Może niektórym problem wyda się śmieszny , ale ja czuję niesmak. 2 lata temu wyprowadziłam się z domu rodzinnego. Dom jest obecnie wynajmowany znajomym mojej matki. Kupiłam kiedyś od brata lampę , taka stojącą , podłączaną do gniazdka. Zapłaciłam mu za nią symboliczne 100 zł. W starym mieszkaniu jest małe poddasze i trzymamy tam swoje stare graty, trochę mebli i ja zostawiłam tą ową lampę. Jako , że teraz mieszkam za granicą , przy każdej wizycie w Polsce regularnie sobie coś stamtąd zwoziłam. Lampa nie była rzeczą pierwszej potrzeby , więc nie śpieszyłam się z jej zabraniem, ale o niej nie zapomniałam. Brat mieszka teraz również w Niemczech i będąc ostatnio u niego z wizytą , zauważyłam, że tytułowy przedmiot stoi sobie w pokoju gościnnym. Zapytałam się , czy to ta lampa, którą kiedyś mi sprzedał. Odpowiedział , że tak i zapłaci mi za nią

Stwierdziłam, że pieniądze nie mają tu dużego znaczenia, ale nie lubię , jak się ze mnie robi głupka. Zrobił dziwny uśmiech i nic. Wtedy weszła bratowa do kuchni i odpuściłam temat, bo nie chciałam przy niej gadać. Reszta czasu przebiegła w miłej atmosferze. Piliśmy sobie piwko i takie tam. Ja nie mówiłam pozniej nic o tym, brat również. Ale gryzie mnie to trochę. Czy jestem dziwna? Co byście zrobiły? Czy oszukało was kiedyś rodzeństwo? Może to śmieszne , ale ja się tak trochę czuję.