomoze jak nie specjalista???
      prawda jest taka ze tylko ty możesz to zmienić a jeśli czujesz ze ejstes za
      słaba to do lekarza bezwzględnie! a twój mąż? prosiłas go o pomoc? rozmawiałś z
      nim? do cholery przeż to jest powazny problem - niech on sie troche tobą
      zainteresuje...
      nie no... brak mi słów! jesteś dorosła! jeśli chcesz zeby twoje dziecko miałao
      mamę to nie zachwuj sie jak uparty bachor tylko idź do lekarza!


      zycze powodzenia! aby wszystko sie jednak ułozyło!

      • bulk Re: Jestem chora... 09.09.04, 14:56
        W jak sposób taki psycholog małby mi pomóc? Rozmową? Tłumaczeniem? Jak wygląda
        taka sesja?
        Bulimia jest jak alkoholizm, tylko że bez alkoholu można żyć a bez jedzenia
        nie!
        Sowo_hu_hu, dzięki za zjechanie mnie, ale chyba tego mi trzeba i nalezy mi się.
        • l.e.a Re: Jestem chora... 09.09.04, 20:31
          Bulimię leczy psychiatra łącznie z psychologiem i nie ma się absolutnie czego
          wstydzić !!! W czasach dzisiejszych bardzo duzo osób korzysta z pomocy tych
          lekarzy. Kiedy walczyłam z choroba ginkologiczną, barałam silne leki, tyłam po
          nich wręcz puchłam, czekala mnie operacja i wielka niewiadoma korzystałam z
          pomocy psychologa i psychiatry.

          Leczenie bulimii jest długotrwale i sama sobie nie poradzisz ! Bo to nie jest
          choroba ciała a psychiki.

          Nie daj się prosić - bo pomóc może Ci tylko specjalista.
          Pozwodzenia - lea
        • agaizosia Re: Jestem chora... 09.09.04, 20:40
          Musisz koniecznie zwiększyć swoja samoocenę, bo tu chyba leży problem.Psycholog
          spróbuje znalezć z toba żródło twoich problemów i małymi krokami wyjdziesz z
          tego.Dlatego posłuchaj dziewczyn i do teraputy marsz.A my możemy ci co najwyżej
          kibicować i wspierać.Poszukaj też wsparcia w najbliższych.TRZYMAM KCIUKI
          • chocolaterie Re: Jestem chora... 09.09.04, 21:41
            bulk napisala:
            >W jak sposób taki psycholog małby mi pomóc? Rozmową? Tłumaczeniem? Jak wygląda
            taka sesja?
            >Bulimia jest jak alkoholizm, tylko że bez alkoholu można żyć a bez jedzenia
            nie!


            Bulk, czego oczekujesz od nas ? Lekarstwa wirtualnego na bulimię? Rozczaruję
            Cię - NIE MA takowego.

            Jak może Ci pomóc dobry psycholog (najlepiej z licencją Polskiego Towarzystwa
            Psychologicznego) to się raczej nie dowiesz, póki nie skorzystasz z jego
            pomocy...

            Bulimię łączy z alkoholizmem (i innymi nałogami) sam MECHANIZM uzależnienia i
            tyle.
            Wierz mi, że nikt nie wymaga od bulimiczki, żeby się odzwyczaiła od jedzeniawink

            Jak chorujesz na grypę, to też tu szukasz lekarstwa czy idziesz do lekarza?

            Twoje życie - Twój wybór
            Życzę trafnego

            A gdybyś jednak zdecydowała się wyleczyć (=pójść do terapeuty), to nie wiem jak
            inne dziewczyny, ale we mnie masz pełne wspaciesmile

            Marzena
            • chocolaterie Re: Jestem chora... 09.09.04, 21:43


              oczywiście masz pełne wsparcie a nie wspacie - przepraszamsmile
        • sowa_hu_hu Re: Jestem chora... 09.09.04, 23:05
          nie chodzi o zjechanie ciebie... ja nie potrafie po prostu tego delikatniej
          ująć - bo uważam ze osoba dorosła - taka jak ty ni moze zachowywac sie jak
          dziecko i zapierac sie ze do lekarza nie pójdzie! jeśli sama sobie nie
          potrafisz pomóc to niby jak chcesz sie wyleczyć? słuchaj najpierw sie dowiedz
          jak wygląda taka terapia - bo zapewniam cie ze to nie jest tylko rozmowa u
          psychologa! nie wiem jak to było z twoją ciążą ale ja gdybym była chora na coś
          takiego nie zdecydowałabym sie na dziecko... no ale juz jest po fakcie! więc
          teraz myśl co dalej... ja wiem co to znaczy robić coś czego sie naprawde nie
          chce , wiem ze trudno z tym walczyć... ale skoro sama nie dajesz rady daj sobie
          pomóc!!! i nie zapieraj sie że nie pójdziesz na terapie bo to niepowazne! masz
          męża , dziecko - przecież dla nich warto żyć! no i warto żyć dla samej siebie!
          a życie z taką chorobą chyba nie nalezy do najszczęsliwszych więc zastanów sie
          jak długo jeszcze chcesz je marnować... cud sie nie stanie jeśli sama nie
          będziesz chciała tego zmienić!

          życze powodzenia!


          daj sobie pomóc....
          • rika_ja sowa.... 09.09.04, 23:14
            bardzo, bardzo trudno jest radzic komus, jesli nie ma sie pojecia o chorobie.

            Sory, ale glupoty piszesz. O tym dziecku. Ty bys sie nie zdecydowala... a
            zaręczam Ci, ze by sie zdecydowala! Bo to nie jest grypa, którą da sie
            przechorowac.
            To choroba okropna, która moze meczyc cale zycie!
            Podstępna, bo potrafi ukrywac sie miesiacami. Myslisz, ze juz jest ok,
            zapominasz, zyjesz normalnie. Jeden incydent i ona wylazi..

            Nie choruje sie na nia ciągle, jak na jakąs chorobe przewlekłą. Zyjesz
            normalnie. Nie myslisz. Funkcjonujesz. I nikt nie pozna!
            To sa incydenty! Trwające parenascie minut. pare w tygodniu, codziennie, czasem
            pare dziennie, a czasem co pare tygodni.

            Pomiedzy nimi jestes normalnym czlowiekiem. Normalnym, zdrowym, inteligentnym.
            Taka kobieta, jak kazda inna.
            • sowa_hu_hu Re: sowa.... 09.09.04, 23:22
              a co ty o mnie wiesz że twierdzisz ze gadam głupoty??? skoro mówie ze będąc
              chora nie zdecydowałabym sie an dziecko to wiem co mówie i kropka! więc prosze
              cie nie zaręczaj za mnie bo nie masz pojęcia kim jestem i jak wygląda moje
              życie... gdybym chorowała to zanim zdecydowałabym sie na dziecko poszłabym do
              lekarza - jestem o tym przekonana - gdyż nie naraziłabym mojego dziecka na to
              ze podczas ciązy choroba moze wrócić - i co wtedy???
              wiem jak to jest być normalnym człowiekiem pomiędzy ..........


              życze odwagi w walce z chorobą!!! i gorąco namawiam do przełamania strachu
              przed terapią...

              pozdrawiam
    • rika_ja Re: Jestem chora... 09.09.04, 23:08
      hej bulk!
      Wiesz, na tym forum nie znajdziesz tego, czego szukasz.
      Znam to forum od dawna. Ostatnio bardzo się zmieniło, a szczególnie to, emama.
      Odkada zaczely tu się udzielac osoby, ktore z dziecmi nie maja wiele wspólnego,
      mają za to niewyparzone języki i dużo wolnego czasu. Więc nie zrażaj się
      odpowiedziami, będa zarówno dobre, jak i złe.

      A poradzić Ci nikt nie potrafi, kto sam tego nie przezył. Nie wystarczy nawet
      kontakt z chorobą u koleżanki, kuzynki. Nawet, jeśli te osoby sa bardzo bliskie.
      Bulimia to choroba duszy, nie ciała, otoczenie wie o niej tyle, ile same chcemy
      powiedziec. Jest to zaledwie mały ułamek, reszta, znacząca wiekszość siedzi w
      środku, i zapewne nigdy nie ujrzy światła, niestety.

      Na bulimie choruję juz ponad 12 lat. A więc duzo dłużej niz Ty. Czytając Twój
      post widziałam w nim dokładnie siebie. Dokładnie tak samo ją przechodze, tez
      mam małe dziecko.
      Tak jak Ty nie mam odwagi pójśc do lekarza, chociaz problem dawno mnie
      przerósł. Nienawidze siebie, nienawidzę tego, co robie, ale robie. Jest to
      silniejsze.
      Czasami wydaje mi się, że jestem dwiema zupelnie roznymi osobami. Ta zdrowa, i
      ta chora. One zyja oddzielnie, nie moga sie dogadac. Chora psychika czai sie
      jak szatan, zawsze gotowa do ataku. Dzien zaczynam normalnie, wszystko jest ok,
      nagle, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo dlaczego, tak zupelnie bez powodu, cos we
      mnie peka, zaczynam jesc. jesc, jesc, jesc. Tak, jak wlacza sie swiatlo, pstryk
      i juz! Wtedy jestem ta druga osoba, nie panuje nad soba, nie chce panowac, nic
      sie nie liczy, nikt wokol, tylko jedzenie... szybka ocena sytuacji- gdzie jest
      toaleta, gdzie bede mogla zwymiotowac, i co zjesc...

      Przechodzilam rozne okresy, od bardzo zlych, po te bardzo, bardzo juz dobre.
      Byly momenty, ze wydawalo mi sie, ze wygralam. Potem znow wszystko wracalo.

      Duzo nad soba mysle. Przeszlam juz 3 punkty, z dluuugiej listy do wyleczenia:
      1. powiedzialam sobie; jestem chora.
      2. nazwalam chorobe: bulimia
      3. chcialabym wyzdrowiec.

      tyle. Najtrudniejsze jeszcze przede mna:
      4. powiedziec: chcę wyzdrowiec
      5. rozpoczac terapie.

      Najtrudniejsze. Na dzien dzisiejszy niewykonalne. Nie ufam lekarzom, boje sie
      ich, nie ufam sobie.

      O mojej chorobie nie wie nikt. Nikomu nie powiedzialam, i nie powiem. To bardzo
      utrudnia sytuacje.
      Bulk, jesli masz ochote porozmawiac, napisz na priv.
      Wiem, ze bedziesz ostrozna. Ja tez bede. Ale juz dawno myslalam o tym, by
      nawiazac kontakt z osobami, ktore tez choruja. Tylko nie wiedzialam jak to
      zrobic.
      Napisz do mnie. Moze znajdziemy w sobie wsparcie.
      Mam nadzieje, ze twoj post jest prawdziwy, ze to nie podpucha. Bo dalas mi duzo
      nadziei.
      Boje sie, ze ktoregos dnia choroba wygra. Wygra ze mną, z moja rodziną, z moim
      zyciem. I cow tedy bedzie???

      Bulk, trzymaj sie! I do przeczytania!
      • evee1 Re: Jestem chora... 10.09.04, 05:09
        Dziewczyny, bulk i rika_ja, goraco namawiam Was na pojscie do specjalisty.
        Ja meczylam sie, co prawda z inna choroba psychiczna (bo bulimia taka
        wlasnie jest) przez 13 lat, zanim wreszcie poszlam z tym do lekarza.
        I te 13 lat uwazam za stracone lata mojego zycia i zaluje, ze tego
        wczesniej nie zrobilam.
        Dlaczego nie szlam do lekarza? Co prawda nie mialam problemu z przyznaniem
        sie sobie samej, ze jestem chora i moja rodzina o tym wiedziala, ale
        caly czas liczylam na to, ze poradze sobie jakos sama, mialam nadzieje, ze
        moze jutro bedzie lepiej, ze COS sie stanie, ze nie bede juz cierpiec,
        moze tez wydawalo mi sie, ze pojscie do lekarza jest oznaka slabosci,
        a ja przeciez tak dobrze dawalam sobie rade. Ktoregos dnia maz mi powiedzial,
        ze wlasnie pojscie do lekarza bedzie oznaka mojej sily. Po tym, przy pierwszym
        ataku (bo tak notmalnie bylam zuplenie zdrowa i normalna), ktory nastapil
        poszlam z ulicy do lekarza. Wreszcie cos postanowilam z tym zrobic. I wtedy
        moje zycie sie odmienilo. Oczywiscie trwalo to dosyc dlugo zanim osiagnelam
        jako taki stan normalnosci, ale teraz czuje, ze zyje i nie od ataku, do
        ataku, ale normalnie. Nareszcie moge sie cieszyc zyciem, codziennoscia
        i nie musze ogladac sie za siebie sprawdzajac, ze zle znowu sie gdzies nie
        czai. I ten spokoj....
        Ja wiem, ze nie jestem do konca wyleczona (akurat lecze sie farmakologicznie)
        i wiem, ze jakbym przestala brac leki, to prawdopodobnie znowu by mnie to
        dopadlo. Mam taki feler na cale zycie i po prostu musze sie nauczyc z tym
        zyc, tak zeby sie zyc dalo, a nie nie zeby kazdy dzien byl meczarnia i
        zebym rano nie marzyla o tym, zeby juz byl wieczor i zeby mozna juz bylo isc
        spac.
        Duza buzka i zycze odwagi i jak najszybszego pojscia do lekarza.
    • rika_ja Re: sowa.. 10.09.04, 08:47
      ...nic tu po Tobie. Sorki, ale nie takich rad nam trzeba. A wręcz przeciwnie, w
      obawie przed takimi atakami, i takimi wypowiedziami jak Twoja, nie mam odwagi
      ujawnic sie z chorobą.
      Najgłupsze, co mozesz powiedzieć, to:..ja bym na twoim miejscu...
      Nie masz pojecia, co bys zrobila na moim miejscu!

      I od razu atak! Tak, to jest własnie to, czego oczekujemy od innych,
      zrozumienie, wsparcie, hahaha. "A co Ty o mnie wiesz..." - wiem jedno, nie masz
      pojęcia co kłebi się w naszych głowach, i dobrych rad udzielić nie potrafisz.

      Wiec chociaz nie dołuj.
      • sowa_hu_hu Re: sowa.. 10.09.04, 08:51
        a skąd do cholery wiesz czy ja nie byłam chora????????????????????

        i nie mów mi że nic tu po mnie ok? nikogo nie zaatakowałam - wtraziłam to co
        myśle - czy ty umiesz czytac koleżanko? to przeczytaj moze moje ostatnie słowa
        do ciebie skierowane?

        ręce opadają...
        • sowa_hu_hu Re: sowa.. 10.09.04, 09:18
          z resztą nie chce sie kłócić...
        • sowa_hu_hu Re: sowa.. 10.09.04, 09:20
          marcel mi nacisnął enter smile

          więc jak pisałam nie chce sie kłócić - współczuje wam tego ze jestescie chore...
          ale mam swoje zdanie na ten temat - nieco odmienne... - chyba moge? prawda?
          jeszcze raz zycze wszystkiego dobrego!
    • rika_ja Re: Jestem chora... 10.09.04, 09:06
      tu nie trzeba nic wiedziec, wystarczy poczytac.
      Nie unos się tak, bo tutaj nikt nie krzyczy, i nie wywołuj prosze kolejnej
      pyskówki. Ja Ciebie nie atakuje.
      • sowa_hu_hu Re: Jestem chora... 10.09.04, 09:13
        nie tym tonem do mnie! weź sie wczytaj w ro co pisze a później dodawaj takie
        bzdurne komentarze! bez wyobraźni... widze ze jeśli ktoś cie nie głaszcze po
        główce twierdząc jaka to ty nie jestes biedna to juz jest wg ciebie
        niewyrozumiałym dupkiem (przynajmniej ja to tak odbieram...)
        czy ja napisałam na ciebie coś złego , obraźliwego? mysle że wprost
        przeciwnie...
        • chocolaterie Re: Jestem chora... 10.09.04, 09:26
          rika_ja
          3 z 5 punktów to naprawdę nieźlesmile))) Życzę Ci z całego serca siły i odwagi na
          kolejne dwa...

          bulk, mam nadzieję, że przeczytasz dobrze posty riki....


          W końcu ludziom się udaje wygrać z tym cholerstwem, więc dlaczego nie Wam?

          Trzymajcie się obie

          Sowo, spasuj tym razem...
          • sowa_hu_hu Re: Jestem chora... 10.09.04, 09:28
            ale z czym mam spasować? co ja takiego złego napisałam? dziewczyny...
            i dlatego TYM RAZEM bo nie bardzo rozumiem...
    • cyntia33 Re: Jestem chora... 10.09.04, 09:26
      Nie chcę brać udziału w tej pyskówce, ale może moje doświadczenia Ci pomoże.
      Chorowałam ok. 7 lat. Wyglądało to tak: mniej więcej 3 dni obżerania się i
      wymiotów, potem 3 dni głodzenia i tak w kółko. Również w ciąży! Na szczęście
      synek urodził się zdrowy, tylko pokarm straciłam po ok. 3 miesiącach (nic
      dziwnego!). Próbowałam różnych metod alternatywnych: chińska medycyna, joga,
      głęboki relaks itp. Nic nie pomagało.
      Czasem (co kilka lat/miesięcy) chodziłam do lekarzy, dopiero za 5 razem
      trafiłam na takich (psycholog i psychiatra - przyjmują jednocześnie, jeśli
      jesteś z Wa-wy, służę namiarami), do których miałam zaufanie i zaczęłam
      leczenie. Dostawałam leki (różne, na różnych etapach leczenia), po których
      minęło! Brałam je kilka lat. Potem odstawiłam i przez jakieś 4 lata był spokój.
      To było cudowne: przestałam myśleć o jedzeniu, dietach, swojej figurze itp! I
      nie tyłam - a jak tyłam np. w czasie zimy czy świąt 3-4 kg, to potem zaraz
      chudłam bez diety.
      Potem zaszłam drugi raz w ciążę i ok. 7 miesiąca, znów zaczęły się napady
      (myślę, że to dlatego, że zaczęła zmieniać mi się figura). Teraz jestem 6
      tygodni po porodzie. Czasem zdarzają mi się napady - raz w tygodniu, raz na dwa
      tygodnie, raz w miesiącu.
      Nie chcę iść do lekarza, bo karmię a przypuszczam, że tych leków nie da się
      przyjmować karmiąc. Mówię więc sobie jak mantrę: nie szkodzi, że jestem/będę
      gruba (zwłaszcza, że BMI w normie, a ważę tylko 3 kg więcej niż przed ciążą).
      Chcę karmić! Staram się omijać z daleka wagę, nie liczę kalorii, nie próbuję
      wkładać obcisłych dżinsów. Ale wiem, że jeśli przestanę karmić, a bulimia
      powróci "pełną parą" - na pewno jeszcze raz odwiedzę lekarzy.
      Nie da się z tym walczyć siłą woli! A skutki są okropne (prócz psychicznych
      męczarni - katastrofalne psucie się zębów, chroniczny stan zapalny gardła,
      nabrzmiała twarz, no i koszty!).
      Dlatego namawiam Cię serdecznie na lekarza! Jeśli masz jakieś pytania, albo po
      prostu masz ochotę pogadać - pisz na priv. Cieszę się, że się ujawniłaś.
      pozdrawiam!
    • bulk Re: Jestem chora... 10.09.04, 18:37
      Ja też się cieszę że się ujawniłyście i że jest tyle dziewczyn, które chcą
      pomóc i życzą nam wszystkiego najlepszego.
      Rika_ja nie miej pretensji do sowy_hu_hu ona może nie wie że bulimicy to
      normalni ludzie nie różniący się niczym od zdrowych, oczywiście poza wyskokami
      i mogą mieć dzieci i rodziny, kończyć uczelnie,zajmować wysokie stanowiska...
      My naprawdę chcemy żyć normalnie i być normalnie traktowani, ale nie będziemy,
      bo ludzie uważają nas za wariatów! Co za debilizm, jeść żeby za chwilę zwrócić?
      A co za debilizm wypić i zasnąć, odpowiadam, a no po to by poczuć ulgę, to
      takie nasze oczyszczenie, pozbycie się stresu, rozładowanie gniewu.
      Dzisiaj,chyba dzięki wam jestem CZYSTA!
      DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • sowa_hu_hu Re: Jestem chora... 10.09.04, 19:33
        cholera nie twierdze ze jesteście nienormalnymi debilakmi!!! my sie chyba w
        ogóle nie rozumiemy.... akurat ja wiem co znaczy robić rzeczy których sie nie
        powinno - ale nie będe opowiadać szczegułów bo nie chce...
        więc jeszcze raz prosze nie mówcie mi ze nie rozumiem...

        juz nic nie mówie....
        • bulk Re: Jestem chora... 10.09.04, 19:42
          Przepraszam cię, nie chciałam aby to tak wyszło. Rzeczywiście nic o tobie nie
          wiem i mogę tylko przypuszczac ze zdrowy chorego nie zrozumie, ale może go
          pocieszyć i podnieść na duchu. Powiem ci, że twój pierwszy post dał mi trochę
          do myślenia. Nie obrażaj się,proszę.
    • rika_ja Re: Jestem chora... 10.09.04, 20:07
      bulk, dzieki, ze sie odezwalas. Juz myslalam, ze sobie poszlas.
      czy masz ochote pogadac na priv? Jesli tak, odezwij sie prosze.
      • sowa_hu_hu bulk............... 10.09.04, 23:57
        hej smile nie obraziłam sie! niby za co? napisałam do ciebie w bardzij ostry
        sposób bo wiem że glaskanie po głowie nic tu nie zmieni...
        ja w pewien sposób cie rozumiem - naprawde... nie byłam chora na bulimie ale
        też byłam w pewnym nałogu z którego nie łątwo było mi sie wyrwać...
        wiesz... nawet niedawno znowu chciałam to zrobić ale pomyślałam o moim
        maleństwie spiącym w łożeczku i odpuściłam...
        nie wiem czy kiedyś sie to nie powtorzy - nie zarzekam sie... ale walcze!
        wiem ze ty też potrafisz...
        ale tak jak mówiłam - daj sobie pomóc! nie mów NIE! bo to do niczego dobrego
        nie doprowadzi... daj sobie szanse...


        pozdrawiam serdecznie

      • bulk Re: Jestem chora... 11.09.04, 11:05
        rika_ja i cyntia33 sprawdźcie priva,pozdrawiam.
        sowa_hu_hu,dzięki.
        • cyntia33 Re: Jestem chora... 12.09.04, 06:27
          Na mój adres przyszedł list do Riki. Chyba się pomyliłaś (?)
          pozdrawiam!
    • id.a Re: Jestem chora... 11.09.04, 14:13
      Witam
      Mi tez kiedys kolezanka pokazala "swietny sposob" na utrate zbednych
      kilogramow.Efekt byl zaskakujacy.Pamietam,ze moj maz(wtedy jeszcze
      narzeczony)pojechal do Niemiec,po powrocie jak mnie zobaczyl byl przerazony.Nikt
      oprocz niego nie wiedzial o mojej tajemnicy.Natomiast z moja kolezanka zaczelo
      byc gorzej,wypadaly jej zeby,wlosy lecialy garsciami zaczely sie ciezkie choroby
      i leki psychotropowie,ktore jej wcale nie pomagaly,wrecz odwrotnie,ta przygoda
      dla niej skonczyla sie tragicznie bo smiercia na wlasne zyczenie.Pytanie
      dlaczego?Ja dziekuje Bogu za ocalenie za rozsadek ze nie pozwolilam sie pograzyc
      i dopasc chorobie,moja przygoda z bulimia trwala krotko.Probowalam tlumaczyc to
      wszystko Asi bo przeciez wiedzialam sama co nieco o chorobie.U niej jednak mialo
      to troszke inne podloze psychologiczne.Nie wynikalo z niezadowolenia o
      sylwetce,lecz z problemow z dziecinstwa,z powodu ojca i wielu innych.Asi tez
      pokazala kolezanka na obozie ze jest swietny sposob i to sie stalo jej sposobem
      na zycie a nie walke z nadmiarem tluszczu.Nie moge do konca powiedziec ze udalo
      mi sie bo tak naprawde do konca nie wiem czy ja bylam chora w kazdym badz razie
      nie musialam siegnac dna by zrozumiec.Bulimia dotyka wiele kobiet nie tylko
      grubych ale i chudych i tych szczesliwych i troszke mniej.Asia nie znalazla
      dobrego specjalisty,potem zostawil ja chlopak,nie zdala matury i zycie jej
      wymknelo sie spod kontroli...dosadnie powiedziane.
      Potrzebujesz fachowej opieki,grupy,wsparcia i nie ma na co czekac bo czas dziala
      na Twoja niekorzysc.Pozdrawiam
    • umargos Re: Jestem chora... 11.09.04, 15:07
      Przeżyłam bulimię. Ale to jak z wyleczonymi alkoholikami...przez całe życie
      muszą powiedzieć, jeżeli chcą byc ze soba w zgodzie, jestem alkoholikiem. Zatem
      i o sobie do końca zycia będę myśleć "jestem bulimiczką". Zaczęło się u mnie w
      połowie 3 roku studiów. Akurat straciłam sporo na wadze, tak o, i tak mi było z
      tym dobrze, że przeraziłam się, że przytyję. Pierwszy epizod trwał 3 miesiące.
      Byłam przezroczysta, wymęczona i bardzo nieszczęśliwa. Jakoś się jednak
      pozbierałam. Do końca studiów wróciło parę razy, ale bardzo epizodycznie, 2-3
      dni i mijało. Po studiach zdałam na studia doktoranckie, namieszałam sobie w
      życiu i wróciło ze zdwojoną siłą. Trwało pół roku i wtedy zupełnie poważnie
      wybierałam się do lekarza, bo czułam, że się nie pozbieram. Pomijajac pierwszy
      raz, w żadnym następnym nie chodziło o odchudzanie (nie było zwiazane z
      wagą)...jedzenie, choć w moim przypadku nie zawsze było to jedzenie
      kompulsywne, często było dokładnie zaplanowane, do absurdu...czyli normalny
      posiłek, bez obżerania się i potem wymioty. Znowu byłam przezroczysta, budziłam
      się zapuchnietymi oczami...no i skończyło się bardzo ostrym atakiem wrzodów
      żołądka, na które cierpiałam już wcześniej, znaczy przed chorobą. I to mi
      pomogło. Nie doszłam więc do lekarza. Następny raz, zdarzył się 3 lata temu.
      Znowu było bardzo, bardzo źle i już znowu wybierałam się do lekarza...ale zaraz
      potem zaszłam w ciążę...i znów rozsądek, czy raczej siła woli i natura
      zwyciężyły, no i pomogło stawianie mnie do pionu przez moją panią ginekolog.
      Zdarzyło mi się w ciąży parę nawrotów, jednodniowych, jednorazowych, ale potem
      zaczęły się ciążowe mdłości i wymioty, które z małym antraktem, trwały do dnia
      porodu. Od tego czasu...czyli już ponad dwa lata, mam spokój. Wiem, pozorny,
      bo..."jestem bulimiczką". I nie wiem kiedy może znowu się odezwać. Ale wiem
      też, że teraz, od razu, bez czekania, aż minie, pójdę do lekarza...bo wiem, że
      tylko on może mi pomóc. Za długo już próbuję sobie radzić sama...póki co bez
      trwałego rezultatu w postaci nawrotów...a choruję od lutego 1994 roku.
      Trzymaj się bulk...i idź do lekarza (lepiej psychiatry niż psychologa)
      Pozdrawiam
      Ula
    • rika_ja a moze zalozyc nowe forum? 11.09.04, 19:16
      Bulk- dzieki, odpisze wieczorem.
      Dziewczyny, widze, ze nie jestesmy same, ze jest nas wiecej, niestety sad

      Co myslicie o zalozeniu prywatnego forum? myslalam nawet o forum zamknietym.

      Nie wiem jak wam, ale ja potrzebuje rozmow z osobami, ktore mnie zrozumieją.
      Moze wspolnymi silami cos zdzialamy!

      Napiszcie prosze.
    • melanie Re: Jestem chora... 11.09.04, 19:27
      Radze ci isc na forum anoreksja i bulimia, jezeli oczywiscie tam jeszcze nie
      trafilas. Tam napewno znajdziesz wiele rad od dziewczyn, ktore to maja za soba
      lub tez sie z tym zmagaja i nawzajem sie wspieraja.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=592Pozdrawiam
      • melanie Re: Jestem chora... 11.09.04, 19:28
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=592
        zle wpisalam linke
        • bulk Re: Jestem chora... 12.09.04, 09:53
          Nawet tam nie zaglądajcie! To forum,gdzie nastolatki ważące po 48kg skarżą się
          że są grube i radzą sobie nawzajem co jeść aby lepiej "szło" i jak wsadzać
          palce i generalnie wpędzają się w jeszce głębsze bagno.
          • bruksia Re: Jestem chora... 14.09.04, 15:08
            nie miałam czasu wszystkiego czytać, więc sory jeżeli już ktoś to mówił...
            nie czuję się uprawniona do zabierania głosu (nie znam się), ale też nie
            chciałam być obojętna. Do sedna
            to że nie chcesz słyszeć o lekarzu to normalne, każdy się boi, życzę ci byś
            znalazła w sobię potrzebną siłę. Proponuję skontaktuj się z organizacją która
            się tym zajmuje, stowarzyszeniem kobiet z takimi problemami itp. napewno ci
            pomogą i zrozumieją. jak nie wiesz gdzie ich szukać to skontaktuj się z
            pośrednictwem wolontariatu, niebieskią linią lub fundacją komunikacji
            społecznej - zajmują się kwestiami społecznymi więc kogoś ci polecą (a tych co
            wymieniłam znajdziesz w internecie) polecą ci "fachową" grupę, a nie nakręcaczy
            (bez nadzoru). WYGRAJ
    • dylan2002 Re: Jestem chora... 11.09.04, 19:56
      Dawno już tu nie pisałam, ale zdecydowałam się po przeczytaniu waszych postów.
      Również mam kontakt z bulimią, chora jest moja najukochańsza przyjaciółka.
      Namówiłam ją na lekarza, poszła - państwowo, nie ma pieniędzy, studentka. Nie
      potraktowano jej za dobrze. Ona nie chciała już tam chodzić, cieszyła się,
      kiedy lekarz stwierdził: "Ma pani ogromne probklemy psychiczne, ale nie mogę
      pani pomóc, bo to, bo tamto...". Nieważne. I teraz ona nie leczy się, żyje ze
      swoją chorobą, jej matka wie o tym, ale uważa, że to wymysły córki. Dziewczyna
      wymiotuje po każdym posiłku. Przeraża mnie to, nie umiem jej pomóc, sama mam
      duże problemy ze sobą. Po porodzie dużo przytyłam, często objadam się tak, że
      później wymiotuję...
      Nie wiem, po co o tym piszę. Chcę tylko pokazać, że to nie jest taki
      problem: "leć do lekarza, wszystko będzie OK". Nie wiem, czy można z tego
      wyjść... Forum "anoreksja i bulimia" nie polecam - panienki dają sobie tam
      rady, jak zachorować i schudnąć itp.
      Mam nadzieję, że wszystkim chorym dziewczynom uda się pokonać bulimię. Bardzo
      chcę w to wierzyć... Płakać mi się chce, tracę przyjaciółkę i przez jej gadanie
      sama dostałam manii na punkcie żarcia. Nie wiem co robić.
    • michalek02 Re: Jestem chora... 11.09.04, 22:21
      Jak już dziewczyny wyżej napisały jest na gazecie forum o anoreksji i bulimii.
      Sama w pewnym momecie swojego życia doprowadziłam się do wyglądu "kościotrupa"
      Działo się to na studiach. Jednak z tą różnicą, ze ja nigdy nie wymiotowałam.
      Po prostu nie jadłam... z czego byłam dumna. Dzięki Bogu udało mi się dojść ze
      sobą do ładu, co zabrało mi to kawałek czasu. Nigdy nie byłam u żadnego
      psychologa. I jak również w częstym obrazie tej choroby wynikała ona z
      problemów w domu rodzinnym.
      TO bardzo ciężka choroba i zapadają na nią ludzie wrażliwi , ambitni, dużo od
      siebie wymagający, krytycznie na siebie patrzący. CHoroba odizolowuje od ludzi,
      człowiek się zamyka i myśli o jednym. Choroba wprowadza w deprechę i zabiera
      radość normalnego funkcjonowania.
      Myślę, że wyleczenie zależy również od siły chrakteru osoby, kórą ona dotyka.
      Myślę, że zostanie ona uznana wkrótce za chorobę cywilizacyjną. A osądy osób
      piszących , że taka osoba jest doroła i wie co robi mogą głęboko ranić, gdyż
      wyjokowo tacy ludzie wiedzą w czym tkwią i doskonale zdają sobie z tego
      sprawę , tylko choroba jest jak cień.
      Coś jak sen w którym próbujesz uciekać i czujesz, że masz nogi jak z waty.
      Serdecznie pozdrawiam,
      aga
      • rika_ja Re: Jestem chora... 11.09.04, 22:26
        znam to forum, i nie polecam go. Sama szybko z niego ucieklam.
        Niestety, zadne forum otwarte nie daje wsparcia i poczucia bezpieczenstwa.
        A ja nie chce czytac kolejnych rad w stylu: ja na twoim miejscu...
        ani wysluchiwac jaka ja glupia jestem, i po co robie to, co robie.

        Osoby postronne nigdy nie wczują sie w naszą sytuacje. A na otwarte fora takie
        osoby wchodza. I to jest pewne niebezpieczentwo.

        Mi forum na gazecie się nie podoba. Wolałabym miec cos swojego, malego,
        zamknietego. Takie forum wsparcia.
        • michalek02 Re: Jestem chora... 11.09.04, 23:00
          Osoby chore na anoreksjęlub bulimie wysarczająco krytycznie oceniają siebie,
          więc dodatkowe ocenianie i krytki nie ma sensu i działa bardziej destruktywnie.
          Ale jeśli będzie miała co małego zamkniętego licz się z ym, że nie dotrze tam
          tak wiele osób jak na gazetę. To że wypowiadają się osoby postronne , nie
          mające z tą choroba nic wspólnego też ma swoje plusy, bo pokazuje jak widzą ten
          problem inni, stojący z boku, osoby których ta choroba nie dotyczy.

          rika_ja napisała:

          > znam to forum, i nie polecam go. Sama szybko z niego ucieklam.
          > Niestety, zadne forum otwarte nie daje wsparcia i poczucia bezpieczenstwa.
          > A ja nie chce czytac kolejnych rad w stylu: ja na twoim miejscu...
          > ani wysluchiwac jaka ja glupia jestem, i po co robie to, co robie.
          >
          > Osoby postronne nigdy nie wczują sie w naszą sytuacje. A na otwarte fora
          takie
          > osoby wchodza. I to jest pewne niebezpieczentwo.
          >
          > Mi forum na gazecie się nie podoba. Wolałabym miec cos swojego, malego,
          > zamknietego. Takie forum wsparcia.
    • karinka21 Re: Jestem chora... 11.09.04, 22:34
      ja też mam straszne kłopoty na tym punkcie, zaczęło się w 1997 roku, miałam 17
      lat i z 10kg nadwagi, tak się odchudziłam, kroiłam plaster sera na kilka razy,
      żeby był na cały dzień jedzenia, po tej kuracji wyglądałam jak śmierć, ale w
      lustrze dalej widziałam grubasa, zaczęła moja mama mnie karmić , a ja
      wymiotować, prowokowałam wymioty . Później skończyło się to na jakiś czas, bo
      znalazłam innego przyjaciela-alkohol, ale zaszłam w ciążę i przytyłam prawie do
      80kg, po ciąży się zaczęło znowu odchudzanie, schudłam ponad 30kg, uzależniłam
      się od środków przeczyszczających, pochlebiało mi to, jak ktoś mówił, ale z
      ciebie szkielet, teraz po drugiej ciąży, mimo, iż ważę już dobrze to cholera,
      wydaje mi się, że grubas ze mnie, koleżanki mówią dość, mąż mówi dość, a ja
      dalej się głodziłam,zaczęłam się obżerać, aż wymiotuję z tego powodu, mam dość
      siebie i całego tego odchudzania, zła jestem że nie umiem przestać, ale nie
      umiemsad((
      • melanie Re: Jestem chora... 11.09.04, 22:46
        To jest bardzo powazna choroba, corka mojej przyjaciolki doprowadzila sie do
        takiego stanu, ze wyladowala w klinice, i to w ciagu trzech miesiecy (mysle, ze
        trwalo to dluzej, ale minelo 3 miesiace odkad zauwazyli to rodzice i sytuacja
        byla juz bardzo powazna - grozilo juz smiercia glodowa - to byla anoreksja) .
        Psychoterapia objeto cala rodzine, minal rok, nadal sie lecza, ale okresu
        dziewczyna nie dostala jeszcze, niewiadomo, czy jajniki zaczna funkcjonowac czy
        tez nie, bo juz byly jak to lekarze stwierdzili "uschniete". Dziewczyna miala
        wtedy niecale 17 lat. Matka z rozpaczy schudla prawie jak ona. Wazy teraz
        niecale 50 kg, a byla pulpecikiem.
        W dobrej wierze polecilam to forum, bo rok temu tam bylam wlasnie ze wzgledu na
        przyjaciolke, ale wtedy raczej nie bylo to to, co dzis.
        Mysle ze sporo jest tutaj mam z takim problemem, powinnyscie zalozyc sobie
        prywatne forum i wspierac sie wzajemnie. Samemu raczej sie z tego nie wyjdzie.
        • umargos Re: Jestem chora... 11.09.04, 22:54
          Ja nie jestem przekonana do takiej formy wsparcia. Tamto forum widziałam...no i
          o ile ja się znam na problemach, to sposobem na radzenie sobie nie jest
          opowiadanie sobie kto bardziej się sponiewierał i jak bardzo siebie teraz nie
          lubi, albo co gorsza, podsuwanie sobie nowych głupich pomysłów. A obawiam się,
          że każde forum bez specjalisty w takie (lub podobne) się przerodzi. Przecież
          problemem nie jest sam fakt, że np. jestem chora, ale dlaczego jestem chora.
          Wirtualnie nie można zedrzeć warstwa po warstwie tych różnych przyczyn żeby
          dojść do sedna problemu. Co więcej, sądzę, że to powinien robić fachowiec.
          Oczywiście w przypadku gdy trwa długo i rzeczywiście stanowi poważny problem.
          Bo z drugiej strony jestem pewna, że jeżeli ktoś nie zdążył się
          jeszcze "pogrążyć", i pozbierał się sam lub odpowiednio wcześnie uzyskał
          solidne wsparcie kogoś bliskiego to ma wszelkie szanse.
          Pozdrawiam
          Ula
          • rika_ja Re: zalozylam 11.09.04, 23:10
            a ja jednak zalozylam takie forum. Ja chce i czuje potrzebe porozmawiania z
            innymi osobami. Jak tylko sie ukaze, podam link. Forum jest ukryte i zamkniete,
            czyli pisac i czytac moga jedynie wybrane osoby. Na razie ja moge takie osoby
            wpisac, potem, gdy nas bedzie wiecej, dopisze innych moderatorów.

            Oczywiscie kazdy przezywa chorobe na swoj sposób. Ja tez jestem zdania, ze
            trzeba bezwzglednie isc do specjalisty. Ale wiem tez, ze bez motywacji i
            wsparcia innych osób, nie pojde. I nie o wsparciu "z zewnątrz" mysle.

            Na tej samej zasadzie tworzone sa kluby osób odchudzających się. Takie mamy
            maja swoje wątki. Są razem, i im to pomaga.

            Nie popieram udzialu w forum ogólnym, bo takie moze wyrzadzic więcej zła.
            Ja nie mam zamiaru podsuwac nikomu nowych pomysłow, jestem chora, trwam w tym
            bagnie, i nie chce miec na sumieniu innych, nowych osób.

            Ale potrzebuje czasem się wypłakac. Gdzie mam to zrobić? Komu? Teraz wypłakuję
            sie w kolejna porcję jedzenia. I kolo sie zamyka.
            • melanie Re: zalozylam 11.09.04, 23:17
              Bardzo dobrze zrobilas.
              Ciesze sie, bo tak niesmialo mysle, moze taki maly impuls wyszedl tez ode
              mnie...
              Wiem, jak bardzo ciezka jest to choroba i jak trudno z tego wyjsc. Mysle, ze
              takie forum, gdzie mozna sie wygadac, wyplakac sie, wysluchac dobrej rady
              bardzo bedzie pomocne.
              Pozdrawiam i zycze duzo sily.
            • cyntia33 Re: zalozylam 12.09.04, 06:25
              to podaj link, najchętniej na priv, jak już forum się ukaże. Ja też czasem
              czuję potrzebę wygadania się

              pozdrawiam
    • rika_ja Re: link 12.09.04, 09:58
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23319

      to jest link do nowego forum. Znajduje sie w forach prywatnych na eDziecku.
      Jest to forum zamkniete i ukryte, czyli czytac i pisac w nim moga tylko osoby
      wpisane na liste. Wpisuje moderator. Nikt z zewnątrz nie bedzie mógł tam wejść
      bez zaproszenia, pisać ani czytać, nie dowie się równiez jakie osoby
      uczestnicza w forum.

      Dziewczyny, które chcą do mnie dołaczyć, proszę piszcie na priv, będę wpisywać
      nicki do listy forum.
    • rika_ja zapraszam na forum. 12.09.04, 22:13
      ucichlo troche, a wiec podbijam i zapraszam na forum
    • rika_ja Re: zapraszam na forum 14.09.04, 14:39
      jeszcze raz, wszystkie zainteresowane mamy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka