Dodaj do ulubionych

No to czekam na krytykę...

26.02.15, 15:48
Szykuje się wesele. Matka pana młodego chce zabrać na nie babcię, swoją matkę, leżącą, tzn jak ją się posadzi na wózku, to siedzi, ale trzeba ją podnieść, posadzić, zdjąć itd, nie stanie nawet podtrzymywana , nie zrobi sama kroku, jest bezwładna.
I teraz tak - owa matka wynajęła pielęgniarkę, ta pielęgniarka pojedzie z babcią samochodem. Babcię gdziekolwiek wsadzać, przenosić muszą 3 osoby, i to najlepiej 3 facetów, nie jedna kobieta.
I teraz najlepsze - ta przyszła teściowa się obraziła, że zostanie usadzona przy matce, a nie na honorowym miejscu (wiadomo, że osoby na wózku w takim stanie nikt nie będzie wpychał na miejscy przy środku stołu), no i oprócz opiekunki z drugiej strony babci musi ktoś siedzieć, któż inny, jeśli nie córka? No i drugi powód do obrazy - matce zostało uświadomione, że nie bardzo może liczyć na pomoc syna, pana młodego w przenoszeniu babci, jak i średnio na pomoc drugiego syna, który jest świadkiem.
Pomijam już fakt, że w razie potrzeby nie ma gdzie zmienić babci pampersa, a tym bardziej jej umyć (łazienka dla gości to 4 kabiny , umywalka), pokoje hotelowe są na piętrze - nie ma jak tam przetransportować babci bez wynajęcia 3 silnych chłopów.
Mam rację, że czarno to widzę (zwłaszcza aferę, że pan młody nie raczy w tym dniu opiekować się babcią).
Obserwuj wątek
    • kkalipso Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 15:51
      Cyrk nie wesele.
    • hunkis Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 15:52
      Jakie wesele? Wojna za chwilę a wy się pierdołami zajmujecie.
    • pe.tronela Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 15:54
      Moze to i dziwne, ale tak naprawde jest to najmniej Twoja sprawa. Moze pan mlody chce miec babcie w tym dniu na swoim weselu i chetnie jej pomoze jak trzeba? Ja bym duzo dala za to, zeby moja babcia wtedy przy mnie byla, no wazniejsze by to bylo od wszystkiego innnego...
      • czar_bajry Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 18:08
        umiesz czytać ze zrozumieniem?
        Pan młody odmówił noszenia babci i pomocy przy niej, brat pana młodego także...
        Nie wiem co za przyjemność dla tak chorej osoby uczestniczyć w weselu...
        • asia_i_p Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 20:23
          Jak ktoś jest chory na grypę i czeka, aż wyzdrowieje, to się zaszywa w łóżku i tam mu dobrze.
          Jak ktoś jest unieruchomiony, to może go ciągnąć do ludzi i wyłączenie z rodzinnych imprez może bardzo boleśnie odczuwać.
        • kk345 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 23:53
          czar_bajry napisała:

          > umiesz czytać ze zrozumieniem?
          > Pan młody odmówił noszenia babci i pomocy przy niej, brat pana młodego także...
          A ty? Bo jak na razie to tylko tesciowa tego pana młodego się wypowiada,on sam nie..
          • czar_bajry Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 11:36
            z tego powodu bazuję na wypowiedziach teściowej a konkretnie na napisanym tekście.
            Jak chcesz robić za adwokata to musisz się bardziej postarać.

            kk345 napisała:

            A ty? Bo jak na razie to tylko tesciowa tego pana młodego się wypowiada,on sam
            > nie..
        • yenna_m Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 08:42
          Czar, tylko jedna rzecz. Nie wiesz, czy ta postawa pana młodego to plan teściowej i panny młodej wymuszony awanturą, czy też on również niechętny.
          • czar_bajry Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 11:39
            owszem nie wiem ale Ty także tego nie wiesz , bazuję więc na napisanym tekście bez dorabiania typu...co on miał na myśli.
            azali napisała iż pan młody odmówił noszenia babci i tego się trzymam.
            • czar_bajry Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 11:45
              azile oczywiście.
    • atena12345 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 15:56
      już mi się nie chce czytać Twoich wątków o weselu itp.
      serio o wszystkim musisz tu pisać? Nie możesz umówić się na ploty przy kawie z koleżanką?
    • aguar Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 15:59
      Jeśli babcia jest sprawna umysłowo i chce być na tym weselu, zrobiłabym wszystko, aby jej to umożliwić. Panu młodemu i świadkowi korona z głowy nie spadnie jeśli przeniosą babcię (jeśli są sprawni i zdrowi), poza tym pewnie tam będą jeszcze inni mężczyźni w sile wieku. Trzeba tak obmyśleć układ przy stole, aby teściowa mogła siedzieć przy młodych, a przy niej babcia. No i wynająć taki hotel, w którym jest winda.
      • czar_bajry Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 18:11
        ale ale... czy ta babcia będzie korzystać z transportu zorganizowanego przez ciebie?
        I bus z jedną babcią będzie musiał jechać?
        A może ta teściowa poczytała twoje wątki i postanowiła jednak zabrać babcię aby nie korzystać z transportu w razie czego?
        • iskierka3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 18:30
          To moze pozwolmy tej chorej osobie zdecydowac czy bedzie to dla niej przyjemnosc? Poza tym nie wiemy JAK jest chora. Wiemy, ze nie chodzi. ( tak, wiem zaraz sie okaze, ze jest otepiala, ma przewlekle biegunki i slinotokwink)
        • azile.oli Re: Może... 27.02.15, 00:22
          Babcia wszystko może i nie ona jest tu problemem, ale postawa teściowej, która nie przeczytała tego wątku, ale powodu nie podam. Wiem jednak, że przeczytać nie mogła.
          • yenna_m Re: Może... 27.02.15, 08:45
            Jako teściowa bym się obraziła, gdyby todzina panny młodej nie pozwoliła mi siedzieć przy synu.
            Najprawdopodobniej nie dołożyłabym grosza do wesela i na nie nie przyszła. Jak również mocno by się to odbiło na moich stosunkach z młodymi (ni wuja by nigdy niczego ode mnie nie dostali). Co to za dziecko, które tak traktuje własną matkę?
            • pade Re: Może... 27.02.15, 09:33
              Yenna, ale przy młodych to świadkowie siedzą, nie rodzice.
              No chyba, że zwyczaje się zmieniły od czasów mojego ślubusmile
              • yenna_m Re: Może... 27.02.15, 09:45
                Nie znam się, wesela nie miałam. 5 tyg przed slubem pochowalam babcie. To i wesela nie bylo. I tyle.
                • yenna_m Re: Może... 27.02.15, 09:50
                  Tak czy inaczej po takich akcjach moja noga by nie stanela na tym weselu.

                  Natomiast wiem, gdzie problem jest. Skoro na sesela rodzice mlodego nie daja, rodzice mlodej stwierdzili, ze tego impreza, czyje finanse.

                  Mam przeczucie, graniczace z pewnością, że mlodym na zdrowie wyszedlby cichy tani slub niz wystawne wesele oplacane i jednoczesnie sabotowane (po tym trzeba bedzie jokos z tamta rodzina zyc) przez jednych z rodzicow.
                  • yenna_m Re: Może... 27.02.15, 09:52
                    Na wesele rodzice mlodego nie dają. Problem tkwi tam gdzie zwykle - w pieniądzach.
            • czar_bajry Re: Może... 27.02.15, 11:46
              yenna ona chce żeby ta teściowa się obraziłasmile
          • czar_bajry Re: Może... 27.02.15, 11:44
            . Wiem jednak, że przeczytać n
            > ie mogła.

            Nie umie czytać?
    • iziula1 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 15:59

      Kolejny wątek...naprawdę nie trudno domyślic się co myslisz o rodzinie swego zięcia.
      Zaczynam współczuć tym młodym.

      Powiem to raz, łudzę się że dotrze. To nie jest twoja sprawa!
    • kozica111 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:04
      Odnoszę wrażenie ze uznałaś babcię za "mało estetyczną" na taka uroczystość.
    • lorelailee Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:09
      a ta babcia to w ogole chce byc na tym weselu? z doswiadczenia to powiem ze zazwyczaj dla takiej osoby to ogromny trud i meczarnia wybrac sie gdziekolwiek, a juz spedzic na glosnej sali w pozycji siedzacej iles godzin to po prostu mordega. Ja ze wzgledu na komfort i zdrowie babci bym jednak starala sie przemowic do rozumu mamusi. A jesli babcia w ogole nie kuma i nie jest swiadoma to bym po prostu nie wyrazila zgody.
      • edelstein Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:13
        Ona moze co najwyzej sie w d...e cmoknac,a nie decydowac kto moze byc na slubie.
      • pe.tronela Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:13
        > A jesli babcia w ogole nie kuma i nie jest swiadoma to bym po p
        > rostu nie wyrazila zgody.

        Ty, jako tesciowa wnuka tej babci, pana mlodego, nie wyrazilabys zgody? suspicious
    • cosmetic.wipes Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:18
      K&$%wa! Jakbym miała taka matkę/teściową jak ty, to bez strychniny na weselu by sie obeszło.
      • cosmetic.wipes Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:27
        Errata - oczywiście by się NIE obeszło. Nawet chyba przed weselem suspicious
    • pe.tronela Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:22
      azile, wez Ty moze na jakis czas przestan zakladac watki, bo tu juz nic nowego nie uslyszysz. Sytuacje w zyciu rzadko sa calkiem jasne - ale Twoja niestety jest. Ktos pytal w poprzednim watku, jak jest po polsku "control freak". Jak zyje nie spotkalam kogos, u kogo ta przypadlosc bylaby az tak rozwinieta. Mlodzi moze i jakos dadza sobie rade, ale Ty zniszczysz swoje wlasne zycie, jak nic z tym nie zrobisz.
      • ichi51e Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 13:04
        Mi sie wydaje ze w rzeczywistosci ona jest z tej drugiej strony. Tylko tak maskuje bo chce sobie poczytac ze ma racje ze tesciowa nienormalna - mnie by w kazdym razie to sprawialo grzeszna przyjemnosc.
    • nangaparbat3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:23
      A babcia chce byc na tym weselu?
      To powinna siedzieć na glównym miejscu.
      I trzech chlopa też sie powinno bez problemu znaleźć do noszenia.
      Ale ja moze nienormalna jestem, uwazam że śluby to wydarzenia rodzinne, rytualy, powinny słuzyć zacieśnianiu rodzinnych wiezi, i jednoczyć wszystkich czlonkow, od maluchów po babcie na wózkach.
      I tak myślę, że może dla tej starszej sparalizowanej pani byłoby to wydarzenie wazniejsze i wieksze przeżycie niz dla wszystkich pozostałych gosci razem wzietych.
    • kadfael Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:35
      Ale Ty nie lubisz rodziny, do której wejdzie syn! To nie wrózy dobrze, ani młodym, ani Twoim z nimi relacjom... sad
    • nanuk24 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:38
      Jestes okropnym babskiem. Biedni mlodzi.
      A po drugie, strasznie male wesele robicie, skoro bedzie tylko czterech chlopow na nim.
      • iskierka3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:49
        Mysle tak samo jak Nanga. Jezeli babcia jest bez kontaktu to moze faktycznie szkoda ja meczyc ale to i tak sprawa jej rodziny. A jesli kuma i na slubie chce byc ( bo to chyba raczej babci decyzja, nie kogo innego), to nalezy zrobic wszystko by byc mogla. Panu mlodemu bym faktycznie dala spokoj ( chyba ze chce), ale swiadek z kolega jak babcie przesadza z auta na wozek to im korona z glowy nie spadnie.
      • azile.oli Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:54
        No więc tak - kończę wątek. Moja córka chce mieć męża krótko po ślubie przy sobie , a nie na wezwanie mamusi. Bardzo dziwne, prawda?
        Mnie ta sprawa osobiście w ogóle nie dotyczy i jedynie szkoda mi dziecka, które na własnym weselu chce się bawić ze świeżo poślubionym mężem.
        Co do babci - bardzo ją lubi i chętnie by ją na weselu widziała - ale jest zdania, że teściowa powinna mieć konkretne osoby, które jej pomogą (a właściwie opiekunce, bo ona sama palcem nie kiwnie, dyryguje synami). Bez problemu - syn prosił kobietę, aby załatwiła facetów do pomocy, zapłaci się za nich.
        Co do miejsca siedzenia - u nas rodzice nie siedzą przy stole z młodymi , więc i babcia i teściowa też tam siedzieć nie będą.
        Kończę wątek, dziękuję za odpowiedzi.
        I szczerze - już widzę te zachwycone panny młode, których małżonkowie są absorbowani przez mamusię. (Pan młody zostawia żonę i leci wynosić babcię z samochodu, a ta samotnie stoi). Zwłaszcza, że młodzi pomagają w opiece nad babcią, nigdy nie odmawiają, w ten jeden dzień woleliby się skupić na sobie.
        Miłego popołudnia życzę.
        • iskierka3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:00
          Sama napisalas, ze czekasz na krytykesmile ja wcale nie uwazam, ze pan mlody ma sie opiekowac babcia. Uwazam, ze swiadek moze pomoc przesadzic babcie na wozek, to naprawde nie jest wyzwanie i nie trwa dwoch godzin. A jesli nie to mlodych facetow z pewnoscia bedzie od groma. Jesli mlodzi nie siedza z rodzicami to w czym problem? Bo juz w ogole nie kumam. Niech ta babcia siedzi tam, gdzie by siedziala nie majac wozka i wsio.
        • pade Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:02
          Azali, przyszło Ci kiedyś do głowy, że jak teraz zięć poświęci babci na własnym weselu pół godziny (młoda może porozmawiać w tym czasie z innymi członkami rodziny, albo zatańczyć z kimś), to znaczy, że kiedyś o własną żonę, matkę czy teściową też się będzie troszczył?
          • azile.oli Re: Jasne, że tak... 27.02.15, 00:25
            Jakby to było pół godziny, a by nie chciał, to bym go sama ochrzaniła. Poza jednym wyjątkiem - nie przed wejściem do kościoła, nie przed wejściem na salę . I jeśli ktoś by tego od niego wymagał, uznałabym, że jest bezmyślny i złośliwy (i nie babcię mam tu na myśli).
            • damodia Re: Jasne, że tak... 27.02.15, 00:50
              Że co? A jakież ty masz kobieto prawo do OCHRZANIANIA narzeczonego córki ??
              Daj im wreszcie spokój, jesteś obrzydliwie zaborcza i kontrolująca aż do obsesji.
              Problem z drugą teściową masz tylko taki , że jesteście do siebie podobne i obie walczycie o większą i wyłączną władzę nad dziećmi i ich małżonkami.
        • ichi51e Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:04
          Coz panna mloda moglaby miec pretensje do pana mlodego ze ja zostawil sama jak palec i poszedl pic wodke z wujkami a nie ze poszedl wyniesc niepelnosprawna babcie z auta imho
        • nangaparbat3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:07
          Azile, to wstyd zeby wynajmowac tych facetów do noszenia, naprawdę.
          Nawet jesli kilka razy trzeba by babcie przenosić, i nie byloby nikogo poza panem młodym i świadkiem.
          Chyba że wsrod gości weselnych nie ma 3 zdrowych facetów, to przepraszam.
          • koronka2012 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 23:37
            Ale dlaczego wstyd? dlaczego goście weselni mają być obciążani noszeniem starszej pani, nielekkiej zapewne, skoro 3 osób do tego potrzeba? Aby na pewno faceci z rodziny są odpowiednimi osobami, żeby babcię eskortować (nie bardzo wiadomo gdzie) na zmianę pieluchy?

            Równie dobrze trzeba się zdziwić, że ktoś wynajmuje animatorów dla dzieci, wszak rodzina powinna się zająć bo od tego jest rodziną.
          • azile.oli Re: Wiesz co, pewnie są... 27.02.15, 00:33
            Tyle, że nie wiem, czy ktoś z tamtej rodziny się ruszy - zięć tej babci stawia sprawę jasno, on nie może i tyle.
            Pana młodego znam i wiem, że nie będzie prosił swoich kolegów (nie odmówiliby), bo uważa, że zaprosił ich jako gości, a nie darmową opiekę dla swojej babci. To trochę tak, jakby zabrać własne, zaproszone dziecko i podrzucać je kuzynkom, a samemu się bawić.
            Poza tym - do toalety z babcią nie pójdą obcy faceci i trudno, żeby jeszcze przed weselem im mówić, że trzeba babcię wyjąć z samochodu przed kościołem, potem z powrotem tam wsadzić, i to samo przed wejściem na salę.
            • nangaparbat3 Re: Wiesz co, pewnie są... 27.02.15, 09:05
              Chyba przesadzasz z tą "darmową opieką". A zięć z nieproszeniem kolegów o pomoc. Babcia stalą opieke ma opłaconą - tu chodzi tylko o doraźną pomoc, ileż to może trwać wytaszczenie z auta? 10 minut? Zazwyczaj ludzie, ktorzy moga wyświadczyć innym niewielką (a ta jest niewielka) przysługe, sami czuja sie obdarowani.
            • volta2 Re: Wiesz co, pewnie są... 27.02.15, 13:44
              trochę zła ta analogia, to przeniesienie babci, to nie opieka, tylko transport
              to tak, jakby na weselu przeniesiono wózek z niemowlakiem po schodach do kościoła - matka sama nie wniesie, ale czy dużo matek najmuje do tego nosilców? nie spotkałam żadnej.
        • zottarella Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:10
          Dziwne to wesele, skoro oprócz pana młodego i świadka nie będzie tam innych facetów i do noszenia babci trzeba wynająć kogoś ??? uncertain
        • gaga-sie Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:19
          azile.oli napisała:
          "Mnie ta sprawa osobiście w ogóle nie dotyczy i jedynie szkoda mi dziecka, które na własnym weselu chce się bawić ze świeżo poślubionym mężem."

          A ty tak z boku tylko się przyglądasz i w duchu, lub na forum rozważasz te swoje katastrofy...
          Nic, a nic nie mówisz córce, czy innym osobom z otoczeniawink
          Szukasz dziury w całym ciągle wyszukujesz problemy, masz po prostu do rodziny zięcia złe nastawienie i nastawiasz innych ( ta fałszywa troska). I niestety, masz niezdrowe zapędy, które mogą młodym w życiu sporo namieszać.
          Nie wtrącaj się, nie judź, nie mieszaj, a na zdrowie wszystkim wyjdzie.
        • lily-evans01 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 18:16
          No więc tak - kończę wątek. Moja córka chce mieć męża krótko po ślubie przy sobie , a nie na wezwanie mamusi. Bardzo dziwne, prawda?
          Mnie ta sprawa osobiście w ogóle nie dotyczy i jedynie szkoda mi dziecka, które na własnym weselu chce się bawić ze świeżo poślubionym mężem.

          Jesssuuuu...
          A ja nie potrafiłabym się bawić, nawet na własnym weselu, wiedząc, że moi goście kiepsko się na nim czują. Zawsze myślałam, że wesele robi się przede wszystkim dla bliskich (bo ostatecznie młodzi zazwyczaj świetnie się już znają, żyją ze sobą, często mieszkają - to nie jak w XIX w., że młódka-dziewica podczas ślubu widziała narzeczonego drugi raz po zaręczynach wink ). Dajże już tym ludziom spokój.
        • edelstein Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 19:01
          I szczerze - już widzę te zachwycone panny młode, których małżonkowie są absorbowani przez mamusię. (Pan młody zostawia żonę i leci wynosić babcię z samochodu, a ta samotnie stoi). Zwłaszcza, że młodzi pomagają w opiece nad babcią, nigdy nie odmawiają, w ten jeden dzień woleliby się skupić na sobie. 
          Miłego popołudnia życzę.

          Wyobraz sobie,ze ojciec mojej kolezanki jest na wozku i ze nie jest na tyle sprawny,by samemu ten wozek popychac.Pan mlody pomagal go nosic,by mogl byc na slubie wlasnej córki i "poprowadzic ja do oltarza.Oprocz tego byla "masa" chlopa,ktorzy mu pomagali.
          Ty wiesz czego chca mlodzi,paradne.
        • asia_i_p Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 19:53
          Mąż i ja na weselu jak najbardziej się rozdzielaliśmy, bo staraliśmy się dotrzeć do każdego gościa i z każdym pogadać. Podobnie na chrzcie naszego dziecka - babcia była głównym gościem, wszystko było ustawione tak, żeby przez cały czas ktoś jej towarzyszył i ona tę uwagę czuła, czuła, jak bardzo pożądanym i szanowanym gościem jest dla nas.
          Gdyby mój mąż biegł wynosić swoją babcię, to ja bym szła z nim, pomagać tyle, ile można. Nie odbierałam ślubu jako dzień, w którym mam się skupiać tylko na mężu i księżniczkować, tylko jako dzień, kiedy mam okazję poczuć, że rodzina mnie kocha i pokazać, że ja też ich kocham. W rezultacie w przeddzień ślubu kończyliśmy remont, w dzień ślubu rano jechaliśmy na cmentarz do mojej mamy, a w dzień po ślubie mieszałam sałatki na poprawiny. Tradycjonaliści marudzili, że mój tato nie urządził tego "jak trzeba", a ja byłam najzwyczajniej szczęśliwa jak pijany zając.
          • azile.oli Re: każdy ma, jak lubi... 27.02.15, 01:26
            A zdajesz sobie sprawę, że akurat Ci młodzi chcą przeżywać ten dzień inaczej, niż Ty.
            I wszyscy goście są dla nich tak samo ważni - i babcia, i kolega Zdzisiek, który pomógł w potrzebie i można na niego liczyć. Wszyscy razem i każdy z osobna tak samo ważni.
            Młodzi też mają teraz remont, na pewno tydzień przed ślubem nie będą się tym zajmować.
            A co do bliskich - trzeba okazywać, że ich się kocha, zająć się nimi na weselu, porozmawiać.
            Natomiast co takiego dziwnego, że oni chcą być na tym weselu prócz tego, że dla gości, to jak najbardziej dla siebie?
            • nangaparbat3 Re: każdy ma, jak lubi... 27.02.15, 09:11
              Pewnie, że kazdy inaczej. Chociaż jak czytam posty Asi o Jej malżeństwie, to tak myślę, że bardzo bym chciala, żeby moje dziecko umiało stworzyć podobne.

              > I wszyscy goście są dla nich tak samo ważni - i babcia, i kolega Zdzisiek, któr
              > y pomógł w potrzebie i można na niego liczyć. Wszyscy razem i każdy z osobna ta
              > k samo ważni.

              A gdyby kolega Zdzisiek byl na wozku?
              I jak mozna na niego liczyć, skoro nie da sie go poprosić o taką blahostke, jak przeniesienie babci?
              I czy na pewno babcia powinna byc tak samo ważna jak kolega?
            • ashraf Re: każdy ma, jak lubi... 27.02.15, 09:35
              W normalnej rodzinie babcia jest wazniejsza niz kolega Zdzisiek, a zreszta skoro ten Zdzisiek taki przyjaciel, to niech pomoze panu mlodemu z babcia. Chociaz po lekturze twoich watkow trace nadzieje, ze wasza rodzina jest normalna.
            • asia_i_p Re: każdy ma, jak lubi... 27.02.15, 10:10
              Oczywiście, że mają prawo przeżywać ten dzień, jak chcą. Tylko fajnie byłoby - fajnie dla nich, gdyby się lekko uelastycznili, bo przy takim podejściu, jakie mają teraz, zupełne drobiazgi będą im w stanie popsuć ten dzień. Nie ma się co spinać, że ma być idealnie, to wtedy i łatwiej z gracją przyjąć wybryki rzeczywistości. A i babci będzie przyjemniej; bo zakładam, że dla młodych też byłoby okropne, gdyby do babci dotarło, że odbywają się wokół niej kłótnie, a jej obecność nie jest dla młodych radosną niespodzianką, tylko kłopotem.
        • yenna_m Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 08:48
          Tak myślałam. Stosunek do babci wymuszony fochem lubej. Masakra.
        • elle-hivernale Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 15:17
          Cały czas byłam przekonana, że to ty ten ślub bierzesz. Aaaa, to córka... Taka zaangażowana jesteś trochę.
    • baltycki Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:43
      > ta przyszła teściowa się obraziła, że zostanie usadzona przy matce, a nie na honorowym > miejscu
      A jak usadzenie gosci widzi "ta przyszla tesciowa"?

      >cryingwiadomo, że osoby na wózku w takim stanie nikt nie będzie wpychał na miejscy..
      Moze nie bedzie potzeby wpychania, moze wozek ma naped elektryczny.

      > > i powód do obrazy - matce zostało uświadomione,
      A konkretnie? Kto uswiadomil matke? Synowie?
      Poza synami nie bedzie innych chetnych mezczyzn?
      Jak to widzi "ta druga tesciowa"?

      > > Pomijam już fakt, że w razie potrzeby nie ma gdzie zmienić babci pampersa,
      A jak chce rozwiazac ten problem "ta druga tesciowa"?





      • azile.oli Re: Druga teściowa... 26.02.15, 16:59
        Druga teściowa to by chciała tylko, żeby jej córce nie było przykro na weselu i w ten jeden dzień była dla własnego męża najważniejsza.
        Matkę uświadomił syn, pan młody. Ja nie wiem, czy inni chętni mężczyźni tam będą, to jakby nie moja sprawa.
        Co do siedzenia - rodzice młodej na żadnym honorowym miejscu siedzieć nie będą, żeby nie było wyróżniania, im jest wszystko jedno, gdzie będą siedzieć.
        No, akurat problemy z toaletą babci , to nie problem drugiej teściowej.
        • pade Re: Druga teściowa... 26.02.15, 17:04
          Jeśli Twojej córce będzie przykro, bo jej świeżo poślubiony mąż zaniósł babcię do auta, zamiast być w nią wpatrzony przez każdą sekundę wesela, to znaczy, że źle ją wychowałaś, albo ma paskudnie roszczeniowy charakter,
          • lily-evans01 Re: Druga teściowa... 26.02.15, 18:18
            Co racja to racja.
          • azile.oli Re: No tak... 26.02.15, 18:52
            To nie chodzi o jedno wniesienie. Tylko kilkukrotne co najmniej.
            To jest to, o czym marzy młoda żona - żeby mąż był tego dnia do dyspozycji własnej mamusi, która nie może absolutnie nikogo innego poprosić.
            A teraz sobie zobacz - wynieść przed wejściem do kościoła, po wyjściu, przed wejściem na salę, do toalety, wsadzić babcię z powrotem i, według teściowej, jechać z nią do domu, aby tam pomóc i babcię do domu wnieść. Czyli dodatkowo jakieś 1,5 godziny.
            • iskierka3 Re: No tak... 26.02.15, 18:57
              Opiekunka i jeden chlop powinni sobie z tym poradzic. Chyba ze babcia wazy 100 kg. Chlop nie musi byc caly czas ten sam i nie musi byc to pan mlody. Ktory, zdaje sie, juz odmowil wiec w czym problem?
              • azile.oli Re: No tak... 26.02.15, 19:00
                Nie, babcia nie waży 100 kg , ale jest całkowicie bezwładna.
                Jak ją trzeba zabrać do szpitala to akurat 3 pielęgniarzy.
                • iskierka3 Re: No tak... 26.02.15, 19:10
                  Moze mieli niedokrwistosc?wink jak zyje nie widzialam zeby jedna, nawet bezwladna osobe dzwigalo 3 chlopow. Ba! Zwykle w ogole nie ma chlopow. W kazdym razie logistyka to problem babci i jej rodzinysmile
            • pade Re: No tak... 26.02.15, 19:12
              Trudno, straci 1,5 godziny, albo i dwie. To nie koniec świata. Wesele będzie przecież trwało z 8 godzin, przynajmniej, więc będą mieli dla siebie 6.
              Gdyby Twoja mama była bezwładna nie zaprosiłabyś jej na wesele swojego syna? Twój syn nie nosiłby babci, bo jego żona mogłaby się obrazić?
              • iskierka3 Re: No tak... 26.02.15, 19:17
                Przypominam, ze pan mlody ma jeszcze bratasmile ja bym sie tak bohatera wieczoru nie czepiala, szczegolnie z odwozeniem-zwlaszcza, ze sam nie chce. Raz w zyciu podobno i te sprawywink ale drugi wnuk moglby odwiesc.
              • azile.oli Re: No tak... 26.02.15, 19:36
                Mam też syna. I nie, w dniu jego wesela nie prosiłabym własnego syna o noszenie babci. Poprosiłabym kogoś innego. O dziwo, zależałoby mi, żeby moja synowa czuła, że syn założył nową rodzinę, będzie przy niej w ważnych dla niej chwilach, i ta rodzina ma pierszeństwo przed tą, z której wyszliśmy.
                Co innego, jeśli coś dzieje się niespodziewanie i trzeba działać, to trudno. Ale jeśli tego jednego dnia nie można zorganizować dla babci innej opieki, niż wnuk, to jest po prostu nieliczenie się z niczym.
                • iskierka3 Re: No tak... 26.02.15, 19:45
                  No ale ja pisze o synu, ktory NIE bierze slubu! Same chlopaki powinny cos wymyslic a nie zwalac na matke. Jeden jest, zorganizowac ze dwoch kumpli do pomocy czy jakiego kuzyna i luz.
                  • iskierka3 Re: No tak... 26.02.15, 19:49
                    Bo jeszcze dodam - gdyby to byl MOJ slub to JA bym sie zatroszczyla o komfort zaproszonego niepelnosprawnego goscia, ktory w dodatku jest wlasna babcia. Niekoniecznie osobiscie go noszac, ale organizujac pomoc i miejce na wozek. A nie tylko foch, ze ja nie bede i niech sie inni martwia.
                • pade Re: No tak... 26.02.15, 20:01
                  Dlatego napisałam niżej coś, do czego nie chcesz się przyznać. I nie rozumiem dlaczego, szczerze mówiąc.
                • a1ma Re: No tak... 26.02.15, 20:21
                  Jesli moja corka oczekiwalaby, ze jej maz przedłoży ZABAWĘ nad pomoc chorej babci, to zastanawialabym sie, gdzie popełniłam tak fatalny błąd i tluklabym głowa w ścianę, ze wychowalam tak koszmarna egoistke.
            • nangaparbat3 Re: No tak... 26.02.15, 19:46
              Mnie się zdaje, ze Ty nie doceniasz ludzi - przeciez bedą tam jacyś wujkowie, kuzyni, koledzy - jak znam zycie sami podskoczą, by dźwigac, i by pana młodego odciazyc.
              • zuleyka.z.talgaru Re: No tak... 26.02.15, 20:00
                Ona ocenia - patrząc po sobie.
                • nangaparbat3 Re: No tak... 26.02.15, 20:21
                  Może raczej bardzo zadaniowo do tego wszystkiego podchodzi, i w stresie.
            • asia_i_p Re: No tak... 26.02.15, 19:57
              Nie własnej mamusi tylko własnej babci. Która może już długo nie pożyje.

              Chyba zaraz pójdę ucałować mojego męża, że mnie nie rozlicza z czasu, jaki mu "zabieram" dla swojej rodziny, tylko zawsze jest skłonny pomagać moim siostrom, ciotkom i komu z rodziny trzeba.

              Może się da zorganizować kogoś innego do pomocy. A może dla babci zwyczajnie krępujące jest, żeby jej bezwładnego ciała dotykały ręce obcych ludzi, może lepiej będzie się czuła, jeśli ją przeniosą właśni wnukowie. To naprawdę takie nie do zniesienia dla twojej córki.
              • amoreska Re: No tak... 26.02.15, 19:59
                CytatChyba zaraz pójdę ucałować mojego męża, że mnie nie rozlicza z czasu, jaki mu "
                > zabieram" dla swojej rodziny, tylko zawsze jest skłonny pomagać moim siostrom,
                > ciotkom i komu z rodziny trzeba.


                Lubię to smile Nawet bardzo.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Druga teściowa... 26.02.15, 19:11
            10/10
        • nangaparbat3 Re: Druga teściowa... 26.02.15, 17:11
          azile.oli napisała:

          > Druga teściowa to by chciała tylko, żeby jej córce nie było przykro na weselu
          > i w ten jeden dzień była dla własnego męża najważniejsza.
          Co innego byc najważniejszą, a co innego byc jedyną ważną i czyimś (w tym wypadku babci, ktora może mlody malzonek TEŻ kocha) kosztem. Ta druga opcja jakoś nie wydaje się sprzyjac szczesciu.
        • baltycki Re: Druga teściowa... 26.02.15, 17:12
          Ta druga tesciowa = matka syna, corka babci.
        • edelstein Re: Druga teściowa... 26.02.15, 19:09
          > Druga teściowa to by chciała tylko, żeby jej córce nie było przykro na weselu 
          > i w ten jeden dzień była dla własnego męża najważniejsza.


          Ty masz nasrane pod kopula i to rowno.
        • szpil1 Re: Druga teściowa... 26.02.15, 21:33
          azile.oli napisała:

          Ja nie wiem, czy inni chętni mężczyźni tam bę
          > dą, to jakby nie moja sprawa.

          Za to wszystko inne wydaje się być twoją sprawą. A to akurat nie?
    • kall_inka Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:46
      To nie twoja sprawa, a decyzja pana młodego. Dla mnie, oceniając jedynie na podstawie wątpków weselnych, jesteś obrzydliwym człowiekiem.
    • ashraf Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:49
      Mam wrazenie, ze w pelni usatysfakcjonowaloby cie tylko usuniecie babci z tego swiata przed weselem. Nie zaburzylaby wtedy jego estetyki i perfekcyjnego przebiegu.
      • iskierka3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:52
        I czemu babcia nie moze siedziec przy glownym stole? Za malo reprezentacyjna jest czy jak? Jakby wozka nie potrzebowala to gdzie by siedziala?
        • azile.oli Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:01
          Babcia nie będzie siedzieć przy stole z młodymi, bo rodzice od początku nie mieli tam siedzieć.
          • iskierka3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:09
            To ja zupelnie nie rozumiem nic. a jakby przyszla na nogach to gdzie by siedziala? Nie mozna teraz w tym wlasnie miejscu ustawic wozka zamiast krzesla???
            • azile.oli Re: Nie, nie można... 26.02.15, 18:58
              Przecież wózkiem trzeba jakoś tam manewrować, to jest tak, jakbyś odwróciła krzesło i próbowała przesuwając je przejść za plecami siedzących. Super wygodnie.
              Początkowo rodzice z obu stron mieli siedzieć pośrodku stołu, teraz obie pary będą siedzieć na tzw wylocie. O dziwo, mnie i mężowi to nie przeszkadza, a tamtej matce - owszem.
              Poza tym ona nie chce siedzieć obok swojej matki, do opieki jest opiekunka, a ona chce się bawić. I jej prawo , tylko nie bardzo widzę, kogo posadzić wtedy z drugiej strony babci, skoro jej córka nie chce.
              • pade Re: Nie, nie można... 26.02.15, 19:06
                Tylko, że tę sprawę powinni rozstrzygnąć młodzi wspólnie. Nawet się o to pokłócić. To ich wesele, to oni powinni ustalać komu będą pomagać, kiedy i gdzie kogo posadzić.
                Czy naprawdę Twoja córka jest tak niezaradna, że sobie z tym nie poradzi? Jeśli tak, to niech nie wychodzi za mąż, tylko najpierw dojrzeje. A jeśli to Ty chcesz rozwiązywać za nią problemy, to znaczy, że nie ufasz swojemu dziecku. Nie wierzysz, że znajdzie dobre rozwiązanie, że sobie poradzi.
                Zresztą złe rozwiązanie też nie jest złe, bo czegoś uczy. Najgorsza jest bierność.
                • memphis90 Re: Nie, nie można... 26.02.15, 20:38
                  Jak to niezaradna- to przecież Azile zawsze podkreśla dojrzałość młodych dziewcząt , które są idealnymi partnerkami dla starszych mężczyzn.
              • iskierka3 Re: Nie, nie można... 26.02.15, 19:06
                ciasna ta sala doscwink chodze z wozkiem po restauracjach i nie przypominam sobie problemu, ale pozostaje mi przyjac do wiadomoscismile ale w dalszym ciagu wielkiego problemu z obecnoscia babci nie widze. A w kazdym razie Twojego.
              • kall_inka Re: Nie, nie można... 26.02.15, 19:14
                Ale czemu TY musisz/chcesz decydoeać kto usiądzie po drugiej stronie babci? To nie młodzi decydują o usadzeniu gości tylko matka jednej ze stron? Z jednej strony w poprzednim wątku pisałaś, że wy tylko finansujecie, młodzi o wszystkim decydują a wy tylko pomagacie. A tu co wątek okazuje się, że ty odpowiadasz za transport, usadzenie gości, zakup ciasta dla gości (wybór ciasta oraz negocjowanie cen) i pewnie wiele innych rzeczy. Jeśli to młodzi obarczyli cię tymi obowiązkami, to mimo wszystko, najlepiej dla wszystkich, byłoby powiedzieć: przykro mi, ale w tej sprawie nie podejmę się decydować, decyzja wasza, mnie tylko poinformujcie. Ale wg mnie - nigdy na to nie pozwolisz, bo wtedy będzie nie po twojej myśli. Z postów wynika, że jesteś bardzo pragmatyczna i praktyczna - ale nie da się zoptymalizować czynnika ludzkiego.
                • azile.oli Re: młodzi... 26.02.15, 20:04
                  Młodzi tak zadecydowali o usadzeniu gości. Zapytali nas, czy to nie problem , dla mnie żaden, a dla matki młodego - duży. Tyle w temacie usadzania.
                  Ja gości nie usadzam, bo wszystkich nie znam, a już w ogóle nie przyszłoby mi do głowy usadzać rodziny młodego.
                  To, żeby matka siedziała po drugiej stronie babci, to pomysł młodego - takie głupie, że babcia będzie miała przy sobie córkę, a nie obcą osobę?
                  • pade Re: młodzi... 26.02.15, 20:06
                    Nie głupie. Skoro młodzi tak zadecydowali to niech tak będzie. Przyszła teściowa ma pretensje do Twojej córki czy do swojego syna?
                    • azile.oli Re: młodzi... 26.02.15, 20:14
                      Ogólnie. Raczej do obojga młodych, choć oczywiście bezpośrednio do swojego syna.
                      Który zresztą bardzo grzecznie próbował jej wytłumaczyć, że takie usadzenie babci jest optymalne, że opiekunka sama wszystkiego nie ogarnie i dobrze by było, żeby nie musiała szukać córki podopiecznej i zostawiać babci samej, tylko mieć tę córkę blisko.
                      A co, wstyd dla córki siedzieć przy własnej, niepełnosprawnej matce?
                      Jakoś nikt tu nie skrytykował, że ona nie chce przy niej siedzieć, za to wnuk jest wyrodny, bo nie chce się zająć w czasie wesela wyjątkowo babcią.
                      Co do zorganizowania dodatkowej opieki - wnuk pracuje, ogarnia wesele i remontuje mieszkanie. Matka siedzi w domu i strzela fochy. Komu jest łatwiej zorganizować przemyślaną opiekę?
                      • iskierka3 Re: młodzi... 26.02.15, 20:16
                        Wnukowi. Ma brata i zapewne licznych kolegow. Szczerze powiedziawszy nie bardzo bym wiedziala jak sie zabrac do poszukiwan oplacanego faceta do noszenia babci.
                      • iskierka3 Re: młodzi... 26.02.15, 20:19
                        W ogole mam wrazenie, ze robisz to samo co Jan.kran w watku o bratowej. Nie lubisz baby (tesciowej nie babciwink) i szukasz "obiektywnego" potwierdzenia jaka jest niefajna.
                        • azile.oli Re: Jedna różnica... 27.02.15, 01:30
                          Na początku ją lubiłam, teraz nie trawię. Tyle tylko, że ja wobec tej kobiety nie mam długu wdzięczności.
          • pani.jezowa Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 18:19
            Ciekawe, że co innego napisałaś w pierwszym poście....
            Z poniższego zdania wynika jasno, że teściowa miała siedzieć na honorowym miejscu w wersji, gdy babcia zostawała w domu (wtedy zresztą też robiłaś gigantyczny problem z wożeniem teściów).

            "I teraz najlepsze - ta przyszła teściowa się obraziła, że zostanie usadzona przy matce, a nie na honorowym miejscu (wiadomo, że osoby na wózku w takim stanie nikt nie będzie wpychał na miejscy przy środku stołu)"
            • iskierka3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 18:42
              No wlasnie, ja tez tak zrozumialam-ze tesciowa musi zmienic miejsce siedzenia zeby siedziec obok babci. I nie widze powodu ( innego niz dokopac tesciowej, rzecz jasnawink). Albo babcie i dziadkowie siedza z rodzicami mlodych to i tak sa razem i nic nie trzeba zmieniac, albo siedza gdzie indziej ( to z kim rodzice? We 4?) i wtedy tez nie ma potrzeby tesciowej przesadzac. Jest opiekunka, ktora pomoze. A babcia chyba nikogo nie ugryzie, kto bedzie siedzial obok niej?
    • ichi51e Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:51
      co prawda nie rozumiem jaki jest problem z podepchnieciem babci do glownego stolu ale rozumiem ze wozek zaburzy harmonie i takie tam - no to rzeczywiscie lepiej zeby corka siedziala kolo matki (aczkolwiek ja bym wtedy tez przemyslala usadzenie reszty rodzicow - moze panstwo mlodzi ze swiadkami a rodzice/dziadkowie gdzies rownorzednie dalej? przy innym stole?)
      dodatkowo dla babci nalezaloby zarezerwowac pokoj - starsza osoba i to na wozku pewnie bedzie chciala sie polozyc i odpoczac po jakims czasie - najlepiej pokoj przystosowany dla osob niepelnosprawnych btw) zobaczy wesele zje troche wycaluje mlodych i nie ma obowiazku zeby sie meczyla i kwitla (oczywiscie na sile jej tam nie wysylam ale dobrze zeby taka opcja byla.
      • ichi51e Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:53
        a widze ze osrodek nie przystosowany dla niepelnosprawnych uncertain to lipa straszna. nie ma jakiegos ludzkiego hotelu w poblizu?
      • azile.oli Re: Owszem... 26.02.15, 19:09
        Tak, rodzice, jedni i drudzy, będą siedzieć przy innym stole, niż młodzi, ale oni, jako rodzice, przy jednym. Tyle, że nie po środku stołu, ale na bokach (jedni i drudzy).
        Co do pokoju - nie widzę przeciwskazań, żeby babci pokój zarezerwowali , tyle tylko, że po schodach też by ją trzeba wnieść (tam jest jedno piętro z pokojami, windy brak).
        No, ale to już chyba nie do mnie rezerwacja pokoju dla babci należy. Tym bardziej, że nikt z zainteresowanych nie zgłasza takiej potrzeby.
        Zresztą - zostało ustalone, że każda strona zamawia dla swoich gości - my zarezerwowaliśmy 10, oni -ani jednego.
    • dzoaann Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:53
      Szkoda, ze pan mlody nie moze poczytac tych watkow. Moze by go to uswiadomilo w co sie pakuje...
    • nangaparbat3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 16:58
      azile.oli napisała:


      > I teraz najlepsze - ta przyszła teściowa się obraziła, że zostanie usadzona pr
      > zy matce, a nie na honorowym miejscu (wiadomo, że osoby na wózku w takim stanie
      > nikt nie będzie wpychał na miejscy przy środku stołu), no i oprócz opiekunki z
      > drugiej strony babci musi ktoś siedzieć, któż inny, jeśli nie córka?
      Azile, przykro mi, ale uwazam, ze to jakieś potworne faux pas. Nestorce rodu należy się miejsce honorowe, jesli musi mieć przy sobie pielęgniarkę - trudno. Prawdopodobnie po 2 godzinach starsza pani sama podziekuje i poprosi, by ja zabrać w miesce spokojne gdzie moglaby odpocząć. Ale jak dlugo jest - miejsce honorowe powinno byc wlasnie dla niej.


      No i drug
      > i powód do obrazy - matce zostało uświadomione, że nie bardzo może liczyć na po
      > moc syna, pana młodego w przenoszeniu babci, jak i średnio na pomoc drugiego sy
      > na, który jest świadkiem.
      Bo????

      > Pomijam już fakt, że w razie potrzeby nie ma gdzie zmienić babci pampersa, a t
      > ym bardziej jej umyć (łazienka dla gości to 4 kabiny , umywalka)
      pielegniarka sobie poradzi, od tego jest, nie zaprzątalabym sobie glowy, chociaż zapytalabym pielegniarki, czy mogę w czymś pomóc
      pokoje hotelo
      > we są na piętrze - nie ma jak tam przetransportować babci bez wynajęcia 3 silny
      > ch chłopów.
      WY-NA-JĘ-CIA?????????????
      przeciez na sygnal panowie powinni zerwać sie od stołu i na wyścigi garnac do pomocy - to kwestia 5 minut, we trzech wysilek nie taki wielki, a mieliby szansę poczuc sie mężczyznami - nie odbieraj im jej.

      > Mam rację, że czarno to widzę (zwłaszcza aferę, że pan młody nie raczy w tym d
      > niu opiekować się babcią).
      na najskromniejszych nawet weselach jest zazwyczaj dość osob, by się babcią na zmiane zajmować, jak to sie rozklada na wiele osób, nikomu nie ciazy.
      • nangaparbat3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:00
        No i drug
        > i powód do obrazy - matce zostało uświadomione, że nie bardzo może liczyć na po
        > moc syna, pana młodego w przenoszeniu babci, jak i średnio na pomoc drugiego sy
        > na, który jest świadkiem.

        KTO uświadomil? Moze ten ktoś wziąlby odpowiedzialność za uświadamianie?
        • iwoniaw Podpisuję się pod Nangą wszystkimi łapami! 26.02.15, 17:31
          Babcia-staruszka - z pielęgniarką czy bez, na wózku czy krześle, jeśli tylko ma siłę i chęć w weselu (nawet przez krótki czas) uczestniczyć, powinna mieć zapewnione miejsce dla gości honorowych.
          Pomysł _wynajęcia_ facetów do przenoszenia babci w obliczu wesela, na którym będzie obecnych jej co najmniej dwóch zdrowych wnuków (a może jeszcze jacyś inni mężczyźni nie będący inwalidami) jest po prostu kuriozalny! Przeniesienie (nawet kilkukrotne) babci nie powinno stanowić dla nich żadnego wyzwania czy problemu, nie mówiąc o tym, że więcej nie zajmie, niż gdyby z wujkiem Frankiem czy kuzynką Wiesią na papierosa wyskoczyli.

          Im dłużej czytam twoje weselne wątki, tym bardziej się zastanawiam, za co tak bardzo nie znosisz całej rodziny swego przyszłego zięcia - z jego matką na czele. I czy będziesz bardzo zdziwiona, jeśli okaże się po tym wszystkim, co prezentujesz ("uświadamianie" - brr), że teściowa twej córki nie będzie najbardziej kochającą teściową świata.
        • azile.oli Re: Wiadomo... 26.02.15, 19:13
          Syn jej uświadomił, pan młody, który jak do tej pory na każde gwizdnięcie jest. W dniu ślubu nie może go nikt zastąpić. No ludzie!
          • iskierka3 Re: Wiadomo... 26.02.15, 19:22
            Alez moze go zastapic i chlopak juz to sobie zalatwil. Co Cie tak wkurza bo nie rozumiem?
          • nangaparbat3 Re: Wiadomo... 26.02.15, 19:23
            No Azile, a czy to nie jest jakas forma podzielenia sie swoim szczęsciem - zatroszczenie sie przez chwilę - bo to naprawdę chwila - o kogoś?
            Od napawania sie sobą nawzajem mlodzi mają podróż poślubną - ślub i wesele są rodzinne, a nawet wspólnotowe.
            • azile.oli Re: Wiesz co... 26.02.15, 20:18
              To nie jest chwila, uwierz mi. Poza tym - skąd wiesz, czy młodzi w ogóle gdzieś jadą?
              Otóż po ślubie nie jadą, bo dziewczyna studiuje, a chłopak nie dostanie urlopu.
              Ciężko zrozumieć, że chcą mieć tego dnia w miarę spokojną głowę? I żeby nikt fochów nie strzelał?
              • a1ma Re: Wiesz co... 26.02.15, 20:22
                No to moze przestalabys w koncu STRZELAĆ FOCHY, skoro tak sie o nich troszczysz? Bo póki co najbardziej sfochowana, problematyczna i przewrażliwioną babą jestes Ty sama.
              • nangaparbat3 Re: Wiesz co... 26.02.15, 20:31
                Przecież to Ty strzelasz fochy! Albo twoja corka i przyszly zięc.
                Ale nawet jesli im odbiło "egoizmem we dwoje", od tego mają starsze pokolenie, by pokazalo inną perspektywę, a nie, żeby wspieralo ich w roszczeniach.
                Powtórzę: to jest święto rodzinne. Rytual. W tym rytuale rodzice, dziadkowie, pradziadkowie są niezmiernie ważni. To uroczystość, podczas ktorej spotykaja sie czlonkowie dwóch - dotąd najczęściej nieznajomych - rodzin, i prezentuą sie sobie nawzajem. Co pomyśli rodzina zięcia o Was?
                A jak sie chce mieć slub tylko dla siebie, to się ucieka w Tatry i bierze cichy slub w drewnianym kościółku, z przypadkowymi świadkami i bez gosci.
              • memphis90 Re: Wiesz co... 26.02.15, 20:56
                > Ciężko zrozumieć, że chcą mieć tego dnia w miarę spokojną głowę? I żeby nikt f
                > ochów nie strzelał?
                Czyje to jest wesele i kto je organizuje? Młodzi? Skoro są gospodarzami, skoro sami wystosowali zaproszenie dla babci, to w ich gestii jest zatroszczyć się zawczasu o takie rzeczy jak miejsce przy stole, kwestie transportu itd. No pierwsze słyszę, żeby cały świat zajmował się organizacją spraw na weselu, bo młodzi mają ważniejsze rzeczy niż goście, których sami zaprosili. Ja już naprawdę nie wiem, czy to jest swoje dzieci we mgle, każde uczepione kurczowo spódnicy własnej matki, które z kolei żrą się jak dwa kocury przy kotce?

                Jeśli chcą mieć w dniu ślubu "wolną głowę" i wszystko, absolutnie wszystko jest taaaaakim problemem, to niech odwołają gości i idą sami ze świadkami do USC. Po kwadranie mogą podziękować świadkom, mieć siebie tylko dla siebie i nie przejmować się absolutnie niczym.
                • iskierka3 Re: Wiesz co... 26.02.15, 20:58
                  Memphis, zgadzam sie w 100 procentach!
              • edelstein Re: Wiesz co... 26.02.15, 20:58
                To niech studiuje,a nie za maz wychodz,gowniara.Widac elasnie czym sie koncza zapedy smarkul.Kto bedzie ja na studiach po slubie utrzymywal?maz?
                • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz co... 26.02.15, 21:42
                  Mamusia panny młodej. Rozpisze dodatkowo im grafik kiedy mogą się seksić a kiedy to absolutnie zakazane. No i oczywiście - bez jęków. Żeby się sąsiedzi nie burzyli.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz co... 26.02.15, 21:40
                To przestań wreszcie strzelać fochy i będzie ok.
          • pade Re: Wiadomo... 26.02.15, 19:50
            Czyli to jest problem syna, nie Twój.
            A Tobie nie starcza odwagi, żeby napisać tu, na forum, że Cię ta jego matka wkurza swoją bezmyślnością czy roszczeniowością, co byłoby bardziej zrozumiałe niż te wielopiętrowe logistyczne uzasadnienia.
            Teściowa Twojej córki to problem jej syna, a później młodych, ale głównie młodego, nie Twój.
            • azile.oli Re: Wiadomo... 26.02.15, 20:23
              No chyba oczywiste, że mnie wkurza jej bezmyślność.
              Mnie to osobiście nie dotyczy. Nie chciałabym tylko kwasów i fochów na tym weselu, bo matka tego nie ogarnie, będą pretensje do pana młodego, a moja córka też się wtedy może wkurzyć. I nie, nie zrobi afery na pół wesela. Za dobrze wychowana jest na to. Natomiast atmosfera nie będzie fajna. Niektórzy potrafią trzymać afekt, a po mojej córce widać, że jest wściekła, jak i po moim mężu. Ja i syn potrafimy zachować pokerową twarz.
              • nangaparbat3 Re: Wiadomo... 26.02.15, 20:33
                A Ty uważasz, że jak wyperswadujesz przywożenie babci, to atmosfera bedzie super? Mam wrażenie, ze opuscił Cię instynkt samozachowawczy.
                • azile.oli Przecież... 27.02.15, 00:36
                  Przecież nie o to chodzi, aby babci nie było, tylko , żeby zorganizować dla niej sensowną opiekę, nie angażującą pana młodego. A młodzi o opiece nie decydują, bo teściowa się nie zgadza, a jednocześnie przy własnej matce nie chce siedzieć.
                  • damodia Re: Przecież... 27.02.15, 00:43
                    i co? myślisz, że jak się tak naplujesz naplujesz na forum to problem tam u nich się rozwiąże?
                    czego właściwie od forum oczekujesz? bo jak na razie tylko wylewasz pomyje na tamtą rodzinę. NIC WIĘCEJ.
                  • nangaparbat3 Re: Przecież... 27.02.15, 09:25
                    Czy ta "sensowna opieka" to ma być trzech wynajętych osilków czekajacych pod drzwiami? Bo tak to jakoś wychodzi.
                    Myślę też, ze kwestia niesiedzenia z mamą polega na tym, ze teściowa czuje się zepchnieta i ograniczona do roli opiekunki babci. Pisalaś, że "siedzi w domu" - rozumiem, ze siedzac babcie pielegnuje, dzien po dniu. I teraz, podczas uroczystosci, ma znać swoje miejsce.
                    Kto jeszcze będzie na tym weselu? Kto bedzie siedzial po drugiej stronie tesciowej? Przydalby sie ktoś, kto ja lubi, z kim będzie sie dobrze czuła. Moze jest ktoś taki?
                    Jak czytam ten wątek, przypomina mi sie pewien rodzinny ślub, gdy teściowa z premedytacją zepchnela mnie do roli podkuchennej. Potrzebowalam wielu lat, zeby wybaczyć. Po co Ci to, po co utrudniac życie wlasnej corce? Mozesz nie lubić te pani, ale zostalyscie właściwie najbliższą rodziną, za chwile mozecie mieć wspólne wnuki. Co dobrego wyniknie z wojny? Sprobuj popatrzeć na nią z innej perspektywy, dostrzec jej zalety (no chyba ma jakieś, skoro jej syna córka wybrala), trudności - Azile, to Wam (Tobie i Twojej corce) się po prostu OPŁACI.
                    • nihiru Re: Przecież... 27.02.15, 09:35
                      > Myślę też, ze kwestia niesiedzenia z mamą polega na tym, ze teściowa czuje się
                      > zepchnieta i ograniczona do roli opiekunki babci. Pisalaś, że "siedzi w domu" -
                      > rozumiem, ze siedzac babcie pielegnuje, dzien po dniu. I teraz, podczas uroczy
                      > stosci, ma znać swoje miejsce.

                      Hmm, o tym nie pomyślałam. Jeśli na codzień teściowa opiekuje się babcią, to faktycznie na weselu syna wolałaby być zwolniona z tego obowiązku. Tym niemniej przerzucanie go na tegoż syna uważam za dziwne.
                      • nangaparbat3 Re: Przecież... 27.02.15, 11:12
                        Zostala przecież wynajeta opiekunka. To na niej bedzie spoczywać opieka. Inne osoby mogą byc potrzebne doraźnie. Tu naprawde nie ma o co kruszyc kopii.
                    • azile.oli Re: Nie... 27.02.15, 11:15
                      Babcią na co dzień opiekuje się jej bratowa, córka tam do niej zagląda.
                      A bratowa na wesele nie przyjdzie - przeprosiła młodych, ale stwierdziła, że po prostu ma dość matki młodego, która dyryguje nią na co dzień, a na weselu ona chciałaby się pobawić, a nie słuchać komend.
                      • nangaparbat3 Re: Nie... 27.02.15, 13:47
                        A brat?
                        Pisałaś poprzednio, ze babcią opiekuje się pan młody. Teraz, ze bratowa. A z kim babcia mieszka? Jakos wszystko to trudno poskladac do kupy.
                        • azile.oli Re: Nie... 27.02.15, 19:52
                          Babcia mieszka z synową. Jej mąż, a syn babci nie żyje. Wnukowie na zmianę pomagają ciotce, jeśli trzeba, nawet w nocy, jeśli zadzwoni (po ślubie jeden wnuk odpadnie do codziennej i nocnej pomocy, za daleko będą mieszkać). Na wszelkich rodzinnych imprezach babcię ogarniali wnukowie (tej synowej, czyli ich ciotki na tych imprezach nie było).
                          • nangaparbat3 Re: Nie... 27.02.15, 20:30
                            azile.oli napisała:

                            > Babcia mieszka z synową. Jej mąż, a syn babci nie żyje.(...) Na wszelkich
                            > rodzinnych imprezach babcię ogarniali wnukowie (tej synowej, czyli ich ciotki n
                            > a tych imprezach nie było).

                            To bardzo dziwne wszystko i mnie by niepokoiło.
                            • azile.oli Re: Nie... 27.02.15, 20:41
                              Ja tam w te układy nie wnikam. Odnoszę wrażenie, że tamta teściowa lubi rządzić, ale wiele rzeczy załatwiać cudzymi rękami. No i jeszcze lubi się chwalić, że zawoła i synowie lecą ogarniać babcię (znaczy, na takich empatycznych ludzi ich wychowała). Oczywiście w innych sprawach synowie tak na skinienie i krzyk mamusi raczej nie są, ale jak tu odmówić pomocy przy własnej babci. Klasyczne wpędzanie w poczucie winy.
                              • nangaparbat3 Re: Nie... 27.02.15, 20:49
                                Mnie nie niepokoi, ze wnukowie pomagaja ciotce w opiece nad babcią. Mnie niepokoi, ze rodzina pomija ciotkę przy okazji imprez.
                                • azile.oli Re: Nie... 27.02.15, 21:44
                                  Z tego co wiem, to ciotka odmawia uczestnictwa w imprezach , bo ma dość siostry swojego męża, czyli wspomnianej tu teściowej. Znosi ją , gdy ta przyjedzie do matki, ale na gruncie towarzyskim oglądać jej nie chce.
                                  W weselu, w zaręczynach odmówiła udziału, bardzo przepraszając młodych, bo ich lubi, wprost powiedziała zięciowi, że się z jego matką nie dogadują.
                                  Natomiast czy jest zapraszana na urodziny/imieniny/święta, tego nie wiem. Wiem, że nie uczestniczy. Może nie została zaproszona, a może przyjść nie chciała.
                                  Nie pytam zięcia o takie rzeczy.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Wiadomo... 26.02.15, 21:42
                Że też Twoja bezmyślność Cię nie wkurza?
              • rasowa_sowa Re: Wiadomo... 26.02.15, 21:45
                azile.oli napisała:

                > No chyba oczywiste, że mnie wkurza jej bezmyślność.
                > Mnie to osobiście nie dotyczy. Nie chciałabym tylko kwasów i fochów na tym wese
                > lu
                , bo matka tego nie ogarnie, będą pretensje do pana młodego, a moja córka też
                > się wtedy może wkurzyć. I nie, nie zrobi afery na pół wesela. Za dobrze wychow
                > ana jest na to. Natomiast atmosfera nie będzie fajna. Niektórzy potrafią trzyma
                > ć afekt, a po mojej córce widać, że jest wściekła, jak i po moim mężu. Ja i syn
                > potrafimy zachować pokerową twarz.


                To się wycofaj z organizacji.
                Widzę, że kręcisz coraz to nowe afery. Opanuj się zanim będzie za późno!
                • azile.oli Re: Wiadomo.. 27.02.15, 00:51
                  Ja już nic nie organizuję. Zapłacę za co trzeba i tyle. Natomiast jak atmosfera będzie niefajna, to i tak będę zła. Nie wolno mi?
                  • cherry.coke Re: Wiadomo.. 27.02.15, 01:00
                    azile.oli napisała:

                    > Ja już nic nie organizuję. Zapłacę za co trzeba i tyle. Natomiast jak atmosfer
                    > a będzie niefajna, to i tak będę zła. Nie wolno mi?

                    Przeciez juz jestes zla, a problemy sa a) wydumane, b) nie twoje.
                    Po co komu prawdziwe problemy, skoro i takimi mozna sie pasc przez tyle dni...
                    • azile.oli Re: Powiem tak... 27.02.15, 01:09
                      Mój mąż ma uczulenie na wszelkie wydumane problemy. A tu on problem widzi, wkurza się i właściwie to ja mu tłumaczę, że nie nasza sprawa itd.
                      Ale jak teściowa zacznie młodym rządzić, to nie ja, ale mój mąż ją ochrzani i to zdrowo.
                      • cherry.coke Re: Powiem tak... 27.02.15, 01:17
                        azile.oli napisała:

                        > Mój mąż ma uczulenie na wszelkie wydumane problemy. A tu on problem widzi, wku
                        > rza się i właściwie to ja mu tłumaczę, że nie nasza sprawa itd.

                        Na busa tez mial uczulenie?
                        Nie wasza sprawa, a dyskutujesz ja godzinami...

                        > Ale jak teściowa zacznie młodym rządzić, to nie ja, ale mój mąż ją ochrzani i
                        > to zdrowo.

                        Przeciez wy nie macie nic do tego! To jest sprawa miedzy tesciowa i panem mlodym i kropka, ewentualnie ich rodzina. Panna mloda glos ma i moze do nich dolaczyc jak chce. To teraz tez jej rodzina.

                        Co ma twoj maz do tego w ogole, i ty sama? Otrzasnijcie sie!
                        • azile.oli Re: A to ma mąż do tego... 27.02.15, 11:20
                          Jeśli będzie widział, że przy stole młodych zaczyna się robić nieprzyjemnie, bo matka młodego stoi nad nimi i zrzędzi, to ją ustawi do pionu. Taka prawda - tam będą też inni goście i nie muszą oglądać kwasów. A z chwilą wejścia do rodziny męża córka nie staje się podnóżkiem teściowej.
                          I nie znaczy to, że ma tolerować wszystkie pomysły, organizujące życie nie tylko jej, ale też jej mężowi.
                          • memphis90 Re: A to ma mąż do tego... 27.02.15, 11:38
                            > Jeśli będzie widział, że przy stole młodych zaczyna się robić nieprzyjemnie, b
                            > o matka młodego stoi nad nimi i zrzędzi, to ją ustawi do pionu.
                            Twój mąż będzie dorosłą kobietę ustawiał do pionu??? A Ty z kolei zamierzaqsz ochrzaniać zięcia. No litości!
                            • a1ma Re: A to ma mąż do tego... 27.02.15, 11:42
                              No wlasnie. Gdyby na weselu mojego dziecka jego teść spróbowałby mnie USTAWIAĆ DO PIONU, to umarlabym chyba ze śmiechu.
                          • ichi51e Re: A to ma mąż do tego... 27.02.15, 13:21
                            Trzeba bylo coruchne uczyc asertywnosci (a nie kiszenua zlosci) to moze maz nie musialby jej tesciowej ustawiac. Zlituj sie za kazdym razem bedziecie ksiezniczke bronili?
                          • claudel6 Re: A to ma mąż do tego... 01.03.15, 02:12
                            to jej nie wpuszczaj do tej rodziny. serio. Twoja córka jest dzieckiem jeszcze. powinna przeżyć 10 lat co najmniej zanim pomysli o jakims slubie. skonczyć studia, pójść DO PRACY, pomieszkac SAMODZIELNIE, mieć jakieś związki, mieć jakies doświadczenia życiowe, podejmowac dorosłe decyzje za siebie, przeżyć kilka kryzysów, dorosnąć. ona teraz jest dzieckiem i nie ma siły, by potrafiła ustawić swoją pozycję w nowej rodzinie wobec starszego męza i jego byc może zaborczej, ale na pewno dorosłej i dojrzałej mamusi. bo jest ZA MŁODA na te całą imprezę.
                            instynkt matki Ci tego nie mówi? przecież to nie jest jakiś XIX wiek, nie zauważyłaś?
                            • claudel6 Re: A to ma mąż do tego... 01.03.15, 02:56
                              doczytałam pozostałe watki. córka powiela rodzinny schemat. też wyszłaś młodo za mąż za starszego od siebie faceta. teraz piszesz, ze jesteś pod jego pantoflem.
                              po co im to wesele teraz? pan nie-młody może się spieszy, ale ona? macie jakieś obawy, ze jak nie teraz, to zostanie przysłowiową starą panną? nie mogą ze sobą pomieszkać bez ślubu chwilę? poczekać aż ona jednak dojrzeje?
                              moja siostra wyszła za mąz w podobnym wieu, równiez za dorosłego (czyli 8 lat starszego faceta). okazało sie, ze po dwoch latach ona stała się inną osobą - bo dojrzała, skończyła studia, poszła do pracy, poznała ludzi. dwa lata doświadczeń w jej wieku kompletnie ją zmieniły. a on stał tam gdzie był - w wieku 30 lat człowiek jest już raczej dojrzały. po hucznym weselu więc przeżyliśmy szybki dramatyczny rozwód. byłam jedyną osobą, która donosiła się ze sceptycyzmem do pomysłu tego ślubu, wszyscy zachowywali się jak w amoku, och bo ślub! bo wesele!
                              najbardziej przykry był z tego wszystkiego rozwód. bo on nie chciał odpuścić (i trudno mu sie dziwić, on był dojrzały do tego małżeństwa). gdyby po prostu ze sobą mieszkali i byli, rozstanie byłoby przykre, ale jednak nie aż tak dramatyczne.
                              • azile.oli Re: A to ma mąż do tego... 01.03.15, 10:41
                                Moja córka jest inną osobą, niż ja, ma inny charakter, jej przyszły mąż nie ma żadnej cechy mojego męża, poza wiekiem. Ja mniej więcej wiedziałam, jaki będzie układ w naszym małżeństwie i choć wiele rzeczy mi przeszkadza, to jednak plusów jest dużo więcej.
                                Córka podjęła decyzję, jaką podjęła, nie mam powodów, aby interweniować, tamta teściowa może mi w wielu rzeczach nie odpowiadać, ale nie mam powodów przypuszczać, że przez wejście do tamtej rodziny stanie jej się jakaś krzywda. Z mojej córki nie jest takie cielę, jak ja i potrafi postawić na swoim.
                                Ślub jest wkrótce.
                                Co do wspólnego mieszkania przed ślubem - nie ma takiej opcji (tzn, pomieszkiwania z sobą na próbę), nie napiszę, z jakich względów, bo to prywatne sprawy młodych.
                                Owszem, ja sobie zdaję sprawę, że za kilka lat córka będzie inna, niż w tej chwili, ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Ja się też zmieniałam od czasu wyjścia za mąż i nie raz, ale kilka razy co najmniej. Nigdy nie żałowałam wczesnego wyjścia za mąż, a zwłaszcza, wczesnego urodzenia dzieci.
                                Największą panikarą, jeśli chodzi o macierzyństwo byłam w wieku 30 lat, choć moje dzieci miały wtedy odpowiednio 6 i 7 lat. Gdybym wtedy została matką pierwszego dziecka, to bym zwariowała.
                                A teraz mam 44 lata i wielki dystans do spraw okołodzieciowych, nie wpadam w panikę i , teoretycznie, do mentalnego zajęcia się małym dzieckiem świetnie bym się nadawała.
                                Oczywiście, ze względu na biologię i wygodę nigdy bym się na to nie pisała teraz, ale zmieniłam się i jeśli chodzi o psychiczną gotowość na macierzyństwo, to byłam gotowa w wieku lat 20 + i teraz. Okolice 30 stanowiłyby dla mnie fatalny moment na macierzyństwo.
                                Co do córki - nigdy jej nie mówiłam, że małżeństwo w młodym wieku to taki cud, zawsze twierdziłam, że każdy powinien sam wybrać swoją drogę życiową.
                                To nie jest głupia dziewczyna - widzi, na moim przykładzie , jak może wyglądać związek ze sporo starszym facetem i jakie są plusy i minusy wczesnego zamążpójścia.
                                Jej życie, jej sprawa. Nie będę się wtrącać, nikt mi nie zagwarantuje, że wychodząc za mąż za 10 lat po 2 się nie rozwiedzie.
                                Znam udane małżeństwa z wpadki w wieku lat 20 i nieudane, po 10 latach wspólnego przedślubnego zamieszkiwania. Nie ma reguł.
                      • nangaparbat3 Re: Powiem tak... 27.02.15, 09:27
                        azile.oli napisała:

                        >
                        > Ale jak teściowa zacznie młodym rządzić, to nie ja, ale mój mąż ją ochrzani i
                        > to zdrowo.
                        To chore.
                  • iskierka3 Re: Wiadomo.. 27.02.15, 01:02
                    Jezeli ani Ty ani druga mama nie ustapicie ani o milimetr to nie bedzie fajna. Widac, ze Ty juz okolapas sie na pozycji, ze jest manipulujaca zolza, ona na pewno otrzepuje motyke po tym samymwink
              • szpil1 Re: Wiadomo... 26.02.15, 21:46
                Ja mam pomysł: w ogóle nie zapraszać rodziny przyszłego męża. Nikogo! I nie bedzie problemu z bezmyślną matką młodego, starą babcią i Bóg wie jakimi prostakami/burakami/mało inteligentnymi z tamtej rodziny.

                azile.oli napisała:

                > No chyba oczywiste, że mnie wkurza jej bezmyślność.
                > Mnie to osobiście nie dotyczy.

                He he he. Widać jak cie to nie dotyczy w wątkach twojego własnego autorstwa.

                Niektórzy potrafią trzyma
                > ć afekt, a po mojej córce widać, że jest wściekła,

                Ale córka zdaje sobie sprawę, ze po ślubie ma szansę na częstsze kontakty z rodzina męża? Czy może planuje zabronić mu kompletnie kontaktów z nią?
                • a1ma Re: Wiadomo... 26.02.15, 21:58
                  Pojawił sie w którymś wątku pomysł dwóch osobnych wesel, podobno to nawet zwyczaj w jakimś regionie. Tu pasowalby jak znalazł - ani teściowie w busie, ani problemowa babcia na wózku, ani żaden inny członek rodziny zięcia nie popsulby autorce idealnej wizji wesela córeczki.
                • azile.oli Re: Wiadomo... 27.02.15, 00:56
                  Tak, córka wie, że kontakty z rodziną męża będą częstsze. Jako żona powie, gdy coś jej się nie będzie podobało.
                  I jeszcze jedno - jej przyszły mąż też o tym wie, że ona sobą manipulować nie da i jeśli coś jej się nie będzie podobało, ktoś się będzie wtrącał w nieswoje sprawy, to jej wizyty u teściów będą incydentalne.
                  Już w tym rola jej męża, żeby wszystko było w miarę w porządku. I tyle.
                  • nangaparbat3 Re: Wiadomo... 27.02.15, 09:30
                    Mam nadzieję, ze z wzajemnością - ona bedzie chronic męża przed swoimi rodzicami.
              • pade Re: Wiadomo... 26.02.15, 21:47
                Ale o co miałyby być pretensje do młodego?
                Nie rozumiem tego.

                Azali, takie jest życie. Jedni rodzice usuwają dzieciom pyłki spod nóg, inni dokładają zmartwień. Młodzi muszą sobie z tym radzić.
                Babcia nie jest tu niczemu winna. Nie jest winna temu, że ma taką, a nie inną córkę.
                I dalej nie wiem, co to za honorowe miejsce.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Wiadomo... 26.02.15, 21:50
                  A zięć nie jest winien, że ma walniętą teściową.
                • azile.oli Re: Oczywiście... 27.02.15, 00:08
                  Oczywiście, że babcia nie jest tu niczemu winna. Ona już tak średnio kontaktuje, więc cała sytuacja do niej nie dotrze. Jakoś zaopiekowana będzie.
                  Matka młodego najchętniej siedziałaby przy stole z nim, ale od dawna wie, że będzie to zorganizowane inaczej, więc nie w tym rzecz.
                  Po prostu miała siedzieć z ojcem młodego i z nami na przeciwko młodych. Teraz będzie siedzieć przy tym samym stole,tylko przy końcu, bo z babcią trzeba wychodzić i wygodniej jest wózek wyprwadzić z sali. Ja i mój mąż będziemy siedzieć w dokładnie takim samym miejscu, tylko po przeciwnej stronie.
                  • iskierka3 Re: Oczywiście... 27.02.15, 00:58
                    Hle hle hle, wiedzialam, ze babcia w koncu jeszcze slabo kontaktowa bedziesmile to czemu corka ja lubi? Przeciez slabo kontaktowe osoby trudno "lubic". Mozna sie opiekowac, troszczyc, nawet kochac jesli to ktos bliski ale lubic obca niekontaktowa osobe? Wydaje mi sie, ze do lubienia potrzebna jest interakcja. Ale nie odpowiadaj - na pewno, NA PEWNO babcia slabo kontaktuje od niedawnawink
                    • azile.oli Re: Oczywiście... 27.02.15, 01:11
                      Masz rację, babcia słabiej kontaktuje od niedawna.
                      I weź pod uwagę, że już o tym pisałam, że w momencie zapraszania babcia była w o wiele lepszym stanie.
                      I nie chodzi o to, że teraz jej nie chcą, bo się pogorszyło, tylko, że opiekę trzeba inaczej zorganizować.
                      • a1ma Re: Oczywiście... 27.02.15, 01:17
                        Czyli kiedy? Bo jak zakładałas wątek o busie, to babcia miała zostać w domu.
                  • nangaparbat3 Re: Oczywiście... 27.02.15, 09:33
                    Przecież pisalaś, że bedziecie (wszyscy rodzice) siedzieć przy innym stole niż młodzi.
                  • kk345 Re: Oczywiście... 27.02.15, 12:34
                    > Po prostu miała siedzieć z ojcem młodego i z nami na przeciwko młodych. Teraz
                    > będzie siedzieć przy tym samym stole,tylko przy końcu, bo z babcią trzeba wycho
                    > dzić i wygodniej jest wózek wyprwadzić z sali. Ja i mój mąż będziemy siedzieć w
                    > dokładnie takim samym miejscu, tylko po przeciwnej stronie.
                    Sprytne! Nie dość, ze usunęłaś nieestetyczną babcię na wózku z pola widzenia panny młodej, to jeszcze zgrabnym ruchem oddzieliłaś siebie i męża od nielubianej drugiej teściowej i jej problematycznej mamusibig_grin Genialne!
                    • azile.oli Re: Tak wyszło... 27.02.15, 20:00
                      Tak wyszło, ze względu na to, że chcę też siedzieć przy własnej rodzinie. Odcinanie się od nich jest niegrzeczne i tyle. Poprzednio od mojej prawej strony miała siedzieć nasza część rodziny, a od prawej strony tamtych teściów ich część rodziny. Teraz przesadzeni zostaną wszyscy goście - od naszego końca stołu ku środkowi będzie siedziała nasza rodzina, od ich końca ku środkowi - ich rodzina.
                      Mam olać brata męża, siostrę matki, która jest chrzestną córki i iść dogodzić tamtej teściowej.
                      Młodzi rozsadzają gości i tak to wymyślili, moim zdaniem - niegłupio. Czym nasz koniec stołu jest gorszy od tego, przy którym będzie siedzieć matka zięcia. Aha, zapomniałam, tam będzie jej niepełnosprawna matka. No faktycznie, tragedia.
                      • iskierka3 Re: Tak wyszło... 27.02.15, 20:12
                        Nie chce tam siedziec bo odbiera to jako kare, za przyjscie matki a nie dlatego, ze matka tam siedzi - tak sadze. A czy - jesli babcie nie siedza obok mlodych to nie mozna zostawic ukladu po staremu - czyli rodzice na honorowych miejscach a babcia tam gdzie teraz z opiekunka i wsrod swojej rodziny?
                        • azile.oli Re: Tak wyszło... 27.02.15, 21:50
                          Mogłoby tak ewentualnie być, gdyby przyszła choć jedna osoba z rodziny matki młodego i tej babci.
                          Będzie tylko rodzina ze strony ojca młodego.
                          Zięć swoją rodzinę zna i nie bez powodu chce tam widocznie posadzić matkę, a nie kogoś z rodziny ojca.
                          Dodam - ja gości nie rozsadzam - córka rozsadza własną rodzinę, zięć własną, co jest logiczne, bo znają wewnątrzrodzinne sympatie/antypatie.
                          Znajomych rozsadzają wspólnie, bo większość tych znajomych jest właśnie wspólna.
      • iskierka3 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:05
        Wytargac w trzech chlopa staruszke i wsadzic na wozek to jest wysilek zaden. A meskosc i rycerskosc mozna okazac. Tez sadze, ze beda leciec na wyscigi. A czemu pannie mlodej ma byc przykro? Przeciez oblubieniec tancowac z ta babcia nie bedzie. Babcia bedzie siedziec przy stole i tyle jej.
    • szeera Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:10
      Czy Twoja córka korzysta może z forum ślubnego? Bo najchętniej podrzuciłabym jej Twoje wątki do poczytania, żeby już przed ślubem wiedziała, że usiłujesz zrobić wszystko żeby zniszczyć jej małżeństwo. Wtedy będzie miała więcej czasu aby zastanowić się z kim zerwać kontakty - z Tobą czy z przyszłym mężem.
      • iziula1 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:35
        szeera napisała:

        > Czy Twoja córka korzysta może z forum ślubnego? Bo najchętniej podrzuciłabym je
        > j Twoje wątki do poczytania, żeby już przed ślubem wiedziała, że usiłujesz zrob
        > ić wszystko żeby zniszczyć jej małżeństwo. Wtedy będzie miała więcej czasu aby
        > zastanowić się z kim zerwać kontakty - z Tobą czy z przyszłym mężem.

        Ja założyłam jeszcze gorszą wersje - że te wszystkie dylematy roztrząsa "zaniepokojona" mamusia razem z córeczką, czyli przyszła mężatką i aż ciarki mi przeszły po plecach.
        Jeśli mam racje to żle wrózy to temu małżeństwu, oj żle....
        Koszmar się zacznie jak pojawi się pierwsze dziecko, wtedy nastąpi piekło tongue_out
        • jolie Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:44
          Podepnę się, bo też założyłam tę wersję i też ciarki przeszły mi po plecach - mam dwóch synów...
          • iziula1 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:59
            Ja też mam dwóch synów. Oby lepszych wyborów życiowych dokonali.
        • edelstein Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 19:11
          Myslisz,ze coreczka tez taka walnieta?jak mój syn przy prowadzi by do domu takie cos to bym toto ze schodow zrzucila.
          • iziula1 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 21:19

            Edel a jak myślisz?
            Mając taką matke, z takim nastawieniem do innych, z potrzebą nadmiernej kontroli, krytyczna wobec wszystkich ( wobec siebie tylko nie ) to jak myślisz? Jakie prawdopodobieństwo,że córka jest inna. Niewielkie.
            Zwazywszy,że te wszytkie historie mamusia zna z pierwszej ręki, czyli od swojej idealnej córeczki, posiadającej idealną rodzine ( czyli autorkę postów ) która ma to nieszczęscie że ma okropna przyszła teściowa tongue_out
            • edelstein Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 21:27
              Na razie to gowniara,ma chyba z 22lata,na garnuszku rodzicow,moze sie jeszcze wyrobi o ile odetnie sie od mamusi,a jesli nie to wspolczuje przyszlemu mezowi.Mamusia za to ma duza szanse na weselu wnukow byc zamknieta w pokoju,by nie psuc estetyki.
            • ichi51e Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 13:25
              Zauwazmy tez ze mimo mlodego wieku focha potrafi strzelic niegorzej od matki
            • volta2 Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 14:12
              obstawiam, że dziewczę jest mocno niemotowate, matka o tym wie, i zachowuje się jak lwica. no i ten opieprzający mąż też jest w gotowości bojowej.

              • azile.oli Re: To nie obstawiaj... 27.02.15, 20:47
                Moja córka jest ogarniętą , młodą dziewczyną, studiuje prawo, ma praktyki w kancelarii (na drugim roku, prawie nie przyjmują studentów tego roku jeszcze).
                Ja się nie zachowuję jak lwica, tylko nie chcę, żeby ktoś popsuł wesele fochami. Co w tym dziwnego? Córka też nie chce i zięć też , takie dziwne?
                To nie jest moje wesele, ale jednak mojego dziecka, a nie kuzynki Jadzi, gdzie afera na weselu mogłaby mnie ubawić, bo nie dotyczyłaby mnie, ani moich dzieci.
    • tomato.soup Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:18
      Corce bedzie przykro? Ciekawe... Bo ja to raczej bym sie ucieszyla, raz, ze babcia bedzie choc przez chwile na weselu, dwa, ze maz rodzinny i sie zajmie babcia jak bedzie potrzeba - uznalabym, ze to dobrze wrozy na przyszlosc. A mlodzi maja dla siebie reszte zycia wiec pare minut poswieconych babci nikogo nie zbawi.
      • nangaparbat3 tomato - OT 26.02.15, 17:29
        rozmarzyla mnie Twoja sygnaturka, znam wiersz na pamieć, a po raz pierwszy usłyszalam go jako dziecko, w aucie, jechalam z ciocia i wujkiem i ciocia zaczęla nagle deklamować, zamarlam wtedy z zachwytu.
        A drugi wiersz, ktory od niej znam, to ten:
        V P i o s e n k a z P a s s L u e g

        Nie kuś mnie, pomywaczko zielonych talerzy,

        Bo dziś jestem zmęczony, trzeba spocząć trocha,

        Bo jeśli ja chcę kochać, to już jak należy -

        Bo kto nie całkiem kocha, ten wcale nie kocha.

        Lecz kochać - to się wiązać. A ja muszę w drogę.


        Ten też kocham.
        • nangaparbat3 Re: tomato - OT cd 26.02.15, 17:30
          Lecz kochać - to się wiązać. A ja muszę w drogę

          I nie możesz się nawet o to na mnie gniewać,

          Że cię całować nie chcę i pieścić nie mogę -

          Bo chcę iść coraz dalej - coraz głośniej śpiewać.
          • tomato.soup Re: tomato - OT cd 26.02.15, 17:36
            ciesze sie, ze cie rozmarzylam smile
            Iwaszkiewicza tez lubie. W ogole lubie wiersze, mam nimi pol pamieci wypchane smile
      • azile.oli Re: Ale... 26.02.15, 19:17
        Ale nie o to chodzi, żeby babci nie było na weselu, tylko , żeby sensownie zorganizowano nad nią opiekę.
        Wnuk okazuje babci cały czas, że jest ważna i moja córka też.
        Ale teściowa z tych, które zdolne syna z parkietu ściągnąć, bo trzeba z babcią do toalety.
        • iskierka3 Re: Ale... 26.02.15, 19:25
          To niech sciaga swiadka.
        • asia_i_p Re: Ale... 26.02.15, 20:02
          Ze mną jest coś chyba nie tak, bo opcja bycia ściągniętą z parkietu, bo z babcią trzeba iść do toalety, nadal nie jest dla mnie jakoś szczególnie koszmarna.
          • pade Re: Ale... 26.02.15, 20:03
            tu raczej wszyscy mają podobne zdanie
          • azile.oli Re: Bez przesady... 26.02.15, 20:06
            Na własnym weselu też? Naprawdę, musi to młody akurat ogarniać?
            • iskierka3 Re: Bez przesady... 26.02.15, 20:08
              A swiadek? Siodmy raz zapytuje?wink
              • azile.oli Re: Świadek... 26.02.15, 20:28
                No cóż, świadek jest osobą dorosłą i ani moja córka, ani jego brat nie mogą mu niczego zabronić, ani niczego kazać.
                Ale on ma dokładnie takie samo zdanie, jak oni - tego jednego dnia mogłaby im matka dać spokój. Matka ma męża, ma znajomych, może zamówić 2 opiekunki, już by było łatwiej.
                Ale to nie moja sprawa.
                Spokój na weselu i fajna atmosfera bez kwasów jest moją sprawą.
                • nangaparbat3 Re: Świadek... 26.02.15, 20:36
                  > Spokój na weselu i fajna atmosfera bez kwasów jest moją sprawą.
                  I robisz wiele, żeby je popsuc.
                • iskierka3 Re: Świadek... 26.02.15, 20:42
                  No coz. Wspolczuje babci.
                • menodo Re: Świadek... 26.02.15, 20:46

                  Spokój na weselu i fajna atmosfera bez kwasów jest moją sprawą. "

                  A nie masz wokół siebie jakiejś miłej bezproblemowej osoby, która przejęłaby od ciebie tę sprawę?
                  Nie nadajesz się na szefową tego projektu.


                • memphis90 Re: Świadek... 26.02.15, 21:03
                  > No cóż, świadek jest osobą dorosłą i ani moja córka, ani jego brat nie mogą mu
                  > niczego zabronić, ani niczego kazać.
                  Przypomnij mi- kto zaprosił babcię? Kto jest gospodarzem imprezy?

                  > Ale to nie moja sprawa.
                  To po co te wątki?
                  • iskierka3 Re: Świadek... 26.02.15, 21:06
                    I czy Twoja wypowiedz o doroslym swiadku oznacza, ze pan mlody poprosil go o pomoc babci a on odmowil? Fajny gosc musi bycwink
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Świadek... 26.02.15, 21:44
                      Nie, ona mierzy wszystkich swoją miarą.
                    • azile.oli Re: Nie... 26.02.15, 22:32
                      Nie o to chodzi, że odmówił, ale o to, że też uważa, że matka przesadza z fochami i zrzucaniem wszystkiego na synów w sytuacji, gdy sama chce być głównie gościem i mieć matkę z głowy, a do opieki pogonić synów.
                      No cóż, ma też pretensje o to, że matka tak sobie zraziła rodzinę, że tylko na synów może liczyć.
                      I że w tej sytuacji mogłaby zatrudnić jeszcze jedną opiekunkę, wtedy on pomoże trochę, bo jednak też tam przychodzi z żoną i dziećmi i niefajnie, gdyby musiał np opuścić imprezę na jakiś czas. Poza tym świadek ma pewną rolę, trzeba podpisać dokumenty, pomóc z kwiatami młodym, a nie pędzić, żeby załadować babcię (to nie trwa minutę).
                      Tak, czy siak on też uważa, że matka przynajmniej tyle powinna pomoc bratu, dać mu spokój na własnym weselu i że miłym akcentem będzie, jeśli młodzi posiedzą i porozmawiają z babcią, ale niekoniecznie będą z nią chodzić do toalety.
                      No jakie to dziwne - ludzie czasem pobierają się, gdy mają już dzieci i tymi dziećmi bardzo często zajmują się postronne osoby.
                      Babcia jest bardzo ważnym gościem, ale, czy gdyby sprawa dotyczyła wujka w takim stanie , to młody też musiałby to ogarniać, bo matka mu każe?
                      • iskierka3 Re: Nie... 26.02.15, 22:41
                        Nie bo matka mu kaze tylko bo to JEGO gosc. Ktorego zaprosil. I powinien zatroszczyc sie czy sa odpowiednie warunki. Uwazam, ze jedna wynajeta opiekunka to i tak bardzo duzo, mnie by to do glowy nie przyszlo. Jest oczywiste, ze JEDNA starsza pania rodzina ogarnie.
                      • rasowa_sowa Re: Nie... 26.02.15, 22:44
                        Niefajnie to by było gdyby babcia nie mogła przyjść na ślub swojego wnuka, bo wszyscy którzy mogliby jej to ułatwić są przyspawani do swoich żon, które jak to ładnie określiłaś "chcą ich mieć dla siebie po ślubie".
                        A babci można wynająć pokój na miejscu - jak będzie chciała odpocząć to można ją odtransportować do pokoju zamiast znikać z wesela.
                        • iskierka3 Re: Nie... 26.02.15, 22:47
                          Mozna pokoj ale swiadek i tak moze pojechac pomoc odwiesc babcie. Zona i dzieci chyba nie umra z tesknoty przez te 1,5 godziny.
                          • azile.oli Re: Może... 27.02.15, 00:01
                            Owszem, może, ale to już nie moja sprawa, ja go zmuszać i namawiać nie będę.
                            Myślę jednak, że w sytuacji podbramkowej wyręczyłby brata.
                            • pade Re: Może... 27.02.15, 00:06
                              Azile, Ty masz ogromną trudność w wyłuszczeniu konkretnie o co Ci chodzi, jaki masz problem. Opowiadasz dookoła, czym irytujesz forumki, te w złości Cię atakują, czepiając się słówek i tak powstaje kolejny długaśny wątek, w którym dostajesz baty.
                              Może warto pisać wprost? Bez zbędnych szczegółów czy tłumaczeń? Co konkretnie boli, co nie pasuje, czego byś chciała?
                              Coś jest w tym Twoim sposobie pisania, nie wiem co konkretnie, ale jak widać budzi złość.
                              • gaga-sie Re: Może... 27.02.15, 11:33
                                W tym sposobie pisania przebija fałszywa troska, w stylu-buzia w ciup i niby -jaaa się nie wtrącam, ale...
                      • alexa0000 Re: Nie... 26.02.15, 22:51
                        >I że w tej sytuacji mogłaby zatrudnić jeszcze jedną opiekunkę, wtedy on pomoże trochę, bo jednak też tam przychodzi z żoną i dziećmi i niefajnie, gdyby musiał np opuścić imprezę na jakiś czas. Poza tym świadek ma pewną rolę, trzeba podpisać dokumenty, pomóc z kwiatami młodym, a nie pędzić, żeby załadować babcię (to nie trwa minutę).
                        Tak, czy siak on też uważa, że matka przynajmniej tyle powinna pomoc bratu, dać mu spokój na własnym weselu i że miłym akcentem będzie, jeśli młodzi posiedzą i porozmawiają z babcią, ale niekoniecznie będą z nią chodzić do toalety.>

                        Chyba nie czytasz tego, co piszesz. Albo czytasz, i jest to dla ciebie naturalne, co jest jeszcze smutniejsze.

                        W normalnych, kochających sie rodzinach, wnukowie zapie...ją z babcia do samochodu i kibelka.Niekoniecznie podcierają, ale usadzają i jest to dla nich naturalne.
                        Kwiaty, dokumenty, dobre sobie.
                        • azile.oli Re: To Ty nie czytasz chyba tego, co piszesz... 26.02.15, 23:17
                          W dzień ślubu też babcia na pierwszym miejscu, gdy może to zrobić kto inny. I tak, te dokumenty są ważne.
                          • memphis90 Re: To Ty nie czytasz chyba tego, co piszesz... 27.02.15, 11:48
                            Dokumenty podpisuje się podczas ceremonii, kwiaty i życzenia odbiera już po niej i dopiero towarzystwo gramoli się do samochodów. Nikt nie musi od ołtarza polykać, żeby babcię usadzać. To po pierwsze.
                            Po drugie- to młodzi są gospodarzami, to młodzi zapraszają babcię i to do młodych należy zorganizowanie logistyczne targania babci. Jeśli sami nie chcą tego robić - bo młody zajęty małzonką, a świadkowi ręce odpadną, jak własną babcię wsadzi do samochodu - to młody musi obdzwonić kumpli i poprosić o przysługę. Niby dlaczego ma to robić teściowa, która też jest gościem?
                            • zuleyka.z.talgaru Re: To Ty nie czytasz chyba tego, co piszesz... 27.02.15, 11:50
                              Bo azile szuka dziury w całym i pretekstu do wytykania błędów innych. Bo tylko azlie jest jedyną godną organizatorką wszystkiego.
                            • nihiru Re: To Ty nie czytasz chyba tego, co piszesz... 27.02.15, 12:17
                              > Niby dlaczego ma to robić teściowa, która też jest gościem?

                              Eee, dlatego że jest jej córką? Osobą najbliższą jak się tylko da? Do tego, jeśli przyjmiemy wersję, że to młodzi są gospodarzami wesela, a ich rodzice tylko gośćmi (choć takie coś nie mieści mi się w głowie), to teściowej łatwiej zająć się matką, niż młodym, bo młodzi będą mieli na głowie wszystkich pozostałych gości i obowiązek dopilnowania wszystkich szczegółów.

                              Ja rozumiem, że Azile przesadza, histeryzuje i co tam jeszcze, ale Wy też się chyba trochę zagalopowałyście.

                              ------------------------------------------------------
                              forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
                              • memphis90 Re: To Ty nie czytasz chyba tego, co piszesz... 28.02.15, 12:18
                                Nihiru, chodzi mi o coś innego- pisałam już, że mój szwagier ma ciężko upośledzoną prawie dorosłą siostrę z ZD. Kiedy organizują ślub/chrzciny/urodziny/cokolwiek, to oni pilnują, żeby sala była dostosowana dla osób niepełnosprawnych lub też zabezpieczają wniesienie siostry z wózkiem na piętro czy gdzie tam trzeba. Oczywiście, opiekunką jest matka dziewczynki, ale nikt jej nie zostawia samej na parterze bez windy z hasłem "twoje dziecko, twój problem, targaj ją sobie choćby i na plecach albo zamawiaj zawczasu 3 silnych panów". Tak samo kiedy zapraszasz dziecko z celiakią, to jako gospodarz zabezpieczasz zawczasu posiłek bezglutenowy, a nie mówisz rodzicom- to wasze dziecko i wasz problem, było przynieść mu obiad, ja mam ważniesze sprawy na głowie.
                                • azile.oli Re: To Ty nie czytasz chyba tego, co piszesz... 28.02.15, 12:25
                                  Czy matka tej kobiety z ZD wymaga, żeby np na weselu koniecznie pan młody pomagał wnieść tę dziewczynę, czy też zostawia to organizatorom? Przeszkadzałoby jej, gdyby to była wynajęta przez organizatorów osoba? Byłaby oburzona, że ma miejsce obok córki?
                                  • nangaparbat3 Re: Azile! 28.02.15, 13:57
                                    A jak Ty sobie praktycznie wyobrazasz te dodatkowe co najmniej dwie osoby wynajete?
                                    Piszesz o trzech opiekunkach - gdzie posadzicie te panie? Przy ktorym stole? czy w hallu, i bedą oczekiwać poleceń? Taka sluzba - ciekawe, jak mialyby sie ubrać, żeby ich nie pomylic z prawdziwymi gosćmi?
                                    Czemu wciąz piszesz o obarczaniu gosci obowiązkami? Coż to za straszliwy obowiązek pomoc przesadzić starszą panią z auta na fotel, czy na tym fotelu w kilka osob wnieść na piętro?
                                    Nie ogarniam, w zaden sposób.
                                    Może dlatego, ze nie mam oporow w proszeniu o pomoc. Gdybym miala, nigdy nie moglabym juz sie udac w zadną podroz. Ale owszem, prosze obcych ludzi o pomoc, dostaje ją, i nawet mam wrażenie, ze w jakiś dziwny sposob sprawiam im tym przyjemność.
                                    • azile.oli Re: Azile! 28.02.15, 18:16
                                      Akurat tu problemu nie przewiduję. Jest specjalny stolik dla orkiestry, kamerzysty, fotografa i dyżurnego kierowcy. Spokojnie można tam posadzić osoby do opieki.
                                      Będą obsłużeni jak normalni goście weselni, tyle, że będą w pracy, więc od czasu do czasu zajmą się swoimi obowiązkami.
                                      • nangaparbat3 Re: Azile! 28.02.15, 18:25
                                        I naprawde uwazasz, ze goście-mężczyźni bedą sie dobrze czuli patrząc, jak trzy kobiety tachają wozek z babcią?
                                        • azile.oli Re: Azile! 28.02.15, 18:57
                                          Jeśli będą chcieli je wyręczyć - nie widzę przeciwskazań. Natomiast jak się akurat będą bawić i nie zauważą, że seniorce potrzebna jest pomoc, to fajnie, że będą osoby za to odpowiedzialne bezpośrednio.
                                          Na weselach tak bywa, że częściej młodzi się bawią, a przy stołach siedzą starsi mężczyźni, czasem też nie do końca zdrowi, więc nie tańczą, albo tańczą mniej.
                                          Nie chciałabym, aby poczuli się zobligowani do pomocy, nie mając być może na nią siły.
                                          Czyli co - pan młody ma poprosić 2-3 kolegów o czujność i zwracanie od czasu do czasu uwagi, czy nie trzeba pomóc?
                                          Nie przesadzajmy.
                                          A opiekunów zmieniłam na opiekunki, bo się wynajęci faceci źle kojarzą.
                                          Poprosiłabym swoich 2-3 pracowników, zapłaciłabym im i na pewno by zaniesieniem babci do pokoju, wsadzeniem i wysadzeniem z samochodu i wniesieniem wózka zajęli.
                                          Zgodnie z intencją forum z wszystkimi czynnościami pielęgnacyjnymi poradziłaby sobie opiekunka (choć ja uważam, że miałaby ciężko, ale jeśli się podejmie, to się nie wtrącam).
                                          • nangaparbat3 Re: Azile! 28.02.15, 19:14
                                            Jakoś nie mogę tego przełknąc. Ci goście-święte krowy, wynoszenie babci cichaczem. Oczywiście ze nie pan mlody miałby prosić o pomoc - tylko jakaś starsza pani. Tesciowa, szwagierka, ciotka-klotka smile
                                            Tańczyc bedą do rana, wniesienie to ile? kwadrans? przeciez nie.
                                            Przypomina mi sie taka historia sprzed lat: grupa uczniow wyjeżdżala na pierwszy miedzynarodowy projekt, do Szwecji czy Finlandii, czasy przedunijne. I nagle draka: uczeń x nie wyjedzie, on ma 20 (w dniu wyjazdu) re-pe-ty-to-rium!
                                            Ja: To moze napisze po powrocie?
                                            Prof. Z.: Zwariowalaś????? uprzedzą go, jakie są pytania!
                                            Ja: To moze napisze dzień przed wyjazdem?
                                            Prof. Z.: No wiesz! Powie im, co było!
                                            Zaczęlam intensywnie myśleć. Eureka! Uszczęśliwiona wlasnym pomyslem mowię kolezance:
                                            Sluchaj, dasz opiekunce grupy pytania, w czasie kiedy klasa bedzie pisać, oni plyną promem, wiec on napisze dokladnie w tym samym czasie, tylko na promie. Opiekunka dopilnuje, zeby nie ściagal!
                                            I widzę, ze prof. Z. wbija we mnie spojrzenie bazyliszka, a potem syczy: Ty juz calkiem rozum postradalaś....

                                            I widze, że z Toba jest taka sama rozmowa. Musisz postawic na swoim, musi być urzadzone po Twojemu.
                                            Mnie by sie po prostu nie chcialo.
                                            • azile.oli Re: Azile! 28.02.15, 19:34
                                              Nie musi być po mojemu, tylko są takie sytuacje, że lepiej mieć wszystko zaplanowane, przynajmniej ja lubię mieć zaplanowane i cała moja rodzina.
                                              Ale oczywiście bez problemu puściłabym to na żywioł, gdybym wiedziała, że tamta teściowa to ogarnie przynajmniej w ten sposób, że powie komuś z rodziny, że potrzeba pomocy.
                                              Albo, gdyby sam pan młody wiedział, że nie będzie problemu, zostanie to ogarnięte, zanim matka przyjdzie do niego z pretensjami.
                                              Koledzy siedzą przy innym stole, niekoniecznie od razu się zorientują, że potrzebna pomoc.
                                              Kto będzie siedział w sąsiedztwie babci, teściowej i opiekunki to pan młody zadecyduje.
                                              I o ile na sali rzeczywiście ktoś się spontanicznie ruszy, o tyle pod kościołem i przed wejściem do sali trzeba powiedzieć konkretnym osobom, żeby pomogły, bo goście zwyczajnie mogą wysiąść z busa i pójść na salę.
                                              Nie wiadomo w którym momencie przyjedzie opiekunka z babcią i ktoś powinien na nie czekać.
                                              Wiem, że uważasz, że stwarzam sztuczne problemy. Po tym, jak mi się dostało w wątku o transporcie załatwiłam tyle busów, że jest miejsce dla każdego gościa, choć niektórzy oczywiście pojadą wlasnymi samochodami.
                                              • pade Re: Azile! 28.02.15, 19:41
                                                Azile, nie da się przewidzieć tego, co się będzie działo na weselu. Nie da się wszystkiego zaplanować, nie da i już!
                                                Może zamiast wysłuchiwać coraz to nowszych rewelacji na temat pomysłów teściowej zadzwoniłabyś do niej i zapytała gdzie by chciała siedzieć, jak wyobraża sobie opiekę nad babcią itd?Skoro jesteś współorganizatorem to chyba wolno Ci zadzwonić?
                                                Inaczej będziesz wymyślała coraz to nowe scenariusze i do wesela wykończysz się nerwowosmile
                                                • azile.oli Re: Azile! 28.02.15, 19:56
                                                  Jasne, że wszystkiego nie przewidzę. Oczywiście, że mogłabym zadzwonić, ale nie chcę robić młodym kreciej roboty, a to z tego powodu, że np nie ja rozsadzam gości, więc nie będę jej pytać, gdzie chciałaby siedzieć. Równie dobrze może powiedzieć, że przy stole młodych.
                                                  Żeby nie było - nie wiem, co mi odpowie i dlatego nie chcę dzwonić i siać fermentu, tudzież powiedzieć jej czegoś, o co się obrazi na przykład.
                                                  O ile w zasadzie bym to obrażenie przeżyła, to nie chcę, żeby np z tego powodu nie przyszła na wesele syna.
                                                  Znam zięcia na tyle, że wiem, iż byłoby mu przykro , gdyby matki nie było. No powinna być i już.
                                                  Tak uważam, wbrew temu, co mi tu niektórzy zarzucają, że byłabym szczęśliwa, gdyby nie przyszła.
                                                  Sprawę zostawię młodym, a właściwie zięciowi. Nic w tej sprawie robić , ani załatwiać nie będę.
                                                  A tak ot - czasem rzeczywiście zaczynam coś opowiadać od tyłka strony i mi się dostaje.
                                                  Mam też zwyczaj odpowiadać nie tyle na każdy post, co na większość pytań.
                                                  Gdybym nie odpowiadała, to niewiele by tu było na temat stanu babci, tego, kto się nią na co dzień opiekuje itd.
                                                  W każdym razie dziękuję za Twoje bardzo wyważone i trafne wypowiedzi i że wyczytujesz z mojego chaosu głowny problem, a nie bawisz się w nadinterpretacje.
                                                  • pade Re: Azile! 28.02.15, 20:05
                                                    Azile, strasznie mi Cię szkoda, za te baty, które dostajesz na forum, za ten stres, który przeżywasz próbując zorganizować wesele tak, by wszystkim dogodzić. Może za bardzo byś chciała? Może za bardzo się przejmujesz?
                                                    Przemyśl jeszcze ten telefon. Przecież będziecie rodziną. Może zapytaj zięcia co o tym sądzi? Teściowa na pewno inaczej będzie z Tobą rozmawiać, niż z nim.
                                                    Zawsze można zmienić usadzenie gości, może teściowa się odobrazismile
                                                    Dziękuję za miłe słowasmile
                                                  • azile.oli Re: Azile! 28.02.15, 20:19
                                                    Zapytam zięcia, w końcu on zna lepiej swoją matkę.
                                                    Co do zmiany miejsca - zięć uważa, że ze względu na komfort babci powinna tam siedzieć jego matka, a córka babci. Tak na chłopski rozum ja też tak uważam, bo prócz młodego i jego brata ta matka to jedyna rodzina babci na tym weselu. Ale oczywiście o tym decyduje zięć i jeśli znajdzie inne rozwiązanie, odpowiadające z kolei matce, to dobrze.
                                                    Może i za bardzo się przejmuję, to nawet pewne, z tym, że jeśli piszę o czymś na forum , to niekoniecznie w realnym życiu tak to rozkminiam, bo to jedna z wielu spraw.
                                                    I na pewno nie wałkuję tego tematu z młodymi.
                                                  • pade Re: Azile! 28.02.15, 22:01
                                                    Wesele córki to ważna sprawa, zrozumiałe, że się przejmujeszsmile
                                                    Powiedz sobie tak: nie jestem odpowiedzialna za zachowanie teściowej, co będzie to będzie.
                                                    Jednocześnie warto tak wszystko ustawić, żeby miała jak najmniej powodów do fochów. Bo o wszystkich gości trzeba zadbać. A jak widać teściowa będzie gościem a nie współorganizatorem.
                                              • edelstein Re: Azile! 01.03.15, 11:34
                                                Na ten slub to ida ludzie z lapanki?bo na ogólnie ludzie,ktorzy sie znaja i wiedza,ze x ma dziecko,y babcie na wozku,a z jest singlem.
                                                • azile.oli Re: Azile! 01.03.15, 11:53
                                                  Nie, nie z łapanki. Ale z rodziny teściowej będą tylko jej dwaj synowie i ona, ze strony teścia rodzina wie, że babcia chora, ale czy wiedzą, w jakim jest stanie, to wątpię.
                                                  I akurat to mnie nie bardzo dziwi, bo ja mojemu szwagrowi też się nie spowiadam ze stanu zdrowia mojej mamy, nie mieszkamy wspólnie, widujemy się od czasu do czasu.
                                                  Dalsza rodzina męża to ma dane na temat zdrowia mojej mamy sprzed kilku miesięcy - akurat wiele się nie zmieniło, ale mogło.
                                                  Jeśli chodzi o znajomych zięcia, to też akurat raczej o babci nie rozmawiają, owszem, dwójka najbliższych znajomych wie, że babcia jest chora.
                                                  Z naszej rodziny o tym, że zięć ma chorą babcię wiem ja, mąż i moja matka.
                                                  Jakoś nie było okazji do omawiania tego faktu z innymi krewnymi.
                                                  I podobnie jest z dziećmi - młodzi oczywiście wiedzą kto i w jakim wieku ma dzieci, ale rodziny jednych i drugich średnio się orientują w detalach. No i oczywiście nie mają zielonego pojęcia, czy jakaś tam kuzynka przyjdzie z malutkim dzieckiem, czy nie.
                                                  To są dwie rodziny. Na dodatek, jakby z 4 stron, co jest normalne, bo niekoniecznie cała moja rodzina musi utrzymywać kontakt z całą rodziną męża . Niektórzy się widzieli raz w życiu na naszym weselu, a niektórzy wcale, bo ich wtedy na świecie nie było.
                                                  • edelstein Re: Azile! 01.03.15, 11:57
                                                    Dziwne.Ja wiem o wszystkich niepelnosprawnych w obu rodzinach.Wiem,ze wujków meza ma sztuczne biodro,dziadek jezdzi na wozku itd.itd.
                                                  • azile.oli Re: Azile! 01.03.15, 13:02
                                                    No owszem, ja też np wiedziałam, że wujek męża miał raka. Ale jaki jest jego stan - tego na bieżąco nie wiedziałam.
                                                    U starszych ludzi sytuacja się zmienia - nawet u tej babci - była chodząca ze wsparciem, nagle się położyła i ciężko z nią było złapać kontakt, teraz ponoć jest raz tak, raz inaczej w kwestii tego kontaktu.
                                                    Nie wiem natomiast, czy ojciec zięcia informuje swoją rodzinę na temat zdrowia swojej teściowej. Biorąc pod uwagę, że on się od pomocy wymiksowuje mogę przypuszczać, że raczej średnio go ten temat zaprząta. Nie będę pytać zięcia jak to tam wygląda.
            • asia_i_p Re: Bez przesady... 26.02.15, 20:31
              Na własnym weselu też, ale ja przyznaję uczciwie, że wesele to nie był najpiękniejszy dzień życia, tylko dość wymagający rytuał, który trzeba było przejść, żeby mój kochany wreszcie nie odjeżdżał wieczorami. Z gości się cieszyłam, jedzenie było dobre, ale tańczyć nieszczególnie lubię, a bycie bohaterką wieczoru, i to jeszcze raczej w funkcji dekoracji niż gospodarza, to dla mnie lekki koszmar. Potem się zaczęły najpiękniejsze dni.
              Jeszcze pamiętam, jak w dzień wesela siedzieliśmy na ganku, gdzie zwialiśmy przed kamerzystą, i mąż mówił, że właśnie teraz by odjeżdżał jego autobus.
            • edelstein Re: Bez przesady... 26.02.15, 21:02
              A gdzie maz tesciowej?nagle znikl.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Bez przesady... 27.02.15, 11:50
                Dostał zawału przeczytawszy wątki alize tongue_out
          • e_r_i_n Re: Ale... 26.02.15, 20:45
            A ja uważam, że to zbiorowe jechanie po autorce to przegięcie. To jest dzień Młodych i powinni się nim cieszyć. IMO to matka Młodego idzie na łatwiznę chcąc zaangażować syna, a nie próbując 'zabookowac' paru chlopa z rodziny jako wsparcie. Bo ona ma luz (jest opiekunka), za to Młody ma być na zawołanie.
            • ruda.anka2 Re: Ale... 26.02.15, 21:10
              Nie wiesz czy tak jest. WYsoce prawdopodobne, że tak nam to sprzedaje teściówka, żeby robić dym z niczego.
            • kamire12 Re: Ale... 27.02.15, 14:51
              A ja uważam, że to zbiorowe jechanie po autorce to przegięcie. To jest dzień Młodych i powinni się nim cieszyć. IMO to matka Młodego idzie na łatwiznę chcąc zaangażować syna, a nie próbując 'zabookowac' paru chlopa z rodziny jako wsparcie. Bo ona ma luz (jest opiekunka), za to Młody ma być na zawołanie.

              ----
    • evolene Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:23
      Na miejscu tych młodych(czyli Twojej córki), to wzięłabym cichcem ślub cywilny. Jak rodzina wierząca, to kościelny za jakiś czas -na WŁASNYCH warunkach, gdzie rodzice byliby goścmi, a nie organizatorami.
    • bachtin Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:28
      Dopilnuj, żeby narzeczony córki nie przeczytał Twoich wątków, bo gotów się rozmyślić i zmarnujesz kasę.
      • marzeka1 Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:39
        Cytat Moja córka chce mieć męża krótko po ślubie przy sobie , a nie na wezwanie mamusi. Bardzo dziwne, prawda? - ale co to ma wspólnego z tą sytuacją? Jeśli Twoja córka wybrała dobrego i odpowiedzialnego chłopa na męża, to oczywiste to powinno być dla niego, bo stworzy z nią swoją własną rodzinę, ALE co to ma wspólnego z podejściem do babci i robienie z tego powodu takiej zadymy?
        • zuleyka.z.talgaru Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 19:14
          Jak pan młody nie będzie chciał pomóc własnej babci to znaczy, że jest bucem do kwadratu.
          Póki co bucem jest założycielka wątku.
        • azile.oli Re: Dzień ślubu... 26.02.15, 20:32
          Jest raz w życiu i jest wyjątkowy. Młodzi i tak są trochę stremowani, często zmęczeni (bo sprawy okołoweselne łączą też z innymi obowiązkami), nie można byłoby im tego dnia dać po prostu spokój? A nie strzelać focha, bo w nieodpowiednim miejscu usadzili i jeszcze, co za bezczelność, córkę obok matki.
          • memphis90 Re: Dzień ślubu... 26.02.15, 21:05
            To po co zapraszają gości? Jak ja jestem zmęczona i nie chcę, żeby mi ktoś d... zawracał, to nie spraszam wtedy tłumu ludzi.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Dzień ślubu... 26.02.15, 21:45
            To Ty strzelasz fochy. To ONI zaprosili babcię i weź to uszanuj. Żeby przypadkiem Ciebie kiedyś nie pominęli Ciebie przy zapraszaniu na jakąś uroczystość big_grin
    • rhaenyra Re: No to czekam na krytykę... 26.02.15, 17:41
      rob dalej to co robisz i nie ustępuj
      informuj młodego o swoim zdaniu
      jeśli nadal będzie chciał się hajtac z twoja corka to znaczy ze ja naprawdę kocha
      • azile.oli Re: A, widzisz... 26.02.15, 20:34
        Kocha ją, kocha. Bo moja córka mu mówi o wszystkim, co jej się nie podoba, nawet, gdy dotyczy to jego rodziny. I się nie zraził jakoś.
        A za fochy matki jest mu zwyczajnie wstyd.
        • memphis90 Re: A, widzisz... 26.02.15, 21:07
          Co jej się nie podoba, czy Tobie....? A moze mówicie jednym głosem? Ale wtedy- mając córkę uczepioną spódnicy- nie powinnaś mieć pretensji, że i chłopak jest na każde zawołanie swojej matki.
          • azile.oli Re: Bardziej... 26.02.15, 23:15
            Bardziej nie podoba się to mojej córce , niż mnie, bo w razie czego, to ona będzie czekała, aż mąż skończy wszelkie narzucone przez matkę obowiązki.
            A moja córka ma charakter bardzo stanowczy i gdybym jej rządziła na jej własnym weselu, to by mnie objechała.
            Tak, moje dzieci mają prawo zwrócić mi uwagę , a jak przeholuję, to nawet ostro.
            Nie ma tak, że im cokolwiek narzucam i nie wpędzam w poczucie winy, bo to ciocia, babcia, wujek i trzeba...
            Jest rozsądną dziewczyną i w tej sprawie ma rację - chce babci na weselu, nie chce, aby przyszły mąż w tym dniu robił za dodatkowego opiekuna.
            • pe.tronela Re: Bardziej... 26.02.15, 23:20
              > chce babci na weselu, nie
              > chce, aby przyszły mąż w tym dniu robił za dodatkowego opiekuna.

              To jak to rozwiazala? Skoro chce babci, zaprosila babcie...
              • azile.oli Re: Bardziej... 26.02.15, 23:24
                Po pierwsze, jak zapraszała babcię, to była ona w takim stanie, że jedna opiekunka bez problemu sobie poradziła.
                Po drugie - liczyła, że teściowa własną matką się zajmie. Taki wyczyn? Ja ogarniam własnych krewnych bez gadania, a nie zrzucam tego na dziecko w dniu ślubu. Też mam matkę i jeśli poczuje się gorzej, to ja się nią zajmę - córce dam spokój. Mąż mi pomoże, syn - ale nie zięć, ani nie córka.
                • pe.tronela Re: Bardziej... 26.02.15, 23:33
                  Po pierwsze, jak zapraszała babcię, to była ona w takim stanie, że jedna opiek
                  > unka bez problemu sobie poradziła.


                  To nie ma wyjscia jak pojsc do babci i oznajmic, ze juz sie jej nie chce, bo jej sie pogorszylo.

                  > Po drugie - liczyła, że teściowa własną matką się zajmie.

                  Ciekawy pomysl. Wykorzystam. Na przyszle Boze Narodzenie bede zapraszac kazdego, kto mi przyjdzie do glowy. Licze na to, ze ktos sie moimi goscmi zajmie.
                  • azile.oli Re: Bardziej... 26.02.15, 23:53
                    A co jest dziwnego w tym, że córka zajmie się własną matką na weselu?
                    Jak rozumiem widziałaś mnóstwo panów młodych, zajmujących się w tym dniu własnymi babciami, ciotkami itd, bo to ich goście? Oni mają się zająć nimi od strony towarzyskiej, z każdym porozmawiać, zapewnić transport, czy nocleg, jeśli trzeba.
                    Ale pan młody ogarniający leżącą babcię przed i po ślubie, w trakcie wesela?
                    No przepraszam - babcia jest zaproszona, opiekunka ma być, młodzi mogą opłacić dodatkową opiekunkę, może nawet dwie, ale, biorąc pod uwagę, że matka młodego zapewne wie, kogo należałoby wybrać, a np panna młoda mieszka te 30 km dalej i ludzi stamtąd nie zna.
                    Ale nie - opiekunki niepotrzebne, potrzebne poganianie synów i fochy o miejsce przy własnej matce.
                    • a1ma Re: Bardziej... 27.02.15, 00:45
                      Oczywiście, że opiekunki nie są potrzebne i OCZYWIŚCIE, że w takich sytuacjach osobą niepełnosprawną zajmuje się rodzina. Ja chyba w jakimś innym świecie żyję ...
                      • azile.oli Re: Bardziej... 27.02.15, 01:15
                        A dasz dyspensę na ten dzień panu młodemu?
                        Bo jeśli tak, to zostaje jeszcze jego brat - świadek i wspomniana teściowa. Więcej gości z jej rodziny nie ma, bo są na nią obrażeni.
                        Czyli, kto jeszcze zostaje? Rodzina od jej męża?
                        Już napisałam na końcu, poproszę mojego syna, żeby dać zięciowi spokój w tym dniu.
                        • pani.jezowa Re: Bardziej... 27.02.15, 01:17
                          Nagle nie ma gości z ich rodziny a dopiero co był wątek o tym, że dla tamtych gości może nie starczyć autokaru i 2 busów (bo Twoja rodzina samochodami).
                          Kręcisz i przedstawiasz informacje tak, jak Ci akurat pasuje.
                          • arwena_11 Re: Bardziej... 27.02.15, 09:31
                            chyba nie ma rodziny od strony matki pana młodego. Od strony ojca jest. Tak zrozumiałam.
                          • azile.oli Re: Będą... 27.02.15, 11:22
                            Będzie dużo gości , ale ze strony ojca pana młodego. On się nie rwie do opieki nad teściową, myślisz, że jego rodzina będzie?
                            • nangaparbat3 Re: Będą... 27.02.15, 13:54
                              Moze coś ma z kręgosłupem albo ze stawami? Znaczy teść. Ktoś zdrowy z rodziny moze pomoże. Jak przyjdzie czas. Nie zadręczaj sie po prostu czarnymi wizjami.
                        • damodia Re: Bardziej... 27.02.15, 01:17
                          a babcię ktokolwiek zapytał czy che być na tym weselu -uczestniczyć w tej szopce?
                        • a1ma Re: Bardziej... 27.02.15, 01:19
                          Ale dlaczego niby pan młody miałby mieć dyspense?? Korona mu z głowy spadnie jak pomoże własnej babci wsiąść do samochodu? On ma z tym problem, czy tylko Ty?
                          • arwena_11 Re: Bardziej... 27.02.15, 09:34
                            Bo to jest jego dzień?

                            U mnie na obiedzie była moja babcia, też już na wózku. Zajmowali się nią moi rodzice. Fakt, że nie było żadnego problemu z wniesieniem babci do sali, i nie robił tego mój ojciec, ale nasi koledzy, którzy poproszeni przez moją mame od razu ruszyli do pomocy.

                            Ale babcia kontaktowa, i poza wniesieniem i usadzeniem ( do toalety zaprowadzała mama ) przy stole radziła sobie sama.
                          • jowita771 Re: Bardziej... 27.02.15, 10:57
                            Ale tu nie chodzi o przyprowadzenie z samochodu, tylko o opiekę w czasie wesela też, włącznie ze zmianą pieluchy. Zmiana pieluchy dorosłej osobie to nie jest takie nic jak przewinięcie niemowlęcia. Naprawdę to takie w porządku, żeby pan młody się tym zajmował na własnym weselu? Pokoje są na piętrze, starszą panią trzeba tam zanieść (potrzeba trzech mężczyzn), zmienić pampersa, umyć. To nie niemowlę, potrzeba sił i czasu, w pięć minut się nie uwinie. Pytanie za sto punktów: która chciałaby to robić na własnym weselu albo żeby mąż robił.
                            • rasowa_sowa Re: Bardziej... 27.02.15, 10:58
                              jowita771 napisał:

                              > Ale tu nie chodzi o przyprowadzenie z samochodu, tylko o opiekę w czasie wesela
                              > też, włącznie ze zmianą pieluchy. Zmiana pieluchy dorosłej osobie to nie jest
                              > takie nic jak przewinięcie niemowlęcia. Naprawdę to takie w porządku, żeby pan
                              > młody się tym zajmował na własnym weselu? Pokoje są na piętrze, starszą panią t
                              > rzeba tam zanieść (potrzeba trzech mężczyzn), zmienić pampersa, umyć. To nie ni
                              > emowlę, potrzeba sił i czasu, w pięć minut się nie uwinie. Pytanie za sto punkt
                              > ów: która chciałaby to robić na własnym weselu albo żeby mąż robił.


                              Pytanie za dwieście punktów: gdzie wyczytałaś że pan młody ma zmieniać pieluchę babci?
                              • azile.oli Re: Bardziej... 27.02.15, 11:27
                                Sama opiekunka sobie nie poradzi. Córka się nie kwapi. Ponoć pan młody musi zająć się babcią.
                                No, to wychodzi na to, że on, albo jego brat. Albo, wiecie co, najlepiej pannę młodą w białej kiecce pogonić. Co się będzie księżniczkować. Kto to widział, na własnym weselu?
                                • gaga-sie Re: Bardziej... 27.02.15, 11:39
                                  Bujną masz wyobraźnię. Zapomniałaś dopisać, że babcia akurat od niedawna cierpi na niestrawność i z pewnością na weselu ufajda się po pachy.
                                • memphis90 Re: Bardziej... 27.02.15, 11:57
                                  > Sama opiekunka sobie nie poradzi.
                                  Rany, ale konfabulujesz uncertain Wszędzie na świecie z umyciem tyłka jednej staruszce radzą sobie opiekunki w liczbie pojedynczej, a tu nagle koniecznie musi być zastęp 3 chłopa, żeby pampersa zmienić. I na pewno trzeba będzie go zmieniać 10 razy w czasie imprezy. Jak ta opiekunka taka niekumata, to zatrudnijcie taką, której nie przerasta zmiana jedycyh pieluchomajtek. Już pomijam fakt, że zwykła zmiana pampersa nie wymaga pełnego mycia od pięt po szyję.
                                  • arwena_11 Re: Bardziej... 27.02.15, 12:04
                                    kwestia tuszy. Do matki znajomej mojej mamy musiały być dwie osoby. Jedna nie dałaby rady.

                                    Poza tym kuriozalne dla mnie jest to, ze miałby to robić wnuk/zięć czy jakikolwiek inny mężczyzna. No jakaś intymność babci sie należy.
                                    • memphis90 Re: Bardziej... 27.02.15, 20:09
                                      Babcia podobno malutka, tylko bezwładna. Na codzień toaletowo ogarnia ją druga córka - sama. Podczas wesela mężczyźni mają być od załatwienia kwestii transportowych, nie od mycia tyłka.

                                      > Poza tym kuriozalne dla mnie jest to, ze miałby to robić wnuk/zięć czy jakikolw
                                      > iek inny mężczyzna. No jakaś intymność babci sie należy.
                                      Cóż, wg. Azile ogarnianiem tyłka babci zajmuje się tylko i wyłącznie wnuk, bo teściowa- która matką nie zajmuje się w ogóle- nie wyraziła zgody na opiekunkę. Co oznacza, że albo Azile konfabuluje, albo przyszły zięć dawno temu pozbył się jąder i pojęcie "mieć własne zdanie" jest mu całkowicie obce.
                                • edelstein Re: Bardziej... 27.02.15, 12:21
                                  Kobieto co ty za banialuki nam wciskasz.Moje prababcie byly lezace,w 1 przypadku opiekowali sie corka z synem Na zmiane.Nikt im nie pomagal.Potrafili zmienic pampersa,wyjsc na spacer,przeniesc na lozko i z lozka na wozek,fotel.W drugim przypadku y wynajetego opiekuna 24 na dobe w systemie 3miesiecznym i tez sama robila wszystko przez 3 miechy dzien i noc.Ta opiekuna to jakas niepelnosprawna jest?
                                  "Ponoc" pan mlody,to tylko twoje chore wizje.
                    • memphis90 Re: Bardziej... 27.02.15, 11:52
                      > A co jest dziwnego w tym, że córka zajmie się własną matką na weselu?
                      I ta teściowa emertyka ma sama targać matkę na wózku, z czym nie radzi sobie 3 rosłych ratowników medycznych?
                      • azile.oli Re: Bardziej... 27.02.15, 12:56
                        Nie sama, tylko z opiekunkami. A teściowa nie jest emerytką, nie jest w podeszłym wieku. Nie pracuje po prostu.
                        I weźcie pod uwagę, że co innego ogarnąć leżącą osobę w łóżku, a co innego w ''obcym '' terenie.
                        Mąż mojej teściowej w pewnym momencie ważył 39 kilo. I ciężko było jednej osobie zmienić mu pieluchę i umyć. Ale opiekunka dawała radę (teściowa nie). Tyle tylko, że to było na specjalnym łóżku, nigdzie nie trzeba go było przenosić, a tym bardziej po schodach.
                        Ani nikt nie próbował tego robić w hotelowej, ogólnodostępnej łazience.
                        • nangaparbat3 Re: Bardziej... 27.02.15, 14:01
                          Oczywiste, że starszej pani trzeba zapewnic na miejscu osobny pokoj, gdzie w kazdej chwili moze odpocząć czy można jej zmienic tego slynnego pampersa, i umyć.
                • volta2 Re: Bardziej... 27.02.15, 14:23
                  toteż matce pomoże jej syn - no, popatrz co za pech - że to tak się składa, ze czyjś mąż jest zwykle czyimś synemsmile))

                  a towjego syncia to też po ślubie będzie chciała mieć dla siebie jego żona, a nie żeby on krewnych matki ograniał, nie sądzisz?
                  • azile.oli Re: Bardziej... 27.02.15, 20:51
                    Musiałabym upaść na głowę, gdybym własnego syna w dniu jego ślubu angażowała w pomoc innym członkom rodziny.
                    No, rzeczywiście, już pierwszego dnia musiałabym pokazać synowej, gdzie jej miejsce - za mamusią.
                    A tak ogólnie, to Ty za dobrych układów z teściową i rodziną męża chyba nie masz. I do bólu asertywna jesteś.
                • nutella_fan Re: Bardziej... 28.02.15, 08:37
                  Ja sie z toba calkowicie zgadzam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka