wredna1zmija
15.04.15, 15:48
A mnie się nie chce. Moje pokolenie już nie uprawia grządek tak jak poprzednie bo wszystko jest w sklepach a samodzielna hodowla ani nie jest bardzie ekonomiczna ani bardziej ekologiczna niż kupowanie jarzyn. Efekt tego widać po dłoniach moich rówieśnic: pomimo, że mamy już ponad 30 lat mamy zgrabne dłonie. W prawdzie stawy się porozchodziły przy okazji ciąż to jednak mamy dłonie w lepszym stanie niż nasze matki w podobnym wieku (przyglądałam się zdjęciom rodzinnym: jest duża różnica). I tu nie mówię o dłoniach kobiet które rękami zarabiały na chleb tylko takich ogrodniczek które musiały urozmaicić zieleniną stół. Obiecałam sobie że nigdy nie będę rekreacyjnie grzebać w ziemi bo to gra nie warta świeczki.
I teraz moja kochana córcia zaczyna brzęczeć nad uchem że ona by chciała ogródek... zasadzić marchewkę, ogórki, no to chociaż grządkę sałaty (której nikt w domu nie je). Muszę młodej przetłumaczyć, że z ogródkiem to jest robota, że hoho... ziemię mam za słabą na uprawę czegokolwiek innego niż roślinność piaskolubna, by uzyskać tu jakikolwiek plon trzeba by pracować nad glebą parę ładnych lat, potem codziennie podlewać, plewić niezależnie od pogody... już raz próbowałam uprawy na moich warunkach (czyli szanując ręce, nie pchając palców w zimną ziemię, nie nosząc codziennie po 10 litrów i bez przygotowanego gruntu) i wszystko zmarniało bo... BO koło warzyw to trzeba latać jak z piórkiem, przekopywać, nawozić, podlewać, plewić.
A przede wszystkim mnie to nie fascynuje.
Mogłabym robić w polu by się utrzymać ale dla paru marchewek?