Dodaj do ulubionych

Projekt Szczęście

15.02.15, 22:15
Jest taka książka Gretchen Rubin. Opisuje tam, jak postanowiła poprawić sobie jakość życia i rozpisała szczegółowy plan działań na rok, taki menedżerski, niemalże z wykresami efektywności smile W pierwszym miesiącu realizowała mocne postanowienie "sprzątać, spać i ćwiczyć", w drugim dodała "dbać o relacje międzyludzkie", w trzecim "cieszyć się z porażek i prosić o pomoc" i tak dalej.

Myślicie, że to może działać?
Jesteście szczęśliwe?
Obserwuj wątek
    • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:17
      hehe
      dokładnie cos takiego zaczelam robic
    • gazeta_mi_placi Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:18
      Ha ha, z porad książek psychologicznych wyrasta się najdalej w wieku 23 lat big_grin W czwartym miesiącu nie kazała srywać na różowo? big_grin
    • na_pustyni Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:28
      Ni hu hu nie jestem, jestem cyniczną pesymistką, która nie wierzy w cud-plany.
    • solejrolia Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:30
      pewnie, że tak, to może zadziałaćsmile

      u mnie to by zadziałało na 100%
      ja jestem typem zadaniowca, rozpisanie na kartce jakiś planów, czy zamiarów, ujęcie w harmonogram tego, co siedzi w głowie, powieszenie tej kartki w widocznym mijescu, albo chociaż niech to będzie w notesie do którego zaglądam- tak, pomaga mi.
      bo nie tracę z oczu moich celówwink
      i z czasem realizuję sobie punkt po punkcie to, co sobie wyznaczyłam.
      tylko 2 rzeczy: moje plany, zamiary są zawsze realne do zrobienia- ambitne ale zawsze realistyczne. i nie twierdzę, że w miesięcznych okresach rozliczeniowych, raczej tak luźno określam czas np. do końca wiosny, albo do wakacji.jeśli w danym czasie "nie wyrobię się", a plan nie traci na aktualności, to przepisuję go na kolejny okres. (teraz mi sie nie udało, ale nadal chcę to zrobić, zatem daję sobie ponownie czas do zimy)

      tak, jestem szczęśliwa.

      jedno co zrobiłam z nagła, bez postanowienia, zaplanowania, i całkowicie spontanicznie, to z dnia na dzień rzuciłam fajki. o.
      • verdana Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:33
        Nie, szczęścia nie osiąga sie realizacją planów. Realizacją planów można osiągnąć zrealizowanie planu, czyli co najwyżej satysfakcję.
        • solejrolia Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:36
          no to jestem usatysfakcjonowana
          i zadowolona z tego co osiągamsmile
        • kocianna Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:37
          No niby tak. Ale jeśli zaczniesz biegać i lepiej się odżywiać, to lepiej się poczujesz. Jak będziesz dbać o właściwą komunikację w związku, może być bardziej satysfakcjonujący. Jak nauczysz się prosić o pomoc, będzie ci łatwiej. Jeśli będziesz celowo wyszukiwać pięciu pozytywów na każdy negatyw... w efekcie twoja jakość życia się podniesie. A miesiąc to akurat tyle czasu, ile trzeba na wyrobienie nawyku.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:38
            Ale to trzeba sobie plan pisać ku temu?
          • pe.tronela Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:43
            > No niby tak. Ale jeśli zaczniesz biegać i lepiej się odżywiać, to lepiej się po
            > czujesz


            Mozesz zaczac byc nieszczesliwa i do tego jeszcze zmeczona tym bieganiem wink .
            Gretchen Rubin to bardzo znudzona zona bardzo bogatego Amerykanina.
            Sa madrzejsze ksiazki na ten temat.
          • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 23:25
            A jak postanowisz być szczęśliwa to będziesz.
            Szczęście to stan umysłu, nie fakty.
            Tę samą rzeczywistość każdy postrzega inaczej.
            • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:29
              ale jak jest ujowo to wmawianie sobie ze jesteśmy szczęśliwi jest bez sensu
              • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 16:36
                Wmawianie sobie, tak, jest bez sensu.
                Dlatego ja nie pisałam o wmawianiu tylko o byciu szczęśliwym.
                Bo tylko od nas zależy czy będziemy, nie od okoliczności zewnętrznych.
                • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 18:15
                  To mit. Sa okoliczności zewnętrzne, które wykluczają bycie szczęśliwym.
                  • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 18:52
                    verdana napisała:

                    > To mit. Sa okoliczności zewnętrzne, które wykluczają bycie szczęśliwym.

                    Jakie to sa okoliczności? Podaj przykłady.
                    • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 19:39
                      Ciężka choroba w domu, śmierć bliskiej osoby, skrajny niedostatek, ciężka choroba dziecka, nieszczęście, jakie spotkało kogoś bliskiego, poważne kłopoty w pracy, bezpłodność, gdy marzy sie o dziecku, ciąża, gdy sie dziecka mieć nie może i wiele, wiele innych.
                      • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 19:51
                        Dotyczą mnie niektóre z wymienionych przez Ciebie rzeczy.
                        Jestem szczęśliwa.
                        Co nie znaczy, że zawsze mam dobry humor, to nie są tożsame pojęcia.
                        To nie okoliczności zewnętrzne decydują o naszym poczuciu szczęścia lub jego braku.
                        • triss_merigold6 Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:03
                          Z piramidą Maslowa nie wygrasz. Podstawowe potrzeby muszą być zaspokojone, żeby w ogóle odczuwać brak silnego dyskomfortu.
                          • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:13
                            Toteż ja nie piszę o permanentnym głodzie i życiu w kraju ogarniętym wojną domową.
                            Myślałam, że rozmawiamy o nas czyli a większość z nas żyje w krajach stosunkowo bezpiecznych i ma zaspokojone podstawowe potrzeby z piramidy: ma gdzie mieszkać, co jeść, co na siebie włożyć, ma koło siebie kogoś bliskiego mniej lub bardziej.
                            Przynajmniej ja do takiej perspektywy się odnoszę w tej dyskusji.
                            • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:16
                              Nie bardzo wierzę w szczęście kogoś, komu umiera dziecko. Albo kto stracił pracę i jest zagrożony eksmisją.
                              • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:19
                                Szkoda mi jakoś wdawać się z Tobą w dyskusje.
                                Czytam forum życie rodzinne i widzę jak lubisz być przeciw dla samego bycia i czepiania się ludzi.
                                Nie lubię tego.

                                Podajesz przykłady skrajne.
                                Śmierć dziecka to jedno z najtrudniejszych doświadczeń jakie może spotkać człowieka.
                                Ale większości ludzi, na szczęście, nie spotyka.

                                A ja piszę o przeciętnym zwykłym człowieku.
                                I o całkiem przeciętnej codzienności.

                                A przede wszystkim o zasadzie: że poczucie szczęścia zelży od naszego stosunku do rzeczywistości a nie od tego jak ta rzeczywistość obiektywnie wygląda.
                                • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:22
                                  no ale wtedy to jest samooszukiwanie się
                                  • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:24
                                    A niby czemu?
                                    Jest jakiś ogólny wzorzec szczęścia?
                                    Jest gdzieś napisane jakie warunki muszą być spełnione by człowiek był szczęśliwy?
                                    Jednemu wystarcza to, co ma, inny nigdy nie będzie szczęśliwy, bo zawsze będzie widział to, czego nie ma.
                                    • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:38
                                      Przeciętna codzienność to także niezbyt udane małżeństwa, rozwody, dzieci sprawiające problemy. Wygląda na to,z ę człowiek ma być szczęśliwy niezależnie od okoliczności. Naprawdę tak nie jest.
                                      • triss_merigold6 Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:39
                                        Może być, przy odpowiednio głębokim upośledzeniu umysłowym.
                                      • ib_k Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:05
                                        verdana napisała:
                                        Wygląda na to,z ę człowiek ma być szczęśliwy niezależnie od ok
                                        > oliczności. Naprawdę tak nie jest.

                                        mylisz się , człowiek MOŻE być szczęśliwy niezależnie od okoliczności, Naprawdę tak jest...
                                        • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:31
                                          Nie, taki stan potrafią osiągać wyłącznie ludzie, którzy umieją wejść w stan bardzo głębokiej medytacji, zbadano to. Jest ich pewnie kilku na Ziemi. Wszyscy inni ludzie są zależni od okoliczności, a konkretnie od swoich myśli na temat okoliczności, nad którymi nie panują. Teoretycznie mogą zapanować, ale nie panują, bo niemożliwe jest ustawienie sobie wszystkich swoich przekonań tak, jak by się chciało, głównie z powodu dużej liczby tych przekonań. Żebyś sobie ustawiła wszystkie swoje myśli tak, jak byś chciała, musiałabyś żyć pewnie z 500 lat.
                                          • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 23:24
                                            Być może są ludzie, którzy sa szczęśliwi, nawet jak widzą czyjeś nieszczęście, gdy umierają im najbliżsi, a komornik czeka za drzwiom.
                                            Może są. Tylko wolałabym ich nigdy nie poznać.
                                            • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 23:35
                                              Ano właśnie, to jest ta różnica między człowiekiem a cyborgiem.
                                    • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:38
                                      >Jest gdzieś napisane jakie warunki muszą być spełnione by człowiek był szczęśliwy?
                                      na czole suspicious

                                      jeśli w danej rzeczywistości w danym miejscu czy z danymi ludzmi nie jestem szczesliwa to niezależnie od tego co sobie będę wmawiać i jak długo sobie to będę wmawiac szczesliwa się nie stane
                                      • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:50
                                        rhaenyra napisała:

                                        > jeśli w danej rzeczywistości w danym miejscu czy z danymi ludzmi nie jestem sz
                                        > czesliwa to niezależnie od tego co sobie będę wmawiać i jak długo sobie to będę
                                        > wmawiac szczesliwa się nie stane

                                        Nie chodzi o wmawianie sobie, ale o sposób patrzenia na zycie.
                                        • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:51
                                          tzn?
                                          mam wujowego meza zyje w wujowym mieszkaniu i otacza mnie milion wujowych rzeczy i co ?
                                          • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:56
                                            Jak to co? Szukac rozwiązania.
                                            • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:59
                                              no jak przecież dopiero twierdzilas ze to stan umysłu i nie ma nic wspólnego z otaczajaca rzeczywistoscia
                                              weź się zdecyduj
                                              • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:03
                                                No wlasnie tak pracuje mój umysl. Mowi - kochana, przecież nie będziesz marnować zycia z tym ujowym mezem, zobacz jaki swiat i zycie sa piekne, Szkoda czasu dziewczynko, bierz się do roboty. I tralalaa
                                                • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:07
                                                  ale przecież to jest zupełnie co innego

                                                  zmienianie chlopa to zmienianie faktow, a nie stanu umysłu
                                                  zmienanie stanu umysłu to by było gdybys przestala myslec ze jest cujowy i zaczela myslec ze jest cudny
                                                  • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:17
                                                    Chyba zartujesz.
                                                  • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:20
                                                    zdecyduj się
                                                  • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:28
                                                    No właśnie - to jak jest z tymi faktami twoim zdaniem, mają wpływ na szczęście czy nie? Bo się zgubiłam.
                                                  • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:28
                                                    Ale na co? Chyba mnie z kims mylisz.
                                      • iwoniaw Nie chodzi o wmawianie sobie, no i pani od książki 16.02.15, 21:07
                                        o której wspomina Kocianna też nie mówi o wmawianiu sobie czegokolwiek, tylko o działaniu. IMO w rozsądny sposób, bez rzucania się z motyką na słońce, a właśnie poprzez wyrabianie sobie - w rozsądnym tempie - kolejnych nawyków prostujących kolejne pogmatwane rzeczy w otaczającej rzeczywistości.
                                        I z moich doświadczeń wynika, że właśnie zaczynanie od czysto fizycznych, prostych, powolnych zmian (ćwiczę 10-15-13 minut, wywalam codziennie śmieci, sprzątam przez kwadrans, ograniczam kontakt z X, zapisuję się do lekarza) jest dobre i skuteczne. Gdy zaczynamy widzieć 1-2-3 posprzątaną powierzchnię, 1-2-3 kg mniej na wadze etc., to i motywacji do kolejnych działań jakby łatwiej nabrać.
                                        Dlatego tak, uważam, że to może się powieść. Tylko trzeba zacząć i wytrwać.
                                        • rhaenyra Re: Nie chodzi o wmawianie sobie, no i pani od ks 16.02.15, 21:08
                                          ale wlasnie ja i kocia mówimy o planach a pani jezowa mowila o czyms przeciwnym
                                        • memphis90 Re: Nie chodzi o wmawianie sobie, no i pani od ks 17.02.15, 17:10
                                          > a właśnie poprzez wyrabianie sobie - w rozsądnym tempie - kolejnych nawyków pro
                                          > stujących kolejne pogmatwane rzeczy w otaczającej rzeczywistości.
                                          Cieszenie się z porażek to dobry nawyk? Nie, dziękuję. Miałam mobbing przez ostatnie 2.5 roku mojego życia i mam się z tego cieszyć? Oh, ah, ależ zdobyłam doświadczenie, jestem teraz mądrzejsza, to mi naprawdę dużo dało, tak? No właśnie, że nie. To była porażka i doświadczenie, którego zdecydowanie wolałabym nie mieć. Niczego dobrego mi to nie przyniosło i nie jestem przez to mądrzejsza, silniejsza czy lepsza.
                          • minor.revisions Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:25
                            Ale można odczuwać silny dyskomfort, a jednocześnie być szczęśliwym.
                      • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:25
                        Wszystkim ludziom, których dotknela choroba, smierc czy inna strata, odmowilas niniejszym prawa do szczęścia.

                        Nie masz racji. Człowiek, który ma potrzebe bycia szczęśliwym, będzie nawet w takich okolicznościach, które tu wymienilas. Oczywiście, nie będzie tanczyl na pogrzebie, ale tak jak moja przyjaciolka, pochowa dziecko, pogrąży się w zalobie, a potem urodzi jeszcze troje. Ona jest szczęśliwym człowiekiem.
                        Nie ma takiego nieszczęścia z którego człowiek nie może się podnieść i być szczęśliwy.

                        • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:28
                          Uff, nie jestem sama ze swoim podejściem smile
                          • igge Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:19
                            nie jesteś sama. ja też tak myślę. Wiele lat temu myślał podobnie Epiktet, Seneka, Marek Aureliusz
                            • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:21
                              big_grin
                            • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 22:24
                              Miło być w dobrym towarzystwie i cieszyć się szczęściem, prawda? smile
                              • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 23:25
                                Nie, oni o tym pisali. Czy byli przy tym szczęśliwi - nie mamy pojęcia.
                        • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:29
                          Nieprawda, człowiek nie jest oderwany do rzeczywistości. Można być szczęśliwym mimo różnych złych rzeczy, które się przytrafiają, ale nie ma na świecie ludzi, którzy zawsze są szczęśliwi, całe życie i bez względu na to, co im się przydarzy. Po prostu jednego unieszczęśliwia to, innego tamto.
                          • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:40
                            Czym innym jest prawo do szczęścia w przyszłości, czym innym bycie szczęśliwym tu i teraz.
                            I czym innym możliwość bycia szczęśliwym mimo nieszczęścia, a czym innym niemal obowiązek bycia szczęśliwym, bo przecież jedno dziecko umarło, ale ma sie jeszcze dwoje.
                            Znam parę takich osób. One bywają zadowolone z życia, bywają pogodzone z losem, ale szczęśliwe nie są.
                            • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:55
                              Pełna zgoda.
                            • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:59
                              verdana napisała:

                              > Znam parę takich osób. One bywają zadowolone z życia, bywają pogodzone z losem,
                              > ale szczęśliwe nie są.

                              Z poczuciem szczescia jest jak z innymi talentami - jednym dano, drugim nie. Wierze jednak, ze mimo braku talentu do bycia szczęśliwym, można się tego nauczyć.
                              • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 22:23
                                Bo można.
                                Trzeba najpierw chcieć.
                                Ale większość dyskutantek woli uważać, że szczęście nie zależy od nich tylko tak im się pechowo życie ułożyło.
                                I wolą być nieszczęśliwe.
                                Więc są.
                                • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 23:27
                                  Nie, alternatywą szczęścia niezależnie od okoliczności, zawsze i wszędzie nie jest bycie nieszczęśliwym.
                                  Nie czuję obowiązku bycia szczęśliwa na okrągło, niezależnie co sie przydarza. To musi być bardzo uciążliwe, nie móc sobie pozwolić na bycie czasem nieszczęśliwym.
                                  • pani.jezowa Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 01:11
                                    I dokładnie o taką formę dyskusji mi chodziło, gdy pisałam o Twoich wpisach na życiu rodzinnym.
                                    I dlatego nie widzę sensu w dyskusji z Tobą.
                                    Bo Twoim celem nie jest próba zrozumienia drugiej osoby, poznania jej punktu widzenia, zrozumienie motywów, nawet nie jest tym celem przekonanie kogoś do Twoich poglądów.
                                    To jest sprzeciwianie się dla samego sprzeciwu.
                                    Dlatego ja dziękuję.
                                    • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:05
                                      Innymi słowy, dyskusja polega na zgadzaniu się z Twoimi poglądami. I Twoim punktem widzenia.
                                      Osobliwa dyskusja...
                                    • jerry9 Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:36
                                      cienka jesteś po prostu i ociężała intelektualnie najprawdopodobniej.
                                      • laquinta Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 12:14
                                        Verdana cie naslala czy tak sama, z wlasnej inicjatywy?

                                        • jerry9 Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 16:36
                                          z własnej inicjatywy. Forum czytam z rzadka nie mam pojęcia kto to verdana. I nie sama tylko sam - jestem facetem.

                                          Pani jeżowa przypomina mi moją szefową z byłej roboty - ona też wskazywanie słabych stron, niedoróbek w jakimś projekcie, pokazywanie że jeszcze na jakąś opcję trzeba się przygotować uznawała za "sprzeciwianie sie dla samego sprzeciwu". Nie mogła znieśc że ktoś ma szerszy ogląd niż ona i widzi rzeczywistość troche bardziej skomplikowaną.
                                          Generalnie wypisz wymaluj pani jeżowa w tym wątku.

                                          "Bo Twoim celem nie jest próba zrozumienia drugiej osoby, poznania jej punktu widzenia, zrozumienie motywów, nawet nie jest tym celem przekonanie kogoś do Twoich poglądów" - pisze pani jeżowa której celem jest próba zrozumienia drugiej osoby i poznania jej punktu widzenia. Tak bardzo stara sie ten punkt widzenia i motywy poznać i że 2-krotnie oświadcza, iż nie widzi sensu dyskusji z verdana.
                        • memphis90 Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 17:14
                          Człowiek, który ma potrzebe bycia szczęśliwym, będzie nawet w t
                          > akich okolicznościach, które tu wymienilas.
                          I w momencie, kiedy chowała dziecko do trumny też uważała, że jest szczęśliwa? No litości, nie dośc, że nawet rodząc dziecko pochwowo mamy mieć orgazm, to jeszcze nie wolno nam się czuć nieszczęśliwym chowając do grobu najbliższych, bo świadczy to o złym podejściu do życia???
    • zuleyka.z.talgaru Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:35
      Tworzenie i realizacja takiego planu mi szczęścia nie przyniosłaby. Brak miejsca na spontan.
    • kk345 Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:42
      > Jesteście szczęśliwe?

      Osobiście jestem szczesliwa tak zupełnie bez żadnego planu i teraz nie wiem, czy się liczy...
    • asia_i_p Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 22:48
      Na mnie z pewnością by zadziałało, bo mnie samo pisanie planów i list zadań uszczęśliwia. Co więcej, szczęścia tego w żaden sposób nie likwiduje fakt, że nie zawsze te plany się udaje zrealizować - luzik, nie szkodzi, napiszę sobie plan naprawczy. A przy niektórych zadaniach rysuje sobie paski postępu i stopniowo zakolorowuję, fajnie jest też użyć kolorów. Duże plany doskonalenia swojego życia tworzę trzy razy w roku - Nowy Rok, urodziny, początek roku szkolnego, małe praktycznie co tydzień.
      • iwoniaw Siostro! :-D 16.02.15, 21:09
        Mam tak samo! Już narysowanie sobie dobrego planu podnosi mi nastrój o 80% A listy sporządzam non stop big_grin
        • paul_ina Re: Siostro! :-D 17.02.15, 02:33
          Ja jestem na to za leniwa, ale bardzo uspokaja mnie myśl, że mogłabym zrobić plan, listę...
    • a.va Re: Projekt Szczęście 15.02.15, 23:20
      Nie, tak się nie da osiągnąć szczęścia, zgadzam się z Verdaną. Ale można zrealizować zadania, na których ci zależy, wyrobić sobie nawyki, które chcesz wyrobić, przestawić się na inne tory działania, to też cenne.
    • morgen_stern Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:40
      Nie wierzę w szczęście jako stan ciągły, kojarzy mi się to raczej z napadami manii i euforii niż z czymś zdrowym. Szczęście to epizody, ulotne chwile, miłe wydarzenia. Uporczywe dążenie do osiągnięcia szczęścia prowadzi raczej do frustracji, bo jest po prostu niemożliwe. Życie to także nuda, stagnacja, przykrości, kłótnie, poczucie osamotnienia (nawet chwilowe), niesprawiedliwość, śmierć, łzy, rozczarowanie. Jak wyeliminować te zjawiska z życia? Nawet wyprowadzka na wyspę nas przed tym nie uchroni.
      Natomiast wierzę w pracę nad sobą, by te wszystkie przykre rzeczy znosić z większym spokojem i zaakceptować to, że są. Bo właśnie takie jest życie i inne nie będzie.
      • morgen_stern Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:42
        A, jeszcze dodam, że znacząco zadowolenie z życia podnosi uporządkowanie go w każdym aspekcie, materialnym i duchowym. A ustawiczna i reklamowana pogoń za szczęściem przynosi więcej szkody niż pożytku.
        • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:46
          >A, jeszcze dodam, że znacząco zadowolenie z życia podnosi uporządkowanie go w każdym aspekcie, >materialnym i duchowym

          zdaje się ze w tym projekcie wlasnie o to chodzi
          • morgen_stern Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:52
            Ale już nazwanie tego "projekt szczęście" to marketingowe mieszanie ludziom w głowach.
            • triss_merigold6 Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:57
              Kolejny wariant pop psychologii dla ludzi, którzy chcieliby dostać proste recepty na wszystko.

              Mówiąc otwartym tekstem, nikt nikomu nie obiecywał, że będzie miał szczęśliwe życie i w ogóle szczęście nie jest żadnym przywilejem czy szczeblem do osiagnięcia. Można 3/4 życia odczuwać łagodną melancholię i czuć się z tym ok. tongue_out
              • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 13:01
                o matulu
                co to koziorożec czy co ?
                • triss_merigold6 Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 13:09
                  Koziorożec.
                  Aczkolwiek nie odczuwam łagodnej melancholii, to był tylko przykład.
                  Jeszcze jedno mi przyszło do głowy: jak już ktoś wypracuje sobie planami to szczęście, to ów stan zakłada optymizm. No absolutnie pesymizm nie pasuje do bycia szczęśliwym. A ja jestem pesymistycznie nastawionym control freakiem i nie widzę powodu dla którego miałabym to zmieniać.
                  • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 13:12
                    o to zorganizowanie i przyziemność mi chodzilo
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 13:19
                      A co o lwie?big_grin
                      • fikus_na Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 16:06
                        Lew jak chce być szczęsliwy, to jest, ot co.
                        • zuleyka.z.talgaru Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 16:11
                          Tak myślałam big_grin
                          • paul_ina Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 02:34
                            Ryby natomiast NIGDY nie są szczęśliwe, bo zawsze chciałyby coś innego niż mają.
          • triss_merigold6 Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:53
            Tyle, że słowo zadowolenie ma inny ładunek emocjonalny od słowa lub pojęcia szczęście.
            Zadowolenie wydaje się takie mało efektowne, przyziemne, wynikające z drobiazgów, no głupi cieszy się z niczego. A szczęście to jest coś! To całokształt, odpowiednio ambitny dla ambitnych ludzi.
            Ironizuję, oczywiście.
            Zgadzam się generalnie z Morgen.
            A, uporządkowanie i realizacja planu niekoniecznie dają zadowolenie lub wręcz szczęście, mogą za to dać poczucie właściwie realizowanego obowiązku. Niepalenie nie przyniosło mi ani zadowolenia, ani przyjemności, ani żadnych pozytywnych fizycznie czy psychicznie odczuć. Jedyne z czego jestem zadowolona - bo nie palę konsekwentnie - to fakt, że trwam w realizowaniu prozdrowotnego obowiązku.
            • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:55
              ze słowem zadowolenie gorzej by się sprzedawalo tongue_out
              zresztą nie wiem ja książki nie czytałam
              a babke kojarze tylko z jednego filmiku na yt
              • triss_merigold6 Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 13:04
                Toż piszę, że "zadowolenie" jest mało marketingowe.
                Jestem bardzo sceptycznie nastawiona do wszelkiej maści afirmacji, kołczów, projektów osiągania szczęścia w rok i euforycznych wizjonerów, którzy mówią jak żyć właściwie. Dla mnie to jeden Amway.
                • pade Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:38
                  Coach nie jest od tego, by mówić jak żyć właściwie. Dokształć się.
      • pade Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:31
        Ja mam tak, jak Morgensmile
        • paul_ina Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 02:35
          ja też, o dziwo
    • kobieta_z_polnocy Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:45
      Moim zdaniem ma to duzo sensu.

      Takie rozpisanie sobie zadan pozwala nie tylko nie stracic z oczu celu, ale takze uzmyslowic sobie, nad ktorymi aspektami zycia warto popracowac. Jezeli plan jest zrobiony z glowa, to pozwala na rozsadne i realityczne dzialanie. Czesto bowiem bywa przeciez tak, ze w chwilach euforii rzucamy sie w wir zmian na oslep badz nie wiemy od czego zaczac i gdzie tak naprawde leza problemy.
      Inna sprawa, to czy konkretne propozycje tej pani nalezy brac doslownie. Kazdy powinien chyba sobie skroic indywidualny plan na wlasne potrzeby.
      • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:52
        > Inna sprawa, to czy konkretne propozycje tej pani nalezy brac doslownie. Kazdy
        > powinien chyba sobie skroic indywidualny plan na wlasne potrzeby.

        no to jest oczywista oczywistość smile
    • lilly_about Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 12:46
      Dobrze mieć własny sposób na szczęście. Myślę, ze każdy ma inny. Przy czym nie wierzę w szczęście jako stan nieustający, bo jednak człowiek jest tak skonstruowany, ze potrafi i musi przeżywać zarówno wzloty, jak i upadki.
      • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 13:02
        Ja nie wierzę też w szczęście, jako efekt samodoskonalenia się, stawiania sobie coraz wyżej poprzeczki, rezygnacji z tego, co się lubi (a co jest niezdrowe), w zamian za to robienie tego, co jest zdrowe czy pożyteczne (niepalenie, zdrowe odżywianie, sprzątanie). Nie wierzę w szczęście, jako efekt uporządkowanego we wszystkich aspektach życia.
        Mam wrażenie, zę jest to przepis na to, jak sprostać wymogom otoczenia i być postrzeganym jako szczęśliwy, obowiązkowy, uporządkowany człowiek, a nie na szczęście. Nie. Mam wrażenie, ze to po prostu bzdura.
        • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:05
          verdana napisała:

          > Ja nie wierzę też w szczęście, jako efekt samodoskonalenia się, stawiania sobie
          > coraz wyżej poprzeczki, rezygnacji z tego, co się lubi (a co jest niezdrowe),

          > Mam wrażenie, ze to po prostu bzdura.

          A ja wierze. Wierze, ze samodoskonalenie przynosi w efekcie poczucie zadowolenia i szczęścia. Wierze, ze rzucenie palenia podnosi w człowieku wiare w jego moc, (nie mowiac juz o zdrowiu), zdrowe odżywianie powoduje zdrowe trawienie i zdrowa watrobe, a wiadomo - nic gorszego od chorej wątroby. smile Zycie w czystej przestrzeni tez daje szczęście, a jeszcze większe gdy ma się ogrod, a w ogrodzie warzywa i kwiaty.
          Oczywiście ogrod nie dla wszystkich, ale rzucenie palenia, zdrowe odżywianie i czystość i uroda otoczenia daje podwaliny pod zdrowie, a zdrowie jest podstawa szczęścia. Porządek w zyciu tez podnosi poziom szczęścia i wcale to nie znaczy, ze chce się sprostać wymogom otoczenia.
          Samo planowanie, jeśli ktoś lubi, podnosi poziom endorfin.
          Wierze, ze sa ludzie szczęśliwi, obojętni i nieszczęśliwi, i wszyscy oni maja swoje wzloty i upadki, i wierze, ze lepiej nalezec do szczesliwych i czasem upaść, niż do nieszczęśliwych, nawet gdy się czasem pofrunie.

          Szczescie permanetne można osiagnac, gdy umie zyc się chwila. Kiedy w każdej chwili i sytuacji umiemy dostrzec piękno. Szczescie mogą nam dac zwyczajne codzienne czynnosci - krojenie chleba, obieranie pomarańczy, rozmowa z kims bliskim, krajobraz za oknem, promien slonca na kolorowej poduszce. Cieszyc się można kazda sekunda zycia, nawet trudnego i biednego.

          Zycze wszystkicm emamom umiejetnosci bycia szczęśliwą, a tego można się nauczyć. smile
          • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:16
            Odchudzam się od lat i staram się zdrowo odżywiać. W efekcie przynosi mi to tylko frustracje, nie szczęście. Nawet jak chudnę. Nie wierzę w powszechne szczęście , polegające głównie na wyrzeczeniu i ciężkiej pracy, aby stać sie kim innym, niż się jest.
            Zdrowie jest podstawą szczęścia, ale akurat sprzątanie nie jest.
            A życie chwilą , przepraszam bardzo, zakłada, ze wszystkie chwile są miłe. No, nie są. Obieranie pomarańczy szczęścia nie da, jak dziecko chore, a w pracy zwolnienia.
            • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:30
              > A życie chwilą , przepraszam bardzo, zakłada, ze wszystkie chwile są miłe. No,
              > nie są. Obieranie pomarańczy szczęścia nie da, jak dziecko chore, a w pracy zwo
              > lnienia.

              Obieranie pomarańczy to dla mnie wręcz aromaterapia. Dziecko chore, ale dobrze, ze nie śmiertelnie i gdy się załatwi opieke, mimo braku zwolnienia człowiek może, a nawet ma prawo, poczuc się szczęśliwy.

              Nie odchudzaj się, po prostu jedz troszkę mniej. Ustal, ze nie będziesz przekraczala w jedzeniu i w wadze ustalonej granicy. Wejdzie Ci to z czasem w nawyk. Nie katuj się ćwiczeniami, chodz jak najwięcej, nie przegrzewaj mieszkania. I nie przejmuj się kilkoma nadprogromowanymi kilogramami, nie daj się zwariować.smile
              • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:44
                Mam taki nawyk od 46 lat, czego skutkiem jest bardzo prosta prawda - aby schudnąć, muszę zejść poniżej 1000 kalorii. Tak kończą sie czasem dobre nawyki. Co polecam (wraz z dietetykiem, załamującym ręce) do przemyślenia.
                • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:50
                  verdana napisała:

                  > Mam taki nawyk od 46 lat, czego skutkiem jest bardzo prosta prawda - aby schudn
                  > ąć, muszę zejść poniżej 1000 kalorii. Tak kończą sie czasem dobre nawyki. Co po
                  > lecam (wraz z dietetykiem, załamującym ręce) do przemyślenia.

                  Na samo zycie organizmu potrzebne jest 50 kalorii na godzine. Prwadopodobnie nie tylko trawisz i oddychasz, wiec nie rozumiem skad te poniżej 1000 calorii.
                  • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 15:08
                    Stąd, ze organizm sie przyzwyczaił. A ja w dodatku jestem b. niska+ niemłoda+ mam bardzo niską temperaturę ciała.
                    Wskaźniki mówią, że jak chcę chudnąć, to powinnam jeść 800 kal. dziennie i ze absolutnie nie wolno schodzić poniżej 1000smile
                    • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 15:54
                      Co to za wskaźniki? Kiedys 'wskazniki mowily', ze nie wolno jesc jajek, później, ze tylko jedno tygodniowo. Obecnie mowia, ze można nawet kilkanaście tygodniowo. Jeśli popelnilas blad, to teraz powinnas z bledu wyjść, a nie go poglebiac.

                      Dla mnie na oko powinnas jesc 1500-1600 kcal dziennie. Po pewnym czasie, może rok, może dwa metabolizm się rozkręci i zaczniesz chudnac. W zadnym wypadku nie powinnas schodzić ponize 1300. ( 1300 to dla rocznego dziecka)
                      • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 18:14
                        Niezależnie od wskaźników - jak jem 1500 kal mniej-więcej to nie tyję. Jak jem więcej - tyję. Chudnę, jak jem poniżej 1000 li i jedynie.
                        Jeść więcej nakazał mi i lekarz i dietetyczka. Doskonała rada. Potem rzeczywiście o wiele łatwiej straciłam te trzy kilo, które mi dzięki tej radzie przybyłosmile
          • zuleyka.z.talgaru Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:18
            A mnie szcześliwą czyni brak przymusu. smile
            • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:23
              I tu sie podpiszę.
              Nie wierzę w szczęście - powszechne - które bierze sie z tego, zę wykonujemy zaplanowane zadania, które mają przekształcić nas w człowieka idealnego. Wierze raczej w głęboką frustrację większości osób - jednych, bo będą robili to, czego nie lubią, a co sobie zaplanowali (jakby lubili, to planowanie byłoby zbędne...), a drugich dlatego,z ę planowali, ale im się nie udało.
              • kocianna Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:40
                A jak może wyglądać praca nad sobą? Wgląd w siebie? Przecież można pracować nad własną osobowością i nawet wprowadzić w niej trwałe zmiany, na tym polegają niektóre nurty psychoterapii. Skoro ZAPLANUJĘ sobie codzienne zapisywanie 5 przyjemnych wydarzeń z danego dnia, to zacznę je zauważać, i codzienność przestanie być do doopy. Jeśli ZMUSZĘ SIĘ do 3 minut odpoczynku, żeby zatrzymać się, rozejrzeć dookoła i znaleźć coś miłego codziennie - to wejdzie mi to w nawyk. Jeśli OBIECAM sobie (i będę to sobie wynagradzać), że będę stosować komunikaty typu "ja", to nauczę się takiego sposobu komunikacji.
                • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:18
                  Tak, jeśli wśród tych zadań masz pracę nad sobą, która jest częścią twojej terapii, to ta praca nad sobą może cię zbliżać do uzyskania poczucia szczęścia. Ale nawet wtedy osiągniesz je nie dlatego, że pracowicie wykonałaś 30 zadań, które miałaś do zrobienia, tylko dlatego, że twoje wnętrze podczas tego procesu (i innych, towarzyszących, niezaplanowanych zdarzeń) się zmieni.
                  • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:20
                    PS komunikaty typu ja nie załatwią ci idealnej komunikacji.
                • pade Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:37
                  Absolutnie nie chcę umniejszyć tego co piszesz, tylko zastanawia mnie, czy nie próbujesz czasem zapracować na szczęście? zasłużyć?
              • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:55
                w zyciu dotrzymałam dokładnie jednego postanowienia noworocznego ( z zeszłego roku i będę to postanowienie ciagnac z pewnymi modyfikacjami do końca zycia)

                co nie znaczy ze wcześniej tego nie zrobiłam bo nie lubiłam
                wręcz przeciwnie lubiłam, chciałam, marzyłam, ale miałam we lbie pierdylion agrumentow dlaczego nie mogę ( nie wolno mi) itd.
            • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:33
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > A mnie szcześliwą czyni brak przymusu. smile

              Lekki przymus jest niektórym do szczęścia konieczny, bo inaczej nastepuje ogolne rozmemłanie, a rozmemłanie szczesciau nie sprzyja.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:36
                Niektórym.
                • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:39
                  zuleyka.z.talgaru napisała:

                  > Niektórym.

                  Nie ma w zyciu tak, żeby nie było jakiegoś przymusu, zawsze jest. Lepiej zatem zaakceptować i polubić przymus, skoro nie potrafimy się go pozbyć.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:42
                    Ale co ma być moim przymusem?
                    • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:45
                      Jak widać, całe życie...
                      • zuleyka.z.talgaru Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:52
                        Być może dla niektórych ludzi, życie bez jasno zdefiniowanego przymusu nie ma sensu i nie czują się wtedy szczęśliwi. Nie wiem.
                  • triss_merigold6 Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:46
                    Osobiście wolę określac przymus mianem obowiązku. Mam obowiązki. Ważne i mniej ważne, w miarę przyjemne, neutralne i mało komfortowe. Obowiązek podania w nocy leku dziecku z gorączką powoduje niewyspanie i qrde trudno, samopoczucie dziecka ważniejsze. Takie życie, nie ma co się nad tym i nad sobą szczególnie wzruszać.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:50
                      Przymus to coś do czego Cię zmuszą siły zewnętrzne.
                      A biorąc Twój przyklad z podaniem dziecku leku w nocy - zasadniczo masz WYBÓR - albo podasz i dziecku będzie lepiej, albo nie podasz i ani się nie wyśpisz ani dziecku się nie polepszy. Logiczne, że każdy normalny rodzic wstanie i poda lek. Ale nadal to nie przymus tylko hmm wybór i troska smile
            • rhaenyra Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:48
              to tak jak mnie big_grin

              i dlatego plan musi być dobrany do osoby
          • pade Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:33
            Ja mam wrażenie, że w ostatnim akapicie mówisz o radości, wdzięczności, a nie o szczęściu. No ale, każdy ma inną definicję szczęścia, jak widaćsmile
    • rosapulchra-0 Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:46
      Kiedyś, gdy byłam mloda i głupia to stawiałam sobie cele typu "od pierwszego się odchudzam", "od pierwszego rzucam palenie", "od pierwszego będę szczęśliwa".
      Tyle mi z tego wychodziło, że tyłam na potęgę, paliłam jak smok, a szczęśliwa nie byłam zupełnie.
      Może są ludzie, którzy jak sobie zaplanują, to im wychodzi. Bardzo im gratuluję i zazdroszczę. Ja z tych, co gdy mam lepsze dni, to po prostu carpe diem! W końcu Horacy nie był jakimś głupkiem, prawda? wink
    • cauliflowerpl Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 14:49
      Jestem szczesliwa z banalnego powodu - a mianowicie z braku nieszczesc.
      Jestem zdrowa, nezle zarabiam, kocham miasto, w ktorym mieszkam, jestem w udanym zwiazku.
      Wystarczy. Do szczescia, nie jakiegos tam zadowolenia.
    • fikus_na Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 16:02
      Tak, jestem szczęśliwa. Co nie znaczy, że mam nieustannie radosny uśmiech na twarzy...
      Myślę też, że tego typu publikacje - choć tej akurat nie znam - mogą być pomocne w "pogoni za szczęściem". Bo wydaje mi się, że poczucie szczęścia to nie tylko efekt farta, ale też wewnętrznego nastawienia do wielu rzeczy, a nad tym można świadomie pracować, choćby z pomocą książki, tej czy innej...
    • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:13
      Kilka osób tu napisało (m.in. Morgen, Triss), że szczęście to chwilowy stan. Moim zdaniem to nie jest szczęście, tylko poczucie zachwytu, radości, ekstazy, zadowolenia. Poczucie bycia szczęśliwym człowiekiem jest czymś trwałym, fundamentalnym, czymś, co się ma cały czas, nawet jeśli się coś nie układa, ma się zły dzień itd. Przynajmniej ja tak to odczuwam. Oczywiście - można to poczucie stracić z różnych powodów, ale na pewno nie jest to coś ulotnego, co raz jest, raz nie.
      • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:33
        a.va napisała:

        Poczucie bycia szczęśliwym człowiekiem jest czymś trwałym, fundament
        > alnym, czymś, co się ma cały czas, nawet jeśli się coś nie układa, ma się zły d
        > zień itd.

        Pieknie napisane. Wlasnie tak - poczucie bycia szczęśliwym jest czyms trwałym, fundamentalnym. A wszelkie nieszczęścia mogą te trwalosc jedynie na czas określony zaklocic.
        • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:37
          Mogą zakłócić na jakiś czas, mogą też trwale odebrać szczęście, to też się zdarza. Każdy człowiek ma coś, co daje mu poczucie szczęścia. Jeśli się straci wszystkie te rzeczy i nic innego w to miejsce nie wejdzie, przestaje się być szczęśliwym.
          • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:44
            a.va napisała:

            Jeśli się straci wszy
            > stkie te rzeczy i nic innego w to miejsce nie wejdzie, przestaje się być szczęś
            > liwym.

            Ci, co maja wbudowany fundament o ktorym wspomnialas, zawsze sobie cos w zamian znajda, ale prawda jest, ze nie wszyscy ten fundament maja.
            • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:53
              Nie zgadzam się, jestem pewna, że w obozie koncentracyjnym nie było ani jednego szczęśliwego człowieka. Oczywiście - to ekstremalny przykład, ale pokazuje, że są okoliczności, które pozbawiają człowieka wszystkich możliwych źródeł szczęścia, niezależnie od jego samoświadomości, umiejętności cieszenia się życiem, rozwoju emocjonalnego itd.
              • ib_k Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:02
                a.va napisała:

                > Nie zgadzam się, jestem pewna, że w obozie koncentracyjnym nie było ani jednego
                > szczęśliwego człowieka.

                bardzo się mylisz, wielu więźniów wspomina o chwilach szczęścia jakich doświadczali, polecam trochę poczytać wspomnień
                • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:12
                  Chwilach szczęścia tak, ale ja nie piszę o chwilach, tylko o trwałym poczuciu, że się jest człowiekiem szczęśliwym.
              • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:16
                a.va napisała:

                > Nie zgadzam się, jestem pewna, że w obozie koncentracyjnym nie było ani jednego
                > szczęśliwego człowieka.

                Bardzo się mylisz. No, ale jeśli już sięgasz po przykład obozow koncentracyjnych, to znaczy, ze dobrze jest.


                • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:25
                  Bo?
                  • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:36
                    Bo sięgasz do ekstremów. Ja przecież takich doswiadczen nie mam i gdybym miała, może zmieniłabym zdanie. To co czytałam o obozach, a przeczytałam niemal wszystko, dalo mi podstwe myslec, ze nawet tam niektórzy ludzie potrafili być szczęśliwi. I moze wlasnie literatura o obozach nauczyla mnie cieszyc się kazda chwila, każdym drobiazgiem.
                    • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 21:45
                      Ale my nie rozmawiamy o umiejętności cieszenia się drobiazgiem, tylko o byciu szczęśliwym człowiekiem. Żeby w obozie czuć się szczęśliwym człowiekiem, trzeba być psychopatą, bo nawet jeśli przyczyną twojego nieszczęścia nie jest twoja własna sytuacja, to powinna cię unieszczęśliwiać sytuacja innych ludzi - patrzenie na to, jak cierpią.
                      Co do ekstremów - tak, to jest ekstremalny przykład, bo chciałam pokazać, że są okoliczności, gdzie człowiek może być odcięty od wszystkich źródeł szczęścia. Ale możemy sobie ułożyć sto innych scenariuszy dla pokazania, że człowiek może być szczęśliwy bądź nieszczęśliwy w różnych układach i nie zawsze to zależy od jego woli.
                      W skrócie - każdy ma zbiór swoich źródeł szczęścia. Jeśli zostanie ich pozbawiony, nie będzie szczęśliwy. Im mniej ich jest, tym większe ryzyko, że będzie się czuł nieszczęśliwy.
                      • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 22:09
                        a.va napisała:

                        > Ale my nie rozmawiamy o umiejętności cieszenia się drobiazgiem, tylko o byciu s
                        > zczęśliwym człowiekiem.


                        Dla mnie to jedno i to samo. Jeśli ciesze się chwila i drobiazgiem i jest to stan ciagly, to chyba jestem szczęśliwym człowiekiem? Czego mi jeszcze do szczescia brakuje?

                        > Co do ekstremów - tak, to jest ekstremalny przykład, bo chciałam pokazać, że są
                        > okoliczności, gdzie człowiek może być odcięty od wszystkich źródeł szczęścia

                        Szukanie zrodel szczęścia poza sobą, zawsze prowadzi na manowce, stad wlasnie może się przydarzyć odcięcie od zrodel. Zrodlo masz w sobie.Ty stwarzasz swiat, poprzez swój do niego stosunek, ocene, myslenie o nim i siebie w nim postrzeganie.

                        • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 22:25
                          laquinta napisała:

                          > Jeśli ciesze się chwila i drobiazgiem i jest to stan ciagly, to chyba jestem szczęśliwym człowiekiem? Czego mi jeszcze do szczescia brakuje?

                          To są dwie różne sprawy. Wyobraź sobie, że nie ma wokół ciebie żadnych drobiazgów, z których możesz się cieszyć. I pomyśl - czujesz się szczęśliwa? Możesz o sobie powiedzieć, że jesteś szczęśliwym człowiekiem? Masz przekonanie, ze twoje życie układa się dobrze i idzie w dobrym kierunku? To jest właśnie to trwałe poczucie szczęścia. Niezależne od drobiazgów (czyli od tego, że masz przed sobą ciepłą, ulubioną herbatkę, a obok męża, który cię przytula).

                          > Szukanie zrodel szczęścia poza sobą, zawsze prowadzi na manowce, stad wlasnie m
                          > oże się przydarzyć odcięcie od zrodel. Zrodlo masz w sobie.Ty stwarzasz swiat,
                          > poprzez swój do niego stosunek, ocene, myslenie o nim i siebie w nim postrzega
                          > nie.

                          Oj, oj, nie idź tą drogą, to są slogany z popporadników, które głoszą, ze wystarczy afirmować albo narysować sobie mapę marzeń, żeby być szczęśliwym smile
                          Nie, źródeł szczęścia nie masz w sobie, w sobie masz swoje myśli i (głębiej) przekonania na temat tych źródeł. Np. źródłami twojego szczęścia są: poczucie bezpieczeństwa, poczucie bycia kochaną, miłość macierzyńska, realizowanie ambicji bycia dobrym pracownikiem. I teraz załóżmy, że tracisz pracę i przez 5 lat nie możesz jej znaleźć, umiera ci dziecko, mąż i przyjaciele cię opuszczają, jesteś eksmitowana z domu. Będziesz szczęśliwa? Nie, bo twoje źródła szczęścia znikną.

                          Oczywiście, możesz sobie próbować te źródła przestawić, zmodyfikować (robimy to całe życie, świadomie i nieświadomie) - ale te następne też będą zależne od rzeczywistości. Bo twoje uczucia pochodzą od twoich myśli, a twoje myśli są reakcjami na rzeczywistość.
                          • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 22:35
                            a.va napisała

                            > I teraz załóżmy, że tracisz pracę i przez 5 lat nie możesz jej znaleźć, umiera ci dziecko, mąż i przyjaciele cię opuszczają, jesteś eksmitowana z domu. Będziesz szczęśliwa? Nie, bo twoje źródła szczęścia znikną.

                            Widzisz tylko to co zniknelo, ale proznia nie istnieje, wiec musi pojawić się cos na miejsce tego co zniknelo, prawda? Nie wiem co by to moglo być, ale jeśli mam to wewnętrzne zrodlo szczęścia, to będzie to cos dla mnie dobrego, mimo wszystko.
                            • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 22:39
                              Nie ma czegoś takiego, jak jedno wewnętrzne uniwersalne źródło szczęścia. Możesz być osobą, która ma wewnętrzną siłę, wysoką samoświadomość, wysoki rozwój emocjonalny - i wtedy łatwiej ci będzie się podnieść i znaleźć nową pracę, nowego męża, urodzić nowe dziecko i znowu być szczęśliwą. Albo przestawić sobie źródła szczęścia, np. odkryć szczęście w samotnych rejsach dookoła świata i to zrealizować. Ale nie da się być szczęśliwą pomimo braku źródeł szczęścia.
                              • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 22:41
                                Twoich źródeł, bo każdy ma inne.
                              • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 23:13
                                a.va napisała:

                                > Ale nie da się być szczęśliwą pomimo braku źródeł szczęścia.

                                Zrodlem szczęścia może być samo istnienie, ale nigdy nie ma tak, ze istnieje tylko istnienie. Najmniesze istnienie ma swoje otoczenie - zblo trawy ziemie i inne zbla, ptaki ma inne ptaki i przestrzen, slimak swoja skorupke i cel. Wiec jeśli tylko będę miała siebie, jakies otoczenie, najskromniejsze nawet, i nadzieje, która jest we mnie, to mogę być szczesliwa.

                                Jesli jesteś uzalezniona od zrodel, to kiedy znikna, zniknie Twoje szczęście. Ale co zrobić, jeśli zrodla nikna, a Ty nadal jesteś szczesliwa? Czy to znaczy, ze masz jakies inne, niewidzialne zrodlo? smile
                                • a.va Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 23:18
                                  Nie no, skoro ruszamy w buddyzm, a nie w psychologię, to idźmy dalej - "ja" w ogóle nie istnieje, więc nawet ono nie może być źródłem szczęścia smile
                                  Żartuję, ja jednak pozostanę przy psychologii i podtrzymuję to, co wyżej napisałam. Nie będę cię więcej przekonywać, nie mam nic więcej do dodania, niech tak zostanie.
                                  • laquinta Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 23:22
                                    a.va napisała:

                                    > Nie no, skoro ruszamy w buddyzm,

                                    Na buddyzmie się nie znam, na psychologii tez nie. big_grin
                                    • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 23:34
                                      Innymi słowy, skoro istnienie jest źródłem szczęścia, tylko własne istnienie, to będąc w każdej chwili zagrożonym śmiercią, strasznie trudno ie cieszyć chwilą. Umierania z głodu np.
                                      I uwazam,że ktoś, kto moze być szczęśliwy, gdy umrze mu cała rodzina, albo kogoś z rodziny dotknie nieszczęście - i jest przekonany, ze ta rodzina mu nie jest potrzebna do szczęścia - może po prostu kocha tylko samego siebie?
                                      • laquinta Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 00:09
                                        verdana napisała:

                                        > Innymi słowy, skoro istnienie jest źródłem szczęścia, tylko własne istnienie,

                                        Nie, nie. Nie ma innego istnienia jak tylko własne i poprzez wlasne istnienie, przychodzi szczęście. Tak jak poprzez wlasne oczy przychodzi obraz, a przez uszy dźwięk. Nie możesz odebrać dzwieku z innych uszu, tak jak nie możesz odebrać szczęścia skądinąd.
                                        Ale tak jak obraz jest tylko interpretacja mózgu, tak poczucie szczescia czy jego brak, jest interpretacja umysłu. Można patrzeć na piekny obraz i wiedzieć tylko jego brzydotę, a można patrzeć na cos brzydkiego i wiedzieć piękno.

                                        t
                                        > o będąc w każdej chwili zagrożonym śmiercią, strasznie trudno ie cieszyć chwilą
                                        > . Umierania z głodu np.
                                        > I uwazam,że ktoś, kto moze być szczęśliwy, gdy umrze mu cała rodzina, albo kogo
                                        > ś z rodziny dotknie nieszczęście - i jest przekonany, ze ta rodzina mu nie jes
                                        > t potrzebna do szczęścia - może po prostu kocha tylko samego siebie?

                                        Czytalam o rodzicach, którzy stracili dzieci i ich dziadka w tym strąconym nad Ukraina samolocie. To jest straszne. Nie wiem, z tym nie chciałabym się zmierzyć, ale wierze, ze ci ludzie mogą być jeszcze szczęśliwi. No tak jakos mam i nie mam zamiaru Cie za to przepraszać.
                                        • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:06
                                          Może kiedyś tak. Może nie. Ale chwilowo szczęśliwi chyba nie są?
                                        • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:28
                                          Wydaje mi się, że poczucie szczęścia mogą dać zarówno okoliczności, różne zależnie od potrzeb i na tej zasadzie pewnie szczęśliwa jest większość osób, które tak się określają. Jednak dopuszczam też myśl o wewnętrznym, niezależnym od warunków zewnętrznych, źródle szczęścia, które może pojawić się np. w wyniku głębokiego przeżycia religijnego lub duchowego. Nie negowałabym tego. Czasy mamy niesprzyjające tej drugiej filozofii szczęścia, bo pewnie większość określiłaby osoby z drugiej grupy jako co najmniej lekko stuknięte smile , a psychologowie - lub dla odmiany: wyznawcy psychologii wink - mają na nie określoną taką czy inną szufladkę, co nie zmienia faktu, że te osoby też mogą się czuć szczęśliwe.
                                          • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:51
                                            A nie, ja uwazam, ze wewnętrzne źródła szczęścia, niekoniecznie racjonalne, sa najbardziej istotne - bez nich szczęścia w ogóle nie ma, bo jak?
                                            Ale poważnie obawiałabym sie osób szczęśliwych zawsze, niezależnie od okoliczności.
                                            • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:17
                                              Potwierdzasz moje słowa: szczęśliwi niezależnie od okoliczności mają dziś prawo być wyłącznie wariaci smile
                                              • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:20
                                                Tak. Dokładnie tak. Człowiek szczęśliwy, który patrzy na nieszczęście najbliższej osoby raczej normalny nie jest.
                                                • guderianka Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:26
                                                  Nie rozumiem szczerze mówiąc. Traktujecie poczucie bycie szczęśliwym jako coś co jest conansts- nie emocje, nie uczucie ale sztuczny byt. Człowiek jako istota czująca poddawany jest całej gamie emocji w zależności od okoliczności go otaczających. To, że w danej chwili, w wyniku śmierci bliskiej czuje się smutny, rozżalony, jest płaczliwy nie sprawia , że można jego postawę życiową , a nie chwilową określić jako : on jest nieszczęśliwy.
                                                  • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:29
                                                    Jest nieszczęśliwy, przynajmniej chwilowo. Albo nawet całe lata. Nie oznacza to, zę jego życie jest nieudane, że on sam jest nieudacznikiem.
                                                • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:36
                                                  Niespodzianka: szczęśliwi bywają też samotnicy bądź ludzie żyjący w większych wspólnotach, w których zawsze znajdzie się ktoś, kto akurat przeżywa radość, ktoś kogo dotyka smutek, ktoś chory i ktoś kwitnący.
                                                  Oczywiście, że jeśli mowa o rodzinie, to choroba lub śmierć bliskiej osoby zaburza poczucie szczęścia na jakiś czas. ale zdrowy człowiek sobie z tym radzi po pewnym czasie. A w razie potrzeby potrafi skutecznie szukać pomocy. Tak czy inaczej prędzej czy później wraca do siebie z czyimś wsparciem czy bez.
                                                  • guderianka Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:38
                                                    Dokładnie.
                                                    Postawa : jestem szczęśliwa nie oznacza, nie odczuwania takich uczuć jak smutek czy żal
                                                  • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 12:51
                                                    Naprawdę? Odczuwam smutek i zal (nie chwilowy, ale poważny, trwający miesiącami czy latami) i jednocześnie jestem szczęśliwa? To trochę sprzeczne, prawda?
                                                    To jest możliwe, ale zazwyczaj nieszczęśliwi ludzie są nieszczęśliwi i tyle. Co nie oznacza, zę ten stan minąć nie może. Ale nie każdy i nie zawsze jest szczęśliwy.
                                                  • guderianka Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 14:02
                                                    Mam wrażenie, że wyżej napisałaś coś innego, i to chciałam wyjaśnić.
                                                    Człowiek, który żyje w długotrwałym smutku i żalu jest człowiekiem nieszczęśliwym.
                                                    I to jest dla mnie niepokojące i obawiałbym się trochę takich ludzi, którzy latami tkwią w smutku i nieszczęściu i są nieszczęśliwi, mimo że w ich życiu zachodzą sytuacje, które obiektywnie powinny dawać energetycznego kopa i czynić szczęśliwymi : dobra praca, sytuacja finansowa, zdrowie własne i bliskich
                                                    Tylko, że wtedy chyba jest już stan chorobowy ( depresja) -a nie o tym mówimy ?
                                                  • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 14:22
                                                    Nie. Dla mnie to jest nieporozumienie, być może znaczeniowe.
                                                    Alternatywą dla człowieka szczęśliwego nie jest człowiek nieszczęśliwy. Ludzie, jak mi się wydaje, zazwyczaj znajdują sie gdzieś na skali pomiędzy tymi dwoma punktami. Można być człowiekiem niezbyt szczęśliwym, ale zrównoważonym, pogodzonym z tym, że nie zawsze jest przyjemnie i łatwo, że życie jest w zasadzie udane - ale pomiędzy "w zasadzie udane" a szczęściem jest bardzo duża różnica. Szczęście praktycznie zakłada stan idealny.
                                                    Czasem też, niestety, długotrwały smutek i zal sa wręcz naturalne - i nie musza byc powiązane z marazmem.
                                                    Depresja to w ogóle co innego, ale tu należałoby mieć na względzie, że ludzie są różni. Jedni optymistyczni, drudzy nie. I przyjmowanie, że wszystkich należałoby przerobić na szczęśliwych, optymistycznych, zadowolonych kojarzy mi sie z najbardziej ponurymi dysutopiami.
                                                  • guderianka Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 14:28
                                                    Ale
                                                    Jeśli się mylę-popraw
                                                    Nie jest dla Ciebie czymś normalnym, że człowiek latami jest szczęśliwy
                                                    Ale normą jest, że latami jest nieszczęśliwy
                                                    Przecież to dwa bieguny tej samej emocji-i w semantyce i w emocjach
                                                  • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 14:37
                                                    Ależ skąd.
                                                    Dla mnie normą jest, że człowiek jest szczęśliwy/nieszczęśliwy i wszystko co pośrodku w zależności od sytuacji życiowej.
                                                  • guderianka Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 14:51
                                                    a widzisz, tego mi brakło, a to jest ważne
                                                    jednakże
                                                    skąd możesz wiedzieć o danym cżłowieku, ze prezentuje normę lub jej brak- jeśli w danej chwili twierdzi, że jest szczęśliwy ? Może to być przecież sytuacja od 5min, 5dni, 5 tyg, 5 lat prawda ? Nie znając kogoś tak naprawdę bardzo dobrze i całe życie, nie można stwierdzić na ile stan w którym twierdzi że się znajduje to nienormalność "której trzeba się bać".
                                                  • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 16:47
                                                    Nieporozumieniesmile
                                                    Czy człowiek jest szczęśliwy, czy nie może osądzić tylko on, nikt inny. Ale jeśli ktoś oświadcza, ze nie ma i nie będzie takiej sytuacji , w której mógłby być nieszczęśliwy, to rozwiązania są trzy - albo nie wie, co mówi, albo kłamie, albo to psychopata.
                                                  • guderianka Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 19:11
                                                    ok, dzięki wink
                    • verdana Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 23:30
                      Być może zmieniłaby zdanie na przykład mając kogoś takiego w rodzinie. I nie rozśmieszaj mnie, mówiąc, ze o obozach przeczytałaś i wiesz jak było. Nie wiesz. Choćby dlatego,że nieżywi pamiętników nie piszą.
                      I jeszcze jednej rzeczy nie wiesz. że ci ludzie w większości nauczyli sie cieszyć chwilą, natomiast nie potrafią być szczęśliwi.
                      • laquinta Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 00:11
                        verdana napisała:

                        > Być może zmieniłaby zdanie na przykład mając kogoś takiego w rodzinie.

                        Mialam trzy osoby z mojej rodziny. Dwie zginely w obozie, jedna przezyla, ale już i tak nie zyje.
                        • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:06
                          I zginęły szczęśliwe? Jesteś pewna?
                          • laquinta Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 12:16
                            Jest taka ksiazka 'O Szczesciu' Tatarkiewicza. Moze pomoze Ci ogarnac sie w temacie.
                            • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 12:52
                              Wiesz, chciałabym odpowiedzi na pytanie, a nie cytowania Tatarkiewicza.
                              Bowiem filozofia to jedno, a zycie - to jednak co innego.
        • triss_merigold6 Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:37
          A można na mniej wysokim C funkcjonować przez większą część życia i nie mieć specjalnego focha do losu, świata, otoczenia i siebie?
    • guderianka Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:29
      Szczęście to stan umysłu. Jestem szczęśliwa, bo spełnione są moje potrzeby : jestem kochana, mam poczucie bezpieczeństwa, ufam, uważam że "mam" dużo, nie w sensie materialnym jako bogactwa ale w sensie emocjonalnym, mentalnym.

      Poza tym stanem umysłu, który towarzyszy mi świadomie odkąd skończyłam jakieś 19 lat - przeprowadziłam wtedy głęboką analizę swojej egzystencji wink- bywają dni gorsze i lepsze. To tak jak z osobowością/temperamentem i charakterem. Na osobowość nie ma się wpływu, nie da rady jej zmienić ale nad cechami charakteru można pracować i na nie wpływać

      Ergo- Projekt Szczęście-ktoś, kto według tego żyje , kojarzy mi się z osobą nieszczęśliwą
    • pade Re: Projekt Szczęście 16.02.15, 20:35
      Kocianna, jeśli lubisz takie książki to polecam Mapa marzeń, mapa celówsmile
    • kocianna Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:01
      To może przeformułujmy "szczęście" - które jest pojęciem trudnodefiniowalnym - na pojęcie "dobrostan psychiczny". Są zaspokojone podstawowe potrzeby psychiczne: bezpieczeństwa, sensu, kochania i bycia kochanym, przynależności, autonomii i tak dalej. Mamy więc dobre relacje z otoczeniem, mamy "grupę wsparcia" - rodzinę, przyjaciół, czujemy się wystarczająco dobrą matką i żoną, lubimy same siebie, umiemy cieszyć się chwilą, ematka nas nie frustruje, tylko inspiruje smile

      Czy dobrostan psychiczny można sobie wypracować przy pomocy planu?
      • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:08
        Dobrostan może nieco bardziej. Pod warunkiem jednak, aby celem było lepsze przystosowanie do życia, a nie wewnętrzny przymus bycia szczęśliwym, niezależnie od okoliczności.
        • kocianna Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:46
          "Przymus" wyklucza chyba szczęście, kojarzy mi się z takim amerykańskim przyklejonym uśmiechem i "I'm fine, thank you", kiedy świat się wali.
          Wydaje mi się jednak, że taki "dobrostan" pomaga w chwili, kiedy obiektywnie trudno jest być szczęśliwym. Tak jak zdrowie ogólne pomaga wrócić do sprawności np. po wypadku samochodowym, łatwiej znosić ciążę, być odporniejszym na wirusy, to dobra kondycja psychiczna i "właściwe" nastawienie do życia pomoże podnieść się po trudnym wydarzeniu czy wytrzymać przewlekły stres.
      • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:19
        Myślę, że można.
        I skoro ta praca wynika z potrzeby, to nie jest przecież przymusem.
        • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 09:54
          Chyba jest. Bo sam pomysł, aby na zakończenie pracy otrzymać "szczęście" jest chyba jedynie dostosowaniem sie do jakiś kompletnie nierealnych oczekiwań, które nigdy nie zostaną spełnione.
          Co innego praca, aby poradzić sobie ze stresem, poczuć się lepiej, pogodzić sie z trudną sytuacją.
          • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:02
            Mam inne zdanie.
            Hasło mające sprzedać książkę to jedno, a drugie, że moim zdaniem, jak ktoś świadomie po nią sięga, nie ma mowy o przymusie. Jest chęć.
            A książka może być dobra lub nie, jak się okaże, że nie można sięgnąć po inną, albo szukać innego sposobu. Dla mnie w tym wszystkim nie ma żadnego przymusu, dopóki mówimy o wewnętrznej potrzebie rozwoju - w taki czy inny sposób.
            I uważam, że popowe poradniki mogą w tym pomóc, bo nie każdy lubi studiować klasycznych filozofów czy księgi religijne.
            Po prostu są rożne książki dla różnego targetu. I dobrze.
            • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:07
              Ale to jest kompletnie nierealna chęć. Przy czym tytuł książki sugeruje, ze szczęście jest czymś, co leży w zasięgu wszystkich, trzeba tylko chcieć właśnie. Nieszczęśliwi najwyraźniej nie chcą, albo niedostatecznie sie przykładają do pracy nad sobą .
              • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:10
                Uważam że tak właśnie jest.
                A czemu taka chęć miałaby być nierealna?
                Chęć bycia szczęśliwym jest podstawowa, naturalna. Pozbawione jej osoby, to chyba tylko po jakiejś potężnej traumie i trwające w depresji.
                • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:13
                  Chęć jest realna, realizacja - nie.
                  • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:19
                    Zakładasz, że dążenie do szczęścia jest skazane na niepowodzenie? Dlaczego?
                    Czyli abo ktoś otrzymał ten dar przy urodzeniu w postaci np. kochającej, poprawnej, rodziny i sprzyjających okoliczności albo jest skazany na bycie nieszczęśliwym aż do śmierci?
                    Mam inne zdanie.
                • kocianna Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:19
                  Ba, prawo dążenia do szczęścia jest zapisane w amerykańskiej deklaracji niepodległości jako podstawowe prawo jednostki ludzkiej smile
                  Czym się różni praca nad sobą wykonywana metodą "projektową" od pracy pod kierunkiem terapeuty?
                  • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:21
                    Tym, ze terapeuta nie ma na celu uczynienia nikogo permanentnie szczęśliwym. Tylko nauczenia go radzenia sobie z życiem.
                    • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:32
                      Ale pokaż mi proszę miejsce, może być cytat z odniesieniami, gdzie jakikolwiek poradnik obiecuje, że po jego przeczytaniu będziesz permanentnie i niezachwianie szczęśliwa.
          • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:05
            verdana napisała:

            > Chyba jest. Bo sam pomysł, aby na zakończenie pracy otrzymać "szczęście" jest c
            > hyba jedynie dostosowaniem sie do jakiś kompletnie nierealnych oczekiwań, które
            > nigdy nie zostaną spełnione.

            A w ogóle, to dlaczego tak uważasz?
            Książka to przecież tylko wspomagacz, pracę każdy wykonuje sam. Czy z pomocą pop-poradnika, czy obserwowania mrówek, egal.
            I ta praca jak najbardziej może zakończyć się sukcesem. Tak sądzę.
            • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:13
              Dlatego, że szczęście nie jest efektem tylko jednego elementu w życiu - to znaczy systematycznej pracy nad sobą. Szczęście jest wypadkową bardzo wielu rzeczy - od biologii, przez sytuację wewnętrzną, do czystego przypadku. Nie jest też stanem ciągłym i nie musi nim być.
              Wmawianie ludziom, ze osiągną szczęście przez pracę nad sobą jest zwykłym naciąganiem naiwnych. W dodatku może sie okazać, że ludzie zaczną sami siebie winić za to,że szczęśliwi nie są, bo niedostatecznie pracują. Lub, co gorsza, oceniać innych, niezbyt szczęśliwych, bo sami sobie winni najwyraźniej
              Jest to typowy mechanizm, którego uczą i na psychologii i na socjologii. Próba radzenia sobie z niesprawiedliwością świata poprzez oskarżanie tych, którym sie nie powiodło - że wina leży w nich samych, nigdy w okolicznościach. Moim zdaniem, jeden z groźniejszych mechanizmów, likwidujących empatię w zarodku.
              • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:31
                verdana napisała:

                > Dlatego, że szczęście nie jest efektem tylko jednego elementu w życiu - to znac
                > zy systematycznej pracy nad sobą.
                Ale ta jest przeważająca.
                Na tym właśnie zasadza się większość systemów religijnych i filozoficznych. Negujesz sens ich istnienia? Masz prawo do swego pesymizmu i determinizmu, jednak nie możesz przedstawiać go jako jedynej obowiązującej prawdy.

                Szczęście jest wypadkową bardzo wielu rzeczy
                > - od biologii, przez sytuację wewnętrzną, do czystego przypadku.
                Ależ oczywiście, ale w tym wszystkim to człowiek ze swym umysłem ma największą moc sprawczą jeśli chodzi o osobisty indywidualny obraz świata, a w konsekwencji poczucie szczęścia - i nie tylko, ale o tym dyskutujemy.

                Nie jest też s
                > tanem ciągłym i nie musi nim być.
                Czy ktoś w ogóle w dziejach, poza pomazańcami bożymi i wsiowymi głupkami, uważał inaczej?

                > Wmawianie ludziom, ze osiągną szczęście przez pracę nad sobą jest zwykłym nacią
                > ganiem naiwnych.
                Nie sądzę.

                W dodatku może się okazać, że ludzie zaczną sami siebie winić
                > za to,że szczęśliwi nie są, bo niedostatecznie pracują.
                A może po prostu poszukają innej metody? A może im się właśnie uda poprzez tę metodę? Czemu zaraz zakładać obwinianie jako oczywistą konsekwencję braku sukcesu przy pierwszym podejściu? Wierzysz w ludzi?

                Lub, co gorsza, oceniać
                > innych, niezbyt szczęśliwych, bo sami sobie winni najwyraźniej
                Jeśli mówimy o rozwoju, to nie powinnyśmy dyskutować o ocenianiu, bo przy pewnym poziomie świadomości po prostu nie ma na nie miejsca. Nieważne czy mowa o szczęściu, wyglądzie, zamożności czy jakimkolwiek innym aspekcie życia.

                > Jest to typowy mechanizm, którego uczą i na psychologii i na socjologii.
                A ja sądziłam, że te studia są znacznie bardziej rozległe smile

                Próba
                > radzenia sobie z niesprawiedliwością świata poprzez oskarżanie tych, którym si
                > e nie powiodło - że wina leży w nich samych, nigdy w okolicznościach.
                Oddzielmy dwie sprawy: w razie niesprzyjających okoliczności człowiek zrównoważony, mający mocne ukorzenienie, prędzej czy później odzyska swoje szczęście lub je przedefiniuje. Co najmniej odzyska równowagę i nada sens złym zdarzeniom, które go spotkały. Człowiek bez tej umiejętności będzie się taplał w traumie do końca swoich dni. To właśnie postulujesz?

                Moim zdan
                > iem, jeden z groźniejszych mechanizmów, likwidujących empatię w zarodku.
                Bynajmniej. Możesz oczywiście tak to widzieć. W końcu każdy ma swoje soczewki przez które ogląda świat smile Z drugiej strony jest to "mechanizm" pozwalający uwierzyć, że człowiek ma wpływ na swój dobrostan, bo ma. Empatia zaś jest na wyższym poziomie rozwoju właśnie większa. Nie widzę tu zagrożenia. Chyba że zależy komuś nie na skorzystaniu z porad, a na ich wykorzystaniu w celach odmiennych od zamierzonych. Taką manipulację zawsze można wykonać na każdym tekście i każdej filozofii. Zwykle wystarczy potraktować je wybiórczo.
                • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 12:58
                  Tak, oczywiście, można pracować nad sobą, aby zmienić coś w życiu i aby lepiej sie żyło. Ale szczęścia to nie gwarantuje.
                  Poza tym już po wpisach nawet tutaj widać, ze ludzie nieszczęśliwi (i to niezależnie od przyczyny) zaczynają być oceniani jako tacy, którym sie nie chce popracować nad sobą. ?Oddzielmy dwie sprawy: w razie niesprzyjających okoliczności człowiek zrównoważony, mający mocne ukorzenienie, prędzej czy później odzyska swoje szczęście lub je przedefiniuje. Co najmniej odzyska równowagę i nada sens złym zdarzeniom, które go spotkały. Człowiek bez tej umiejętności będzie się taplał w traumie do końca swoich dni. To właśnie postulujesz??
                  Innymi słowy ? człowiek, który jest nieszczęśliwy ?tapla się w traumie? . Każdy inny może szczęście odzyskać niezależnie, co go spotkało. Sam jest sobie winny, skoro nie potrafi. Ludzie szczęśliwi= lepsi ludzie.
                  CBDO.
                  • kocianna Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 13:42
                    Nareszcie do mnie dotarł ten aspekt sprawy, choć tyle razy powtarzałaś, że warto unikać równania "nieszczęśliwy = sam sobie winny".
                    Nie daję sobie prawa do bezradności i bezsilności, więc inni też tego prawa nie mają...
                    Z drugiej strony... a nie jest tak? Ktoś, kto nie umie "wziąć się w garść" - wszystko jedno, z pomocą przyjaciół, leków, psychoterapii, ciężkiej pracy, owiec w Bieszczadach, eremu u Kamedułów - w jakiejś mierze nie ponosi przynajmniej częściowej odpowiedzialności za swój stan?
                    • pade Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 13:50
                      oj Kocianna, jak ja Cię doskonale rozumiem...
                    • verdana Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 13:54
                      Zależy dlaczego nie potrafi "wziąć się w garść" i po co mu to wzięcie w garść jest potrzebne.
                      Trochę przypomina mi to scenę z jednej z amerykańskich książek, gdy ktoś dziwi sie, że minęło już pół roku od śmierci dziecka, a kobieta ciągle jeszcze nie funkcjonuje normalnie.
                      Czasem "wzięcie sie w garść" jest zwyczajnie konieczne, ale zazwyczaj z powodu obowiązków wobec innych, nie wobec siebie. Trzeba jakoś zyć, mimo nieszczęścia, problemów itd. To oczywiste. Tylko "branie sie w garść" nie musi w żaden sposób być równoznaczne ze szczęściem. Czasem wręcz przeciwnie, do szczęścia można by dojść raczej pozwalając sobie na kompletne załamanie.
                      Poza tym są ludzie, którzy funkcjonują bardzo dobrze, mają udane rodziny, pracę itd, a na skutek traumy (nie problemów, autentycznej, klinicznej traumy) nie będą nigdy szczęśliwi - poza oczywiście momentami szczęścia. I dlaczego mają być "gorsi" od pozostałych?
                • lacitadelle Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 23:41
                  Naprawdę uważasz, że każde złe wydarzenie ma jakiś sens?
                  • fikus_na Re: Projekt Szczęście 18.02.15, 09:20
                    Nie wiem czy ma, albo wiem że nie ma. Natomiast wiem, że łatwiej nie zwariować, jak człowiek mu ten sens potrafi nadać. I to jest bardzo subiektywne. Myślę, że każdemu wydarzeniu taki sens można nadać. I nie poruszamy się tu na płaszczyźnie myślenia racjonalnego.
                    • fikus_na Re: Projekt Szczęście 18.02.15, 09:28
                      fikus_na napisała:

                      > Nie wiem czy ma, albo wiem że nie ma.

                      Chyba za duży skrót myślowy... Racjonalnie nie ma, ale może w takich sytuacjach dobrze jest zostawić sobie furtkę na brak racjonalizmu.
                      Bo różne systemy nadają różny sens najbardziej wstrząsającym wydarzeniom. I jeśli osoba dotknięta jakąś tragedią pozwoli sobie na brak racjonalizmu, to może któreś z proponowanych wyjaśnień do niej przemówi i będzie jej łatwiej z czasem odzyskać równowagę, a potem może nawet szczęście.
                      Nihilizm natomiast tu raczej nie pomoże. Choćby wydawał się najbardziej na miejscu.
              • pade Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:33
                Całkowicie zgadzam się z Verdaną.
                To, co można zrobić, by mieć większe szanse na dobrostan czy poczucie szczęścia, to pozbycie się szkodliwych przekonań i zadbanie o własne zasoby.
                • fikus_na Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 10:41
                  Tylko że Verdana postuluje coś przeciwnego: Nie warto podejmować działania, bo to samooszukiwanie i to prowadzące do szkodliwych uprzedzeń.

                  Jeden będzie czytał Biblię, drugi Senekę, trzeci pójdzie do terapeuty, czwarty pojedzie w Bieszczady hodować owce, piąty sprzeda dom i ruszy w podróż dokoła świata, a szósty sięgnie po poradniki. Pozwólmy wszystkim szukać szczęścia w sposób, który im najbardziej pasuje.
                  • pade Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 11:32
                    Aha, tak to widziszsmile
                    Ja inaczej odebrałam to, co napisała Verdana. Nic dziwnego, jesteśmy różne.
                    I nikomu nie bronię szukać szczęścia, żeby nie byłosmile
                    Mnie tylko bardziej trapi poszukiwanie sensu niż szczęściasmile
                • kocianna Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 11:04
                  Mam wrażenie, że Verdana widzi pop-poradnik jako "zrób to i to, a będziesz żył wiecznie". To oczywiste, że stan permanentnego szczęścia nie istnieje. To oczywiste, że praca własna nie gwarantuje szczęścia/dobrostanu. Nie znaczy to jednak, że tej pracy nie należy w ogóle wykonać, bo szczęście (nie)należy mi się z urzędu. Mam genetyczne skłonności do próchnicy, ale dbanie o zęby i regularne wizyty kontrolne oddalają konieczność założenia wyjmowanej protezy o wiele lat. Zostałam wychowana w poczuciu odpowiedzialności za cały świat, ale przepracowanie tego z terapeutą zmniejsza tę odpowiedzialność. Bałaganiarstwo mam we krwi, ale mogę wykształcić w sobie nawyk codziennego ogarniania chałupy - przy okazji poprawiają się relacje z mężem, bo się nie czepia i czuje się doceniony, bo ład jest dla niego ważny. Widziałam masę ludzkiego nieszczęścia, ale to nie znaczy, że mam cierpieć z tego powodu do końca życia. To ode mnie zależy, co z tym nieszczęściem zrobię - czy będę te przykre uczucia podsycać, hołubić, żywić, czy zakopię je głęboko, czy pozwolę im przejść przeze mnie i odejść.
                  • pade Re: Projekt Szczęście 17.02.15, 11:33
                    Oczywiściesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka