Dodaj do ulubionych

Czy moje zachowanie jest normalne?

14.02.15, 18:00
Rok temu porzucił mnie mąż. Mam 15-letnia córkę i tu jest problem. Od ponad roku dziecko jest mnie uczepione niczym 5-latek. Żadnych koleżanek, żadnych wyjść, tylko mama i mama. Tak naprawdę czuje się jakbym miała na stanie 2-3 latka, a nie prawie dorosła pannicę. I po prostu jestem zmęczona, zniecierpliwiona i mam dość. Tata dziecka płaci alimenty, dzwoni do córki. Po rozmowach ze mną obiecywał,ze raz w miesiącu ( jeden weekend) się nią zajmie. Ale a to chory, a to zmęczony a, to pracuje, a to... Nie mamy żadnej rodziny, z mojej strony tak 100% żadnej, od strony męża, akurat ten rok to czas chorób. Córka do psychologa nie pójdzie. Nie, bo nie. Na siłę jej nie zaprowadzę. Właściwie to nie wiem , czego chcę od was. Wsparcia, nie wiem. Aha, od razu napiszę, eks już nie mieszka w naszym mieście, przeprowadził się do kochanki, ale pracuje w dalszym ciągu w naszym mieście. Codziennie dojeżdża. Jestem na tyle zmęczona, że chwile bez córki to radość, np 5 minut jak wyjdzie do sklepu. Może coś ze mną nie tak. Temat rozstania przerobiony, już nie boli, więc nie o to chodzi. Pozbierana jestem.
Obserwuj wątek
    • thea19 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 18:09
      dziewczyna bardzo pewnie rozwod przezyla. ojciec odszedl wiec boi sie, ze i matka odejdzie. psycholog to jest dobry pomysl. a corka do ojca ma chec jezdzic?
      • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 18:14
        Rozwodu jako takiego jeszcze nie ma. Do ojca w żadnym wypadku. Ale ojciec ma mieszkanie w bloku obok, stoi puste, więc problem ewentualnego miejsca spotkania nie istnieje.
        Rzeczywiście chyba się boi, że ją zostawię.
        • turzyca Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 23:52
          Ale ojciec ma mi
          > eszkanie w bloku obok, stoi puste, więc problem ewentualnego miejsca spotkania
          > nie istnieje.

          Po lekturze calego watku, ale nadal z brakiem pewnosci, czy to w ogole wchodzi w gre: skoro facet zamecza sie dojazdami, to moze dobrze by mu zrobilo spedzenie jednej nocy w tygodniu w tym pustym mieszkaniu? Niech sie facet nie zabija spedzajac 16 godzin dziennie poza domem.

          I oczywiscie dzielenie tego pustego mieszkania z corka, tak docelowo. Skoro to sasiedni blok, to raczej bedzie lajtowo, jak zapomni zeszytu, to podskoczy, i w ogole w razie czego wroci na noc do domu.
          • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 17.02.15, 09:02
            Eks nocuje w tym mieszkaniu kilka razy w miesiącu, jak nie ma siły pojechać do nowego domu. Ale jak nie ma siły na dojazd, to i nie ma siły na spotkanie.
            Tak naprawdę żal mi go, bo chyba nie tak miało jego nowe życie wyglądać. Ale nic tu nie poradzę, nie mój wybór.
            Córka nienawidzi tego mieszkania i nie chce spędzać tam, czasu. Wszyscy w trójkę nie lubiliśmy tego mieszkania.
    • alexa0000 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 18:09
      Ty jesteś pozbierana, ale córka chyba nie. Może daj jej czas? Runęło jej poczucie bezpieczeństwa, tata zniknął, więc czemu mama nie mogłaby? Ona wie, że poza Tobą nikogo nie ma bliskiego.
      • aquella Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 18:23
        ja bym się cieszyła, że córka chce być ze mną a nie odreagowuje szlajając się bóg wie z kim - ja tak robiłam, łącznie z niewracaniem na noc do domu w tym właśnie wieku, nie sądzę aby matka wtedy ode mnie odpoczywała, bo miała mocno podkrążone oczy jak wracałam
    • aka10 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 18:19
      Ex. powinien zajmowac sie corka, nie tylko Ty. Co drugi week-end (PRZYNAJMNIEJ) brac ja do siebie.
      • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 18:33
        Ojciec nie tyle się rozwiódł, co porzucił córkę. Trudno sie dziwić, że córka, która okazała sie dla ojca kompletnie niepotrzebna, tak to przezywa. Brutalnie mówiąc, faceta można mieć następnego, ale fakt, zę ojciec nie kocha nie da sie w żaden sposób odwrócić. Ty już sprawę masz zamkniętą, córka co miesiąc przezywa rozczarowanie i porzucenie. W dodatku, choć rozumiem, zę to dla Ciebie uciążliwe, to podejrzewam, ze zachowanie córki wzmaga Twoja niechęć do tego, aby być dla niej teraz "jedyną opokę. Przypuszczam, że dajesz temu wyraz - proponujesz, aby wyszła z domu, aby zostawiła Cię czasem w spokoju, oganiasz sie od jej natręctwa. To z jednej strony zrozumiałe, ale podejrzewam,z ę córka odbiera takie sygnały jako znak, ze i Tobie nieszczególnie na niej zależy - a wiec boi się , że też nie za bardzo ja kochasz. A to sprawia, ze stale chce sie o tym przekonywać i koło się zamyka.
        Idź sama do psychologa, bez córki i poproś o radę, jak postępować z dzieckiem. Córka psychologa nie chce, z przyczyn oczywistych - nie uważa, że jakakolwiek kuracja na brak miłości rodziców pomoże...
        • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 19:14
          Verdana, masz rację. Najgorsze w tym wszystkim jest dla to, ze właśnie tak robię odpycham ją. Potrzebuje kawałka własnego świata i robię to mimo woli. Zresztą całe życie tak miałam, musiałam mieć chwile dla siebie, nawet więcej niż chwilę. Jestem jedynaczka i lubię być tylko ze sobą. Lubię też ludzi, ale proporcje pół na pół.
        • sueellen Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 09:28
          Lepiej tego ujac nie mozna. 100% racji.
      • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 19:11
        Też tak uważam. Dla niej i dla mnie byłoby to rozwiązanie. No ale nie może, bo chory, bo zmęczony, bo praca, bo... A córka go usprawiedliwia. To inna strona medalu tej sytuacji.
    • nangaparbat3 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 18:32
      Boi sie, ze ją porzucisz, tak samo jak ojciec. Czuje, że jesteś nią zmęczona, że Cie irytuje, więc tym bardziej się Ciebie czepia.
      Skoro ona nie chce do psychologa, może Ty idź? w bliskich relacjach matka-dziecko to nierzadko pomaga.
      Moze spędzaj z nią czas w jakiś sposób przyjemny dla was obu? Kiedy corka byla w tym wieku, często chodziłysmy razem do kina - mozna byc razem i odpoczywać.
      • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 19:09
        Spędzam z nią czas na tyle na ile jest to możliwe w sposób przyjemny. kino, narty, w lecie żagle, basen itd. Nie zostawię jej, ona o tym wie. Zresztą to był powód trwania naszego małżeństwa, szantaż emocjonalny męża, że mi ja odbierze, a ona poszłaby za nim w ogień. A zostawił bez skrupułów. I tylko dzięki moim prośbom nawiązał z nią jakiś kontakt.
        Jeśli chodzi o psychologa, chodzę od roku.
        • to_ja_caryca_katarzyna Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 20:25
          Ona o tym wie? Dobre sobie! Wie bo jej powiedzialas ? Byc moze jej swiadomosc przyjela to do wiadomosci, ale swiadomosc to wierzcholek gory lodowej zwanej podswiadomoscia, ktora jak najwyrazniej nie odebrala sygnalu. Przestan sie oganiac i ja odpychac, to moze twoje zapewnienia dojda do niej, bo przestaniesz wysylac do niej sprzeczne komunikaty.
    • guderianka Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 19:46
      Ale jak to technicznie wygląda. Wstajecie rano, widzicie się, wspólne śniadanie może i każda idzie w swoją strone. Ty do pracy na 8 godzi, córka do szkoły na 7-8 godzin. Jesteście w domu ok. 16. I co dalej. Obiad. Ty siadasz w pokoju ?-ona ciągle obok Ciebie i z Tobą ? Co robicie ? Jak to technicznie się odbywa , bo nie za bardzo wiem, jak może być "uczepiona" 15 latka - nie odrabia lekcji, nie słucha muzyki, nie robi nic na kompie-tylko ciągle siedzi "uczepiona" do Ciebie ?
      • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 20:09
        Rano sie nie widujemy, ja wychodzę wcześniej. Potem 8 godzin w pracy, ona w szkole. Jakiś obiad, odrabia lekcje , co 5 minut przychodząc do mnie, niekiedy po coś, niekiedy tak sobie. Nie ma swoich spraw, żyje moimi. Nie słucha muzyki, telewizor leci non stop kolor. Najgorzej w soboty w niedzielę, wtedy by chciała cały czas ze mną. I meczy mnie to. Nigdy nie byłam zaborczą matką. Ciężkie to jest, powinna już mieć jakieś swoje życie.
        • guderianka Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 20:47
          Wytłumacz mi-bo nie wiem, czy dobrze rozumiem. Nie widzicie się ponad pół dnia, a potem jak się widzicie, ona Cię męczy.
          Jak było wcześniej ?-to znaczy ona nagle w ciągu roku straciła wszelkie zainteresowania, pasje, znajomości itd. ?
          Próbowałaś z nią po prostu porozmawiać ?

          Pytam, bo próbuję zrozumieć. Też mam prawie 15latkę na stanie, wymagającą emocjonalnie, gadatliwą, absorbującą ale od jakichś 2 lat odczuwam prawdziwą przyjemność w przebywaniu z nią, to fajna młoda kobieta, mądra, inteligentna, mamy o czym rozmawiać.
          • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 20:55
            Ja rozumiem potrzebę samotności, bo sama tak mam. Ale w wypadku, gdy córka przechodzi najwyraźniej załamanie nerwowe - spowodowane przez dorosłych, zadaniem matki, niestety, jest zawiesić na kołku na pewien czas swoje potrzeby i zająć sie dzieckiem. Niezależnie czy ma rok, czy 15 lat.
            I jednak nie liczyć na to, że porzucona przez ojca dziewczyna, a w dodatku także jedynaczka i także córka swej matki, kochającej samotność, będzie kochała życie towarzyskie.
            • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 21:03
              Zawiesiłam swoje potrzeby już od roku i powoli wysiadam. Zaczynam myśleć o opiece naprzemiennej, chociaż wiem, ze to niezbyt dobry pomysł. Bo eks na wszystko się zgodzi, tylko nic nie zrealizuje.
              Będę walczyć ze sobą.
          • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 21:00
            Zawsze była absorbująca. Ale miała koleżanki, wychodziła gdzieś, od roku siedzi w domu, wychodzi praktycznie tylko ze mną. Zdaję sobie sprawę, że sytuacja nas obie zmieniła. Ja potrzebuje samotności, ona mnie. Rozmijamy się. Przedtem córka trenowała sport, teraz siedzi tylko w domu. Nie chcę , nie umiem jej poświęcić całego wolnego czasu. Musze też normalnie żyć. Nie potrafię żyć tylko dla córki. Muszę pobyć sama ze sobą, z własnymi myślami. a cofnęłam się do czasów przedszkola. Ciężkie to wszystko i dla niej i dla mnie.
            • nangaparbat3 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 21:49
              Jeśli nie ma żadnych kontaktow z rówiesnikami i przestala trenować, to bardzo źle. Potrzebuje fachowej pomocy, na pewno psychologa, może też psychiatry. Może ma zaufanie do kogos w szkole, rozmawiałaś? Moze ktoś umialby do niej dotrzeć, przekonać do przyjęcia pomocy.
              Czy Twój psycholog coś doradził?
              • nangaparbat3 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 14.02.15, 21:51
                Może przekonałoby ją, gdyby jej powiedzieć, ze jej sytuacja jest bardzo trudna, prawie nikt w jej wieku nie poradziłby sobie samodzielnie.
                • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 08:22
                  Prób namówienia jej na psychologa było dużo. Nawet raz udało się ją zaciągnąć i babeczki była fajna i w ogóle. Ale nie i koniec. Rozmawiała z nią i dostosowywała się do sytuacji. Jest inteligentna, więc manipulowała panią psycholog. A psycholog naprawdę dobry.
              • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 08:19
                Do psychologa ona nie pójdzie, już o psychiatrze nie wspominając. Radosna i wesoła jest tylko przy babci, którą zamęcza telefonami.
                W szkole o sytuacji nic nie wiedzą, bo nie pozwoliła powiedzieć. Wstydzi się bardzo tej sytuacji. Czuje się gorsza od rówieśników. Oni mają rodziny, a ona nie. To jej słowa. Ciężka sprawa.
                • guderianka Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 11:02
                  Czuje się gorsza od rówieśników. Oni mają rodziny, a ona
                  > nie. To jej słowa. Ciężka sprawa

                  wg mnie to dziwne-rozumiem takie zachowanie u 10 latki ? ale 15 latka-?- mam wrażenie, że problemów ma ona więcej niż tylko Wasz rozwód. wydaje mi się, że dzieciak ładowany emocjonalnie, jakoś odpępiony, mający już swój świat , rówieśników itd. inaczej przejdzie rozstanie rodziców. Może ona tak się zachowuje bo czuje niechcęć od Ciebie ?Czuje ze jest dla Ciebie męcząca, że Tobie z nią nie fajnie i koło się zamyka ?

                  Piszesz o potrzebie samotności.
                  Nie możesz z nią po prostu pogadać, powiedzieć jej tego i w sobotę rano iść np. na fitness/spacer/kawę itd.?
                  • lily-evans01 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 14:49
                    Ale czytałaś?
                    Ojciec miał silną więź z dziewczynką, nawet aż za bardzo silną (zresztą do tej pory daje choćby gigantyczne kieszonkowe) - i ją odrzucił. Nagle.
                    Moja koleżanka przeżyła coś takiego. Była ulubienicą tatusia, jej siostra be, z matką ciągle kłótnie. W końcu matka wzięła się za rozwód, ale przez pewien czas wszyscy mieszkali razem. Tatuś zachował się okropnie wobec dziewczyn, olewał je całkowicie, ledwie z nimi w tym samym domu rozmawiał. Ta "gorsza" też go olała. Ta ukochana przytyła ze dwadzieścia kilo, niemal nie wychodziła z domu. Miała 18 lat, więc jeszcze starsza sad. Dopiero siostra ją uratowała, tak naprawdę, bo pojechała do pracy do UK i zmusiła niemal tamtą, żeby do niej przyjechała zaraz po maturze. A matka chciała ją zaprowadzić do psychiatry i nie byłą w stanie zmusić.
                    • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 05:29
                      To chyba podobna sytuacja. Nie chcę opisywać, co się działo przed wyprowadzką. Jedno słowo koszmar. I jego stosunek do niej. Tragedia. Teraz to powoli się prostuje. Facet zakochany jest po prostu głupi.
            • guderianka Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 10:58
              rozmawiałaś z nią o tym?
              • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 11:04
                Ja cały czas z nią rozmawiam. Może niekiedy nawet za dużo. Myślę teraz, że po prostu mam żal do męża , że tak mało z nią chce przebywać. Że skalda puste obietnice, a ona go zawsze broni i staje po jego stronie, bo tata chory, bo pracuje, bo zmęczony. I chyba gdzieś tam w środku mnie to gryzie. A doskonale wiem, że ona to przezywa, tylko nie chce pokazać po sobie żalu do ojca. I tak się kręci.
                • guderianka Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 11:17
                  Masz prawo mieć żal do jej ojca, ale nie powinno to mieć wpływu na Twoje z nią relacje.
                  skoro ona staje po jego stronie-to znaczy że są sytuacje gdy Ty wyrażasz głośno swoje zdanie i go krytykujesz ?
                  • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 12:12
                    Oczywiście, że są sytuacje, gdy go krytykuje. Nie jestem robotem, jestem człowiekiem. Jeżeli umawia się z dzieckiem na to, że zabierze ją na weekend i potem smsem informuje ja, że nie zabierze, bo zmęczony, tak mówię, co o tym myślę. Taki był zawsze i nie będę poprawna. Zresztą staram się mieć coś w razie jego nagłej niedyspozycji w zapasie. Czyli alternatywny wyjazd, kino, kręgle. A komentować nieodpowiedzialność komentuję . Ona też ślepa nie jest i widzi. Wiadomo ojciec , to go broni. Możecie po mnie jechać, uodporniłam się.
                    • misterni Przestań 15.02.15, 14:13
                      Ona nie tyle go broni, co próbuje samej sobie udowodnić, że ojciec jej nie olewa, tylko ciągle_ma_bardzo_ważne_sprawy_nie_cierpiące_zwłoki. Albo ciągle chory. Przecież to inteligentna dziewczynka i przecież doskonale wie, że to nie prawda.
                      Biedne dziecko sad
                    • nangaparbat3 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 14:46
                      Nie tędy droga. Im szybciej powstrzymasz sie od krytykowania go wobec corki, tym latwiej ona przestanie wypierać to co widzi.
                      Niewiele rzeczy rani dzieci bardziej niż krytykowanie jednego rodzica przez drugiego.
                  • lily-evans01 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 14:50
                    Niekoniecznie. Nie trzeba krytykować, dzieci niesamowicie wypierają to, że rodzice mają je w du...
                • nangaparbat3 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 14:43
                  ezmd99 napisała:

                  > a ona go zawsze broni i staje po jego stronie, bo tata chory, bo pracuje,
                  > bo zmęczony. I chyba gdzieś tam w środku mnie to gryzie. A doskonale wiem, że
                  > ona to przezywa, tylko nie chce pokazać po sobie żalu do ojca. I tak się kręci.
                  >
                  Ale co chcesz, zeby powiedziała? Że tato ma ją w dupie?
                  Czy rozmawiałaś z nim - ale nie w formie wyrzutów - że corka go potrzebuje, tęskni?
                  • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 15:40
                    Dużo z nim rozmawiam odnośnie córki, jak już emocje opadły, tylko z tego nic nie wynika. Tak było zawsze. Pustosłowie totalnie. Nie zmienię go. Mogę tylko siebie. On wszystko rozumie. On będzie robił. On będzie ja raz w tygodniu zabierał na obiady. I nic z tego. Zawsze uważałam go za ojca toku. Zresztą powtarzałam jej, że ma najlepszego tatę na świecie. Co teraz mi wypomina.
                    • guderianka Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 21:02
                      . Zawsze uważałam go za ojca toku. Zresztą p
                      > owtarzałam jej, że ma najlepszego tatę na świecie. Co teraz mi wypomina

                      Ale dziwisz się jej ?
                      Dlaczego ją okłamywałaś ?
                      Ojciec okłamywał-bo kochał a się z nią rozwiódł
                      Matka okłamywała-bo mówiła że ojciec jest wspaniały a nie jest
                      Kurde, biedne dziecko uncertain
                      • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 21:25
                        No daj spokój. Tata był dobry. Czy na wszelki wypadek trzeba dzieciom mówić "Twój tata jest chwilowo wspaniały, ale w każdej chwili może sobie pójść".?
                        • nangaparbat3 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 22:08
                          A ja myśle, że ten facet jest zwyczajnie chory, naprawdę. Albo jest potworem - ale to chyba nie bardzo. Tchórzem pewnie też jest.
                          Został kompletnie odrzucony przez wlasną rodzine, wini sie go o poważną chorobę ojca, diabli wiedzą, o co jeszcze.
                          Moim zdaniem zalicza deprechę i to głeboką.
                      • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 05:24
                        Tata był bardzo dobrym ojcem. Zmiana radykalna nastąpiła po znalezieniu nowej partnerki. Ja byłam zawsze pod wrażeniem jego kontaktów z córką, jego cierpliwości. Dużo pozytywów. Bardzo.
          • lily-evans01 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 12:23
            Wcześniej mamunia miała własne kawki, koleżaneczki, może fitness, a teraz się zes... wink.
            • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 12:47
              Pomyłka, wcześniej mamunia nie wychodziła z domu, bo tatuś wracał po 22. I ktoś musiał się dzieckiem zająć. Pudło w rozumowaniu. A koleżaneczek nie uznaje, bo o czym z babami przy kawce można pogadać, o kosmetykach. Brrr.
              • guderianka Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 13:09
                to czym się różni technicznie Twoje życie w małżeństwie i teraz
                wtedy byłaś sama + dziecko i teraz jest to samo
                • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 13:17
                  Czym się różni technicznie?
                  To moze ja odpowiem. Przede wszystkim częstotliwością kontaktów. Córka była "córeczką tatusia", wiec pewnie jemu powierzała część problemów i zmartwień. Mama była jedną z dwojga, a nie jedyną osobą - mogła nie mieć chwilowo czasu, zawsze pozostawał ojciec.
                  Dwa -córka była zadowolona z życia, miała swoje towarzystwo, treningi - a więc ilość problemów była mniejsza
                  Trzy - człowiek oczekuje, ze mając nastolatka będzie jednak miał większą, a nie mniejszą swobodę. I nie jest to oczekiwanie wzięte "z sufitu".
                  Ja całkowicie rozumiem Autorkę, która, aby egzystować MUSI mieć trochę czasu dla siebie. Jednak w tym wypadku jestem przekonana, że błędem jest rezygnacja z terapii córki.
                  • guderianka Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 14:06
                    Córeczka tatusia-który wraca po 22 ? I płaci jej dużą kasę a nie ma czasu na spotkania ?
                    Jakoś dziwne dla mnie to wszystko
                • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 13:39
                  Choćby tym, że były weekendy. Wspólnie coś robiliśmy, było odsapnięcie.Byly jej treningi, koleżanki. Trochę to inaczej jednak wyglądało.
                  • lily-evans01 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 14:40
                    A jakbyś zasugerowała, żeby zapraszała te koleżanki częściej do domu?
                    Niech sobie zrobią razem pizzę, sałatkę, ciasto, co tam jeszcze.
                    Jak się rozkręcą, to możesz nawet wyjść z domu i nic nie zauważą wink.
                    • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 15:45
                      Dobry pomysł.
                      • lily-evans01 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 18:26
                        Wiesz, początkowo musiałabyś chyba tym trochę pokierować, zapytać, co ma ochotę robić z koleżankami, iść z nią po jakieś zakupy spożywcze itp.smile. Może powoli udałoby Ci się ją rozkręcić.
    • flo-bo Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 08:34
      Ok rozumiem-musisz być sama z sobą. Ale to Twoje dziecko potrzebuje pomocy,potrzebuje Ciebie i Twojej miłości, poczucia bezpieczeństwa,które tylko Ty możesz jej dac. Jeśli nie zapewnisz jej tego teraz,nie wzmocnisz jej, to pomysł jak będzie wyglądało jej dorosłe życie: nieufność wobec mężczyzn, brak nadziei na wsparcie w trudnych chwilach z czyjejkolwiek strony,bo skoro kiedyś matka jej nie wsparła jak cierpiała po odejściu ojca, to jak może oczekiwać wsparcia w dorosłym życiu. + problemy z samooceną ( ojciec porzucił, matka niechętnie czas spędzała). Za kilka lat ona będzie samodzielna kobietą, będziesz miała tej samotności do wypeku. Teraz ona jest ważną,bo ona potrzebuje pomocy
      • flo-bo Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 09:00
        Tybto przepraciwalas,chodzisz do psychologa- super. Ona jak ktoś trafnie napisal- co miesiąc jest od nowa odrzucana przez ojca. Czuje się odsuwan przez Ciebie. Nobbiedna jest sad + wstyd jak pisalas. Naprawdę ciesz się ze jest w domu,ze nie wpadła w zle towarzystwo. Jest na dobrej drodze, bo ludzie łatwo ulegają,gdy dostają cos czego potrzebują: uwagę,poczucie bezpieczeństwa,akceptacji,pozory miłości. Stad takie sukcesy sekt i tzw.bombardowania miłością. Problem będziesz miała jak będziesz musiała dziecka po Polsce szukać. Teraz zrób sobie listę rzeczy, które lubisz robić i możesz je robić z córką. Wyjścia do kawiarni- może być to rytuał,na który dobrze by było byś Ty nalegała-córka bedzie czuła,ze Ci zależy na spedzeniu czasu razem,systematyczne wyjścia na basen,fitness,chodzenie po sklepach,itp. Rytuały dają poczucie bezpieczeństwa. Córka łatwiej znajdzie sobie zajęcia dla siebie jeśli bedzie wiedziała,ze codziennie o 20-ogladacie film zsjafajac cos dobrego. Paradoksalnie im więcej teraz jej czasu i uwagi poswiecisz i to z entuzjazmem- tym szybciej się od Ciebie uwolni,bo upewnić się,że jesteś i będziesz, i ja kochasz.
        Podsumowując: teraz ona jest ważna, mów jest jej czesto,ze ja kochasz i ze zawsze będziesz kiedy Cie będzie potrzebowała,że jej nie zostawisz o jeszcze raz,ze ja kochasz. A w międzyczasie, ze jest świetną kobietą, ze jest np. Milo z nią spedzac czas,ze ma fajne poczucie humoru,piękne oczy itd. Docent jej wszelkie zalety. W końcu się Żmudzi Twoim fitnessem i wróci do swojego sportu u tak pomalutku zacznie budować swoje życie. Jeszcze za te 2-3 lata zatesknisz za jej towarzystwem wink
        • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 09:22
          Dzięki, chyba wstrzeliłeś się w sedno. Serio, pomogłaś.
          • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 10:25
            A ja dosyć brutalnie - czy jakby córka miała nowotwór, to zaakceptowałabyś, ze nie daje sie zaciągnąć do lekarza?
            Córka , sądząc z tego co piszesz, ma depresję - jedną z chorób potencjalnie śmiertelnych. Musi znaleźć sie u psychiatry, albo u psychologa i to w miarę szybko.
            • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 10:59
              Nie jestem psychiatrą, nie będę jej diagnozować . Na mój gust jednak to nie jest depresja. W tym kierunku, ale nie. Jak pisałam, raz byłam z nią, raz była w szkole i jest uparta, że nie. Mam wrażenie, że terapią dla niej są rozmowy z babcią. Wtedy jest radosna , wesoła. Przy mnie od czasu do czasu też. Nie wiem dokładnie jak funkcjonuje w grupie rówieśniczej, bo jako takiej nie ma, nie imprezuje, nie chodzi nie wiadomo gdzie, spędza czas w domu, korzysta z FB, Instagrama, Aska. Martwi mnie tylko jeszcze jedno, było lepiej , jest gorzej. Ale np. dzisiaj jest wesoła, radosna. Muszę po prostu odnaleźć radość w przebywaniu z nią. Po prostu chyba u mnie nastąpiło zmęczenie materiału, idzie wiosna, siły witalne powrócą.
              • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 11:03
                To jak jest w sumie? Czy córka ma problem, jest smutna, rezygnuje z zajęć, treningów, ożywia sie tylko przy babci - czy też prowadzi życie towarzyskie, tyle, ze internetowe, bywa radosna i wesoła?
                Bo coraz bardziej wygląda, ze nie tylko ojciec odrzuca córkę, ale i Ty - jakby nie zdając sobie sprawy, że skoro córka ma teraz tylko Ciebie w domu, to częściej będzie zwracała się do Ciebie, bo kontaktów z ojcem nie ma. Więc Ty automatycznie dostajesz 2X tyle uwagi , pytań i problemów córki.
                • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 12:15
                  Nie jest pernamentnie smutna, ożywia się przy babci, niekiedy przy mnie. Akurat dzisiaj ma taki dobry dzień. Nie ma już tej radości. Tej spontaniczności, jest zablokowana.
                  Masz rację, ja dostaję 2x tyle uwagi, problemów. Przyjdzie wiosna, będzie łatwiej.
                  • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 13:12
                    Moim zdaniem psychiatra jest konieczny. Depresja nie wyklucza sporadycznej radości. A nawet i nie depresja - ale sama piszesz, że była w życiu ojca najważniejsza, kochał ją i nagle przestał. Nie dziw się, że żadne, ale to żadne zapewnienia w tej chwili nie przekonają córki, że jest ważna dla kogokolwiek. Może dla babci, bo babcia nie ma dla kogo jej porzucić...Przekonała sie, ze żadne dobre kontakty, wyrazy miłości itd nie gwarantują, że sie nie zostanie z dnia na dzień osobą niepotrzebną.
                    Być może dlatego też nie ma kontaktów towarzyskich. Byłoby logiczne, aby przestała ufać w jakąkolwiek przyjaźń i bała sie zaufać drugiemu człowiekowi, skoro najbliższy tak ja potraktował.
                    Dla mnie konieczność terapii jest ewidentna, choćby dlatego, że obecna postawa córki może przełożyć sie na niemożność nawiązania w przyszłości jakichkolwiek trwałych związków.
                    • akniwlam Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 20:03
                      A ja się tak trochę zastanawiam... Babcia to mama ojca, tak? Bo Autorka napisała, że własnej rodziny nie ma. Czy ta wesołość dziewczyny przy okazji rozmów i spotkań z babcią jest naturalna i prawdziwa? Czy córka np. nie usiłuje przed babcią wybielać ojca, odrzucać niewygodną prawdę o porzuceniu przez niego, albo przeciwnie, pokazywać jak to ona sobie fantastycznie radzi (taka schematyczna reakcja porzuconej kobiety - ja mu jeszcze pokażę, co stracił - i robi się na bóstwo). Nie mówię, żeby babcię z życia dziewczyny wyrzucić, ale może warto by się było przyjrzeć, czy te kontakty dodatkowo młodej nie dołują, nie wpędzają w poczucie winy albo zwyczajnie nie męczą (bo może ona przed babcią tę radość tylko udaje, a wewnętrznie wyje z rozpaczy?)
                      Też bym bardzo bardzo bardzo nalegała na tego psychologa czy psychiatrę, ale może skoro córka tak gwałtownie odrzuca tę możliwość, na parę miesięcy trzeba dać jej spokój, poobserwować i dopiero wtedy znów zaproponować?
                      I jeśli można jeszcze doradzić, to spróbuj sobie Autorko znaleźć wspólną pasję z córką, coś "dorosłego", nie wiem - fotografia, sport, skoki spadochronowe czy jakieś zajęcia twórcze. W gronie innych dorosłych i młodzieży. I bez jakiegoś wielkiego wnikania w emocje, rozmów o tym, co się czuje, bo ją to spłoszy na tym etapie (np. zajęć dramy bym nie polecała). Po prostu jakieś miejsce, gdzie razem fajnie spędzicie czas i gdzie ona będzie miała okazję wejść w rolę nie do końca małej córeczki, tylko bardziej równorzędnej partnerki. Ona dostanie Twój Ezmd czas, Ty dostaniesz trochę odsapnięcia, bo wejdziecie tam w trochę inne role, niż w domu.
                      • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 20:41
                        Babcia to oczywiście teściowa. ich relacje są super, szczere, nieudawane. Miłość obustronna. O ojcu nie rozmawiają, babcia nie może mu darować. Właśnie z powodu córki. A ja wielbi, zresztą zawsze tak było. Jak obie twierdzą , sa od siebie uzależnione.
                        Jeśli chodzi o sport, to chyba , to co razem robimy wystarcza: nurkowanie,żeglarstwo, windsurfing i parę innych . Zapomniałam o nartach. Wtedy jest fajnie, ale nie w niej tej wcześniejszej radości. Dopiero stado 28 delfinów wywołał uśmiech na jej twarzy, tak powiedział mi przewodnik nurkowy. czyli jest smutek jest zauważalny dla obcych. wiadomo delfiny to silny bodziec.
                        • akniwlam Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 09:00
                          Poczytałam, co napisałaś o babci i wydaje mi się, że Twoja córka może jednak przed nią grać, żeby jej nie obciążać własnym cierpieniem. Skoro dla babci sytuacja syna jest największą życiową porażką i źródłem bólu... I nie poruszają jego tematu między sobą, traktując jak śmierdzące jajo... Moim zdaniem Twoja córka przeżywa straszny konflikt lojalności wobec Ciebie, ojca, babci, dziadka, stara się zadowolić Was wszystkich (stąd tak go rozpaczliwie broni, kiedy on znowu nie pojawia się na spotkaniu) i w ten sposób sobie zaskarbić Waszą miłość.
                          Czy córka w ogóle może o swoich uczuciach porozmawiać z kimkolwiek, kto nie byłby Tobą? Bo Ciebie też może chcieć chronić i nie obciążać, nie być do końca szczera.
                          (Tym bardziej przydałby się ten psycholog, a z braku laku chociaż nastoletnia przyjaciółka, ktoś kto by jej wysłuchał - ale z tego co piszesz wynika, że ona nie ma czasu na przyjaźń, bo takie zwierzenia przecież nie odbędą się w szkole na długiej przerwie, a po szkole pędzi prosto do domu...)
                          Fantastyczne, co piszesz o wspólnym sporcie, myślę, że na tym polu będzie szansa, że córka się odnajdzie i wewnętrznie odbuduje. To będzie wymagało czasu, cierpliwości, ale moim zdaniem jest spora szansa, że powoli będzie do niej wracać radość, chociaż nie będzie to radość tej samej dziewczynki, którą była rok temu. Ona się musi pozbierać wewnętrznie, a to będzie bardzo trudne, bo doświadcza ciągle odrzucenia ze strony osoby, która dotąd była fundamentem. Nie wiem, czy rozmawiałaś z psychologiem o przeżywaniu żałoby, bo w jakimś sensie córka jest w żałobie po tym kochającym chociaż często nieobecnym ojcu, jakiego dotąd miała i mi to wygląda jakby zatrzymała się w tej żałobie na etapie zaprzeczenia, nieprzyjmowania do wiadomości. A może to tylko maska, za którą ukrywa np. gniew i złość? Właśnie, czy ona zewnętrznie okazuje złość, nie na ojca czy Ciebie, ale np. na niesprawiedliwego nauczyciela, jakąś koleżankę, na jakieś zwykłe głupie sytuacje, w których coś się nie udaje?
                          • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 13:31
                            Moim zdaniem Twoja córka przeżywa straszny konflikt lojalności wobec Ciebie, ojca, babci, dziadka, stara się zadowolić Was wszystkich (stąd tak go rozpaczliwie broni, kiedy on znowu nie pojawia się na spotkaniu) i w ten sposób sobie zaskarbić Waszą miłość.
                            Już mi mój przyjaciel zwrócił na to uwagę, że stoi miedzy młotem a kowadłem. W sumie nikt od niej nie wymaga, żeby stanęła po którejś stronie. Być może ona podświadomie to czyni. To co napisałaś, to święta racja. na pewno tak jest. Tylko jak to zmienić? To może być sednem całej sprawy, jej zachowania.
                            • akniwlam Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 14:39
                              Zmienić się może niestety tylko ona sama. Ty jej za uszy przecież do zmiany nie pociągniesz, musi być na to gotowa.
                              I w zmianie byłby pomocny bardzo ten psycholog, przed którym ona się tak broni - ale jeśli tak bardzo nie chce, to wydaje mi się, że jeszcze nie jest gotowa, a terapia bez jej chęci nigdy nie będzie skuteczna. Tak więc czas, czas, czas, może wreszcie skumuluje się w niej tyle nieprzepracowanej złości, że wybuchnie i dopiero wtedy się zgodzi? Pewnie, że to może być bolesne dla niej, ale może dopiero gdy pozwoli sobie na złość, znajdzie motywację?
                              To strasznie trudne dla Ciebie musi być, bo pozornie wydaje się to takim bezradnym czekaniem - ale Ty jesteś dla niej teraz oparciem i Ty dajesz jej przykład, jak sobie radzić z emocjami. Jeśli będzie wiedziała, że jest z Tobą bezpieczna, że jej nie porzucisz, że ma prawo do swoich emocji, to w pewnym momencie sama dojrzeje do zmiany.
                              A czy wcześniej, jako mniejsza dziewczynka, wyrażała złość adekwatnie do sytuacji? Albo płakała, gdy ktoś jej zrobił przykrość? Czy zawsze była mało wylewna w okazywaniu nieprzyjemnych emocji? Bo może ona jest introwertyczna po prostu, ale wewnętrznie sobie na te uczucia pozwala?
                              • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 15:21
                                Jak się nad tym zastanowić, to bardzo trudne pytanie. Chyba w ogóle mało miała okazji do wyrażania złości. Zawsze najlepsza czy w sporcie czy w nauce. Bez żadnych problemów. Zawsze mi o wszystkim mówiła, zwierzała się z każdej drobnostki, zresztą do tej pory mówi mi dużo, bardzo dużo o szkole, nauczycielach, koleżankach ze szkoły. Mało miała okazji, by być w jakiś trudnych sytuacjach. Ale raczej zawsze przyjmowała je ze spokojem. Nie złościła się, nie płakała. Miała zbyt dużo zajęć pozalekcyjnych, by bawić się w rozkminianie, co koleżanka powiedziała. Czyli typ introwertczny.
                                • nangaparbat3 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 16:19
                                  zresztą do tej pory mówi mi dużo, bardzo dużo o szkole, nauczycielach, koleżankach ze szkoły.
                                  A co mówi o koleżankach? I kolegach?
                                  • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 20:35
                                    Tak normalnie, nie wiem, co napisać. A, że koleżanka nie umiała matematyki, a co się na lekcjach działo. O ciuchach, tak po prostu.
                        • pade Ezmd99 16.02.15, 09:48
                          Przede wszystkim chciałam gorąco zaprotestować!
                          Dziewczyny radzą Ci tu, żebyś odwiesiła swoje potrzeby na kołek na 2-3 lata, dała 200% uwagi córce, za siebie i za ojca, jakby to miało uleczyć Twoją córkę.
                          Nie zgadzam się, to nie uleczy, raczej dojdzie do dramatu.
                          Moim zdaniem córka unika psychologa, bo obawia się, że się rozsypie. Z babcią nie rozmawia o ojcu, bo boi się, że się rozsypie.
                          Ona nie chce dopuścić myśli, że została porzucona. Nie przyjmuje tego do wiadomości. Udaje, że nic się nie stało, bo może w magiczny sposób tak się zadzieje, coś się odwróci.
                          Szuka pociechy w Tobie autorko, ale Ty nie jesteś w stanie zastąpić jej ojca. Nie jesteś w stanie zmienić tego, co się zadziało. Tato ją porzucił. A właściwie to porzuca, za każdym razem kiedy jest zmęczony, nie chce mu się, porzuca ją. Czyli córka jest w procesie: rozpacz miesza się z nadzieją...
                          Autorko, nie jesteś w stanie zastąpić córce ojca, choćbyś się dwoiła i troiła. Niedasię.
                          Ale możesz pójść do psychologa z córką. Czytałam, ze ona nie chce. Ale nie chodzi mi o to, że córka ma być pacjentem, tylko Wy obie. Bo Tobie też jest ciężko, bo jesteście rodziną. Bo obie powinnyście przepracować to, co się stało, wspólnie, nie każda z osobna.
                          Żadne aktywności nie pomogą, jeśli córka nie będzie mogła wyrazić swojej rozpaczy. Zobaczyć w jakim jest pomieszaniu, ile w niej oczekiwania, nadziei, że może tym razem ojciec ją zabierze, i ile bólu, kiedy tak się nie dzieje.
                          Jesli córka będzie te emocje połykać, wypierać, może się to źle dla niej skończyć.
                          Byłam na warsztatach rozwojowych w weekend. Jedną z uczestniczek była 30-letnia dziewczyna, której rodzice się rozwiedli, ona została z matką, brat z ojcem. Jedna wielka rana. Nie przepracowana trauma, przyklepana, dramat. To w niej siedzi, nadal.
                          I co do Twoich potrzeb autorko. Zaklep sobie u córki godzinę dziennie, dla siebie. Jej to nic nie zabierze, wręcz pokaże Twoje granice, a to dla niej ważna nauka, a Tobie da siłę i wzmocni Cię.
                          Powiedz, ze potrzebujesz, że to dla Ciebie ważne, że Ty "tak masz" i, że dzięki temu się ładujesz. I przy okazji możecie porozmawiać o jej potrzebach. Nie pizzy, nartach, fitnesie tylko potrzebach. To bardzo ważne zapytać samego siebie: czego teraz potrzebuję?
                          • ezmd99 Re: Ezmd99 16.02.15, 13:35
                            Własnie, jeśli chodzi o pokazanie bólu, rozpaczy, ona nie umie, dwa razy się popłakała od tamtego roku. Zamiast wywalenia emocji, jest ten wieczny smutek. I te dwa razy, to była z mojej strony prowokacja , żeby z niej uszło. I na pewno coś to pomogło.
                            A jeśli chodzi o godzinę dla siebie, mam ją zarezerwowaną. Przygotowuję się do pewnych zawodów i po prostu przez tę godzinę trenuję. Tylko najczęściej, jak jej jeszcze nie ma w domu.
                            • pade Re: Ezmd99 16.02.15, 19:13
                              Czyli musisz zadbać, żeby ten smutek nie przeszedł w depresję. To Twój obowiązek.
                              I weź sobie jeszcze godzinę, kiedy córka jest w domu. Bądź w innym pomieszczeniu. Medytuj, czytaj, oglądaj, czy co tam chcesz. Ale sama. Należy Ci się.
        • zeldaf Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 14:01
          Przy takim podejściu istnieje ryzyko, że dziewczyna popadnie w uzależnienie od matki.
    • inguszetia_2006 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 12:32
      Witam
      15 latka przyssana do matki...? Twoja córka jest aż tak samotna? Może zainteresuj się tym, co się dzieje w szkole, pogadaj o jej relacjach z koleżankami etc. Mam wrażenie, że tu się dzieje coś złego jakoby obok. Może jest jakoś wykluczona z towarzystwa? Rozwód rodziców nie wymiata przyjaciół z życia dziecka przecież, zwłaszcza 15 letniego. Ona się chyba czegoś lub kogoś boi. Drąż temat i nie daj się zbyć jakimiś wymówkami. Sprawdzaj torby i kieszenie. Może bierze narkotyki i ma jakieś schizy? Wisi komuś pieniądze? Dużo pomysłów mam.
      Ale kluczem jesteś ty i twoja dociekliwość. Coś tu jest nie tak, koleżanko miła. Tego jestem pewna na 100%. Rozwód i jego cienie to trochę taka wymówka dla ciebie, bo nie musisz szukać gdzie indziej. A powinnaś powęszyć.
      Pzdr.
      Ing
      • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 12:44
        Dlatego szukam. Oceny bardzo dobre. Pieniądze ma w ilości, że nie będę pisać, bo chyba mnie zjecie. Dostaje od taty kieszonkowe wyższe od mojej pensji. Odkłada na konto. W domu pomaga. Ludzie podziwiają. Ideał nie dziecko. Tylko , ta samotność i brak radości.
        Była bardzo związana z ojcem, taki domowy team. I nagle pękło. Zresztą ja już kilka lat temu mówiłam, że tak nie może być, że ona jest dla niego całym światem, że wszystko dla niej, a mnie nie ma. A od urodzenia była dla niego tylko córka, córka, córka. Praktycznie zniknęłam z jego życia. I tak to musiało się potoczyć.
        • nangaparbat3 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 15:07
          Chcesz powiedzieć, że ten sam czlowiek nie ma teraz czasu, by sie z nią spotkać?
          CO się dzieje?
          A może on ma depresję? poczucie winy, że odszedl?
          Może, paradoksalnie, potrzebuje Twojej pomocy, żeby moc się z nią spotykać?
          Pisałaś, że Wasze malżeństwo trwało tylko dla niej.
          Teraz piszesz, że bylaś zazdrosna o corkę. To zrozumiale, ale niezaleznie od Twoich racji niszczace dla niej.
          Nie wiem, co z Tobą robi psycholog, ale tu trzeba wglądu w caly Wasz rodzinny układ.
          Przyszło mi do glowy, że może corka zgodzilaby się na terapię rodzinną - dla Ciebie. Że sytuację można przecież opisać tak, że Ty potrzebujesz pomocy, i potrzebna jest Tobie terapia rodzinna, a rodzinna to w Waszym wypadku oznacza Twoja i corki. Przynajmniej bym taki wariant przedyskutowala z psychologiem.
          • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 05:36
            Oczywiście, on ma poczucie winy. To widać. Stąd unika kontaktów z rodziną, znajomych też odrzucił, udaje,, że ich nie zna. Tak naprawdę jakiś kontakt ze swoją przeszłością ma ze mną i córką. Ale to mój upór, żeby dziecko miało ojca. Ja jestem zadowolona, że się od niego uwolniłam. I jako kolega może być.
            Na terapię rodzinną córka się też nie zgadza. W ogóle nie i koniec.
            Aha, ja już naprawdę dużo robię dla córki i męża, by to jakoś funkcjonowało. Trochę z siebie eks też musi dać. Całego życia za niego nie przeżyję.
            • nangaparbat3 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 08:01
              Zgadzam się, ze powinien dać z siebie, usiłuję wymyślic (kiepsko mi idzie sad ), co zrobić, żeby tak sie stało. Nam, po wyprowadzeniu sie jeszcze wtedy męza, bardzo pomoglo, kiedy powiedziałam mu, że jest bardo dobrym ojcem.
              Moze o to chodzi? Twój widzial siebie jako dobrego ojca, a odchodząc od Was ten swój obraz sam rozwalił. Im ważniejsza była dla niego ta rola, tym wiekszą katastrofą jest dla niego odejscie i tym gorzej się zachowuje.
              No nie wiem. Moze bym napisała do niego list. Jaki wciaz jest ważny, jak ona wciaż na niego czeka. Że jest dla Ciebie wciąż dobrym kolegą. Że Ty sie ogarnelaś, ale nie zastąpisz córce ojca. Jakoś tak.
              A jak było podczas tych spotkań w restauracji? Wiesz coś?
        • igge Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 15:53
          Spróbuj umawiać się z babcią na kilkudniowe zabieranie córki do niej np na pieczenie ciasteczek lub innych smakołyków i wspólne czytanie czegoś śmiesznego np wspomnień Jerzego Kisielewskiego. Dałoby Ci to trochę oddechu od córy, nabrałabyś dystansu i zatęskniła za małą. Mogłabyś też spędzać trochę czasu fizycznie blisko np na wspólnej kanapie ale jednocześnie oddzielnie tzn np ona czyta książkę, aTy na kompie też sobie czytasz albo słuchasz muzyki. Kolejna propozycja to kot lub/i pies, którym zajmowałaby się głownie córka. Przytulanie kociaka lub szczeniaka zdjęłoby trochę uwagi córeczki z Ciebie na zwierzaka. Potem rosnąca więź ze zwierzakiem i hmmm miłość, sympatia do niego, obowiązki z dala od Ciebie. Czy Twoja córka nie spędza części swojego wolnego czasu w swoim pokoju, za zamkniętymi drzwiami słuchając np muzyki, czytając, odrabiając lekcje, ćwicząc? Czy jak idziecie do kawiarni to nie możesz kupić jej jakiegoś czasopisma, magazynu o koniach, psach, modzie, fotografii, sztuce, gotowaniu w najbliższym kiosku a sama po chwili rozmowy zostawić ją pogrążoną w lekturze a sama odetchnąć od niej np na zakupach czy spacerze? I wrócić po nią np po godzinie. Albo odwrotnie: klapnąć przy ciachu i kawie czy soku z pomarańczy w kafejce, a ją w tym czasie wysłać po zakupy spożywcze z listą lub bez listy. Może możesz też zorganizować jej jakieś spotkania z koleżanką np córką Twojej znajomej? Wtedy dziewczyny zamykają się w pokoju/ lub zawozicie je do kawiarni/galerii sztuki i zostawiacie na 2 godziny a sama spędzasz czas z dorosłą matką koleżanki córki i naprawdę nie musicie rozmawiać o kosmetykach smile). Do kina też możesz wypchnąć dziecko nie w Twoim towarzystwie ale np z babcią (mi zdarza się wypchnąć 15letnią córę z jej starszym bratem na Sylwestra albo na zakupy smile).
          Twoja córa teraz na pewno potrzebuje ekstra porcji czułości, zachwytu, miłości i zrozumienia od Ciebie ale niestety musisz panować nad swoją chęcią mówienia źle o jej ojcu nawet jak podle i nieodpowiedzialnie wymiguje się od opieki nad jedynaczką.
          Ja zwykle dążę do nadmiernej bliskości ze swoimi dziećmi i mężem i lubię wszystko robić razem czyli jestem trochę Twoim przeciwieństwem i bliskości oni czasem mają powyżej uszu mojej. Ale kiedy mąż wyjeżdża (a spędza pół roku regularnie poza domem) i córka całą swoją uwagę i potrzeby skupia na mnie - mam momentami dosyć i powyżej uszu jej emocjonalności, problemów, ciągłej obecności przy mnie, tego, że tak baaaaardzo mnie potzrebuje i polega na mnie. Zdarza się to rzadko, ale jednak zdarza się, że czuję się tak jak Ty. Twoja córka przywyknie w końcu do dwuosobowej najbliższej rodziny i Ty też przywykniesz choć już teraz twierdzisz radzisz sobie świetnie. Teraz już nie jest tylko i wyłącznie córeczką tatusia ale córeczką mamusi także i coraz bardziej. A za 3-4 lata będziesz tęsknić jeszcze do Waszej bliskości i czasu spędzanego razem. Znowu będą najważniejsze koleżanki córki i koledzy, jej chłopak.
          pozdrawiam serdecznie
          ps ojciec córki zdecydowanie zachowuje się jak Hmmm @#$%^^
          • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 16:40
            Fajne rady smile Aha, kota ma. Niestety kot unika jej jak ognia, ku jej rozpaczy. Toleruje tylko mnie. Niestety sama sobie na to zasłużyła. Jest za głośna i ją męczyła kiedyś w przeszłości. Kot niestety zapamiętał.
            • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 16:58
              Kup, albo weź drugiego kota. Dla niej. Może pomóc. Tylko kot musi być łagodny i lubiacy przytulanie.
              • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 19:41
                Tylko jak zareaguje ten kot? Jest bardzo specyficzny . To brytyjczyk. Fajny, miły, tylko strasznie bojaźliwy. Ale pomyślę, bo pomysł przedni. Już chcę.
                • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 19:47
                  Syn ma brytyjczyka. Kochają sie z drugim kotemsmile A nawet, jak sie z początku nie pokochają, o nowy kot może być w pokoju Twojej córki, nie sadzę, aby była przeciwsmile
                  • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 19:55
                    Mnie to już się oczy świecą na samą myśl. zobaczymy , jak ona.
                    • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 20:09
                      Jeżeli będzie za, to myślę, ze kot mógłby trochę pomóc.
                      Mam też bardzo niepopularną radę. Jako, że to ma być kot terapeutyczny, weź go z hodowli, albo domu, gdzie koty sa dobrze socjalizowane. Żeby było wiadomo, ze to kot "nakolankowy", a nie chodzący własnymi drogami i nie lubiący ludzi. Dlatego odradzam schronisko - to ma być kot, który pomoże na problemy, a nie kot, któremu trzeba pomóc.
                      Chyba, że córka własnie chciałaby pomóc, wtedy co innego.
                      Mops też byłby niezłysmile
                      • berdebul Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 17:00
                        Albo z domu tymczasowego. smile Opiekunowie znają swoje zwierzaki i wiedzą który jest "nakolankowy", przypadkowa hodowla nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.
                        Mops - tylko jeżeli lubi rasę i ma ochotę chodzić z psem na spacery, do weterynarza i sprzątać po nim. wink Nie każdy uznaje to za frajdę.
                        • verdana Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 16.02.15, 19:32
                          Spacer mopsa to mniej--więcej trzy razy po 15 minut. Po pół godzinie mops błaga, aby wrócićsmile A z kotem to do weterynarza sie nie chodzi?
    • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 12:53
      Nie napisałam, że się opędzam, tylko, że jestem zmęczona. Że się martwię. Potraficie doczytać, to co chcecie.
      • lily-evans01 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 14:39
        "mam dość" ; "odpycham ją"... Twoje słowa. Myślisz, że tego nie wyczuwa?
        • ezmd99 Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 15:32
          Dlatego próbuję znaleźć jakieś wyjście. Gdybym miała to w d... , to bym nad tym nie rozmyślała.
    • zeldaf Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 13:47
      A rozmawiałyście otwarcie, jak jest miedzy Wami? Bo wiesz, istnieje jeszcze taka możliwość, że dla niej nie wyglądasz na pozbieraną, ale na smutną i samotną, dlatego stara się Ciebie na swój sposób "rozruszać".
    • misterni Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 14:00
      Co to znaczy, że on raz w miesiącu weekendu dziecku nie poświeci?
      Z nią też rozwód wziął? Kochanka kochanką, ale to wobec córki ma obowiązki i te weekendy powinnaś wyegzekwować. Dziecko czuje się opuszczone, dziwisz się, że do Ciebie lgnie? Tylko Ty jej zostałaś, ojca praktycznie nie ma.
      • lily-evans01 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 14:44
        Pytanie za 1000 punktów - w jaki sposób można to wyegzekwować?
        W sądzie co najwyżej wyegzekwujesz finansowe zaspokajanie potrzeb dziecka, a i to często gęsto w komicznym wymiarze...
        A ilu jest ojców, którzy zakładają sprawę o ustalenie kontaktów, dostają, czego chcieli - po czym odwołują spotkania, nie przychodzą, nie spędzają z dziećmi ustalonej części świąt, wakacji itp. itd.
        Co można im zrobić, bo bardzom ciekawa wink.
        • ezmd99 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 14:48
          Nie ma opcji, by wyegzekwować. Niestety.
      • ezmd99 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 14:47
        Co to znaczy? To, co napisałam. Unika tych spotkań. Nie chce , nie wiem. Nie ma możliwości wyegzekwowania. Nawet prawnie, bo możemy sobie w planie wychowawczym napisać, co chcemy i nic z tym dalej nie robić. Tak naprawdę, to on może być zmęczony, bo dojeżdża codziennie, pracuje w dwóch zakładach pracy. W tamtym domu jest pewnie w granicach 21.30. O 6.00 musi wyjechać. Tam 2 małych dzieci. Dom do ogarnięcia. Naprawdę nie ma lekko. Tylko to jego wybór, nie mój, nie dziecka, jego.
        Ja się nie dziwię, chociaż akurat w jej wieku byłam w o wiele gorszej sytuacji i dałam sobie radę inaczej. tylko każdy jest inny. Widocznie ona tak odreagowuje stres. Mnie wówczas ciągnęło do kolegów i koleżanek.
        • nangaparbat3 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 15:14
          Pogadaj z nim, nie probuj egzekwować, nie obwiniaj, nie czyń wyrzutow i nie opowiadaj o wlasnych potrzebach - skup sie na tym, jak bardzo ona potrzebuje kontaktu z nim, jaki jest dla niej ważny, jak bardzo tęskni. Moze jestes w stanie pomóc jakoś organizacyjnie?
          Ja wiem, chcialabym, zebys schowala dume i własne potrzeby do kieszeni - ale czasem warto, zeby potem było lepiej.
          • ezmd99 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 15:45
            W naszych rozmowach nie ma wyrzutów. Dogadujemy się rewelacyjnie. To jest w ogóle dziwne. Tylko on nie dotrzymuje obietnic. Za czasów małżeństwa wszystko trzymałam w ryzach. W sensie organizacyjnym. Odciążałam go maksymalnie, bo pracuje. Oczywiście ja też, ale mniej. I jest po prostu nieodpowiedzialny. Taki już jest.
            • nangaparbat3 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 16:13
              Nie. Nie wierzę, że nie tęskni, nie chce jej choć czasem zobaczyć.
              Corka bywala u niego w domu?
              jeśli dochodzi do spotkań to jak się odbywają?
              • ezmd99 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 16:24
                Do tej pory rok i miesiąc było 6 spotkań po godzinie każde w restauracji w galerii.
                • nangaparbat3 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 20:01
                  No to spotkaj się Ty z nim w tej galerii i dowiedz, czego trzeba, zeby spotkania byly na dłuże i częściej.
                  Moze corka mogłaby jeździć do niego na weekend czasem?
                  Czy on mieszka daleko od Was? Czy są bezpośrednie połączenia?
                  • ezmd99 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 20:18
                    50 km. Ona w żadnym wypadku nie pojedzie do niego / do niej. To nie wchodzi w rachubę. Rozmowy nic nie dają. Obiecuje i nic. Umawia się z nią np. do kina. Ona dzwoni przed seansem, a on" kino, jakie kino, dzisiaj? Nie , nie mogę , jestem...". aha, sam zaproponował, sam wybrał film, godzinę . Norma.
                    • nangaparbat3 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 20:26
                      No dobrze. A co na to tesciowa?
                      • ezmd99 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 20:47
                        Teściowa dwoi się i troi, by jej ukochana wnuczka była szczęśliwa. Nie rozmawia o ojcu z córką, bo od razu płacze. Dla niej to największa porażka jej życia. Nie pogodziła się z tym i zapewne nie nie pogodzi. Bo jeszcze sposób odejścia jest bardzo istotny. To, żeby miał jakikolwiek kontakt z córką, to moja ciężka praca. Zresztą do rodziców , do brata nie odzywa się od roku. Matka to nawet do niego listy polecone pisała, gdy ojciec przez tą cała sytuacje miał / ma wielkie problemy zdrowotne. Naprawdę wielkie. cud, że żyje.
                        • nangaparbat3 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 22:04
                          ezmd99 napisała:

                          > Teściowa (...) Nie rozmawia
                          > o ojcu z córką, bo od razu płacze. Dla niej to największa porażka jej życia.(...) Matka to nawet do niego listy polecone pisała, gdy ojciec przez tą cała sytuacje miał / ma wielkie
                          > problemy zdrowotne. Naprawdę wielkie. cud, że żyje.
                          To chore.
                          Nie wiem, co jest przyczyną, a co skutkiem, jedno pewne, że wpuszczanie człowieka w poczucie winy to specjalność rodzinna.
                          Ojciec cięzko sie rozchorowal, bo syn zostawił żonę i dziecko. No proszę Cię, Ty to kupujesz?
                          • ezmd99 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 16.02.15, 05:26
                            A kto go wpuszcza w poczucie winy. Przecież na te tematy nikt z nim nie rozmawia. I to on się odciął od rodziny. Od wszystkich. Biedny Misio.
                            • nangaparbat3 Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 16.02.15, 08:10
                              No proszę. Ojciec przez niego sie rozchorował - zabija po prostu wlasnego ojca. Jesli Ty to kupiłaś, to do niego na pewno dotarło. I matka, ktorą syn tak potwornie zawiodł, "największa porażka jej zycia" - a co to jest, jak nie wpuszczanie w poczucie winy? Był tu ostatnio watek o postawie rodziców w sytuacji, kiedy corka ma romans/porzuca męza - przecież nie tylko córki cierpią, synowie chyba też?
                              Może gdyby jego rodzice potraktowali go bardziej po ludzku, i on bardziej po ludzku zachowywalby sie wobec córki. To moze tak działać.
                      • igge Re: Córką jesteś zmęczona? Eksa weź w obroty 15.02.15, 20:57
                        w sumie niby to nieistotne ale też ciekawa jestem co na takie zachowanie syna teściowa...

                        jakoś zdziwiło mnie, że napisałaś, że babcia jest, cytuję, męczona telefonami wnuczki
                        Generalnie myślę, że telefony wnuczki i w ogóle kontakt z wnuczką, ewentualne pomaganie to...sama radość dla babci
                        Może u mnie jest nietypowo bo moje nastolatki kochają babcie ale oganiają się jak mogą od zbyt wielu telefonów, rozmów z babciami. Aczkolwiek piętnastoletnia córka lubi je odwiedzać a nawet pojechac czasem na weeekend.
                        W każdym razie telefony od wnuków to wieeelka radość dla babć i dziadka. Niezależnie od tego kiedy babcie są chore a kiedy nie.
        • misterni Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 16:07
          tak zaadsorbował, że nie ma czasu dla córki? No ale są jeszcze łikendy, a przynajmniej 1-2 w miesiącu powinien poświęcić swojemu dziecku.
          Wiesz co ja bym zrobiła? Pogadała z nim w obecności jego kochanki, ale tak od serca, żeby wiedzieli, że sprawa jest poważna. Ona, w końcu również matka powinna zrozumieć sytuację i może sama zacznie go mobilizować do tych łikendów z córką?
          • ezmd99 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 16:23
            Kochanki nie znam. Na oczy nie widziałam. I raczej sądzę, że to ona chce odciągnąć ojca od córki. Takie mam przypuszczenia. Mam wrażenie, że jego nieliczne spotkania odbywają się w tajemnicy przed nową drugą połówką. Gdy jest na 100% z nią, to nigdy, ale to nigdy nie odbierze telefonu. Nawet gdy córka wydawania po 100 razy. Sądzę, że kobieta nie wie też o naszych okazjonalnych spotkaniach. Chyba się zbyt pewnie po prostu nie czuje.
            • misterni Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 18:29
              No cóż, w takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak porządnie wstrząsnąć eksem.
              Wykorzystaj to, że się dobrze dogadujecie. Spytaj go, czy tak powinny wyglądać jego relacje z córką? Jak długo? I kim on jest, skoro pozwala aż tak sobą sterować i odciągać od własnego dziecka?
              • verdana Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 18:53
                To nic nie da.
                Gdyby eks chciał być z córką, tęskni za nią, to spotykałby sie częściej, niezależnie od wszystkiego. Nie chce. Tyle.
                • nangaparbat3 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 20:10
                  No nie wiem. Znamy jedną opowieść, a są co najmniej trzy. Doświadczenie mi mówi, że każda inna sad
                  • verdana Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 20:20
                    Niezależnie od opowieści, ojciec widział córkę sześć razy w ciągu roku czy półtora. Córka tęskni. Nie widzę tu żadnej możliwości usprawiedliwienia czy innej wersji wydarzeń.
                    • ezmd99 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 20:24
                      I to właśnie są fakty. I nie walczyłam dzieckiem, w ogóle nie walczyłam. Bo wina jest obopólna, obydwoje zaniedbaliśmy to małżeństwo, ale dziecko nie powinno ponosić skutków naszych/ jego wyborów.
                  • ezmd99 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 20:22
                    Oczywiście, ze jego punkt widzenia byłby zupełnie inny. Biedny zapracowany Misio. Pracuje na tak naprawdę utrzymanie trzech domów. staram się przedstawiać fakty. A te są , jakie są. Nie zajmuje się córką. I umawia się i nie przyjeżdża.
                    • nangaparbat3 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 20:28
                      Jak to trzech?
                      • ezmd99 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 20:43
                        Proste - alimenty wysokie tu, mieszkanie puste i życie z kochanką. Tak naprawdę koszty trzykrotne w porównaniu z normalnym domem. Tak sobie w zaokrągleniu napisałam.
                        • nangaparbat3 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 22:11
                          Ja myślę, ze on ma duże szanse umrzeć w najbliższym czasie.
                          • verdana Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 13:14
                            Nanga może miec dużo racji.
                            Piszesz, ze Wasze małżeństwo sie rozwaliło z winy obu stron. A facet został odrzucony przez własną matkę, oskarżany o to, że niemal zabił ojca - tego nie rozumiem, ostatecznie rozwód nie jest aż takim dramatem.
                            Podejrzewam, że on ma tak dosyć oskarżeń, ze nie jest w stanie kontynuować poprzedniego życia, chce sie od niego odciąć.
                            W dodatku nie wiesz, co dzieje sie na spotkaniach z córką. Podejrzewam, że coś, co wpędza go w dalsze poczucie winy. Bo wydaje mi sie, że on sie tych spotkań boi. Może, choć t brzmi dziwnie, byłoby dobrze spotkać sie parę razy w trójkę.
                            I pogadać z teściową, ze nie może odtrącać własnego dziecka, bo robi tak naprawdę dokładnie to samo co on - a Twoja córka to widzi...
                            • ezmd99 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 13:28
                              Nigdzie nie napisałam, że został oskarżony. Nikt z nim o tym nie rozmawiał, no jak rozmawiać z osobą, z która nie ma żadnego kontaktu. Choroba ojca to rozległy zawał. Ciężko nie powiązać z sytuacją. Padł na zawał w momencie kiedy się dowiedział. Nikt go o nic nie oskarża.
                              A jeśli chodzi o rozpad małżeństwa, błędy popełnialiśmy oboje, Z tym, że ja nie zdradzałam kilka lat nie porzuciłam rodziny. Do swoich błędów potrafię się przyznać. Nie ma takiej sytuacji by małżeństwo się rozwaliło z winy jednej osoby. Są przyczyny, są konsekwencje.
                              Jeśli chodzi o odcinanie się od przeszłości, zawsze tak miał. Dlatego np nie miał żadnych znajomych, przyjaciół, żadnego życia przede mną. Nic , pustka. Ale to już mam przerobione. I nie interesuje mnie w tej chwili.
                              To on wszystkich odtrącił, bo tak łatwiej.
                              • nangaparbat3 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 15:52
                                ezmd99 napisała:

                                > Choroba ojca to rozległ
                                > y zawał. Ciężko nie powiązać z sytuacją. Padł na zawał w momencie kiedy się do
                                > wiedział. Nikt go o nic nie oskarża.

                                no.
                                • triss_merigold6 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 16:03
                                  Hm... obciążanie pani byłej żony za to, że tatuś przestał utrzymywać kontakty z nastoletnią córką, jego ojciec miał zawał, a teściowa nie jest w stanie się z synem skontaktować jest nieco przesadne, nie uważasz?
                                  • nangaparbat3 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 16:21
                                    Do głowy by mi nie przyszlo obwiniac o to byłą żonę. Jesli o coś, to o bezkrytyczne kupowanie tych bzdur o zawale.
                                    Chodzi mi o nakreślenie sytuacji exa. Dopiero co oburzałysmy sie odrzuceniem corki przez rodziców - nie widzę specjalnej rożnicy.
                                  • ezmd99 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 16:49
                                    Ja generalnie w ogóle nie obciążam pani za nic. Zrobiła mi wielka przysługę. Już tu kiedyś pisałam, że wyśle jej w podzięce kwiaty. Ale swoje spostrzeżenia mam.
                                    Teściowa nie jest się w stanie z synem skontaktować. Szczerze, lata mi to. Znam rodzinę, gdzie ojciec odszedł i nie odezwał się do nikogo do końca życia. Teraz walczą z odrzucaniem spadku , po 60 latach. Tak też się zdarza.
                                    Ojciec miał zawał, lata mi to. Może był chory, może miał kaprys mieć zawał. Syn nie czuje obowiązku , żeby pójść do szpitala odwiedzić ojca. Problem ojca i syna, nie mój, może ojciec zasłużył.
                                    Ale unikanie kontaktów z własnym dzieckiem nie lata mi.
                            • akniwlam Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 13:42
                              Ja przepraszam, ale facet jest dorosły, jak go rodzice odrzucają z powodu nowego związku, to rozumiem, że to bolesne, ale czy on się na nich w ten sposób odgrywa, że porzuca własną córkę? Jeśli z powodu tej szalonej częstotliwości spotkań z własnym dzieckiem ojciec ma poczucie winy, to dobrze chyba, że je ma, może żeby je zniwelować ruszy tyłek i z nią pójdzie do tego kina. A jeszcze lepiej - na spacer, żeby porozmawiać i solennie obiecać, że po rozstaniu z jej matką ona, córka, mimo wszystko pozostaje w jego życiu jedną z najważniejszych osób. Bo dziewczyna wciąż dostaje sygnały, że tatuś był i kochał, ale teraz ma nową rodzinę, a ona spada w jego terminarzu na miejsce gdzieś pomiędzy dentystą a mechanikiem samochodowym, wizyta raz na parę miesięcy. I płaci się jej hojnie za tę "usługę" i bycie nieabsorbującą (kieszonkowe).
                              Autorka nie jest odpowiedzialna za kontakty byłego męża z jego rodzicami, jest odpowiedzialna za swoje dziecko i to o tej sprawie powinna z nim rozmawiać. Cokolwiek się dzieje na spotkaniach z córką, choćby młoda zrobiła mu nieziemską scenę zazdrości w miejscu publicznym, to on sobie na to usilnie zapracowuje, porzucając ją, opuszczając kolejne spotkania, nie kontaktując się z nią z własnej woli. Nie wiem, może on właśnie do tego dąży, żeby móc się na córkę obrazić, żeby mu dała pretekst. Jeśli facet ma poczucie winy, to dobrze, bo ma powody, żeby je mieć. Poczucie winy bywa skutecznym motywatorem do zmian, chociaż oczywiście nie zawsze zdrowym.
                              Zresztą - kto powiedział, że to jego rodzina z nim zerwała kontakty, a nie na odwrót? Może to on sam pod wpływem nowej pani te kontakty ograniczył albo zerwał? (Pojawiła się wypowiedź, że on gdy jest w domu partnerki nie odbiera telefonów, choćby córka tysiąc razy wydzwaniała - czyli pani raczej nie sprawia wrażenia otwartej na kontakty i chętnej na zszywanie patchworkowej rodziny...) Może dlatego babcia ma takie poczucie porażki życiowej, że własne dziecko ją porzuciło?
                              • verdana Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 14:21
                                Ale tu nie chodzi o to, aby dociekać czy facet sobie zapracował na coś , czy nie. Chodzi o to, aby częściej spotykał sie z córką.
                                • akniwlam Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 22:15
                                  No toż właśnie piszę - może do spotykania i angażowania się w życie dziecka zmotywuje go poczucie winy. Wiem, że to niebezpieczna motywacja, że łatwo może zostać spaczona - ale uzasadnione, adekwatne do sytuacji wyrzuty sumienia są potężną siłą, którą można wykorzystać do zmiany na lepsze. W tej chwili ważne, żeby zaczął się z dzieckiem spotykać, a czy zmotywuje go głębokie uczucie radości na widok kochanej osoby, czy poczucie winy, to już na razie mniej ważne... W dalszej perspektywie oczywiście ważne, ale doraźnej ulgi bym nie lekceważyła.
                              • ezmd99 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 14:29
                                Nikt go nie odrzuca, to on się wymiksował. Matka jest niezadowolona, ale nie miała jeszcze możliwości od roku z nim porozmawiać. O stosunku matki do całej sytuacji wiem od męża bratowej. Od brata od roku nie odebrał ani razu telefonu. A tu akurat jest taka sytuacja, że z bratem zawsze miałam na pieńku i jest całkowicie po stronie eks. Poza tym nieważne, jak siły się rozkładają. Dla mnie nie ma to znaczenia. Niekiedy ludzie do siebie nie pasują i mimo starań nic z tego nie wychodzi.
                                Jeśli chodzi o nową panią, to tutaj jestem pewna, że nie chce szyć rodziny patchworkowej. Że liczy się tylko ona. Ich związek też nie jest moją sprawą. Z dużym prawdopodobieństwem mąż jej naopowiadał cudów na kiju i o mnie i o dziecku i dlatego ona chroni go przed złą rodziną. Tak to wynikało z rozmów z jej mężem. A tendencje do opowiadania złych rzeczy miał, bo często dowiadywałam się, co o mnie mówił. W sumie nieważne. Tylko tak sobie myślę, że dziewczyna go chroni przed nami.
                                • nangaparbat3 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 16:06
                                  ezmd99 napisała:

                                  > Nikt go nie odrzuca, to on się wymiksował. Matka jest niezadowolona, ale nie
                                  > miała jeszcze możliwości od roku z nim porozmawiać.

                                  A co bylo w listach poleconych?

                                  >ńst mąż jej naopowiadał cudów na kiju i o mnie i o dziecku
                                  > i dlatego ona chroni go przed złą rodziną. Tak to wynikało z rozmów z jej męż
                                  > em.
                                  A tendencje do opowiadania złych rzeczy miał, bo często dowiadywałam się,
                                  > co o mnie mówił. W sumie nieważne. Tylko tak sobie myślę, że dziewczyna go
                                  > chroni przed nami.

                                  Popatrz - rozmawialaś z jej mężem, ktoś Ci przekazywał, co mąż o Tobie mówi - a Ty sądzisz, że on nie wie, co o nim mówią jego właśni rodzice?
                                  • ezmd99 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 16:43
                                    > A co bylo w listach poleconych?

                                    Nie wiem, nie czytałam. Prośba o spotkanie na pewno, reszty nie wiem.

                                    > Popatrz - rozmawialaś z jej mężem, ktoś Ci przekazywał, co mąż o Tobie mówi - a
                                    > Ty sądzisz, że on nie wie, co o nim mówią jego właśni rodzice?
                                    Rozmawiałam z jej mężem, jeszcze w okresie, kiedy mąż próbował do mnie wrócić. Nie wiedziałam na czym stoję. Nikt mi nie przekazywał, okazywało sie np na imprezie. Nikt nie przychodził i nie mówił, a M to powiedział. Samo wychodziło.
                                    Nanga zawsze stajesz po stronie uciśnionych i chwała ci za to. Naprawdę podziwiam cię.
                                    • triss_merigold6 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 16:45
                                      Nanga po prostu każdego faceta po rozwodzie utożsamia ze swoim byłym mężem, którego wciąż darzy uczuciem.
                                      • nangaparbat3 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 16:55
                                        Oj, Sybilla z Ciebie smile
                                    • nangaparbat3 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 16:57
                                      Każdy jest tak czy owak ucisniony, kiedy się to zobaczy, to często łatwiej sie dogadać.
                                      Ale podziwiac nie ma co, moja mama tak ma i okropnie mnie tym wkurza - co usiłuje kogoś obgadać, to go broni, wsciec się można big_grin
                                      • akniwlam Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 22:00
                                        Ale sama chyba przyznasz, że w tej sytuacji najbardziej pokrzywdzona jest 15-latka, którą tatuś olewa. Pewnie, że facet ma swoje powody, znalazł się w trudnej sytuacji, może się czuć odrzucony, pokrzywdzony, ale on jest dorosły i sam wybrał. Córka niczego nie wybierała, nie panuje nad tą sytuacją i nie jest jej winna. Cokolwiek nie robią, nie mówią, nie wysyłają w listach poleconych dorośli, nie ona za to odpowiada.
                                        A za to, co robi rodzina męża, nie jest też odpowiedzialna Ezmd, tylko za to, co robi sama... Jakoś nie wierzę, żeby za nim biegała z wałkiem i oskarżała o całe zło tego świata i zawał ojca.
                                        • nangaparbat3 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 16.02.15, 23:12
                                          Oczywiście.
                                          co do odpowiedzialnosci w pełni sie zgadzam, i co do krzywdy dziecka - nie ma cienia wątpliwości.

                                          Mnie nie chodzi o odpowiedzialność, tylko o niemożność.Wydaje mi sie, ze on sobie zgotowal los, ktory go przerasta - czy raczej przygniata, miażdży. Gdyby nie było dziecka - krzyz na drogę. Ale dziecko jest, tęskni, a nawet wydaje się mieć poważne psychologiczne problemy.
              • ezmd99 Re: Czyli jak rozumiem nowy dom go 15.02.15, 19:45
                Kim jest ? Mogę napisać, był i jest przede wszystkim tchórzem.
    • solejrolia Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 20:47
      no to chyba nie masz wyjścia, i czy chcesz czy nie, musisz jej poświęcic maksa swojego czasu. po to by odbudowała poczucie bezpieczeństwa.
      może znajdźcie jakies wspólne hobby? nie wiem jakie, może zapiszcie się na finess czy inna zumbę, będziecie razem, ale jednak inaczej.
      pomyśl co sprawiłoby wam obu przyjemność.
      ale nie rezygnuj i próbuj ją namówić na spotkanie z psychoterapeutą, bo że teraz jest na nie, to za jakiś czas może okazać się gotowa z kims takim porozmawiać.
      może wyjaśnij jej czego można oczekiwać po takiej rozmowie z psychoterapeutą :
      opowiedz jej o tym językiem korzyści- co zyska na takich rozmowach, że ktos ją wysłucha a to pozwoli jej wygadać się, że można pewne emocje nazwać, że pani pokaże jak znaleźć swoją metodę i sposób na stres i zły nastrój.

      • igge Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 21:04
        strasznie trudno namówić na coś na co nie ma ochoty i czego zdecydowanie nie chce 15letnią dziewczynkę. wiem coś o tym. w zasadzie to niewykonalne niestety
        • solejrolia Re: Czy moje zachowanie jest normalne? 15.02.15, 21:11
          jak córka miała stany depresyjne to tez ją wzięłam na takie spotkanie, ale współpracować nie chciała. tzn. na spotkaniu wszystko ok, a potem w domu powiedziała, że obcej kobiecie nie będzie o sobie opowiadać. ale jak po jakims czasie ponowiłam propozycję, to nie dość, że córka bardzo fajnie wszystko przepracowała pod okiem specjalisty, to i efekty widzę do dziś.
          dlatego napisałam, że za jakiś czas warto ponowic propozycję spotkania, nasze dzieci głupie nie są, jak powiemy im w rozsądny sposób, czego mogą się spodziewać, to może akurat zaskoczy tym razem. w każdym razie warto spróbować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka