Dodaj do ulubionych

Zazdrośnicy - na wesoło

27.04.15, 12:16
Sama jestem zazdrośnica ale nigdy mężowi nie robiłam publicznie scen. Nie ta kategoria. Znam jednak kilka wariatek i wariatów. I bywa naprawdę śmiesznie.
Jakiś czas temu organizowałam spotkanie klasowe. Pisałam do kogo mogłam maile, także przez NK. Żona jednego kumpla miała straszliwe pretensje że do jej męża pisuję. Żeby było śmieszniej to też moja koleżanka z innej szkoły. Teraz spotkanie organizuje wspomniany kolega. Nie napisał jednak do żadnej koleżanki - może żona mu zabroniła wink Niedawno spotkała go inna koleżanka w pubie. Przywitała, zagadała i oboje dostali opiernicz od jego żony że za długo rozmawiają big_grin
To tak na świeżo. A Wy spotykacie zazdrośników? A może posiadacie takiego na stanie?
Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 12:38
      Dwa razy miałam z takim okazem do czynienia. Jeden to z last jeszcze nastoletnich i dużo nie pamiętam (oprócz tego, że był obrażony, że nie trzymałam dla niego wianka i cztery razy zdążył skoczyć w bok zanim się zorientowałam).
      Za to drugi... Jak nie odebrałam telefonu potrafił wydzwaniać z częstotliwością 50 sygnałów na minutę i wysyłać tony smysow w stylu "z kim się koorwisz suko", potrafił mi wypomnieć, że jak od niego wychodziłam założyłam majtki na prawa stronę, czyli na pewno jadę na randkę, potrafił mi wmawiać, że mnie gdzieś widział na miecie, no cyrk.
      Teraz to się śmieję z tego, bo to lepsze niż walenie baranków ilekroć przyjdzie mi refleksja na temat tego, czemu ja to znosiłam.
      • jak_matrioszka Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 12:54
        Triis, wytlumacz mi prosze to z majtkami na prawa strone, bo nie kumam...
        • triismegistos Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 14:23
          Bo jak się ubierałam założyłam majtki, zorientowałam się, że na lewą stronę je założyłam, więc zdjęłam i założyłam poprawnie.
          I chyba dwa dni później o te majty wybuchła straszna awantura, że skoro tak skrupulatnie je na prawą stronę przełożyłam to jakiś w tym musiał być big_grin
          • baltycki Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 14:34
            Przy takim bucu zdejmowalas majtki?
            • triismegistos Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 14:39
              Nie pytaj czemu, zaćmienie umysłowe wtedy mialam, całkiem doslownie.
    • default Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 12:52
      Mój mąż jest zazdrośnikiem, obecnie już od dawna "wygaszonym" smile bo raz, że lata nie po temu, a dwa - on wie, że to nieładnie i źle o nim świadczy, więc się hamuje.
      Ale jeszcze nie tak dawno, gdy byłam na wyjeździe służbowym potrafił do mnie dzwonić co godzinę. Dosłownie. Nie to że jakieś pretensje czy podejrzenia, tak sobie niby dzwonił, co słychać i w ogóle milutko. Ale czujnie wink
      Natomiast cyrki to robił w pierwszych latach naszego związku, np. śledził mnie po mieście pożyczonym od kolegi autem (dla niepoznaki). Albo gdy nie mógł się do mnie dodzwonić, bo miałam długo zajęte, to pod pretekstem, że awaria prosił w centrali telefonicznej o odblokowanie numeru - dawniej, w stacjonarnych telefonach można było tak zrobić. I ja, rozmawiając sobie z kimś, nagle byłam rozłączana, a włączała się pani telefonistka, która mówiła, że numer został odblokowany smile
      • kall_inka Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 14:04
        big_grin Dziewczyno, jak ty to wytrzymałaś! Nie miałaś obaw, że "kliniczny wariat"? wink
        • default Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 14:59
          Mnie to wtedy nawet trochę bawiło, zresztą on nigdy nie okazywał mi zazdrości w postaci jakichś awantur, czepiania się, podejrzliwości, te swoje działania śledczo-prewencyjne skrzętnie ukrywał i w oczy się zapierał, że chyba coś mi się wydawało i wcale za mną nie jeździ itd. smile
          A że poniekąd jest wariatem wink to wiem, w końcu 28 lat jesteśmy razem...
      • chartreux Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 14:40
        Mam podobnie ("zazdrośnik wygaszony"), choć staż małżeński wynosi zaledwie 3 lata (znamy się od pięciu). Zazdrosne kolce, choć dawno stępione, pojawiają się niespodziewanie, np. wczoraj - jedziemy przez Kampinos; szukamy małej uliczki; uruchamiam nawigację w samochodzie (kiedy się ją włącza, pokazują się ostatnie wpisy) i wyświetla się "Ołtarzew" (mieszkamy na Żoliborzu - dla osób spoza Wwy - mieszkamy w jednej z dzielnic blisko centrum miasta, Ołtarzew jest ok. 20 kilometrów dalej). Mój mąż (blisko 2m wzrostu i 100 kg wagi) z niepokojem i smutkiem "Muszko, po co jeździłaś do Ołtarzewa? Dlaczego tam byłaś?", na co ja, z gulgoczącym śmiechem.... "Michale, 2 tygodni temu miałam tam przecież rozmowę kwalifikacyjną" smile i bum, bańka zazdrości pękła.
    • drinkit Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 14:09
      Zawsze dziko bawi mnie, kiedy do moich kolegów/koleżanek na wyjazdach/imprezach/delegacjach dzwoni pięć razy dzienni partner/partnerka czy inny mąż i wypytują co robią, z kim, co jedli i jeszcze mówią "kocham cię" z żądaniem by druga osoba, będąca w towarzystwie, koniecznie na to odpowiedziała.
      Pozwalam sobie na wewnętrzne drwiny, bowiem ja też bywam (rzadko, ale bywam) zazdrosna, ale potrafię zdusić tę zazdrość w sobie, ewentualnie w czterech ścianach.
    • rasowa_sowa Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 14:31
      Znałam kiedyś człowieka, który usunął z telefonu żony wszystkie numery mężczyzn. Niestety nie znam kontekstu i nie wiem czy to była akcja czy reakcja smile
      • cosmetic.wipes Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 15:30
        Ja znam kobietę, która usunęła cały telefon męża - wy.ebała go przez okno samochodu na autostradzie big_grin
        Była to reakcja na akcję, z tym, że akcją był służbowy sms od koleżanki z pracy.
        • kandyzowana3x Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 15:59
          sila sie powstrzymuje zeby tego nie robic, bynajmniej nie z zazdrosci
          • misterni Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 01:47
            kandyzowana3x napisała:

            > sila sie powstrzymuje zeby tego nie robic, bynajmniej nie z zazdrosci

            To dokładnie, tak jak ja i też nie z powodu zazdrości. Urlop, świątek czy niedziela, telefon służbowy włączony i wydzwania kilkadziesiąt razy dziennie. I musi odbierać, taka specyfika branży.
      • angazetka Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 21:47
        Dziewczyna mego kolegi z pracy zabroniła mu mieć jakichkolwiek znajomych płci żeńskiej na fejsie wink
    • cauliflowerpl Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 14:35
      O, jako 20latka tez mialam zazdrosnika. Ten dzwonil, jak nie odbieralam to zaczynal dzwonic raz za razem, a potem slal SMSY "blagam, odbierz telefon".
      A ja sie w tym czasie na przyklad... kapalam big_grin

      Nigdy wiecej zazdrosnikow.
      • rosapulchra-0 Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 15:45
        Przypomniało mi się! Jako 20-latka też miałam takiego jednego na podorędziu. Kuźwa, co ja się z nim miałam. Okna mi kamieniami w domu wybijał, bo nie chciałam mu drzwi otworzyć..
    • rosapulchra-0 Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 15:40
      Dla mnie to raczej żenujące niż śmieszne. Mój mąż miał wiele awantur o nic. Bo jego pierwsza żona wyobrażała sobie różne cuda. Pisałam kiedyś o tym, jak jechali autem i on zmieniał pas, więc spojrzał w lusterko, a gdzieś z dala szła młoda dziewczyna w mini, więc zrobiła mu dziką awanturę, że ogląda się za dzi.. mi, gdy z nią jedzie samochodem. Innym razem robili zakupy i on płacił, więc gdy sprzedawczyni oddała mu resztę, to się uśmiechnęła, on również i powiedział "dziękuję", cyrk jaki jego była żona odstawiła wtedy w tym sklepie nadawał się bardziej na thriller niż komedię.

      Jakoś sama nie okazywałam zazdrości wobec męża, bo i specjalnie powodu nie dawał i on również niespecjalnie był zazdrosny. Do czasu. Powód żaden, a szału dostał takiego, że mnie przeraził po prostu.
      • chipsi Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 10:05
        Tym lusterkiem to mi przypomniałaś koleżankę. Z okna jej pokoju było widać drzwi wejściowe do domu. jej facet wyjrzał przez okno by zobaczyć kto dzwoni a że dzwoniła koleżanka jej brata to zrobiła awanturę że obce baby ogląda. Skończyło się zerwaniem i traumą mojej koleżanki że faceci to świnie.
        Kolega dostał kiedyś od swojej (teraz już zony) po twarzy przy rodzinie bo oglądał reklamę tamponów a tam baba w samych majtach łaziła.
        • rosapulchra-0 Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 13:47
          Przypomniała mi się jeszcze jedna panna. Jej chłopak był świadkiem na naszym ślubie. I ona po ślubie postawiła mu warunek: albo ja albo ona (czyli ja big_grin).
          Znajomość się skończyła, ich również.
    • bei Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 16:36
      Mój eks dał kiedyś popis- szliśmy na plażę (mala miejscowość turystyczna)
      Ubrałam spodniczkę i bluzkę- zdaniem eksa spodnica była zbyt krotka, bo jakiś chłopak obejrzał się.
      na plazy lezal obrażony, gdy przyszło do powrotu okazało się, ze zgninęła spodnica i bluzka.
      bylam pewna, ze schowal lub zakopal.
      Wracałam do hotelu w kostiumie i ręczniku, wtedy to więcej osob dziwnie patrzyło.
      innym razem wydawalo się mu, ze mężczyzna, który wchodzil za mną w przychodni za bardzo patrzyl mi na siedzenie (bylam w normalnych jeansach)
      Złapał go pod ramię i popędzil z nim po schodach do góry z uwagą "-szybko, szybko wchodzimy, nie patrzymy."
      • peonka Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 16:46
        Boże.. Na miejscu tego gościa złapanego pod ramię dostałabym zawału serca, że coś się dzieje, jakiś atak czy coś, albo dałabym Twojemu eksowi w dziób smile
      • gorgolka Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 19:28
        > Złapał go pod ramię i popędzil z nim po schodach do góry z uwagą "-szybko, szy
        > bko wchodzimy, nie patrzymy."

        no zaplułam wszystko wokół jak sobie tą sytuację wyobraziłam,
        jak ze starej dobrej polskiej komedii smile)))
      • marychna31 Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 20:32
        > Złapał go pod ramię i popędzil z nim po schodach do góry z uwagą "-szybko, szy
        > bko wchodzimy, nie patrzymy."
        muszę przyznać, że to naprawdę wesoła historia. Siedzę i śmieję się od jakichś 10 minwink
      • misterni Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 01:53
        bei napisała:

        , Złapał go pod ramię i popędzil z nim po schodach do góry z uwagą "-szybko, szybko wchodzimy, nie patrzymy."

        big_grin big_grin big_grin
        Polubiłam gościa big_grin
        >
        >
        >
        >
        • goodnightmoon Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 11:12
          > bei napisała:
          > , Złapał go pod ramię i popędzil z nim po schodach do góry z uwagą "-szybko, szybko wchodzimy, nie patrzymy."

          > misterni napisała:
          > big_grin big_grin big_grin
          > Polubiłam gościa big_grin

          Misterni, mozesz sie za niego brac, dla Bei jest juz exem tongue_out
          • misterni Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 13:13
            Aż tak to nie big_grin
      • goodnightmoon Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 11:10
        bei napisała:

        > Złapał go pod ramię i popędzil z nim po schodach do góry z uwagą "-szybko, szybko wchodzimy, nie patrzymy."

        big_grin big_grin big_grin
        Dostalabym zawalu chyba (na miejscu faceta) ...
    • redheadfreaq Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 20:10
      Byłam kiedyś z takim pacjentem, który zabronił mi spotkać się z eksem (z którym rozstałam się bardzo pokojowo i utrzymywałam koleżeński kontakt) z okazji jego urodzin, oraz który był dziko zazdrosny o fakt, że czekałam po koncercie na muzyków pewnego zespołu (ukochanego przeze mnie od nastolęctwa), żeby dostać autografy i wokalista, widząc moje przeogromne poruszenie pogłaskał mnie po policzku. ŁAŁ, zdrada milion. Ponadto, jak się okazało, grzebał mi w komórce, aby mnie "przyłapać".
    • klamkas Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 20:39
      Na wesoło póki nie tkwisz w związku z takim. Ja na szczęście w porę otrzeźwiałam, ale co przeżyłam to moje. Ale eks był zazdrosny patologicznie, o wszystko - obcych ludzi, którzy na mnie spojrzeli, znajomych, przyjaciółkę, rodzinę, jego rodzinę (bo np. w trakcie niedzielnego obiadu za dużo uwagi poświęciłam rozmowie z jego rodzicami, a jego ignorowałam), to, że lubię swoje studia i planuję je kontynuować, bo powinnam planować budowanie mu ołtarza i naszej rodzinnej świątyni. Zerwanie zaręczyn uważam za najlepszą decyzję w moim życiu.
      • cauliflowerpl Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 21:04
        ...że zdałaś na prawo jazdy, że pozdawałaś egzaminy w pierwszej sesji i jednak - a to peszek - nie wyrzucą Cię ze studiów, że ze szkoły wracasz z chłopakami (dziewczyn w klasie nie było) itd...
        A najchętniej to by w buszu dom postawił i tam byśmy sobie żyli we dwójkę, kompletnie odizolowani od ludzi, bo jeszcze, nie daj buk, ktoś by na mnie popatrzył...
        Tyle, że nie robił awantur, tylko płakał i rozpaczał z tej zazdrości, bo on taki biedny i tak kofffa...

        Japierdziu, młoda byłam to i głupia, że parę miesięcy to znosiłam.
        • klamkas Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 21:13
          Ooo, dokładnie, szczególnie ten dom w buszu! wink

          U nas też bez awantur, ale były fochy i obrażanki. No i ja głupsza - dopiero po 3 latach zobaczyłam jak mnie to niszczy.
          • cauliflowerpl Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 21:28
            Ja w sumie dwa lata, ale zaczęło mu odwalać po paru miesiącach, a ostatnie pół roku musiałam go znosić tylko w weekendy bo - a to peszek - jednak poszłam na te przebrzydłe studia w innym mieście big_grin

            A! Jak go rzuciłam, to zadzwonił do mnie i oświadczył "właśnie podciąłem sobie żyły i jak ty teraz spojrzysz w oczy moim kolegom?"
            Po czym... przybiegł w podskokach jak zgodziłam się z nim spotkać. Braku krwi broczącej z nadgarstków litościwie nie skomentowałam.
            Aczkolwiek zaraz musiał zmykać, bo "się nałykał tabletek". I tej wersji, jako ostatecznej, trzymał się dnia następnego, gdy to próbował mi wmówić, że wcale nie chciałam z nim zerwać, jestem po prostu przemęczona sesją big_grin big_grin

            O rety, z perspektywy czasu niezła komedia.
            • klamkas Re: Zazdrośnicy - na wesoło 27.04.15, 21:43
              A nie, to u nas był tylko foch (a potem faza błagań i "ja się poprawię, pójdę na terapię jak chcesz". Co ciekawe - gwoździem do trumny naszego związku była moja przedświąteczna wizyta u jego rodziców, chciałam przed wyjazdem złożyć im życzenia i wręczyć własnoręcznie robione migdałowe ciasteczka, bo "dla nich mam więcej czasu i więcej pomysłów i inicjatywy" niż dla niego... Nie wytrzymałam, rzuciłam go w windzie ;p.

              Zazdroszczę dystansu, dla mnie nawet po prawie 20 latach nie ma w tym nic komediowego, nadal pluję sobie w brodę i żal mi 3 lat (no, 2,5 bo pierwsze 6 miesięcy było super) sad.
              • cauliflowerpl Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 07:00
                Moja Mama mówi, że nie ma co żałować, jakoś trzeba było się dowiedzieć, czego u kolejnych facetów unikać jak ognia. Czasu trochę szkoda, ale faktycznie, na własnych błędach - najskuteczniej. Od zazdrośników usiekałam potem jak od morowej zarazy smile
            • goodnightmoon Cauliflowerpl ... 28.04.15, 11:20
              Ciesz sie, ze tylko takie cyrki odstawial.

              Facet mojej znajomej bardzo rozpaczal po zerwaniu i chcial ja odzyskac. Postanowil zlozyc jej niespodziewana wizyte. Niespodzianka polegala na tym, ze wszedl do mieszkania podczas jej nieobecnosci i ukryl sie w szafie, z ktorej wyskoczyl, kiedy kolezanka wrocila do domu w okolicach 23:00 ... Co dziewczyna przezyla, to chyba potraficie sobie wyobrazic sad
              • cauliflowerpl Re: Cauliflowerpl ... 28.04.15, 11:33
                No przeciez zatluklabym durnia na miejscu.
        • chipsi Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 10:14
          Takich co im szkoła przeszkadzała u kobiety to spotkałam kilku. Z jednym byłam zaręczona i wtedy się okazało że jego matka nie rozumie dlaczego nadal chodzę do szkoły, powinnam ją rzucić, przecież za mąż wychodzę. Nawet dzwoniła do moich rodziców by mi szkołę z głowy wybili. On nie zareagował ale gdy pewnego dnia wpadłam na pomysł by pouczyć się z koleżanką do egzaminu i wpadłam do niego po książki, jego matka z zięciem wywalili mi wszystkie rzeczy na klatkę schodową i nakrzyczeli że chłopakowi życie marnuję. Narzeczonego w domu nie było ale i więcej się nie zjawił, nie wiem co mu matka nagadała. Ja też więcej go nie odwiedziłam. Wiem tylko że zaczął pić. Dziwne zerwanie zaręczyn, prawda?
    • jola-kotka Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 01:08
      Mój mąż jest zazdrosny ale bez jakiś dziwnych akcji, jest raczej z tych dzwoniących typu co robisz z kim", itd.
      Potrafi strzelić facha o jakiś tam za bliski według niego kontakt z jakimś facetem, ale on nie umie być zły dłużej niż 15 min, także to taki niegroźny zazdrośnik. A poniewaz ja jestem totalnie zafiksowana na punkcie swojego meza to i jakis powazniejszych sytuacji unikam, ktore moglyby mu sprawic przykrosc lub dawały mu konkretny powód do zazdrości.
    • misterni Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 02:21
      Pamiętam taką imprezę, na którą zaprosiliśmy z eks mężem mojego byłego chłopaka (którego znałam zresztą od dziecka, nasi rodzice się przyjaźnili), wraz z jego żoną. Żona odmówiła, zasłaniając się opieką nad dziećmi (chociaż jej teściowa zdeklarowała, że dziećmi się zajmie), ale mężowi pozwoliła na pójście. Pojawiła się w trakcie imprezy i wyprowadziła męża kopniakami na zewnątrz, pozostawiając zebranych z opadem szczeny. wink. Nigdy tego nie zapomnę wink. Z nieszczęsnym od tego czasu nie mam kontaktu - jeszcze życie mi miłe, chociaż ze względów sentymentalnych, żal mi człowieka.
      Mój obecny mąż miał kilka spektakularnych akcji, ale nie będę opisywać, bo bardzo się stara i od kilku lat jest spokój smile

      --
      Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
      Misterni
      • misterni Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 02:25
        Żeby nie było, też bywam zazdrosna, staram się tego nie okazywać, ale i małżonek nie daje mi powodów do reakcji, ot takie niezależne od niego sytuacje, nad którymi panuje.
    • zonaczolgisty Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 03:58
      Moja kuzynka chciala zatrzymac samochod i ochrzanic tirowke ze smie machac na jej meza smile
      Ledwo jej wytlumaczyl ze taka burds moze sie zle skonczyc.
    • default Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 07:52
      W naszej rodzinie (dalszej) jest kobieta niesamowicie zazdrosna, z tym że chyba nie o wszystkie kobiety świata, ale konkretnie ma świra dot. mojej córki. Kobieta ta wyszła za mąż za naszego kuzyna (cioteczno-ciotecznego brata mojej córki). I zanim jeszcze w ogóle moją córkę poznała, zapałała do niej szczerą nienawiścią. Podobno któraś z ciotek powiedziała do niej "Ależ ty do naszej Kasi jesteś podobna", co ją nie wiedzieć czemu rozjuszyło i mojej Kasi już nie chciała znać.
      Moja córka i ów kuzyn (prawie rówieśnicy) od dziecka się bardzo lubili, w nastolęctwie mieli nawet niewielki epizod "zauroczeniowy" wink, potem pozostawali w przyjaźni i często się kontaktowali. Od czasu ożenku kuzyna, przyjaźń ta została skazana na wymarcie, bo żona dostaje furii na samą myśl o tym, żeby mąż spotkał się z kuzynką. Rok temu na jakimś zjeździe rodzinnym byłyśmy i my, i kuzyn z żoną. Moja córka normalnie się z nimi przywitała, także z harpią, ale harpia tylko zacisnęła usta, odwróciła się i odmaszerowała bez słowa.
      Córka i kuzyn zaczęli rozmawiać, ale długo nie pogadali, bo wpadła żona - ubrana, wyszykowana do wyjścia, ciągnąc dzieci za sobą i wydała rozkaz natychamiastowego wymarszu... I tyle było kuzyna z żoną na rodzinnym zjeździe ...
      • landora Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 08:28
        Psychiczna baba surprised
        W ogóle te wasze historie są zupełnie kosmiczne.
      • chipsi Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 10:21
        Tak mi przyszło do głowy - a może ten kuzyn jakiś bajek naopowiadał swojej babie. To jej oczywiście nie usprawiedliwia ale znam sytuacje gdzie się okazało że facet opowiedział żonie o burzliwym romansie, który nigdy miejsca nie miał oczywiście. Chyba chciał jej pokazać jaki z niego ogier a jedynie wzbudził niechęć do niedoszłej "kochanki".
        • chipsi Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 10:24
          Albo ktoś nagadał też zonie. Moja teściowa na przykład długo próbowała zeswatać mojego męża z ich sąsiadką. To co ona o tej dziewczynie mówiła naprawdę mnie denerwowało i okropnie dziewuchę znielubiłam. Za nic. Co prawda akcji nie robiłam ale dużo czasu minęło zanim się do nie przekonałam (często spotykamy się na rodzinnych imprezach).
        • default Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 10:58
          Bardzo wątpię, znam chłopaka od urodzenia, to bardzo spokojny i powściągliwy człowiek, nie klepie byle czego. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to że to ona wyciągnęła zbyt daleko idące wnioski z faktu, że rzeczywiście pośród licznej grupy kuzynów w podobnym wieku w naszej rodzinie, moja córka i on byli w najbliższej przyjaźni. A o tym mogła się dowiedzieć z różnych rodzinnych opowieści. Tak czy owak - przesadza i to grubo.
          Przykre to, moja córka jest jedynaczką i w kuzynie widziała trochę takiego starszego brata... No i teraz już go nie ma sad
    • jagienka75 Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 08:22
      znam takie 2 przypadki, ale ja nie widzę w tym nic zabawnego ani śmiesznego i serdecznie współczuję tym kobietom, przez co muszą przechodzić. ja bym nie wytrzymała z takimi wariatami.
      posiadanie zazdrośnika/zazdrośnicy w domu można przyrównać do życia na krótkiej smyczy.
    • lafiorka2 Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 08:46
      oj znam kilku.Mój sam zdrowo zazdrosny smile

      Jak na spotkaniu klasowym facet ojej koleżanki zadzwonił do niej 15 razy w ciągu 3h to nie wierzyłam .
      jedengo znam co by , dzisiaj juz ex zonę najchętniej w złotej klatce umieścił.
    • jdylag75 Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 11:51
      Na szczęście w otoczeniu nie mam zazdrośników. Mój mąż jest zrównoważony , no może poza sytuacjami, gdy raz na 2 lata spotkam się niezobowiązująco z moim byłym, małżonek ma wtedy gwałtowny przypływ uczuć do mnie, mimo, że na co dzień na temperaturę owych nie narzekam. Nawet żałuje, że tak rzadko mam okazję spotykać się z byłym.
      Natomiast sama kiedyś stałam się mimowolną ofiarą cudzej zazdrości. Kolega, taki sobie, jakich wielu podczas studiów, żadna wielka znajomość, facet - osobowość i uroda nienachalne, zerwał ze mną kontakty, zakazał pisać do siebie jakiekolwiek wiadomości gdyż on się ożenił 3 dni wcześniej i już nie może się kontaktować z koleżankami smile ma zakaz. Pożegnałam go bez żalu i do dziś mi go nie brakuje.

    • agaja5b Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 12:49
      Nie, na szczęście jakoś nigdy z takim typem nie byłam w dłuższym związku i raczej nie wytrzymałabym długo bo swą wolność zawsze mocno ceniłam. Owszem, bywali różni, różne mieli jazdy, jeden nawet chciał się ciąć, (ale to była epizodyczna znajomość) jednak z ulgą muszę stwierdzić, że na kompletnego wariata nie trafiłamsmile Sama też nie jestem typem zazdrosnicy, uważam że ewentualnej zdradzie nie da się zapobiec, a jeśli już to szybciej w zaciszu domowego ogniska niż publicznie.
      • agaja5b Re: Zazdrośnicy - na wesoło 28.04.15, 13:07
        A propos... przypomniała mi sie moja znajoma z czasów studenckich, powiedzmy że Jola się nazywała. Pozyczyłam kiedyś jednorazowo żelazko od chłopaków którzy mieszkali z jej chłopakiem w pokoju. Wszyscy oni byli naszymi wspólnymi znajomymi. Spotykam tę Jolę na korytarzu i widzę ze ta się na mnie jakos boczy. Po jakimś czasie poszłam odnieść to zelazko a na korytarzu zostałam lojalnie uprzedzona przez jedną dziewczynę, żebym w żadnym wypadku nie zostawała z Joli chłopakiem w pokoju sam na sam bo w razie przyłapania nas Jola mi oczy wydrapie. Naprawdę zaliczylam opad szczeny wtedy, bo mnie sie on nawet nie podobał, no nic do typa nie miałam, kompletnie nie moja bajka. Widać Jola poczuła sie mocno zagrozona. Faktem jest, ze wykorzystywała tego gościa jak sie dało, miała pretensje o wszystko, nawet o to że któraś na niego spojrzała. Po jakims czasie sama go zdradziła, o czym dowiedział sie od znajomych, którzy juz ze dwa miesiące widzieli Jole prowadzającą się za rączkę z innym.
        • misterni O przypomniało mi się coś ;) 28.04.15, 13:40
          W liceum miałam przyjaciółkę i przyjaciela. Przyjacielowi bardzo podobała się przyjaciółka, ale nie za bardzo potrafił zwrócić na siebie jej uwagi. Postanowiłam im trochę pomóc, jemu podpowiedziałam co ma robić, jej co jakiś czas szepnęłam na ucho życzliwą uwagę i koniec końców ich zeswatałam wink
          No i od tego momentu zauważyłam, że przyjaciółka się coś na mnie boczy. Więc zapytałam o co chodzi i się dowiedziałam, że o to, że ja nadal się przyjaźnię z jej chłopakiem, a powinnam się teraz trzymać od niego jak najdalej, bo ona przecież z nim jest! Próbowałam jej wyjaśnić, że to po prostu przyjaźń, beż żadnych podtekstów, że jest mi przykro z powodu jej obaw, bo ja jestem lojalna i nigdy nie zrobiłabym niczego przeciwko niej, no ale nic to nie dało. Przestała się do mnie odzywać do końca liceum (czyli około 2 lata).
          wink
    • bywalec.hoteli Re: Zazdrośnicy - na wesoło 01.11.16, 00:29
      smile
    • mynia_pynia Re: Zazdrośnicy - na wesoło 01.11.16, 01:19
      Uczucie raczej mi opce, mąż potrafi nie zadzwonić i 3-dni jak sobie gdzieś wyjadę, ale ja przyzwoita jestem i dzwonie po dotarciu oraz raz dziennie. W drugą stronę jest tak samo, ale tego musiałam się nauczyć, bo byłam niespokojna czy dotarł na miejsce a i mąż się nauczył że zadzwonić do żony wypada. Dzwonimy do siebie w ważnych sprawach, np dzisiaj ja raz, że wypadek jest na trasie do domu i korki. Obecnie nie odebrałabym telefonu gdyby mi facet wydzwaniał z pierdołami - wszystkiego można się nauczyć, a jak nie to tam są drzwi.
      • mynia_pynia Re: Zazdrośnicy - na wesoło 01.11.16, 01:21
        Obce
    • vi_san Re: Zazdrośnicy - na wesoło 01.11.16, 18:23
      Jeden mój ówczesny zrobił mi dziką scenę za to, że poszłam na spotkanie z Janem Englertem. W księgarni, żeby nie było! Spotkanie było organizowane w celach promocyjnych, tzw. otwarte [czyli podejść mógł każdy obecny klient księgarni] a ja tam byłam wydelegowana służbowo... No, owszem, Englert ZAWSZE i OD ZAWSZE był jest i zapewne będzie nader atrakcyjnym mężczyzną, ale... Po tej awanturze ówczesny zaczął właśnie być eksem. big_grin
      Inny zaś ówczesny przeszedł do kategorii eks w sytuacji, gdy spotkałam moją koleżankę z podstawówki, nie widziałyśmy się lata więc i usiadłyśmy na kawę. Nie, nie byłam umówiona z nim ani z nikim innym. Ale zadzwonił, więc usłyszał gdzie i z kim jestem. Obraziła się, po czym... Przyjechał do tej kawiarni i zrobił mi klasyczną scenę... Wyjaśniłam, że właśnie przeszedł do kategorii "upierdliwy były" i tyle.
      Nie lubię i nie toleruję zazdrośników. Owszem, odrobina zazdrości jest fajna, ale odrobina i traktowana racjonalnie.
    • anorektycznazdzira Re: Zazdrośnicy - na wesoło 01.11.16, 18:47
      Ze dwa czy trzy razy jakaś osoba będąca dalekim znajomym odegrała cyrk w mojej obecności względem swojego partnera/partnerki. Coś w stylu "z tą szmatą gadał, wychodzę!!!!".
      Mój mąż jest zazdrosny ale perfekcyjnie nad tym panuje, bo mi się wydaje, że nie jest. Ja mam tę samą taktykę i było zabawnie, jak raz jakaś baba do niego wydzwaniała w sprawie swego własnego chłopa a kumpla dla mojego męża. Tamten był pijaczkiem i ona dostawała nerwicy, szukała winnegowink No i słuchałam tak od mojego męża kolejnych relacji, byłam świadkiem jak odbierał telefony, czytałam pokazywane mi SMSy i kręciliśmy razem głową, że wariatka. Ale to trwało i dziewczyna nie mogła wyluzować. Któregoś razu zadzwoniła czy napisała jakoś późno wieczorem, typu 22:30. Na co ja dostałam piany i oświadczyłam mężowi, żeby mi następnym razem dał telefon, bo ja tej pani w szczegółach wytłumaczę, dlaczego nie życzę sobie wydzwaniania do mojego męża przez jakieś obce baby po nocy. A mój mąż na to "zazdrosna jesteś???"
      Mąż miał dobry humor przez 2 dni big_grin
    • eulalia_bardzo_przecietna Re: Zazdrośnicy - na wesoło 01.11.16, 20:20
      Mój były:
      - zobaczył na moich plecach ślad od zapięcia stanika, taki normalny odcisk jaki ma się po kilku godzinach noszenia-zrobił awanturę z wrzaskami i trzaskaniem drzwiami, drąc się "Kto cię tak podrapał?!"
      - rozwalił szybę w drzwiach pięścią, bo na jego urodzinach przez kilkanascie minut rozmawiałam z jakimś chłopakiem (on w tym czasie gadał z kim chciał, tam było z 50 osób)
      - po kilku latach wygarnął mi, że w czasie kiedy jeszcze udzielałam korepetycji za długo stałam przed lustrem i szykowałam się do wyjścia idąc do uczniów
      - byłam z kolezanką nad morzem, byłyśmy na piwie na deptaku, zadzwonił, a że mnie nie było przy stoliku, telefon odebrała moja kolezanka (którą on doskonale znał) - awantura po powrocie, że ona mnie kryła, kiedy ja z pewnością byłam z innym
      - kilka razy w tygodniu śniło mu się że go zdradzam
      - co 2 dni pytał mnie, czy na pewno nigdy go nie zdradziłam
      - jechaliśmy autobusem na uczelnię i chłopak, którego znałam tylko z widzenia (nie zamieniłam z nim słowa w życiu, nie znałam nawet imienia) powiedział mi "czesć" - awantura, co to za jeden i dlaczego mnie zaczepia w autobusie (nie podszedł nawet do mnie, skinał głową z drugiego końca autobusu)
      - jakiś pijany facet w pociągu powiedział, że mam fajne kolczyki czy coś takiego - awantura i prawie rękoczyny, autentycznie chciał być pijanego faceta za coś takiego
      - cały czas mnie googlował, wygooglował wszystkich moich znajomych, byłego chłopaka itd

      Dlaczego ja to znosiłam przez 8 lat?? Chyba byłam młoda i głupia.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka