kocianna
16.07.15, 10:24
Z przerażeniem czytam sąsiedni wątek, bo widzę w nim.... siebie za parędziesiąt lat.
Mam jedynaczkę - i raczej nie będę mieć więcej dzieci.
Mam trudne małżeństwo i - na tę chwilę - przekonanie, że mój ewentualny kolejny związek wcale nie będzie lepszy, z przyczyn tkwiących we mnie.
Mam wiele cech DDD, w tym nadodpowiedzialność, czyli tendencję do kontrolowania absolutnie wszystkiego i uszczęśliwiania innych na siłę, i dążenie do idealnej idealności we wszystkim.
Czuję się rozrywana przez sprzeczną presję społeczną: z jednej strony, zapewnienie dziecku maksymalnie dobrych (=często kosztownych, co wymaga dodatkowej pracy) warunków rozwoju, z drugiej - zapewnienie quality time. Ja i moje potrzeby odsuwane są na dalszy plan.
Na szczęście, mam świadomość swoich ograniczeń, pracuję nad nimi, uczę się wdupiemania "co powiedzą ludzie" i wypośrodkowywania - nie da się spełniać wszystkich ról społecznych równie dobrze, nie da się być idealnym pracownikiem, idealną gospodynią, idealną żoną i matką i idealnie dbać o siebie. Ale to wdupiemanie i zgoda na nieperfekcyjność są bardzo trudne.
Jakie wy macie na to sposoby?