Dodaj do ulubionych

Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkami?

09.02.15, 18:27
Jak zdobyć pieluchy w Polsce? Jade do matki, do mieściny pod Krakowem, jak to przetrwać i sie zabezpieczyc na rożne okazje w tym dzikim kraju?
I inne takie, bliskie wątkom na forach podrozniczych o wyprawach do Bangladeszu i Kambodży.
Czy naprawdę uważacie, ze po roku, pięciu czy dziesięciu, gdzieś w świecie (lub UK), wizyta w Polsce to takie wyzwanie?
Niedawno przez ponad 4 tygodnie byłam na szkoleniu w obcym kraju, z internetu dowiedziałam sie, gdzie mozna dobrze zjeść, wpaść na zakupy i do spa, fakt, ze nie rozrtrzasalam, gdzie mydło kupię o 5% taniej niż w Tesco.
Obserwuj wątek
    • drinkit Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 18:35
      Nie tylko w Polsce. Jeden mój znajomy jechał na wakacje do Portugalii. Bite dwa tygodnie jadł wyłącznie pizzę "bo nie wiadomo jaka bakteria w tym ich portugalskim jedzeniu siedzi". Nic mnie już nie dziwi.
    • mx3_sp Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 18:46
      Dobrze ze pamietaja jezyk zeby pytanie zadac. Znam takich co po 2 miesiacach juz obcego akcentu nabieraja
    • mikams75 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 18:46
      Jestem poza pl ponad 10 lat i tez nie pojmuje takich watkow, nigdy nie miewam takich dylematow jadac do Polski, wrecz przeciwnie - uwazam, ze na "starych smieciach" znajde wszystko bez problemow a poza tym jade do rodziny, ktora mnie szybko poinformuje o sklepowych nowinkach w okolicy.
      A jak chce wyjsc do knajpki to sie po prostu daje innym prowadzic w sprawdzone przez nich miejsca.
    • echtom Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 18:53
      Może niektórym czas się zatrzymał 25 lat temu?
      • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:17
        Jak czytam wątki debigrantek (nie mylić z emigrantkami) to mam wrażenie, że dla nich czas w Polsce zatrzymał się w roku w którym wyjechały. Pamiętam jak jedna taka kłóciła się z tubylczynią, że lepiej wie jak się załatwia rejestrację samochodu, nie dochodziło do niej że przepisy zdążyły się już zmienić od tego czasu trzy razy i teraz jest inaczej i łatwiej niż przed jej debigracją.
        • rafalzalu Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:14
          aha, znaczy jak ktoś pyta bo coś mogło się zmienić to źle. A jak nie pyta, to też źle bo przecież się zmieniło.
    • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 18:58
      Ojp nastepna nie odrozniajaca "gdzie jest taniej" od "jak zdobyc?".
      Tak,bedac w Pl pytam o produkty warte polecenia,o tansze sklepy,o ulgi w komunikacji.
      • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:26
        I jadąc na wakacje "do Egiptu", na Dominikane czy do Rumunii tez roztrzasasz, gdzie zaoszczedzisz euro czy funta tygodniowo (euro to +/-10% ceny paczki pieluch w Polsce dla tych całkiem oderwanych od naszych realiow).
        Jesli zna sie język (a po roku jeszcze chyba idzie sie dogadać), to trzy kliknięcia rozwiązują wszystkie problemy oszczednych lub niezaznajomionch z egzotycznymi polskimi realiami.
        • mx3_sp Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:47
          pod warunkiem, że się jeździ.
        • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 20:47
          Bedac we Wloszech czy Holandii jak najbardziej pytalam gdzie cos dostane taniej,co sie bardziej oplaca,nie lubie przeplacac.Np.pieluchy jakie uzywalo moje dziecko byly w jednym z krajow niedostepne, wiozlam ze soba.Masz jakis problem z tym,ze ktos chce zaoszczedzic.
          • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:45
            Nie lubisz przepłacać a wiele razy się chwaliłaś na forum drogimi markami torebek, butów i ciuchów, oczywiście Twoja sprawa, ale jakoś to nie współgra "z liczeniem się" z kasą.
            • rafalzalu Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:17
              to że ktoś kupuje markowe/drogie rzeczy nie znaczy, że chce płacić za nie więcej niż potrzeba. Jak chce się kupić Porshe to też warto zapytać okolicznych dealer'ów o oferte. No ale można też zapłacić ile żąda pierwszy z brzegu w cenniku bo przecież "mnie stać'
      • lauren6 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 20:52
        Ojp jaka bjeda musi być na tej emigracji skoro pytają na forum jak zaoszczędzić 10 zł na paczce pieluch.
        • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 21:01
          Tu 10zeta tam 10 zeta. Czlowiek ma prawo byc oszczednym (czy biednym) na emigracji rowniez. Niektorzy w pl to mysla ze za granica to ulice kasa wybrukowane...
          • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:19
            Nie, wcale tak nie myślą, tylko debigranci uparcie wmawiają, że tak jest i że tam za najniższą krajową można dwa razy w roku wyjeżdżać całą rodziną do 5 gwiazdkowego kurortu. My tu żyjący w Polsce wiemy, że świat jest różnorodny wszędzie, i że za granicą też jest bieda i patologia. Debigranci zaś za wszelką cenę chcą pokazać, że jest inaczej.
            • to_ja_caryca_katarzyna Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 12.02.15, 09:45
              Tak, to prawda ze jest bieda i patologia ale w pewnych krajach panstwo biedzie i patologii pomaga o wiele wiecej niz w Polsce. Bieda byla jest i bedzie bo to bardzo zlozone zjawisko, ale co uwazam za najsmutniejsze, to ze osoby na porownywalnych ciekawych stanowiskach, jak manager, project manager, handlowiec itp. zarabiaja w Polsce kilkakrotnie mniej niz na zachodzie i nie probuj pienic sie, bo znam realia i w Polsce i poza... Polska jest wyrobnikiem Europy.
              • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 12.02.15, 09:48
                >Tak, to prawda ze jest bieda i patologia ale w pewnych krajach panstwo biedzie i patologii pomaga o wiele wiecej niz w Polsce.

                To akurat plus, nie mamy całych dzielnic muzułmańskich gdzie nawet policja boi się wjechać, a ludzie przyjechali skuszeni wysokością zasiłków, zaś nasi "Afrykanerzy" jak już są to uczciwie pracują (np. lekarz), a nie żyją z zasiłków jak czarni w innych państwach gdzie od nadmiaru wolnego czasu przychodzą im różne myśli do głowy i przestępczość gotowa.
                Naprawdę dzięki niskim zasiłkom praktycznie nie istnieje u nas (w porównaniu do zamożnych zachodnich krajów) wysoka przestępczość cudzoziemców i całe niebezpieczne dzielnice przez nich opanowane.
                • to_ja_caryca_katarzyna Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 12.02.15, 10:27
                  he he he, skutecznosc polskiej policji jest znana w Europie i na swiecie big_grin
                  Co z tego ze polscy policjanci moga wszedzie wjechac jak nie wjezdzaja.
                  Moje drogie, jakbys nos wytknelo poza krakowski smog, to bys wiedzialo, ze Polska przypomina w bardzo wielu miejscach zakazane europejskie dzielnice. Co z tego ze nie ma afrykanerow, od meneli az sie roi. Co z tego ze oni polscy, katoliccy? Mniej boli jak paluja i raczki ucinaja?
                  • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 12.02.15, 10:41
                    Rączki ucinają pseudokibice innym pseudokibicom, oczywiście nie powinni tego w ogóle robić, ale przeciętny człowiek nie będący pseudokibicem raczej nie jest tu zagrożony.
                    Średnia wieku ofiar kiboli to 17-25 lat, wszyscy znani policji najczęściej. Pokaż mi dzielnicę w polskim dużym mieście (lub na jego przedmieściach) gdzie policja (i przypadkowi ludzie) nie wjeżdża bo się boi? Pokaż, podaj nazwę. Albo miejsce gdzie są strzelaniny pseudogangów na ulicach w biały dzień - pokaż, podaj polskie miasto, dzielnicę.
                    Albo przykład gdzie w Polsce dokonano zamachu z ofiarami śmiertelnymi na redakcję gazety typu "NIE", od biedy "Wyborcza"? Albo przykład gdy zabito w Polsce jak kozę podcinając gardło reżysera bo zrobił film który się cudzoziemcom nie spodobał.
                    Podaj przykład.
        • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 21:21
          Oszczedny=biedny?W ramach przyjazdu z innego kraju nie musze placic za caly bilet dla dziecka jak moge kupic ulgowy,tylko po to by komus udowodnic,ze mnie stac.Nikt nie zabrania ci przeplacac, ja nie musze.
          • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:06
            Edel skup sie - lacznik "czy" oznacza "albo" nie "rowna sie". zdanie nalezy rozumiec:
            Czlowiek ma prawo byc biednym i oszczedzac na pieluchach i tak samo jak bogaty ma prawo byc oszczednym i nie rwac sie przeplacac o 10 zloty.
            • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:28
              Ojp jaka bjeda musi być na tej emigracji skoro pytają na forum jak zaoszczędzić 10 zł na paczce pieluch

              Gdzie ty tam masz czy?
          • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:20
            Przypomniał mi się znajomy, oszczędny do bólu, ale nawet on mówił, że na urlopie to on nie dziaduje i nie rozumie takich ludzie, co to za urlop jak nawet wtedy musisz się "szczypać" z kasą i ciągle przeliczać. Dodam, że na co dzień osoba bardzo oszczędna.
            • evee1 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 04:16
              I co tego wynika?
              • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:05
                Nic. Gazeciarz statsy nabija po prostu wink
        • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:06
          Kazdy emigrant Ci powie, ze wyjazdy do Polski sa drozsze niz wakacje na Bali. Lnie tez to zawsze dziwi, ze jade na 4 dni a z potfela ubywa w takim tempie jakbym dzien w dzien Dom Perignon do sniadania, obiadu i kolacji pila. Ciekawe zjawisko.

          Ale watku o pampersach tez nie zrozumialam. Chociaz, podobno w takiej Norwegii pieluchy sa dotowane przez panstwo wiec moze czlowieka przerazac kupowanie po normalnej cenie.
          • evee1 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 16.02.15, 06:22
            black_halo napisała:
            > Kazdy emigrant Ci powie, ze wyjazdy do Polski sa drozsze niz wakacje na Bali.
            No, ja nie kazdy, ale w moim przypadku to akurat sie sprawdza wink.
    • baltycki Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:04
      OO,
      wlasnie,
      Survival..
      Dawno bella_maruda nie pisala o synach smile
      • kitjensen Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:15
        Juz 24 lata temu w Polsce z malym wtedy jeszcze synem ,ktory mial 10 miesiecy bylam na pierwszych wakacjach fakt pampersy to byla nowosc ,a mimo to bez problemu odkrylam ze sprzedaja je w Feniksie na dzieciecym stoisku, a teraz powiedzialabym ze w Polsce jest znacznie wiekszy wybor wszystkiego niz w Angli , Dani itp
        Wpisz swoją odpowiedź
        • malwa51 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:23
          w Anglii nie wiem, ale na pewno wiekszy wybor niz w Norwegii i Szwecji razem wzietych.
          • mx3_sp Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:26
            na Woodstocku było tylu ludzi co w 2 największym mieście w Szwecji , słowa Szweda.
            • malwa51 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:42
              Nie wiem ile bywa na Wood,. ale przypuszczam ze chlopina nie mylil sie zbytnio wink
    • malwa51 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:22
      Nie, nie uwazam ze to survivalsmile Ogarniam, ze w Tesco czy innym Carrefourze jest taniej (ale nie chce mi sie tam jezdzic), komunikacja, knajpami czy spa sie nie interesuje, bo znizki mi nie przysluguja, a do dwoch ostatnich nie chodze. Kosmetyczke odwiedzam "swoja" i fryzjerke takze. Zakupy w PL roznia sie tylko tym, ze zawsze moge sobie wyskoczyc po mleko, a zagranicom nie bardzo moge, mieszkam na zadupiu i to wyprawa na 10 km w jedna strone z czego dosc ciekawy kawalek przez nieoswietlony las (i patrz uwaga o "niechcemisie").
    • najma78 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:31
      lena.ellena napisała:

      > Jak zdobyć pieluchy w Polsce?

      W tamtym watku nie pytano o to jak zdobc a o ceny i rodzaje zdaje sie. Jesli osoby z ktorymi bedzie miala kontakt nie maja malych dzieci to moga nie wiedziec jakie pieluchy i gdzie najlepiej kupic. Na forum przeciez pada mnostwo idiotycznych pytan i zakladane sa durne watki wiec w czym problem?


      • kamykwskarpecie Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:43
        Pampersy albo Huggiesy są dostępne w każdym cywilizowanym kraju. W Polsce cena to 8-10 funtów w przeliczeniu za duża paczkę. Funt więcej czy mniej to taki problem?
        • mx3_sp Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 19:49
          najgorsze jest to,że cała instrukcja wyłącznie po polsku.
        • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 20:04
          Facet tam wyliczyl ze 10L oszczedza jak poszuka w uk. Czyli 55zeta. Czy to duzo cZy malo? Nie wiem ale jak popatrzymy na forum oszczedzamy to jeszcze sie okaze ze 3 osobowa rodzina sie za te kase wyzywi. Przez tydzien.
          • iwoniaw Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 08:53
            Taki "oszczędzający 10 GBP" na pieluchach powinien się jeszcze zastanowić, czy będzie je niósł przez Europę na plecach, bo jeśli zapłaci za nadbagaż w samolocie, to oszczędność może się okazać bardzo pozorna.
            A wątki survivalowe są rzeczywiście komiczne, zważywszy na fakt, że w tej chwili praktycznie każda sieć handlowa, operator komunikacji zbiorowej czy inne kina/muzea/baseny mają strony internetowe z całkiem przejrzystym cennikiem oferowanych produktów/usług oraz wyszczególnieniem ewentualnych zniżek...
            • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:03
              No dla kogos dla kogo dycha w t czy w tamta jest bez roznicy to moze to jest smieszne. Maria Antonina tez sie smiala ze ciastek nie chca jesc...
              Sami sobie ludzie swiadectwo wystawiacie - czy gdyby koles napisal "gdzie kupie najtaniej pieluchy: allegro hurtownia okazje" to tez by taka polewka byla?
              • iwoniaw Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:48
                Nie chodzi o to, czy dycha to różnica czy bez różnicy, tylko po pierwsze, czy faktycznie wożąc ze sobą towary rozmaite kupione taniej oszczędzamy (bo może się okazać, że opłata za bagaż różnicę zeżre, a my się tylko natachamy dodatkowo), po drugie - to nie są jakieś tajne informacje, których nie można sobie wygóglać w 10s, zamiast zaśmiecać forum wątkami "czy tesco jest w PL tańsze niż w UK i dlaczego nie #jakjawamwspółczujężetamżyjecie".
                • malwa51 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:49
                  Racja! Patrze na promocje, jesli sa naprawde fajne i zalezy jeszcze co jest w promocji. Jesli z 30 kr na 10 przecenione sa pomidory wygladajace daremnie, a w dodatku w kilku opakowaniach jest plesn, to daje sobie siana, wole kupic drozsze, a lepsze. Do Polski z wyjatkiem zarcia na droge (na promie i stacjach benzynowych jest drogo) i kosmetykow nie biore nic z wyjatkiem prezentow.
            • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:08
              Właśnie o to mi chodziło. Emigranci znają język polski. Wiadomo, ze praktycznie każdym kraju sa te same narzędzia do wyszukiwania promocji, atrakcji i hoteli, wiec trzy kliknięcia i wszystko wiadomo, bo po co komuś, kto jedzie do rodziny do Rzeszowa informacja, ze najtansze pieluchy sa w Szczecinie na Kolejowej w budce pani Jadzi.
              Wiadomo, ze taniej kupuje sie w marketach czy dyskontach niż w aptece (tak jak w większości krajów).
              W ciagu ostatnich kilku lat w Polsce nie było wielkich rewolucji w żadnej dziedzinie, więc raczej trudno stracić kontakt z ta egzotyczna rzeczywistoscia, zwłaszcza śledząc wątki na forach. Już nawet nie wspominając, ze zwykle Ci podróżnicy ruszają do swojej rodziny, w miejsce, które opuścili kilka lat temu i co najwyżej pojawił sie dodatkowy sklep lub pani Zdzisia wyremontowala swój warzywniaczek.
              W dzisiejszych czasach wyjazd na miesiąc np. z Anglii czy Niemiec do Polski nie wymaga większych czy innych przygotowań jak podróż do innego miasta.
              Sporo podrozowalam po świecie i rzeczywiście sa miejsca, gdzie nie wiadomo czego sie spodziewać, nie zna sie języka i trudno spotkać kogoś z kim mozna sie dogadać. I rzeczywiście, gdybym miała jechać przez miesiąc pilnować schorowanej cioci w Chinach czy Chile, to zbieralabym informacje jak w wątku dziewczyny, ktora jechała pod Kraków odwiedzić chora matkę.
              Zwyczajnie nie mogę sie oprzeć wrażeniu (takie mam prawo), ze to taka maniera jak to zapomniane słów po miesiacu emigracji.

              • iwoniaw Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:20
                Mam identyczne wrażenia czytając wspomniane wątki.
              • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:39
                Zlikwidowac forum "zakupy" tam tylko tubylczynie pytaja gdzie kupic taniej pampersy,sloiczki i kaszki.
                • memphis90 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 13.02.15, 18:53
                  I ten, kto przyjeżdża na tydzień do PL będzie czaił za promocjami w realu (typu 14. grudnia do 10 pampersy 20% taniej) lub jeździł po mieście szukając tego jednego sklepu ze słoiczkami tańszymi o 10 groszy? Albo zamawiał tanie "duńskie pieluszki" czy skąd tam to się zamawiało...? Naprawdę nie wystarczy zasada, że kupuje się w markecie, a nie w delikatesach i na stacjach benzynowych?
            • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:23
              Nie ma co się śmiać, na wątku emigranckim (tu, na gazecie) jedna Pani z Irlandii zastanawiała się (nie pamiętam na czym ostatecznie stanęło) czy nie lepiej wysłać bagaż tanim kurierem do Polski niż opłacać go na lotnisku. Tak oto wygląda syte godne życie na emigracji.
              • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:59
                Ja troche rozumiem te rozkminy bo biorac pod uwage ceny bagazu, faktycznie bardziej sie oplaca wyslac kurierem. Nie jezdze z dziecmi ale mam kolezanke w Londynie, ktora ma dwojke i tak wlasnie robi i robila jeszcze zanim linie wprowadzily te limity. Na dwojke dzieci wysylala 50-60kg bagazu a sama jechala tylko z rzeczami potrzebnymi na podroz (dla trzylatka i polroczniaka wiadomo, extra ciuchy na zmiany, pampersy na droge, jakas mata, husteczki, grzechotki, zabawka dla starszego itd. nawet i to plus wozek to juz duzo. Jakby miala doplacic za nabagaz (6 euro za kg a mozna bylo wziasc 20kg), nastepnie wyjsc z samoloty z dziecmi i wozkiem, odebrac bagaz i przetoczyc sie przez lotnisko....
                • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:21
                  No to powiem ze moja wlasna matka lata temu jak jechalismy na wakacje czesc bagazu puszczala poczta a my jechalismy z podrecznym...
        • run_away83 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:10
          I tu się mylisz, pieluch huggies już w Polsce nie ma.

          BTW. Rok temu z hakiem, jak przeprowadziłam się do UK, to założyłam bardzo podobny wątek na forum emigranckim, bo okazało się, że pieluch, których używałam w Polsce, tutaj nie mogłam znaleźć. Na szczęście emigrantki były o wiele bardziej wyrozumiałe od ematek i nie próbowały mnie za to zadziobać.

          Produkty dostępne w różnych krajach mocno się od siebie różnią, niektóre marki nie wszędzie są dostępne (po przeprowadzce musiałam się rozstać m.in. z ulubionym szamponem i fluidem). Jak ktoś jest uzależniony od konkretnego produktu (np. ze względu na alergię) to wyjeżdżając za granicę powinien się upewnić, czy ów produkt jest tam dostępny.
          • kandyzowana3x Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:36
            pieluch huggies juz i w uk nie ma od jakiegos dluzszego czasu. Huggies zostawila tylko pieluszo majtki i pieluchy do plywania. Wycofali sie z pieluchuch iles lat temu. A w polsce kupowalam huggiesy.
          • purchawkapuknieta Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:20
            bo to inna sytuacja: pojawiasz sie w obcym świecie i szukasz pomocy. facet przyjeżdża do kraju, gdzie spędził 3/4 zycia i nie umie sie po nim poruszać?
            • run_away83 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:30
              Facet wyjechał z Polski zanim urodziło mu się dziecko. W Polsce nigdy pieluch, ani innych produktów dla dzieci nie kupował. Skąd ma wiedzieć co jest dostępne na rynku artykułów dziecięcych i jaka jest rozpiętość cenowa?

              BTW - w Polsce artykuły dziecięce są dużo droższe niż w UK. Kupowanie pieluch, mleka i jedzenia dla dziecka Pl podczas miesięcznego pobytu w Polsce może zrobić sporą wyrwę w budżecie kogoś, kto analogiczne produkty kupował w UK bez żadnej spiny. Nie wszyscy emigranci śpią na pieniądzach, niektórzy mają kasy na styk i rozsądnie nią gospodarują.
              • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:57
                Treść posta powinna być więc mniej wiecej taka: "Bede w kwietniu w Krakowie, potrzebuje tanich pieluch i taksówki z fotelikiem. Doradzcie coś"
                Bywalam z małymi dziećmi w rożnych krajach. Przynajmniej w Europie naprawdę nie ma problemu ani z kupieniem Pampersow ani sloiczkow znanych marek ani innych przydatnych rzeczy, choć wybór w zależności od kraju rozny. I gdzie by sie nie pojechało, to zawsze zasady sa proste, w hotelu drogo, na stacji benzynowej drogo, w sklepie z mydlem i powidlem drogo. W hipermarketach i sieciowych sklepach taniej, a te łatwo rozpoznać.

                Co do tego, co chce sie dowiedzieć, wnosi podkreślenie już w tytule kierunku podróży?
                • krecik Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 07:53
                  > Treść posta powinna być więc mniej wiecej taka: "Bede w kwietniu w Krakowie, po
                  > trzebuje tanich pieluch i taksówki z fotelikiem. Doradzcie coś"

                  Dla udowodnienia ci, ze masz problem ze zrozumieniem tego, co komentujesz i dyskutujesz z wlasnym wyobrazeniem o pytaniu zadanym w tamtym watku, zacytowalam ci posta zalozycielskiego:

                  "Wybieramy się w kwietniu z UK do PL z 18mies dzieckiem. Może ktoś doradzić gdzie najlepiej kupić pampersy żeby nie bulić jak za zboże? Jedziemy na miesiąc, więc nawet jak przepłacimy to to dalej będziemy wypłacalni, ale po co?

                  Jak ktoś wie czy można w Krakowie zamówić taxi z fotelikiem dla dziecka to również będę wdzięczny za info

                  dzięki"

                  Wez idz do kuchni, zrob sobie herbatke z pradem, znajdz jakas patelnie i uzyj ja centralnie, a potem zaloguj sie ze swojego poprzedniego nicka.

                  Ag
                  • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:08
                    Krecik http://emots.yetihehe.com/1/okok.gif big_grinbig_grinbig_grin
    • a1ma Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 20:51
      Daj spokój, ja wlasnie przedwczoraj wróciłam z niemowlakiem z Tajlandii, podpowiem - pieluchy kupowaliśmy w lokalnych sklepach. Wszyscy przezyli.
    • helufpi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 09.02.15, 21:22
      fakt, ze n
      > ie rozrtrzasalam, gdzie mydło kupię o 5% taniej niż w Tesco.
      Ludzie nie roztrząsają takich rzeczy dla przyjemności tylko z biedy. Niekiedy jeszcze z przyzwyczajenia (do biedy) - u niektórych to przybiera postać pewnego rodzaju sportu, przeglądanie gazetek, polowanie na promocje.
      • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:05
        Ojp czy mozna po prostu nie lubic przeplacac?np.zawsze tlumacze synowi,ze cos slodkiego czy do picia kupimy w sklepie,a nie w kiosku gdzie przebitka cenowa jest masakryczna.
        • aurita Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:01
          mozesz nie lubic przeplacac, ale jadac na krotki czas do obcego kraju nie jedziesz aby tam oszczedzac ale aby zwiedzac/spotykac sie z rodzina/ znajomymi. Nie szkoda Ci czasu na szukanie pampersow o 5 zl tanszych? (i prawdziwa ematka nic slodkiego dziecku nie daje, to tak na marginesie)
          • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:38
            Ten pan bedzie tam miesiac z tego co wiem.Ja nie lubie przeplacac.Rodzina nie ucierpi jak kupie Kubusia w Tesco,a nie w kiosku.
            • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:25
              Kubuś to straszny syf, nie kupuj tego ani sobie ani dziecku. Serio.
              • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:31
                Tak samo jak cola,Batony itd. Wszystko jest dla ludzi.
                • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:01
                  A potem 10-letnie dzieci mają cukrzycę lub początki zmian miażdżycowych i lekarze biją na alarm, no ale przecież "dziecko szczupłe i ma zdrowe zęby więc o co chodzi"....
                  • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:26
                    Serio wierzysz,ze jak raz na dwa lata w Pl wypije 3kubudie to bedzie chory?
                  • majenkir Gazeta 10.02.15, 21:42
                    gazeta_mi_placi napisała:
                    > A potem 10-letnie dzieci mają cukrzycę


                    Kuzwa, juz ci kiedys pisalam, ale widze, ze jestes niewyuczalny.
                    10-letnie dzieci choruja na cukrzyce typu 1!
                    • rosapulchra-0 Re: Gazeta 10.02.15, 22:03
                      Nie tylko 10-letnie. Widziałam trzylatki chorujące na cukrzycę. W Polsce widziałam, w Olsztynie, w szpitalu dziecięcym, zwożone helikopterami do szpitala..
                      • gazeta_mi_placi Re: Gazeta 11.02.15, 16:18
                        W UK zaś takich nie ma.
                        • rosapulchra-0 Re: Gazeta 11.02.15, 18:10
                          Pozwolę sobie zacytować radę krecika, espeszyliforju:
                          CytatWez idz do kuchni, zrob sobie herbatke z pradem, znajdz jakas patelnie i uzyj ja centralnie
                          Może w końcu rozjaśni ci się w tym ciasnym i ciemnym łbie.
          • baltycki Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:48
            > Nie szkoda Ci czasu na szukanie pampersow o 5 zl tanszych?
            Ktos zapytal emamy "gdzie najtaniej" wlasnie dlatego, ze szkoda czasu na szukanie w PL.
            Dowiedzial sie, juz nie musi szukac.
      • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:10
        Guzik prawda. Są ludzie z natury oszczędni i nie ma znaczenia, czy są biedni czy bogaci. Po prostu taki mają charakter i już.
        • aurita Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 09:59
          nie wszyscy, nie wszyscy, jadac do UK kupowalabym pieluchy w pierszym spotkanym markecie a zaoszczedzony czas poswiecila na zwiedzaniesmile
          • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:14
            A czy ja napisałam, że wszyscy? Po prostu ludzie są różni. Dla jednego oszczędność 10 zł na paczce pieluch ma znaczenie, dla innych nie. Proste, prawda? wink
            • aurita Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:24
              no owszem sa ludzie dla ktorych kasa jest najwazniejsza.... tylko po co wtedy jechac na wakacje? lepiej zostac w domu i zaoszczedzic
              • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:42
                Ale to nie o to chodzi, ze kasa jest najwazniejsza tylko, ze jak przyszalejesz na wakacjach to nie bedziesz potem miala co jesc w domu. Niektorzy naprawde maja taka sytuacje. Wiec albo jedziemy i oszczedzamy albo nie jedziemy wcale.
                • aurita Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:00
                  jakos nie chce mi sie wierzyc, ze te 5 zl na pampersie zrujnuja komus budget domowy-mowimy o kims kogo stac na zagraniczne wakacje

                  Ja sie wybieram w tym roku do Norwegii, wiec napewno bede oszczedzac i wezme ze soba sloiki (ale obciach) ale to naprawde drogi kraj, szczegolnie dla kogos zarabiajacego w Polsce....
                  • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:05
                    Wiesza, jada pierwszy raz z poltorarocznym dzieckiem. Gdyby jechali wczesniej to by wiedzieli gdzie sie pamki kupuje, zgaduje. A skoro nie wiedza to nie byli, a skoro nie byli poltora roku to mniemam, ze albo dziecko problemowe (co czesto kosztuje mnostwo hajsu) albo ich nie bylo stac i stad pytanie o tansze pampersy. Zreszta jak mowie, emigrantow kasa leci z porfela jak woda.
                    • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:44
                      Oj leci, oj leci. Mąż był z dziećmi na przełomie października i listopada w Polsce przez dwa tygodnie. A on oszczędny, ale tyle kasy poszło, że jak podliczył wszystko, to stwierdził, że przehulali dwumiesięczny koszt życia w UK. Inna sprawa, że w Polsce życie wcale tanie nie jest.
                      • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:21
                        Mnie w listopadzie ubieglego roku poszlo przez 4 dni tysiac euro. Nie wiem na co, kupilam jedna pare butow za 130 zlotych, z przeceny. Jechalam z bagazem podrecznym samolotowym. Miesiac pozniej bylam ponad tydzien i poszlo mi mniej ale tylko dlatego, ze pierwsze cztery dnia rozwalila mnie grypa zoladkowa i nie dalam rady sie ruszyc z domu to i kasy nie bylo gdzie wydac.
                        • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:28
                          Zerknij na wydruk z karty. Tam po wsze czasy zostaje wyryte, co tym razem kryje sie za "na co to poszło"wink
                          • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:29
                            Oj nie, ostatnią rzeczą jest dla mnie przeglądanie wydruków z konta. Mam za słabe serce big_grin
                          • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:47
                            A na wydruku: wyplata 100 euro, wyplata 200 euro, wyplata 50 euro, wyplata 200 euro ...
                            • joa66 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:59
                              Moim zdaniem jeżli ktos wydał znacznie więcej niż przewidywał (i zdarza się to częsciej niż raz) to powinien pomyslec NA CO wydał.

                              Jedynym logiczny wytłumaczeniem jest to, że "u siebie" pilnuje budżetu , oszczędza, a na wyjeździe traci kontrolę (co widać na przykład po tym, że nie wie na co wydał).
                              • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:07
                                Tak, doskonała istoto. Masz świętą, doskonałą rację big_grin
                        • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:29
                          To na co tyle poszło? Nie wiem jak hotele, pewnie jak wszędzie w miarę dobrej jakości są drogie, ale cała reszta? Obiad kupisz za 15-20 zł spokojnie, żywność jest tania, przejazdy komunikacją miejską tanie, wstęp do części muzeów darmowy lub płatny symbolicznie. Znaczna część plaż i kąpielisk bezpłatna. Chyba, że te 1000 euro to wraz z kosztami przelotu z solidnym nadbagażem.
                          • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:29
                            I ty z tego wszystkiego korzystasz, co? big_grinbig_grinbig_grin
                          • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:45
                            To jest wlasnie te pytanie, ktore zdaje sobie kazdy emigrant. Dodaje, ze mieszkalam u rodzicow i u nich sie stolowalam wiec bez wizyt w restauracjach. Raz poszlismy na kawe i ciasto, wyszlo 120 zlotycj na 4 osoby. Jakies tam zakupy tu i tam ale bez szalu. Troche prezentow ale wiekszosc kupiona przez wyjazdem do Polski wiec nie wliczam do budzetu. Bilet lotniczy - 150 euro, bez bagazu. To jest wlasnie ten paradoks, nie da sie tego rozumowo ogarnac ale jak rozmawiam z kolezankami i kolegami to ma tak kazdy. Nawet Szwajcar na kontrkcie przyznal sie ostatnio, ze tydzien w swieta u rodzicow kosztowal go niemal dwie tluste belgijskie wyplaty informatyka. I jak sam stwierdzil, w bagazu powrotnym mial dokladnie to samo co wwozil plus szaliczek i rekawiczki od mamy.
                            • nenia1 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:57
                              black_halo napisała:

                              To jest wlasnie te pytanie, ktore zdaje sobie kazdy emigrant. (...)To jest wlasnie ten paradoks, nie da sie tego rozumowo ogarnac ale jak rozmawiam z kolezankami i kolegami to ma tak kazdy. Nawet Szwajcar na kontrkcie przyznal sie ostatnio, ze tydzien w swieta u rodzicow kosztowal go niemal dwie tluste belgijskie wyplaty informatyka. I jak sam stwierdzil, w bagazu powrotnym mial dokladnie to samo co wwozil plus szaliczek i rekawiczki od mamy.

                              No chyba dość szybko rozwiązałbym ten paradoks, ale ja mam techniczne podejście do życia. Jak coś mnie zastanawia to wymyślam jaką sprytną sztuczkę typu - robię zapiski (skoro na karcie są tylko wypłaty) albo zachowuję paragony z zakupów i voila - mroki skrywające tajemnicę rozstępują się.
                              A tak na marginesie, bardziej tajemnicze wydaje mi się to - jak w takim razie radzą sobie Polscy z tą mizerotą na pasku, skoro Szwajcar nic nie kupuje a w tydzień wydaje dwie belgijskie pensje - to jest dopiero paradoks smile
                              • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:20
                                > No chyba dość szybko rozwiązałbym ten paradoks, ale ja mam techniczne podejście
                                > do życia. Jak coś mnie zastanawia to wymyślam jaką sprytną sztuczkę typu - rob
                                > ię zapiski (skoro na karcie są tylko wypłaty) albo zachowuję paragony z zakupów
                                > i voila - mroki skrywające tajemnicę rozstępują się.
                                > A tak na marginesie, bardziej tajemnicze wydaje mi się to - jak w takim razie
                                > radzą sobie Polscy z tą mizerotą na pasku, skoro Szwajcar nic nie kupuje a w ty
                                > dzień wydaje dwie belgijskie pensje - to jest dopiero paradoks smile

                                Pewnie istnieje logiczne wytlumaczenie, ja np. mysle ze po prostu wcale sie nie ograniczam, zawsze cos tam wpadnie siostrze, ktora jest jeszcze studentka, pojdziemy na zakupy, ja kupupie jedna pare butow, ona dwie, ja zaplace. Albo pojade sobie kupic cos tam z polskich produktow, jakies kosmetyki np. i od razu kupie pare rzeczy mamie i siostrze, zatankuje samochod itd. U siebie sie uwaza jednak na wydatki a w Polsce sie patrzy przez palce. Co do Szwajcara ... noz coz, jeden raz przejezdzalam przez Szwajcarie i uwazam, ze to wyjatkowo drogi kraj. Zupa i kanapka na stacji benzynowej kosztowala mnie ponad 20 euro, razy 2. Jedno tankowanie, dwie herbaty na wynos, jakies drobne przekaski na droge i ten jeden postoj kosztowal nas ponad 150 euro. Noc w hotelu ze sniadaniem, kolejne 150 euro, drobne zakupy na dalsza droge jednak mnie zaszokowaly. Za kilka podstawowych produktow typu woda mineralna, jakiejs ciastka, chusteczki higieniczne, sok itd. - zaplacilsmy w przeliczeniu prawie 60 euro. Dalej, zatrzymalismy sie na obiad w restauracji - prawie 70 euro a tylko jedno danie i bezalkoholowy napitek. Takze mega drogo a mniemam, ze kolega Szwajcar nie stolowal sie na stacjach beznzynowych. No i final - mielismy juz zaklepana wizyte w CERN.
                                • rosapulchra-0 black_halo, 10.02.15, 13:22
                                  ale że po co się tłumaczysz?
                                  • nenia1 Re: black_halo, 10.02.15, 13:32
                                    A dlaczego ty jak zwykle się wtrącasz? Wcale się nie tłumaczy, sensownie ze mną rozmawia, z czym masz problem?
                                    • rosapulchra-0 Re: black_halo, 10.02.15, 13:45
                                      Oj, oj, przepraszam że ubodłam jaśnie neniość moim postem.
                                      • nenia1 Re: black_halo, 10.02.15, 14:06
                                        Nie ubodłaś, raczej mnie ciekawi, po co tak często się wtrącasz, tam gdzie dwie osoby spokojnie sobie rozmawiają? Sądzisz, że bez ciebie sobie nie poradzimy?
                                        • rosapulchra-0 Re: black_halo, 10.02.15, 14:53
                                          Hallo! To forum! Tu wolno się odzywać każdemu. Nie zabronisz mi tego.
                                          • nenia1 Re: black_halo, 10.02.15, 15:02
                                            Widzę, że nie rozumiesz, a to przecież bardzo proste smile Odzywaj się, rozmawiaj, ale dlaczego piszesz do forumki, która zwyczajnie odpowiada na zwyczajny post "po co się tłumaczysz?". Chyba nie jesteś tak nieporadna językowo, że nie wiesz jaki to pytanie ma w języku polskim wydźwięk? Ani ja się jej nie kazałam tłumaczyć, ani ona się nie tłumaczy, a mimo to wprowadzasz ferment i niezdrową atmosferę. Po co? Oczywiście możesz tak pisać, to dość logiczne, że ci nie zabronię, raz bo nie mam takiej ochoty, a dwa nie mam takich możliwości - jak ci już napisałam, ciekawi mnie po co to robisz, ale widzę, że sama nie wiesz.
                                • nenia1 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:39
                                  No więc właśnie, podstawowa sprawa to to, że się człowiek na wyjazdach tak nie pilnuje, a dwa, że się funduje również pewne rzeczy innym. Szwajcaria jest droga, to prawda, ale nie tragicznie, musiałabyś pojechać do Norwegi, tam to są dopiero ceny. Ogólnie Skandynawia nieźle daje po kieszeni, jak w zeszłym roku pojechalismy do Szwecji po 3 tygodniach w Norwegii to wierz mi, że w tej Szwecji było dla mnie tanio smile A jak wróciłam do Polski to wszystko mi się wydawało tanie jak barszcz smile Potem to mija, bo się człowiek przyzwyczaja, ale dla ludzi z Norwegii Polska musi się jawić jak ocean taniości.
                            • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:07
                              30 zł za jedną kawę i jeden kawałek ciasta? Drogo, jak można spytać gdzie tak drogo? Zakupy - cóż, zależy co kupowałaś, jak mówią "diabeł tkwi w szczegółach", ale to oczywiście Twoja sprawa,
                              • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:25
                                W duzym miescie na wschodzie Polski, w kawiarni latte kosztowalo 13 zlotych, kawalek sernika 15, zwykla kawa 8 ... na pewno mozna znalezc taniej, nie przecze ale akurat obok przechodzilismy.

                                Za obiad w Zlotych Tarasach zaplacilam prawie 60 zlotych a szarpnelam sie na pieczonego lososia 14 zlotych po 100g (a myslalam, ze za porcje - moj blad), do tego pieczone ziemniaki, grillowane warzywa, woda i kawa.
                                • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:56
                                  Wszystko jest kwestią lokalu, ja niedawno byłam na kawie ze znajomą w fajnej kawiarni (nie typu speluna), kawy od 6-12 zł, ciasto (w zależności od rodzaju) podobna cena. W innej restauracji przy zakupie dowolnego drugiego dania sernik dostajesz gratis (cena drugiego dania, naprawdę duże porcje około 18-20 zł).
                                  Z kolei w Loży na samym Rynku kawa kilka lat temu kosztowała 15 zł.
                                  Za 60 zł masz dwa dania w Krakowie w luksusowej restauracji, pełne dwa dania, a nie "samo mięso, dodatki płatne osobno". I chyba lepszy wystrój i obsługa niż w galerii handlowej (oraz samo jedzenie).
                                  • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:13
                                    gazeta_mi_placi napisała:

                                    > Wszystko jest kwestią lokalu, ja niedawno byłam na kawie ze znajomą w fajnej ka
                                    > wiarni (nie typu speluna), kawy od 6-12 zł, ciasto (w zależności od rodzaju) po
                                    > dobna cena. W innej restauracji przy zakupie dowolnego drugiego dania sernik do
                                    > stajesz gratis (cena drugiego dania, naprawdę duże porcje około 18-20 zł).
                                    > Z kolei w Loży na samym Rynku kawa kilka lat temu kosztowała 15 zł.
                                    > Za 60 zł masz dwa dania w Krakowie w luksusowej restauracji, pełne dwa dania, a
                                    > nie "samo mięso, dodatki płatne osobno". I chyba lepszy wystrój i obsługa niż
                                    > w galerii handlowej (oraz samo jedzenie).

                                    Nie no, wiem, ze tak jest ale jadlam w ZT bo akurat tu kolezanka miala najblizej zeby sie spotkac. Ona godzine na lunch miala, ja dwie godziny do wujazdu na lotnisko. Dodaje, ze nie jestem z Wawy, bywam przejazdem. Lepiej zjadlam w restaucji na dole w ZT, za 30 zeta byl jakis zestaw dnia, zupa plus drugie, dokupilam herbate sobie. Tak czy inaczej nieco drogo.
                          • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:24
                            Za 15 zeta to moze sobie srednia kawe w costa coffe kupisz....
                            • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:29
                              Nie no juz nie przesadzaj. Mozna i taniej, costa czy starbaks to sieciowki nastpwione na histerow i yapiszony, w normalnej kwiarni mozna wypic kawe z filizanki (a nie papierowego kubeczka) za 6-8 zlotych, inne fikusne kawki za troche wiecej.
                        • milka_jogurtowa Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 17:56
                          black_halo napisała:

                          > Mnie w listopadzie ubieglego roku poszlo przez 4 dni tysiac euro. Nie wiem na c
                          > o, kupilam jedna pare butow za 130 zlotych, z przeceny.

                          Hahaha, jakaś amnezja cie dopada w Polsce? Zadziwiajace zjawisko jak na osobę, która potrafi z pamieci wyrectytowac ile zaplacila za pizze na wynos podczas pierwszego dnia urlopu we Wloszech a ile za loda na plazy w dniu ostatnim wink)))
                          >
                          • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 19:32
                            Naprawdę? Dasz linka? smile
                          • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 08:23
                            Haha. Powietrze takie jakies polskie ... co w sumie sie zgadza. Minister nie pamieta o zegarkach co nosi na wlasnej rece to ja mam o drobnym tysiaku pamietac?
                            • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 16:19
                              A o co chodzi z tymi Włochami? Faktycznie tam przeliczałaś pieniądze za każdy dzień pobytu i każdego loda czy ktoś wyssał sobie, że tam byłaś i przeliczałaś?
                              • black_halo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 20:14
                                Wiesz no, jak ktos pamieta, ze za pyszna pizze w Pizie zaplacil 5 euro to to sie nazywa przeliczanie wg. milki ale niech juz jej bedzie.
                      • pederastwa Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:48
                        Oj przecież wiadomo na co wydał. Cały długaśny wątek był na ten temat. Pan jeździł po całym województwie i wyszukiwał sklepy z absurdalnie wysokimi cenami. Później Rosa zakładała wątki typu "a w Polsce, to proszek do czyszczenia kosztuje 20 zł" i obrażała się ciężko, jak jej ludzie napisali, że kosztuje 4-5 razy mniej.
                        • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:56
                          Podejrzewam, co napisałam w tamtym wątku, ale wycięto, że Pan korzystając z wolności poszedł na panienki, a następnie by załatać dziurę budżetową w kieszeni wymyślił, że proszek i kilka innych rzeczy jak pamiętam są dużo droższe niż realnie. Sprytne swoją drogą, załatał dziurę w budżecie, a przy okazji sprawił niechcący przyjemność żonie by mogła sobie po raz kolejny popisać na forum jaka ta Polska droga.
                        • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 21:59
                          Nie kłam, Rosa nie była obrażona. Podała fakt wydania zbyt dużej kasy na coś, co w rozumieniu wszystkich było tanie.
                  • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:41
                    Ach te fiordy norweskie.. Ależ ci zazdroszczę. Pochwal się chociaż fotkami, jak wrócisz smile
              • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:40
                Teoretycznie masz rację. Ale czym motywują się ludzie oszczędni i jeżdżący po świecie - naprawdę mnie to nie interesuje. Ja na wakacjach nie oszczędzam w ogóle, bo wychodzę z założenia, że jak się bawić to na całego smile Inna sprawa, że nie jeżdżę często na wakacje, zdecydowanie nie z powodów finansowych. W tym roku też będziemy musieli sobie odpuścić wyjazdowy urlop, bo będziemy mieć na stanie niepełnosprawną staruszkę, która musi mieć zapewnioną opiekę 24h/dobę, a dzieci tym na pewno nie mam zamiaru obciążać. Więc pozostaję ja i mój mąż.
      • memphis90 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:48
        Ale ten gość akurat pisał, że cena w zasadzie nie jest dla niego problemem...
    • llampucera Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:12
      bo nadal wiele osob jadac do Pl zaopatrza sie w mase lokalnych , "narodowych" artykulów.... sery...jakby tylko w PL mozna bylo kupic btw w wiekszosci sa ochydne, jakies suche, wiejskie kielbasy, kupija tego na potege...pamietam jak znajoma opowiadala mi ze wspolokatorzy przywiezli chyba pol swini, pocwiatrowanej w torbie a jechali autokarem. Dla mnie to jakas paranoja ale kazdemu wedlug uznania. Zaoparzaja sie w papierosy w ilosciach hurtowych. Na "zachodzie" zyje masa rodzin gdzie zazwyczaj facet tylko zarabia a zona z dziecmi bo taniej niz wynajac opiekunke itp i naprawde im sie nie przelewa wbrew temu co opowiadaja po przyjezdzie do PL ...wiec zaopatrzaja sie w tony artykulów i szukaja okazji.
      • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:19
        To legendy z mchu i paproci. W UK jest mnóstwo polskich sklepów, gdzie zaopatrują się polscy i nie tylko polscy emigranci. W zwykłych supermarketach typu Tesco można kupić polskie produkty, w miejscowych sieciówkach również. Obok mnie jest sklep, w którym można kupić polski pasztet, kiełbasy, polędwice, wędliny różnej maści, do tego kefiry, jogurty, sery białe, żółte i to wszystko polskie. Już dawno minęła era zwożenia żarcia z Polski. W kwestii papierosów to wiem, że ludzie przywożą papierosy, bo nadal jest duże przebicie w cenie, więc albo oszczędzają i nie płacą 8 funtów za paczkę fajek, albo sprzedają na czarnym rynku i to też im się opłaca. Ale jeśli chodzi o jedzenie, to jest to totalna bzdura - a już w tego świniaka wiezionego autokarem to w życiu nie uwierzę.
        • kota_marcowa Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:31
          Ale jeśli chodzi o jedzenie, to jest to totalna bzdura -
          > a już w tego świniaka wiezionego autokarem to w życiu nie uwierzę.

          A dlaczego? Może mieli rodzinę na wsi i im swojskich wędlin porobili, takie to i dwa świniaki bym chętnie wiozłatongue_out
          • llampucera Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:52
            tak nazwozili wedlin, kielbas i miesa poporcjowanego. ale to byli ludzie o nazwijmy to tradycyjnym podniebieniu smileco pl to dobre a "zagraniczne" bee
            • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:12
              Tez przekladam polskie jedzenie nad kazde inne.Wole golonke niz krewetki i flaczki zamiast kawiora.Nadal nie pojmuje gdzie problem?
          • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:30
            Z opisu nie wynika, że to były swojskie wędliny: Cytatwspolokatorzy przywiezli chyba pol swini, pocwiatrowanej w torbie a jechali autokarem.
            • azja-od-kuchni Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 16.02.15, 07:14
              " wspolokatorzy przywiezli chyba pol swini, pocwiatrowanej w torbie a jechali autokarem."
              I tak mnie nie przebijecie.... mój ojciec przysyłał mi do Singapuru kabanosy listem... Co miesiąc wsadzał dwie gazetki dla dzieciaka trzy paczki kabanosów i czasem dwa Pawełki do koperty i wysyłał... a my mieliśmy święto...
              • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 16.02.15, 07:36
                big_grinbig_grinbig_grin
        • llampucera Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:50
          kochana nikt Ci wierzyc nie kaze...fakt jest faktem i nie pisze ze kazdy emigrant swinie w autokarach wozi...dla mnie to byl taki ewenement.W sklepach z PL zywnoscia jest drozej i ludzie nadal zarcie z Pl woza. Nie pisze ze KAZDY ale sa jednostki i takich jest nie malo.
          • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:32
            No to jednostki, czy nie jest ich mało?
            BTW, w Lidlu jest teraz polski tydzień, polskich produktów jest mnóstwo i są dużo tańsze niż w stricte polskich sklepach.
          • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:42
            Tez woze szynke,bo mój facet uwielbia Polska szynke,ktora kupisz w jednej Budce w Pl i nigdzie indziej.To jakis wstyd?
            • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:57
              W kwestii technicznej - w przenośnej lodówce?
        • baltycki Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 10:56
          > To legendy z mchu i paproci. W UK jest mnóstwo polskich sklepów,
          Nikt nie twierdzil, ze przywoza towary z Polski, poniewaz na miejscu takich brak,
          przywoza dlatego, ze w Polsce moga je nabyc taniej.
          Trudno temu sie dziwic, ludzie mieszkajacy na terenach przygranicznych czesto wyjezdzaja za granice wylacznie po tansze zakupy.
          Znam wiele osob jezdzacych zarowno do Polski jak i z Polski z pelnym bagaznikiem tanszych/lepszych produktow.
          • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:36
            Ale towary w polskich sklepach już nie są tak drogie jak jakieś pięć lat temu. Serio. I nie tylko polskie sklepy prowadzą sprzedaż polskich produktów, u byle Pakistańczyka od lat można kupić dużo produktów made in Poland, powstają sklepy ze słowacką, litewską czy łotyską żywnością i często gęsto sprzedają one polskie produkty. Konkurencja na rynku jest naprawdę spora. Osiem lat temu, jak się trafił jeden polski sklep ze spożywką, to faktycznie marżę nakładał nieziemską i ludziom nie opłacało się kupować, ale właśnie zwozić z Polski niektóre towary. Dziś jest inaczej.
            • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:44
              Rosa ale sa produkty,które sa dostepne lokalnie,na zapisy,i zaden sklep ich nie ma ani polski ani zagraniczny.Bossh komu co szkodzi,ze ja sobie szynke od pani Jadzi przywioze?
              • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:48
                Też tego nie rozumiem. Obstawiam, że takie krytykanctwo uprawiają osoby z kompleksami większymi od ich ego i stąd te drapieżne posty na temat polskich emigrantów, co gó..no spod siebie zjedzą, przetrawią, wydalą i znowu zjedzą.
                BTW, dziś zamówiłam pieczeń z kaczki, w Polsce sobie kupowałam na plasterki i nim dochodziłam do domu, to pusty papierek wnosiłam. Dziś na samą myśl się ślinię tak, że po brodzie mi ścieka wink
                • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:52
                  Nigdy nie wpadlam na pomysl,ze szynka,mi od czy Konfitura babci Zuzi w cudzej torbie sa takim problemem.
                  • llampucera Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:25
                    a kto pisze ze problem?napisalam ze duza czesc wozi te produkty bo lubi i sa w Pl tansze.
                    • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:28
                      Napisałaś to w taki sposób, jakby dla ciebie emigranckie wożenie jedzenia było co najmniej śmiertelnym grzechem.
                    • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:30
                      Nie sa tansze,szynka wychodzi po tyle samo co u mnie.Mnostwo produktow jest drozszych.
            • stasiowa-marynia Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 07:29
              rosapulchra-0 napisała:

              >
              > ze słowacką, litewską czy łotyską żywnością i

              co to jest łotyska żywność?
              • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:12
                Łotewska. Mój błąd. Sorry.
        • nenia1 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:02
          rosapulchra-0 napisała:

          > To legendy z mchu i paproci. W UK jest mnóstwo polskich sklepów.

          Ale nie wszyscy wyemigrowali do UK.
          • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:37
            Ja piszę, jak jest na moim podwórku. Nie wypowiadam się w imieniu emigrantów z innych państw.
        • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:31
          Ale te polskie kiełbasy i wędliny w UK są dokładnie takie same jak w polskim małym sklepie mięsnym?
          • joa66 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:40
            Kiedys naiwnie myślałam, że zamiast taszczyć podstawowe upominki z Polski kupię je na miejscu w polskich sklepach.

            O jakież było moje rozczarowanie - w sklepach asortyment typu najtansze puszki , ogórki itd, zupki chinskie. Byc może coś się zmieniło bo w tych sklepach (różnych, w róznych miejscach)byłam kilka razy kilka lat temu.
            • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:15
              Zmieniło się i to na korzyść klienta. Asortyment jest bogaty, nie tylko konserwy z paprykarzem szczecińskim czy słoiki z gołąbkami Winiary. Zapewniam. Tak było dobrych kilka lat temu. Teraz możesz kupić polskie, świeże wędliny, warzywa i owoce polskie, do wyboru masz wszystko: dżemy, różne rodzaje chlebów, serów, wędlin, herbat, ziół, kaw, cokolwiek sobie zachcesz. A i większość polskich sklepów oferuje sprzedaż leków na receptę - jak to robią? nie wiem, ale wiem, że sprowadzają polskie antybiotyki i inne leki, które w Polsce możesz wykupić na receptę. Po prostu idziesz, podajesz nazwę leku, który chcesz i za tydzień go odbierasz. Osobiście nie korzystałam z tej usługi, ale znam ludzi, którzy regularnie tak kupują leki.
              • run_away83 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 17:30
                . A i większość polskich skle
                > pów oferuje sprzedaż leków na receptę - jak to robią? nie wiem, ale wiem, że sp
                > rowadzają polskie antybiotyki i inne leki, które w Polsce możesz wykupić na rec
                > eptę. Po prostu idziesz, podajesz nazwę leku, który chcesz i za tydzień go odbi
                > erasz. Osobiście nie korzystałam z tej usługi, ale znam ludzi, którzy regularni
                > e tak kupują leki.

                A to akurat jest nielegalne. Obrót lekami podlega ograniczeniom, nawet te bez recepty nie każdy sklep może sprzedawać. Sprzedawać leki na receptę wolno tylko aptekom. Te sklepy łamią brytyjskie i polskie prawo. Nie mówiąc o tym, że zażywanie leków na receptę bez konsultacji z lekarzem to kretynizm i można sobie w ten sposób zrobić kuku.
                • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 22:05
                  Ależ ja to wiem, mało tego - nie korzystam z tych usług - wystarczy mi moja GP.
            • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:17
              Nie wiedziałem, opieram się na tym co emigrantki i debigrantki piszą na forum, jestem naiwna bo zakładam, że piszą prawdę smile
        • jematkajakichmalo Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 15:25
          Zgodze sie, u nas tez jest taki sklep niedaleko... tylko problem w tym, ze cos co kosztuje w PL 1 zl tu jest sprzedane za 1 eur... Ja rozumiem marza, transport i inne koszty, ale tak sobie to przeliczyc? Przy malych produktach to moze ni az taki problem, ale jak chca za kg miesa prawie 60 eur to sorry, ale niech mnie w doope pocaluja.
          Poza tym tu juz sie dostanie wiele produktow, ale typowych polskich jak pierogi (zwoze je tu na tony wink ) czy paprykarz szczecinski poki co nie widzialam smile
          Ba, dlugi czas przywozilam z PL np. plyyn do plukania Lenor, bo w De byly tylko 4 rodzaje, a u nas liczylam w markecie mieli az 16 (jestem freak jesli chodzi o zapachy wink ).
    • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:47
      Jak ja jezdzilam do Polski z niemowlakiem to szlam do Biedronki i kupowalam zwyczajne pieluchy. "Mala pupa" jakos na tym nie ucierpiala. To samo z mlekiem - kupowalam mleko w proszku, inne niz u mnie, ale co z tego? Za to szczeka mi opadala na widok kaszek - pszenne, ryzowe, z malinami, bez malin, pszenno-ryzowe, z bananami etc. Wybierac i przebierac. Sloiczki tez byly fajne bo inne. No ale niektorzy maja manie, ze ich dziecko musi miec akurat te konkretna marke, zanim jeszcze sprobuja czegos innego. Bo na pewno dostanie uczulenia.
      • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:49
        Tej, ale ty na mazurskiej wsi mieszkasz i bierzesz dziewięć koła za swoją robotę. Teraz jesteś emigrantką? No proszę.. shock
      • aurita Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:51
        akurat z mlekiem to male uparte tojtojstwo moze sie uprzec, ze nie wezmie innego mleka do ust...
      • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:57
        A ja mam alergika,potrzebowal konkretnych pirluch,chusteczek,srodkow pielegnacji i mleka.Nie widzialam powodu by dokladac mu cierpien poprzez testowanie przez 2tyg.innych produktow.
        • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:33
          W innym wątku dowodziłaś, że Twoje dziecko jest uczulone tylko na sierść psa i chyba orzechy, a teraz nagle na całą chemię i mleko? big_grin P.s. Było karmić piersią to by nie było alergikiem tongue_out
          • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:33
            Gazeta Wez ty sobie poczytaj o alergiach dowiesz sie,ze niektore sie cofaja,inne nasilaja lub pozostaja.
            Po raz kolejny ci pisze,ze byl uczulony na moje mleko.
            • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:35
              Z tego co pamiętam wolałaś się nachlać na imprezie (co w pełni rozumiem) niż pół roku być z wiadomych względów abstynentką.
              • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:45
                To odswiez pamiec,bo ci powaznie nawala.
    • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:55
      Ale na przyklad osobna historie stanowia bilety kolejowe i autobusowe. Do dzis nie wiem jak to z nimi jest. Czy dziecko zza granicy ma ulge 50% czy nie?
      • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:21
        Łatwo sie dowiedzieć, bo Polska nie różni sie od innych krajów, ztmy, koleje i inne firmy maja swoje strony internetowe.
        Jadąc do obcego kraju, wchodzę na stronę przewoźnika i sprawdzam regulamin przewozów. Jest zwykle w kilku językach, jesli w kraju, gdzie jestem, jestem w stanie sie dogadać, na wszelki wypadek, pytam sie sprzedawcy.
        Jesli dla kogoś Polska jest obcym krajem, to powinien postąpić w ten sam sposób.
        • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:37
          No wlasnie o to chodzi ze "ztmy, koleje i inne firmy... " W Polsce jest wolna amerykanka i raz jest tak a raz siak. Kazdy inaczej sobie interpretuje. Dlatego nadal nie wiem czy dziecko zza granicy ma ulge czy nie. Myslalam, ze ty mi powiesz, ale widze ze sama nie wiesz. U mnie w kraju to wiem ze dzieci do pewnego wieku jezdza za darmo a od pewnego wieku maja znizke i tyle. Nie musza miec legitymacji szkolnej, peselu, wpisu w dowidzie i aktu chrztu, zeby uzyskac znizke. Kazdy widzi ze to dziecko i to wystarcza.
          • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:50
            Ale to sa oddzielne firmy, każda z nich ma swój regulamin przewozów. Jesli powiesz, gdzie i czym chcesz jechać to służę pomocą.
            Przykład dla Warszawy
            www.ztm.waw.pl/?c=113&l
            www.mazowieckie.com.pl/najczesciej-zadawane-pytania-podroznych/najczesciej-zadawane-pytania-podroznych.html

            Jak widzisz wystarczy dokument potwierdzający wiek dziecka, taki na jaki dotarło ono do Polski.
            • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:55
              O matko, to jak chce sie wybrac w podroz po Polsce to musze dla kazdego miasta sprawdzac na stronie przewoznika czy ma znizke i jaka i jaki dokument musze przedstawic?
              Jaja jak berety... I pozniej sie dziwicie ze ktos uwaza Polske za 'dziki kraj'...
              • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:03
                Dokument potwierdzający wiek, nie ma tu kombinowania.
                I fakt, podróżując po swiecie trzeba dostosować sie do lokalnych przepisów lub zaprzestać opuszczania swojego przyjaznego celu emigracji.
                • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:08
                  10/10 smile
                  • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:17
                    No ty w Krakowie (że też tak piękne miasto trzyma tego trolla suspicious) siedzisz od urodzenia i za wuja pana poza jego granice nie wyjeżdżasz, a emigrantem nie jesteś, więc o co kaman?
                • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:16
                  A jaki masz dokument potwierdzajacy wiek 3-latka?
                  Fakt jest taki ze w Polsce jest wiele absurdow, z ktorymi jesli czlowiek nie ma do czynienia na codzien, to oczy mu sie robia jak spodki.
                  • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:31
                    A jak zes go do polski przywiozla? W torbie?
                    Paszport. Dowod osobisty. Akt urodzenia. Ksiazeczka zdrowia.
                    Co doslynnyh znizek w pkp to od lat co najmniej 35 (czyli cale moje zycie) jest tak samo - znizka przysluguje na legitymacje szkolna polska. Jednyna zmiana to bilet rodzinny - do 5 osob kazdy znizka 33% chyba ze dziecko ma legitymacje (wtedy ono 37%) lub jest ponizej 4 lat wtedy 0.
                    • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:44
                      W ksiazeczce zdrowia i akcie urodzenia sa zdjecia?
                      No widzisz a pani wystawila mojemu synowi znizke w rodzinny na 37%mimo,ze legitymacji nie posiada.Wg kontrola jest to ok.Taka to polityka.
                      • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 15:07
                        No bo pani w kasie ikontroler tez ludzie i widza ze przepis nielogiczny i nikomu nie ubedzie - glupi przepis zreszta z czasow kiedy kazdy na d siedzial i po polsce podrozowali polacy wylacznie a legitymacja szkolna byla jedynym dokumentem dziecka - dziura ktora powinna byc zalatana ale nikogo to nie obchodzi. Strach zreszta ruszac znizki bo jeszcze by konkubiny kolejarzy stracily prawo do darmowych przejazdow.
              • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:12
                W ogole smiesznie to wyszlo - zakladasz watek w ktorym sie dziwisz jak to ci emigranci sie dziwia ze w Polsce cos jest tak a nie inaczej, a za chwile podajesz typowy przyklad polskich absurdow, gdzie kazdy sobie rzepke skrobie. smile
                Osobna historie stanowia sprawy urzedowe ktore niektorzy moi znajomi probowali zalatwic w Polsce - odsylanie od urzedu do urzedu po znaczek i pieczatke jest na porzadku dziennym, jak w jakiejs komedii, zamiast umozliwic zalatwianie takich spraw przez internet.
                Albo np. taka oczywistosc jak placenie karta w taksowce albo w warzywniaku. Oczywistosc? No wlasnie. A gdybym zadala takie pytanie na emamie, zostalabtm zjechana, ze w d... mi sie poprzewracalo.
                Albo np. pakowanie zakupow w supermarketach - kiedys byl o tym watek i wszyscy sie oburzali, ze jak to, pewnie ze sie samemu pakuje, czego to sie zachciewa, to jest przeciez tak oczywiste, jak to slonce co swieci.
                Jesli ktos nigdy nie byl w Polsce z dzieckiem to tym bardziej normalne jest, ze wielu rzeczy nie wie. Zwlaszcza ze ematki same tu czesto podkreslaja, ze przez ostatnie kilka lat Polska taaaaaak sie zmienila, ze czlowiek woli zapytac o pewne rzeczy.
                • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:24
                  Bo jesli ktos wyemigrował przed wojna czy w latach 80, to pewne wątpliwości sa normalne.

                  Dziwie sie ludziom, ktorzy dojechali na lotnisko korzystając z PKP czy autobusu, wraz z dziećmi i dali radę ogarnąć i cenniki i dokumenty, a po roku wpadają na święta i sie dziwią "jak wy tu wytrzymujecie z taka zadziwna komunikacja". I dziwie sie ludziom, ktorzy jeszcze piec lat temu wiedzieli, gdzie tanio kupić podpaski i papier toaletowy (jako już te najbliższe pieluchom, bo zaraz będzie, ze dzieci nie mieli), a teraz użycie tych samych metod do sprawdzenia aktualnych promocji już ich przerasta.
                  I tym, ktorzy piszą jak to wspaniale odnajdują sie w podróżach po swiecie, po tygodniu NY, to ich drugi dom, Londyn znają jak własna kieszeń i sprawnie radzą sobie podróżując po Pekinie, a tylko wracając do Polski, do ktorej realiów przezwyczjali sie przez zdecydowana większość zycia robią sie jacyś tacy dziwnie nieporadni.
                  • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:35
                    >Dziwie sie ludziom, ktorzy dojechali na lotnisko korzystając z PKP czy autobusu, wraz z dziećmi i dali radę ogarnąć i cenniki i dokumenty, a po roku wpadają na święta i sie dziwią "jak wy tu wytrzymujecie z taka zadziwna komunikacja".

                    Zanim wyjechali byli Polakami mieszkajacymi w Polsce, wiec nie mieli takich problemow. Nie wiedzieli jeszcze, ze polskie prawo dyskryminuje dzieci z innych krajow UE w kwestii oplat za przwozy srodkami komunikacji.

                    >I dziwie sie ludziom, ktorzy jeszcze piec lat temu wiedzieli, gdzie tanio kupić podpaski i papier toaletowy (jako już te najbliższe pieluchom, bo zaraz będzie, ze dzieci nie mieli), a teraz użycie tych samych metod do sprawdzenia aktualnych promocji już ich przerasta.

                    Podajesz jakies przyklady wyssane z palca, ale na konkretne pytanie juz nie potrafisz jednoznacznie odpowiedziec.

                    >I tym, ktorzy piszą jak to wspaniale odnajdują sie w podróżach po swiecie, po tygodniu NY, to ich drugi dom, Londyn znają jak własna kieszeń i sprawnie radzą sobie podróżując po Pekinie, a tylko wracając do Polski, do ktorej realiów przezwyczjali sie przez zdecydowana większość zycia robią sie jacyś tacy dziwnie nieporadni.

                    No to o czym to swiadczy? Moze o tym, ze Londyn czy NY sa bardziej przyjazne turystom z calego swiata, a w Polsce nawet ktos znajacy jezyk sie gubi, nie mowiac o cudzoziemcach. W Polsce musisz sledzic strony internetowe (ich aktualnosc czy w ogole istnienie to inna sprawa) i miec wiedze tajemna zeby sie polapac w tych wszystkich absurdach. Nawet polscy znajomi nie pomoga, bo kazdy 'wie' co innego.
                    • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:44
                      Jesli dziecko ma dokument ze zdjęciem (dokładnie jak polski kolega), to może sobie jechać na takich samych warunkach, raczej ten Polak będzie miał problem, bo zaraz ktos sie doczeka, ze pokazuje paszport, a nie legitymacje ze stempelkiem.

                      Sporo podrozowalam, uwierz mi, ze nie ma krajów wolnych od absurdów, a jesli sie pomieszka długo w jakimś miejscu i przejdzie poczatkowy zachwyt, to zaczyna sie zauważać rownież lokalne absurdy.


                      • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:48
                        Ponizej wkleilam,wkleje ponownie:
                        Dzieci do lat 16 uczęszczające do szkół poza granicami kraju.Dokument tożsamości ze zdjęciem, zawierający datę urodzenia.
                      • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:49
                        >Jesli dziecko ma dokument ze zdjęciem (dokładnie jak polski kolega),
                        Jaki dokument ze zdjeciem ma polski trzylatek?
                  • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:47
                    Bzdury piszesz.
                • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:26
                  A jak dajesz sobie radę w muzeach, na basenach czy w cyrku. Wszędzie inne zniżki i albo sobie trzeba kazde miejsce wyklikac albo zadać pytanie sprzedajacemu wejściówki.
                  • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:46
                    Totez nie pytam o atrakcje turystyczne, bo jesli bede chciala wejsc na Wawel czy na zamek w Malborku, to sobie spojrze w cennik.
                    Pytalam o transport publiczny, bo naiwnie myslalam, ze w calej Polsce obowiazuja takie same zasady dla wszystkich. Niestety jak widac jest jeden wielki bajzel.
                • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:41
                  W większości korporacji taksówkowych (piszę o Krakowie) jest możliwość płacenia kartą, na pewno tę opcję mają co najmniej trzy największe: 919, Barbakan i Icar. Kartą w taksówce płaciłam już dobre 5 lat temu. I nie zagranicą, a w Polsce. Fakt - nie wiem jak w innych dużych miastach, może Panie z Warszawy czy Szczecina się dopiszą.
                  • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:51
                    Mozna płacić karta w wielu korporacjach, zawsze zamawiajac taksówkę mozna sie upewnić (znajomość polskiego wiele ułatwia:p)
                    Tym bardziej będąc w obcym kraju, nawet najbardziej cywilizowanym, zawsze sie dopytuje czy bede mogła zapłacić karta, a i tak staram sie miec kwotę, ktora zalatwi sprawę, kiedy okaże sie, ze terminal nie działa, czy nagle sie okaże, ze costam uniemożliwia zapłacenie.
                    Na bazarkach warzywnych w innych krajach tez czesto nie płaci sie karta, podobnie jak kwiaciarce czy w budce z hamburgerami.
                    A odwiedzający mnie cudzoziemcy całkiem sprawnie odnajdują sie w naszej codzienności, jest całkiem czytelna. Czesto dziwią sie, ze tak łatwo u nas dogadać sie po angielsku, ze miasta sa dobrze oznakowane.
                    • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:34
                      Ba wiecej - zamawiajac taryfe oni sie ciebie pytaja jako rutynowe pytanie "platnosc gotowka czy karta"
                      • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:58
                        Nie, ale zatrzymując się już w miejscu docelowym kierowca pyta jaka płatność i tyle. Często płaciłam kartą, nigdy nie było problemu.
        • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:44
          Cytat z ZTM Gdansk:

          Dzieci do lat 16 uczęszczające do szkół poza granicami kraju.
          Dokument tożsamości ze zdjęciem, zawierający datę urodzenia.

          I teraz zinterpretuj mi czy dziecko,które nie jest obywatelem pl ma znizke czy nie.
          • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:59
            Przecież nie jest napisane, ze zniżka przysługuje dziecku, będącemu obywatelem polski, uczeszczajacacemy do szkoły poza granicami kraju.
            Kiedy jedziesz na narty (np. do Włoch) i kupujesz karnet, tez musisz udowodnić ile lat ma dziecko, okazując dokument ze zdjęciem.
            • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:12
              Przeczytaj jeszcze raz i odpowiedz ma dziecko nie bedace obywatelem Polski znizke czy nie?
            • nanuk24 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 04:07
              Ona sie ciebie pyta, czy dziecko obywatelstwa niepolskiego ma znizke na bilet transportu publicznego w Polsce, a ty jej odpowiadasz, ze zeby kupic karnet we Wloszech trzeba udowodnic ile lat ma dziecko.
              <facepalm>
    • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 11:55
      Ale na przyklad osobna historie stanowia bilety kolejowe i autobusowe. Do dzis nie wiem jak to z nimi jest. Czy dziecko zza granicy ma ulge 50% czy nie?
    • nenia1 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 12:37
      O co chodzi, o co chodzi. Zazwyczaj o to, że można pogadać, jak to w Polsce jest drogo i jak to w Polsce czegoś tam nie ma.
      • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:10
        Oj, tak. I tradycyjnie: "Dziki kraj, dziki" , nie ma ciasteczek "Oreio", a zagranicom som. I mąki dwa w jednym - mąka z proszkiem do pieczenia, dziki kraj, dziki. I soku - połączenia soku pomarańczowego z granatem - więc znowu - dziki kraj, dziki, bo zagranicom jest i ta mąka 2 w 1 i te ciasteczka i ten konkretny sok.
        • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:20
          Gazeciarzu, weź no ty się zgłoś do jakiegoś psychiatry, bo te twoje kompleksy polaczka z Nowej Huty naprawdę cię już przerastają. Serdecznie ci radzę.
          • stasiowa-marynia Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 07:35
            rosapulchra-0 napisała:

            > Gazeciarzu, weź no ty się zgłoś do jakiegoś psychiatry, bo te twoje kompleksy p
            > olaczka z Nowej Huty naprawdę cię już przerastają. Serdecznie ci radzę.

            ale w przeciwieństwie do ciebie gazeta pisze całkiem sensownie. dużo możesz się od niego nauczyć w tej dziedzinie.
            • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:17
              Od kogo? W czym? Nie żartuj sobie.
        • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:22
          No ale sam powiedz, czy to nie jest dziki kraj, gdzie kazdy autobus i pociag ma inny regulamin? Moge ci powiedziec, jak jest u mnie - dzieci do 5 roku zycia jezdza transportem publicznym za darmo - niewazne, czy jest to pociag, autobus czy prom. I nie musisz UDOWADNIAC (smiechu warte!!!) ze 3-latek ma 3 lata. Czy nie widzisz ze to jest jakis absurd?
          • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:24
            Polskie prawo juz na wstepie cie podejrzewa, ze ten trzylatek to wcale nie jest trzylatek tylko 18-latek przebrany za trzylatka.
          • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:34
            Absurd dopóki 3 latek wyglada jak 3 latek, a nie 6-latek. I absurd dopóki jakiś rodzic nie próbuje wcisnąć, ze jego 5 latek, za dwa miesiące skończy 3 lata.
            Wtedy w każdym kraju musisz wyjąć dokument i udowodnić, ze dziecko ma tyle lat ile deklarujesz. U nas tez nikt nie każe udowadniac, ze noworodek nie skończył lat 4.
            • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:38
              >Wtedy w każdym kraju musisz wyjąć dokument
              NIE MUSISZ.
              Wlasnie o tym pisze. Ale dla ciebie to jest oczywiste, ze musisz, bo w Polsce wiadomo, ze sie zaklada, ze ktos bedzie probowal podac 5-latka za 3-latka. Boszsz...
              • joa66 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:27
                NIE MUSISZ

                Musisz. Sporo z dzieckiem podróżowałam i w wielu miejscach musiałam.
                • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:30
                  Ale ja ci mowie ze u mnie NIE MUSISZ. No ale ty wiesz lepiej, jak jest u mnie...
                  • joa66 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:36
                    Nie wiem jak jest u Ciebie, bo nie wiem czy mieszkasz na Timbuktu czy w Bulgarii. W wielu krajach UE mogą Cię poprosić o udkoumentowanie wieku /podsatwy do ulgi I czesto to robią.
            • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:51
              5latek musi miec zaswiadczenie,ze chodzi do zerowki,by miec bilet ulgowy w przejazdach PKPtongue_out jesli nie ma musi placic pelna cene.
              • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:06
                >5latek musi miec zaswiadczenie,ze chodzi do zerowki
                Do polskiej zerowki? Czyli innymi slowy - zagraniczny 5-latek musi zaplacic w PKP pelna cene.
                No wlasnie - kazdy mowi co innego, i badz tu czlowieku madry (i jeszcze sie nie dziw i nie zadawaj glupich pytan). uncertain
                • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:16
                  Tylko polskie zaswiadczenie jest respektowane.Zainteresowalam sie tym przy ostatnim pobycie.Twoj 5latek jesli nie chodzi do zerowki w Pl znizki nie ma.To,ze nie honoruja zaswiadczen z innych krajow wcale nie stoi w relugaminie.Ostatnio Niemiec jadac z corka sie nacialtongue_out
                  • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:37
                    Po prostu przepisy polskie uwzgledniaja tylko polskie dzieci uczace sie polsce czas przywyknac - zawsze tak bylo. Moze i to niesprawidliwe ale takie glupie sa te przepisy.
                    • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 15:16
                      Nie prawda,specjalnie za dzwonilam na infolinie ZTM w Gdansku,wyluszczylam sytuacje i okazalo sie,ze moj syn ma prawo do przejazdow ulgowych.
    • jan.kran Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 13:54
      Chodzi o to ze nie wiem dlaczego ale jakiekolwiek niewinne pytanie zadane zza granicy na polskim forum powoduje reakcje pod tytulem:
      - jak to , nie znasz naszych polskich realiow ?
      - w dupie ci sie przewrocilo , u nas jest tak samo jak na calym swiecie i co nam insynujesz ?
      - mamy w PL te same standarty i dostep do wszystkiego jak na tym twoiom przereklamowanym zachodzie
      - czy myslisz ze zyjemy w sredniowieczu i jezdzimy furmankami oraz czerpiemy wode ze studni ?
      - mieszkasz byle gdzie , zarabiasz byle co emigrantko ale jak przyjezdzasz do kraju to rzniesz wielka pania
      - konfabulujesz
      - twoje dzieci robia zerowa kariere w porownaniu z naszymi dzielnymi dziecmi co nie maja tak leko jak dzieci emigrantow ale i tak daja rade

      To tylko ulamek tego co widze w sprawie polskie emamy versus emigrantkitongue_outPP

      • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:02
        E-mamy versus debigrantki, nie emigrantki, bo nie można wsadzać rozsądnych emigrantek do jednego wora.
        • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:30
          gazeciarzpatryidiota przeciwko komukolwiek, kto ma inne zdanie niż ono.
      • mnb0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:04
        big_grin
        A sprobuj im przywiezc prezent...
        Co oni mysla - ze u nas wina nie ma?
        Co oni mysla - ze u nas czekolady nie ma?
        Co oni mysla - ze u nas zabawek nie ma?
        • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:15
          A co, tak reagowali Twoi bliscy na prezenty od Ciebie? Cóż, współczuję takich bliskich, no chyba, że jedna Pani drugiej Pani....
      • nenia1 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:24
        Widzisz, jan.kran. działanie ludziego mózgu niestety jest wybitnie wybiórcze. Przykład - miałam w latach wczesnej młodości garbusa i wydawało mi się, że ich po drogach sporo jeździ. Mój kolega z tego samego rocznika jak się po latach dowiedział, że jeździłam garbusem stwierdził "o kurcze, super, też chciałem mieć garbusa, ale to była wtedy taka rzadkość". I tak emigrantki widzą ataki na siebie, a ci co zostali na siebie. I jakby nie patrzeć i jedni i drudzy mają rację i nie mają racji. Bo i są ludzie z jednej strony przewrażliwienie, ale są też tacy, którzy z drugiej strony którzy kąsają po kostkach. Jak to zresztą ktoś mądrzejszy zauważył wcześniej "kto jest bez winy niech rzuci kamieniem". Więc ja bym powiedziała raczej, że wina jest i zz tej strony i z tamtej, ale "wybiórczość mózgu" pozwala zazwyczaj zauwazyć tylko jedną stronę białą - oczywiście tą po której my jesteśmy, Jedyny minus mojego rozumowania jest taki, że forum by zdechło po 5 minut, bo o co tu sie wtedy bić?
        • jan.kran Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 17:32
          nenia1 napisała:

          > Widzisz, jan.kran. działanie ludziego mózgu niestety jest wybitnie wybiórcze. P
          > rzykład - miałam w latach wczesnej młodości garbusa i wydawało mi się, że ich p
          > o drogach sporo jeździ. Mój kolega z tego samego rocznika jak się po latach dow
          > iedział, że jeździłam garbusem stwierdził "o kurcze, super, też chciałem mieć g
          > arbusa, ale to była wtedy taka rzadkość". I tak emigrantki widzą ataki na siebi
          > e, a ci co zostali na siebie. I jakby nie patrzeć i jedni i drudzy mają rację i
          > nie mają racji. Bo i są ludzie z jednej strony przewrażliwienie, ale są też ta
          > cy, którzy z drugiej strony którzy kąsają po kostkach. Jak to zresztą ktoś mądr
          > zejszy zauważył wcześniej "kto jest bez winy niech rzuci kamieniem". Więc ja b
          > ym powiedziała raczej, że wina jest i zz tej strony i z tamtej, ale "wybiórczoś
          > ć mózgu" pozwala zazwyczaj zauwazyć tylko jedną stronę białą - oczywiście tą po
          > której my jesteśmy, Jedyny minus mojego rozumowania jest taki, że forum by zde
          > chło po 5 minut, bo o co tu sie wtedy bić?

          ###Nenia , ja wlasnie widze na ematce jakies takie przewrazliwienie na temat emigracji. dla mojej rodziny i znajomych jest normalne ze prosze o doladowanie karty na polska komorke , poinformowanie gdzie sie kupuje bilet na tramwaj i jakie sa fajne sklepy we Wroclawiu.Fakt ze od kilku lat jezdze regularnie do Wroclawia , Paryza i Monachium i za kazdym razem musze sobie przypominac zwyczaje , ceny , komunikacje w danym miejscu. We Wroclawiu mam dodatkowy klopot bo mowie po polsku zupelnie bez akcentu choc dluzej mieszkam za granica niz w PL ,przez siedem lat w ogole nie odwiedzalam kraju. Zdarzalo mi sie ze ludzie mi sie przypatrywali zdziwieni , sprzedawczynie mialy blysk n ieufnosci w oku bo ani nie wiedzialam jak doladnei wygladaja polskie pieniadze ani nie wiedzialam ile co kosztuje , pytalam sie o banalnie proste rzeczy.Chyba niektorzy uwazali ze jestem opozniona umyslowotongue_outPP
      • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:29
        Janie.kranie, to przede wszystkim gazeciarz robi tę parszywą, krecią robotę, a głupie baby za nim lecą i pyskują do emigrantów, chyba tylko po to, aby podleczyć te swoje polaczkowe, prymitywne kompleksy.
    • rafalzalu Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 14:54
      to ja się może wytłumaczę.

      Pytanie brzmiało gdzie najtaniej z zanaczniem, że jak przepłacimy (w sensie, że wszędzie po tyle samo/jednakowo drogo, nie ma jednej strony jak Amazon gdzie ZAWSZE jest taniej niż gdzie indziej) to też bedzie ok. To że niektórzy dorabiają ideologię to już nie moja wina.

      Nikt nie będzie ze sobą pieluch woził bo to bez sensu(przynajmniej dla mnie oszczedenie 2 funtów kosztem noszenia tego wszystkiego to jakaś paranoja).

      Dziecka w Polsce nie miałem, a znajomych z dziećmi w PL nie mamy. Mama jak kupowała pieluchy to tylko tetrowe były...

      Na różnych forach (również na tym) czytam jakie to pampersy są drogie i że to najlepszy prezent dla nowych rodziców bo to duża ulga w budżecie.

      Dziecko będzie miało 18 mies w kwietniu, a w PL nie było bo jest adoptowane i dopiero wtedy będzie miał paszport. Jest zdrowy i nie upośledzony, ale jednak dalej sika w pieluchy.

      Biedni nie jesteśmy ale po 9 miesiącach na 'adoption leave' za który dostaję mniej niż 1/3 mojej pensji musimy się trochę bardziej liczyć z pieniędzmi niż zwykle mimo że przygotowaliśmy się do tego oszczędzając. Hipoteka, podatek/ubezpieczenie za auto i jedzenie nie potaniały tylko dlatego, że ja mam dziecko.

      Wyjazd do PL to ani dla mnie ani moich znajomych NIE są wkacje. Na wakacjach nie gotuję, nie piorę i nie sprzątam domu wink

      Ja się tylko dziwię, że to wszystkie informacje są potrzebne żeby dostać odpowiedź na pytanie gdzie najlepiej kupić pieluchy.


      • pederastwa Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 15:07
        Spokojnie, nie tłumacz się. Podziwiam Cię za stoicki spokój, który zachowujesz.
      • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 15:19
        Nie tlumacz sie,bo nie ma z czego.Wystarczy wejsc na forum zakupy.Srednio co dwa tyg.jest watek gdzie kupic pieluchy taniej i nie zakladaja ich emigrantki.
        • rafalzalu Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 15:21
          Jakbym wpadł na to żeby tam zajrzeć i poczytać to byśmy 2 pasjonujących wątków nie mieli. Nuda wink
          • edelstein Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 16:09
            B.pasjonujacebig_grin pol Dnia mi zabral
          • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:37
            Rafał, nie mieszkałeś kiedyś u jednej Ani przypadkiem? Bo imię i adopcja bardzo mi przypominają jednego znajomego, który się ożenił (nie podam imienia tego Anglika) i adoptowali synka. Pewnie zbieżność przypadkowa, ale i tak miło mi się ich wspomina.
            • rafalzalu Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:47
              Zbieżność zupełnie przypadkowa. U Ani nie mieszkałem nigdy, A jak mąż jest Anglikiem to się dobrze w PL dwie dekady maskował smile
              • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 20:36
                OK, imię i niektóre podane przez ciebie fakty bardzo mi się po prostu skojarzyły smile Sorry.
                • kalina_lin Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 12.02.15, 15:16
                  Skoro Rafał ma męża, to mało prawdopodobne jest aby mieszkał z Anią.
                  • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 12.02.15, 15:38
                    Może Ania Grodzka.
                    • jan.kran Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 13.02.15, 18:38
                      Serio Run ? Ja na Nadodrzu bywam bardzo często , fakt że nie wieczoramo i bardzo mi sie podoba. A moja córka marzy żeby tam w przyszłości kupić mieszkanie ...
                      • run_away83 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 15:07
                        Serio. Fakt, że miasto wpakowało ciężką kasę w program rewitalizacji, odrestaurowali mnóstwo starych kamienic, ucywilizowali podwórka, promują galerie rękodzieła i klimatyczne knajpki. Co z tego, jak elewacje odrestaurowanych kamienic stopniowo pokrywają się bohomazami głoszącymi "cała Polska w cieniu Śląska", w letnie popołudnia strach korzystać z podwórek i placów zabaw bo odbywają się tam zakrapiane imprezki pod gołym niebem, a galerie rzemieślników mają zwykle za sąsiedztwo wyrastające jak grzyby po deszczu kolejne sklepy monopolowe, których klientela dość skutecznie odstrasza większość turystów. Nie mówiąc o tym, że ciężko przejść sto metrów chodnikiem nie wdepnąwszy w psią kupę; miejsc parkingowych w obrębie dzielnicy jest o 30% mniej niż parkujących tam samochodów, a administratorów przerasta zorganizowanie regularnego wywozu śmieci.

                        Jak twoja córka chce zamieszkać we Wrocławiu i kupić tam mieszkanie, to serdecznie odradzam Nadodrze i jakiekolwiek okolice centrum. Jak już to poniemiecka część Krzyków (okolice Parku Południowego), ewentualnie Biskupin lub Zacisze. Ale to drogie lokalizacje niestety uncertain
                        • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 15:09
                          I kto to pisał całkiem niedawno "ja nie lubię narzekać..." big_grin
                          • run_away83 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 15:38
                            A gdzievtu masz narzekanie? Jan.kran zadała pytanie, więc grzecznie odpowiadam.

                            Jakby ktoś chciał więcej informacji to tutaj wrocławska mapa strachu, stworzona w oparciu o raporty policji: m.wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,106542,13178921,Czy_Wroclaw_jest_bezpiecznym_miastem___MAPA_STRACHU_.html
                            • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 15:55
                              A masz mapkę strachu najbliższego dużego miasta tam gdzie teraz mieszkasz? Chętnie obejrzę smile Po co Ci mapka strachu miasta w którym już Cię nie ma big_grin
                              • run_away83 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 16:11
                                Mam, ale ci nie pokażę, bo nie zamierzam się chwalić gdzie aktualnie mieszkam.

                                W moim aktualnym mieście jest tak bezpiecznie, że strażacy uratowali krowę, która ugrzęzła w błocie, to był news roku. To było kilka miesięcy temu i od tamtej pory miało miejsce zaledwie kilka równie emocjonujących wydarzeń - w listopadzie była lokalna epidemia sraczkorzygaczki, w pewien grudniowy weekend zabrakło miejsc parkingowych w lokalnym centrum handlowym i zrobił się korek który zatkał na amen centrum miasta, a w styczniu spadł śnieg który leżał aż kilka godzin i zamknięto z tego powodu niektóre szkoły.

                                Dlatego chcąc dostarczyć sobie adrenaliny siedzę na forum wink
                                • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 18:07
                                  Czyli takie same newsy jak z każdego małego miasteczka czy wsi smile Czy polskiej czy zagranicznej, w przeciętnym małym polskim miasteczku też głównym newsem może być ucieczka krowy czy drobna kradzież w spożywczym.
                                  Duże miasta (wszędzie) rządzą się innymi prawami. Pozdrawiam Trollinko.
                                  • jan.kran Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 15.02.15, 02:36
                                    Run , mi się Nadodrze podoba od dawna , zwłaszcza teraz. Ale za moich czasów to były nieciekawe okolice , teraz przynajmniej optycznie lepiej to wygląda.
                                    Córka i ex są jest na razie na etapie rozpoczęcia remontu mieszkania , z lat pięćdziesiątych w samym centrum Miasta. Dalszy etap to sprzedaż tegoż i kupno mieszkania w starej kamienicy też do remontu ale to za parę lat. Zobaczymy co z tego wynikniesmile
                                  • ailia Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 18.02.15, 11:49
                                    Gazeta, wytłumacz mi proszę, kim dla Ciebie jest troll. Już któryś raz piszesz o Run, że to troll, a ja nie kumam - przecież ona realna, prawdziwa i o prawdziwych rzeczach pisze. Że ma inne spojrzenie na świat? No ma, ale tu więcej takich. Akurat u niej to lekka histeria, ale że i pióro ma lekkie, to ujdzie.

                                    Ale że troll? Wyjaśnij mi, nie lubię być ignorantem.
                  • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 13.02.15, 18:46
                    Moim sdaniem pod tym nickiem pisza 2 osoby maz i zona - zupelnie inaczej pisza btw
                    • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 13.02.15, 18:56
                      Albo starsza pania...lodz.naszemiasto.pl/archiwum/zginely-dwie-pracownice-firmy-provident-smierc-za-kredyt,1015598,art,t,id,tm.html
                      • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 14:33
                        Straszne, nikogo nie powinna spotkać taka śmierć, ale z drugiej strony pracownicy tej firmy nie postępują etycznie.
                        • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 15:05
                          Pracownicy tylko zbieraja kase ktora tamci zobowiazali sie oddac.
                          • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 15:08
                            Nie zmienia to faktu, że są pracownikami ( z wolnego wyboru ) mało etycznej firmy, tyle.
                    • rafalzalu Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 13.02.15, 19:12
                      to do mnie było?
                  • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 15.02.15, 08:00
                    kalina_lin napisała:

                    > Skoro Rafał ma męża, to mało prawdopodobne jest aby mieszkał z Anią.

                    Nie z Anią, tylko u Ani.
        • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 17:17
          Emigrantki zakładają takie tematy na forum "Matki Polki w UK" i podobnych.
          • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:38
            Ciebie z większości forów wywalili za trollowanie.
            • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:59
              Na szczęście jest E-mama i moje kumpelki moderatorki piwo
              • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 15.02.15, 08:05
                I twój słynny brak honoru.
        • lena.ellena Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 18:26
          Ale żaden nie zaczyna sie "Z dzieckiem z Sochaczewa do Gorzowa wlkp, pampersy"wink

          Witajcie, w kwietniu bede jechać z dzieckiem z Sochaczewa i planuje miesieczny pobyt w Gorzowie. Gdzie kupię tanie pieluchy i zamówie taxi.
      • rosapulchra-0 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 11.02.15, 18:34
        Chłopie, nie tłumacz się. Serio Ci radzę.
    • kk345 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 10.02.15, 23:00
      Ciekawy artykuł, pasujący do tytułu wątkusmile
      poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,17386508,Pijany_muzyk_rockowy_wypadl_z_autobusu__Myslal__ze.html#BoxLokPozLink
    • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 12.02.15, 15:06
      Może jestem dziwna, ale dalej mimo wszystko bezpieczniej bym się czuła w owej dzielnicy niż na przedmieściach Paryża, w niektórych enklawach "gett" Stanów Zjednoczonych czy pewnych dzielnic Londynu. Niedawno czytałam biografię Polaka mieszkającego od lat w Stanach, pisał jak szukał tam mieszkania: "Odrzuciłem okolice X. bo prawdopodobniej nie przeżyłbym tam miesiąca." Czy to samo można powiedzieć o tamtej dzielnicy? Mimo wszystko strzelaniny nie są u nas na porządku dziennym, nawet w owej dzielnicy, którą wspominasz.
      • run_away83 Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 12.02.15, 15:18
        Dopóki nie dostałbyś w ryj za niedostatecznie patriotyczny wygląd.

        Zresztą nie twierdzę, że jest bardziej niebezpiecznie niż w Paryskiej dzielnicy zamieszkałej przez imigrantów, tylko że w Polskich miastach takie dzielnice też istnieją. W samym Wrocławiu jest jeszcze kilka miejsc, gdzie Policja niechętnie się zapuszcza - choćby Brochów, czy rejon Trójkąta Bermudzkiego. A jak ktoś ma pecha, to może dostać wpie...jadąc autobusem przez centrum miasta we wtorkowe popołudnie. Wystarczy mieć ciemną skórę, dredy, albo "wyglądać jak ciota".
        • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 12.02.15, 15:37
          Tak jak wszędzie w Europie, Polacy też są bici "za narodowość" w Wielkiej Brytanii, nawet polskie dzieci bywają prześladowane. No, ale za granicą to tylko drobne nic nieznaczące incydenty, w Polsce (nawet jak skala podobna) - polska norma big_grin, większość Polaków to rasiści itp.
      • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 13.02.15, 18:51
        Gazeta... A wyobraz sobie Murayna na Balutach...
        • ichi51e Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 13.02.15, 18:52
          Murzyna na Balutach. Fana Legii. Tez by nie przezyl...
          • gazeta_mi_placi Re: Survival w Polsce...o co chodzi z tymi watkam 14.02.15, 14:31
            Oklep by zapewne dostał, śmierć - wątpię. W środowisku pseudokibiców, często mających ciemne sprawki i konflikty narkotykowe bardzo rzadko jednak ktoś jest faktycznie zabity, ostatnio z dobre kilka lat temu niejaki "Człowiek", facet mający bardzo sporo za uszami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka