Wiem, że niedawno były wątki na temat spadku po rodzicach i ew. wtrącania się co dla kogo itp. ale mamy trochę inną sytuację i zastanawiamy się z M co zrobić.
Ok 15lat temu mój teść po rozwodzie z teściową mieszkał z nami w naszym mieszkaniu, bardzo dobry stosunki miedzy nami, teść dużo w roku spędzał na morzu. 9 lat temu jak zaszłam w ciążę, teść stwierdził, że dodatkowy pokój nam się przyda i postanowił kupić mieszkanie. Mój M jest jedynakiem, opiekowaliśmy się mieszkaniem w czasie nieobecności teścia, pomagaliśmy mu finansowo podczas dwuletniej przerwy w pracy z powodów zdrowotnych. Zawsze podczas różnych rozmów teść twierdził, że jak tylko spłaci kredyt mieszkanie przepisze na naszą najstarszą córkę. W ciągu ostatnich lat trochę się u nas pozmieniało. My przeprowadziliśmy się 200 km od teścia ( wróciliśmy w nasze rodzinne strony, teść też stąd pochodzi) a teściu znalazł sobie drugą żonę. N początku byliśmy szczęśliwi, teść to cudowny facet, nie zasługiwał by być sam a samotność mu doskwierała, ale... po ślubie wyszło szydło z worka, kobieta okropna, zazdrosna, leniwa, nie pracująca, pchająca ojca kasę po kryjomu w swoja córeczkę, teść po roku od ślubu złożył wniosek o rozwód, a my ją wygoniliśmy z domu po mega awanturze. Kobieta bardzo władcza, która owinęła sobie tatę w wokół palca, zazdrosna o nas, nasze dzieci, stosunki miedzy nami. Kocham teścia i nigdy tego nie ukrywałam a on mnie jestem jego córunią

a ta głupa baba próbowała nam sugerować bardzo dosłownie, że miedzy nami cos jest ! I jeszcze mega dużo różnych rzeczy. W końcu teść się z rozwodu wycofał, bardzo go przepraszała, zrobiła się grzeczna, a teść jak pisałam boi się samotności. Od czterech lat teść przyjeżdża do nas sam, nieraz po mega awanturze z głupią babą. Ale do rzeczy. Za tydzień tata do nas przyjeżdża, dzisiaj dzwonił i cieszył się, że jak wróci to spłaca ostatnią ratę kredytu, bardzo się bał, że może mu się nie udać, bo ma poważne problemy zdrowotne, a co za tym idzie i nie raz finansowe. Zastanawiamy się czy mu przypomnieć o obietnicy przepisania mieszkania. Boimy się, że jak by tfu tfu tacie się cos stało, to będziemy mieć mega problem. Ona kasy nie ma by nas spłacać, my za nic nie damy temu leniowi ani złotówki z naszych ciężko zarobionych pieniędzy. jej się po prostu nic nie należy. Przez 5 lat małżeństwa nie przepracowała ani jednego dnia, mieszkanie i jego remonty i utrzymanie było i jest tylko na barkach teścia. Żal mi go, naprawdę, fajny jest, gdyby miał jakąś fajną kobitkę, która była by dla niego wparciem a dla nas przyjacielem bylibyśmy przeszczęśliwi, ja mu powiedziałam, że "takiego kwiatu to pół światu" a ty sobie wybrałeś chwasta. Najlepsze jest to, że jak teść naprawdę nie będzie mógł już pracować, to i tak będziemy mu pomagać, a co za tym idzie karmić jego żonę. Czasami już ręce opadają. Pytać się go ?