Dodaj do ulubionych

Wypominanie, długie.

24.06.15, 18:59
Dziś matka mi wypomniała, że woziła mnie jak byłam dzieckiem do lekarza.
Zaczęła od tego, że kolejny raz zadałam jej cios w plecy. Tzn nie powiedziałam, że ojciec wyniósł parę szklanych rzeczy , nieużywanych od lat do piwnicy w kartonie i postawił tam na stole.
Rodzice nie rozmawiają ze sobą ale mieszkają. I matka akurat się zorientowała , że czegoś tam nie ma w szafie (nie zagląda do niej miesiącami). Przyszła do mnie jakby to była sprawa życia lub śmierci. Ja sobie przypomniałam, że ojciec coś do mnie wspominał o jakichś szklankach wyniesionych do piwnicy. I po dwóch dniach nadszedł armagedon. Matka mi dziś na ulicy wygarnęła, że to kolejny mój cios zadany w jej plecy. WTF!?
Po czym rozłożyła rękę i na palcach wymieniła gdzie i kiedy mi pomagała, w szkole, jakieś korepetycje przed egzaminami opłacała itd. Oraz, że woziła mnie do lekarzy. Stwierdziłam, że ja swoje dzieci też wożę do lekarzy. I ją też wożę. To się wściekła.
Ponieważ był z nami mój syn, który chwilę wcześniej nieopatrznie zaprosił babcię na swoje urodziny (nie przychodzi, jest skłócona śmiertelnie z moim bratem, jego rodziną i ojcem) wygarnęła mi, że "nie pamiętałam o tym żeby jej powiedzieć iż ojciec wyniósł karton z jej szklankami a za to pamiętam jej przypomnieć o urodzinach dziecka żeby kasę dała na prezent". Zatkało mnie bo trzeci dzień się do mnie nie odzywa a syn tylko powiedział- babciu przyjdziesz na moje urodziny w sobotę? To ja się was pytam- gdzie tu sugestia dania kasy na prezent wyrażona przeze mnie???
Powiedziała, że nie będzie chyba chodzić ze mną na zakupy (chodzi codziennie, przychodzi do mnie i idziemy. Jestem tym zmęczona ale ok. starałam się). Czasem szła tylko po to żeby się przejść. Jak jest zła to się wlecze , dziś ze 4 metry za mną szła.
Kiedyś zasugerowała, że mój mąż ma kochankę. Teraz kolejny raz się tego wyparła. Pominę, że nie pamięta też kiedy urodził się mój syn, że powiedziała mi w twarz- X sobie smarknął i zrobił ci dziecko.
Nie wytrzymałam już bo to są lata ubliżania , fochów, wyciągania za co mam być wdzięczna dozgonnie. Włażenia z butami w nasze życie. Mam dość jej depresji, nieleczenia się, agresji , wywoływania awantur, obsmarowywania nas do sąsiadów łącznie z proboszczem, któremu dla dokładności adres nasz podała. Fanatyzmu katolickiego. Podpuszczania dzieci na dziadka. Odpuściłam jej nawet numer z wezwaniem policji kiedy dziadek wykopał uschnięty od roku różanecznik. Wyszła na dwór i zaczęła się drzeć. Potem poleciała do domu i... wezwała policję. W tym czasie był u nich mój 4 letni syn. W doopie to miała. Oni przyjechali i nie wiedzieli o co chodzi. Dziecko w histerii trzymało się nogi dziadka i nie mogli go odciągnąć. Potem wysłała ich do nas, nie wiem po co. Dziecko mi powiedziało, że krzyczała tylko babcia, on był z dziadkiem na ogródku i nic złego nie robili. Ale kościelny psycholog (debil na szczęście zwolniony) ją od tygodni podpuszczał żeby ojcu założyć niebieską kartę. To było jej marzenie. Po dwóch razach dzielnicowy się wkurzył i powiedział, ze nie ma czasu na takie duperele. Po tym jak pokazała mu ... szafę ojca, że on ma więcej rzeczy.

To nawet nie jest 1/10 cyrków mojej matki. I mam już dość ciągłego dziękowania za to co nam dała (dała bo chciała, my nie mieliśmy nic do powiedzenia). I mam wrażenie, że przez prawie 20 lat ubliżania, obrażania, wtrącania się, które znosiłam w spokoju, przepraszałam nawet już wdzięczność okazałam.

Do psychiatry chodziła krótko. Jak tylko zorientowała się, ze nie może go oszukać to przestała. Ma depresję, jest toksyczna i ma wyjątkowo trudny charakter. Pamiętliwa do bólu. Nie wybacza. Wszystko i wszystkich skrytykuje. Ostatnio kazała mi stanąć na wagę. Ja mówię, ze schudłam 5 kilo. Spojrzała się z pogardą- hm, nie wiem gdzie.
5 minut wcześniej opowiadała jak ją podrywał kierowca autobusu chcąc się umówić na kawę!
I jaka to ona jest szczupła i zadbana w swoim wieku.

Dobra, wystarczy sad
W każdym razie powiedziałam jej, że mam dość. Jak nie chce niech nie przychodzi skoro jest tak źle. Wściekła się , odwróciła i poszła. Ja też poszłam. Wreszcie w swoim tempie wink
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 19:02
      I gratulacje, dziwię ci się, że wcześniej nie wpadłaś na to, żeby się uodpornić na upiorną mamuśkę.
      • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 19:08
        Wdrukowane poczucie winy kochana uncertain Od dzieciństwa.

        Moje dzieci są rozsądniejsze. Córka lat 13 mówi- mamo trzeba było wcześniej, to nie jest normalne. Tylko, że ja ją wychowałam inaczej...
    • buuenos Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 19:12
      Dziewczyno toz to gorsze niz pieklo! Matka zatruwa ci zycie a ty jeszcze z sercem na dloni do niej?Problem bardziej nadaje sie na zycie rodzinne.Tam dziewczyny obcykane w kazdej formie patologii udziela ci madrych rad.Trzymaj sie.
      • feniks_z_popiolu Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 19:28
        To przykre, że nie masz w mamie oparcia. W sumie trudno coś doradzić. Ale z opisu widać, że mama ma chyba problemy natury psychicznej.Jest chora i tak to należy traktować. Alzheimer?
        • miedzymorze Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 23:07
          Jak jest chora i się nie leczy, to choroba nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
          Potraktuj jak każdą inną podłą swołocz ;>

          pozdr,
          mi
    • naplaze Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 19:25
      Po co z nią łazisz na te zakupy? Ja już gdzieś pisałam, że kolekcjonuję paranoje, obsesje i inne takie, zaczęłam oczywiście od własnej rodziny. Dewocja, nasyłanie policji, oskarżenia o handlowanie narkotykami czy satanizm - wszystko już przerobione. Po prostu traktuj to jak folklor. Jakim sposobem twoja matka przekonała kościelnego psychologa, że jest ofiarą przemocy ze strony ojca?
      • thea19 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:30
        bo pewnie taki z niego psycholog jak z mysiej ci..y waltornia
        • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:55
          O to to. Nie dość , że go przekonała to on jeszcze wpadł na pomysł abym ja i mój brat do niego z matką przyszli. W celu "ustalenia wspólnego frontu postępowania z ojcem". Facet ojca mojego na oczy nie widział ale zażądał abyśmy z bratem przyszli. Wszystko na podstawie opowiadań matki.
          Jak już było bardzo źle między moją matką a bratem to on (brat) poszedł do tego psychologa i powiedział jak jest naprawdę. Psycholog zaproponował mu w zamian odpłatną wizytę u niego w gabinecie. Po czym jak tylko brat wyszedł doniósł o tym mojej matce. Skutek? Matka od dwóch lat nie odzywa się do brata i jego rodziny. 8-letniego wnuka traktuje jak powietrze. Jak stanął przed nią i powiedział - dzień dobry babciu to nawet nie spojrzała. Powtórzył parę razy a potem odszedł uncertain
          • thea19 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:07
            ta matka to w ogole jest zdiagnozowana?
          • sanrio Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 12:17
            chory człowiek, współczuję sad Najlepiej byłoby gdybyś się odcięła, choć wiem, że to niełatwe.
    • kawka74 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 19:27
      Serdecznie współczuję.
      Dobrze, że poszłaś w swoim kierunku i w swoim tempie, ale zdajesz sobie sprawę, że Twoja matka wróci? Taki typ domaga się ofiar, żywi się dręczeniem innych, więc lada moment matka pojawi się na Twoim progu - bo przecież tyle lat dawałaś się zamęczać, a w dodatku ona jest Twoją matką!
      Czeka Cię ciężka praca, ale nie odpuszczaj.
      • bi_scotti Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 19:47
        Strasznie wspolczuje Twojemu ojcu. Jak on to wszystko znosi? Nie probowal sie wyzwolic?
        • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:00
          Próbował się jakoś zdystansować i w rezultacie mu się udało. Prowadzi sobie w miarę spokojne życie. Pracuje parę dni w tygodniu mimo drugiego zawału (77lat , godzinna reanimacja w grudniu tamtego roku). Jak go wynosili na noszach to matka w kuchni kotleta jadła. A jak wrócił w Wigilię do domu i powiedział - dziękuję za opiekę nad psem (pies jest wspólny, yorka) to burknęła- miałeś nie wrócić i odwróciła się.
          Kupił sobie samochód. Jeździ pod namiot z moim bratem i do rodziny.
    • marychna31 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 19:48
      Heco, nie dziwię się, ze masz dość- Twoja matka zachowuje się koszmarnie.

      Musisz dla dobra swojego i swojej rodziny, ograniczyć wasze kontakty. Masz do tego pełnie prawo.
      Trzymaj się.
      • saphire-2 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:06
        A kiedy mama dała wam dom i inne nieruchomości to była poczytalna?
        • kropkacom Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:25
          Mamusia? big_grin
          • marychna31 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:36
            na to wygląda bo pisze o rzeczach, o których heca w swoim poście nie wspominała.
            • kropkacom Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:38
              Heca, kopsnij się do mamy odłączyć internet smile
        • marychna31 saphire 24.06.15, 20:37
          saphire, za dom i nieruchomości nie kupuje się prawa do pomiatania kimś. Szczególnie jeśli to relacja dziecko-rodzic.
          • saphire-2 Re: saphire 24.06.15, 20:47
            Oczywiście masz rację
        • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:04
          Mamusia dała nam jak mieliśmy kilkanaście lat. I to był jej całkowity pomysł. Nie mieliśmy żadnego wpływu na to jak wygląda dom. I długo jeszcze po wprowadzeniu nam rządziła. Do dziś potrafi wypomnieć , ze przerobiłam ogródek wg własnego pomysłu. Albo, że z bratem mamy płotek między ogródkami i "co powie na to ciocia jak przyjedzie?!".
          Wiesz to taka złota klatka. Zrozumieliśmy to trochę za późno uncertain

          Moja mama nie ma internetu. Ona jest w ogóle nastawiona anty do tego typu nowości.
    • afro.ninja Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:15
      To jest przemoc psychiczna, a nie wypominanie.
    • lady_mary Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:17
      Co to znaczy: X sobie smarknął i zrobił ci dziecko. 
      > ?

      Uciekaj jak najdalej, jak nie dla siebie to dla swoich dzieci.

    • triss_merigold6 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:40
      Co jest z Tobą nie tak, że się na to zgadzasz?

      Po co pozwalasz jej chodzić ze sobą na zakupy, bezrobotna jesteś i masz za dużo czasu?
      • alina460 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:41
        Mhm... z takim temperamentem mamuśki to mi na depresję nie wygląda tongue_out
        • saphire-2 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:46
          Heca nie pracuje. Rodzice kupili jej i bratu dom bliźniak. Dali nieruchomości, z których heca żyje, pisała kiedyś o tym. Oczywiście że to nie usprawiedliwia zachowania matki. Jej zachowanie jest przerażające.
          • kawka74 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:50
            Skoro nie usprawiedliwia, to po co o tym wspominać?
            • stacie_o Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:53
              Bo tłumaczy to nie matkę, ale to dlaczego heca tkwi w takim układzie.
              • triss_merigold6 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:01
                Nie musi tkwić. Lokal ma więc czas mamusię odciąć stanowczo. Terapia behawioralna czyni cuda.
              • kawka74 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:02
                Nie zgadzam się. Bywają równie toksyczne układy, gdzie nie ma nawet cienia zobowiązań finansowych, a ofiara nie zamierza się rozstać z oprawcą. Być może jest to jakiś czynnik dodatkowy, sposób budowania poczucia winy, ale równie dobrze to poczucie winy można budować na wielu, wielu innych czynnikach, równie absurdalnych.
                • stacie_o Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:05
                  Może. Ale tu jest namacalny. Jeśli to prawda, co pisze saphire, to może być trudniej, bo takie jęki, że ja cię do lekarza woziłam, można by uciąć, że jak każdy normalny rodzic na świecie, ale nie każdy chyba będzie umiał, i chyba heca też nie umie, pozbyć się poczucia wdzięczności, skoro rodzic tyle dał. Dochodzi też chyba kwestia, że matka mieszka tuż za płotem (?)
                  • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:13
                    Jakieś 300m dalej. To jak sądzę też miało głębszy sens- jesteśmy z bratem wciąż na wyciągnięcie ręki.
                  • kawka74 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:30
                    ale nie każdy chyba będzie umiał, i chyba heca te
                    > ż nie umie, pozbyć się poczucia wdzięczności, skoro rodzic tyle dał.

                    Na to jest jedna odpowiedź - dał, a nie kupił niewolnika. Dał z własnej woli (trudno mówić w przypadku nastolatków o szczególnych zabiegach w tym kierunku).

                    Dochodzi t
                    > eż chyba kwestia, że matka mieszka tuż za płotem (?)

                    A to jest dramat, nie da się ukryć.
          • triss_merigold6 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:02
            Rodzice, czyli nie mamusia sama od ust sobie odejmując.
          • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:10
            Ja jestem wdzięczna! Naprawdę cieszę się i w ogóle. Ale czy w związku z tym mam długo jeszcze znosić fochy, oskarżenia, ordynarne odzywki , wchodzenie mi w życie z butami, ciche dni? Ja też staram się być najlepszą córką. Chodzę przy niej więcej niż niejedna córka. Chce ode mnie wodę to jej od paru lat dostarczam w baniakach trzy razy w tygodniu. Chce jechać do lekarza na drugi koniec miasta- jedziemy. Chce na zakupy jadę po nią.
            Tylko widzisz ona jednocześnie się na mnie wyżywa. A potem chętnie czeka aż ją przeproszę. I jak byłam młodsza to właśnie tak myślałam. Jaka jestem niewdzięczna. Tyle mi dała a ja taka niedobra. Tylko, że dorosłam i zrozumiałam, że tak nie mogę żyć.
            • triss_merigold6 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:12
              To nie żyj. Nieruchomość można sprzedać i kupić inną, wolność jets bezcenna. Idź do pracy i przestań przejmować się fochami matki, z takim jadem to baba jeszcze sto lat pożyje.
              • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:20
                Brat ciężko to zniósł ale się odciął. I mnie też to czeka.
                Dziękuję za wsparcie.
                Mój mąż mówi- no i po co z nią łazisz a potem płaczesz, nie łaź. Będziesz szczęśliwsza.
                Spokojnie, już niedługo wracam do pracy wink
            • stacie_o Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:16
              I tak ma być. Nie musisz znosić fochów i oskarżeń i takiego traktowania. Wy mieszkacie z mamą blisko siebie? Bo czasami odległość załatwia sprawę kontaktów, tak że robią się one bardzo rzadkie.

              Mnie w ułożeniu relacji z rodzicami pomógł fakt, iż w pewnym momencie powiedziałam im adios, dam sobie radę sama, papa, tu macie telefon, nie, nie muszę z wami mieszkać, nie chcę, będzie git. I jakoś zrozumieli, że nie ma co grać kartą pt. bo nam tyle zawdzięczasz.
            • agata0 Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 06:01
              > Tylko, że dorosłam i zrozumiałam, że tak nie mogę żyć.

              Jeszcze nie zrozumiałaś. Sprzedaj ten dom i daj się mamie usamodzielnić, a nie wisieć na tobie.
    • anorektycznazdzira Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 20:54
      Wiesz co? Trzymaj się. Po prostu, tyle Ci powiem.
    • stacie_o Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:11
      Heca, a dlaczego twoi rodzice się nie rozwiodą, nie przeprowadzą separacji czy po prostu nie podzielą domu czy mieszkania? Bo ja widzę, że to takie ognisko zapalne i że rodzice próbują przeciągnąć dzieci na swoją stronę, taka gra. Absolutnie nie neguje tego co napisałaś, ale czy tato nie ma swojego za uszami? Bo może oni się dobrali na zasadzie przeciwieństw, tata gra rolę dobrego, mama złej i żyć bez siebie nie mogą a że przy okazji niszczą innych wokół to ich nie obchodzi....
      • triss_merigold6 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:13
        Bo lubią się tak żreć, oboje są attention whores i muszą mieć publiczność.
        • stacie_o Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:16
          Ooo, toteż właśnie. Nie ma publiki, nie ma przedstawienia.
          • stacie_o Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:18
            A i jeszcze, skoro heca wspomina, że takie sytuacje miały miejsce już jak była dzieckiem, to tak uważam, jej ojca, a męża pani mamy za współwinnego. Że tyle lat tolerował jazdy żony na dzieciach.
      • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:17
        Oni mają zupełnie inne charaktery, są niedobrani. Ojciec matki nie rozumie. Ale ja sądzę, ze w tym stanie nikt dłużej z nią nie wytrzymuje.
        A nie rozwiodą się bo moja mama to fanatyczna katoliczka wink Gdzieżby rozwód.
        • stacie_o Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:20
          Ale separacje chyba można?
          • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:21
            Nie wiem czy to by coś dało. Ojciec pewnie by chciał ale mama? W sumie nie wiem czego ona by chciała. Żeby znikł?
            • stacie_o Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:26
              Eee, mam w rodzinie upiorną babunię, też całe życie żarła się z mężem, wszystkim wokół opowiadała jaki to s..syn, co jej robi, jak ją źle tratuje. Jak umarł, okazało się, że to najwspanialszy mąż był. Odmieniło się, codziennie na grobie, terroryzowanie najbliższych, że nie dość drogie znicze, za małe wiązanki, że ktoś na mszy nie był i niechby ktoś wspomniał coś w jej obecności niepochlebnego na temat nieboszczyka była gotowa wytoczyć najcięższe działa i iść na świętą wojnę w obronie czci męża.
              • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:29
                Nie wiem czy to mojego ojca pocieszy wink
            • koronka2012 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:41
              Pytanie czemu nie zniknie z jej oczu? nie ma żadnej możliwości zamieszkania gdzie indziej?
              nie przeraża go to jak mu upłynęło życie? może powinnaś go ośmielić do tego kroku, niech chłopina choć na stare lata zazna trochę świętego spokoju.
              • heca7 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:47
                Ale on nie chce. Jak się ma tyle lat to chciałoby się jakoś spokojnie żyć. Mieszkał tu prawie 50 lat.
                Stara się z nią mijać. Po drugim zawale nie wdaje się w żadne przepychanki słowne.
              • rosapulchra-0 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 22:25
                Bo czasem jest to po prostu niemożliwe? Przyszło ci to do głowy?
        • anorektycznazdzira Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 22:11
          > A nie rozwiodą się bo moja mama to fanatyczna katoliczka wink Gdzieżby rozwód.
          Ale rozwodów jak na razie jeszcze w tym kraju udzielają sądy a nie kościół. No może to się niedługo zmienićwink ale póki co. Więc w razie złożenia pozwu przez ojca mogą zostać rozwiedzeni czy się to katolickiej małżonce podoba czy nie. W końcu pożycie ustało dawno temu a do tego trwają konflikty, wzywanie na siebie policji i inne jaja. Dostałby ten rozwód, moim zdaniem.
    • edelstein Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:24
      Zapodaj jej zuordnen grzybowa.
      • gold-fish Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:45
        Heca, jakbym czytała o swojej m.
        religijna i totalnie pamiętliwa,wypominająca jakieß pierdoły z przed 30 lat, obrażająca innych itd itd

        Jutro idź i kup ksiàżkę Toksyczni rodzice! Nie pożałujesz. Ja czytając pukałam się w czoło jakbym czytała prawdę objawioną wink

        Mój mąż jest znienawidzonym zięciem i zapowiedział już mojej mamie, że jeżeli jeszcze choć raz urządzi scenę u nas z płaczem, krzykiem, wypominaniem tym bardziej przy dzieciach to więcej tu nie wejdzie.

        Chroń dzieci przed taką nienormalną sytuacją
    • ichi51e Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 21:34
      Zrob sobie moze od niej przerwe?
      • aqua48 Heca 24.06.15, 22:02
        Pamiętaj, że dopóki TY się nie zmienisz, nie zmieni się Twoja mama - bo po prostu nie ma takiej potrzeby. A poza tym kiedy zostałaś sama matką masz bezwzględny obowiązek chronić przede wszystkim swoje dzieci przed toksycznymi zachowaniami i dawać im przykład zachowywania własnej godności, a nie poniewierania sobą.
        Twoja matka jest dorosła i wie co robi, zatem konsekwencje tego musi ponosić. W małżeństwo rodziców się nie angażuj - to wyłącznie ich sprawa jak je sobie układają. Ty nie jesteś od tego aby im cokolwiek na ten temat radzić, podpowiadać czy brać za nie odpowiedzialność. Bierz przykład z brata i żyj swoim życiem.
        • heca7 Re: Heca 24.06.15, 22:04
          Postaram się choć proste to nie jest wink
          • zuzi.1 Re: Heca 24.06.15, 22:32
            Ty jestes dla niej po prostu zbyt mila, dlatego ona dalej pozwala sobie na takie zachowania. Ona powinna czuc do Ciebie respekt, dopiero wtedy bedzie jakas szansa na poprawe jej zachowan. Jezeli dalej bedziesz ulegla to matka dalej bedxie sie rozkrecala w swoich akcjach. Po kolejnej akcji postraszylabym matke rodzinnym ( Ty,jej maz i brat) zgloszeniem jej nagminnych chorych zachowan do psychiatry, ktory zamknie ja w zakladzie zamknietym na obserwacje. Heca, Ty MUSISZ byc wobec niej nieugieta i silna, a nie lane kluchy, jestes to winna sobie i swoim dzieciom. Myslalas o terapii, bylas na niej?
            • heca7 Re: Heca 24.06.15, 22:36
              Nie ale poważnie myślę o niej. Choćby po to aby pozbyć się wdrukowanego poczucia winy.
              • saphire-2 Re: Heca 24.06.15, 23:04
                Poczucie winy że co?
              • zuzi.1 Re: Heca 24.06.15, 23:07
                To poszukaj w miare szybko dobrego terapeuty. Twoja mama powinna byc leczona psychiatrycznie, bo inaczej Was wszystkich nerwowo wykonczy.
                • saphire-2 Re: Heca 24.06.15, 23:09
                  Czy to może być choroba matki czy zwykła złośliwość?
        • saphire-2 Re: Heca 24.06.15, 22:58
          Czy masz jakieś przypuszczenie dlaczego matka tak się zachowuje, czy jest to choroba, czy jest szalona, perfidna? Od jak dawna jest taka?

          Dlaczego ty przez wiele lat to znosić? Nie odpowiadaj nam tylko sobie w duchu.
          Pisałaś, że oprócz tego domu otrzymałaś jeszcze jakieś mieszkania. To było od matki czy od rodziców? Próbuję dociec tylko dlaczego matka tak się zachowuje, czy chce abyś jej była wdzięczna? Widać, że gnębi też brata i ojca. Mieszkacie bardzo blisko i trudno się odseparować. Musisz to sobie poukładać w głowie, że jesteś jej wdzięczna za ułożenie ci życia na wysokim poziomie finansowym ale nie oznacza to, że ma prawo tak cię traktować. Nie ma prawa.
          • heca7 Re: Heca 24.06.15, 23:03
            Nienie. Mieszkania są tylko nasze, własne. Przeze mnie i męża kupione.
            • saphire-2 Re: Heca 24.06.15, 23:08
              Dobrze, więc tylko dom. Może wyprowadźcie się do jednego z mieszkań? Są pewnie dalej niż 300 metrów od matki?
    • rosapulchra-0 Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 22:12
      A wejdź na priwa, to cię pocieszę choć trochę smile
    • dziennik-niecodziennik Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 22:58
      prawie jakbym o mojej babci czytała...
      współczuję. serio serio...
    • sanciasancia Re: Wypominanie, długie. 24.06.15, 23:29
      Świetnie zrobiłaś i trzymaj tak dalej. Nie przepraszaj jej, poczekaj aż sama wróci. Możesz jeszcze focha strzelić na takie osoby czasem świetnie foch działa.
    • mama.gucia Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 00:23
      Bylo dodac, ze dziekujesz ze cie wozila, a ty mamusie tez chetnie do psychiatry podrzucisz I jeszcze wizyte sfinansujesz no I leki wykupisz. Nie dalabym rady znosic tyle jadu chorej kobiety. Kiedys musialas peknac
      • troompka Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 10:24
        Heca, pisałam o mojej tesciowej pare razy, w skrócie bardzo podobnie jak u Ciebie. na dzien dzisiejszy odcięlismy sie w koncu po 20 latach znoszenia podobnych akcji. Efekt tego taki, ze tesciowa nie mogac zniesc tego faktu, kontaktuje sie ze swoim synem a moim mężem przez adwokata, pierwsze posuniecie bylo takie ze go wydziedzicza, przepisala wszystko co ma na kosciół. No i ok, skoro taka jej wola. My mamy na codzien swiety spokój, ktory to jest bezcenny!! (choc pewnie mąż i tak o tym mysli, bo trudno nad tym przejsc do porzadku dziennego).
        Trzymaj sie i nie daj soba pomiatać.
        • heca7 Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 11:11
          Dzięki smile
          Moja jak jeszcze byłam w łaskach powiedziała córce, że ma taką modlitwę i będzie mogła zabrać do raju troje wnucząt. I skoro jest skłócona z moim bratem to wybierze moje dzieci. Teraz to nie wiem, chyba przyjdzie nam samemu się modlić o raj wink
          • princess_yo_yo Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 17:37
            idz na terapie, jestes uzalezniona od swojej toksycznej matki. rozumiem ze ci ciezko i forum to forma odreagowania ale jak dalej bedziesz grac jak ci zagra i czuc sie winna za swoje wyimaginowane grzechy dziecinstwa to skonczysz w psychiatryku a twoja matka dalej bedzie zatruwac zycie wszystkim do okola wlacznie z twoimi dziecmi.
    • inguszetia_2006 Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 11:10
      Witam
      Trzymaj się dziewczyno. Z nóg mnie zwaliło, jak przeczytałam. Szkoda,że ubezwłasnowolnienie psychicznie chorych to droga przez mękę. Przerabiałam. Czeski film. Nie wracam do tego, a kysz!
      Pzdr.
      Ing
    • kai_30 Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 11:23
      Wyrazy współczucia. Moja teściowa ma podobne jazdy, ale my się dawno od tego odcięliśmy (o tyle łatwiej, że to ona mieszka w mieszkaniu kupionym przez mojego męża, a nie odwrotnie). Jedynym rozwiązaniem jest odcięcie się, serio. Niepodtrzymywanie kontaktów, niezapraszanie na wspólne zakupy (po cholerę w ogóle?), niewysyłanie do niej dzieci, stanowczy komunikat: "Nie będę tego wysłuchiwać, zadzwoń, jak ochłoniesz" i odkładanie słuchawki. Obrazi się? Tym lepiej przecież big_grin
      • heca7 Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 11:30
        Córka już nie chce chodzić bo babcia jej bzdury opowiada. Jakiś czas temu coś o homoseksualistach i genderze.
        Dodam, że babcia zna się na wszystkim wink Cokolwiek byś nie powiedziała ona cię pouczy, da rady i jedyną dopuszczalną formą jest podziękowanie za rady i zapewnienie , ze się do nich dostosujemy. Jak powiedziałam, że będę się nadal wypróżniać tak często jak uważam to za stosowne a nie tak jak ona mi poleciła- babcia się popłakała big_grin
        Średni syn też już rozumie jazdy babci , tylko najmłodszy jeszcze nie rozumie i chciałby do babci. Jest prostolinijny i otwarty a babcia z tego korzysta i go podpytuje o wszystko.
        • kai_30 Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 12:08
          Ta, nasz najmłodszy też chce. Jeździmy co jakiś czas na kurtuazyjną herbatkę, kiedy przychodzi fala wznosząca (tzn. teściowa wybacza bliźnim i chce nawiązywać na nowo relacje), jak się zaczyna rozkręcać, to "musimy już iść". Z tym, że ona sobie już nie pozwala na żadne otwarte oskarżenia czy krytykę, uderza wyłącznie w tony cierpiętnicze (które oczywiście też są zawoalowaną krytyką).
        • sanrio Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 12:24
          a jak wg babci jest stosownie się wypróżniać? big_grin
          • heca7 Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 13:35
            Codziennie rano big_grin
    • pali-kotka Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 11:34
      Przykre co piszesz, niestety jest więcej takich osób na świecie, nie dalej jak 3 dni temu moja teściowa umiliła mi dzień: wróciłam z mężem po 2 dobach spędzonych na SORze, mąż miał ciężki wypadek, jest połamany, ma poważny uraz oka, ale jest zdatny do leżenia w domu, ja strzęp nerwów, wykończona ze świadomością że teraz wszystko na mojej głowie + opieka nad mężem. Piętnaście minut po naszym przybyciu przyjechali teściowie, pogadali do męża opowiedzieli mu jak strasznie źle się czują i denerwują wink ( ja się uwijam, bo dzieci, leki, przeorganizowanie życia, odpowiadam na maile z pracy z doskoku) i wychodząc usłyszałam od mamusi wypowiedziane z przekąsem, że bardzo mi dziękuje że zaproponowałam jej herbatę..., wszystko okraszone wrednym uśmiechem. To nic wielkiego w sumie, ale właśnie tego mi było trzeba na koniec dnia - ciepłe słowo, deklaracja pomocy.... w sumie to nic dziwnego, zawsze wyskakuje z czymś podobnym, albo obrazą o chgw-co, nie wiem skąd przyszło mi do głowy, ze mogła sobie darować, na szczęście jej syn już jakiś czas temu ograniczył spotkania z nią do max 4 w roku, kosztem obgadywania po rodzinie.
      • zuzi.1 Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 17:20
        Fajna tesciowa smile nawet choremu synowi opowiada o sobie. Skrajny egoizm. Takich ludzi jest b. duzo, nie tylko w starszym pokoleniu, skupieni wylacznie na sobie.
    • echtom Re: Wypominanie, długie. 25.06.15, 13:36
      Można sobie teoretyzować o odcinaniu się od toksycznych rodziców, dopóki są w miarę sprawni i samodzielni, ale gdy są już starzy i niedołężni, nie jest to takie hop-siup. Szczególnie jeśli oprócz toksyn jednak coś nam dali i nie mówię tu tylko o dobrach materialnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka