Dodaj do ulubionych

tragedia w rodzinie. pomocy

11.01.15, 22:19
Zmarła moja kuzynka (siostra cioteczna), pozostawiając po sobie dziecko nieletnie 7 lat, meza i długi. Jej najblizsza rodzina to maż, ojciec, brat cioteczny (tak samo spokrewniony z nią jak ja) ale to ja miałam z nią lepszy kontakt i bardziej zażyłe stosunki.
Sprawa dotyczy opieki nad dzieckiem. Ojciec dziecka najwyraźniej chce zrzucic obowiązek wychowywania na kogos...twierdzi, ze sie nie nadaje i nie da rady fizycznie, straszy samobojstwem. Faktycznie sytuacja jego jest tragiczna, zona pozostawiła mase długow, dom licytowany przez komornika, a babcia ktora mogłaby ich przyjąc nie chce tego zrobic!! i tu jest pies pogrzebany, babcia pochowała swoich dwoje dzieci, teraz wnuczkę przez ktorą sama miała problemy finansowe

Dziadek dziecka, nie nadaje sie do opieki, nie wychowywał własnego dziecka wiec tym bardziej nie bedzie wychowywał wnuka

Brat cioteczny - nie śmiał nawet tego zaproponowac swojej żonie, chociażby z tego względu, ze ma problemy finansowe przez ową zmarłą

JA, dwoje małych dzieci, juz nie najmłodsza. Mogłoby sie wydawac ze zamożna, ale tylko pozornie mam mieszkanie, dom (z kredytem, mieszkanie mi na niego zarabia), obecnie bez pracy (tylko tymczasowo). Nie mam rodziców, rodzeństwa, zero pomocy, mąż obcokrajowiec (jego rodzina za granica). Mąż pracuje ale ma prace mało stabilną, aczkolwiek w czworkę dajemy rade.
Na mnie chcą zwalic obowiązek opieki nad dzieckiem. Nigdy nie chciałam mieC 3 dzieci, sama jestem jedynaczka i 2 to i tak ponad moje siły.
Maż sie nie godzi na przyjęcie małego, twierdzi, ze nie podołamy i to nawet nie finansowo, ale fizycznie, on psychicznie, ze sie bedziemy kłócic i on sie wreszcie odwroci i odejdzie. Ja tez sobie nie wyobrażam. Z uwagi, iz maz obcokrajowiec wszystkie obowiazki związane ze szkoła spadaja na mnie.

Rany, co ja moge, bede miała wyzuty sumienia do konca zycia, ale nie chce, nie dam rady!
Obserwuj wątek
    • bergamotka77 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:28
      Nie masz obowiazku zajac sie tym dzieckiem, musi zrobic to ojciec albo dziadkowie dziecka, Skad wziely sie takie dlugi kuzynki? To bylo nagle odejscie - co sie stalo kuzynce?
      • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:40
        dwa tygodnie temu dowiedziała sie, ze ma raka, a dzis juz jej nie ma.....niestety było to jej zaniedbanie dawno nieleczonej choroby, ale to juz na inny watek.
        Ja bym wzieła małego, ale wiem ze on juz by go nie odebrał odemnie.
        Niestety to dziwny typ i obawiam sie ze targnie sie na swoje zycie.
        Długi to potęzny kredyt hipoteczny, nie spłacany od prawnie 2 lat, chwilowki i drobne pozyczki od rodziny
        • morekac Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:10

          • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:11
            Ale autorka nie chce w ogóle pomagać. Szuka tu poklasku dla swojego odcięcia się od wszystkiego.
            • annajustyna Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:57
              Ja takiego wrazenia nie odnioslam...
            • morekac Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:00
              Mimo wszystko jest to konkretna rzecz, którą może zrobić bez brania sobie zbyt wiele na głowę - zadbać o to, aby dziecko nie weszło w dorosłe życie z koniecznością płacenia długów matki.
              Jeśli zaś tatuś się wypnie, to proponowałabym wszystko skrzętnie dokumentować - bo po latach okaże się, że synka o alimenty na starość pozwie.
              Nawet jeśli nie zamierza czy nie może się tym dzieckiem zająć (na co w świetle łożenia na starsze wygląda), to może zadbać o to, by sprawy finansowe dziecka były uporządkowane.
              Mały ma zresztą bliższych krewnych i to oni powinni przejąć opiekę nad dzieckiem (mają wręcz taki obowiązek), niemniej do załatwiania spraw finansowych mogą nie mieć głowy w tej chwili. A czas leci...
    • miliwati Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:28
      wikipiki22 napisał(a):

      > Rany, co ja moge, bede miała wyzuty sumienia do konca zycia, ale nie chce, nie
      > dam rady!

      Ojca na terapię i niech się bierze do roboty.
    • mruwa9 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:28
      no ale ojciec dziecka ma przeciez OBOWIAZEK sprawowania opieki nad swoim dzieckiem?
      Niezly palant z niego...
      • miliwati Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:39
        mruwa9 napisała:

        > no ale ojciec dziecka ma przeciez OBOWIAZEK sprawowania opieki nad swoim dziec
        > kiem?
        > Niezly palant z niego...

        Z niego jak z niego, ale z Ciebie to na pewno. Facet został sam z długami i dzieckiem. Że mu wali na mózg to akurat nie jest w najmniejszym stopniu dziwne i trzeba mu pomóc, a nie nazywać palantem z wysokości cieplutkiej kanapy.
        • mruwa9 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:42
          gdyby to facet zszedl byl, osierociwszy male dziecko i pozostawiwszy zone z dlugami, nikt nawet nie rozwazalby opcji oddania dziecka do bidula czy dziadkom pod opieke.
          To, ze kobieta musi sobie poradzic w takiej sytuacji jako matka w ogole nie podlega dyskusjom.
          A tu biedny misio sobie nie poradzi. No sorry...
          • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:08
            10/10
          • miliwati Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:19
            mruwa9 napisała:

            > gdyby to facet zszedl byl, osierociwszy male dziecko i pozostawiwszy zone z dlu
            > gami, nikt nawet nie rozwazalby opcji oddania dziecka do bidula czy dziadkom po
            > d opieke.

            Wamać, a jakby tak czytać ze zrozumieniem? Nie dlatego jest problem z zajęciem się dzieckiem że matka zmarła, tylko dlatego że matka zmarła a ojciec jest niestabilny psychicznie. No ale wiadomo - skoro ojciec ma problem to jest parszywym "biednym misiem" i to wszystko bzdura, jemu się po prostu nie chce i to oczywiste.

            > To, ze kobieta musi sobie poradzic w takiej sytuacji jako matka w ogole nie pod
            > lega dyskusjom.
            > A tu biedny misio sobie nie poradzi. No sorry...

            No tak. Jak zwykle "argumentacja" ogranicza się do "biedny misio".
          • jagienka75 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:45
            > To, ze kobieta musi sobie poradzic w takiej sytuacji jako matka w ogole nie pod
            > lega dyskusjom.
            > A tu biedny misio sobie nie poradzi. No sorry...


            no właśnie.
            nad facetem to wszyscy się litują, jaki to on biedny.
            nad kobietą już nikt się rozczulać nie będzie. ona ma dać sobie radę. przecież to oczywiste!
            • miliwati Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:48
              jagienka75 napisała:

              > > To, ze kobieta musi sobie poradzic w takiej sytuacji jako matka w ogole n
              > ie pod
              > > lega dyskusjom.
              > > A tu biedny misio sobie nie poradzi. No sorry...
              >
              >
              > no właśnie.
              > nad facetem to wszyscy się litują, jaki to on biedny.
              > nad kobietą już nikt się rozczulać nie będzie. ona ma dać sobie radę. przecież
              > to oczywiste!

              Jakiś przykład wątku, w którym kobiecie w analogicznej sytuacji kazano "dać sobie radę"?
              • atena12345 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 07:08
                miliwati napisała:


                > Jakiś przykład wątku, w którym kobiecie w analogicznej sytuacji kazano "dać sob
                > ie radę"?

                no pomyśl....dlaczego nie ma takiego wątku?
                • miliwati Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 22:09
                  atena12345 napisała:

                  > miliwati napisała:
                  >
                  >
                  > > Jakiś przykład wątku, w którym kobiecie w analogicznej sytuacji kazano "d
                  > ać sob
                  > > ie radę"?
                  >
                  > no pomyśl....dlaczego nie ma takiego wątku?

                  Bo nad kobietami wszyscy się zaraz rozczulają, proste.
              • mandolinka.bramborova Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:29
                Po co wątek? Życie nie ogranicza się do tego forum., A jest mnóstwo przykładów z życia, gdy mąż popada w długi, a następnie z rozpaczy się wiesza, a kobieta zostaje z dziećmi i długami. Inny przykład: dziecko niepełnosprawne, niedorozwinięte - tatuś nie wytrzymuje psychicznie i idzie sobie do nowej pani, firmę przepisuje na nową kobietę, wykazuje 0 dochody, nie płaci alimentów - matka zostaje z niepełnosprawnym dzieckiem i bez kasy.
                Mało znasz takich przypadków?

                Owszem, zdarzają się wielkie tragedie, które skutkują załamaniem psychicznym, ale jak ma się dziecko, to cholernym obowiązkiem dorosłego jest np. pójście do lekarza, żeby pomógł w poradzeniu sobie z załamaniem, a nie rozłożenie rączek. Inna sprawa, że co często mówią kobiety, które mają trudną sytuację? "Nie mogę się nad sobą użalać, bo mam dzieci"! Ten tatuś chyba nie podziela tej postawy.
                • miliwati Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 20:57
                  mandolinka.bramborova napisała:

                  > Owszem, zdarzają się wielkie tragedie, które skutkują załamaniem psychicznym, a
                  > le jak ma się dziecko, to cholernym obowiązkiem dorosłego jest np. pójście do l
                  > ekarza, żeby pomógł w poradzeniu sobie z załamaniem, a nie rozłożenie rączek. I
                  > nna sprawa, że co często mówią kobiety, które mają trudną sytuację? "Nie mogę s
                  > ię nad sobą użalać, bo mam dzieci"! Ten tatuś chyba nie podziela tej postawy.

                  Ach, a więc radzenie sobie z problemami psychicznymi jest takie proste? To wspaniała wiadomość. Po prostu trzeba kazać na przykład schizofrenikowi wziąć się w garść i przemówić mu do poczucia obowiązku. I on się wtedy wyleczy. A już zwłaszcza osoba w depresji jak się ją odpowiednio opieprzy za rozczulanie się nad sobą - natychmiast się pozbiera.
                  • annajustyna Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 21:06
                    Pozbiera sie, nabierze sil i mocniej chwyci za sznur uncertain.
                    • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 15:51
                      No przecież od zawsze wiadomo, że na zespół szoku pourazowego i depresję najlepiej działają słowa "no weź się wreszcie ogarnij, inni jakoś sobie radzą"....
                    • miliwati Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 22:08
                      annajustyna napisała:

                      > Pozbiera sie, nabierze sil i mocniej chwyci za sznur uncertain.

                      No tak to się niestety często kończy. Dwoje moich znajomych w ten sposób zmarło na źle leczoną depresję. Pewnie też mieli w bliskim otoczeniu takich mądrali od dawania 10/10 pogardliwym głodnym kawałkom o biednych misiach.
              • mozambique Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 12:36
                przyklad ? - gdize ten wątek o kobiecie na dnie psychicznym bo zzostaal sama z 3 dzieci szkolnych po tym jak maz zabral sie z jakąs dupencją na malediwy i nie zamiezra wracac ?

                facet sie wymiksowal, babka na dnei depresji z perspektywą oddziału zamknietego , dzieci po sąsaidach spią i jedzą a tytul watku brzmial " no ileż można ? ( tak reagowac po odejsciu męza) " - wątek założyła osoba zprzyjazniona z ową żoną !!!!!!!!

                tesciowiee kobiety jedno co zamierzali zrobic to pzryjechac i jej porzadnia zrobic awanture zeby w koncu wziela dupę w troki i przestałą smędzić
                wnukami nie zamierzali zając . , co to to nie
                • miliwati Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 20:54
                  mozambique napisała:

                  > przyklad ? - gdize ten wątek o kobiecie na dnie psychicznym bo zzostaal sama z
                  > 3 dzieci szkolnych po tym jak maz zabral sie z jakąs dupencją na malediwy i nie
                  > zamiezra wracac ?
                  >
                  > facet sie wymiksowal, babka na dnei depresji z perspektywą oddziału zamknieteg
                  > o , dzieci po sąsaidach spią i jedzą a tytul watku brzmial " no ileż można ?
                  > ( tak reagowac po odejsciu męza) " - wątek założyła osoba zprzyjazniona z ową ż
                  > oną !!!!!!!!

                  I pewnie forum przyznało jej całkowitą rację, co?

                  > tesciowiee kobiety jedno co zamierzali zrobic to pzryjechac i jej porzadnia zro
                  > bic awanture zeby w koncu wziela dupę w troki i przestałą smędzić
                  > wnukami nie zamierzali zając . , co to to nie

                  O, no to dokładnie to, co ogół forum chciałoby zrobić z tym facetem.
          • mamameg Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:27
            10/10
    • niktmadry Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:28
      Nie potrafiłabym uczynić szczęśliwym dziecka, które byłoby u mnie wbrew mojej i mojego męża woli. Może zaproponuj ojcu dziecka jakąś doraźną pomoc, zabierz dziecko na ferie czy wakcje ale nie na stałe bo dziecko i tak wyczuje, że jest niechciane i nie wasze.
      • aqua48 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:35
        to nie TY masz mieć wyrzuty sumienia tylko ojciec dziecka. Szantażowanie samobójstwem jest wyrazem bezradności - zamiast podejmować się niechcianej opieki nad dzieckiem załatw ojcu poradę prawnika (długi) i terapię - najlepiej bezpłatne. Przejdź się do MOPSu z nim i zastanówcie się wspólnie z pracownikami jak pomóc tej rodzinie jaką opieką ją objąć, co Wy jako rodzina możecie zrobić, a czego nie jesteście w stanie i w czym prosicie o pomoc. Nie dawajcie się zbyć i nie podejmujcie tego czego nie możecie, ani nie chcecie.
      • mirmunn Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 17:08
        Właśnie!
        Taka decyzja powinna być bardzo dobrze przemyślana i dobrowolna, wypływająca z chęcia, a nie musu czy szantażu.
        W przeciwnym razie znienawidzicie dziecko, a ono was i zamiast rodziny będzie piekło i trauma- dla wszystkich.
    • zonaczolgisty Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:32
      W sytuacji gdy maz sie nie zgadza niewiele mozesz zrobic.

      Mam nadzieje ze ojciec dzieciaka stanie na wysokosci zadania bo to I jego obowiazek I to jemu powinno zalezec na dobrobycie dziecka.

      Szkoda malego, nie dosc ze stracil mame to jeszcze jest teraz taki niechciany sad
      • aqua48 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:37
        zonaczolgisty napisał(a):

        > Mam nadzieje ze ojciec dzieciaka stanie na wysokosci zadania bo to I jego obowi
        > azek I to jemu powinno zalezec na dobrobycie dziecka.

        Jak się ogarnie i znajdzie pomoc doraźną pomoc to może się okazać, że jego postawa wynika z depresji, zbyt wielu problemów i dojścia do ściany, a nie z braku miłości do dziecka.
        Jeśli dziecko szkolne to i w szkole można poprosić o konkretną pomoc dla niego.
    • hermenegilda_zenia Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:35
      A ja nie jestem w stanie wyobrazić sobie pozostawienia dziecka będącego bądź co bądź rodziną na pastwę losu. I co zrobicie, jak ojciec się wymiksuje - oczka i uszy zamkniecie i dziecko pójdzie do bidula? Masakra.
      • aqua48 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:40
        hermenegilda_zenia napisała:

        > A ja nie jestem w stanie wyobrazić sobie pozostawienia dziecka będącego bądź co
        > bądź rodziną na pastwę losu. I co zrobicie, jak ojciec się wymiksuje - oczka i
        > uszy zamkniecie i dziecko pójdzie do bidula?

        Może mu być tam lepiej jeśli np rodzina będzie go regularnie odwiedzać i zapraszać na Święta niż jako piąte koło u wozu i przyczyna konfliktu i kłótni w rodzinie wujka i cioci - na stałe.
        • mruwa9 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:44
          NIGDY w bidulu nie bedzie lepiej.
          Chyba, ze milby byc alternatywa dla rodziny alkoholikow maltretujacych i gwalcacych dzieck.
          Ale ja dziekuje za taka alternatywe.
          Bidul to zlo i tragedia.
          • aqua48 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:53
            mruwa9 napisała:

            > NIGDY w bidulu nie bedzie lepiej.
            > Ale ja dziekuje za taka alternatywe.
            > Bidul to zlo i tragedia.

            Sorry, ale nie zawsze zło i tragedia. Często ciepło i posiłek co dzień oraz pomoc w lekcjach i spokój. Znałam taką matkę, która czwórkę oddała, bo nie była wstanie się nimi zająć i zapewniam, że dzieci w tym "bidulu" były szczęśliwsze i spokojniejsze..a matka do nich dochodziła, odwiedzała je i nie zostawiła ich tam porzucając na pastwę losu. Po prostu była niewydolna.
            • lafiorka2 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:19
              W jaki sposób była niewydolna że że trójkę dzieci oddala do biura? ??
              Wygodnictwo?
              • lafiorka2 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:48
                lafiorka2 napisała:

                > W jaki sposób była niewydolna że że trójkę dzieci oddala do biura? ??
                > Wygodnictwo?

                durny słownik w tel... do bidula miało być
            • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 15:54
              > Sorry, ale nie zawsze zło i tragedia. Często ciepło i posiłek co dzień oraz pom
              > oc w lekcjach i spokój.
              Posiłek i grzejnik są niezbędne do fizycznego przeżycia, ale nie do życia i nie do rozwoju.

              Znałam taką matkę, która czwórkę oddała, bo nie była ws
              > tanie się nimi zająć i zapewniam, że dzieci w tym "bidulu" były szczęśliwsze i
              > spokojniejsze..
              Lepiej było oddać do rodziny zastępczej.
          • thea19 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:13
            a niechciany u rodziny bedzie jak taki harry potter w komorce pod schodami. zycie to nie bajka jednak. jak go nikt nie bedzie chcial, to nigdzie nie bedzie mial dobrze i kolejny czlowiek zmarnowany.
        • andaba Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:44
          aqua48 napisała:

          > Może mu być tam lepiej jeśli np rodzina będzie go regularnie odwiedzać i zapras
          > zać na Święta niż jako piąte koło u wozu i przyczyna konfliktu i kłótni w rodzi
          > nie wujka i cioci - na stałe.

          Obawiam się, że to prawda, bidul z pewnościa jest strasznym rozwiązaniem, ale byc piatym kołem u wozu jest pewnie jeszcze straszniejszym.

          Jeżeli ojciec sie wymiksowuje stanowczo (i pomoc czy terapia tego nie zmienią), to może niech się zrzeknie praw rodzicielskich, 7-8-latek bez traumatycznej przeszłości będzie może jeszcze miał szanse na adopcję, nie wszystkim zależy na maluchach.
          • asia_i_p Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:28
            Czy ja wiem, Andaba? Własna rodzina przynajmniej nie zgwałci i nie zamorduje, a w domach dziecka sie zdarzało (pamiętam, jak dwójka starszych wychowanków zabiła chłopca, który przyłapał ich na seksie). Dom dziecka bywa fizycznie niebezpieczny, więc nie ma co się wdawać w zbyt subtelne rozważania psychologiczne.
            • mandolinka.bramborova Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:33
              >Własna rodzina przynajmniej nie zgwałci i nie zamorduje,

              Nie wypowiadałabym się tak pewnie. Oczywiście nie twierdzę, że rodzina autorki wątku mogłaby zrobić dziecku taką krzywdę, ale we własnej rodzinie dziecko też może zaznać wielu krzywd.
              • mebloscianka_dziadka_franka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 20:35
                No, kurde, przecież właśnie JEGO WŁASNY OJCIEC się go wyrzeka. Fakt nie jest to gwałt, ani morderstwo, ale ogromna krzywda - na pewno.
          • minor.revisions Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 21:42
            > Jeżeli ojciec sie wymiksowuje stanowczo (i pomoc czy terapia tego nie zmienią), to może niech się zrzeknie praw rodzicielskich

            prawa to chyab trzeba stracić, przecież gdyby się dało tak prosto zrzekać, to ci wszyscy panowie, co sobie odnajdują nowe miłości by się zrzekali praw, zamiast alimenty płacić.
    • a.va Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:44
      Ojciec tego dziecka jest przerażony, dopiero co stracił żonę, ma długi, nie ma gdzie mieszkać, nie dziwi mnie, że mówi, że sobie nie poradzi. Powinniście go razem z bratem ciotecznym wesprzeć - pomóc w ogarnięciu tego wszystkiego. Dziadek dziecka nie nadaje się do opieki, ale może jakiejś innej pomocy może udzielić, np. przyjąć ich do siebie?
      Strasznie mi szkoda tego dzieciaka.
      • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:50
        teraz ten mały jest u niego, ale ojca nie przyjmie, ma chora żone i nie najlepsze warunki mieszkaniowe. Brat nie pomoże, bo spłaca to co poreczał zmarłej i jest tego sporrooo
        • a.va Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:02
          Ale nie musicie pomagać finansowo, tylko organizacyjnie - to jest teraz najważniejsze. Znaleźć psychiatrę, psychologa dla obu (ojciec i syn), znaleźć informacje o tym, jaką pomoc mogą uzyskać z pomocy społecznej, jaką w szkole itd.
          • a.va Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:03
            I pomóc mu w ogarnięciu długów - co można umorzyć, co rozłożyć na raty.
    • cherry.coke Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:48
      Nie wiem czy wierzyc - zona narobila dlugow i nabrala wielkich kredytow, a maz dowiedzal sie teraz? To gdzie oni mieszkali i z czego zyli?
      • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:54
        ja szczegolow nie znam, ale komornik trzyma łape na domu, a ojciec zarabia niewiele z czego czesc ma zajeta przez komornika za niespłacanie alimentow na dorosłe juz inne dziecko
        • cherry.coke Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:57
          Cos to sie nie trzyma kupy. Jedyne, czym pan ma prawo byc zaskoczony, to smierc zony.
          To wy go znacie i potraficie powiedziec, czy jest w szoku i przy jakims wsparciu bedzie w stanie zajac sie dzieckiem, czy tez to kawal uja i dziecko ma w nosie, bo to byla sprawa matki.
          Gdyby to kobieta owdowiala, nikt by nawet nie rozwazal przejmowania od niej dziecka, o ile nie jest przypadkiem psychicznym mialaby sie ogarnac i juz.
          • slonko1335 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:03
            o widzę, że nie tylko ja zauważyłam, ze kupy sie to nie trzyma..
          • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:04
            niestety tak jak napisałac to kawał ...uja, dziecko u dziadka od 2 moze 3 tyg a on sie nie interesuje, a teraz chce zepchnac problem na kogoś. Z dorosłym juz dzieckiem tez nie ma kontaktu. Wychowywanie dziecka to była sprawa matki dotychczas.
            • cherry.coke Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:15
              No to zostawcie go z tymi dlugami.
              Moze dziecko moze mieszkac u dziadka, z opieka tez babci, twoja itp ustali sie jakis stabilny system? Dziadek nie chce ojca, ale na ojcu z tego co piszesz mozecie postawic kreske.
              • annajustyna Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 12:01
                Dziadek dobrze wyczul gagatka uncertain.
        • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 16:01
          Matko, co to za rodzina???

          Ojciec- pensja zajęta przez komornika za niepłacenie alimentów, zarabia mało
          Matka- narobiła długów po całej rodzinie, ale nikt o nich nie wiedział
          dziecko- którego nikt nie chce
          babcia- nie pomoże, bo nie
          dziadek - nieudolny wychowawczo, gorszy niż babcia
          brat- ma chorą żonę i długi, więc nie pomoże owdowiałym
          Wy- z domem i mieszkaniem, które spłaca wam kredyt, ale nie podołacie "fizycznie" siedmiolatkowi i w ogóle nie chcecie pomagać uncertain
    • slonko1335 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:51
      chyba Ci nie wyszło z tym wątkiem...za szybko po tych poprzednich ta historyjka...nie wierzę w ani jedno słowo, nikt normalny takich spraw nie omawia na forum..
      • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 22:58
        to nieistote czy wierzysz...
        Dziękuje za pomoc o prawniku, szkoła wie, ze matka w stanie krytycznym (jutro idziemy powiedziec o najgorszym)szkoła jest poinformawana, ze mały pojdzie do szkoły po feriach, ale własnie nie wiem czy pojdzie, bo babcia nie chce ich przyjac pod dach...! Nauczycielka była nawet u siostry w szpitalu
      • eryk2601 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:02
        Byłaś blisko z siostrą cioteczną i mówisz o jej dziecku "ten mały"?I tak poręczaliście na wyścigi te kredyty?
        Jakoś to mało wiarygodnie brzmi.
        Dobrze,ze mam bliskich przyjaciół,którzy w takiej sytuacji na pewno zaopiekowaliby się moimi dziećmi.Obiecaliśmy to sobie kiedyś.
        • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:06
          eh, widze ze niepotrzebnie tu wchodziłam.
          • eryk2601 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:13
            Mam dziecko w tym wieku,nie wyobrażam sobie,co teraz przeżywa ten chłopiec.
            Wg mnie obowiązkiem rodziny jest zająć się osieroconym dzieckiem.Ja bym tak zrobiła.Mimo,że to nie jest łatwe pod każdym względem.A nawet bardzo trudne.Nie oceniam cię.Piszę co ja bym zrobiła.
            • annakate Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:23
              Z jednej strony się nie dziwię, że ojciec dziecka jest w desperacji - ale on jest dorosły. Czy ktoś w całęj familii zastanowił się, co teraz czuje to dziecko? Bo jak na razie widzę, że skupiacie się na problemach bytowych, natomiast temu dziecku runął cały świat - mamy nie ma, ojciec jest zaprzątnięty czymś innym, wszyscy zaaferowani, jakies trudne sprawy, których on pewnie nie rozumie - kredyty, komornik, zabiora dom - a do tego ciotunie, które traktują go jak gorący kartofel - byle nie ja... Jeśli ojciec nie ogarnie się w ciagu najbliższych tygodni i naprawdę nikt z rodziny nie czuje się zobowiązany (nie prawem tylko przyzwoitością) do zaopiekowania się tym dzieckiem - trzeba się szybciutko skontaktować z pomoca społeczną lub ośrodkiem adopcyjnym i na cito szukać mu niespokrewnionej rodziny zastępcze/adopcyjnej, przygotowanej do zajęcia się dzieckiem porzuconym (co nalezy rozumieć jako termin psychologiczny).
              • mruwa9 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:40
                dokladnie.
                Ojciec ma prawo do szoku i depresji po smierci zony, dziecko traktowane jest jak rybka w akwarium albo ksiazka, ktora mozna dowolnie przestawiac na dowolna polke na regale, bo jej miejsce jest zupelnie bez znaczenia.
                Cala rodzina, z ojcem dziecka na czele, zasluguja na czerwona kartke.
                Zwlaszcza ojciec i nic go nie usprawiedliwia.
                Biedne dziecko (o ile istnieje naprawde, a nie jest tylko wytworem chorej wyobrazni autorki watku, co byloby najlepszym z wyjsc)
    • nangaparbat3 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:27
      Dopiero co byl wątek o zaopiekowaniu sie dziecmi w wypadku naszej śmierci. Więc ten jakoś mi sie wydaje podejrzany, i dramatyczny taki, że - uuuuuch.
      Moim zdaniem powinnas sie zająć tym dzieckiem, zatroszczyc o nie. Dwoje czy troje (odchowane) to nie taka znowu rożnica. I wyobraź sobie, że to Ty umarlaś, i że nikt Twoich dzieci nie chce przygarnąć - moze zrozumiesz, o co w tym wszystkim chodzi.
      • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 00:54
        Ja 5 lat zastanawialam sie czy miec dwoje,wiec dla mnie roznica
        • burina Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 06:28
          I na serio w ciągu tych 5 lat, ani nigdy wcześniej nie przeszło Ci przez myśl, że kiedyś los może Cię postawić w takiej sytuacji jak teraz?
        • lily-evans01 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:11
          To jest już duże dziecko...
          Powiem szczerze, że w życiu nie chciałabym już przechodzić przez ciążę i etap niemowlęcy, dla mnie to czysta zgroza, też pod względem mojego fizycznego samopoczucia.
          Ale takie odchowane, chodzące do szkoły, w miarę samodzielne, to bym mogła mieć jeszcze jedno wink.
    • rosapulchra-0 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:30
      Ubawiłaś mnie swoim podejściem do tej tragedii. I uwierz mi, że mam ochotę zabrać to dziecko do siebie.
    • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:41
      Jeśli ten wątek to nie fake, to jak temu dziecku nikt nie pomoże to trafi do domu dziecka a tam - nawet nie chce mi się myśleć co go czeka - szczególnie emocjonalnie/psychicznie.

      Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić nie wzięcia chłopca do siebie w takiej sytuacji...

      Wyrzuty sumienia Cię zeżrą...jeśli w ogóle je masz.
      • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 00:00
        >Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić nie wzięcia chłopca do siebie w takiej sytuacji...

        no to wez
    • turzyca Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:44
      > Brat cioteczny - nie śmiał nawet tego zaproponowac swojej żonie, chociażby z te
      > go względu, ze ma problemy finansowe przez ową zmarłą

      A rodzina zastepcza takze spokrewniona nie dostaje jakiegos wsparcia finansowego z powiatu?
      • annakate Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:51
        Oczywiście, że dostaje - ok 700 zł
      • setia Re: tragedia w rodzinie. pomocy 11.01.15, 23:55
        Nigdy nie miałam z tym do czynienia, ale na pierwszej lepszej stronie znalazłam:

        "Jeżeli dziecko umieszczone w pieczy zastępczej nie posiada własnego dochodu (rozumianego jako alimenty, renta rodzinna lub uposażenie rodzinne) to na pokrycie kosztów jego utrzymania przysługują następujące kwoty:

        660,00 zł miesięcznie na dziecko umieszczone w spokrewnionej rodzinie zastępczej,
        Dodatkowo na dziecko umieszczone w pieczy zastępczej, które spełnia warunki zawarte w art. 81 ust. 1-2 Ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej z dnia 9 czerwca 2011 roku (Dz. U. Nr 149 poz. 887) przysługuje kwota nie niższa niż 200,00 zł miesięcznie z tytułu zwiększonych kosztów utrzymania.
        • a.va Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 00:01
          Ale przecież Wikipiki napisała, ze nie chce tego dziecka z innych powodów, nie finansowych.
          • srubokretka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:22
            jak to nie finasowych?
            " Przyjecie dziecka wiaze sie z pogorszeniem warunkow bytowych mojej rodziny, gdyby nie jej bledy mieliby dach nad glowa "

            Teraz wezmie dziecko dla kasy sad
    • a.va Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 00:04
      Skoro ojciec uj i wiesz, że nie zajmie się dzieckiem, a Ty ani brat cioteczny nie chcecie go wziąć, to właściwie o czym jest ten wątek? Na czym miałaby polegać nasza pomoc, o którą prosisz w tytule?
      • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 00:08
        No jak to co - wywołać kolejną jatkę na forum, bo już wątek triss się za długi zrobił.
        • a.va Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 00:11
          No chyba tak.
        • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 16:07
          Pewnie to znów Triss big_grin
      • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 00:48
        Wiem, ze ojciec sie nie zaopiekuje. Moje stosunki z siostra to wspolne swieta, telefon na urodziny, imieniny i ot tak czasami. Dlaczego ja i moje dzieci maja ponosic wine za czyjes bledy...siostra zyla na wyrost pozyczki, chwilowki, glupie zakupy, zabawki za 1000zl poprostu szok, dlugi po rodzinie ect. Przyjecie dziecka wiaze sie z pogorszeniem warunkow bytowych mojej rodziny, gdyby nie jej bledy mieliby dach nad glowa
        • czar_bajry Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 01:21
          Powiem tak, nie wyobrażam sobie pozostawienia dziecka bez pomocy ale to ja.
          Twoja kuzynka, twoje sumienie...
        • emila.dudek Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 02:07
          A gdyby chodziło o Twoje dzieci? Gdyby to one zostały bez nikogo?
          Tylko tyle....
          • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 16:09
            JEJ dzieci mają MIESZKANIE, które spłaca kredyt za DOM. Więc są lepsze.
        • nangaparbat3 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 07:50
          Naprawdę nie rozumiem, co dlugi i pozyczki mają do rzeczy?
        • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:42
          To siostra czy kuzynka.

          Trolololo i tyle.
          • annajustyna Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 12:04
            Siostra cioteczna.
        • lily-evans01 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:14
          Nie pier.dziel, dziecko dostałoby ok. 700 zł od państwa, a właściwie to jego opiekunowie. Rozsądnie gospodarując tą kwotą można by je za to utrzymać, niejedna rodzina by się cieszyła, mogąc tyle co miesiąc wydać na dzieci.
          Ale z ciebie siostrunia... ble...
        • e-kasia27 Rodzina zastepcza 12.01.15, 11:12
          A Twoja siostra pracowała?
          Jeśli tak, to dziecko dostanie rentę rodzinną po matce.
          Poza tym jeśli załatwisz formalności związane z rodziną zastępczą, to dostaniesz na dziecko pieniądze, więc to pogorszenie warunków Twojej rodziny nie będzie, aż takie straszne.
          Idź do prawnika dowiedz się dokładnie wszystkiego, a dopiero potem decyduj.
          I koniecznie załatw odrzucenie spadku po matce dla dziecka, żeby długów po niej nie odziedziczył - to też Ci prawnik powie, co i jak zalatwic.
          • baltycki Re: Rodzina zastepcza 12.01.15, 11:29
            wielkanocnaniespodzianka napisała:

            > Niech będzie odrzucony przez dziecko,
            > bo inaczej przejmie długi po matce wraz ze swoim ojcem.

            e-kasia27 napisała:

            > I koniecznie załatw odrzucenie spadku po matce dla dziecka,
            > żeby długów po niej nie odziedziczył -

            Niepelnoletni dziedziczy zawsze z dobrodziejstwem inwentarza.
            • morekac Re: Rodzina zastepcza 12.01.15, 12:01
              Niepelnoletni dziedziczy zawsze z dobrodziejstwem inwentarza

              Teoretycznie tak, ale i tak pewnych formalności trzeba dopełnić - chociażby po to, aby nikt potem nie twierdził, że przecież ten inwentarz był w wysokości długu. W międzyczasie inwentarz zniknie (albo go nigdy nie było) i zostaną same długi...
          • morekac Re: Rodzina zastepcza 12.01.15, 12:07
            Jeśli tak, to dziecko dostanie rentę rodzinną po matce
            Z której będzie spłacało długi.
            • asia_i_p Re: Rodzina zastepcza 12.01.15, 14:59
              A renta rodzinna dziecka nie jest przypadkiem nietykalna? I mówię o sytuacji, kiedy mieszka z ojcem, który odziedziczył długi - bo jeżeli się dopilnuje, żeby dziecko długów nie odziedziczyło (łatwe, bo całe prawo jest tak zbudowane, żeby dziecko chronić), a nie będzie mieszkało z ojcem, to w ogóle nie ma o czym mówić.
              • morekac Re: Rodzina zastepcza 12.01.15, 15:33
                A renta rodzinna dziecka nie jest przypadkiem nietykalna?
                Nie wiem. Ale jakiś czas temu czytałam o chłopcu, któremu z renty po matce komornik potrącał dług.

                (łatwe, bo całe prawo jest tak zbudowane, żeby
                > dziecko chronić)
                Tak, powiem to tym dzieciom, które muszą płacić długi przodków, bo sąd coś zaniedbał albo opiekunowie zaniedbali. Rzadkie to przypadki, ale są.
              • czar_bajry Re: Rodzina zastepcza 12.01.15, 19:56
                Jeśli dziecko ( tzn trzeba załatwić to prawnie w imieniu dziecka) odrzuci spadek w całości to nic nie będzie spłacać.
              • vocativa Re: Rodzina zastepcza 27.01.15, 10:43
                Ojciec powinien odrzucić spadek w imieniu dziecka, przyznają kuratora, który sprawdzi czy to odrzucenie jest z korzyścią dla dziecka ( a tu nie ma cienia wątpliwości) i nikt renty nie tknie. Sprawa zamknie się pewnie na jednej rozprawie w 20 minut.
                • wikipiki22 Re: Rodzina zastepcza 27.01.15, 11:21
                  Nie bardzo rozumiem, odrzucenie wcale nie musi byc korzystne dla dziecka, dlugi sa duze ale podejrzewam ze jednak nie przekrocza wartosci spadku (ewentualnie sie wsztstko zbilansuje)
        • yenna_m Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 15:38
          IMHO szczyt cynizmu.
    • srubokretka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 04:09
      wikipiki22 11.01.15, 22:19
      Zmarła moja kuzynka (siostra cioteczna),

      U nas tez kuzynki nazywa sie siostrami. Kazdej dzieckiem bym sie zaopiekowala I kazdej powierzylabym swoje dzieci. ALe mi jest latwiej , bo nie jestem egoistyczna jedynaczka. Boze mam nadzieje, ze nikt z nas nie bedzie nigdy w takiej sytuacji.

      Jednak gdybym wiedziala, ze ktoras ma do moich dzieci takie podejscie , jak ty , to wolalabym zeby jednak ktos inny sie dziecmi zajal. Przykre jak jasna chol... alez mi szkoda tego dziecka.

      Mysle, ze (chcialabym napisac: ze spokojnym sumieniem, ale ...) absolutnie nie powinnas podejmowac sie opieki nad dzieckiem. Juz cie los wystarczajaco pokaral 2 twoich dzieci.
      • atena12345 srubokretka 12.01.15, 07:12
        Weź nie przesadzaj.
        To takie proste, wziąć dziecko na wychowanie?
        To dlaczego rodziny bezpłodne stają na głowie by mieć jednak biologiczne dziecko, zanim podejmą się adopcji?
        W pełni rozumiem autorkę wątku.
        • asia_i_p Re: srubokretka 12.01.15, 07:49
          Głównie dlatego, że bardzo trudno jest o dziecko nieobciążone trudną historią rodzinną - i nie mam na myśli długów oraz lekkomyślności matki, tylko urodzenie się z alkoholem/narkotykami we krwi, FAS, RAD i tym podobne przyjemności. Wzięcie pod opiekę znanego sobie względnie zdrowego dziecka z rodziny to kompletnie inna sytuacja. Zwłaszcza, że dziecko jest duże i zostajesz dla niego ciocią, nie ma presji na natychmiastowe budowanie więzi rodzicielskiej.

          Finansowo to też inna sytuacja niż adopcja, kiedy jest to twoje dziecko i koniec - w tym wypadku będzie najprawdopodobniej renta rodzinna po kuzynce i pieniądze dla spokrewnionej rodziny zastępczej. Co rozumiem, ze względu na to, że mieszkamy teraz w czwórkę w trzech pokojach, to obawa przed ciasnotą. Trochę by mnie taka decyzja kosztowała lęku czy zastanawiania, ale nie wyobrażam sobie zostawienia aż tak bliskiej rodziny na pastwę losu.

          I przecież z tym dzieckiem powinien ktoś pogadać. Moja siostra miała 7 lat, kiedy zmarła nasza mama. Dla nas było oczywiste, że my, dzieci, zostajemy z tatą. Dla niej, jak się okazuje, nie, bo po kilku dniach spytała drżącym głosem "I co ze mną teraz będzie? O domu dziecka nie ma mowy, prawda?" Wyobrażasz sobie, co ona przez ten czas przeżywała? Nie dociera do mnie, jak w końcu bliska rodzina może przede wszystkim się bronić rękami i nogami przed dzieciakiem.
          • atena12345 Re: srubokretka 12.01.15, 08:38
            to dziecko też jest obciążone (jeśli to prawda, bo zaczynam wątpić)
            Oczywiście to co napisałaś, to prawda. Ale..
            No właśnie, ale...
            Nie można wymagać od każdego, by bez wahania zaopiekowała się czyimś dzieckiem, "bo tak należy"
            Ja mam dwójkę swoich, ale generalnie nie przepadam za dziećmi i nie mam tak zwanego podejścia do nich. Nie jestem kwoką, ani typowo "mamowatą" mamą. Kocham swoje, ale obce wolę na odległość lub na chwilę.
            Pewnie to moja wielka wada i jestem przez to niepełnowartościowym człowiekiem, a już na pewno kobietom wink
            Ale mam nadzieję, że ta dyskusja jest wyłącznie hipotetyczna.
            • atena12345 Re: srubokretka 12.01.15, 08:39
              atena12345 napisała:
              ,
              > a już na pewno kobietom wink

              Matko... KOBIETĄ oczywiście uncertain
              • nangaparbat3 Re: srubokretka 12.01.15, 16:59
                Byłam pewna, że to taki zabieg stylistyczny big_grin big_grin
                • atena12345 Re: srubokretka 12.01.15, 17:28
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Byłam pewna, że to taki zabieg stylistyczny big_grin big_grin

                  sama rozumiesz, że można się zarazić wink
            • asia_i_p Re: srubokretka 12.01.15, 13:13
              No jest obciążone, jak każda sierota, śmiercią matki. Trochę nieporównywalne z adoptowanym dzieckiem znajomej, które urodziło się z takim poziomem amfy we krwi, jakby sobie zrobiło imprezę i ćpało z kolegami.

              To jest znane dziecko, wiadomo, na co je stać. To jest duże dziecko, w wieku zdecydowanie już samoobsługowym, nie wymaga, żeby ktoś zwolnił się z pracy na opiekę nad nim, idą za tym dzieckiem pieniądze, niewielkie, ale wystarczające na utrzymanie. Czyli największy ból w zmniejszeniu przestrzeni życiowej.

              Choćbym dzieci nie cierpiała, w takiej sytuacji bym wzięła. Raz, że krew nie woda, "tak się należy" - dla mnie to jednak jest poważny argument. I druga sprawa - skąd moje dzieci mają mieć poczucie bezpieczeństwa, skoro właśnie im zademonstrowano, że w naszej rodzinie po śmierci rodziców dzieci oddaje się do domu dziecka? Choćby dla własnych dzieci bym to zrobiła. No trudno, nie miałyby, jak teraz, samodzielnych pokoi, bo bliższe dziecku wiekiem dzieliłoby pokój z nim. Trzeba by było wysprzątać piwnicę i wstawić szafę na niesezonowe rzeczy, żeby w naszych szafach zwolnić przestrzeń dla jeszcze jednej osoby. Ale za to mielibyśmy wszyscy poczucie bezpieczeństwa, a ja nie musiałabym zasłaniać w domu luster, a to też coś znaczy.
              • annajustyna Re: srubokretka 12.01.15, 13:17
                A jakby Ci chlop powiedzial, ze nie, bo odejdzie, to co?
                • asia_i_p Re: srubokretka 12.01.15, 13:24
                  To bym go zabrała najpierw na tomograf głowy, a potem do egzorcysty, bo taka radykalna zmiana osobowości to albo guz mózgu albo opętanie.

                  Kiedy przyprowadziłam męża, jeszcze jako mojego chłopaka, do domu, i zobaczyłam jak się odnosi do mojej osieroconej siostry i do faktu, że ona bardzo mocno jest obecna w moim życiu, to się w nim tym bardziej zakochałam, to był jeden z powodów, dla których miałam odwagę powiedzieć "Tak, to ten" i wyjść za mąż w wieku 23 lat za swojego pierwszego chłopaka, co w niektórych kręgach uchodzi za sporą lekkomyślność.
                  • annajustyna Re: srubokretka 12.01.15, 13:26
                    Ok, ale tu nie chodzi o TWOJEGO meza, tylko maza autorki watku uncertain. I co ma dziewczyna zrobic?
                  • rhaenyra Re: srubokretka 12.01.15, 13:28
                    ale ona nie ma twojego meza tylko swojego
                    i najwyrazniej jest z nim szczesliwa
                    czemu oczekujesz ze ma psuc zycie sobie i swojej rodzinie ?
                    • asia_i_p Re: srubokretka 12.01.15, 13:45
                      Czyli twoim zdaniem ma ot tak zaakceptować, że mąż ma gdzieś odczucia przerażonego osieroconego siedmiolatka? I być dalej z tym mężem szczęśliwa? Co więcej, czuć się z nim bezpieczna?

                      No jak się tak w ogóle da, to powodzenia.

                      Przecież nikt od nich nie wymaga, żeby dziecku stworzyli dom na stałe, tylko żeby je wzięli, aż się owdowiały facet ogarnie. Potem jest czas na szukanie innych rozwiązań, z których najsensowniejszym i najbardziej prawdopodobnym jest powrót do ojca - ale chodzi o to, żeby przez ten miesiąc czy dwa po śmierci matki to oszołomione dziecko czuło się bezpiecznie, zaopiekowane u kogoś znajomego i pewnego, a nie było przerzucane między niechętnymi krewnymi jak gorący kartofel.
                      • atena12345 Re: srubokretka 12.01.15, 13:48
                        asia_i_p napisała:

                        > Przecież nikt od nich nie wymaga, żeby dziecku stworzyli dom na stałe, tylko że
                        > by je wzięli, aż się owdowiały facet ogarnie.

                        otóż nie.
                        Wątek jest o tym, że dziecko ma zostać przygarnięte na stałe
                        Opieka tymczasowa, to zupełnie inna bajka, chociaż również ciężki temat.
                        • memphis90 Re: srubokretka 15.01.15, 21:12
                          Wątek jest o tym, że owdowiały znienacka chłop chce się targnąć na życie, bo został sam, ma długi, kiepską pracę i żadnej pomocy, bo rodzina się wypięła. Trudno, żeby wybierając sznur na stryczek, zajmował się dzieckiem. A w całej rodzinie strach, bo nie daj Boże! podrzutek zostanie na stałe i -olaboga!- cóż wtedy począć?
                          • atena12345 Re: srubokretka 15.01.15, 21:23
                            No, czyli dobrze napisałam
              • atena12345 Re: srubokretka 12.01.15, 13:45
                asia_i_p napisała:

                Wiesz, to wszystko pięknie brzmi...
                Ja nigdzie nie napisałam, że nie przygarnęłabym dziecka z rodziny, gdyby była taka potrzeba.
                Jednak uważam, że nie nadaję się na matkę zastępczą i jeśli dzieckiem zaopiekowałby się ktoś inny, to pewnie poczułabym ulgę.
                Wiem, że to niepolityczne co piszę, takie nieszlachetne i w ogóle....

                Patrzę w lustro bez problemu.
                Co do moich dzieci, to one wiedzą na kogo mogą liczyć i nie pozostawiam ich w złudnej nadziei, że na wszystkich.

                • asia_i_p Re: srubokretka 12.01.15, 15:03
                  No pewnie, że jeżeli nie jest się w posiadaniu wielkiego domu, to przygarnięcie dziecka jest kłopotliwe i można poczuć ulgę, że nie trzeba. Ale jeżeli jednak trzeba, to się to robi i nie można prowadzić gierek w nieskończoność - ktoś z rodziny jednak w miarę szybko powinien takie dziecko zgarnąć i wtedy na spokojnie starać się ustalać, co dalej. A w tej rodzinie panika, że a nuż dziecko zostanie im na głowie przysłania wszystko inne i jest to dla mnie zupełnie inny świat.
            • memphis90 Re: srubokretka 15.01.15, 16:15
              > Nie można wymagać od każdego, by bez wahania zaopiekowała się czyimś dzieckiem,
              > "bo tak należy
              W sensie moralnym- oczywiście, że można. Społeczeństwo opiera się właśnie na wzajemnej dbałości i solidaryzmie, jak wiemy z lekcji WOS w podstawówce rodzina jest najmniejszą komórką społeczną. I jeśli taka rodzina woli oddać dziecko do bidula, bo pechowo mieszkania nie odziedziczyło, tylko długi, a jakość życia kochanej ciotuni spadnie dramatycznie po przygarnięciu dziecka- to aż szkoda słów.
        • lily-evans01 Re: srubokretka 12.01.15, 09:18
          Ale to jest dziecko własnej siostry, krew z krwi, a nie adpocja od nieznanych patoli, gdzie dziecko może faktycznie być obciążone FAS< mieć HIV po mamusi narkomance, cokolwiek, i choćby skały srały nie uczynisz jego życia lepszym, a i swoje pogorszysz.
          Mam taką kuzynkę, której nie widuję od lat, bo nie mieszka w Polsce i nie przepadamy za sobą. Próbuję sobie taką sytuację wyobrazić... Wzięłabym jej córkę, choć jej z 5 lat nie widziałam, ale nie wyobrażam sobie inaczej w takiej sytuacji... Jeśli ten wątek to nie fake, to tatko o takiej cudownej konstrukcji psychicznej zaraz zacznie albo pić, albo za babami latać, a dziecko będzie zaniedbane... Wzięłabym, choćby swoim kosztem, dziecko nie jest winne długom beztroskiej matki, trzeba naprawdę kogoś nienawidzić, żeby wypowiadać się tak jak wątkodajka tuż powyżej...
    • nowi-jka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 07:50
      wziełabym to dziecko pod opiekę
      a lubisz je? bo to chyba dosc istotne
    • nangaparbat3 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:00
      Jeszcze raz: co mają dlugi do przygarnięcia (lub nie) dziecka?
      I czy mozna ufać męzowi, ktory nie pozwala Ci go przygarnąć?
      • croyance Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 23:18
        Popatrz na to z innej strony - wyobraz sobie, ze przychodzi Twoj maz, i mowi, ze od dzisiaj bierzecie do domu na wychowanie, na stale, dziecko jego zmarlego kuzyna. Bylabys chetna? Bo juz widze komentarze, gdyby jakis maz cos takiego faktycznie zasugerowal ...

        Zabieranie dziecka do domu to nie jest kupienie kota - ja np. nigdy w zyciu bym sie czegos takiego nie podjela.
        • srubokretka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 02:41
          > Popatrz na to z innej strony - wyobraz sobie, ze przychodzi Twoj maz, i mowi, z
          > e od dzisiaj bierzecie ...

          Ja odpowiem, bo wczoraj sie nad tym tez zastanawialam. Z przygarnieciem wiekszosci dzieci nie mialabym dylematow. Jest tylko jedno, ktore matka w zupelnie inny sposob niz moj wychowuje. Ten chlopiec negatywnie wplywa na moje dzieci (bicie, przeklinanie, egoizm....) wiec nie wiem czy bym sobie poradzila, ale jakby nie bylo innego wyjscia i maz, babcia , ojciec podjeli by sie pomocy to ja tez bym nie odmowila. Dziecko w takim wieku przebywa w szkole wiekszos dnia. W weeekendy bralby go ojciec, dziadkowie. Mi by zostawalo ok 4h dziennie.... czy to naprawde tak duzo , nawet z trudnym dzieckiem?
        • katriel Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 03:41
          > Popatrz na to z innej strony - wyobraz sobie, ze przychodzi Twoj maz, i mowi, z
          > e od dzisiaj bierzecie do domu na wychowanie, na stale, dziecko jego zmarlego k
          > uzyna. Bylabys chetna?

          W ogóle w głowie mi się nie mieści, że można by odmówić.
        • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 16:18
          > Popatrz na to z innej strony - wyobraz sobie, ze przychodzi Twoj maz, i mowi, z
          > e od dzisiaj bierzecie do domu na wychowanie, na stale, dziecko jego zmarlego k
          > uzyna. Bylabys chetna?
          Chętna czy nie- dziecko znalazłoby się u nas. Szczególnie, że znam jego kuzynów wink Ma nawet daleką kuzynkę z dzieckiem, która też coś powpadała w kłopoty finansowe- w analogicznej sytuacji jej dziecko też bym wzięła. Inna sprawa, że cała rodzina mojego męża pomaga sobie nawzajem, więc nawet z tym przygarniętym dzieckiem nie zostalibyśmy sami, tylko każdy chciałby jakoś pomóc.
        • nangaparbat3 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 21:32
          Alternatywa ja przygarniam dziecko z rodziny (mojej czy meza) albo trafia do bidula - wydaje mi się, ze tu nie ma miejsca na rozmyślania, trzeba robic swoje, czyli brać (dziecko).
          W "Początku" Szczypiorskiego jest chwila, kiedy jeden z bohaterow podnosi słuchawkę, z drugiej strony ktoś ze starych znajomych, teraz w getcie, prosi o pomoc, a ten odpowiada: Jestem! I myśli, że moze po to bylo całe zycie, żeby w tej jednej chwili powiedziec: Jestem!
          Pewnie niedokladnie opowiadam, czytalam ze lat temu, i pamiętam z calej powiesci tylko ten jeden jedyny fragment.
          Czasem pojawia sie przed nami wyzwanie, i tyle.
    • lafiorka2 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:13
      Biedne dziecko. I tak okazuje się jak rodzina pomaga uncertain
      Ona nie narobiła długów, tylko jej matka.A teraz , dziecko które jest jeszcze małe , w obliczu dla siebie wielkiej tragedii jest ogólnie niechciane przez nikogo.
      strasznie smutne.
    • jagienka75 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:17
      i teraz tak sobie myślę, że te wątki,gdzie była mowa, KTO SIĘ ZAOPIEKUJE MOIM DZIECKIEM/DZIEĆMI, GDY NAGLE ZEJDZIEMY Z TEGO PADOŁU, można sobie w dupę wsadzić.
      żal dziecka. przecież ono jest już w takim wieku, że większość rzeczy rozumie i być może już wie, że nikt go nie chce.
      • lafiorka2 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:21
        To samo pomyślałam. Dziecko ematki weźmie każdy, ona obce juz chyba nie bardzo. uncertain
        • premeda Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:45
          E tam znam przynajmniej kilka sytuacji w realu, gdzie dziećmi (ba mającymi jak najbardziej żyjących rodziców, tylko niewydolnych) zajmowało się rodzeństwo, kuzynostwo, dziadkowie czy tam ktoś jeszcze z rodziny. To sytuacja jak powyżej jest wyjątkiem. Na ogół w sytuacjach trudnych ludzkość staje na wysokości zadania.
        • jagienka75 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:22
          Dziecko ematki weźmie każdy, ona obce juz chyba nie bardzo
          > . uncertain


          tak im się tylko wydaje, że ich dziecko weźmie KAŻDY.
    • pomidorpomidorowy Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:27
      jesli chodzi o finanse to przeciez mozecie byc rodzina zastepcza , wtedy dostaniecie jakies pieniadze.
    • mynia_pynia Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:29
      U mnie w dalszej rodzinie była tragedia gdy zginęli rodzice i zostawili pięcioro rodzeństwa. Najbliższa rodzina mimo że mieli już po 2-3 swoich dzieci podzieliła się dziećmi, jedni wzięli 2 chłopców drudzy 3 dziewczynki.
      Mam kolegę, którego babcia też nie chciała mimo że wcześniej deklarowała chęć opieki a po śmierci drugiego rodzica cisza - bardzo tragiczna sytuacja, kolegą zaopiekowała się ciocia, która wówczas miał 17 lat na spółkę z babcią z drugiej strony. Dziewczyna poświęciła sporo, swoją edukację. Studia robiła dopiero koło trzydziestki jak kolega był w średniej.
      Nie rozumiem jak można nie wziąć "swoich" dzieci, można być rodziną zastępczą.
      • jowita771 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:48
        Moja kuzynka miała w pracy do czynienia z chłopcem, którego rodzice zmarli, jak był mały. Dziecko miało trafić do adopcji i miało duże szanse, to było wtedy dwu- czy trzyletnie dziecko bez obciążeń. Ciotka dziecka wzięła go jednak w rodzinę zastępczą. Zrezygnowała po paru latach i chłopiec trafił do domu dziecka. Ciocia go odwiedzała potem tylko. Szkoda, że wcześniej dzieciak nie trafił do adopcji zamiast do dobrej cioci.
        • lalota Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:38
          Witam. Czytam i nie moge sie powstrzymac przed zadaniem pytania: A co byscie zrobily/poradzily gdyby takie przygarniete dziecko (troche starsze niz w poscie zalozycielki ale nie wiem czy to istotne) dawalo wam i waszej rodzinie tak popalic swoim podejsciem i zachowaniem, ze codziennosc stalaby sie nieznosna? Sytuacja o tyle podobna, ze dziecko tez kuzynki, ojciec tez niewydolny, sytuacja finansowa i prawna bardzo skomplikowana (sutuacja rozgrywa sie w dwoch roznych krajach, ojciec prawdopodobnie zyje z lewych zasilkow na dziecko ktore z nim nie mieszka i nie zgadza sie na zadne formalnosci, nie placi na dziecko ani grosza a do tego nie mowicie tym samym jezykiem - doslownie). Jakiekolwiek porady a nawet przemyslenia bardzo mile widziane bo chyba stracilam dystans i perspektywe.
          • annajustyna Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 12:08
            Nawet sobie sytuacji nie wyobrazam. Ale chyba wzielabym kogos, kto zna dobrze jezyk kraju ojca i ustalila, czy fajtycznie ma miejsce lewizna z zasilkami. A potem wystapila o nie...
            • lalota Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 17:19
              Dzieki annajustyna
    • hugu Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:32
      Ja bym "rozpuściła wici" po jeszcze dalszej rodzinie. Myślę, że przy odpowiednio szerokiej grupie osób pytanych, czy chcieliby zostać rodziną zastępczą dla dalekiego siedmioletniego kuzyna, znajdzie się ktoś, kto odpowie "tak". Tylko trzeba odgrzebać telefony, adresy, no i za każdym razem przełknąć żabę tłumaczenia, dlaczego nie wy. Ale ważniejsze jest dobro dziecka. A najlepiej byłoby, gdyby pozostało w rodzinie ale u kogoś, kto je chce. Ktoś taki przy wielkim szukaniu na pewno by się znalazł.
      • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:45
        najlepsza odpowiedz w tym watku
    • beverly1985 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:36
      Jeśli nikt dziecka nie chce, to może po j oddać je do adopcji ze wskazaniem? Mnóstwo rodzin chętnie weźmie zdrowe dziecko, nieobciazone FAS em, radem czy innymi przyjemnosciami.
      Można znaleźć dobra rodzinę, i dogadać sie w sprawie kontaktów/odwiedzin.
      • baltycki Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:32
        > Jeśli nikt dziecka nie chce, to może po j oddać je do adopcji ze wskazaniem?
        I kogo wskazesz, jesli nikt nie chce?
    • mamma_2012 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:37
      Minęły dwa tygodnie, to bardzo niewiele czasu. Nie nastawiajcie sie teraz na ostateczne rozstrzygnięcia. Zorganizujcie opiekę na najbliższe tygodnie czy miesiące. W tym czasie skontaktujcie sie z ośrodkiem adopcyjnym, może komuś to dziecko sprawi wielka radość.
      Może ojciec sie ogarnie, może babcia zmieni zdanie, a może wy zobaczycie, ze jest niezle.
      Nie nastawiajcie sie tez na zrzucenie opieki na jedna osobę. Może jesli każdy da coś z siebie, uda sie zapewnić dziecku przyjazne warunki w rodzinie.

      Swoją droga po takiej akcji (jesli jest prawdziwa) już nigdy nie spalabym spokojnie, mając świadomość, ze moje dzieci zostaną w analogicznej sytuacji potraktowane tak samo (bo chyba sie nie ludzisz, ze inaczej).
      • kasia7911 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 08:58
        To jest test na człowieczeństwo...najbliższa rodzina chłopca i twój małżonek oblali...Obrzydliwe.
        • gryzelda71 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 11:50
          Na szczęście forumki nie zawiodły. Zdały huraaaaa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka