memphis90
21.04.15, 09:29
Po lekturze wątku Morgen. Jakoś tak dotąd myślałam, że w tym temacie nie sposób mieć wątpliwości, a jednak mnie naszły. O ile przykłady dorosłych mężczyzn macających dziewczynki po piersiach czy kroczu nie pozostawiają żadnych wątpliwości, o tyle niektóre przykłady mnie zastanawiają... Czy naprawdę można powiedzieć, że wszystko to to molestowanie, a każda kobieta padła ofiarą wykorzystywania seksualnego?
1. czy głupie albo chamskie teksty mogą być nazwane molestowaniem? Wiecie - jak tekst kolegi "jesteś nerwowa, chyba masz miesiączkę?", albo "hit" podrywu z mojej młodości "hej laska, podpaska ci trzaska" naprawdę można uznać za wykorzystywanie seksualne? Co innego komentarze np. szefa nt. piersi, powtarzane mimo próśb o zaprzestanie takowych.
2. niechciane zaloty- opisane sytuacje, w których facet startuje z łapami czy pocałunkiem, ale sprowadzony do parteru przeprasza i nie ponawia prób- molestowanie czy tylko nieudolny podryw?
3. parkowi trzepacze konia, o ile jest się zupełnie przypadkowym świadkiem ich ekscytacji; nie mówię o epizodach agresji, kiedy gonią, łapią ofiary, czy spuszczają się na czyjąś twarz
4. szkolni strzelacze z gumki od stanika czy incydentalne złapanie za pierś- dla mnie zwykłe nastoletnie chamstwo, popisy małoletnich małpiszonów przed kolegami- choć z drugiej strony ustawiczne łapanie za cycki wbrew protestom ofiary, łapanie za krocze czy nagrywanie tego komórką już jak najbardziej molestowaniem jest
IMO molestowanie ma w sobie pierwiastek przymusu, ignorowania sprzeciwu drugiej osoby, przewagi jednej ze stron (z racji wieku, siły fizycznej, pozycji zawodowej). Chciałam napisać o powtarzalności, ale gwałtu wystarczy doświadczyć raz i będzie o raz za dużo. Ten sprzeciw jest istotny, bo jeśli kolega z pracy wygłasza komentarze nt. pupy, a "komplementowana" siedzi cicho i ani razu nie powie, że sobie tego nie życzy - to czy już mamy do czynienia z molestowaniem, czy tylko z chamstwem i głupotą kolegi, któremu nikt dotąd nie uświadomił, że pewne komentarze może i bawią jego i kolegów, ale są nie na miejscu? W końcu wiele osób pozwala sobie w pracy na frywolne komentarze- w drugim wątku nawet komentarz o miesiączce odczytany był jako żart i jego adresatka wcale nie czuła sie obrażona- trudno więc o stworzenie kanonu komentarzy dopuszczalnych i nie.
Dobrze myślę, czy błądzę? Jak sądzicie?