Dodaj do ulubionych

Nie pojechalam...

    • asmarabis Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 12:33
      Kiedys ktos powiedzial mi, ze nie pojechanie na pogrzeb to nie pozegnanie sie ze zmarlym, wzielam sobie to gleboko do serca i nawet jak sie wali i pali a mi na kims zalezy to musze jechac na pogrzeb. Mialam taka sytuacje dwa lata temu i jestem przeszczesliwa, ze mimo trudnosci mi sie udalo dojechac, bo tez mi niektore osoby zabranialy....ale to ja, nie mowie ze wszyscy maja miec tak samo.....
    • kill.emall Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 12:49
      Wyrazy współczucia. Podjęłaś taką, a nie inną decyzję w sprawie obecności na pogrzebie - miałaś do tego prawo i nie daj sobie wmówić, że czyjś pogląd na tę sprawę jest lepszy. Jest tylko inny.
      Bardzo łatwo się osądza zza monitora.
      • wioskowy_glupek Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 13:03
        Współczuję, ale ten wątek jest równie żenujący jak powody dla którego go założyłaś

        Cytuję "Specjalnie założyłam ten wątek żeby sie wygodnie rozsiąść i posłuchać smile "

        Straszne...
    • vocativa Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 12:58
      Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojej Mamy. trzymaj się!
    • iwoniaw Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, którzy 02.04.15, 13:00
      nie mieli komfortu wyboru, czy sobie "posiedzą przy świeczce", czy pobiegają po mieście załatwiając formalności i podejmą kontakt z szeregiem osób w taki czy inny sposób uczestniczących w pogrzebie.
      Nie odczuwasz dyskomfortu? No to po co wątek? O tym, że dla ciebie ważna jesteś ty, ty, a oprócz tego ty, to już wiemy z poprzednich.
      • wioskowy_glupek Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 13:04
        Współczuję, ale ten wątek jest równie żenujący jak powody dla którego go założyłaś

        Cytuję "Specjalnie założyłam ten wątek żeby sie wygodnie rozsiąść i posłuchać smile "

        Straszne...
      • przystanek_tramwajowy Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 13:06
        To chyba jakiś rodzaj zaburzenia, to ciągłe postrzeganie siebie jako centrum wszechświata. Zawsze najważniejsza jest jan.kran i jej uczucia. Nawet w chorobie i śmierci matki jest ciągle: ja, ja, ja... Ja przeżywam, ja czuję. A oni nie czują i nie przeżywają - vide bratowa i ta herbatka podawana bez uczucia. Pewnie za jakiś czas przeczytamy, że teściową bez uczucia do grobu złożyła.
        Przypominam sobie wątki o mężu psychopacie i mam coraz częściej wrażenie, że to musiał być normalny facet, który nie wytrzymał się i się wymiksował z chorego układu.

        ---
        Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
        • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 13:09
          Nie dlaczego? Autorka nie pisała, że mąż był psychopatą, tylko że był mocno autystyczny. I wszystko się zgadza, zdrowa psychicznie kobieta nie weźmie sobie kogoś tak ciężko zaburzonego, że nie jest w stanie funkcjonować poprawnie na co dzień. Pasowali do siebie.
          • lilly_about Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 13:24
            Bardziej mnie przeraża ta rzesza fanek, które uważają, że dobrze zrobila. Świat upada.
            • iwoniaw Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 13:34
              E tam, rzesza fanek. Chcą dop...ić Triss, która jak przytomny dorosły człowiek nie uważa, że po śmierci kogokolwiek "nie ma nic do roboty, w czym ktoś mógłby pomóc", więc bezrefleksyjnie klepią swe "zdania odrębne". Być może same też mają tyle szczęścia, że nie musiały załatwiać takich "niekłopotliwych" spraw w najbliższej rodzinie, więc faktycznie nie mają pojęcia, że pogrzeb to, oprócz formalności w urzędach, na cmentarzu czy ewentualnie w kościele, także poinformowanie o śmierci dalszej rodziny i znajomych oraz podjęcie tych ludzi czy "tylko" rozmowy z nimi. Nie mówię już o tej "herbacie" dla ogarniającego wszystko czy dopuszczeniu myśli, że on, nawet jeśli sobie radzi i się jakoś trzyma, też ma swoje uczucia i powinien mieć chociaż OPCJĘ osławionego "posiedzenia przy świeczce" choć przez część czasu okołopogrzebowego. uncertain
              • gazeta_mi_placi Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 13:39
                10/10
              • bei Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 13:53
                Gdy zmarla mi mama moj mlodszy syn mial 10 miesiecy, a starszy 7 lat.
                Spędzilam z nią jej ostatnie jedenaście dni w szpitalu, bylam cale doby przy lozku, do domu wpadalam tylko raz dziennie na kąpiel, poźniej zajelam się organizacją pogrzebu, stypy, w miedzyczasie zjechali goście.
                Moj starszy o siedem lat brat siedzial w domu z rodziną i plakal, mlodszy o jedenascie pomagal mi jak umial. Ojciec pogrążył się w rozpaczy.
                Nie mam żadnego zalu do rodziny, dzięki temu, ze zajęlam się wszystkim moglam jakoś przeżyć ten najtrudniejszy czas. Gdy umiera matka w doroslym umierają resztki dziecka.
                Rodzina- no po to ją mamy, by w trudnych sytuacjach czasami zrobili cos za nas, raz my wyręczamy , raz nas wyręczą.
                Przyjęlo się, ze rodzina, ktora jest na miejscu przejmuje stery działań, nawet zamawiane są kwiaty od gosci przyjezdnych lub od tych, ktorzy nie przyjadą.
                Trudny czas moze jeszcze przyjść, bo dopiero pustka i swiadomość, ze bliskiego juz nie ma jest gorsza niz jego pogrzeb.
                Ja rozumiem Krana, jest jak moj starszy brat, dalam mu prawo do dnia, w ktorym go wydarzenia przerosły. On nigdy nie był egoistą, po prostu sily go opuścily, a mial komfort, ze zdal sie na moją siłę.
                • guderianka Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 14:51
                  Bei...po raz kolejny przekonuję się , jak mądra jesteś..
            • rasowa_sowa Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 17:45
              lilly_about napisała:

              > Bardziej mnie przeraża ta rzesza fanek, które uważają, że dobrze zrobila. Świat
              > upada.

              Jako jedna z fanek spieszę donieść, że nie uważam że dobrze zrobiła. Ani że źle. po prostu nie uważam że coś takiego podlega w ogóle ocenie jakichś obcych tworów na forum. Trzeba naprawdę mieć nakopane do głowy jakieś niestworzone pokłady egocentryzmu, żeby na wiadomość o śmierci czyjejś matki cmokać z niezadowolenia, że JA to bym inaczej zorganizowała i zupełnie nie tak POWINNO się przeżywać śmierć matki.
              • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 18:08
                Zachowanie podlega ocenie jak najbardziej.
                Jakie trzeba mieć pokłady egocentryzmu? upośledzenia połączonego z narcyzmem? żeby nie chcieć być w takich okolicznościach ze swoim rodzeństwem, oni też stracili matkę, a nie tylko paniusia która pali wirtualne świeczki. Może braciom przydałaby się obecność siostry, nawet po to żeby razem usiąść.
                • rasowa_sowa Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 18:24
                  A ja myślę że się zwyczajnie dochrzaniasz: wymyslasz formalności, które trzeba załatwiać całą rodziną, teraz udajesz empatię w stosunku do nieznanego ci rodzeństwa jana, a tak naprawdę od samego początku kieruje tobą niechęć do autorki połączona z dulszczyzną.

                  Sama sobie wystawias świadectwo w tym wątku. Szczytem była ironiczna "matuś", a potem już równo trzymasz poziom rynsztoku. Nie zapomnij tego wątku, na pewno ci się przyda żeby kiedyś wyciągnąć i zaśmiać w twarz jak to "jan nie pojechała na pogrzeb matuli" jak ci się jakiś jej post o pietruszce nie spodoba.

                  Ogólnie rzyg. Mam zerowy szacunek dla takich podłych ludzi jak ty.
                  • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 18:27
                    Akurat na wirtualnym szacunku niespecjalnie mi zależy.

                    Formę narcyzmu jaki prezentuje autorka w połączeniu z czułostkowością uważam za toksyczną.
                    • rosapulchra-0 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 19:15
                      Najpierw zmierz poziom toksyczności u siebie, a potem się porównuj do innych.
                  • rosapulchra-0 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 18:46
                    Rasowa, 100/100!
              • joa66 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 18:28
                nie uważam że dobrze zrobiła. Ani że źle. po prostu nie uważam że coś takiego podlega w ogóle ocenie jakichś obcych tworów na forum. Trzeba naprawdę mieć nakopane do głowy jakieś niestworzone pokłady egocentryzmu, żeby na wiadomość o śmierci czyjejś matki cmokać z niezadowolenia, że JA to bym inaczej zorganizowała i zupełnie nie tak POWINNO się przeżywać śmierć matki.

                Nic dodać , nic ująć.
                • verdana Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 19:32
                  Dulscy oceniają wszystko. To stanowi cel ich życia.
                  • lady-z-gaga Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 21:53
                    Współczesna dulszczyzna bardzo różni się od swojego literackiego pierwowzoru. Polega na tym, by nic nie oceniać, nie opiniować, ew. wszystko tłumaczyć, usprawiedliwiać i nie stawiac żadnych wymagań. Musi byc tylko spełniony jeden warunek: że chodzi o ludzi, ktorzy są daleko i i sytuacje, ktore nas nie dotyczą.
                    • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 21:55
                      To nie dulszczyzna, to poprawność polityczna posunięta poza granicę absurdu. Taka lewacka aberracja. Verdana jako socjolog powinna wiedzieć, że wartościowanie jest jednym z fundamentów relacji społecznych.
                      • laquinta Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 22:20
                        triss_merigold6 napisała:

                        Taka lewacka aberracja.

                        poziom misia1.
                        • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 22:44
                          Miś1 jest korwinistą, ja jestem bardzo daleko od Korwina alboweim brzydzi mnie dogłębnie.
                      • verdana Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 22:30
                        Nie, wartościowanie dotyczące ceremonii i zachowań mających wyłącznie rytualne znaczenie jest fundamentem relacji społecznych tylko w pewnych środowiskach. Własnie takich, które na pierwszym miejscu stawiają "co ludzie powiedzą".
                        Przyjazd/ nieprzyjazd na pogrzeb jest akurat zachowaniem wyłącznie zwyczajowym. Nie mającym żadnego realnego znaczenia. No, ale są ludzie dla których gesty i obyczaje to treść życia.
                        • nenia1 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 22:45
                          Bardzo ciekawy trop z tą kołtunerią i pogrzebem. Jest całkiem możliwe, że uda się na forum udowodnić tezę, że pierwozorem literackim pani Dulskiej była Antygona.
                          • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 22:49
                            Pragnę, żeby ktoś to w końcu napisał: Jeśli uważasz, że należy wziąć udział w uroczystościach pogrzebowych rodzonej matki (kochanej i szanowanej) to jesteś Dulską oraz kołtunką, bo miłość i cudowne wspomnienia w serduszku można równie dobrze okazać wątkiem na forum i paleniem wirtualnych świeczek.
                            • rasowa_sowa Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 22:56
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Pragnę, żeby ktoś to w końcu napisał: Jeśli uważasz, że należy wziąć udział
                              > w uroczystościach pogrzebowych rodzonej matki (kochanej i szanowanej) to jesteś
                              > Dulską oraz kołtunką, bo miłość i cudowne wspomnienia w serduszku można równie
                              > dobrze okazać wątkiem na forum i paleniem wirtualnych świeczek.


                              Dlaczego strugasz głupa?
                              Tu nie chodzi o podejście do pogrzebu kochanej matki, tylko o to czy wolno oceniać po chamsku podejście innych do tego wydarzenia. Dla ciebie matka jana nie jest chyba taka kochana, jeśli obdzielasz ją ironicznymi określeniami. A kobieta jeszcze nie jest pochowana, opanuj się.
                              • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:03
                                Opanuj się, ja Ciebie nie wyzywam. Tak, wolno oceniać podejście, zwłaszcza jeśli autor i (nie)uczestnik prosi o komentarze.
                                Dla mnie nie musi być kochana, to nie moja matka. Ja swoją pochowałam ponad 10 lat temu i swoją żałobę przeszłam.
                                Dziś pogrzeb był, niech spoczywa w pokoju.
                            • quilte Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:07
                              Zaś miłość i cudowne wspomnienia o babci i dziadku okazujemy wetknięciem zdjęcia do portfela i "wygrzebaniem" (w kilka sekund, zapewne) piosneczki w internecie. I taniej to, i wygodniej.
                            • verdana Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 10:01
                              Jeśli uwalasz, ze jest jeden, jedyny wzorzec zachowania sie po śmierci matki (własny konkretnie) i każdy odbiegający powinien być potępiony - tak, jesteś Dulską.
                              • gazeta_mi_placi Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 10:25
                                A jak nie każdy jeden tylko niektóre np. ten w tym wątku?
                            • sasanka4321 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 10:19
                              riss_merigold6 napisała:

                              > Pragnę, żeby ktoś to w końcu napisał: Jeśli uważasz, że należy wziąć udział
                              > w uroczystościach pogrzebowych rodzonej matki (kochanej i szanowanej) to jesteś
                              > Dulską oraz kołtunką, bo miłość i cudowne wspomnienia w serduszku można równie
                              > dobrze okazać wątkiem na forum i paleniem wirtualnych świeczek.


                              No wiec ja pisze:
                              Dla mnie jestes absolutnym wzorcem dulszczyzny. Prosciej i bardziej wspolczesnie byloby na Twoim przykladzie omawiac w szkolach taka postawe, niz uzywac do tego Zapolskiej. Tyle, ze nikt o Tobie ksiazki nie napisal, wiec sie nie da. Ja w rozmowach z moimi dziecmi jak najbardziej bede pokazywac pewne zachowania na Twoim przykladzie.
                              • yenna_m Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 10:24
                                Niech mnie bóv broni od takiej nowoczesności.
                                Żeby nie załapać się na etykietę Dulskiej należy w dniu pogrzebu matki napisać o tym (w tonie: ha ha ciekawe jak zareagujecie) post na forum, wkleić linkusia do piosenki i narysować dwa nawiasy i gwiazdkę.
                                I mieć ubaw z reakcji czytelników.
                                No po prostu ubaw po pachy.

                                Powaliło was w imię poprawności nowoczesnej. A tak naprawdę buraczane to i po ludzku nieprzyzwoite.
                        • kkalipso Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:19
                          verdana napisała:

                          > Nie, wartościowanie dotyczące ceremonii i zachowań mających wyłącznie rytualne
                          > znaczenie jest fundamentem relacji społecznych tylko w pewnych środowiskach. Wł
                          > asnie takich, które na pierwszym miejscu stawiają "co ludzie powiedzą".

                          Nie no ten wątek to jest jakaś masakra. Nie lubię tego słowa, ale nic innego tu nie pasuje.
                        • lady-z-gaga Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:26
                          > Przyjazd/ nieprzyjazd na pogrzeb jest akurat zachowaniem wyłącznie zwyczajowym.
                          > Nie mającym żadnego realnego znaczenia. No, ale są ludzie dla których gesty i
                          > obyczaje to treść życia.

                          a przeciez wiadomo, że trescią życia i miejscem stosownym do okazywani uczuc jest forum, nieprawdaż? wink tutaj nawet pogrzeb można wyprawić, świeczkę zapalić, piosenkę zanucić wink
                          • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:28
                            Przy założeniu, że czyni to troll, taka forma konsolacji nawet trzyma się kupy.
                          • sasanka4321 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:33
                            > a przeciez wiadomo, że trescią życia i miejscem stosownym do okazywani uczuc je
                            > st forum, nieprawdaż? wink tutaj nawet pogrzeb można wyprawić, świeczkę zapalić,
                            > piosenkę zanucić wink

                            A ktos powiedzial, ze n a l e z y i w y p a d a i jedynym prawidlowym zachowaniem jest okazywanie uczuc na forum, i bez tego to zadne pozegnanie zmarlej i w ogole fatalne zachowanie? Bo nie zauwazylam. Jesli tak, to jest to taka sama dulszczyzna jak twierdzenie, ze jedyne akceptowalne zachowanie to obecnosc na pogrzebie.
                        • fadilla Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:33
                          Dobra ok zalozmy, że kazdy ma w dupie konwenanse, gesty, ceremonie rytuały. Zostaje kwestia podstawowa i najważniejsza względy sanitarne. Po to się grzebie zmarłych. Kto się zatem tym zajmie jeśli
                          • fadilla Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:35
                            ... jesli nikt nie bedzie chciał. Jednoskta sobie na to pozwala, bo wie ża zrobia za nia to inni.
                        • mia.lia Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:51
                          Czy mogłabys wskazać, jakie to kultury/ srodowiska, nie przywiązują znaczenia do rytuałów związanych z grzebaniem zmarłych?

                          Przyjazd na pogrzeb najblizszej osoby, jesli nie wynika z potrzeby serca, jest rzeczywiście zachowaniem zwyczajowym, mającym jednak specyficzny wydzwiek, bo ma na celu publiczne okazanie szacunku zmarłemu (jesli juz nawet przyjmiemy, ze pozostałej rodzinie obecność lub nie danej osoby różnicy nie robi, biorąc pod uwagę i sprawy organizacyjne i komfort psychiczny)

                          • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:57
                            Ja mogę tylko wskazać historyczne sytuacje kiedy nie grzebano zmarłych, opisywane w kronikach jako swoisty koniec świata, totalne załamanie porządku i norm oraz występek (w domenach chrześcijańskich) przeciwko Bogu i moralności.
                            • sasanka4321 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:02
                              > Ja mogę tylko wskazać historyczne sytuacje kiedy nie grzebano zmarłych, opisywa
                              > ne w kronikach jako swoisty koniec świata, totalne załamanie porządku i norm or
                              > az występek (w domenach chrześcijańskich) przeciwko Bogu i moralności.

                              Acha. A ja moge okazac historyczne sytuacje kiedy palono "czarownice", opisywane jako postepowanie moralnie sluszne, zgodne z wola Boga i sluzace spoleczenstwu.
                              • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:05
                                A czemu ma służyć porównanie pochówków (a właściwie zaprzestania grzebania zmarłych) z realizowaniem postulatów z "Młota na czarownice"?
                                • iwoniaw OJP, prima aprilis już był 03.04.15, 00:09
                                  zaraz się dowiemy, że oczekiwanie, iż ktoś pojawi się na pogrzebie własnej matki jest tożsame z propagowaniem palenia czarownic, ludożerstwa i nazizmu zarazem...
                                  Ledwie kwartał minął, a konkurencja w kategorii "wątek roku" silna jak rzadko big_grin
                                  • triss_merigold6 Re: OJP, prima aprilis już był 03.04.15, 00:10
                                    Dobry jest, dobry. Ma miejsce na podium na bank. Takiego wątku funeralnego jeszcze nie było, trzeba przyznać.
                                • sasanka4321 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:16
                                  > A czemu ma służyć porównanie pochówków (a właściwie zaprzestania grzebania zmar
                                  > łych) z realizowaniem postulatów z "Młota na czarownice"?

                                  Oh, poprostu dorzucam jeszcze jedna sytuacje, jaka kiedys tam uwazano za "wystepek przeciwko Bogu i moralnosci". Dla zobrazownia faktu, ze to, ze kiedys tak myslano, mowiono, opisywano, nie wynika zadna slusznosc ani madrosc takiego myslenia. Glupota istnieje od zawsze. Dulszczyzna tez.
                                  • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:20
                                    Ok. Wprawdzie chciałam jako przykład podać epidemie, które kosiły po 1/3 ludności danego miasta i nie było komu chować zmarłych albo ogromne pola bitew, ale skoro twierdzisz, że zgrozę z powodu w/w wyrażano z powodu dulszczyzny, to ok, nie będę się sprzeczać.
                                    • iwoniaw Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:23
                                      Nie no, ktoś już to cudnie podsumował wyżej "Antygona jako pierwowzór literacki pani Dulskiej" big_grin
                                      Chyba nie ma sensu niektórym tłumaczyć, skoro dożyli pełnoletności z takim podejściem do rzeczywistości.
                          • sasanka4321 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:58
                            > rzeczywiście zachowaniem zwyczajowym, mającym jednak specyficzny wydzwiek, bo m
                            > a na celu publiczne okazanie szacunku zmarłemu

                            O ile, to ma na celu publiczne okazanie zgromadzonej gawiedzi, ze szanowalo sie zmarlego. Bo zmarlemu to juz raczej nic nie bedziesz w stanie okazac.
                            • mia.lia Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:13
                              Jesli osoby, ktore przychodzą na pogrzeb pożegnać zmarłego, to jedynie gawiedź, to masz racje. Chociaz idąc na pogrzeb nigdy sie tak nie czułam.

                              Dla zmarłego juz nic nie mozemy zrobic, juz nie podziękuje, ciało i tak sie rozłoży, jesli nawet nikt palcem nie kiwnie. Każdy jest tego świadomy, a jednak większość ludzi bierze udział w tych rytuałach, a nie wzywa ekipę i juz im wszystko jedno co sie dalej wydarzy.
                              • iwoniaw Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:18
                                Cóż, ja uczestnicząc w pogrzebie robię to bardziej dla żywych niż dla zmarłego - żeby pokazać rodzinie, że ich bliska osoba była dla mnie kimś na tyle istotnym, że ruszyłam tyłek, żeby czuli wsparcie i widzieli, że nie są ze swoim żalem sami. I podobnie to odbieram, gdy na pogrzeb moich bliskich przyjeżdżają ludzie - bliżsi i dalsi. Że nie mają w d... i chcą pokazać, że dla nich ten ktoś, kto był ważny dla mnie, też się liczył.
                                • triss_merigold6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:22
                                  Sądziłam, że to rytuał pomagający przejść przez śmierć bliskiej osoby i rozpoczynający żałobę, ale faktycznie może to anachroniczna dulszczyzna.
                                  • laquinta Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:26
                                    Masz problem z mysleniem? Dulszczyzna w Twoim przypadku nie jest przezywanie zaloby i chodzenie na pogrzeby, ale wymaganie tego od innych, w sposób uragajacy dobrym obyczajom.
                                  • sasanka4321 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:31
                                    > Sądziłam, że to rytuał pomagający przejść przez śmierć bliskiej osoby i rozpocz
                                    > ynający żałobę, ale faktycznie może to anachroniczna dulszczyzna.

                                    No to masz rewelacyjna okazje nauczyc sie, ze nie kazdemu pomaga to samo. Lepiej pozno niz wcale.
                              • sasanka4321 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:22
                                Każdy jest tego świadomy, a jednak wi
                                > ększość ludzi bierze udział w tych rytuałach, a nie wzywa ekipę i juz im wszyst
                                > ko jedno co sie dalej wydarzy.

                                "Wiekszosc" moze robic co chce. A nawet powinna, jesli tak wlasnie czuje. Wazne tylko, zeby zostawila "mniejszosc" w spokoju i nie wymagala dokladnie takiego samego myslenia, czucia, zachowywania sie, jak swoje wlasne.
                                • mia.lia Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:38
                                  Smutne wyglądają pogrzeby, gdzie zbyt wielu ludzi uznało, ze chce byc w tej mniejszosci, ktora zachowuje sie niekonwencjonalnie.
                                  • zuleyka.z.talgaru Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:40
                                    Smutniejsze jest to jak przychodzą ludzie sobie tylko popatrzeć. Tak jak było na pogrzebie mojej siostry. Pół miasta przyszło sobie popatrzeć czy moja matka rzuci się do dołu z trumną czy też nie i jak bardzo rodzina cierpi po stracie dziecka. To już lepiej, żeby NIKT nie przyszedł.
                                    • echtom Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 20:47
                                      > Smutniejsze jest to jak przychodzą ludzie sobie tylko popatrzeć.

                                      Byłam niedawno na pogrzebie kolegi z roku, którego kojarzyłam tylko z widzenia. Niesamowite przeżycie - kilkaset osób, piękna oprawa i zbiórka na hospicjum zamiast kwiatów.
                                      • rosapulchra-0 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 04.04.15, 15:31
                                        Dla oprawy tam poszłaś?
                                        • echtom Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 04.04.15, 16:40
                                          Nie, żeby wrzucić datek na hospicjum. Oprawy nawet się nie spodziewałam, bo to był zwykły belfer, nie żaden VIP. Staram się chodzić na pogrzeby, o których jestem powiadamiana, bo dla mnie to są ważne wydarzenia wspólnotowe (dwa lata temu pogrzeb koleżanki z liceum zakończył się spontanicznym klasowym spotkaniem, które się zbiegło z 30. rocznicą matury). Cóż, najwyżej forumki z frakcji postępowej wyśmieją mnie jako "pogrzebową płaczkę" (choć nie płaczę i nie rozdzieram szat). Wiele razy bliscy osoby zmarłej dziękowali mi, że po prostu tam byłam. Podczas pogrzebu rodzina w żałobie może nie ma głowy do liczenia uczestników, ale rejestruje to gdzieś w podświadomości i krzepiące jest poczucie, że wiele osób przyszło czy przyjechało, nawet z daleka, by ich wesprzeć i okazać szacunek zmarłemu. Byłam kiedyś na pogrzebie matki koleżanki, na który przyszła tylko jedna jej znajoma i parę koleżanek córki (jedyna osoba z bliskiej rodziny leżała chora na drugim końcu Polski). Gdyby te obce kobiety nie zebrały się i nie przyszły, dziewczyna zostałaby w takiej chwili zupełnie sama.
                                          • aandzia43 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 04.04.15, 17:02
                                            Byłam mile zaskoczona, ilu znajomych moich i mojego brata przyszło na pogrzeb naszego ojca. To przecież inne pokolenie, niektórzy znali go dobrze, inni mocno pobieżnie. Nie byli powiadamiani ani zapraszani, sami między sobą się organizowali. Jestem im wdzięczna.
                                  • laquinta Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:43
                                    Pogrzeby z natury rzeczy sa smutne. Jeszcze nigdy nie widziałam wesołego.
                                    • zuleyka.z.talgaru Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:44
                                      Właśnie tego nie rozumiem do końca - szczególnie u katolików - powinno to być wydarzenie wesole - symbol przejścia do lepszej przestrzeni itp.
                                      • iwoniaw Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:52
                                        W przypadku Krana trudno mówić o katolikach - kilka razy podkreśla, jak to obrządek, w którym pochowano jej matkę, jest jej obcy i obojętny.
                                        • zuleyka.z.talgaru Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:54
                                          No więc może jakby prawdziwie się wszyscy weselili, że mama już na drugim świecie itp. to byłoby jej bliżej. A tak smutek - ale bez sensu w sumie, bo skoro jej tam lepiej to dlaczego tu taka żałoba? Nie mam tu na myśli osobniczego poczucia straty bliskiej osoby tylko katolickie podejście do tematu.
                                    • sasanka4321 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:51
                                      > Pogrzeby z natury rzeczy sa smutne. Jeszcze nigdy nie widziałam wesołego.

                                      Sa kultury w ktorych sie spiewa i tanczy i gratuluje zmarlemu przejscia do ciekawszego swiata.
                                      • zuleyka.z.talgaru Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:55
                                        No i to ma sens, jeśli się wierzy w życie pozagrobowe. Tak samo powinno być w przypadku katolików.
                                        • asia_i_p Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 08:23
                                          Gdyby mi mąż wyjeżdżał na dwadzieścia-trzydzieści lat w podróż życia, bez możliwości choćby pogadania przez telefon po drodze, to też bym ryczała. Choć w tym wypadku wiedziałabym, a nie tylko wierzyła, że on żyje.
                                          • zuleyka.z.talgaru Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 09:26
                                            Dobrze, nie chodziło mi o OSOBNICZE poczucie straty tylko RYTUAŁ pogrzebowy - który jest smutny do ból. Pisałam o tym wyżej.
                          • lady-z-gaga Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:16
                            Tym bardziej, że w przypadku pochowku rodzica to nie jest grzecznościowa wizyta, tylko obowiązek. Nie jakis tam przyjazd w charakterze gościa, ale zorganizowanie pogrzebu. Z faktu, że kogos wyręcza rodzenstwo, jeszcze nie wynika, że dana osoba przestała miec obowiązki.
                            No ale przeciez pogrzeb to drobnomieszczański rytuał bez znaczenia. Gmina powinna pochować zmarłą, rodzina uniknęłaby splamienia się konwenansami.
                    • laquinta Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 22:07
                      lady-z-gaga napisała:

                      > Współczesna dulszczyzna bardzo różni się od swojego literackiego pierwowzoru

                      Niczym się nie rozni. Polega tylko na tym, ze wszyscy MUSZA reagować, przezywac, podejmowac decyzje wg wzroca pani Dulskiej np. jak mozna nie pojechać na pogrzeb MATKI. Ano można i niech sobie p. Dulska do tego swojego kołtuna wbije, ze można.
                      • lady-z-gaga Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:18
                        Polega tylko na tym, ze wszyscy MUSZA reagować, przezywac
                        > , podejmowac decyzje wg wzroca pani Dulskiej np. jak mozna nie pojechać na pogr
                        > zeb MATKI.

                        nie muszą, zostali do tego zaproszeni przez autorkę wątku
                        forum to nie pamiętniczek, do którego wpisujemy swoje intymne przeżycia (zresztą obecnie rolę pamiętniczkow pełnią blogi, w ktorych -uwaga - ludzie wpisuja komentarze)
                        tutaj założenie wątku jest równoznaczne z zaproszeniem do dyskusji na przedstawiony temat
                        jak ktos tego nie rozumie, to powinien sobie odłączyc internet
                        • kkalipso Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:23
                          Dokładnie.
                • kill.emall Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 20:47
                  Też tak uważam.
                  Jednak dodam jedną rzecz, o której tu już pisałam, tylko utonęła. PO CO pisać na forum o osobistych sprawach, no po co? I nie, nie uważam, że to jak założenie mini i prowokacja gwałciciela, raczej... założenie mini i pójście w niej na umówione spotkanie w lesie sam na sam z gwałcicielem recydywistą tongue_out
                  Jestem tu kilka tygodni i już widzę, jakie jest to forum. Nie pojmuję, po co ktoś, będąc tu lata całe, zakłada wątek, o którym Z GÓRY wiadomo, że będzie jatką miesiąca.
                  • lauren6 Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 23:34
                    Może żałoba ja otepila i myslala, że dyskusja się rozwinie w zupełnie innym kierunku np. rozmowy o sposobach przeżywania żałoby.

                    Mnie osobiście zdumiewa to co czytam w tym wątku. Że można kogoś tak trollowac w temacie o śmierci matki. Dla mnie to jest przekroczenie granic.
                    • kill.emall Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:19
                      Tak, już za długo to trwa.
                    • iwoniaw To nie jest temat "o śmierci matki" tylko 03.04.15, 00:21
                      "jestem zajebista, bo mam gdzieś konwenanse i mieszczańskie uczestniczenie w nieznaczących nic dla mnie obrzędach", sama autorka podkreśla to (jak i własny brak wątpliwości w temacie) już w pierwszym poście - a to jednak zasadnicza różnica.
                      • kota_marcowa Re: To nie jest temat "o śmierci matki" tylko 03.04.15, 00:25
                        Przecież ona założyła ten wątek celowo po to, żeby wywołać jatkę.
                        • kill.emall Re: To nie jest temat "o śmierci matki" tylko 03.04.15, 00:27
                          A e-mamom w to graj. Te deklarujące największą niechęć do autorki najradośniej podjęły rękawicę i tłuką temat już cały dzień. A przecież mogły zignorować, podobno nic lepiej nie działa od obojętności.
                          • triss_merigold6 Re: To nie jest temat "o śmierci matki" t 03.04.15, 00:28
                            Wtedy autorka byłaby nieszczęśliwa.
                            • kill.emall Re: To nie jest temat "o śmierci matki" t 03.04.15, 00:32
                              A więc chciałyście ją uszczęśliwić? suspicious
                              • iwoniaw Re: To nie jest temat "o śmierci matki" t 03.04.15, 00:37
                                Ja akurat nie, ale nie przeszkadza mi taka wartość dodana do tego, że się wypowiadam w jakimś wątku.
                                wink
                            • laquinta Re: To nie jest temat "o śmierci matki" t 03.04.15, 00:37
                              A najbardziej nieszczesliwa bylabys Ty.
                            • rosapulchra-0 Re: To nie jest temat "o śmierci matki" t 03.04.15, 05:36
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Wtedy autorka byłaby nieszczęśliwa.

                              A ty tak z troski o autorkę wątku jedziesz po niej jak po łysej kobyle, co? suspicious
                              • jan.kran Re: To nie jest temat "o śmierci matki" t 03.04.15, 06:22
                                Odpowiadając a rozliczne pytania , pewnie nie na wszystkie ale pytajcie jak Was coś interesuje odpowiem .... moje dzieci nie były na pogrzebie , ani mój bratanek i jego rodzina.
                                Wątek założyłam nie spontanicznie tylko po przemyśleniach. Naprawdę byłam ciekawa jakie jest Wasze zdanie. Znając
                                ematke spodziewalam sie pewnych reakcji natomiast nie miałam zamiaru wywołać jatki ani tez wątku na kilkaset wpisów. Napisałam tez na dwóch sąsiednich forach gdzie pisze od lat i reakcje były nieco inne ale to z mety było dla mnie jasne bo znam tutejsze forum.
                                Dziękuje za wyrazy współczucia , rzeczowe i interesujące wpisy. Te osoby które nie umiały sie zachować godnie i z taktem same sobie wydały świadectwo. Nie chodzi mi o to ze ktoś nie rozumie mojej postawy czy ja krytykuje tylko o pewna klasę i godność wypowiedzi nawet jeżeli sie ze mną nie zgadzają. Paru osobom tego zabrakło ale znając ich profil netowy nie spodziewałam sie niczego innego.






                        • menodo Re: To nie jest temat "o śmierci matki" tylko 03.04.15, 00:34
                          Przecież ona założyła ten wątek celowo po to, żeby wywołać jatkę. "

                          Pytanie tylko - po co?
                          • iwoniaw Re: To nie jest temat "o śmierci matki" t 03.04.15, 00:36
                            No jak po co - sama napisała, że chce się pośmiać i wygodnie się rozsiąść (nie wiadomo, czy z popcornem czy jeszcze ze świeczką).
                        • laquinta Re: To nie jest temat "o śmierci matki" tylko 03.04.15, 01:33
                          kota_marcowa napisała:

                          > Przecież ona założyła ten wątek celowo po to, żeby wywołać jatkę.

                          Celowo zalozyla krotka sukienke, żeby ja zgwalcic.
                          • kota_marcowa Re: To nie jest temat "o śmierci matki" tylko 03.04.15, 10:36
                            Nie, raczej myślała, ze przechytrzy system i zgwałci gwałcicielawink
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 00:42
                    Celowo. Bo ją bawi jak forumki sobie skoczą do gardeł. Co w sumie jest zabawne, że niby dorosłe kobiety a jednak jak dzieci.
                    • menodo Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 03.04.15, 01:24
                      zuleyka.z.talgaru napisała:

                      > Celowo. Bo ją bawi jak forumki sobie skoczą do gardeł. "

                      Strasznie to musi być zabawne w dniu pogrzebu matki.
      • zottarella Re: Wyrazy współczucia dla brata i bratowej, któr 02.04.15, 14:52
        No bez przesady, kto by się tam braćmi i bratową przejmował, wszak ta ostatnia wcale tak wiele dla matki jan.kran nie zrobiła. BTW ciekawe co będzie ze spa...
    • awesome810 e, no dziewczyny bez przesady z tą poprawnością 02.04.15, 13:10
      i wyrozumiałością, oraz symbolicznym pożegnaniem....

      Matka umarła w sobotę, a córka nie dojechała/doleciała na pogrzeb z Oslo, bo się bała przesiadek???
      Znam pana, który na pogrzeb ojca dotarł z Kanady - spóźnił się 10 minut do kościoła.
    • najma78 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 13:14
      No to nie pojechalas. Zdarza sie. Zalozenie watku na forum to forma terapi (chyba nie skoro nie czujesz sie niekomfortowo) czy rozrywki? Gdybym byla w takiej sytuacji to bylaby ostatnia rzecz (watek na forum) na jaka mialabym ochote. Ale ludzie sa rozni.
    • inguszetia_2006 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 13:14
      Witam
      Żenada roku na ematce. Założyć wątek o śmierci rodzica, żeby sobie "usiąść i poczytać". Ha, ha, ha, ale ubaw...crying Jestem zniesmaczona.
      Pzdr.
      Ing
      • vre-sna Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 13:34
        Pewnie tak jest.
        Dziś każdy ma dostęp do internetu to i zabawa przednia.
      • yenna_m Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 14:02
        Przykro mi Ing. Uważam tak samo sad
      • srubokretka Żenada roku 02.04.15, 14:21
        tez tak uwazam. Zaluje, ze weszlam na ten watek.
    • cosmetic.wipes Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 14:00
      Ja nie miałam focha do matki, byłysmy bardzo ze soba związane, co zupełnie nie przeszkadzało mi uczestniczyć w celebrze pogrzebowej (którą w ogóle uważam za zbędny zwyczaj) z takim zaangazowaniem, z jakim czeka sie na przystanku na pojazd komunikacji miejskiej.
      Faktem jest, ze od jana odróżnia mnie jedno - kilkuletnia osobista opieka nad matką w chorobie. Za co z resztą (i tu wychodzi kosmiczność tego forum) zostałam zjechana jako poddająca się stereotypowym obowiązkom kobiecym, nieświadoma swoich praw, nieasertywna, biedna, wykorzystywana i wtłoczona w rolę pielęgniarki, głupia gąska.
      • guderianka Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 14:03
        A ja byłam związana bardzo z Tatą, i mocno przeżyłam jego śmierć-nagłą, tragiczną, ze śledztwem prokuratorskim w tle i indentyfikacją zwłok. I bardzo to przeżyłam-może dlatego że byłam młoda, może dlatego że osoba aż tak bardzo bliska a zdarzenie nagłe. Ale wiele bym dała, by tego dnia nie pamiętać. W niczym mi on nie pomógł. Rzadko też jeżdżę na Taty grób.
      • triss_merigold6 Obowiązek 02.04.15, 14:06
        Ja po celebrze pogrzebowej i po stypie miałam poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
        Obowiązek - niepoprawne politycznie słowo.
        Jeśli rodzic nie był jakimś wynaturzonym potworem, to dzieci mają obowiązek go pochować i odprawić te wszystkie ceremonie, przyjąć krewnych i znajomych którzy przyjechali na pogrzeb. To taki moment kiedy wypada, nawet jeśli nie ma się ochoty. Nie trzeba odczuwać przyjemności z uczestnictwa w pogrzebie bliskiej osoby, bo to nie rozrywka. Nie trzeba również płakać czy rzucać się na trumnę. Wypada zachować się - choćby chwilowo - jak dorosły człowiek.
        • joa66 Re: Obowiązek 02.04.15, 14:10
          To taki moment kiedy wypada, nawet jeśli nie ma się ochoty.

          I tu naprawdę leży konflikt poglądów a nie durnych "formalności"

          I nie da się nic innego powiedzieć, że to "wypadanie" w tym przypadku jest jednak czymś subiektywnym, a nie prawdą uniwersalną.
        • guderianka Re: Obowiązek 02.04.15, 14:10
          Triss
          I tu się z Tobą zgadzam.
          Jednak obowiązek można wypełniać na różne sposoby- poprzez podział zadań. Moja babcia miała 11 dzieci -tylko 3 dba o jej grób. Ale jak potrzeba się złożyć na nowy pomnik-to kasa idzie z całej Polski i z zagranicy. Jeden będzie ciałem-inny będzie "duchem".
          Jesteś ostatnią osobą, która ma prawo oceniać czyjeś uczucia .
          Mądra babka jesteś, konstruujesz poprawne zdania, ładnie na piśmie się wyrażasz a emocjonalnie to z Ciebie beton jest. I to do potęgi.
          • lilly_about Re: Obowiązek 02.04.15, 14:24
            Jesli dla ciebie obecnosć ciałem równa się obecności duchem to nie mam pytań. No masz ewidentnie problem z własnym rodzicem, jesli konstruujesz takie brednie..
            • guderianka Re: Obowiązek 02.04.15, 14:29
              No cóż, ja mam problem z rodzicem, a Ty ze sobą..-pomyśl, co jest gorsze ?
            • fadilla Re: Obowiązek 02.04.15, 14:36
              No i załóżmy, że wszyscy z rodziny są emocjonalnie rozbici i w związku z tym nie uczestniczą w pogrzebie. Kto zatem ma pochować poprzednie pokolenia? Tylko obcy, zakład pogrzebowy? Mogla łyknąć procha na uspokojenie i się stawić.
              • guderianka Re: Obowiązek 02.04.15, 14:43
                Może mogła, a może nie.
                Może była w stanie, a może nie.
                Może chciała, a może.
                Można zrozumieć, a można wieszać psy.

                Co wybitnie świadczy nie o niej-ale o tym, które w takim a nie innym momencie nie potrafią zamknąć jadaczki uzurpując sobie prawo do informowania całego forum o swojej ocenie-i są jeszcze z tego dumne. No rzyg.
                • fadilla Re: Obowiązek 02.04.15, 14:55
                  Ja się odnoszę do jej wpisów w których nie ma ani słowa o emocjonalnej niemożności uczestniczenia w pogrzebie. To ty sobie dopowiadasz i przyjmujesz histeryczny ton projektując własne przeżycia.
                  A bracia mogli? Może nie mogli
                  Byli w stanie? Może nie byli.
                  A mimo to byli.

                  Dla Jana Mamusia była ukochana mamusia przez telefon i na odległość.
                  • guderianka Re: Obowiązek 02.04.15, 15:03
                    Po prostu rozumiem to
                    Wole sie z Mama pożegnać na swój sposób bez ceremoniału który mnie nie dotyczy , konieczności rozmowy z innymi na temat Mamy. Wiem ze Mama by mnie zrozumiała i nie miała pretensji


                    Dla Jana Mamusia była ukochana mamusia przez telefon i na odległość.

                    A ta opinia to pada tak w ramach odnoszenia się do jej wpisów czy dopowiadania sobie i histerycznego tonu projektującego własnego przeżycia ?
                    • fadilla Re: Obowiązek 02.04.15, 15:11
                      Wole sie z Mama pożegnać na swój sposób bez ceremoniału który mnie nie dotyczy , konieczności rozmowy z innymi na temat Mamy. Wiem ze Mama by mnie zrozumiała i nie miała pretensji


                      Wszyscy tak wolą, żeby im po prostu dupy nie zawracać, i by w spokoju mogli snuc wspominki. To kto ma wówczas grzebac zmarłych?

                      > A ta opinia to pada tak w ramach odnoszenia się do jej wpisów czy dopowiadania
                      > sobie i histerycznego tonu projektującego własnego przeżycia ?

                      Z wpisów tych tu i wcześniejszych.
                      • guderianka Re: Obowiązek 02.04.15, 15:16
                        Ale ja nie piszę o tym, kto ma grzebać zmarłych.
                        Ani o tym, co Jan pisuje w wątku w tym, w innym.
                        Naprawdę nie rozumiesz, że pastwienie się nad kimś ( nie piszę o Tobie) nie jest w porządku ? Może to jakiś rodzaj rozrywki przedświątecznej , czy co ?
                        Nie wiem, nie chcę tego rozkminiać.
                        Nie mi oceniać, nie mam takiego moralnego prawa i nie daję sobie takie przyzwolenia, by obraźliwie pisać o osobie, którą od lat znam jakoś z forum, i czerpać satysfakcję z tego, wyzywać ją i oceniać w kilkudziesięciu wypowiedziach. Nie mój styl, nie mam w sobie do nikogo tyle nienawiści
                  • yenna_m Re: Obowiązek 02.04.15, 15:23
                    Gorzej, że znajomi mogli. A córka nie mogła.

                    I to mi się w głowie nie mieści.
                • aneta-skarpeta Re: Obowiązek 04.04.15, 09:22
                  Nie oszukujmy się. Kran aż tak straumatyzowany nie jest . Na forum daje rade.
                  • pade Re: Obowiązek 04.04.15, 11:12
                    Ja się zastanawiam po czym poznaje się traumę? Zwłaszcza na forum?
                    I zastanawiam się, czy którejkolwiek z oburzonych przeszło przez myśl, że córka autorytarnej matki, żona faceta z ZA i zdaje się przemocowca, matka dziecka z ZA i drugiego z depresją i nerwicą lękową, kobieta samotna, mieszkająca za granicą, tęskniąca za swoim krajem, może mieć jakieś, jakby to nazwać, trudności w funkcjonowaniu?
                    Albo, że może jest kontrowersyjna bo w ten sposób (zbierając baty) coś odreagowuje?
                    Albo nie stać ją na samolot przed świętami?
                    • echtom Re: Obowiązek 04.04.15, 12:01
                      > Albo, że może jest kontrowersyjna bo w ten sposób (zbierając baty) coś odreagowuje?

                      To chyba dobrze, że wątek tak się rozwinął?
                      • pade Re: Obowiązek 04.04.15, 12:20
                        Niedobrze. Nie trzeba na wszystko reagować. Chyba, że kimś kieruje odruch, a nie myślenie.
                    • chocolatemonster Re: Obowiązek 04.04.15, 14:25
                      Wlasnie zastanawialam sie jak potoczylby sie watek gdyby Jan napisala 'nie pojechalam-nie mialam kasy na bilety '. Sadze, ze niestety byloby podobnie (jak to? nie stac? itd). Ech...
                      • black_halo Re: Obowiązek 04.04.15, 14:52
                        Inaczej. Na innym forum forumki zlozyly sie na bilet dla dziewczyny, ktora nie miala kasy zeby poleciec na pogrzeb matki, dla niej i jej coreczki.

                        Wiesz, inaczej brzmi "dziewczyny, nie pojechalam na pogrzeb matki bo mieszkam na zadupiu w Australii i zejdzie mi 3 dni na dojazd a do tego nie mam kasy" a inaczej "nie ma biletow z Oslo do Wroclawia a gdzie indziej nie polece bo mnie ktorys brat bedzie musial odebrac z lotniska". Tymczasem z lotniska przewaznie kursuja jakies pociagi, autobusy a w ostatecznosci taksowki, istnieje bla bla car, istnieja znajomi, rodzina, przyjaciele, kuzynka corki sasiadki babci, ktora akurat jedzie tego dnia z Warszawy do Poznania i moze nas podrzucic.
                        • mayenna Re: Obowiązek 04.04.15, 15:09
                          Otóz to. Podjęła decyzję, świadomą, że nie będzie na pogrzebie. jej sprawa. Ale wystawienie tego na ogląd publiczny i sprzedawanie jako alternatywnej postawy, godnej naśladowania i podziwiania bo taka piękna i szlachetna jest dla mnie niesmaczne. Nie jest to piękna postawa.
                      • mayenna Re: Obowiązek 04.04.15, 15:05
                        chocolatemonster napisał(a):

                        > Wlasnie zastanawialam sie jak potoczylby sie watek gdyby Jan napisala 'nie poje
                        > chalam-nie mialam kasy na bilety '. Sadze, ze niestety byloby podobnie (jak to?
                        > nie stac? itd). Ech...
                        Piszę w swoim imieniu, ale myślę że sporo osób ma podobnie: gdyby autorka napisała, że nie ma kasy na bilety a zmarła jej matka to nawet tu, na forum, wsród obcych osób dało by się zebrać na ten cel potrzebną kwotę. Ludzie się jednoczą wokół wartości, które wspólnie podzielają. Ja wpłaciłabym Janowi tyle, ile bym mogła na ten cel.
        • nenia1 Re: Obowiązek 02.04.15, 16:19
          Mam identyczne zdanie jak triss. Obecność na pogrzebie rodzica to prócz symbolicznego pożegnanie również wyraz szacunku dla jego pamięci. Żyjemy w kulturze i w kraju gdzie do ceremoniału pogrzebowego i do grobów przodków przywiązuje się bardzo duże znaczenie. Oczywiście może mieć do tego stosunek krytyczny, nie wiem jednak czy pogrzeb matki to dobry moment na manifesty. Są po prostu rzeczy, których nie wypada robić, żałobę każdy ma prawo przeżywać po swojemu, ale brak uczestnictwa w pogrzebie własnego rodzica z przyczyn w sumie mało ważnych dla wielu postronnych ludzi może być i na pewno będzie, odbierany jako wyraz obojętności czy lekceważenia. No coś przyciągnęło jednak te szpalery ludzi, gdy wracały do Polski trumny ze Smoleńska. Można było nie lubić Kaczyńskiego, ale jednak ludzie schodzili się całymi tłumami. Bo taki jest zwyczaj - szacunek dla zmarłych. I nie ważne, że zmarły wie czy nie wie, żyje jeszcze pamięć o nim i jako dzieci wobec tej pamięci mamy obowiązek.
      • kill.emall Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:16
        A po co Wy piszecie o tak osobistych sprawach na forum publicznym, i to latami tkwiąc pod tym samym nickiem, narażając się na to, że jakieś podejrzane byty internetowe będą Was osądzać filtrując oczywiście przez swoje własne doświadczenia? Dla mnie to zakrawa na masochizm, zwłaszcza, że same o tym piszecie jak Was forum traktuje, więc przynajmniej minimalnie Was to rusza.
    • guderianka Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 14:12
      No i podzielili. W zgodzie i porozumieniu. Starszawa dziunia zrobiła to, co przypadło jej w udziale.
      A może to nie kwestia energii, tylko niemożności poradzenia sobie emocjonalnie z sytuacją ? Pomyślałaś o tym, czy takie kwestie jak EMOCJE jest dla Ciebie doskonale obce ?
      • triss_merigold6 Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 14:15
        Przecież właśnie o tym piszę: to moment kiedy trzeba, należy, wypada być dorosłym i zachować się jak dorosły. Dorośli ludzie, dorosłe dzieci wykonują swój obowiązek i chowają rodzica nawet jeśli umierają z cierpienia. Po to są ceremonie żałobne, żeby przez śmierć i stratę przejść i po to, żeby inni ludzie też mogli zmarłego pożegnać.
        • guderianka Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 14:18
          Ale nie Tobie oceniać , co wypada, a co nie
          Ty też nieraz piszesz takie kocopoły, że aż nie wypada-i nie widzisz w tym nic zdrożnego.
          Ceremonie żałobne są po to, by pomóc przejść stratę tym, którzy ich potrzebują ( pisałam o tym)- ale każdy przeżywa śmierć inaczej. Chcesz wyznaczać jakiś standard odpowiedniego zachowania się , czy po prostu dop^&*(*ć autorce, przy każdej nadarzającej się okazji ?
          Czy wypada być tak podłym wobec osoby, która straciła rodzica Triss ??
        • joa66 Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 14:20
          Po to są ceremonie
          > żałobne, żeby przez śmierć i stratę przejść i po to, żeby inni ludzie też mogli
          > zmarłego pożegnać.


          Ale każdy może chcieć przejść przez stratę w inny sposób. I nie mieszałabym tutaj pojecia obowiązku, bo obowiązek jest wypadkową sytuacji - realnej i emocjonalnej a także system wartości wszytskich zainteresowanych.
          • triss_merigold6 Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 14:24
            To sobie przechodzi jak chce samodzielnie i w kąciku domowym, ale najpierw powinien dopełnić tego społecznego rytuału. Pogrzeb jest jednym z rytuałów społecznych, nie musi być fajny i nie musi żałobnikom być przyjemnie, bo to jakby nie ta okazja.
            Jeśli system wartości autorki pozwolił jej na olanie pogrzebu podobno kochanej matki, to myslę, że kolejne komentarze są zbędne.
            • joa66 Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 14:33
              ale najpierw powinien dopełnić tego społecznego rytuału

              Społecznym rytuałem jest też na przykład ślub jeżeli jest się w związku I ma się dziecko.
              • guderianka Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 14:34
                a społeczną kulturą jest nie obrażanie, nie hejtowanie osoby, która przeżywa ciężkie chwile..
              • joa66 Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 14:44
                triss, to nie jest tak, że Ty możesz wybierać sobie rytuały społeczne, w których chcesz uczestniczyć a inne odrzucasz, a ktoś inny tego prawa nie ma.
                • vre-sna Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 15:12
                  Zgadzam się z Triss. Uważam, że człowiek, który deklaruje miłość i nie ma traumy związanej ze śmiercią najbliższej osoby jest w stanie ogarnąć się z dojazdem i pomocą.
                  A Jan pisze o świeczce, pomiędzy uśmiechami opowiada jak wszyscy inni świetnie sobie poradzili. Janowi z jakiegoś powodu nie chciało się być na pogrzebie. I to nie chciało przedłożyła nad poczucie ostatniego obowiązku wobec matki.
              • gazeta_mi_placi Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 15:02
                Ślub zawsze można wziąć. pogrzeb - cóż.... Nie odwlecze się go za pół roku czy rok, nie zaplanuje z dokładnością.
                • joa66 Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 15:06
                  Ślub zawsze można wziąć

                  Ale niewykonanie społecznego rytuału już nastąpiło. "Obowiązek" nie został spełniony. Nie mówiąc o tym, że nie da się już wziąć slubu przed urodzeniem dziecka.
                  • nenia1 Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 16:30
                    Ale ślub dotyczyłby samej triss, a nie jej ojca czy matki. Mogłabyś porównywać te sytuacje, gdyby triss nie przyszła na ślub własnej córki, z jakiś względów np. nie byłoby biletów lotniczych i stwierdziła, że nie leci. Czym innym jest rytuał społeczny dotyczący nas samych z którego rezygnujemy, a czym innym rytuał dotyczący bezpośrednio naszych bliskich.
                    • joa66 Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 16:36
                      Ale ślub dotyczyłby samej triss, a nie jej ojca czy matki

                      Niezupełnie. Bo rozumiem, że podobnie jak w przypadku pogrzebu, takie są oczekiwania najbliższych/innych. I pojawia się sprawa konfliktu jeżeli oczekiwania innych wobec nas są inne niż to czego sami chcemy i uważamy, że jest w porządku.

                      p.s. ja sama nie mam ślubu a dla mojej rodzicielki nie jest to problem (obowiązek , "wypadanie") mniejszy niż moja obecność/nieobecnośc na jej przysżłym pogrzebie.

                      • nenia1 Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 16:44
                        Zupełnie. Czy innym jest nie wzięcie samemu ślubu, ponieważ nie powinno się podejmować ważnych życiowych decyzji pod naciskiem innych. Nawet ostoja nierozerwalności małżeństwa czyli Kościół unieważni z tego powodu sakrament. Czym innym zaś jest nieobecność na ślubie własnego dziecka czy na pogrzebie własnego rodzica. To wyraz albo manifestacji własnych poglądów, na które nie widzę tu miejsca, albo wyraz lekceważenia.
                        • laquinta Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 17:33
                          nenia1 napisała:

                          > Zupełnie. Czy innym jest nie wzięcie samemu ślubu,

                          Gdy kobieta jest już w ciąży, nie wzięcie slubu może mieć wpływ na zycie dziecka.
                          • laquinta Re: Och, doprecyzuję 02.04.15, 17:44
                            Nawet nie musi być w ciąży. Wystarczy dziecko z nieformalnego zwiazku i już zycie takiego dziecka może byc bardzo niekomfortowe.
              • triss_merigold6 Naprawdę? 02.04.15, 18:03
                Naprawdę?
                O ile dobrze kojarzę, ślubów można mieć przynajmniej kilka w dowolnych obrządkach i okolicznościach, a pogrzeb rodzica (podobnie jak każdej innej osoby) tylko raz. Raz i te se ne vrati. Nie da się drugi raz przyjechać na pogrzeb tej samej osoby (pomijam okoliczności państwowo-historyczne).
                Ponadto, jeśli już o slubnych rytuałach, to naganne byłoby gdybym odmówiła przyjazdu na ślub rodzonego dziecka z wydumanych powodów typu bilety czy niechęć do uroczystości publicznych.
    • awesome810 a wnuki? 02.04.15, 14:12
      Poczytałam uważniej i znalazłam takie zdanie: "brat młodszy zorganizował większość eventu pt. pożegnanie mamy"... o Jezusie
      I tak generalnie wszystko wzięli na siebie brat i bratowa "bez uczucia"?
      Większość rodziny uznała, że jej obecność nie jest konieczna... A twoje dzieci uznały za istotne pożegnać babcię?
      (zwyczaj uczestniczenia w pogrzebie nie jest ani katolicki, ani polski)
    • lady-z-gaga Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 14:31

      Powstrzymałam się z napisaniem tego, co myślę, za pierwszym razem, bo na okoliczność smierci wydało mi się to niestosowne.... jednak w międzyczasie wątek się rozrósł, Ty w nim aktywnie uczestniczysz, więc nie jesteś jednak pogrążona w żalu i zadumie wink mogę dodać swoją opinię: otóż dla mnie nie ma nic dziwnego w Twoim postępowaniu, miłość była na odległość, to i pożegnanie na odległość. Na tym forum podziwiałaś mamusię, troszczyłas się o nią, więc chyba tutaj jest najlepsze miejsce, abyś po niej paliła świeczkę. Ci, ktorzy byli przy niej w realu, pochowali ją w realu, a Ty w tym czasie znów opisujesz wyższość moralną swojego postępowania nad ich przyziemnymi, nic nie znaczącymi działaniami.
      Juz płonę z niecierpliwości, jakie znajdziesz tematy na przyszłe swoje wątki.
      • quilte Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 14:36
        Boleśnie trafne podsumowanie.
      • gazeta_mi_placi Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 14:58
        Zgadzam się.
    • rosapulchra-0 OJP 02.04.15, 14:39
      Nawet przy takiej okazji nie możecie się powstrzymać od hejtu, co? suspicious
      sciana
      Tris, przechodzisz samą siebie. Dawno takiego pokazu prymitywizmu nie widziałam.
      • triss_merigold6 Re: OJP 02.04.15, 14:43
        To mnie wygaś.
        • guderianka Re: OJP 02.04.15, 14:49
          gdyby wygaszenie Ciebie wpłynęłoby na to, żebyś się zamknęło-zrobiłaby to połowa w tym wątku
          • quilte Re: OJP 02.04.15, 14:55
            Oburzonym zachowaniem krytykujących autorkę chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że w chwili pogrzebu matki (zdaje się, że dokładnie w chwili pogrzebu matki) rzeczona autorka siedzi na forum i pisze komentarze. Z emotami. Ha ha. Ona nawet przy tej świeczce nie siedzi. Przerażająca osoba.
          • lady-z-gaga Re: OJP 02.04.15, 15:04
            Nie byłabym taka pewna.
          • triss_merigold6 Re: OJP 02.04.15, 18:09
            Chyba śnisz. Jestem dziwnie pewna, że jest wręcz przeciwnie.
        • bovirag Re: OJP 02.04.15, 20:00
          Moja Mama zmarla dwa lata temu w poniedzialek przed Wielkanoca.Ani ja, ani moje rodzenstwo nie mieszkamy w PL.
          W poniedzialek rano dostalam telefon od brata, ze Mama zmaral, wieczorem bylam w PL.
          Biletow lotniczych na stronach internetowych nie bylo.
          Obdzwonilam linie lotnicze i TRZY zaoferowaly mi bilety na dokladnie ten dzien ze spora znizka na te okolicznosc.
          Nie mial kto po mnie na lotnisko wyjechac to wypozyczylam sobie auto.
          Maz z dziecmi dolecieli przed pogrzebem.
          Pogrzeb odbyl sie w Wielki Czwartkek, Msza pogrzebowa byla normalna, w kosciele.
          Nie wyobrazam sobie nie poleciec na pogrzeb bliskiej osoby to jakis matrix jest.
    • lelija05 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:00
      Powtórzę się. Jak ci nie wstyd. Matka zmarła, a ty sobie szoł na forum urządzasz?
      Albo jesteś hmm, pominę, albo sobie dobrze radzisz z trolowaniem, gadane masz niezłe.
    • crea.tura Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:04
      Abstrahując od głównego wątku, czy na forum na prawdę nie ma osób, które z założenia nie chodzą na pogrzeby? Bo ja nie chodzę. Nie chodzę na pogrzeby znajomych, ciotek bliższych i dalszych ani nikogo. Mam uraz z dzieciństwa po pogrzebie z otwartą trumną człowieka po wypadku. Na pogrzebie własnych rodziców pewnie będę ze względów organizacyjnych. Mi pogrzeb nie jest emocjonalnie potrzeby kompletnie do niczego, a nie uważam się za osobę nienormalną. Oczywiście miłoby było gdyby pogrzeb zamykał pewien etap i dawał poczucie ulgi, jednak nie zawsze tak jest. Z rozmów z innymi ludźmi wnioskuję, że właścicie nigdy tak nie jest. Pogrzeb to konieczność a jego celebracja to tradycja. Nie ma obowiązku uczestniczenia w niej.
      • marzeka1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:11
        A u mnie pogrzeby rodziców i teściów- były tym właśnie: zamknięciem pewnego etapu. Podobnie z dziadkami. Teraz żyje jeszcze babcia lat 94- i też pojadę, chociaż dzieli nas na co dzień 400 km.
        I w sumie przyznam się, że to chyba pierwszy wątek Jak.Kran, który czytam w całości, bo wcześniej gdy wchodziłam na forum- już były wątki bardzo rozbudowane, więc poza tym, ze nie mieszka w Polsce- nie wiedziałam o niej zbyt dużo.
        A teraz czytam i to z lekka szokujący wątek. Nawet nie z lekka.
        • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:41
          Marzeka, ale ludzie są różni. Mają różne potrzeby, różne oczekiwania i wymagania i różnie reagują na sytuacje ekstremalne. Czy to tak trudno zrozumieć? U ciebie jest psim obowiązkiem zjawić się na pogrzebie kogoś z rodziny czy znajomych, kto inny nie pójdzie nawet na pogrzeb własnych rodziców, bo nie i już. Odrobina tolerancji by się przydała. A tu doszło do kolejnego zaszczuwania, zamiast albo złożyć kondolencje, albo zwyczajnie zamilknąć.
          • mondovi Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:56
            Tak, ludzie są różni. Ale emocjonalnie chore jest zakładanie wątku w dniu pogrzebu matki, wiedząc, że spotka się z niezrozumieniem. Po co? Co więcej, chcąc wspominać, a mimo wszystko rozgdakać forum i aktywnie jazgotać.
            Różnie się przechodzi stratę, ale nie spotkałam się z przypadkiem, który by nie wymagał intymności i potrzeby bycia z bliskimi, nie z bandą wirtualnych, obcych bab.
            • joa66 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:05
              Różnie się przechodzi stratę, ale nie spotkałam się z przypadkiem, który by nie wymagał intymności i potrzeby bycia z bliskimi, nie z bandą wirtualnych, obcych bab.

              ale to, że się nie spotkałaś nic nie znaczy.
              • mondovi Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:29
                Trochę już żyję na świecie, nie mam ani 20, ani 30 lat, więc mogę wyciągać wnioski. Mogę, poprzez pryzmat własnych doświadczeń, które jednak nie są odosobnione na forum, uznać zachowanie autorki za kuriozalne.
      • asmarabis Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:12
        > jest. Z rozmów z innymi ludźmi wnioskuję, że właścicie nigdy tak nie jest


        Ale tak jest, dlatego pogrzeb wymyslono.....skad masz wiedziec jak jest skoro na pogrzeby nie chodzisz, moze najpierw idz a potem sie wypowiadaj.....
        • crea.tura Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:33
          W zacytowanym przez Ciebie fragmencie mojej wypowiedzi jest to wyjaśnione.
    • 0ldjoanna Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:23
      Czyli teraz, w chwili pogrzebu swojej ukochanej matki, Ty "rozsiadlas się i sluchasz" co maja do powiedzenia ludzie z forum, na którym jesteś ustawicznie hejtowana (modne ostatnio słowo). Przykre to i jakieś takie... dziwaczne.
    • volta2 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:23
      tyle już wpisów popełniono, a ja dalej nie wiem, co z cudownymi dziećmi - im też zabrakło na bilety? czy "biletów nie było, bo przecież jest przed samymi świętami?"

      wątek zapowiada się na wątek roku! dopiero kwiecień, więc jeszcze czas do ogłoszenia wyników, ale - myślę, że zaocznie już można go tak potraktować.

      wygrałaś kobieto! nie wiem, czy nie szkoda tej matuchny ale dała ci materiał, że hej!
      • kocio_007 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:40
        Wierzcie lub nie, ale... przed chwilą zadzwoniła do mnie teściowa. Dziś rano zmarł jej siostrzeniec. Chorował, można się było spodziewać, ale nie tak szybko...! pogrzeb - uwaga - w poniedziałek świąteczny. i co, mieliśmy wypocząć, wyspać się... a trzeba jechać na ten pogrzeb, choć rodzina nie taka bliska... dla powątpiewających - tak, wolałabym żeby to był żart, żeby w tym czasie zbijać bąki we własnym łóżku. jednocześnie NIE WYOBRAŻAM SOBIE nie pojechać na pogrzeb własnej matki, choć, stosunki nasze są bardzo złe...
        • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:44
          Ojejejejejej!! Jakaś ty siwienta!! Normalnie się wzruszyłam! suspicious
          • marzeka1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 15:45
            rosapulchra-0 napisała:

            > Ojejejejejej!! Jakaś ty siwienta!! Normalnie się wzruszyłam! suspicious

            Rosa, wiesz, co jest zaskakujące- stajesz "w obronie" przez walenie w innych. Tak, wyśmiej ją, że chce jechać na pogrzeb młodej osoby. A co, dowalić jej trzeba. sad sad
            • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:54
              Naprawdę widzisz tylko jednotorowo? Nie zauważyłaś, jak kocio dowala innym w tym wątku? Ja tylko i wyłącznie używam jej broni, a jak wiesz, potrafi być ona obosieczna. Kocio wolno innych obrażać, ale już kocio uwagę zwrócić i to w jeszcze jej stylu jest be?
    • asmarabis Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:14
      > . Ale muszę, wypada. to chrześniak teściowej, trzeba ją zawieźć. ona musi tam b
      > yć. I pojadę, trudno. To jak napisała triss - czasem WYPADA, TRZEBA. chociaż by
      > się wolało przy świeczce posiedzi

      Wcale nie musisz jechac na pogrzeb chresniaka tesciowej, skoro masz taki wewnetrzny bunt i niechec graniczaca z odraza to czy jej syn nie moze sam pojechac???? Nie chcialabym miec na swoim pogrzebie takich negatywnie nastawionych gosci....
      • kocio_007 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:17
        Muszę zawieźć teściową samochodem, bo inaczej tam nie dotrze. to na wsi, 150 km od nas. oczywiście mogę się wypiąć, tylko jak tam dojedzie? nie ma nikogo innego, syn z różnych względów nie może pojechać.
        • asmarabis Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:19
          Aha, ale tak to opisalas jakby odleglosc byla 1000-2000 km, a nie rzut beretem......
          • kocio_007 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:27
            Tak czy siak, znam lepsze sposoby spędzenia co najmniej połowy dnia (bo przywieźć też trzeba) świątecznego poniedziałku. ale cóż, czasem trzeba.
      • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:16
        asmarabis napisała:

        > Wcale nie musisz jechac na pogrzeb chresniaka tesciowej, skoro masz taki wewnet
        > rzny bunt i niechec graniczaca z odraza to czy jej syn nie moze sam pojechac???
        > ? Nie chcialabym miec na swoim pogrzebie takich negatywnie nastawionych gosci..
        > ..

        100/100! Ja również nie chciałabym mieć kogoś takiego na pogrzebie swoich bliskich.
        • triss_merigold6 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:11
          Bądź uprzejma zauważyć, że pogrzeb to nie jest impreza po to, żeby się dobrze bawić i fantastycznie czuć. Można nie przepadać za pogrzebami, ale w określonych sytuacjach wypada być.
          • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:14
            Ale mieć w tym smutnym czasie kogoś, kto przyjechał z niechęcią i o samej ceremonii wyraża się z obrzydzeniem, również nie należy do miłych sytuacji. Może nie? Bardzo nie lubię takich fałszywych istot, udających współczucie, a za plecami obrabiających tyłek zmarłego i jego rodziny.
          • sasanka4321 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 20:51
            > Można nie przepadać za pogrzebami, ale w określonych
            > sytuacjach wypada być.


            Wypada jest najbardziej koltunskim slowem, jakie znam. Mozna pojechac na pogrzeb, bo czlowiek czuje taka potrzebe. Mozna pojechac, bo chce sie wspoluczesniczyc w zalatwianiu formalnosci. Mozna dlatego, ze chce sie wesprzec rodzine. Mozna tez dlatego, ze rytualy sa w nas silnie zakorzenione i chcemy je przeprowadzac. Albo dlatego, zeby umozliwic wszystkim pociotkom dla ktorych rytualy sa wazne, uczestnictwo w pogrzebie.
            Ale:
            - Nie ma nic moralnie pozytywnego w odczuwaniu potrzeby stania nad trumna z trupem (tak, wiem ze to nieladne slowo. A takie prawdziwe)
            - Nie kazdy jest przywiazany do rytualow i ich potrzebuje. I odprawianie szopek pokazowych jest wtedy smieszne.
            - Pociotki uczestnictwo badz jego brak Jana Krana w pogrzebie musza juz same jakos zmiescic w swoim obrazie swiata - to ich zycie.
            - A zalatwianie formalosci i wsparcie rodziny w tych dniach to juz jest do ustalenia z najblizszymi - co u nich najbardziej sie sprawdzi. Podejrzewam, ze Jan Kran na pogrzebie bylaby zalana lzami, roztrzesiona, trzebaby ja przywozic z lotniska i odwozic i raczej dolozylaby braciom pracy i smutku niz ich wsparla. Dwoch doroslych mezczyzn jest w staie ogarnac formalosci, ktorych jest tyle co kot naplakal. Glownie to trzeba siasc na 15 minut z firma pogrzebowa i odpowiedziec na ich pytania. Gdyby nie czuli sie na silach i realnie w tej chwili potrzebowali pomocy to i Jan Kran by to wiedzial i pojechalby. Dorosli ludzie ustalaja takie rzeczy ze soba. Juz taki przyjazd Jana Krana za chocby dwa miesiace - popilnowanie domu/kotow/czegokowiek i umozliwienie bratostwu wyjazdu na urlop, odpoczecia a samej pozalatwiania pozostalych formalnosci, koniecznej dokumentacji po smierci matki, beda o niebo sensowniejsze niz stanie roztrzesionego Jana nad trumna. I spokojnie moze wtedy usiasc nad grobem i sie z mama "pozegnac".
            Tak czy siak, mam nadzieje, ze ja nigdy nie zrobie w zyciu niczego dlatego, ze WYPADA.
            • katrinaaa81 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 21:03
              Raju, ale kto tu pisze, że WYPADA być na pogrzebie własnej, kochanej matki? Cała dyskusja jest wyłącznie o tym, że naturalnym odruchem córki jest uczestniczenie w pogrzebie. I dziwi fakt, że jan tego nie potrzebowała, i nie ma tego odruchu. Wyłącznie to wzbudza niedowierzanie. A nie jakieś bzdurne "wypada". Ale tak najlepiej, pokonać przeciwnika nieuczciwym chwytem, a przede wszystkim argumentem, który nigdzie nie został wskazany. Ech

              • sasanka4321 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 21:17
                > Raju, ale kto tu pisze, że WYPADA być na pogrzebie własnej, kochanej matki?

                No toz kuzwa CYTUJE to do czego sie odnosze, a mianowicie jednej z wypowiedzi Triss. W zasadzie to jej wypowiedzi w tym watku wokol tego sie kreca, ze WYPADA. Mozna nie chciec, moze to nie byc nikomu potrzebne, moze to kogos przerastac emocjonalnie, mozna nie czuc potrzeby, ale nalezy, bo WYPADA.
                • katrinaaa81 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 21:32
                  No tak, ale to już ostatni argument żeby udowodnić swoją rację i nie koniecznie odpowiedni. Ale nadal uważam, że wydźwięk całego sporu w tym wątku dotyczy tylko niemożności uwierzenia jak można dobrowolnie zrezygnować z pogrzebu matki. Mamy którą się kocha.
    • mia.lia Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:15
      Dziwnie i trochę strasznie sie to czyta.
      Córka, zamiast być z rodzina, woli w czasie pogrzebu własnej matki przegadac sprawę z ludźmi, z których cześć wcale nie istnieje. Brakuje jeszcze wpisu na FB z opcja "Lubię to"
      Janie, ty wolisz posiedzieć przy swieczce, a cała reszta rodziny i znajomych, jest fanami pogrzebow czy moze tez wolałaby pożegnanie na odległość? Kto by wtedy pochowal zmarła, gdyby każdy zaspokoil tylko swoje potrzeby?
      Piszesz, ze nie pojechałas, bo nie chcesz rozmawiać o Mamie, a za chwile, oznajmiasz, ze telefon gorący, bo ze wszystkimi o niej rozmawiasz.
      O braku możliwości dotarcia do Polski, nawet szkoda sie rozwodzić.
      Jeśli jesteś prawdziwa współczuje Ci smierci najblizszej osoby, natomiast nie rozumiem takiego zachowania i nawet nie próbuje, bo mozliwe motywy raczej nie są fajne.
    • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:17
      Współczuje. Tak samo jak współczułam jak echtom matka umarła. Chociaż nie zawsze się zgadzamy tutaj. Jestem w szoku po przeczytaniu tego wątku.
      • vre-sna Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:27
        A co Ciebie tak zszokowało?
        Wątek jako całość ujmuje różnorodne odczucia.
        Mnie zdziwiła postawa Jany. Ale w sumie jest konsekwencją jej postawy, więc nie powinna dziwić.
        • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:32
          Ta ilość hejtu. Nie jesteście ani jej rodziną, ani nawet dalekimi krewnymi. I to mi wczoraj zarzucono, że się triss czepiam...
          • vre-sna Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:36
            Kropko, ale Jan założyła wątek aby posłuchać co inni sądzą na temat niedotarcia na pogrzeb ukochanej mamy.
            Tu nawet nie chodziło o wsparcie po śmierci mamy.
            • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:41
              Może chciała aby jej ktoś napisała, ze to nic złego. Że nie dojedzie na pogrzeb.
              • katrinaaa81 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:53
                Może i chciała, ale to nie jest prawda. Normalni ludzie po prostu chcą być na pogrzebie swojego rodzica. Wszyscy mają kłamać, że jej postawa jest ok? No nie jest. Chciała wiedzieć, to teraz wie.
                • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:19
                  Normalnie, powiadasz? Dobre sobie! big_grin
              • vre-sna Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:57
                Nie, bo zbyt mocno ją cieszył sposób, w jaki pożegnała się duchowo z mamą. Tym bardziej zastanawia jej zastanawianie.
                Jan w tym wątku cieszy się, że nic nie musi i to stawia wyżej ponad powinność w tej ostatniej drodze. To był jej wybór.
                A potem cieszy się z wypowiedzi, w jej mniemaniu, drobnomieszczańskich.
                Ona generalnie jest ponownie szczęśliwa. Napisanie, że pojechanie czy niepojechanie na pogrzeb nie ma znaczenia.
        • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:18
          Vresna, większość postów ematek są po prostu obraźliwe i chamskie pod adresem Jana.krana. I to szokuje. Nic poza.
          • vre-sna Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 20:13
            Myślę, że to raczej sposób przedstawienia problemu powoduje emocje.
            Mnie też zastanawia samozadowolenie Jana w tej sytuacji. Jan sama dała prawo do wyrażenia opinii innym zakładając wątek. Po tym, jak dzieliła się informacjami nt opieki i uczuć wobec mamy tym bardziej czuję zgrzyt wobec takiej postawy.
            Rosa, to nie jest tak, że jestem (ja) przeciwko. Ale nie rozumiem takiego wyalienowania się w stosunku do bliskich i równolegle dyskutowania na forum z w sumie nieznanymi ludźmi. Zwłaszcza, że zmarła osoba była bliską, ważną, kochaną przez Jana.
            • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 03.04.15, 07:25
              Nie wszystko musimy rozumieć, ale nie dowalajmy innym za swoje niezrozumienie.
      • marzeka1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:28
        Ja obok szoku dołączę w końcu zrozumienie, dlaczego te wątki były zawsze takie długaśne- nie wchodziłam z reguły w nie, bo były długaśne, ale ponieważ prawie od początku weszłam- rozumiem dlaczego tak jest.
        • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:34
          Że Jan ma przerąbane to wiedziałam od dawna. Kolejna forumka pisząca spoza Polski, która spotyka się z tak ostrym przyjęciem tutaj.
          • asmarabis Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:35
            Zawisc po prostu....
            • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:39
              Złość jakaś. Nie wiem...
          • lady-z-gaga Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:39
            > Kolejna forumka pisząca spoza Polski, która spotyka się z tak ostrym przyjęciem tutaj.

            O, i teoria spiskowa się pojawiłasmile
            • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:43
              Rosa, cokolwiek nie napisze. Olena, która już chyba nawet nie próbuje tu pisać.
              • nenia1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:48
                Oj dobrze, że gazeta i lipcowa siedzą w Polsce, jeszcze by ktoś uwierzył w to co piszesz. Shellerka też chyba z Polski pisała?
                • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:51
                  No.. Shell, nadal to nie to. Proszę, otwórz jej aktualne wątki i porównaj. Lipcowa i gazeta mają tu sporo fanów.
                  • nenia1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:55
                    No i rosa i jan.kran także mają. Ja sama do jan.kran mam spory sentyment ze względu na jej miejsce zamieszkania, ale tu uważam że przegina. Nie staraj się kropka zamykać usta w taki dość prosty sposób oponentom, twierdząc że tu się nie lubi emigrantów i stąd takie reakcje.
                    • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:59
                      Jakich mają?
                • gazeta_mi_placi Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 19:16
                  I Triss wielokrotnie tu się też obrywa.
              • lady-z-gaga Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:04
                Tak, reakcja na Rosę z pewnością wiąże się z faktem, że jest ona emigrantką wink
                co jeszcze wymyslisz?
          • lelija05 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:41
            A co ma emigracja do tego jakim się jest człowiekiem?
            • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:44
              Nie wiem.
              • lelija05 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:46
                No to po co o tym piszesz.
                Mnie ona irytuje ogólnie, nie dlatego, że mieszka poza Polską.
                • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:52
                  I co jest przyczyną tej irytacji?
            • asmarabis Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:03
              Migranci zyja w wiekszym dobrobycie, nawet przede wszyskim ich dzieci, zaczynajac od dobrych szczepionek fundowanych przez panstwo, konczac na nie wiem czym, bo lista dluga..... zazdrosnicy z Polski doskonale to wiedza, ale nic nie moga zrobic oprocz napastowania migrantow na forum.....
              • lelija05 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:11
                Nie przyszło mi to do głowy, każdy ma to co sobie wypracował.
                A Jan kran mnie denerwuje tym co pisze, nie tym, że pławi się w dobrobycie.
                No chyba, że innych tak, ale wątpię.
              • gazeta_mi_placi Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 19:17
                >oprocz napastowania migrantow na forum....

                Szkoda pasty, na sucho jedziemy.
          • mia.lia Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:41
            Myślisz, ze gdyby zastąpić Oslo Suwalkami, to postrzeganie sytuacji, przez wiele osób, byłoby korzystniejsze dla Jana?
            • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:49
              Nie, nie koniecznie. Trudno tu jednak porównywać oba zjawiska, bo nie otwierając kolejnych wątków forumki dokładnie wiedziałam kto i jak ja atakuje. Tak samo z Rosą.
              • nenia1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:52
                Ludzie jednak uwielbiają być ofiarami, zawsze wtedy zamiast spojrzeć w siebie można winę zrzucać na "prześladowców".
                • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:58
                  Prześladowcy za to ubóstwiają ofiary. Prawda? Wycofuje się zanim samo się nią stanę. A byłam o krok, przez tyle lat na tym forum.
                  • katrinaaa81 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:02
                    Nie, tu nie ma żadnych prześladowców. Jak ktoś pisze głupoty, to niech się liczy z ich wytknięciem.
                    Ty napisałaś jakąś bzdurę, że atak na jan jest wynikiem jej emigracji. No jak można tego nie wyśmiać? Także sorry, nie jesteś ofiarą.
                  • nenia1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:14
                    Ja długo żyję jeszcze nie spotkałam się z osobą, która by stwierdziła, że jest prześladowcą, natomiast spotykam bardzo wiele osób, które czują się prześladowane. Ciekawe zjawisko.
                • laquinta Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 21:08
                  nenia1 napisała:

                  > Ludzie jednak uwielbiają być ofiarami,


                  czy Ty wiesz co piszesz? Nie ma napsatnikow, nie ma ofiar. Inna kolejność nie istnieje, Nie jest tak, ze najpierw jest ofiara, a potem napastnik. Tak tlumaczyc mogą sobie swoje zachowanie psypochpaci.
                  • nenia1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 22:28
                    Wiem co piszę. Czasem nie ma napastników a i tak ludzie przestawiają się jako ofiary. Pozycja ofiary daje również korzyści, co właśnie w tym wątku stara się wykorzystać kropka. Jej zdaniem jan.kran jest krytykowana z powodu tego, że jest emigrantką. A zdaniem kropki emigranci są na tym forum ofiarami niechęci. Taki tok rozumowania w efekcie daje pewne korzyści. Obojętnie jaką głupotę nie napisze emigrant zawsze będzie mógł dowodzić, że reakcja forum nie jest reakcją na głupotę, ale kolejnym prześladowaniem ofiary. Teraz chyba wytłumaczyłam jaśniej.
                    • laquinta Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 22:47
                      Jan kran jest ofiara, bez względu na to jaki powod znajdzie Kropka. Kropka może napisac, ze to z powodu krótkich wlosow Jana krana, ale nie ma to nic do rzeczy. I w zaden sposób nie udowadnia, ze Jan kran lubi być ofiara, a jeśli nawet lubi, napastnikow to nie usprawiedliwia.
                      • nenia1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 22:53
                        No widzisz jak pozycja ofiary daje rozliczne korzyści. Nawet tobie - dzięki temu możesz wyjść na szlachetną obrończynię. Jak sama widzisz istnieje całkiem sporo powodów do robienia z siebie lub z kogoś ofiary i o tym właśnie piszę.
                        • triss_merigold6 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 23:00
                          Daje mnóstwo profitów. Przede wszystkim, ofiara z definicji ma rację. Podważanie racji ofiary jest nieuzasadnionym okrucieństwem i jest naganne.
                        • laquinta Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 23:05
                          Czyli uważasz, ze aby nie wyjść na 'szlachetna obronczynie' należy milczeć i w ogole nie brac udziału w dyskusji, tak? Ty natomiast bez obawy o to nikczemne posadzenie, może uzywac sobie do woli?

                          Jak ktoś kogos będzie bil na ulicy i ja nie daj Bog się tam znajde i stane w obronie, to bity jako ofiara daje sobie i mnie korzyści?
                          • nenia1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 23:09
                            Nie. Ty twierdzisz, że nie ma ofiar bez prześladowców. Ja twierdzę, że bardzo często ludzie SUBIEKTYWNIE przedstawiają się jako ofiary, bo są tego tytułu rozliczne korzyści.
                            • laquinta Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 23:28
                              Możesz zalinkowac, gdzie Jan kran zgłasza siebie jako ofiare?
                              • triss_merigold6 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 23:34
                                Nigdzie się nie uskarża, nieprawdaż?
          • majenkir Re: 02.04.15, 16:49
            kropkacom napisała:
            > Kolejna forumka pisząca spoza Polski, która spotyka się z tak ostrym przyjęciem tutaj.


            eee, ja kiedys napisalam, ze nie jedziemy na slub chrzesnicy meza, a takiej burzy nie bylo wink.
          • wioskowy_glupek Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:29
            Kropka obiektywizmu trochę PLZ
          • triss_merigold6 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:13
            Tak, oczywiście, myślałam, że jesteś wolna od teorii spiskowych.
            Chyba że to emigracja powoduje takie zmiany w postrzeganiu rzeczywistości.
          • krecik Re: Nie pojechalam... 03.04.15, 10:02
            Kropka:
            > Że Jan ma przerąbane to wiedziałam od dawna. Kolejna forumka pisząca spoza Pols
            > ki, która spotyka się z tak ostrym przyjęciem tutaj.

            Kochana Kropko, spozapolskosc nie ma w przypadku jana.krana zadnego znaczenia. Jan.Kran wzbudza podobne reakcje od ponad 10 lat na wielu forach i bynajmniej nie jej zagranicznosc jest clou programu. Moze jest i elementem, bo jan.kran czesto lubi nia wymachiwac, ale to cala reszta jej pogladow (wypowiedzianych i niewypowiedzianych wprost) oraz ogolna niespojnosc sprawia, ze duzo jej watkow jest kontrowersyjnych.

            Ag
    • katnip Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:35
      Przeczytałam ten wątek i jestem w szoku. Naprawdę. W szoku z powodu poklepywania po pleckach przez niektórych.
      Jeśli chodzi o wszelkie ceremoniały, to bardzo ich nie lubię, staram się ograniczać je w swoim życiu, jestem również bardzo liberalna co do żałoby.
      Ale są sytuacje, w których, jak napisała Triss, trzeba umieć zachować się jak dorosły. I to rozumie już nawet moje pięcioletnie dziecko. Jednak żeby dziecko rozumiało, to należy dać mu odpowiedni przykład. Szczególnie takiemu dziecku, które w sferze emocjonalnej potrzebuje bardzo wyraźnych przykładów. Jeśli dzieciom się tych przykładów nie daje, to one same potem nie czują żadnej potrzeby, żeby umieć się zachować dobrze. Lub w ogóle nawet mogą nie wiedzieć, co to znaczy - dobrze zachować się w takich sytuacjach.
      Następnym razem to siostra może z powodu kolejnego egzaminu nie przyjechać na pogrzeb brata. Lub ojciec nie przyjechać na pogrzeb córki. Lub na wypadek śmierci samej autorki nie będzie komu zająć jej własnym pogrzebem.
      Gdy człowiek zostaje z nagłą żałobą i formalnościami sam, to jest mu o wiele, wiele ciężej, niż gdy otacza go gromada osób. Na tę gromadę trzeba jednak chociaż trochę zapracować, czyli samemu czasem do niej dołączać.
      • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:38
        Czasami jest tak, ze ludzie chcą szybko pochować zmarłego i nie chcą czekać. Czasami nie chcą nawet aby z zagranicy ktoś przyjeżdżał, bo to dla nich komplikacja.
        • vre-sna Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:41
          Ale tu jest wyrażone zdanie drugiej strony.
        • lady-z-gaga Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:43
          A Ty przeczytałaś post startowy?

          > Nie odczuwam dyskomfortu z tego powodu ani faktu wyrodnosci.Wole sie z Mama pożegnać na swój sposób[b] bez ceremoniału który mnie nie dotyczy , konieczności rozmowy z innymi na temat Mamy. [/b]''

          Autorka uznała, że pogrzeb matki to ceremoniał, ktory jej nie dotyczy, bo ona ma swoje, lepsze sposoby na pożegnanie.
          Gdyby reszta rodziny też chciała uniknąć tej przykrej konieczności, to nieboszczka musiałaby obyć się bez pogrzebu.
          • kropkacom Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:46
            No ale zawsze tak jest, ze najwięcej obowiązków z pogrzebem mają ci którzy są najblizej. Fizycznie najblizej.
            • kalina_lin Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:04
              A autorka mogła być bliżej od kilku dni, odciążyć rodzinę i być na pogrzebie. Bez problemu teraz znalazłam kilkanaście połączeń z Oslo do Wrocławia NA JUTRO. Fakt, z przesiadką, ale to chyba nie problem? Od soboty do czwartku, to aż nadto czasu na dojazd.

              pt., 17 kwi
              06:00 ? 08:10
              Oslo (OSL) ? Frankfurt nad Menem (FRA)
              Lufthansa 865 ? Airbus A320
              Średnia ilość miejsca na nogi (76 cm)
              2h 10min

              Przesiadka: Frankfurt nad Menem FRA
              4h 25min
              12:35 ? 13:50
              Frankfurt nad Menem (FRA) ? Wrocław (WRO)
              Lufthansa 1372 ? Boeing 737
              Średnia ilość miejsca na nogi (76 cm)
              1h 15min

              www.google.pl/flights/#search;fshockSL;t=WRO;d=2015-04-17;r=2015-04-22;selshockSLFRA0LH865-FRAWRO0LH1372;q=oslo+lodz
              • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:38
                Odciążyć? W jaki sposób? Do załatwienia wszelkich formalności pogrzebowych wystarczy 1 (słownie: JEDNA) osoba. A do przyjmowania na kilka dni kogoś w tym czasie mało kto jest chętny. I ja to rozumiem.
                • marianna72 Re: Nie pojechalam... 03.04.15, 11:10
                  kiedy umarla moja ciotka( siostra mojej mamy) moi rodzice z moim dzieckiem byli nad morzem. Sama musialam sie wszystkim zajac bo byl to 98 roku rodzice nie mieli jak wrocic wczesniej czyli musieli czekac do terminu powrotu ( akurat dzien przed pogrzebem) .Musialam zorganizowac wszystko sama byl to pierwszy pogrzeb , ktory organizowalam , musialam odebrac zwloki z lotniska ( ciotka umarla zagranica) decydowac na temat kwiatow trumny ecc .Poradzialam sobie byl to pierwszy pogrzeb ,ktory organizowalam i jakos poszlo albe byloby mi latwiej gdybym miala kogos przy sobie .Obicazenie bylo na tyle duze ,ze na pogrzebie dostalam w koncu prawdziwej histerii z jakiegos zupelnie blahego powodu wiec tak dla mnie to ze ktos wtedy moglby przy mnie byc bylo wazne
          • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:37
            A czy autorka postu musi mieć takie same sposoby na pożegnanie zmarłej matki jak wszyscy? No wybacz, ale nie. Ileż tu postów było na temat tego, że niektóre ateistki chwaliły się, jak to olewają święta katolickie, bo to nie dla nich i nie chcą uczestniczyć w tej TRADYCJI. Pogrzeb katolicki, a właśnie taki miała matka Jana.krana, był katolicki. Czy ona musi w nim uczestniczyć?
            • lady-z-gaga Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:46
              Dlaczego pogrzeb był katolicki?
              ano pewnie zmarła sobie takiego życzyła, bo była katoliczką
              czy miłość do bliskiej osoby i szacunek dla jej wyborów nie obejmuje również tego, żeby zaakceptowac ceremoniał? a gdyby było odwrotnie, np zmarła osoba jest ateistką, życzy sobie świeckiego pogrzebu, to religijna rodzina powinna olać i nie przyjść na znak protestu?
              to są i tak tylko teoretyczne rozważania, bo powody niejechania na pogrzeb w przypadku autorki były chyba innej natury wink
            • katnip Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:06
              Nie musi mieć. Nic nie musi. Tylko według mnie jest to jedna z niewielu sytuacji, jeśli nie jedyna, kiedy swoje chcenie należy odłożyć na półkę. Można nie płakać, można na drugi dzień iść na imprezę, można ubrać się na zielono zamiast na czarno, ale warto być. Bo jeśli ona będzie, to ludzie też dla niej będą. Będą pamiętać, zadzwonią, zainteresują się. Pomogą. Ale żeby pomóc, to trzeba wiedzieć, widzieć, znać.
              Napisała, że nie miała ochoty rozmawiać z ludźmi na pogrzebie własnej matki. To ci sami ludzie mogą nie czuć potrzeby rozmawiać z jej niepełnosprawnym synem, gdy ona umrze. Może uznają, że ta rodzina tego nie chce, nie potrzebuje.
              W ostatnich kilku latach miałam kilka pogrzebów w rodzinie i wiem, jak przydaje się wsparcie i obecność podczas takich chwil. Nie telefon, nie rozmowa. Obecność. Poczucie tego, że ktoś pamięta o moim bliskim. Że ktoś go lubił, że dobrze wspomina. Że znalazł czas, żeby go pożegnać.
              Jan.kram nie była na pogrzebie swojej matki. Ok, nie ma sprawy. Owa matka miała inne dzieci, które uczestniczyły. Tylko ciekawe, czy tak lekko potraktowałaby fakt, gdyby na pogrzebie jej dziecka (bo różne tragedie chodzą po ludziach) zjawiła się tylko ona. Bo nikt inny nie czułby takiej potrzeby.
              • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:23
                To sobie poczytaj, co na ten temat ma do powiedzenia kocio, która w poniedziałek jedzie na pogrzeb kuzynki zdaje się. I w jaki pogardliwy sposób się na ten temat wyraża. Ale wiesz - mus to mus, a tak szkoda wolnego poniedziałku i te 150 km w jedną stronę do pokonania, bo teściową trzeba zawieźć..
            • fadilla Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:20
              Po raz kolejny zadam pytanie. Kto zatem ma pochować zmarłych jeśli nie rodzina? Może mozna było zostawic babcie w tym łóżku w którym lezała. No jak to sobie wyobrażacie jeśli każdy się wypnie, bo: a) ma traumę b) odczuwa niemożność emocjonalną uczestniczenia w pogrzebie c) woli bardziej wzniośle i podniośle przezywać paląc świeczki w zaciszu domowym.
              • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:24
                Fadilla, matka Jana.krana nie została sama. Na miejscu są bracia Jana.krana i rodzina.
            • lily-evans01 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 20:01
              Rosa, przez pewien czas byłam wojującą antyklerykałką w młodości (tak wink ), a na pogrzeby bliskich osób szłam, niezależnie, czy były katolickie, protestanckie czy świeckie.
              W formie pogrzebu wyraża się też ostatnia wola tego, kto już umarł. Czy moja babcia, przez całe życie regularnie chodząca do kościoła, nie miałaby prawa do obecności księdza tylko dlatego, że jej "nowoczesne" wnuki kręcą na to nosem? No zlitujże się, jak można wierzącemu odmówić pochówku w ramach rytuałów wyznawanej przez niego religii?

              Aha, moja matka od X lat mówi o pogrzebie świeckim. Kiedyś tam niestety umrze, a ja będę takowy załatwiać, choć na dzień dzisiejszy ja bym się lepiej czuła uczestnicząc w pogrzebie o wymiarze religijnym. Ale to chyba nie o mnie tu chodzi, prawda?
            • krecik Re: Nie pojechalam... 03.04.15, 10:12
              > A czy autorka postu musi mieć takie same sposoby na pożegnanie zmarłej matki ja
              > k wszyscy?
              /../
              >Czy ona musi w nim uczestniczyć?

              Rosa, kochana, abstrahujac od konkretnej sytuacji pogrzebowej, ale skupiajac sie na powiazaniach rodzinnych, powinnosciach i innych takich powiazanych, czy przypadkiem ty rowniez ostatnio nie musialas, a jednak sie poswiecilas? Bo to tak jednak tak jakos, najblizsza rodzina i w ogole? No niby nie musialas, bo tfutesciowa, i nikt by nie zarzucil po tym, co przeszlas ze strony. Moralnie bylabys usprawiedliwiona. Ale nie. Zagryz zebow i jak trzeba, to trzeba.
              A jednak.

              A tu ukochana Mamusia z duzej litery.

              Ag
              • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 04.04.15, 15:35
                Kreciku, pewnie mi nie uwierzysz, ale na pogrzeb teściowej się nie wybieram smile
                • krecik Re: Nie pojechalam... 06.04.15, 11:55
                  > Kreciku, pewnie mi nie uwierzysz, ale na pogrzeb teściowej się nie wybieram smile

                  A ja sie nie odnosilam w ogole do pogrzebu.

                  Ag
      • vre-sna Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 16:40
        Jan chyba nie potrzebuje gromady. Za to za życia potrzebuje uwagi ludzi, którzy nie mają możliwości być blisko niej.
        • iskierka3 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:25
          Przeciez Jan nie istnieje. Kurcze, weszłam w ten watek zeby zlozyc kondolencje bo autorka zakladajac watek chyba ich oczekiwala. I weszlam mimo przekonania, ze nie istnieje po watkach poprzednich, co tylko dowodzi jej klasywink naprawde wierzycie, ze ktokolwiek w momencie pogrzebi rodzica zalozy taki watek i w taki sposob w nim odpowiada?
          • 0ldjoanna Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 17:44
            Może ma zespol Aspergera tak jak jej syn, to by w jakiś sposób mogło tłumaczyć jej zachowanie.
            • rosapulchra-0 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:25
              Kpienie z czyjejś choroby to rzeczywiście zachowanie z klasą suspicious
          • kota_marcowa Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:27
            Albo nie istnieje albo jest mocno zaburzona.
            O ile mogłabym zrozumieć samą nieobecność na pogrzebie, o tyle szokuje mnie to wywołane na forum "szoł" w momencie pogrzebu ukochanej matki i samozadowolenie ze swojego niefajnego zachowania. O olaniu babci przez wnuki nawet nie wspomnę.
            Po prostu, jak się czyta jana krana, to zamiast myśleć o współczuciu, większość myśli, ze ona nie jest normalna.
            • iskierka3 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 19:05
              No wlasnie. Ja nieobecnosci na pogrzebie ani oceniam ani komentuje ani ( z reka na sercu) nic bym sobie nie pomyslala jako uczestnik na brak corki. Natomiast taki watek polaczony z jego intencja jest kompletnie nieprawdopodobny w takiej sytuacji.
          • aurita Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 20:54
            ludzie roznie przezywaja.... moze to jej sposob na odreagowanie?
    • atena12345 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:00
      Miłość i troska za życia.
      Po śmierci pamięć.
      Współczuję Ci bardzo sad
    • skiela1 Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 18:11
      To jest Twoja osobista sprawa,ktora np.ja bym sie na forum nie dzielila.
      Tak jak Ty nie powinnas sie tu usprawiedliwiac, tak samo nikt nie powinien Ciebie oceniac.Zaloba nie podlega krytyce.

      Ps.Moje najszczersze kondolencje.
    • triss_merigold6 To ja mam jeszcze pytanie 02.04.15, 18:25
      To ja mam jeszcze jedno pytanie: nie odczuwałaś potrzeby bycia z braćmi tuż po śmierci matki i towarzyszenia im w pogrzebie? Ty chciałaś pożegnać się na swoj sposób, a oni? Nie mieli wyboru, prawda. Wzięłaś pod uwagę, że Twój starszy i Twój młodszy brat również stracili matkę i ich strata nie jest ani trochę mniejsza, gorsza, czy słabsza od Twojej.
      Jak myślisz, jak bardzo było im głupio i źle odpowiadać na pytania gdzie oto podziała się najukochańsza córka i wnuczęta?

      Dobra, wyszło więcej pytań.
      • rosapulchra-0 Re: To ja mam jeszcze pytanie 02.04.15, 18:26
        Od kiedy taka empatyczna wobec obcych ci ludzi jesteś?
        • triss_merigold6 Re: To ja mam jeszcze pytanie 02.04.15, 18:29
          To nie empaita, to szok, jak babie nie wstyd.
          • rosapulchra-0 Re: To ja mam jeszcze pytanie 02.04.15, 18:49
            A ja jestem zszokowana, że ty tak bez żenady jeździsz po kimś, kogo nie znasz i powiem więcej - gdybyście się spotkały, to byś ani jednego tu napisanego przez ciebie słowa pod jej adresem nie wypowiedziała suspicious
            • gazeta_mi_placi Re: To ja mam jeszcze pytanie 02.04.15, 21:22
              Ty też raczej nie zaczepiasz obcych osób na ulicy pytając co sądzą o modelce w rozmiarze XXL (częsty motyw Twoich wątków) albo informując, że pękł Ci żylak, prawda?
              • triss_merigold6 Re: To ja mam jeszcze pytanie 02.04.15, 21:27
                Gazeta, ja bym się w tym temacie o kasę nie zakładała...
    • cauliflowerpl "Pukać w dno od spodu" 02.04.15, 18:33
      Ten wątek wygrywa w kategorii "ilustracja powyższego powiedzenia".
      Dno i kilometr mułu.
      Po prostu rzyg.
    • kafana Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 19:41
      To sa rzeczy ktorych sie nie ocenia wiec nie wiem po co wystawiasz sie z tym na forum.
      • bovirag Re: Nie pojechalam... 02.04.15, 20:06
        Moja Mama zmarla dwa lata temu w poniedzialek przed Wielkanoca.Ani ja, ani moje rodzenstwo nie mieszkamy w PL. 
        W poniedzialek rano dostalam telefon od brata, ze Mama zmaral, wieczorem bylam w PL. 
        Biletow lotniczych na stronach internetowych nie bylo. 
        Obdzwonilam linie lotnicze i TRZY zaoferowaly mi bilety na dokladnie ten dzien ze spora znizka na te okolicznosc. 
        Nie mial kto po mnie na lotnisko wyjechac to wypozyczylam sobie auto. 
        Maz z dziecmi dolecieli przed pogrzebem. 
        Pogrzeb odbyl sie w Wielki Czwartkek, Msza pogrzebowa byla normalna, w kosciele. 
        Nie wyobrazam sobie nie poleciec na pogrzeb bliskiej osoby to jakis matrix!


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka