bergamotka77
09.02.15, 20:44
Albo przyjaciół? Zszokował mnie wątek forumki, która nie ma co zrobić z dzieckiem podczas pobytu w szpitalu. Naprawdę da się żyć samemu? Bez jakiejkolwiek babci, dziadka, cioci, siostry, kuzynki, sąsiadki, przyjaciółki itp.? Rozumiem za granicą, choć sama byłam w takiej sytuacji - w domu 7-latek a ja z zagrożoną ciążą krawiąca jadę do szpitala w UK. I zanim mąż dojechał z pracy, synka przejęła zaprzyjaźniona polska sąsiadka. Miałam też co najmniej 3 znajome Angielki, które by się nim zaopiekowały, pomimo że byłam tam zaledwie cztery miesiące, gdy doszło do takiej sytuacji.
Kim trzeba być żeby nie mieć nikogo bliskiego, zaufanego, przyjaznego, kto pomoże w takiej sytuacji? Smutne to i straszne zarazem. W PL znam co najmniej 10 osób, które by przejęły moje dzieci w razie W i nieobecności taty dzieci. A wy, macie podobną sytuację jak salamandra czy macie na kogo liczyć?