hunkis a wiecie że....................................... 27.02.15, 14:19 A wiecie że już w 2008r azile.oli obrabiała du.ę jakiejś znienawidzonej teściowej i też w wątku na kilkaset postów? Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: a wiecie że.................................. 27.02.15, 14:22 swojej? Czy córki Odpowiedz Link Zgłoś
hunkis Re: a wiecie że.................................. 27.02.15, 14:30 Wszystko jedno. Teściowa "na moim terenie" to wróg i najgorsza zaraza! Odpowiedz Link Zgłoś
hunkis Re: a wiecie że.................................. 27.02.15, 14:39 Swoją drogą Azile się chyba cieszy, że ma jakąś kolejną teściową na którą może ostro napieprzać, bo ta wcześniejsza zerwała z nią kontakty więc Azile od pewnego czasu nie miała świeżej dostawy podglądania teściowej życia by mieć temat na obrabianie jej tyłka na forach. Wreszcie się będzie mogła od nowa realizowac w tym co uwielbia Odpowiedz Link Zgłoś
gaga-sie Re: a wiecie że.................................. 27.02.15, 18:47 forum.gazeta.pl/forum/w,567,88711273,,Oszustwo_wlasnego_syna_.html?v=2 O tym mówisz? Mnie ręce nad tą kobietą opadły, jak poczytałam. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Obrabiałam... 27.02.15, 19:48 Owszem, ale dotyczyło to mojej teściowej. A wątki o problemach z teściową to się od czasu do czasu pojawiają i przeważnie teściowa zostaje w nich zjechana, a mąż nazwany maminsynkiem. No, ale przecież teściowa mej córki zapowiada się na wzór cnót wszelakich, a wredna jestem ja, bo chcę młodym pomóc (wiem, to niemodne). Odpowiedz Link Zgłoś
ruda.anka2 Re: Obrabiałam... 27.02.15, 19:57 Tak, bo to Ty jesteś tą potworną teściową a Twoja córka jak się zdaje mamicórcią. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Obrabiałam... 27.02.15, 20:02 No jasne, bo dużo o mnie wiesz, a o mojej córce jeszcze więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: Obrabiałam... 27.02.15, 20:05 > wredna jestem ja, bo chcę młodym pomóc (wiem, to niemodne). chcesz im pomóc to im nie przeszkadzaj w samodzielnym rozwiązaniu tej sprawy, niech to załatwią między sobą, w końcu są dorośli skoro biorą ślub Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Obrabiałam... 27.02.15, 20:16 Ile mam powtarzać, że ja za nich tej sprawy nie załatwię, nie rozmawiam z tamtą teściową na ten temat. To, że piszę o tym na forum nie znaczy, że młodym nawijam o tym cały czas. Martwi mnie, że cokolwiek teraz młodzi proponują, to jest foch. Nie usadzałam gości, nie wybierałam hotelu, nie układałam listy gości, nie decydowałam, kogo mają zaprosić. Natomiast chcę, żeby na weselu był spokój i miła atmosfera, żeby nikt się młodych nie czepiał, żeby coś mieli z tego dnia. I ja też się nie chcę tego dnia wkurzać - wolno mi? Odpowiedz Link Zgłoś
yvi1 A tak z innej beczki... 27.02.15, 21:13 A czy babcia chce i jest w stanie wziasc udzial w tej uroczystosci? Czy nie bedzie sie krepowac,ze trzeba jej tego pampersa zmienic,karmic itd? Czy tylko bo tak wypada to bedzie wyciagana z lozka i sadzana na dlugie godziny na glosnej sali? Jezeli jest na tyle sprawna zeby sie dobrze bawic to ok.A jezeli nue,moze lepiej by bylo tak to zaplanowac,zeby babcia miala jak najlepszy komfort,np.byc tam tyle ile wytrzyma i potem spowrotem do domu albo do pokoju specjalnie dla niej wynajetego? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A tak z innej beczki... 27.02.15, 21:55 Ja już tego, niestety, nie wiem, nie wnikam, nie wypytuję, jak mi coś sami powiedzą, to wtedy wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 21:54 Chyba domyślam się, gdzie jest pies pogrzebany. Azile nie jest aż tak rąbnieta, ona jest spanikowana. A córka charakter ma po ojcu, jak sama Azile napisała. To tylko z dwóch watkow, własciewie mąz wspominany jest w circa about 90 % jedynie w tym kontekscie. Gdyby było trzeba, to mój mąż pojedzie, ale zachwycony nie będzie. Nie chcę kwasów na weselu. Byś się zdziwiła. Jeśli ktokolwiek strzeli na weselu focha, to będzie mój mąż. Pod pantoflem to ja siedzę." Mój mąż w ogóle nie jest zasypywany takimi wiadomościami i rozkminami. Jak się okaże, że są problemy z transportem, bus gdzieś utknął itd, to ja dostanę ochrzan za młodych, ale wkurzony będzie na nich. To nie jest osoba, której można brzęczeć za uszami. Jak załatwi, a będą problemy nie z jego winy, to się wkurzy. Mąż to się teraz nie przejmuje. Najwyżej będzie się wkurzał w trakcie imprezy - czego wolałabym uniknąć. Niektórzy potrafią trzymać afekt, a po mojej córce widać, że jest wściekła, jak i po moim mężu. Mój mąż ma uczulenie na wszelkie wydumane problemy. A tu on problem widzi, wkurza się i właściwie to ja mu tłumaczę, że nie nasza sprawa itd. Ale jak teściowa zacznie młodym rządzić, to nie ja, ale mój mąż ją ochrzani i to zdrowo. Co do pokoju - wynajmę jeszcze jeden. Mój mąż by się wściekł, że nawet w takiej sprawie mamy wyręczać tamtą rodzinę. Dlatego - ja tu nic nie pomogę, młodzi muszą to sami załatwić, ale boję się awantury albo fochów na weselu. Odpowiedz Link Zgłoś
damodia Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 22:11 Czyli trzeba zgłosić w opiece społecznej psychiczne znęcanie się i problem z przemocą emocjonalną w rodzinie Azile. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 22:12 To wygląda tak. Mój mąż jest, jaki jest. Ale - nie wymyśla cudów i nie znosi, kiedy ktoś to robi w jego obecności. Zawsze wszystko ogarnia i rozpracowuje, co dotyczy jego, nas, czy naszej rodziny. Dlatego wiem, że on nie rozumie, że ktoś nie potrafi, czy też nie chce ogarnąć : własnego transportu, własnej matki, własnych gości itp i zrzuca to na młodych, a częściowo i na nas, bo jakby nie było - on za to płaci. Uważa, że jeśli tamci rodzice pomóc nie chcą, to nie muszą, ale niech teściowa nie stwarza sztucznych problemów, nie próbuje młodym czegoś narzucać i ogólnie, niech nie robi szopki z wesela i przed weselem. Po prostu - dla niego jest nie do pomyślenia, żeby będąc rodzicem dziecka, wychodzącego za mąż, obciążał to dziecko opieką nad kimkolwiek. Mało tego - ze wstydu by się spalił, gdyby goście mieli mieć jakiekolwiek obowiązki, poza dobrą zabawą. Taki jest i ja przy nim stałam się taka sama - nauczyłam się radzić sobie, zawsze na weselach miałam własny transport i zarezerwowany przez siebie pokój w hotelu. Dziećmi zajmowaliśmy się sami, ani matka, ani teściowa nam nie pomagały. Córka jest tak samo ogarnięta, konkretna. To, że finansujemy jej wesele, to nasza dobra wola i chęć, jeślibyśmy nie chcieli, to by wzięli tylko ślub, bo ona jest studentką i ze stypendium i pracą w kancelarii dostanie 2500 miesięcznie. Tak, mąż się wkurza, że ktoś nie potrafi pomyśleć wcześniej, córka też się na to wkurza i ja też. Natomiast ja mam matkę typu teściowa córki i dlatego jestem bardziej elastyczna w zachowaniu, potrafię ustąpić mimo, że jestem zła i coś mi się nie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 22:16 > i dlatego jestem > bardziej elastyczna w zachowaniu, potrafię ustąpić mimo, że jestem zła i coś m > i się nie podoba. No rzeczywiscie. Dawno nie widzialam takiej elastycznosci Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 22:18 Myslisz, ze to o meza chodzi? Mialby sie wkurzac o to, ze k t o s prosi k o g o s o pomoc, co jego osobiscie kompletnie nie dotyczy.. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 22:31 Myslę, ze generalnie jego wkurzenie, jak i wkurzenie córki, które mogloby spowodowac jego wkurzenie, martwi autorkę. Czyjekolwiek wkurzenie lub tez cokolwiek innego, co zachwieje idyllą, może spowodowac jego wkurzenie, co się na niej odbije. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 22:41 Odbije się na mnie o tyle, że wtedy ja się też wkurzę, zamiast się dobrze bawić. A i tak, jeśli jakieś cyrki będą, to osobiście też będę zła, tyle, że nie powiem tego nikomu i zachowam pokerową twarz. Ogólnie, mąż czasem przesadza i denerwuje się tam, gdzie można coś olać. Ale na razie ma całkowitą rację, że nie podoba mu się fakt, że jedni teściowie są od pomagania, a drudzy (a właściwie teściowa), od generowania problemów. Poza tym ma on taką cechę, że sam nie wymaga, żeby traktować go wyjątkowo i nie trawi osób, które będąc na tej samej pozycji (rodzice młodych) wymagają specjalnych względów i honorowego traktowania. Odpowiedz Link Zgłoś
alexa0000 Re: No to czekam na krytykę... 28.02.15, 09:30 Azile, nie musisz mi pisac o swoim meżu,o ty, jaki jest, naprawde. Tkneło mnie po tych dwóch watkach i weszłam w twoje wczesniejsze. Watek o odzywianiu, w watek o tym, jak twój maz doprowadza urzedniczki do płaczu, w watek o oszustwie tesciowej. I w te o rodzinie, bracia skóoceni, babcia robi piekło córkom, wszyscy są wkurzeni, nawet ty o piwo dla szwagierki. Niczego wiecej juz nie musisz pisac, puzzelki wskoczyly natychmiast na swoje miejsce. Classis toxic, obojescie. Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka3 Re: No to czekam na krytykę... 28.02.15, 07:51 To moze waleriane dla pana meza przed impreza? Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 11:31 Oczywiście, że chodzi o męża i jego potencjalne show na weselu, azile pisała o jego możliwościach nie raz. O tym, że w czasie gdy robi awantury nie zwraca uwagi na to, że narobi problemów żonie czy dzieciom, więc pewnie opcja, że wścieknie się, nabluzga zięciowi czy teściowej na weselu ukochanej córki jest jak najbardziej realna. A azile będzie święcie przekonana, że wina jest teściowa, bo sprowokowała męża. Wczesnej była zadowolona, że mąż tak skutecznie załatwia sprawy dzięki robieniu awantur w sklepach, urzędach czy szkole, zawsze winne były głupie i niekompetentne urzędniczki czy ekspedientki, teraz najwyżej zrobi wiochę na weselu córki (swoją drogą ciekawe jest, że dla autorki większym zepsuciem 'wspaniałego dnia" jest to, że pan młody poświęci parę minut na przeniesienie babci niż awantura zrobiona przez teścia), chyba że autorka jest tak idealnie wytresowana, że przewidzi wszelkie możliwe okoliczności, które mogą sprowokować jej męża do wybuchu i je wyeliminuje. Nie ma opcji, że mąż będzie wpadał w szał tylko w urzędach, szkołach czy sklepach a w domu będzie łagodnym barankiem. Jak autorka dalej widzi więcej plusów niż minusów w swoim związku, jak dalej docenia "skuteczność" męża w zalatwaniu spraw to niech główkuje jak go obłaskawić, może się uda. Tylko trzeba uczciwie powiedzieć, że tu problemem nie jest babcia ani teściowa ani bus, tylko mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 11:38 To co,w koncu chodzi o to,ze azile jest z przemocowcem?No to pieknie Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 11:49 Masz racje iuscogens. Pamietam te watki o bluzganiu urzedniczkom jako zalecie wspanialego meza, nie pamietalam, ze to ta sama autorka. Teraz rozumiem dlaczego tak rozkminia kazdy hipotetyczny problem i wymysla te wszystkie wymowki - uprzedza atak meza? Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 11:56 Jeszcze jedna rzecz zwróciła moją uwagę, w tym świecie azile jest jakaś nadreprezentacja złych i głupich kobiet. Teściowa azile - oszustka, chciała skrzywdzić syna, nie lubi synowej, zepsuła im ślub, ciotka - też oszustka, eks męża - kolejna oszustka, do tego stara, brzydka i niepłodna, teściowa córki - bezmyślna, głupia baba, która chce zrobić z zięcia niewolnika zmieniającego pieluchy babci w czasie ślubu (swoją drogą czy ktoś wierzy w wizję schorowanej babci, która będzie siedzieć przez całe wesele przy stole i trzeba będzie jej w międzyczasie zmieniać pieluchy??), też pewnie zepsuje ślub, koleżanka córki - furiatka i zazdrośnica, do tego całe rzesze niekompetentnych nauczycielek, sprzedawczyń i urzędniczek, z którymi musiał staczać ciężkie boje waleczny mąż azile (ona nawet pisała coś takiego, że z facetami nie ma takich problemów, że tylko na kobiety musi wrzeszczeć). No naprawdę to jakaś oblężona twierdza, normalna jest tylko azile i jej córka. Tylko, że średnio to realne. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 11:59 Tez to zauwazylam. Ze zacytuje z watku obok, bo pasuje jak ulal: "Mentalny harem, rany kota, co tu rozkminiac. Pana sie nie dosiegnie, to chociaz rywalce klaki wyrwie albo oplotkuje." Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 13:18 A nie, jeśli chodzi o urzędników, czy też inne decyzyjne osoby , to płeć nie ma znaczenia, facetów też ochrzania, jeśli trzeba. Co do mnie - miałam teściową, jaką miałam, ze względu na orientację męża , to normalne, że swatano go z kobietą, zatem kwas też wyszedł z kobietą. Jeśli natomiast chodzi o teściową córki, to jest to taki żeński odpowiednik mojego męża, tylko o wiele bardziej upierdliwy. Natomiast ogólnie w jej przypadku na co dzień jej uwagi/pomysły/żądania można jednym uchem wpuszczać, a drugim wypuszczać. Tak robi jej mąż, tak starają się robić synowie, ale przez etap wychowania nauczyła się wywoływać w nich poczucie winy. Jak widać to też ma swoje granice, skoro obaj synowie starają się jej wytłumaczyć, że ten jeden raz można się obyć bez ich osobistego udziału w opiece nad babcią, z całym szacunkiem do tejże babci. I bywa, że ktoś lepiej dogaduje się z jedną płcią. Ja na przykład lepiej dogaduję się z synem, który ma charakter podobny do mnie, ale bliższy kontakt mam z córką (a raczej innego rodzaju kontaktu potrzebują oboje i ja się do tych potrzeb dostosowuję). A to, co opisuję na forum, to nie jest moje życie, to jego drobny wycinek. Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: No to czekam na krytykę... 27.02.15, 23:03 W tym watku juz chyba wszystko zosalo powiedziane... kazdy argument uzyty. Azile nie zmienila swojego punktu widzenia ani o jote. Teraz, zeby tyle nie pisac, moznaby podawac tylko numer odpowiedniego post. Badz godzine. Moze z czasem, z czasem... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: No to czekam na krytykę... 28.02.15, 08:16 Chyba się bardzo z przyszłą teściową córki nie lubicie... W takim razie rozważ jeszcze, czy twoje dziecko powinno wejść do rodziny, której tak szczerze nie cierpisz. Odpowiedz Link Zgłoś
vocativa Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 11:56 Nie wiem ilu gości będzie na weselu, ale ja sobie nie wyobrażam,żeby to był problem... raz się poprosi o wniesienie wózka 2 kuzynów i kolegę, raz wujka, raz teścia itp. Przecież nikt gościom pampersa zmieniać nie każe (od tego jest opiekunka...). Przy czym jeśli babcia jest na wózku, to już jak się ją wniesie do sali to przecież opiekunka ją spokojnie będzie wozić po sali (pomoc we wniesieniu pewnie będzie potrzebna maksymalnie kilka razy (do zmiany pampersa, lub jak babcia będzie zmęczona i będzie szła spać i tyle...). Odpowiedz Link Zgłoś
q_fla Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 12:22 Tak sobie czytam ten wątek, wprawdzie wybiórczo i się zastanawiam, gdzie w tym wszystkim jest CZŁOWIEK i jego godność. Za cholerę nie jestem w stanie się dopatrzeć... Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 13:30 No właśnie chodzi o to, żeby w każdym widzieć człowieka - w panu młodym tego jednego dnia też. I dać mu tego jednego dnia zająć się sobą, swoją żoną i gośćmi - wszystkimi, a nie tylko babcią. Nikt w babci godność nie godzi - młody chce to tak zaplanować, żeby babcia miała jak najlepszą opiekę, jak najszybciej i żeby nie trzeba było czekać, aż się ktoś zorientuje, że trzeba pomóc. Czemu chcecie udowodnić, że ktoś chce babcię z godności odrzeć? Myślę, że chyba najbardziej to byłoby jej przykro, gdyby wiedziała, że jej własna córka nie chce obok niej siedzieć. I nie, nie wmówicie mi, że chłopak, którego znam, który jest wrażliwy i dobry wstydzi się czy brzydzi własnej babci na weselu. On po prostu tego dnia nie chce/ nie czuje się na siłach sprawować osobistej opieki nad kimkolwiek - czy to kuzynką w zaawansowanej ciąży, czy dzieckiem brata, czy kimkolwiek innym. Odpowiedz Link Zgłoś
q_fla Re: No to czekam na krytykę... 01.03.15, 15:29 Proponuję najpierw założyć sobie pampersa, usiąść na wózek inwalidzki i pojeździć minimum tydzień, schodząc jedynie na leżący wypoczynek. Najpierw pokora, potem cała reszta... Odpowiedz Link Zgłoś