Dodaj do ulubionych

My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków...

16.06.15, 21:58
także czekoladek i tym podobnych "obowiązkowych" prezentów

Zamiast tego:
- przestańcie nam zazdrościć dłuższych niż przeciętne urlopów
- przyprowadzajcie i odbierajcie swoje dzieci punktualnie
- przestańcie wyzywać nas od darmozjadów
- nauczcie swoje dzieci, że tak, mają prawa, ale nie na zasadzie "i co mi zrobisz głupia krowo"
- nie cedujcie wychowania waszych dzieci w całości na szkołę - szkoła je tylko uzupełnia
Obserwuj wątek
    • pulcino3 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:04
      frustracja 10?
      • czar_bajry Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 23:49
        nie to nie łachy bez... z tym że akurat ja nigdy nauczycielom nie dowalałam...
    • kropkacom Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:05
      Dla mnie nie ma problemu. Mogę nie dawać dzieciakom kwiatów. Nie zazdroszczę, dzieciaki chodzą punktualnie i tak dalej.
    • agaja5b Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:11
      A co to, koncert życzeń? Bierz co dają i ciesz się bo zawsze możesz trafic gorzej, np do szkoły prywatnejwink
    • awesome810 ok, to nie dam 16.06.15, 22:12
      - jestem bardzo punktualna i tego uczę dzieci,
      - urlopu zazdroszczę, a jakże, zwłaszcza w muszę zagospodarować dziecko w czasie wakacji, ferii i wielu licznych wolnych dni
      - nie uczę, że nauczycielki są głupie. Z przykrością stwierdzam, że one same to załatwiają
      - broń Boże nie ceduję wychowania na szkołę, to by dopiero było.
      Przy okazji apeluję do pani bibliotekarki ze szkoły mojego dziecka: jak można nie wiedzieć kto to jest Łukasz Wierzbicki?
      • zuleyka.z.talgaru Re: ok, to nie dam 16.06.15, 22:23
        Można nie wiedzieć zwłaszcza jak jest się starą bibliotekarką i nie śledzi na bieżąco "nowości".
        • awesome810 Re: ok, to nie dam 16.06.15, 22:33
          nie jest stara. I czyż nie powinna świecić przykładem w imię zasady: na naukę nigdy nie jest za późno? Przecież nikt nie wymaga żeby pani znała te wszystkie cykle dla dzieci/młodzieży, co to 12 tomów w tym roku... Ale mogłaby sobie przynajmniej zapisać nazwisko i sprawdzić czy rodzic pytał o wartościową pozycję.
          • zuleyka.z.talgaru Re: ok, to nie dam 16.06.15, 23:42
            Mogłaby, zwłaszcza w kryzysie czytelnictwa.
          • black.sally Re: ok, to nie dam 20.06.15, 11:39
            awesome810 napisała:

            > nie jest stara. I czyż nie powinna świecić przykładem w imię zasady: na naukę n
            > igdy nie jest za późno? Przecież nikt nie wymaga żeby pani znała te wszystkie c
            > ykle dla dzieci/młodzieży, co to 12 tomów w tym roku... Ale mogłaby sobie przy
            > najmniej zapisać nazwisko i sprawdzić czy rodzic pytał o wartościową pozycję.


            teraz się juz czepiasz.
        • mama303 Re: ok, to nie dam 17.06.15, 18:37
          zuleyka.z.talgaru napisała:

          > Można nie wiedzieć zwłaszcza jak jest się starą bibliotekarką i nie śledzi na b
          > ieżąco "nowości".

          to po co ona tam siedzi?
          • zuleyka.z.talgaru Re: ok, to nie dam 17.06.15, 18:40
            Po to, żeby dociągnąć do emerytury. Wszak nei jest majętną ematką na którą pracuje mąż.
            • mama303 Re: ok, to nie dam 17.06.15, 18:51
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > Po to, żeby dociągnąć do emerytury. Wszak nei jest majętną ematką na którą prac
              > uje mąż.
              to niech dociąga zachowując chociaż pozory że jest we właściwym miejscu.
      • sueellen Re: ok, to nie dam 17.06.15, 09:15
        Lukasz Wierzbicki to moj eks. Wszystkie bibliotekarki go znaja!
        • czar_bajry Re: ok, to nie dam 18.06.15, 23:51
          big_grinbig_grinbig_grin
          kurde wycierasz mi monitorbig_grin
    • joa66 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:20
      Wy, nauczyciele ..wink
      Część kwiatków jest od serca smile
      • aneta-skarpeta Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 08:48
        No właśnie. My jak Dawali my to z serca choć czasem syn nie był idealny. Czasem się spóźnił. Najlepszym dowodem na to jaki mam stosunek do nauczycieli to fakt ze cześć forum myśli ze jestem nauczycielkawink
    • ichi51e Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:26
      Zawszw uwazalam ze kupowanie kwiatow nauczycielom to glupota. Raz - Za co? Przeciez pensje dostaja. To nie kosmwtyczka czy taryfa zeby tipy dorzucac. Dwa - na co komu badyle w ogole. Bez sensu.
    • amoreska Czy ja muszę wołowymi literami pisać 16.06.15, 22:26
      że to :
      - nie jest do końca dosłowne
      - że tak, wiem, część kwiatów jest od serca
      - że piszę we własnym imieniu mimo tego "my'
      - że istnieją nauczyciele, którzy się do tego zawodu wybitnie nie nadają

      No i że naczytałam się wątków typu "znów koniec roku, znów trzeba dać na składkę na kwiaty/prezent na nauczyciela..."
      • ichi51e Re: Czy ja muszę wołowymi literami pisać 16.06.15, 22:28
        No flaki sie przewracaja jak sie okazuje ze nadgorliwe mamusie leca z kuponem prezentowym na 1000pln do jubilera w zebach.
        • lily-evans01 Re: Czy ja muszę wołowymi literami pisać 17.06.15, 06:57
          Ale widzisz różnicę między tym kuponem, a różyczką za 8 zł. mam nadzieję wink.
          • falka_85 Re: Czy ja muszę wołowymi literami pisać 17.06.15, 15:10
            No właśnie ja w różyczce za 8zł nie widzę nic zdrożnego, ot miły gest. Ale jak uczniowie (3 klasa gimnazjum) składają się po 40zł na kwiaty dla nauczycieli albo na wywiadówce (1 klasa liceum) pada propozycja że bukiet to nie bardzo, może zakupmy wychowawcy teczkę skórzaną na dokumenty (koszt kilkuset złotych lekką ręką licząc) to mi to nie bangla i to bardzo. I żeby nie było inicjatywa nie wypływa ze strony samych nauczycieli, przynajmniej w tym drugim przypadku, ale ze strony rodziców-oszołomów, którzy raz że nie widzą niestosowności tak drogich prezentów, dwa nie wiem co chcą osiągnąć w ten sposób.
      • agaja5b Re: Czy ja muszę wołowymi literami pisać 16.06.15, 22:37
        Nie dośc że roszczeniowe i wybredne to jeszcze nerwowewink
    • feliz_madre Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:28
      Spełniam wszystkie postulaty. Oprócz tego moje dzieci zaniosą kwiatki i czekoladki. Mogą? wink
      • wilowka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:43
        A ja mam przyjemność pracować z fajnymi dziećmi i fajnymi rodzicami. Dlatego z własnej nieprzymuszonej woli i inicjatywy upiekłam na jutro ciasto (żegna się z przedszkolem grupa "Sowy")

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/sh/gh/mjr1/YUNa0E1N25ACyOsbBB.jpg

        Bez wyrzutów sumienia przyjmę kwiatki i czekoladki - sprawią mi przyjemność bo wiem, ze będą szczerze dane z sympatii.
        P.S. Nie mi mi czego zazdrościć - pracuję na kodeksie pracy a nie karcie nauczyciela - w wakacje też. Czego wszystkim życzę smile
        • amoreska Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:44
          Piękne smile
          Z czego zrobiłaś oczy?
        • agaja5b Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:47
          Wow, super ciasto, fajny pomysł na zakończenie dla przedszkolaków, zazdroszczę im takiej panismile
          • wilowka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:49
            big_grin Pochwalić się chciałam smile upieczony biszkopt, masa z bitej śmietany i galaretki truskawkowej, groszkodraże w czekoladzie, ciastka oreo to oczy, listki melisy,dziobek z jabłka, warstwa galaretki truskawkowej. Całą noc obmyślałam wink Dłubałam ponad godzinę. Widać, że to sowa?
            • solejrolia Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:15
              Supersmile na pewno wyszedł bardzo smaczny!
              • igale1 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:17
                A skoro nauczyciele tacy biedni to dlaczego nie wybrali innego zawodu?

                • igale1 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:19
                  Przepraszam, to nie w tym miejscu miało być.
                  • wilowka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:28
                    Ale że na przykład cukiernika-ciastkarza? big_grin
                    • atena12345 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 06:04
                      wilowka napisała:

                      > Ale że na przykład cukiernika-ciastkarza? big_grin
                      >

                      Widać, że byś się nadawała wink sowa cudna i już widzę zachwyt dzieciaków.
                      Ale fajna z Ciebie nauczycielka, mój syn też ma fajne panie w przedszkolu
            • daisy Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:42
              Jaki piękny tort!!! Pewnie, że widać, że to sowa, i to śliczna! Oraz widać od razu, że fajna "pani". smile
              Też chciałabym tak umieć!
            • misterni Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 00:47
              Widać, widać że to sowa, piękne ciacho, aż żal pewnie będzie dzieciakom jeść wink
        • lily-evans01 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 06:58
          Cudna!!!
        • saszanasza Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 07:11
          wilowka, super tort!
        • misiulekpysiulek Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 07:24
          wilowka napisała:
          > A ja mam przyjemność pracować z fajnymi dziećmi i fajnymi rodzicami. Dlatego z
          > własnej nieprzymuszonej woli i inicjatywy upiekłam na jutro ciasto

          A wolno tak sobie uprawiać zbiorowe żywienie?
          Przecież nie wiadomo czy w twojej kuchni nie biegają karaluchy a ty nie przenosisz jakichś chorób.
          • wilowka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 11:46
            Jak "nie wiadomo" a te wzorki to myslisz z czego zrobiłam?
            • wioskowy_glupek Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 11:09
              Tak i nie wiadomo czy składniki nie z Lidla i czy dziubulki mogą jeść słodycze big_grin - Super ciasto btw wink
        • przeciwcialo Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 18:40
          Jeju, jakie cudne.
    • jakw Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:34
      Ode mnie to macie. A kwiatki i tak dostaniecie. wink
    • tatrofanka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:36
      Nie zamierzam sawac kwiatów synowi coby dał swojej wychowawczyni ( superaśnej swoją drogą smile), kwiaty bedą od calej zerówki

      Zamiast tego:
      > - przestańcie nam zazdrościć dłuższych niż przeciętne urlopów


      Ok, jak tylko wy przestaniecie jękolic jak to duuuuuuuuuzo pracujecie

      przyprowadzajcie i odbierajcie swoje dzieci punktualnie

      Zawsze. Nie znoszę braku punktualności.

      przestańcie wyzywać nas od darmozjadów


      Nie wyzywam, ale wy przestańcie nam wmawiać że macie najgorzej na świecie

      nauczcie swoje dzieci, że tak, mają prawa, ale nie na zasadzie "i co mi zrobi
      > sz głupia krowo"


      Moje dziecko, wie, ze do nauczyciela z szacunkiem trzeba, bo inaczej mamusia karę zada

      nie cedujcie wychowania waszych dzieci w całości na szkołę - szkoła je tylko
      > uzupełnia


      Spoko. To wy pamietajcie, ze od uczenia jest szkoła. Jak chcecie urządzać co i rusz te arcyciekawe akademie ku czci, to uczcie dzieci wierszyków i piosenek same, bo ja mam lepsze rzeczy do roboty.

      Pozdarawiam serdecznie
    • solejrolia Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:39
      tak mnie wychowano, że na ślub idziemy z kwiatami, a nie karmą dla psów,
      tak i na koniec roku szkolnego w podziękowaniu za wspólny czas córka kwiaty zaniesie.
      bo taka jest nasza kultura, ze odświętne sytuacje podkreślamy kwiatami.

      a ponieważ u nas jest to również zakończenie szkoły to wychowawczyni otrzyma pamiątkę od całej klasy.
      i będzie też tort.
      chcemy miło uczcić fakt, że skończył się pewien etap w życiu naszych dzieci, i mamy do tego prawo. robimy to dla nauczycielki, robimy to dla anszych dzieciaków, wreszcie- robimy to dla nas samych.
      o!
      • fornitta69 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:54
        Karme dla psow zamiast kwiatow na slub przynosi sie na wyrazna prosbe mlodej pary-jesli sie ta prosbe oleje i przytacha badyle to jest sie zle wychowanym. Zawsze mozna przyniesc i kwiaty i karme jesli ktos taaaki przywiazany do tradycji tongue_out
        • solejrolia Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:11
          tak mi napisałaś, że aż mi w pięty weszło, no naprawdę.
          tak jestem przywiązana do tradycji. twój komentarz nie zmieni tego,i nie nosze badyli, a kwiaty.
          co do zbiórki karmy na rzecz schroniska podczas ślubów- jestem przeciwna, ponieważ: mogę i pomagam zwierzętom i nikt mi nie musi narzucać, kiedy i w jaki sposób mam to robić. jak ci młodzi chcą pomagać zwierzakom, to moze niech oddadzą ze swoich "kopert", a nieeee, kaska, to pewnie im się przyda... dobroczynność cudzym kosztem kurna ich mać...to się dopiero nazywa brak kultury.
          tak, uważam to za niegrzeczne, nieeleganckie i pozbawione taktu i klasy- takie "proszenie" o karmę kupony lotto, wina, etc.
          i z mojej strony to eot.
          • fornitta69 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:41
            Jak cudzym kosztem- i karma i kwiaty kosztuja. Tak czy tak cos im kupujesz-tyle,ze ty tracisz kase na cos co im nie sprawi radosci. Jak cie boli,ze mlodzi dostaja kase w kopertach to im daj pusta koperte. Ich slub -ich wizja,goscie ktorzy ja psuja sa niegrzeczni. Zreszta w zyciu bym nie poszla na slub osob ktorych nie lubie-a jak kogos lubie to postepuje tak zeby mu nie robic przykrosci. A nie,ze ja mam zawsze racje i ma byc tak jak ja chce.
            • agaja5b Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 00:02
              fornitta69 napisał(a):

              > Jak cudzym kosztem- i karma i kwiaty kosztuja. Tak czy tak cos im kupujesz-tyle
              > ,ze ty tracisz kase na cos co im nie sprawi radosci.
              Ale to ona decyduje co kupuje, na co straci swoja kasę. Docenienie podarunku jest już po stronie młodych. Chamstwem byłoby nie docenienie kwiatów, bo nie sprawiaja radosci, mimo że ktos kwiaty własnie przyniósł. Jakieś karmy czy inne pomysły to nie powinno byc przedstawiane w kategorii "wymóg konieczny" ale mozliwość, miły gest, który goscie mogliby zechciec zrobic na prosbe młodych. Jak nie zrobia a przyniosą kwiaty tez fajnie.
              • fornitta69 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 00:10
                Jezeli w zaproszeniu jest wyraznie napisane,ze prosza o nie dawanie kwiatow to nie ucieszenie sie z nich nie jest zadnym chamstwem. Chamstwem jest nie uszanowanie prosby mlodej pary. Pewnie,ze ona decyduje co kupic- tylko po co kupowac cos czego oni nie chca? Gdzie w tym sens? Jak przyniose wegetariance pyszny pasztet to z jej strony bedzie chamstwem,ze go nie doceni? Naprawde odrobina dobrej woli nic nie kosztuje.
                • fornitta69 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 00:24
                  P.S. Pasztet to oczywiscie nie na slub wink
                  • mallard Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 15:23
                    fornitta69 napisał(a):

                    > P.S. Pasztet to oczywiscie nie na slub wink

                    A właściwie to czemu?
                    • fornitta69 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 23:59
                      Jak to nie wiesz? Na wesele sie jedzenia nie przynosi,tylko sie je z wesela wynosi- w plastikowych reklamowkach,uprzednio sprytnie przemyconych w torebce big_grin
                • agaja5b Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 09:02
                  fornitta69 napisał(a):

                  > Jezeli w zaproszeniu jest wyraznie napisane,ze prosza o nie dawanie kwiatow to
                  > nie ucieszenie sie z nich nie jest zadnym chamstwem. Chamstwem jest nie uszanow
                  > anie prosby mlodej pary.
                  Nie uszanowanie prośby młodej pary to nie jest ta kategoria chamstwa co okazanie niezadowolenia, bo " nie to, o co prosilismy". Jeszcze brakuje zeby na widok kwiatów strzelili focha i zapytali w ematkowym stylu" co czytac nie umiecie? przeciez wyraźnie napisane było"
                  Pewnie,ze ona decyduje co kupic- tylko po co kupowac c
                  > os czego oni nie chca? Gdzie w tym sens?
                  Sens juz dawno się zagubił, pozostała tylko roszczeniowa postawa i smutny koncert zyczeń. Jak przyniose wegetariance pyszny pasz
                  > tet to z jej strony bedzie chamstwem,ze go nie doceni?
                  Jak wiesz ze ona wegetarianka,to nie nieś pasztetu, jak nie wiedziałaś to nic sie nie stało, powinna podziekowac i już.
                  Naprawde odrobina dobrej
                  > woli nic nie kosztuje.
                  Dobra wola dotyczy dwóch stron, tej która wystosowuje prośbę nawet bardziej.
                  • fornitta69 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 09:18
                    Po pierwsze: dyskusja dotyczyla tego,ze ktos sie czuje tak swietnie wychowany bo nie przyjdzie na slub z karma tylko zawsze z kwiatami- a nie tego jak powinni zareagowac mlodzi na takie cos. I nie mowilam wcale,ze mloda para powinna okazywac niezadowolenie - jak sa kulturalni to podziekuja i beda udawac,ze ok. Chodzi o to,ze kupowanie prezentu ktorego ktos nie chce z pelna swiadomoscia jest i niemile i burackie. A to,ze ktos o cos gosci poprosi to roszczeniowa postawa i koncert zyczen? Serio? No swiat sie konczy.
                    • falka_85 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 12:10
                      Szczerze to nawet nie spotkałam się z tym, żeby jakaś para okazywała niezadowolenie bo dostali kwiatki zamiast kuponu lotto, o który prosili. Chociaż niewykluczone, że gdzieś coś takiego miało miejsce.
                      A sam zwyczaj z proszeniem o kupony wino, czekoladki czy inny drobiazg zamiast kwiatów bardzo mi się podoba. Raz, że kwiaty to są fajne gdy dostaje się 2 czy 3 bukiety. W ilościach hurtowych robi się problem, gdzie je trzymać, skąd wziąć wazony, zwłaszcza latem szybko więdną i nawet się człowiek nie zdąży nacieszyć. Po drugie dla gości, którzy muszą na imprezę kawałek dojechać znacznie łatwiej jest przetransportować puszkę żarcia dla psa niż bukiet / ewentualnie szukać kwiaciarni już na miejscu. A przecież nikt mnie siłą portfela nie wyrywa, chcę to kupię, nie chcę to nie, ale czemu nie sprawić komuś przyjemności?
                      • wioskowy_glupek Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 11:11
                        Jesteś żenująca - skoro młodzi chcą karmę zamiast kwiatów, to znaczy że kwiaty nie sprawią im przyjemności, nie są potrzebne i będą im tylko zawadzać. Karma za to, to po prostu dobry uczynek. Zawsze się znajdą takie indywidua jak ty które prośby nie uszanują.
                        • wioskowy_glupek Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 11:20
                          To było do solejrolia oczywiście.
              • wioskowy_glupek Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 11:14
                Nie, chamstwem jest niesienie kwiatów, jeżeli młodzi ewidentnie zaznaczają, że ich nie chcą. Nie każdy cieszy się z kwiatów, dla mnie to jest zbędny wydatek do prezentu np. Nie lubię dawać, nie lubię dostawać. Jak już nie chce dawać karmy to niech nic nie daje a nie kwiatka którego nie chcą.
              • mid.week Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 15:37
                agaja5b napisała:

                > fornitta69 napisał(a):
                >
                > > Jak cudzym kosztem- i karma i kwiaty kosztuja. Tak czy tak cos im kupujes
                > z-tyle
                > > ,ze ty tracisz kase na cos co im nie sprawi radosci.
                > Ale to ona decyduje co kupuje, na co straci swoja kasę. Docenienie podarunku je
                > st już po stronie młodych. Chamstwem byłoby nie docenienie kwiatów, bo nie spra
                > wiaja radosci, mimo że ktos kwiaty własnie przyniósł.


                Jeśli ktoś wyrażnie prosi o karmę, a mimo to dostaje kwiaty to kupujący wyżej stawia swoją przyjemność niż potrzeby obdarowywanego. Kupuje kwiaty dla siebie, swojego upodobania tradycji, z niechęci do "dziwnego" nowego, itd. Ja bym nie chciała takich kwiatów. Skoro i tak je kupują ze względu na swoje potrzeby, a nie moje to niech je sobie wsadzą w swój własny wazon.
    • myelegans Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:39
      Nigdy nie daje zadnych prezentow, kwiatow rowniez, za to zawsze kartke z podziekowaniem.
      • amoreska Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:41
        Bo "dziękuję" jest najtańsze, a znaczy najwięcej.
    • igale1 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:45
      Nie wiem czy uczniowie z klasy mojego syna dadzą kwiaty swojej wychowawczyni - ja bym nie dała. I przestańcie tak użalać się nad sobą bo tak dobrze jak wy nie ma żadna inna grupa zawodowa.
      • n1eobecna Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 22:53
        Trzeba było iść w nauczycielstwo...
      • malowanka06 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:07
        to czemu nie zostałaś nauczycielką jak tak dobrze mają?
        kurcze, nie wiedziałam, że nauczyciele mają najlepiej. Biedni górnicy, posłowie, policjanci
        • igale1 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:16
          Do tej pory żałuję.
          • beverlyja90210 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:30
            jestes z Poznania? Boziu mam nadzieje ze nie nie i nigdy nie bedziesz moich dzieci uczyła.

            Kiedyś nauczycielka dostała od nas w liceum bukiet pokrzyw, zasłużyła jak nikt inny
            • wilowka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 16.06.15, 23:42
              Jeśli z młodych pokrzyw, to sobie zdrowotną sałatkę mogła przyrządzić big_grin
      • kub-ma Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 21:28
        igale1 napisała:

        > Nie wiem czy uczniowie z klasy mojego syna dadzą kwiaty swojej wychowawczyni -
        > ja bym nie dała. I przestańcie tak użalać się nad sobą bo tak dobrze jak wy ni
        > e ma żadna inna grupa zawodowa.

        Oj mają, mają.

        A autorka się gdzieś użalała nad sobą? Chyba przeoczyłam.
    • mama.gucia Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 00:32
      To moze wywiescie kartke: " zakaz dawania czekoladekbi prezentow"?. Przekaz jasny I tlumaczyc sie nie trzebawink.
    • serei Amoreska 17.06.15, 04:13

      Dlaczego piszesz w imieniu nauczycieli? nie wszystkie siedzą na emamie piłując klawiaturę udowadniając, że nauczycielki mają ciężkie życie (wg Ciebie). Ja osobiście kocham wychowawczynię mojego dziecka, jest niesamowicie miła, uwielbia swoją klasę, jest pomocna, rozsądna, rzeczowa i bardzo sprawiedliwa, umie rozmawiać z dziećmi, umie je uczyć, ma dystans do przewrażliwionych matek i umie ustawić te wymagające nie wiadomo czego ( czemu mój Jasiu dostał trójkę skoro wiem że umie na szóstkę!) itd..
      Jest nauczycielką z powołania, widać, że kocha swoją pracę w przeciwieństwie do Ciebie.
      Z przyjemnością dam jej kwiaty i upiekę pyszne ciasto. Ty zaś siedź na ematce i wylewaj swoje frustracje......
    • saszanasza Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 07:08
      Aż tak bardzo czujesz się pokrzywdzona przez dzieci i ich rodziców? Poziom twojej frustracji i niezadowolenia jest tak ogromny, że proponuję zmianę pracy, bo do tej się zwyczajnie nie nadajesz.
      Bardzo współczuję dzieciom które uczysz. Przypuszczam, że Twoje podejście do pracy jest tak oczywiste, że przekłada się na relacje z uczniami i ich rodzicami, stąd ten jad skierowany w kierunku jednych i drugich.
      Marudzisz jak osoba zrypana wieloletnią, ciężką pracą z patologią, co najmniej.
      A teraz wykaż się asertywnością i odwagą i przedstaw te postulaty rodzicom dzieci które uczysz.
    • ola Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 07:22
      Kwiatów mogę nie dawać, ale nie wiem dlaczego mam nie zazdrościć prawie 50 dni wolnego skoro ja mam tylko 10 a przez pozostałe 40 muszę extra kombinować opiekę i siedzieć normalnie w pracy.
      • kura17 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 07:57

        > nie wiem dlaczego mam nie zazdrościć prawie 50 dni wolnego skoro ja mam tylko 10

        10 dni urlopu w roku? w polsce?
        przeciez to nie jest normalne chyba?
        • ola Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 08:21
          Nie w roku. W wakacje.
          Przecież nauczyciele też nie mają 50 dni wolnego w roku. Wakacje + ferie+ przerwa bozonarodzeniowa + wielkanocna + długie weekendy daja znacznie więcej.
          • kub-ma Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 21:32
            Nie, bo zapewniają opiekę w dni wolne od zajęć
          • anestezjolog72 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 20.06.15, 20:55
            Pomówmy o dniach ROBOCZYCH nie jak leci. W bieżącym roku w lipcu i sierpniu jest nie 50 a 44 dni roboczych. Jeśli od tego odejmiemy 3-4 po zakończeniu roku szkolnego i 3-4 przed rozpoczęciem to jest juz nie 50 a 36-38. Ferie ( czyli przerwa semestralna) to 10 ( a nie 14 wolnych dni), przerwy okołoświąteczne: na Wielkanoc to 3 ROBOCZE dni a Boże Narodzenie róznie średnio 5 dni - także roboczych. O długich weekendach nie wspominajmy, bo częściej są one w korporacjach niż w szkołach, ale niech będzie, że nauczyciel ma raptem 2 wolne dni.
            Porachujmy: 38+10+3+5+2=58 dni roboczych. Pracownik zatrudniony na etacie ( np. ja) ma 26 dni czyli oznacza to, że nauczyciel ma o 32 dni więcej. Maksymalnie, bo często musi byc do dyspozycji dyrekcji juz od połowy sierpnia. Sa tez dyżury w soboty ( pracujący rodzice) czy długie weekendy.
            Wyjazdy na wycieczki to tez sam szał - zwłaszcza z niewychowanymi maluchami albo rozwydrzona młodzieżą. Potworna odpowiedzialność, bezsenne noce. Wiem coś o tym, byłam jako pomoc ( opieka medyczna), dziękuję, postoję.
            Wyjścia o 13.30? Czasem tak, czasem nie. Wywiadówki, dni otwarte, wyjścia typu teatr, egzaminy, o klasówkach nie wspominam.
            Jak w każdym zawodzie są rózni ludzie, ale jeśli nauczyciel porządnie i solidnie wykonuje swój zawód to ma ciężko, bardzo ciężko.
      • salinas Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 09:24
        ola napisała:

        > dlaczego mam nie zazdrościć prawie 50 dni
        > wolnego skoro ja mam tylko 10 a przez pozostałe 40 muszę extra kombinować opiek
        > ę i siedzieć normalnie w pracy.

        Jak to miło , że ktoś umie policzyć czyjeś wolne. Gorzej jak nie potrafi wyliczyć swojego urlopu tongue_out

        Fajny wątek. Popcorn i colę muszę kupić i po południu wiernie kibicować zwolenniczkom i przeciwniczkom zawodu nauczycielskiego. A swoją drogą to i tak późno w tym roku. Coś nie widać spektakularnych działań ministry, p. Kluzik. O dziwo nie wystąpiła dotychczas z płomiennym apelem do rodziców. Widać rany liże po przegranych ostatnich wyborach.
        • ola Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 09:51

          > Jak to miło , że ktoś umie policzyć czyjeś wolne. Gorzej jak nie potrafi wyliczyć swojego urlopu
          Możesz rozwinąć tę myśl? Mam w wakacje 10 dni wolnego. Tylko tyle dni może mnie nie być w pracy i na tyle podpisano mi wniosek. Czy ty zza swojego komputera potrafisz to obliczyć lepiej? Jeśli tak to proszę, podziel się swoimi wyliczeniami. Chętnie skorzystam.
          • zuleyka.z.talgaru Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 09:54
            Ale to Twój problem, że nie możesz sobie wziąć więcej wolnego. Zawsze możesz zmienić pracę na bardziej elastyczną.
            • ola Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 09:59
              Ok, ale dlaczego mam nie zazdrościć nauczycielom? Więcej - dlaczego autorka watku nie pozwala mi zazdrościć?
              Tak sama odpowiedź pasuje jak ulał do postu założycielskiego. Autorki żale to jej problem. Mogła sobie wybrać inny zawód. Ona ma pretensje do rodziców, rodzice mogą sobie zazdrościć nauczycielce. Każdy ma swoje powody i to jego problem.
              • zuleyka.z.talgaru Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 10:02
                Bo to jednak ona zajmuje się Twoim niuniusiem w szkole. I ja ją jestem w stanie zrozumieć, obecnie rodzicom odpie... przy porodzie i ten odpie...utrzymuje się w niektórych przypadkach co najmniej do matury - nie jest to normalne. A potem te jazdy w szkole....żenada...i to nasze pokolenie....wynika z tego, że nasi rodzice (w sensie pokolenia) popełnili gdzieś niewyobrażalne błędy wychowawcze, że tak jest jak jest.
                • ola Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 10:25
                  Nie ona. Nasza pani w szkole córki jest normalna i nie robi fochów o wszystko. Dzięki temu my też zachowujemy się w stosunku do niej przyzwoicie, nikt nikogo od darmozjadów nie wyzywa i odbiera dzieci na czas.
                  Jeśli załozycielka ma AŻ taki problem z otoczeniem to niech może przemysli swoja postawe, co? a nie dramatyczne posty na forum p[isze i jeszcze na pretensje (znowu), ze ktoś jej odpisuje.
            • totorotot Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 18:28
              Ale to Twój problem, że nie możesz sobie wziąć
              więcej wolnego. Zawsze możesz zm
              > ienić pracę na bardziej elastyczną.


              I wziąć kredyt
          • paskudek1 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 13:43
            ola ale mam nadzieję, ze ty wiesz, że urlop nauczyciela liczy się razem z sobotami i niedzielami? Bo wiesz, te TWOJE 10 dni urlopu to jest zapewne 14 dni wolnego, 56 dni urlopu nauczyciela to jest w rzeczywistości troszkę mniej (nie chce mi się tych weekendów liczyć).
            • ola Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 13:53
              Technicznie rzecz biorąc moje 10 dni to 11 dni, bo w obie soboty urlopu musze być w pracy (w tym jedna w środku urlopu)
              W dalszym ciągu 11 do czterdziestu paru to przepaść.
              I proszę tu mi nie mówic o częściowej dostępności w tym czasie. Jestem dzieckiem nauczycielskim i dobrze wiem jak to w praktyce wygląda.
              • kotradykcja Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 14:06
                ola napisała:

                > Technicznie rzecz biorąc moje 10 dni to 11 dni, bo w obie soboty urlopu musze b
                > yć w pracy (w tym jedna w środku urlopu)
                > W dalszym ciągu 11 do czterdziestu paru to przepaść.

                Art. 154. [Wymiar urlopu] § 1. Wymiar urlopu wynosi:
                1) 20 dni – jeżeli pracownik jest zatrudniony krócej niż 10 lat,
                2) 26 dni – jeżeli pracownik jest zatrudniony co najmniej 10 lat.

                26 dni roboczych (!) to de facto 38 dni urlopu, który można sobie wziąć wtedy, kiedy człowiek tego potrzebuje.

                > I proszę tu mi nie mówic o częściowej dostępności w tym czasie. Jestem dzieckie
                > m nauczycielskim i dobrze wiem jak to w praktyce wygląda.
                Podczas trwania ferii nauczyciel może zostać zobowiązany przez dyrektora szkoły do przeprowadzania egzaminów, wykonywania prac związanych z zakończeniem roku szkolnego, opracowania szkolnego zestawu programów oraz uczestnictwa w doskonaleniu zawodowym w określonej formie.

                Jestem dzieckiem nauczyciela, byłym nauczycielem. Moje wolne trwało od połowy lipca do połowy sierpnia i tydzień ferii.
                • falka_85 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 14:52
                  >26 dni roboczych (!) to de facto 38 dni urlopu, który można sobie wziąć wtedy, kiedy człowiek tego potrzebuje.
                  Pobożne życzenia. Większość znanych mi osób w sezonie urlopowym (wakacyjnym) może liczyć właśnie na te 10 dni i dostosować termin do urlopu innych pracowników, a wtedy wszyscy chcą urlop, więc te 26 dni i kiedy chcesz to niezupełnie tak wygląda. Oczywiście wiele zależy od firmy.
                • ola Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 19:39
                  Nie zrozumiałaś jeszcze że rozmawiamy o wakacjach?
                  Jeśli ktoś bierze całe 26 dni urlopu ciurkiem to ma:
                  - wyrozumiałego szefa (rzadko to się zdarza)
                  - nierówno pod sufitem.
                  Potem wystarczy jeden dzień wolny w szkole poza wakacjami albo wezwanie do ZUSu i jesteś w dupie, bo juz z pracy nie możesz wyjsc bo urlop wykorzystany.
                  Większość ludzi bierze 10 dni urlopu w wakacje, 5 w ferie, 2-4 podczas długich weekendów i kilka przed lub po świętach (np między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem). I zawsze zostawia się dwa, trzy dni na nieprzewidziane wypadki.
                  Albo to wiesz i udajesz głupią albo jesteś trochę oderwaną od rzeczywistości osobą zatrudnioną na karcie nauczyciela.
                  • kotradykcja Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 08:39
                    ola napisała:

                    > Nie zrozumiałaś jeszcze że rozmawiamy o wakacjach?
                    > Jeśli ktoś bierze całe 26 dni urlopu ciurkiem to ma:
                    > - wyrozumiałego szefa (rzadko to się zdarza)
                    > - nierówno pod sufitem.

                    A Ty naprawdę uważasz, że urlop 26 dni roboczych ciurkiem i brak możliwości wzięcia wolnego dnia żeby np. załatwić sprawy w urzędzie czy, właśnie, w przypadku nieprzewidzianej sytuacji to lepsza sytuacja? Bo mam porównanie i wiem, że nie.
                    Poza tym co z tego, że miałam miesiąc wolego, skoro spędzałam go w domu, bo mnie nie było stać na żaden wyjazd? Nie jestem już (!) zatrudniona na KN i bardzo sobie to chwalę.
                    • ola Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 08:44
                      Proszę cię, jak się kończy pracę o 12.40 to spokojnie PO pracy można iść do urzędu sprawy załatwiać.
                      Poza tym przez 20 lat napatrzyłam się do woli na system zastępstw, lewych zwolnień lekarskich i innych wynalazków, które pozwalały nauczycielom nawet jeździć na narty w marcu, co dopiero iść do urzędu po pieczątkę.
                      • kotradykcja Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 08:53
                        Owszem, są nauczyciele, którzy kończą o 12.40. Głównie panie z nauczania początkowego, które są utrzymywane przez mężów i zarabiają na przysłowiowe waciki. Żeby się samodzielnie utrzymać z dzieckiem, kończąc lekcje o 11.40 w jednej szkole jechałam na zapalenie płuc do drugiej, gdzie kwitłam do 16-17. A moje dziecko w przedszkolu od 7 do 17-18. Jak chorowało dopiero była zabawa. Dyrekcja uprzejmie zwróciła mi uwagę, że owszem, rozumie moje problemy, ale to moje problemy, ja mam w szkole być, bo dzieci mają maturę (i słusznie zwróciła uwagę). Więc opiekunka. I pół pensji szło na opiekunkę. Lewe zwolnienia lekarskie jeśli są w Twoim środowisku normą, to gratuluję. Mnie lekarz nie chciał wystawić L4 przy zapaleniu krtani, bo nie miałam gorączki. I jeszcze mi pogadankę strzelił o poświadczaniu nieprawdy.
                        • bufo.bufo Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 10:42
                          > Mnie lekarz nie chciał wystawić L4 przy zapaleniu krtani, bo nie miałam gorączki. I jeszcze mi pogadankę strzelił o poświadczaniu nieprawdy.

                          To wuj, a nie lekarz. Normalny lekarz daje nauczycielowi zwolnienie na krtań, która jak wiadomo, jest narzędziem pracy. Jestem w szoku.
                        • ola Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 12:05
                          Hm, pojade cytatem z co poniektórych i odpowiem - to twój problem, ze masz taką pracę smile Zmień sobie na inną i po kłopocie

                          a merytorycznie:
                          Jak wspomiałam moja mama 30 lat przepracowała w szkole. Najpierw w podstawówce (klasy 4-6), potem w gimnazjum.
                          - z reguły nie miała więcej niż 5 lekcji dziennie. Często miała mniej. Zawsze, od kiedy pamiętam, w piątki kończyła o 13.00
                          - przy takim obciążeniu pracą zarabiała ok. 3 tys na rękę, czyli więcej niż ja przy pracy 40/h tygodniowo na pełen etat.
                          - nigdy nie miała problemów ze zwolnieniem się z pracy na chwilę czy zwolnieniami na chore dzieci. Moją ospę wspominam z rozrzewnieniem jako bardzo miłe dwa tygodnie we dwie. Sama lewych zwolnień nie brała, ale już jej koleżanki regularnie.
                          - aluzji pt. " w Twoim środowisku " spływają po mnie jak po kaczce. To było środowisko mojej mamy z pracy, więc nijak się do mnie nie ma. Tobie, jako byłej nauczycielce, jest o wiele do niego bliżej smile
                          • falka_85 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 18.06.15, 20:23
                            Bo padnę zaraz. Już wszystko można powiedzieć o zawodzie nauczyciela, ale to, że ma się mało wolnego to już nawet nie przeinaczenie ale tworzenie alternatywnej rzeczywistości smile Nie twierdzę, że zawód nauczyciela to sam cud, miód i orzeszki, ale dni wolnych od pracy jest zdecydowanie więcej niż normalnie. Owszem nie można wziąć wolnego kiedy się chce, ale z drugiej strony ma się wolne wtedy, kiedy wszyscy chcą, np. w taką Wigilię, okres świąteczno-noworoczny, ferie zimowe, wakacje itp. kiedy w wielu firmach toczą się boje, kto w tym roku zostaje, a kto pracuje, kto ma dzieci, a kto rodzinę daleko do której musi jeszcze dojechać itd. Poza tym nawet jeżeli przez część okresu wakacyjnego jest się do dyspozycji dyrektora, to litości nie jest to dyżur telefoniczny w nocy o północy stawiennictwo w miejscu pracy w ciągu 40min.
                    • anek130 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 19.06.15, 08:59
                      nie było cię stać na żaden wyjazd? bo uważasz że za mało zarabiasz? boższeeeeee Ty widzisz i nie grzmisz. No chyba ż ejesteś samotną matką i stopień awansu Stazysta. Myłśisz oczywiscie, ze wszystkie inne grupy zawodowe zarabiają więcej? zapytaj sprzataczki w swojej szkole, czy jest co roku na wakacjach? jełśi jest to może xle gospodarujesz pieniędzmi?
                      Ania
                  • anestezjolog72 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 20.06.15, 20:36
                    Jakim cudem ja nie miałam takich problemów?
                    Mąż miał ( piszę w czasie przeszłym, bo dotyczy to mojego dorosłego dziecka) 6 tygodni urlopu liczonego "jak leci", ja 26 dni + 2 dni na "opiekę" do 14 roku zycia. Syn miał zagospodarowane wakacje, ferie .
                    Wakacje ( 8 tygodni): 3 tygodnie wyjazd na kolonie/obóz/obóz językowy, 2 tygodnie ze mna, 2 tyg z mężem, 1 tydzień z dziadkami. Zimą narty: tydzień z nami, tydzień z przyjaciółmi ( my bralismy ich syna), Wielkanoc- w domu ja brałam 2 dni urlopu. Można? Tak, kwestia organizacji i chęci.
                • pade Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 20.06.15, 11:15
                  A wolne w czasie roku szkolnego? Nie, nie mówię o dniach wolnych również dla dzieci, tylko o nieobecnościach np. z powodu wyjazdu na wycieczkę, vide wychowawczyni mojego dziecka, dwa razy po tydzień w tym roku. Na wycieczke pojechała oczywiście sama, nie z klasą.
    • zuleyka.z.talgaru Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 07:27
      Duży poziom frustracji. Rozważ zmianę zawodu...
    • nowi-jka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 08:13

      ja czesto na przedszkolanki narzekam ale gdy przychodzi koniec roku to po raz kolejny si e łapie na tym ze ogarnia mnie wdziecznosc za to co zrobiły dla tych moich dzieciorów, nagle łapie mnie wzruszenie za gardło jaka to ważna rolą i ile musiały miec cierpliwosci i serca
      I kupuje te czekoladki oklepane czy kwaitki bo to mi sie wydaje zawsze miłe jednak i na miejscu.
      Czy w starszym wieku nadal bede czuc taka potrzebe serca? w szkole juz nikt dzieciom nie musi pomagac w podcieraniu pupy, odbebnia swoje i idzie do domu wiec moze już mnie tak nagle obuchem wdziecznosc nie walnie wraz z koncem roku. Zobaczymy.
      Na razie daje bo chce a nie bo wypada albo sie nalezy.
    • goodnightmoon Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 08:39
      Akurat z tymi kwiatkami to sie zgadzam, zmora nieziemska.
      Mialam w rodzinie nauczycielke, mieszkajaca w malenkim mieszkaniu. W klasie 35 uczniow, plus wdzieczni byli uczniowie. Kilka razy w roku dostawala ok. 50 bukietow, ktorymi musiala szczodrze obdarzac rodzine, kolezanki i sasiadow suspicious
    • moofka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 08:41
      ulalo ci sie pod koniec roku? smile
      ja kwiatki daje, kiedy chce komus szczegolnie za cos podziekowac
      ja po tym roku mam tak dosc, ze dzieci w tym roku zabieram ze szkoly i na pewno z kwiatkami ich posylac nie bede smile
    • aagnes Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 08:49
      Mam nadzieje, ze z takim podejsciem rychlo pozegnasz sie z posada nauczycielską zwalniajac miejsce dla osob istotnie sie do tego nadających.
    • gaskama Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 08:57
      Serio wnerwiają czekoladki i kwiaty? Kurcze, właśnie przegrałam walkę z rodzicami. Namawiałam, by nie kupować kwiatów i kosza prezentowego tylko dać bon do EMPiKu. W końcu robimy coś od klasy (prezent zrobiony przez uczniów i rodziców), będą kwiaty, czekoladki i przewalczyłam ten bon. Nauczyciel jest świetny. Lubimy go i chcemy podziękować za zaangażowanie. Myślisz, że się obrazi?
      • nowi-jka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 09:10
        a jak popiera bojkot empiku?
        • gaskama Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 09:12
          No właśnie. Co wtedy?
          • troompka Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 09:34
            to zniszczy i bedzie miala wewnetrzna satysfakcje.
            U nas kwiaty grupowe od klasy dla wszystkich nauczycieli, ale jak znam zycie oprocz tego pojedyncze dzieciaki przyniosa tez od siebie-niektore faktycznie od serca.....
      • mama303 Re: My nauczyciele nie chcemy waszych kwiatków... 17.06.15, 18:44
        boszsz a bez bonu nie umiecie podziękować?
    • stacie_o Uważaj uważaj 17.06.15, 09:32
      Bo wkrótce może się okazać, iż nie ma ani kwiatków, ani pracy. I będziesz marzyć o pracy nawet z tymi spóźniającymi się uczniami a wolnego będziesz mieć po kokardkę.
      wyborcza.pl/1,75478,18134827,Niz_bije_w_nauczycieli.html#BoxGWImg
      • salinas Re: Uważaj uważaj 17.06.15, 09:38
        stacie_o napisała:

        > Bo wkrótce może się okazać, iż nie ma ani kwiatków, ani pracy. I będziesz marzy
        > ć o pracy nawet z tymi spóźniającymi się uczniami a wolnego będziesz mieć po ko
        > kardkę.


        Jak ,,miło". Przy okazji takich wiadomości wychodzi ,,polactwo". Jak to dobrze, że ktoś może mieć gorzej. Ktoś tu jakiś czas temu zamieścił dowcip o kontroli Lucyfera w piekle ... dokładnie oddaje naturę ,,polactwa".
        • stacie_o Re: Uważaj uważaj 17.06.15, 09:58
          Nie znam tego dowcipu. Przybliżysz? Cieszę się, że jesteś daleko od polactwa, ale jak było o tej belce i źdzble w oku.
          Nie angażuję się w jatki (zazwyczaj) nauczyciele vs rodzice uczniów, ale mam dobrą pamięć do nicków i tego, co wypisują. Akurat głównym zainteresowaniem albo tematem watków amoreski są nauczyciele vs tępi uczniowie albo nauczyciele vs roszczeniowi rodzice i tak się zastanawiam skoro jej tak źle to po co tkwi w tej pracy? I co się stanie jak się okaże że braknie tych złych uczniów, nie będzie na kogo psioczyć i nikt tego niechcianego badylka nie da....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka