Dodaj do ulubionych

Dzieci beksy

21.07.15, 10:07
Piszę tutaj, bo chcę poznać doświadczenia matek dzieci w różnym wieku. Ad rem czy z beczenia i bycia płaksą się wyrasta? Jak sobie radzić z takim typem człowieka. Moja córka płacze odkąd otworzy oczy, płacze w dzień po zyliard razy, a bo ją przytuliłam, nie przytuliłam, jest głodna, bo jedzenie nie takie, bo już zjadła, b wzięłam jej talerzyk, żeby nałożyć, nie będzie już jadła, nie karmię, wyje, karmię wyje, czuje się jakbym mieszkała z tykającą bombą albo stąpała po polu minowym. Czasami mam dość. Staram się wyprzedzić jej zachcianki czy zażegnać potencjalne powody do płaczu, ale nie zawsze się da. Wczoraj się kąpała, wyciągnęła korek i nie ma wody, wyje że dalej chce się kąpać, dolewam wody, o nie ryk, mam nie dolewać, ma być kąpiel bez dolewania wody. Przedwczoraj wojna o arbuza, ona chce arbuza, ale bez pestek, ale nie wolno wyciągać, one mają zniknąć, wyciągam ryk, daje z pestkami ryk. Dziś miałam rano ważne spotkanie, zwykle ja ją zaprowadzam do żłobka, ale wyjątkowo musiał jej tato i ryk. Ryczała całą drogę, nie dała się zanieść, kopała i gryzła. Musiałam wsiąść w auto odebrać ją od niemęża, zrobić dwa kółka i przyjechać pod żłobek i zaprowadzić. Oszaleję.
Czy ktoś miał z takim dzieckiem do czynienia? Czy z tego się wyrasta? Jakaś nadzieja? Tłumaczenie nic nie daje, mówię nie ma arbuza bez pestek, mogę ci dać z pestkami bądź wybrać, ale to nie działa, córa się nakręca, ryczy, rzuca, sama już dawno zapomina o co płacze, ale płacze, trzeba ją uspokajać. Neurolodzy twierdzą, że może to mieć związek z problemami neurologicznymi, ale wcale nie musi. I co ja mam zrobić. Przynajmniej tu się wyżalę.
Obserwuj wątek
    • lady-z-gaga Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:12
      > Czy z tego się wyrasta? Jakaś nadzieja?

      Nie widuję nastolatków ryczących, że bułka w Macu jest krzywa, albo, że czerwone światło za długo się pali smile więc pewnie się wyrasta prędzej czy później, chociaż domyślam się, że wolałabyś prędzej smile
      • stacie_o Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:22
        Koleżanka z biurka obok ma nastolatkę. Ta jej beczy lub wpada w stany depresyjne z powodu za wysokiej temperatury, za niskiej temperatury, że jest mięso na obiad, a od wczoraj jest wegetarianką, że dziś nie ma mięsa na obiad, a ona chciała sobie dyspensę zrobić, hitem było jak płakała, przez dwa dni, bo jakiś koleś, którego dwa alta temu rzuciła, bo jej się znudził polajkował jakąś dziewczynę na fejsie. Także nie wiadomo, ale ta przynajmniej ponoć była bardzo pogodnym niemowlęciem i dzieckiem, odmieniło się w wieku nastoletnim. Jeśli w przypadku mojej córki objawy pójdą w stronę wzmocnienia to wykupuję sobie miejsce w psychiatryku, albo na bezludnej wyspie.
        • lady-z-gaga Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:34
          ta przynajmniej ponoć była bardzo pogodnym n
          > iemowlęciem i dzieckiem, odmieniło się w wieku nastoletnim.

          I to jest dla Ciebie nadzieja, może każde dziecko ma swoj przydział marudzenia i Twoja panna zużyje wszystko we wczesnym dzieciństwie, potem będzie tylko lepiej smile
        • minor.revisions Re: Dzieci beksy 21.07.15, 15:16
          > Koleżanka z biurka obok ma nastolatkę. Ta jej beczy lub wpada w stany depresyjne

          bo jest nastolatką i ma burzę hormonalną, myślę, że w okresie między buntem dwulatka a nastoletniością była normalna i jeszcze będzie normalna smile

          Jeden z moich egzemplarzy był taki, jak opisujesz. Wafelek podany nie tą stroną do góry (strony się niczym nie różniły), łyżeczka nie z tej strony itd. Każdy mój "błąd" skutkował tym, że młody rzucał s^ę na ziemię i walił głową o kamienną podłogę (aż strach było z nim gdzieś wyjść, bo miał całe czoło fioletowe, bałam się, że ktoś nas zaraportuje) oraz darciem się, które w ogóle nie przypominało ludzkiego odgłosu - to był dżwięk szlifiarki obrabiającej jakieś zardzewiałe żelastwo. Ja wtedy naprawdę innym okiem spojrzałam na te wszystkei historie opisywane w gazetach typu "wyrzucił dziecko przez okno, bo za głośno plakało". Przeszło jak ręką odjął, gdy się nauczył po ludzku komunikować. A w międzyczasei jedyny trick, jaki działał, to wyjście z pomieszczenia, żeby sprawę rozwiązał sam, bo był uparty jak osioł i honor mu nie pozwalał przy ludziach tknąć wafelka położonego złą stroną. Czyli: zostawić jej tego arbuza i powiedzieć, że zaraz przyjdziesz, bo musisz iść siusiu.
          Z mojej obserwacji, każde dziecko przychodzi na świat z panelem sterowania, tylko żadne nie przychodzi z instrukcją obsługi. Każde ma wyłącznik, tylko każde w innym miejscu.
    • f.lamer Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:21
      nie wiem ile ma lat, ale skoro chodzi do żłobka to jest to maluch.
      płacz to jej podstawowy sposób komunikacji z otoczeniem.
      jeszcze się nauczy innych.
      na razie trzeba spokojnie tłumaczyć, przytulać i traktować to jak element pogody (nie masz na to wielkiego wpływu). a w czasie tłumaczenia starać się wyartykułować jej emocje, nie zaprzeczać nim, ani nie szukać szybko rozwiązania.
    • black-cat Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:24
      Czy w żłobku też tak płacze?
      • stacie_o Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:31
        Jak ma zły dzień to tak, w żłobku płacze z podobną częstotliwością. Np że jej ulubiona ciocia zajmuje się kimś innym, albo ze huśtawka zajęta. Ale są dni że cały pobyt w żłobku będzie bawić się bez jednej łzy za to w domu da popis i na odwrót.
    • mayaalex Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:30
      moj starszak tak mial jako dwulatek (ryk o to, ze zlamalo sie ciasteczko, ze cos sie wylalo, ze ma byc swiatlo/nie ma byc swiatla, ze ja cos zjadlam a mial zjesc on, etc). Nie bylo negocjacji, nie bylo mozliwosci logicznego wytlumaczenia, bylo nakrecanie sie i ryki przerazliwe. Teraz ma 3 lata, jest duzo lepiej.
      jego siostra za to jest zazwyczaj cala szczesliwa, usmiechnieta i w skowronkach - za to jak cos czasami idzie nie po jej mysli to jest wqurw, zlosc, rzucanie przedmiotami, gryzienie, rzuty na podloge i wsciekly wrzask. Az sie boje co bedzie jak dojdziemy do etapu buntu dwulatka smile
      • anusia_magda Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:37
        No moja jest taka marudą, chociaż już ma 5 lat. Czasami potrafi byc słodka i pogodna ale częściej jest jęczenie i marudzenie. Troche nie wiem jak postepować z nią aby to wyeliminować bo czesto już nam uszy więdną. Tyle że ona najpierw jęczy a z a chwilę się usmiecha więc jest to już taki nawyk, gra w celu dopięcia swego ( najczęściej).Także jak na razie mojej nie przechodzi.
    • mamma_2012 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:43
      Mam syna, który płacze bardzo mało jak na swój wiek, jest pogodnym dzieckiem, z którym idzie sie dogadać w rożnych sprawach.
      Ale od początku w przemyślany sposob reagowalam na jego płacz i szybko przedstawił sie na inne formy komunikacji, penie pomogło to, ze szybko zaczął mówić. Teraz płacze, kiedy jest powód, czasem zamarudzi ze zmęczenia. Jeśli płacze ze złości, to szybko przestaje, bo wie, ze i tak nic nie osiągnie, lepiej sie uspokoić i ponegocjowac.
      Bywa, ze przez kilka dni ani razu (a ma 3 lata)
      Jest pewien wyjątek. Kiedy wyjeżdżamy na wakacje, gdzie częściej zaczynam reagować jeśli płacze, bo coś idzie nie po jego myśli (bo o ile w domu dwie minuty płaczu, to nie problem, to w miejscach publicznych staram sie do tego nie dopuścić) i szybko moje pogodne dziecko zmienia sie na gorsze.
      Moze to bedzie dla Ciebie jakaś wskazówka.
      • rulsanka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:07
        Podpowiedź jest jedna - dzieci są różne. I to nie dzięki twoim metodom masz teraz spokojne dziecko, ale prawdopodobnie po prostu jest to w miarę zrównoważony osobnik na spokojnym etapie rozwoju.
        Mam dwójkę, ale już przy pierwszym synu zauważyłam, że po prostu są okresy lepsze i gorsze, poza tym jest kwestia temperamentu. Rodzic ma jakiś wpływ na zachowanie dziecka, ale tak naprawdę najwięcej zależy od samego dziecka.
        W związku z tym, że dzieci są różne, różnie też się do nich podchodzi. I np. jak starszak się uderzył to pomagało dmuchanie, całowanie. A do młodszego raczej należy się roześmiać, że niby upadek był zabawny. I młody się śmieje, zapominając o bólu.
        • mamma_2012 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:43
          Tez mam dwójkę dzieci, przy pierwszym tez sie udałowink
          Takie podejście, jakie proponujesz, czyli wszystko zależy od charakteru, to założenie, ze nie mamy wpływu na dzieci, cobysmy nie robili i tak sie nie sprawdzi, a jesli przez przypadek sie uda, to i tak rodzice nic z tym wspólnego nie mieli. Uważam inaczej, sporo zalezy od opiekunów. Ilu to rodziców jest zdziwionych, ze ich "wybuchowe" dziecko, nagle przy opiekuńce czy w przedszkolu pokazuje swoje całkiem inne oblicze? A przeciez dziecko nadal to samosmile

          Zreszta, ja tez pisze o jednym i tym samym dziecku, ktore w zależności od tego jak ja reaguje na płacz zmienia swoje zachowanie. I nie jest to tylko moja obserwacja. Na ostatnim wyjeździe była z nami babcia, ktora była zaskoczona roznica.
          • rulsanka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:02
            Dzieci przy obcych zachowują się inaczej, zazwyczaj lepiej niż w domu. Najgorzej zachowują się przy osobach najbliższych, czyli z reguły rodzicach. Tak więc porównywanie skuteczności niańki, babci czy żłobka z mamą prowadzi na manowce.

            Takie podejście, jakie proponujesz, czyli wszystko zależy od charakteru,

            Nie proponowałam żadnego podejścia, po prostu wydaje mi się, że jak ma się spokojniejsze dziecko w spokojniejszym okresie to ma się wrażenie, że to zasługa podejścia wychowawczego i gdyby tak wszyscy robili to mieliby złote dzieci. Na pewno rodzic ma wpływ, ale to nie jest tak, że płaczek zamieni się na nie-płaczka.
            Moje dzieci też miały fazy ryku, że pokroiłam jabłko, a to oni chcieli. A drugie jabłko to już nie to samo, bo oni chcieli pokroić TAMTO. Ja starałam się iść dzieciom na rękę, czyli dawałam to drugie jabłko, powtarzaliśmy pewne czynności bo oni chcieli. Nie spadła mi korona z głowy. Przytulałam i uspokajałam jeśli się dało. I ta faza również minęła i dzieciaki są zrównoważone. Tzn. młodszy tak jak i twój, ma swoje gorsze momenty (ma 2,9), ale uważam go za cudownego i stabilnego, można się dogadać i nawet u dentysty dał sobie wyczyścić i polakierować zęby. Jedyne kiedy nie toleruję płaczu to na moich rękach, bo głuchnę. Więc jak młody chce się przytulać, to ma nie płakać lub robić to cicho.
            Tak więc ja bym polecała moją metodę. A czy jest to wpływ metody, czy raczej samych dzieci - to inna sprawa. Ja staram się robić tak, żeby wszystkim było miło i uważam, że to skutkuje.
            • mamma_2012 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:17
              A dlaczego dzieci zachowuja sie lepiej przy obcych? Moze dlatego, ze wiedza, ze niania czy przedszkolanka, nie bedzie kroila trzech jabłek, aż któreś bedzie do zaakceptowania, 21 razy przelewala herbatę z niebieskiego do zielonego, potem czerwonego kubeczka i godzą sie z tym.

              I jeszcze jedno dziecko bez awantur, kulturalne, to niekoniecznie jest dziecko spokojne. Nie wiem, dlaczego zawsze, kiedy pisze sie o dziecku, ktore jest grzeczne, od razu pojawia sie sugestia, ze to dziecko spokojne?
              • aneta-skarpeta Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:31
                Zgadzam się. Dzieci wchodzą na głowę tym którym mogą. A wychowanie jędrnego od tego aby dopasować je do dziecka. Z moich doświadczeń najważniejsza konsekwencją.
                • rulsanka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:36
                  Konsekwencja jest przereklamowana. Zdecydowanie lepsze jest indywidualne ocenianie każdej sytuacji, zdrowy rozsądek i intuicja.
              • rulsanka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:34
                Dzieci zachowują się lepiej przy obcych, bo czują się mniej bezpiecznie. Wiadomo, że przedszkolanka nie będzie kroić któregoś jabłka.
                Ale to, że rodzic też nie będzie kroić tego jabłka nie oznacza, że dziecko przy nim będzie zachowywać się lepiej. Moje zachowywały się lepiej, jeśli się im ustępowało. Wchodzenie na stopę wojenną z dzieckiem na zasadzie "nic ze mną nie ugrasz" jest bez sensu. Dziecko to tylko dziecko, ja tu jestem szefem i tak. I moja korona z głowy nie spadnie jak ustąpię, a dziecko uczy się ustępowania i współpracy.

                I jeszcze jedno dziecko bez awantur, kulturalne, to niekoniecznie jest dziecko spokojne. Nie wiem, dlaczego zawsze, kiedy pisze sie o dziecku, ktore jest grzeczne, od razu pojawia sie sugestia, ze to dziecko spokojne?

                Kto tak pisze? Ja akurat mam żywe srebra, o różnych, dynamicznych temperamentach - choleryk i sangwinik. Obaj na pewnym etapie ryczeli o krzywego banana, obaj wyrośli z tego. Nie przypisuję sobie jakichś wielkich osiągnięć w tym zakresie.
                • yuka12 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 22:49
                  Hm nie mialas do czynienia z moim synem. Ja stosuje zasade zelaznej konsekwencji, maz ustepowania. Mnie dzieci sluchaja, dbaja o dom i siebie nawzajem, przy mezu - po chwili prosi, abym porozmawiala z synem smile. Konsekwencja i dyscyplina to wcale nie karanie. Dla mnie przede wszystkim to milosc i nauka zycia przez odpowiedzialnosc. Milosc do dzieci JEST odpowiedzialnoscia za nie i wlasnie dyscyplinujac je ucze ich skutkow ich wlasnych decyzji- bez bicia, karania czy krzyku. Choc czasami przyznam krzyknac sie mi zdarzy, choc nieczesto. W praktyce oznacza to, ze gdy nabrudza - sprzataja, sa niemili - przepraszaja, klamia, bo nie zrobili tego, co powinni, to robia kjosztem np. przyjemnosci, ktora miala byc po ich robocie (bo czas na przyjemnosc musza spedzic na pracy) itd. itp.
                  • rulsanka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 23:06
                    To raczej nie kwestia metod tylko osobowości. Można w ustępowaniu być silnym i stanowczym (bo pewnych granic się nie przekracza) a w próbach bycia konsekwentnym jednostką słabą i niepewną.
                    Z drugiej strony jeżeli dzieci są tak nauczone, że słuchają tylko silnej jednostki, to biada osobom z ich późniejszego otoczenia. Kolegom, nauczycielom. Dziecko nie nauczone że współpraca jest wartością, tylko wytresowane do wykonywania poleceń, będzie koszmarne dla słabszych i wtedy gdy nikt nie pilnuje.
                    • yuka12 Re: Dzieci beksy 22.07.15, 01:23
                      Wiesz, rozne sa tez osobowosci dzieci. Moja cora np. nie wymaga w ogole polecen, bo wystarczy, ze ja o cos poprosze. Syn reaguje w zaleznosci. Od czego? Trudno przewidziec. Ale zauwazylam, ze najbardziej dziala, albo taka serdeczna prosba od serca (ale to musi byc NAPRAWDE od serca), albo stanowcze polecenie. I nie, wcale nie jest tak nauczony, po prostu na inne slowa nie reaguje. Raczej ja musialam sie tego nauczyc, bycie stanowcza wcale nie lezy w mojej naturze. Ale mialam wybor -albo wychowam syna, ktory nie respektuje nikogo i niczego, albo zawalcze o jego przyszlosc wykorzystujac jego atuty i slabosci i kochajac go takiego jaki jest. A jest bardzo silnym, niezaleznym indywidualista, ktory od malego berbecia wybieral sobie ludzi, ktorych akceptowal czy sluchal. Zreszta kiedys na forum prosilam o kilka rad, bo i ja mialam w opiece nad nim swoje gorsze dni. Zreszta postepy zauwazam, chociaz nigdy nie wiadomo, kiedy wyskoczy z niego rebeliant (albo beksa smile).
                      • gazeta_mi_placi Re: Dzieci beksy 22.07.15, 08:42
                        Ciekawe jak będzie w szkole gdy nauczyciel synalkowi się nie spodoba, a poleceń będzie musiał słuchać jak każde inne dziecko w szkole.
          • wuika Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:17
            Tak tak, marudne dzieci to efekt niewydolności rodziców. Swoim traktowaniem dziecka można dużo w jego zachowaniu popsuć, ale nie wszystko da się tak naprawić "postępując odpowiednio" z płaczem. Mam bliźniaki, więc wykluczone jest stosowanie różnych schematów postępowania, reagowania na płacz i humoru. I moje dzieci są różne. Jedna to pieron wcielony, jeśli chodzi o zachowanie, ale pogodna, radosna, tylko np. mało słucha. Druga spokojniejsza pod tym względem, że i usłucha i reaguje po jednokrotnym zwróceniu uwagi, a nie zdarciu sobie gardła. Ale za to histeryczna. Jest dobrze, dopóki jest dobrze. Jak nie jest dobrze, jest jojczenie - nawet nie płacz, nie ryk (to uskutecznia młodsza - pierwsza tutaj opisana), tylko takie ojeju jeju, świat mi się wali na głowę, bo mama dała nie taki kubeczek.
            Co powiesz tutaj nt. odpowiedniego zachowania rodziców? suspicious
            • aneta-skarpeta Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:34
              Nie ma idealnych dzieci każdy miewa zły humor. To nie roboty. Ale jak fochy dziecka doprowadzają do szału i się nie kończą, a u babci czy niani jest grzeczne to czasem wina leży w rodzicach. Np nie konsekwencją. Nie zawsze ale najczęściej. I nie 8 znaczą to ze że każde dziecko ma być takie samo ale niech złości lub fochowa księżniczka da zycwink
              • wuika Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:40
                Aneta! Weź ogarnij tę klawiaturę, nie rozumiem, co Ty piszesz suspicious
          • minor.revisions Re: Dzieci beksy 21.07.15, 15:05
            > lu to rodziców jest zdziwionych, ze ich "wybuchowe" dziecko, nagle przy opiekuńce czy w przedszkolu pokazuje swoje całkiem inne oblicze? A przeciez dziecko nadal to samosmile

            szczerze to nie znam takich rodziców. Ale nawet, jakbym znała, to usiłujesz tu lansować teorię, że statystyczny obcy ma "przemyślany sposób reakcji na płacz", w przeciwieństwie do statystycznego rodzica, i dlatego dzieci przy obcych są grzeczniejsze?
      • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:05
        jak postępowałaś z tym płaczem w okresie noworodkowym? O ten przemyślany sposób mi chodzi.
    • mamadacja Re: Dzieci beksy 21.07.15, 10:44
      Mój tak miał smile teraz ma 8 lat i przeszło smile wył bo słońce , ale okulary tez powodowały płacz, wył bo deszcz, bo zabawka nie tasmile Nie akceptował długo żadnych zmian - miałam identyczne kurtki dla niego z roku na rok a i tak pierwsze założenie to pół godziny histerii. Teraz jest już fajny i kumaty ale potrafi sobie poszlochać bo się YouTube zacinasmile Nie przejmujemy się już tym ale był czas jak nie wiedzieliśmy czy pomoże superniania czy egzorcysta. Starszy z kolei od zawsze pogodny teraz stał się płaczliwy z byle powodu i wręcz depresyjny - okazało się że ma braki d3 i żelaza. Suplementujemy i wraca chłopak do normy.
    • gazeta_mi_placi Re: Dzieci beksy 21.07.15, 11:03
      Współczuję Ci, bardzo chętnie czytam Twoje opowieści o córce, gdy czasem myślę sobie, że może jednak fajnie mieć dziecko wyszukuję Twoje wątki i oddycham z wielką ulgą. Straszny masz kanał. W miarę możliwości bierz jakieś wolne od niej, daj pod opiekę dziadków czy płatnej opiekunki i idź w miasto albo na jakiś wyjazd bo inaczej oszalejesz z nią, koszmarny dzieciak. Nie zapominaj o starszym synu, on też ma kanał. Wychodźcie raz na czas sami, bez tego bachora żeby i on odżył.
      • n1eobecna Re: Dzieci beksy 21.07.15, 11:08
        Lol, jak dokopać przytulajac.
    • princy-mincy Re: Dzieci beksy 21.07.15, 11:07
      O ile sie nie myle, Twoja corka jest w wieku mojego syna- moj na dniach skonczy 18 mcy.
      Nie ma on co prawda takich zaburzen neurologicznych jak Twoja mala, ale od jakiegos czasu zrobil sie okropnie trudny- jak jest nie po jego mysli, to jest zlosc, ryk, wrzask itp.
      U Twojej to pewnie jest jeszcze zwielokrotnione jej nadwrazliwoscia, u mojego ryki sa z powodu frustracji- on chce bym wstala i go ponosila a jak ja nie chce go nosic to wrzask. Tata proponuje, ze go wezmie na rece- nie, tata be, ma byc mama itp.
      Mysle, ze to taki etap w zyciu, ale jest on bardzo trudny i meczacy. Az sie z mezem zastanawiamy czy to poczatek tzw buntu 2-latka wink
      • princy-mincy Re: Dzieci beksy 21.07.15, 11:22
        Dodam jeszcze, ze moja starsza (ma obecnie 5,5 roku) tez miewa takie fazy. Im starsza tym mniej, bo jednak da sie z nia pogadac no i jesli ona widzi, ze reagujemy na jej prosby wymawiane zwyklym glosem (co nie zawsze oznacza, ze robimy to, co ona chce) to nie musi przechodzic do jeczenia, wycia czy marudzenia by zwrocic swoja uwage.
        Corka sasiadow (wiek prawie 5 lat) wyje za to do razu, uderza w placz, jak tylko jest cos nie po jej mysli. Ale oni nie reaguja na jej zwykle prosby, wiec moze stad taka jej metoda, by natychmiast zwrocic uwage, nie wiem.
        • gazeta_mi_placi Re: Dzieci beksy 21.07.15, 11:33
          To chyba dobrze, że nie pozwalają na wszystko 5-latce .
          • princy-mincy Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:10
            Oczywiscie, ale jednak nie kumasz o co chodzi.
            • princy-mincy Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:15
              A chodzi o to, ze np moje dziecko przychodzi i mowi- mamo, podaj mi szklanke (szklanki sa wysoko, nie siegnie sama) i nalej mi wody, prosze.
              Zwykla prosba, zalatwiana zazwyczaj od reki.
              Corka sasiadow- maaamooo!!!!!!! Ja chce picccc!!!! daj mi wode!!!! I tej prosbie towarzyczy wycie i placz.

              Inna sytuacja, w ktorej corka sasiadow tak reaguje- obiad na stole.
              mala widzi co jest na talerzu i od razu w ryk, lzy w oczach, twarz na stole i wyje, bo ona nie chciala dzis tego na obiad albo sos jest na kaszy a ona chciala sos OBOK kaszy albo marchewka cala a ona chciala pocieta albo pocieta a ona chciala cala- od razu ryk, nie powie normalnie.
              • aneta-skarpeta Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:39
                Krzyczy bo to skutkuje.
                Moja kuzynka ma średnie dziecko które tak się komunikować. Co się okazało? Taka forma komunikacji zapewniała największe zainteresowanie rodziców. Jak był grzeczny to rodzice co prawda dawali pić etc co tam chciał ale nie skupili się aż tak nad nim. Wyszło w trakcie długiego urlopu ze to w sumie bardzo fajne dziecko tylko potrzebuje więcej uwagi co umyka w codziennej krzataninie
                • princy-mincy Re: Dzieci beksy 22.07.15, 08:31
                  Tak, zgadzam sie, tez uwazam, ze mala wybiera taki sposob, bo ten sposob dziala od razu, choc jest bardzo wkurzajacy. No ale od razu sciaga uwage rodzica.
    • eve-lynn Re: Dzieci beksy 21.07.15, 11:11
      Mam taką samą 3,5-latkę. Nie wiem co zrobic i nie wiem czy sie poprawi, ale wiedz ze nie jesteś sama wink
    • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci beksy 21.07.15, 11:34
      przejdzie jej. choc na pewno jest Ci ciezko - wytrwaj...
    • mikams75 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 11:54
      z wiekiem znika czesc powodow do rykow, bo da sie dziecku wiecej wytlumaczyc i juz nie ma takich absurdalnych afer jak z arbuzem. Ale spoko, znajda sie inne wink
      Mimo wszystko, jest nieco spokojniej. I przy starszym dziecku, ktore sie dobrze komunikuje odpada tez twoj stres np. moja uwielbia urzadzac afere o jedzenie - co wczoraj bylo pyszne dzisiaj sie okazuje niezjadliwe i wrzask. No coz, zasiadam, mowie smacznego i zjadam udajac, ze nie slysze ryku. 7 latka juz nie rzuca talerzem o podloge wink
      • dzikka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 11:59
        Ja mam bardzo wczesna nastolatkęsmile I kiedyś już pisałam, że na mnie taki marudny płacz działa jak płachta na byka. niestety przy tak małym dziecku trudno jest zapanować nad histerią, tak bardzo się chce uszczęśliwić dziecko, przytulić, ucałować.

        Ja miałam zasadę, ze nie ulegałam. na przykładzie kąpieli. Nie dolewałabym wody ale wzięła dziecko na ręce i nawijała jak głupia. Zawsze miałam gotowe historyjki na dowolny temat np na ręczniku są ryby? no to nawijam jakąś głupawą historyjkę o rybkach. Dziecko bardzo szybko się przestawia, zapomina z jakiego powodu płakało. W moim przypadku odwracanie uwagi zawsze pomagało.
        Płacze w czasie posiłku? - szybko razem z dzieckiem zrób myszkę lub innego stwora z marchewki, rzodkiewki, ziemniaka i poproś dziecko aby 'poznało" nowa zabawkę ze swoimi zabawkami.

        Płacze bo słońce świeci? - Pokaz jej byle kwiatka i opowiadaj dlaczego "pan żółty płatek" potrzebuje słoneczka, nawijaj co ci ślina na język przyniesie.

        Płacze bo pada? - bo "pani kałuża" musi zobaczyć się ze swoim kuzynem, czy opowiadaj inne farmazony.

        arbuz bez pestek? pestki należy wyciągnąć bo będziecie układać z nich magiczny wzorek, albo właśnie są mistrzostwa świata w wyciąganiu pestek, w nagrodę całusek

        płacze bo tata odprowadza? - no, w takich przypadkach to ja zawsze wcześniej informowałam dziecko na zasadzie: jutro tatuś cię odprowadzi, dziecko ma czas na oswojenie się z tym. Co najwyżej histerie odstawi dzień wcześniej w domu.

        No i nigdy nie ulegałam, młoda szybko się nauczyła, że płaczem wiele nie zdziała. A w przypadku ulegania na każdym kroku, masz jak w banku, ze dziecko płaczem wymusi wszystko. Zasada: nie uleganie a zagadaniesmile
        • mikams75 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:10
          zagadac to ja moglam 4-5 latke, mlodsza sie nie dala.
        • rulsanka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:17
          Nie zgadzam się w całej rozciągłości.

          Dziecko bardzo szybko się przestawia, zapomina z jakiego powodu płakało. W moim przypadku odwracanie uwagi zawsze pomagało.

          W przypadku mojego starszaka odwracanie uwagi nie zadziałało NIGDY. W przypadku młodszego, z rzadka, daje się go namówić na obejrzenie ptaszków na dworze. Jest zapalonym ornitologiem od swojego pierwszego słowa.
          Na inteligentne dziecko, które wie czego chce (lub czego nie chce) zagadywanie nie działa. Poza tym to robienie z siebie idioty i z dziecka też.

          Płacze bo słońce świeci? - Pokaz jej byle kwiatka i opowiadaj dlaczego "pan żół
          > ty płatek" potrzebuje słoneczka, nawijaj co ci ślina na język przyniesie.
          >
          > Płacze bo pada? - bo "pani kałuża" musi zobaczyć się ze swoim kuzynem, czy opow
          > iadaj inne farmazony.


          A takie historyjki to nawet są fajne, ale działają raczej na ogólny zły humor niż na płacz o coś konkretnego. Pobudzają wyobraźnię.

          > No i nigdy nie ulegałam, młoda szybko się nauczyła, że płaczem wiele nie zdział
          > a. A w przypadku ulegania na każdym kroku, masz jak w banku, ze dziecko płaczem
          > wymusi wszystko. Zasada: nie uleganie a zagadaniesmile


          Ale nie chodzi o uleganie, tylko umiejętne ustępstwo. Dziecko płacze, bo jest dzieckiem i jest niedojrzałe. Nie walczy, więc nie ma ulegania, wygranych ani przegranych. Ustępując uczymy na własnym przykładzie, że kompromisy i współpraca są dobre. Nie ustępując prezentujemy upór, który przecież chcemy zwalczać u dziecka. Wiadomo że nie zawsze chcemy i możemy ustąpić, ale nie może być to na zasadzie "nie ustępuję, bo mi się dziecko rozpuści", bo wtedy to jest głupi upór.
          Ja akurat ustępowałam i ustępuję i dzieci mam zgodne.

          I kiedyś już pisałam, że na mnie taki marudn
          > y płacz działa jak płachta na byka. niestety przy tak małym dziecku trudno jest
          > zapanować nad histerią, tak bardzo się chce uszczęśliwić dziecko, przytulić, u
          > całować.
          >


          No i powinno się przytulić i pocałować właśnie. Twój instynkt ci słusznie podpowiadał. Wyprzytulane się szybciej i na dłużej uspokaja.
          • f.lamer Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:34
            tru
            zagadywanie to - zarówno dla rodzica jak i dziecka - uciekanie od problemu, a nie spotkanie się z nim
            • dzikka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:59
              Ale jakiego problemu? dziecko zaczęło ryczeć bo chce się kąpać a mama wylała wodę. I jeszcze dolać nie może. w takim wypadku albo wziąć na ręce o zagadać albo płakać i tłumaczyć ( tylko co?) do 12 w nocy.

              W przypadku odprowadzania dziecka do żłobka przez inna osobę, lub innej zmiany w ustalonym rytmie dnia, jak pisałam, wyjaśnia się dziecku z wyprzedzeniem, bo tutaj może być problem, nagła zmiana znanych nawyków. Dlatego dziecko musi mieć czas aby się z tym oswoić. a tak skończyło się rykiem dziecka, bieganiem matki z wózkiem i ogólnym zdenerwowaniem. Dla mnie to nie był kompromis tylko uleganie.

              jaki kompromis można osiągnąć przy wydłubywaniu, lub nie pestek z arbuza? Bo dla mnie wymyślenie takiej zabawy w zawody to właśnie kompromis. Nie tylko dziecko przestaje płakać ale ma nowa "zabawę" z mamą.
              No i niestety nawet tak małemu dziecku trzeba wyznaczać jakieś granice, powiedzieć nie, dla jego własnego dobra. A takie "nie" można powiedzieć przytulając i całującsmile
              • f.lamer Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:07
                takiego problemu że dziecko czuje się źle. jeśli wyjaśnisz mu sytuację i zrozumiesz go, to ok. a jeśli tylko za wszelką cenę odwracasz jego uwagę - to nie.

                i co ty z tym kompromisem? to nie negocjacje biznesowe tylko wychowywanie dziecka.
                to nie jest tak że dziecko dostarcza problemów. ono ich doświadcza. ty jako rodzic masz zadanie pomóc mu sobie z nimi poradzić
                • dzikka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:07
                  Kompromis to stwierdzenie ruslanki.

                  No to zaproponuj mi, jak wytłumaczysz dziecku ok 1,5 rocznemu, które histeryzuje (a nie jest nieszczęśliwe, bo np. stłukło kolano i boli), że należy zakończyć kąpiel. Ty tłumaczysz a dziecko ryczy coraz bardziej, ty tłumaczysz a ono zaczyna rzucać się po wannie, co robisz? ja mu wytłumaczysz taka sytuacje i jak je zrozumiesz?

                  ........."Tłumaczenie nic nie daje, mówię nie ma arbuza bez pestek, mogę ci dać z pestkami bądź wybrać, ale to nie działa, córa się nakręca, ryczy, rzuca, sama już dawno zapomina o co płacze, ale płacze, trzeba ją uspokajać. Neurolodzy twierdzą, że może to mieć związek z problemami neurologicznymi, ale wcale nie musi. I co ja mam zrobić. Przynajmniej tu się wyżalę." - to są słowa autorki. jak widać dziewczyna stara się jak może, powoli brak jej siły, tłumaczenie nie działa więc może moja metoda się sprawdzi?

                  Ja, jako rodzić, pomagam dziecku poradzić sobie z" problemami" . Owszem tłumaczenie jak najbardziej ale tutaj mowa o rozhisteryzowanym malutkim dziecku. Czy rozwijanie wyobraźni nie jest ważne?

                  ja pisze z perspektywy mamy dużego dziecka. Póki co mogę być dumna z córki, świetnie radzi sobie w kontaktach interpersonalnych a ja te 10 lat temu nie zmagałam się z wyjącym i kopiącym dzieckiem, wymuszającym wszystko płaczem. Tak na marginesie dodam, że mała urodzona z 1 pkt, z mnóstwem problemów neurologicznych. Może dlatego nie było dla mnie ważne jak jej "wytłumaczę" ze słonce dzisiaj świeci ale jak zapobiec kolejnemu, potencjalnemu zagrożeniu urazu głowy.......
                  • f.lamer Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:30
                    w temacie kąpieli:
                    zawsze najpierw zapowiadam koniec. daję czas na przygotowanie się.
                    a potem albo dzieci wychodzą same, albo im w jakimś stopniu pomagam.
                    ale zawsze staram się tłumaczyć co i dlaczego. rozmawiam spokojnie. oferuję przytulanie.
                    ile zrozumie z tego dwulatek? nie wiem.
                    ale skoro niektóre wypowiadające się tu osoby sądzą że dziecko stacie_o jest na tyle świadome że zaczyna "manipulować " rodzicami to chyba jest i na tyle rozgarnięte by przyjąć od rodziców jakieś tłumaczenia
                    • dzikka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:45
                      No i prawidłowosmile Dla mnie super.
                      Ja swoje propozycje podałam dla dziecka, które już się "nakręca".
                      Jednak w przypadku autorki, każde zachowanie może wywołać reakcje "beksy". Nie wszystko dasz radę uprzedzić. W takich sytuacjach u mnie sprawdzało się odwracanie uwagismile

                      W zasadzie to takie nasze porady, doświadczenia a dziecko, jak to dziecko, każde innesmile
              • stacie_o Zagadywanie nie działa 21.07.15, 13:16
                Ona doskonale wie czego chce i ma to być zrobione teraz i już. Zagadywanie nie działa, jest jak pies w zaprzęgu widzi tylko to, co jest dla niej ważne i swoje nieszczęście albo powód do płaczu. PS. to nie ja wyciągnęłam korek tylko córka, nie da się nie nalewać wody, wyciągać korek i mieć wannę pełną wody.
                • rulsanka Re: Zagadywanie nie działa 21.07.15, 13:25
                  Wiesz co, masz trudno na pewno. Nie ma jednej dobrej metody. Ja generalnie chwalę sobie przytulenie i ustępowanie. Czasem zanim dziecko da się przytulić, chce popłakać, powrzeszczeć samo. Wtedy warto na to pozwolić, nie narzucać się z tym nalewaniem wody i innymi próbami pomocy. Ona jest wściekła i musi się wyładować. Ale nie przeciągaj tej sytuacji, bądź obok i przytul najwcześniej gdy się da.
                  Ale zdarzało mi się już pacyfikować histerię w zarodku żelką albo łyżeczką miodu. Czasem jest tak, że brak cukru we krwi powoduje niestabilność emocjonalną. Nie, nie rozpuścili się.

                  Czasem nic nie pomoże, jak dziecko jest np. zmęczone.
                  Jeszcze jest kwestia twojego własnego spokoju i bycia w zgodzie ze swoimi wewnętrznymi przekonaniami, że dobrze robisz. Wewnętrznie spójny rodzic dobrze wpływa na dziecko.
                • mirmunn Re: Zagadywanie nie działa 21.07.15, 20:10
                  To może bądź bardziej obojętna na te płacze? Nie skacz, nie rób dziesiątej kanapki, nie przebieraj piątej sukienki, zostaw arbuza na talerzu i wyjdź, albo zajadaj nie reagując na histerię.
                  Dla mnie to po prostu humory i wymuszania.
              • rulsanka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:17
                > Ale jakiego problemu? dziecko zaczęło ryczeć bo chce się kąpać a mama wylała wo
                > dę. I jeszcze dolać nie może. w takim wypadku albo wziąć na ręce o zagadać albo
                > płakać i tłumaczyć ( tylko co?) do 12 w nocy.


                Jak ryczy i nie chce by nalać wody, to prawdopodobnie ryczy ze zmęczenia. Wtedy prawdopodobnie nic nie pomoże, trzeba szybko wytrzeć i położyć spać. Jeżeli da się zagadać, to ok, ale może być tak, że gadanina jeszcze bardziej dziecko zmęczy. Ja czasem w krytycznych momentach włączałam krótką bajkę, bo kładzenie spać ryczącego dziecka kończy się tym, że się obudzi za godzinę w złym humorze.
                Ale normalnie warto spróbować dolać tej wody, bez obaw o ustępowanie i rozpuszczenie dziecka.

                jaki kompromis można osiągnąć przy wydłubywaniu, lub nie pestek z arbuza? Bo dla mnie wymyślenie takiej zabawy w zawody to właśnie kompromis. Nie tylko dziecko przestaje płakać ale ma nowa "zabawę" z mamą.

                Zawody są super, jest to rodzaj kompromisu.

                No i niestety nawet tak małemu dziecku trzeba wyznaczać jakieś granice, powiedzieć nie, dla jego własnego dobra. A takie "nie" można powiedzieć przytulając i całującsmile

                Granice i tak są wyznaczane przez cały czas. Nie bijemy, myjemy zęby, zapinamy się w foteliku samochodowym, bierzemy lekarstwa, nie wybiegamy na ulicę. Nie ma powodu, by dodatkowo mówić "nie" tylko po to by pokazać dziecku gdzie jego miejsce w szeregu.

                W przypadku odprowadzania dziecka do żłobka przez inna osobę, lub innej zmiany
                > w ustalonym rytmie dnia, jak pisałam, wyjaśnia się dziecku z wyprzedzeniem, bo
                > tutaj może być problem, nagła zmiana znanych nawyków. Dlatego dziecko musi mieć
                > czas aby się z tym oswoić. a tak skończyło się rykiem dziecka, bieganiem matki
                > z wózkiem i ogólnym zdenerwowaniem. Dla mnie to nie był kompromis tylko ulegan
                > ie.


                Czasem wyjaśnienia pomagają a czasem nie. Jeżeli matka mogła uspokoić dziecko przed odwiezieniem go do żłobka, to dobrze zrobiła i nie jest to uleganie, a dobre ustępstwo. Dziecko, które na siłę zostaje zostawione w żłobku będzie w stresie, może zacząć kojarzyć żłobek z czymś nieprzyjemnym. A stres odbija się na zdrowiu.
        • minor.revisions Re: Dzieci beksy 21.07.15, 15:39
          > W moim przypadku odwracanie uwagi zawsze pomagało.

          Ale w przypadku dziecka, które ryczy, bo wie, czego chce, tylko nie wie, jak to wyrazić, nie pomoże.
    • run_away83 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:10
      Mój średni taki był. Od urodzenia do wieku ok. dwóch miesięcy darłsię w trybie ciągłym, chyba że miał pierś w dziobie. Przebadany wzdłuż i wszerz, kolek niet, refluksu niet, neurologiczne wszystko w porządku, przybierał na wadze jak wściekły (podwoił masę urodzeniową w niespełna dwa miesiące). Po ok. ośmiu tygodniach przeszło o tyle, że przestał się drzeć non-stop. Ale nadal wył jak zarzynany po kilkadziesiąt razy na dobę - jak zgłodniał jak napaskudziłw pieluchę, jak przez dziesięć sekund nikt go nie trzymał na rękach, jak mu było za zimno albo za ciepło, jak był śpiący i jak się budził, jak ktoś w pobliżu kichnął albo się zaśmiał, jak za ścianą zaszczekał pies, albo jak starszakowi spadła zabawka na podłogę, jak ktoś zapalił światło, zgasił światło, i tak dalej. Im był starszy, tym bardziej abstrakcyjne były powody do darcia paszczy - bo dostał pić w nie takim kubeczku jak się spodziewał, bo banan był krzywy, bo koszulka się upaćkała zupą, bo wodą był mokrą, słońce świeciło, bo w samochodzie trzeba było zapiąć pasy, bo herbatniki się złamał... i często to był płacz nie do ukojenia, potrafił pół godzinny wyć, tarzając się po podłodze i wierzgając, aż zasnął że zmęczenia, jedyne, co zazwyczaj pozwalało go skutecznie spacyfikować to było karmienie piersią, ale też nie zawsze działało. A darł się donośnie i przeraźliwie, piskliwy głosikiem wpadającym w ultradźwięki.

      Z perspektywy czasu, uważam, że miał sporo szczęścia, że urodził się właśnie nam, a nie jakimś niezbyt odpornym psychicznie rodzicom mającym wizję rodzicielstwa rodem z reklam bebiko, bo rozchwiana psychicznie matka mogłby w pewnym momencie nie wytrzymac i skoczyć z okna albo zawinąć wrzaskuna w śliski kocyk w przekonaniu że jest opętany.

      A wycie przeszło jak ręką odjął, kiedy syn zaczął mówić (późno, bo pierwsze dwuwyrazowe zdania pojawiły się w okolicy 2.5 roku, ale rozwinął komunikatywną mowę w piorunującym tempie i już jako trzylatek nawijał zdaniami złożonymi i miał imponujące słownictwo). Dzisiaj to bardzo pogodny i zrównoważony czteroipółlatek smile
      • andaba Re: Dzieci beksy 21.07.15, 12:50
        Nie wypowiem sie merytorycznie, ale współczuję, chyba bym takiego bąka rozbeczanego udusiła.
        • run_away83 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 15:16
          Mnie uratowały przed popadnięciem w obłęd trzy rzeczy.

          Po pierwsze - pomogło doświadczenie z pierwszym synem, który choć w porównaniu z drugim był mega pogodny i spokojny, to też był wymagający i absorbujący, tzw. high need baby. Więc fakt, że drugi wymagał uwagi 24/7 przyjęłam jako naturalny i miałam swoje patenty na ogarnięcie upierdliwego niemowlaka od strony logistycznej.

          Po drugie - należę do tych nielicznych szczęściar, które w skutek poporodowej eksplozji hormonów są na totalnym haju. Pierwsze kilka tygodni po porodzie byłam w takiej euforii i tak rozsadzał mnie energia, że ciągłe wrzaski postrzegałam jako drobną niedogodność.

          Po trzecie - dzięki uprawianiu Attatchment Parenting dość szybko nauczyłam się odczytywać sygnały wysyłane przez dziecko i czasem udawało się uprzedzić atak histerii, zwłaszcza gdy był wywołany przez stosunkowo przewidywalny, łatwy do zidentyfikowania i usunięcia czynnik (jak głód, zimno czy zmęczenie); a w sytuacji gdy czynnik indukujacy napad płaczu był z gatunku niemozliwych do zlikwidowania czy uniknięcia (typu szczekanie za ścianą albo konieczność zapięcia pasów w foteliku) umiałam zdystansować się do tego że dziecię drze się jak zarzynane na tyle, że okazywałam współczucie i hołubilam jak mogłam, ale nie miałam poczucia winy że nie umiem wrzaskuna uspokoić.
      • stacie_o Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:18
        Run jak słowo daje, wypisz wymaluj moja córka. Może ich wyswatamy tongue_out
        • run_away83 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 15:19
          > Run jak słowo daje, wypisz wymaluj moja córka. Może ich wyswatamy tongue_out
          >

          Możemy spróbować, ale jak ewentualne wnuczęta odziedziczą temperament po mamusi i tatusiu do kupy, to ja się nie piszę żeby je niańczyć tongue_out
    • babsee Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:03
      Boze...jestes moją sąsiadka????

      Moja sąsiadka ma 2 takie egzemplarze. Dziewczynka plakala od urodzenia, masakra, co chwile, nawet sie zastanwaialam z mezem czy trzeba gdzies interweniowac bo jakos tego płaczu było duzo.Ale rodzice spokojni, matka umęczona tym płaczem. Troche sie zmienilo jak poszla do przedszkola.
      I narodzil sie synus...matko boska...płacze jeszcze wiecej.Najgorzej, jak zaczynaja plakac razem.
      Wspolczuje bardzo tej kobicie bo ja z boku mam serdecznie dosc.
      Mysle, ze to taki typ i nic nie zaradzisz. jak pisalam,corka sąsiadki ewidentnie zmniejszyla ataki płaczu jak poszla do przedszkola.
      I mysle,że wyrastają,trzeba zacisnac zęby i uzbroic sie w morze cierpliwosci.
      Trzymaj sie jakos.
      • stacie_o Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:17
        Ja mam na odwrót syn starszy, córka młodsza. I synek to złote dziecko.
    • lauren6 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:20
      Po pierwsze nie pozwólcie by się nakręcała. Jak widzisz, że zaczyna się drama odwracaj jej uwagę. Spróbuj rozśmieszyć, odwrócić uwagę na jakąś zabawkę, byle zapomniała dlaczego miała płakać.
      Po drugie dziecko powoli zaczyna się uczyć manipulować Wami, więc też zwróćcie uwagę, czy to nie jest tak, że płacz jest jej metodą na dostanie tego czego chce. Jeśli tak, warto nauczyć jej innych sposobów komunikacji. Mama nie zareaguje na wycie, ale jak podejdzie i pokaże palcem czego chce to już tak.
      Po trzecie dziecko w tym wieku nie potrafi jeszcze samo się uspokajać i jeśli wpadnie w histerię to niestety zazwyczaj będzie wyło dopóki się nie wypłacze. Pocieszanie przez rodzica może pomóc, ale nie musi, bo czasami to rodzic jest źródłem wkurzenia. Bądźcie przy niej i dajcie jej zmierzyć się z tymi emocjami, nic więcej z tym nie zrobicie.
      Po czwartek, tak dzieci w wieku 1-3 bywają mega wkurzającymi wyjcami i na szczęście z czasem uczą się prawidłowo reagować na otaczającą rzeczywistość (czyli nie płaczem) oraz radzić sobie w inny sposób z negatywnymi emocjami. Trzeba to przetrwać i tyle. Bunt dwulatka to bunt dwulatka i nie trwa latami.
    • tomelanka Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:20
      Ja byłam takim dzieckiem smile z wiekiem trochę przeszło ale tylko chyba powody do płaczu się zmieniły wink teraz nie becze już co chwilę, najczęściej z wściekłości lub bezsilności ale raczej ciezko mnie już do takiego stanu doprowadzić, najgorzej jak sie nakrece
      Dzieckiem byłam niepewnym siebie i niesmialym. Ciezko mi było wyartykulowac swoje potrzeby, wstydzilam się odezwać, balam się chyba że ktoś się będzie ze mnie śmiał, nie zrozumie, pamiętam jak w przedszkolu stalam w kącie i płakałam, bo pani rozdawala kartki a mi nie dała a ja się wstydzilam poprosić o te kartkę, jak mi tata kazał isc do jakiegoś dorosłego coś tam przekszac-wstydzilam swięcej drugiej strony w zerowce nie przeszkadzało mi to siedziec na krześle przed calą grupa i czytać książki na glos- często się panie tak mna wyreczaly. Nie pocieszy cię to chyba ale mialam gdzieś tak kolo dwudziestki big_grin im później tym rzadziej ale i tak dużo wiecejniż inni. Po prostu nauczyłam się panowac nad sobą i emocjami, nie zlosc sie na dziecko ono nie robi tego specjalnie, płacze i już, łzy same lecą i ono nad tym nie panuje, mój tata raczej sie zloscil na mnie bo często beczalam o bzdety, byłam wtedy tak nieszczesliwa i z takim poczuciem krzywdy że jak ktoś jeszcze się na mnie zloscil i nie rozumiał to było jeszcze gorzej. Jak byłam starsza to zdawalam sobie sprawę że becze o bzdure i nie warto ale samo się plakalo :p
    • natalie_rushman Re: Dzieci beksy 21.07.15, 13:58
      Myślę, że ma to związek z problemami neurologicznymi.
      Układ nerwowy jest rozchwiany.
      Musi dojrzeć.
      Kiedy? Nie mam zielonego pojęcia sad.

      Ile ona już ma, bo nie pamiętam. Z rok?
    • aneta-skarpeta Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:26
      A jak zostawisz ja np z babcia czy ciocia to tez tak się zachowuje? Bo ja znam taka aparat ale ona tak robi tylko z rodzicami; )
      • stacie_o Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:39
        Nie zostanie z nikim innym oprócz mnie, taty, niani i babci. Zachowuje się tak samo.
        Próba zostawienia ją z ciociami, wujkami, znajomymi czy kimś poza wyżej wspomnianym kręgiem kończy się wielką histerią. Do histerii doprowadza ją np męski, obcy głos. Dlatego nie znoszę jak ktoś do niej zagaduje, z wyglądu to aniołek, blond kręcone loczki, niebieskie oczka, ale jak obcy zagada potrafi się przestraszyć i płakać i płakać i płakać.
        • nangaparbat3 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 14:57
          Male dziecko raczej nie placze bez powodu. Ale powod nie jest tym samym co wyzwalacz placzu. Na Waszym miejscu poszlabym do psychologa, specjalisty od malych dzieci. Na poczatek bez corki, moze sie okazac, ze wizyta z dzieckiem w ogole nie bedzie potrzebna. Moja wlasna miala (ju jako dziewieciolatka) straszny tick nerwowy, wystrczyla moja jedna rozmowa z madra pania psycholog, zeby zniknal bez sladu. Tak jak jest bedzie tylko gorzej, bo placze corki mecza Cie, irytuja, i zebys nie wim jak sie starala to ukryc czy nie poddawac sie irytacji, dziecko wyczuje.
    • 18lipcowa3 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 15:16
      Nie znam tego i wspólczuję. Miałam dwie pogodne i uśmiechnięte córki. Jakieś wrzaski zaczynały ok wieku buntu 2 latka ale też raczej w normie. Wstają pogodne i takie zasypiają.
      Oszalałabym od takiego kwękania. Wspolczuje ale chyba ją tego nauczyłaś skacząć na każdy jęk ?
      • stacie_o Re: Dzieci beksy 21.07.15, 15:46
        ...a potem się obudziłam i sobie przypomniałam jakie posty pisałam używając nicka pacynki, a nie jako lipcowa o moich córkach, ale to nie pasowały do mojego imidżu super matki z super dziećmi więc wyrzuciłam to z pamięci.
      • kalina_lin Re: Dzieci beksy 21.07.15, 16:00
        > Wspolczuje ale chyba ją tego nauczyłaś skacząć na każdy jęk ?

        OJP. To się nazywa merytoryczna porada. NIe znam sie, nie miałam tak, ale się wypowiem.
        • gryzelda71 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 16:22
          toż to w lipcowej stylusmile
          ja tak nie miałąm to niemożliwe,że tak może być
    • memphis90 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 16:16
      U moich dzieci emocjonalność przychodzi falami, kiedyś nawet pisałam na forum, że ktoś zamienił mi dziecko, jest bek absolutnie o wszystko i że mam dość. Przeszło. Aczkolwiek są pewnie dzieci bardziej i mniej oryczane, są też pewnie takie, które płaczem wymuszają. Mój młodszy syn mniej płaczliwy, za to ostatnio większy frustrat i złośnik (w sumie nie dziwię się, po przegrywa ze starszą siostrą, a jeszcze nie umie jej "dopiec") - potrafi kopnąć albo rzucić zabawką, jak już mu się ta frustracja ewakuuje kończynami.
    • gazeta_mi_placi Re: Dzieci beksy 21.07.15, 16:22
      Chyba nie przepadasz za swoją córkę, ma ona w ogóle jakieś zalety?
      • 3-mamuska Re: Dzieci beksy 21.07.15, 17:12
        Moim zdaniem masz rozpieszczone dziecko , które tez nie moze o niczym decydować.

        Czemu wyciągnęłam korek z wanny? Mówisz do dziecka dziecko odpowiada, na talerz tez nie nakładaj niech sama to zrobił i wybierze co jej odpowiada.


        Wyje bo podejmujesz decyzje za nia, a rownocześnie dajesz sie wciągać w wycie
        • k1234561 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 17:35
          Takie dzieci beksy (sztuk 3 ) miałam w mojej najbliższej rodzinie.Byli to dwaj bratankowie i jedna bratanica męża.Mieszkamy niedaleko siebie,więc kontakt jest na bieżąco od ich urodzenia do chwili obecnej.Jest to trójka rodzeństwa.Wszystkie te dzieci,kiedy były w przedziale wiekowym 1-6 były beksami totalnymi.Nie dało się w ich obecności wytrzymać,nie mówiąc o rozmowie.Wrzaski,krzyki i ryki to w tamtym domu zaczynały się od rana do wieczora.Obecnie dzieci są w wieku 19,17 i 8 lat i żadne już nie ryczy.W dodatku wyrośli na naprawdę fajnych i sympatycznych młodych ludzi.Ale jako niemowlęta i przedszkolaki,to byli terroryści i diabły wcielone nieustannie ryczące o coś.Wstyd się było gdziekolwiek z nimi pokazać.
          Tak więc spokojnie,czas działa na Twoją korzyść wink
      • stacie_o Re: Dzieci beksy 21.07.15, 19:24
        Phi. Jeden procent jej zalet jest większy niż suma wszystkich gazeciarzy, letniego nicka z liczba, bezdzietnej ekspertki od dzieci i od wszystkiego innego oraz i innych empatycznych osób, które postulują uduszenie. W dodatku jest bardzo chciana, kochana i zadbana. Ma tyle miłości i wsparcia ze osoby z ciasnym mozdzkiem nie sa w stanie wyobrazic.
        • gazeta_mi_placi Re: Dzieci beksy 22.07.15, 08:44
          To może jeszcze coś z niej będzie.
        • dzikka Re: Dzieci beksy 22.07.15, 09:08
          Na pewno ma piękne imięsmile
    • d.o.s.i.a Re: Dzieci beksy 21.07.15, 17:42
      Pozwalasz na histerie to masz histerie.
    • yuka12 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 18:07
      Moj syn jest beksa, potrafi np. plakac, ze zmieniono nawierzchnie naszej ulicy smile. Co dziwne jak byl naprawde malym dzieckiem, jego placz byl zwykle z jakiegos istotnego powodu. Np. nie plakal, jak sie przewrocil, ale wtedy jak sie juz powazniej przy upadku zranil i go bardzo bolalo. Teraz potrafi zaplakac przy kazdej mniejszej rance. Wiedziona doswiadczeniem ucze sie odpowiednio reagowac. Kiedy boli - przytulam, kiedy placze, bo ktos mu zrobil krzywde inna niz fizyczna - wyjasniam i przytulam, kiedy placze, bo wypralam jego ulubione dzinsy ufajdane po zabawie (ma takie dni) - wyjasniam i olewam reszte, starajac sie nie zwracac uwagi na zale. Na zle nastroje ma duzy wplyw zmeczenie fizyczne i niewyspanie. Niestety nie zawsze da sie tego uniknac. Ogolnie syn ma fazy na placz (lzy mu leca doslownie na zawolanie), poza nimi jest bardzo radosnym i figlarnym chlopcem (brudne dzinsy po prostu wrzuca do kosza na pranie) z charakterem smile.
    • mikams75 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 20:22
      a to nie ty pisywalas kiedys o wiecznych problemach corki ze snem? Ile ona sypia na dobe?
      Czy to nie jest tak, ze ona jest notorycznie niewyspana?
      Wlasnie zmeczone, niewyspane dziecko sie tak zachowuje.
    • eliszka25 Re: Dzieci beksy 21.07.15, 21:36
      oj, jak ja cie rozumiem! moja plaksa, albo raczej placzek, w pazdzierniku skonczy 6 lat. niestety, chyba nie mam specjalnie pocieszajacych wiesci. jak dotad nie wyrosl, choc czestotliwosc jest ostatnio jakby mniejsza. tej wiosny sie poddalam i poszlam z nim do psychologa, bo juz naprawde zabraklo mi pomyslow i cierpliwosci. ogolnie nasze glowne motto brzmi "kazdy powod jest dobrym powodem do placzu, a jesli nie ma zadnego powodu do placzu, to to jest wlasnie idealny powod, zeby sie rozplakac". wyglada to dokladnie tak, jak piszesz - plakac mozna naprawde z kazdego powodu. czesto nawet sam nie wie, dlaczego placze, a czasami, gdy go pytam, to mi odpowiada "bo musze". no i wez tu czlowieku sie z takim dogadaj.

      nie wiem, czy to efekt wizyt u psychologa, czy moze wreszcie faktycznie zaczyna z tego wyrastac, ale ostatnio wyje jakby mniej. ja sobie pluje w brode, ze tak dlugo czekalam i probowalam sama, bo teraz widze, ze powinnam byla zwrocic sie o pomoc duzo wczesniej. nie wiem, czy to by zmniejszylo placzliwosc, ale moze pomoglo by mnie, bo jestem klebkiem nerwow. ten ciagly placz spowodowal, ze jak tylko uslysze, ze moj 5-latek uderza w charakterystyczny ton, to moje gardlo sie zaciska, a w glowie natychmiast pojawia sie mysl "czego ten k##$#$^^^%wa znow wyje". wiem, ze to nie jest dobrze i wlasnie z tym pomaga mi sie uporac psycholog.

      szczerze mowiac, to nie wiem, co ci poradzic, bo ja nie znalazlam na mojego syna sposobu. jedyny sposob, dzieki ktoremu chyba nie zwariowalam zupelnie, byl taki, ze jak zaczynal wyc i nic nie dzialalo, to zostawialam go na chwile samego, zebym mogla sama sie choc troche uspokoic, wziac oddech i potem, gdy on sie zmeczyzl tym wyciem, a ja uspokoilam sie na tyle, zebym mogla go przytulic, to takie spokojne przytulenie dzialalo i on sie wyciszal. psycholog potwierdzila, ze instynktownie wybralam dobra metode. dlatego jesli faktycznie czujesz, ze wariujesz, to nie popelniaj mojego bledu i poszukaj dobrego dzieciecego psychologa.

      zycze cierpliwosci, duzo, duzo cierpliwosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka