Oglądam sobie brytyjskie programy wnętrzarskie i się dziwię odmienności przyzwyczajeń mieszkaniowych. Może któraś z wyspiarskich e-mam wyjaśni mi ten fenomen
Preferowane są oooogromne kuchnie na oko rzędu 18 metrów, takie z pustym środkiem (PO CO???). Podobno żeby mieć bawiące się dzieci na oku. Tylko po co komu bawiące się dzieci w kuchni?
Oddzielna jadalnia - PO CO? (Tzn. często jest w ogóle osobnym pokojem, nie połączonym ani z salonem, ani kuchnią). Przyjmując gości kisi się w jednym pokoju, przy stole, co się robi po posiłku? przenosi do salonu, czy wychodzi. Optycznie słabo to wygląda, bo najczęściej przez taki układ i salon jest relatywnie mały, jadalnia również. Połączenie tych 2 pomieszczeń dałoby oddech obydwu pomieszczeniom. A tu się zachwycają "osobną jadalnią" hmmm - nie potrafię dostrzec zalet...
Obowiązkowo niemal - puchata wykładzina na schodach (PO CO?? moim zdaniem niewygodnie to odkurzać, jest to ciąg pieszy=wykładzina się wyciera, do tego "ujmuje" głębokości stopnia, a schody są dość strome). W ogóle wykładziny rulez, moja kumpela miała ją nawet w kuchni i ze zgrozą myślała co będzie jak jej np. jajko z rąk wypadnie
Łazienki malusieńkie, czasem trudno się obrócić. Małe sypialnie (w porównaniu np. z kuchnią)
Country specific? a jak jest w innych krajach? jakieś