Macie jakieś książki, na które trafiłyście czy też zabrałyście się za nie dużo później, niż kiedy były popularne i czytane? Nie chodzi mi o klasykę, bo ta zawsze jest "później"

ale o książki raczej z drugiej połowy XX wieku.
Właśnie czytam "Znaczy kapitan" i okazuje się, że wszyscy z mojego otoczenia znają tę książkę, tylko nie ja

A ona jest świetna! Czyta się cudownie, płaczę przy niej ze śmiechu, mam ochotę się zamustrować! Nie wiem, jak to się stało, że do tej pory nie wpadła w moje ręce.