Dodaj do ulubionych

aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk...

22.04.15, 09:22
Nie spodziewałam się jakichś szczególnych mądrości ale to jest po prostu przerażające. Jak chodziłam do szkoły ponad 20 lat temu to na wychowaniu do życia w rodzinie (w ramach lekcji wychowawczej) nasza wychowawczyni zaprosiła jakiś katolicki beton ze Stowarzyszenia na Rzecz Naturalnego Rodzenia i Karmienia i tam można się było dowiedzieć, że każda zgwałcona jest sama sobie winna. Ale żeby przez 20 lat nic się nie zmieniło??
Kontrolujecie, jakimi "mądrościami" dzieci w tym temacie są częstowane w szkole?

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17789278,15_wyjatkowo_glupich_cytatow_z_podrecznikow_do_wychowania.html#MT
Obserwuj wątek
    • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:25
      Moje dziecko nie chodzi na WdŻ. Na religię również. Oba przedmioty prowadzi pani katechetka.
    • ichi51e Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:26
      1. "Dziewczyna powinna zdawać sobie sprawę, że więcej niż chłopiec płaci za nietrafny wybór, bo nie ma równości w naturze. On jest dawcą życia, 'siewcą', natomiast jej ciało 'glebą', w której będzie wzrastało nowe życie. Postawa chłopców, którzy stają się ojcami, bywa różna".

      Co jest nie tak z tym stwierdzeniem?
      • ichi51e Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:29
        Reszta taka ze rece opadaja. Wizyta u ginekologa mnie zabila.
        • asia_i_p Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:37
          Weź pod uwagę, że to jest podręcznik dla podstawówki. Czyli dotyczy dziewczynek 11-12-letnich.
          • memphis90 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:09
            I 12-letnie dziewczynki uczy się, że regularne wizyty u lekarza nie są konieczne? Skoro omawia się z dziewczynkami kwestie antykoncepcji, to wypadałoby uczyć rzetelnie o zdrowiu. A to zakłada regularne wizyty u ginekologa, a nie tylko raz w ciąży i potem drugi, kiedy rak już sam pochwą wychodzi.
            • gazeta_mi_placi Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 21:35
              Po co takie wizyty dla nastolatek? Pomijam pecha np. infekcje czy rodzinna skłonność do raka.
              • wasp20 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 23.04.15, 07:52
                gazeta_mi_placi 22.04.15, 21:35
                Po co takie wizyty dla nastolatek? Pomijam pecha np. infekcje czy rodzinna skłonność do raka.

                Ty tak serio?? A po to żeby zrobić wymaz cytologiczny (co 2 lata) i usg piersi (tak samo).
                Wydaje Ci się, że tylko kobiety z "rodzinną skłonnością do raka" chorują na nowotwory? OMFG!
                Znałam dziewczynę, lat 17, u której w wieku 15 lat wykryto szyjki macicy w IV stadium. NIKT w rodzinie nie chorował, dziewczyna nie rozpoczęła jeszcze współżycia. Po trzech latach leczenia zmarła. I tak się długo trzymała.
                Najmłodsza znana mi dziewczyn(k)a, u której wykryto raka jajnika (II stadium), miała 9 lat (słownie DZIEWIĘĆ). Nikt w rodzinie na raka nie chorował.
                Ale spoko, po co do lekarza chodzić, najwyżej baba zdechnie, grunt żeby dziecko zdążyła urodzić wink
                • gazeta_mi_placi Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 23.04.15, 08:20
                  U dziewic (mam nadzieję, że w wieku 15 lat jest ich dość sporo) nie ma sensu robienia cytologii. Rak piersi bardzo rzadki, nakręcacie spiralę strachu już o przeciętnych (bez przypadków raka w rodzinie, nie puszczających się) nastolatek, dajcie im spokój. Więcej niż na raka jajnika (rzadszy nowotwór) umiera na nowotwory mózgu, to co? Co roku tomografia? I też znam dwie osoby, które to miały, w tym jedna 20-paroletnia dziewczyna. Przestańcie już histeryzować z tą manią na punkcie kobiecych narządów.
                  • wasp20 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 23.04.15, 09:21
                    Powiesz swojej córce/siostrze "nie histeryzuj" jak jej onkolog powie, że ma 20% szans na przeżycie? A co jej powiesz, jak jej wytną narządy rodne w wieku lat dwudziestu i kilku? "Miałaś pecha"?
                    Powodzenia tongue_out
                    Poza tym, niuniuś, nowotwór mózgu daje objawy już we wczesnym stadium. Nowotwór narządów rodnych dopiero od III w górę. Jakie są szanse przeżycia przy III stadium?
                    Cytologię u dziewic jak najbardziej jest sens robić. A rak piersi jest coraz częstszy u coraz młodszych dziewczyn.
                    Zresztą, na szczęście nie do Ciebie należy decyzja o częstotliwości wizyt u ginekologa. Bajo.
                    • gazeta_mi_placi Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 23.04.15, 09:28
                      Ani do Ciebie, na szczęście nie ma przymusowych badań dla nastolatek, a rozsądne matki nie wyślą córek na stresujące i nieprzyjemne badanie bo teraz jest taka moda. Piękna nerwica swoją drogą, pewnie profilaktycznie raz do roku robisz tomografię całego ciała.
                      I niby jak często rak piersi występuje u młodych dziewczyn? Które miejsce zajmuje? Potem są histerie, nerwica, nawet nieprzyjemna biopsja a guzek okazuje się jakimś zwykłym włókniakiem, które ma 99% nastolatek. Nakręcacie niepotrzebną histerię.
      • mag1982 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:31
        Biorąc pod uwagę jak wygląda ściągalność alimentów w Polsce sama prawda. Choć raczej w drugą stronę powinni edukować, uświadamiać chłopcom, że własnym potomstwem trzeba się zajmować i na nie łożyć.
      • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:32
        ichi51e napisała:
        > Co jest nie tak z tym stwierdzeniem?

        To jest stwierdzenie z podręcznika wychowawczego więc sankcjonuje takie podejście do rodzicielstwa, pokazuje, że to jest ok - a nie jest.
      • morgen_stern Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:37
        Raz, że pokazuje, że to sytuacja normalna (czyli facet zapładnia i się ulatnia, a ty dziewczyno sobie radź), a dwa to dostaję szału, gdy czytam o tej glebie i "dawcy życia". Oczywiście w tym stwierdzeniu tylko mężczyzna jest siłą sprawczą, "dawcą", czarodziejem życia, a kobita jak ta gleba tylko leży bezwolnie i czeka na zasiew. No ludzie...
        • iwles Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:49

          ale z drugiej strony (jak na ironię), jest doskonałym argumentem za tym, że ciąża to sprawa kobiety, właściwie tylko i wyłącznie jej (chodzi mi o aborcję).
          • ichi51e Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:55
            Nie do konca suspicious zobacz to zdaniejest b podstepne bo ono sugeruje ze stworca i dawca zycia jest wylacznie facet a kobieta to inkubator.
            • morgen_stern Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:00
              Czyli nadal bezwolna, gdyż tylko twórca życia ma coś do powiedzenia, nie? Kto będzie słuchał jakiejś tam gleby?
              • nihiru Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:12
                I to też jest niezgodne z tym, co do mnie dociera z nauki Kościoła w tym względzie: najczęściej kobieta jest gloryfikowana jako "dawczyni życia", macierzyństwo jest nierozerwalnie związane z kobiecością i wręcz sugeruje się, że kobieta bezdzietna (pominąwszy np.: zakonnice) jest niespełniona.
        • lauren6 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:59
          Tylko, że w Polsce to jest sytuacja normalna. Chłopak zapładnia, zwiewa za granicę, dziewczyna zostaje sama z problemem. Sąsiedzi o nim złego słowa nie powiedzą, a jej przypną łatkę panny uprawiającej najstarszy zawód świata. A na koniec na porodówce usłyszy, że ma się zamknąć, trzeba było d... nie dawać to by nie bolało.

          Podręczniki mogą uczyć lukrowanej wersji rzeczywistości: "a ti ti niedobry chłopczyku, zaliczysz wpadkę bez gumy to czekają cię srogie konsekwencje". Może też postraszyć dziewuchy wizją samotnego macierzyństwa. Obstawiam, że ta druga opcja może skuteczniej odstraszać od seksu bez zabezpieczeń. Z prostej przyczyny: w polskich warunkach jest wersją prawdziwą.

          • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:06
            lauren6 napisała:
            > Podręczniki mogą uczyć lukrowanej wersji rzeczywistości: "a ti ti niedobry chło
            > pczyku, zaliczysz wpadkę bez gumy to czekają cię srogie konsekwencje". Może też
            > postraszyć dziewuchy wizją samotnego macierzyństwa. Obstawiam, że ta druga opc
            > ja może skuteczniej odstraszać od seksu bez zabezpieczeń. Z prostej przyczyny:
            > w polskich warunkach jest wersją prawdziwą.

            Och super - niech jeszcze podręcznik uczy kraść i zabijać - w końcu w prawdziwym życiu obie rzeczy się zdarzają więc po co 'lukrować rzeczywistość'.

            Serdecznie współczuję obracania się w środowisku, gdzie 'zapłodnienie' kobiety i zwianie za granicę jest normą.
            • echtom Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:08
              > Serdecznie współczuję obracania się w środowisku, gdzie 'zapłodnienie' kobiety
              > i zwianie za granicę jest normą.

              Nie trzeba się obracać - wystarczy mieć wgląd w sądowe akta smile
              • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:09
                Sądowe akta opiują sprawy 'normalne'?
                • echtom Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:14
                  Nie, lecz wynika z nich, że takie rzeczy się zdarzają i wcale nie tak rzadko.
                  • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:16
                    echtom napisała:
                    > Nie, lecz wynika z nich, że takie rzeczy się zdarzają i wcale nie tak rzadko.

                    'Zdarza się' to nie 'jest normalne'.
                  • morgen_stern Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:16
                    Nikt nie twierdzi, że się nie zdarzają. Ale tego typu podręcznik mógłby zadziałać w tej kwestii nieco bardziej wychowawczo. Nie tylko do dziewczynek "uważaj, komu dajesz, bo cię z brzuchem zostawi" ale też do chłopców "uważaj, komu wkładasz, bo dziecko, które się pocznie to jest też twoja sprawa".
                    • kawka74 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:51
                      Szczerze mówiąc mogłabym kilka punktów z listy potraktować jako całkiem konkretne i sensowne ostrzeżenia, gdyby nie ogólny wydźwięk - chłopiec może pielęgnować swoją nieodpowiedzialność i bezmyślność, dziewczynka musi się dostosować i 'być mądrzejsza'.
                      • nihiru Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:53
                        Bingo
                      • chipsi Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:48
                        10/10
                    • dzikka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 12:06
                      Oczywiście, ale zostały tu zacytowane tylko fragmenty książki. Pewnie w odniesieniu do chłopców tez jest wiele "mądrości". Najsmutniejsze, że jest to podręcznik dla gimnazjalistów, którzy nieczęsto mają już za sobą inicjacje seksualną, czesto-gesto byle gdzie, byle jak i z byle kim.....
                      • memphis90 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:07
                        Ale tylko ci najsłabsi uczniowie!
      • nihiru Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:45
        > 1. "Dziewczyna powinna zdawać sobie sprawę, że więcej niż chłopiec płaci za nie
        > trafny wybór, bo nie ma równości w naturze.(...) Postawa chłopców
        > , którzy stają się ojcami, bywa różna".
        >
        > Co jest nie tak z tym stwierdzeniem?

        Pierwsze zdanie jest jak najbardziej prawdziwe. Problem jest w drugim. Mężczyzn powinno powinno się uczulać na koszty ich "rozładowywania napięcia" i uczyć odpowiedzialności, a nie kwitować "ich postawa jest różna".
        Ujmując rzecz inaczej, w nauce katolickiej dużo się mówi o naśladowaniu Maryi, natomiast bardzo mało o naśladowaniu św. Józefa. A potem jest płacz i lament o zanik męskości.
      • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:48
        > Co jest nie tak z tym stwierdzeniem?

        Własciwie wszystko.

        Jedyna prawda, to że kobieta ponosi większe skutki fizyczne - wszak nosi, a potem rodzi dziecko. Cała reszta to przyklepywanie kościółkowym językiem (siewca, gleba) patologicznych relacji damsko-męskich.
        • ichi51e Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:54
          A faktycznie! Nie wynika ze kobieta ma w sobie komorke jajowa tylko jak w sredniowieczu pan jej dziecko daje.
        • nihiru Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:56
          > Cała reszta to przyklepywanie kościółkowym językiem (siewca,
          > gleba) patologicznych relacji damsko-męskich.

          A najlepsze jest, że te farmazony są głęboko niezgodne z nauką Kościołauncertain
          Bo pouczają tylko kobiety o "właściwym prowadzeniu się" natomiast nic nie mówią o nauczaniu mężczyzn odpowiedzialności za swoje rodziny.
          • majaa Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:47
            Dokładnie. Kiedy w kościele porusza się tematy związane z rodziną, to zawsze słyszę o tym, jakie to istotne, żeby facet był świadomy swojej roli i odpowiedzialności, jaką ponosi, związując się z kobietą. I zawsze gromy lecą, że faceci nie szanują kobiet, uciekając od tej odpowiedzialności. Więc uprzejmie proszę mi tu nie pierniczyć o tym, jaki to Kościół niby pobłażliwy dla facetów wink
      • marychna31 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:51
        Ta mądrość to pewnie nawiązanie do augustyńskiej tezy, że dawcą życia jest mężczyzna a kobieta to tylko naczynie. Jednak wraz z postępem medycyny, genetyki, wszyscy już raczej powinni wiedzieć (autorzy podręczników też), że wkład w nowe życie, i kobiety i mężczyzny, jest taki sam.
      • semihora Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 12:25
        Moim zdaniem przenosi odpowiedzialność na kobietę i kobietę obarcza troską o ewentualne ciąże. A przecież do tego potrzeba dwojga, to chłopców trzeba uczyć, że może nie zachodzą w ciążę, ale jak już do niej dojdzie, to nie wyciera się penisa w firankę i bierze nogi za pas, tylko ponosi konsekwencje.
      • memphis90 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:05
        Pierwsze zdanie w 100%prawdziwe.

        Ale mężczyzna jako "dawca życia" i kobieta jako "inkubator"? No litości! Jeśli o kimś można powiedzieć, że jest dawcą życia, to o kobiecie. Mężczyzna jest najwyżej rezerwuarem gamet.
      • gogologog Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 21:30
        nie ma płci
        jest gender
        czego mozna wymagac od teczowych idiotow?
        • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 21:36
          Oczywiście, że są płcie matole.
          Tylko nie błysnęło co nigdy, że obie płcie mają takie samo prawo do orgazmu, prawda? O ile wiesz, co to orgazm suspicious
        • wasp20 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 23.04.15, 08:01
          gogologog napisał:

          > nie ma płci
          > jest gender
          > czego mozna wymagac od teczowych idiotow?


          Wszak to "tęczowi idioci" zabiegają o to żeby była rzetelna wiedza seksualna, a "piewcy płci" o to żeby kobieta była ... "glebą" tongue_out
          Na marginesie taki cytacik:
          Wasze kobiety są dla was polem uprawnym. Przychodźcie więc na wasze pole, jak chcecie, i czyńcie pierwej coś dobrego dla samych siebie. (...)
      • aandzia43 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 06.05.15, 13:03
        Jak to co jest nie tak.z.tym stwierdzeniem? Wkurzająca "poetycka metafora" sprytnie zakłamująca rzeczywistość od stuleci. Biologii nie.znasz.w podstawowym zakresie? Kobieta jest dawcą życia w zakresie takim samym jak mężczyzna. A jakby się czepiac szczegółów, czyli DNA mitochondrialnego, to nawet w zakresie większym. I jeszcze DODATKOWO jest glebą. Niby szczegół, ale wart regularnego prostowania.
        • rosapulchra-0 To wątek z 22 kwietnia. Spamer atakuje. n/t 06.05.15, 13:10

    • triss_merigold6 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:32
      Nie miałam WDŻ, moje dziecko też nie ma, a przynajmniej nic o tym nie wiem.
      • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:02
        O ile sie orientuje, to zaczyna się w 5 klasie SP.
    • kawka74 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:33
      Chodziłam do katolickiego liceum - pierwsza pani od przygotowania była głupia jak ameba, druga była inteligentna, przytomna i nie częstowała nas farmazonami, tylko udzielała rad praktycznych bez najmniejszego drgnięcia brwi. Także - niekoniecznie czasy, bardziej ludzie.
      BTW ciekawa jestem dalszego ciągu tej historyjki: 7. "Dziewczyna szuka miłości w kategoriach romantycznych. Jest wrażliwa na słowa i dotyk. Jeżeli chłopak mówi ciepło i czule obejmuje, dziewczyna otwiera swoje serce i wyobraźnię. Wydaje się jej, że to już ten jedyny, wspaniały i na całe życie. Planuje, jaką będzie miała ślubną suknię, pantofelki, bukiet...". Mam wrażenie, że w takiej postaci jest to całkiem trafny opis większości młodych kobiet, które po jednym pocałunku albo romantycznym spacerze zastanawiają się, jak dadzą na imię wspólnym potomkom. Ba, jest to całkiem trafny opis wielu niemłodych kobiet - też potrafią, na bardzo kruchych podstawach i bardzo rozbujanej wyobraźni, zbudować sobie całkiem niezgodny z rzeczywistością obraz sytuacji.
      • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:07
        Tylko, że historyjka nr 7 zależna jest od charakteru, a nie typowa dla wszystkich przedstawicielek płci.
    • mag1982 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:37
      9. "W grupie osób stosujących NPR [naturalne metody planowania rodziny - przyp. red.] rzadziej pojawia się objaw 'znudzenia seksualnego', zdecydowanie niższy jest też wskaźnik rozpadu związków".


      Powinni wziąć pod uwagę, że czyste NPR stosuje specyficzna grupa, stąd zapewne niższy wskaźnik rozwodów. A w ogóle to o antykoncepcji czy szacunku do własnego ciała sama będę rozmawiać ze swoimi córkami więc WDŻ mi do tego nie potrzebne.
      • morgen_stern Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:38
        Mnie się podoba "niska skuteczność prezerwatyw" big_grin
        • mildenhurst Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:41
          no wśród podstawówek i gimnazjum to nic dziwnego.
          • triss_merigold6 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:43
            Sugerujesz, że prezerwatyw używają 12-letnie dzieci? Podstawówka ma teraz 6 klas, w tym wieku współżycie rozpoczyna tylko ciężkie patolstwo.
            • baltycki Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:53
              Prezerwatywy sa z tego podrecznika.
              Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum, red. Teresa Król (s. 156)
            • mildenhurst Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:09
              dowód to to,że nie wszystkie tezy są idiotyczne.
              • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:13
                mildenhurst napisała:
                > dowód to to,że nie wszystkie tezy są idiotyczne.

                Teza jest taka:
                "8. "Prezerwatywy. Skuteczność w zapobieganiu ciąży: niezbyt wysoka, z powodu częstych wad technicznych (nieszczelność, pękanie) oraz wypadków zsuwania się w czasie stosunku. (...) "

                I JEST idiotyczna niezależnie od wieku.
                • mildenhurst Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:15
                  a to zależy jak pokierujesz informacją. Jaki zrobisz wokół kontekst. w tej publikacji nie ma informacji bez kontekstu.
                  • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:19
                    mildenhurst napisała:
                    > a to zależy jak pokierujesz informacją. Jaki zrobisz wokół kontekst. w tej publ
                    > ikacji nie ma informacji bez kontekstu.

                    Nie - nie zależy. Kwestia skuteczności poszczególnych środków antykoncepcyjnych jest mierzona badaniami. Nie należy podawać nieprawdziwych w podręczniku.

                    A 'kierowanie informacją' i 'robienie kontekstu' to zwykła pranie mózgu młodych ludzi. W tym przypadku - katolickie pranie mózgu.
                    • mildenhurst Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:27
                      przecież o tym napisałam.
          • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:51
            Zamiast pier...lić o niskiej skuteczności, powinno się kłaść naciska na prawidłowość użytkowania i funkcję ochronną w zakresie przenoszenia chorób.
        • raszefka skuteczność 22.04.15, 14:15
          Jeśli jest taka, jak NPR to wysoka czy niska?
          polki.pl/seks_antykoncepcja_artykul,10016522.html
          • cosmetic.wipes Re: skuteczność 22.04.15, 14:45
            Wysoka.
            Zazwyczaj wskaźnik Pearla od 1 do 5 uważany jest za wysoki poziom skuteczności (0-1 to bardzo wysoki), chociaż to źródło podaje do 9.

            Prezerwatywa ma jednakże dodatkowo pewną funkcję, której nie ma NPR - czyli profilaktyczną. Oraz jest najwygodniejsza i najłatwiejsza w stosowaniu w przypadku młodych ludzi, prowadzących nieregularne życie płciowe.
            • memphis90 Re: skuteczność 22.04.15, 18:15
              Trzeba jednak pamiętać, że podana skuteczność dla NPR obejmuje sposób polegający na współżyciu tylko po owulacji, w drugiej połowie cyklu. Jeśli para uprawia seks przed owulacją, tylko prognozując jej wystąpienie, to Pearl jest niższy - owulacja może się przeciez przesunąć, a plemnik żyje do 5 dni w drogach rodnych.
        • memphis90 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:12
          > Mnie się podoba "niska skuteczność prezerwatyw" big_grin
          No tylko 2 ciąże na 100. A starodawny kalendarzyk czy klasyka gatunku czyli stosunek przerywany- nawet 70 ciąż na 100! To sama widzisz...
    • mildenhurst Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:40
      jakoś szczególnie głupie nie są te tezy, widać w nich nacechowanie światopoglądowe. Jakby podać to w bardziej prosty techniczny sposób, ując w inne słowa to byłaby to oczywistość.Część to oczywista indoktrynacja i ignorancja (ginekolog).
      • nihiru Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:50
        Akurat ginekologa bym się nie czepiała. Mnie z niego wynika, ze młode dziewczyny nie mają powodu robienia wizyt kontrolnych i ja się z tym zgadzam. Powinny chodzić do ginekologa w celach konkretnych, tj: jak mają nieregularne okresy, stany zapalne albo potrzebują antykoncepcjiwink
        • ichi51e Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:53
          Ale akurat 12 lat to dobry okres zeby zaszczepic na hpv wiec moze nie ma co gina demonizowac - lekarz jak lekarz. Potem babki nie chodza bo boja sie ze cala wies bedzie trzepac ze albo ma infekcje albo w ciazy jest.
        • turzyca Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:27
          nihiru napisała:

          > Akurat ginekologa bym się nie czepiała. Mnie z niego wynika, ze młode dziewczyn
          > y nie mają powodu robienia wizyt kontrolnych i ja się z tym zgadzam. Powinny ch
          > odzić do ginekologa w celach konkretnych, tj: jak mają nieregularne okresy, sta
          > ny zapalne albo potrzebują antykoncepcjiwink

          Ja bym sie czepiala. Ginekolog jest wlasnie jak dentysta, raz do roku trzeba go odwiedzic nawet jak sie nic nie dzieje. Chocby po to, zeby wylapac zmiany zanim cos sie zacznie dziac i naprawde spakudzi.
          A takze po to zeby sie oswoic. Bo po co czlowiekowi podwojny stres - nie dosc ze cos sie dzieje, to jeszcze pierwszy raz badanie ginekologiczne.

          Inna sprawa kiedy powinno sie zaczac chodzic. Ale dla mnie poprawna informacja brzmialaby: ginekolog jest jak dentysta, okresowe kontrole sa niezbedne, czas na pierwsza wizyte jest pod koniec gimnazjum, na poczatku liceum. Lub wczesniej gdy dzieje sie cokolwiek niepokojacego, w razie potrzeby mozna sie tez zwrocic do ginekologa dzieciecego.
    • edelstein Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:54
      I po co ja to czytalamtongue_out
    • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 09:55
      "Pierwszy partner seksualny, choćby przypadkowy, stanie się wzorem, z którym będziecie porównywać waszego późniejszego małżonka. Dlatego chłopcom zwykle zależy na tym, by jego żoną została taka dziewczyna, która wcześniej 'nie próbowała'".

      big_grin big_grin big_grin
      • nihiru Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:05
        A powiedz że nie!
        Niejednokrotnie słyszałam - bynajmniej nie z katolickich źródeł - że faceci nie lubią doświadczonych kobiet, bo się boją porównańbig_grin.
        No chyba, że chodzi o nastoletnich chłopców, którzy sami potrzebują nabrać doświadczeniabig_grin
        • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:20
          Zakompleksieni i z wypranym mózgiem chłopcy być może rzeczywiście nie lubia (a raczej odczuwaja lęk) przed doświadczonymi kobietami. O normalnych mężczyznach z tego rodzaju zaburzeniem nie słyszałam tongue_out
        • aandzia43 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 06.05.15, 13:37
          Brednie. Ledwie pamiętam swojego pierwszego lozkowego chłopaka (choć był.moją bardzo silną fascynacją erotyczną), za.to kilku następnych i owszem, oj pamiętam, pamiętam wink Faceci nie lubią porównań, to fakt, kto zresztą lubi. Ale w naszej kulturze zestrachanych biedaczkow posuwających się aż do wyraźnego postponowania nie-dziewic w swym życiorysie tak dużo znowu nie ma.
      • cauliflowerpl Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:49
        Hehe. Pierwszy partner, i drugi trzeci tez, byli dla mnie wzorem tego, czego u przyszlego partnera bede unikac jak ognia. Ot, nauka na bledach, skuteczna jak zadna inna.
      • memphis90 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:18
        Drugie zdanie 100% prawdy wink Czytaj: jeśli Twój chłopak nie może przeżyć, że miałaś przed nim partnerów, to najwyraźniej śmiertelnie boi się porównań- zastanów się dlaczego i czy taka skórka warta jest wyprawki...
    • elle-hivernale Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:01
      Z tego całego pie...lo najbardziej szkodliwe wydaje się wmawianie, że ginekologa można zastąpić pogawędką - za cholerę nie rozumiem jakie zło czai się w kontrolach u gina.
      • ichi51e Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:03
        Wiesz on TAM zaglda i dotyka a widomo ze TAM to miejsce wstydlie suspicious
        • elle-hivernale Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:08
          No żeby TAM. Przed współżyciem może badać TAM, a to już w ogóle piekło i szatani.
      • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:05
        No jak jakie?
        Przecież do ginekologa chodzą tylko ekshibicjonistki, prostytutki i aborcjonistki. Zdrowe i pobozne nie mają takiej potrzeby.
        • chipsi Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 12:01
          Najgorsze że znam ludzi, którzy naprawdę w to wierzą. Nawet mężatki. Moja bliska kuzynka wylądowała w szpitalu z krwotokiem bo nie chciała iść do ginekologa bo ona przecież panienka jest. W szpitalu dostała receptę na hormony (z uwagi na krwotok) to nie wykupiła bo to grzech.
      • chipsi Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:59
        To nie wiesz że po ginekologii dostaje się rogi i widły?
    • mejerewa Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:07
      W liceum jakieś 25 lat temu na podobnej pogadance usłyszeliśmy, że "najlepszą naturalną antykoncepcją jest regularne karmienie piersią". Nic mnie już nie zdziwi w tym temacie smile
      • berber_rock 25 lat temu na WDZ dowiedzialam sie, ze: 22.04.15, 10:17
        - masturbacja to naturalna potrzeba mlodego czlowieka i nie ma co z nia walczyc
        - nawet dziewica moze zajsc w ciaze
        - pigulki wcale nie sa be dla mlodych dziewczyn, bo istnieja takie z mniejsza dawka hormonow - kwestia wyboru i dobrania do osoby. A generalnie z dwojga zlego lepsze lykanie hormonow niz ciaza w wieku 15 lat;
        - zaproszono tez pania ginekolog, ktora prowadzila prywatny gabinet i bez ogrodek nam powiedziala, ze jesli mamy takich rodzicow, ktorzy nie kwpia sie zaprowadzic dziewczynki na pierwsza wizyte do gina, to ona nas wszystkie chetnie przyjmie gratis, bo "nie chce pozniej miec nas na sumieniu". Co zreszta skwapliwie uczynilam.

        VI LO im Reytana Warszawa

        Co sie stalo przez te 25 lat???!!!

        • cosmetic.wipes Re: 25 lat temu na WDZ dowiedzialam sie, ze: 22.04.15, 10:21
          Jak juz wspomniano, wiele zależy od człowieka prowadzącego takie zajęcia.
        • joaaa83 Re: 25 lat temu na WDZ dowiedzialam sie, ze: 22.04.15, 11:05
          Ja miałam bardzo podobne pogawędki jakieś 15 lat temu. Pani był seksuologiem z wykształcenia.

          Ale w mojej szkole tak różowo nie było, bo równolegle prowadzone był cyklicznie zajęcia na lekcji religii i tam już były kwiatki jak z cytowanego linku. Najbardziej utkwiło mi w pamięci jak jedna dziewczyna zapytała, czy jeśli bierze tabletki m.in. na trądzik, wyregulowanie miesiączki, które na opakowaniu mają napisane, że są antykoncepcyjne, to czy popełnia grzech, jeśli NIE współżyje seksualnie.. Odpowiedź prowadzącej zajęcia (to jakaś pani wykładowca na wyższej uczelni) - "Jeśli tabletki zapisuje dermatolog, czy endokrynolog to nie grzech, a jeśli ginekolog to grzech". Cała klasa wybuchnęła śmiechem.
          Podobna reakcja była wówczas, gdy pani wymieniała nam jak poważne konsekwencje niesie za sobą masturbacja. Któryś chłopak głośno wołał do kolegi "Wojtek słuchaj, słuchaj".
          Ogólnie wesoło było, a na tych poważnych zajęcia, nie na religii, nikt się nie śmiał, każdy słuchał. Jedynie na koniec lekcji, gdy dawaliśmy pani karteczki z anonimowymi pytaniami, czasami ktoś napisał coś zabawnego, ale prowadząca nawet na te zabawne pytania starała się rzeczowo odpowiedzieć.
        • anika772 Re: 25 lat temu na WDZ dowiedzialam sie, ze: 22.04.15, 16:04
          > Co sie stalo przez te 25 lat???!!!
          >

          22 lata temu zaczął działać konkordat, oto co się stało. Ja się podobnych rzeczy dowiedziałam jeszcze w 1994 w LO, to już chyba były ostatnie chwile zdrowego rozsądku i nauczania zgodnie z wiedzą a nie z przekonaniami.
          Polecam "Nowoczesne wychowanie seksualne" Lwa- Starowicza, wydane chyba w 1995, i potem już niewznawiane. Można czasem upolować na allegro. Zawsze to jakieś antidotum, choć pewnie momentami mało aktualne.
          Moje własne dzieci pewnie poślę na WdŻwR, na próbę. W każdej chwili można wypisać.
        • totorotot Re: 25 lat temu na WDZ dowiedzialam sie, ze: 23.04.15, 00:25
          > Co sie stalo przez te 25 lat???!!!


          Mniej więcej to co w Iraku
        • wasp20 Re: 25 lat temu na WDZ dowiedzialam sie, ze: 23.04.15, 08:07
          erber_rock napisał(a):

          > - masturbacja to naturalna potrzeba mlodego czlowieka i nie ma co z nia walczyc
          > - nawet dziewica moze zajsc w ciaze
          > - pigulki wcale nie sa be dla mlodych dziewczyn, bo istnieja takie z mniejsza d
          > awka hormonow - kwestia wyboru i dobrania do osoby. A generalnie z dwojga zlego
          > lepsze lykanie hormonow niz ciaza w wieku 15 lat;
          > - zaproszono tez pania ginekolog, ktora prowadzila prywatny gabinet i bez ogrod
          > ek nam powiedziala, ze jesli mamy takich rodzicow, ktorzy nie kwpia sie zaprowa
          > dzic dziewczynki na pierwsza wizyte do gina, to ona nas wszystkie chetnie przyj
          > mie gratis, bo "nie chce pozniej miec nas na sumieniu". Co zreszta skwapliwie u
          > czynilam.
          >
          > VI LO im Reytana Warszawa
          >
          > Co sie stalo przez te 25 lat???!!!

          My mieliśmy to samo 22 lata temu w LO. Z poradni Towarzystwa Rozwoju Rodziny przychodzili do nas specjaliści (seksuolog, psycholog, ginekolog) i przekazywali sensowną wiedzę.
          Zajęcia były z inicjatywy szkoły, rodzice musieli wyrazić zgodę (wyrazili WSZYSCY!).
          Po cyklu zajęć każda dziewczyna dostawała zaproszenie na wizytę u ginekologa (bezpłatną oczywiście).
      • nihiru Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:22
        A mnie właśnie dziwią takie kwiatki.

        Bo właśnie 20 lat temu, chodziwszy do katolickiego liceum, dość zapyziałego i bardzo konserwatywnego, miałam bardzo porządnie prowadzone zajęcia z wychowania seksualnego. Był porządnie omówiony cały cykl hormonalny kobiety, jak się zachodzi w ciążę i sposoby regulowania poczęć. Omówione zostały dokładnie wszystkie metody - naturalne i nie. Podano statystyczną skuteczność, zasadę działania, wady i zalety każdej z nich.
        Więc jeśli 20 lat temu w katolickim liceum się dało - czemu teraz się nie daje?
        • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:26
          Myślę, że się daje. W innym wypadku przedstawiciele duchowieństwa nie burzyliby się przeciwko takim lekcjom. Jakieś szkoły (chyba w Łodzi) nawet Ponton zapraszały do prowadzenia zajęć.
          • nihiru Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 10:51
            No właśnie w tym jest problem - mam wrażenie, że od lat 90-tych, społeczeństwo(?) strasznie się spolaryzowało. Kościół coraz bardziej okopuje się na pozycjach "tylko seks małżeński", przy czym robi to w jakiś głupi, irytujący sposób, a dookoła coraz więcej równie głupich głosów wołających - takie się odnosi wrażenie - za całkowitą liberalizacją seksu. "Wojna seksualna" zaczyna się już w przedszkolach, co jest zdecydowaną przesadą.
            • oqoq74 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:07
              Niejednokrotnie były tu dyskusje o edukacji seksualnej. Z tego co pamiętam, wiele ematek, które zarzekają się, że nie chodzą do Kościoła, wypowiadały się negatywnie o edukacji w szkole.

              Z moich obserwacji wśród znajomych wynika też, że najpopularniejsze jest "zapomniał wół jak cielęciem był" i ciągle słyszę, ach oni są za mali, nie interesują się seksem. I nie wiem dlaczego, bo nie raz, nie dwa słyszałam o czym dzieciaki rozmawiają, co robią w necie itd.
        • kota_marcowa Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:19
          A ja w ogóle nie miałam takich zajęć, ale tak samo jak u ciebie miałam to omówione na biologii plus choroby weneryczne.
          Wszystko zależy od nauczyciela, a już oczywistym zonkiem jest jak takie zajęcia prowadzi katechetka.
          U nas wprowadzili te zajęcia jak już skończyłam szkołę, ale wiem, że poprowadziła je ta sama biologica, która uczyła mnie i z takim nauczycielem, to ma sens.
    • swiecaca Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:01
      mój syn ma w 6kl Wdż z polonistką, na zebraniu przedstawiła ramowy plan ale nie ujawniła się zbytnio z poglądami... a że syn niespecjalnie opowiada co tam jest to nie mam jak skontrolować sad podręcznika nie mają
    • sadosia75 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:32
      11. "Pytanie o warunki podjęcia współżycia seksualnego unaoczniło, że najwyższą akceptację seksu pozamałżeńskiego wykazali uczniowie najsłabiej uczący się, a najmniejszą osoby wierzące".

      Poległam big_grin Więc jeśli uprawiasz seks "pozamałżeński" tzn, żeś nieuk. Nie,że normalny człowiek, nie że wykształcony, dobrze uczący się a przy okazji nie wierzący w trzymanie wianuszka aż do ślubu ( i pisze to kobita trzymająca wianuszek aż do ślubu big_grin) jak się z kimś prześpisz przed ślubem tzn, że jesteś dureń.
      Ot ciekawe.

      O ginekologu przeczytałam i mnie zlało zimnym potem. Jeśli nie w wieku 12 lat dziewczynka ma iść do ginekologa na pogadankę( mądrego ginekologa ) to kiedy? w wieku 16? a może 26?
      I tak ginekolog dla kobiet/dziewczynek ma być jak dentysta. Trzeba iść i się badać, trzeba iść ze świadomością,ze to normalny lekarz a nie jakiś siejący zgorszenie diabeł.
      • agata0 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:49
        Nie w tę stronę jest ta implikacja.
    • inguszetia_2006 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:40
      Witam
      Kontroluję. U nas nie ma tych zajęć póki co. A jak będą to na pewno nie kupię książki tego typu. Napiszę dziecku usprawiedliwienie, bla, bla, bla... książka jest do kitu, pocałujta w d...pę wójta.
      Pzdr.
      Ing
    • chipsi Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:50
      Czytam te cytaty i... powiedzcie ktoś proszę że to żart. Szybko, zanim zwymiotuję uncertain
    • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 11:54
      Poza durnym stwierdzeniem dotyczącym ginekologa reszta to samo życie.
      • nisar Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 12:10
        W ramach przygotowania do matury z religii przybyła do nas pani (mama pięciorga, w szóstej ciąży) w celu uświadomienia nas.
        Dzięki temu wiem już, że: tabletki spowodują wyłącznie raka, globulki są wstrętne bo trzeba TAM głęboko wkładać rękę, a prezerwatywy są bez sensu, bo plemniki są tak malutkie, że się przecisną.
        Ostatnie stwierdzenie uważam za absolutnie rewelacyjne smile
      • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 12:42
        Powiązanie seksu pozamałżeńskiego z ilorazem inteligencji to jest samo życie?
        Życie kosmitów chyba...
        • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 12:46
          Życie katolików smile
        • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:09
          Jest to pewne uproszczenie ale doskonale wiecie o co chodzi.
          • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:16
            Zechciej łaskawie wytłumaczyć, bo "nie wiecie". Intelektu mi nie brak, a jednak radośnie uprawiam sobie seks pozamałżeński od dwudziestu lat, więc nie rozumiem korelacji.
            • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:19
              Nie ty jedna zapewne, osoby proste zwyczajnie tego nie ukrywają.Osoby wykształcone ze względu na normy społeczne i rozeznanie życiowe oraz mając świadomość że taka postawa może powodować "branie ich na języki" bo seks pozamałżeński to nie tylko konkubinat ale i zdrady nie afiszują się.
              • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:26
                Badania powinny by c prowadzone anonimowo czyż nie?
              • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:26
                Osoby wykształc
                > one ze względu na normy społeczne i rozeznanie życiowe oraz mając świadomość ż
                > e taka postawa może powodować "branie ich na języki" bo seks pozamałżeński to n
                > ie tylko konkubinat ale i zdrady nie afiszują się.

                Nie chodzi o afiszowanie się tylko akceptacje. Akceptacja polega na tym, że nie "biorę na języki" kogoś, kto uprawia seks pozamałżeński czy tam jakikolwiek inny. Dopóki obce mi osoby nie popełniają przestępstwa, to nie widze powodu, aby ich życie intymne miało mnie interesować, a tym bardziej, żebym miała je oceniać.
                Jestem wykształcona, acz nie po teologii tongue_out
                • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:38
                  Uważasz ze to powszechna postawa? Problem w tym ze wy sie doszukujecie podświadomie jakiejś oceny was czy waszych wyborów a ja analizuje tylko zjawisko i dlaczego jest jak jest.
                  • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:44
                    Syndrom poaborcyjny też mamy i wszystko inne, cokolwiek sobie wymyślisz, żeby nadać sensu swojemu życiu.
                  • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:45
                    kozica111 napisała:
                    > Uważasz ze to powszechna postawa? Problem w tym ze wy sie doszukujecie podświad
                    > omie jakiejś oceny was czy waszych wyborów a ja analizuje tylko zjawisko i dlac
                    > zego jest jak jest.

                    Wraz ze wzrostem inteligencji i wyształcenia akceptacja dla życia innych ludzi takim jakie sobie wybiorą wzrasta.
                    • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:49
                      Mylisz się, nie wrasta tylko dyplomacja jest w użyciu.
                      • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:50
                        kozica111 napisała:
                        > Mylisz się, nie wrasta tylko dyplomacja jest w użyciu.

                        Wyjdź poza kościelny krąg profesorów teologii to się przekonasz smile
                    • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:52
                      Prosta prawda, ale dla osoby całkowicie skrępowanej hipokryzją - nie do pojęcia.
                  • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:52
                    > Uważasz ze to powszechna postawa?

                    Nieocenianie życia seksualnego bliźnich jest jak najbardziej powszechne w moim środowisku - duze miasto, ludzie w większości z wyzszym wykształceniem, jedni wierzący inni nie.
                    Zaglądanie komuś pod kołdrę i plotkowanie o tym kojarzy mi się z zapadłą wioską na końcu swiata, babciami-przekupkami w chustkach na głowie i wszechwładnym proboszczem.
              • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:29
                Wiesz, znam paru zdradzających katolików. Też się jakoś nie afiszują - ciekawe dlaczego??? wink
                Osoby naprawdę światłe mają zasadniczo gdzieś, że zostaną "wzięci na języki" i swoje życie erotyczne realizują w swoim zakresie, bez nadmiernego "afiszowania się", ale również bez bezsensownej pruderii.
                A co do norm społecznych - w każdym kraju są inne. Mnie tam polskie dość męczą, ale nie mam z nimi większych problemów. Natomiast życzyłabym sobie, aby podręczniki szkolne zawierały mniej skrętu ideologicznego, a więcej faktów naukowych.
                • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:39
                  Faktów naukowych jest więcej w książkach dla młodzieży to książka dla małych dzieci.
                  • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:44
                    No tak, chodzi o uczniów podstawówki i gimnazjum, więc im mniej faktów podajemy, tym większe miejsce dla indoktrynacji. Nie pogrążaj się już....
                  • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:47
                    kozica111 napisała:
                    > Faktów naukowych jest więcej w książkach dla młodzieży to książka dla małych dzieci.

                    Dlatego wolno kłamać? Np. o kuteczności prezerwatyw?
                  • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:48
                    Akurat podane cytaty pochodzą z książki dla gimnazjalistów.
                  • yuka12 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:57
                    Hm, gimnazjalista malym dzieckiem? Ciekawe. A co z dziewczynkami ktore zaczynaja miesiaczkowac w wieku lat 9? Mysle, ze maja prawo znac prawde a nie jej interpretacje.
        • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:15
          Mam wrażenie że czytasz jak ci pasuje, tam nie ma powiązania seksu pozamałżeńskiego z ilorazem a jedynie że te osoby akceptują go najbardziej, nie wątpię że wśród profesorów też akceptacją się zdarza ale nie jest to traktowane jako oficjalny powód do chwały dlatego nie ma tego w statystykach.
          • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:18
            kozica111 napisała:
            > Mam wrażenie że czytasz jak ci pasuje, tam nie ma powiązania seksu pozamałżeńsk
            > iego z ilorazem a jedynie że te osoby akceptują go najbardziej, nie wątpię że w
            > śród profesorów też akceptacją się zdarza ale nie jest to traktowane jako oficj
            > alny powód do chwały dlatego nie ma tego w statystykach.


            Że jak? Jak się jest profeorem to seks tylko małżeński inaczej do wstyd??? Profesorem czyego - teologii???
            • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:21
              Zapytaj profesora czy i dlaczego się wstydzi.Pamiętacie sytuację Moniki Richardson, to tez były opowieści o seksie pozamałżeńskim, wtedy jakieś takie wyluzowane nie byłyście.
              • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:24
                kozica111 napisała:
                > Zapytaj profesora czy i dlaczego się wstydzi.Pamiętacie sytuację Moniki Richard
                > son, to tez były opowieści o seksie pozamałżeńskim, wtedy jakieś takie wyluzowa
                > ne nie byłyście.

                Nie zapytam bo nawet nie chce mi się komentować takich bzdur. Katolickie 'badania' big_grin
              • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:28
                Czyli tylko zdrada jest zła, a dwoje wolnych ludzi może się ryćkać do woli, uff.
          • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:19
            Oczywiście, a badania robił obiektywny i bezstronny wielebny ksiądz, i wielokrotny ojciec Mateusz.
          • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:22
            Chyba się koleżanka zakałapućkała smile Co jest "do chwały", lub "nie do chwały" w kwestii podejścia do seksu pozamałżeńskiego, jeśli jest się profesorem?
            Seks jest po prostu elementem życia i wiedza o nim jest jak najbardziej normalna, także wśród dzieci i młodzieży. Oczywiście szczegółowość i stopień tej wiedzy winien być uzależniony od wieku (a raczej od występujących w tej kwestii potrzeb dziecka), ale uważanie, że jedynie słuszną postawą, jest postawa konserwatywna światopoglądowo - to już grube nadużycie.
          • princess_yo_yo Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:30
            OMG! glupota ludzka i milosierdzie boskie jest niezmierzone!!!!
        • wrednarzeka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:41
          Ciekawa korelacja pomiędzy inteligencją a wiarą bo ja obserwowałam odwrotną sytuację.
      • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 12:43
        I to też samo zycie:
        4. "I tak, jeśli zdecydujesz się pomóc koleżance w geometrii, zdobądź się na cierpliwość i wyrozumiałość, choć może cię irytuje, że tak wolno myśli albo czegoś nie pamięta".

        czyli - baby som gupie.
        • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:11
          Szczerze mówiąc myślałam ze koleżanka ma pomóc życzliwie koleżance.Nie założyłam tam mężczyzny jako "nauczyciela".
          • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:30
            Nawet jeśli koleżanka koleżance to wychodzi, że połowa bab jest głupia. Ciekawe dlaczego nie koleżanka koledze? Albo kolega koledze? Aa, to ostatnie to wiem dlaczego, jeszcze by się spederaścili niebożęta.
            • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:33
              Tak na siłe to wszystko można wysnuć, ale chyba nie o to chodzi.
              Obśmiewacie temat dla zasady a racji nie macie.
              • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:37
                Racje masz tylko ty, nam pozostał pusty śmiech.
              • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:42
                Obśmiewamy temat dlatego, że sposób przedstawiania kobiety, jako istoty z natury słabszej i głupszej, jest dla nas nie do przyjęcia. Obśmiewamy go również dlatego, że s w/w podręcznikach prawie w ogóle nie ma mowy o obowiązkach i odpowiedzialnościach MĘŻCZYZNY in spe w odniesieniu do chłopców. Obśmiewamy temat, gdyż w żaden sposób nie ma w w/w podręcznikach informacji, że kobieta ma pełne prawo do czerpania przyjemności z seksu, a jedynie ma "dać po ślubie". Kolejnym tematem, dla którego obśmiewamy temat jest fakt, że "dawanie życia" to połączenie puli genetycznej OBOJGA rodziców w tym samym stopniu, a nie żadne "bycie siewcą i glebą".
                • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:47
                  Tu sa wyrywane fragmenty oczywiście nie bez powodu wybrane tak a nie inaczej a ty oceniasz "książki"?
                  Wole siewce i glebę niż to co czasem słyszy sie pod gimnazjum.To książka dla 10 latek a nie dla 16 latki z kolczykiem w nosie.Uważasz ze dla 10 latki właściwym jest rozważanie że powinna dbać o swoja przyjemność w seksie?

                  • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:49
                    kozica111 napisała:
                    > Tu sa wyrywane fragmenty oczywiście nie bez powodu wybrane tak a nie inaczej a
                    > ty oceniasz "książki"?
                    > Wole siewce i glebę niż to co czasem słyszy sie pod gimnazjum.To książka dla 10
                    > latek a nie dla 16 latki z kolczykiem w nosie.Uważasz ze dla 10 latki właściwy
                    > m jest rozważanie że powinna dbać o swoja przyjemność w seksie?

                    Po pierwsze - WDŻ jest po to, żeby dzieciaki nie wzorowały się na tym, co 'słyszą pod gimnazjum'. Po drugie - 10-latki nie chodzą do gimnazjum. Tak więc - kulą w płot.
                    • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:51
                      A gdzie ja napisałam ze chodzą? Ja chodzę idąc do pracy i słyszę.
                      Maja sie nie wzorować na tekstach gimnazjalnych, na słownictwo naukowe za małe a gleba i siewca zbyt...sentymentalne....ciężko dogodzić.
                      • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:55
                        Gleba i siewca nie są sentymentalne, są szowinistyczne tongue_out
                      • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:00
                        Na normalne słownictwo (penis, pochwa, seks) nawet kilkulatek nie jest za mały. Należy dziecku przekazać takie słownictwo, którym bedzie sie posługiwać w zyciu dorosłym. No chyba, że ty swojego męża zanęcasz słowami: chodź siewco, zaoraj mnie big_grin
                        • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:02
                          Lepiej - przeoraj big_grin
                        • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:02
                          Mówię zdecydowanie gorzej.
                          • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:04
                            Przeklinanie to grzech.
                          • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:11
                            Domyslam się - "Nie dziś kochanie, głowa mnie boli" suspicious
                            • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:14
                              Eeee, wierzysz w to, że gleba ma coś do gadania?
                              • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:16
                                Współczuję ci.
                                • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 20:10
                                  A ja ci big_grin
                            • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:17
                              Jesteś dorosłą kobietą, zakładam ze inteligentna i znasz zapewne powiedzenie "pozory mylą".
                              • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:25
                                Jeśli uważasz, że nalezy dzieciom wciskać glebę i siewcę, a sama jesteś demonem seksu, to nie "pozory mylą", tylko jesteś hipokrytką.
                                • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:27
                                  Przecież wszystkie jej wypowiedzi aż kipią hipokryzją.
                                • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:32
                                  Wszystko powinno być adekwatne do wieku i odpowiedzialności.
                                  • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:35
                                    A dzieci należy tego uczyć od małego, a nie opowiadać im dyrdymały o szkodliwości używania prezerwatyw, nie chodzeniu do ginekologa, czy tym, że tylko chłopcy chcą seksu, a dziewczynki tylko ślubu i dzieci.
                                  • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:15
                                    Wciskanie ciemnoty jest odpowiednie do wieku? Którego?
                                    • maslova Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:42
                                      Do XIX wink
                                  • yuka12 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 19:07
                                    Ale co jest nieadekwatnego w wyrazach pochwa i penis? To sa takie same nazwy czesci ciala jak gardlo czy dlon. A seks w jezyku angielskim oznacza plec , wiec w ogole slowo jest neutralne.Moje dzieci znaja jeszcze nazwy: jadra, wargi sromowe, macica, nasieniowody i jajniki. Tak jak watroba, trzustka, pluca, nerki i odbytnica. Atlas czlowieka ogladaly wczesniej niz elementarz Nie zauwazylam aby mialo to na nich jakikolwiek negatywny wplyw, po prostu tak jest zbudowany czlowiek i juz. Ginekolog i androlog to lekarze jak inni, a wspolzycie to kwesia odpowiedzialnosci i dojrzalosci obojga ludzi. Po co w to wtryniac jakies wymysly?.
                  • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:51
                    "Uważasz ze dla 10 latki właściwym jest rozważanie że powinna dbać o swoja przyjemność w seksie?"
                    No już zaczyna wychodzić z ciebie uprzedzenie do płci damskiej. Dawaj dalej.
                    • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:52
                      No tak, szybko tym razem.
                      • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:09
                        Aż trudno mi sobie wyobrazić wychowanie dziewczynki w rodzinie, w której w wieku lat 10 (u mnie to była pierwsza miesiączka) ona nie wie, że kiedy DOROŚNIE do ODPOWIEDZIALNEGO współżycia, ma prawo do czerpania radości i przyjemności z tej sfery.
                        • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:15
                          Ile znasz tych 10 latek? Bo ja kilka i to nie jest przedmiot ich rozważań.
                          • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:19
                            Na stanie mam dziesięciolatka. Doskonale wie, że seks służy przyjemności obojga dorosłych ludzi, i że sprawienie prawdziwej przyjemności kobiecie jest bardzo ważną częścią seksu. Nie jest tak, że cały czas zaprząta sobie tym głowę, ale doskonale wie, że my się kochamy ze sobą, że potrzebujemy czasu i samotności, że pakowanie się w nocy do naszej sypialni, to nie jest najlepszy pomysł, wie też, że z seksu bywają dzieci i trzeba za nie wziąć odpowiedzialność.
                  • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:57
                    Mam w domu dwunastolatkę, która zabiłaby mnie śmiechem, gdyby próbowała jej wcisnąć opowiastki o siewcy i glebie. Własnie dlatego nie zgodziłam się, aby chodziła na WdŻ - narobiłaby pani katechetce siary, a ja nie mam czasu biegać do szkoły. I nie widzę powodu, dla którego miałabym przed nią ukrywać, że seks jest przyjemny.
                  • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:02
                    Wyobraź sobie, że ja podręcznik do podstawówki PRZECZYTAŁAM, zanim podjęłam decyzję, że WDŻ w takiej formie jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia, i że młody na te zajęcia nie będzie uczęszczał. Stwierdziliśmy z moim, że wiedza przez nas przekazywana stoi w całkowitej sprzeczności z kwiatkami, które są w tym podręczniku i nie życzymy sobie takiej indoktrynacji, zwłaszcza, że młody na religię nie uczęszcza.
                    • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:03
                      Twoje prawo.
                      • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:13
                        Oczywiście, że tak i ja z tego prawa skorzystałam. Ale to TY publicznie twierdzisz, że sprawa jest cacy, książka zawiera prawdę objawioną nomen omen i w ogóle jest cacy, bo ten siewca i gleba to takie sentymentalne big_grin
                        • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:14
                          Nie prawda objawiona tylko życie bez względu na to jak próbujesz to pokryć cynizmem.
                          • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:25
                            Wskaż JEDNO miejsce w moich wypowiedziach, w których jestem cyniczna. Za to od Ciebie pragnęłabym usłyszeć choć jeden MERYTORYCZNY argument w obronie tej publikacji.
                          • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:27
                            Twoje życie chyba, moje nie wyglada tak jak opisane w podręczniku. I chwała za to losowi, mojej matce i mojemu chłopu.
                          • princess_yo_yo Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:44
                            mozesz wyjasnic w jaki sposob jest to 'zycie'. nie rozumiem tego argumentu.
                            • memphis90 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 20:05
                              No życie i integralność, w przeciwieństwie do fuckingapals, przeczącym samostanowieniu kobiety. Nie rozumiem dlaczego nie rozumiesz.
                              • princess_yo_yo Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 20:36
                                no tak, wobec tak mocnego argumentu nie mam juz nic wiecej do dodania!
                  • turzyca Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:35
                    Uważasz ze dla 10 latki właściwy
                    > m jest rozważanie że powinna dbać o swoja przyjemność w seksie?

                    Uwazam, ze dziecko w kazdym wieku uswiadamiane w kwestii seksu powinno wiedziec, ze branie w nim udzialu jest kwestia dobrowolna, nie mozna do niego nikogo przymuszac i jesli nie sprawia przyjemnosci, to mozna z niego zrezygnowac.
                    Zakres tresci i sposob podania dostosowane do wieku, tak samo jak inaczej tlumaczy sie dzialanie dzwigni pieciolatkowi, uczniowi podstawowki i uczniowi gimnazjum. Ale przeciez nie bede wmawiac przedszkolakowi, ze dzwignia nie dziala czy ze jej w ogole nie ma.
                  • princess_yo_yo Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:40
                    dla 10latki jak i dla 10latka wlasciwym jest oparta na dowodach wiedza. pomysl ze pozycja kobiety i mezczyzny jesli chodzi o dziewictwo lub jego brak, mozliwosci intelektualne, mozliwosc samostanowienia o sobie w kontekscie zwiazkow miedzyludzkich i cala reszta idiotyzmow ktore zacytowano w linku nie ma zadnych podstaw moralnych ani naukowych.
                    opieranie jakiegokolwiek podrecznika na zabobonach i wyssanych z palca informacjach swiadczy o kompletnym braku szacunku do dzieci i spoleczenstwa w ogole. wstyd!
                    • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 14:49
                      I tyle w temacie smile
                    • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:01
                      A gdzie widzisz idiotyzmy poza kwestia ginekologa?
                      • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:23
                        2. "Pierwszy partner seksualny, choćby przypadkowy, stanie się wzorem, z którym będziecie porównywać waszego późniejszego małżonka. Dlatego chłopcom zwykle zależy na tym, by jego żoną została taka dziewczyna, która wcześniej 'nie próbowała'".

                        6. "Stosowanie środków antykoncepcyjnych jest uzależnieniem losu swego i dziecka od techniki i farmacji. Jeśli pomimo stosowania antykoncepcji zaistnieje ciąża, kobieta przenosi odpowiedzialność za ten fakt na lekarza, który zalecił dany środek, lub producenta. Czuje się oszukana, zaś poczęte dziecko nazywa 'wpadką' i traktuje jak intruza".

                        7. "Dziewczyna szuka miłości w kategoriach romantycznych. Jest wrażliwa na słowa i dotyk. Jeżeli chłopak mówi ciepło i czule obejmuje, dziewczyna otwiera swoje serce i wyobraźnię. Wydaje się jej, że to już ten jedyny, wspaniały i na całe życie. Planuje, jaką będzie miała ślubną suknię, pantofelki, bukiet..."

                        8. "Prezerwatywy. Skuteczność w zapobieganiu ciąży: niezbyt wysoka, z powodu częstych wad technicznych (nieszczelność, pękanie) oraz wypadków zsuwania się w czasie stosunku. (...) U niektórych mężczyzn stosowanie prezerwatywy powoduje osłabienie doznań seksualnych".

                        11. "Pytanie o warunki podjęcia współżycia seksualnego unaoczniło, że najwyższą akceptację seksu pozamałżeńskiego wykazali uczniowie najsłabiej uczący się, a najmniejszą osoby wierzące".

                        13. "Z powyższych rozważań jasno wynika, że najwłaściwszym miejscem dla inicjacji seksualnej jest małżeństwo".

                        To są największe idiotyzmy. Pozostałe cytaty tez nie za mądre, ale nie chciało mi się wklejać całości.
                        • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:28
                          To odpowiem ci tak :mało ci się ludzie zwierzają.
                          • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:34
                            To jest podręcznik szkolny, a nie pamiętnik sfrustrowanych mentalnych dziewic, więc nie bardzo rozumiem, co maja do naukowych faktów (które powinny być zawarte w takiej książce) zwierzenia twoich znajomych.
                            I powiedz mi jeszcze kto ci sie zwierzył ze skuteczności prezerwatyw? Sam pan Pearl?
                          • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:38
                            Kolejny "merytoryczny" argument w dyskusji smile No, a co ci z tych zwierzeń wynika? Może masz jakąś metodologię badawczą, która uzasadni udział twojej osoby w tworzeniu następnego podręcznika do WdŻ?
                          • yuka12 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 19:13
                            Wiesz Kozica, raczej ty z niewieloma ludzmi szczerze rozmawialas smile.
                      • princess_yo_yo Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:38
                        zgodnie z numeracja w linku:

                        1. sugestia ze dziewczyna jest gleba (postawa pasywna) a chlopied siewca (postawa aktywna) utwierdzajace stereotypy wg ktorych samostanowienie kobiety jest ograniczone natomiast odpowiedzialnosc kobiety duzo wieksza.
                        2. kolejny stereotyp jakoby pierwszy partner mial wieksze znaczenie w przypadku kobiety i mezczyzny. oraz ze wymog/ oczekiwanie dziewictwa dotyczy tylko kobiet.
                        3. seks (w domysle tylko seks przed slubem) jako naruszenie integralnosci osoby ludzkiej. argument na miare stwierdzenia ze ziemia jest plaska
                        4. kolezanki sa mniej intelektualnie sprawne ogolnie albo tylko w przypadku geometri - seksizm w pigulce
                        5. sugestia jakoby masturbacja byla objawem niedjrzalosci - nie jest, chyba ze masz zrodla na poparcie tej tezy
                        6. stwierdzenie o zaleznosci oceniania przypadkowej ciazy jako wpadki w zaleznosci od stosowanej metody antykoncepcji, tudziez wyimaginowana percepcja uzytkownika na temat odpowiedzialanosci lekarza albo firmy farmaceutycznych. kolejny argument z cylku uwazam ze ziemia jest plaska.
                        7. stereotypowa generalizacja nie poparta dowodami i obliczona na utrwalenie schematu jakoby kobieta miala ograniczone mozliwosci poznawcze i samostanowienia o sobie
                        8. skutecznosci prezerwatyw jest glownie ograniczona przez umiejetnosci uzytkownikow a nie kwestie wymienione w cytacie
                        9. chcialabym zobaczyc dowody statystyczne - na odpowiednio duzej grupie populacyjnej oczywiscie
                        10. stereotyp, przyznaje dosc gleboko zakorzeniony i w odpowiednim kontekscie nieobsceniczny tak jak reszta rewelacji
                        11. kwestia doboru pytan i interpretacji danych - to jest potencjalnie jedyne nieklamstwo w tym artykule
                        12. pigulki dnia nastepnego nie sa srodkami wczesnoporonnymi, zeby nastapilo jakiekolwiek poronienie, musi najpierw zaistniec ciaza czyli zagniezdzenie sie zygoty
                        13. jesli chodzi o powyzsze 'dowody' to samo uzycie slowa 'dowod' jest nie na miejscu
                        14. nie ma zadnych dowodow wskazujacych na to ze mlode dziewczeta sa bardziej podatne na infekcje. chyba ze masz jakies dane na ten temat.
                        15. to akurat jest kwestia dyskusyjna i zalezy od modelu opieki zdrowotnej ale znowu nie ma podstaw na rozroznienie jesli chodzi o wiek (dokladnie tak samo jak w przypadku tamponow)
                        • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 15:58
                          1. sugestia ze dziewczyna jest gleba (postawa pasywna) a chlopied siewca (posta
                          > wa aktywna) utwierdzajace stereotypy wg ktorych samostanowienie kobiety jest og
                          > raniczone natomiast odpowiedzialnosc kobiety duzo wieksza.
                          Samostanowienie jest ograniczone ze względu na bezpośrednie konsekwencje- mężczyzna nie zajdzie w ciaże, kobieta tak.Innymi słowy jakby nie zaklinac rzeczywistości to kobieta głównie ponosi konsekwencje.

                          kolejny stereotyp jakoby pierwszy partner mial wieksze znaczenie w przypadku
                          > kobiety i mezczyzny. oraz ze wymog/ oczekiwanie dziewictwa dotyczy tylko kobie
                          > t.
                          Pierwszy partner jest bardzo ważny ze względu na to ze w przypadku kobiet seks zazwyczaj /nie zawsze/ jest powiązany z emocjami a nie tylko popędem- mozna znów zaklinać rzeczywistość i udawac że jest sie zimną s...a tylko co z tego.

                          seks (w domysle tylko seks przed slubem) jako naruszenie integralnosci osoby
                          > ludzkiej. argument na miare stwierdzenia ze ziemia jest plaska -

                          Wola zawarcia związku jest pewnym gwarantem ze osoba nie jest tylko i wyłącznie fuckfriendem - idea słuszna acz mało realna co nie odbiera jej prawdziwosci

                          kolezanki sa mniej intelektualnie sprawne ogolnie albo tylko w przypadku geo
                          > metri - seksizm w pigulce

                          Jakie koleżanki, gdzie wy tu w roli korepetytora widzice faceta?Seksizm to niektórzy maja w głowach.

                          sugestia jakoby masturbacja byla objawem niedjrzalosci - nie jest, chyba ze
                          > masz zrodla na poparcie tej tezy

                          Jest objawem niedojrzałości bo jest forma wyprzedzająca współżycie i w tym sensie jest powiązana z niedojrzałością, młodością.To jak jazda na hulajnodze zestawiona z jazda na motocyklu, fajne ale to nie to....

                          stwierdzenie o zaleznosci oceniania przypadkowej ciazy jako wpadki w zalezno
                          > sci od stosowanej metody antykoncepcji, tudziez wyimaginowana percepcja uzytkow
                          > nika na temat odpowiedzialanosci lekarza albo firmy farmaceutycznych.

                          Nie bez powodu rózne sa wskaźniki skuteczności , dyskutujesz z faktami

                          stereotypowa generalizacja nie poparta dowodami i obliczona na utrwalenie sc
                          > hematu jakoby kobieta miala ograniczone mozliwosci poznawcze i samostanowienia
                          > o sobie

                          No skoro uważasz że poziom emocjonalności kobiet i mężczyzn jest taki sam to o czym rozmawiamy.Bzdura.

                          skutecznosci prezerwatyw jest glownie ograniczona przez umiejetnosci uzytkow
                          > nikow a nie kwestie wymienione w cytacie

                          Tu zgoda.

                          chcialabym zobaczyc dowody statystyczne - na odpowiednio duzej grupie popula
                          > cyjnej oczywiscie

                          I nawzajem.

                          pigulki dnia nastepnego nie sa srodkami wczesnoporonnymi, zeby nastapilo ja
                          > kiekolwiek poronienie, musi najpierw zaistniec ciaza czyli zagniezdzenie sie zy
                          > goty

                          Kwestia definicji początku ciaży.

                          nie ma zadnych dowodow wskazujacych na to ze mlode dziewczeta sa bardziej p
                          > odatne na infekcje. chyba ze masz jakies dane na ten temat.

                          A masz dane że nie są?
                          pamiętam z okresu młodzieńczego że ginekolodzy odradzali tampony - możliwe że tutaj dochodzi kwestia roztrzepania dziewczyn, zbyt rzadkiej wymiany tamponów przy skompych miesiączkach które bywaja u nastolatek itp;
                          • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 16:10
                            Chciałam coś napisać, ale przy hulajnodze odpadłam. Dziękuję za uwagę tongue_out
                            • memphis90 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:43
                              Przy hulajnodze? Żałuj. Dalej jest śmiała teza, że kobiety różnią się od mężczyzn sferą emocjonalną, więc w istocie ich zdolności poznawczo-intelektualne, jak i umiejętnośc samostanowienia, są ułomne.
                              • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 20:20
                                Ja po prostu nie mogę czegos takiego czytać. Robi mi się słabo na myśl, że są takie kobiety - to jest dokładnie ten sam schemat, co przy klitoridektomii, najbardzej krzyczą matki, żeby zrobić to córkom.
                                Nie ogarniam. Mam bardzo bujną wyobraźnię, ale takiego betonu nie ogarniam.
                          • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 16:16
                            "Pierwszy partner jest bardzo ważny ze względu na to ze w przypadku kobiet seks zazwyczaj /nie zawsze/ jest powiązany z emocjami a nie tylko popędem- mozna znów zaklinać rzeczywistość i udawac że jest sie zimną s...a tylko co z tego."

                            Niestety, a może na szczęście, mężczyźni też mają emocje, też wydziela im się oksytocyna po stosunku. A i kobiety też lubią seks bez zobowiązań. I to nie jest zaklinanie rzeczywistości tylko jej odczarowywanie smile
                          • princess_yo_yo Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 16:28
                            zrodlem tego ze to 'kobieta glownie ponosi konsekwencje' jest spoleczenstwo pelne ludzi takich jak ty ktorzy zrzucaja pelna odpowiedzialnosc na kobiete i promuja nieodpowiedzialne zachowania mezczyzn

                            stereotyp dotyczacy pierwszego partnera to jest twoje osobiste anegdotyczne przekonanie. w racjonalnej dyskusji powinny byc zachowane jakies granice narcyzmu, przestan prosze sugerowac ze twoje poglady to jest rzeczywistosc, chyba ze masz twarde dane zeby je poprzec

                            co ma kwestia integralnosci osoby do seksu i woli zawarcia zwiazku i fuckfriendow? wytlumacz prosze logiczny ciag przyczynowo skutkowy

                            jest napisane wyraznie ze kolezanki (osoby plci zenskiej) sa malo inteligentne. to kto komy tlumaczy nie ma zadnego znaczenia. gdbyby cytat brzmial 'kolezanka albo kolega ma problemy ze zrozumieniem' nie byloby problemu

                            niekoniecznie, masturbacja jest elementem zycia seksualnego par, osobnikow doroslych ktorzy aktualnie nie maja partnerow seksualnych itd. udowodnij teze o niedojrzalosci prosze, fakt ze wiekszosc ludzi zaczyna od masturbacji a nie seksu analnego nie znaczy ze to pierwsze jest zachowaniem niedojrzalym a drugie efektem dojrzalosci

                            nie pisalam o obiektywnej skutecznosci a o przekonaniu o odpowiedzialnosci i 'wpadkach'. wydawalo mi sie ze wyrazilam sie bardzo jasno.

                            napisz cos wiecej o emocjonalnosci - tylko bardzo prosze o zrodlo z odpowiednim ladunkiem dowodowym jesli chodzi o dane i konkluzje.

                            ten kto wysuwa teze powinien ja udowodnic nie odwrotnie

                            poczatek ciazy nie jest kwestia definicji, tak jak nie jest kwestia definicji zasada termodynamiki albo grawitacja

                            znowu kwestia tezy i dowodow - sugerujesz ze mlode dziewczyny maja wiecej infekcji niz dojrzale kobiety i sa one spowodowane tamponami? podrzuc prosze statystyke, chetnie poczytam. nie interesuja mnie opinie znachorow ktorzy nie slyszeli o medycynie opartej na dowodach.
                            • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 17:21
                              princess_yo_yo napisała:
                              > stereotyp dotyczacy pierwszego partnera to jest twoje osobiste anegdotyczne prz
                              > ekonanie.

                              Katoliczkom wolno tylko jednego i to bez sprawdzenia więc to jak dyskusja ze ślepym o kolorach big_grin 'Doświadczenie seksualne z którym z tego zbioru jednego mężczyzny jest najważniejsze'?
                            • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 17:56
                              Oczekujesz dowodów sama ich nie dając.Ty masz swoje poglądy ja swoje - moje maja odzwierciedlenie w obserwowanym świecie twoje nie.I to nie jest tak że jak mi sugerujesz ja promuje takie schematy lub zjawiska, ja stwierdzam że one istnieją i zaklinanie rzeczywistości oraz naiwna wiara w to że siła woli bądź edukacja sie je zmieni nic nie wnosi.Nie wnosi bo one wynikają ze zjawisk na które nie mamy wpływu - z biologii.Równość nie równa sie identyczność.
                              • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:07
                                kozica111 napisała:
                                > Oczekujesz dowodów sama ich nie dając.Ty masz swoje poglądy ja swoje - moje
                                > maja odzwierciedlenie w obserwowanym świecie twoje nie.

                                Ależ oczywiście, że w Twoim katolickim świecie nie będzie odzwierciedlenia poglądów np. o przyjemności kobiet z seksu, wadzie różnorakich doświadczeń seksualnych, masturbacji, poznawania własnego ciała! Tyle, że fakt, że Ty tego nie zaznasz, nie znaczy, że inni nie zaznają smile Kto tu zaklina rzeczywistość? Dla mnie to taka mantra: Religia mi zabrania więc będę wmawiać sobie i innym, że to jest be!

                                Powoływanie się przedstawicielki religii, która opresyjne podchodzi do seksualności narzucając słowo boskie nad naturę na biologię jest mega zabawne smile Religia to ze swojej definicji antynatura big_grin
                              • princess_yo_yo Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:18
                                ten kto wychodzi z teza ma obowiazek podac dowody, tezy wysnul podrecznik, ty je poparlas, ty pokaz statystyki.
                                skoro juz przyznalas ze to nie jest kwestia obiektywnych faktow tylko twoich pogladow i twojego odbioru rzeczywistosci to rozumiem ze proponujesz zeby podreczniki szkolne byly oparte na indywidualnych pogladach a nie wiedzy. w jaki sposob wyobrazasz sobie caly system edukacji w takim razie? rozumiem ze przekonania rownie racjonalne jak twoje i poparte dowodami tej samej wagi jak twoje, np:
                                sprzeciw wobec przetaczaniu krwi
                                sprzeciw wobec szczepionek
                                eugenika
                                itd
                                powinny rowniez trafic do podrecznikow?
                          • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 17:19
                            kozica111 napisała:
                            > Samostanowienie jest ograniczone ze względu na bezpośrednie konsekwencje-
                            > mężczyzna nie zajdzie w ciaże, kobieta tak.Innymi słowy jakby nie zaklinac
                            > rzeczywistości to kobieta głównie ponosi konsekwencje.

                            Nie - to jest kreowanie rzeczywistości. Kobieta zachodzi w ciążę ale dziecko ma matkę i OJCA. I jedno i drugie będzie ponosić konsekwencje. Inne ale i jedno i drugie.

                            > Pierwszy partner jest bardzo ważny ze względu na to ze w przypadku kobiet seks
                            > zazwyczaj /nie zawsze/ jest powiązany z emocjami a nie tylko popędem- mozna
                            > znów zaklinać rzeczywistość i udawac że jest sie zimną s...a tylko co z tego.

                            Jeżeli kobieta kieruje się w seksie emocjami w seksie to tak samo ważny będzie pierwszy, drugi, trzeci i dwudziesty partner. Kobiety lubiące seks, mające różnych partnerów nie są zimnymi s..kami.

                            > Wola zawarcia związku jest pewnym gwarantem ze osoba nie jest tylko i
                            > wyłącznie fuckfriendem - idea słuszna acz mało realna co nie odbiera jej prawdziwosci

                            A co jest złego w fuckfriendzie?

                            > Jest objawem niedojrzałości bo jest forma wyprzedzająca współżycie i w tym sens
                            > ie jest powiązana z niedojrzałością, młodością.To jak jazda na hulajnodze zesta
                            > wiona z jazda na motocyklu, fajne ale to nie to....

                            Tak samo zatem mamy napiętnować jazdę na hulajnodze?

                            > Nie bez powodu rózne sa wskaźniki skuteczności , dyskutujesz z faktami

                            Nie - to podręcznik dyskutuje z faktami podając nieprawdziwą skuteczność prezerwatywy.
                            • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 17:57
                              Nie - to jest kreowanie rzeczywistości. Kobieta zachodzi w ciążę ale dziecko ma
                              > matkę i OJCA. I jedno i drugie będzie ponosić konsekwencje. Inne ale i jedno i
                              > drugie.

                              A jak to sie ma do decyzji o aborcji? Wtedy te równe prawa sa jakoś spychane na bok, tatuś juz o macicy nie decyduje....kto tu jest hipokryta.
                              • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:00
                                kozica111 napisała:
                                > A jak to sie ma do decyzji o aborcji? Wtedy te równe prawa sa jakoś spychane na
                                > bok, tatuś juz o macicy nie decyduje....kto tu jest hipokryta.

                                AAAA... to w podręczniku jest też, że skoro ciążka to tylko sprawa kobiety to może ona zadecydować o aborcji?

                                A nieee.... to Twoje zakłamanie! Ciąża = tylko sprawa kobieca. Aborcja = zabroniona big_grin big_grin big_grin
                                • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:01
                                  I czy mogłabyś odnieść się do reszty pytań? Np. do tego co jest złego w fuckfriendzie i czy będziesz piętnować hulajnogi?
                                  • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:09
                                    Hulajnóg nie piętnuje, wychodzę z założenia ze jak sie nie ma coś sie lubi....zawsze jakiś tam sposób na frustracje seksualna.

                                    Co jest złego w fuckinfrendzie.....samotność po wyjściu.
                                    • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:14
                                      kozica111 napisała:
                                      > Hulajnóg nie piętnuje, wychodzę z założenia ze jak sie nie ma coś sie lubi....z
                                      > awsze jakiś tam sposób na frustracje seksualna.

                                      Na frustrację? Ubogie masz horyzonty big_grin

                                      > Co jest złego w fuckinfrendzie.....samotność po wyjściu.

                                      Jak się jest nauczonym wisieć na facecie to jasne.
                                      • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:24
                                        Na frustrację? Ubogie masz horyzonty big_grin

                                        Syty głodnego nie zrozumie więc cie nie rozumiem.
                                        • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:37
                                          kozica111 napisała:
                                          > Syty głodnego nie zrozumie więc cie nie rozumiem.

                                          Nadal w Twoich horyzontach nie mieści się, że masturbacja nie jest 'zamiast' i 'dla głodnego'.

                                          Osoba, której wolno mieć jednego partnera seksualnego przez całe życie, ma obostrzenia co jej w łóżku wolno a co nie, uprawia seks pod dyktando kalendarzyka - masz rację - sytego nie zrozumiesz big_grin
                                    • turzyca Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:19
                                      > Co jest złego w fuckinfrendzie.....samotność po wyjściu.

                                      Nie mylisz fuckfrienda z kochankiem? FuckFRIEND jak sama nazwa wskazuje pelni rowniez role frienda czyli przyjaciela. Czlowieka, z ktorym mozna pojsc na piwo czy obejrzec film. Tyle ze nie nadaje sie na partnera zyciowego.
                                      • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:21
                                        Wszystko można sobie wytłumaczyć.
                                        • araceli Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:38
                                          kozica111 napisała:
                                          > Wszystko można sobie wytłumaczyć.

                                          Jasne - łącznie z katolicką seksualną pustynią big_grin
                                        • turzyca Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:46
                                          Ale wlasnie o to chodzi, ze formy moga byc rozne.

                                          Naprawde nie masz takiego przyjaciela, bez ktorego zycia sobie nie wyobrazasz, ale ktory w ogole nie wchodzi w gre jako partner? Bo jest np. strasznym balaganiarzem albo strasznym pedantem albo ma zbyt niebezpieczny rodzaj pracy albo wrecz przeciwnie ma lekkie podejscie do zycia i w zyciu nie zarobi na rodzine? Albo po prostu kocha zycie w miejskiej dzungli, a Ty wolisz wiejska sielanke?
                                    • sumire Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 19:08
                                      kozica111 napisała:

                                      > Hulajnóg nie piętnuje, wychodzę z założenia ze jak sie nie ma coś sie lubi....

                                      Wiesz oczywiście, że masturbują się też ludzie w związkach. Czasami nawet w swojej obecności.
                                      Pominę już fakt, że nazywanie poznawania własnego ciała niedojrzałością jest... tak, tę część pominę.
                                      • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 19:18
                                        A idź ty, takie bezeceństwa opowiadasz wink Jak ludzie mogą się masturbować w swojej obecności? Taka niedojrzałość, że panbócek płacze, gdyż mu łowiecek nie przybędzie big_grin
                                        • memphis90 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 20:08
                                          Mój wibrator się załamie...
                                          • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 20:23
                                            Jak mogłaś w ogóle wypowiedzieć to niegodne, ohydne słowo - wibrator?
                                            Nie będziesz zbawiona big_grin
                                            • gulcia77 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 20:31
                                              Ja to w ogóle będę potępiona, gdyż zabawiam się czasem przy pomocy własnych paluszków, zamiast jeno przykładnie pierogi chłopu lepić, a jeszcze on, biedny żuczek, na to patrzy. big_grin
                                              • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 20:41
                                                Apage satanas big_grin
                          • turzyca Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:17
                            > Pierwszy partner jest bardzo ważny ze względu na to ze w przypadku kobiet seks
                            > zazwyczaj /nie zawsze/ jest powiązany z emocjami a nie tylko popędem- mozna znó
                            > w zaklinać rzeczywistość i udawac że jest sie zimną s...a tylko co z tego.

                            No, ok, jest wazny. Ale czy to z niego robi wzor, do ktorego porownuje sie meza? Serio?
                            • kozica111 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:22
                              Jeśli pytasz czy każda, to nie na pewno nie każda, ale na pewno ta która była zaangażowana emocjonalnie ma na to spora szanse.
                              • woman_in_love i dlatego należy im wycinać łechtaczki i zaszywać 22.04.15, 18:40
                                c..i, a nie bawić się w podręczniki takie jak ten. Tylko dzięki temu te małe ladacznice nie będą się puszczały i narażały swego oracza na problemy psychiczne w związku z porównaniem do innych. Amen i niech JotPe2 oświeci naszą drogę do zbawienia.
                                • szeera Re: i dlatego należy im wycinać łechtaczki i zasz 22.04.15, 19:39
                                  Na szczęście na świecie wymyślono już mniej drastyczne sposoby zachowania przez kobiety dziewictwa aż do ślubu niż wycinanie łechtaczki.
                                  Uwaga! To jest oczywiście o Jezusie baptystów, a nie prawdziwym Jezusie katolików.

                                  www.youtube.com/watch?v=rjjh9PML8tE
                              • turzyca Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:42
                                Ja nie pytam czy kazda, ja pytam dlaczego to mialby byc wzor. Wzor czyli osoba do nasladowania. Dlaczego akurat pierwszy?
                                Dlaczego wzorem, do ktorego sie ew. porownuje nie mialby byc po prostu ten najlepszy, niewazne ktory w kolejce, czy drugi czy piaty?
                                • cosmetic.wipes Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 20:24
                                  W świecie kozicy pierwszy równa się jedyny, więc ona cię nie zrozumie.
          • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 13:30
            Może zamiast mnożyć domysły, po prostu sięgnij do źródła smile
    • majenkir Re: 22.04.15, 14:53
      Tyle pisaniny, a mozna po krotko:

      wink
      Chociaz to z szaroscia ladne.... szarosc poranka, szarosc skory slonia..... czysta poezja.... big_grin
    • misterni Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:03
      Kontroluję i dlatego moje dziecko nie chodzi na WDŻ smile
    • szeera Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 18:39
      Wiem, że nie na temat, ale nie mogę się powstrzymać. Wypowiedzi kozicy111 z tego wątku dedykuję wszystkim którzy posyłają swoje dzieci na religię "bo to nie zaszkodzi." Szczególnie tym którzy posyłają dziewczynki.

      Czy na pewno chcecie aby wasze co wrażliwsze córki spowiadały się po każdej masturbacji? Albo przeżywały wizję ognia piekielnego gdy dotkną okolic intymnych? Albo jedyny sposób na uratowanie przed grzeszną kobiecą seksualnością to szybki ślub?

      Jasne, że większość dzieci w to nie uwierzy albo szybko wyrośnie, ale dla niektórych może to oznaczać wiele flustracji w wieku nastoletnim i jeszcze długo później. I na pewno nie powiedzą Wam gdy już problem zaistnieje.

      A KK w tym zakresie jest bardzo szybki i edukację o złym seksie (szczególnie dla kobiet) zaczyna przeważnie dużo szybciej niż się rodzicom wydaje.
      • 1matka-polka Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 19:17
        Aaaaamen.
      • triss_merigold6 Re: aż trudno uwierzyć, ze to nie fejk... 22.04.15, 19:26
        Frustracji. Frustracji.
    • iwoniaw Posyłam dziecko na WDŻ 23.04.15, 10:04
      Podstawówka, 5 klasa.
      Uczestnictwo w zajęciach zależy od zgody rodziców ucznia (nie ma zgody, nie ma uczestnictwa - zajęcia odbywają się rano przed lekcjami, jak ktoś nie chodzi, może tę godzinkę dłużej pospać).
      Zanim zajęcia ruszyły, szkoła zorganizowała spotkanie z nauczycielką prowadzącą, która przedstawiła nam ogólną tematykę zajęć i materiały, z jakich zamierza korzystać. Póki co, tematy krążą raczej wokół zdrowia (wśród tematów mowa o uzależnieniach - także od internetu, zaburzeniach odżywiania, zdrowej diecie, wyglądzie), psychologii (i relacjach z ludźmi w tym ujęciu) i higieny z naciskiem na higienę intymną (zajęcia o miesiączkach, tamponach i podmywaniach oraz innych polucjach i nienoszeniu zbyt obcisłych gaci mają się odbywać w grupach jednopłciowych). Nie widzę w tych zajęciach niczego zagrażającego memu dziecku, z którym zresztą rozmawiam (także i o tym, co tam robią i co kto skomentował, jakie się wątpliwości pojawiają etc.), do czego prowadząca także zachęcała (bo niby wielu rodziców nie rozmawia, a przecież takie tematy w szkole to dobry punkt wyjścia do rozmów). Nauczycielka prowadząca te zajęcia nie jest też żadną katechetką ze Stowarzyszenia Od Karmienia im. Lysy Arryn, tylko nauczycielem matematyki, który zrobił dodatkowe uprawnienia do nauczania WDŻ.

      W to, że istnieje jakiś durny podręcznik do tego przedmiotu (a może i więcej podręczników), to nie wątpię - z innych przedmiotów też różnie bywa. Nie wszystkie jednakowoż ww. cytaty potępiłabym w czambuł. Rękę na pulsie staram się trzymać zawsze i uczyć dziecko, że nie wszystko, co wydrukowane, jest prawdą objawioną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka