Dodaj do ulubionych

Umieram...

05.07.15, 17:41
Jak umrzeć szybko, bezboleśnie?
Mój mąż spakował się i wyprowadził. Bez słowa wyjaśnienia. Pod moją nieobecność. Nie odbiera telefonów, poza tym w którym przekazał mi,że będzie rozwód...Nic nie chce tłumaczyć, nie chce rozmawiać, nie chce się spotkać... Siedzę i wyję, dzieciaki w szoku, pies przerażony...Nic się miedzy nami nie popsuło, żadnej kłótni, zdrady... Spakował wszystko, zostawił prezenty ode mnie, kołdrę, poduszkę, kapcie. Siedzę i wwąchuję się w te cuda...Nie wiem co się dzieje, jesteśmy 10 miesięcy po ślubie... Przegrzebał nawet kosz z praniem, żeby zabrać jak najwięcej swoich rzeczy. Zniknął album ślubny, telewizor... Zostały perfumy, które mu kupiłam. Pytałam gdzie jest, nie chce powiedzieć. Powiedział, że nie u rodziców... Ciężko odnaleźć męża w tak wielkim miescie... Znajomi w szoku, nic nie wiedzą. Była partnerka poinformowała mnie, że kazał jej chronić ich dziecko, bo chcę mu zrobić krzywdę... Teściowie nie odbierają telefonu...
Wyczytałam w necie, ze sąd da rozwód, gdy jedna strona będzie go chciała...
Kurde, co robić???
Mąż ma schizofrenię, dzień przed wyprowadzką stracił pracę po kłótni z szefem. Podejrzewam,że ma wielką depresję lub zaostrzenie choroby.
Nie wiem co robić, nie wiem...
Matrix jakiś, a może to ukryta kamera?
Nie wiem, czy to przeżyję... Kilka dni wcześniej panowała błoga sielanka, jak zwykle. Pojechaliśmy kupic nowe meble do kuchni, robiliśmy resztę zakupów na wyjazd do Chorwacji...W kuchni dyskutowaliśmy o planowanym remoncie...Dzieci pokupowały sobie mnóstwo gadżetów na chorwackie plaże, szczęśliwe, ze pierwszy raz pojadą nad ciepłe morze... Naopowiadali o tym w szkole... Teraz siedzą i plączą. Mąż kontaktuje sie ze starszym, umawiają sie kilometr od domu...Twierdzi, że zarzucę mu kidnaping, pedofilię... Nie ma w Pl przymusu leczenia, nie znam nawę jego adresu. Z domu wziął 300 zł z kasy na paliwo do Chorwacji. Klucze zostawił u sąsiada... Chaotyczne to, aż nieprawdopodobne...
Obserwuj wątek
    • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 17:44
      W ferworze wyprowadzki mąż oddał kupione tydzień wcześniej meble do sklepu... Zabrał modem od Internetu i kablówkę, żeby nie płacić nam... No obcy człowiek...
    • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 17:50
      Niespecjalnie mu sie dziwie.
      • chocolate_cake Re: Umieram... 05.07.15, 17:54
        Współczuję ci.
        Piszesz że mąż jest chory. Miał kiedyś tego typu sytuacje?
        • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 18:11
          Tak. W 2009 roku wrócił z pracy do domu, partnerki i dziecka i zastał spakowane torby ze swoimi rzeczami... Wpadł w taką depresję, że zaczął miec omamy i został odwieziony do psychiatryka...Wyszedł po tygodniu ze zdiagnozowaną schizofrenią, dostał leki i chodził na terapię do ubiegłego roku. Z terapii zrezygnował, bo uznał ze jest zdrowy, a lekarze się pomylili... Dawkę leków podzielił na ćwiartki...
          Podejrzewam, bo stało to się w tym samym dniu, ze to szok po utracie pracy i niebranie leków w zaleconej dawce.
          Ja go tak kocham, chcę mu pomoc a nie wiem nawet gdzie on jest... Nie odbiera telefonów, zresztą narzucaniem się nic nie zyskam. Wysyłam mu pokrzepiające smsy typu: pamiętaj ze cie kochamy, nie działaj pochopnie, przemyśl wszystko na spokojnie... Nie odpisuje...Doładowałam mu konto, dalej cisza.
          • asia_i_p Re: Umieram... 05.07.15, 21:27
            Rozumiem, że chcesz mu pomóc, ale on powinien przede wszystkim zacząć brać leki. I ty go do tego nie przekonasz, skoro ciebie już wplątał w jakiś swój scenariusz. Musisz dotrzeć do kogoś, komu on ufa i kogo zostawia z boku swoich omamów, i spróbować mu pomóc przez tę osobę.

            No i musisz zacząć chronić siebie. W żaden związek nie należy się aż tak angażować, żeby poza tą częścią wspólną nie było ani kawałeczka ciebie, a tym bardziej nie wolno się tak angażować w związek z osobą chorą psychicznie. Brutalnie mówiąc, jemu nic nie przyjdzie z twojego całopalenia na ołtarzu miłości, a dzieci ucierpią.

            Potrzebujesz jakiejś osoby dla siebie, która by stała z boku tej całej sprawy, której by twój mąż był obojętny i która by wspierała tylko ciebie. Rodzic, rodzeństwo, przyjaciółka, ktokolwiek. Masz taką osobę?
          • barbibarbi Re: Umieram... 06.07.15, 09:50
            MOże to nie schizofrenia tylko dwubiegunowa? A teraz przyszła faza manii. W sumie na jedno wychodzi, jedna i druga to ciężka choroba, nie wiadomo jak się rozwinie taki epizod. On teraz nie jest sobą, chemia w jego mózgu działa tak, jakby się naćpał.
    • asmarabis Re: Umieram... 05.07.15, 17:54
      Straszne, ale nie rozumiem skad wynika przerazenie psa?
      • jola-kotka Re: Umieram... 05.07.15, 17:56
        • jola-kotka Re: Umieram... 05.07.15, 18:05
          Psy tez czuja ,wiedza doskonale jak coś złego się dzieje. Do autorki nie pozostaje ci nic innego jak poczekać na dalszy rozwój sytuacji. Ja nie rozumiem jak można żyć z kimś z taka choroba kto się nie leczy, sory ale to jest narażanie dzieci.
      • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 17:56
        big_grin
      • kamika0 Re: Umieram... 05.07.15, 17:56
        A kto się zajmie dziećmi jak umrzesz. Przecież mąż jest chory.
        • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 18:25
          Te dzieci jeszcze mnie trzymają trochę przy życiu... Nie wiem tylko, kto głośniej płacze.

          Nie każdy schizofrenik biega z nożem i zabija.
          • natalie_rushman Re: Umieram... 05.07.15, 20:19
            Współczuję dzieciom.
            Serio. Nigdy nie myślałam, że coś takiego napiszę wink.
            Weźże się no w garść i płacz sobie po rozpadzie związku wieczorami. Bo na razie jak widać działasz na własne dzieci destrukcyjnie, skoro nie wiadomo, kto głośniej płacze.
            W dodatku po kimś, kto nie jest ich ojcem.
            • jowita771 Re: Umieram... 06.07.15, 09:24
              Podejrzewam, że dzieci płaczą ze strachu, co dalej. Rodzina się rozpadła, to fakt, ale ten dorosły, który fizycznie przy nich jest, zachowuje się tak, że tez nie wiadomo, czego się spodziewać.
              Autorko, nie ma takiego mężczyzny i takiej miłości, dla której warto fundować dzieciom takie cierpienie i strach.
      • antyideal Re: Umieram... 05.07.15, 17:58
        asmarabis napisała:
        > Straszne, ale nie rozumiem skad wynika przerazenie psa?

        smilesmile

        A autorka dwa dni temu pisala, ze spedzaja wlasnie urlop na Helu, czegos tu nie rozumiem..
        • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 18:15
          Nie napisałam że jestem z mężem...za to napisałam ze spakował sie pod moja nieobecność...
          • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 18:18
            Gdzie na Helu Sprzedaja kuchnie?big_grin
            • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 18:19
              Edel. Czytaj ze zrozumieniem.
              • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 18:24
                Od kilku dni to ty na Helu jestes podobno.
      • ezmd99 Re: Umieram... 05.07.15, 17:59
        Jak mąż mnie porzucił, to chyba najbardziej odczuł to kot. Wymiotowała 6 razy w nocy. Zwierzęta naprawdę czują.
      • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 18:12
        Był jego panem, pies widział zamieszanie, wyprowadzkę...
        • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 18:26
          Maz zostawil psa samemu sobie gdy bylas na helu?
          • maslova Re: Umieram... 05.07.15, 19:10
            Ale wziął album ślubny i kablówkę
            • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 19:13
              Co by nie placicbig_grin
            • cosmetic.wipes Re: Umieram... 05.07.15, 23:05
              Sorki, ale jak "się bierze" kablówkę?
              • thea19 Re: Umieram... 06.07.15, 10:08
                zwinal kabel?
              • anorektycznazdzira Re: Umieram... 08.07.15, 08:04
                jeśli słowo "kablówka" pełni w niektórych kręgach taką funkcję, jak "Hoover" w UK, to może byćrównie dobrze N-ką, Cyfrą, Polsatem i wszystkim innym co się da wziąć.
          • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 19:29
            Pies zawsze zostaje u sąsiadów
            • asmarabis Re: Umieram... 05.07.15, 20:26
              A czemu pies nie zostaje z mezem tylko u sasiadow?

              No ale skoro nie maja ze soba nic wspolnego to tym bardiej dziwne ze przerazony. Chyba nie odczuwa specjalnie braku meza ?wink
              • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 21:24
                Bo jeździ tirem i nie ma go dniami i tygodniami.
                • jola-kotka Re: Umieram... 05.07.15, 21:28
                  Kto ten maz? a to nie trzeba badań od psychiatry mieć. Z tego co pamietam mój kumpel robił.
                • kadfael Re: Umieram... 05.07.15, 21:41
                  Chcesz powiedzieć, że facet chory na schizofrenię dostał papiery zawodowego kierowcy? OMG.
                  • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 21:42
                    Wierzysz w to?big_grin
                    • wioskowy_glupek Re: Umieram... 06.07.15, 14:51
                      A dlaczego nie skoro mógł zostać pilotem Boeinga ?
                      • annajustyna Re: Umieram... 06.07.15, 19:34
                        Wlasnie? To samo pomyslalam...
                        • princesswhitewolf Re: Umieram... 07.07.15, 20:17
                          no ale troche inne nastepstwo czasowe tam bylo. Facet byl zdrowy jak zostal pilotem. Pozniej choroba sie ujawnila a lekarze zaniedbali odpowiednich dzialan
                    • anorektycznazdzira Re: Umieram... 08.07.15, 08:06
                      Edelstein i Kadfael: zdecydowanie przeceniacie odsiew na kwalifikacji.
                      Zdecydowanie... suspicious
                • rhysmeyers22 Re: Umieram... 06.07.15, 22:26
                  Kto jeździ tirem całymi dniami,pies?Xd sorry ale związek z facetem z taka choroba to jest hardcore .balabym sie o dzieci siebie ,kuzwa podziwiam ludzi którzy sie w takie historie pakują.
      • mynia_pynia Re: Umieram... 05.07.15, 19:08
        Ematak zawsze donrym słowem wesprze ;P
        • kk345 Re: Umieram... 05.07.15, 20:06
          W przypadku tol trudno nie pomysleć, ze karma wraca...
    • basia_400 Re: Umieram... 05.07.15, 17:59
      No sorry, ale tak już bywa, jak się ktoś decyduje na związek ze schizo-psycholkiem.
      Nie rozumiem małżeństwa w takim przypadku.
      Nieciekawa sytuacja, ale przy kimś takim pewnie żadna nowosc.
    • ezmd99 Re: Umieram... 05.07.15, 18:01
      Chyba powinnaś się cieszyć. Życie z osobą psychicznie chorą na pewno nie należało do przyjemnych.
      Wyobraź sobie dalsze stadia tej choroby. Pozbyłaś się kłopotu.
      • basia_400 Re: Umieram... 05.07.15, 18:03
        Dokładnie. Kłopotów nalezy się pozbywać.
      • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 18:14
        Byliśmy razem od 2010 roku i nic się nie działo... To cudowny, cierpliwy, wartościowy człowiek. Marzyciel z pasjami, kolegami, snujący ze mną wiele planów aż po emeryturę.
        • basia_400 Re: Umieram... 05.07.15, 18:16
          Tak? No wszystko super.. Ale masz pewność, że nie zrobi krzywy dzieciom?
          Chyba ciężko przewidzieć, co się w takim zeschizowanym mózgu dzieje.
          • basia_400 krzywdy, oczywiście nt 05.07.15, 18:17

        • sanrio Re: Umieram... 06.07.15, 09:23
          > Byliśmy razem od 2010 roku i nic się nie działo... To cudowny, cierpliwy, warto
          > ściowy człowiek. Marzyciel z pasjami, kolegami,

          ...tirowiec
          • black.sally Re: Umieram... 06.07.15, 15:08
            sanrio napisała:

            > > Byliśmy razem od 2010 roku i nic się nie działo... To cudowny, cierpliwy,
            > warto
            > > ściowy człowiek. Marzyciel z pasjami, kolegami,
            >
            > ...tirowiec


            ale,że "tirowiec" to nie moż? bo sorry ,ale nie załapałam najwyraźniej.
      • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 18:22
        Ciekawe,ze to partnerce kazal chronic dziecko przed Tol8.Po jej wpisach o bachorze i sadystycznych Metodach wychowawczych wierze,ze to ona jest psycholka o ile istnieje.
        • jola-kotka Re: Umieram... 05.07.15, 18:39
          Gdzie ona to pisała?
          • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 18:48
            "Była partnerka poinformowała mnie, że kazał jej chronić ich dziecko, bo chcę mu zrobić krzywdę... Teściowie nie odbierają telefonu... "

            O bachorze,który raz egzystowal raz nie bylo w innym watku.O prezencie gwiazdkowym takze.Wyszukiwarka.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Umieram... 05.07.15, 18:49
              to jest ta od prezentu gwiazdkowego?
              • antyideal Re: Umieram... 05.07.15, 18:52
                Żeby tylko, co wątek to "ciekawszy"problem tongue_out
              • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 18:56
                Tak ta, i rowniez od dziecka,które nie zostalo zabrane na wycieczke bo ma zaburzenia zachowania,ale jest grzecznewink
                • zuleyka.z.talgaru Re: Umieram... 05.07.15, 18:57
                  Aaa to pogubiła się w liczbie dzieci big_grin
                  • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 19:27
                    big_grin uwazaja tez cie moze to spotkacbig_grin
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Umieram... 05.07.15, 19:35
                      Dlaczego mnie? big_grin
                      • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 19:39
                        Bedziesz miala dwoje,widzisz,ze to czasem za duzowink
                        • zuleyka.z.talgaru Re: Umieram... 05.07.15, 19:51
                          E no, myślę, że ogarnę tongue_out
                  • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 19:31
                    Nie sądzę. Raczej masz problemy z liczeniem. Mam dwójkę swoją i mąż ma jedno. Wszystko z poprzednich związków.
                    • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 19:48
                      W jednym z watki twoerdzilas,ze twoj maz zadnych dzieci nie posiada.Jab dla mnie to ty jestes chora.
            • princesswhitewolf Re: Umieram... 07.07.15, 20:21
              no z tymi tesciami nie odbierajacymi telefonu to bardzo dziwne. Bo moze pojsc do nich w koncu.


              > O bachorze,który raz egzystowal raz nie bylo w innym watku.O prezencie gwiazdko
              > wym takze.Wyszukiwarka.

              >
              dziwne to ze niby niebezpieczna wg meza a dzieci jej jakos zostawil. To ile w koncu ten facet ma tych dzieci. 3je?

              znaja sie od 2010 a ze starszym (5ciolatek???) ...umawia sie na km od niej? Ten 5ciolatek ubiera sie i sam chodzi na spotkania?

              Nic nie rozumiem

              Kto tu jest tak naprawde chory?

    • zuleyka.z.talgaru Re: Umieram... 05.07.15, 18:02
      A co na to teściowa?
      • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 18:19
        Nie odbierała telefonów. Nie wiem, czy w ogóle wie... Albo nie wie, albo mąż jej naopowiadał ze chcę ich zabić... Nie wiem. Chyba jutro pojadę do niej z marszu, bez zapowiedzi.
        Teściowie mnie bardzo lubią, wiedzą o chorobie syna ale nigdy mi o niej nie powiedzieliuncertain Może myślą że to wstyd i ukrywają... Nie wiem, nie łapię się w tym wszystkim...
        • princesswhitewolf Re: Umieram... 07.07.15, 20:22
          Nie odbierała telefonów. Nie wiem, czy w ogóle wie... (...)
          Teściowie mnie bardzo lubią,


          a ty nie spieszysz sie nawet by z nia pogadac? Juz dawno powinnas tam byc.
    • triss_merigold6 Re: Umieram... 05.07.15, 18:07
      To chyba powinnas się cieszyć, dostaniesz bez problemów rozwód i sąd nie obciąży Cię opieką nad schizolem. I dla dzieci lepiej, że nie będą pod jednym dachem z nieprzewidywalnym facetem.
      • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 18:21
        Nie chce rozwodu, to mój mąż i chce go wspierać w chorobie. Boję sie tylko, ze nie zdążę. Sąd orzeknie rozwód i po nas...
        • maslova Re: Umieram... 05.07.15, 19:13
          Będziecie mogli żyć w związku partnerskim
        • peonka Re: Umieram... 05.07.15, 20:10
          Bardzo mi przykro, ze jestes w takiej sytuacji.

          Sad tak szybko rozwodu nie orzeka, nie martw sie. Najpierw jest rozprawa (ok pol roku od zlozenia wniosku) i jesli nie bedziesz chciala, najprawdopodobniej zostaniecie skierowani do mediatora.
          Dwa. Tesciowie Cie lubia, ale nie powiedzieli o chorobie meza, a teraz nie odbieraja telefonow? Zweryfikuj, kto jest po Twojej stronie, bo falszywi przyjaciele to gorzej niz wrogowie.
          Trzy. Dobrze rozumiem, ze maz sie wyprowadzil, zostawiajac Ci dziecko z poprzedniego zwiazku, czyli de facto calkiem obce dla Ciebie? Dlaczego ono nie jest teraz u swojej matki? Jesli maz jest chory psychicznie, moze Cie w cos wmanewrowac, przygotuj sie.
          Cztery. Wiedzialas, ze zrezygnowal z terapii i przestal brac leki? Wiem, ze nie czas na kopanie lezacego, ale chyba wiesz, ze tez troche sie przyczynilas do tej sytuacji? Jesli uda wam sie to naprawic, czego Vi serdecznie zycze!!!!!, juz zawsze musisz pilnowac lekow. Maz jest chory i nie mozesz o tym zapominac, bo od tego zalezy i Twoj komfort zycia.
          • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 21:04
            > Trzy. Dobrze rozumiem, ze maz sie wyprowadzil, zostawiajac Ci dziecko z poprzed
            > niego zwiazku, czyli de facto calkiem obce dla Ciebie? Dlaczego ono nie jest te
            > raz u swojej matki? Jesli maz jest chory psychicznie, moze Cie w cos wmanewrowa
            > c, przygotuj sie.

            Zle rozumiesz,autorka nienawidzi tego dzieciaka,probowala nawet podwazyc ojcostwo,pluje sie o kazdy Cent wydany na to dziecko.To dziecko nie jest i nigdy nie bylo u niej.Jest u matki,ktora autorka rowniez obdarza wielka "sympatia".Obstawiam,ze pan jest absolutnie zdrowy.
            • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 21:30
              Edel, masz dziś wychodne u niemieckiego emeryta, żeś taka aktywna?
              • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 21:35
                Jak na zrozpaczona calkiem niezle sie trzymaszbig_grin trzeba bylo zostac przy niemieckich emerytach,jak widac Znasz to od podszewki,niemieccy emeryci maja to do siebie,ze nie uciekaja nawet jak maja taka jak ty za pielegniarkebig_grin
                Nie dziwi mi sie,ze mezus zwial.
                big_grin
          • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 21:29
            Głównie boję się tego, że do rozprawy będziemy mieszkać osobno. Jak mężowi nie przejdzie, to zostanie to uznane za trwały rozkład pożycia sad Wtedy nie będę miała już żadnych szans na scalenie tego związku.
            Teściów zweryfikuję jutro.
            Nie, dziecko M mieszka ze swoją matką.
            Co do terapii, to jest tylko jego decyzja. A leki? Zmyliło nas oboje to, że nic przy zmniejszonej dawce sie nie działo.
            • jola-kotka Re: Umieram... 05.07.15, 21:32
              O rozwodach tez masz zerowe pojęcie. Zreszta po rozwodzie tez możecie żyć ze sobą ślub to tylko papier.
              • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 21:37
                Zdaje sie,ze maz ma pani calkowicie dosc,a pani ma nadzieje,ze Papierek go przytrzyma,jo jak to tak bez potem w domubig_grin ten watek jest co raz zabawniejszy.
            • barbibarbi Re: Umieram... 06.07.15, 10:12
              A co ma rozwód lub jego brak do tego, czy mąż będzie chciał być z tobą? Myślisz, że jak nie będzie rozwodu to go na siłę przytrzymasz? Przecież to tylko formalność, jakieś bzdury tu wypisujesz.
              • kotradykcja Re: Umieram... 06.07.15, 10:25
                barbibarbi napisała:

                > A co ma rozwód lub jego brak do tego, czy mąż będzie chciał być z tobą? Myślisz
                > , że jak nie będzie rozwodu to go na siłę przytrzymasz? Przecież to tylko forma
                > lność, jakieś bzdury tu wypisujesz.

                Niezbadane są meandry ludzkiego umysłu wink
                Tak, niektóre kobiety tak właśnie myślą. Mąż z nimi nie mieszka, nie chce ich na oczy widzieć, ale dopóki formalnie są "małżeństwem", nadzieja się tli big_grin No i myśleć o sobie "mężatka" jest jakoś milej niż "rozwódka", zwłaszcza podwójna.
    • rosapulchra-0 Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 18:10
      Dziewczyna jest w rozpaczy. Zamiast ją jakoś pocieszyć, poradzić co ma robić w takiej sytuacji, to wy się wyżywacie? OJP, tak bardzo was cieszy cudze nieszczęście??
      • edelstein Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 18:17
        To jest troll.Na Helu te meble kupowala?bo w watku ponizej twierdzi,ze jest na Helu.
        Poza tym jezdzi 4 razy w roku na wakacje,nie stac ja na prezent za 700zl,przy czym miesieczne wydaje na rozrywki,zyje przy tym w mieszkaniu komunalnym i pisze pisma i zwalnianie z oplat.Pomijajac to jej maz w zaleznosci od Dnia I godziny czasem ma dziecko,a czasem go nie ma.
        Jesli ktos ma schizofrenie to ona.
        • tol8 Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 18:23
          Szkoda że mieszkasz tak daleko...Ktos cie w zyciu skrzywdził, że wszystkim dogryzasz???
          Ha jestem zdrowa, do trola mi daleko...jesli przerasta Cię kupno mebli przed wyjazdem na wakacje, to sorry
          • edelstein Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 18:30
            Przynajmniej nie musze pisac podan o zwolnienie z oplat i kombinowac z mieszkaniem komunalnymbig_grin
            • jola-kotka Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 18:42
              Może ma coś za coś wakacje za zwolnienie z oplat😀 rożnie ludzie kombinują
              • edelstein Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 18:50
                Podobno wakacje 4 razy w rokuwink a tu dzieci pierwszy raz nad cieple morze .
                • 3-mamuska Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 19:28
                  Odpowiadasz na:
                  edelstein napisała:

                  > Podobno wakacje 4 razy w rokuwink a tu dzieci pierwszy raz nad cieple morze .


                  A czyli ty od lat jeździsz tylko nad ciepłe morze???
                  Innych miejsc nie ma ?
                  • edelstein Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 19:40
                    Wcale nie jezdze,nie stac mnie tongue_out musze podanie napisac o zwolnienie z oplattongue_out
                • tol8 Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 19:33
                  Tak, bo Polak najpierw Polskę pokazać powinien swym dzieciom. I za granicą były niejeden raz, ale nie nad morzem.
                  Lepiej?
                  • edelstein Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 19:42
                    Najpierw powinien poplacic rachunki i kupic mieszkaniebig_grin
                    • lauren6 Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 05.07.15, 19:54
                      O ile mnie pamięć nie myli to ta, co pisała na forum, że korumpowala psychiatre by zdrowemu dziecku załatwić nauczanie indywidualne. Widać na rachunku już zabrakło.
            • black.sally Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 06.07.15, 15:12
              edelstein napisała:

              > Przynajmniej nie musze pisac podan o zwolnienie z oplat i kombinowac z mieszkan
              > iem komunalnymbig_grin

              edel zluzuj... bo przeginasz faktycznie już
              • edelstein Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 06.07.15, 16:08
                Akurat ta pani kombinuje ile wlezie.Jej opowiesci o pasierbicy sa tak obrzydliwe,ze niespecjalnie sie dziwie iz facet postanowil pojsc w diably.Moze poczytal forum.Niestety nie potrafie jej wspolczuc.
                • anorektycznazdzira Re: Dlaczego jesteście takie okrutne? 08.07.15, 08:19
                  A ja nie doczytałam o pasierbicy, ale na glebę mnie powalił watek o pastwieniu się psychicznym nad 11letnim chłopcem (synem tejże) bo... podejrzał prezent pod choinką.
                  Tez uważam, że albo troll albo dziewczyna ma problemy jak stąd do Australii i to ona odstawiła sobie leki a nie żaden mąż. Współczucie dla niej po wątku o tamtym dzieciaku dość gruntownie mi się spłyciło.
    • antyk-acap Re: Umieram... 05.07.15, 18:26
      Jeśli tak to jest niedojrzałym dzieciakiem,
      • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 19:33
        To na nic mi się nie zda.
    • black_halo Re: Umieram... 05.07.15, 18:41
      Lec na policje, powiedz ze maz jest chory, ma schizofrenie to go zaczna szybciej szukac. Jak jeszcze dodasz, ze moze byc niebezpieczny to znajda go w mig.
      • kalina_lin Re: Umieram... 05.07.15, 18:49
        Ale czemu go mają szukać? Mąż ma kontakt z dzieckiem, znaczy, że nie zaginął, tylko się wyprowadził.. To że jest chory, nie oznacza, że nie wolno mu porzucić żony i dzieci i wyprowadzić się w nieznane.
      • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 18:53
        Z nich dwojka (opierajac sie na jej forumowej dzialalnosci)obstawiam,ze to ona ma schizofrenie.
        • black_halo Re: Umieram... 05.07.15, 19:01
          A tego to ja nie wiem. Roznie bywa.
          • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 19:25
            Bajki,które opowiadania sa z tak dwoch róznych swiatow, ze ta schizofrenia jest b prawdopodobna.
        • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 19:37
          Chyba dwojga...
          Ja badana, zdrowa uncertain
          • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 19:43
            A synus po kim taki agresor?
            • zuleyka.z.talgaru Re: Umieram... 05.07.15, 19:54
              Pewnie po teściowej big_grin
          • princesswhitewolf Re: Umieram... 07.07.15, 20:25
            ja badana, zdrowa

            Dziwne. Badan psychiatrycznych nie robi sie bez podejrzen.

      • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 19:36
        Zgodnie z polskim prawem ma prawo sobie zażyczyć by nie informować rodziny o miejscu swojego pobytuuncertain nie można go doprowadzić do szpitala, bo musi wyrazić zgodę na leczenie... Poprzednim razem tak właśnie było, mimo że wydawało mu się, ze jest pionkiem al-kaidy i będą go wystawiać z ładunkami wybuchowymi...
        • jola-kotka Re: Umieram... 05.07.15, 20:58
          Jeśli prawda jest to co wyżej napisałaś to kurde módl się żeby więcej nie wracał. Gdzie są te jego dzieci mieszkają z matka czy z wami?
    • woman_in_love nie nie słuchaj to ty masz schizofrenię i nie masz 05.07.15, 18:44
      żadnego męża dzieci ani psa. To co tam widzisz naokoło to tylko wytwór wyobraźni bo nie brałaś leków bo myślałaś że już jesteś zdrowa. Szybko idź do rodziców niech jadą z tobą do psychiatryka.
      • aquella Re: nie nie słuchaj to ty masz schizofrenię i nie 05.07.15, 19:25
        przykre,przypomina mi to opowieści ( oczywiście biorę pod uwagę również wypowiedź w moim wątku o wczasach) osoby chorej na dwubiegunówkę.
        Ktoś jest chory na pewno, i fakt, jeśli nie bierze leków będą się działy rzeczy mocno nieciekawe - szkoda dzieci najbardziej.
        • tol8 Re: nie nie słuchaj to ty masz schizofrenię i nie 05.07.15, 21:34
          Mi się też wydaje ze dodatkowo pojawiło sie ChAD. Mąż ostatnimi miesiącami miewał ogromne huśtawki nastrojów, namawiałam go na wizytę, lecz sie migał... Mieliśmy 2 tygodnie super humoru, entuzjazmu i nagle gasł w oczach, przestawał się odzywać, całymi dniami mówił że wszystko nie ma sensu.
          • kk345 Re: nie nie słuchaj to ty masz schizofrenię i nie 05.07.15, 21:59
            Jak to, co napisałaś, ma się do tego
            Co do terapii, to jest tylko jego decyzja. A leki? Zmyliło nas oboje to, że nic przy zmniejszonej dawce sie nie działo.
    • kalina_lin Re: Umieram... 05.07.15, 18:46
      Wygląda to na ostry rzut psychozy. Odstawienie leków + silny stres mogą dać taki efekt w ciągu kilku godzin.
      Niewiele możesz zrobić. Powiadom najbliższe osoby z rodziny (teściowie, była partnerka itp) jak wygląda sytuacja, musicie mieć wspólny front i namawiać męża na leczenie. Skoro się kontaktuje z najstarszym dzieckiem, to znaczy, że nie zaginął bez wieści? W przypadku gdyby mąż sygnalizował myśli samobójcze lub chęć zrobienia komuś krzywdy pownniście niezwłocznie wystąpić o jego przymusowe leczenie. I nastaw się, na to, że sytuacja się tak szybko nie rozwiąże, to okres pogorszenia może trwać kilka tygodni lub miesięcy, zwłaszcza jeśli mąż nie wróci do leków. Przemyśl wystąpienie o przynajmniej rozdzielność majątkową, bo może was potężnie zadłużyć.
      • 3-mamuska Re: Umieram... 05.07.15, 19:05
        Bardzo mi przykro, ale czy wzięłaś pod uwagę ze to nie choroba, ze maż zbyt dobrze to przemyślał.
        Moze planował ze sie wyprowadzi, a snuł plany kupował meble ,bo nie chciał wzbudzić twoich podejrzeń, ze cos jest nie tak.
        Gdyby był chory to jego rodzice wspieraliby cie w odnalezieniu.

        Oddał meble, zabrał ciuchy, tylko czemu ma w dupie własne dzieci, i ich mi szkoda najbardziej.
        • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 19:10
          To nie sa jego dzieci.Starszy ma 11,5przynajmniej tak wynika z postow,a oni znaja sie od 2010big_grin
          • 3-mamuska Re: Umieram... 05.07.15, 19:13

            edelstein napisała:

            > To nie sa jego dzieci.Starszy ma 11,5przynajmniej tak wynika z postow,a oni zna
            > ja sie od 2010big_grin

            Wiesz mało mnie interesuje czy to są jego biologiczne dzieci czy nie.
            Żyły z nim 5 lat wiec pol życia jak nie więcej dla młodszego....
            A wiesz cieszyć sie tak z czyjegoś nieszczęścia to chyba raczej nie autorka wątku/jej maź ma cos z głowa.
            • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 19:23
              Z reguly bawia mnie trolle.A jak to po prostu psycholka to tym lepiej,ze facet wzial zanim mu zgotowala pieklo jak wlasnym dzieciom.
            • miss_fahrenheit Re: Umieram... 05.07.15, 20:03
              Rzecz w tym, że to jest pani, która uważa, że dziecko jej męża z poprzedniego związku jest obce (pojawiły się nawet sugestie, że była wrobiła jej męża w dziecko), i że płacenie na nie i odwiedziny raz na jakiś czas są przykrym obowiązkiem. Współczuję tej pani okropnej sytuacji, ale jak sama gdzieś pisała - karma wraca. I wróciła. W tej sytuacji wypada jej życzyć, aby mimo wszystko życie jej się ułożyło, ze względu na dzieci, a obecna sytuacja pozwoliła na chwilę zadumy nad swoim podejściem do życia.
              • singut Re: Umieram... 05.07.15, 20:25
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,157765383,157766600,Re_wspolne_konto_macie_.html
    • przeciwcialo Re: Umieram... 05.07.15, 19:26
      To jest ojciec twoich dzieci?
      Wiążąc się z nim wiedzialaś że jest chory?
    • ichi51e Re: Umieram... 05.07.15, 19:30
      Zyj normalnie tak jak codzien. Jaki masz wybor? Wie gdzie mieszkacie jak sie pozbiera moze wroci jak nie to tez go sila nie przywiazesz.
    • lauren6 Re: Umieram... 05.07.15, 19:40
      Moderacja powinna natychmiast zgłosić autorkę wątku na policje.

      Pani od dawna sprawia wrażenie niestabilnej emocjonalnie, a teraz jeszcze grozi na forum samobójstwem. To nie przelewki, może to troll, a może pani faktycznie chce skończyć ze sobą. Nie nam to oceniać, to już rola odpowiednich służb, które powinny zadziałać po przekazaniu im ip autorki wątku.
      • mariola233 Re: Umieram... 05.07.15, 20:09
        😞
      • basia_400 Re: Umieram... 05.07.15, 20:09
        Bez przesady. Lamentuje i cholera wie, co jeszcze, ale to nie znaczy, że zaraz oknem skoczy czy rzuci się pod pendolino.
        • aquella Re: Umieram... 05.07.15, 20:37
          niestety nie masz racji, no może z pendolino jedynie
          • basia_400 Re: Umieram... 05.07.15, 20:48
            Jakby chciała, to by już cos sobie zrobiła. Nie zrobi tego, tylko pewnie tak pisze.
            Mam nadzieję, bo dzieci szkoda.
            • lauren6 Re: Umieram... 05.07.15, 22:16
              Zamierza, nie zamierza. Nie nam oceniac. Jeśli ktoś na forum pyta jak ze sobą skończyć to obowiązkiem moderacji jest zawiadomienie odpowiednich służb by to sprawdziły. Gdy chodzi o ludzkie życie nie ma czegoś takiego jak przesada.
            • anorektycznazdzira Re: Umieram... 08.07.15, 08:26
              >Jakby chciała, to by już cos sobie zrobiła.
              Najbardziej toporna "analiza" problemu, jaka jest mozliwa i do tego bardzo szkodliwa. Ten mit się powtarza w celu porawienia sobie nastroju. Niestety osoby, które najpierw dość długo mówiły, a następnie rzeczywiście zrobiły zdarzają się nader często.
              To rzeczywiście nadaje się do zgłoszenia.
      • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 21:37
        Nie zauważyłam,żebym groziła. Szukałam tu pocieszenia, mądrego słowa, dobrej rady.
        Akurat byłam przy okazji badana przez biegłego psychiatrę i orzekł ze jestem nad wyraz zdrowa na umyśle.
        • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 21:40
          Przy jakiej to okazji badania sie stan psychiczny?opinie tego lekarza tez kupilas?big_grin
          • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 21:44
            Przy okazji badania, czy syn jest zdrowy psychicznie.
            A to można kupić? Za drogo pewnie...
            • iziula1 Re: Umieram... 06.07.15, 13:46
              Jeśli Cię badał BIEGŁY PSYCHIATRA to na zlecenie sądu a nie "przy okazji".

              Co raz ciekawiej się robi big_grin
        • lauren6 Re: Umieram... 05.07.15, 22:25
          Nie trzeba być chorym psychicznie by popełnić samobójstwo. Mąż cię dopiero co zostawił, czarne myśli przychodzą do głowy.

          Miejmy nadzieję, że moderacja zadzialala i pomoc już do ciebie jedzie.
          • lady-z-gaga Re: Umieram... 06.07.15, 09:06
            Mam nadzieję, że nie piszesz serio i chcesz tylko postraszyc trolla.
            Bo jesli ktoś naprawdę chciałby angażować policję do każdego nieprawdopodobnie durnego wątku, to powinien odstawić forum i udać się do lekarza.
        • princesswhitewolf Re: Umieram... 07.07.15, 20:30
          przy okazji

          nie ma czegos takiego jak "okazja" w tych sprwach. Badania psychiatryczne to bardzo rozlegle badania zanim postawi sie diagnoze i nie trwaja 15 min. Tego nie robi sie "przy okazji"

          jestem na
          > d wyraz zdrowa na umyśle


          zaden szanujacy sie psychiatra nie stawia diagnozy okreslajac to "nad wyraz". Diagnoza ma okreslone proceduralne nazewnictwo
    • karmelowa_bombonierka Re: Umieram... 05.07.15, 19:51
      Jeśli mogę coś doradzić - nie pozwalaj na spotkania syna z Twoim mężem. Na pewno nie sam na sam, z dala od domu. Można mieć poważne podejrzenia że facet niestety wszedł w ostrą fazę psychozy, ma urojenia i to Ty jesteś w nich zagrożeniem dla niego i jego bliskich - a niestety ten rodzaj urojeń jest stosunkowo niebezpieczny. Może go pchnąć do hmm... różnych działań z których niektóre mogą mieć kiepskie konsekwencje sad

      Osoby ze schizofrenią wbrew pozorom i potocznym opiniom tak naprawdę rzadko stwarzają faktyczne zagrożenie dla innych. Ale epizod silnych urojeń prześladowczych - a musiało go dopaść straszliwie skoro zdecydował się na niespodziewaną ucieczkę, ostrzegł byłą by na Ciebie uważała bo chcesz skrzywdzić ich dziecko - niestety bywa przyczyną niefajnych zachowań.

      Jak najbardziej poinformowałabym policję o zaginięciu męża, powiedziała o jego chorobie, odstawieniu leków i tym że jest w fazie ostrej psychozy. Jeśli go znajdą i powie spokojnie że ma Cię dosyć - ok, jego prawo. Ale możliwe że gdzieś po mieście chodzi facet nie myślący racjonalnie, w psychozie, przekonany że jesteś zagrożeniem dla niego i dla dzieciaków.
      Zresztą kto wie w jakim kierunku pójdą jego urojenia.
      • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 19:58
        Po tym jak wypowiadala sie o dziecku meza i jak probowala je wygryzc to facet ma b.mocne podstawy by twierdzic,ze laska chce dziecku zrobic kuku.
        • karmelowa_bombonierka Re: Umieram... 05.07.15, 20:10
          Ok - może jestem nie w temacie.
          Całkiem możliwe smile
          Odnoszę się do tego co przeczytałam w pierwszym poście wątku.
          Jako że akurat ze schizofrenią do czynienia mam na co dzień w pracy - to mi się włączył alarm po przeczytaniu opisu sytuacji.
          Wszelkiego rodzaju urojenia są wpisane w całokształt tej choroby, zwykle nie są w żaden sposób niebezpieczne (w znaczeniu próby morderstwa, porwania, działań zagrażających życiu innych) dla otoczenia - co nie zmienia faktu że bywają upierdliwe, nieprzyjemne, bolesne, wyczerpujące psychicznie.

          Jednak czasem są to sprawy gdy powinien włączyć się alarm.
          Szczególnie gdy po okresie remisji choroby - nastąpi ostra psychoza.
          I bardzo silne urojenia prześladowcze.
          Jeśli prawdą jest sytuacja opisana w wątku - to facet może być zagrożeniem dla siebie i innych.
          • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 21:42
            Dzięki. Działamy. Mąż obiecał synowi telefon wieczorem, słowa dotrzymał. Przyjechał na chwilę zobaczyć sie z nim, puściłam też psa. To było straszne, że był tak blisko, a ja nie mogłam podejść... Od razu by uciekł, a tak i syn i pies mieli trochę radości. Na smsy mąż nadal nie odpowiada. Poprosiłam syna, by zaprosil męża do domu. Mąż powiedzial, że nie i że wieczorem zadzwoni. Muszę się naszykować do tej rozmowy
      • natalie_rushman Re: Umieram... 05.07.15, 20:16
        Z tego, co autorka wypisuje, to dziecko nie jest jej męża, tylko z jej pierwszego małżeństwa.
        Nie rozumiem więc, czemu mąż w stanie napadu schizofrenii spotyka się w ukryciu, kilometr od domu, z nie swoim dzieckiem.
        Żaden nawet sąd nie zmusiłby matki, żeby dzieciak utrzymywał kontakty z ojczymem, nie ojcem, któremu zachciało się wypisać z ich życia. Tu nie ma żadnego przymusu prawnego ani więzi biologicznej.
        Jeśli to wszystko prawda - trzeba swoje odcierpieć i poukładać sobie życie i priorytety. Może z kimś zdrowym psychicznie w przyszłości.
        • karmelowa_bombonierka Re: Umieram... 05.07.15, 20:24
          > Nie rozumiem więc, czemu mąż w stanie napadu schizofrenii spotyka się w ukryciu
          > , kilometr od domu, z nie swoim dzieckiem.

          Bo jest w napadzie schizofrenii? wink
          A to że nie jest biologicznym ojcem chłopca nie oznacza w żadnej mierze że nie ma z nim więzi, tym bardziej że o ile rozumiem, od lat jest związany z jego matką i razem mieszkają.
          • miss_fahrenheit Re: Umieram... 05.07.15, 20:31
            A ja rozumiem zdziwienie. Skoro pan z własnym dzieckiem ma kontakty rzadkie i traktuje je jak nieszczęście, może nieco dziwić fakt, że nieswoje dziecko jakimś cudem chce odwiedzać. Choć uważam, że działa to na jego korzyść i świadczy o jakichś jednak resztkach przyzwoitości.
            • natalie_rushman Re: Umieram... 05.07.15, 20:37
              Myślę, że jeśli ma atak choroby, to nie ma co rozpatrywać jego zachowania w kategoriach przyzwoitości lub jej braku. Tylko chronić przed nim swoje dzieci, a z drugiej strony wspierać w leczeniu, jeśli na to pozwoli.
              O ile to faktycznie atak choroby, a nie zaplanowane od dawna rozstanie. Dzieci wspólnych nie mają, więc zobowiązań alimentacyjnych też nie będzie, pan wziął swoje rzeczy i uważa, że zamknął rozdział. A ukrywa się, żeby kobieta nie wywierała na niego presji co do powrotu.
              Jakbym się chciała rozstać, a ktoś by mi nie odpuszczał, to też bym chyba się ukrywała...
              • miss_fahrenheit Re: Umieram... 05.07.15, 20:44
                natalie_rushman napisała:

                > Myślę, że jeśli ma atak choroby, to nie ma co rozpatrywać jego zachowania w kat
                > egoriach przyzwoitości lub jej braku.

                Czasem takie sytuacje pozwalają przewartościować swoje poglądy na życie.

                > Tylko chronić przed nim swoje dzieci, a z
                > drugiej strony wspierać w leczeniu, jeśli na to pozwoli.

                Tu się jak najbardziej zgadzam. To chyba najlepsze podejście w tej sytuacji.

                > O ile to faktycznie atak choroby, a nie zaplanowane od dawna rozstanie. Dzieci
                > wspólnych nie mają, więc zobowiązań alimentacyjnych też nie będzie, pan wziął s
                > woje rzeczy i uważa, że zamknął rozdział.

                I właśnie tu rodzi się moje podejrzenie, że choroba chorobą, ale pan dobrze zna swoją żonę... Jeśli na tym forum dała się poznać od, hmm, dość niekorzystnej strony, być może w rzeczywistości jest jeszcze gorzej. Stąd takie szybkie odejście i brak kontaktu.
            • karmelowa_bombonierka Re: Umieram... 05.07.15, 20:43
              Nie wypowiadam się w temacie przyzwoitości lub nie bohatera wątku, bo nic o nim nie wiem poza tym co jego żona o nim pisze. Chodzi mi o czas w czasie remisji choroby.
              Ale teraz - możliwe - facet jest w ostrej psychozie, i to nie czas ani miejsce na rozmowach o rozsądnych decyzjach, przyzwoitości lub nie.
              Na tym polega ta choroba że w takich momentach nie ma rozsądku, przemyślanych, mądrych zachowań. Człowiek jest pod wpływem silnych urojeń, ma zaburzony obraz świata i sposobu myślenia.

              Facet może uznać że chłopiec wymaga ochrony przed matką która chce go skrzywdzić, lub mógł uznać że jest jedyną osobą która może być jego powiernikiem. Żona chce mu zaszkodzić i źle życzy, zagraża jego dziecku, szef z roboty wywalił, kolegów nie ma. Albo może uznać że chłopiec go zdradził, intryguje z matką i chce go zniszczyć.

              Nie wiemy co się w głowie tak chorego człowieka w tej chwili dzieje.
              I dlatego absolutnie nie powinien mieć możliwości spotykania się z dzieckiem.
          • natalie_rushman Re: Umieram... 05.07.15, 20:34
            Przyznam, że nawet jeśli własny ojciec biologiczny miałby atak choroby psychicznej, to chroniłabym nasze wspólne dziecko przed nim do momentu ustabilizowania sytuacji przez leki.
            Matka, która pozwala na spotykanie się z dzieckiem dziwnie zachowującemu się ojczymowi sama ma chyba coś nierówno pod sufitem, no sorry.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Umieram... 05.07.15, 20:37
              Nierówno pod sufitem to ma autorka wątku - nie od dziś to wiadomo i ta historia pewno powstała na potrzeby rozruszania forum smile
              • natalie_rushman Re: Umieram... 05.07.15, 20:39
                Nie śledziłam nigdy tych wątków, nicka kojarzę z dość nieskładnych i chaotycznych wypowiedzi, a to mnie zawsze odstręcza wink.
                Historia jak najbardziej może zresztą być prawdziwa, tyle, że widziana innymi oczami, niż autorki, wyglądałaby zupełnie inaczej - pan się odciął, nie ma zobowiązań wobec nie swoich dzieci, sprzęt podzielił, no i zniknął, żeby nie słuchać jojczenia.
            • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 20:38
              To sie wszystko kupy nie trzyma.
              • natalie_rushman Re: Umieram... 05.07.15, 20:42
                Doczytałam te różne nawiązania do poprzednich wątków.
                Dla mnie ten nick był zawsze ciężki do czytania, więc odpuszczałam sobie zazwyczaj wink.
                No cóż, kobieta albo pisze kompletnie chaotycznie, albo przykładowo nawali się w weekend i zaczyna wysmażać farmazony dla rozrywki, tworząc historie, które nie mają miejsca.
                • korag100 Re: Umieram... 05.07.15, 21:06
                  forum.gazeta.pl/forum/w,201,157910752,157910752,Chorwacja_I_raz_.html

                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,157983351,157995688,Re_Kto_nad_morze_za_tydzien_.html

                  Ewidentne rozdwojenie jaźni. Chyba, że ta okrężna droga to przez Balaton na Hel
                  • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 21:11
                    Przeciez dzieci na Chorwacje czekaja,a tu wyjazd 26.6byl wink
                    • korag100 Re: Umieram... 05.07.15, 21:13
                      Może mąż nie zaginął tylko na Chorwacji jest a ona pomyliła autobusy i wylądowała na Helu. Bo daty wyjazdu podawała te same.
                      • kota_marcowa Re: Umieram... 05.07.15, 21:19
                        Nawet jak troll, to laska ma ewidentnie coś z głową.
                  • asmarabis Re: Umieram... 05.07.15, 21:44
                    Ale doszukujecie sie na sile, przeciez ona napisala w drugim watku ze jedzie nad morze. A watek nie byl tylko o Baltyku. Inna sprawa to ta data, prosimy o wyjasnienia czemu wy nie w Chorwacji, moze przez to przesuniecie maz sie zalamal?
                    • kota_marcowa Re: Umieram... 05.07.15, 21:52
                      Ale w tym wątku wyraźnie napisała o Helu, widziałaś tam jakieś inne morze? big_grin
                      • edelstein Re: Umieram... 05.07.15, 22:00
                        big_grin
                      • asmarabis Re: Umieram... 05.07.15, 22:02
                        No to moze plany jej sie zmienily w miedzyczasie, niech nam wyjasni....ale jak ktos pisze ze ciepla woda i bezchmurne niebo to raczej nie ma na mysli Baltyku....
                      • aneta-skarpeta Re: Umieram... 06.07.15, 19:03
                        problem w tym, że na Helu 26.06 było 18 st. i Bałtyk na pewno nie miał 23wink
        • kotradykcja Re: Umieram... 05.07.15, 21:16
          "Żaden nawet sąd nie zmusiłby matki, żeby dzieciak utrzymywał kontakty z ojczymem, nie ojcem, któremu zachciało się wypisać z ich życia. Tu nie ma żadnego przymusu prawnego ani więzi biologicznej. "

          Nie do końca. Poprzez ślub z rodzicem dziecka oraz udział w jego wychowaniu macocha lub ojczym nabywa pewnych praw. I jeśli dziecko wyraża chęć utrzymania kontaktu, jak najbardziej możliwe jest wystąpienie do sądu o przyznanie kontaktów z pasierbem lub pasierbicą po rozwodzie.
          • natalie_rushman Re: Umieram... 06.07.15, 08:41
            Ale jak na razie daleko jeszcze do rozwodu i orzeczenia o kontaktach.
            Na czas ataku psychozy, który autorka w wątku wyraźnie sugeruje, nie pozwoliłabym na spotkania z moim dzieckiem.
            Powiem więcej, w wypadku ostrego odpału chroniłabym dziecko nawet przed jego własnym, biologicznym ojcem.
            Zanim dojdzie do jakichkolwiek ustaleń sądowych, zawsze jest szansa, że facet podejmie na nowo leczenie i nie będzie strach przebywać z nim sam na sam.
        • jowita771 Re: Umieram... 06.07.15, 09:46
          A ja się dziwie, że pani się w ogóle zgadza na kontakt dziecka z mężem, który jest mocno niestabilny w tej chwili. Chyba jej odbiło na punkcie faceta i jest gotowa nawet bezpieczeństwo dziecka zaryzykować, żeby pana ściągnąć do domu. Przecież facet może w tych urojeniach zrobić dziecku krzywdę, albo mu się uwidzi, że ratuje dziecko przed autorką i porwie chłopca, albo, że znowu syn działa w porozumieniu z matka is tanowi jakieś niebezpieczeństwo. To jest chory człowiek, jego umysł jest nieprzewidywalny, a autorka pozwala, żeby dziecko spotkało się sama na sam, bo może namówi pana na powrót. Kobieto, zastanów się co robisz, portki w domu nie są tego warte.
          • edelstein Re: Umieram... 06.07.15, 09:49
            Na serio w te opowiesci nie da sie wierzyc.No chyba,ze pani ma calkowicie zryta psyche.
    • jola-kotka Re: Umieram... 05.07.15, 21:13
      Poszperałam trochę w twoich wypowiedziach na forum i powiem ci tak jako osoba z rożnymi problemami psychicznymi a schizofrenia to już jest coś mega więcej niż mi dolega. Żeby, żyć z kimś takim to trzeba mieć dużo cierpliwości itd. Samemu trzeba być bardzo odpowiedzialnym i mieć mega odporna psyche. Trzeba umieć taka osobę uspokoić w jakim stanie by nie była. Trzeba być bardzo dobrym pogodnym człowiekiem, często umieć chować swoje emocje i byc dużym wsparciem.Ty zdecydowanie się nie nadajesz do życia z kimś tak chorym. Sama ze sobą masz problem tak wynika z twoich wypowiedzi. Rozwód to chyba najlepsze wyjście z tej sytuacji.
    • kota_marcowa Re: Umieram... 05.07.15, 21:14
      Heh, komuś innemu bym współczuła, ale jak zobaczyłam kto spłodził wątek, to stwierdzam, że albo tol przesadziła z trolowaniem albo jej już kompletnie szajba odbiła.
      W sumie stawiałabym na szajbę, bo jej watki były dosyć specyficzne tongue_out
      • cosmetic.wipes Re: Umieram... 05.07.15, 23:14
        Ja stawiam na przegiecie z trollowaniem. A, jesli myślała, że ktos się na to złapie, to obstawiam jeszcze uposledzenie intelektualne.
        • vre-sna Re: Umieram... 06.07.15, 16:36
          Co Wy z tym trollowaniem, już naprawdę nie można być zwyczajnie nienormalnym?
          Poza tym życie jest tak uroczo nieprzewidywalne: wczoraj zarywał mnie facet lat 24 (haha musiałam) twierdząc, że wyglądam na najwyżej 30 (ach, bo postanowił się przedstawić - więc też się przedstawiłam mówiąc: Vresna, lat 42). A potem, wracając z miejsca zdarzenia zamieniłam słowo ze znajomą, która na powyższą informację zareagowała szczerze i obiektywnie: o, to musiał być nie tylko pijany, ale też upalony. Piękne big_grin
          • kota_marcowa Re: Umieram... 06.07.15, 19:37
            No to ja napisałam, że stawiam na szajbę wink

            zamieniłam słowo ze znajomą, która na powyższą info
            > rmację zareagowała szczerze i obiektywnie: o, to musiał być nie tylko pijany, a
            > le też upalony. Piękne big_grin

            Zazdrosna i tyle tongue_out
            • korag100 Re: Umieram... 06.07.15, 20:19
              Założyła wątek na forum Oszczędzamy, w którym to pisze, że pies jest męża. Pewnie dlatego jak ona z dziećmi wyjechała pies był u sąsiadów. Kurcze może to naprawdę trzeba zgłosić? Tylko nie jej samobójstwo tylko sytuację dzieci.
              • thank_you Re: Umieram... 06.07.15, 22:54
                Ale co zgłosić? Mitomanię i cwaniactwo? ☺
          • anorektycznazdzira Re: Umieram... 08.07.15, 08:35
            do historii o 24-latku.
            A znajoma to ile ma nadwagi i zmarchów? wink
    • asia_i_p Re: Umieram... 05.07.15, 21:21
      Jeżeli to schizofrenik to ma po prostu ostry nawrót choroby i ciesz się, że w postaci wyprowadzki, a nie próby samobójczej.
      Nie histeryzuj, nie nakręcaj się, nie strasz dzieci i psa.

      Zostaw wiadomości eks-partnerce i teściom, że nie pokłóciliście się, zniknął niespodziewanie i podejrzewasz atak choroby, jeżeli do nich wpadnie, niech dopilnują, żeby brał leki. Podkreśl, że się o niego martwisz, może się zorientują, że sytuacja jest raczej poważna i powinni współpracować.

      Jeżeli to jest twoja druga połówka, to się dogadacie. Jeżeli nie, też przeżyjesz, będzie bolało, ale przeżyjesz, bo masz dzieci i one cię potrzebują. I jeszcze będziesz szczęśliwa, zobaczysz.
    • zebra12 Re: Umieram... 05.07.15, 21:54
      Tol8, przede wszystkim zachowaj spokój, bo chaos i panika nic tu nie da.
      Po pierwsze idź na policję i zgłoś zaginięcie, wytłumacz, że mąż cierpi na schizofrenię, że ma zaostrzenie i może zrobić sobie (lub komuś) krzywdę.
      Po drugie usiądź i pomyśl, gdzie mógł pójść, obdzwoń wszystkie te miejsca
      Po trzecie pojeździj po okolicy, bo być może gdzieś sobie siedzi na ławce
      Po czwarte zrób ogłoszenia ze zdjęciem i rozwieś w okolicy
      Rozwodem się nie martw, bo nie dadzą go zaocznie, a w sądzie będzie czas na wyjaśnienia. Zaraz, gdy mąż wróci idź z nim do lekarza, żeby ustawić nowe leczenie.
      Głowa do góry i SPOKOJNIE.
      Mogę Ci jakoś pomóc? Skąd jesteś?
      • jola-kotka Re: Umieram... 05.07.15, 22:00
        Przeczytaj wątek a potem pisz,jakie zaginięcie facet podobno parę minut temu był pod domem,nawet psa wypuściła, zaraz zadzwoni i wróci bo przecież wątek musi mieć dobre zakończenie tak do 24bo potem forum zasypia.
        • asmarabis Re: Umieram... 05.07.15, 22:03
          No wlasnie ten pies jakos tak jest za bardzo eksponowany....
    • tol8 Re: Umieram... 05.07.15, 22:24
      Zadzwonił
      Interesuje go podział majątku li i jedynie...
      Wygląda na to, ze z psychiką ok, rozmawialiśmy 25 minut.
      Mówi, że coś w nim pękło...
      W miarę daje radę słuchać moich argumentów i je przyswajać, natomiast jest bardzo zacietrzewiony w swym działaniu.
      Czym mogę go do siebie przekonać?
      • black_halo Re: Umieram... 05.07.15, 22:42
        Nie. Zasadniczo nie. Jesli postanowil sie wyprowadzic to miej odrobine szacunku do siebie i nie blagaj o powrot. Postanowil zakonczyc ten zwiazek i tyle. Oczywiscie rozumiem, ze jest Ci teraz potwornie zle i zapewne chcesz umrzec bo tak bywa jak sie konczy zwiazek ale badz realistka. Maz nie chce byc juz Twoim mezem, nie ma co kruszyc kopii.
      • cosmetic.wipes Re: Umieram... 05.07.15, 23:17
        > Czym mogę go do siebie przekonać?

        Że on w ogóle z tobą wytrzymał, to się dziwię tongue_out
        • przystanek_tramwajowy Re: Umieram... 06.07.15, 08:47
          Facet ma jej dosyć, chce odejść. Nie mają wspólnych dzieci, to po co ma się z wariatką męczyć? Komfortowa sytuacja do rozwodu. Ale pani tol8 godności najwidoczniej za grosz nie ma i będzie się chłopskich gaci na siłę trzymać. No bo jak to na wsi bez chłopa?

          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • natalie_rushman Re: Umieram... 06.07.15, 08:58
            Przystanku, nie dobijaj - bo nie ona jedna tu się na forum wypłakuje za chłopem...
            Ten się po prostu spakował i wyprowadził, to może być pewien szok dla żony - a co powiesz na laski, które wypłakują się za gościem ewidentnie dostarczającym dowodów zdrady? Jeden nawet przywlókł żonie jakąś grzybicę czy inną chlamydię, a i tak rzewnie za nim płakała.
            I żeby to tylko na forum kobiety się tak rozsypywały... Przy czym ciekawą tu widzę zależność, im mniej gość był warty, tym bardziej kobieta się rozkleja.
            • angiz Re: Umieram... 06.07.15, 11:11
              Tu nie ma płaczu za facetem jako bliskim człowiekiem, tylko za jej planem życiowym ktory ten facet gwarantował: facet majętny miał zapewnić stabilnośc jej rodzinie, do tego maił być dawcą plemnika na wspolne dziecko ktore by ten interes zabezpieczyło na lata.
      • bergamotka77 Re: Umieram... 05.07.15, 23:22
        tol8 to prawda czy naduzylas trunkow? Jesli to prawda to co ci konkretnie zarzuca? Szczerze, to po twoich watkach mam wrazenie ze chyba tylko ten pies jest w waszym domu normalny
        • tol8 Re: Umieram... 06.07.15, 08:57
          Mówi że się wypalił. Nie chce się spotkać osobiście, bo wie że złamałabym jego decyzję.
          Mówi, że nie doceniałam ( nie wychwalałam pod niebiosa) faktu, że wykonywał prace domowe, wg niego było to niemęskie. Mąż był w domu w weekendy i zostawiałam mu do umycia łazienkę. Przez cały tydzień ja obrabiałam sprzątanie, zmywanie, pranie, psa itp. Chciałam go wciągnąć w domowe obowiązki bo przed naszym poznaniem nie robił w domu nic... Czasem mówił że to babskie zajęcia, że on jest facetem, zarabia i remontuje... Malowałam dom ja, jak on był w pracy...
          Drugi zarzut to babskie fochy. Jest kobieta, która czymś mocno wkurzona nie odburknie na pytanie o co chodzi ,,o nic''?
          Dwie pierdoły. Mówiłam że pójdę/ pójdziemy na terapię, do mediatora... Nie i nie...
          Z rozmowy z nim wynika, że potrzebuję mocniejszych argumentów. Chcę walczyć o niego, choć mój głowa zaczyna dopuszczać też wasze warianty: okazję ucieczki od osoby chorej psychicznie, dobro dzieci na I miejscu...
          Spałam mocno. Rano po obudzeniu pierwsze uczucie to szok, że to prawda, że to nie sen... Nie poszłam do pracy...Zasnęłam i przyśnił mi się mąż. Byliśmy razem na spacerze, z dziećmi, wyjaśnialiśmy sobie wszystko i zgodził się na wspólną terapię... A potem się obudziłam i zorientowałam się że to tylko sensad
          Leżę w łóżku i nie mam sily wstać. Dzieci duże wiec jedzenie sobie zrobią same.
          Boję się przyszłości.
          Przeczytałam o fazach żałoby, odnalazłam siebie w nich.
          Nie mogę pogodzić się z utratą planów życiowych: ciąży, wspólnych wakacji, stabilizacji dla dzieci...
          Boję się utraty płynności finansowej. Zasuwam w dwóch firmach, będę musiała znaleźć jakieś kolejne źródło dochodów...Nagle braknie jednej osoby i kilku tysięcy złotych. Na szczęście nie mam żadnych kredytów i długówsad
          • natalie_rushman Re: Umieram... 06.07.15, 09:00
            Rusz du... i wstawaj.
            Bo faktycznie zostaniesz bez kasy, a w dalszej perspektywie bez mieszkania itp.
            Masz dwoje dzieci, jak piszesz. I masz wobec nich zobowiązania.
            Twój mąż nie. Nie jest ich ojcem.
            • kotradykcja Re: Umieram... 06.07.15, 09:18
              Natalie_rushman, co Ty się tak uczepiłaś myśli, że "nie jest ich ojcem"?
              Nie jego plemniki, to prawda. Ale bycie ojcem to coś znacznie więcej niż materiał genetyczny! Myślę nawet, że sam materiał genetyczny nic nie znaczy, bo ojcem (tak jak i matką) człowiek staje się w trakcie wychowywania dzieci, nie w trakcie ich robienia.
              A ten facet żył z tymi dziećmi od 4-5 lat, wychowywał je, nawiązał z nimi więź emocjonalną. I to jest 100 razy ważniejsze niż to czyj był plemnik. Nie sądzisz?
              I owszem, zobowiązania facet wobec dzieci też ma.
              Bo jest mężem ich matki, bo jest częścią ich życia.
              Ma zobowiązania moralne oraz wynikające z przepisów KRiO.
              • przystanek_tramwajowy Re: Umieram... 06.07.15, 09:37
                A autorka wątku była macochą dla jego córki przez 4-5 lat i jakoś więzi nie nawiązała. Pluła jadem i wyrzygiwała każdą kromkę chleba dla pasierbicy i krople wody (słynny wątek o tym, ile kosztuje prysznic pasierbicy). Jej dzieci nie powinny być więc zdziwione, że ktoś je potraktował tak samo. Karma wraca! A facet zorientował się, że jest dla pazernej baby li jedynie bankomatem i ewentualnym dawcą spermy i uznał, że go to nie interesuje. Na szczęście ocknął się, zanim pani zaszła w ciążę. Trzymanie go na siłę doprowadzi tylko dlatego, że pani uda się zajść, a on i tak od niej zwieje i pani tol8 będzie samotną matką z trójką dzieci.

                ---
                Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                • kadfael Re: Umieram... 06.07.15, 10:56
                  To jest ta kobitka od prysznica?! A to wiele mówiło o stosunkach w tej rodzinie...
                  No to faktycznie mogło sie w końcu mężowi ulać...
                • z_lasu Re: Umieram... 06.07.15, 13:01
                  A jakiś link można prosić?
                  • przystanek_tramwajowy Re: Umieram... 06.07.15, 13:55
                    Ja mam link do wątku, w którym tol8 produkuje się na temat, jak to jej misio został wrobiony w dziecko przez eks. I to nie jego dziecko. A w ogóle to na niego wszystkie lecą, bo taki piękny i bogaty (4 tysiące miesięczne zarabia).

                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,156510038,,Wydreptany_zwiazek_.html?v=2
                    • thank_you Re: Umieram... 06.07.15, 15:39
                      Jest jeszcze gorzej - chciała donieść na eks swojego męża, że wyłudza zasiłek (argumentował to tym, że brzydzi się kłamstwem i oszustwami) a jednocześnie sama ściemniala i lawirowala przy - nie oszukujmy się - wyłudzeniu mieszkania komunalnego.

                      Napoje, które wnosi do restauracji uważając się przy tym za super sprytna, to już szczegół.

                      Ja pierd..., co za cwaniara.
                      • thank_you Re: Umieram... 06.07.15, 15:57
                        Rzadko udzielam się na forum, ale postawa tej dziewczyny to dno dna.

                        [ą też inne aspekty - mieszkania komunalne są w dużych miastach tylko, trzeba w nich najczęściej (w miastach) mieszkać od urodzenia, aby przydział dostać. Trzeba też spełnić parę wymagań. Za to masz mieszkanie na czas nieokreślony, z prawem dziedziczenia umowy przez dzieci, groszowe opłaty i możliwość wykupu na własność za 5-15% wartości lokalu. W ten oto sposób za 18000 stałam się właścicielką mieszkania w centrum. Sprzedać można oczywiście dopiero po 5 latach.

                        [Cóż, kino dla rodziny nie jest najtańszą rozrywką, wyjście na seans dla 2+2 to ok 90 zł za bilety i 50 zł za colę i popkorn. Dlatego chodzimy w środy z Orange, dzieci wchodzą na seans same (mnie oglądanie bajki nie bawi, nie wiem po co rodzice włażą tam z dziećmi, skoro mogą sobie w tym czasie choćby zakupy zrobić). Popkorn kupujemy w sklepie, picie też bierzemy swoje. Na wścibskie upominania obsługi mówię spokojnie, że dziecko ma alergię/nietolerancję na jakiś składnik z ich jedzenia i dlatego spożywa własne, nieuczulające. W ten sposób obchodzimy także zakazy niespożywania własnego picia i jedzenia w innych miejscach tongue_out

                        [Tak, zdarza mi się do pizzerii, czy innej sieciówki wnieść swoje picie. Tylko i wyłącznie dlatego, że nie lubię przepłacać dwukrotnie za coś, co w sklepie obok mogę kupić taniej. To nie buractwo, tylko oszczędność.

                        Tak, wniosek złożony był za panienki. Z czasem doszedł mąż i dzieci, to i punktów przybyło. Zameldowaliśmy się u babci w kawalerce bez wody i wc, mimo wynajmowania normalnego mieszkania na czarno. W ten sposób dostaliśmy 18 pkt za warunki lokalowe...Mąż był zameldowany osobno, coby dostać punkty za rozdzieloną rodzinę. W latach, kiedy ja składałam wniosek, na mieszkanie czekało się 10-15 lat. Dostaliśmy po kilku. Trzeba było jednak się trochę nagimnastykować, pomeldować więcej osób na 20m2, robić opłaty za te osoby plus opłacać wynajem, biegać pare razy w tygodniu po urzędach...

                        Ja składam [podanie o zwolnienie z opłaty ubezpieczenia szkolnego]co roku, nie patyczkuję się. Podanie zostawiam w sekretariacie, pisze że nie mam na to i tyle.

                        [Ziarnko do ziarnka...
                        Nie cierpię oszustw, którym mogę zapobiec. Na inne nie mam wpływu. Wiesz, jeśli kobieta pobiera dodatek dla samotnej matki, to ja się ucieszę- przestaniemy płacić alimentysmile


                        M-A-S-A-K-R-A
                        • kota_marcowa Re: Umieram... 06.07.15, 16:04
                          Plus postawa wobec dziecka partnera, którego najchętniej by się pozbyła, a jak się nie dało, to ostatni okruch chleba by mu z ust wydarła i wątki o faszystowskich metodach wychowawczych wobec własnych dzieci.

                          Akurat kojarzę wątki tej pani, bo co jeden, to bardziej obrzydliwy.
                          • edelstein Re: Umieram... 06.07.15, 16:13
                            Dlatego uwazam;ze to ona jest chora,nie on.Plus te badania u psychiatry przy okazji.Pewnie pan jej kazal isc,po kolejnej awanturz w zwiazku z jego corka.Spakowal sie,eksi poinformowal,ze tol ms zapedy na ich dziecko.Koniec impry.
                          • thank_you Re: Umieram... 06.07.15, 19:31
                            Ściemniara jakich mało. Po o ludzie to robią? Ona nawet nie kontroluje swoich kłamstw. W tym faszystowskim wątku pisała, że dzieci o 20 mają być w łóżkach, bo chce mieć czas dla męża, w innym - ze o 20.20 wraca z pracy do domu, a w jeszcze innym, że męża w ogóle w domu nie ma.
                            Jej zabawne wakacje w Chorwacji i jazda przez Balaton, bo wzywają tam sprawy służbowe (sprzątaczke i tirowca!!!).
                            Jej zapracowane weekendy i zapraszanie na oglądanie wyremontowanej łazienki, w której ...nie ma prysznica, grzejnika i która nie jest pomalowana. Gdy ktoś jej wytknal co w takim razie chce pokazywac- metnie sie tłumaczyła, że kapia się w wannie wink Ta, wanna, sedes, umywalka i prysznic - na 5 m kw.
                            Pisała równiez o sypialni (ze taki balagan) i salonie (ze będzie Remont). A to zwykłe, dawniej nazywane "dużym pokojem" pomieszczenie.
                            Wyliczanie ile kosztuje prysznic córki męża, a teraz placz, że jej dzieciom upragniona stabilizacja odpłynela w sina dal. Och, jak mi przykro.
                        • przystanek_tramwajowy Re: Umieram... 06.07.15, 16:05
                          Ebenezer Scrooge mógłby się od niej uczyć. Może facet miał dość sępienia na wszystkim, wyłudzania zasiłków, zwolnień od opłat, przemycania własnego żarcia do knajpy i kina, ciągłego gadania o pieniądzach. Ludzie, jak można tak żyć! Ta kobieta jest chora!

                          ---
                          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                        • hugo43 Re: Umieram... 06.07.15, 16:09
                          dorzuc jeszcze planowane wakacje w tirze dla dziecismilea co z planowana przeprowadzka do domku za jakis czas?tego chyba bardziej zal,niz meza?
                        • jola-kotka Re: Umieram... 06.07.15, 16:11
                          • jola-kotka Re: Umieram... 06.07.15, 16:13
                            Szok do restauracji w własnym żarciem,haha, nie lubisz oszustw haha
              • natalie_rushman Re: Umieram... 06.07.15, 16:24
                Od kiedy to ojczym, który nie przysposobił dzieci żony, ma wobec nich zobowiązania alimentacyjne w wyniku rozwodu?
                Dzieci jakiegoś tam ojca mają, więc chyba od niego dostają alimenty?
                I nie, nie uczepiłam się - autorka tak bajdurzy, że dobrze by było, żeby się ocknęła w kwestiach finansowych i w pierwszym rzędzie sama dbała o swoje i dzieci interesy.
                Od rodzonego ojca ile razy trudno jest wyegzekwować alimenty, nawet jak jest wyrok i komornik na karku...
                Lepiej nastawić się na gorszą opcję i jakby co, cieszyć się z lepszej.
                • kotradykcja Re: Umieram... 07.07.15, 08:26
                  natalie_rushman napisała:

                  > Od kiedy to ojczym, który nie przysposobił dzieci żony, ma wobec nich zobowiąza
                  > nia alimentacyjne w wyniku rozwodu?

                  W razie rozwodu nie. Ale do póki jest mężem, tak, ponieważ mąż matki czy żona ojca jest, w rozumienia prawa, osobą bliską.

                  Art. 144. § 1. Dziecko może żądać świadczeń alimentacyjnych od męża swojej matki, nie będącego jego ojcem, jeżeli odpowiada to zasadom współżycia społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje dziecku w stosunku do żony swego ojca, nie będącej jego matką.
                  § 2. Mąż matki dziecka, nie będący jego ojcem, może żądać od dziecka świadczeń alimentacyjnych, jeżeli przyczyniał się do wychowania i utrzymania dziecka, a żądanie jego odpowiada zasadom współżycia społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje żonie ojca dziecka, nie będącej matką dziecka.
                  § 3. Do obowiązku świadczeń przewidzianego w poprzedzających paragrafach stosuje się odpowiednio przepisy o obowiązku alimentacyjnym między krewnymi.


                  > I nie, nie uczepiłam się - autorka tak bajdurzy, że dobrze by było, żeby się oc
                  > knęła w kwestiach finansowych i w pierwszym rzędzie sama dbała o swoje i dzieci
                  > interesy.
                  > Od rodzonego ojca ile razy trudno jest wyegzekwować alimenty, nawet jak jest wy
                  > rok i komornik na karku...
                  > Lepiej nastawić się na gorszą opcję i jakby co, cieszyć się z lepszej.

                  Nie ulega wątpliwości, że zawsze najlepiej liczyć na siebie smile
                  • thank_you Re: Umieram... 07.07.15, 09:53
                    Ale dzieci mają alimenty od biologicznego ojca, wiec o co chodzi?

                    Poza tym autorka wątku biologicznej córce męża wydarłaby z gardła, wiec na zasadzie analogii nie powinna chyba oczekiwać czegokolwiek dla swoich dzieci? ☺
            • kotradykcja Re: Umieram... 06.07.15, 09:19
              Aha, co do reszty - pełna zgoda.
              Zakładając, że wątek to nie trolling, autorka powinna zebrać się w sobie i zająć życiem swoim oraz dzieci.
          • bergamotka77 Re: Umieram... 06.07.15, 09:21
            tol to brzmi jakbys liczyla tylko ile tysiecy zl odejdzie ze wspolnego budzetu. Serio tylko to sie liczy? Wzielas faceta z choroba psychiczna tylko po zeby was utrzymywal? Swoja droga ja nie zwiazalabym sie z osoba chora psychicznie, bo obawialabym sie zagrozenia dla dzieci i siebie. Tym bardziej gdy nie chce sie leczyc. Ale twoje wypowiedzi na forum sobie przecza np. te wyjazdy - mialas jechac 26.06 a tu jest 6 lipca a wyjazd byl nadal przed wami. Cos tu nie gra, od poczatku twoje wypowiedzi byly dziwne. Chyba tworzylas fikcyjny szczesliwy wizerunek swojej rodziny a w rzeczywistosci dramat goni dramat. On boi sie z toba spotkac - to o czyms swiadczy...
            • zuleyka.z.talgaru Re: Umieram... 06.07.15, 09:27
              Przecież to ściema na potrzeby forum bo tol od wątku z synem nic ciekawego nie spłodziła...
              • edelstein Re: Umieram... 06.07.15, 09:36
                Obstawiam raczej,ze pani ubarwia swoje zycie,a rzekoma schizofrenia powstala w celu zatuszowania faltu,ze facet mial dosc.Moze przeczytalam watki gdzie tol opisy watki co mysli o jego synu.W koncu nie bez powodu kazal eksi uwazac a dziecko,bo tol chce cos mu zrobic.Jak na schizofrenika podczas nawrotu choroby calkiem metody zniesmaczona sie spakowal i calkiem sensowne kontaktuje sie z dzieckiem.
                • kota_marcowa Re: Umieram... 06.07.15, 10:58
                  Jej mąż ma córkę.
                  Jeżeli kreacja pani tol jest choć trochę prawdziwa, to jest niestety pazerną, wredną babą i ani trochę nie dziwię się, że mąż w końcu zwiał. Może też nie pozwalała mu po 21 chodzić do kibla i nie dość wylewnie dziękował za prezenty tongue_out

                  Sorry ale jak sobie przypominam watki tej pani, to myślę, że dobrze jej tak. Szkoda tylko tych dzieci, bo pewnie teraz będzie się jeszcze bardziej na nich wyżywać.
                • thank_you Re: Umieram... 06.07.15, 11:59
                  Ona stosuje i ubarwienie i nieodpowiedzenie.

                  Pisała o wyjazdach za granicę - jej mąż jeździ tirem, wiec pewnie zabrał kilka razy dzieci (stąd te wyjazdy cztery razy w roku, choć ciepłe morze miało być po raz pierwszy w tym roku).

                  Chwaliła się, że jej mąż jest majetny i ma branie (cóż, punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, wg niej to 3-4 tys zł miesiecznie).

                  Jednocześnie jest wyznawczynia moralności Kalego - ojcu swoich dzieci odmawia podzielenia się ulga na dziecko, jednocześnie burzy się, że matka corki(bo uczepilyscie się, że wypierała się iż mąż ma dziecko - ona "tylko" twierdziła, że nie ma syna) nie chce podzielić się ulga z jej mężem.

                  Córkę męża traktuje gorzej niż psa - mimo iż ten mąż przygarnąl babkę z nieswoimi dziećmi.

                  Cóż, pewnie zorientował się z kim wzial ślub i postanowił zwiać. Jakoś nie umiem współczuć autorce wątku.
                  • anorektycznazdzira Re: Umieram... 08.07.15, 08:56
                    po tym jak przezytałam opowieść jak się pastwi nad WŁASNYM, rodzonym synem za podejrzenie prezentu gwaizdkowego (chłopiec 11 lat!!!) stwierdziłam, że to albo to durny troll albo ona powinna trafić pod opiekę i na terapię bo ma problem jak cholera.
                    A najbliźsi niestety z nią.
                    Współczucie mi się wtedy zablokowało tongue_out
          • peonka Re: Umieram... 06.07.15, 12:37
            Jesli to prawda, to jest to skrajnie niedojrzaly facet. Rozwod z powodu sprzatania lazienki???? Ciekawe co napisze w pozwie.
            Jesli bardzo chcesz walczyc, walczylabym o jego leczenie i mediacje / terapie malzenska. O jego powrot na starych zasadach - nie.

            Twoje emocje rozumiem. I nie trzeba kogos traktowac jak bankomat, zeby bac sie pogorszenia sytuacji finansowej po rozstaniu...
            • bergamotka77 Re: Umieram... 06.07.15, 12:59
              dla mnie tol od zawsze miala psychopatyczne zapedy i potrzebe chwalenia sie na forum, imponowania, popisywania. Jej watki zadziwialy nierzadko glupota i potrzeba kontroli - taki rodzaj hetery czy harpii, ktora rozglada sie, gdzie tylko mozna jakis grosz wyszarpnac wiec zgadzam sie z kota marcowa. On nie ma obowiazku lozyc na twoje dzieci, na swoje owszem a ty mu odmawialas tego prawa.
      • agrypina6 Re: Umieram... 06.07.15, 08:45
        Rozsądny facet.
      • natalie_rushman Re: Umieram... 06.07.15, 08:54
        O, to już nie chory, tylko zawzięty?
        Weź no się kobieto opamiętaj...
        Powiedziałabym, że jego wymiksowanie się z tego układu świadczy jak najbardziej o zdrowiu psychicznym i prawidłowym postrzeganiu rzeczywistości.
    • jagienka75 Re: Umieram... 05.07.15, 23:04
      Jesli nie zmyslasz, powinnas sie cieszyc z jego odejscia. Wiedz do czego moze byc zdolny schizofrenik?
      • bisiek10 Re: Umieram... 05.07.15, 23:30
        No to sie wyjasnilo smile Chlopina najzwyczajniej w swiecie sie ma dosc i sie ulatnia.
      • tol8 Re: Umieram... 06.07.15, 08:59
        Wiem. Czytam gazety.
    • lelija05 Re: Umieram... 06.07.15, 08:19
      Ooo, pani wielokropek, no to już wiadomo od kogo te wszystkie "poruszające" historie pochodziły.
      • tol8 Re: Umieram... 06.07.15, 09:00
        Nie wiem o czym piszesz. Mam jedno konto na gazecie, od kilku lat to samo. Na wszystkich forach piszę z jednej nicka.
        • zebra12 Re: Umieram... 06.07.15, 09:27
          Jak on ma zaostrzenie choroby, to wszelkie decyzje powinien podejmować po ustawieniu leczenia. Spróbuj go do tego przekonać. Powiedz, że nie będziesz go zatrzymywać na siłę, ale niech swoją decyzje podejmuje w pełni świadomie.
          Jak on sobie ze schizofrenią sam poradzi? Kto przypilnuje, żeby brał leki, żeby poszedł do szpitala?
          Mam bliską koleżankę chorą od lat na schizofrenię. Sąd zabrał jej 3 dzieci, bo jest sama i nie umie się nimi zająć, ale nikt nie pomyślał, że ona sama nie da rady funkcjonować. Jest wrakiem człowieka. Zapomina o lekach, tygodniami nie wychodzi z domu/łóżka, na nogach ma wydrapane dziury, twarz i ręce całe w strupach, włosy sfilcowane, twarz zapadnięta. Taka osoba potrzebuje opieki, a jak nie opieki to przynajmniej nadzoru. Najgorzej, że jej najstarsza córka od pół roku przebywa w szpitalu psychiatrycznym po próbach samobójczych.
          A funkcjonowała dobrze, do czasu, gdy miała nadzór rodziców.
        • kozica111 Re: Umieram... 06.07.15, 09:38
          Przykra sytuacja, ale co możesz zrobić, przestań sie miotać i czekaj na rozwój sytuacji.Osobiście dziwię się zę związałaś się z osoba z taka chorobą, huk z polityczna poprawnością - takie osoby zwyczajnie mogą być niebezpieczne a ty masz dzieci...i jeszcze myślałaś o rozmnażaniu z tym panem.
    • jesienna.nuta Re: Umieram... 06.07.15, 11:44
      O matko! Nie pomogę, ale z całego serca współczuję!
      I trzymam za Was kciuki.
      Tak mi przykro sad
      • wioskowy_glupek Re: Umieram... 06.07.15, 15:00
        Dziewczyno przestań trollować. Kilka wątków temu twierdziłaś że twój mąż nie mmsa żadnych dzieci
        • thank_you Re: Umieram... 06.07.15, 15:40
          Twierdziła, że nie ma syna - i słusznie, bo ma córkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka