Dodaj do ulubionych

dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche :O

    • tatrofanka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 21:45
      U nas celebrowano.
      Dzieciaki dostały kielbaske z grilla i frytki.
      Rodzice smazyli i grilliwali.
      Frytownice posiada szkoła.

      Luz byl. A jakze
      Skoro swietuje się Dzien Nauczyciela to miło ze i Dzień Dziecka równie z
    • szamanta Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 21:55
      A moja corka podstawówkowa dzisiaj poleciała do odpowiedzi z historii , będąc pewna ze lekcja zostanie przeprowadzona na luzie, ale gdzie tam , do odpytki poleciały 3 osoby jak co lekcja bez wyjątku. Na matmie do tablicy tez lecieli ławkami. Po 3 lekcjach były przygotowane jakieś szkolne rozrywki ,ale jak widać kilku nauczycieli bardzo profesjonalnie podeszlo do prowadzenia zajec, bez żadnych taryf ulgowych
      • bei Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 22:00
        U nas przełożono świętowanie na środę- będą zajęcia ze strazakami, to oni organizują DD.
        Zajęcia sportowe konczą się poczęstunkiem, w tym dniu nie ma normalnych lekcji.
        A dzisiaj dzieci dostały batoniki od wychowawców i zyczenia od wszystkich nauczycieli.
    • beata985 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 22:02
      nie zapomnijcie o pani w Dniu Nauczyciela oraz na zakończenie szkoły..uncertain
      u nas nawet w gimnazjum lekcji nie było-nastolatki miały bieg na orientację w terenie, z nagrodami za najlepiej wykonane zadania, najlepiej prezentującą się klasę i poza tym dla wszystkich batonik z okazji DD. Do domu wróciły w południe przy czym były jeszcze indywidualnie na lodach a normalnie siedzą do 14.
      • chloe30 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 22:31
        No to samo miałam napisać. Pamiętać zeby w dniu nauczyciela zlamanego kwiatka nie dać, na koniec roku rownież.
        • demodee No ale właściwie 01.06.15, 22:44
          czy 1 czerwca został w kalendarzu zaplanowany jako dzień bez lekcji? Bo przecież liczba lekcji do przeprowadzenia z np. polskiego jest konkretna i nauczyciel jest z tej liczby rozliczany. Jeśli w kalendarzu zostało zaplanowane, że nie będzie lekcji, to dyrekcja powinna zorganizować dla całej szkoły jakiś piknik, zawody sportowe itp.

          Dyrekcja najwyraźniej odpuściła sobie zorganizowanie Dnia Dziecka zrzucając ciężar na nauczycieli i rodziców. Nauczyciel może niewiele w takiej sytuacji. Może wyjść z uczniami poza teren szkoły, jeśli znajdzie opiekunów, z którymi mu się dobrze współpracuje. Trzeba też mieć pomysł jakiś dokąd pójść. Cukiernia po przeciwnej stronie ulicy, to żaden pomysł. To już lepiej zostać w szkole i przeprowadzić lekcje polskiego na luźne tematy, jakieś zabawy słowne, gry itp.

          A czy przypadkiem klasa nie narozrabiała ostatnio i takie nie/obchodzenie Dnia Dziecka nie było karą dla uczniów?

    • mikams75 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 22:48
      nie pojmuje calej tej akcji!
      nauczycielka nie zgodzila sie na wyjscie na lody, nocoz ma do tego prawo. A rodzice urzadzali cyrk i dostarczali lody w co najmniej dziwny sposob. Jak rodzice tacy sprytni i chetni do organizacj, tomoglipo szkole rozganizowac wyjscie na lody. Czy te duze dzieci naprawde musialy jesc lody w trakcie przerwy miedzy lekcjami?
      Jezdzenia pod szkole i sprawdzania co z lodami tez nie pojmuje. Ani zabierania dziecka, ktore samo zapewne mialo ubaw w tej sytuacji i jak juz im te lody mamuski dostarczaly, to by samo chetnie zjadlo w towarzystwie kolegow.
      • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 22:53
        mikams75 napisała:

        > nie pojmuje calej tej akcji!
        > nauczycielka nie zgodzila sie na wyjscie na lody, nocoz ma do tego prawo.

        Dlaczego tak uważasz? Ma prawo bo? Nie bo nie? Jest okazja - dzien dziecka, sa pieniadze i sa chętni w pomocy rodzice, a ona ma prawo sie ńie zgodzić, bo koniecznie w dzien dziecka trzeba oddzielać końcówki od tematów?

        A rod
        > zice urzadzali cyrk i dostarczali lody w co najmniej dziwny sposob. Jak rodzice
        > tacy sprytni i chetni do organizacj, tomoglipo szkole rozganizowac wyjscie na
        > lody. Czy te duze dzieci naprawde musialy jesc lody w trakcie przerwy miedzy le
        > kcjami?
        > Jezdzenia pod szkole i sprawdzania co z lodami tez nie pojmuje. Ani zabierania
        > dziecka, ktore samo zapewne mialo ubaw w tej sytuacji i jak juz im te lody mamu
        > ski dostarczaly, to by samo chetnie zjadlo w towarzystwie kolegow.
        • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 22:54
          Co zatem mieli zrobic rodzice, skoro dzieci do skarmienia lodami zostały im postawione pod płotem z zakazam przejścia na druga stronę
          • andaba Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 23:02
            No bo po co sie z tymi lodami wyrywały.
            Tyle zdziałały, ze dzieciom koło tyłka zrobiły. Nie popieram mszczenia sie na dzieciach, ale podkładania im świni tez nie popieram.


            I ciekawa jestem, jaka minę miał syn, jak go zabrałaś z ubawu.
            Mój by się chyba mnie wyrzekł, jakbym mu taki numer wycięła, tzn przyjechała po niego do szkoły, strzeliła focha, że nie poszli na lody i zabrała w trakcie zajęć.
            • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 23:07
              Gwoli ścisłości, przyjechałam po młodsze, starszego zabrałam przy okazji widząc, co sie dzieje. Mlody był przeszczesliwy i dzieci mu zazdrościły big_grin
              • andaba Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 23:10
                Biedactwo.

                Jak klasa jest taka niezgrana, to nic dziwnego, że pani nie ma ochoty nic organizować.
                • misterni Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 01:31
                  Aha, wszystkiemu winne dzieci, pani jest super.
                • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 08:20
                  Skad wniosek, ze klasa niezgrana?
            • misterni Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 01:29
              andaba napisała:

              , Mój by się chyba mnie wyrzekł, jakbym mu taki numer wycięła, tzn przyjechała po
              niego do szkoły, strzeliła focha, że nie poszli na lody i zabrała w trakcie zajęć.


              Syn Moofy jest normalny
              • rosapulchra-0 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:32
                misterni napisała:

                > andaba napisała:
                >
                > , Mój by się chyba mnie wyrzekł, jakbym mu taki numer wycięła, tzn pr
                > zyjechała po
                > niego do szkoły, strzeliła focha, że nie poszli na lody i zabrała w trakcie zaj
                > ęć.

                >
                > Syn Moofy jest normalny
                >
                >
                Pięknie napisane! big_grin
            • rosapulchra-0 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:31
              andaba, ty chyba jakaś tępa jesteś. Jaki cyrk? Cyrk zrobiła pani. Najpierw się zgodziła, że jeśli będzie pogoda, to dzieciaki wyjdą na lody, a tuż przed płotem zatrzymała klasę i dalej nichuchu! To co te matki miały zrobić? W końcu były umówione z nauczycielką! Pewnie pani chciała, żeby dzieci popatrzyły sobie na lody przez siatkę i ewentualnie tę siatkę polizały.. uncertain
          • mikams75 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 23:11
            sprawe mozna bylo zalatwic w mniej obciachowy sposob i uzgodnic to wczesniej.
            Albo przyniec karton lodow z marketu i rozdac dzieciom po ludzku albo nauczycielka mogla wyjasnic im, ze na lody nie ida. Kwestia 3 minut, zeby klasa sie skrzyknela na lody po lekcjach.
            A rodzice dali sie podpuscic bo biedne maluszki stoja pod plotem i jecza o lody uncertain
            • misterni Po lekcjach - srekcjach 02.06.15, 01:34
              Po lekcjach to każdy ma swoje zajęcia. DD jest w kalendarzu szkolnym i podczas ich trwania powinny być zorganizowane atrakcje.
              • kolteta Re: Po lekcjach - srekcjach 03.06.15, 10:11
                Teraz już zupełnie nie rozumiem.Każdy ma inne zajęcia, OK, ale jaki problem, żeby dzieci 15 minut po lekcjach spędziły razem na lodach? Masz pretensje do pania a sama zachwoujesz się jak ona.
                • rosapulchra-0 Re: Po lekcjach - srekcjach 03.06.15, 13:11
                  Masz dzieci szkolne?
                • misterni Re: Po lekcjach - srekcjach 03.06.15, 14:25
                  Taki problem, że moje dziecko po lekcjach prawie codziennie ma jakieś zajęcia dodatkowe i tak ma większość znanych mi dzieci. W poniedziałki np ma zajęcia z angielskiego i basen. Wszystko o konkretnym czasie, nie do przesunięcia. I choć był dzień dziecka, moja córka nie chciała z dodatkowych zajęć rezygnować. Całe szczęście nikt z nauczycieli w naszej szkole nie wpadł na tak durny pomysł, żeby w dd, który jest wliczony w kalendarz szkolnych imprez, robić normalne lekcje, a po ich zakończeniu dopiero realizować program rozrywkowy.
                • iwles Re: Po lekcjach - srekcjach 03.06.15, 14:29

                  no własnie, zgadzam się z Misterni, po lekcjach dużo dzieci ma inne zajęcia dodatkowe.
        • mikams75 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 23:05
          Nauczycielka ostatecznie decyduje, co bedzie robic jej klasa w trakcie lekcji, pod jej opieka. Jaki powod miala - nie mam pojecia. Najwyrazniej komunikacja zaszwankowala.
          Ale to rodzice urzadzili cyrk z malpami i lodami.
          • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 23:08
            Rodzice? Pod płotem stała i pani, jako treser dzikich malp
            • mikams75 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 23:12
              rodzice donosili robiac z dzieci malpy.
            • krecik Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:13
              > Rodzice? Pod płotem stała i pani, jako treser dzikich malp

              Moofka, ty chyba nie czaisz bazy, uniesiona swietym oburzeniem. W szkole nauczyciel jest autorytetem i to on ma moc decyzyjna, nie rodzice. Ja widze, po tym watku, ze ty masz jakies inne wyobrazenia i zaskakuje cie, ze taki nauczyciel ma prawo zadecydowac o tym, jak dzieci beda spedzac zajecia w szkole i czy sie beda uczyc, czy wychodzic na wycieczke. Nie tobie, ani innym rodzicom, decydowac o tym. Wy mozecie podnosic kwestie i sugerowac, nauczyciel ma ostateczny glos. A jesli sie nie podoba, to sie idzie do dyrekcji, a nie wierci dziure w brzuchu i wymusza, jak piecioletnie dziecko.

              Pani najwyrazniej ulegla skamlacym rodzicom i zgodzila sie, pod naciskiem, w ostatecznosci wyprowadzic dzieci pod plot. Dlaczego nie chciala zrobic wycieczki poza teren szkoly? Pewnie powod jest podobny, jak ten dla ktorego tak malo imprez w waszej klasie. Jaki - nie wiem. Byc moze nie ma ochoty ponosic odpowiedzialnosci - ma do tego prawo, a zaden z rodzicow nie ma takiej mocy sprawczej, by ja zmusic. Wyjscia, zwlaszcza po lody, nie sa obowiazkowe. Byc moze dlatego, ze w klasie sa jednostki, ktore do wyjsc sie nie nadaja, bo sprawiaja klopoty - o czym ty mozesz nawet nie wiedziec.

              Niektorym rodzicom cos sie poprzestawialo w glowach. Ja rozumiem, ze dobrze, iz istnieje funkcja trojki, ze rodzice maja prawo glosu w pewnych sprawach. Ale, na litosc boska, troche umiaru. Troche szacunku dla nauczyciela. Trafil wam sie taki, a nie inny - trudno. Nie chce robic dnia dziecka - trudno. Jak widac po watku, nie jest to niczym nadzwyczajnym.

              Mysle, ze ta akcja rodzice skutecznie sobie dodatkowo zniechecili wychowawczynie do wspolpracy i przy nastepnej tego typu okazji, pani postawi skuteczne weto i nie pozwoli na wymuszenie tego typu polsrodkow. Lubienie, czy nielubienie dzieci nie ma z tym nic wspolnego. Bo teraz konflikt jest miedzy wami - rodzicami - a nauczycielka.

              A moze ten konflikt istnieje juz od dluzszego czasu i tego rodzaju kwestionowanie autorytetu wychowawczyni przez rodzicow jest na porzadku dziennym? Na zasadzie, ze kazda jej decyzja jest kwestionowana i pada tysiac kontrargumentow przeciw? Bo rodzice wiedza lepiej, co sie im dzieciom nalezy.

              Ag
              • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:26
                krecik napisała:



                >
                > Niektorym rodzicom cos sie poprzestawialo w glowach. Ja rozumiem, ze dobrze, iz
                > istnieje funkcja trojki, ze rodzice maja prawo glosu w pewnych sprawach.


                w jakich zatem wg ciebie?

                Ale,
                > na litosc boska, troche umiaru. Troche szacunku dla nauczyciela. Trafil wam sie
                > taki, a nie inny - trudno. Nie chce robic dnia dziecka - trudno.

                to niech zmieni prace trudno
                jest masa ludzi z pasja, ktorzy przyjda i bedzie im sie chcialo
                oni sa tylko raz w 4-5-6 klasie, ona tam tkwi lat 20 i bedzie kolejne 20
                jakiez oni beda mieli wspomnienia z podstawowki?
                w takich chwilach naprawde ciesze sie, ze skrocono szkole o 2 lata i pozostaje liczyc na to, ze w gimnazjum trafia na kogos innego
                Jak widac po
                > watku, nie jest to niczym nadzwyczajnym.
                >
                > Mysle, ze ta akcja rodzice skutecznie sobie dodatkowo zniechecili wychowawczyni
                > e do wspolpracy i przy nastepnej tego typu okazji, pani postawi skuteczne weto
                > i nie pozwoli na wymuszenie tego typu polsrodkow. Lubienie, czy nielubienie dzi
                > eci nie ma z tym nic wspolnego. Bo teraz konflikt jest miedzy wami - rodzicami
                > - a nauczycielka.
                >
                > A moze ten konflikt istnieje juz od dluzszego czasu i tego rodzaju kwestionowan
                > ie autorytetu wychowawczyni przez rodzicow jest na porzadku dziennym? Na zasadz
                > ie, ze kazda jej decyzja jest kwestionowana i pada tysiac kontrargumentow przec
                > iw? Bo rodzice wiedza lepiej, co sie im dzieciom nalezy.
                >
                > Ag
                • lady-z-gaga Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:39
                  Moja corka miała w klasach 1-4 babę z piekła rodem. Ok 50tki, bez odrobiny kultury i empatii, dzieci się jej bały, matki wyklinały, a dyrekcja cieszyła, że "umie dzieci trzymac w ryzach".
                  Może ona byłaby dobra dla najstarszych klas, a najlepsza w gimnazjum -ze swoją złośliwością, ciętym jezykiem i ciężkim poczuciem humoru, jej n a pewno żaden klasowy kozak by nie podskoczył i nie przegadał smile. Do maluchow nie nadawała się moim zdaniem zupełnie. Los wynagrodził nam cierpienia w 5 klasie, kiedy przyszła młoda sympatyczna dziewczyna, dla ktorej była to pierwsza praca, ktora kochała dzieci i wychodziła ze skory, by stworzyc dobrą, zyczliwą atmosferę.
                  Ale ja nie o tym. Otoż - moje zdumienie jest bezgraniczne, ale córka wspomina pierwsza panią calkiem inaczej, niz ja. "Nie gadaj, nie była taka zła" big_grin
                  Ja myślałam przed laty, że moje wrażliwe i grzeczne dziecko cierpi prawdziwe męki, a okazuje się, że przesadziłam z empatią. Może i Ty zanadto się przejmujesz? smile
                  • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:46
                    szczerze w ogole sie nie przejmuje. uznalam po prostu ze w czyms takim uczestniczyc moje dziecko nie bedzie i zabralam go do domu, wojowac nie zamierzam, chodzic po dyrekcjach tez nie. tak samo zabralabym je z imprez typu sprzatanie rowow w dzien swiata, teczowych marszow rownosci czy swiatelka dla ukrainy. wolno mi - jestem matka smile
                • krecik Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:46
                  > > istnieje funkcja trojki, ze rodzice maja prawo glosu w pewnych sprawach.
                  >
                  > w jakich zatem wg ciebie?

                  Wyrazic opinie moga na kazdy temat. Byc moze uzylam zlego zwrotu - mialam na mysli prawo zabrania glosu, nie prawo glosu, jak w glosowaniu. I, jak widac, wielu sie myli prawo glosu z moca decyzyjna. Rodzice maja prawo wyrazic swoja opinie i podac sugestie. Tyle.

                  Ag
                  • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:48
                    krecik napisała:



                    > Wyrazic opinie moga na kazdy temat. Byc moze uzylam zlego zwrotu - mialam na my
                    > sli prawo zabrania glosu, nie prawo glosu, jak w glosowaniu.

                    aha, czyli niech gadaja, a ja i tak zrobie, jak mi sie podoba?
                    a gdzie tu demokracja? wink

                    I, jak widac, wiel
                    > u sie myli prawo glosu z moca decyzyjna. Rodzice maja prawo wyrazic swoja opini
                    > e i podac sugestie. Tyle.

                    jak to widzisz w praktyce:
                    -mamy - zorganizujmy cos klasie w dzien dziecka, skoro szkola nic nie robi
                    -pani -nie
                    -mamy - dobra
                    > Ag
      • rosapulchra-0 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:28
        Nie rozumiesz, bo nie umiesz czytać najwyraźniej. Chyba z tysiąc razy różne forumki razem z moofką wyjaśniały..
    • lady-z-gaga Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 22:56
      Nie wiem, czy konieczne było wyjście na lody, ale jakieś odstępstwo od szkolnej rutyny jest chyba tradycją w tym dniu smile w szkole mojej corki zawsze 1 czerwca był dzień sportu - zamiast tradycyjnych lekcji były różne fajne zajęcia na boisku.
    • rosapulchra-0 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 01.06.15, 23:02
      moofka napisała:
      Tkfię w szoku. kiedy zobaczyłam swoje dziecko za s

      Co w tym szoku robiłaś?
      • jansen25 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 08:47
        No TkFiła przecieżsmile
    • czar_bajry Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 02:30
      łam że wychowawczyni mojego syna nikt nie przebijebig_grin
      • lily-evans01 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 06:02
        A co robiła, podziel się? big_grin big_grin big_grin
      • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:05
        czar_bajry napisała:

        > łam że wychowawczyni mojego syna nikt nie przebijebig_grin

        rozwiniesz? wink
    • lily-evans01 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 06:07
      U nas ŻADNA klasa nie miała lekcji.
      Trochę inaczej było to zorganizowane, bo każda klasa przygotowywała dla innych jakąś atrakcję. Plus to, co przygotowali nauczyciele, czyli zawody, konkursy i takie tam.
      No i oczywiście pizza na obiad, lody, popcorn, słodycze wink.

      Pani u Was ewidentnie ma focha wobec klasy, ciekawe, z jakiego powodu, może jej dali wcześniej w kość i to jakieś takie małe odgrywanie się?
      BTW, lodów przez płot bym nie nosiła, szkoła wypięła się na dzieci - trudno, zrobimy sobie przyjemności po południu. A tak - wyszło nieco śmiesznie, mnie lody w takiej "lodowatej" atmosferze ze strony wychowawczyni by w ogóle nie smakowały.
    • naomi19 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 08:14
      w zasadzie ty zrobilas najwieksza wioche
      nie nauczycielka, ktora moze niespecjalnie lubi dzieci i ma do nich podejscie
      nie matki histeryczki, co to loda muszą już i teraz, a nie jak normalny człowiek po szkole
      a ty, ktora swego dziubdziunia zabiera ze szkoly, kiedy dzieje sie TAKA KRZYWDA
      za taka ucieczke z lekcji nalezy sie nagana, obnizenie oceny z zachowania
      niektore baby to zdecydowanie za duzo czasu maja...
      • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 08:22
        Sama jestes dziubdziunia.
        • lady-z-gaga Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 08:38
          ja nie chcę robić zadymy, ale trzeba przyznać, że zachowałaś się bardzo.... emocjonalnie i bez sensu
          sytuacja Cię zbulwersowała i uznałaś, że dzieciom dzieje się straszna krzywda
          (krzywda i poniżenie - bo poniżenie to jest zjawisko, ktore wśród ematek występuje w skali niespotykanej w realu, można powiedzieć, taki lokalny wirus wink )
          tymczasem same dzieciaki odbieranie lodów przez płot mogły potraktowac jako coś dziwacznego i niespotykanego na co dzień, czyli zabawnego
          traumy na pewno miec nie będą, skojarzeń z zoo raczej też, mogą to wspominać jako śmiesznostkę i tylko serce matki zawyło z oburzenia wink nie jestem pewna, czy dziecku zrobiłas przysługę zabierając je ze szkoły, rozumiem ochronę dzieci przed zagrożeniami albo przed niesprawiedliwością, ale ochrona przed rozczarowaniem... czy to ma sens?
          • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 08:52
            matki byly wsciekle - postaraly sie, przyszly chcialy - akcja nauczycielki byla chamska i ostentacyjna - miala im pokazac, gdzie ma je i ich dzieci
            szkoda ze tego nie czujesz
            dziecko zabralam, bo tak - nie spodobalo mi sie to, dwa, wydzierala sie na nich, trzy, musialabym sie ponownie fatygowac po dwoch godzinach i uznalam, ze mi sie nie chce.
            pani lubi pokazac, kto rzadzi - ostatnio bez uzgodnienia wyznaczyla mi spotkanie na okreslona godzine, a kiedy przyszlam - punktualnie zaznaczam, kazala mi czekac z niemowleciem na reku, bo konczyla prace przy komputerze - i tu tez uwaga - powiedzialam jej, co o tym mysle - taka jestem emocjonalna tongue_out
            w normalnie funkcjonujacej szkole wazni sa wszyscy - uczniowie, nauczyciele i tez - uwaga - rodzice
            bo to oni tworza szkole. Nie trace praw rodzicielskich, tylko dlatego, ze dziecko jest za plotem szkoly smile
            • lady-z-gaga Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 08:58
              , trzy, musialabym sie ponownie fatygowac po dwoch godzinach i uznalam, ze mi s
              > ie nie chce.

              ten jeden powód własciwie wystarczy smile

              > szkoda ze tego nie czujesz

              czuję, nawet nie wiesz, jak smile
              byłam swego czasu w trojce klasowej, a do IV klasy wychowawczynią był niemiły babsztyl, wrzeszczący na dzieci bez specjalnego powodu i naprawdę wiem, jak to jest, kiedy człowiekowi tych dzieciaków po prostu żal smile nie tylko z powodu własnego dziecka, ale w ogole
    • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 08:56
      i jeszcze wniosek mam smutny - jestem rodzona w latach 70-tych
      od przedszkola trafialam na cudownych wspanialych nauczycieli z pasja, zawsze mialam swietnych wychowawcow, ktorzy chcieli wspolnie ze swoimi uczniami byc i pracowac. to sie czulo i odplacalismy im tym samym. chociaz czasy przasne, szkoly biedniejsze itd


      Częsta praca w kuchni zwiększa szanse na zdrowie, bogactwo i miłość.
      • kropkacom Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:25
        Też urodziłam się w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku big_grin i nauczycieli miałam bardzo różnych. Mam dwójkę dzieci w szkole i one też mają różnych nauczycieli. Z tym, że szkoła nie wchodzi w zbędne kontakty z rodzicami.
      • mikams75 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:20
        tez jestem z lat siedemdziesiatych, nauczycieli milo wspominam choc rozni byli, ale to nauczyciele decydowali o wyjsciach klasy i zadna mamuska z lodami nie latala pod szkola i nie wtryniala sie w kompetencje nauczyciela, nie forsowala swoich pomylow na sile. Ja sobie w ogole lodow z klasa szkolna nie przypominam.
        A juz nagle kontrolne pojawienie sie matki i jeszcze wywleczenie z grupy to dopiero bylby obciach!
        • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:23
          moze bylby moze nie bylby
          matek bylo wiecej, a ja przyjechalam po mlodsze dziecko - jeszcze raz tlumacze
          zobaczylam co sie dzieje i poinformowalam pania, ze zwalaniam dziecko, pani sie oburzyla, wyjasnilam
          po temacie
          mlody szczesliwy pobiegl po brata, inny kolega zawisl na plocie krzyczac mamo zabierz mnie tez big_grin
    • anusia_magda Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:02
      Pani i szkoła się nie sprawdziły. Ja pamietam że zawsze w ten dzień w szkole mieliśmy luz i zabawy.
    • zlotarybka_1 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:19
      uwazam, ze wychowawczyni odwalila wioche, a teksty o dziubdziusiach wylaza mi juz bokiem.
      • dzikka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:30
        Dla mnie wiocha z obu stron. Pani nie dała się przekonać ale zgodziła na lody. Rozumiem, że nie zorganizowała wyjścia dzieciom, nie mogła więc, bez wcześniejszego uzgodnienia opuścić terenu szkoły. Ja na miejscu rodziców zakupiłabym ciastka, papierowe talerzyki, przyniosła koce i można zrobić piknik nawet na boisku szkolnym. Latanie z lodami do dzieci stojących za płotem, no cóż, kiepskie rozwiązanie. Brak jakiegokolwiek porozumienia z obydwu stron. Być może tak wyglądają wasze relacje od dwóch lat i pani ma w nosie świętowanie ze swoja klasą.
        • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:35
          masz rozdzke w kieszeni i wyczarowalabys piknik? smile
          matki chcialy zorganizowac wczesniej, byl czas na zalatwienie zgody, gabinet dyrekcji jest 30 metrow dalej, mozna bylo isc i poprosic o zgode na wyjscie, ale nie poszla
          albo nie chciala albo sie bala
          na boisku szkolnym usadowic ich nie chciala, koce by sie nie przydaly, kazala zjesc szybko pod plotem i wracac do klasy
          • dzikka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:50
            to zmienia postać rzeczy. Dlaczego trójka klasowa nie poszła w tej sprawie do dyrekcji?
            • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:53
              dzikka napisała:

              > to zmienia postać rzeczy. Dlaczego trójka klasowa nie poszła w tej sprawie do d
              > yrekcji?

              bo to kulturalne i mile kobiety i nie chca wojny, po dobroci chcialy, widac - nie zawsze sie da
              • dzikka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:03
                No dobrze, rozumiem ale czy dzieci miały zwykłe lekcje? Chyba nie, skoro, jak zrozumiałam, większość klas świętowała dzień dziecka poza szkoła, więc siłą rzeczy kadra nauczycielska była mocno wykruszona.
                • dzikka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:06
                  A pomijając wczorajszy dzień, czy dzieci wyjeżdżają na wycieczki, chodzą do kina czy teatru? Czy wychowawczyni jest anty na wszystko?
    • lilly_about Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:23
      Nauczycielka chciała pokazać swoją wyższosć nad rodzicami i dzieciakami. I pokazała. Aż żal, że w takim dniu. W mojej podstawówce dzień dziecka był zawsze dniem sportu. Mieliśmy zawody na stadionie, wyjscia na basen itd. więc doskonale cię rozumiem.
    • inguszetia_2006 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 09:37
      Witam
      Nie wiem, o czym wy dyskutujecie tyle czasu? Przecież ta nauczycielka to klasyczna tępa dzida. Nie cierpię takich buców w realu. Ani w Biedronce;-P
      Pzdr.
      Ing
      • rosapulchra-0 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:02
        inguszetia_2006 napisała:

        > Witam
        > Nie wiem, o czym wy dyskutujecie tyle czasu? Przecież ta nauczycielka to klasyc
        > zna tępa dzida. Nie cierpię takich buców w realu. Ani w Biedronce;-P

        100/100!
    • kawka74 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:24
      Czytam i czytam, i za cholerę nie rozumiem tego użalania się nad nauczycielką i rozkminiania 'podważenia jej kompetencji'. Na pierwszy i nawet na drugi rzut oka widać, że pani albo jest leniwa, albo nie lubi swojej pracy, albo jedno i drugie. Co, oprócz 'nie bo nie' ją powstrzymywało przed sprawieniem dzieciom przyjemności? Miała do dyspozycji pieniądze, czas, zapewne mogłaby również zorganizować opiekę, a jeśli nie, to pomoc rodziców i klasowy fundusz pozwoliłby na zorganizowanie dzieciakom przyjęcia na terenie szkoły. Decyzje nauczycieli (zwłaszcza nauczycieli) muszą mieć choćby odrobinę sensu, ta sensu nie miała za grosz i nie dziwię się Moofce, że się z lekka wpieniła.
      • an.16 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:31
        Nie przedarłam się przez wątek, ale wiochę to zrobili rodzice wciskając (dużym!) dzieciom lody przez jakieś kraty. A co podałyby trupem bez tych lodów? Nie rozumiem tez robienia takiego fetyszu z zimnej, tłustej i słodkiej kulki... Gdyby rodzice nie wariowali, to dzieci nie zwróciłyby większej uwagi na brak tych nieszczęsnych lodów... A co te lody niby zmieniły w zwyczajnym szkolnym dniu? Można by mieć żal, że dzieci nie miały po prostu przyjemniejszego dnia z zabawą zamiast nauki, ale ... lody....
        • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:34
          an.16 napisała:

          A co podałyby trupem bez tych lodów? Nie ro
          > zumiem tez robienia takiego fetyszu z zimnej, tłustej i słodkiej kulki...

          big_grinbig_grinbig_grin
          lody byly krecone
        • mikams75 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:41
          ja tez nie pojmuje tego fetyszu lodow, ja sama wczoraj kupila dziecku loda (po szkole!!) bo moje dziecko nie wiem czemu kocha lody i to bardzo. Nie znam tez zadnego dziecka nie lubiacego lodow. Ale zeby taki cyrk zaraz o lody w szkole robic??
          Sobie nie kupilam, bo mi sie tego czegos lizac nie chcialo big_grin
          • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:46
            uwazaj bo sie zaraz zagalopujesz, a my tu niekoniecznie musimy wiedziec co lubisz lizac i jak to robisz
            kwestia jest inna - atrakcja mialo byc wspolne wyjscie z klasa z okazji dnia dziecka
            na lody/pizze/sushi kwestia zupelnie inna
            • mikams75 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 13:45
              bez obaw, to twoja fantazja sie uruchomila.

              Nie piszesz dokladnie jak wygladala komunikacja z nauczycielka tylko opisujesz cyrk pod plotem. Mialo byc wyjscie, ale jednak nic nie ustalono konkretnie - kiedy, jak, gdzie, z kim do opieki.
              A jak juz w tym dniu bylo za pozno na ustalenia, to lepiej bylo sobie darowac cyrk z malpami na sile lub na pocieche dostarczyc dzieciom jakas wyzerke w cywilizowany sposob.
              Przeciez ktos rzucil to haslo - no to nosimy lody z naprzeciwka. I to byli rodzice.
        • rosapulchra-0 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:56
          an.16 napisała:

          > Nie przedarłam się przez wątek, ale wiochę to zrobili rodzice wciskając (dużym!
          > ) dzieciom lody przez jakieś kraty. A co podałyby trupem bez tych lodów? Nie ro
          > zumiem tez robienia takiego fetyszu z zimnej, tłustej i słodkiej kulki... Gdyby
          > rodzice nie wariowali, to dzieci nie zwróciłyby większej uwagi na brak tych ni
          > eszczęsnych lodów... A co te lody niby zmieniły w zwyczajnym szkolnym dniu? Moż
          > na by mieć żal, że dzieci nie miały po prostu przyjemniejszego dnia z zabawą za
          > miast nauki, ale ... lody....

          Każdy sądzi po sobie..
      • antyideal Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:49
        Tak, z tym, ze Moofka przedstawila tylo wycinek konfliktu jaki widac, ze istnieje na linii rodzice - wychowawca, w ktorym dzieci obrywaja rykoszetem.
        W tej sytuacji pani zachowala sie wrednie, skoro inne klasy mialy luzny, przyjemny dzien ze swoimi wychowawcami, ale nie wiemy co lezy u genezy tego problemu, czy rzeczywiscie
        pani od poczatku jest zła, wredna i leniwa, czy moze rodzice swoim podejsciem sprawili, ze olała emocjonalne angazowanie sie w role wychowawcy. Oczywiscie nie powinna tego czynic, ale sa ludzie, ktorzy i swietego wyprowadziliby z rownowagi, co obserwuje na przykladzie niektorych rodzicielskich przypadkow w klasie mojego dziecka. tongue_out
        • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:51
          nie, nic takiego miejsca nie mialo. rodzice sa pokorni az nadto i widze ze sie nie oplaca
          moze trzeba bylo od poczatku pokazac ze cos do powiedzenia tez chca miec w sprawie dzieci - i tu wiele kwestii moznaby przytoczyc
          fochy pani, sskadkolwiek by nie byly, bo nie zamierzam dociekac, sanie na miejscu i nieprofesjonalne
          ona sobie prywatnie moze miec focha, na prace i stosunek o uczniow nie ma prawa tego przekladac
        • kawka74 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 10:58
          To, że istnieją rodzice-kretyni, to ja wiem, widziałam. Niestety widziałam również kretynów w moim dawnym zawodzie.
          Jeśli faktycznie rodzice zbyt intensywnie próbowali układać program wychowawczy klasy, trzeba było utemperować ich zapędy grzecznie, stanowczo i dużo wcześniej.
          I ostatnia sprawa - nauczycielowi nigdy, przenigdy nie wolno odgrywać się na dzieciach, nawet jeśli rodzice mają nieczyste sumienie. Wiem, że praktyka czasem pokazuje, że jest inaczej, ale w dyskusji, którą tu prowadzimy, nie ma miejsca na usprawiedliwianie takich zachowań.
          • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 11:05
            > Jeśli faktycznie rodzice zbyt intensywnie próbowali układać program wychowawczy
            > klasy, trzeba było utemperować ich zapędy grzecznie, stanowczo i dużo wcześnie
            > j.

            nie, to nie to
            dzieci wyszly raz - na teatrzyk ze szkola, kiedy wszyscy szli
            wycieczki rokrocznie sa przy okazji - pani podpina sie pod inna klase, bo jest miejsce w autokarze
            wszelkie kwestie organizacyjne - pani odpowiada to tamta pani organizuje
            byla dyskoteka ogolnoszkolna - rodzice organizowali poczestunek w klasie
            byly mikolajki - zrzutka i dostarczenie paczek do klasy przez rodzicow
            zasadzie to wszystko
            w tej sytuacji mowa byla "chociaz dzien dziecka" a nie i jeszcze dzien dziecka do comiesiecznych bali-festiwali smile
            • kawka74 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 11:13
              No to mamy jasność - wychowawczyni na wychowawczynię się nie nadaje. Po prostu. Być może jest dobrym nauczycielem, ale bycie wychowawcą klasy wymaga zaangażowania (w niektórych szkołach wychowawca klasy to osobna funkcja i nie jest łączona z nauczaniem żadnego przedmiotu).
              Szkoda dzieciaków.
    • ewa2233 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 11:30
      Troche szacunku dla nauczyciela. Trafil wam sie taki, a nie inny - trudno. Nie chce robic dnia dziecka - trudno.

      Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Nie przydziela się go z urzędu.

      W związku z tym, że pani ze wszystkich sił się stara, by nie wykazać się niczym w stosunku do dzieci, poszłabym jej na rękę i zgłosiła dyrektorowi, by miał to na uwadze i nie krzywdził dzieci takim wychowawcą.
      Pomijając wszystko inne - brak dobrej woli widać tu jak na dłoni. To doprawdy niepojęte, by nie zorganizować dzieciom NIC w Dniu Dziecka. Nie zapominajmy, że to nauczyciele są dla dzieci, a nie odwrotnie! I doprawdy nie chodzi tu o fajerwerki, ale MIŁE SPĘDZENIE świątecznego dnia. Ponadto o wychowawcy też niezbyt dobrze świadczy brak chęci współpracy z rodzicami. I o tym dyrektor powinien wiedzieć.
      • an.16 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 13:32
        jednak rodzice wciskający przez kratę cieknące lody uciśnionym maleństwom tylko pogorszyli sprawę...
        • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 13:35
          https://us.123rf.com/450wm/hixson/hixson0702/hixson070200003/741616-wooly-owiec-je%C5%9B%C4%87-lody-sto%C5%BCka-przez-p%C5%82ot.jpg
        • ewa2233 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 13:57
          > jednak rodzice wciskający przez kratę cieknące lody uciśnionym maleństwom tylko pogorszyli sprawę...

          Nic nie pogorszy tego, że wychowawczyni czuje się panią na własnym folwarku, a nie WYCHOWAWCĄ klasy. Nie chciałabym, by ktoś taki wychowywał moje dziecko.
          Być może, że rodzice zareagowali impulsywnie, ale w sumie się nie dziwię, że chcieli w jakikolwiek sposób dzieciakom czas umilić. Wyszło jak wyszło, ale sytuację wygenerowała wychowawczyni. Wystarczyłaby z jej strony dobra wola, a wszystko poszłoby w dobrym kierunku.
          W każdym razie takie zachowanie pani, jako "uwieńczenie" całości, powinno się zgłosić dyrekcji. Do tego rodzice mają prawo, a nawet uważam, że to ich obowiązek. Dyrekcja nie wróżka - skąd ma wiedzieć, że się źle dzieje?
          • an.16 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 14:38
            >rodzice zareagowali impulsywnie, ale w sumie się nie dziwię, że chcieli w jakikolwiek sposób >dzieciakom czas umilić

            Jasne, wszystkiemu winna polska szkoła i głupi nauczyciele. Rodzice nie zachowali się impulsywnie tylko histerycznie. Robienie z dzieci uciśnionych, poszkodowanych maleństw, na pewno im czasu nie umiliło. Mogli się wstrzymać z "umilaniem" do końca lekcji. No ale oczywiście - pójście ze skarga do dyrekcji obligatoryjne. A czy ta nauczycielka dobrze uczy? To powinno być przedmiotem troski i ew. działań u dyrekcji, a nie spełnianie oczekiwań rodzicielskich związanych z fetowaniem dnia dziecka. BTW, dla niej to uczniowie, nie dzieci.
            • ewa2233 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 14:57
              an.16 napisała: A czy ta nauczycielka dobrze uczy? To powinno być przedmiotem troski i ew. działań u dyrekcji, a nie spełnianie oczekiwań rodzicielskich związanych z fetowaniem dnia dziecka.

              Zauważ, że WSZYSTKIE inne klasy świętowały ten dzień, tylko ta jedna klasa nie. I w tym kontekście nie ma żadnego znaczenia czy ta nauczycielka dobrze uczy, bo rozpatrujemy kwestię wychowawstwa, a nie nauczania. Działania szkoły, poza nauczaniem, to także działania integracyjne - wycieczki, rajdy, imprezy. Szkoła to nie tylko nauka. I nie zapominajmy, że nauczyciele są dla dzieci, a nie odwrotnie.
              I nie mówię tego "z teorii". Mój tato był długoletnim nauczycielem i wychowawcą, a mój mąż jest. I zapewniam, że każdy dobry nauczyciel i wychowawca, błogosławiłby rodziców za to, że CHCĄ coś dla klasy zrobić, do organizowania czegokolwiek włączyć.
          • mikams75 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 14:50
            ale czy obowiazkiem rodzicow jest umilanie dnia dzieciom w szkole? Nie. Niezaleznie od dnia.
            To nauczycielka powinna zglosic do dyrekcji, ze jacys szalency dokarmiali dzieci przez plot.
            I o jakim wychowywaniu my tu mowimy? To rodzice udowodnili, ze o byle pie... warto sie postawic i udoowodnic, ze mimo zakazu da sie akcje przeprowadzic. Nie waze w jaki sposob.
    • majenkir Re: 02.06.15, 14:48
      No coz, nauczycielka niezbyt fajna uncertain, ale prawdziwa wioche zrobily matki-wariatki biegajace z lodami w te i we wte.

      Coz za dramatyczny obrazek - male raczki wyciagniete przez plot, glodne dzieci czekajace na loda jak na zbawienie...
    • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 15:16
      dzis pani miala focha na dzieci i pytala jak im sie dzien dziecka podobal, oznajmila, ze lody mialy byc na koniec roku, a w zwiazku z tym ze lody pozarto na dzien dziecka na koniec roku nie bedzie nic (tu nastepuje demoniczny smiech cruelli demon - dopisek mojbig_grin)
      • gryzelda71 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 15:24
        Milusia, nie ma co.
        Powinny matki przynieść w torbie lody na zakończenie roku hehehehe i rozdać dzieciom.
        • iwoniaw Uważam tak samo, pani jest bezczelna i durna 02.06.15, 15:56
          Cytat Powinny matki przynieść w torbie lody na zakończenie roku hehehehe i rozdać dzi
          > eciom.


          Dokładnie. I zakupić je z funduszu w pierwotnej wersji przewidzianej na kwiatki dla pani.
      • kawka74 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 19:34
        Cudnie po prostu. Czy ta kobieta jest normalna? Rozumiem, że można nie lubić dzieci, ale wtedy się zostaje leśniczym albo rybakiem dalekomorskim, a nie nauczycielem.
      • pade Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 19:42
        Nie kupujcie pani żadnego prezentu, ani kwiatków. Sadystom żadna wdzięczność się nie należy.
    • mamma_2012 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 15:21
      A ja dziwie sie dyrekcji, ze zgodziła sie przed końcem roku, zeby dzieciom poprzepadaly lekcje, bo jest DD.
      Nigdy u nas jakis szaleństw z tej okazji nie było, szkola organizowała piknik, ale w weekend.
      Za dwa tygodnie bedzie luz, wtedy nauczyciele mogą świętować ze swoimi klasami ile chcą.
      W tym roku, u córki w szkole obchody dnia dziecka skończyły sie na poczęstowany przez wychowawce cukierkami, były klasówki i normalny dzień.
      W przedszkolu dzieci dostały po baloniku.
      • gryzelda71 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 15:26
        Cały rok mogą przepadać, ale nie na dzień dziecka. W tym dniu muszą być kartkówki, klasówki i odpytywania, bo inaczej się nie da.
        • iwoniaw Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 15:59
          Prawda?

          Po dzisiejszym tekście pani przyłączam się do opinii Ewy, że dyrekcja powinna zostać uświadomiona, iż wychowawczyni w ogóle nie współpracuje z rodzicami, wyżywa się na dzieciach - i z detalami poinformować, jak wyglądał dla tej jednej klasy Dzień Dziecka mimo propozycji rozlicznych i chętnych do organizacji rodziców.
      • iwles Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 15:37

        No tutaj też przeciez nie chodziło o całodniowy wyjazd dzieci do lasu, tylko o wyjście na lody. Ile czasu to zajmie ? 10? 20 minut ?

        U nas też były normalne lekcje i nawet klasówka z całego działu, ale poza tym, na jednej godzinie (z wychowawcą) matki z trójki klasowej przyniosły dzieciakom pizzę. Zjedli w 20 minut i wsio. Dalej dzień potoczył się wg planu, ale niespodziankę dzieciaki miały i były przeszczęśliwe.
      • kawka74 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 19:32
        > A ja dziwie sie dyrekcji, ze zgodziła sie przed końcem roku, zeby dzieciom popr
        > zepadaly lekcje, bo jest DD.

        Daję Ci słowo zucha, że dużej szkody z tego nie ma. Potrzebna jest dobra organizacja pracy, a nie nagła pobudka i histeria, 'bo przepadnie'.
        Przez prawie piętnaście lat mojej pracy Dzień Dziecka był w szkole świętem. Nikomu, absolutnie nikomu krzywda się od tego nie stała.
    • rosapulchra-0 Zadziwiający wątek 02.06.15, 16:05
      Zdecydowanie nie ze względu na opisaną sytuację przez moofkę, ale ze względu na reakcje większości forumek.
      Moofka (mogę mieć do niej różne 'ale', ale pisze bardzo spokojnie i rozsądnie, bez przegięć, a przede wszystkim przejrzyście) opisała, co spotkało jej dziecko i kolegów z klasy. Opis daje ewidentny obraz - ciała dała nauczycielka. Wychowawczyni. Zamiast zrobić przyjemność dzieciakom, to nie tylko ją sp..ła, to jeszcze dziś ma na dzieciaki focha i stosuje szantaż - miały lody na koniec roku, były na dzień dziecka, więc wała dostaniecie!
      Matki się postarały, rozmawiały, uzgodniły z panią, że jak będzie pogoda, to dzieci pójdą na lody. Pogoda była. Matki przyszły pod szkołę, zapewne jako opiekunki grupy również. A tu pani wystawia na ostro PMS-a, że nie. Dzieci mają stać za płotem. Dzieci wiedzą, że mają iść na lody. Nosz kurna! Bo pani ma kiełbie we łbie, to dzieciaki mają mieć przykrość??
      A tu niektóre ematki walą takimi tekstami, że normalnie nie tylko szczęka opada. Że to nastolatki (11 lat - hehehe), że się dzieciakom i ich rodzicom w d.. poprzewracało, że ich dzieci DD nie miały i wiele, wiele innych piardów.
      I tak się zastanawiam, co zrobią te pyskaczki, gdy się okaże, że ich własne dziecko zostanie potraktowane przez kogoś, kto powinien być autorytetem (jak owa nauczycielka), per noga, żeby nie rzec per g..o. Pokornie położą uszka po sobie i przyklasną pani?
      Z moich osobistych doświadczeń wynika, że najwięcej do powiedzenia na temat innych dzieci mają te, które mają albo zerowe albo minimalne doświadczenie w kwestii posiadania dzieci i ich spraw. O trollach to mi się nawet nie chce wspominać.
      Gdybym była na miejscu moofki, to postąpiłabym identycznie - zabrałabym dziecko wcześniej ze szkoły i już.
      Plującym w tym temacie gratuluję dobrego samopoczucia, przyjdzie czas, że szybko wam minie. A ten wątek dodam sobie do ulubionych, żeby przypominać niektórym emamuśkom, jak to się tutaj mądrzyły, choć nic mądrego do powiedzenia nie mają.
      • lady-z-gaga Re: Zadziwiający wątek 02.06.15, 20:19
        trzeba przyznac, że niektóre emamy faktycznie popłynęły w tym wątku wink
        i jeszcze jedno: czy te lody się "należały' dzieciom, czy nie, i tak z opisu wyłania się jednoznaczny obraz wychowawczyni: straszny z niej niemilak i wredota
        • demodee Pytanie do Moofki: 02.06.15, 22:09
          Ale co ta klasa robiła w Dzień Dziecka ze swoją wychowawczynią? Wychowawczyni uczy polskiego, jeśli dobrze zrozumiałam. Przez cały dzień mieli lekcje polskiego? Czy realizowali program, czy były to zajęcia spoza programu?
          • moofka Re: Pytanie do Moofki: 03.06.15, 09:01
            program, pracowali z ksiazka i cwiczeniami
            konkretnie slowotworstwo
            to ma jakies znaczenie?
            • rhysmeyers22 Re: Pytanie do Moofki: 03.06.15, 10:13
              Cóż,nauczycielka wredna ,mozna było już ten dzień dziecka jakos uczcić ze tak powiem ,chyba korona z głowy by nikomu nie spadła w związku z tym.donoszenie lodów trochę głupie ale rozumiem intencje rodziców.ogolnie niepotrzebny kwas którego mozna byłoby uniknąć przy odrobinie dobrej woli.
    • morekac Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 02.06.15, 22:20
      Taką wiochę z donoszeniem lodów to rzeczywiście trudno przebić.
      • konwalka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 10:38
        ja pobijam te wioche- w watku nizej sad
    • robeenek Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 11:35
      O rany, dlaczego kiedy ja byłam w piątej klasie podstawówki, mamusie nie biegały do nas, biednych dziateczek uwięzionych za kratami, z lodami. big_grin

      Wiesz co, tak nauczycielka strzeliła focha. Może Wasze dzieciątka (i Wy) nieźle daliście jej popalić, a może kobieta już tak ma. Ale, wykonała swoją pracę, przeprowadziła zajęcia w tym Dniu Dziecka. Dzień Dziecka nie zwalnia nauczyciela z wykonywania pracy, jeśli decyduje się na jakieś ustępstwa (wyjście na te chociażby lody czy pizzę) - jest to kurtuazja z jego strony, nic więcej. Pretensje możesz mieć do dyrekcji, że nie udzieliła jakichś dyrektyw jak zorganizować ten dzień inaczej. A o uczczenie Dnia Dziecka powinnaś zadbać już po powrocie latorośli ze szkoły, to Twój problem a nie szkoły. Czy w pracy masz jakieś szczególne fory z okazji Dnia Kobiet lub Dnia Matki?
      • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 11:47
        ja nie mam 11 lat
        kiedy mialam owszem nasi nauczyciele potrafili uczcic ten dzien szczegolnie
        i wiekszosc placowek dla dzieci robi to
      • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 11:49
        w dzien kobiet - pracowalam w firmie gdzie naprawde byl niezly mlyn na codzien - panowie kupowali nam kwiatki i czekoladki, a my w podziece kupowalysmy im ciasto
        byl czas, zeby nam zlozyc zyczenia, zjesc ciasto i wypic kawe i bylo milo
        owszem - w godzinach pracy
        • robeenek Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 11:59
          No to pozazdrościć, że w firmie w której panuje "młyn" jest jednak czas na czekoladki, ciasteczka itd.

          Szkoda, że nie odniosłaś się do moich słów czy czasem wychowawczyni nie ma z dziećmi i rodzicielami ogólnie trudnych relacji. I dlatego wolała PRZEPISOWO przeprowadzić w tym dniu zajęcia, a nie ryzykować wyjście na te lody z gromadą np. rozwydrzonych dzieciątek i grupką roszczeniowych mamuś.
          • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 12:02
            pani ma ogolnie trudna relacje z calym swiatem - nie jest to jednak problem dzieci jakkolwiek nie bylyby trudne (nawet w szkolach specjalnych jest dzien dziecka obchodzony) i mamus jakkolwiek by nie byly roszczeniowe - maja takie prawo
            • robeenek Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 12:06
              Po Twojej wypowiedzi zaczynam współczuć tej kobiecie...
              • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 12:07
                ja wspolczuje dzieciom natomiast
                • robeenek Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 12:13
                  Im też należy współczuć. I nie mam na myśli tej wstrętnej wychowawczyni co to normalne zajęcia śmiała prowadzić zamiast wyjść z dziećmi na lody.
                  • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 12:19
                    robeenek napisała:

                    > Im też należy współczuć. I nie mam na myśli tej wstrętnej wychowawczyni co to n
                    > ormalne zajęcia śmiała prowadzić zamiast wyjść z dziećmi na lody.

                    ach no oczywiscie, nalezy wspolczuc walnietych matek, ktore za klasowe pieniadze chcialy dzieciom sprawic mala przyjemnosc w dzien dziecka
                    surprised
                    • robeenek Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 12:29
                      moofka napisała:
                      > ach no oczywiscie, nalezy wspolczuc walnietych matek, ktore za klasowe pieniadz
                      > e chcialy dzieciom sprawic mala przyjemnosc w dzien dziecka
                      > surprised

                      Ja tego nie napisałamwink Już nie chcę wałkować co kryje się za takim a nie innym postępowaniem wychowawczyni, ale podważanie jej autorytetu i lament z tak błahego powodu niezbyt dobrze rokują jeśli chodzi o ich wychowanie, za które przede wszystkim odpowiadają rodzice a nie szkoła.

                      • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 12:41
                        pisalam o lamencie?
                        pisalam o zazenowaniu
                        bo tak jak i ty jestem zdania, ze nalezy dzieciom dzien dziecka umilic, rowniez w szkole
                • rosapulchra-0 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 13:08
                  Moofka, a weź ty się przestań tłumaczyć trollom! Jak boga noga, daj sobie spokój, szkoda twojego zdrowia, urody i czasu.
                  • robeenek Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 13:15
                    rosapulchra-0 napisała:
                    > Moofka, a weź ty się przestań tłumaczyć trollom! Jak boga noga, daj sobie spokó
                    > j, szkoda twojego zdrowia, urody i czasu.


                    Boshe.
          • arwena_11 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 12:14
            a nie widzisz tego że "przepisowo" to w ten dzień wychowawcy mieli czas aby z klasami miło spędzić dzień?
            Ja tam uważam, że pani się należał porządny opieprz już a początku współpracy, bo ile się nie mylę to za wychowawstwo dostaje się dodatkową kase. Wiąże się to z dodatkowymi obowiązkami ale nie za darmo. Jak pani chce za nic kasę brać to trzeba to zmienić i to od początku.

            Po obejrzeniu takiej scenki ja bym natychmiast poszła do dyrekcji złożyła skargę z wiadomością do kuratorium.
            • robeenek Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 12:24
              arwena_11 napisała:
              > a nie widzisz tego że "przepisowo" to w ten dzień wychowawcy mieli czas aby z k
              > lasami miło spędzić dzień?

              Przepisowo? big_grin To była ich dobra wola, a nie przepisy. big_grin

              > Ja tam uważam, że pani się należał porządny opieprz już a początku współpracy,
              > bo ile się nie mylę to za wychowawstwo dostaje się dodatkową kase. Wiąże się to
              > z dodatkowymi obowiązkami ale nie za darmo. Jak pani chce za nic kasę brać to
              > trzeba to zmienić i to od początku.

              A co Tym wiesz o wychowawstwie e-matko. To jest mnóstwo dodatkowej roboty, niezależnie od tego czy wychodzisz gdzieś z dziećmi czy nie.

              > Po obejrzeniu takiej scenki ja bym natychmiast poszła do dyrekcji złożyła skarg
              > ę z wiadomością do kuratorium.

              No pewnie. Do kuratorium koniecznie, i do Trybunału jak najbardziej. Bo dzieci o lody żebrały przy kratach.

              Żeby nie było. Jestem zdania, że Dzień Dziecka powinien być prowadzony na luzie i każda szanująca się placówka powinna organizować z tej okazji jakieś imprezy lub wyjścia dla dzieciaków. Ale jeśli z jakichś powodów stało się inaczej, to nie histeryzujmy i nie urządzajmy przedstawień w rodzaju podawania lodów biednym dzieciom przez kraty. Na litość, są w szkole i podlegają obowiązkowi edukacyjnemu jak każdego dnia, kiedy wrócą to im te lody zafundujmy i jeszcze jakieś inne atrakcje.
              • iwles Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 14:17
                > Przepisowo? big_grin To była ich dobra wola, a nie przepisy. big_grin

                a skąd ty możesz wiedziec, jaki wewnętrzny regulamin ma ta szkoła ?
                • robeenek Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 14:32
                  iwles napisała:
                  > a skąd ty możesz wiedziec, jaki wewnętrzny regulamin ma ta szkoła ?

                  A jakie szkoły mają w swoim regulaminie wewnętrznym nakaz organizowania wyjść z okazji Dnia Dziecka? Publiczne? Bo chyba o takiej mówimy. Jeśli nie było odgórnych decyzji dyrekcji i pozostawiono to decyzji wychowawcom, to stało się jak stało. Dziwna decyzja wychowawczyni, ale, kurczę, znamy tę historię tylko z relacji roztrzęsionej matki która na forum krzyczy: "wiocha!", bo wychowawczyni śmiała przeprowadzić w NORMALNYM DNIU SWOJEJ PRACY zajęcia, zamiast, niedobra, zaprowadzić dziatki na lody - bo przecież w czasie pozaszkolnym dzieciątka już na te lody liczyć nie mogą od swoich rodziców. Czy naprawdę nie widzicie śmieszności tej sytuacji?

                  • iwles Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 14:36

                    a jaki przepis mówi, że wychowawca samowolnie może na innych lekcjach prowadzać zajęcia ze swojego przedmiotu ? To chyba też własna inicjatywa, i raczej nie jest to "dobra wola" wychowawcy.
                  • moofka Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 14:39
                    wychowawczyni śmi
                    > ała przeprowadzić w NORMALNYM DNIU SWOJEJ PRACY zajęcia, zamiast, niedobra, zap
                    > rowadzić dziatki na lody - bo przecież w czasie pozaszkolnym dzieciątka już na
                    > te lody liczyć nie mogą od swoich rodziców.

                    to nie byl normalny dzien, tylko dzien dziecka

                    na lody dzieci liczyc moga i nie o to tu chodzi
                    trzeba byc idiotka zeby tak to zinterpretowac
                    • robeenek Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 15:08
                      moofka napisała:
                      > to nie byl normalny dzien, tylko dzien dziecka
                      >
                      > na lody dzieci liczyc moga i nie o to tu chodzi
                      > trzeba byc idiotka zeby tak to zinterpretowac


                      No fajnie, kilka wypowiedzi na emamie, i już się dowiaduję że jestem trollem i idiotką. big_grin
                  • kawka74 Re: dzien dziecka w szkole - kto pobije te wioche 03.06.15, 15:17
                    Czy naprawdę nie widzicie śmiesznoś
                    > ci tej sytuacji?

                    Szczerze mówiąc widzę tylko, jak parę osób na siłę próbuje udowodnić matkom, że są nadopiekuńczymi histeryczkami - a to, że mają fetysz lodów (czymkolwiek miałby być), a to że nauczycielka musi, bo inaczej dzieci lodów na oczy nie zobaczą, a to, że zarządzenie obchodów Dnia Dziecka w klasach nie obliguje wychowawcy do niczego. Gdyby to nie było rozpaczliwie głupie, byłoby nawet śmieszne.
    • karrioka biedna pani 04.06.15, 11:20
      faktycznie,
      tragedia i kamieniołomy - kto by się spodziewał, że jako wychowawca trzeba spędzać z uczniami czas?


      Współczuję dzieciakom i matkom (sama nie wiem co bym zrobiła na miejscu tej trójki, bo zabrać swoje dziecko i spadać to organizatorkom nie przystoi, bo nielojalne wobec reszty dzieciaków) ale najbardziej biednej pani.
      To musi być straszne i jednocześnie takie niespodziewane - jesteś sobie spokojnie nauczycielem, a tu nagle jakieś bachory. I jeszcze rodzice. I jakieś zwichrowane święta, pajdokracja i cywilizacja śmierci. I ta dyrekcja nienormalna, kpi sobie z powagi placówki edukacyjnej i w poważnej instytucji zachęca do lenistwa i tanich rozrywek.

      To co mnie ciekawi najbardziej to czy panie wypisujące takie bzdety:
      "No ale oczywiście - pójście ze skarga do dyrekcji obligatoryjne. A czy ta nauczycielka dobrze uczy? To powinno być przedmiotem troski i ew. działań u dyrekcji, a nie spełnianie oczekiwań rodzicielskich związanych z fetowaniem dnia dziecka. BTW, dla niej to uczniowie, nie dzieci."

      mają takie samo podejście do swoich obowiązków zawodowych i czy jakby co wytłumaczą szefowi prosto w twarz, że zajmują się połową swojej pracy i tylko z tej połowy powinny być rozliczane, bo reszta jest głupia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka