Dodaj do ulubionych

Matki jedynaków

    • malchance901 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 10:28
      Obecnie mając jedno na głowie nie mogę się odwrócić, bo zaraz chce zjadać kamienie albo zrobić "porządek" w szafkach. Musiałabym wyrobić w sobie skłonności masochistyczne, żeby zdecydować się na drugie.
      • arista80 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 11:18
        Myślę, że jakikolwiek wybór jest wynikiem własnego doświadczenia. ja mam dwójjkę rodzeństwa: siostrę młodszą o rok i brata o 8. Jak brat się urodził, byłam już duża, miałam koleżanki i generalnie nasze stosunki były raczej dobre. Z siostrą młodszą o rok to był koszmar: wspólny pokój, wszędzie razem, wiecznie porównywanie ludzi i wieczna rywalizacja. Nasze stosunki, dopóki nie poszłyśmy każda własną drogą, nie miały nic wspólnego z sielankowym obrazkiem. To były wieczne kłótnie, płacze i skargi. Dlatego ja nigdy nie chciałabym, aby moje dzieci były jedne po drugim. Cótka ma 5 lat i teraz zastanawiam się nad drugim. Chciałabym, ale też nie pragnę okrutnie, bo ja byłam indywidualistką, między innymi stąd wyjazd za granicę, miałam dość porównań z siostrą i gadek w stylu "jesteś starsza, ustąp młodszemu" w stosunku do brata. Chciałam być sobą i być tylko JA. Mam z kolei koleżanki, które właśnie chciały mieć dzieci jedno po drugim, by się razem bawiły. Bo ich doświadczenie było odwrotne: bardzo starsze rodzeństwo i brak większego kontaktu (czego ja im zazdrościłam z kolei). Tak więc nie ma jednego słusznego rozwiązania. Każdy robi w oparciu o własne doświadczenia i własna osobowość.
        • bergamotka77 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 11:44
          Zgadzam sie, moje dziecinstwo bez mojego brata byloby niepelne. Tyle mamy wspolnych wspomnien, znajomych, rodzinnych historii. Lubie jego stosunek do mnie, poczucie humoru, podejscie do zycia choc jestesmy rozni charakterelogicznie. Ech wiem ze tylko nas laczy taka wiez, ze mamy tych samych rodzicow, wspolne DNA wink Kocham bardzo mojego brata i jego dzieciaki.
    • paul_ina Re: Matki jedynaków 15.06.15, 12:04
      Przez osiem lat mojego dzieciństwa byłam jedynaczką. Potem mama urodziła dwóch braci. Cudownie, że są, ale z perspektywy mojego dzieciństwa - kolejne dzieci były dla moich rodziców, nie dla mnie.

      Jak masz odchowanego jedynaka - bez wielkiej szkody możesz darować mu i sobie.
      • bergamotka77 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 13:13
        moje dzieci maja siebie i nie musza sie wpraszac do innych by miec towarzystwo czy kogos zapraszac. Mimo roznicy wieku potrafia tez robic cos razem, spezdac wspolnie czas, uczyc sie od siebie, takze trudnej sztuki kompromisu. To bezcenne.
        • jehanette Re: Matki jedynaków 15.06.15, 15:49
          >moje dzieci maja siebie i nie musza sie wpraszac do innych by miec towarzystwo czy kogos zapraszac. <

          super, najlepszy model to kisić się we własnym sosie, żeby broń boziu nie odkryć że inni ludzie żyją inaczej i nawet są szczęśliwi... najlepiej to zamknąć się w swoim domeczku i nosa nie wyściubiać.

          a jak rodzeństwo nie odpowiada sobie temperamentem i zainteresowaniami, to nie dość że nie chcą spędzać czasu razem i jeszcze każde ciągnie w inną stronę. Ja nie lubiłam swojego brata, nie lubiłam spędzać z nim czasu i nie czuję specjalnej wartości dodanej w moim życiu z powodu brata.
        • gaskama Re: Matki jedynaków 15.06.15, 15:55
          Z mojego punktu widzenia, to smutne, co piszesz. W klatce mamy rodzinę z dwoma synami. Między chłopcami jest różnica wieku 2 lata. Model wychowawczy matki jest podobny do twojego. Dzieci mają siebie i nie muszą wpraszać się do innych. Ja kilka razy zapraszałam do nas młodszego z chłopców - rówieśnika mojego syna - ale nigdy nie mógł przyjść, bo tak świetnie bawi się z bratem! Więc zaprosiłam obydwu. Przyszli i okazało się, że jeden i drugi wali w komórkę non stop. Mój syn podziękował za takie towarzystwo. Nie chcę przez to powiedzieć, że twoje dzieci walą w komórkę. Ale zauważyłam, że wśród tych znajomych, w śród których dzieci najlepiej bawią się razem, to te dzieci są takie troszkę ... ograniczone życiowo. No ale to oczywiście kwestia wyboru.
          • bergamotka77 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 17:07
            ograniczona to ty jestes skoro nie umiesz czytac - napisalam ze zapraszamy gosci i jestesmy otwarci na innych, ale dzieci nie musza szukac towarzystwa jak jedynacy, ktorzy sa czesto skazani wciaz na doroslych. Obaj sa bardzo otwarci i kontaktowi, napisalam ze potrafia razem spedzac czas choc dzieli ich 7 lat, na co dzien maja oczywiscie swoich kolegow -rowiesnikow.
            • gaskama Re: Matki jedynaków 16.06.15, 09:49
              Ups, uderz w stół ...
      • bergamotka77 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 13:15
        a co paulina trzymali ichz dala od ceibei - nie mialas do nich sotepu? Wiesz po tylu latach zle odebralas pozbawienie cie tronu jedynaczki. Zdazylas sie przyzwyczaic do roli jedynaczki
        • arista80 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 13:37
          Nas w domu była trójka, a każde z nas miało własne towarzystwo. Nigdy nie zdarzyło się, abym wyszła gdzieś ze znajomimi mojej siostry, albo ona z moimi, czy brata. To po prostu były trzy oddzielne światy. I co to znaczy wpraszać się do innych? Chyba niezależnie od posiadania rodzeństwa, człowiek zawiera przyjaźnie, razem gdzieś wychodzi, zaprasza i jest zapraszanym. Tak samo było w moim (i mego rodzeństwa) przypadku. Po prostu spotykałam osoby z którymi nawiązywała się nić porozumienia i obupólna chęć wspólnego spędzania czasu.
          • bergamotka77 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 14:01
            do nas czase, sie wpraszaja - tzn. lubimy zapraszac gosci, ale czasem ktos ciagle chce przychodzic bo u nas wesolo a on/ona sami siedza w domu i mecza mame czy moje dziecko aby do nas przyjsc. Czasami mam dosyc tych odwiezdin, ale rozumiem ze moje dzieci sie nie nudza same domu, inne pojedyncze dzieci sa same i lgna do moich dzieci. Dom z wieksza liczba dzieci niz jedno jest bardziej pelen zycia.
            • miss_fahrenheit Re: Matki jedynaków 15.06.15, 14:07
              > Dom z wieksza liczba dzieci niz jedno jest bardziej pelen zy
              > cia.

              Jest głośniejszy, to prawda. Kwestia preferencji - ja na przykład lubię spokój.
            • bergamotka77 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 14:20
              przepraszam za literowki i kwiatki typu relaci zamiast relacji wink Pospiech wrogiem czytelnego i poprawnego pisania wink
            • arista80 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 14:21
              Do mnie kiedyś się wpraszała koleżanka z rodziny wielodzietnej (oprócz jej czwórka rodzeństwa) właśnie po to by zaczerpnąć ciszy. Bo ja miałam swój pokój, a ona kisiła się z dwoma siostrami i pragnęła spokoju. Przychodziła co jakiś czas, czasem by pogadać, a czasem by w ciszy poczytać. Ja z kolei uwielbiałam chodzić do innej koleżanki jedynaczki (też spokojna jak ja, albo gadałyśmy, albo czytałyśmy i słuchałyśmy muzyki). W moim domu (trójka nas była) wesoło było rzadko kiedy - częściej były krzyki i kłótnie. Poprawiło się dopiero, jak każdy z nas poszedł własną drogą.
              Dlatego uważam, że nie ma jednego słusznego rozwiązania, Każdy ma inny charakter, inną osobowość i potrzebuje czego innego. Ja osobiście kocham moje rodzeństwo, ale podobnie jak ktoś wyżej uważam, ze było ono bardziej dla rodziców (bo chcieli mieć więcej dzieci) niż dla mnie, bo z nimi było więcej kłótni, zaś towarzystwo spokojnie umiałam sobie znaleźć gdzie indziej.
        • paul_ina Re: Matki jedynaków 16.06.15, 09:43
          Bergamotka77 - dokładnie, było mi wspaniale jako jedynaczce, nieograniczony dostęp do rodziców, dziadków. Braku rodzeństwa nie odczuwałam, bo rodzice (jako i ja teraz czynię) prowadzili otwarty dom, dużo u nas zawsze było gości, dzieci.
          Potem gdy pojawiło się rodzeństwo, jeden chłopiec po drugim, mocno ograniczył mi się dostęp do rodziców i własna wolność (dostałam dodatkowe obowiązki - przypilnować, zabrać na spacer), ograniczyli się też goście - przynajmniej przez pierwsze lata. Źle to wspominam. Możesz sobie pisać co chcesz, ja mam to przepracowane i pozamykane. Każdy ma swoje doświadczenia, moje było takie, że pojawienie się rodzeństwa, gdy ja już miałam 8 lat, nie było bonusem dla mnie. Okazało się nim po latach, gdy ja byłam studentką, a bracia w szkole średniej, wtedy zaprzyjaźniliśmy się.

          Z drugiej strony w niedzielę gadałam z babeczką, która ma różnicę między dziećmi 9 lat i jej starszy syn był zadowolony, bo zyskał na wolności. Może go nie angażowała do pomocy przy małym dziecku - taka jest nasza kulturowa różnica między wychowywaniem syna i córki, to naturalne, że córka ma pomagać przy młodszym rodzeństwie, syn - niekoniecznie (potem w efekcie mamy to, co mamy na męskim rynku - same maminsynki i cioty w rurkach (nie mylić z gejami)).

          Bergamotka77 Ty najpierw rysujesz wyidealizowany obraz swojej rodziny, a potem go bronisz. Jeśli jest, jak piszesz, to olej. Jeśli jest inaczej niż piszesz, to nie oszukuj samej siebie.

          BTW. ja mam trójkę dzieci jedno po drugim. Dla mnie to sajgon, urodzić i odchować 3 dzieci w ciągu 5 lat. Ale dzieciom raczej się podoba. Staram się nie angażować nadmiernie starszej córki do pomocy, na szczęście średni synek jest bardzo opiekuńczy i zaangażowany. Bardzo łatwo jest popełniać błędy rodziców, mamy je zakodowane.
          • paul_ina Re: Matki jedynaków 16.06.15, 09:46
            Zapomniałabym - mam w towarzystwie koleżankę, która urodziła córkę i mimo presji rodziny i otoczenia powiedziała, że dla niej dość. Mówiła, że jedynym argumentem za kolejnym dzieckiem byłoby rodzeństwo dla jej córki (sama ma brata, z którym jest b.zżyta), ale to nie jest dobry argument.
            To bardzo mądra kobieta smile
            • gazeta_mi_placi Re: Matki jedynaków 16.06.15, 10:03
              Swoje oszczędności też powierzyłaś tylko w jedną inwestycję, lokatę?
          • gaskama Re: Matki jedynaków 16.06.15, 09:57
            Bardzo mądra i wyważona odpowiedź. Lubię takich ludzi jak Ty.
          • bergamotka77 Re: Matki jedynaków 16.06.15, 10:47
            paulina moj syn byl w podobnym wieku jak ty gdy dostal brata tylko on tego brata bardzo pragnal, ciagle o nim mowil i teraz bardzo kocha choc ten juz coraz bardziej ingeruje w jego nastoletni swiat. Ale nigdy nie uslyszalam od niego ze zaluje. W jego grupie przedzskolnej byl chyba jedynym jedynakiem i bardzo tego nie lubil choc mial duzo kolegow, rodzicow, zdiadkow, wujkow, sasiadow na wylaczny uzytek. Malo tego mojez dzieci wspominaja nie raz ze chcieliby wiecej rodzenstwa to my mowimy stop. Nie ryzuje wyidealizowanego obrazu - wszystko zalezy od jakosci rodzenstwa, byc moze. Moj brat zawsze byl dla mnie ostoja, doradca, pociezsycielem i zrodlem dobrego humoru - gdy wyjechal na studia do innego maista bardzo to przezylam choc mialam wtedy jako nastolatka dwa pokoje a raczej cale pietro do dyspozycji i powinnam sie cieszyc. Dlaczego mowienie o fajnej relacji z bratem jest idealizowaniem? Kochalam sie w jego kolegach, razem uczylismy sie jezdzuc na nartach, plywac, robic milion innych rzeczy - wspaniale wspominam dziecinstwo smile Mam nadzieje ze moje dzieci tez tak beda, pomimo pewnych trudnosci. Jako dorosli ludzie z moim bratem tez mozemy na siebie liczyc.
    • jehanette Re: Matki jedynaków 15.06.15, 14:58
      W życiu nie oddałabym własnego pokoju wink
      • bergamotka77 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 17:11
        jehanette napisała:

        > W życiu nie oddałabym własnego pokoju wink

        od kiedy posiadanie rodzenstwa wyklucza posiadanie swojego wlasnego pokoju? Cale zycie mialam wlasny pokoj pomimo starszego brata na stanie, moje dzieci tez zawsze mialy swoje pokoje. Inna sprawa ze moje wolalyby mieszkac razem wink
        • gazeta_mi_placi Re: Matki jedynaków 16.06.15, 10:02
          Moja siostra miała przyjaciółkę - jedynaczkę, która dzieliła pokój z matką, mieszkały w kawalerce.
      • malchance901 Re: Matki jedynaków 15.06.15, 17:18
        Ja też, z bratem ze swoim pokojem tłukliśmy się regularnie i aż się trzęsło. Chyba byśmy się pozabijali gdyby w dodatku robił za współlokatora.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka