Taka sytuacja:
Prośba w rodzinie i fachową pomoc. Fachowcem jest brat i to on jest proszony przez rodzoną siostrę- o wykonanie konkretnej pracy, powiedzmy, instalacyjnej w jej domu. Chodzi o to, że siostra wykańcza dom i liczy się każdy grosz, a brat zrobi za darmo i dobrze, w przeciwieństwie do obcych ludzi. Nie będzie pracował w pojedynkę, pomoże mu mąż tej siostry (szwagier, rzecz jasna).
Owa siostra mieszka kilkaset km od tego brata. Brat jedzie tam 2-3 razy, bo najpierw pomierzyć i doradzić, potem zrobić, potem coś dokończyć i wyregulować. Rzecz jasna, wyjazd kosztuje: kilka stów na paliwo za każdym razem (suma będzie, np. w okolicach 1000 PLN) plus fakt, że facet pracuje więc na remont u siostry zużywa swój urlop.
Dla tej siostry i dla tego brata jest oczywiste, że brat wykonuje pracę za "dziękuję" i temat kosztów w ogóle nie istnieje.
Tenże brat głodem nie przymiera i z powodu wyjazdów do siostry na pewno nie będzie zalegał z rachunkami za prąd

. Nie jest też krezusem, mieszka w bloku i ma własne dzieci i remonty do przeprowadzenia.
Więc kto ma wątpliwości? Oczywiście żona brata.
I co?
Siostra trochę przesadziła, bo powinna się zainteresować, ile jej oszczędzanie na fachowcach kosztuje pozostałych członków rodziny? To przecież brat i siostra, wiec wyjazd i tak można zakwalifikowac jako wizyta brata u siostry i nei ma o czym mówić?