Dodaj do ulubionych

Co za ojciec:(

    • nisar A sytuacja pewnie wyglądała tak: 07.07.15, 12:10
      Dzieciak zadzwonił do ojca, że chce przyjechać. Tatusiowi nijako było walnąć "nie", więc zaczął się wykręcać, czego dzieciak nie przyjął do wiadomości. Matka słyszała jak - od strony córki - przebiega rozmowa i powzięła podejrzenia, że niekoniecznie córka będzie tam mile widziana. Niemniej nie chciała psuć wizyty swoją interwencją, bo może będzie dobrze i jej podejrzenia są przesadzone. W międzyczasie kobieta tatusia, usłyszawszy że ma przyjechać pasierbica, odwaliła taką aferę, że jak dzieciak przyjechał, to już było pozamiatane i awantura walnęła rykoszetem w dziesięciolatkę.

      Jako rozwiedziona matka, której nastolenie dziecko płakało przez sytuację wizyta-u-tatusia-fochy-jego-baby-wymierzone-przeciwko-niej, dam sobie uciąć sporo kawałków cennego ciała, że mam rację.
      • lady-z-gaga Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 07.07.15, 12:16
        To zajrzyj jeszcze raz do swojej szklanej kuli i powiedz, dlaczego nowej kobiecie tatusia nie przeszkadzały jego inne dzieci, ktore były obecne na spotkaniu.
        • kota_marcowa Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 07.07.15, 12:21
          No własnie też mnie to od początku zastanawia.

          Po drugie nie chce mi się wierzyć, że nie było wyraźniej odmowy przez telefon, zwłaszcza, ze pod brama tatuś się wykazał aż zbytnia asertywnością.
          Raczej obstawiam, że odmowa była, tylko matka liczyła, że jak podrzuci dziecko "na bezczelnego" i odjedzie, to ojciec się ugnie i dzieckiem zajmie.
          • rosapulchra-0 Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 07.07.15, 14:48
            Bo dorosłe? Bo ze starego związku, z którym neksia nie ma związanych żadnych emocji? A w ogóle jakie to ma znaczenie? Jedne dzieci lepsze, a inne psu spod ogona wypadły?
        • z_lasu Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 07.07.15, 12:28
          Bo synowie są już dorośli lub prawie dorośli, ergo nie wymagają opieki - proste.
        • lena.113 Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 07.07.15, 12:55
          Tylko sądowe ustalenie kontaktów z tym panem nie da się porozumiewać by jego kontakty były nieograniczone
          Konkretne dni i godziny
          Zawsze kontakt matki w te dni i informacje ze jest przygotowana na wydanie dziecka/dziecko czeka
          Jak natali z terminami to wniosek o zagrożenie nakazem zapłaty do sądu rodzinnego np 500 zł za każdy nie dotrzymał termin czyli zepsuty dzień matki i córki
          Takie jest prawo
          I jak ojciec będzie płacił zero reakcji na ewentualne awantury nowej pani to jakaś dziwna osoba
          Dziecko wypadało wpuścić do domu
        • kk345 Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 07.07.15, 13:00
          lady-z-gaga napisała:

          > To zajrzyj jeszcze raz do swojej szklanej kuli i powiedz, dlaczego nowej kobiec
          > ie tatusia nie przeszkadzały jego inne dzieci, ktore były obecne na spotkaniu.

          Tu jest pewnie banalna odpowiedź: na nich już nie płaci alimentow, to i nexi nie przeszkadzają...
        • triss_merigold6 Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 07.07.15, 15:15
          Pewnie dlatego, że synowie - sądząc po stażu małżeńskim państwa - są dorośli albo prawie dorośli i mogą mieć na nową panią centralnie wyrąbane.
          • z_lasu Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 07.07.15, 15:28
            Jeśli rzeczywiście lidkasuper to autorka, to by wynikało, że najstarszy syn ma 29 lat (dwadzieścia dziewięć!). To nie dziwne, że pani takie "dziecko" nie przeszkadza.
          • anorektycznazdzira Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 08.07.15, 20:32
            A poza tym może być fajnie posiedzieć i popić piwo z dwoma młodymi byczkami, na których nie trzeba już płacić alimentów a nasz facet nie bzykał jeszcze kilka miesięcy temu ich matki
        • misterni Zapewne dlatego, że to dorosłe chłopy 08.07.15, 13:38
          I być może ojciec nie musi już płacić na nich alimentów.


          lady-z-gaga napisała:

          > To zajrzyj jeszcze raz do swojej szklanej kuli i powiedz, dlaczego nowej kobiec
          > ie tatusia nie przeszkadzały jego inne dzieci, ktore były obecne na spotkaniu.
      • anorektycznazdzira Re: A sytuacja pewnie wyglądała tak: 08.07.15, 19:01
        Nisar, własnie tak uważam!
    • joaaa83 Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 12:23
      el-joy a możesz nam napisać, czy widziałaś w ogóle Ty lub córka ojca przed domem lub wyglądającego przez okno itd? Może sama nowa kobieta była w domu, a ojciec miał imprezę, ale w innej części miasta i tam były jego pozostałe dzieci?
      • nisar Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 12:32
        Jeżeli córka ma 10 i pół roku, a synowie są z poprzedniego małżeństwa, to:
        a) niewątpliwie są dorośli lub niemal dorośli, ergo nie wymagają żadnej opieki, obsługi itp., a także nie są żadną przeszkodą w wyjściu np. do pubu i kontynuowaniu imprezy w miejscu, w które ewidentnie nie należy przyprowadzać dziesięciolatki,
        b) synowie są zwyczajnie mniej podatni na fochy nowej pani, więc wyżyła się tam, gdzie mogła, bo dziesięciolatka to dzieciak, który się sam nie obroni.
    • inguszetia_2006 Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 12:32
      Witam
      Jedyne wyjaśnienie trzymające się kupy, to tylko takie, że ten pan to nie jest ojciec dziecka biologiczny. I tyle. I cała rodzina o tym wie. Mam nadzieję, że zbłądziłam, ale tylko to mogłoby tłumaczyć obojętność i wrogość wobec dziecka całej rodziny.
      Pzdr.
      Ing
      • nisar Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 12:39
        Mało jeszcze widziałaś, zazdroszczę smile

        Obstawiam, że cyrk odbył się przy bramie w obsadzie: dziecko, tatuś, baba tatusia, natomiast reszta rodziny a) w ogóle nie wiedziała że dzieciak przyjechał b) siedziała w głębi ogródka, przy grillu, piwie, być może muzyce i zwyczajnie nie miała pojęcia co się rozgrywa przy ogrodzeniu.
    • kadfael Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 13:16
      A to skunks!
      I jakoś nie wierzę, że ematki, by tak przeszły do porządku dziennego nad czyms takim, gdyby to zrobił ich własny eksmiś
      • lady-z-gaga Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 13:24
        Ja nie wierzę, że ematki zrobiłyby numer z podrzucaniem dziecka pod bramę i ucieczką.
        • sanciasancia Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 21:01
          > Ja nie wierzę, że ematki zrobiłyby numer z podrzucaniem dziecka pod bramę i uci
          > eczką.
          Przecież to jest taktyka polecana na ematce w przypadku migającego się od kontaktów tatusia. Pobłogosławiona przez samą bi_scotti (raptem kilka dni temu opisywała, jak pomagała takim matkom).
          • mirmunn Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 21:13
            Tia, cudne rzeczywiście rozwiązanie. Taka jedna z drugą "kukułka" jest tak zaślepiona pogrywaniem z eks, że nie dostrzega, że najbardziej pokrzywdzone jest dziecko. Eks i tak ma je w d., a jeszcze matka dokłada do pieca.
            Rozkmińcie, co sobie może myśleć takie dziecko zostawione pod drzwiami eks.
            I naprawdę, jak bardzo durnym trzeba być, żeby- zmuszając ojca, który nie chce widzieć dziecka w taki sposób - liczyć na jego przypływ uczuć? I za jak głupie uważać własne dziecko- że się nie zorientuje, co jest grane?
            Zmuszać do płacenia można (zwłaszcza za granicą) i trzeba, ale do kontaktów? Po co? Co to da dziecku?
            Bo mamusi da- durną satysfakcję kosztem dziecka.
            • froshka66 Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 21:14
              I naprawdę, jak bardzo durnym trzeba być, żeby- zmuszając ojca, który nie chce widzieć dziecka w taki sposób - liczyć na jego przypływ uczuć? I za jak głupie uważać własne dziecko- że się nie zorientuje, co jest grane?

              Ależ skąd, to nie chodzi o przypływ uczuć, tylko o sprowokowanie sytuacji
              "Widzisz, mówiłam Ci, ojciec cie nie kocha!"
              • mirmunn Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 21:17
                Domyślam się- to było pytanie retorycznesmile
            • froshka66 Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 21:23
              Taka jedna z drugą "kukułka" jest tak zaślepiona pogrywaniem z eks, że nie dostrzega, że najbardziej pokrzywdzone jest dziecko.

              Ale kogo w tym układzie obchodzi dziecko????
              No na pewno nie rodziców
    • angiz Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 13:18
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,43096002,43104340,Cos_jeszcze.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,43096002,43096002,Mam_serdecznie_dosyc_mojego_meza.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,210,72724338,72724338,Przykre_i_dolujace_slowa.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,210,60111667,60111667,Problemy_ze_soba_i_malzenstwo.html

      Masz jeszcze jakieś pytania?

      • kota_marcowa Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 13:22
        Czyli matka idiotka, niewiele lepsza od ojca i tyle w temacie.
        • rasowa_sowa Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 19:59
          Tak, skop ją jeszcze bo to przecież jest kobieta, wiadomo że odpowiada w 100% za to ze jej mąż to idiota.
          Co te hormony z wami robią..
          • zuleyka.z.talgaru Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 20:04
            No takiego gnoja sobie na męża wybrała. Oboje siebie warci a najbardziej cierpi na tym dziecko.
            • rasowa_sowa Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 21:51
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > No takiego gnoja sobie na męża wybrała. Oboje siebie warci a najbardziej cierpi
              > na tym dziecko.

              Opowiedz o ojcu swojego pierwszego dziecka i dlaczego się nie sprawdził, może ciebie też ocenimy.
            • aneta-skarpeta Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 22:03
              nie myli się tylko ten co nic nie robi
          • kota_marcowa Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 20:06
            Ale niby co, w imię jakiejś dziwnej solidarności mam udawać, że każda matka jest super, tylko dlatego, że jest kobietą?
            Pan nie stał się debilem z dnia na dzień, tylko od początku taki był, o czym autorka doskonale wiedziała i do tej pory jej to nie przeszkadzało.
            • rasowa_sowa Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 21:49
              kota_marcowa napisała:

              > Ale niby co, w imię jakiejś dziwnej solidarności mam udawać, że każda matka jes
              > t super, tylko dlatego, że jest kobietą?
              > Pan nie stał się debilem z dnia na dzień, tylko od początku taki był, o czym au
              > torka doskonale wiedziała i do tej pory jej to nie przeszkadzało.

              Nie, masz się zastanowić dlaczego historię kobiety w nieudanym małżeństwie kwitujesz "ale idiotka". Na jej zwierzenia o poniżaniu reagujesz agresją i "niewiele lepsza od ojca". Możesz jeszcze przemyśleć czy zawsze tak miałaś że osoba z syndromem ofiary włącza u ciebie agresję w stosunku do siebie czy to tylko hormony.

              Solidarność nie ma tu nic do rzeczy, to raczej antysolidarność, która przejawia się właśnie w takich tekstach: dała się pobić, idiotka; złego ojca dzieciom wybrała, mogła pomyśleć przed kim nogi rozkłada, itd.
              • kota_marcowa Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 22:00
                Ale ona nie budzi we mnie żadnej agresji, uważam po prostu, że jest głupia.
          • edelstein Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 21:56
            Nie,bo jest kobieta,tylko dlategi ze jest beznadziejnie glupia i prowadzi wojenke kosztem dziecka.Sorry nie bede przyklaskiwac idiotyzmom tylko dlatego,ze te idiotyzmy robi nosicielka jajnikow.
      • ichi51e Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 13:23
        W swietle tego to rece opadaja. Dziecka zal
      • zuleyka.z.talgaru Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 13:37
        Cóż...
      • angiz Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 13:44
        Może jeszcze coś tej samej pani, gdyby autorka zapomniała

        forum.gazeta.pl/forum/w,14479,9808101,9808101,Moja_krotka_historia_.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,14479,8735700,8800785,Re_nie_jestescie_zazdrosne_.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,216,11901822,11901822,Zapalenia_jajnikow_a_seks.html
        • jesienna.nuta Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 14:10
          A skąd wiadomo, że ta Lidka jest tożsama z Autorką?
          • angiz Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 14:11
            sobie pogogluj po forach to znajdzieszsmile
            • jesienna.nuta Re: Taki ojciec jakiegoś dziecku sama wybrała 07.07.15, 14:15
              O.K.
    • jesienna.nuta Kobieta sobie nie radzi 07.07.15, 14:00
      Ewidentnie kobieta sobie nie radzi ze swoim życiem.
      Pomijam szukanie winnych - nie o to tu chodzi.

      Gdyby pani miała wysika samoocenę, potrafiła sobie w życiu radzić i nie dawała sobie w przysłowiową kaszę pluć - pan by się nie rozwiódł a przynajmniej wiedziałby, ze krytykowanie jakichkolwiek fałdek na ciele ukochanej kobiety jest bardzo bolesne, bo w jaja dostać można.

      Abstrahując od reszty - rodziny pana w całości oraz od nowej pani - a skupiając się na sytuacji.
      Co można zrobić?
      Wnieść do sądu o uregulowanie kontaktów z córką jednocześnie wnosząc o podwyższenie alimentów jako, że już po tym skandalicznym wystąpieniu pana można założyć, że pan raczej do czułych i aktywnych ojców nie należy. Oczywiście w sądzie przedstawić relację z zachowania się ojca dziecka.
      NIC. Powtarzam: NIC nie tłumaczy zachowania ojca dziecka.
      Nawet, gdyby matka notorycznie wciskała panu córkę bez uprzedzenia lub wbrew PLANOM PANA - nie usprawiedliwia jego aż tak przerażającej reakcji na widok córki.

      Ciała dali tu zresztą wszyscy: ciotka dziecka, przyrodni bracia, nowa pani - WSZYSCY.
      Matka dziecka może jest i głupia, może i jest mało odpowiedzialna, bo z jej wieloletnich wpisów widać, że orłem nie jest, ale NIC nie tłumaczy tak brutalnego potraktowania DZIECKA.

      Nie wyobrażam sobie trzymania małej dziewczynki pod bramą tym bardziej, że jej matki nie było w pobliżu. Nawet, gdybym WIEDZIAŁA, że matka czai się w krzakach, nie zostawiłabym dziecka pod bramą. NIGDY.

      Rada do matki: ogarnij się.
      Idź do dobrego prawnika, bo sama sobie nie radzisz.
      Skup się na sobie i na córce.
    • minor.revisions Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 15:58
      Córkę do psychoterapeuty, rachunki za terapię do ojca.
    • anorektycznazdzira Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 19:42
      Beznajdziejny dupek!!!!
      • mirmunn Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 20:19
        Dupek, ale matka nie jest dziesięciolatką, która nie zdaje sobie sprawy, ze tata ją olewa i ma nadzieję na spotkanie. Powinna przewidzieć rozwój sytuacji i maksymalnie ochronić dziecko, nie dopuszczając do spotkania z niechętnym ojcem lub- cały czas dziecku towarzysząc. Wtedy zapewne neksia trzymałaby buzię na kłódkę i mała nie przeżyłaby takiego szoku.

        A gdybym mimo to trafiła na taką scenę, jak autorka, sama bym wezwała policję, żeby mała widziała, że nie ma się czego bać, że prawo jest po naszej stronie, że bronię jej za wszelką cenę. Jeśli powie się policjantom, że w awanturze uczestniczy dziecko i jest zastraszane, przyjeżdżają szybciutko i nader chętnie sporządzają raport z interwencji.
        A następnie-poszłabym do mojego adwokata i wdrożyła plany, o których już dziewczyny pisały (sąd i psycholog). To już na zimno.
        • mirmunn Re: Co za ojciec:( 07.07.15, 22:17
          A najsmutniejsze jest to, że mała została sama- zarówno z problemem zrozumienia, co się w ogóle dzieje ( na litość boska, rozwód był trzy miesiące temu!), dlaczego tata się się zmienił i jej nie chce.
          I została fizycznie sama pod tą nieszczęsną bramką- w konfrontacji z wdupiemaniem i agresją ojca i neksi.
          Nie ma co - wszyscy dorośli w tej sytuacji się totalnie skompromitowali. Biedna mała.

          Matka powinna dziecko na te wszystkie zmiany przygotować- nawet poradzić się psychologa, jak to ma zrobić, ale na pewno nie powinna tak bezmyślnie naciskać na kontakty, wiedząc, jakim typem jest eksmąż.
          • minor.revisions Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 00:23
            Klasyka rocka i ematki: To matka jest odpowiedzialna za zachowanie ojca.
            • sanciasancia Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 03:39
              Oraz każdy oprócz mężczyzn ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje.
            • ichi51e Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 06:45
              Typowa postawa ematki: syndrom oblezonej twierdzy.
              Chodzi o to ze swiat nie jest czarno bialy i wina nie zawsze spoczywa na jednej osobie. Do tego matka nie ma zadnego obowiazku pracowac nad kontaktami ojca z dzieckiem - zycia sie za ludzi nie przezyje a do milosci nie da sie zmusic sila.
              • mirmunn Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:34
                Ale to nie o to chodzi przecież- nikt pana nie broni. Ale: matka mieszka z małą, tak? Widzi co się dzieje, tak? To powinna zareagować, załatwić sprawę tak, żeby dziecko zrozumiało zmiany w życiu, porozmawiać ze specjalistą itd. To ona ma opiekę nad dzieckiem i ona takie sprawy załatwia (rozmowa na codzień, gdy ojciec córkę zbywa, szczere wytłumaczenie mu zachowania ojca- nie mylić z usprawiedliwianiem!!!!, psycholog itd).
                To nie ma nic wspólnego z braniem odpowiedzialności za pana, to jest branie odpowiedzialności za dziecko i zapewnienie mu pomocy w trudnej sytuacji.

                A wydzwanianie do buca i wymuszanie kontaktów oraz porzucanie dziecka pod bramą- to najgorsze, co mogła zrobić.
            • lady-z-gaga Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 07:20
              Matka jest odpowiedzialna za swoje zachowanie. Tobie się ono podoba?
              • iwles Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:05

                jaaasneee..... czyli jednak to wina matki, że ojciec tak się zachował uncertain

                To JAK wg ciebie powinna się "zachowywać" prawdziwa matka, żeby ojciec w analogicznej sytuacji powiedział córce: "kochanie, jak miło cię widzieć, stęskniłem się za tobą, ale dziś naprawde nie mam da ciebie czasu, umówmy się na jutro, dobrze ?"
                zamiast : "sp....j, bo wezwe policję"
                • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:20
                  Prawdziwa matka nie odstawia dzieciaka nie ustaliwszy wcześniej tematu i nie kryje się w krzakach czekając na rozwój wydarzeń. Tylko podjeżdża pod bramę, wychodzi z dzieckiem i mówi, że zgodnie z ustaleniami przywiozła córkę. Proste.
                  • joaaa83 Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:36
                    Też tak myślę.

                    Sama autorka się wsypała pisząc nam o obserwacji dziecka z ukrycia, czyli podejrzewała że coś będzie nie tak. Wykorzystała dziecko do wojny z ex i jej zachowanie jest naganne. Ojciec odpowiada za swoje czyny, a matka za swoje. Pozostaje współczuć dziecku.
                    • mirmunn Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:39
                      Zgadzam się. Każde z nich zachowało się skandalicznie.
                  • lady-z-gaga Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:39
                    Przeciez nie było żadnych ustaleń. Mamusia nic nie ustala, tylko córką się wysługuje, aby ta wyżebrała sobie audiencję u łaskawego tatusia. Mamusia nie weźmie na klatę faktu, że jej eks jest skur....em i po prostu unika nieprzyjemności, licząc na to, że wobec dziecka sku...iel zachowa się przyzwoicie. No to się przeliczyła, a dziecko poniosło konsekwencje tego, że oboje rodzice nie potrafią pełnić swoich rodzicielskich obowiązków i grają we własną grę kosztem corki.
                • lady-z-gaga Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:31
                  > jaaasneee..... czyli jednak to wina matki, że ojciec tak się zachował uncertain
                  >
                  Nie udawaj, że nagle straciłaś umiejętność czytania ze zrozumieniem tongue_out

                  > To JAK wg ciebie powinna się "zachowywać" prawdziwa matka, (.....)

                  Poproszę o Twoją interpretację opisanej sytuacji ( bo jak dotąd nikt tego wyjaśnił w sposob, ktory przemawiałby na korzyść matki)

                  Zostawiłam córkę pod bramą i stanęłam dalej, tak żeby nie było widać mojego auta. Umówiłyśmy się, że jakby co to zadzwoni po mnie.

                  Jaki mógł byc powód ukrywania? przecież to logiczne, że dziewczynka nie przyjechała sama, nikt by się nie zdziwił, że mama ją odwiozła
                  Czym miało byc owo tajemnicze "jakby co", po ktorym córka miała ewentualnie dzwonić? czyżby mamusia przewidziała, co może spotkać dziecko, a mimo to wysłała ją i czekała na efekty?
                  Moja odpowiedź brzmi: dobra matka nigdy nie naraziłaby swojego dziecka na to, żeby musiało siłą albo podstępem wdzierać się do domu niechętnego ojca, ktory ma je w doopie.
                  Dobra matka rozwiązuje takie problemy w sądzie i stara się zminimalizować poczucie odrzucenia u dziecka. Jeżeli ojciec przez kilka miesięcy miał tylko dwa razy chęc na spotkanie (a i to wymuszone), to jest to temat do omowienia między dorosłymi. Nikt normalny nie robi z 10latki negocjatora w sytuacji jawnego konfliktu.
                  • mirmunn Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:36
                    zgadzam się
                • mirmunn Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:42
                  Prawdziwa matka reguluje takie sprawy z odpowiednimi osobami i instytucjami - w gronie dorosłych, nie wciągając w to dziecka.
                • kota_marcowa Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 15:22
                  >
                  > To JAK wg ciebie powinna się "zachowywać" prawdziwa matka, żeby ojciec w analog
                  > icznej sytuacji powiedział córce: "kochanie, jak miło cię widzieć, stęskniłem s
                  > ię za tobą, ale dziś naprawde nie mam da ciebie czasu, umówmy się na jutro, dob
                  > rze ?"
                  > zamiast : "sp....j, bo wezwe policję"

                  Nie da się. Po prostu nie da się zmusić do chcenia, kogoś, kto nie chce. I żadne zaklinanie rzeczywistości, wyzywanie ojca i neksi (słusznie zresztą) od najgorszych, tego faktu nie zmieni. Nie da się zmienić złamanego ku* w super ojca.

                  Wątkodajka od lat wiedziała, że jej mąż jest ostatnim, złamanym kutafonem, więc zamiast toczyć swoje wojenki i udowadniać coś na siłę kosztem dziecka, bo jedyne co udowodniła, to to, "że ojciec cię nie chce i nie kocha" . Wiedziała, że ojciec nie chce oglądać dziecka. Więc powinna zadbać o to, żeby dziecko jak najmniej całą sytuację odczuło, a nie podrzucać na progu jak paczkę i zwiać, bo zwyczajnie zrobiła dziecku krzywdę.

                  I co z tego, że ojciec bardziej winny, traumy tego dziecka to nie zmniejszy.
          • anorektycznazdzira Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 07:57
            Oczywiście, że matka mogła i pewnie powinna zorganizować zupełnie inaczej te "kontakty".
            NIC to nie zmienia w fakcie, że to ojciec jest skończonym ch...em a nie ona.
            Nienawidze takich tępych gnoi, co to jak się rozwiedli z jedną babą to "przestali mieć z nią dziecko".
            I widać, że swój ciągnie do swego bo pani_kolejna to suka na jego poziomie.
            • mirmunn Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:37
              Oczywiście że tak, ale matka powinna zadbać o dziecko i jego psychikę- a te durne akcje temu chyba nie pomogły?
              • anorektycznazdzira Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:42
                Ja się wypowiadałam o ojcu.
                Akcje matki nie pomogły, ale też nie matka jest źródłem problemu. Jest, wybacz Autorko: głupią kobietą, która nie umie zareagować na sytuację wywołaną przez szczególnego sukinsyna.
                A on jest tym sukinsynem.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 09:50
                  Jak to nie? Nie ustaliła z ojcem tematu i tyle. Jej wina, zwłaszcza, że wiedziała, że z ojca gnój.
                  Nikt tu nie usprawiedliwia zachowania ojca, ale matka nie lepsza - niestety.
                  • anorektycznazdzira hę? 08.07.15, 09:55
                    Gdzie jest, że nie ustalała? Bo szukam i nie widzę.
                    Widzę to: "Po południu zadzwoniła do ojca, był w domu więc powiedziała, że przyjedzie.", co w luźnym tłumaczeniu znaczy dla mnie: córka sama z ojcem ustaliła.
                    No i widzę zmasowany najazd na matkę (el-jot) niektórych nicków. Nic więcej.
                    • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 10:03
                      Dla mnie ojciec jest po prostu sk.. Niewyobrażalnym.
                      A matka - racja, że z głupoty, może i z dobrych chęci, może dla małej, która tęskni - ale niestety zafundowała swojemu dziecku horror. I to jest jej bezsprzeczna wina.

                      Świeży rozwód to często ostry konflikt stron i strony nie myślą, chcą sobie dowalić. A obrywają zawsze dzieci. Smutne to i chore.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: hę? 08.07.15, 10:05
                      A ojciec odpowiedział, że nie bo ma imprezę....po kiego matka w krzakach czatowała zamiast jak człowiek odstawić córkę? Czy Ty nie widzisz, że to nie jest normalne zachowanie kogoś, kto ustala i wie co robi?
                      • kota_marcowa Re: hę? 08.07.15, 15:29
                        Przede wszystkim na niekorzyść matki przemawia to, że chowała się w krzakach, czyli wiedziała, że eks nie chce córki u siebie i różnie się to może skończyć.

                        Gdyby wizyta była faktycznie ustalona, to odstawiłaby dziecko pod bramę, jak każdy normalny człowiek.
                    • joaaa83 Re: hę? 08.07.15, 10:06
                      Dziecko coś ustaliło, ale matka nie wie co, bo przecież nie słyszała co odpowiedział ex. Mógł odpowiedzieć "Mam grilla. Innym razem". El-jot stwierdziła, że grill w niczym nie przeszkadza i wysłała córkę.

                      Myślisz, że powiedział przyjedź, a potem mu aż tak odwaliło? Jeśli to wszystko prawda co autorka pisze, to jest to z pewnością reakcja na podrzucanie dziecka bez jego zgody. Stąd pewnie te pomysły z policją.
                      • zuleyka.z.talgaru Re: hę? 08.07.15, 10:11
                        No dokładnie. Jeśli ojciec telefonie ustaliłby, że córka może przyjechać to by nie robił szopki.

                        Dwa, że autorce się chyba wydaje, że nieograniczone kontakty sprowadzają się do tego, że się dziecko podrzuca kiedy matce wygodnie.
                      • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 10:14
                        Pomysły z policją nie nie pomysły tylko choroba psychiczna.
                        Dzicko ma 10 lat i z jednej strony można jej pozwolić coś ustalać, z drugiej strony pomyłki i życzeniowe rozumienie mogą jej się zdarzyć. I ja to tutaj widzę. Ematki widzą podstępne wciskanie, przywiezienie dziecka w celu prowadzenia wojenki z ojcem etc. Co???

                        Zuleyka, ojciec może i powiedział, ze ma grila, ale dopiero jak córka stała pod drzwiami. Wszystko inne jest INTERPRETACJĄ EMATEK, chyba, że mi pokażesz jeden wpis, gdzie El-jot twierdzi, że jej domówił, ale dziecko zawiozła, albo że uprzedzał o grilu, ale postanowiła to olać.
                        Jeden.
                        Ja nie mogę znaleźć. A na prawdę szukałam.
                        • zuleyka.z.talgaru Re: hę? 08.07.15, 10:20
                          To teraz jeszcze wytłumacz, dlaczego matka jak wariatka chowała się w krzakach zamiast jak człowiek podjechać pod bramę i przekazać dziecko ojcu?
                          • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 10:24
                            Dobre pytaniesmile Matka nie musiała przecież nawet wysiadać z auta, tylko wysadzić małąpod furtką i odjechać po ustaleniu godziny powrotu.
                          • lady-z-gaga Re: hę? 08.07.15, 10:27
                            To pytanie padło już wiele razy. Odpowiedzi brak, obrończynie El-jot udają, że nie widzą.
                            • kropkacom Re: hę? 08.07.15, 10:38
                              Może nie chciała się exem witać. Rozwód, to nie żaden miód. W rozwody z klasą, kiedy jest kolejna pani i dzieci, najnormalniej w świecie nie wierzę.
                              • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 10:41
                                Ale kto się kazał jej witać? Mogła siedzieć w aucie i patrzeć w lusterko
                                • kropkacom Re: hę? 08.07.15, 10:47
                                  To już chyba szczegół.
                            • rosapulchra-0 Re: hę? 08.07.15, 11:38
                              lady-z-gaga napisała:

                              > To pytanie padło już wiele razy. Odpowiedzi brak, obrończynie El-jot udają, że
                              > nie widzą.

                              Nie jestem niczyją obrończynią, ale napiszę ci, jak ja to widzę. Bo odpowiedzi, oczywiście, powinna udzielić autorka wątku.
                              Rozwód był raptem trzy miesiące temu, istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że byli małżonkowie bardziej na siebie warczą niż normalnie rozmawiają. Poza tym podano kilka linków do wypowiedzi el-jot na temat jej stosunków z już byłym mężem i jasno z nich wynika, że nie był to dobry związek. Może el-jot nie chciała przy córce kłócić się z eksem, czy usłyszeć jakąś przykrą uwagę na swój temat? Może obawiała się, że będzie też neksia i też jej nawsadza? A może tak ustalili od samego początku, że matka odstawia dziecko pod bramę domu ojca, a ojciec je odbiera spod tej bramy, bo z matką nie chce się w ogóle widzieć?
                              A dlaczego odjechała kawałek i się przyglądała, czy dziecko weszło do środka? Napisała, że uznała że nic się nie dzieje i odjechała zaraz. Przez chwilę obserwowała, może chciała z daleka zobaczyć eksa? Nie wiem. Ale uważam, że takie zachowanie nie miało najmniejszego wpływu na postawę ojca i jego neksi wobec dziecka i czepianie się o to autorki wątku jest IMHO infantylne i głupie.
                              • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 19:07
                                > uważam, że takie zachowanie nie miało najmniejszego wpływu na postawę ojca i jego neksi > wobec dziecka i czepianie się o to autorki wątku jest IMHO infantylne i głupie.
                                otóż to
                            • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 19:05
                              Obrończynie El-jot były z mężem w kinie a następnie na fitnesie.
                              Propozycję odpowiedzi podałam po powrocie.
                          • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 19:04
                            > To teraz jeszcze wytłumacz, dlaczego matka jak wariatka chowała się w krzakach
                            > zamiast jak człowiek podjechać pod bramę i przekazać dziecko ojcu?
                            Moja propozycja: bo wie, że działa na tego goscia jak płachta na byka i że on jej robi na złość. Naiwnie (naiwnośc to u niej widać, prawda?) sądziła, że jak córka pokaże się pod drzwiami sama, to zostanie lepiej przyjęta. Nie odjechała od razu z piskiem opon, bo zaufania do eksa nie ma i podskórnie czuła, na co go stać.
                        • edelstein Re: hę? 08.07.15, 10:23
                          Taaaa on powiedzial przyjedz,po czym nie chcial wpuscicbig_grin jesli by nie odmowil to wpuscilby dziecko,a matka nie musialabym kryc sie po krzakach.
                          • rosapulchra-0 Re: hę? 08.07.15, 11:42
                            Mogło tak być. Mógł zmienić zdanie pod wpływem neksi np. Mógł być wypity, może jego synowie nie znoszą swojej przyrodniej siostry i zaczęli mu jęczeć, że po cholerę ją ściąga na ich grilla? W ciągu czasu od momentu rozmowy telefonicznej do przyjazdu dziecka mogło wydarzyć wiele rzeczy, które miały wpływ na zmianę decyzji przez ojca.
                          • minor.revisions Re: hę? 08.07.15, 16:56
                            edelstein napisała:

                            > Taaaa on powiedzial przyjedz,po czym nie chcial wpuscicbig_grin

                            Ależ to bardzo prawdopodobne. Córka go wzięła z zaskoczenia telefonem, pan może i nawet nie widział powodu, żeby odmawiać, więc nie powiedział, że nie, ale zanim córka przyjechała, nowa pani mu wybiła pomysł z głowy. Dawna żona mogła wiedzieć, że pan ma skłonności do niedotrzymywania słowa, w razie czego chciała trzymać rękę na pulsie, a wolała się zatrzymać gdzieś niedaleko, zamiast jeździć w te i wewte.
                          • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 19:12
                            Po pierwsze jakoś specjalnie długo i uporczywie się nie kryła.
                            Po drugie, zrobiłabym to samo gdybym miała takiego eksa i za grosz zaufania do niego nawet, gdyby naobiecywał dziecku złote góry i extra spotkanie z atrakcjami i twierdził, że tęskni i czeka.
                            Po trzecie, jest coś takiego, jak zaufanie do dziecka. Skoro uważa, że się umówiło, to trochę trudno i jakby nie teges jest maglowac je tak długo, aż przyzna, że ojciec to faktucznie fiut i pewnie nie był szczery a ona źle zrozumiała.
                        • barbibarbi Re: hę? 08.07.15, 10:40
                          Szokujące i zaskakujące jest to, jak kilka ematek z zajadłością atakuje autorkę wątku, piękna historia już zbudowana:
                          "matka wariatka walcząca w wojnę podjazdową z tatusiem, chowa się po krzakach, zmusza dziecko do kontaktów i dlatego jest wszystkiemu winna"

                          Skąd tyle jadu drogie panie? Może wczułyście się zbytnio w sytuację biednej exi, która musiała własną piersią bronić drzwi wejściowych, straszyć dziecko policją i wyrywać jej telefon? Czyżbyście były w analogicznej sytuacji? Bo innego wytłumaczenia nie widzę.
                          • barbibarbi Re: hę? 08.07.15, 10:44
                            nexi nie exi, rzecz jasna
                            • rosapulchra-0 Re: hę? 08.07.15, 11:43
                              Też nie rozumiem tych ataków na wątkodajkę sad
                          • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 10:46
                            Dla mnie- ojciec i macocha zachowali się skandalicznie, matka- idiotycznie.
                            Gdyby taka scena stała się moim udziałem- na pewno wezwałabym policję- jak pisałam. Do awantur z dzieckiem - przyjeżdżają b. szybko.

                            I miałabym odwagę wziąć na klatę, że może w dobrej wierze- ale zachowałam się jak ostatnia kretynka.
                            A z eksem rozprawiłabym się w sadzie, jeszcze neksię pozwałabym o nękanie dziecka.
                          • rasowa_sowa Re: hę? 08.07.15, 10:53
                            Ja też nie rozumiem dlaczego wątek potoczył się w kierunku: ojciec to cham, wiadomo, ALE to matki wina że wyszła za dupka i jeszcze teraz nie przewidziała że będzie jej córkę straszył izbą dziecka. No idiotka po prostu. Jeszcze są głosy że skoro taką aferę zrobili (straszenie policją) to na pewno nie jest pierwsza akcja tej pani. A poza tym jakby się zgodził na wizytę to przecież by wpuścił, w końcu to ojciec i dziecka by nie skrzywdził. Nie to co matka, która po chamsku mu dziecko zawiozła. Zabrać jej prawa rodzicielskie i obywatelskie.


                            Drogie panie, mężczyzna odpowiada za swoje czyny, nie ex żona, nie nexia tylko on sam. A ten facet zachował się jak sku...syn i kropka.
                            • edelstein Re: hę? 08.07.15, 10:57
                              Ex zona odpowiada za swoje debilne zachowanie.Przestan udawac,ze nie widzisz iz matka postapila lupio.
                              • rasowa_sowa Re: hę? 08.07.15, 11:13
                                Ja tylko widzę że wątek odleciał znacząco od faktów przedstawionych przez autorkę i rozpoczął się festiwal zajebistości: która z was lepiej dogaduje (lub dogadywałaby się hipotetycznie) się z exem i dlaczego nie jesteście takimi idiotkami jak autorka.
                                • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 11:22
                                  Wiesz, każdy może postąpić głupio- z różnych powodów. Ale trzeba ponieść konsekwencje swojej głupoty. Myślę, że nikomu normalnemu, matce też- mimo jej oczywistego błędu w tej sytuacji- taki scenariusz, jak się rozwinął- w głowie się nie mieścił.
                                  Ale jeśli już mleko się wylało, należy wziąć na klatę odpowiedzialność. Nie za eksa i jego nową panią- za swoje niedopatrzenie, zaufanie do sk.. wiela.

                                  A następnie wziąć dobrego papugę i zrobić Gwiezdne Wojny z sądem, policją i prokuratorem w tle. Dokładnie tak, jak zapowiedziała neksia- tylko w drugą stronę.
                                  • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 11:26
                                    Bo na odbudowanie relacji z ojcem czy w ogóle na jakąkolwiek relację (przez długi czas na pewno, jesli nie w ogóle)- biedna mała nie ma szans, bo trafiło na wyjątkowego buca.

                                    Zatem należy przeciągnąć buca i jego damę po glebie, aby zapamiętali do końca dni swoich, że od dziecka wara. I żeby dziecko wiedziało, że matka je zawsze obroni.
                                  • rasowa_sowa Re: hę? 08.07.15, 11:26
                                    "Córka chce się z ojcem spotykać, on ją tak strasznie odrzuca. Więcej jej nie pozwolę dzwonić do ojca, inicjować spotkań, szkoda jej zdrowia. Ale czy jest sens występować do sądu o ukaranie go za unikanie spotkań? Jakie te spotkania będą?? Sama nie wiem co robic..."

                                    Cytat z pierwszego postu, czyli autorka doszła do takich samych wniosków jakie Ty teraz podałaś. Skąd więc ta szarża na jej glupotę?
                                    • zuleyka.z.talgaru Re: hę? 08.07.15, 11:32
                                      Oni nie mają ustalonych spotkań. Mają kontakty nieograniczone - z tego gó... wynika.
                                    • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 11:35
                                      Stąd, ze po fakcie. I o jakim!!!
                                      • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 11:35
                                        to do sowy
                                      • rasowa_sowa Re: hę? 08.07.15, 11:39
                                        No zaraz, sama napisałaś ze ". Myślę, że nikomu normalnemu, matce też- mimo jej oczywistego błędu w tej sytuacji- taki scenariusz, jak się rozwinął- w głowie się nie mieścił." Czyli z jednej strony kto mógł przewidzieć, a z drugiej: dlaczego ona nie przewidziała??
                                        • zuleyka.z.talgaru Re: hę? 08.07.15, 11:41
                                          No własnie - DLACZEGO nie przewidziała? Zwłaszcza, w kontekście CAŁEJ sytuacji porozwodowej.
                                          • minor.revisions Re: hę? 08.07.15, 19:14
                                            > No własnie - DLACZEGO nie przewidziała?

                                            Bo jest normalna, a, cytuję, "Myślę, że nikomu normalnemu, matce też- mimo jej oczywistego błędu w tej sytuacji- taki scenariusz, jak się rozwinął- w głowie się nie mieścił."
                                        • zuleyka.z.talgaru Re: hę? 08.07.15, 11:42
                                          Zawiozłabyś swoje dziecko exowi bez wcześniejszego OSOBISTEGO ustalenia GODZINY przywozu i odbioru córki, schowałabyś się w krzakach i czekała na rozwój sytuacji, a dziecku byś powiedziała, że "w razie W ma zadzwonić?"
                                          • rasowa_sowa Re: hę? 08.07.15, 11:44
                                            To właśnie miałam na myśli pisząc o festiwalu zajebistości.

                                            Nie wiem co bym zrobiła na jej miejscu, nie byłam w jej sytuacji, nie znam wszystkich faktów. I ty też nie.
                                            • zuleyka.z.talgaru Re: hę? 08.07.15, 11:47
                                              Jako matka posiadająca syna z poprzedniego związku jestem na tyle pewna swojego zachowania, że wiem, że nie odstawiłabym dziecka exowi tylko na podstawie tego, że syn z nim rozmawiał.
                                              • rosapulchra-0 Re: hę? 08.07.15, 11:50
                                                A może oni ze sobą teraz w ogóle nie rozmawiają? Przyszło ci to do głowy? I jedynym pośrednikiem między nimi jest właśnie to nieszczęsne dziecko?
                                                • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 16:45
                                                  tym bardziej nie pozwoliłabym na to, aby dziecko pełniło rolę "odgromnika"
                                                  • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 19:22
                                                    przecież nie musi córce kombinować żadnej roli, wystarczy, że autorka miała nadzieję, że chłop, robiący jej na złość na pierdylion sposobów, lepiej przyjmie kontakty z dzieckiem kiedy ona usunie się z oczu.
                                                    Osobiście znam taki układ, więc w życiu bywa.
                                              • rasowa_sowa Re: hę? 08.07.15, 11:52
                                                zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                > Jako matka posiadająca syna z poprzedniego związku jestem na tyle pewna swojego
                                                > zachowania, że wiem, że nie odstawiłabym dziecka exowi tylko na podstawie tego
                                                > , że syn z nim rozmawiał.


                                                Festiwal trwa smile

                                                Syn z poprzedniego związku nie sprawia że znasz jej sytuację na wylot i masz prawo wyroczni w tej kwestii.
                                                • zuleyka.z.talgaru Re: hę? 08.07.15, 11:53
                                                  Autorka przedstawiła wystarczającą ilość faktów, żeby stwierdzić, że zachowała się nieodpowiedzialnie, co oczywiście nie stawia ojczulka w lepszym świetle - i było to pierdyliard razy przedstawiane,

                                          • rosapulchra-0 Re: hę? 08.07.15, 11:49
                                            Coś ty się tak do tych krzaków uczepiła? suspicious Toalety nie masz w domu??
                                            • zuleyka.z.talgaru Re: hę? 08.07.15, 11:50
                                              Ja mam, autorka widocznie nie ma, skoro się kryła.
                                        • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 16:43
                                          Napisałam, ze scenariusz- tzn akcja z wyrywaniem telefonu dziecku i straszeniem go policją etc. w głowie się nie mieścił.
                                          Co nie znaczy, że:
                                          - spotkanie powinno być na siłę forsowane, matka zapewne wiedziała, że eks może zranić dziecko,
                                          - matka nie powinna czaić się w krzakach tylko normalnie oddać dziecko ojcu, jeśli eks powiedziałby - nie- od razu by je zabrała i oszczędziłaby małej tej sytuacji,
                                          - matka swoim zachowaniem dowodzi, ze WIEDZIAŁA, że będzie problem(chociaż jego skali nie przewidziała, bo czegoś takiego nikt by nie przewidział), a mimo dziecko przywiozła i podrzuciła pod furtką.

                                          Dziecko ojciec zawiódłby tak czy tak, ale w jej towarzystwie by zapewne powiedział: "nie mam czasu, niech mama cię zabierze" , co też byłoby chamskie, ale dziecko przynajmniej nie doświadczyłoby takiej sceny nienawiści i agresji, nie trzęsłoby się ze strachu i płaczu i nie chodziło obolałę na drugi dzień.
                                  • rosapulchra-0 Re: hę? 08.07.15, 11:47
                                    mirmunn napisała:

                                    > Wiesz, każdy może postąpić głupio- z różnych powodów. Ale trzeba ponieść konsek
                                    > wencje swojej głupoty
                                    . Myślę, że nikomu normalnemu, matce też- mimo jej oczywis
                                    > tego błędu w tej sytuacji- taki scenariusz, jak się rozwinął- w głowie się nie
                                    > mieścił.

                                    W tym przypadku najbardziej ucierpiało dziecko..

                                    > Ale jeśli już mleko się wylało, należy wziąć na klatę odpowiedzialność. Nie za
                                    > eksa i jego nową panią- za swoje niedopatrzenie, zaufanie do sk.. wiela.

                                    Podejrzewam, że teraz autorka wątku dość mocno zrewiduje swoją opinię na temat jej eksa.
                                    >
                                    > A następnie wziąć dobrego papugę i zrobić Gwiezdne Wojny z sądem, policją i pro
                                    > kuratorem w tle. Dokładnie tak, jak zapowiedziała neksia- tylko w drugą stronę.

                                    A córkę zabrać do dobrego psychologa.
                                • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 19:17
                                  > rozpoczął się festiwal zajebistości
                                  też to widzę i jakby mi łapki opadły
                                  po niektórych to się więcej spodziewałam konkretów a mniej konfabulacji
                            • rosapulchra-0 Re: hę? 08.07.15, 11:44
                              rasowa_sowa napisała:

                              > Ja też nie rozumiem dlaczego wątek potoczył się w kierunku: ojciec to cham, wia
                              > domo, ALE to matki wina że wyszła za dupka i jeszcze teraz nie przewidziała że
                              > będzie jej córkę straszył izbą dziecka. No idiotka po prostu. Jeszcze są głosy
                              > że skoro taką aferę zrobili (straszenie policją) to na pewno nie jest pierwsza
                              > akcja tej pani. A poza tym jakby się zgodził na wizytę to przecież by wpuścił,
                              > w końcu to ojciec i dziecka by nie skrzywdził. Nie to co matka, która po cham
                              > sku mu dziecko zawiozła. Zabrać jej prawa rodzicielskie i obywatelskie.
                              >

                              Zauważ, że najwięcej to trolle piszą w ten sposób.
                              >
                              > Drogie panie, mężczyzna odpowiada za swoje czyny, nie ex żona, nie nexia tylko
                              > on sam. A ten facet zachował się jak sku...syn i kropka.

                              100/100!
                          • edelstein Re: hę? 08.07.15, 11:00
                            Oho koncza sie argumenty,zaczyna sie filozofowanie.nie jestem nexia,mój chlop jest bezdzietny mimo to uwszam,ze zachowanie matki bylo glupie.Moue ty sie kryjesz po krzakach odstawiajac dzieci,ja nie mam zwyczaju.
                        • baltycki Re: hę? 08.07.15, 10:54
                          > Wszystko inne jest INTERPRETACJĄ EMATEK, chyba, że mi pokażesz jeden
                          > wpis, gdzie El-jot twierdzi, że jej domówił, ale dziecko zawiozła,
                          > albo że uprzedzał o grilu, ale postanowiła to olać.

                          sasanka4321 06.07.15, 23:19
                          > Dziewczynka powiedziala, ze przyjdzie, a ojciec co na to odpowiedzial? Fajnie?
                          > Ciesze sie? Przyjezdzaj? Czekam? Czy calkiem co innego?

                          el_jot ☺ 06.07.15, 23:30
                          > Ojciec powiedział: "mam imprezę ( on nie pije) proste?? "

                          Moim zdaniem.. tekstem:
                          "impreze mam, proste?"
                          odpowiada sie raczej na pytanie:
                          -Dlaczego nie moge przyjechac?
                          -(Bo) impreze mam.. Proste?

                          Oczywiscie, Twoim zdaniem moze to byc odpowiedz:
                          -Przyjedz skarbie, impreze mam.. Proste?
                          • rasowa_sowa Re: hę? 08.07.15, 11:08
                            Za jakość komunikacji z dzieckiem odpowiada ojciec. Z tego co napisała autorka nie wynika, że się kategorycznie nie zgodził, a tylko że próbował się wykręcić wymowką, czego 10 latka nie złapała po prostu.
                            Oczywiście można uznać że jest niepełnosprawny intelektualnie i przejąć od niego ciężar rozmowy z dzieckiem, ale wtedy łatwo wyjść na harpię która stoi na drodze ojcu i córce.

                            Oczywiście po tej akcji matka powinna wziąć na klatę bycie harpią i reglamentować wszystkie ich kontakty, dbając o jak najdokładniejszą dokumentację faktów, w razie realizacji scenariusza "wysoki sądzie, ona uniemożliwia mi kontakty z córeczką", scenariusz bardzo prawdopodobny moim zdaniem.
                            • lady-z-gaga Re: hę? 08.07.15, 11:20
                              > Za jakość komunikacji z dzieckiem odpowiada ojciec. Z tego co napisała autorka
                              > nie wynika, że się kategorycznie nie zgodził, a tylko że próbował się wykręcić
                              > wymowką, czego 10 latka nie złapała po prostu.

                              Naprawdę takie powszechne jest, że spotkania z drugim rodzicem po rozwodzie 10letnie dzieci uzgadniają sobie całkiem same? bo ja o czyms takim nie słyszałam, na forum tez czytuję coś całkiem innego.
                              Owszem, przy bardzo dobrych układach rodzinnych, również między eksmałżonkami, wyobrażam sobie taką sytuację : dziecko dzwoni, ojciec jest w domu, dziecko mowi "to ja przyjadę", a mama uznaje, że sprawa jest uzgodniona. Ale w takich okolicznościach, jakie opisała El-jot? nie żartuj
                              • angiz Re: hę? 08.07.15, 11:24
                                Tu mamy sytuację jasną, ten pan nigdy dobrym ojcem nie byl i w dziecko się nie angażował, nawet jeszcze jako mąż do zajmowania dzieckiem się specjalnie nie garnął, a z dziecmi z poprzedniego związku nie widywał się miesiącami i niespecjalnie mu to przeszkadzało.
                                Na co liczyła autorka podrzucając mu dziecko pod bramę? Że pan po rozwodzie się nagle zmieni?
                                • angiz Re: hę? 08.07.15, 11:38
                                  ale, że to tylko forum, więc to autorka musi sobie odpowiedzieć szczerze na pytania:
                                  -czy ten pan kiedykolwiek był dobrym ojcem,
                                  -dlaczego sama jest bezmyślnie posłuszna wymyslom corki, jeśli wie, że ojciec dziecka widzieć nie chce? czy chodzi o udowodnienie "to nie ja jestem zła tylko on?"
                                  -czy nie ma w tym drugiego dna, typu dziecko nie męża.
                              • claudel6 Re: hę? 08.07.15, 23:41
                                nie wiem czy powszechne, ale ja byłam takim 10-letnim dziekciem, które nie tylko ustalało spotkania samo, ale również chodziło domu ojca samodzielnie (ok. 3 km).
                            • baltycki Re: hę? 08.07.15, 11:24
                              > Z tego co napisała autorka
                              Z tego co napisala autorka:
                              "Umówiłyśmy się, że jakby co to zadzwoni po mnie.
                              Nie dzwoniła więc pojechałam do mojego domu, byłam przekonana ze wszystko ok."

                              wynika, ze juz na wstepie spodziewala sie klopotow, ze cos moze byc "nie tak", dlatego czekala za rogiem na wiadomosc, wiadomosci nie bylo, pojechala.

                              Tak na marginesie, uwazam za glupie umawianie sie "jak bedzie zle, to daj znac", brak wiadomosci moze byc z roznych powodow i wcale nie musi oznaczac, ze jest dobrze.
                              • rasowa_sowa Re: hę? 08.07.15, 11:37
                                Ale to już nurzanie sobie w niuansach: a dlaczego odjechala, a dlaczego kazała jej zadzwonić "jakby co". Moim zdaniem patrząc na zachowanie ojca można było mieć obawy co do przebiegu tego spotkania (np. córka mogła się źle czuć w tym gronie, mimo że jej na spotkaniu bardzo zależało-stąd asekuracja) ale tego co opisała autorka nie dało się przewidzieć. A wszystkie "rady" w tym wątku sprowadzają się do tego że autorka nie dość dobrze oszacowała skalę sku...syństwa ex męża. No to tyle dobrego, że teraz nie ma co do tego wątpliwości i dalsze kontakty z córki z ojcem mogą być zupełnie zarzucone.
                                • baltycki Re: hę? 08.07.15, 11:54
                                  > można było mieć obawy co do przebiegu tego spotkania
                                  > (np. córka mogła się źle czuć w tym gronie, mimo że jej na spotkaniu bardzo zależało
                                  > -stąd asekuracja)..
                                  Autorka nie poczekala na "przebieg spotkania", chyba nie podejrzewasz, ze zadzwoniono do niej po godzinnych przepychankach przy furtce.
                                  Moim zdaniem, te "niuansy" + sposob przekazania dziecka wskazuja jednoznacznie na "ucieczke" autorki spodziewajacej sie nieprzychylnej reakcji zaskoczonego ojca.
                                  • rasowa_sowa Re: hę? 08.07.15, 12:04
                                    A może myślała że jej obecność pogorszy jego nastawienie? Gdybanie..
                                    Każdy ma prawo do swojego zdania, zwłaszcza że faktów niewiele. Moje zdanie jest takie, że wątek stanął na głowie i przy tym zdaniu pozostanę.
                                    • baltycki Re: hę? 08.07.15, 12:15
                                      > wątek stanął na głowie i przy tym zdaniu pozostanę.
                                      Jezeli zalozymy, ze watek jest o krzywdzie dziecka, to nie stanal..
                                      Krzywda, jaka wyrzadza/wyrzadzil ojciec jest oczywista i nie podlega dyskusji, krzywda wyrzadzona przez matke nie jest oczywista dla wszystkich, dlatego o jej zachowaniu tyle postow.
                                      Widzenie niewlasciwego zachowania matki nie oznacza, ze usprawiedliwia sie (...) zachowanie ojca.
                                      • iwles Re: hę? 08.07.15, 15:09
                                        > Jezeli zalozymy, ze watek jest o krzywdzie dziecka, to nie stanal..

                                        Nie,
                                        wątek jest o zachowaniu ojca wobec córki.
                                        • baltycki Re: hę? 08.07.15, 15:27
                                          Takie bylo zalozenie/zyczenie autorki.
                                  • mirmunn Re: hę? 08.07.15, 16:57
                                    Właśnie, tym bardziej więc powinna zostać i owej reakcji stawić czoło, a nie uciekać. Cokolwiek by się zdarzyło, cokolwiek by zrobił pan, ona byłaby równym przeciwnikiem, a nie przerażona dziesięciolatka.
                              • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 20:26
                                > wynika, ze juz na wstepie spodziewala sie klopotow, ze cos moze byc "nie tak", dlatego
                                > czekala za rogiem na wiadomosc, wiadomosci nie bylo, pojechala.

                                Tak samo bym zrobiła wioząc dziecko do tak problemowego ojca, nawet gdybym na własne uszy słyszała, jak przysięga, że przygotował dla niej cudne popołudnie, tęskni i oczekuje na spotkanie.
                                Dostaliście jakiejś histerii na punkcie tego kawałka opowieści.
                            • kota_marcowa Re: hę? 08.07.15, 15:42
                              Niestety, ale to matka jest dorosła i matka powinna brać na klatę, to jakiego ojca dla swojego dziecka wybrała, a nie do licha zwalać to na 10 latkę.
                          • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 20:20
                            > Ojciec powiedział: "mam imprezę ( on nie pije) proste?? "
                            KIEDY to powiedział?
                            Jesteś pewnien, ze przed przyjazdem, a nie jak już córka stała pod bramą i "wyjaśniał" dlaczeo jej nie wpuszcza?
                            Jeśli jesteś pewnien- proszę o info dlaczego.
                            • baltycki Re: hę? 08.07.15, 20:57
                              Dlatego, poniewaz jest to odpowiedz autorki na pytanie sasanki:
                              "Dziewczynka powiedziala, ze przyjdzie, a ojciec co na to odpowiedzial?..."

                              > > Ojciec powiedział: "mam imprezę ( on nie pije) proste?? "

                              ("proste" jest w odpowiedzi ojca, nie autorki)

                              Pytanie i odpowiedz dotyczy rozmowy telefonicznej.
                              Ja czytam tak, jak ktos napisal.. Ty czytasz jak chcialabys, zeby napisalsmile

                              Oczywiscie, to nie usprawiedliwia zachowania ojca.
                              • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 22:42
                                > Ja czytam tak, jak ktos napisal.. Ty czytasz jak chcialabys, zeby napisalsmile
                                musiał, bo by się udusiłbig_grin
                                czytam autorkę, resztę osób niekoniecznie.
                                to, że w tej samej rozmowie zinterpretowałes sobie z wypowiedzi innej osoby.
                                • anorektycznazdzira Re: hę? 08.07.15, 22:47
                                  za wcześnie kliknęłam.
                                  Czy "Mam imprezę" to "Dzisiaj nie przychodź"? Ryli?
                                  W tej samej rozmowie powiedział, że ma wolne tego dnia, a to na tej podstawie dziecko chciało przyjechać. Jakoś nie wyklarował, że jest zajęty imprezą. Zresztą GRILEM z jej przyrodnim rodzeństwem.
                                  • baltycki Re: hę? 09.07.15, 00:25
                                    Interpretuje wylacznie slowa autorki.
                                    > W tej samej rozmowie powiedział, że ma wolne tego dnia,
                                    > a to na tej podstawie dziecko chciało przyjechać.

                                    A w oryginale..

                                    > Po południu zadzwoniła do ojca, był w domu
                                    > więc powiedziała, że przyjedzie. Zostawiłam córkę pod bramą......

                                    > Jakoś nie wyklarował, że jest zajęty imprezą.
                                    Masz dziecko? Gdy sie przy czyms upiera, to nie uzywasz na koncu slowa "Jasne?" jako podkreslenie niezmiennosci/ostatecznosciTwojej decyzji?
                                    "Nie zgadzam sie na nocowanie poza domem.. Jasne?" wink

                                    > Zresztą GRILEM z jej przyrodnim rodzeństwem.
                                    To byl GRILL zapoznawczy rodziny ojca z jego nowa pania, impreza niezbyt mila dla najmlodszej corki, zwlaszcza ze odbywala sie w domu w ktorym wczesniej mieszkala. Na doroslych synach kolejna nowa pani nie robila juz wiekszego wrazeniasmile.
                                    Przypuszczam, ze matka z premedytacja chciala ojcu "zepsuc" imprezesmile
                                    • anorektycznazdzira Re: hę? 09.07.15, 07:32
                                      > To byl GRILL zapoznawczy rodziny ojca z jego nowa pania,
                                      a to skąd?

                                      Nie rozumiem o co chodzi ze słowem "jasne". Jest wiele słów, które można użyć, żeby się nie zgodzić- no i?

                                      > Przypuszczam, ze matka z premedytacja chciala ojcu "zepsuc" imprezesmile
                                      No widzisz, a ja przypuszczam, że matka jest ofiarą losu w kontaktach z tym facetem (co jasno wynika z zalinkowanej historii jej wątków) i chciała, żeby córka z nim spędziła wreszcie popołudnie, czego nie umiała i tym razem rozsądnie zorganizować.
                                      • baltycki Re: hę? 09.07.15, 09:08
                                        Z tego samego zrodla co rodzinny smile

                                        > Nie rozumiem o co chodzi ze słowem "jasne". Jest wiele słów, które można użyć,
                                        > żeby się nie zgodzić- no i?
                                        Jasne? w tym przykladzie = zrozumiałas?

                                        "Rozmowę córki z ojcem słyszałam. Córka zapytała jaką ma zmianę,
                                        odp. jestem w domu, to przyjezdzam do ciebie - mam impreze, proste?
                                        Jak zwykle, nie pałał chęcią spotkania,..."

                                        Pamietajmy, ze ojciec jest mundurowym, tacy nie dyskutuja tylko wydaja komendy..
                                        (Brat przyjaciolki, pulkownik, gdy ma dosc imprezy/wizyty informuje rodzine wydajac komende "Do wozu!") big_grin)

                                        "i wpadłyśmy w końcu na taki pomysł jak powyżej opisany."

                                        Nie dosc, ze z premedytacja, to jeszcze wciagajac w te podchody corke.

                                        Przyznasz, ze pomysl podrzucenia dziecka (przy wyraznym sprzeciwie ojca) przed furtke domu na odludziu (wiec dla ojca raczej oczywiste, ze przywiozla matka), w nadziei, ze tenze ojciec postawiony przed faktem dokonanym bedzie musial sie zaopiekowac, byl dosc karkolomny.

                                        " Nie chcialam sie pokazywac bo bylaby awantura, bo nie mialam ochoty widziec jego, bo jak do niego wydzwaniam w sprawie spotkan, to mnie straszy sprawa o nekanie i znecanie sie??"

                                        Jak mozna takiemu czlowiekowi podrzucac dziecko bez jego zgody i to w dniu jego imprezy? Mozna bylo przewidziec, ze tak wlasnie sie skonczy.
                                        Dziecka zal..
                                        • anorektycznazdzira Re: hę? 09.07.15, 11:02
                                          Dalej nie wyjaśniasz, na co argumentem ma być owo "jasne", ale może coś tam sobie myslisz i na zdrowie.

                                          Twoja argumentacja niestety nie wyjaśnia, dlaczego matka miałaby być, jak chce forum, złośliwą zołza prowadzącą wojenkę z ojcem, który "może i nie jest w porządku" (OJP), ale gdyby ona mu nie chciała robić na złośc i psuć imprez to by było z bazy 100% lepiej.
                                          Niestey nie przytoczyłeś argumentów, które by obroniły tezę o wojence. Dziewczyna gdzieś niżej pisze wprost, że takim motywacji nie ma. Ale rozhisteryzowane ematki plus jeden edziadek wiedzą lepiej.
                                          • singut Re: hę? 09.07.15, 11:11
                                            Większość sugeruje, że jest osobą głupią, i postępującą głupio, a nie złośliwą zołzą. I mało kto sugeruje, że gdyby ona nie psuła imprezy ojcu, to ojciec by się super zajął dzieckiem. Ojciec spotkań z dzieckiem nie chce, nie chciał, olewał, nie wyrażał chęci spotkania. Zawożenie mu dziecka pod dom, tym bardziej gdy mówi wprost że ma imprezę, a z dotychczasowego postępowania wymina że spotkań nie chce, jet idiotyzmem.
                                            • barbibarbi Re: hę? 09.07.15, 11:45
                                              Ten wątek to jakiś kosmos.

                                              Ojciec własnego dziecka nie wpuścił do domu, neksia wyrwała dziewczynce telefon, straszyła policją i prokuraturą (!) Dziecko płacze, dzwoni do matki, która zaraz wraca. Za domem grill z innymi dziećmi "PANA", które zostały dopuszczone do zaszczytu zjedzenia kiełbasy, ale 10 latka nie może wejść .............. bo co? No bo co?

                                              Odpowiedź dla niekumatych: bo pan "ojciec" jest h..jem, kanalią, a jego towarzyszka damskim kapo nadzorcą obozowym. To jest przyczyna nieszczęścia, a nie matka, która nie przewidziała takiej eskalacji podłości. Bo szczerze mówiąc, po największej świni trudno się takiej akcji spodziewać. To tak jakby winić pasażerów autobusu (czy trolejbusu, już nie wiem) za agresywne nastolatki, które pobiły jedną z pasażerek (niedawne zdarzenie). Weźcie się wszystkie puknijcie, tak trudno zrozumieć, że dziecko tęskni za ojcem?

                                              Rozbijacie na czynniki pierwsze, a czy w krzakach się zaczaiła, a mści się, a domek na odludziu, a pewnie jest chora z zazdrości - i inne bzdury. A dlaczego nie analizujecie z taką dokładnością zachowania ojca i nexi?
                                              • singut Re: hę? 09.07.15, 11:50
                                                el_jot napisała:

                                                > alexa0000 napisała:
                                                > > Ty bylas tluczona, totez dla ciebie klapsy sa rzeczami
                                                > > normalnymi, czyms bardziej do przezycia, niz dla mnie. Dla ciebie
                                                > > prawdziwe bicie to jatka i pogotowie, dla innych zwykle lutniecie w
                                                > > tylek.

                                                > Bicie dla mnie jest upokorzeniem, pokazaniem kto rządzi, ale też wyrazem
                                                > bezrdności. Byłam bita i teraz rodzice "mają za swoje" i dlatego nie
                                                > chcę tego samego dla swojego dziecka. A rozwód jest ostatecznośćią, w
                                                > tej sytuacji w ogóle nie wchodzi w grę. Zresztą, dziecko musiałoby mieć
                                                > przecież kontakt z ojcem, myśłisz, ze wtedy by się opamiętal nie bił
                                                > dziecka pod moją nieobecność?


                                                • singut Re: hę? 09.07.15, 11:53
                                                  el_jot napisała:
                                                  > Dokładnie, większą krzywdę by dziecku zrobił rozwód jak te klapsy od
                                                  > ojca.

                                                  • singut Re: hę? 09.07.15, 11:54
                                                    el_jot napisała:

                                                    > Bo mam już dość. Mąż jest typu: co tatuś powie to święte, jak nie to
                                                    > klaps. Nie tłumaczy, tylko: nie, bo nie, bo tatuś tak powiedział, koniec
                                                    > kropka. Mnie to do szału doprowadza, bo ciągłymi klapsami za głupoty ze
                                                    > strony dziecka, nie pokazuje przecież jak się powinno zachowywać.
                                                    > Przykład: córka wkurzyła się o coś na tatę, walnęła go, a ten oko za
                                                    > oko, ząb za ząb. Dla mnie to niedopuszczalne i ciągle się o to kłócimy.
                                                    > Mąż skarży się, że córka go nie traktuje należycie, ale jak ma go
                                                    > traktować, jeżeli o wszystko ją opierdziela i klapsy daje. No jak? Nie
                                                    > dociera do niego, ze biciem niczego się nie załatwia, tylko pogarsza
                                                    > sprawę.
                                                    > ON był bity, był wychowywany wg zasad: tatuś jest autorytetem
                                                    > niezależnie co i jak zrobi, a jak nie to w dupę. Ja też byłam bita ( nie
                                                    > chodzi o klapsy, naprawdę) w dziciństwie i wiem jakie to upokarzjąće i
                                                    > mści się na rodzicach jak dzieci są dorosłe, prawda?
                                                    > Tylko nie piszcie o terapi, bo na nią się nie zgodzi.
                                                  • singut Re: hę? 09.07.15, 11:56
                                                    > Kurde, tu leży pies pogrzebany. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale i mąż
                                                    > wyraża się o soim ojcu z szacunkiem i synowie męża radzą się niego w
                                                    > różnych sytuacjacj, a on rzeczywiście potrafi doradzić i pomóc, bo facet
                                                    > chlernie inteligentny, tylko argumenty nt niebicia dzieci do niego nie
                                                    > trafiają.
                                              • baltycki Re: hę? 09.07.15, 12:17
                                                > Odpowiedź dla niekumatych: bo pan "ojciec" jest h..jem, kanalią,
                                                > a jego towarzyszka damskim kapo nadzorcą obozowym.

                                                Chyba nikt tu nie uwaza inaczej.

                                                > To jest przyczyna nieszczęścia,
                                                > a nie matka, która nie przewidziała takiej eskalacji podłości.
                                                A tu juz roznimy sie, matka powinna przewidziec znajac faceta i jego stosunek do dziecka i w jakims % spodziewala sie, ze bedzie wracala z corka, dlatego czekala "za rogiem".
                                                • minor.revisions Re: hę? 09.07.15, 16:48
                                                  > matka powinna przewidziec

                                                  bez jaj. Nie coś takiego. Lepiej ci od tego butowania czy co?
                                              • anorektycznazdzira Re: hę? 09.07.15, 12:28
                                                Barbi, podpisuję się pod całością, komentarze w tym wątku to już nie jest brak właściwej równowagi, one przeszły wszelkie granice absurdu.

    • demonii.larua Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 11:28
      Zamiast skupiać się na zmuszaniu ojca do wizyt z córką, skup się na tym jak pomóc dziecku, bo to ono najbardziej cierpi i bez pomocy odbije się to na niej bardzo. Im szybciej to zrobisz tym lepiej.
      Przestań zabiegać o kontakty córki z ojcem, nie zmusisz go nawet sądownie. Nie jest Twoim obowiązkiem pilnowanie by więź między córką a ojcem trwała, to jest jego robota. Na pytania córki odpowiadaj prosto i zgodnie z prawdą "nie wiem", "nie mogę decydować za tatę" itd.
      Sąd nie ukarze go za unikanie spotkań, nie masz wyroku o kontakty, a nawet jak będziesz miała to wyegzekwowanie kary zależy od "widzi mi się" sędzi/sędziego. Dziecku to NICZEGO nie wynagrodzi.
      • mirmunn Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 11:33
        Racja, ale sąd na pewno zajmie się zastraszaniem dziecka- jak to miało miejsce. I na pewno ograniczenie kontaktów w tej sytuacji wyjdzie dziecku na zdrowie, a pan za jakiś czas nie będzie miał argumentu o ich zabranianiu.
        A baba, która zastrasza 10 latkę tez powinna zostać ukarana. Do więzienia nie pójdziesmile, ale proces, wzmianka w aktach (bo to chyba jest pod artykuł z KK) i grzywna dość konkretnie ją ostudzą na przyszłość.
        • demonii.larua Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 12:00
          > Racja, ale sąd na pewno zajmie się zastraszaniem dziecka- jak to miało miejsce.
          Zajmie się albo i nie, sądy niby niezawisłe, ale już nie raz słyszałam/czytałam śmiechu warte decyzje podejmowane przez sąd. Natomiast bardziej prawdopodobne, że brak zainteresowania dzieckiem może być argumentem przeciwko ojcu, jeśli matka zechce pozbawić go władzy rodzicielskiej.
          • olewka100procent Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 12:13
            ojciec odmówił spotkania a kobieta mimo tego przywiozła dziecko pod dom i czekała w krzakach , chore to jakieś, w tej sytuacji sama dziecku wyrządziła krzywdę a nie ten ojciec , jak to się mówi nic na siłę
            • natalie_rushman Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 16:08
              No, twój pan ma identyczne podejście do dziecka z exią, więc nie wątpię, że rozumiesz sytuację biednego misia tongue_out.
              • olewka100procent Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 22:51
                nadal nie rozumiem dlaczego czaiła się w krzakach , wiedziała , że będzie coś nie tak ? i dlaczego partnerka ojca chciała wzywać policje ? tego nie napisała albo ja nie doczytałam
                • bcde Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 00:13
                  > i dlaczego partnerka ojca chciała wzywać policje ?

                  To można wytłumaczyć. Matka, będąca opiekunem dziecka na co dzień, nie uzgodniła w żaden sposób, że dziecko przywiezie i nie była obecna. Ojciec nie miał żadnej pewności, że nawet jak odwiezie dziecko do domu, to zastanie tam matkę. Mogła ona przecież wyjechać do innego miasta na zakupy lub na koncert, pójść na kilka godzin do kina albo wyjechać na cały weekend z jakimś facetem. Gdyby akurat ojciec nie mógł zaopiekować się córką, np. z powodu upojenia alkoholowego, choroby, czy pilnego wyjazdu, to dziecko mogłoby zostać całkiem same, bez żadnej opieki. Być może stąd pomysł, aby policja ustaliła, gdzie jest jedyny opiekun dziecka na co dzień, czyli matka i jakie są przyczyny, że nie skontaktowała się w sprawie przekazania dziecka.
                  • baltycki Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 00:31
                    Chyba powod bardziej prosty..
                    Ojciec mieszkajacy na odludziu "znalazl" swoja maloletnia corke "porzucona" przed furtka bez opieki osoby, ktora te opieke (zgodnie z orzeczeniem sadu) powinna sprawowac.
                    • bcde Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 00:38
                      Gdyby dziecko miało 2 lata, to może tak, ale 10-latki można już zapytać, jak się w tym miejscu znalazła i liczyć na sensowną odpowiedź, więc raczej szybko wyszłoby, że to matka ją przywiozła, a nie uprowadził ktoś obcy spod opieki mamy.
                    • misterni I naprawdę uważasz, że powinien w ten sposób 09.07.15, 02:06
                      ustalać? Powiadamiać policję i angażować jeszcze do tego swoją nową flamę (swoją drogą co to za babon przeobrzydliwy, że zgodziła się na takie traktowanie małej dziewczynki)?
                      Nie prościej byłoby jednak wpuścić dziecka do domu i zadzwonić do jej matki?
                      • baltycki Re: I naprawdę uważasz, że powinien w ten sposób 09.07.15, 11:48
                        Prosze Cie..
                        Wielokrotnie juz napisalem, ze moim zdaniem ojciec zachowal sie podle..
                        Proba wyobrazenia sobie wersji przedstawionej przez ojca policji, w zaden sposob nie moze sugerowac akceptacji dla takiego dzialania.
                    • barbibarbi Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 09:46
                      baltycki napisał:

                      > Chyba powod bardziej prosty..
                      > Ojciec mieszkajacy na odludziu "znalazl" swoja maloletnia corke "porzucona" prz
                      > ed furtka bez opieki osoby, ktora te opieke (zgodnie z orzeczeniem sadu) powinn
                      > a sprawowac.

                      Miałam już tu więcej nie pisać, bo ten wątek to karuzela absurdów. Ale nie wytrzymam, jak można sobie tak zmyślać? Skąd ten domek na odludziu? Nie zapomniałeś przypadkiem o wilkach wyjących w lesie za domkiem na odludziu? W następnym poście koniecznie wspomnij o wilkach, będzie bardziej wiarygodnie smile

                      I to całe zmyślanie na podstawie 2 postów autorki. I po co? Żeby szumowina-kanalia szumnie zwany ojcem wypadł w lepszym świetle?
                      • baltycki Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 10:59
                        > jak można sobie tak zmyślać? Skąd ten domek na odludziu?
                        Wlasnie z poslizgu na oblodzonej lesnej/polnej drodze i krecenia sie samochodu zapamietalem autorke smile
                        (tak nieprawdopodobne wydalo mi sie krecenie piruetu przez samochod na polnej drodze, ze.. utkwilo w pamieci.. no i klopoty ze szkolnym busem dowozacym dzieci)
                      • anorektycznazdzira Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 11:06
                        Nienienie. Oni się "cały czas zgadzają, że ojciec postąpił, brzydko, na prawdę brzydko". xD
                      • lady-z-gaga Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 15:49
                        > I to całe zmyślanie na podstawie 2 postów autorki.

                        Istnieje wyszukiwarka. Nie namawiam, aby w niej grzebała, ale weź pod uwagę, że ktos inny zna więcej, niż 2 posty autorki.
            • misterni Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 01:59
              olewka100procent napisała:

              ,w tej sytuacji sama dziecku wyrządziła krzywdę a nie ten ojciec , jak to się mówi nic na siłę

              Jasne, bo ojciec niewpuszczający dziecka do domu i straszący je policją, to sók, czkólada i mniód.
              • olewka100procent Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 10:32
                no ojciec ojciec , ale matka niepotrzebnie tą akcje zaplanowała , skoro powiedział że nie, a ona tam jedzie i wciska dziecko no to też jest troche jej winy prawda ?
          • mirmunn Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 16:53
            I o to chodzi, żeby tatuś nie odwrócił za rok- dwa kota ogonem.
            A niezależnie- sprawa przeciw neksi- za czynną napaść na małą (szarpaniana i wyrywanie telefonu) i zastraszanie- to tego powództwa raczej sąd by nie oddalił i jakąś karę wymierzył.
            • anorektycznazdzira Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 20:29
              ale czy będa świadkowie- przecież na bank okaże się, że wszyscy obecni nic takiego nie widzieli suspicious
              • baltycki Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 21:09
                Nie patrz tak krzywosmile
                Myslisz, ze grillowali przy furtce? Ja mysle, ze za domem.
                Autorka nie wspomina zbiegowisku przy furtce.
                Autorka nie widziala szarpania (nawet corka o czyms takim nie wspomina), wyrywania telefonu.
                • kota_marcowa Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 23:38
                  Autorka w ogóle nic nie widziała, bo nie poczekała nawet, aż córka wejdzie.
                • unisex.brace Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 23:42
                  ty jak zareagowal bys gdyby ktorys z twoich zieciow potraktowal tak twojego wnuka??? pewnie według ciebie była by to wina twojej corki, co??
                  • baltycki Re: Co za ojciec:( 08.07.15, 23:59
                    Nie rozumiem, o jaka reakcje chodzi.
                    Nigdzie nie usprawiedliwiam podlego zachowania ojca, nie winie matki za jego zachowanie, nawet nie lacze ich zachowan.
                    Nie wiem, jak mozna chocby przypuszczac, ze ocena negatywna postepowania matki jest usprawiedliwianiem zachowania ojca.
                    1. Ojciec postapil podle, jest to tak oczywiste, ze az nie warte dyskusji.
                    2. Matka zachowala sie malostkowo, glupio ze szkoda dla dziecka.
                    Teraz jasne?
                    • unisex.brace Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 00:46
                      swoja corke tez bys tak coenil?
                      • baltycki Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 00:52
                        Osmielilbym sie uzyc mocniejszych slow, wlasnie dlatego, ze corka.
    • el_jot Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 00:38
      Zadziwiające są teorie niektórych pań. Dziecko o którym tu mowa jest biologicznym dzieckiem pana o którym mowa. Rozwód nie był spowodowany kochanką męża, aczkolwiek, prawdopodobnie spotykał się z nią jeszcze przed rozwodem. Zupełnie mnie to nie interesowało, był mi wtedy totalnie obojętny.
      Jego nienawiść do córki może brać się stąd, że przed rozwodem, kiedy jeszcze mieszkaliśmy razem, była dla niego niegrzeczna a ja nie stawałam w jego obronie, bo metody wychowawcze jakie stosował są dla mnie nie do przyjęcia.
      Na rozprawie, gdy była mowa o kontaktach, to do mnie sędzia się zwracał z pytaniem co zamierzam robić aby kontakty córki i ojca były prawidłowe (sic) a mąż dekalarował chęć spotykania się z córką.
      Rozmowę córki z ojcem słyszałam. Córka zapytała jaką ma zmianę, odp. jestem w domu, to przyjezdzam do ciebie - mam impreze, proste? Jak zwykle, nie pałał chęcią spotkania, ale do cholery, córka siedzi teraz całymi dniami sama, bo janie mam juz urlopu, on (prawdopodobnie) zaczyna urlop, impreza czyli RODZINNY GRILL , czy to takie dziwne i nienormalne ze dzieciak, ktory 10 lat mieszkal w tym domu, bawil sie na tym podworku, chvce przyjechac do ojca?
      Nie chcialam sie pokazywac bo bylaby awantura, bo nie mialam ochoty widziec jego, bo jak do niego wydzwaniam w sprawie spotkan, to mnie straszy sprawa o nekanie i znecanie sie??W najczarniejszych scenariuszach nie przypuszczalam, ze posunie sie do czegos takiego, ze pozwoli na nekanie swojego dziecka, ze sam bedzie zastraszal, bo nagralo mi sie na poczte glosowa jak dwukrotnie straszy policja dzieciaka, a w tle slychac zestresowany glos corki.
      I jeszcze jedno: dzis mi powiedziala, ze ojciec mowil, ze ne moze jej wpuscic, bo jego syn poszedl i zabral klucz od bramy, nie bardzo chce mi sie wierzyc zeby ex mialtylko jeden klucz. Ale w trakcie rozmowy syn przyszedł a ojciec powiedzial zeby nie wpuszczal siostry przez brame bo on dzwoni na policje.
      • el_jot Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 01:26
        Ex jest mi totalnie obojętny od kilku lat, jestem szczesliwa ze wreszcie koniec tego zwiazku i nie uprawiam zadnych gierek zeby mu zrobic na zlosc. Ale widzę ze niektóre z was uporczywie się tego trzymają. Chciałam żeby córka spędziła kilka dni z ojcem, gdyby nie ona w ogóle nie kontaktowałabym sie z tą szumowiną. A tak wydzwaniam, proszę , upominam, przypominam i wpadłyśmy w końcu na taki pomysł jak powyżej opisany. A poza tym, jak ja dzwonie to maz czesto nie odbiera telefonu, jak córka- odbiera częśćiej. Skończcie proszę z tymi teaoriami typu wyżywanie się na męzu, robie nie zlosc bo ma inna. Ten czlowiek jako mezczyzna, maz i teraz ojciec jest dla mnie skonczony od dobrych kilku lat. i mam w dooooopie czy ma kogos czy nie. Takie rzeczy się zdarzają, chociaż w głowach niektórych z was to się nie mieścibig_grin
        • misterni Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 01:49
          Nie dzwońcie więcej, nie proście o spotkania. Przypuszczam, że przystał na pomysł nieograniczonych wizyt ze względu na to, żeby płacić mniejsze alimenty.
          Złóż wniosek o podniesienie alimentów (ojciec się dzieckiem nie zajmuje w ogóle, wręcz opędza się od niego, więc na Tobie spoczywa 100% zaangażowania w jego wychowanie, rozwój) oraz o uregulowanie spotkań.
          I nigdy więcej nie dopuszczaj do sytuacji, jaką opisałaś, jak gnój będzie chciał się z małą zobaczyć, niech sam się stara i organizuje.

          P.S.
          A swoją drogę za strasznie dziecka pociągnęłabym oboje do odpowiedzialności - i tatusia za dychę, i tę jego flądrę.
          • mirmunn Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 06:52
            no właśnie, nic dodać nic ująć
          • unisex.brace Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 07:38
            madra baba z ciebie
          • lady-z-gaga Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 08:36
            > Złóż wniosek o podniesienie alimentów (ojciec się dzieckiem nie zajmuje w ogóle
            > , wręcz opędza się od niego, więc na Tobie spoczywa 100% zaangażowania w jego w
            > ychowanie, rozwój) oraz o uregulowanie spotkań.

            Ja bym dodała ograniczenie władzy rodzicielskiej z powodu niewywiązywania się z obowiązków.
            Na alimenty i uregulowanie spotkan to nie będzie miało wpływu, natomiast ułatwi zycie matce - bo zgoda ojca (i podpis) może byc potrzebna przy różnych okazjach, a kontakt z nim, jak widać, utrudniony.
            • misterni Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 12:30
              Myślałam właśnie przed chwilą o tym, żeby tu wejść i napisać o ograniczeniu praw rodzicielskich wink
        • mirmunn Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 06:51
          "Jak zwykle, nie pałał chęcią spotkania",
          "jak do niego wydzwaniam w sprawie spotkan, to mnie straszy sprawa o nekanie i znecanie sie??"

          No i po co to robiłaś, skoro wiesz jaką jest szumowiną i że ma dziecko w d...?
          Po co dziecku robiłaś nadzieję?
          On nie chce z dzieckiem kontaktu- ty mu je przywozisz i myślałaś, że obędzie się bez problemów?
          Po co narażałaś dziecko na odrzucenie, skoro masz tego świadomość?
          Dziesięciolatka może tego nie rozumieć, ale ty jesteś dorosłą babą, jak widać znająca doskonale eksa i jego numery. I głupią, jak widać.

          "Bo nie mam urlopu"- to podrzucasz dziecko tatusiowi, który na bank da mu odczuć, jak ma je gdzieś?
          No to pieknie. Biedna mała.
          I jeszcze pewnie odjechałaś z podkulonym ogonem spod bramy i nic do tej pory w sprawie nie zrobiłaś.


          • unisex.brace Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 07:38
            jest inna niż ty
            • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 12:18
              I to oznacza, że dziecko ma być krzywdzone debilnym zachowaniem ojca i matki?
        • lady-z-gaga Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 08:42
          > Złóż wniosek o podniesienie alimentów (ojciec się dzieckiem nie zajmuje w ogóle
          > , wręcz opędza się od niego, więc na Tobie spoczywa 100% zaangażowania w jego w
          > ychowanie, rozwój) oraz o uregulowanie spotkań.

          Naprawdę liczyłas na to, że ojciec weźmie dziecko na kilka dni (nagle, bez żadnych wcześniejszych ustaleń) , po tym, jak miesiącami nie chciał jej widzieć w ogóle? trudno uwierzyć

      • ichi51e Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 08:28
        Sory ale ten opis tylko udowodnil ze ojciec nie chcial sie spotkac a ty chcialas wymusic spotkanie. Nie tedy droga
        • el_jot Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 09:40
          To jest takie dziwne ze chcevzeby ojciec zajalmsie corka w czasie wakacji ?iedy ja jestem w pracy? I tak zle moralnie? Napisalam ze nie spodziewalam sie nigdy takiego obrotu sprawy, nie musze przewidywac co jemu uroi sie w chorej glowie. TERAZ wiem ze jest nieobliczaln. Ja oczekuje konkretnych rozwiazan w tej sytuacji a nie gnijenia bo jak to mialam obowiazek przewidziec tak skrajne sytuacje? Napisalam tez ze deklarowal czeste kontakty z cirka czy tego nie widac w moim poscie?
          • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 09:47
            Tak - to jest dziwne, zwłaszcza w kontekście tego, że ojciec NIE CHCIAŁ się wcześniej widywać z córką i wszystkie próby kontaktu wychodziły OD CIEBIE. Naprawdę jesteś taka ślepa czy durna? Po kiego się godziłaś na kontakty nieograniczone? Trzeba było szytwno ustalić - co drugi weekend (np.) + miesiąc wakacji + jedne święta + połowa ferii i byś miała gościa w szachu (o tyle,że miałabyś potem jasno dowody, że ojciec nie wywiązuje się z obowiązków) bo chyba nie byłaś aż tak zaślepiona, żeby nie wiedzieć, ze tatulek NAGLE zacznie być ojcem idealnym.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 09:48
              Zresztą- możesz spokojnie złożyć wniosek w sądzie o taki podział opieki i tyle.
          • barbibarbi Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 10:04
            Nie słuchaj tych bzdur co tu wypisują. Połowa "faktów" jest wyssana z palca - i domek na odludziu i że chcesz dziecko zostawić na parę dni i że mścisz się na ojcu. Nigdzie to nie zostało napisane, ale życzliwe grono i tak wie lepiej.
            Porozmawiaj z kimś bliskim w realu, idź z dzieckiem do psychologa, poradź się rodziny może prawnika, a nie na durnym forum emama, gdzie zawsze wszystko bierze taki obrót, że na pierwszy plan wychodzą panie i panowie rzyczliwi, nie po to żeby pomóc, ale po to żeby pokazać wlasną za..ebistość i żeby sobie ulżyć i pouczać innych jak żyć.

            Tu piszą pewnie takie nexie jaką spotkała pod bramą twoja córka, są w analogicznej sytuacji i dla takiej nowy miś jest guru, choćby był ostatnim złamasem a jego była i dziecko to zło piekielne.
            • ichi51e Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 11:01
              Coz nexia nie jestem tz z poprzedniego zwiazku mial tylko psa a i on zdazyl sie juz przeniesc do wiecznosci
          • mirmunn Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 10:52
            konkretnych rozwiazań dziewczyny napisały cała masę
      • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 09:44
        Rety...weź coś zrób ze sobą kobieto, bo fundujesz dziecku tragedię za tragedią. Z Twoich opisów jasno wynika, że chciałaś wymusić spotkanie i naraziłaś przez to córke na niezły burdel emocjonalny. Brawo. A teraz przeczytaj jeszcze kilka razy ten wątek i wyciągnij wnioski.
        • el_jot Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 09:54
          Przeczytaj jeszcxe raz co napisalam ale bez wczuwania sie wcsytuacje ojca i jego pani
          • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 09:57
            Ale ja się nie wczuwam. To, że tatuś zachował się karygodnie nie zwalnia Ciebie za Twoje idiotyczne zachowanie.
          • el_jot Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 10:02
            Widze ze wy zyhjecie w swoim wlasnym idealnym swiecie napisalam nie palal checia spotkania ale NIE POWIEDXIAL NIE NIE PRZYJEZDZAJ TO ZE NIE PALAL CHECIA SPOTKANIA WYCZYTALAM Z TONU JEGO GLOSU.jeszcze raz impreza rodzinna jesli mozna to tak nazwac na ktorej corka jest niemile widziana, jak sie okazalo pozniej az nadto.
            mam wrazenie ze osoby ktore mnie tak zaciekle atakuja chyba byly takimi albo sa takimi babsztylami jak to babsko.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 10:06
              Raczej Ty nie widzisz w tej całej sytuacji swojej winy. To jest Twój problem, że nie potrafisz rozmawiać z exem, że nie potrafisz ustalić z nim grafiku spotkań (bo już egzekwowanie tego to zupełnie inna sprawa - nie przymusisz nikogo). Stawiasz córkę w baaardzo niekomfortowej sytuacji - ale jak rozumiem robisz to celowo, żeby jej pokazać jaki sku...syn jest z jej tatusia (fakt - jest, ale takie tematy załatwia się inaczej).
              • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 10:12
                Dziecko nie powinno brać żadnego udziału w Waszych przepychankach zwłaszcza dot. córki To WY jesteście dorośli i wszystkie sprawy dot. córki powinny być rozwiązywane bez jej udziału w całej tej szopce - zdaje się, że większość piszących tutaj to rozumie.
              • el_jot Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 10:16

            • el_jot i jeszcze jedno 09.07.15, 10:09
              Po rozmowie z policja ojciec wpuscil corke i zgodzil sie zeby zostala, ale ta nie chciala ze wzgledu na babsztyl. Ojciec ma ograniczone juz prawa i podejrzewam ze za to jest na mnie wsciekly i stad ta akcja z policja.
              -
              Podchodze do innych psow, zeby sie obwachaly, ale nie pozwlam swojemu wachac obcego, bo uwazam ze to troche obrzydliwe by Emerytureczka
              • zuleyka.z.talgaru Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 10:23
                Ojciec ma ograniczone prawa rodzicielskie, nie ma ochoty na spotkania z córką, nie potraficie się ze sobą komunikować a Ty dziecko podrzucasz pod bramę? OJP.....
                • el_jot Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 10:29
                  Czy to ze ma ograniczone prawa zwalnia go z obowiazku spotkan z dzieckiem? I nie pidrxucam bo wiedzial ze przyjedzie corka, nie czytalas tego? Ale przyznaj, jestes nexia ktora nie cierpi dzieci meza ?
                  • zuleyka.z.talgaru Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 10:37
                    Zwariowana chyba jesteś. Mój mąż nie ma dzieci, jestem jego pierwszą żoną tak jak i mój mąż jest moim pierwszym mężem.
                    A to, że Ty sobie na meża wybrałaś kolesia, który miał w dupie swoje dzieci z poprzedniego związku - cóż - taka naiwna byłaś, to teraz masz.
                    • iwles Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 13:25

                      Zuleyko, jakby to powiedziec, by cię za mocno nie urazić: całe życie jeszcze przed tobą i nie jesteś w stanie przewidzieć, co cię spotka.
                      • zuleyka.z.talgaru Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 13:35
                        Spoko. Ja mam dziecko z poprzedniego związku. Musiałabym być nieźle szurnięta, żeby w razie problemów z ex odpierniczać takie akcje. Po drugie musiałabym być nieźle szurnięta, żeby ew. związać się z kimś kto ma już dzieci i o nie nie dba.
                  • mirmunn Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 10:48
                    Myślę, że twoje interpretacje idą za daleko. Napiszę w swoim imieniu- bo nie wiem czy inne są neksiami czy nie.
                    Ja nie jestem, ale trochę w życiu widziałam dziwnych akcji okołorozwodowych.

                    I jestem pewna, że:
                    1. Robisz krzywdę małej takimi akcjami wymuszania spotkań. Szkoda, ze takiej sceny było trzeba, abyś to wreszcie zrozumiała.
                    Nie wątpię, że działasz w dobrej wierze, chcesz małej zapewnić kontakt, bo tęskni,
                    ale sama sobie zdajesz sprawę po nastawieniu i zachowaniu ojca, ze on tego nie chce.
                    Masz rację, że jest ostatnim sk.., ale nie tędy droga. Widzisz, co się stało?
                    Tylko ustalenia przez sąd i wyznaczenie terminów coś dadzą- przynajmniej jasną sytuację. W terminie wyznaczonym przez sąd jako jego czas- może i się wymiga, może odwoła- ale na taką akcję na pewno drugi raz się nie odważy.
                    2. Nie zadbałaś, aby eks i neksia odpowiedzieli za nękanie dziecka.

                    Co zrobiłąś, aby małą ochronić na przyszłość, poza pluciem na forum, ze jesteśmy neksiami?
                    Byłaś na policji? Dlaczego nie wezwałaś jej do awantury? Byłaś u adwokata? Złożyłaś pismo w sądzie?
                    No właśnie...czajeniem się po krzakach i bezskutecznymi telefonami nic nie zdziałasz.

                    i wreszcie - po trzecie- najważniejsze
                    Jak zajęłaś się dzieckiem po fakcie? Jaką w ogóle pomoc mu zapewniłaś wcześniej- w sytuacji traumatycznej- rozwodu i braku kontaktu z ojcem? Czy byłąś u psychologa? Czy rozważyłaś terapię dla was lub dla dziecka, które bardzo cierpi?

                    Odpowiedz sobie na te pytania uczciwie, dla samej siebie. Nie musisz pisać na forum. Musisz się ogarnąć dla dobra dziecka i wziąć sprawy w swoje ręce.

                    • anorektycznazdzira Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 13:16
                      > Myślę, że twoje interpretacje idą za daleko.
                      A wiesz, nie tylko autorki interpretacje poszły zdecydowanie za daleko w tym wątku. O, i jeszcze: nie jej interpretacje pierwsze tam poszły tongue_out
                  • singut Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 11:02
                    el_jot napisała
                    >Kontakty z córką ustaliliśmy na nieograniczone

                    >Ojciec ma ograniczone juz prawa


                    To co wy właściwie macie ustalone?
                    Czy potrafisz ustalić coś czego sama się będziesz trzymać?
                    Z tego co wypisujesz widać, że jesteś zaślepiona wściekłością na jego nową kobietę i dawno przestałaś zdroworozsądkowo myśleć.
                    O ile kiedykolwiek potrafiłaś.
                    Bo historie z forum jakie opisywałaś temu przeczą.
                    Facet od dawna był despotycznym gnojkiem, mieliście chory toksyczny przemocowy związek.
                    OJCIEC WIELOKROTNIE BIŁ DZIECKO.
                    A teraz jeszcze ty sugerujesz, że ojciec się nie chce z córką spotykać, BO ONA SIĘ DO NIEGO ŹLE ODNOSIŁA.
                    Czytając cię, jestem na 99% pewna, że to przekonanie swoje przenosisz na dziecko i dziecO i dziecko się czuje winne, że to przez nie tatuś odszedł, dlatego tak żebrze u niego o spotkania. A ty zamiast interweniować by dziecko ochronić przed złem i dalszym gnojeniem, wystawiasz 10latkę na pierwszą linię, żeby samo sobie radziło w starciu z psycholem i załatwiało z ojcem to, czego TY NIE UMIAŁAŚ LATAMI ZAŁATWIĆ.

                    OGARNIJ SIĘ. Bo dziecko właściwie ojca już nie ma, ale to jak matka je traktuje i zawodzi pozostawia wiele do życzenia.
                    • mirmunn Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 11:08
                      no to pięknie
                      nie znałam historii z innych wątków
                      kobieto, jeśli ty takiemu chcesz na siłę wciskać dziecko i wymuszasz spotkania to jesteś po prostu chora
                      i żałosna

                      lepiej bym tego nie ujęła

                      >>>>OJCIEC WIELOKROTNIE BIŁ DZIECKO.
                      A teraz jeszcze ty sugerujesz, że ojciec się nie chce z córką spotykać, BO ONA SIĘ DO NIEGO ŹLE ODNOSIŁA.
                      Czytając cię, jestem na 99% pewna, że to przekonanie swoje przenosisz na dziecko i dziecO i dziecko się czuje winne, że to przez nie tatuś odszedł, dlatego tak żebrze u niego o spotkania. A ty zamiast interweniować by dziecko ochronić przed złem i dalszym gnojeniem, wystawiasz 10latkę na pierwszą linię, żeby samo sobie radziło w starciu z psycholem i załatwiało z ojcem to, czego TY NIE UMIAŁAŚ LATAMI ZAŁATWIĆ. <<<<
              • kota_marcowa Re: i jeszcze jedno 09.07.15, 10:48
                Cofam, to, że jesteś idiotką.

                Jesteś idiotką do kwadratu.
      • inguszetia_2006 Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 12:05
        el_jot napisała: Zadziwiające są teorie niektórych pań. Dziecko o którym tu mowa jest biologicznym dzieckiem pana o którym mowa
        Witam
        Przepraszam cię za te insynuacje. Mea culpa. Po prostu mi się to w głowie nie mieści, że ciotka i bracia przyrodni, jakby nie patrzeć rodzina, nie wystąpili w obronie twojej córki. Skoro są tacy ciosani z drewna i pozbawieni uczuć wyższych, to kij im w oko. Może lepiej dla dziecka, że nie ma z nimi kontaktu, jeszcze chamstwem przesiąknie.
        Pzdr.
        Ing
    • lelija05 Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 11:45
      No i tak to jest...Obojętnie hoojem jest facet i tak zawsze winna będzie kobieta. El-jot, uściski dla córy, musi się dziecko pogodzić, że taki poyebany ojciec jej się trafił.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 11:59
        Czy wiesz, że ona na siłę wciska dzieciaka kolesiowi, który wielokrotnie bił to dziecko? Nadal mamusia jest niewinną leliją?
        • lelija05 Re: Co za ojciec:( 09.07.15, 12:05
          Czy wiesz, że ja nie zamierzam się wdawać w słowne przepychanki?
          Starała się - nie wyszło, na idiotę nie ma rady, zwłaszcza jak ma wsparcie. Ja nie zamierzam jej krytykować, ty możesz sobie ulewać do woli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka