Słuchałyście? Ja przyznam, że nie lubiłam kobiety, nie wiem w sumie dlaczego ale zawsze wydawała mi się taka antypatyczna jak Hanka Smoktunowicz. Ale do rzeczy. Opowiadała o swoim życiu po śmierci męża, który zginął w katastrofie 10 kwietnia. Najbardziej mnie ruszyło jak opowiadała o synku, który wtedy miał niecałe dwa latka. Jak ją kiedyś zapytał czy gdyby Bóg na chwilę zasnął toczy tatuś nie mógłby na moment tylko wrócić żeby dać mu buziaka na dobranoc

No rozwalił mnie ten tekst.