Dodaj do ulubionych

Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji?

    • lady-z-gaga Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 13:21
      Oczywiście rodzice mają prawo skonsumowac przed śmiercią dorobek swojego życia, ale ja np nigdy bym tak nie postąpiła i nie mieści mi się to w głowie.
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 13:27
        az czego byś utrzymała dom nie pracując już i mając do dyspozycji 2000 miesięcznie?
        I myślisz, że dzieci tak chętnie dołożą rodzicom 5000-7000 tysięcy miesięcznie? Już to widzę.
        A wegetować na łaskawym chlebie oni nie chcą.
        • gazeta_mi_placi Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 13:33
          Może Państwo przeczytali wątki z E-mamy gdzie przykładowo jedna z nich żałuje co miesiąc 300 zł teściowej z pensji jej męża (około 10000 zł) bo dzieciaczki mają zajęcia pozalekcyjne płatne. Inna zastanawia się czy należy się pomoc jeśli teściowa przepracowała tylko na pół etatu, a przecież mogła na cały i miałaby więcej emerytury. I inne tego typu.
          Ja osobiście jestem zdania aby nie przepisywać nic (darowizny) za życia na dorosłe dzieci, co innego testament.
          Zwłaszcza jak się ma synów.
          Córki prędzej się poczuwają do pomocy rodziców i nie dają się wtrącać w tę pomoc swoim mężom, zaś synowe... No cóż, jesteś na E-mamie jakiś czas to sama widzisz.
        • lady-z-gaga Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 13:33
          arwena_11 napisała:

          > az czego byś utrzymała dom nie pracując już i mając do dyspozycji 2000 miesięcz
          > nie?

          z wynajmu?
          przeciez mają dwa domy - jeden w gorach i na miejscu ten, w ktorym zajmują parter a syn piętro

          > I myślisz, że dzieci tak chętnie dołożą rodzicom 5000-7000 tysięcy miesięcznie?
          > Już to widzę.

          2000 plus 7000 to daje 9000 na parę emerytow smile spore mają potrzeby smile
          Nawet biorąc pod uwagę podróże, to o i tak pomysł przepieprzenia kilkunastu milionow przez tę resztę zycia, co im została, jest niesmaczny. Gdyby byli bezdzietni, dziwiłabym się mniej.
          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 13:45
            No oni chcą zamieszkać w górach, tam dom też bedzie wymagał nakładów, jakiś ogrodnik, panią do do sprzątania itd, abonament w prywatnej klinice, prywatny lekarz.

            I jakie kilkanaście milionów? 1,5 to max jaki będą pewnie mięli. Marzy im się życie trochę jak amerykańskich emerytów.
            Pamiętam ciotkę mojego taty, jak mając 70 lat zaczęła zwiedzać cały świat. Dwa tygodnie w Rzymie, wracała na miesiąc do siebie i na miesiąc jechała na wycieczkę statkiem po morzu śródziemnym, albo na Florydę, albo gdzie indziej. Podróżowała tak dużo ze w sumie w domu nie było jej pół roku. Wracała przepakowywała sie i znowu jechała
            • lady-z-gaga Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:00
              Sorry, miało byc półtora miliona, a napisałam, jakby chodziło o 15 smile.

              ogr
              > odnik, panią do do sprzątania itd, abonament w prywatnej klinice, prywatny leka
              > rz.

              W domu słuzba pilnuje dobytku, a państwo cały rok podróżują po świecie..... smile z mojego punktu widzenia pańswu się w dupach poprzewracało - albo w sprawie jest drugie dno i cała akcja jest wymierzona przeciwko dzieciom, aby ich za coś ukarać. Trochę spóźnione działania wychowawcze, jak na moj gust.
              Mają dzieci, wnuki i nagle wyprowadzają się daleko, a na dodatek planują większą część czasu spędzac w podróżach? Coś tam nie gra w rodzinie i tyle.
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:03
                Ej tam oni pewnie nie będą non stop w podróży. Ale marzą o zwiedzeniu świata, bo nigdy nie mieli takich możliwości.

                A góry kochają.

                Mówiac szczerze mnie i mężowi też sie marzy taki domek, ale w .... Alpach. Może na starość zrealizujemy ?
              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:12
                Ja też bym obstawiała drugie dno- coś ci rodzice za świeci i autorka coś za bardzo ich broni
                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:25
                  a nie święci nie są. Ja ich lubięsmile są fajni, ale jak dla mnie za pedantyczni, ja bym nie mogła z nimi mieszkać, odwiedzić tak, ale mieszkać?
                  Młodszy syn ma swoje mieszkanie więc nie mieszkają "razem" tylko w jednym budynku, a ja i tak bym nie dała rady dłużej niż kilka dni.
            • claudel6 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 00:22
              moja teściowa tak ma. zwiedza sobie świat, jeździ 3-4 razy do roku na wycieczki zagraniczne, w tym egzotyczne (ostatnio Azja). oprócz swojego mieszkania ma 2 inne nieruchomości. i jednego syna, który na zakup mieszkania musiał wziąc kredyt (ze mną). "oczywiście część z jej majątku jest odziedziczona - po jej matce. nie zająknęła sie ani słowem na wiadomość, ze straciłam pracę i straciliśmy tym samym 2/3 dochodu, a dochód, ktory mamy, starczy na połowę naszych kosztów utrzymania (podstawowych).
              jest ideałem ematki. taka nowoczesna, realizująca się, korzystająca z uroków życia starsza pani.
              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 08:01
                No właśnie, tu jest ten problem. Serce i empatia. Bo czym innym jest widzimisię, żeby mama wszystko nam dała, a czym innym- utrata pracy, choroba itd.

                Moja teściowa także korzysta z uroków życia, wydaje swoje pieniądze, wyjeżdża, kupuje sobie różne rzeczy. Ma swoje koleżanki, swoje zajęcia, swoje sprawy. Wolno jej.
                Ale równocześnie wiem- bo już się o tym przekonałam - że jak jest pilna potrzeba, to w przysłowiowe pół godziny stanie u drzwi i pomoże- czy to materialnie, czy logistycznie. I my też jej pomożemy. Tak samo z resztą rodziny.
          • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:06
            >spore mają potrzeby smile
            >Nawet biorąc pod uwagę podróże, to o i tak pomysł przepieprzenia kilkunastu milionow przez tę resztę >zycia, co im została, jest niesmaczny. Gdyby byli bezdzietni, dziwiłabym się mniej.


            Ale dzieci są już dorosłe, mają dobrą pracę. Rodzice pomagali kiedy było potrzeba, teraz chcą realizować swoje marzenia.
            Rodzice chcą przepieprzyć swoje pieniądze i nie wiem co w tym niesmacznego.
            • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:23
              Nic, poza tym, ze zapomnieli powiedzieć o tym synowi. Który zostaje nagle bez dachu nad głową.
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:26
                jakie nagle? miał w sumie prawie 9 miesięcy. Ja załatwiłam kredyt i wybrałam mieszkanie w 4.
                On ma do końca czerwca jeszcze 4,5, to że stracił pozostałe 4,5 to już jego problem.
              • cosmetic.wipes Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:31
                Verdana, niesmaczne jest to, że synusiowi się zdawało, że całe życie będzie mu wygodnie. Dorosły człowiek zazwyczaj zdaje sobie sprawę, że mieszkając w nie swoim domu, nie może być pewny dożywocia. I to w dodatku za darmo.
        • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 13:51
          Jestem po stronie rodziców.
          Do tego co mają doszli własną (zapewne ciężką) pracą, dzieciom umożliwili zdobycie wykształcenia, ułatwili start w samodzielne życie. Teraz mają prawo skorzystać z owoców swojej pracy, a dzieci (dorosłe, dobrze zarabiające) niech radzą sobie dalej same.

          Moi rodzice też nam bardzo dużo na początku pomogli, ale od dawna bardzo niechętnie przyjmuję od nich droższe prezenty i dużo bardziej się cieszę gdy wydają na siebie, proponowane mi pieniądze.
          I jestem na to przygotowana, że w razie potrzeby ja im pomogę.

          Syn mieszkający w domu rodziców strasznie roszczeniowy, znam takich, choćby im rodzice listem poleconym o swoich planach raz w miesiącu przypominali i tak nie przyjmą takiego do wiadomości.
          Bo im się należy.....

          Z ciekawości, ile lat ma syn?
          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 13:59
            Starszy ok 45 młodszy 35
            • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:14
              Biedactwo, zdrowy, 35 letni, dobrze zarabiający syn nagle musi zacząć żyć na własny rachunek.
              • cosmetic.wipes Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:32
                Prawda? Biedna sierotka...
        • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:58
          Min. 9000zł miesięcznie na życie dla pary emerytów, bo inaczej to "wegetacja"? Chyba się komuś z d...pie poprzewracało uncertain
          • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:33
            Mogło się poprzewracać - w sumie przewraca im się za ich pieniądze, więc nie rozumiem o czym dyskusja. Można dyskutować czy dobrze rozegrali sprawę z synem. Pewnie nie. Ale ze swoją kasą (z której dzieci nie okradają, przeciwnie pomagali im dużymi nakładami finansowymi przez lata) mogą robić co chcą.
            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:40
              Pomagali chyba młodszemu jeśli już, starszy pracował u ojca i dostawał pensję, jak inni- co miał za darmo tyrać?
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:53
                i dostawał na opiekunkę do dziecka równowartość rachunków płaconych za młodszego brata. pisałam to już gdzieś.
            • rhaenyra Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:45
              jakimi dużymi nakładami niby pomagali ?

              starszy im wypracowywal dochod
              młodszemu płacili rachunki (woda , prad, gaz co znowu takim wielkim majątkiem nie jest, ogrzewac i tak by musieli nawet jakby nie mieszkal )
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:54
                Nie musieli by ogrzewać, wystarczyłoby niezbędne minimum przy mrozach i w ogóle przy plusowej temp.
                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:55
                  a i mogli wynająć to mieszkanie komuś.
                  • rhaenyra Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:58
                    już widze te tlumy chętnych tongue_out
            • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:44
              Oczywiście, że mogą robić co chcą. Odnoszę się do stwierdzenia, że mniej niż 9000zł/m-c to dla emeryta "wegetacja". A co mają powiedzieć ci, co mają 800zł, którym lata temu obiecywano złote góry za obowiązkowe wpłacanie połowy pensji na zusy-śmusy i inne filary?
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:46
                No ci w to nie uwierzyli i się zabezpieczyli. W sumie wydaje się że 9000 to dużo, ale jak się chce żyć na takim poziomie jak obecnie a i jeszcze mieć na podróże to już tak dużo nie jest.
              • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:55
                Przyzwoity dom opieki dla 2 osób to koszt ok. 7000 zł (średnio). Będą mieli 2000 na rozpieszczanie wnuków.
    • gazeta_mi_placi Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 13:26
      Moim zdaniem jest tu jakieś podwójne ukryte dno, o którym Ty jako dalsza znajoma możesz nawet nie wiedzieć, a co może wpływać znacząco na całą sytuację i jej ocenę. Pozdrawiam.
    • berber_rock a ja prawde mowiac nie widze w postawie rodzicow 12.02.15, 14:07
      nic dziwnego.

      Moi tesciowie maja podobne plany tzn.
      - wyprowadzic sie gdzies w glusze
      - nie obciazac dzieci wlasnymi problemami typu opieka, utrzymanie, lekarze etc.
      I na podstawie logicznego rozumowania wyszlo im, ze zeby rzeczywiscie nie obciazac dzieci, trzeba zapewnic sobie samemu finansowanie, czyli np. wyprzedac obecny majatek. Jedyna roznica jest taka, ze nie zamierzaja wyprzedawac tego dzieciom, a na wolnym rynku. Moze dlatego, ze dzieci mieszkania maja i nie zamierzaja nigdzie sie przeprowadzac.

      natomiast moi rodzice maja odwrotnie:
      - maja nadzieje ze beda mogli liczyc na moja opieke w przyszlosci, a w zamian ja przeciez wszystko odziedzicze.
      Tyle ze nie wpadli na pomysl, ze ja ani w jednym ani w drugim nie jestem zainteresowana.

      I teraz pytanie:
      - ktore podejscie daje wiecej nadziei na starosc na uzyskanie godnego poziomu zycia i potrzebnych swiadczen? Dlatego ja sie tym rodzicom nie dziwie.
      • arwena_11 Re: a ja prawde mowiac nie widze w postawie rodzi 12.02.15, 15:09
        Tutaj po prostu zaproponowano dzieciom jakby prawo pierwokupu. Żeby nie było, ze sprzedają obcym a dzieci nie zapytali czy by nie chciały.

        Czyli jakby mogli dać ogłoszenie i starszy syn przyszedłby jako klient po jego przeczytaniu. Wyszłoby na jedno.
        • berber_rock Re: a ja prawde mowiac nie widze w postawie rodzi 12.02.15, 15:17
          OK

          Dlatego mowie ze ja tych rodzicow rozumiem. Na ich miejscu zrobilabym tak samo.
          Glupio byloby mi obciazac wlasne dzieci problemami wlasnej starosci - w koncu dzieciaki tez maja prawo ulozyc sobie zycie, jak chca. No ale zeby ten pomysl wdrozyc w zycie, to trzeba miec fundusze. Ci rodzice maja szczescie, bo akurat te fundusze maja - co prawda w srednio plynnej postaci, ale jak widac przedsiewzieli kroki, aby majatek uplynnic - tyle ze wtedy obrazil sie synus.
      • yuka12 Re: a ja prawde mowiac nie widze w postawie rodzi 12.02.15, 23:36
        Mozna jeszcze jak moj tato. Tzn. podupadac na zdrowiu i ani nie myslec o inwestycji na przyszla opieka ani nie proponowac dzieciom ewentualnej darowizny w zamian za opieke. Bo taka darowizna (nawet testament na wypadek smierci) oznaczaja dla niego, ze natychmiast ktores z nas pozbawi go mieszkania (tylko nie wiem kto, bo wszyscy lacznie z wnukami mamy swoje domy lub mieszkania). Ot takie urojenia. Moja mama tylko puka sie w czolo slyszac takie rewelacje i sama z siebie juz dawno przedsiewziela stosowne kroki. Czyli i jedno (zbieranie funduszy na starosc) i drugie (testament na wypadek smierci).
    • vi_san Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:20
      Nie rozumiem. Żadnej ze stron, dla jasności! Jak mogło synowi i jego żonie nie przyjść do łba dokładanie się do budżetu domowego? Jak rodzice mogli tolerować de facto utrzymywanie komórki rodzinnej [co się czarować, z wyjątkiem ciężkiej przewlekłej choroby bądź niepełnosprawności największe koszty "rodzinne" to czynsz i tzw. rachunki]? Dziwi mnie też fakt, że nigdy nie rozmawiano o przyszłości tego domu, o planach z tym związanych.
      Nie rozumiem syna, który przez x lat [wraz ze swoją żoną] żerował na rodzicach i nie zainteresował się kosztami życia, finansami rodziny, budżetem domowym. Ale i nie rozumiem rodziców, którzy nie stąd ni zowąd nagle oznajmiają, że sprzedają dom i wyprowadzają się w góry, bo tak im fajniej, a ty masz dwa tygodnie na znalezienie mieszkania. Nienormalne to jakieś...
      • triss_merigold6 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:32
        Pozwolisz, że się podpiszę?
        Przedziwaczny układ, wszyscy przez lata trzymali wodę w ustach i nikt o nic nie pytał, nie poruszał finansowych tematów.
        Aaaa, przy okazji, powodzenia ze sprzedażą ponaddwudziestoletniego domu za milion. Takie rzeczy to tylko w Erze.
        • vi_san Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 00:02
          Dodaj do tego jeszcze, że z warsztatem tuż za płotem - wbrew pozorom sąsiedztwo też wpływa na cenę...
          • cosmetic.wipes Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:39
            Ja się wam wybitnym specjalistkom od nieruchomości oraz jasnowidztwa trochę dziwię. Nie macie pojecia gdzie jest nieruchomość, nie macie pojęcia jakiej wielkości i kształtu jest działka, nie wiecie jaka jest okoliczna infrastruktura, z jakich materiałów, w jakiej technologii został zbudowany dom, czy był modernizowany, jaki jest rozkład pomieszczeń, jaki metraż oraz brak wam tysiąca innych informacji, ale mimo to jesteście pewne, że jest niesprzedawalny big_grin
    • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:31
      Jedyne co mnie dziwi to przekonanie niektórych forumek, że rodzice powinni mieć biedną, straszną starość zamiast dobrze zaplanowanej, żeby huba pasożyt mógł dalej wieść życie pasikonika żyć na krzywy ryj u nich i latać z wakacji na wakacje.
      Rodzice robią wszystko, żeby mieć dobry finał życia oraz nie być obciążeniem dla dzieci. Każdemu takich rodziców życzę. Część forumek całe życie żyje na cudzym utrzymaniu, stąd pewnie te pasożytnicze przekonania.
      Natomiast jeśli chodzi o samą sytuację uważam, że albo ją autorko nieco wypreparowałaś, aby racja była w stu procentach po stronie rodziców (bo w opisywanym przypadku w oczywisty sposób jest), albo nam czegoś nie mówisz. Jest coś dziwnego w tym, że warsztat trzeba jednemu synowi sprzedać, żeby się kiedyś drugi nie przyczepił o spadek. Wygląda na to, że syn pasożyt dał się już rodzinie we znaki, stąd potrzeba uregulowania wszystkich spraw bardzo formalnie i wyraziście na papierze. Syn mieszka z rodzicami, ale rodzice nie chcą mieszkać z nim na starość i liczyć na jego opiekę. Podejrzewają, że jeśli przekażą warsztat starszemu synowi w formie darowizny, młodszy będzie darowiznę podważał. Czyli wiedzą, że chłopię jest roszczeniowe, lubi żyć na czyjś koszt i jedyną szansą, by się przed nim uchronić, jest załatwienie spraw jak to właśnie robią. Forumki, które twierdzą, że rodzice powinni zrezygnować z godnej starości na rzecz dobrze zarabiającego młodego rozrzutnika, są jak podejrzewam podobnie roszczeniowe i wygodnickie. Pół forum siedzi w domu, nie pracuje i czerpie z owoców cudzej pracy. Łatwo jest uważać, że ktoś powinien dać, oddać, przekazać. Rodzice harowali, rodzice mają i decydują. Jak dzieci chcą mieć i decydować, to też mogą harować i oszczędzać. Opisywany syn dostawał sygnały, że ma oszczędzać. No ale uznał, że mu się należy, a rodzice muszą się dawać doić. No właśnie nie muszą. I bardzo dobrze.
      • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:01
        nie wiem, jakie straszne pasożytownie widzisz przy założeniu, że dom jest bezczynszowy - tylko gołe rachunki się płaci.
        to nie są astronomiczne sumy, by nazywać ludzi pasożytami. parę stówek do podziału, szczególnie w sezonie letnim. mieszkałaś ty kiedy w domu? (od razu uprzedzam, że ja mieszkałam i pamiętam że jako najmłodsza w domu byłam obowiązana płacić fizycznie - bo internetu nie było, i łaziłam, raz na miesiąc do gazowni, raz na dwa do elekrowni, raz do roku z podatkiem do gminy. pamiętam wyskość rachunków, zima - owszem przy opale gazowym to już był koszt, ale w zasadzie jedyny i największy)

        koszt remontu 20 letniego domu? no, która wymyśli, że dach dziurawy, że instalacje jakieś trzeba wymieniać? przecież arwena napisała, że najdrożyszmi materiałami wykończony co oznacza, że po 20 latach to domek wygląda jak nówka sztuka nieśmigana.

        syn - no straszny pasożyt

        że też drugi nie został tak zakwalifikowany, takie sieroctwo, nie poradziło sobie w życiu i u tatusia etatu szukało. w zasadzie niech rodzice warsztat sprzedadzą obcemu a ten zaradny niech znajdzie pracę taką by na dominikanę i alpy starczyło całej rodzinie.
        • anusia_magda Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:11
          Prawda jest taka że dorosłe dzieci mieszkające ze swoja rodziną u rodziców, ciągną ile mogą, znam dokładnie takich jak w opisie, ze żyją w domku z rodzicami i co miesiąc daja 50zł. do budżetu, innych którzy kupili już sobie mieszkanie ale na razie nie spieszy im się z wyprowadzką gdyż nie mają na wykończenie i pewnie liczą na wsparcie finansowe i juz zapowiedzieli że i tak będą brac słoiki od rodziców bo gotować to im się nie chce. Ja to widzę tak że teraz często 30-35latkowie to nadl duuuże dzieci, które bez rodziców by sobie nie poradziły. Także co do tematu to rodzice mają prawo do wlasnych decyzji ale ja bym majątek inaczej podzieliła. I jeszcze wtrącę, że są trochę optymistami myśląc że na starość dzieci nie będa potrzebować. Znam podobną historię, dziadkowie wyprowadzili się w góry ale jak jedno zaczęło poważnie chorować i to sytuacja uległa zmianie to jednak teraz te dzieci muszą zająć się jednym z nich ( długa hospitalizacja) bo na pipidówie dobrych lekarzy i szpitali jednak brak.
      • berber_rock 10/10 NT :) 12.02.15, 15:08
        • verdana Re: 10/10 NT :) 12.02.15, 15:16
          Problem w tym, ze skoro rodzicom przeszkadzało, ze syn nie płaci, to mogli otwartym tekstem to powiedzieć. Teraz sprawa wygląda tak - rodzice pomagali finansowo synom, nie uprzedzając, że ceną pomocy jest pozbawienie spadku i nakaz opuszczenia mieszkania - albo zapłacenie rodzicom pół miliona złotych, co nie jest małą sumą.
          Uważam, że rodzice mają absolutne prawo robić ze swoim majątkiem co zechcą, to nie ulega wątpliwości. Czym innym jest jednak nie uzgadnianie podstawowych kwestii, dotyczących życia dzieci z tymi dziećmi i stawianie ich przed faktami dokonanymi.
          • berber_rock Re: 10/10 NT :) 12.02.15, 15:22
            Czym innym jest jednak nie uzgadnianie podstawowych kwes
            > tii, dotyczących życia dzieci z tymi dziećmi i stawianie ich przed faktami doko
            > nanymi.

            ???? stawianie przed faktami dokonanymi??? Syn dowiedzial sie kilka m-cy temu o planowanej przeprowadzce, jednoczesnie moze tam mieszkac do czerwca. To jest prawie ROK na podjecie decyzji, gdzie chce mieszkac dalej. To jest malo ???
            • verdana Re: 10/10 NT :) 12.02.15, 15:25
              Naprawdę uważasz, ze kilka miesięcy wystarczy na zebranie kasy na mieszkanie? Przy czym, jak widać, rodzice wiedzieli o przeprowadzce od wielu lat, ale nigdy nie powiedzieli tego wprost.
              Rok to jest bardzo mało, aby zaoszczędzić nawet na 10%. A mogło to być wiele lat.
              • berber_rock Re: 10/10 NT :) 12.02.15, 15:34
                Nie - oczywiscie ze w rok nie oszczedza na mieszkanie, ale przeciez nie kazdy musi byc od razu wlascicielem mieszkania. Jak sama napisalas, oszczedza np. na 10% a to juz moze calkiem OK sluzyc za wklad wlasny.
                Napisalam, ze rok to jest wystarczajaco dlugo, aby podjac dyzje, ktora opcje wybieramy:
                a) kupujemy dom rodzicow, bo oferuja korzystne warunki bez odsetek
                b) idziemy po kredyt i kupujemy cos innego
                c) szukamy czegos do wynajecia

                Ja wyczytalam, ze rodzice wiedzieli o przeprowadzce od wielu lat i owszem wspominali o niej, ale ich plany nigdy nie byly brane na powaznie.
                I jestem sobie w stanie wyobrazic taka sytuacje, bo ja swpoim rodzicom rowniez przez 5-10 lat tluklam do glowy, ze przy pierwszej nadarzajacej sie okazji wyjezdza z PL na stale, a oni smiali mi sie w nos. Az tu nagle wyjechalam, a po drugiej stronie byly placz i histerie, bo co my zrobimy na starosc.
              • arwena_11 Re: 10/10 NT :) 12.02.15, 15:40
                Verdana a jak jeszcze bardziej otwarcie mieli powiedzieć?
                Kupili dom w górach i stwierdzili, że jak spłacą kredyt to przestają pracować i się tam przeprowadzą na starość. Taki tekst słyszeli wszyscy od tych 15-16 lat.
                • volta2 Re: 10/10 NT :) 12.02.15, 15:43
                  mieli powiedzieć, że jak się wyprowadzą to zaczną szukać chętnego na dom.

                  wielu emerytów się wyprowadza z wawy pod zegrze - i nikt otwarcie nie powiedział, że dzieciom sprzedał dom, tylko że zostawił dzieciom(takie rozmowy na działkowisku u moich teściów)

                  • berber_rock Re: 10/10 NT :) 12.02.15, 15:46
                    > wielu emerytów się wyprowadza z wawy pod zegrze - i nikt otwarcie nie powiedzia
                    > ł, że dzieciom sprzedał dom, tylko że zostawił dzieciom(takie rozmowy na działk
                    > owisku u moich teściów)

                    - ja mam w najblizszej rodzinie emerytow, ktorzy wyprowadzili sie z wawy, najpierw sprzedajac mieszkanie. Wyprowadzili sie w gory do kupionego tam wczesniej domu. Jakies 10 lat po przeprowadzce (maja teraz kolo 80) sporzadzili testament, w ktorym dom zapisali synowi. Nikt sie temu postepowaniu specjalnie nie dziwil.
                    - syn mieszka w wynajmowanym mieszkaniu i raczej sobie dobrze w zyciu radzi.
                    • volta2 Re: 10/10 NT :) 12.02.15, 16:32
                      Ale dom w górach przepisali synowi, a nie dpsowi, nie widzisz różnicy? Ja tam bym wolała odzedziczyc dom w górach niz mieszkanie w wawie.
                      • berber_rock Re: 10/10 NT :) 12.02.15, 16:35
                        Przeciez ci panstwo tez kiedys zejda z tego swiata i zostanie po nich dom w gorach - jak myslisz, komu przypadnie on w udziale.

                        A ze chca teraz sobie w nim pomieszkac za wlasnorecznie zarobione pieniadze? To taka zbrodnia jest?
                        • claudel6 Re: 10/10 NT :) 14.02.15, 00:42
                          przeciez arwena napisała komu dom przypadnie. prywatnemu luksusowemu Domu Spokojnej Starości, w którym zamieszkają.
      • anusia_magda Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:13
        tyle że rodzice są niekonsekwentni bo dawali sie doić przez wiele lat ,to pasożyt sie przyzwyczaił i teraz przeżywa szok...
        • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 17:03
          A brat, który miał od lat opłacaną opiekunkę dla dziecka pasożytem nie jest? Dlaczego właściwie?
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:17
        Ruda starszy syn ma warsztat bo od chyba 20 lat tam pracuje. Młodszy sie w ogóle nie interesował tym, nie jego bajka.

        Nie wiem czy jest jakieś inne dno. To znam z opowieści moich rodziców, swoich obserwacji i ostatnio z rozmów z młodszym bratem, konsultującym się z moim mężem "czy rodzice mają prawo tak zrobić".

        Ja swoje zdanie mam i zawsze mówiłam, że młodszy syn się ustawił świetnie tylko kiedyś obudzi sie z ręką w nocniku. Starszego słabo znałam bo jednak 6 lat różnicy w wieku nastu lat robiło dużo. Zawsze świetnie się dogadywałam z młodszym. Tylko ze był fajnym kumplem, do zabawy, wakacji ale na pewno nie do życia.
        • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:23
          masz swoje zdanie to jeszcze powiedz, za ile kupiłaś od rodziców to mieszkanie, które jest tylko twoim składnikiem majątku i które zamierzasz jak rozumiem - sprzedać po cenie rynkowej swojej córce jeszcze przed jej ślubem - żeby było majątkiem odrębnym córki.

          naprawdę uważasz, że młodszy ma obowiązek kupić ten dom?
          • berber_rock Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:35

            >
            > naprawdę uważasz, że młodszy ma obowiązek kupić ten dom?
            - a gdzie jest napisane ze ma obowiazek? To byla tylko propozycja.
            • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:41
              sądząc z oburzenia jakie wywołuje jego postawa, to wygląda jakby miał obowiązek. znaleźć kupca na dom łatwo nie jest; za wyśrubowaną cenę jeszcze trudniej a tu kupiec odmawiasad
              • berber_rock Przeciez 12.02.15, 15:43
                oburzenia nie wywoluje fakt, ze odmawia kupna, tylko fakt, ze chcial dostac za darmo.
                • volta2 Re: Przeciez 12.02.15, 15:45
                  gdzie masz taką informację?
                  bo nawet nie doczytałam, że chciał odziedziczyć a ty wyczytałaś że nawet chciał dostać za darmo za życia rodzicieli?
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:41
                oburzenie wywołuje brak postawy. nabranie wody w usta. Brak jakiejkolwiek informacji czy przyjmują czy nie propozycję,żeby rodzice wiedzieli co zrobić dalej.
                • rhaenyra Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:43
                  ale tak w jednej chwili ma podjąć decyzje ?
          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:45
            Volta ja moje mieszkanie dostałam, córce go nie dam i nie sprzedam. Na razie odkładam kasę z wynajmu, żeby pomóc kiedyś rodzicom. Być może będe musiała je sprzedać, żeby spłacić kredyt na mieszkanie w którym teraz mieszkamy, jak zdarzy się jakiś wypadek i mąż nie da rady pracować.
            I z całą pewnością, pozwolę córce mieszkać po kosztach, ale jak będę potrzebowała kasy, to nie zawaham się sprzedać, i córka będzie miała prawo pierwokupu.
            • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:49
              sama widzisz, dostałaś

              a zatem czemu oburza cię, że kuzyn też myślał że dostanie/raczej odziedziczy

              jeszcze mi powiedz, że w tym mieszkaniu zamieszkaliście z mężem po ślubie - no nie uważasz że byłaś strasznym pasożytem?

              i dlaczego masz zamiar z córki uczynić pasożyta? ma mieszkać po kosztach a nie po rynkowych cenach? skandal, lepiej szukaj obcego.

              świetny wątek, gratulacjesmile
            • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:51
              córce go nie dam

              nie dalej jak wczoraj pisałaś, że córka będzie miała swoje mieszknie przed ślubem, i żaden chłop jej nie wyrzuci z jej własnego. wiec nie wycofuj się raczkiemsmile nie chce mi się kopać przez wątek
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:30
                będzie miała gdzie mieszkać. Swoje mieszkanie to skrót myślowy. Mieszkanie zawsze formalnie będzie moje. I jeżeli będzie to kwestia mojego dachu nad głową to je sprzedam bez mrugnięcia. Dopóki nie musze to tego nie zrobię.
                W nieokreślonych planach mamy sprzedaż i zakup dwóch mniejszych najpierw na wynajem a potem dla dzieci, ale nadal będą nasze i naszym zabezpieczeniem na starość.
                • iwoniaw "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 09:32
                  CytatW nieokreślonych planach mamy sprzedaż i zakup dwóch mniejszych najpierw na wyn
                  > ajem a potem dla dzieci, ale nadal będą nasze i naszym zabezpieczeniem na staro
                  > ść.


                  Jakie to zatem "dla dzieci"? Toż to wyłącznie niewyrzucenie na bruk dorosłego dziecka z domu rodzinnego - w opisanej wersji w opcji bardziej komfortowej dla wszystkich stron, bo stać was na zakup osobnych lokali, ale technicznie to po prostu pozostanie dziecka w mieszkaniu należącym do rodziców. I to uważasz za jakiekolwiek wsparcie finansowe dzieci? Myślisz, że wywalenie z domu rodzinnego dorosłego dziecka to nie tylko prawo rodzica ale całkiem normalna i usprawiedliwiona praktyka???

                  W ogóle sobie czegoś takiego nie wyobrażam - w słowniku ludzi z mojego otoczenia zakup czegokolwiek "dla kogoś" oznacza, że to ma być tego kogoś, a nie "moje, ale on może używać dopóki mi się nie odwidzi"
                  • arwena_11 Re: "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 09:47
                    Dzieci będą miały łatwiej na początku. Zamieszkają osobno, będą musiały mieszkanie opłacić, ale tylko czynsz i to co zużyją. Zamiast od razu ładować się w kredyt, którego pewnie nie dostaną, odłożą coś na wkład własny. Po 10 latach powinny już się usamodzielnić.
                    My na emeryturze też będziemy chcieli z czegoś żyć. Jak pospłacamy kredytu to będziemy mieli po 60-70 lat. I co cały dorobek życia oddać dzieciom?
                    Po naszej śmierci pewnie coś odziedziczą, bo zakładam, że np z wynajmowania tych mieszkań jakoś pożyjemy.
                    I tak wiele osób tak robi,nikt chyba nie wierzy w emeryturę zusowską. Przecież ładować tam kasę to właściwie jak w worek bez dna, albo do rzeki wrzucać. Kto ma gwarancje że za 25-30 lat ten kolos na glinianych nogach będzie jeszcze stał?
                    Ostatnio się rozliczaliśmy z mężem i jak podliczyłam ile on płaci zdrowotnego to ciemno mi się zrobiło przed oczami. Najdroższy abonament ze szpitalem prywatnym mielibyśmy za to. A tak to w ogóle nie wykorzystujemy. A jak znam życie to okaże się, że w razie potrzeby zabraknie dla nas limitów, nie będzie miejsc itd.
                    • mirmunn Re: "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 09:55
                      No i to jest ok- zakładając, że dzieci będą od początku konkretnie poinformowane i będą znać czas, na jaki mieszkania im użyczono.
                      Czyli- znów konkretny komunikat.

                      Myślę, że problem wygenerowały przede wszystkim niedomówienia i aluzje zamiast osadzonego w czasie planu, z którym zapoznano by dzieci.
                      • arwena_11 Re: "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 10:02
                        No im się wydawało że są bardzo konkretni. Nie rozumieją tego zdziwienia, bo mówili "od zawsze" jakie mają plany. I chyba dzieci głupie nie są i zdają sobie sprawę że na ich realizację jest potrzebna kasa. A z zusu jej nie będzie więc skąd?

                        W sumie jak teraz myślę, to ja chyba też bym nie myślała skąd rodzice wezmą kasę na marzenia. Założyłabym że mają. I w sumie mają, a że ulokowaną w nieruchomościach? Nikomu do głowy by nie przyszło.
                        • mirmunn Re: "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 10:10
                          >>>W sumie jak teraz myślę, to ja chyba też bym nie myślała skąd rodzice wezmą kasę na marzenia. Założyłabym że mają. I w sumie mają, a że ulokowaną w nieruchomościach? Nikomu do głowy by nie przyszło.<<<

                          No właśnie, kochana, doszłaś do tego sama po 600 postachsmile
                          Wydawało się...
                          Po prostu w tej rodzinie wszystko się wszystkim wydawało i tu jest pies pogrzebany. W solidnym kanalesmile
                          • arwena_11 Re: "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 10:14
                            Tylko że zobacz starszy syn całą kasę jaką jego rodzice płacili opiekunce odkładał ( na początku było to prawie 3/4 pensji jego żony.
                            On założył po prostu, że gdyby nie rodzice i tak musieliby tą kasę wydać, więc odkładali równowartość. Z czasem zaczęli zarabiać dużo więcej ale dalej minimum tyle odkładali.

                            Jak znam życie ja bym właśnie nie pomyślała, ale już mój mąż tak. Kwestia charakteru.
                            • iwoniaw Re: "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 10:51
                              No więc właśnie - to kwestia charakteru, nie lepszego zrozumienia mętnych aluzji rodziców. Żaden z synów nikomu nic wszak nie ukradł, jeden za zarobioną kasę jeździł na wakacje, drugi odkładał. Zresztą nie wiemy, może pierwszy też odkładał i dyskusja jest bezprzedmiotowa: popatrzy chłopak, co też rodzice na serio wykombinowali (nadal uważam, że brak JAKICHKOLWIEK rozmów z synem, z którym się mieszka w jednym domu, przez lata, rozmów INICJOWANYCH PRZEZ RODZICÓW i jasne określenie przez nich co, kiedy i jak jest chore. I tak, syn miał prawo przypuszczać w tej sytuacji, że rodzice zostawią mu dom (z opcją, że może sami jeszcze doń wrócą), podobnie jak starszy miał prawo mieć nadzieję, że ojciec mu zostawi rodzinną (!) firmę (z opcją wypłacania jakiejś dywidendy) - i może się za chwilę okazać, że starsi państwo niepotrzebnie się gorączkują, młodszy syn kupi inne mieszkanie/dom i wyprowadzi się gdy tylko znajdzie się kupiec na chałupę rodziców.
                              Nie rozumiem jednego: podzielasz oburzenie państwa, że syn (młodszy) "nie fatyguje się porozmawiać", a nie dziwi cię, że to ONI się nie pofatygują? W końcu to oni chcą zmiany, no nie? Może syn po prostu przyjął do wiadomości komunikat i zamierza po prostu mieszkać do czerwca - nad czym tu wobec tego debatować?
                              • rasowa_sowa Re: "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 10:54
                                O właśnie, główny zarzut wobec syna jest taki, że rodzice 4 miesiące temu przebąknęli coś o wyprowadzce "wprawdzie bez konkretów, ale oczekiwali że on przyjdzie do nich pogadać", a on skubany nie przyszedł.

                                Strasznie skonfliktowana rodzina bez umiejętności komunikacji.
                              • arwena_11 Re: "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 10:56
                                Wiesz syn nie przyjął komunikatu, bo do rodziców dochodzą sygnały o oburzeniu młodych i tekstach o okradaniu. Że młodzi myśleli, że sumie ten dom to już jakby ich i akurat to to nie mam pojęcia z czego wykombinowali bo taki tekst nigdy nie poszedł.
                                • iwoniaw "do rodziców dochodzą sygnały"?! 13.02.15, 10:59
                                  I ci rodzice, mieszkający, przypomnę, w jednym domu z synem, nadal nie zdobyli się na rozmowę z nim, tylko słuchają plotek i omawiają je ze znajomymi?! Zdrowo popieprzeni, ot co.
                                  • mirmunn Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 13.02.15, 15:28
                                    O, to, to!!!
                                  • arwena_11 Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 13.02.15, 15:43
                                    no młodzi się skarżą wszystkim sąsiadom chyba. A starsi się zacięli i stwierdzili, ze nie to nie, dają czas do soboty i będą potem robić swoje.
                                    • mirmunn Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 13.02.15, 15:46
                                      a starzy dla odmiany latają do was

                                      Chore, chore, powtarzam. Chore relacje, chora komunikacja, chore pomysły, chore traktowanie bliskich. Klapki na oczach.
                                      • iwoniaw Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 13.02.15, 15:53
                                        No chore, ale zdaniem Arweny starsze pokolenie kompletnie zdrowe, a dziecko się wyrodziło big_grin
                                        • mirmunn Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 13.02.15, 16:06
                                          No cóż, każda pozostanie przy swoim.
                                          Gdyby była konkretna rozmowa jak pisałam: córko, masz mieszkanie na dziesięć lat- do tego o tego roku, potem sprzedajemy i jedziemy na Hawaje, przyjęłabym do wiadomości, uzbierała na wkład lub za te 10 lat odkupiła mieszkanie od rodziców, szczęśliwa, że mam z czego, bo nie muszę wynajmować. I z łezką w oku odprowadziłabym na samolot.

                                          Gdybym natomiast usłyszała, mieszkając dziesięć lat w mieszkaniu - córko- za 4 miesiące itd itp. , to na pewno poszłabym na swoje, wzięła kredyt, mieszkania w życiu nie odkupiła i zapomniała, że mam rodziców.
                                          • iwoniaw Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 16.02.15, 19:28
                                            Dokładnie tak to widzę i zrobiłabym identycznie.
                                    • attiya Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 14.02.15, 19:36
                                      czyli rodzice owego syna też nie lepsi, bo latają na ploty do twoich rodziców suspicious
                                      • arwena_11 Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 14.02.15, 20:11
                                        Nie na ploty, tylko się radzą. Po prostu muszą z kimś niezainteresowanym omówić problem.
                                        Syn z żoną, ie pytają się nikogo o radę i pomoc tylko stwierdzają fakt. Coś jak emamy, które piszą na forum jaka ta teściowa zła bo nie chciała z dzieckiem zostać.
                                        • attiya Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 14.02.15, 20:27
                                          sama piszesz "ponoć"
                                          a może oni też pytają się innych o radę a tylko wg ich rodziców skarżą się
                                          • arwena_11 Re: "do rodziców dochodzą sygnały"?! 14.02.15, 20:32
                                            Możliwe, nie słyszałam. Znam tylko z opowieści, że sąsiadka zapytała się dlaczego syna wyrzucają z domu? bo synowa tak mówiła.
                                            Może i się pytali tej sąsiadki co zrobić?
                      • mirmunn Re: "dla dzieci ale moje" :-D 13.02.15, 15:40
                        No i ploty po kominkach, które dochodzą zapewne "w obie strony"- takożsmile
          • ladyjane Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:53
            Nie ma obowiązku domu kupować. Może się już wyprowadzić!
            • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:02
              no właśnie, może się wyprowadzić ale czy ma taki obowiązek?
        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:42
          Ukrócenie młodszego syna- pasożyta- jak najbardziej ok.

          Dla mnie właśnie najdziwniejsze jest postępowanie wobec owego starszego syna. Z prostego rachunku wynika, ze skoro ma teraz 45 lat, a warsztat jest od 25 lat , to poszedł tam pracować zaraz po szkole, i zapewne sukces finansowy warsztatu jest także jego udziałem. Tym bardziej mnie dziwi, że nie jest na prawach wspólnika i powiedzmy rodzice oferują mu 50% udziałów do wykupu- tylko 100% wartości warsztatu.
          Takich rodziców to bym owszem spłaciła- co do grosika, zapewniam, umowę podpisała, dowody przelewów skrzętnie chowała.
          A kiedy szanownym rodzicom skończyłyby się fundusze na tych wojażach, pokazałabym im owe przelewy i dobitnie oświadczyła, że ja już nic nie muszę, bo spłaciłam rachunek, który mi wystawili za 25 lat wspólnej pracysmile
          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:46
            Bardzo dziwna ta rodzina- jednego syna trzymają przez x lat za darmochę, drugi zasuwa w biznesie i po 25 latach jest takim samym pracownikiem jak pomocnik Zenek.
            • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:54
              obawiam się że zenek ma lepiej, bo może odejść w cholerę, a taki syn nieudacznik co jedzie na ojcowym biznesie nie za bardzo może młotkiem rzucić. bo gdzie się podziejesmile?
              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:05
                no wiesz, aj bym uważała go raczej za wspólnika- ojciec sam by tego tak nie rozwinął, prawda? W końcu facet zasuwal 25 lat.
                • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:37
                  No to jednak źle byś uważala, bo kupuje ten biznes od ojca po rynkowej cenie. Jako wspólnik miałby polowe za free. No ale za co starzy mieliby podrózowac, nie starczyłoby im.
                  A emeryturka mala bo zusu sie nie chcialo placic. Cóz za problem bylo odprowadzac skladki od pensji 10 tys.
                  • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:39
                    dlaczego połowę? Wspólników byłoby 3?
                    • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:55
                      zakładam ojca i syna - czyli dwóch
                      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:00
                        jeszcze matkę dołóż, bo ona była wspólniczką razem z mężem
                        • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:48
                          I też zasuwała z kluczem w warztacie czy robiła za "pasożyta" ciągnąc zyski z bycia właścicielem firmy, w której jak głupek zasuwał syn? big_grin
                          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:00
                            obrabiała księgowość
                  • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:48
                    wiem, że tatuś nie uważałsmile pisałam, jak bym ja to widziała
            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:55
              bez przesady zarabiał tyle, że spokojnie spłacił kredyt na mieszkanie, a nie miał żadnych obciążeń typu skąd wziąć kasę na spłatę kredytu za maszyny, na rozbudowę itd.
              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:11
                A co, miał za darmo pracować?
                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:31
                  jakby chciał być współwłaścicielem to dostawałby to co wyszłoby z udziałów. Myślę, że byłoby mniej. Bo miałby co najwyżej 30%.
                  • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:50

                    No to jest różnica, spłacam po 25 latach 70% a spłacam 100% , prawda?
                    • senin1 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:37
                      niezupelnie,

                      jako wspolnik otrzymywal by pieniadze z ZYSKOW firmy, a jako pracownik otrzymywal to co nazywalo sie KOSZtami, czyli zmniiejszlo zyski firmy = podatki nizsze itd
                      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:14
                        Ale podatek dla firmy ten sam a nawet wyższy. Od zysku 18% teraz od pensji min 19.
                        Więc rodzice na tym nie zarobili. Zusy to tylko 18% ochrony podatkowej ale i tak trzeba wyciągnąć całośc z kieszeni.
          • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:49
            Skoro syn zasięgał już rady prawnika, czy rodzice mogą poprosić go o opuszczenie domu, to spodziewam się, że chodzi o to, żeby uregulować sprawy bardzo oficjalnie, żeby młodszy, bardzo roszczeniowy syn, nie wyciągnął ręki po połowę warsztatu.
          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:51
            No nie wiem, warsztat funkcjonuje dlatego, że to ojciec robił w nim od rana do nocy. Załatwiał kredyty, szukał klientów.
            To rodzice włożyli pieniądze w ten warsztat i chcą je po prostu odzyskać. Maszyny, ziemia itd.

            Kto nie miał nigdy firmy nie zdaje sobie sprawy, ile trzeba wysiłku włożyć w utrzymanie klientów, rozwój itd
            • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:59
              wiesz, dziwne to co piszesz, z
              zwykle jednak jest tak, że ten warsztat na siebie zarobił wielokrotnie, i nic nie trzeba z niego odzyskiwać; owszem, jak nie ma komu przejąć - to się sprzedaje
              , żeby się wycofać z interesu, ale nie żeby odzyskiwać. odzyskali to oni po paru latach działalności zainwestowany kapitał.

              moi rodzice są właśnie w takim punkcie, ja po nich nie przejmę interesu, to muszą sprzedać, ale zainwestowany kapitał to oni z tego co pamiętam mieli po 2 latach działalności. gdybym chciała to przejąć - to pewnie by mi oddali pół darmo. od obcego będą chcieli na pewno cenę rynkową.
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:07
                Volta w taki warsztat trzeba cały czas inwestować. Myślę, że gdyby starszy syn czuł się pokrzywdzony to by nie kupował. A on się cieszy, bo ma wszystko plus klientów stałych, a to nie do przecenienia. Myślę, że jeżeli by się nie opłacało to by nie kupił. On dwa razy ogląda każdą złotówkę zanim ją wyda, taki typ.
                • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:16
                  O, jaki niesympatyczny, dwa razy złotówkę każda ogląda....

                  No co ma się nie cieszć, sam w końcu zapracował na to - to też jego klienci.
                  A skoro taki niesympatyczny i każdą złotówkę ogląda- to mamusię i tatusia spłaci, a jak przeputają kasę na Kajmanach i kapitał im się skończy, bo będą za długo żyli- pokaże im zapewne śliczną figę. I będzie miał rację,
                  • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:32
                    czy niesympatyczny? W sumie nie, ale żyć bym z nim nie chciała. Z żoną sie dobrali idealnie smile
            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:09
              Jasne, jasne, a syn siedzial przez 25 lat i się przyglądał...
              Ja rozumiem, że ojciec rozkrecał biznes, syn był niedoświadczony, uczył się od niego. Ale na Boga, skro firma świetnie prosperuje i rozwija się 25 lat, to ów syn chyba tez zasuwał, nie?
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:40
                Na pewno.Tylko ten syn nie narzeka, więc nie widzę powodu wgłębiać się w szczegóły
      • claudel6 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 00:35
        chyba jestes tu od wczoraj. odsyłam do kilku wątków pt. "kto jest głównym żywicielem w waszej rodzinie"
    • zagryzla Chora sytuacja. 12.02.15, 15:17
      Jak mozna sprzedawać wlasnym dzieciom dom? Dom im sie nalezy jak psu buda... Dostaliby go po ich smierci! Ja bym nie smiala wziac kasy od dzieci!! W glowie sie poprzewracało. Maja dom w gorach, to powinni sie przenieść, albo go sprzedać i kupic dzieciom mieszanie, zwLaszcza, ze ci co z nimi mieszkają tez bez powodu tam nie mieszkają!!!!! Widocznie na to ich stac. Nie placa rachunków, bo moze nie mają z czego? Skoro wylądowali u rodzicow, to widocznie tylko tak mogli.
      I co to za glupia wymowka, ze emerytury male. No sorry, jak sie nie odprowadzało skladek to im male, ale dlaczego dzieci ich niefrasobliwości maja ponosic konwencje. Przede Wszystkim postawiłabym sie starym.
      Po pierwsze-niech idą do sądu po eksmisje młodych. Gmina ma obowiązek zalatwic lokal, a jak nie mieszkają dalej.. Dobrowolnie bym sie nie wyprowadziła. Po drugie - moralnie, jakby zadali ode mnie pieniędzy to na oczy by mnie nie zobaczyli. Niby po co im pieniądze? Do grobu wezma czy jak? Swiat będa zwiedzać?, a mlodzi beda katem u kogos czy tez na kredycie, bo starzy chcac odzyc?

      Troche zachwiane proporcje. Absolutnie bym z domu sie nie wyprowadzała. Próbowałabym z zasiedzeniem, potem tylko sądownie to rozwizać, zeby wszystko przedluzyć. Starych na oczy bym widziec nie chciała.
      • berber_rock Powiedz 12.02.15, 15:30
        ze zartujesz.

        You've made my day.

        Niby po co im pieniądze?
        > a tobie po co? Moze im po to samo? Myslisz ze sie trawa odzywiaja?
        Swiat będa zwiedzać?,
        > Tak - dokladnie. A co w tym zlego? Wczesniej nie mieli czasu, bo byli zajeci zarabianiem m. in na dom i rachunki dzieci.

        a mlodzi beda katem u kogos czy tez na kredycie, bo starzy chcac odzyc?
        > co jest zlego w kredycie? jakies 60% Europy tak zyje ...
        • zagryzla Re: Powiedz 12.02.15, 15:38
          Mlody ma brąc kredyt, żeby 70 latek jezdzil po swiecie i kupowal domy?
          Emerytura ma wystarczyc na podstawowe potrzeby. Cieplo, nieglodno.


          berber_rock napisał(a):

          > ze zartujesz.
          >
          > You've made my day.
          >
          > Niby po co im pieniądze?
          > > a tobie po co? Moze im po to samo? Myslisz ze sie trawa odzywiaja?
          > Swiat będa zwiedzać?,
          > > Tak - dokladnie. A co w tym zlego? Wczesniej nie mieli czasu, bo byli zaj
          > eci zarabianiem m. in na dom i rachunki dzieci.
          >
          > a mlodzi beda katem u kogos czy tez na kredycie, bo starzy chcac odzyc?
          > > co jest zlego w kredycie? jakies 60% Europy tak zyje ...
          • berber_rock Re: Powiedz 12.02.15, 15:41
            zagryzla napisała:

            > Mlody ma brąc kredyt, żeby 70 latek jezdzil po swiecie i kupowal domy?
            - a co w tym dziwnego? Wszedzie na sweicie mlodzi biora kredyt na start w dorosle zycie, bo przeciez wiadomo, ze odlozyc nie mieli z czego. To, ze rodzice maja nie ma tu nic do rzeczy - rodzice maja prawo dysponowac swoim majatkiem tak, jak uznaja za stosowne - chocby to byly swingers parties albo kupno jachtu.

            > Emerytura ma wystarczyc na podstawowe potrzeby. Cieplo, nieglodno.
            - kto cie nauczyl takiego sadyzmu wobec rodzicow?
            - podtsawowe potrzeby to ma dziecko w lonie matki: cieplo, nieglodno bezpiecznie. Pozniej zaczyna sie zycie ...
            • zagryzla Re: Powiedz 12.02.15, 15:50
              Moze i na świecie biorą, ale jednak to Polska i emerytura wg ustawy to nie fajerwerki, zwłaszcza, jak składek nie odkładali i mlodzi na ich składki pracują, a jak wiemy nie chcą i uciekają do czarnej strefy.

              Poza wszystkim - nie ma zadnego morlanego przyzwolenia na to, by dochodzilo do takich dysproporcji miedzy rodziną! Oni w domu, w gorach, a mlodzi na wynajmie? To sie w glowie nie miesci. To nie Australia.

              berber_rock napisał(a):

              > zagryzla napisała:
              >
              > > Mlody ma brąc kredyt, żeby 70 latek jezdzil po swiecie i kupowal domy?
              > - a co w tym dziwnego? Wszedzie na sweicie mlodzi biora kredyt na start w doros
              > le zycie, bo przeciez wiadomo, ze odlozyc nie mieli z czego. To, ze rodzice maj
              > a nie ma tu nic do rzeczy - rodzice maja prawo dysponowac swoim majatkiem tak,
              > jak uznaja za stosowne - chocby to byly swingers parties albo kupno jachtu.
              >
              > > Emerytura ma wystarczyc na podstawowe potrzeby. Cieplo, nieglodno.
              > - kto cie nauczyl takiego sadyzmu wobec rodzicow?
              > - podtsawowe potrzeby to ma dziecko w lonie matki: cieplo, nieglodno bezpieczni
              > e. Pozniej zaczyna sie zycie ...
              • d.wludyka Re: Powiedz 12.02.15, 15:53
                Jacy młodzi? 35 latek miał czas, żeby przygotować się do życia na własny rachunek. To on był niefrasobliwy (albo bardzo cwany), skoro o tym jeszcze nie pomyślał.

                Owszem, nie ma moralnego przyzwolenia na to, żeby rodzice musieli całe życie roszczeniowego pasożyta utrzymywać.
              • berber_rock Re: Powiedz 12.02.15, 15:53
                zagryzla napisała:

                > Moze i na świecie biorą, ale jednak to Polska i emerytura wg ustawy to nie faje
                > rwerki,

                - tym bardziej uwazam ze jestes sadystka, kazac swoim rodzicom z niej zyc.

                > Poza wszystkim - nie ma zadnego morlanego przyzwolenia na to, by dochodzilo do
                > takich dysproporcji miedzy rodziną!
                - wytlumacz mi, co ma morlanosc do tego.

                Oni w domu, w gorach, a mlodzi na wynajmie?
                - Co jest zlego w wynajmie? sama mieszkalam w wynajmowanym. Moj kuzyn wraz z rodzina mieszka do tej pory - ma 49 lat.


      • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:02
        zasiedzenie w złej wierze 30 lat, życzę powodzeniasmile.

        I spokojnie rodzice mogą się ich pozbyć a młodych stać na mieszkanie na kredyt. Pewnie że nie na 100 metrów tylko na 50-60, ale na bruk nie pójdą.

        Jak będą sie stawiac stracą na tym więcej, bo dom zostanie podzielony i sprzedana tylko działka z parterem jako mieszkanie plus garaż i wtedy będą musieli połowę wartości spłacić brata ( darowizna wchodzi w masę spadkową ) albo całość zostanie sprzedana z lokatorami i ktoś im dowali czynsz 2000,. Ciekawe jak wtedy będą płacić za rachunki
        • volta2 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:04
          i wierzysz, że ktoś kupi dom z lokatorami?
          • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:10
            Nie wiem, ale są takie przypadki, a lokatorom życie można utrudnić. Popatrz na kamienice w Warszawie, gdzie właściciele odzyskują swoją część odsprzedają firmom a w reszcie pojedynczy lokatorzy. I wszystko zależy od lokalizacji.
            • volta2 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:26
              Tak, ale nie ma mowy wówczas o cenie rynkowej, a o to mi najbardziej chodzi. Ze dziecko traktuja jak obcego skoro oda na stawkę rynkowa a brak odsetek ma być bo usem
          • mag1982 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:14
            A to już zależy co to za działka i gdzie. Ale szczerze mówiąc ja na miejscu syna nie szarpałabym się z rodzicami. Wychodzi tylko na to, że im więcej dziecko dostaje tym bardziej robi się pazerne. Kurczę mam nadzieję, że swoje lepiej wychowam bo też już myślałam, że jak na starość nie będzie co jeść to sprzedamy mieszkanie i kupimy jakąś mikro kawalerkę. Nie chciałabym żeby dzieci nas w tym momencie wyklinały, że ich spadek przeżeramy.
        • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:30
          Wiesz, dziwna jesteś w tym wątku- jakaś taka zapiekła na tego młodszego syna? I tak dobrze znasz plany rodziców, nawet ten B, C, D i E. A może jesteś żoną starszego brata, która chciałaby chapnąć dom?
          Bo jak na znajomą to za dobrze znasz meandry tej naprawdę dziwnej sytuacji.
          Wolę cię w wątkach kocichsmile

          Młodszy- zdecydowanie pasożyt, ale zachowanie wobec starszego moim zdaniem nie fair- powinien spłacić część udziałów: powiedzmy połowę, czy nawet- jeśli inwestowali tylko rodzice do 75% ale wydarcie po cenie rynkowej całej kasy, która zwróciła się już zapewne ileś razy (była mowa, ze mają bieżące dochody, oszczędności) nie jest IMHO w porządku. A 25% z pół miliona to jest jakaś tam sumkasmile należna jako upust za 25 lat pracy nie?
          • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:34
            Na szczęście nie jestem żoną żadnego z synów. Mój mąż ma niewielkie szanse na cokolwiek po teściowej. Sytuację znam, bo omawiali to z moimi rodzicami bardzo dokładnie
            • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:47
              A po co?
              Skoro już podjęli decyzję, to chwalą się czy żalą?
              Chyba, ze sami czują, że coś jest nie tak...
              Przedziwna rodzina- nie chciałabym takiej.

              Nie siadą z synami przy stole, nie pogadają, tylko rzucą im tekst o decyzji (nie rozważam tu jej słuszności), a roztrząsają takie szczegóły- łącznie z pozbyciem się syna (nie bronię go, ale opowiadać o tym?)- z obcymi?
              Dziwne i jakieś takie niefajne.

              • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:24
                Nie pozbyciem się syna, tylko jak to rozwiązac skoro syn nie pali się do podjęcia jakiejkolwiek decyzji.

                Na ten moment powstała jeszcze jedna propozycja ( moi rodzice to wymyślili czy dobrze? nie mam pojęcia), tylko w ogóle nie wiem czy tak się da?

                Żeby starszy syn kupił dół, młodszy górę. Tylko, że trzeba by było zrobić drugą kotłownię ( miejsce jest ) i drugi piec wstawić. Żeby nie było tak, że jeden syn musi opalać cały dom, a drugi się nie dołoży do rachunków. Podobnie z licznikami na wodę itd. No i podzielić się kosztami remontów itd.

                Dla mnie chyba nie do przejścia, ale moi rodzice twierdzą, że to najbardziej sprawiedliwe, bo młodszy syn miałby te swoje 100-110 metrów w cenie ok 400000 ( dół jest większy, ale jak podzielą strych? nie mam pojęcia. I co z działką ? jak ją podzielić? bo z góry nie ma jak na nią wejść, a z dołu wejście przez taras.

                Dla mnie abstrakcja. Aż nie mogę się doczekać relacji z sobotnich rozmów, bo synowie zostali podobno poinformowani o tym pomyśle i mają do soboty dac znać co myślą o takim rozwiązaniu.

                Młodszy i tak musi wziąć kredyt,
                • d.wludyka Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:31
                  A nie lepiej żeby młodszy kupił całość, a 1 piętro wynajmował?
                  Miałby pieniądze na spłatę rat, a jak dzieci dorosną im udostępni.
                  • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:52
                    oczywiście ze lepiej, tylko młodszy milczy jak zaklęty. Nie wiem na co liczy? Że rodzice zmienią zdanie i oddadzą mu dom za darmo? Tylko z czego wtedy spłaci brata po śmierci rodziców?

                    Taka była pierwsza propozycja, ale nie została w żaden sposób podjętasad
                • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:31
                  arwena_11 napisała:

                  > Nie pozbyciem się syna, tylko jak to rozwiązac skoro syn nie pali się do podjęc
                  > ia jakiejkolwiek decyzji.

                  ale decyzje zostały w zasadzie podjęte za niego.
                  Nad czym ma się jeszcze zastanawiać? Chyba tylko musi sobie w głowie to poukładać i szukac lokum


                  > Żeby starszy syn kupił dół, młodszy górę. Tylko, że trzeba by było zrobić drugą
                  > kotłownię ( miejsce jest ) i drugi piec wstawić. Żeby nie było tak, że jeden s
                  > yn musi opalać cały dom, a drugi się nie dołoży do rachunków. Podobnie z liczni
                  > kami na wodę itd. No i podzielić się kosztami remontów itd.

                  no i widzisz. Niby tak prosto: sprzedać dół domu, a okazuje się, że jest wspólna kotłownia itp.
                  Moim zdaniem rodzice maja problem, bo jeśli syn się jednak nie wyprowadzi to co?
                  Wywalą go na bruk?
                  Kto kupi pozostałą część domu skoro problemem będą koszty mediów i remontów?
                  Taki dom jest niesprzedawalny, choćby lokalizacja była najlepsza. Można go natomiast wynająć pewnie.

                  > Dla mnie chyba nie do przejścia, ale moi rodzice twierdzą, że to najbardziej sp
                  > rawiedliwe, bo młodszy syn miałby te swoje 100-110 metrów w cenie ok 400000 ( d
                  > ół jest większy, ale jak podzielą strych? nie mam pojęcia. I co z działką ? jak
                  > ją podzielić? bo z góry nie ma jak na nią wejść, a z dołu wejście przez taras.

                  Sprawiedliwe, że rodzice im przydzielą nieruchomości, które maj KUPIĆ?
                  już nie wiem o co w tym chodzi, ale bardzo to dziwne.
                  Te wszystkie pytania, które rodzą Ci się w głowie są logiczne, ale dotyczą nie tylko sytuacji, gdy mieszkaja dwaj bracia, ale również, gdy część ma iść na sprzedaż.




                • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:39
                  No ale dlaczego starszy syn - który ma własne lokum- ma pakować kasę w pól domu z bratem- pasożytem za cenę rynkową, pakować się w przeróbki instalacji, remonty i problemy z częściami wspólnymi w nieruchomości- bo mamusi i tatusiowi tak wygodnie?

                  Zabiłabym śmiechem.

                  Jak oni "rynkowo", to ja też "rynkowo"- poza wszystkim, nikt rozsądny na to nie pójdzie- zarzewie konfliktu jak ta lala na następne 30 at.
                  • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:50
                    Bo ogólnie chyba jest zainteresowany ( blisko do pracy i kosztem działki przy domu można powiększyć warsztat ).
                    Koszt takiej dodatkowej kotłowni to ok 30-50 tysięcy chyba, przed sprzedażą, dołu rodzice by zainwestowali. W razie kupna przez dzieci zrobi to starszy syn.

                    Syna pozbyć się będą łatwo mogli, ale to ostateczność.. Jak pójdzie na noże to wystąpić mogą o zwrot kasy za rachunki wstecznie ( mają wszystkie) i może wynajem? Nie chcą tego robić.

                    W ogóle ciężka sytuacja, dlatego ja nie wyobrażam sobie mieszkać z dziećmi. Potem tylko kłopotysad
                    • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:54
                      najpierw nie chcieli od niego kasy za opłaty, a teraz myślą o pozbyciu się go na podstawie zapłaconych faktur ???
                      OMG co za dno

                      • memphis90 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 21:54
                        Ale w tej rodzinie nie ma żadnego, nawet najmniejszego konfliktu....
                    • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:59
                      >>> kosztem działki przy domu można powiększyć warsztat <<<
                      już to widzę, skoro współwłaścicielem owej działki będzie na mur beton skonfliktowany (choćby i za wydumaną krzywdęsmile) brat - pasożyt, który jeśli nie dostał czego chciał, będzie bruździł, ile może

                      <<< Syna pozbyć się będą łatwo mogli, ale to ostateczność.. Jak pójdzie na noże to wystąpić mogą o zwrot kasy za rachunki wstecznie ( mają wszystkie) i może wynajem?>>>

                      na pewno nie łatwo- będą musieli zamiast podróżować p świecie regularnie stawiać się w sądzie przez ładnych parę lat, syn też może parę rzeczy wymyślić po konsultacji z adwokatem

                      ogólnie- wszyscy sobie równo grabiąw tej rodzinie


                      • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:03
                        No nie do końca, bo można sprzedać działkę tylko jednemu z braci. Drugi będzie miał służebność na dojściu do klatki ( ok 20-30 m/2 od furtki do drzwi )
                        • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:08
                          a to nie takie łatwe wcale
                          Dom wraz z działką stanowi jedną nieruchomość. Jeżeli ma być sprzedany na lokale, to trzeba dokonać podziału tego domu na takowe. Każdy lokal zwykle ma udział w działce proporcjonalny do powierzchni, ale można też działkę podzielić geodezyjnie i większą część przypisać do parteru.
                          Wcale łatwe do zrobienia to nie jest chyba.
                          Pozostaje kwestia części wspólnych i dogadania się ze skonfliktowanym lokatorem z góry ... juz to widzę
                          • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:20
                            właśnie to samo miałam napisać, ale mi zjadłosmile

                            Ja robiłam taki dział- za zgodą zainteresowanychsmile, tak, każde mieszkanie ma udział w gruncie- czyli to mniejsze- piętro pewnie miałoby minimum 35-40% nijak się to ma do przejścia do furtki. Że o udziałach w nieruchomości wspólnej- również proporcjonalnych nie wspomnę (strych, klatka schodowa, ewentualnie piwnice itd). Zwykle w częscich zwiazanych z komunikacją udziały są równoprawne, w pozostałych- równiez proporcjonalne- chyba, ze strony same się podzielą (my tak zrobiliśmy z piwnicami i strychem)


                            Zresztą, choćby nawet (chyba tylko na podstawie opinii biegłego, po procesie w sądzie, bo wątpię, czy ktoś przy zdrowych zmysłach- nawet nie w konflikcie, by się na to zgodził)- przeprowadzono dział z tak określoną własnością gruntu i służebnością- gwarantuję, ze NIKT by tego nie kupił, nawet gdyby wysiudali brata- pasożyta.
                            • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:27
                              Część działki można sprzedać osobno starszemu synowi i dom może mieć tylko nie wiem zamiast 1500 m działki 500? Nie wiem dokładnie ile ma ta działka i daję przykład. Na pewno da się spokojnie podzielić działkę na dwie.
                              • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:31
                                arwena_11 napisała:

                                > Część działki można sprzedać osobno starszemu synowi i dom może mieć tylko nie
                                > wiem zamiast 1500 m działki 500? Nie wiem dokładnie ile ma ta działka i daję pr
                                > zykład. Na pewno da się spokojnie podzielić działkę na dwie.

                                nie tak spokojnie, zapewniam wink
                                istnieje jeszcze coś takiego jak minimalna powierzchnia działki dla danego obszaru, istnieją plany zagospodarowania itp. Nie jest to proste
                                • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:33
                                  zdecydowaniesmile
                                • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:37
                                  Ta minimalna wielkość działki to chyba 4 metry od ścian z oknami i 3 od bez okien i ileś tam od furtki. Myślę że 400-500 metrów to świat a ludzie. Resztę można sprzedać i może to nie jest głupi pomysł?

                                  Właśnie się zaczęłam zastanawiać czy nie dało by się wynająć części domu( do czasu sprzedaży ) jakiejś organizacji społecznej? No nie wiem świetlicy dla dzieci czy czemuś takiemu? Bo sprzedaż będzie trochę trwała. Starszy brat rzeczywiście jak dokupi działkę ro reszty nie potrzebuje. Kosztów nie trzeba by ponosić. A młodszy brat musiałby zacząć utrzymywać swoją część ( umowa na wynajem od rodziców). Tylko czy tak się da to przeprowadzić?
                                  • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:38
                                    mówię o minimalnej dopuszczalnej powierzchni jednej działki (np. po podziale) Odległości od granic, to zupełnie coś innego
                                    • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:45
                                      Atena, ale chyba działka 400m t spokojnie może być? Nie raz widziałam takie na sprzedaż.
                                      • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:47
                                        arwena_11 napisała:

                                        > Atena, ale chyba działka 400m t spokojnie może być? Nie raz widziałam takie na
                                        > sprzedaż.
                                        >
                                        a to zależy od rejonu. U nas jest 600 m2
                                        Podział na mniejsze działki wraz z podziałem domu na lokale jest możliwy, ale to trwa i jest to batalia z urzędami
                                        • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:57
                                          ale można nie dzielić domu tylko sprzedać większą część działki. Przypuszczam, że to działka jest najwięcej warta w tym układzie. Ona ma minimum 1500 m. Dom stoi przy skraju działki, do warsztatu ma daleko. Było tak budowane, żeby można było powiększyć warsztat kiedyś. Ale do tego nie doszło, zabrakło sił rodzicom.
                                          • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 19:00
                                            żeby sprzedać część działki, trzeba dokonać jej podziału. Może juz jest podzielona
                                  • d.wludyka Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:41
                                    Umowa najmu zamiast spłaty czynszu? To niekorzystne dla młodszego (chociaż kwotowo pewnie na to samo wychodzi), a po śmierci rodziców dom wejdzie do masy spadkowej.
                                    • d.wludyka Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:42
                                      spłaty rat miało być
                                    • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:43
                                      no wejdzie i trzeba będzie brata spłacić np? I z czego?
                      • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:13
                        no niestety układy nie są fajne.

                        Pytałam się właśnie mamy dlaczego tak jest i czy nie można było tego inaczej rozwiązać, to okazało się że wiele lat temu, jak rodzice opiekowali się dziadkami ( mieszkali z nimi ) synowie powiedzieli, że oni sobie takiego układu nie wyobrażają. No to rodzice sami sobie starość zorganizowali. Zresztą ja pamiętam jak sami mówili, że takiego czegoś nie chcieli by dla swoich synów.
                        Ja nie wyobrażam sobie żeby moi rodzice wylądowali w domu opieki, a z drugiej strony nie wyobrażam sobie opiekowania się teściową. Mam nadzieję że jeszcze wiele lat przede mną w rozwiązywaniu takich problemów
                        • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:29
                          czyli- zemstasmile
                          A więc generalnie- wszyscy są siebie warci.
                          Zresztą- opieka opiece nierówna. I nie ma co gdybać. Co innego sprawni intelektualnie i ruchowo (do wieku) rodzice o pogodnych charakterach, którym się pomaga tylko "logistycznie", co innego osoba leżąca czy na wózku, co innego agresywna osoba z demencją lub Alzheimerem.
                          Każdy może stać się zależny od innych - wystarczy kilka minut: udar, potrącenie przez auto. Takie dywagacje są moim zdaniem bez sensu.
                          • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:39
                            No więc ja raz widziałam babcię, którą się opiekowano. I zapewniam, ze uciekłabym na drugi koniec świata gdybym miała się nią opiekować. Nikt nie wie jaki będzie na starość, ale wierzę, że chłopaki widząc umęczonych rodziców babcią nie mieli ochoty na powtórkę, a i rodzice nie chcą tego fundować dzieciom.
                            • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:47
                              No, fundować nie będą- to dzieci im zasponsorują - po cenie RYNKOWEJsmile
                              • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 19:27
                                No nie bo oni mają już plan, podobno nawet gdzieś się w kolejkę zapisali.
                                Pisałam wyżej, nie pamiętam miasta ale było coś takiego ( bezdzietna koleżanka mojej babci tak mieszkała ), taki dom spokojnej starości. Były tam zwykłe mieszkania albo pokoje z łazienkami. Oddawało się z zamian za mieszkanie w tym domu swoje mieszkanie/dom. Miało się wikt i opierunek. Koleżanka mojej babci mieszkała z mężem w dwupokojowym mieszkaniu w kuchnią, łazienką itd. Mieli posprzątane, jak chcięli sami sobie gotowali, ale była opieka medyczna, sprzątanie, można było jeść na stołówce. To było gdzieś w okolicach Wrocławia? Ale głowy nie dam.
                                • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 19:31
                                  mogą mieć tą opiekę za ten dom w górach wink
                          • klamkas Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 20:58
                            Czemu zemsta? Dzieci powiedziały "na nas nie liczcie", to rodzice liczą na siebie i na swój ciężko zbudowany majątek.

                            A tu wychodzi na to, że dzieciom na starość głowy zawracać nie wolno (bo dzieci zadeklarowały, że nie chcą), ale majątek w całości przepisać im trzeba. To kto i za co ma się tymi rodzicami zaopiekować? Akurat jestem na bieżąco - prywatny, przyzwoity dom opieki (daleki od luksusu, ale z dobrymi warunkami) to między 3200 a 3700 zł miesięcznie od osoby, często plus koszt leków. To niby kto ma za to zapłacić, skoro rodzicom nie wolno spieniężyć majątku?

                            • memphis90 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 21:58
                              > Czemu zemsta? Dzieci powiedziały "na nas nie liczcie", to rodzice liczą na sieb
                              > ie i na swój ciężko zbudowany majątek.
                              Taaa, powiedzieli wiele lat temu nastoletni g..niarze. A rodzicom teraz się czkawką odbiło.
                              • klamkas Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 22:02
                                Wiesz - ja też to zapowiedziałam rodzicom w wieku nastoletnim. I oni do dzisiaj w tamtej decyzji nas (mnie i brata) wspierają. Bo sami to przeżyli i wiedzą, że nie chcą tego samego fundować nam. I też się na tą ewentualność zabezpieczyli (tak, od ust nam odjęli, bo nie dostaliśmy po mieszkaniu w prezencie ślubnym), za to będzie ich stać na opłacenie profesjonalnej opieki. Sami z tego powodu nie zostali i nie zostaną.
                    • mamameg Re: Chora sytuacja. 13.02.15, 08:58
                      Syna pozbyć się będą łatwo mogli, ale to ostateczność.. Jak pójdzie na noże to
                      > wystąpić mogą o zwrot kasy za rachunki wstecznie ( mają wszystkie) i może wynaj
                      > em? Nie chcą tego robić.

                      Przecież to jest kompletnie nierealne, podejrzewam, że w najlepszym wypadku mogliby zażądać opłat za 3 ostatnie lata(nawet niepłacone alimenty się przedawniają, tak samo inne długi nieoddane do sądu).
                      A drugie, to syn zezna(zgodnie z prawdą zresztą), że rodzice się z nim umówili, że może u nich mieszkać nie dokładając się do opłat i co wtedy?
                      • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 13.02.15, 09:02
                        Nie wiem, jak będzie wstecz, bo mój mąż też twierdzi że w sumie mogą żądać zwrotu za rachunki do 3 lat.
                        Ale za to teraz mogą przedstawić synowi umowę wynajmu. I wyciągać konsekwencje jak nie będzie płacił lub jak nie będzie chciał podpisać takiej umowy. Zobaczymy czekam do niedzieli na wieścismile
                        • attiya Re: Chora sytuacja. 14.02.15, 19:14
                          pewnie byłabyś druga, która od swoich dzieci brałaby wszelkie opłaty za użytkowanie od 18 roku życia i co najmniej trzy lata wstecz suspicious
                • solejrolia Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 21:39
                  > Na ten moment powstała jeszcze jedna propozycja ( moi rodzice to wymyślili czy
                  > dobrze? nie mam pojęcia), tylko w ogóle nie wiem czy tak się da?
                  >
                  > Żeby starszy syn kupił dół, młodszy górę. Tylko, że trzeba by było zrobić drugą
                  > kotłownię ( miejsce jest ) i drugi piec wstawić. Żeby nie było tak, że jeden s
                  > yn musi opalać cały dom, a drugi się nie dołoży do rachunków. Podobnie z liczni
                  > kami na wodę itd. No i podzielić się kosztami remontów itd.
                  >
                  > Dla mnie chyba nie do przejścia, ale moi rodzice twierdzą, że to najbardziej sp
                  > rawiedliwe, bo młodszy syn miałby te swoje 100-110 metrów w cenie ok 400000 ( d
                  > ół jest większy, ale jak podzielą strych? nie mam pojęcia. I co z działką ? jak
                  > ją podzielić? bo z góry nie ma jak na nią wejść, a z dołu wejście przez taras.
                  >

                  a co w tym dziwnego?

                  przecież wtedy taki dom staje się zwyczajnym domem dwurodzinnym.

                  ja tak mieszkam, i jest ok, jesli chodzi o rachunki.
                  parter (mama z partnerem) ma swoje liczniki. piętro (ja z rodziną) swoje.
                  osobne rachunki przychodzą na mnie i osobne na moją mamę.
                  rachunki za śmieci- o, tu może być kłopot, u mnie w gminie jest zestaw puszek na śmieci nie na rodzinę a na posesję. a rachunek płaci, ten komu wpadnie w rękę, czyli raz my, raz mama wink
            • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:56
              Oby inni znajomi za parę lat nie zaczęli w ten sposób doradzać rodzicom w Twojej sprawie...
              Wtedy zapewne punkt widzenia miałbyś zupełnie inny...
              • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:58
                No ale oni proszą o radę co zrobić ( nie w sensie samej decyzji bo ta juz chyba zapadła), żeby syn zrozumiał, że coś musi zrobić i taka sytuacja nie może wiecznie trwać.

                Ja z jednej strony wiem, że to ich majątek i mogą nim zarządzać i zrobić co chcą, z drugiej sami taką sytuacje sprowokowali, utrzymując rodzinę syna i nie żądając własnego wkładu w dom.
                • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:02
                  no właśnie, teraz- prawo nie działa wstecz
                  to mogła być także umowa użyczenia- jak byk

                  syn to może łatwo udowodnić- brak jakichkolwiek monitów, wezwań do zapłaty, wniosków o eksmisję itd
                • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:02
                  najsensowniejszym i najbardziej ugodowym rozwiązaniem byłoby w tej sytuacji takie wyjście:
                  Dól domu wynająć i wystawić całość na sprzedaż. Syn mieszka do czasu sprzedaży domu, potem dostaje np. 200 tys. na zakup lokum lun wkład
                  Starszy o podobną kwotę ma obniżoną cenę wykupu firmy.
                  Sprawiedliwie i wszyscy w zgodzie sie rozchodzą.
                  Ale tu chyba rodzice nie chcą "stracić' choćby złotówki.

                  • rhaenyra Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:07
                    ale kto to kupi ?
                    • atena12345 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:12
                      rhaenyra napisała:

                      > ale kto to kupi ?
                      >

                      no właśnie o tym mówię
                      Potencjalni kupcy nie są durni przecież.
                  • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:30
                    chyba taksmile
        • memphis90 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:09
          > I spokojnie rodzice mogą się ich pozbyć a młodych stać na mieszkanie na kredyt.
          > Pewnie że nie na 100 metrów tylko na 50-60, ale na bruk nie pójdą.
          Aha, czyli tak to stać ich na klitkę 50m, ale rodzicom mają wywalić milion? No sorry, ale za milion to apartament sobie kupią i to bez warsztatu samochodowego za oknem.
          • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:10
            No ale na swoim, nikt im domu nie karze kupować
            • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 17:42
              No chyba jednak każe- jak sama napisałaś po 30 minutachsmile
              mamusi i tatusiowi grunt się pali, młodszy staje okoniem, robi problemy, widzą, że dom się cacy nie sprzeda, to chcą wrobić w dom obu braci.
              cudnesmile
              • arwena_11 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:01
                Z spłaty warsztatu i oszczędności spokojnie mogą żyć jeszcze kilka lat. Wiec jest czas na sprzedaż domu.

                Tamto to propozycja moich rodziców jak ten milion za dużo dla młodszego.

                Już wiadomo, że jak młodszy będzie robił problemy, to jest sposób na ich rozwiązanie.

                Ja bym do sądu z własnym dzieckiem nie poszła, ale czy oni ni pójdą? Są bardzo nastawieni na swoją wizję starości.
                • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:05
                  Decyzja - ich prawo

                  Ale niańczyć synka z własnej woli za darmo bez słowa x lat, a jak nie chce się podporządkować wizji - wyciąganie faktur i naliczanie najmu wstecz- dno
                  • d.wludyka Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:10
                    Ale to syn chce podporządkować rodziców swojej wizji - albo mu oddadzą dom za darmo, albo niech go spróbują siłą wyrzucić.
                    Bo bo jemu się należy..
                    • mirmunn Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 18:23
                      chodzi o to, że oni sami sprowokowali tę sytuację - mogli określić jasne warunki i opłaty- wtedy byłoby ok.
                      • d.wludyka Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 21:54
                        Ależ określili warunki - jak przejdą na emeryturę to się przenoszą w góry i będzie im potrzebny dodatek do emerytury, który mają zamiar uzyskać dzięki spieniężeniu domu i warsztatu.
                        Starszy syn przyjął do wiadomości, młodszy nie.
                        Opłat od młodszeego nie wymagali, równowartość miał odkładać na przyszłe lokum.
                    • memphis90 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 22:01
                      > Ale to syn chce podporządkować rodziców swojej wizji - albo mu oddadzą dom za
                      > darmo, albo niech go spróbują siłą wyrzucić.
                      > Bo bo jemu się należy..
                      A gdzie to, przepraszam, wyczytałaś? O_o
                      • d.wludyka Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 22:08
                        A czytałaś w ogóle wątek? Poniżej cytat z pierwszego wpisu autorki, reszty nie chce mi się kopiować.

                        Problem pojawił się kiedy o wszystkim dowiedział się syn, który z nimi mieszka. Że wyrzucają go na bruk, że on nie ma pieniędzy (zarabia dobrze jego żona też od 10 lat nie ponieśli ani jednego kosztu na mieszkanie ). Rodzice chcieli, żeby odkupił od nich dom, ale "on nie ma za co", więc powiedzieli, że dają mu pół roku i wystawiają dom na sprzedaż, a przez te pół roku musi utrzymywać sam dom bo oni się wyprowadzają za 2 tygodnie.

                        No i syn się obraził, synowa uważa teściów za nieomal zbrodniarzy i złodziei. Oni byli przekonani że dom będzie ich tak bez żadnego wysiłku,że dostaną go w spadku/prezencie?
      • mag1982 Re: Chora sytuacja. 12.02.15, 16:03
        I co to za glupia wymowka, ze emerytury male. No sorry, jak sie nie odprowadzało skladek to im male, ale dlaczego dzieci ich niefrasobliwości maja ponosic konwencje.

        Trollujesz kobieto bo chyba nie można być aż tak bezczelnym. Rodzice dorobili się wszystkiego samii. Niefrasobliwy to był młodszy syn. Jak już pisałam do dobrego łatwo się przyzwyczaić ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Wiadomo miło by mu było gdyby dostał dom ale skoro nie dostanie za darmo to trzeba podiąć jakieś decyzje a nie dorosły facet oczekuje, że rodzice "dadzą".
        • incubus_0 Re: Chora sytuacja. 13.02.15, 08:45
          Jakie składki, o czym Ty mówisz? Ty w ZUS i emerytury jeszcze wierzysz? Wysokie to dostają tylko ci z grup uprzywilejowanych.
    • glicynia15 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:46
      Kuriozalna sytuacja. Dobrze ze np panny Hilton nie musza splacac rodzicow tylko zwyczajnie odziedzicza majatek. To samo Blikle (a propos paczkow) i tysiace innych osob dziedziczacych firmy po rodzicach... Rodzinne firmy z zalozenia sa rodzinne wiec starszy syn powinien odpalac cos rodzicom ja emeryturze ale nie kupowac firmy... Szczescie ze ma kase zeby ja wykupic bo inaczej zostalby bezrobotnym...

      Mlodszy syn... Faktycznie mogl odkladac kase na ciezkie czasy ale tez wg mnie mial prawo spodziewac sie ze choc czesc domu dostanie.

      Moi tesciowie ciagle mowia ze dom po ich smierci do sprzedania i dzieci podziela sie kasa ... Nie wpadli na to zebysmy ich splacali ... wink
      • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 16:54
        >>>Rodzinne firmy z zalozenia sa rodzinne wiec starszy syn powinien odpalac cos rodzicom ja emeryturze ale nie kupowac firmy... Szczescie ze ma kase zeby ja wykupic bo inaczej zostalby bezrobotnym...<<<

        No właśnie, a gdyby nie miał kasy na wykup? Tatuś i mamusia by go wykołowali, sprzedajac obcemu?
        • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 17:11
          Nie mam pojęcia. I dlaczego wykołowali? Dostawał za swoją pracę godziwą stawkę. Wyższą niż "pan Zenek"
          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 17:17
            Nie chodzi o to, ile dostawał. Naprawdę wolałabyś, żeby sprzedać obcemu- byle za 100%, niż obniżyć cenę na korzyść syna, który z ojcem pracował 25 lat?

            Albo, gdyby w danym momencie, kiedy rodzicom się zamarzyła sprzedaż- nie miał środków bo np. kupił maszyny, czy wykańcza swój dom? Albo 100 innych powodów zżreajacych gotówkę- np. choroba?

            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:16
              ale ten syn co kupuje warsztat nie kupuje domu. Młodszy miałby go kupić. I za ile? Bo nie wiadomo tak naprawdę na ile go stać.
              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:32
                no ale pisałaś że jest zainteresowany, to co w końcu?
                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:41
                  byłby zainteresowany bo ma to swoje zalety, ale nie potrzebuje. Bardziej pewnie interesuje się działką niż domem, bo ma plany powiększenia warsztatu.
          • iwoniaw Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 17:23
            Bo chyba odpowiedzialności za firmę i zaangażowania oczekiwano od niego nieco innego niżod pana Zenka, prawda?
            No ale dobra, widzimy już, że masz tezę i nic cię nie przekona, że opisywani rodzice tacy kryształowi nie są wobec żadnego z synów. Zapytam więc tylko: czy naprawdę uważasz za normalne, że rodzina nie rozmawiała nigdy o planach wobec firmy, w którą angażował się jeden, czy domu, w którym mieszkał drugi syn? Konkretne rozmowy i ustalenia mam na myśli, bo rzucanie w przestrzeń "oszczędzajcie sobie, bo się wam może przydać" z myślą, iż ktoś wnikliwie odczyta to "będziesz nas wszak musiał spłacać lada miesiąc, jeśli nie chcesz się wyprowadzić natychmiast" jakoś do mnie nie przemawia. Fajnie, że starszy syn ma pieniądze na odkupienie firmy od ojca. A gdyby nie miał, to co? Potraktowaliby go tak jak brata?
            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 17:30
              100/100

              i w ogóle sytuacja, gdzie znajomi tatusia i mamusi wiedzieli zapewne więcej niż sami zainteresowani- kuriozalna.


            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:03
              Nie nie oczekiwano od niego niczego poza wykonywaną porządnie pracą. Znajomi rodziców to ludzie, którzy lubią liczyć tylko na siebie w swoim biznesie. Nie lubią dzielić się obowiązkami.
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 17:13
        No ale Hiltonowie mają kupę kasy na starość. Myślisz, że jakby nie mieli nic to dzieci by coś zobaczyły?
        • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 17:26
          Ale ci nie sa goli, maja 2'domy, firme gotową do sprzedania i odzczędności. Jedyny Zly ruch to te niskie zusy i teraz mala emerytura, a na starosc oskubanie dzieci bo sie skladek nie placilo
          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 17:49
            Już to widzę, jak zgodnie dzielą udziały w nieruchomości wspólnej- chyba sądowniesmile
            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 17:52
              tzn braciasmile
          • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:16
            Dziwi mnie co piszesz. Gdyby płacili wysokie ZUSy, być może syn musiałby płacić za mieszkanie z nimi. Można powiedzieć, że mu te swoje ZUSy oddali. A on je zużywał na ciuchy i wakacje.
            Jak można nazywać oskubaniem dzieci używanie swojej własności/sprzedanie jej? Dom rodziców nie należy do dzieci. Rodzice nie mają pełni praw do własnego majątku???
            Jakoś nikt nie zauważa, że rodzice zabezpieczają sobie starość, mowa była w którymś wpisie autorki o jakimś rodzaju domu spokojnej starości. Rozumiem, że lepszą wersją jest zostanie rodziców w domu i zmiana sytuacji na taką, w której syn opiekuje się rodzicami, płaci za nich rachunki, utrzymuje ich, kupuje im leki, opłaca pielęgniarki? To też będzie oskubywanie rodziców, bo rodzice nie mają żadnych praw czy taka wersja będzie ok? Wersja druga moim zdaniem będzie kosztowna finansowo, emocjonalnie i czasowo. A może rodzice powinni iść do piwniczki i się pociąć?
            • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:18
              w zasadzie, to wygląda jakby to rodzice chcieli się ustawić.
              Wymuszą na dzieciach wykup majątku i hulaj dusza big_grin
              • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:22
                Dzieci nie muszą kupować majątku od rodziców. Powiedzieli, że mogą sprzedać dom komuś obcemu, prawda? Śmieszne są te zarzuty, że rodzice są niefrasobliwi, bo nie płacili ZUsu. Ten dom jest ich ZUSem. W ten właśnie sposób zabezpieczyli sobie "emeryturę"- nieruchomościami. Mało ludzi tak robi? I co, teraz się okazuje, że im nie wolno? Wrzucać ciężką kasę do wora ZUS wolno, a zabezpieczyć sobie tą samą kasę w nieruchomości nie wolno?
                • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:25
                  nie no wcale nie wymuszają big_grin
                  Kupcie rynkowo, albo sprzedamy komu innemu: jeden brat traci dach nad głową, a drugi źródło utrzymania.
                  W pozostałej części Cię poniosło, nic nie pisałam o ZUSie.
                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:36
                    To młodszy syn ma obowiązek zadbać o dach nad głową swojej rodziny, Może sobie wynająć, albo kupić coś innego - facet ma 35 lat, jest zdrowy, bardzo dobrze zarabia (stać go na wakacje na Dominikanie itp.), o planach rodziców wiedział od dawna, ale nie przyjmował ich do wiadomości.
                    Jak to jest, że jak syn bawi się na Dominikanie to jest ok, a jak rodzice chcą zwiedzać świat to im się d...ch poprzewracało?
                    A starszy chętnie na propozycję przystał i nie domaga się też drugiej części domu za darmo.
                    • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:45
                      umiesz normalnie dyskutować?
                      Sytuację stworzyli rodzice i teraz ze swoją "wizją starości" są w czarnej d..ie
                      No niestety, wizja wielkich pieniędzy na stare lata raczej się nie ziści, za to skutecznie udało im się zniszczyć relacje rodzinne.
                      Tylko pogratulować.
                      • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:49
                        Dyskutowała nienormalnie?
                        Rodzice nie są w czarnej dupie. W czarnej dupie byliby, gdyby oddali dom synowi.
                        W mojej rodzinie by to nie zniszczyło sytuacji rodzinnych. No ale u nas nikt nie uważa, że emeryci nie mają praw.
                        • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:54
                          w mojej rodzinie do takiej sytuacji w ogóle by nie doszło
                          Ale w mojej rodzinie rodzice są dla dzieci, a dzieci dla rodziców. Każdy ma swoje prawa i obowiązki, a pomoc rodzinie jest przyjemnością.
                          Dzięki temu nasi rodzice nie muszą się martwić, że nas obciążą na starość, a my wiemy, że dopóki żyją i są sprawni, możemy na nich zawsze liczyć.
                          • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:57
                            Ale tutaj prawa chce mieć tylko młodszy syn, rodzice mają wg niego tylko obowiązki.
                            • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:58
                              d.wludyka napisała:

                              > Ale tutaj prawa chce mieć tylko młodszy syn, rodzice mają wg niego tylko obowią
                              > zki.

                              ja nie twierdzę, że młodszy syn jest bez winy. Może sobie zasłużył na wywalenie na bruk.
                              Ale w tej rodzinie nie dzieje się dobrze
                              • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:07
                                Ale to młodszy syn przyczynił się najmocniej do pogorszenia sytuacji, chociaż to on ma najwięcej do stracenia - tak wynika z opisu.
                                Niestety znam podobne przypadki z własnego podwórka, więc wierzę, ze tak może być.
                                • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:09
                                  Młodszy syn właśnie się dowiedział, że ma zapłacić milion albo się wynosić. Szczerze mówiąc mnie też taka wiadomość pozostawiłaby w lekkim szoku. Nigdzie nie jest powiedziane, że za chwilę syn nie weźmie 400 tyś kredytu i nie kupi sobie domku w rozsądnej cenie i bez napinki.
                                  • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:11
                                    No i niech weźmie wink. Tylko, że póki co mu się nie chce, bo a nuż rodzice się złamią i chałupę za darmo przepiszą...
                                  • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:16
                                    I pewnie tak zrobi i sprawa z głowy, po co komu taki kolos za bankę dla trzech osób (dziecko chyba jedno)?
                                    Niezależnie od nastawienia, też bym z takiej propozycji nie skorzystała, bo byłaby dla mnie nieekonomiczna i nieopłacalna.
                      • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:53
                        Jeden syn ma lat 45, drugi 35, obydwoje są zdrowi i mają pracę.
                        Do jakiego wieku wg Ciebie rodzice mają ich, a raczej młodszego utrzymywać?

                        Swoja wizję mogą spełnić bardzo łatwo -na kupno warsztatu mieli też innych chętnych, a straszy syn nie protestował, więc krzywda mu się raczej nie stała.
                        To młodszy robi problemy i niszczy relacje rodzinne. Wiele lat korzystał z pomocy rodziny i nagle obraza, bo ma zacząć żyć na własny rachunek. Tylko pogratulować.

                        A rodzice mogą odzyskać swoje bardzo łatwo, ale na razie to oni szukają rozwiązania, syn strzelił focha.
                      • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:56
                        Tak, zgadzam się. Skoro tak zależy im na 100% wartości, zdecydowanie zdrowiej i etyczniej byłoby powiadomić dzieci o swojej decyzji odpowiednio wcześnie i sprzedać wszystko na wolnym rynku.
                        Starszego syna nowy właściciel na pewno by zatrudniał dalej, bo zna firmę od podszewki i ma kontakty, młodszy- musiałby się usamodzielnić.


                        a tak co? Majątek pokawałkowany, póki c tylko część kasy mają, z domem- nie wiadomo co, konflikt narasta, nieruchomość w takiej sytuacji łatwo się nie sprzeda.
                        I po co było to wymuszanie zakupu?
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:24
                Nie nie wymuszają. Mieli ze 2 czy 3 propozycje wykupu warsztatu ( jedna od pracowników tego warsztatu ). Nie zdecydowali się, tylko zaproponowali najpierw synowi, który propozycję przyjął.

                Co do domu nie mam pojęcia co będzie. Na pewno liczą się z kłopotami i mają zabezpieczenie dla siebie na parę lat -starszy syn ma ich spłacać jeszcze 4 lata . I w sumie mają tyle czasu na sprzedaż domu i rozwiązanie tego problemu.
              • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:24
                Ale rodzice niczego nie chcą wymuszać - starszy syn z ochotą przystał na propozycje (byli również inni chętni, a młodszy wymusza darowiznę domu wartego 1 mln zł.
                • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:29
                  to ja nie wiem jakie maci układy w swoich rodzinach, ale ja nie spotkałam się z sytuacją taką jak powyższa.
                  Rodzice oświadczają dzieciom, że albo wykupują warsztat i dom, albo sprzedadzą komuś innemu.
                  Co miał zrobić starszy syn? Ten warsztat, to jego źródło utrzymania. Wcale nie wymusili....
                  • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:33
                    Aaaaa czyli piwniczka i mają się pociąć.
                    • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:37
                      ruda.anka2 napisała:

                      > Aaaaa czyli piwniczka i mają się pociąć.

                      brakło argumentów do dyskusji?
                      • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:45
                        Braknie rozumu, że trzeba Ci pisać oczywistości? Syn może znaleźć inną pracą albo sam założyć własny warsztat, albo kupić inny od kogoś. Rodzic nie ma obowiązku dożywotniego zapewniania pracy dzieciom. Naprawdę musiałam to pisać?
                        • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:50
                          ruda.anka2 napisała:

                          > Braknie rozumu, że trzeba Ci pisać oczywistości?

                          puszczają Ci nerwy wink

                          • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:18
                            Oj strasznie.
                  • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:43
                    Ja natomiast nie rozumiem kwestii ceny rynkowej dla synów - zwłaszcza dla tego, który z ojcem pracował. A gdyby nie miał gotówki w tym momencie?
                    (samej sprzedaży nie kwestionuję).

                    No i te decyzje co do domu, podziały, udziały- gwarancja konfliktu miedzy dziećmi, a my bierzemy kasę i chodu.
                    A na tym kawałkowaniu się przewiozą- jeśli ktokolwiek z zewnątrz chciałby inwestować po cenie rynkowej- to zapewnie w dom z warsztatem. A jeśli już sprzedł sam warsztat- domu nikt pewnie za bankę nie kupi. Kto chciałby mieć obcy, pewnie głośny warsztat na podwórku? Albo pól domu z uciążliwym lokatorem i dodtkowymi kosztami przeróbek?
                    • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:50
                      Gdyby nie miał gotówki to byłoby na raty na dłuższy okres. Teraz też tylko chyba połowę za gotówkę reszta na raty z ciągu 4-5 lat.

                      Tak by spłacał 10 lat i tyle. Rozważyli każdą opcję i syn stwierdził, ze taka opcja najbardziej mu pasuje. Jak by kupował część działki to spłata była by rozłożona na wiele lat.

                      Przecież rodzicom zależy żeby mieć za co żyć na dobrym poziomie przez wiele lat, synowie mogą im wypłacać w miesięcznych ratach.
                    • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 18:54
                      warsztat jest na osobnej działce, spokojnie można płot postawić i jeszcze będzie daleko do domu.
                      Dopiero jak starszy syn by chciał kupić część działki i powiększyć zakład wtedy będzie problem. Dlatego ta opcja jest ostateczna jak syn młodszy postawi się i nie podejmie żadnej decyzji.
                      • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:00
                        Dla mnie sprawa jest jasna.
                        Rodzice uznali, ze skoro synowie nie mają zamiaru zająć sie nimi osobiście na starość, to grosza nie dostaną. I w dodatku zostanie im pokazane, gdzie jest ich miejsce - jeden musi odkupić rodzinny warsztat, w którym przepracował 25 lat, drugi zostanie bez mieszkania.
                        W tej sytuacji wydaje sie, że jest to zaplanowana akcja - jeden syn wkładał wiele pracy w rozwój warsztatu, a potem pokazano mu, ze był tylko najemnym pracownikiem, drugi w dobrej wierze mieszkał w domu, w którym nie wymagano od niego współudziału w wydatkach - aby móc zostać z domu wyrzucony, jak uciążliwy lokator.
                        Obaj bracia muszą wydać oszczędności zycia + od razu zapowiedziano, ze niczego nie odziedziczą.
                        Sądzę, ze jest to po prostu pokazanie - nie chcecie sie nami zajęć, to nas nie obchodzi wasz los. Trudno powiedzieć, jak na to patrzeć, ale obawiam sie, zę rodzice strzelają sobie w stopę.
                        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:02
                          podpisuję sięsmile
                        • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:04
                          twierdzę tak samo.
                          Rodzice wymusi wykup majątku na dzieciach. Jednak nie jest to zwyczajowe postępowanie w rodzinie, chyba że nie jestem na czasie wink
                          Co miał zrobić starszy syn niby? Również został postawiony pod ścianą.
                          Trzeba tylko się przyznać, jaka jest geneza tej sytuacji
                          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:16
                            Straszne to wszystko, to naprawdę nie są normalne relacje.

                            A prawda jest taka, że ci starsi ludzie- nawet w najlepszych warunkach - zostaną na własne życzenie sami w luksusowym domu opieki (bo taki jest docelowy plan).
                            I jak wtedy wymuszą odwiedziny na synach i wnukach?

                            Znając pomysłowość, to pewnie do sądu podadząsmile

                            A kiedy matka (kobiety żyją dłużej) zostanie w tych luksusach zupełnie sama, już nie podróżująca i niedołężna?
                            A jak dożyją np. już 90 lat i kasa się skończy?
                            Też wymuszą?

                            Myślę, że w tej sytuacji wygrana sprawy o obowiazek alimentacyjny była zdecydowanie po stronie dzieci. Rodzice przeinwestowali w luksus i tylesmile
                            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:27
                              Szkoda, ze nie inwestowali w wychowanie i relacje.

                              A skoro kasę całe życie mieli, to do tej strasznie uciążliwej babci mogli zatrudnić pielęgniarkę, a nie grać męczenników, prawda? I wtedy mamy zupełnie inną sytuację.

                              Ja moją mamę w końcu oddałam do profesjonalnego zakładu opiekuńczego z powodów medycznych (konieczność monitorowania, respirator, karmienie zewnętrzne) itd., ale bym jej w życiu nie powiedziała "z góry" x lat wcześniej, ze się nią nie zajmę, bo widziałam, jak ona się zajmowała moją leżącą babcią- też dość upiorna staruszka.
                              Bo równie dobrze mogłabym wyjść z domu, wpaść pod auto i ona by się mną zajmowała
                            • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:29
                              Rodzice całe życie ciężko pracowali, a teraz chcą z zarobionych pieniędzy skorzystać.
                              Dlaczego im nie wolno?
                              Synom pomagali ile mogli, ale uznali, że już wystarczy, 35 i 45-latek powinni dać już sobie radę sami.
                              Rodzice mają swoje plany na resztę życia, ale najpierw muszą uzyskać zgodę synów...

                              To nie synowie mają obowiązki wobec starzejących się synów, ale w dalszym ciągu rodzice w stosunku do dzieci.
                              • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:31
                                wobec starzejących się rodziców oczywiście
                            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:37
                              No nie do końca. Dom opieki dostanie dom w górach w zamian za dożywotnią opiekę nad tymi ludźmi.
                              • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:44
                                arwena_11 napisała:

                                > No nie do końca. Dom opieki dostanie dom w górach w zamian za dożywotnią opiekę
                                > nad tymi ludźmi.

                                no dokładnie, więc w czym problem?
                                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:09
                                  w tym, że po pierwsze dosyć długo się czeka na miejsce, a po drugie oni są całkiem sprawni i spokojnie 10-15 lat sobie pożyją. Tylko musza mieć za co. A za 2000 może 2500 to nie koniecznie się uda.
                                  • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:15
                                    Tak, umrą z głodu i niedźwiedzie ich zjedzą. Wiesz, ja rozumiem intencję, że ktoś chce żyć w luksusie. Ale nie kupuję historyjki, że za 2500zł dwoje emerytów nie przeżyje w swoim domku w górach.
                                    • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:26
                                      A z czego się utrzymają, jak jedno zacznie chorować, albo ostatecznie będzie wymagać stałej opieki?
                                    • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:32
                                      memphis90 napisała:

                                      > Tak, umrą z głodu i niedźwiedzie ich zjedzą. Wiesz, ja rozumiem intencję, że kt
                                      > oś chce żyć w luksusie. Ale nie kupuję historyjki, że za 2500zł dwoje emerytów
                                      > nie przeżyje w swoim domku w górach.

                                      Przeżyliby nawet za 1500 jakby musieli: leki w końcu nie są obowiązkowe, a i do lekarza można przecież poczekać w kolejce 3 lata. Tylko czy na pewno muszą?

                                      Ja rozumiem, że traktowanie synów jak obcych i oferowanie im swojego majątku po cenie rynkowej mocno zgrzyta, ale jeszcze bardziej zgrzyta konieczność biedowania na emeryturze po długim i pracowitym życiu, które przyniosło niemałą kasę. W normalnej rodzinie to się załatwia tak, żeby nikt nie poczuł się pokrzywdzony i żeby nie palić za sobą mostów. Na razie wygląda na to, że spora część tej kasy pójdzie na prawników i w dodatku rodzice skutecznie skłócą ze sobą braci.
                                      • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:51
                                        właśnie, chodzi nie o decyzję, tylko tę otoczkę
                                    • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:46
                                      Ale dlaczego mieliby żyć za psie pieniądze, skoro wypracowali sobie większe? Żeby syn żyl w luksusie i wydawał kasę na ciuchy i wakacje? Pojąć nie mogę tego myślenia: emeryt ma być biedny, bo tak? Syn dobrze zarabia, może sobie zaoszczędzić na mieszkanie. Dlaczego jego luksus ma trwać kosztem rodziców? Dlaczego rodzice mają żyć biednie? To jest jakieś straszne świństwo chcieć żeby rodzice żyli bardzo biednie, żeby zagarnąć ich pieniądze.
                          • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:18
                            wygląda na to że rodzice przeinwestowali, wystawili 250 metrową landawerę, której bidulki nie utrzymają na niskich emeryturkach. więc wymyślili biznes z synem.

                            syn się nie kwapi do utrzymywania takiej stodoły i trudno mu się dziwić. jedynym sensownym rozwiązaniem jest sprzedaż obcym i wysłanie syna na własne a samemu przeprowadzka w góry.
                            domyślam się, że szkoda rodzicom, żeby to poszło w obce ręce i stąd próba wpłynięcia na młodszego by to przejął. i szukanie haków w razie jak by nie zechciał.

                            a faktury za wynajem wstecz to chyba nie miałyby mocy prawnej - czy rodzice zgłaszali wynajem w us i odprowadzali podatki z tytułu najmu? tacy skrupulatni i na pewno tego nie przeoczyli?

                            coś czuję, że jak syn się uprze to się oprze o wyrok eksmisyjny, i jeszcze mu będą musieli miesiąc lokalu socjalnego zabezpieczać. po drodze szukając jelonka, który kupi 250 domek z warsztatem w ogrodzie.
                            a emerytury zeżre prawnik i będzie ich stać na podróż do ciechocinka.

                            • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:35
                              Rodzice podatek musieliby zapłacić od przychodu z tytułu wynajemu - nic nie dostali, obowiązek podatkowy nie powstał.
                              Gorzej ma syn - przychód z tytułu nieodpłatnego świadczenia.
                              • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:43
                                d.wludyka napisała:

                                > Gorzej ma syn - przychód z tytułu nieodpłatnego świadczenia.

                                mieszkanie w rodzinnym domu jest przychodem? Matko jedyna! ile ja wiszę US smile
                                I moi rodzice też, bo całe życie mieszkali u mojej babci smile
                                • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:46
                                  Tak, ale trzeba mieć umowę użyczenia, której zapewne rodzice nie mają, czyli pat
                                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:57
                                    Na pewno przychodu nie osiągnęli rodzice. Umowę mieli - ustną.
                                    I gr. podatkowa, więc ok, dla syna przychód zwolniony, ale śmieszy mnie straszenie rodziców US, bo synowi 100 metrowe mieszkanie udostępnili.

                                    Lokal zastępczy dla ludzi, których stać na na zagraniczne (drogie) urlopy 2 razy w roku?
                                    • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:59
                                      no wiesz, na co ich stać, a co wykażą z pomocą adwokata- to dwie różzne sprawy sąsmile
                                      • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:05
                                        Rodzicom na złość? I uważasz, że to jest normalne?
                                        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:07
                                          Takim rodzicom jak opisani w wątku- jak nabardziej normalnesmile
                                          • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:27
                                            Czyli źli rodzice, bo pomagali gdy dzieci zarabiały grosze, pozwalali mieszkać za darmo, nie dokładać się do rachunków?
                                            Aż w końcu bezczelnie uznali, że zdrowi, dobrze zarabiający 35-latkowie mają wreszcie żyć na swój koszt.
                                            No takim to teraz trzeba życie uprzykrzyć i na złość robić.

                                            To jest obrzydliwe, ale na złość to jedynie mogliby tutaj rodzice zadziałać, np, wziąć kredyt pod zastaw domu i nie spłacać.
                                            Albo dół domu agencji towarzyskiej wynająć.
                                            • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:29
                                              No i zatrudnili syna, nawet łaskawie pensję mu płacili. Zatem słusznie, zę musi im zapłacić za przyrost majątku wielokrotność tej pensji - albo zostanie wyrzucony z pracy.
                                              • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:51
                                                Ale skąd wiesz, że ojciec groził mu wyrzuceniem z pracy? I że pensję mu z łaską płacił? Z opisu sytuacji wynika raczej, że syn miał dobre warunki (duże oszczędności), nawet opiekunkę dla dzieci dziadkowie sponsorowali.
                                                Oferty kupna od innych miał również i na korzystniejszych warunkach zapewne, bo całą gotówkę dostałby od razu. Ale wolał sprzedać synowi.
                                                Niestety nie było go stać na darowiznę, bo wtedy sam zostałby bez środków do życia, więc uzgodnili warunki sprzedaży dogodne dla 2 stron.
                                                Tylko nie wiem po co o tym dyskutujemy. Problemem nie są relacje ze starszym synem.
                                                • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:19
                                                  Gdyby syn nie kupił, to firma poszłaby do obcych. A nowy właściciel spokojnie mógłby obciąć pensję do poziomu pana Zenka albo wywalić pracownika i zatrudnić swojego syna. Już nawet nie chcę wspominac o tym, że matka czerpała zyski jako właścicielka, ale to właśnie syn zasuwał z kluczem w warsztacie, żeby pomnażać majątek mamusi. Który teraz musi wykupić po cenie rynkowej. Rozkosznie.
                                                  • larrisa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:25
                                                    To co nowy właściciel spokojnie mógłby zrobić zależało by w dużej mierze od sporządzonej umowy między stronami? Co do reszty to masz typowe infantylne wyobrażenie, że to pracownicy zasuwają na właściciela, to że właściciel wkłada w interes cały swój majątek, oraz całym majątkiem ryzykuje, jak również fakt, że statystycznie w Polsce najdłuższy czas pracy mają właściciele firm (pomijając już fakt, że synkowie przez wiele lat bardzo wygodnie sobie żyli za środki rodziców) rozumiem, że to wszystko to nieistotne szczegóły, które psują sielankową wizję, w której starzy rodzice oddają za grosze majątek życia, bo rodzic w Polsce nie ma za wiele praw. Do usranej śmierci.
                                                  • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:50
                                                    pisałam już wyżej, matka nie była darmozjadem, obrabiała papierologię firmy
                                      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:10
                                        No wiesz te zdjęcia z egzotycznych krain przesyłane rodzicom na pewno pomogą im w razie czegosmile
                                    • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:43
                                      No to udostępnili, czy wynajęli? Jak wynajęli to maja umowe zgłoszona w us i moga dochodzic tych faktur, na zdrowie. Oczywiscie rynkowo, rynkowo
                                      • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:52
                                        Oj nie znasz się na przepisach zupełnie.

                                        • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:00
                                          To wykaz na jakiej podstawie maja ich policzyć za wynajem i to jeszcze wsteczne, chętnie się dowiem. I nie pisz mi o łożeniu na dom, bo tu padlo jednak hasło z wynajmem
                                          • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:05
                                            Wynajem na przyszłość na podstawie cen rynkowych, koszty wstecz na podstawie poniesionych rachunków i więcej z Tobą nie dyskutuję, bo nie mam cierpliwości.
                                            • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:08
                                              Ok, ciężko mi się pisze bez klawiatury, ale czy nie uważasz ze oni musieli by się zgodzić na jakikolwiek czynsz? I ile wstecz?
                                              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:14
                                                no to jak się nie zgodzą, to mogą sie wyprowadzić. Jeszcze nie ma tak, że lokator ci mówi że nie zgadza się na czynsz i nie będzie płacił. Eksmisja dość szybko by się mogła odbyć, nawet odżałowując na miesięczny czynsz w jakimś hotelu robotniczym jako lokal socjalny.

                                                Jednego jestem pewna, jeżeli syn się postawi to pójdzie walka na noże. Takie charaktery, żadne nie ustąpi. A wtedy wygrani będą rodzice.
                                                • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:17
                                                  No to się wyprowadza.
                                                  Na razie mam wrażenie, ze oni sa dość nieświadomi, ze ktos chce od nich tej wyprowadzki. Dostali już warunki najmu? Dostali wypowiedzenie, bo pewnie jeszcze nie wiedzą, ze sa lokatorami rynkowymi, a nie jakimś tam synem.
                                                  • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:12
                                                    zostali poinformowani, że w czerwcu będzie dane ogłoszenie. Jeżeli chcą mieszkać do tego momentu muszą ponosić koszty utrzymania. Rodzice nie będą już tego robić ( nie będą przecież używać ani prądu, ani gazu ani wody ). Zapłacą podatek od nieruchomości.
                                              • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:16
                                                Przeczytaj jeszcze raz powoli to co napisałam, a jeżeli nie rozumiesz to jaszcze raz i tak do skutku. A jak nie zrozumiesz to daj sobie spokój.

                                                Ja już dziękuję, bardzo nie lubię być niegrzeczna, a już mi się cierpliwość skończyła.
                                                • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:21
                                                  To ty nie rozumiesz, ze syn nie jest tam lokatorem rynkowym, bo na bycie takowym musialby wyrazic zgode w formie umowy zawartej dobrowolnie. Zatem wyznaczamie mu zcynszów wstecz nie zadziala.
                                                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:29
                                                    No to jeszcze raz przeczytaj to co napisałam, może tym razem uda się ze zrozumieniem.
                                                  • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:50
                                                    głupoty piszesz, to nawet nie próbuję. mówisz ze od jutra mogę jednostronnie podnieść czynsz swoim lokatorom, może jeszcze za pół roku wyrównanie, bo sobie wymyśliłam pojechać do japonii?

                                                    i tenże lokator bez szemrania zapłaci i się ukłoni i w mankiet pocaluje żem taka łaskawa.

                                                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:58
                                                    Jeszcze raz przeczytaj, albo daj spokój, widocznie za trudne.

                                                    Fajnie, że przyznałaś, że odpisujesz bez czytania na co.
                                                  • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:08
                                                    czyli już ]się kapnęłaś że głupoty pleciesz?
                                                    bo odpowiedzi na proste pytanie nie udzielasz - mogę im podnieść czynsz i to wstecz bez podpisania z nimi nowej umowy/aneksu.

                                                    no sama widzisz jakie głupoty proponujesz
                                                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:21
                                                    To jeszcze mi pokaż gdzie tak napisałam.
                            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:41
                              a jak synowa wtedy w ciążę zajdzie na złość- to są ugotowanismile
                              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:43
                                to było do wypowiedzi volty o eksmisji
                                • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:04
                                  Ale oni mają dochody, można ustalić czynsz i komornik miałby z czego zaległości ściągać. Tylko to jest idiotyczne- najlepiej niech się obydwoje zwolnią jeszcze z pracy, byleby nie zacząć żyć na własny rachunek.

                                  Naprawdę nie nadszedł jeszcze czas żeby 35-letni ludzie zaczęli się w końcu sami utrzymywać? O planach rodziców wiedzieli od lat.
                                  • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:40
                                    O czym ty piszesz? Jakie zaległości?

                                    No i skoro sa pasożytmi to chyba nie zarabiaja? Rodzice im funduja te ciuchy i weycieczki. Ze nie wspomnę o lodówce, bo jak rozumiem na tych 100 metrach nie zdołali zorganizować sobie kuchni.

                                    Zdecyduj się czy sa pasozytami na utrzymaniu rodziców czy jednak maja niezłe dochody?

                                    Moim zdaniem młodszy spokojnie obserwuje rozwój sytuacji bo wie, ze w kazdej chwili moze pójść na swoje, bo go na to stac. Z jakiegoś powodu pilnuje "swojej" częsci, bo za chwilę się okaże, ze brat dostal nie tylko warsztat ale i dom. Znaczy odkupil.
                                    • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:01
                                      Jeżeli syn nie zechce się wyprowadzić , rodzice mogą zażądać opłaty na zajmowane mieszkanie zamiast się z nimi sądzić czy eksmitować.
                                      A jeżeli nie zechcą płacić powstanie zaległość - rozumiesz już czy trzeba Ci to drukowanymi literami napisać?

                                      Syna uważam za pasożyta, bo mimo tego, że ma niezłe dochody i stać go na życie na własny rachunek woli żerować na rodzicach i utrudniać im realizację wymarzonych planów.
                                      • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:05
                                        Ale napisz jak on żeruje konkretnie? Włamał się im do tego domu, zajął piętro bezprawnie i mimo wyroku eksmisyjnego niemchce się wyprowadzić? A może mial z nimi umowę o wynajem piętra i nie płaci, choć umowę podpisał dobrowolnie jak rynkowy lokator?

                        • kall_inka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:22
                          Ale w jaki inny sposób rodzice mają zapewnić sobie finansowanie stylu życia jaki zaplanowali? Jeśli chcą zamieszkać w górach, opłacaja prywatne ubezpieczenie medyczne, planują podróże? Za wspomniane wyżej 2000 emerytury nie są w stanie tego realizować. Sprzedaż lub wynajęcie nieruchomości, to jedyne wyjście.
                          • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:24
                            źle to zaplanowali po prostu.
                            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:32
                              no, myśleli, ze są jedyną zmienną w tym układzie, a tu zonksmile
                            • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:34
                              Mogli np. nie pomagać synom, a zbierać te pieniądze.
                              Rodzice zaplanowali sobie wystawny tryb życia, ale pod warunkiem, ze dzieci będą musiały wydać wszystkie swoje oszczędności i - przynajmniej 45 latkowi - trudno będzie zapewne się dorobić.
                              Oczywiście, można. Tylko zdumiewa mnie, po co mieć dzieci, skoro priorytetem jest posiadanie dużych pieniędzy? Nie mówię, zę trzeba żyć skromnie, a wszystko ładować w dorosłe dzieci, ale takie nie liczenie sie - nawet z dorosłymi - w głowie mi sie nie mieści.
                              Znacznie taniej wychodzi nie mieć dzieci i tyle.
                              • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:41
                                verdana napisała:


                                > Oczywiście, można. Tylko zdumiewa mnie, po co mieć dzieci, skoro priorytetem je
                                > st posiadanie dużych pieniędzy? Nie mówię, zę trzeba żyć skromnie, a wszystko ł
                                > adować w dorosłe dzieci, ale takie nie liczenie sie - nawet z dorosłymi - w gło
                                > wie mi sie nie mieści.
                                > Znacznie taniej wychodzi nie mieć dzieci i tyle.

                                Amen
                              • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:43
                                Wydaje mi się, że priorytetem nie jest posiadanie dużych pieniędzy, tylko życie na własny rachunek każdej z opisanych 3 rodzin.

                                Starszy syn ma mieszkanie, był w stanie zapłacić jednorazowo 250 tys. a w ciągu 4-5 lat spokojnie spłaci drugie tyle. Myślę, że wiele osób chciałoby się tak dorobić.

                                To młodszy syn jest problemem - wyznaje zasadę po co samemu się dorabiać, niech rodzice dają.

                                Cały czas mówimy o zdrowych, dorosłych, wykształconych (na pewno młodszy syn i synowa), dobrze zarabiających ludziach.
                                Zapytam więc po raz kolejny - do jakiego wieku rodzica mają ich utrzymywać?
                                Dlaczego jest ok jak młodszy syn zwiedza świat, a nie jest ok jak zwiedzać chcą rodzice?
                          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:39
                            Nikt tego kwestionuje, do zakwestionowania jest tylko sposób załatwienia sprawy- czyli kij w mrowisko i konflikt rodzinny.
                            Naprawdę, można usiąść i to porządnie przegadać, a nie opierać się na słowach synów sprzed iluś tam lat i stawiać wszystkich pod ścianą.
                            Od tego zapewne zaczął się cały problem.
                            • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:41
                              Mnie się wydaje, ze jednak nie. Że problem zaczął się nie od tego,z ę synowie nie chcą zająć sie rodzicami na starość, tylko dlaczego nie chcą.
                              Bo w świetle tego, co tam sie dzieje, to ja się nieszczególnie dziwię.
                              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:45
                                Bo widzieli, co rodzice przeszli z dziadkami. Ja to po jednym wieczorze dziwię się że nie zwiali stamtąd jak najdalej, bo babcia to terrorystka była. Ja wiem że chora, ale świętego by wyprowadziła z równowagi.
                                Tylko że synowie nie mieli żadnych obowiązków z nią związanych, ale niestety jej obecnośc rzutowała na życie całej rodziny.
                                • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:46
                                  to mogli babcię oddać do domu opieki, było ich na to stać.
                                  • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:51
                                    właśnie, albo nająć pielęgniarkę do domu na 2 zmiany
                                  • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:52
                                    nie mogli, bo sobie tego nie wyobrażali. Nie wiem czy nie zadziałało słynne "co ludzie powiedzą". I tak chyba długo nie mogli sobie darować, ze babcia zmarła w szpitalu a nie w domu, gdzie trafiła żeby się nie odwodniła, bo przez dwa dni odmawiała jedzenia i picia. Po 2 tygodniach zmarła sad
                                    • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:58
                                      to ją mogli wypisać, nikt nie bronił
                                      taa, święci normalnie
                                      a jak traktują syna p 25 latach, to już nie mają palpitacji?
                                • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:49
                                  To tym bardziej rodzice nie powinni się aż tak obrażać...
                                  Po głębszym namyśle, sytuacja wydaje mi sie jeszcze dziwniejsza. Bo dom jak dom. Sytuacja jest dwuznaczna. Ale warsztat, w którym syn przepracował 45 lat i ma zero praw do niego? Został potraktowany jak zwykły pracownik, który albo idzie na bezrobocie, albo łaskawie może kupić przedsiębiorstwo po cenie rynkowej.
                                  W życiu nie słyszałam o takim potraktowaniu syna, który przez ćwierć wieku lojalnie pracował w warsztacie ojca i niewątpliwie miał wkład w dochody, które ono przynosiło. Za co teraz musi dopłacić, bo gdyby warsztat podupadał, byłby mniej wart...
                                  • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:53
                                    właśnie, też to pisałamsmile
                                  • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:56
                                    a jeśli warsztat kupi ktoś inny, to 45 letni syn zostaje bez źródła utrzymania.
                                    Tak: dorosły, zdrowy i wykształcony. Jednak pracując tyle lat w firmie rodzinnej, można się spodziewać, że się ją kiedyś przejmie.
                                    • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:58
                                      Nie tylko - pracując w firmie rodzinnej pomnaża się jej majątek. Majątek nie obcego człowieka, ale ojca. A potem ojciec życzy sobie, aby płacić cenę rynkową od pomnożonego majątku - innymi słowy, syn pracował w dużym stopniu za darmo.
                                      • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:02
                                        Oczywiście, że tak. Ja bym się czuła oszukana jednak.
                              • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:46
                                A może jest na odwrót, rodzice widząc zachowanie dzieci wolą zabezpieczyć sobie inną opiekę?
                              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:48
                                No właśnie- może niejasno to napisałamsmile
                                Problem zaczął się w momencie deklaracji synów
                                • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:52
                                  I gdyby wtedy zareagowali, byłoby to jak najbardziej OK - choć oczekiwanie, iż dzieci MUSZĄ zająć sie osobiście na starość rodzicami jest egoizmem - nie wolno wyjechać, emigrować, a nawet wynająć fachowej opieki. Wygląda na to, że dzieci były urodzone w jednym celu - pomocy na starość.
                                  No, ale taka "zemsta" po latach wskazuje na to, ze w rodzinie zwyczajnie źle się dzieje i tyle.
                                  • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:55
                                    Myślę, że jeśli za parę lat odezwie sie w nich nostalgia za synami i wnukami, pożałują tej decyzji. Ale z drugiej strony- patrząc na ich zachowanie wobec własnego dziecka (tego starszego), niekoniecznie.
                                    • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:23
                                      ale dzieci są mile widziane w górach i wnuki mogą tam spędzać każdy wolny czas. Starszy syn już zapowiedział że będzie korzystał, bo ciężko z urlopem po przejęciu warsztatu będzie. Może na 2 tygodnie się wyrwie, ale to wszystko. Do tej pory miał urlop kiedy potrzebował, bo rodzice byli na posterunku.
                                      • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:29
                                        Widzę, że produkcja szczegółów idealizujących rodzinną sielankę oraz cudowność mamusi i tatusia nabiera tempa z wieczoremsmile

                                        Za jakieś 2 godziny dowiemy się pewnie, ze obaj synowie oraz ich żony mieli pensje po 10.000, a tak naprawdę to w domu siedzieli, pluli i łapali.
                                        • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:51
                                          Przecież pisałam już wcześniej, że wnuki i dzieci zostały zaproszone do dziadków na wakacje ferie itd. Poszukaj sobie. Ja to im tego zazdroszczęsmile Muszę chyba rodziców namówić na taką wyprowadzkęsmile Moje dzieci byłyby przeszczęśliwesmile
                                          • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:55
                                            Gdybyś jednocześnie musiała pozbyć sie 100% oszczędności lub mieszkania oraz urlopu? Jakoś wątpię.
                                          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:55
                                            no, tylko jak Twoi rodzice tak świetnie i ochoczo doradzają tamtym, to taki Ci rachunek za owe wywczasy wystawią, że padniesz
                                            lepiej mi doradź w moim nowym wątkusmile
                                            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:15
                                              Ok już lecęsmile
                                            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:15
                                              a i na wakacje wnuki są zaproszone na koszt dziadków.
                                              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:17
                                                ojej, i co jeszcze?
                                                ruski zegarek?
                                                smile
                                              • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:27
                                                Wiesz, nie spotkałam sie jeszcze z dziadkami, którzy pobierają opłatę za zaproszenie na wakacje własnych wnuków...
                                                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:55
                                                  Moja koleżanka płaci dziadkom za pobyt dzieci, bo inaczej dziadków by na to nie było stać.
                                                  Inna koleżanka wykupuje wczasy i babcia jedzie z wnukami. Nie dokłada ani grosza, wszystko zapewnia moja koleżanka.
                                                  • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:04
                                                    Jak nie stać, to jest zupełnie co innego. Ale goście zazwyczaj nie płacą za pobyt, jesli dziadków stać, to pobieranie opłaty za wyżywienie wnuków jest co najmniej dziwne.
                                              • attiya Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 16:37
                                                łaskawcy suspicious
                                  • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 19:57
                                    Ale o tym wszystkim i planach rodziców było wiadomo odkąd kupiony został dom w górach. Oni nie ukrywali o swoich planach na starość, że dzieciom nie zrobią tego co sami przechodzili. Pewnie deklaracja synów miała na to jakiś wpływ, ale nie wiem czy to była taka kropla przelewająca czarę.
                                    • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:00
                                      Nie ukrywali, że chca wyjechać do domu w górach na starość. Co nie oznacza sprzedaży warsztatu i domu.
                                      Nie wierzę, że pozbawiając dzieci oszczędności - szczególnie starszego - nie widzą, zę robią dzieciom coś znacznie gorszego niż to, przez co sami przechodzili.
                                    • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:00
                                      ale to, że kupili dom w górach i mówili o przeprowadzce tam, nie jest tożsame z wyprzedażą majątku, z którym związana jest egzystencja synów
                                      • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:06
                                        zwłaszcza tego, który nie żył za darmo, tylko rozwijał biznes ojca i swój
                                        • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:26
                                          No ale bez przesady, młodszy syn nie żył za darmo. Jeden miał opłacaną opieunkę, drugi- rachunki. Teraz jeden ma wykupić firmę albo spadać, drugi- kupić dom albo spadać.
                                          • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:27
                                            Nie spadać - nareszcie zacząć żyć samodzielnie i na własny rachunek. I tak rodzice dali im niezłe odroczenie - jednemu o jakieś 10, drugiemu o 20 lat.
                                            • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:33
                                              Naprawdę praca w warsztacie ojca jest "życiem na rachunek rodziców"?
                                              • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:39
                                                Praca nie. Darmowa opieka nad dziećmi już jest korzystaniem z "pomocy", eufemistycznie rzecz ujmując.
                                                • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:45
                                                  Darmowa opieka nad własnymi wnukami?
                                                  • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:56
                                                    Nie. Zapłacenie opiekunce wnuków. Opiekunce dzieci, które mają rodziców, a ci rodzice mają obowiązek zapewnienia dzieciom opieki.
                                                  • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:05
                                                    Mają obowiązek. Ale wiesz, istnieją dziadkowie , którzy CHCĄ dokładać sie do opieki nad wnukami. Czasami dlatego, że te wnuki kochają - są takie wypadki w przyrodzie.
                                                  • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:12
                                                    Czyli kochać = płacić? A jak cie nie stać, a nie daj co pracujesz i samodzielnie nianią nie będziesz, to nie kochasz? A jak mieszkasz 1000 km od wnuków i dlatego się nie opiekujesz (wszak jakbyś naprawdę chciała, to byś się przeprowadziła) - to nie kochasz?

                                                    A jak nie chcesz - bo zwyczajnie, masz inne plany, zaległości z 50 lat życia, ostatecznie - nie kręcą cię przesdzkolaki... To nie kochasz?
                                                  • larrisa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:13
                                                    No właśnie, jakie to proste, jak dają kasę to znaczy, ze kochają, jak nie dają - nie kochają. Jak to łatwo można w ten sposób manipulować starszymi ludźmi.
                                                  • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 15:06
                                                    Ni. Znaczy tylko, ze jak mają, chcą dawać i dają to nie są perfidnie wykorzystywani przez dzieci, które powinny ze wzgardą odrzucać wszystko, co dziadkowie chcą dać wnukom.
                                    • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:02
                                      Ale na pewno nie spodziewali się oferty wykupu za wartość rynkową albo wonsmile
                                      • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:05
                                        Młodszego zostawmy, pasożyt. Ale starszy miał prawo się spodziewać, ze rodzic przepisze na niego interes, który rozwijali razem przez 25 lat, czy choćby zostawi mu prowadzenie warsztatu w zamian np. za wypłacane dywidendy z zysku a nie walnie na dzień dobry pół bańki.
                                        • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:14
                                          Ale zauważ, że syn bez problemu połowę zapłacił - gdzieś te pieniądze zarobił, warsztat raczej dobrze prosperuje więc resztę spłaci na dogodnych warunkach, albo i nie. Myślę, że jeżeli mu się noga powinie, rodzice komornika na niego nie naślą, ale chciało mu się z ojcem usiąść i pogadać. A młodszy unika tematu i dlatego jest problem.
                                          Żaden z synów nie będzie chodził głodny w związku z proponowanymi przez rodziców rozwiązaniami.

                                          A jakie wyjście mają rodzice - sprzedadzą dom + warsztat i będą mieli na wygodne życie o jakim przez lata marzyli, albo będą wegetowali za 2tys. żeby nie wyjść na pazernych dorobkiewiczów.
                                          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:17
                                            a miał inne wyjście?
                                        • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:17
                                          Tylko że inaczej musiałby potem spłacać brata. Przecież ta część której by nie spłacił zostałaby uznana za darowiznę i weszłoby w skład masy spadkowej.
                                        • anilka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:59
                                          ale dlaczego pasożyt? Przecież płacili mu rachunki , a starszemu nianię, to obaj korzystali
                                      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:07
                                        Starszy syn jest zadowolony z takiego obrotu, inaczej musiałby spłacać brata, a jak znam życie to brat wolałby udział w zyskach, których nie wytworzył.
                                        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:14
                                          Nie sądzę, gdyby naprawdę chodziło tylko o roszczeniowość brata i nie chcieliby skrzywdzić starszego, dobry prawnik na pewno doradziłby jakąś sensowną opcję bez wikłania się w darowiznę.
                                          Zresztą- o ile się nie mylę- nawet darowizna aby weszła/nie weszła w skład masy spadkowej, musi być uczyniona w określonym czasie przed śmiercią- nie jest tak, że jest z automatu włączona lub wyłączona.

                                          Poza tym jest cała masa rozwiązań, za pomocą których ludzie majętni zabezpieczają się przed pasożytami- tylko trzeba pofatygować się do prawnika i bulnąć honorarium.
                                          Moim zdaniem rodzicom chodziło tyko o siebie i tyle.
                                          • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:18
                                            Jeżeli chodzi o darowiznę to się mylisz.

                                            A jakie proponujesz rozwiązanie, rodzice chcą wreszcie pożyć na emeryturze - skąd mają wziąć na to pieniądze?
                                          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:18
                                            no właśnie niesad darowizna na rzecz rodziny wchodzi do masy spadowej niezależnie kiedy została dana. Te 10 lat to dotyczy darowizn na rzecz obcych osób.
                                            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:30
                                              no to sie mylę, nie pisałam, ze wiemsmile
                                              ale dobry prawnik zna nie tylko darowiznę jako formę przekazania majątku zapewnesmile
                                            • esme83 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:39
                                              Niekoniecznie,
                                              np.
                                              www.spadek.info/wylaczenie_darowizny_ze_schedy_spadkowej,163,p.html
                                              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:42
                                                a jednaksmile
                                        • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:16
                                          no na pewno jest zadowolony wink
                                          przecież można udowodnić, że starszy syn swoim wkładem i pracą przyczynił się do rozwoju firmy, dlatego jemu ona się należy. Młodszy dostaje mieszkanie za to. Założę się, że obydwaj z radością na taki podział by się zgodzili.
                                          Nie zawsze spłaca się rodzeństwo. Czasem rodzeństwo zrzeka się swojej części, ale to w przypadku zdrowych układów.
                                          • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:17
                                            i mam wrażenie, że w tej rodzinie liczą sie tylko pieniądze: kto komu i ile jest winien, komu co się należy albo nie należy. Chore
                                          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:19
                                            tylko, że rodzice nie chcą dawać mieszkania. Chcą sprzedać dom, żeby mieć za co żyć.
                                            • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:20
                                              arwena_11 napisała:

                                              > tylko, że rodzice nie chcą dawać mieszkania. Chcą sprzedać dom, żeby mieć za co
                                              > żyć.

                                              zgadza się: chodzi im wyłącznie o kasę, którą sobie wymyślili od własnych dzieci wyciągnąć
                                              • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:41
                                                Jaką kasę przepraszam? Chcą sprzedać swój majątek, zaoferowali dzieciom prawo pierwokupu. Nic od nich nie wyciągają.
                                                Zebrała się tu grupa trzech wyznawczyń dojenia rodziców i uparcie twierdzą, że powinni oni oddać dorosłym dobrze zarabiającym facetom dom i firmę i przymierać głodem za 2000 zł emerytury. Niesłychane jak dla mnie.
                                                • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:49
                                                  nie jestem żadną zwolenniczką dojenia rodziców. Wszystkiego dorobiliśmy się sami z mężem, to my pomagamy im finansowo póki co. Ale, gdy była potrzeba, żeby u nich zamieszkać, to pomimo małego metrażu zrobili nam miejsce.
                                                  Gdy zmarła teściowa, to mąż z bratem zrzekli się swojej części spadku na rzecz siostry, która mieszkała w domu rodzinnym. Nigdy nikt w naszej rodzinie nie kłócił się o pieniądze, chociaż różnie bywa z relacjami. Więc wypraszam sobie
                                                  • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:09
                                                    No to sobie wypraszaj. Upierasz się że ludzie, którzy chcą sprzedając własny dom zabezpieczyć swoją starość wyciągają kasę od dzieci. Podczas gdy oni właśnie jej nie wyciągają od dzieci, tylko z własnej "lokaty". Mogli w ogóle dzieciom nie proponować nic, tylko wszystko sprzedać obcym, ich prawo.Nie mają obowiązku dawać pracy ani mieszkania dwóm dorosłym facetom.
                                                  • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:30
                                                    Tak, ale ten wyprzedawany majątek mają stąd, że starszy syn zap..lał z kluczem w warsztacie, tak? Syn pracujący od lat w rodzinnej (!!!) firmie powinien być na prawach wspólnika, a nie pana Zenka, który może iść w odstawkę w każdym momencie.
                                                  • cosmetic.wipes Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 10:17
                                                    Syn pracujący od lat w rodzinnej (!!!) firmie powinien być n
                                                    > a prawach wspólnika, a nie pana Zenka, który może iść w odstawkę

                                                    A dlaczego POWINIEN?
                                                    Syn mógł byc na prawach zwykłego etatowca, czy firma miała zyski czy straty dostawał pensję i miał płacone składki. Dokładnie tak, jak pan Zenek. Czy gdyby pan Zenek rościł sobie prawa do zysków to byś go poparła? Czy forma zatrudnienia MUSI być zalezna od więzów krwi?
                                                    Będąc wspólnikiem ryzykuje się pieniądze, będąc pracownikiem dostaje się stała kasę. Być moze synowi odpowiadała bardziej ta druga opcja.
                                                  • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 10:24
                                                    dokładnie tak było. Dopiero teraz zobaczył co to znaczy być właścicielem. Wtedy po 8h wychodził do domu, teraz siedzi cały dzień i pilnuje, bo wie że pańskie oko konia tuczy i przy właścicielu nikt nic na lewo nie zrobi.
                                                    Już powiedział że nie widzi możliwości w tym roku urlopu bo firmy nie zostawi. Liczy na to że może za rok tata zgodzi się przez miesiąc popilnować firmy a on z rodziną wyjedzie.

                                                    Optyka bardzo mu się zmieniła przez te 1,5 miesiąca smile, ale fakt zarobił 2 razy tyle co pensja, bo nadal pracuje sam jako mechanik i jeszcze zyski zgarniasmile

                                                    Wtedy brał wolne jak potrzebował ( i często było tego więcej niż urlopu, bo rodzice aż tacy skrupulatni nie byli w stosunku do niego jak do innych pracowników ).
                                                • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:50
                                                  Jakie wyznawczynie dojenia?
                                                  Ale czemu oddać?

                                                  Nie ukrywam, ze mnie mierzi sposób komunikowania woli rodziców i stosunek do starszego syna- za tyle lat pracy, nie obijania się, mógłby kupić ten nieszczęsny warsztat za powiedzmy 70% i byłoby to uczciwe- sama arwena pisała, ze gdyby przeliczyć na udziały, miałby 30 %.
                                                  No i co, jak nie kupisz warsztatu to won z miejsca, które tworzyłeś i w którym pracowałeś 25 lat?

                                                  O domu i młodszym nic nie mówię- pasożyt bez dwóch zdań. Pokazałm tylko, że wyobrażenia rodziców o korzystnej sprzedaży domu w sytuacji murowanego konfliktu spali na panewce.

                                                  Po prostu, kasa i własna wizja ich zaślepiła, zabrali sie od d... strony, namieszali i tracą grunt.
                                                  • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:53
                                                    bo chodzi tylko o kasę. W tej rodzinie chyba każdy widzi tylko to i własną wygodę. Tyle, że życie nie jest przewidywalne niestety i często pieniądze okazują się udręką
                                                • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:52
                                                  Te 2000 emerytury to był wybór tych rodziców. Mogli płacic od wyższych pensji, woleli uczepic się dzieci na starosc.

                                                  No i straszne dojenie się tu odbywa - dom od razu był projektowany jako dwurodzinny( osobna klatka schodowa), na 250 metrach strasznie rodzicom z tym synem ciasno, nie?
                                                  • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:05
                                                    Wyborem rodziców było zamiast płacić wyższy ZUS, inwestować w nieruchomości i z nich żyć na starość. Co za różnica? Ich decyzja, ich pieniądze.
                                                    No i chyba się właśnie nie czepiają dzieci na starość? Planują z czego będą żyli i gdzie. Mogli żyć z ZUSu albo z nieruchomości, wybrali to drugie. Nie wolno im? Teraz wiele osób kupuje nieruchomości z nadzieją, że z nich będą opłacać życie na emeryturze. I co, też im zabronisz? Bo muszą oddać swoją emeryturę dzieciom?
                                                  • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:11
                                                    Ale oni nie zainwestowali. To rozbuchana konsumpcja a nie inwestycja. O czym się przekonaja jak wystawią dom "rynkowo"
                                                  • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:42
                                                    Widzę, że gotowa jesteś napisać każdą głupotę, żeby tylko odbić piłeczkę. Mam znajomego, który miał dom, kupił mieszkanie, przeprowadził się do mieszkania i teraz wynajmuje dom za 10 tys. miesięcznie. Zła inwestycja?
                                                    Nie masz pojęcia, jaki jest ten dom, gdzie jest i jaka jest jego prawdziwa wartość. Raczej większa niż wielka kasa utopiona w ZUS. Twoja ocena nie ma podstaw, bo nic nie wiesz o ich inwestycji. Każdy kto inwestuje pieniądze w nieruchomości zamiast w ZUS jawi ci się jako rozbuchany konsument? Czy tylko ta jedna rodzina na potrzeby wątku, by koniecznie udowodnić, że rodzice na emeryturze powinni jeść trawę, by obdarowany dorobkiem ich życia stary koń mógł dalej wydawać dużą kasę na ciuchy i wakacje? Rozbuchana konsumpcja to chyba określenie pasujące do syna, czyż nie?
                                          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:25
                                            właśnie- w normalnym układzie każdy dostaje część, która go interesuje i zrzeka się ewentualnej reszty w zamian za inne udziały
                                            ale tu nie ma podziału tylko kochanie rodzice opylają wszystko po cenie rynkowej

                                            I nie wiem, czy ów starszy syn, gdyby chciał pójść na udry, nie dowiódłby w sądzie, że należy mu się spory udział w warsztacie, a resztę kwoty ojcu spłaca.
                                            Ja , gdyby własny rodzic postawił mnie po 25 latach pracy w biznesie rodzinnym na równi z panem Zenkiem i panią Kasią, którzy mogą przyjść z ulicy i odkupić warsztat za tę samą cenę, co ja, z pewnością bym tak zrobiła. I zamiast sielanki w górach byłoby wożenie się po sądach.
                                            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:28
                                              A na zakończenie- założyłabym własny warsztat,czy tam inny biznes bo sprzedałabym udziały w ojcowymsmile a tatuś by się bujał ze swoim udziałem- albo to on by mnie spłacił, żeby całość sprzedać.
                                              • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:31
                                                Poza tym nie udawajmy, ze ludzie, którzy mają dwa domy i warsztat na emeryturze nie będą mieli za co żyć.
                                                • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:36
                                                  zależy, co chca robić- u tych pany ambitne i ekskluzywne dzikosmile
                                                • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:39
                                                  verdana napisała:

                                                  > Poza tym nie udawajmy, ze ludzie, którzy mają dwa domy i warsztat na emeryturze
                                                  > nie będą mieli za co żyć.

                                                  i że całe życie marzyli o godnej starości, bo wcześniej tylko wegetacja wink
                                            • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:41
                                              Ale kochani rodzice wiele lat dzieciom pomagali - zdecydowanie więcej niż przeciętnie rodzice pomagają dzieciom. I chcą teraz własne aktywa spieniężyć, a nie od biednych dzieci wyciągnąć.

                                              Młodszy syn mógł już dawno o swoim lokum pomyśleć, tak jak większość ludzi w jego wielu. Rodzice sprzedaliby lub wynajęli dom obcym osobom i nie byłoby problemu.

                                              Nad starszym już nie płaczcie, on jest zadowolony.
                                              • memphis90 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:33
                                                > Ale kochani rodzice wiele lat dzieciom pomagali - zdecydowanie więcej niż przec
                                                > iętnie rodzice pomagają dzieciom.
                                                Tzn. jak- pozwolili pracować w swoim warsztacie? Rzeczywiście...
                                                • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:39
                                                  Ale ile razy można powtarzać to samo, przeczytaj cały wątek to się dowiesz.
                                            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:43
                                              Miał dosyć dużą pensję ( są zusy, przelewy itd ). Wszystko legalnie. Nie ugrałby nic w sądzie. Nie ma obowiązku brać dzieci do spółki
                                              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:55
                                                ależ ty zorientowana jesteś...
                                                a skoro miał aż tak dużą pensję, to na dobrego prawnika byłoby go stać....
                                                a choćby i nie- to sprawa tak fajnie i długo by się ciągnęła, bez sielanek i podróży...
                                                • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:58
                                                  A zresztą pensja pensją - a realny wzrost wartości firmy na skutek jego pracy, pozyskani klienci, kontrakty, plenipotencje, decyzje, odpowiedzialność?
                                                  • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:18
                                                    Niezależnie od sytuacji prawnej, rodzic zatrudniający syna przez 25 lat, a potem oświadczający, że może od niego odkupić warsztat po rynkowej cenie, albo warsztat przejdzie w obce ręce zwyczajnie syna wykorzystał, nie uprzedzając, że pracuje nie dla siebie.
                                                    Inaczej jednak pracuje się w przedsiębiorstwie rodzinnym, inna jest lojalność, poświęcony czas - a inaczej dla obcego przedsiębiorcy.
                                                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:19
                                                    Dzięki, pokażę ten wpis szefowi, jak będę zmieniać pracę.
                                                  • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:32
                                                    Naprawdę jesteś tak lojalna wobec przedsiębiorcy, jak wobec rodziców? Wiesz, ja jednak nie. Praca to nie to samo co rodzina, przynajmniej dla mnie.
                                                    Swoją droga kochać szefa jak ojca i być mu równie oddanym - imponujące.
                                                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:43
                                                    A gdzie ja napisałam, że jestem oddana szefowi jak ojcu - odpowiadałam na to:
                                                    A zresztą pensja pensją - a realny wzrost wartości firmy na skutek jego pracy, pozyskani klienci, kontrakty, plenipotencje, decyzje, odpowiedzialność?

                                                    I może nie tak jak w stosunku do rodziców, ale owszem, lojalna jestem i czas też poświęcam i odpowiedzialność duża itd.
                                                  • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:54
                                                    No własnie - realny wzrost wartości firmy. Gdy pracujesz dla obcego pracodawcy, jest oczywiste, ze realny wzrost wartości stanowi dochód właściciela. Gdy właściciel jest ojcem i oczekuje, ze potem za ten realny wzrost zapłaci sie przy kupnie firmy, to jest co najmniej trochę dziwne...
                                                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:13
                                                    No to dostał przecież możliwość zakupu na preferencyjnych warunkach. Na razie zapłacił 50%, co będzie później nie wiadomo.
                                                    A może chciał w ten sposób przetestować zachowanie synów?
                                                  • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:50
                                                    Możliwe, ze chciał przetestować. Ale po takim teście oczekiwanie, że rodzina będzie funkcjonowała normalnie jest raczej nierealne.
                                                    Mnie jednak się wydaje, ze rodzice świetnie wiedzą co robią. I że nie robią tego nawet dla pieniędzy - tylko, aby pokazać synom, ze skoro nie chcą sie nimi osobiście zajmować na starość, to zostaną z niczym.
                                                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:11
                                                    Zdecydowanie największą winę za nieprzyjemną sytuację ponosi młodszy syn i w zasadzie o nim tylko powinna być mowa.
                                                    Starszy jest zadowolony, dajmy mu spokój.

                                                    A druga część wypowiedzi to już duża nadinterpretacja. .Sama mam bardzo podobny plan na emeryturę.
                                                    Chociażby dlatego, że nie wiadomo jak sobie moje dziecko życie ułoży i nie wyobrażam sobie, żebym miałam mu powiedzieć, żeby np. nie ważyło się wyjechać za granicę, bo się musi mną na starość zajmować.
                                                    A póki będę sprawna też chcę pojechać we wszystkie miejsca, których teraz nie mam czasu odwiedzić. Właśnie dlatego teraz zasuwam, żeby na emeryturze było mnie stać na wygodne życie.
                                                  • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:35
                                                    Jezu, co wy z tymi decyzjami. Decyzje podejmowali rodzice, wszystkim się zajmowali, syn tam pracował po prostu. Nie był żadnym decydentem. I się do tego nie palił.
                                                    Dopiero teraz powiedział, że roboty ma 3 razy tyle co wcześniej, bo oprócz swojej pracy musi ogarnąć papiery, podejmować decyzje itd. No i w tym roku o urlopie nawet nie marzy, bo musi dopilnować warsztatu.
                                                    Wcześniej miał luzsmile tak jak każdy pracownik.No może miał lepiej, bo urlop mógł wziąć większy niż przepisowe 26 dni.
                                                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:49
                                                    Chyba argumentów zabrakło.
                                                    100 razy zostało już napisane, że starszy syn nie ma problemu.
                                                    100 razy zapytałam do jakiego wieku rodzice powinni utrzymywać dorosłych, zdrowych, wykształconych, mających pracę ludzi żeby nie być posądzonym o pazerność, ale nie doczekałam się odpowiedzi.
                                                    I dlaczego jak dzieci żyją "na bogato" to jest ok, a jak chcą tak pożyć rodzice, za własne pieniądze w dodatku, to nie jest ok.
                                                  • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:20
                                                    d.wludyka napisała:

                                                    > Chyba argumentów zabrakło.
                                                    > 100 razy zostało już napisane, że starszy syn nie ma problemu.
                                                    > 100 razy zapytałam do jakiego wieku rodzice powinni utrzymywać dorosłych, zdrow
                                                    > ych, wykształconych, mających pracę ludzi żeby nie być posądzonym o pazerność,
                                                    > ale nie doczekałam się odpowiedzi.

                                                    W ogóle nie powinni utrzymywać dorosłych dzieci. Ale utrzymywali i teraz takie wsteczne regulowanie przysług może budzić niesmak.

                                                    Czy mają prawo? Oczywiście że tak. Czy to dziwne, że syn przyzwyczajony do niepłacenia za nic musi wyskoczyć z bańki i czuje się pokrzywdzony, bo nie tak to sobie wyobrażał? Mnie to nie dziwi, a do 70 tki mi daleko.
                                        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 20:34
                                          I myślę, że jest zadowolony też dlatego, ze nie będzie miał ŻADNYCH zobowiązań wobec kochanych rodzicówsmile
                        • mondovi Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 13:52
                          Wychodzi na to, że ja i mój brat jesteśmy nienormalni. Nie oczekujemy spadku, a już moglibyśmy dzielić skórę na niedźwiedziu. Rodzice bardzo nam pomogli - w różny sposób - na start - przede wszystkim zadbali o edukację, potem przy zakupie mieszkań, namawiamy ich, żeby sprzedali swoje wielkie mieszkanie i kupili mniejsze i pohulali na emeryturze, mieli wielkie podróżnicze marzenia, zabite prozą życia. Nie czaimy się na spadek, tylko na ich szczęście.
          • incubus_0 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:56
            Naprawdę tak chętnie płaciłabyś latami wysoki ZUS zamiast inwestować w firmę i dom? Ze świadomością, że po 30 latach płacenia możesz figę zobaczyć, a nie emeryturę? Albo zmienią przeliczniki tak, że i tak dostaniesz 1000 złotych?
    • mynia_pynia Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 21:47
      Padla bym z wrażenia na miejscu mlodszego brata. Na pewno jakies pieniadze wlozyl w mieszkanie, kychnia, lazienka nie zrobila sie sama a tego nie wyniesie do nowego lokum. I nagle dowiadujesz sie ze musisz juz szukac mieszkania żeby kupic w ciagu 2 miesiecy a pozniej remont przez kolejne 3. A i jeszze po drodze kredyt, wybor wyposazenia, wystrój, materialy, fachowcy. Wlasciwie tylko wtorny rynek zostaje.
      • ada16 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:06
        Z tego wątku wniosek jeden - nic nie dawać i nic nie obiecywać dzieciom. Po studiach wykopać na swoje i nech się dorabiają na kredytach. Bo wszelką pomoc i dobroć rodziców traktuje się jak należne i swiete oburzenie wywołuje chęć rodziców do zarządzania własnym majątkiew wg ich własnego widzimisię .
        A pomysłyt , ze rodzice powinni dać mieszkanie , czy warsztat za darmo są po prostu śmieszne.
        • pierniczek75 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:23
          Z tego co zrozumiałam rodzice ten dom dostali od swoich rodziców- nieprawdaż? Czyli nie jest dobrem materialnym, który samodzielnie wypracowali? Jeżeli tak - propozycja odkupienia nieruchomości rodzinnej przez własne dzieci jest co najmniej dziwna...
          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:27
            żle zrozumiałaś, sami wybudowali
            • pierniczek75 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:48
              Różnych ludzi ziemia nosi..
              Obserwując znajomych/przyjacół/najbliższą rodzinę widzę tak różne mogą być relacje dzieci-rodzice. Widziałam sytuacje gdzie dzieci z rodzicami rozliczali się co do grosika płacąc rachunek w knajpie i wszyscy uważają , że to naturalne i w porządku ..bo tak jest. Znam sytuację, gdzie rodzice sprzedając królestwo/firmę pomogli dzieciom spłacić kredyt -zostawiając sobie wystarczającą sumkę na spokojną starość. Ci drudzy nie mogliby spać spokojnie wiedząc, ze dzieci mają pętle na szyję w postaci kredytu na 30 lat.. i do takiej decyzji też mają prawą. Są rodziny, które przy podziale majątku pokłóciły się na amen..
              Myślę, że tu na forum odpowiedzi na ten złożony problem nie otrzymasz. Jak widać - po obszernych rozmiarach wątku- zdania są bardzo podzielone i nie sposób przyznać każdej ematce racji smile
          • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:28
            źle zrozumiałaś, wypracowali samodzielnie
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:28
        Nic nie włożył, mieszkanie było gotowe do zamieszkania. Wcześniej zajmowali je dziadkowie chłopców.
    • larrisa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:17
      Święte prawo rodziców do własnej własności. Synowie obaj dorośli, mają własne rodziny, własne dzieci, to już nie mali chłopcy, ale dorośli mężczyźni, domaganie się od rodziców i oczekiwanie, że sprzedadzą albo dadzą jest po prostu pazernością, dość charakterystyczną niestety dla naszego społeczeństwa, gdzie starszych traktuje się jak dojne krowy, bo człowiek starszy nie ma prawa myśleć o sobie, o swojej wygodzie, o luksusach na starość, na które przecież sam zapracował. Powinien oddać dzieciom, bo dobry rodzic najlepszy wtedy gdy większość dorobku oddaje dzieciom, o tak, wtedy wiadomo, ze je kocha, bo miłość wyraża się ilością przekazanych pieniędzy. Oj widać dlaczego tyle e-matek nie brało nigdy kredytu, po co jak można brać od rodziców, w końcu co tam stary może chcieć od życia w tym wieku. Życie należy się młodym.
      • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:28
        No ale zgodzisz się, że propozycja zakupu od rodziców domu za bankę jest lekko kuriozalna?

        Jak pisałam- mogli powiedzieć: synkowie, w 2015 kończymy pracować, planujemy sprzedać dom i firmę, aby mieć kasę na emeryturze. I sprzedać ja po prostu osobom z zewnątrz, jako całość, bez dzielenia i robienia problemów miedzy braćmi.

        I zakomunikować o tym dużo wcześniej, a nie 2 miesiące przed wyprowadzką.Taka sytuacja byłaby czysta.
        • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:35
          No przecież tak powiedzieli: kończymy pracować, planujemy sprzedać dom i firmę, aby mieć kasę na emeryturze.
          To znaczy Ty masz pretensję o to że zapytali synów, czy może chcą kupić firmę/dom przed obcymi??? To chyba naturalne, że najpierw zapytali ich? Jeden z synów chciał kupić warsztat. Twoim zdaniem mieli mu go nie sprzedać? Bo?
          Komunikowali się wcześniej, syn nie przyjmował do wiadomości. Przyjmij wreszcie do wiadomości.
          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:44
            Ale dwa miesiące przed faktem
            i tak, na SKIEROWANĄ DO MNIE- CÓRKI- propozycję zakupu po cenie- jak dla obcego miałabym żal- mogę? Spodziewałabym się uzgodnienia niższej nieco ceny- nie darmo, ale na pewno nie 100%

            To lepiej niechby sprzedali po prostu obcym bez tej całej szopki, jacy to łaskawi.
            • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:47
              Jakby syn wyraził wolę rozmowy, to może i cena uległaby zmianie. Aktualnie syn niczym dwulatek zaciska oczy i "nie widzi" - rzeczywistość znika, skoro jej nie widać, prawda?
        • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:36
          A dlaczego, skoro dom jest tyle wart, a syna do zakupu nikt nie zmusza.
          Zresztą zaproponowali synowi dogodne warunki spłaty - do uzgodnienia. Skąd wiesz jak zachowaliby się ich uzgodnieniu .
          Syn mógłby kupić całość, 1 mieszkanie wynająć i z tego spłacać zadłużenie. Ale syn się ciężko obraził i lata po prawnikach pytając czy rodzice mogą być aż tak bezczelni.

          Wielokrotnie zostało już powiedziane, że rodzice tak właśnie powiedzieli - dawno temu.
          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:48
            Z tego samego powodu, dla którego rodzice nie płacą z reguły dzieciom za opieke na starość czy dziadkowie nie podliczają wnuków za prezenty
            bo to bliscy som
            • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:55
              A i dlatego emeryci mają dobrze zarabiającym dorosłym facetom oddać dorobek życia a sami biedować??? Bo "som" rodziną? W drugą stronę też to działa? Jak będziesz chciała sprzedać swoje mieszkanie, powstrzyma cię myśl:a, lepiej oddam rodzicom?
              • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:57
                ruda.anka2 napisała:

                > A i dlatego emeryci mają dobrze zarabiającym dorosłym facetom oddać dorobek życ
                > ia a sami biedować??? Bo "som" rodziną?

                Tak, w końcu każdy w tym wątku który nie popiera entuzjazmu arweny wobec sprzedaży domu dzieciom (w końcu bez odsetek!!! bez odsetek proszę państwa! i to z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem) uważa, że należy im ten majątek oddać a samemu wyzionąć ducha pod płotem, najlepiej w socjalnym DPS.
                • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:08
                  Miejski DPS właśnie wyliczył mojej kuzynce: 70% emerytury babci i po 1200 zł od każdego dziecka obowiązku alimentacyjnego (gdyby dzieci nie było stać, podobno dopłaciłoby miasto). W sumie bagatela prawie 4000 zł.
              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:03
                ale gdzie ja piszę, zeby oddać?
                Mogli od początku sprzedać całość osobom z zewnątrz, bez cyrkowania i "łaskawych" propozycji za 100% wartości, a nie wywoływać ferment, który im samym się czkawką odbije- bo jak się teraz nie dogadają, szybkiej kasy nie będzie.
                Sprzedana jest tylko część, nie całość- a z resztą kroją się niezłe problemy.
                • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:06
                  Czyli mogą sprzedać co swoje, ale nie wolno sprzedać własnym dzieciom, jeśli są zainteresowane? O, to bardzo ciekawa koncepcja. Jak moi rodzice sprzedawali samochód, zapytali mnie czy chcę kupić, wyobraź sobie. Nie wiedzieliśmy, że to taki wielki nietakt.
                  • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:10
                    W taki sposób panując sprzedaż- nic nie osiagnęli, z wyjątkiem góry problemów z domem i jednym z synów jak na razie.
                    Taka jesteś tępa, że nie rozumiesz, ze w tej sytuacji lepiej było sprzedać na wolnym rynku?
                    • ruda.anka2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 00:02
                      Taka jesteś tępa, że gdy ci brakuje argumentów obrażasz?
                      Ty możesz uważać, że lepiej sprzedać obcym, a ktoś może uważać, że lepiej najpierw zapytać dzieci czy chcą kupić. Są dzieci, które się obrażą za propozycję kupna, a sa takie, które się obrażą za sprzedanie domu obcemu bez zapytania dzieci, czy one by nie chciały kupić. Czaisz już? Czy szare dalej nie działają i pójdziesz w kolejne obelgi?
            • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:04
              No ale tu dzieci nie chcą sprawować opieki nad rodzicami - ani za kasę, ani za darmo wink.
      • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:32
        Ależ nikt sie nie spodziewa, że rodzice dadzą. Spodziewa sie jednak, że rodzice, decydując sie na krok drastycznie zmieniający warunki życia dzieci, uprzedzi ich o tym dostatecznie wcześnie, a nie cztery miesiące przed faktem.
        Człowiek - starszy, w średnim wieku i młodszy winien myśleć nie tylko o luksusach, ale także o innych ludziach. Nie musi tymi luksusami sie dzielić, ale wypadałoby , aby swoje decyzje uczynił w miarę przyjaznymi dla rodziny, skoro ma taką możliwość.
        Dobry rodzic może grosza nie dać dzieciom, ale je lubi i nie ma szczególnej ochoty dodawać im poważnych kłopotów bez absolutnej konieczności. Tu najwyraźniej rodzice doczekali do ostatniej chwili, aby oznajmić swoja decyzję, nie traktując dzieci jako bliskich ludzi, ale jako przeszkodę w osiągnięciu celu.
        • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:39
          A ja myślę, że w tej historii coś nie gra. Najpierw rodzice przez kilkanaście lat sponsorują młodszego syna z całą rodziną, starszemu fundują nianię, a teraz nagle im się włączyła niewidzialna ręka rynku, wycenili majątek, synkowie bierzcie kredyty i "my się za 2 tygodnie wyprowadzamy". Jak ktoś ma takie podejście to nie zaczyna się ono po 70 tce, a i synowie wychowani są w podobnym duchu.

          Autorka pewnie nie wszystko wie, albo nie wszystko pisze.
          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:07
            Pomagali bo dzieciaki wpadły. On kończył studia, ona jeszcze miała ze 2-3lata chyba. Jej rodzice się wypięli. Pomoc miała być do momentu jak zaczną zarabiać. Potem poszło chyba z rozpędu, chociaż rodzice im mówili, żeby odkładali sobie to co zaoszczędzają na rachunkach bo się im przyda.
            Chcąc być w porządku opłacali opiekunkę dla drugiego wnuka, kiedy synowa po macierzyńskim poszła do pracy.

            Stać ich było na to, ciężko pracowali. Jak kupili dom w górach to każdy grosz dodatkowy ( poza spłatą kredytu ) w niego ładowali.

            No ale na razie nie ma co gdybać, zobaczymy w niedzielę po sobotnich rozmowach.

            Bardzo jestem ciekawa co z tego wyniknie smile Obserwując z boku to wcale nie jest fajnie, bo oni nie umieją się dogadać. Nigdy nie przypuszczałam że tak będzie, bo zawsze wyglądali na fajną rodzinę.
            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:12
              Jest taki dowcip:
              Rozmawiają 2 panie o znajomych:
              - Och, jaka to mila, zgodna, fajna etc.... rodzina!
              - A ... dziedziczyli?
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:49
                No i to chyba nie dowcip, bo w wielu przypadkach smutna rzeczywistość
        • ada16 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:40
          z wypowiedzi wynika , ze rodzice uprzedzali , tylko młodszy nie brał powaznie pod uwagę tego.
          • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:42
            No fakt mówili "synek odkładaj sobie te pieniądze", rzeczywiście brzmi prawie tak samo jak "za dwa lata sprzedamy ten dom i będziesz mógł go kupić za bańkę"
            • ada16 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:50
              Problem chyba nie w tym jak brzmiało , tylko , że ów synek nie odkładał.
              Dziwne , ze myśłał, ze rodzice muszą mu zapewnić mieszkanie dożywotnio.
              • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:55
                ada16 napisała:

                > Problem chyba nie w tym jak brzmiało , tylko , że ów synek nie odkładał.
                > Dziwne , ze myśłał, ze rodzice muszą mu zapewnić mieszkanie dożywotnio.


                Tak na pewno myślał, w końcu pomiędzy życiem dożywotnio na koszt rodziców a wyskoczeniem z bańki w kilka miesięcy nie ma nic. Nic a nic po środku.

                A swoją drogą nie ciekawi cię dlaczego rodzice z żyłką kapitalistów, którzy synom mogą co najwyżej sprzedać majątek po cenie rynkowej przez kilkanaście lat fundowali mu to darmowe mieszkanie? To jest według ciebie spójne?
                • rhaenyra Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:00
                  może się zorientowali ze większość landar zbudowanych w latach 90 jest niesprzedawalna wiec chcieli młodego przyzwyczaić,zeby później wymusić na nim kupno ?
                  to akurat logiczne dość
                  bo innego jelenia, do kupienia za milion ujowego domu z warsztatem na podworku, nie znajda
                • ada16 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:01
                  cóż- łaska pańska na pstrym koniu jezdzi wink

                  chcieli to fundowali , przeszło im - ich prawo.
                  A może w międzyczasie temat był poruszany tylko syn , podobnie jak teraz nie słyszał, nie rozumiał. Może ta terapia szokowa miała cel?
                  • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:02
                    ada16 napisała:

                    > cóż- łaska pańska na pstrym koniu jezdzi wink
                    >
                    > chcieli to fundowali , przeszło im - ich prawo.
                    > A może w międzyczasie temat był poruszany tylko syn , podobnie jak teraz nie s
                    > łyszał, nie rozumiał. Może ta terapia szokowa miała cel?

                    Może może, jak pisałam, historia mocno naciągana i przedstawiona z jedynej słusznej perspektywy. Ani ja ani Ty, ani nawet arwena nie wie jak te rozmowy wyglądały i tyle co powróżymy to nasze smile
                    • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:14
                      No nie wiemy.
                      Ja tylko wiem, że jak tylko kupili ten dom to chwalili się moim rodzicom, że tam zamieszkają na starość. Tylko spłacą kredyt i już sobie zaplanowali wszystko, żeby nie siedzieć dzieciom na karku.
                      Namawiali moich rodziców żeby kupili dom obok nich w tych górach. Ale moi rodzice nie podjęli tematu, bo kupowali dwa mieszkania właśnie.

                      Wczoraj z mężem tak gadałam i wychodzi nam na to że lepiej nic nie oczekiwać od rodziców, to co się dostanie traktować jak mannę z nieba. Inaczej gorzkie rozczarowanie i rozwalenie rodziny. Widzę to po moich znajomych jak się czasami szarpią, że ktoś dostał więcej, tamtemu rodzice pomagają nam nie itd. Stara zasada, umiesz liczyć licz na siebie działa
                      • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:20
                        Ale roszczeniowości dzieci uczą się od małego. Zobacz, jak Ci rodzice wychowali synów, nawet już dorosłych. Wszystko po równo, żeby czasem któryś nie był stratny. Jeden nie płacił rachunków, to drugi dostawał ich równowartość w gotówce. Dla mnie to jest niepojęte, bo już moje małoletnie dzieci wiedzą, że tak się nie da. Pomaga się według potrzeb i możliwości oraz zbiegu zdarzeń. I jeśli z jednym jadę na zakupy i przy okazji wpadniemy na lody, czy też kupię mu jakąś pierdółkę, to drugie nie ma o to pretensji, bo wie, że kiedy indziej ono dostanie.
                        • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:36
                          no ja sobie też tego nie wyobrażam, ale mam koleżankę, która tak robi. I to wynika z tego jak była traktowana przez swoich rodziców. Brat jeszcze nie powiedział co chce a oni już spełniali jego marzenia. Ona musiała o wszystko się prosić, on miał od razu.
                          Teraz ona planuje wyjazd na stałe do USA, bo mąż tam dostał pracę i jest afera, bo kto sie zajmie rodzicami na starość. To że jej brat siedzi od 15 lat gdzieś w Australii i do kraju przyjechał może ze 3 razy, a rodzice byli u niego raz, to nie ma znaczenia. To od niej oczekują pomocy i opieki.
                          A ona to przewiduje i zwiewa jak najdalej. Już powiedziała że rodziców stać na pomoc i dom opieki, mają z czego płacić ona nie chce nic w spadku.

                          Ale swoje dzieci do bólu równo traktuje tzn może nie z lodami, ale wszystkie zakupy na jedno dziecko zlicza i dokładnie tyle wyda na potrzeby drugiego. Namawiam ją na psychologa, bo dla mnie to już jakaś choroba. Ale ona tak bardzo nie chce być posądzona o faworyzowanie że chyba się zakręciła. A poza tym to fajna dziewczyna i zawsze pomocna, sympatyczna.
                          • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:57
                            no każdy ma jakieś schizy wink
                            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:12
                              no tak, ale jej dzieci też już narzekają. I twierdzą że równo to nie jest sprawiedliwe. No nie dogodzisz jakby nie patrzeć.
                              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:48
                                u, to powinna szybciutko przestaćsmile
                                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:54
                                  pewnie tak, ale ona ma to w głowie. Zakupy z nią to koszmar. Ja idę po ciuchy dla syna i wracam z torbą ciuchów dla córki i jedną bluzą dla syna - bo nic fajnego nie znalazłam a w ogóle nie wiem czy mu sie to spodoba itd.
                                  Ona ogląda każdy ciuch i czasami jak znajdzie coś super dla jednego dziecka to czasami na siłę szuka czegoś dla drugiego. Namawiam ją na terapię, ale ona uważa że jeszcze problemu nie ma.
                                  Ale chyba jakieś światełko w tunelu zaczyna być widoczne, zobaczymy.
                          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:46
                            No wiesz, ja jej zachowanie w pewnym sensie rozumiem- choć to trochę zakręcone. Mam nadzieję, że liczy sobie w głowie tylko ona, a dzieci o tym nie wiedza. Czyli np. skoro Jaś dostał lego, to Karolinka dostanie przy następnej okazji dom dla Barbie za podobna kwotę. Ale jeśli mówi o tym dzieciom- to masakra.

                            I rozumiem także jej decyzję co do rodziców.
                            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:57
                              Jeśli chodzi o prezenty urodzinowe, święta itd to jest jak piszesz. Gorzej z ciuchami i takimi codziennymi zakupami. Zawsze musi być po równo. Jedno ciuch i drugie ciuch, jedno książkęi drugie też ( oczywiście zgodnie z zainteresowaniami ). Tylko ona kseruje i trzyma wszystkie rachunki, żeby w razie czego dzieciom udowodnić ( ale dopiero jak się pojawią jakieś zarzuty a nie sama z siebie), że dostawali równo i nie było faworyzowania.

                              Na szczęście uczucia okazuje według potrzeb i nie tutaj nie reglamentujesmile
                              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 10:02
                                O rany, współczuję. Biedna dziewczyna, naprawdę powinna to rozwiązać ze specjalistą, tym bardzie, że dzieci pewnie nie chcą też tych prezentów " na siłe" w tym samym dniu, tylko wtedy, kiedy np. im się coś spodoba i poproszą o to.
                                Jaś chce książkę, a Asia zabawkę, ale tez dostaje książkę, bo Jaś dostał. Bez sensu.
                                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 10:19
                                  Najlepsi są jej rodzice, którzy twierdzą, że ona krzywdzi dzieci, że tak nie można. A jak im mówi to wasza wina, twierdzą że zwariowała i sobie coś ubzdurała w głowie.
                        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 08:37
                          W tej rodzinie zapewne od początku panowały relacje oparte na wzajemnym "wyliczaniu" i żeby było "po równo".
                          Co zasiali, teraz zbierają.

                          Rodzice - zrobili sobie problem takim sposobem załatwienia sprawy (jeśli chcieli sprzedać- OK, ale- jak pisałam- na wolnym rynku, żeby nie było niesnasek i komunikując to otwartym tekstem x lat temu a nie rzucając aluzje i zwijając żagle w ciągu pół roku)

                          Młodszy brat- będzie teraz pieniaczył, utrudniał itd. Skoro plan był aż tak długofalowy, sięgał 15 lat wstecz, dlaczego od początku nie było konkretnej rozmowy i konkretnych warunków?Gdyby usłyszał wprost 10 czy 5 lat temu: synu, mieszkasz tu za darmo, ale tylko do 2015, bo w wieku 70 lat sprzedajemy wszystko i się wynosimy w góry, zamiast mętnych gadek o przeprowadzce, może by i smęcił pod nosem, ale wziąłby się za organizowanie nowego lokum.

                          Starszy syn- jest zadowolony, ok - zapewne przede wszystkim dlatego (skoro lubi liczyć jak pisze Arwena), że uwolni się od wszelkich zobowiązań i będzie się mógł wypiąć i na rodziców, i na brata- pasożyta.

                          Ciekaw, co za x lat wymyślą oni sami lub ich dzieci smile
                          Paskudna rodzinka- zero szczerości, komunikacji, tylko kasa i kasa i czubek własnego nosa.

                          I jeszcze to obnoszenie wszystkiego "po kominkach" - błe.
                        • larrisa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 19:27
                          atena12345 napisała:

                          > Wszystko po równo, żeby czasem któryś nie był stra
                          > tny. Jeden nie płacił rachunków, to drugi dostawał ich równowartość w gotówce.
                          > Dla mnie to jest niepojęte, bo już moje małoletnie dzieci wiedzą, że tak się ni
                          > e da. Pomaga się według potrzeb i możliwości oraz zbiegu zdarzeń. I jeśli z jed
                          > nym jadę na zakupy i przy okazji wpadniemy na lody, czy też kupię mu jakąś pier
                          > dółkę, to drugie nie ma o to pretensji, bo wie, że kiedy indziej ono dostanie.

                          Ale to jest twój sposób na życie, ich był inny. Nie ma nic złego w sprawiedliwym podziale.
        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:45
          10/10
        • larrisa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:53
          Równie dobrze mogli przez lata dawać do zrozumienia licząc, że syn sam wyjdzie z sensowną inicjatywą i jedyną ich "winą" było to, że sprawy nie podstawili zdecydowanie i jasno. Nie sądzę, żeby syn nie wiedział, w rodzinie takie rzeczy się jednak wie, tyle że był to pewnie trochę taki temat tabu, syn nie ruszał bo mu tak wygodnie było, rodzice nie ruszali bo liczyli, że sym jednak dba o swoją przyszłość i odkłada kasę. Nie wiem, co powinni, sprawdzać mu stan konta, kupić świnkę skarbonkę i sprawdzać jak małego chłopczyka?
          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 09:49
            Nie, wystarczyło powiedzieć konkretnie- fakty, daty i tyle.
            • larrisa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 19:28
              A godzinę?
    • koronka2012 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 22:57
      COŚ sprzedać musieli, chcąc godnie żyć na stare lata. I nie, nie uważam, że 9 tys. na 2 osoby to luksus. To godziwe pieniądze umożliwiające realizację marzeń i zabezpieczenia sobie opieki itd.

      W podobnej sytuacji motorem MOICH hipotetycznych dzialań byłoby wymuszenie na młodszym odpowiedzialności, choć ja bym przystąpiła do "edukacji" znacznie wcześniej, mogę pomagać, ale pasożytowania nie lubię. Kwestię zamiarów podkreślalabym dobitnie znacznie wcześniej - jako motywator. Bo to, że ktoś na stare lata chce zrealizowac marzenia o podróżach - w ogóle mnie nie bulwersuje i nie świadczy o złych relacjach czy "nierodzinności", tylko - o zdrowym rozsądku.

      Ale - generalnie uważam, że rodzce popełniają błąd. Błąd w kalkulacjach - wydaje mi się, że motorem pobocznym ich działań jest chęć uniknięcia problemów spadkowych i zgrzytów między rodzeństwem. Nie biorą jednak pod uwagę scenariusza, że starszy się zapewne z umowy spłaty w ratach wywiąże, a młodszy (o ile kupi dom) - zwyczajnie nie, będzie odwlekał spłaty, kombinował itd. Komornika mu raczej nie naślą? Kolejna kwestia - co ze spadkiem jeśli rodzice zejdą wcześniej niż obaj spłacą - IMO to tylko maksymalnie skomplikuje rozliczenia spadkowe.

      Dlatego ja bym chyba sprzedała dom i podzieliła kasę na 3 kupki - dzieciom dała po równo np. po 100 tys., umożliwiając starszemu łatwiejsze wykupienie warsztatu, młodszy miałby spory wkład własny. Resztę zostawiłabym sobie na lokaty - choćby z nich będzie z 1500 zl miesięcznie, więc dzieciom jeszcze jakiś spadek skapnie.
      • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:01
        O , i z tym zgadzam sie całkowicie.
        Poza tym wpadła mi do głowy inna, ale prawdopodobna hipoteza. Sprzedaż warsztatu jest fikcyjna. Starszy warsztat zwyczajnie dostaje - i stąd jego zadowolenie, raczej absurdalne w wypadku sprzedaży po cenie rynkowej.
        W tym wypadku dom musi iść po cenie rynkowej.
        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:06
          no, tak może być
        • anilka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:19
          o własnie, taki kryształowy jest , a młodszy be.
          Obrzydliwa rodzina, tak po całości. Pomijając to do czego mają prawo rodzice, to co robili i z czego żyli synkowie, to czuję wielki niesmak jak czytam o tym. I to chytre kalkulowanie i roztrząsanie każdego g... po znajomych
        • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:24
          Verdana nie będzie fikcją, bo oni naprawdę chcą za to żyć. I jeżeli nie byłoby udokumentowanych spłat to byłby problem przy spadku.
          • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:26
            arwena_11 napisała:

            > Verdana nie będzie fikcją, bo oni naprawdę chcą za to żyć. I jeżeli nie byłoby
            > udokumentowanych spłat to byłby problem przy spadku.

            Teoretycznie da się to załatwić tak, żeby na papierze się zgadzało.
            Zwłaszcza jak się ma firmę, którą młodszy brat się nie interesuje i nie wnika.
            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:38
              No młodszy nie interesuje się bo to nie jego bajka zupełnie. Ale nie bój się oszukać to by się nie dał.

              No i rodzice są naprawdę nastawieni na te podróże i wyprowadzkę, teraz zastanawiają się co ze sobą zabrać, co zostawić no i co zrobić z synem.
              Kolejne info obiecuję w niedzielęsmile bo wtedy myślę, że zapadną jakieś wiązące decyzje.
    • rycerzowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:24
      Przez całość dyskusji nie przebrnę, nie wiem więc, czy ktoś już podniósł następującą kwestię:

      Czy możliwe jest, by ktoś, kto w ciągu niespełna ćwierćwiecza dorobił się wielomilionowego majątku, nie zabezpieczył sobie okrągłej sumki na starość?
      Czyli co - starsi państwo nie posiadają sporych, naprawdę sporych , oszczędności, w lokatach i gdzie indziej?
      Muszą liczyć na emeryturę 2 tys.?
      Wolne żarty.

      Czyli tu chodzi całkiem o co innego. Można tylko zgadywać.

      • larrisa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:31
        Oczywiście, że jest to możliwe. Przedsiębiorcy bardzo często cały majątek mają ulokowany w przedsiębiorstwie. Potocznie każdy myśli, że jak się ma firmę, to się śpi na pieniądzach, tymczasem firma to najczęściej ciągła inwestycja, inaczej przestaje się rozwijać. Nic dziwnego, że większe pieniądze mają włożone w dom i w warsztat.
        • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:45
          dokładnie tak było, a to nowa maszyna, a to lepsze komputery itd, żyli na wysokim poziomie, mieli pracowników pomagali synom. Nic nie odkładali.
          • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:59
            i z tego nic nieodkładania nagle 15 lat temu(czyli już 5-10 lat po wystawieniu 250 metrowej hawiry) kupili sobie domek w górach.
            może ze spadku po rodzicach? bo słyszę że mieszkali w tym dużym domu na górzesmile

            oj arwena, naiwna to ty jesteś, że aż boli(w tym wątku)
            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 07:54
              rodzice nic nie mieli naprawdę.
              Ja przypuszczam, że dorobili się na początek na czarno robiąc. W sensie on, jako mechanik z doświadczeniem miał możliwość. Potem własny mały zakład, klienci poszli za nim.
              Widzę jak mój szwagier zaczyna rozkręcać swój warsztat. Pracuje jeszcze u kogoś, ale coraz więcej inwestuje w swoje.
              • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 12:18
                arwena, sama pisałaś, że nie odkładali i sama pisłałaś, że mają na parę lat zabezpieczenia, wystarczająco by doczekać az synowie ratalnie się spłacą.

                no więc policzmy: państwo mają na każdy miesiąc mieć potrzebę 9 tysięcyx12 miesięcyX 5 lat.(wychodzi ponad milion w gotówce) do tego doszedł domek w górach jako odłożona kasa - sama wiesz ile kosztował, bo rodzice mieli kupić obok(tu nie znam cen, ale 100 to chyba minimum najmniejsze z możliwych, gdyby chieli sprzedać, bo się rozmyślają z planami to ze 200-300 by dziś wzięli?)

                to jest to czego dorobili się(oprócz domu i warsztatu) w ostatnim 25 leciu. mają 70. przy tak obrotnych ludziach - wyobraź sobie skalę ich oszczędności(no przecież tacy operatywni w prl też istnieli, i wcale niemało potrafili zgromadzić, nawet jeśli przyjąć, że tak szybko kasa na kontach nie rosła)

                dodatkowo, że moi rodzice też przez całe życie(prl +25 lat) siedzieli w pochodnej branży to mogę cię zapewnić, że zusowska emerytura będzie ich bolała nie dlatego że też będzie miała 2 tysiące ale dlatego że trzeba będzie ruszyć oszczędności. i te są zgromadzone na pewno, bo to nie była branża w której nie było zysków
                nie bądź naiwna, i nie wierz w te płaczesmile i w to że wszystko szło w warsztat.

                jedno rozumiem bardzo dobrze, czyli rzeczywiście mogli być uwiązani do warsztatu i teraz sobie chcą popodróżować(moi nie chcą więc mam nadzieję, że nie będą mi domu sprzedawać) ale jak znam życie, pierwsza przejażdżka do stefy euro ich skutecznie wystraszy od przwalania 10 miesięcznie na podróżesmile
                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 14:50
                  Volta dolicz ok 2000-2500 emerytury, starszy syn już spłacił 250000 i w najbliższych 4 latach spłaci co miesiąc 4000-5000.

                  Czyli nie ruszając gotówki mają 7500 na miesiąc
                  • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 15:05
                    Pisałas, ze maja na kilka lat zabezpieczenie w gotówce, na wypadek, gdyby synowie nie splacali ich od razu. Albo w ogóle, jak młodszy. Moga czekac na tary itp.

                    No i czemu uważasz, ze placili ogrodniikowi zamaiast najpierw sobie? Czyli kasa na konto na starosc najpierw, jako priorytet, potem na fanaberie w stylu pomoc domowa. Rozsądni ludzie tak robia, ci z wątku na idiotów mi nie wyglądaja.
                    • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:18
                      No przecież napisalam że jeden syn spłacił ich teraz już w 50%.
                      Czyli mają gotówkę na jakieś 4 lata. Ale zakładam że to włożą na razie na lokaty a będa żyć z tych spłat co teraz mają być przez 4 lata.
                      Ja na ich miejscu w ogóle dałabym wszystko na lokaty i żyła z procentów. Tylko przy spłacie na raty ciężko mieć kapitał.
                    • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:19
                      bo tego ogrodnika na 1-2 razy w tygodniu mieli? i panią do sprzątania też 2 razy w tygodniu? Płacili ze swoich zysków.
          • kandyzowana3x Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 12:47
            To skad starszy syn tak nagle zdobedzie 1 mln na zbyciu w ciagu 4 lat ?
            A ze pracy ma teraz za trzech to sie zgadza byla ich trojka, zostal sam.
            • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 13:17
              gdyby tak było jak arwena pisze, czyli zysków z warsztatu nie ma(no bo skoro pracuą tylko za bieżące potrzeby + unowocześnianie warsztatu) to syn by w to nie wchodził. a wchodz, więc ja w opcję biednych rodziców nie wierzę.
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 14:36
                Volta ale pomyśl, spłacali do tej pory kredyt, wydawali na dzieci pewnie w sumie ze 4000, mieli dobre samochody, utrzymywali dom i kilka osób pracujących w warsztacie plus ogrodnik i pani do sprzątania.

                Zarabiali i wydawali na bieżąco. Teraz kredyt odpada, syn nie opłaca ogrodnika ani pani do sprzątania, nie będzie miał swojej pensji tylko zyski ( jaka oszczędność na zusie ).

                Według jego wyliczeń będzie miał mniej więcej 2,5 razy tyle co teraz.
            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 14:32
              a gdzie jest powiedziane że starszy syn ma zapłacić milion? Warsztat wyceniono na 0,5 miliona połowę już spłacił.
      • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:49
        Ale skąd pomysł, że rodzice mają wielomilionowy majątek.
        - pochodzą z biednych rodzin, sami do wszystkiego doszli, więc trochę czasu im to zajęło,
        - mają dom, wyceniony przez bank na 1 mln, ale w przypadku domu w dobrej okolicy, to nie jest jakiś szał,
        - w domu mieszka również syn z rodziną, który nie dokładał się do kosztów eksploatacyjnych, żeby miał z czego odkładać na własne lokum, ale raczej pieniądze przepuszczał niż oszczędzał,
        - mają warsztat - pracowali u siebie, więc składki na ZUS płacili niskie i teraz mają głodową emeryturę,
        - i dom w górach kupiony na kredyt, który w tym roku skończyli spłacać,
        - dużo pomagali dzieciom - obecnie dorosłym 35 i 45 lat, synowie zdrowi, dobrze zarabiają,
        - teraz chcą zadbać o siebie i wyjechać w góry, ale z ww przyczyn nie mają dużych oszczędności i muszą upłynnić pozostałe aktywa.

        O swoich planach informowali od lat.
        Starszy syn się dogadał i nie ma problemu, młodszy strzelił focha, udaje, że nie ma tematu i lata po prawnikach pytając czy rodzice tak mogą.
        • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:55
          > O swoich planach informowali od lat.


          A konkretnie od 4 miesięcy i to w takiej formie:

          "zaproponowali kilka miesięcy temu ( ze 4 ). Kiedy powiedzieli pierwszy raz o swoich planach na najbliższe pół roku. Fakt bez szczegółów ale liczyli że syn przyjdzie do nich pogadać i coś ustalić."
          • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 00:01
            Przeczytaj cały wątek, 4 m-ce temu zaproponowali synowi zakup domu i spłatę na dogodnych warunkach - do ustalenia.
            Dom w górach kupili 15-16 lat temu i od tech czas mówili, że po to, żeby się tam przenieść gdy przejdą na emeryturę, co niedawno nastąpiło.
            • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 00:10
              d.wludyka napisała:

              > Przeczytaj cały wątek, 4 m-ce temu zaproponowali synowi zakup domu i spłatę na
              > dogodnych warunkach - do ustalenia.

              Ty również go przeczytaj, ale bez tezy, bo widzę że się zafiksowałaś. Rodzice liczą się jak z obcymi, to według ciebie ok. Ale syn "po prawnikach lata" i to już jest bee i niewdzięczne. A ciekawe skąd się wzięła profesjonalna wycena domu i warsztatu? Po prostu obydwie strony grają podobnie, tylko tego nie widzisz.

              > Dom w górach kupili 15-16 lat temu i od tech czas mówili, że po to, żeby się ta
              > m przenieść gdy przejdą na emeryturę, co niedawno nastąpiło.

              Z tej deklaracji wyprowadzki w inne miejsce, do "wyskakuj z bańki jeśli chcesz tu mieszkać" daleka droga. A o kupnie po cenie rynkowej dowiedzieli się 4 miesiące temu. I takie są fakty, nawet arwena nie może się z nich wycofać smile, więc przestań pisać że wszyscy znali warunki od 15 lat.

              Czy to źle że żerowali na starych rodzicach? Pewnie że tak. Czy to w porządku, że rodzice chcą teraz nagle spieniężyć cały majątek do grosza? Zgodne z prawem to jest, ale moim zdaniem można to załatwić lepiej, w normalnych rodzinach przynajmniej takie rozliczenia powinny inaczej wyglądać.

              Tak jak mówiłam, historia jest dość dziwna, bo rodzice z zacięciem kapitalistycznym nie rodzą się w wieku 70 lat, po kilkunastu latach utrzymywania dorosłych dzieci (jednemu nianię, a drugiemu fundując mieszkanie bez rachunków).
              • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 00:39
                Ja się zafiksowałam? Wręcz przeciwnie mam bardzo dobry humor i chyba tylko dlatego jeszcze tu zaglądam.

                A Ty jak przeczytałaś, że piszesz, że rodzice liczą się jak z obcymi?
                Zaproponowali przecież różne rozwiązania, ale syn od 4 m-cy unika tematu.
                Tak się Twoim zdaniem zachowuje dorosły, poważny człowiek?
                Niestety znam takich kilku i to strasznie egoistyczni i zadufani ludzie są. I owszem od momentu gdy padło zdanie, że pytał prawnika, czy rodzice mogą tak zrobić tj. dom sprzedać straciłam do niego zupełnie serce.

                Nie widzę natomiast nic dziwnego w tym, że rodzice chcieli znać wartość swojego majątku i zlecili jego wycenę.

                Arwena wielokrotnie powtarzała, że rodzice mówili o swoich planach od lat, niedawno spłacili kredyt i zapewne dlatego decyzja, że nie muszą już zarabiać i czas na realizację upragnionych planów. Stąd rozmowa przeprowadzona ok. 4 m-ce temu, na temat planów do czerwca - bo tyle czasu dali synowi na podjęcie dali.

                Zdziwienie syna zrozumiałabym gdy miał 18 lat, ale 35-latek na poważnym stanowisku?
                Na wakacje na Dominikanie itp. ma, ale na wynajęcie mieszkania nie?
                Przepraszam, ale za dobrze umiem liczyć, żeby mi takie bajki opowiadać.

                Wszystko co miałam na ten temat do napisania, już napisałam i nie chce mi się więcej powtarzać.
                • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 10:38
                  d.wludyka napisała:

                  > Ja się zafiksowałam? Wręcz przeciwnie mam bardzo dobry humor i chyba tylko dlat
                  > ego jeszcze tu zaglądam.

                  Właśnie widzę, że się wzięłaś za uśmiercanie rodziców i zamykanie ich w wariatkowie smile
                  Chyba przedawkowałaś wątek po prostu. Zdarza się.


                  > A Ty jak przeczytałaś, że piszesz, że rodzice liczą się jak z obcymi?
                  > Zaproponowali przecież różne rozwiązania, ale syn od 4 m-cy unika tematu.
                  > Tak się Twoim zdaniem zachowuje dorosły, poważny człowiek?
                  > Niestety znam takich kilku i to strasznie egoistyczni i zadufani ludzie są. I o
                  > wszem od momentu gdy padło zdanie, że pytał prawnika, czy rodzice mogą tak zro
                  > bić tj. dom sprzedać straciłam do niego zupełnie serce.
                  >

                  I tu jest klucz, znasz takie przypadki w naturze - wierzę. Tylko czy to jest wątek o nich? Nie, to jest wątek o ludziach których nie znasz i projektujesz sytuacje, które znasz osobiście, stąd rażąca stronniczość.

                  Ja pewnie też projektuję, ale w moim pojmowaniu rodziny nie mieści się ani żerowanie na rodzicach emerytach, ani sprzedawanie majątku życia dzieciom po cenie rynkowej z dnia na dzień. Dlatego przynajmniej staram się zachować obiektywizm.
                  • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 11:01
                    To nie ja napisałam:
                    A jeśli jest w niej jakieś ziarnko prawdy, to obstawiam zmiany mentalne u starszych państwa.

                    Moja odpowiedź to już tylko sarkazm był.
                    • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 11:17
                      Ja wiem że sarkazm, ale z tym uśmiercaniem to uderzyłaś jak łysy grzywką smile

                      Zresztą nieważne, nie będę wnikać kto w tym wątku niezdrowo przeżywa sytuację obcych ludzi. Swoje zdanie wyłożyłam powyżej i nie mam nic do dodania.
                      • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 11:26
                        Przeżywać sytuację obcych mi ludzi? Żartujesz chyba.

                        Ale posądzać starszych ludzi "o zmiany mentalne", bo syn się zachować nie umie?

                        Zresztą, myśl sobie co chcesz, jestem tak zniesmaczona, że nie chce mi się dyskusji kontynuować.
    • rycerzowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 00:18
      arwena_11 napisała:

      > dokładnie tak było, a to nowa maszyna, a to lepsze komputery itd, żyli na wysok
      > im poziomie, mieli pracowników pomagali synom. Nic nie odkładali.

      Żartujesz, prawda?
      A ten dom w górach, przykładowo, to był taki fundusz wczasów pracowniczych, tak?
      Prowadziłaś kiedyś firmę? Wiesz, ile trzeba mieć odłożone, żeby na bieżąco funkcjonować? A jak ktoś firmę przejmuje, to na tej poduszce finansowej można się wygodnie ułożyć, a nie liczyć na 2 tys. emeryturę.

      Marnie wymyśliłaś tę historię.

      A jeśli jest w niej jakieś ziarnko prawdy, to obstawiam zmiany mentalne u starszych państwa.
      70 lat to nie przelewki. Wtedy, zdarza się, niektórzy oddają wszystko na Radio Maryja, inni na sexturystykę, jeszcze inni nagle stają się strasznymi skąpcami.

      Przeżyłam coś podobnego, w mini skali z własnym ojcem.
      Zawsze hojny, pomocny, gościnny, typowy Polak, własną koszulę by oddał.
      Był już w podeszłym wieku, gdy zdarzyło się, że jakiś krewniak obdarował go skórami tchórzofretki czy innego paskudztwa, argumentując, że mu się przyda, bo ma córki.
      Siostra nie chciała, ja też czułam się za młoda na futro.
      Ale, przekonywana, w końcu zgodziłam się te skóry wziąć, jako że znalazłam w żurnalu wzór fajnego wdzianka.
      I co? Tata zażądał ode mnie ceny rynkowej!
      Za cenę rynkową, to mogłam sobie w sklepie kupić.

      Wtedy uwierzyłam bratu, który był z nim na codzień i mówił, że z ojcem się coś dziwnego dzieje, chociaż na oko wszystko jest OK.
      Na starość stał się tak oszczędny, że Harpagon przy nim to rozrzutnik.
      • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 00:22
        O, to jest moim zdaniem prawdopodobna odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie, którzy nie wymagali od dorosłego syna i jego rodziny pieniędzy za rachunki przez kilkanaście lat nagle zażądali ceny rynkowej za dom.
        • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 00:49
          Najpewniej zwariowali, trzeba ich jak najszybciej ubezwłasnowolnić i po problemie!!!!
          To nawet lepie niż ich zabić - podejrzane by było, a tu takie proste rozwiązanie...

          • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 01:11
            Uspokój się.
            • d.wludyka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 10:20
              Przekroczyłyście granicę absurdu, a z tego można się już tylko śmiać
      • kandyzowana3x Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 11:10
        Obatawiam, ze mlodszy w tej chwili zalatwia kredyt I szuka mieszkania. O czym rodzice dowiedza sie przy pojawieniu sie firmy przeprowadzkowej, zgodnie ze zwyczajami w tej rodzinie. Niestety rodzice arweny nie sa w grupie zwierzen mlodszego, wiec nie dowiemy sie co planuje.
        • iwoniaw Bardzo prawdopodobne :-D 13.02.15, 11:13
          Z opisu wygląda na scenariusz całkiem możliwy big_grin
        • anusia_magda Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 11:27
          tak czytam i czytam wpisy i z tego wszystkiego najczęściej wynika że rodzice powinni dorobic się majątku, natepnie jak długo się da pomagac dzieciom, nie mieć planów na emeryturze, bo będą przejadać majątek więc lepiej aby szybko umarli co by nie trzeba było sie nimi opiekowac no i oczywiście pozostawic to co się dorobili dzieciom...
          • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 12:07
            rozumiem, że całe pokolenia w twoje rodzinie rok przed emeryturą wyprzedawały się dzieciom, a ten kto cokolwiek przez przypadek odziedziczył z automatu miał łatkę czarnej owcy i reszta, która odkupowała domy i ziemię zrywała z nim kontakt.

          • kleks2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 12:33
            Z wypowiedzi anusi_magdy ewidentnie wynika, że jej rodzice nie zadbali o jej przyszłość i dlatego trudno jej zrozumieć że rodzice z chęcią pomagą swoim dziecią nie nazwyają tego jak napisała " wyzyskiwaniem " Ja uważam jednak, że biorąc na siebie odpowiedzialność posiadania dziecka trzeba liczyć się z tym że oprócz dobrego wychowania wsparcie rodziców nawet finansowe jest obowowiązkiem nie koniecznością. Nikt nikogo przecieć do niczego nie zmusza, ale jak widzę rodziny w których rodzice zyją w luksusie a ich dzieci ze względu na zły wybór partera życiowego czy też innych czynników "klepią biedę" to poprostu współczuje najpierw rodzicom że są bezduszni i myślą jedynie o sobie, a z drugiej strony tym młodym że wychowywani byli w takim klimacie gdzie każdy patrzy swego! Logiką jest że z pokolenia każdy powienien pomagać swojemy potomstu i z praktyki zazwyczaj tak wynika, że dziedziczymy nieruchomości, pieniądze czy też inne dobra ! jeśli ktoś uznaje że jest to tzw. wyzysk rodziców , to moim zdaniem nigdy nie zaznał ciepła rodzinnego jakim jest bycie w więzki rodzic - dziecko!
            • anusia_magda Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 12:50
              Ależ sie mylicie, nie o to mi chodziło, własnie uważam że po smierci rodziców dzieci otrzymują ew. spadek ( jeśli jest), no chyba że rodzicom sie powiodło i mogli np. kupic dzieciom mieszkania lub pomóc wcześniej, ale...do kiedy rodzice żyją to mają prawo sami decydowac o swoim majątku. Poza tym dla mnie naturalne było to aby opiekowac sie /pomagać rodzicom na starość. Denerwuje mnie tylko roszczeniowe podejście dzieci...W opisywanym wątku jednak inaczej podzieliłabym ten majątek.
              • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 13:13
                wg ciebie tym rodzicom się nie powiodło i stąd ich dzieci są roszczeniowi i pasożytują, planują ich wyzyskać, i ograbić z majątku i planów?

                coś się zaplątałaś w zeznanaich a nie odpowiedziałaś, czy twoi rodzice zaproponowali ci już po cenie rynkowej ich mieszkanie do nabycia za parę lat. ciekawam bardzo.
                • anusia_magda Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 14:42
                  nie mam rodziców
      • larrisa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 19:25
        rycerzowa napisała:

        > Prowadziłaś kiedyś firmę? Wiesz, ile trzeba mieć odłożone, żeby na bieżą
        > co funkcjonować?

        No ile, bo większość jaką znam nie bardzo ma odłożone, na bieżąco pakuje się w firmę.
    • a1ma Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 15:01
      Powiem Ci, droga arweno, co zrobilabym w sytuacji "znajomych Twoich rodziców", o której wiesz zastanawiająco duzo, ale mniejsza z tym.

      Starszego syna uczynilabym współwłaścicielem warsztatu, a pozostała czesc zapisalabym mu w testamencie, w zamian za dożywotnią dywidendę w wysokości ok. 5k PLN miesięcznie.

      Z młodszym troche wiekszy problem, ale nie z powodu jego charakteru czy trybu zycia, ale na własne życzenie rodziców - bo wybudowali 250m2 dom, z którym nie ma co zrobic. Ale spróbujmy. Chyba podzielilabym piętra, gore podarowalabym synowi na własność, a dół oddała w zarządzanie i jesli by sie zgodził - mógłby wynająć te powierzchnie tak, zeby przynosiła mi 2-3k PLN miesięcznie dochodu. Myśle, ze da sie tak wynająć 150m2 w dobrej lokalizacji, a syn sam moze wybrać najemcę tak, zeby nie był uciążliwy.

      W ten sposób obdarowalabym dzieci, a sobie zapewniła godziwy przychód do końca zycia. Dodając do tego te 2k z ZUSu, moze nawet na jakies podróże by starczyło wink
      • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 15:19
        Też tak myślę, to byłoby słuszne i zapewniło kasę do końca życia, bez względu na jego długość

        . A tak, jak dzieci wszystko spłacą, kasa się rodzicom skończy- bo te1,5 bańki na 10-15 lat życia na takiej stopie jak planują, to daje 10000 dla dwojga na miesiąc, ale co jeśli będzie np.poważna operacja, albo któreś dożyje 90- tki- albo oboje?
        Wtedy dzieci- zakładając nawet, że się teraz pozornie- z sytuacją pogodzą i wszystko odkupią wg planu- powiedzą: sorry, myśmy już wam zapłacili, radźcie sobie.
        Albo" my wam pomożemy- ale opieka - po cenie rynkowej", czyli - tanio licząc - 3000 od osoby.

        Naprawdę nie rozumiem toku myślenia tych ludzi.
        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 15:24
          Aha, zanim ktoś napisze o drugiej nieruchomości w górach, którą przejmie po śmierci rodziców dom opieki- to z pewnością nie po cenie rynkowej, tylko korzystnej dla nich i tak też skonstruują umowę. A że u nas takie rzeczy są nowością, róźne kwiatki w tej umowie mogą się znaleźć.

          Nawet odwrócona hipoteka nie daje przelicznika wartości rzeczywistej 1;1 bank też podejmuje ryzyko i chce zarobić.
          • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:26
            NIe wiem jak teraz, ale pisałam już jak w latach 90 zrobiła znajoma mojej babci. Za mieszkanie i 60% emerytury miała w Domu opieki super warunki ( przez pierwsze 3-4 lata mieszkała razem z mężem w 2pokojach z kuchnią, po jego śmierci mieszkała tam chyba z kolejne 10 lat do śmierci. Można było ją odwiedzić, nawet zanocować itd. Jak w domu tylko z opieką.
        • attiya Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 19:35
          ano właśnie
          czy jak rodzicom noga się powinie i jeszcze kasa się skończy, to czy wtedy też będą płacić rynkową cenę synom za opiekę?
          czy pójdą do luksusowego domu opieki a od synów zażądają współfinansowania owego domu? suspicious
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:22
        Wszystko fajnie tylko co jeśli dzieci przestałyby wypłacać kasę rodzicom? Dom przepisany i rodzice zostają z niczym?
        • rasowa_sowa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:27
          "przepisany w testamencie".
        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:32
          No nie nie, są na to specjalne klauzule , a umowa jest aktem notarialnym ( notariusz standardowo umieszcza zapis dożywocia na nieruchomości, aby chronić darczyńcę). Zresztą- w przypadku rażącej niewdzięczności- a taka jest jak mniemam zaprzestanie wypełniania umowy przez obdarowanego- wszystko może być cofnięte.
          • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:33
            A jeśli to zapis testamentowy- w każdej chwili można testament zmieniać- bez ograniczeń.
            • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:36
              Te darmowe porady możesz państwu przekazać w sobotę, skoro są tak skąpi albo tak głupi, że ich nie stać na prawnika i szukają rad po kominkach.
              Bo chyba taki cel maja te dopytywanki?wink

              Tylko nie licz, że ci coś odpalą za fatygęsmile
            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:45
              tylko, czy dzieci będą chciały wypłacać tą kasę jak będzie zapis w testamencie? Przecież zawsze można testament zmienić.
              Umowy dożywocia podobno bardzo ciężko zmienić, bo cieżko udowodnić, że ktoś się z niej nie wywiązywał.
              No bo np, rodzice liczą na 5000 miesięcznie z takiej umowy a dzieci zrobią im zakupy jedzeniowe za 1000 i koniec? W sumie głodu nie cierpią wiec opieka jest, a że nie taka jaka miałaby być?
              Jakis czas temu w jakiejś interwencji czy ekspresie reporterów widziałam program o takim wypadku.
              Może trochę na innej zasadzie, bo syn czy tam wnuk miał się opiekowac starszą osobą. Tylko ona tą opiekę uważała że będzie sprawował osobiście czyli przyjeżdżał do niej codziennie, robił zakupy zawoził do lekarza itd. A chłopak wynajął jakąś opiekunkę która to wszystko robiła. No i babcia chciała wycofać się z dożywocia i okazało się że się nie da, bo on opiekę zapewniał. To że inaczej niż pani sobie wyobrażała to juz inna bajka.
              • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:59
                Ano, w takich wypadkach od dobrych rad i udowadniania są już nie sąsiadki- tylko adwokaci.
                Którzy biorą albo honorarium, albo procent od przysądzonych korzyści- koniecznie to przekażsmile.
              • a1ma Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 18:01
                Ja nie pisałam o dozywociu, przeczytaj jeszcze raz.
                • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 18:04
                  no aale darowizna z dożywociem to tez jedna z opcji. wielu opcjismile
                  • a1ma Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 18:05
                    Kiepska opcja, ale zawsze lepsza niz sprzedaż własnemu dziecku po cenie rynkowej wink
                    • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 18:34
                      ale dla kogo lepsza? Rodziców czy dziecka?
                      • a1ma Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 19:07
                        Wiesz co, nie dogadamy sie. Dla mnie to jedno i to samo, dla Ciebie dokładnie odwrotnie. Jesli z dobra dziecka nie wynika dobro rodziców, to masz racje, niech sie eksmitują na bruk od jutra i sądzą o poniesione koszty, tak bedzie NAJLEPIEJ dla rodziców.
                        • mirmunn Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 19:20
                          Racja, almo. Tylko oby nie trzasnęli na zawał w trakcie batalii sądowejsmile, bo wtedy raczej na Seszele nie polecąsmile
        • a1ma Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 17:59
          Przepisane POL domu i POL warsztatu.
          Rodzice az tak fatalnie wychowali synów, ze boja sie, ze ci ich okradną na starość?
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 16:27
        jak sugerujesz że to moi rodzice to się mylisz. Ja jedynaczka, a mąż ma brata, ale od teściów nie mamy na co liczyć bo nic nie mają.
        • konwalka Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 17:59
          "Ten piekny zegarek dziadek sprzedał mi na łożu śmierci" - Woody Allen
          • gazeta_mi_placi Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 12:09
            Piękne big_grin
    • lily-evans01 A ja mam tylko jedno skojarzenie 13.02.15, 20:05
      pl.wikipedia.org/wiki/Stracone_z%C5%82udzenia
      Dawid Sechard, jego ojciec i wyeksploatowana prasa drukarska, odkupiona za ciężkie pieniądze wink
    • anorektycznazdzira Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 08:52
      Nie jestem w stanie przeczytać wszystkiegosmile
      gdzieś tak przez połowę przebrnęłam.

      Nie podoba mi się postawa młodszego syna, który najwyraźniej po prostu uznał, że dom jest jego. Pewnie przyłożyli do tego ręki sami rodzice, którzy mu nigdy wyraźnie nie powiedzieli, że ten dom uważają za sowj majątek i rodzaj lokaty, którą będą chcieli kiedyś zużyć. Może myśleli, że fundując tam pobyt jemu i jego rodzinie przez lata zasługują na wdzięczność i realnie pomagają/dają coś synowi.
      Jak widać syn wyobraził to sobie zupełnie inaczej. Wiele dzieci uważa dom rodziców za SWÓJ dom. OK, jak mają 15 czy 17 lat, ale jak mają 35? Ja jestem raczej nauczona tego, że dzieci w tym wieku pomagają swoim rodzicom, a nie odwrotnie tongue_out
    • dziennik-niecodziennik Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 10:32
      co do domu to nie wiem.
      ale co do firmy - nie lepiej byloby oddac ją synowi, zobowiązując go jednoczesnie do wyplacania miesiecznie jakiejs tam dywidendy czy jak to tam zwał? albo wręcz pensji dla rodziców? rodzice mieliby miesieczny dochód, płaca dla nich jako zalożycieli firmy w pełni uzasadniona, maja prawo miec nadal zysk z przedsiębiorstwa ktore zalożyli, sprawa jest czysta i bez zadrażnien.
      bo tak to troche dziwnie.
    • wielkafuria Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 12:12
      o kurde, 600 postów. czy ktos moze mi strescic jakie panuja nastroje w tym watku i jaka opinia przewaza wink
      bede wdzieczna tongue_out
      • anorektycznazdzira Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 14.02.15, 12:42
        Próbowałam zrozumieć, co przeważa, nie było łatwo ale ma wrażenie, że jest m/w po równo:
        jedne piszą, że rodzice mogą bo ich a walczy z nimi frakcja, że przecież to rodzina i nie można tak po świńsku. A w ogóle to rodzice winni bo dawno temu nie powiedzieli wyraźnie jakie mają plany.
    • arwena_11 Epilog? 17.02.15, 09:36
      Dla zainteresowanych po sobotnich rozmowach wyszło parę ciekawych rzeczy:
      Po pierwsze okazało się że starszy brat robi spółkę ze szwagrem ( mąż siostry żony to szwagier nie? ). Chyba w proporcjach 60/40.
      Starszy brat przeliczył wszystko ze szwagrem i wyszło im, że mogą kupić ziemię i dom na spółkę ( szwagier mieszkanie gdzie mieszka młodszy brat )

      Rozwiązanie żeby starszy brat kupił dół wchodzi w grę tylko wtedy jak górę zajmie siostra żony z mężem. Z młodszym bratem kategorycznie odmawia mieszkania.

      Do czerwca planują że uda się załatwić wszystkie formalności z kredytami/sprzedażą mieszkań i w wakacje byłaby przeprowadzka.

      Młodszy brat nie mówi o swoich planach. Na rozmowach dostał do ręki umowę najmu mieszkania na okres 5 miesięcy. Jak zobaczył kwoty to twierdził, że go wszyscy chcą okraść, i jak będzie płacił koszty to wakacji nie będzie miał, a już coś zarezerwowali. Rachunki mogliby mieć mniejsze, bo można oszczędzić na energii ( wychodzisz z pokoju gasisz światło, założyć kapcie zamiast grzać podłogi ), wodę ( prysznic zamiast wanny) itd. Do tej pory nie czuli potrzeby.

      Pamiętam jak zamieszkałam z mężem i on lał wodę jak się kąpał ( u nich nie było liczników tylko jakiś ryczałt płacili ). Jak przyszło pierwsze rozliczenie mediów to myślałam że padnę.

      Dostał propozycję żeby kupił mieszkanie w którym mieszka teraz siostra żony starszego brata, bo oni będą je sprzedawali, żeby móc kupić mieszkanie w tym domu.

      Wiem, że starszy brat już się dowiadywał u prawnika jak się pozbyć młodszego brata, jeżeli nie będzie chciał się wyprowadzić.

      Rodzice są ogólnie za przyjęciem tej propozycji. Wstrzymuje ich tylko postawa młodszego syna. Nie wiedzą zupełnie jak z nim rozmawiać, bo ( to moje wrażenie )oczekuje że zostawią mu to mieszkanie i jeszcze będą płacić opłaty.

      Jak się to wszystko skończy? Nie mam pojęcia. Starszy brat powiedział, że jak trzeba będzie to wynajmą bratu na miesiąc pokój w hotelu robotniczym. Ale to gadał w złości do mojego męża, więc czy tak by było ciężko powiedzieć.
      • gazeta_mi_placi Re: Epilog? 17.02.15, 10:25
        "Kochajmy się jak bracia, a liczmy się jak Żydzi" smile
        • arwena_11 Re: Epilog? 17.02.15, 10:33
          Stare ale jakże prawdziwesad I jeszcze z rodziną dobrze tylko na zdjęciach.
          • mirmunn Re: Epilog? 17.02.15, 10:42
            Cudowna rodzinka, pogratulować! Wszystkim równo.
            A rozumiem, ze ty dalej jesteś zachwycona przedsiębiorczymi rodzicami?
            • mirmunn Re: Epilog? 17.02.15, 10:46
              a już propozycja szwagrostwa, zeby ten młodszy kupił ich miesanie, żeby im to wszysto ułatwić- szczyt bezczelności.
              Facet może i pasożyt, może i lekkomyślny- ale na coś takiego- po prostu "siła złego na jednego" w wykonaniu najbliższej rodziny chyba nie zasłużył. Pewnie, zmuszony, weźmie kredyt i się na wszystkich wypnie oraz zapomni, że ma rodzinę. W sumie- bym się mu nie dziwiła.
              • rosapulchra-0 Re: Epilog? 17.02.15, 17:31
                Dokładnie. Młodszego trzeba wydy..ć, żeby tylko kasę mieć. Chore. Chore. Chore. I jeszcze ten hejt całorodzinny.. http://emots.yetihehe.com/2/zygi.gif
            • arwena_11 Re: Epilog? 17.02.15, 10:51
              Czy jestem zachwycona? nie, ale nadal uważam że ich majątek i nikomu nic do tego co z nim zrobią.

              Mnie zdecydowanie zaczyna wkurzać młodszy brat. Mam teraz trochę więcej info, ale nie będę pisać, bo wchodzi to już w sklad tajemnicy zawodowej męża.

              Zastanawiam się tylko jak starszy syn widzi mieszkanie na jednej posesji z rodziną żony, czy naprawdę myśli że będzie bez żadnych konfliktów ( nie znam tamtych ludzi )? Bo że z własnym bratem nie chce mieszkać, to rozumiem, bo go pewnie dobrze zna. Ale tamtych nie zna aż tak dobrze, bo widzi się raz na jakiś czas na kilka godzin a nie codziennie.
      • atena12345 Re: Epilog? 17.02.15, 11:08
        masakra uncertain
        • berber_rock Re: Epilog? 17.02.15, 12:55
          zastanawia mnie, co ten mlodszy brat ma za uszami, ze tak go traktuja - no bo cos miec musi, skoro wszyscy uwazaja go za niehonorowego, nieslownego i iewyplacalnego.

          No ale jak widze autorka tego juz nam nie powie ...
          • arwena_11 Re: Epilog? 17.02.15, 14:12
            bo tego sama nie wiem.
            Kontakt mam z rodzicami przez moich rodziców i teraz ze starszym bratem niejako przez męża.

            Nie mam pojęcia co nawywijał, ale raczej myślę, że może nie tyle nawywijał, co nagle wszyscy stwierdzili, że musi być dorosły, bo najwyższy czas.
            • azile.oli Re: Epilog? 17.02.15, 15:29
              Na miejscu starszego brata - nie bawiłabym się w spółki ze szwagrem, zwłaszcza w kwestii domu. Głupio robi , moim zdaniem i tyle. Ludziom się wydaje, że będą wiecznie młodzi, a dzieci im zaczną dorastać i dopiero będą cyrki.
              Na miejscu młodszego brata - wzięłabym kredyt i kupiła coś, co sami wybiorą - rodziców ratuje w jakimś stopniu ten szwagier starszego syna, bo byłby cyrk, gdyby nie mieli kupca przez dłuższy czas i sprzedali dużo poniżej ceny rynkowej, a od dziecka chcieli rynkową.
              Młodszy syn myślę, że się ogarnie, ale raczej odwróci od rodziców i brata.
              Ogólnie - moim zdaniem chore klimaty i tyle.
              Na miejscu rodziców - warsztat bym podarowała starszemu synowi, dom bym sprzedała i wartość połowy podarowała młodszemu synowi.
              Oczywiście gdyby wartość była porównywalna. Ewentualnie zaproponowałabym młodszemu kupno połowy domu, gdyby chciał tam dalej mieszkać.
              Ewentualne roszczenia z tytułu darowizn rozwiązałabym odpowiednimi aktami notarialnymi.
              Każde dziecko coś dostało, rodzice mają dom w górach i wpływ ze sprzedaży połowy domu.
              Obaj synowie dostawali wsparcie - jeden nie płacił rachunków, drugi dostawał na opiekunkę.
              Teraz nagle młodszy syn ma się szybko wyprowadzać, bo jest kupiec na dom - szwagier starszego brata.
              • arwena_11 Re: Epilog? 17.02.15, 16:42
                No więc młodszy połowy domu nie kupi, bo uważa się za pokrzywdzonego. Dodatkowo konflikt pogłębił się jak dostał do podpisania umowę najmu do czerwca. Twierdzi że to nie fer i rodzice powinni dalej płacić za eksploatacje domu jak do tej pory.
                Starszy nie ma kasy na cały dom a z bratem nie będzie mieszkał ( jego słowa ). Ze szwagrem prosze bardzo, bo się podobno świetnie dogadują. W spółce ma mieć "pakiet większościowy ".

                Starszy syn jak sprzeda udziały, to nie będzie miał długów w stosunku do rodziców, bo spłaci go wtedy kasą szwagra.

                Rodzice chcą sprzedać cały dom starszemu synowi i jego szwagrowi, bo to dla nich zdecydowanie najlepsze wyjście.
                • azile.oli Re: Epilog? 17.02.15, 17:17
                  No właśnie, najlepsze wyjście dla rodziców.
                  Szczerze - uważam, że to ich najlepsze wyjście przyniesie szkodę obu synom i może nawet starszemu bardziej.
                  Co do młodszego - nie podoba mi się akcja z umową najmu. Czy ci rodzice w ogóle z nim rozmawiali? Ale tak twarzą w twarz - przestajemy opłacać dom, bo nie będziemy w nim mieszkać. Póki mieszkacie wy, to oczywiście ponosicie koszty tego. Nie będziemy utrzymywać 2 domów. Itd...
                  Młodszy syn ma bardzo mało czasu , żeby coś załatwić. Starszemu jest łatwiej - on tam nie mieszka i na dobrą sprawę, jak się terminy poprzesuwają, to nic się nie stanie.
                  Młodszy ma termin i nóż na gardle.
                  Nie potrafiłabym tak postąpić wobec dziecka i już. Ostatecznie rodziców aż tak czas nie goni.
                  Poza tym tekst starszego brata o hotelu robotniczym paskudny. I o ile u brata ten tekst rozumiem, o tyle jako rodzic nie potrafiłabym stanąć murem za starszym synem i jego szwagrem. Żeby tylko kasę terminowo dostać i żeby się ten szwagier nie rozmyślił.
                  Ja tam nie wiem - chore klimaty, jak dla mnie, nawet z tą sprzedażą firmy synowi, który tam pracował i przyczynił się pewnie do jej rozwoju.
                  Nie wiem, nie podoba mi się ta cała sytuacja rodzinna, własnego dziecka się na bruk nie wywala , jeszcze w takim tempie.
                  Na mój rozum - co ten młodszy syn takiego zrobił, prócz tego, że nie płacił rachunków?
                  Bo to niepłacenie to forma pomocy od rodziców i taką pomoc dostał też starszy syn.
                  • mirmunn Re: Epilog? 17.02.15, 17:32
                    Bardzo mądre słowa.

                    Dla mnie przerażające jest to dążenie rodziców do celu po trupach i realizowanie swojej wizji za cenę kompletnego rozkładu rodziny.
                    Młodszego syna w zasadzie już mogą spisać na straty. Starszy- chyba jest mentalnie im bliższy.
                    Ale nie mówmy hop...
                    Ciekawe, jaki rachunek dostanie za tydzień gościny wnuków u dziadków w górach. Ja bym nie ryzykowałasmile
                  • arwena_11 Re: Epilog? 17.02.15, 20:17
                    wiesz ja myślę, że jak trzeba będzie to mu przesuną, ale muszą go jakoś zmobilizować. Przypuszczam, że jakby miał rok to też by zaczął szukać rozwiązania w ostatniej chwili i liczył na przesunięcia terminów.

                    Problem może być teraz tylko w szwagrze starszego brata. On chciałby się w wakacje wprowadzać, a jak na razie to jedyny klient na górę.
                    • ulla_cebulla Re: Epilog? 17.02.15, 21:22
                      "wiesz ja myślę, że jak trzeba będzie to mu przesuną, ale muszą go jakoś zmobili
                      > zować. Przypuszczam, że jakby miał rok to też by zaczął szukać rozwiązania w os
                      > tatniej chwili i liczył na przesunięcia terminów."

                      Wiesz, jak na corke odleglych znajomych rodzicow tego pana, wydajesz bardzo smiale wyroki na temat, co bo kto by co zrobil a czego nie zrobil. Z kazdym postem wylazi z ciebie coraz obrzydliwsza plotkara, bo nie wiem czemu innemu ma sluzyc ten watek, jak nie "bezinteresownemu" obrobieniu d...y obcym ludziom. A propos - czy ta rodzina juz wie, ze dzieki tobie zostala naczelna patologia internetu? Podalas tyle szczegolow, ze kazdy, kto zna tych ludzi z latwoscia ich (i pewnie ciebie) namierzy. Nie boisz sie narobic sobie wrogow?
                      • arwena_11 Re: Epilog? 17.02.15, 21:30
                        Na szczęście to nie twój problem.
                • iwoniaw Ale masakra n/t 17.02.15, 19:51

                  • verdana Re: Ale masakra n/t 17.02.15, 21:47
                    Innymi słowy, mój wariant się potwierdza. Rodzice chcą ukarać młodszego syna. Czy mają rację - tego nie wiemy, ale przy okazji skłócili za soba, prawdopodobnie na zawsze braci i z dużym prawdopodobieństwem stracili części rodziny.
                    Jesli to zaplanowana akcja, spowodowana jakimiś konkretnymi zachowaniami młodszego, to mogę zrozumieć. Jeśli zaś to na zasadzie "najpierw za ciebie dobrowolnie płaciliśmy, a teraz chcemy, abyś nam to zwrócił z procentem" to wyjątkowa, obrzydliwa pazerność.
                    • arwena_11 Re: Ale masakra n/t 17.02.15, 22:16
                      Verdana być może masz rację, ciężko powiedzieć, bo na ten temat milczą wszyscy. Ale jeżeli coś młodszy zrobił to musiał i rodzicom i bratu, bo wszyscy są "przeciwko niemu"
                      • verdana Re: Ale masakra n/t 17.02.15, 22:26
                        Mógł cos zrobić i rodzicom i bratu. Jak najbardziej. A mógł i nie zrobić nic, tylko jest "ten gorszy". Tak też bywa...
                        • arwena_11 Re: Ale masakra n/t 17.02.15, 22:47
                          Tylko mnie trudno uwierzyć, bo lubiłam go kiedyś, chociaż zawsze sprawiał na mnie wrażenie niebieskiego ptaka. Świetny kumpel, ale do życia na co dzień nie nadawał się.
                          Zresztą podobnie jak starszy. Można było pogadać, ale żeby żyć z nim? nigdy
                          • malgorzata9 Re: Ale masakra n/t 19.02.15, 16:53
                            A ja tak może w ogóle z innej strony - Marto arweno_11, jak możesz ujawniać TYLE faktów z życia obcych ludzi i wywlekać na ogólnopolskim forum? I ta rodzina, i kolezanka dzieląca po równo... Nie chciałabym, by ktoś pisał o mnie tyle, że bez problemu można tych ludzi rozpoznać...
      • rasowa_sowa Re: Epilog? 17.02.15, 18:32
        Cudowna rodzina. Rodzice rozegrali to pierwszorzędnie, ale w końcu to ich własność więc mogą wynajmować komu chcą, nawet synowi. Po cenie rynkowej mam nadzieję? Powiedz im żeby póki mieszkają na dole pobierali od niego myto za przejście na górę. Niech sobie młody nie myśli ze mu ktoś schody będzie sponsorował (wprawdzie cale dorosłe życie mu ktoś sponsorował, ale co tam).

        A starszy brat mało sprytny, skoro do tej pory nie nauczył się że z rodziną lepiej nie pakować się w spółkę. I jeszcze ta łaskawa propozycja żeby tamten kupił mieszkanie szwagra, bo tak im wszystkim pasuje smile komedia..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka