tol8
05.07.15, 17:41
Jak umrzeć szybko, bezboleśnie?
Mój mąż spakował się i wyprowadził. Bez słowa wyjaśnienia. Pod moją nieobecność. Nie odbiera telefonów, poza tym w którym przekazał mi,że będzie rozwód...Nic nie chce tłumaczyć, nie chce rozmawiać, nie chce się spotkać... Siedzę i wyję, dzieciaki w szoku, pies przerażony...Nic się miedzy nami nie popsuło, żadnej kłótni, zdrady... Spakował wszystko, zostawił prezenty ode mnie, kołdrę, poduszkę, kapcie. Siedzę i wwąchuję się w te cuda...Nie wiem co się dzieje, jesteśmy 10 miesięcy po ślubie... Przegrzebał nawet kosz z praniem, żeby zabrać jak najwięcej swoich rzeczy. Zniknął album ślubny, telewizor... Zostały perfumy, które mu kupiłam. Pytałam gdzie jest, nie chce powiedzieć. Powiedział, że nie u rodziców... Ciężko odnaleźć męża w tak wielkim miescie... Znajomi w szoku, nic nie wiedzą. Była partnerka poinformowała mnie, że kazał jej chronić ich dziecko, bo chcę mu zrobić krzywdę... Teściowie nie odbierają telefonu...
Wyczytałam w necie, ze sąd da rozwód, gdy jedna strona będzie go chciała...
Kurde, co robić???
Mąż ma schizofrenię, dzień przed wyprowadzką stracił pracę po kłótni z szefem. Podejrzewam,że ma wielką depresję lub zaostrzenie choroby.
Nie wiem co robić, nie wiem...
Matrix jakiś, a może to ukryta kamera?
Nie wiem, czy to przeżyję... Kilka dni wcześniej panowała błoga sielanka, jak zwykle. Pojechaliśmy kupic nowe meble do kuchni, robiliśmy resztę zakupów na wyjazd do Chorwacji...W kuchni dyskutowaliśmy o planowanym remoncie...Dzieci pokupowały sobie mnóstwo gadżetów na chorwackie plaże, szczęśliwe, ze pierwszy raz pojadą nad ciepłe morze... Naopowiadali o tym w szkole... Teraz siedzą i plączą. Mąż kontaktuje sie ze starszym, umawiają sie kilometr od domu...Twierdzi, że zarzucę mu kidnaping, pedofilię... Nie ma w Pl przymusu leczenia, nie znam nawę jego adresu. Z domu wziął 300 zł z kasy na paliwo do Chorwacji. Klucze zostawił u sąsiada... Chaotyczne to, aż nieprawdopodobne...